Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 90 ]

1 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-12-11 05:35:53)

Temat: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie

Witajcie.
Postanowiłem opisać mój (nasz) problem i poprosić Was o radę.
Z Żoną znamy się od 11 lat, jesteśmy 7 lat po ślubie a od 5-ciu rodzicami. Problem, który opiszę nie pojawił się teraz, mam wrażenie, że trwa od lat. A chodzi o brak chęci Żony do współżycia ze mną.

Problem mam wrażenie, że pojawił się kiedy Żona była w ciąży, ponad 5 lat temu. Nasze zbliżenia stawały się coraz rzadsze i zwykle to ja inicjowałem seks. Żona ciągle tłumaczyła się i tłumaczy zmęczeniem. Mam wrażenie, że dla Niej problem nie istnieje.

Nasz seks od zawsze był super. Może Żona nie jest jakoś specjalnie otwarta na nowości, zabawy z użyciem akcesoriów itp ale - co wielokrotnie podkreślała - nasz seks Jej odpowiada i jest świetny. Ja również nie narzekam. Narzekam jedynie na częstotliwość naszych zbliżeń. Od 5 lat notuję każde nasze zbliżenie. Średnia wypada słabo - 2 razy w miesiącu. Wcale mnie ta częstotliwość nie satysfakcjonuje.
Generalnie obecnie nasz seks wygląda tak, że ja to mogę sobie chcieć. A do zbliżenia dojdzie jak Żona będzie miała czas i ochotę.

Żadne z nas nie ma jakichś oporów przed różnymi rodzajami seksu. Uprawiamy seks klasycznie, po francusku, nie mam oporów, przed pieszczeniem Żony ustami, jestem otwarty na nowości.

Wielokrotnie próbowałem z Nią rozmawiać o tym problemie. Tłumaczenie jest zawsze jedno - jest zmęczona. Oboje pracujemy zawodowo, oboje równo (mam wrażenie) zajmujemy się domem i dzieckiem. Ja zaprowadzam syna rano do przedszkola, Żona Go odbiera. Ona gotuje, ja sprzątam, prasuję, robię zakupy. Nie ma między nami sprzeczek i awantur. Jesteśmy zgodnym małżeństwem. Wszystko jest idealnie, tylko nie seks.
Żona zwykle zasypia około godz. 21:00. Nie ma czasu, żeby spędzić wieczór ze mną, obejrzeć razem film, porozmawiać czy właśnie się pobzykać. Tłumaczenie zawsze to samo, jestem zmęczona i rano wstaję. W piątki Żona pracuje z domu, więc odchodzi Jej czas na powrót z pracy, ma komfortowe warunki przed weekendem. A weekendy zwykle wyglądają tak, że zaczynają się obiecanki pt. Tak, kochanie, wieczorem. Później idzie spać a rano mówi, że wieczorem to już na pewno. I znowu zasypia. Czasami przyjdzie, zaczniemy oglądać jakiś film a Ona po chwili zasypia. I znów, że jutro (które nigdy nie następuje).

Wielokrotnie próbowałem rozwiązać problem i o nim rozmawiać. Pytałem czy ją jeszcze pociągam - mówi, że tak. Pytałem czy kocha? Mówi, że kocha, że życia sobie beze mnie nie wyobraża. Pytałem czy pasuje Jej seks ze mną, czy może coś jest nie tak, może za krótko, za długo, wolałaby inaczej, z gadżetami, bez, klasycznie, od tyłu, w tyłek itd,itd. Zawsze słyszę zapewnienie, że nic nie chce zmieniać bo seks ze mną Jej odpowiada i wszystko jest ok.
To skoro jest ok, to czemu nie ma ochoty by go uprawiać częściej? Kłamie?

Przez te 5 lat (!) i nagabywałem Ją na seks, wkoło o tym gadając. Próbowałem też nie gadać i nie namawiać aż sama poczuje chęć. Zabiegałem, kupowałem kwiaty, słałem smsy. Milczałem aby nie czuła się naciskana i osaczona. Kupowałem bieliznę, żeby coś urozmaicić - to słyszałem, że nie chce Jej się w to przebierać.
No słowem próbowałem już chyba wszystkiego. Zero zmiany. Ostatni stosunek mieliśmy 25 dni temu.
W ostatni weekend jak znowu zasnęła a ja rano spytałem co się dzieje, bo dla mnie takie zachowanie nie jest normalne to skończyło się awanturą. Że ja ciężkie tematy poruszam, że wszystko jest ok między nami.

Drodzy. Ja już piiiiiiip naprawdę nie wiem o co chodzi. Co się dzieje? Co mam robić? Gdzie się udać po pomoc? Nie chcę zdradzać ani rozbijać rodziny (sam pochodzę z rozbitego domu). Więc skoro wszystko inne w naszym Małżeństwie gra to o co chodzi z seksem? Przecież nikt normalny nie da rady żyć uprawiając seks raz w miesiącu i to jak się dwie niedziele zejdą do kupy. To nielogiczne. Skoro coś lubię i sprawia mi to przyjemność, to naturalnym jest dążenie do tego. Jak lubię jeść czekoladę to sobie ją kupuję. A tu jest jakaś dziwna sytuacja. Żeby normalny, zdrowy chłop, miły, bez nałogów, dbający o dom, Żonę i siebie, nie awanturujący się nie mógł pobzykać własnej Żony kiedy przyjdzie na to chęć to to już jest serio coś dziwnego.
Co mam robić?

Serdecznie dziękuję za wszelkie rady i Wasze historie jeśli ktoś miał podobnie i znalazł rozwiązanie.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie

Mysle, ze zona ma male potrzeby seksualne.

'Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba,jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła.'

3

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie
Kapok napisał/a:

Witajcie.
Postanowiłem opisać mój (nasz) problem i poprosić Was o radę.
Z Żoną znamy się od 11 lat, jesteśmy 7 lat po ślubie a od 5-ciu rodzicami. Problem, który opiszę nie pojawił się teraz, mam wrażenie, że trwa od lat. A chodzi o brak chęci Żony do współżycia ze mną.

Problem mam wrażenie, że pojawił się kiedy Żona była w ciąży, ponad 5 lat temu. Nasze zbliżenia stawały się coraz rzadsze i zwykle to ja inicjowałem seks. Żona ciągle tłumaczyła się i tłumaczy zmęczeniem. Mam wrażenie, że dla Niej problem nie istnieje.

Nasz seks od zawsze był super. Może Żona nie jest jakoś specjalnie otwarta na nowości, zabawy z użyciem akcesoriów itp ale - co wielokrotnie podkreślała - nasz seks Jej odpowiada i jest świetny. Ja również nie narzekam. Narzekam jedynie na częstotliwość naszych zbliżeń. Od 5 lat notuję każde nasze zbliżenie. Średnia wypada słabo - 2 razy w miesiącu. Wcale mnie ta częstotliwość nie satysfakcjonuje.
Generalnie obecnie nasz seks wygląda tak, że ja to mogę sobie chcieć. A do zbliżenia dojdzie jak Żona będzie miała czas i ochotę.

Żadne z nas nie ma jakichś oporów przed różnymi rodzajami seksu. Uprawiamy seks klasycznie, po francusku, nie mam oporów, przed pieszczeniem Żony ustami, jestem otwarty na nowości.

Wielokrotnie próbowałem z Nią rozmawiać o tym problemie. Tłumaczenie jest zawsze jedno - jest zmęczona. Oboje pracujemy zawodowo, oboje równo (mam wrażenie) zajmujemy się domem i dzieckiem. Ja zaprowadzam syna rano do przedszkola, Żona Go odbiera. Ona gotuje, ja sprzątam, prasuję, robię zakupy. Nie ma między nami sprzeczek i awantur. Jesteśmy zgodnym małżeństwem. Wszystko jest idealnie, tylko nie seks.
Żona zwykle zasypia około godz. 21:00. Nie ma czasu, żeby spędzić wieczór ze mną, obejrzeć razem film, porozmawiać czy właśnie się pobzykać. Tłumaczenie zawsze to samo, jestem zmęczona i rano wstaję. W piątki Żona pracuje z domu, więc odchodzi Jej czas na powrót z pracy, ma komfortowe warunki przed weekendem. A weekendy zwykle wyglądają tak, że zaczynają się obiecanki pt. Tak, kochanie, wieczorem. Później idzie spać a rano mówi, że wieczorem to już na pewno. I znowu zasypia. Czasami przyjdzie, zaczniemy oglądać jakiś film a Ona po chwili zasypia. I znów, że jutro (które nigdy nie następuje).

Wielokrotnie próbowałem rozwiązać problem i o nim rozmawiać. Pytałem czy ją jeszcze pociągam - mówi, że tak. Pytałem czy kocha? Mówi, że kocha, że życia sobie beze mnie nie wyobraża. Pytałem czy pasuje Jej seks ze mną, czy może coś jest nie tak, może za krótko, za długo, wolałaby inaczej, z gadżetami, bez, klasycznie, od tyłu, w tyłek itd,itd. Zawsze słyszę zapewnienie, że nic nie chce zmieniać bo seks ze mną Jej odpowiada i wszystko jest ok.
To skoro jest ok, to czemu nie ma ochoty by go uprawiać częściej? Kłamie?

Przez te 5 lat (!) i nagabywałem Ją na seks, wkoło o tym gadając. Próbowałem też nie gadać i nie namawiać aż sama poczuje chęć. Zabiegałem, kupowałem kwiaty, słałem smsy. Milczałem aby nie czuła się naciskana i osaczona. Kupowałem bieliznę, żeby coś urozmaicić - to słyszałem, że nie chce Jej się w to przebierać.
No słowem próbowałem już chyba wszystkiego. Zero zmiany. Ostatni stosunek mieliśmy 25 dni temu.
W ostatni weekend jak znowu zasnęła a ja rano spytałem co się dzieje, bo dla mnie takie zachowanie nie jest normalne to skończyło się awanturą. Że ja ciężkie tematy poruszam, że wszystko jest ok między nami.

Drodzy. Ja już piiiiiiip naprawdę nie wiem o co chodzi. Co się dzieje? Co mam robić? Gdzie się udać po pomoc? Nie chcę zdradzać ani rozbijać rodziny (sam pochodzę z rozbitego domu). Więc skoro wszystko inne w naszym Małżeństwie gra to o co chodzi z seksem? Przecież nikt normalny nie da rady żyć uprawiając seks raz w miesiącu i to jak się dwie niedziele zejdą do kupy. To nielogiczne. Skoro coś lubię i sprawia mi to przyjemność, to naturalnym jest dążenie do tego. Jak lubię jeść czekoladę to sobie ją kupuję. A tu jest jakaś dziwna sytuacja. Żeby normalny, zdrowy chłop, miły, bez nałogów, dbający o dom, Żonę i siebie, nie awanturujący się nie mógł pobzykać własnej Żony kiedy przyjdzie na to chęć to to już jest serio coś dziwnego.
Co mam robić?

Serdecznie dziękuję za wszelkie rady i Wasze historie jeśli ktoś miał podobnie i znalazł rozwiązanie.

Moim zdaniem powinieneś jej uwierzyć, kiedy Ci mówi, że jest zmęczona.
Kiedy ostatni raz robiła podstawowe badania?
Kiedy miała badane hormony tarczycowe, robioną krzywą cukrową? Od tego zacznijcie. Niech się zbada. Może to zmęczenie jest zalążkiem choroby, a może ma zbyt dużo na głowie.

4 Ostatnio edytowany przez zwyczajny gość (2019-12-11 06:24:19)

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie

Mam dla ciebie złe wiadomości. NIC nie jesteś w stanie zrobić, ten typ tak ma.
Żadna choroba, żadne hormony,  ona po prostu się już spełniła - dom, rodzina, dziecko - seks nie jest już jej do niczego potrzebny. I będzie mała tysiąc powodów by go unikać. Co najwyżej kilka razy w roku z obowiązku i bez zaangażowana.

Rozmowy nic nie dadzą - bo odpowiedź jest znana - "nie mam takich potrzeb", "nie wiem dlaczego",  "nie pójdę do żadnego lekarza, bo jestem zdrowa", "chyba jesteś jakiś zboczony". Koniec dyskusji.

Z tej sytuacji nie ma dobrych rozwiązań. Zwłaszcza jak kto jest odpowiedzialna głową rodziny (obowiązki, dziecko) a kobieta poza seksem jest całkiem do rzeczy. Będziesz zgorzkniały i sfrustrowany tkwił w tym układzie do końca, albo by mieć trochę czułości znajdziesz sobie kochankę na boku.

5 Ostatnio edytowany przez Janix2 (2019-12-11 07:18:47)

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie
zwyczajny gość napisał/a:

Mam dla ciebie złe wiadomości. NIC nie jesteś w stanie zrobić, ten typ tak ma.

Zgoda w 100%, nic autorze z tym nie zrobisz. Historia jak wiele innych tu opisanych, przed ciążą wodotryski po ciąży marazm. Twoje starania to raczej daremny trud i jeżeli zadziała to na krótko metę. Jak napisał poprzednik: kochanka, robótki ręczne albo tkwienie w tej sytuacji. Spróbuj może skorzystać z pomocy psychologa/seksuologa ale nie rób sobie wielkich nadziej. Czym bardziej będziesz cisnął tym będzie raczej gorzej. Przykro mi. Seks dla niej to jak comiesięczne umycie okien, mało co to to daje i nie za bardzo nas to cieszy ale trzeba.

6

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie

Autorze, średnio dwa razy w miesiącu pojawia się ma tym forum identyczny temat. Przewiń trochę wątków w dół.

Zmęczenie leczy się relaksem, a seks to relaks. Czemu więc twoja żona go nie chce?

Oczywiście zadam to samo co zawsze w tego typu wątkach pytanie: czy żona ma orgazm podczas waszego seksu?

7 Ostatnio edytowany przez Janix2 (2019-12-11 07:49:25)

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie
uzytkownik444 napisał/a:

Zmęczenie leczy się relaksem, a seks to relaks. Czemu więc twoja żona go nie chce?

Nie dla wszystkich. Dla niektórych to tylko ruchy prokreacyjne, przykra konieczność, towar do handlu wymiennego, narzędzie szantażu i manipulacji, sposób na poniżenie partnera i dominacji nad nim. A co niektórzy uważają że seks to przeżytek i jest przereklamowany, do niczego nie potrzebny.

8

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie
uzytkownik444 napisał/a:

Autorze, średnio dwa razy w miesiącu pojawia się ma tym forum identyczny temat. Przewiń trochę wątków w dół.

Zmęczenie leczy się relaksem, a seks to relaks. Czemu więc twoja żona go nie chce?

Oczywiście zadam to samo co zawsze w tego typu wątkach pytanie: czy żona ma orgazm podczas waszego seksu?


Inaczej. Ona twierdzi, że chce seksu, tylko jest zmęczona i zasypia.
Co do orgazmu to go ma. Tak jak pisałem, mówi, że nie narzeka na jakość naszego seksu.

9

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie
Kapok napisał/a:

Inaczej. Ona twierdzi, że chce seksu, tylko jest zmęczona i zasypia.
Co do orgazmu to go ma. Tak jak pisałem, mówi, że nie narzeka na jakość naszego seksu.

Czyli jest głodna ale jeść nie będzie bo jest śpiąca? Baju, baju. Mówi że ma orgazm, MÓWI. Jak wygląda jej dzień? O której wstaje? Jeżeli nie są to problemy zdrowotne, jak pisała Cyngi np. tarczyca albo cukier to stwierdzenie że chce seksu jest co najmniej dziwne. 5 letnie dziecko już nie jest takie uciążliwe tym bardziej że jej pomagasz. A próbowałeś z rana jak jest wyspana? Samo to że kupowałeś jej bieliznę a ona to olała bo jej się nie chce ubierać świadczy o tym że ta sfera może dla niej nie istnieć lub być marginalna.

10

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie

Chodzi spać o 21 , szybko . Mogłaby przecież iść o 22 , godzinę poświecić dla Ciebie ale widzi tylko własne wygodnictwo . Każdy pracujący człowiek może wieczorem powiedzieć , jestem zmęczony - zmęczona , ale brak w tym zrozumienia dla potrzeb drugiej osoby . Osoby w takim małżeństwie z czasem się oddalają od siebie . Pogadałbym z nią o tym na spokojnie ale szczerze , ona może nie dostrzega problemu albo nie chce go widzieć . Tylko wzajemna praca i chęci obojga mogą coś w tym temacie zdziałać . Bo uprawiać wymuszony na kimś sex , obrzydliwe.

11

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie

Pytam o wyniki, bo dopiero co zdiagnozowano u mnie insulinooporność, z którą prawdopodobnie żyłam od wielu lat, nawet o tym nie wiedząc... Też wieczorem padałam na pysk, akurat seks nie był problemem, ale każdy jest inny, warto sprawdzić.
Namów żonę do zrobienia dokładnych badań. USG tarczycy, tsh - to najważniejsze. Poza tym cukier i insulina. Najlepiej zrobić test obciążenia glukozą równocześnie ze zbadaniem poziomu insuliny, na czczo, po godzinie i po dwóch.

12

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie

Po pierwsze, tak jak pisała Cyngli, badania trzeba zrobić. Bardzo często za niskie libido odpowiadają choroby, hormony. Poważnie. Jak wygląda tryb życia żony? Dieta? Używki?
Po drugie. Jak badania, stan zdrowia jest dobry to pędziłabym do seksuologa, może to siedzi w głowie, może ma kompleksy po ciąży.
Po trzecie. Jak rozmowy i to co wyżej napisałam nic nie da, trudno, musisz sobie postawić pytanie czy tak widzisz to małżeństwo? Albo akceptujesz że tak będzie, albo pora się rozstać. Uważam, że seks jest bardzo ważny w związku, cholernie ważny, ale nie najważniejszy wink

13

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie

Niestety żona nie mówi Ci całej prawdy z tej prostej przyczyny, że zadajesz jej trochę tendencyjne pytania i ona najnormalniej w świecie nie chce Cię urazić, obrazić, skrzywdzić itp. Coś jej najzwyczajniej w Waszym seksie już nie odpowiada. Możliwe, że...co Cię zdziwi, częstotliwość, czyli to, że dla niej te dwa razy w miesiącu to za często. Szok ? Naprawdę. Uwierz mi, że da się żyć nawet uprawiając seks dwa razy...w roku. Niestety rozmijacie się w swoich potrzebach. I ciężko w tej kwestii wypracować kompromis, bo najczęściej "kompromis" niestety polega na tym, że trzeba się dopasować do strony, która chce tego rzadziej. No bo w drugą stronę oznaczałoby to zmuszanie kogoś do seksu kiedy nie ma na to ochoty. A co to za przyjemność ? Musisz sobie to przepracować w głowie. Niestety bycie z kimś w związku wiąże się dość często z rezygnacji z czegoś. To nie jest sam "miodek".

"Z gówna bata nie ukręci"  NieGall Anonim

14

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie
zwyczajny gość napisał/a:

Mam dla ciebie złe wiadomości. NIC nie jesteś w stanie zrobić, ten typ tak ma.
Żadna choroba, żadne hormony,  ona po prostu się już spełniła - dom, rodzina, dziecko - seks nie jest już jej do niczego potrzebny. I będzie mała tysiąc powodów by go unikać. Co najwyżej kilka razy w roku z obowiązku i bez zaangażowana.

Rozmowy nic nie dadzą - bo odpowiedź jest znana - "nie mam takich potrzeb", "nie wiem dlaczego",  "nie pójdę do żadnego lekarza, bo jestem zdrowa", "chyba jesteś jakiś zboczony". Koniec dyskusji.

Z tej sytuacji nie ma dobrych rozwiązań. Zwłaszcza jak kto jest odpowiedzialna głową rodziny (obowiązki, dziecko) a kobieta poza seksem jest całkiem do rzeczy. Będziesz zgorzkniały i sfrustrowany tkwił w tym układzie do końca, albo by mieć trochę czułości znajdziesz sobie kochankę na boku.

Praktycznie nic dodać, nic ująć. Dlatego uwielbiam kobiece wypowiedzi w takich sprawach. Kiedyś było, że to wina facetów, bo nie pomagają i biedne żony są przemęczone. Teraz już większość facetów pisze, że pomagają, to znowu ich wina, bo nie dbają o ich potrzeby. Grę wstępną przecież trzeba zaczynać już o świcie. Faceci piszą, że no cały dzień odstawiają Adonisa ale nie pomaga. Znowu ich wina, bo najpewniej nie są w typie swojej żony, więc choćby stawali na głowie nic z tego nie będzie. Schemat znany od pokoleń, tylko problematy jakby od niedawna. Po prostu od jakiegoś czasu facetom nawbijano do głowy, że mają się tym przejmować i to szanować. Także to, że de facto zostali przez swoje żony oszukani.
Cóż poradzić, to już padło. Znajdź jakąś fajną babkę na boku, a żonie zostaw to w czym się realizuje. Może za jakiś czas ona założy temat "zdradził mnie, a ja tak o niego dbałam, dałam mu dzieci, prałam, gotowałam, sprzątałam".

To już jest koniec, Piękna przyjaciółko To już jest koniec Moja jedyna przyjaciółko, koniec
Koniec naszych rachub niespełnionych Koniec tego, co trwa nieporuszone Nie umkniesz, ani nie zdziwisz się, to koniec Już nigdy nie spojrzę w oczy twoje...ponownie
Podszedł do drzwi Zajrzał do środka "Ojcze?" "Tak synu?" "Chcę cię zabić" "Mamo...chcę cię...przelecieć"

15

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie
Snake napisał/a:

Praktycznie nic dodać, nic ująć. Dlatego uwielbiam kobiece wypowiedzi w takich sprawach. Kiedyś było, że to wina facetów, bo nie pomagają i biedne żony są przemęczone. Teraz już większość facetów pisze, że pomagają, to znowu ich wina, bo nie dbają o ich potrzeby. Grę wstępną przecież trzeba zaczynać już o świcie. Faceci piszą, że no cały dzień odstawiają Adonisa ale nie pomaga. Znowu ich wina, bo najpewniej nie są w typie swojej żony, więc choćby stawali na głowie nic z tego nie będzie. Schemat znany od pokoleń, tylko problematy jakby od niedawna. Po prostu od jakiegoś czasu facetom nawbijano do głowy, że mają się tym przejmować i to szanować. Także to, że de facto zostali przez swoje żony oszukani.
Cóż poradzić, to już padło. Znajdź jakąś fajną babkę na boku, a żonie zostaw to w czym się realizuje. Może za jakiś czas ona założy temat "zdradził mnie, a ja tak o niego dbałam, dałam mu dzieci, prałam, gotowałam, sprzątałam".

A ja uwielbiam męskie wypowiedzi w takich tematach. Nie znacie kobiety, ale z góry założyliście, że to koniec, zła wola i w ogóle Autorowi pozostaje albo zdradzić, albo się powiesić. Znawcy kobiecej psychiki się znaleźli. Po studiach i fakultetach.

Ktoś tu napisał, że brak seksu jest z winy Autora?

16

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie
Snake napisał/a:
zwyczajny gość napisał/a:

Mam dla ciebie złe wiadomości. NIC nie jesteś w stanie zrobić, ten typ tak ma.
Żadna choroba, żadne hormony,  ona po prostu się już spełniła - dom, rodzina, dziecko - seks nie jest już jej do niczego potrzebny. I będzie mała tysiąc powodów by go unikać. Co najwyżej kilka razy w roku z obowiązku i bez zaangażowana.

Rozmowy nic nie dadzą - bo odpowiedź jest znana - "nie mam takich potrzeb", "nie wiem dlaczego",  "nie pójdę do żadnego lekarza, bo jestem zdrowa", "chyba jesteś jakiś zboczony". Koniec dyskusji.

Z tej sytuacji nie ma dobrych rozwiązań. Zwłaszcza jak kto jest odpowiedzialna głową rodziny (obowiązki, dziecko) a kobieta poza seksem jest całkiem do rzeczy. Będziesz zgorzkniały i sfrustrowany tkwił w tym układzie do końca, albo by mieć trochę czułości znajdziesz sobie kochankę na boku.

Praktycznie nic dodać, nic ująć. Dlatego uwielbiam kobiece wypowiedzi w takich sprawach. Kiedyś było, że to wina facetów, bo nie pomagają i biedne żony są przemęczone. Teraz już większość facetów pisze, że pomagają, to znowu ich wina, bo nie dbają o ich potrzeby. Grę wstępną przecież trzeba zaczynać już o świcie. Faceci piszą, że no cały dzień odstawiają Adonisa ale nie pomaga. Znowu ich wina, bo najpewniej nie są w typie swojej żony, więc choćby stawali na głowie nic z tego nie będzie. Schemat znany od pokoleń, tylko problematy jakby od niedawna. Po prostu od jakiegoś czasu facetom nawbijano do głowy, że mają się tym przejmować i to szanować. Także to, że de facto zostali przez swoje żony oszukani.
Cóż poradzić, to już padło. Znajdź jakąś fajną babkę na boku, a żonie zostaw to w czym się realizuje. Może za jakiś czas ona założy temat "zdradził mnie, a ja tak o niego dbałam, dałam mu dzieci, prałam, gotowałam, sprzątałam".

Zgodzę się po części z Tobą, ogólnie w dużej części wink
Nie tak dawno bo wczoraj, spotkałam się z przyjaciółki partnerem by porozmawiać o ich problemach w związku. Schemat w sumie ten sam. Facet się stara, robi dużo w domu itp a kobieta wymyśla coraz to nowe problemy. Stwierdziłam, że z kobietami to jest tak, że szybko się przyzwyczajają do dobrego i chcą coraz więcej i więcej. Pazerne z nas istoty... Nie doceniamy staram mężczyzny, tylko wymagamy jeszcze więcej by i tak odmówić lub wymyślić nowy powód do focha big_smile
Wypowiedź odnosi się do wielu wątków w związku wink

Oczywiście nie wszystkie kobiety takie są, są i wśród nas prawdziwe anioły, ale na wymarciu big_smile

17

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie
Cyngli napisał/a:

A ja uwielbiam męskie wypowiedzi w takich tematach. Nie znacie kobiety, ale z góry założyliście, że to koniec, zła wola i w ogóle Autorowi pozostaje albo zdradzić, albo się powiesić. Znawcy kobiecej psychiki się znaleźli. Po studiach i fakultetach.

Po prostu nie wierzymy, że tyle mamy w Polsce chorowitych kobiet wink Ale co tam, autor pewnie poczyta, zagada do żony o badaniach, to się obaczy wink Obstawiam co prawda, że chora na seks częściej niż raz na miesiąc. Straszna choroba, pandemia tongue

To już jest koniec, Piękna przyjaciółko To już jest koniec Moja jedyna przyjaciółko, koniec
Koniec naszych rachub niespełnionych Koniec tego, co trwa nieporuszone Nie umkniesz, ani nie zdziwisz się, to koniec Już nigdy nie spojrzę w oczy twoje...ponownie
Podszedł do drzwi Zajrzał do środka "Ojcze?" "Tak synu?" "Chcę cię zabić" "Mamo...chcę cię...przelecieć"

18

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie

Jesli zonie bedzie przeszkadzac to, to sama sie zainteresuje.
Seks jest ogolnie meczacym zajeciem. Czlowiek nie jest coraz mlodszy i zmeczenie fizyczne jest coraz wieksze.
Gdybym miala wybierac miedzy seksem, a snem kiedy jestem zmeczona to zawsze wybralabym sen.
Dobry dla urody, wazny dla umyslu. Seks to tylko seks.

'Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba,jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła.'

19

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie
Snake napisał/a:
Cyngli napisał/a:

A ja uwielbiam męskie wypowiedzi w takich tematach. Nie znacie kobiety, ale z góry założyliście, że to koniec, zła wola i w ogóle Autorowi pozostaje albo zdradzić, albo się powiesić. Znawcy kobiecej psychiki się znaleźli. Po studiach i fakultetach.

Po prostu nie wierzymy, że tyle mamy w Polsce chorowitych kobiet wink Ale co tam, autor pewnie poczyta, zagada do żony o badaniach, to się obaczy wink Obstawiam co prawda, że chora na seks częściej niż raz na miesiąc. Straszna choroba, pandemia tongue

Snake, nie wiem, czy jest chora, ale istnieje taka możliwość.
Istnieje multum możliwości. Nie można z góry zakładać, że NA PEWNO jest tak i tak.

Winter.Kween napisał/a:

Jesli zonie bedzie przeszkadzac to, to sama sie zainteresuje.
Seks jest ogolnie meczacym zajeciem. Czlowiek nie jest coraz mlodszy i zmeczenie fizyczne jest coraz wieksze.
Gdybym miala wybierac miedzy seksem, a snem kiedy jestem zmeczona to zawsze wybralabym sen.
Dobry dla urody, wazny dla umyslu. Seks to tylko seks.

Ile ludzi, tyle opini.
Osobiście nie wyobrażam sobie mieć seks TYLKO dwa razy w miesiącu.
Nawet dwa razy w tygodniu byłoby dla mnie za mało.
Jedyny okres, w którym seks mógł nie istnieć, to był połóg i dochodzenie do siebie po komplikacjach poporodowych, ale i tak miałam kosmate myśli.
Każdy ma inny temperament, inne potrzeby, ale moim zdaniem NAJPIERW należy wykluczyć problemy zdrowotne, zwłaszcza, że żona skarży się na zmęczenie.
Wiem, teraz każdy narzeka na zmęczenie, takie czasy i tempo życia. Ale warto się badać.

20

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie

Kiedyś modny był ból głowy ale w czasach, gdzie facet w te pędy może przywieźć kufer leków przeciwbólowych, to już za słabe. Dla mniej leniwych w internecie można w pół godziny znaleźć jakąś dobrze brzmiącą dolegliwość o objawach pasujących do wszystkiego i koniecznie nieuleczalną. Dla tych leniwych zostaje przemęczenie...

To już jest koniec, Piękna przyjaciółko To już jest koniec Moja jedyna przyjaciółko, koniec
Koniec naszych rachub niespełnionych Koniec tego, co trwa nieporuszone Nie umkniesz, ani nie zdziwisz się, to koniec Już nigdy nie spojrzę w oczy twoje...ponownie
Podszedł do drzwi Zajrzał do środka "Ojcze?" "Tak synu?" "Chcę cię zabić" "Mamo...chcę cię...przelecieć"

21

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie
Snake napisał/a:

Kiedyś modny był ból głowy ale w czasach, gdzie facet w te pędy może przywieźć kufer leków przeciwbólowych, to już za słabe. Dla mniej leniwych w internecie można w pół godziny znaleźć jakąś dobrze brzmiącą dolegliwość o objawach pasujących do wszystkiego i koniecznie nieuleczalną. Dla tych leniwych zostaje przemęczenie...

Odpuszczam dyskusję, bo widzę, że nie ma sensu. Jednak pozostanę przy swoim zdaniu.

22

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie

Przepraszam cię Cyngli ale mówi się, że kobiety są mądrzejsze w tematach zdrowotnych. Ja jestem tylko facetem ale jakbym z miesiąc choćby chodził przemęczony, bez sił na różne rzeczy, to zapaliłyby mi się różne kolorowe lampki w sterowni, że coś jest nie halo! Potrzebna jest reakcja, sam bym zaczął przez kolejny miesiąc, dwa łykać coś na wzmocnienie, pobudzenie i inne takie dostępne powszechnie. Gdyby to nie podziałało, to po tym czasie z bólem, bo bólem ale poszedłbym do lekarza rodzinnego pogadać o co może chodzić, może choć morfologię zrobić czy coś. Piszę co ja bym zrobił, bo gdyby te wszystkie objawy stały się zauważalne dla małżonki, to już w pierwszym miesiącu dostałbym kopa w rzyć ogólnie w kierunku naszego lekarza. Dla pewności, że coś będę ściemniał sama by mnie umówiła i zaprowadziła, łącznie z wepchaniem się do gabinetu razem ze mną, bo na pewno mnie umkną jakieś istotne rzeczy, które przekaże mi lekarz. Wiem, bo przerabiałem tongue Ostatnio przez pierdołę z której się śmiałem małżonka urządziła mi turnee przez tomografię, usg, rezonans, badania wszelakie z krwi i moczu, w tym na podłe infekcje.
Tu pojawia się n-ty pan, który miesiącami żeby nie powiedzieć latami zgłasza małżonce, że coś jest nie halo i chcesz mi powiedzieć, że kobieta to lekceważy, bo oj przepracowana jestem?

To już jest koniec, Piękna przyjaciółko To już jest koniec Moja jedyna przyjaciółko, koniec
Koniec naszych rachub niespełnionych Koniec tego, co trwa nieporuszone Nie umkniesz, ani nie zdziwisz się, to koniec Już nigdy nie spojrzę w oczy twoje...ponownie
Podszedł do drzwi Zajrzał do środka "Ojcze?" "Tak synu?" "Chcę cię zabić" "Mamo...chcę cię...przelecieć"

23 Ostatnio edytowany przez Zielony_Domek (2019-12-11 11:49:31)

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie

Drodzy Panowie,
jestem osobą na która mąż w tym temacie nie mógł narzekać, ale po porodzie w krótkim czasie faktycznie o 20-21 padałam na pysk, było to zmęczenie nie do opisania (również w ciągu dnia), mimo, że mąż bardzo dużo współuczestniczył w życiu rodzinnym. Okazało się, że mam Hashimoto, uaktywniło się przy wyrzucie hormonów przy porodzie.
Po wyrównaniu hormonów wszystko wróciło do normy.

Już jesteśmy po rozwodzie, ale zanim to - zmajstrowaliśmy bliźniaki wink

Spokój wewnętrzny trzeba sobie po prostu wypracować przez trud.

24

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie

No ale u homo sapiens połóg nie trwa 5 lat? Tyle czasu chodzić przemęczonym i udawać, że wszystko jest ok? Seks 2 razy w miesiącu, to jest dla faceta kpina i nie wierzę, że nawet najbardziej nierozgarnięta kobieta o tym nie wie. Kiedyś słyszałem jak znajoma się chwaliła, że w końcu wynegocjowała z mężem 2 razy w tygodniu i niech nie marudzi tongue Ludzie koło 30-tki...

To już jest koniec, Piękna przyjaciółko To już jest koniec Moja jedyna przyjaciółko, koniec
Koniec naszych rachub niespełnionych Koniec tego, co trwa nieporuszone Nie umkniesz, ani nie zdziwisz się, to koniec Już nigdy nie spojrzę w oczy twoje...ponownie
Podszedł do drzwi Zajrzał do środka "Ojcze?" "Tak synu?" "Chcę cię zabić" "Mamo...chcę cię...przelecieć"

25

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie
Snake napisał/a:

Przepraszam cię Cyngli ale mówi się, że kobiety są mądrzejsze w tematach zdrowotnych. Ja jestem tylko facetem ale jakbym z miesiąc choćby chodził przemęczony, bez sił na różne rzeczy, to zapaliłyby mi się różne kolorowe lampki w sterowni, że coś jest nie halo! Potrzebna jest reakcja, sam bym zaczął przez kolejny miesiąc, dwa łykać coś na wzmocnienie, pobudzenie i inne takie dostępne powszechnie. Gdyby to nie podziałało, to po tym czasie z bólem, bo bólem ale poszedłbym do lekarza rodzinnego pogadać o co może chodzić, może choć morfologię zrobić czy coś. Piszę co ja bym zrobił, bo gdyby te wszystkie objawy stały się zauważalne dla małżonki, to już w pierwszym miesiącu dostałbym kopa w rzyć ogólnie w kierunku naszego lekarza. Dla pewności, że coś będę ściemniał sama by mnie umówiła i zaprowadziła, łącznie z wepchaniem się do gabinetu razem ze mną, bo na pewno mnie umkną jakieś istotne rzeczy, które przekaże mi lekarz. Wiem, bo przerabiałem tongue Ostatnio przez pierdołę z której się śmiałem małżonka urządziła mi turnee przez tomografię, usg, rezonans, badania wszelakie z krwi i moczu, w tym na podłe infekcje.
Tu pojawia się n-ty pan, który miesiącami żeby nie powiedzieć latami zgłasza małżonce, że coś jest nie halo i chcesz mi powiedzieć, że kobieta to lekceważy, bo oj przepracowana jestem?

Ogólnie masz rację. Kobiety kłamią czemu nie chcą seksu. Zgadzam się z tobą.

     W twojej wypowiedzi zaniepokoiło mnie jedno: małżonka nakłoniła cię do zrobienia tomografii? To wysoce szkodliwe badanie. Dawka promieniowania równa kilkudziesięciu rentgenom. Rezonans z kontrastem też nie jest obojętny dla zdrowia.
     Czy ona przypadkiem nie chce cię wykończyć, pod pozorem dbałości o twoje zdrowie? ;-)

26

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie
uzytkownik444 napisał/a:
Snake napisał/a:

Przepraszam cię Cyngli ale mówi się, że kobiety są mądrzejsze w tematach zdrowotnych. Ja jestem tylko facetem ale jakbym z miesiąc choćby chodził przemęczony, bez sił na różne rzeczy, to zapaliłyby mi się różne kolorowe lampki w sterowni, że coś jest nie halo! Potrzebna jest reakcja, sam bym zaczął przez kolejny miesiąc, dwa łykać coś na wzmocnienie, pobudzenie i inne takie dostępne powszechnie. Gdyby to nie podziałało, to po tym czasie z bólem, bo bólem ale poszedłbym do lekarza rodzinnego pogadać o co może chodzić, może choć morfologię zrobić czy coś. Piszę co ja bym zrobił, bo gdyby te wszystkie objawy stały się zauważalne dla małżonki, to już w pierwszym miesiącu dostałbym kopa w rzyć ogólnie w kierunku naszego lekarza. Dla pewności, że coś będę ściemniał sama by mnie umówiła i zaprowadziła, łącznie z wepchaniem się do gabinetu razem ze mną, bo na pewno mnie umkną jakieś istotne rzeczy, które przekaże mi lekarz. Wiem, bo przerabiałem tongue Ostatnio przez pierdołę z której się śmiałem małżonka urządziła mi turnee przez tomografię, usg, rezonans, badania wszelakie z krwi i moczu, w tym na podłe infekcje.
Tu pojawia się n-ty pan, który miesiącami żeby nie powiedzieć latami zgłasza małżonce, że coś jest nie halo i chcesz mi powiedzieć, że kobieta to lekceważy, bo oj przepracowana jestem?

Ogólnie masz rację. Kobiety kłamią czemu nie chcą seksu. Zgadzam się z tobą.

     W twojej wypowiedzi zaniepokoiło mnie jedno: małżonka nakłoniła cię do zrobienia tomografii? To wysoce szkodliwe badanie. Dawka promieniowania równa kilkudziesięciu rentgenom. Rezonans z kontrastem też nie jest obojętny dla zdrowia.
     Czy ona przypadkiem nie chce cię wykończyć, pod pozorem dbałości o twoje zdrowie? ;-)

Sam Antoni by tego lepiej nie wydedukował big_smile Jestem pod wrażeniem.

"Z gówna bata nie ukręci"  NieGall Anonim

27

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie
Snake napisał/a:

No ale u homo sapiens połóg nie trwa 5 lat? Tyle czasu chodzić przemęczonym i udawać, że wszystko jest ok? Seks 2 razy w miesiącu, to jest dla faceta kpina i nie wierzę, że nawet najbardziej nierozgarnięta kobieta o tym nie wie. Kiedyś słyszałem jak znajoma się chwaliła, że w końcu wynegocjowała z mężem 2 razy w tygodniu i niech nie marudzi tongue Ludzie koło 30-tki...

Nie mówię o połogu, tylko o chorej tarczycy, która odzywa się często/gęsto po porodzie, aczkolwiek zmęczenie to nie jedyny objaw i człowiek siłą rzeczy trafia do lekarza. To także wypadające włosy, sucha skóra, stany depresyjne i wiele wiele innych.

2 razy w tygodniu, w formie negocjacji - tylko współczuć (jemu rzecz jasna)

Spokój wewnętrzny trzeba sobie po prostu wypracować przez trud.

28

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie

Snake, tak szczerze - mało osób na świecie nie wykryło poważnych chorób na czas? Dlaczego? Bo IGNOROWAŁY OBJAWY, albo zrzucały je na karb czegoś innego.
Albo inny przykład, choroby psychiczne. Ludziom zdarza się nie widzieć, że coś jest z nimi nie tak.

Dlatego warto mieć koło siebie kogoś, kto raz na jakiś czas powie ''idź się zbadać''.
Autorze, ponawiam pytanie, czy żona się regularnie bada? Czy pytałeś ją, dlaczego według niej jest ciągle zmęczona?
Czy ona zauważa w ogóle, że jest jakikolwiek problem?

29 Ostatnio edytowany przez tyafu (2019-12-11 14:09:45)

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie
Kapok napisał/a:

Ona gotuje, ja sprzątam, prasuję, robię zakupy. Nie ma między nami sprzeczek i awantur. Jesteśmy zgodnym małżeństwem. Wszystko jest idealnie,

Otoz, to, Wasze malzenstwo jest letnie, nudne, bez ikry. Jak sie poznaliscie I co Ciebie pociagalo u zony a co - TO NAJWAZNIEJSZE - zone u Ciebie.

Kapok napisał/a:

Żona zwykle zasypia około godz. 21:00. Nie ma czasu, żeby spędzić wieczór ze mną, obejrzeć razem film, porozmawiać czy właśnie się pobzykać. Tłumaczenie zawsze to samo, jestem zmęczona i rano wstaję.

Skoro kocha Ciebie tak bardzo to dlaczego zachowuje sie jakbys byl jej ... wspollokatorem ?

Po powyzszych obstawiam, ze wyszla za Ciebie "z rozsadku" bo potrzebowala dobrego, spokojnego faceta, ktoremu upierze I wychowa dzieci ale seks?? Paaaanie, a komu to potrzebne?
Zostales przeniesiony do malzenskiego odpowiednika singlowej szufladki "friendzone".

Podzielam opinie poprzednikow - ten typ tak ma I nic nie zrobisz.

... pełnym gazem wjadę w bramy piekieł ...

30

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie
Kapok napisał/a:

, zdrowy chłop, miły, bez nałogów, dbający o dom, Żonę i siebie, nie awanturujący się nie mógł pobzykać

Hmmm.... roll

31

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie

Ten typ tak ma i tego nie zmienisz!

ALE
Możesz robić rzeczy które na jakiś czas będą zmieniały nastawienie żony i wywoływały w niej potrzeba posiadania Ciebie.
O kobietę trzeba starać się ciagle - tak by powiedziały kobiety - ja bym raczej nazwał to koniecznością ciągłej manipulacji, tylko jednym facetom przychodzi to naturalnie i nieświadomie, a inni muszą mieć świadomość i wiedzieć jakie działania jakie efekty przynoszą.

Na początek:
- przekonaj ją że traci  twoją ciągła zdolność i gotowość , coś co jest dostępne zawsze nie ma wartości
- bądź najlepsza wersja siebie na zewnątrz, traktuj ja tak jak obcą kobietę o którą się starasz, mów sobie komplementy przy niej, rób rzeczy których nie robiłeś dla siebie np. kup jakaś odżywkę na włosy, paznokcie czy dobry krem, ma być zdezorientowana co się dzieje.
Satysfakcja z efektów nakręci cię dalej do szukania sposobów na uwodzenie własnej żony. Poradniki z gazet dla kobiet wyrzuć, bielizna i kwiaty w waszym związku już były.
Seks na który w pełni się zapracowało męskimi sposobami a nie zmywaniem garów smakuje dużo lepiej. Sposobów jest mnóstwo twojej żonie też się spodobają.

Ważne : szczególnie dla dobrych tatusiów jak ja i ty, pokaż czasem jaja, opier... Kogos przy niej dla przykładu, lub pokaż swoje granice które inni mają respektować , nawet na wyrost, niech widzi że nie jesteś kawał flaka.
Daj za tydzień znak jak efekty...

32 Ostatnio edytowany przez Snake (2019-12-11 14:31:48)

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie
uzytkownik444 napisał/a:

W twojej wypowiedzi zaniepokoiło mnie jedno: małżonka nakłoniła cię do zrobienia tomografii? To wysoce szkodliwe badanie. Dawka promieniowania równa kilkudziesięciu rentgenom. Rezonans z kontrastem też nie jest obojętny dla zdrowia.
     Czy ona przypadkiem nie chce cię wykończyć, pod pozorem dbałości o twoje zdrowie? ;-)

Mówią, że regularna ekspozycja na małe dawki promieniowania wzmacnia odporność organizmu wink A tak poza tym to bardzo zabawne badania, szczególnie efekty dźwiękowe. Ćwiczenie woli. Ktoś ci mówi - nie otwierać oczu! Wtedy każda komórka ciała wola - no otwórz oczy! Poza tym okazało się, że pielęgniarki kłamią. Mówiła mi, że rezonans trwa 15-20 minut, a trwał dobre 45 minut.

Cyngli napisał/a:

Dlatego warto mieć koło siebie kogoś, kto raz na jakiś czas powie ''idź się zbadać''.
Autorze, ponawiam pytanie, czy żona się regularnie bada? Czy pytałeś ją, dlaczego według niej jest ciągle zmęczona?
Czy ona zauważa w ogóle, że jest jakikolwiek problem?

No a tu facet pewnie już kilka lat mówi żonie, co się z tobą dzieje? Człowiek normalny by zareagował, w porządku pójdę się przebadał. Wiesz mam tego tam Hakiśmaki albo co innego, będę brać tabletki, to powinno wszystko wrócić do normy. Jak ktoś kilka lat nie zwraca uwagi na zaniepokojenie partnera i skargi, że nie jest tak jak było, być powinno, to najprawdopodobniej zwyczajnie ściemnia. Facet odłowiony, seks prokreacyjny zaliczony, potomek jest. Teraz już mam po co żyć i kim się zajmować, a ty mężu zajmij się przynoszeniem gotówki do domu i nie jęcz. Seks? No przecież mamy już dziecko...

Zzenek88 napisał/a:

Ważne : szczególnie dla dobrych tatusiów jak ja i ty, pokaż czasem jaja, opier... Kogos przy niej dla przykładu, lub pokaż swoje granice które inni mają respektować , nawet na wyrost, niech widzi że nie jesteś kawał flaka.

Oj tam zaraz niewinne osoby do tego mieszać tongue
Ogólnie jednak ok. Niestety doczekaliśmy się już całych rzesz facetów, którzy żyją w przekonaniu, że jak są mili, to wszystko będzie dobrze.

To już jest koniec, Piękna przyjaciółko To już jest koniec Moja jedyna przyjaciółko, koniec
Koniec naszych rachub niespełnionych Koniec tego, co trwa nieporuszone Nie umkniesz, ani nie zdziwisz się, to koniec Już nigdy nie spojrzę w oczy twoje...ponownie
Podszedł do drzwi Zajrzał do środka "Ojcze?" "Tak synu?" "Chcę cię zabić" "Mamo...chcę cię...przelecieć"

33

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie

ja nie wiem o co wam chodzi, jest zmęczona to idzie spać ja też chodzę wcześnie spać i bardzo chętnie chodziłabym jeszcze wcześniej ale jako że z partnerem jesteśmy razem rok tak jeszcze chęć spędzenia razem czasu zwycięża. Jednak przewiduję że w najbliższej przyszłości seks będzie albo do 22 albo wcale big_smile

34

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie
krolowachlodu87 napisał/a:

ja nie wiem o co wam chodzi, jest zmęczona to idzie spać ja też chodzę wcześnie spać i bardzo chętnie chodziłabym jeszcze wcześniej ale jako że z partnerem jesteśmy razem rok tak jeszcze chęć spędzenia razem czasu zwycięża. Jednak przewiduję że w najbliższej przyszłości seks będzie albo do 22 albo wcale big_smile

Jeśli będzie mu to odpowiadać... a jeśli nie to mu współczuję.

Spokój wewnętrzny trzeba sobie po prostu wypracować przez trud.

35

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie
krolowachlodu87 napisał/a:

ja nie wiem o co wam chodzi, jest zmęczona to idzie spać ja też chodzę wcześnie spać i bardzo chętnie chodziłabym jeszcze wcześniej ale jako że z partnerem jesteśmy razem rok tak jeszcze chęć spędzenia razem czasu zwycięża. Jednak przewiduję że w najbliższej przyszłości seks będzie albo do 22 albo wcale big_smile

Zrób badania na tarczycę i poziom cukru. W innym wypadku za rok zapomnij o seksie.

36

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie
Zielony_Domek napisał/a:
krolowachlodu87 napisał/a:

ja nie wiem o co wam chodzi, jest zmęczona to idzie spać ja też chodzę wcześnie spać i bardzo chętnie chodziłabym jeszcze wcześniej ale jako że z partnerem jesteśmy razem rok tak jeszcze chęć spędzenia razem czasu zwycięża. Jednak przewiduję że w najbliższej przyszłości seks będzie albo do 22 albo wcale big_smile

Jeśli będzie mu to odpowiadać... a jeśli nie to mu współczuję.

No ja nie wiem komu jest łatwiej się dostosować, temu co o 21 już śpi na stojąco czy temu co ma więcej energii wieczorem, to seks można uprawiać tylko przed snem? Przed 21 nie można??

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie

Uwaga - dowcip......ale na temat.....zmęczenia i seksu smile

Pewien górnik miał zwyczaj po powrocie z szychty jeść obiad i zabierać żonę do łóżka.
Niepracująca żona, stwierdziła że nie będzie mu codziennie dawać ciała, bo nie ma ochoty.
Poszła więc do sztygara po prośbie:
- Panie sztygar, dajcie mężowi tak mocno w kość, by po powrocie nie miał siły na amory.

No i wraca górnik z roboty, styrany, ledwie żywy.......żona stawia obiad na stół......a on na to:
- Wiesz co? Tak dziś jestem zmęczony......nie  będę dziś jadł.......
....... Idziemy do łóżka

Tyle w temacie zmęczenia i męskiego wigoru smile

38

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie

Witaj w klubie "raz w miesiącu" drogi Autorze. Podejrzewam, że przy piwku moglibyśmy co nieco o tym pogadać.
U mnie jest nieco w drugą stronę. Opisywałem mój przypadek kilka postów niżej i od czasu mojej rozmowy z żoną niewiele się zmieniło. Nadal może twierdzi, że jest zmęczona, ale ma siły na oglądanie seriali, czytanie książek, przeglądanie telefonu do 1 w nocy, a nie potrafi poświęcić 15-20 minut nam. Mówię nam, bo chciałbym, aby to było zaspakajanie naszych wspólnych potrzeb. Od ponad roku tak nie jest, coś się między nami w tym temacie rozwarstwiło i tkwię w tym małym piekiełku. Dam Ci przykład sprzed z wczoraj.
Wyszła z kąpieli, dzieci bawią się w pokoju, ja stoję plecami do nich i coś sprawdzam na telefonie. Podchodzi i bezceremonialnie zaczyna miętosić mnie przez spodnie. Zaczynam się lekko podnosić, żona dyszy. Szepczę, że dzieci są, więc albo szybki numerek gdzieś w mieszkaniu, albo poczekajmy do wieczora. Wybrała drugie. Ponieważ obiecałem jej masaż, to stwierdziłem, że będzie świetne dopełnienie tej swoistej gry wstępnej. Przyszedł wieczór, ogląda serial, rozebrałem do naga, wymasowałem całe ciało, od pleców po stopy. Lśni w oliwce, mruczy, że jej dobrze. Kładę się obok i zaczynam masować między pośladkami. I BAM! Padają słowa, których się spodziewałem: jesteś niemożliwy, poczekaj z tym do weekendu.
Kurtyna. WTF? Najpierw obmacuje, potem odmawia. Puszczam mimo uszu jej słowa i dalej masuję łechtaczkę. Zaczyna warczeć, że chce oglądać. Koniec.
Trwa to już ponad rok. Nawet po rozmowie, która byłą trudna, nie dociera do niej, co to dla mnie znaczy, jak mnie to męczy. Nie wiem czy mogę napisać, że ten typ tak ma. Żona jest zdrowa, badała się miesiąc temu, więc trudno jest ująć czy problem leży w jej psychice, czy fizjologii. Sama nie potrafi odpowiedzieć na pytanie dlaczego pożądanie zanika lub miewa huśtawki nastroju. Skoro miała chęć mnie pomacać, to mogę uznać, że ma w tym momencie potrzebę seksualną.Gdybym w trakcie jej macania, nagle porwał do drugiego pokoju, chciał przyprzeć do ściany i wziąć od tyłu, to i tak by się wykręciła, bo robiła to wielokrotnie.
Normalny seks miewam raz w miesiącu. A może powinienem powiedzieć, żona normalną potrzebę ma raz w miesiącu.
Więc ponownie, witaj w klubie.

39

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie
m4jkel napisał/a:

Witaj w klubie "raz w miesiącu" drogi Autorze. Podejrzewam, że przy piwku moglibyśmy co nieco o tym pogadać.
U mnie jest nieco w drugą stronę. Opisywałem mój przypadek kilka postów niżej i od czasu mojej rozmowy z żoną niewiele się zmieniło. Nadal może twierdzi, że jest zmęczona, ale ma siły na oglądanie seriali, czytanie książek, przeglądanie telefonu do 1 w nocy, a nie potrafi poświęcić 15-20 minut nam. Mówię nam, bo chciałbym, aby to było zaspakajanie naszych wspólnych potrzeb. Od ponad roku tak nie jest, coś się między nami w tym temacie rozwarstwiło i tkwię w tym małym piekiełku. Dam Ci przykład sprzed z wczoraj.
Wyszła z kąpieli, dzieci bawią się w pokoju, ja stoję plecami do nich i coś sprawdzam na telefonie. Podchodzi i bezceremonialnie zaczyna miętosić mnie przez spodnie. Zaczynam się lekko podnosić, żona dyszy. Szepczę, że dzieci są, więc albo szybki numerek gdzieś w mieszkaniu, albo poczekajmy do wieczora. Wybrała drugie. Ponieważ obiecałem jej masaż, to stwierdziłem, że będzie świetne dopełnienie tej swoistej gry wstępnej. Przyszedł wieczór, ogląda serial, rozebrałem do naga, wymasowałem całe ciało, od pleców po stopy. Lśni w oliwce, mruczy, że jej dobrze. Kładę się obok i zaczynam masować między pośladkami. I BAM! Padają słowa, których się spodziewałem: jesteś niemożliwy, poczekaj z tym do weekendu.
Kurtyna. WTF? Najpierw obmacuje, potem odmawia. Puszczam mimo uszu jej słowa i dalej masuję łechtaczkę. Zaczyna warczeć, że chce oglądać. Koniec.
Trwa to już ponad rok. Nawet po rozmowie, która byłą trudna, nie dociera do niej, co to dla mnie znaczy, jak mnie to męczy. Nie wiem czy mogę napisać, że ten typ tak ma. Żona jest zdrowa, badała się miesiąc temu, więc trudno jest ująć czy problem leży w jej psychice, czy fizjologii. Sama nie potrafi odpowiedzieć na pytanie dlaczego pożądanie zanika lub miewa huśtawki nastroju. Skoro miała chęć mnie pomacać, to mogę uznać, że ma w tym momencie potrzebę seksualną.Gdybym w trakcie jej macania, nagle porwał do drugiego pokoju, chciał przyprzeć do ściany i wziąć od tyłu, to i tak by się wykręciła, bo robiła to wielokrotnie.
Normalny seks miewam raz w miesiącu. A może powinienem powiedzieć, żona normalną potrzebę ma raz w miesiącu.
Więc ponownie, witaj w klubie.

Witaj, M4jkel. Współczuję.

Jak ja to widzę:
Żona nie chce seksu z tobą z jakichś tam przyczyn.  Ja zawsze obstawiam brak orgazmu, bo to nagminne. Jednak chcę się odnieść do tej sytuacji, którą opisałeś. Według mnie ona zachowała się jak samica, która chce się upewnić, że ten samiec nadal jest tylko jej i nie pójdzie do innej. Ma jakieś korzyści z bycia z tobą i regularnie sprawdza jak minimalny musi być "nakład kosztów", żeby ciebie przy sobie utrzymać.


Ohydne, wyrachowane, nieludzkie.

Pozdrawiam.

40 Ostatnio edytowany przez m4jkel (2019-12-12 20:11:02)

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie
uzytkownik444 napisał/a:

Witaj, M4jkel. Współczuję.

Jak ja to widzę:
Żona nie chce seksu z tobą z jakichś tam przyczyn.  Ja zawsze obstawiam brak orgazmu, bo to nagminne. Jednak chcę się odnieść do tej sytuacji, którą opisałeś. Według mnie ona zachowała się jak samica, która chce się upewnić, że ten samiec nadal jest tylko jej i nie pójdzie do innej. Ma jakieś korzyści z bycia z tobą i regularnie sprawdza jak minimalny musi być "nakład kosztów", żeby ciebie przy sobie utrzymać.


Ohydne, wyrachowane, nieludzkie.

Pozdrawiam.

Sugerujesz, że miałbym stać się bardziej "samczy", aby poczuła się zagrożona? Po ostatniej rozmowie przestałem liczyć na dużo i zająłem się sobą. Lepiej wyglądam, zdrowiej się odżywiam, lepiej się czuję, koleżanki z pracy cytuję "jakiś taki fajniejszy, przystojniejszy jesteś", opowiadam o tym żonie i przyznaje im rację. Jednocześnie kokietuję ją (nie za często) np. kupiłem książkę, której pragnęła na urodziny,a podarowałem wcześniej, z zaskoczenia.
To jest bardzo zastanawiające, wręcz dziwne, że w każdej innej sferze, niż seksualnej wszystko gra. W domu, na randce, w teatrze jesteśmy świetną parą, w łóżku już coś strzyka. Chociaż każdy ranek budzimy się przytuleni, to jest niestety jedyny kontakt na jaki najczęściej mogę liczyć.
Zauważyłem, że często odnosisz się do orgazmu. Będę szczery, nie zawsze potrafię jej dać seksem klasycznym.Jeśli się kochamy, to ona dąży do tego. Zaspokaja się przy mnie ze mną, w sensie oczekuje pomocy w tych pieszczotach, które doprowadzają do orgazmu. W tej sferze nie mamy większych problemów.

41

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie

Ja trochę nie rozumiem czemu Ty jej pozwalasz na takie rozpalanie Cię tongue przecież jak próbuje się dopierać to za rękę ją, prowadzisz dalej od dzieci i mówisz wprost, że jeżeli jej celem jest tylko podotykanie to ręce przy sobie i niech się nawet nie zbliża. I bądź w tym konsekwentny. Co z tego, że się lepiej ubierasz i ćwiczysz, jak w domu jest z Ciebie pantofel grający tak, jak tylko ona Ci zagra. Postaw się wreszcie, pokaż jej, że to co robi nie jest fajne i że jeżeli ma tak grać to będzie to miało swoje konsekwencje. Przestań żebrać o seks. Przestań zabiegać, przestań się dopraszać i dopytywać. Przestań masować, przestań próbować. Jednocześnie odrzucaj te jej próby napalenia Ciebie. Od razu, wyciągaj jej ręce ze swoich spodni czy co tam jeszcze robi i kategorycznie mów jej, że się na to nie zgadzasz.
Spróbuj przez jakiś czas żyć tak, jakby Ci to nie było potrzebne i zobaczysz, jaka będzie jej reakcja.

Po kilku(nastu) takich odrzuconych jej podchodach poruszyłabym temat jasno i wprost jeszcze raz. Że nie życzysz sobie takieto traktowania, że seksu jest za mało, co jeszcze byś przeżył, gdyby nie to, że ona Ci ciągle robi nadzieję na to, że będzie. I że ma tak więcej nie robić.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

42

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie

Z pantoflem nieco przesadzilas, ale po części rozumiem czemu odnosisz takie wrażenie. Widzisz, od czasu rozmowy staram się nie pozwalać na gierki. Jednak jest trudno wyczuć kiedy faktycznie ma ochotę, a kiedy się droczy. Nie mogę całkowicie zamykać się i ograniczać się, bo to może przynieść odwrotny skutek. Ale fakt, że przestałem dopraszac się o seks.  Wczorajszy przypadek okazał się błędnym wyczuciem czy ma potrzebę czy nie.
Facet to prosta konstrukcja. Jak sie stawia mu maszt, to oczekuje się, że doprowadzi sprawę do końca. Miimo, że jej to tłumaczyłem, to widocznie nie dotarło. Z drugiej strony wiem, że jeszcze będą rozmowy, bo trzeba rozmawiać.

43

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie

Moze zonie sie wydaje, ze chce podczas gdy tak naprawde nie chce seksu.
Byc moze ma konflikt z seksualnoscia.

'Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba,jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła.'

44

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie

m4jkel i Kapok...

Panowie, po pierwsze przyznam, że przykro mi z powodu Waszej sytuacji. Ludzka seksualność to ciężki temat; w małżeństwie, w szczególności tym z dziećmi, to czasami niezmiernie dotkliwy problem. Sama dzieci nie mam, ale wiem od doświadczonych sióstr, że kobiece libido po ciąży może spaść drastycznie i poważnie uszczkodzić funkcjonalność małżeńskiej seksualności. Natomiast wiem, że niezawsze tak jest; wiele zależy od starań i odrobiny kreatywności.

Ciężko w zasadzie coś mądrego doradzić. To doskonale zrozumiałe, że męskie libido jest zawsze wyższe, choćby z tytułu genetyki (survival of the fittest). Zostaliście stworzeni do robienia dzieciąt, a że dzieci to nie zawsze cel w Waszym terminarzu, seksu się po prostu chce mimo to i ciężko z tym walczyć, jeśli druga połowa nie dzieli tego samego poglądu. Ja bym po prostu, tak jak m4jkel sam stwierdziłeś, skupiłabym się na swoim zdrowiu; siłownia, zdrowe żarcie, może nowe ciuchy. Wiem, że to ciężkie do przełknięcia, ale póki co, poobserwowałabym, czy to zadziała. Fakt, że o siebie dbacie może sprawić, że żony poczują się zagrożone i zaczną zabiegać o Was w zamian.

Ja bym też zabiegała o jeszcze częstsze rozmowy, jeśli trzeba. Mnie się wydaje, że jeśli kobieta nie odbierze sytuacji poważnie, to nie będzie się starała.

Lady Loka napisał/a:

Co z tego, że się lepiej ubierasz i ćwiczysz, jak w domu jest z Ciebie pantofel grający tak, jak tylko ona Ci zagra. Postaw się wreszcie, pokaż jej, że to co robi nie jest fajne i że jeżeli ma tak grać to będzie to miało swoje konsekwencje. Przestań żebrać o seks. Przestań zabiegać, przestań się dopraszać i dopytywać. Przestań masować, przestań próbować. Jednocześnie odrzucaj te jej próby napalenia Ciebie. Od razu, wyciągaj jej ręce ze swoich spodni czy co tam jeszcze robi i kategorycznie mów jej, że się na to nie zgadzasz.

Nie uważam, żeby to było zachowanie pantofla. Dla mnie to zwyczajnie zachowanie kochającego męża, który dba o swoją żonę i stara się ją rozpalić; zna ją lepiej od nas i wie, co mogłoby ewentualnie na nią zadziałać. A że się nie udało, to już nie jego wina. Facet po prostu jest zdesperowany i ja osobiście bardzo mu współczuję, choć facetem nie jestem.

45

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie
Ex_Machina napisał/a:

Nie uważam, żeby to było zachowanie pantofla. Dla mnie to zwyczajnie zachowanie kochającego męża, który dba o swoją żonę i stara się ją rozpalić; zna ją lepiej od nas i wie, co mogłoby ewentualnie na nią zadziałać. A że się nie udało, to już nie jego wina. Facet po prostu jest zdesperowany i ja osobiście bardzo mu współczuję, choć facetem nie jestem.

Nie jestem zdesperowany, bardziej zdegustowany.  Dziękuję Ci za wpis i podoba mi się Twoje rozumienie faceta. Tak trzymaj.
Poradzę sobie, jak zwykle zresztą. Jestem typem osoby, gdy widzi problem, stara się go rozwiązać. W tym przypadku nie jest to zależne tylko ode mnie, bo żona musi w naszym małżeństwie też o coś zawalczyć.

46

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie
m4jkel napisał/a:

Nie jestem zdesperowany, bardziej zdegustowany.  Dziękuję Ci za wpis i podoba mi się Twoje rozumienie faceta. Tak trzymaj.
Poradzę sobie, jak zwykle zresztą. Jestem typem osoby, gdy widzi problem, stara się go rozwiązać. W tym przypadku nie jest to zależne tylko ode mnie, bo żona musi w naszym małżeństwie też o coś zawalczyć.

Nie ma za co. Nigdy nie staram się oceniać czyjegoś pożycia albo samego charakteru tylko z kilku wpisów w Internecie, a wydaje mi się, że robisz wszystko, co w Twojej mocy, żeby zakończyć ten problem i z żoną nie być już na tym seksualnym rozdrożu. Powodzenia. I jasne, zgadzam się, że żona również musi w tym momencie dołożyć swoich kilka centów. Jeśli mogę spytać... Czy Twoja żona jest na antykoncepcji hormonalnej? Pytam, bo to plus ciąża może naprawdę nawet najbardziej zapaloną nimfomankę powalić na plecy. Hormony potrafią rozregulować wszystko; jak jeden jest niedostrojony, wszystko inne potrafi się zawalić.

47

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie

Nie. Poddalem się wazektomi  kilka lat temu. Mam 2 wspaniałych dzieciaków i basta.  Żona różnie znosiła pigułki, najczęściej cechowały się bólami głowy, więc wziąłem antykoncepcję na siebie i nie żałuję. Zmieniło się to, że ochoty nabiera w czasie owulacji. Jeszcze dwa lata temu robiła rajdy 4 noce z rzędu, że miejscami miałem dość. Dzisiaj jak raz ją weźmie chcica...

48

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie

Kapok i m4jkel,
wasze żony są jak najbardziej zdrowe i nie potrzebują robić żadnych badań. Po wielu wspólnych latach najzwyczajniej w świecie nie czują do was takiego pożądania jak kiedyś, więc seks zaczynają traktować jak przymus. Oczywiście seks z wami, bo w fantazjach uprawiają ten seks z wieloma innymi mężczyznami do czego nigdy się wam nie przyznają w obawie przed waszymi reakcjami. Czy jest wyjście z tej beznadziejnej sytuacji? Oczywiście! Po pierwsze, każdy z was musi zrozumieć i zaakceptować, że mąż i żona nie są dla siebie jedynymi osobami, które powodują podniecenie i chęć seksu. W żadnym wypadku nie chodzi o to, żeby każdy bzykał się z każdym, ale żeby umieć przyznać się przed partnerem, że takie wyobrażenia głęboko w nas tkwią.
Po drugie, i wiem to z własnego doświadczenia, nic nie przywróci ponownego ognia w sypialni tak jak seks obok innej pary, która będzie robić to samo. Dlatego poszukajcie pary o podobnych potrzebach i miłej zabawy. Efekty pojawią się szybciej niż myślicie.

49

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie

A dlaczego mężczyźni? Może fantazjuje o seksie z kobietą? smile Brałem to pod uwagę obserwując jej zachowanie i sondowanie mnie w tym zakresie. Jak pisałem wcześniej, szybko ucina te tematy, więc pozostaje to w sferze fantazji. Nie rozpruję jej i nie wydobędę na siłę o czym myśli.
O seksie w trójkątach/parach też rozmawialiśmy kiedyś. Pozostaje w sferze fantazji, bo, jej słowa: wystarczy, że mamy siebie.
I fantazje.
To, co piszesz ma sens i potwierdzenie w wielu tekstach i wypowiedzi na różnych forach, że np. Kobiecie po 30 patner to za malo i chciałaby spróbować czegoś więcej. Czy bym się na to zdobył? Nie wiem.

50

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie
maximus84 napisał/a:

Kapok i m4jkel,
wasze żony są jak najbardziej zdrowe i nie potrzebują robić żadnych badań. Po wielu wspólnych latach najzwyczajniej w świecie nie czują do was takiego pożądania jak kiedyś, więc seks zaczynają traktować jak przymus. Oczywiście seks z wami, bo w fantazjach uprawiają ten seks z wieloma innymi mężczyznami do czego nigdy się wam nie przyznają w obawie przed waszymi reakcjami. Czy jest wyjście z tej beznadziejnej sytuacji? Oczywiście! Po pierwsze, każdy z was musi zrozumieć i zaakceptować, że mąż i żona nie są dla siebie jedynymi osobami, które powodują podniecenie i chęć seksu. W żadnym wypadku nie chodzi o to, żeby każdy bzykał się z każdym, ale żeby umieć przyznać się przed partnerem, że takie wyobrażenia głęboko w nas tkwią.
Po drugie, i wiem to z własnego doświadczenia, nic nie przywróci ponownego ognia w sypialni tak jak seks obok innej pary, która będzie robić to samo. Dlatego poszukajcie pary o podobnych potrzebach i miłej zabawy. Efekty pojawią się szybciej niż myślicie.

Czy ja wiem? Osobiscie to fantazje o ludziach mialam tylko kilka razy i tylko o jednym facecie.
Tak to nie fantazjuje o ludziach. Takze seksu w glowie, z innymi chlopami nie mam.

'Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba,jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła.'

51

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie
Winter.Kween napisał/a:

Czy ja wiem? Osobiscie to fantazje o ludziach mialam tylko kilka razy i tylko o jednym facecie.
Tak to nie fantazjuje o ludziach. Takze seksu w glowie, z innymi chlopami nie mam.

Mnie to zabrzmiało z deczka perwersyjnie wink

To już jest koniec, Piękna przyjaciółko To już jest koniec Moja jedyna przyjaciółko, koniec
Koniec naszych rachub niespełnionych Koniec tego, co trwa nieporuszone Nie umkniesz, ani nie zdziwisz się, to koniec Już nigdy nie spojrzę w oczy twoje...ponownie
Podszedł do drzwi Zajrzał do środka "Ojcze?" "Tak synu?" "Chcę cię zabić" "Mamo...chcę cię...przelecieć"

52

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie
Snake napisał/a:
Winter.Kween napisał/a:

Czy ja wiem? Osobiscie to fantazje o ludziach mialam tylko kilka razy i tylko o jednym facecie.
Tak to nie fantazjuje o ludziach. Takze seksu w glowie, z innymi chlopami nie mam.

Mnie to zabrzmiało z deczka perwersyjnie wink

Dlaczegóż? Powszechną fantazją wśród kobiet jest wyobrażanie sobie pozbawionego tożsamości, a nawet twarzy osobnika sprowadzonego do roli genitaliów i/lub męskiej energii seksualnej. Trudno określić takie coś jako człowieka. Podejrzewam, że o to chodziło.

A tobie co przyszło na myśl?

53

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie
uzytkownik444 napisał/a:

Dlaczegóż? Powszechną fantazją wśród kobiet jest wyobrażanie sobie pozbawionego tożsamości, a nawet twarzy osobnika sprowadzonego do roli genitaliów i/lub męskiej energii seksualnej. Trudno określić takie coś jako człowieka. Podejrzewam, że o to chodziło.

Ufff, to mi ulżyło, bo powszechną fantazją wśród facetów jest wyobrażanie sobie pozbawionej tożsamości, a nawet twarzy osobniczki sprowadzonej do obrazu genitaliów tudzież innych cech płciowych. 

uzytkownik444 napisał/a:

A tobie co przyszło na myśl?

Mnie to przyszły do głowy jakieś zwierzaczki, bo to ponoć całkiem istotny rynek seksualnych pragnień.

To już jest koniec, Piękna przyjaciółko To już jest koniec Moja jedyna przyjaciółko, koniec
Koniec naszych rachub niespełnionych Koniec tego, co trwa nieporuszone Nie umkniesz, ani nie zdziwisz się, to koniec Już nigdy nie spojrzę w oczy twoje...ponownie
Podszedł do drzwi Zajrzał do środka "Ojcze?" "Tak synu?" "Chcę cię zabić" "Mamo...chcę cię...przelecieć"

54

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie
Snake napisał/a:
uzytkownik444 napisał/a:

Dlaczegóż? Powszechną fantazją wśród kobiet jest wyobrażanie sobie pozbawionego tożsamości, a nawet twarzy osobnika sprowadzonego do roli genitaliów i/lub męskiej energii seksualnej. Trudno określić takie coś jako człowieka. Podejrzewam, że o to chodziło.

Ufff, to mi ulżyło, bo powszechną fantazją wśród facetów jest wyobrażanie sobie pozbawionej tożsamości, a nawet twarzy osobniczki sprowadzonej do obrazu genitaliów tudzież innych cech płciowych. 

uzytkownik444 napisał/a:

A tobie co przyszło na myśl?

Mnie to przyszły do głowy jakieś zwierzaczki, bo to ponoć całkiem istotny rynek seksualnych pragnień.

Oj tam, oj tam, znasz kogoś kto chciałby bzyknąć zwierzaczka? Ja też nie.

Wywal tą Freudo-Kinseyową sygnaturkę. To pewnie z niej ewaporują te trujące, wyssane z obciętego napletka miazmaty ;-)

55

Odp: Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie
uzytkownik444 napisał/a:

Oj tam, oj tam, znasz kogoś kto chciałby bzyknąć zwierzaczka? Ja też nie.

No ale do kogoś jest adresowany ten cały syf ze zwierzaczkami z darknetów…

uzytkownik444 napisał/a:

Wywal tą Freudo-Kinseyową sygnaturkę. To pewnie z niej ewaporują te trujące, wyssane z obciętego napletka miazmaty ;-)

No jak, przecież to Jim?

To już jest koniec, Piękna przyjaciółko To już jest koniec Moja jedyna przyjaciółko, koniec
Koniec naszych rachub niespełnionych Koniec tego, co trwa nieporuszone Nie umkniesz, ani nie zdziwisz się, to koniec Już nigdy nie spojrzę w oczy twoje...ponownie
Podszedł do drzwi Zajrzał do środka "Ojcze?" "Tak synu?" "Chcę cię zabić" "Mamo...chcę cię...przelecieć"

Posty [ 1 do 55 z 90 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Zbyt rzadkie pożycie małżeńskie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018