uzytkownik444 napisał/a:Naprawdę zgadzasz się? Dzięki, łaskawco!
I nie, nie endorfiny, a testosteron, dopamina i oksytocyna. Te hormony u kobiet buzują podczas seksu zakończonego orgazmem. Jak przerwiesz ciąg chemicznej nagrody to zostanie ci naładowana testosteronem wściekła osoba. Uczucie nagrody to dopamina, a bliskości to oksytocyna, a ona wylewa się z przysadki w trakcie orgazmu, a nie podczas przytulania czy gładzenia kanału rodnego penisem. Razem z dopaminą daje uczucie sytości i rozładowania.
Bliskość z partnerem ma zastąpić orgazm? Dla bliskości można się poprzytulać. Po co doprowadzać kogoś do erekcji? Przecież to sadyzm. Naczytałeś się poradników polskojęzycznych seksuologów? Oni napiszą każdą bzdurę byle tylko utrzymać ludzi w ciemnocie. Na ciemnocie i niewiedzy takie hieny zarabiają. Poczytaj Betty Dodson. Twoja żona już tą wiedzę ma, bo walczy o swoje.
Dbanie o przyjemność kobiety? "Kochanie, doprowadziłam cię do erekcji i wyszłam. Dobrze ci było?" Ma to sens? Nie ma. Kobiety funkcjonują dokładnie tak samo.
Niepotrzebny, protekcjonalny ton.
Na tym forum spotkałem wypowiedzi pań, że seks bez orgazmu bywa czasem lepszy niż z - mam przyjąć, że to ściema?
Gdy po upojnym seksie, gdy oboje leżymy przytuleni, dyszymy, słyszę, że było jej cudownie, choć nie miała orgazmu - mam przyjąć, że to ściema?
Gdy sama z siebie, bo lubi, zaspokaja mnie oralnie i nie oczekuje, że odwdzięczę się tym samym, a mówi, że jej się podobało - mam przyjąć, że ściema? (Żeby nie było, nie pytam jej wprost "podobało Ci się?", "doszłaś?", to jest infantylne, sama wyraża zdanie w danym momencie).Faceci nie kończą za każdym razem. Wielokrotnie zdarzało mi się kochać długo, aż opadłem z sił i nie miałem orgazmu lub żona się męczyła i też nic. Nie leciałem potem do łazienki, tylko trwałem przy żonie, zadowolony mimo wszystko.
Zauważyłem, że masz silne parcie na stawianie znaku równości w tym, że orgazm to gwarancja satysfakcji i powinien być za każdym razem.
Tak nie jest.
Mój protekcjonalny ton jest reakcją na twoją protekcjonalną wypowiedź. A propos twoich pytań to kilka postów wyżej forumowiczka Ajko wyczerpująco i mądrze ci odpowiedziała.
Orgazm jest tym wabikiem, którym natura kusi do prokreacji. Żadna istota, która zna jego smak dobrowolnie z niego nie zrezygnuje.
Powtarzanie, że kobietom bliskość zastępuje orgazm jest manipulacją.

