seks czterdziestolatków - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » seks czterdziestolatków

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 91 ]

1

Temat: seks czterdziestolatków

Zastanowiła mnie wypowiedź z sąsiedniego tematu

zwyczajny gość napisał/a:

ten typ tak ma. Żadna choroba, żadne hormony,  ona po prostu się już spełniła - dom, rodzina, dziecko - seks nie jest już jej do niczego potrzebny. I będzie mała tysiąc powodów by go unikać. Co najwyżej kilka razy w roku z obowiązku i bez zaangażowana.

coś w tym jest, no bo skoro ktoś się spełnił, to do czego mu ten seks?

Z drugiej strony - kobieta w wieku ~40 lat ma szczyt możliwości, potrzeb. Gdzieś (chyba u Wisłockiej) widziałam, wykres, gdzie facecie ~20, a kobiety ~40 mają szczyt potrzeb seksualnych. Taka 40 zna swoje ciało, wie co ją podnieca, wie czego chce... więc o co chodzi? Czy to są zupełnie inne kobiety?
Czy może taka 40 ma straszną chęć na seks, no ale... znowu ten sam mąż, rutyna, nuda, aż cycki opadają.

Co sprawia, że u jednych życie seksualne zanika kilka lat po zaobrączkowaniu się/wydaniu potomstwa, a u innych kwitnie do późnej starości?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez tyafu (2019-12-11 15:51:34)

Odp: seks czterdziestolatków
Averyl napisał/a:

Co sprawia, że u jednych życie seksualne zanika kilka lat po zaobrączkowaniu się/wydaniu potomstwa, a u innych kwitnie do późnej starości?

Odpowiednie dobranie sie ludzi + ciagle pielegnowanie zwiazku.
A gdy osoby sa niedobrane seksualnie to, jak w watku "bazowym", jedna strona przestaje pielegnowac - bo i po co? - no i wszystko wiednie, usycha, jak piszesz "cycki opadaja".

3

Odp: seks czterdziestolatków
Averyl napisał/a:

Co sprawia, że u jednych życie seksualne zanika kilka lat po zaobrączkowaniu się/wydaniu potomstwa, a u innych kwitnie do późnej starości?

To, że ta kobieta, kiedy uprawia seks z tym mężczyzną ma zawsze orgazm. Zawsze.

4

Odp: seks czterdziestolatków
uzytkownik444 napisał/a:
Averyl napisał/a:

Co sprawia, że u jednych życie seksualne zanika kilka lat po zaobrączkowaniu się/wydaniu potomstwa, a u innych kwitnie do późnej starości?

To, że ta kobieta, kiedy uprawia seks z tym mężczyzną ma zawsze orgazm. Zawsze.

Nieprawda. Można mieć orgazm a nie mieć ochoty na seks.

Myślę, że to kwestia też odkrycia swoich potrzeb i ilości tych potrzeb. Przez kilka lat można się zgadzać dla świętego spokoju, można upwiać seks, chociaż nie ma się ochoty, ale po pewnym czasie następuje granica, po której już nie chce się więcej udawać, że się chce, kiedy się nie chce. Szkoda tylko, że kobiety boja się od początku wyrażać, jak duże/małe mają tak naprawdę potrzeby, bądź same o tym nie wiedza. Ilość orgazmów nie ma tu nic do rzeczy.

5

Odp: seks czterdziestolatków
uzytkownik444 napisał/a:
Averyl napisał/a:

Co sprawia, że u jednych życie seksualne zanika kilka lat po zaobrączkowaniu się/wydaniu potomstwa, a u innych kwitnie do późnej starości?

To, że ta kobieta, kiedy uprawia seks z tym mężczyzną ma zawsze orgazm. Zawsze.

jest teraz tyle gadżetów, że do orgazmu to można się samej doprowadzić big_smile niezależnie czy mąż przed kompem czy rzeczywiście zaczyna grę wstępną wink

Faceci często narzekają, że jedna kobieta się nudzi, że potrzebują coraz to nowych i nowych bodźców, a kobiety?

6 Ostatnio edytowany przez Janix2 (2019-12-11 16:27:23)

Odp: seks czterdziestolatków
Averyl napisał/a:

Faceci często narzekają, że jedna kobieta się nudzi, że potrzebują coraz to nowych i nowych bodźców, a kobiety?

Tak tłumaczą się często ale zdradzacze, kobieta nudzi się w łóżku mężczyźnie gdy jest bierna, marudna, rzadko ma ochotę, wymyśla preteksty aby się nie kochać a przede wszystkim nie chce rozmawiać o swoich potrzebach i pragnieniach oraz o potrzebach partnera. Gdy seks z nią jest nudny i przewidywalny do bólu.

7

Odp: seks czterdziestolatków
Janix2 napisał/a:
Averyl napisał/a:

Faceci często narzekają, że jedna kobieta się nudzi, że potrzebują coraz to nowych i nowych bodźców, a kobiety?

Tak tłumaczą się często ale zdradzacze,

Ludzie ignorują potęgę mechanizmów naturalnych, który pędzi mężczyzn do zapłodnienia kobiet, aby przedłużyć życie gatunku. Kobieta X myśli, że jeśli on poszedł do innej Y, to dlatego, że ta X mu się nie podobała, znudziła. To nieprawda -- duchowo wszystko gra. Jednak fizycznie pożądanie mężczyzny do tej X zaraz po seksie z nią spada drastycznie, aby inne kobiety, nawet mniej od niej atrakcyjne miały szansę na seks z nim. Czasami kochanka jest mniej atrakcyjna niż żona. Czasami żony płaczą "dlaczego on zdradził jak miał wszystko w domu"...


...kobieta nudzi się w łóżku mężczyźnie gdy jest bierna, marudna, rzadko ma ochotę, wymyśla preteksty aby się nie kochać a przede wszystkim nie chce rozmawiać o swoich potrzebach i pragnieniach oraz o potrzebach partnera. Gdy seks z nią jest nudny i przewidywalny do bólu.

Ach... co za idealistyczny obraz seksu... Kobieta aby miała satysfakcjonujący seks i aby mąż miał z nią dobry seks musi nie być nudna w łóżku? Serio? Ma wymyślać różne rzeczy? Różne stroje? Zmieniać pozycje? I nie może być bierna, coo? Nie może po prostu leżeć i nic nie robić? A może ona taka jest? Czyli jest spalona w seksie, bo woli być bierną? Acha... i musi rozmawiać z mężem o pragnieniach i potrzebach, omawiać to jak na naradzie wojskowej?

No cóż... jak robić minetkę niestety kobieta nie nauczy, bo ona minetek nie robi... podobnie jak klient restauracji nie jest w stanie przez rozmowę z kucharzem ustalić jak ma mu przyrządzić najlepsze danie.

Bierna kochanka też może być cudowna... właśnie dlatego że jest bierna i oddana.
Nudny i przewidywalny do bólu seks może być cudowny.

8 Ostatnio edytowany przez Janix2 (2019-12-11 17:48:47)

Odp: seks czterdziestolatków
Gary napisał/a:
Janix2 napisał/a:
Averyl napisał/a:

Faceci często narzekają, że jedna kobieta się nudzi, że potrzebują coraz to nowych i nowych bodźców, a kobiety?

Tak tłumaczą się często ale zdradzacze,

Ludzie ignorują potęgę mechanizmów naturalnych, który pędzi mężczyzn do zapłodnienia kobiet, aby przedłużyć życie gatunku. Kobieta X myśli, że jeśli on poszedł do innej Y, to dlatego, że ta X mu się nie podobała, znudziła. To nieprawda -- duchowo wszystko gra. Jednak fizycznie pożądanie mężczyzny do tej X zaraz po seksie z nią spada drastycznie, aby inne kobiety, nawet mniej od niej atrakcyjne miały szansę na seks z nim. Czasami kochanka jest mniej atrakcyjna niż żona. Czasami żony płaczą "dlaczego on zdradził jak miał wszystko w domu"...


...kobieta nudzi się w łóżku mężczyźnie gdy jest bierna, marudna, rzadko ma ochotę, wymyśla preteksty aby się nie kochać a przede wszystkim nie chce rozmawiać o swoich potrzebach i pragnieniach oraz o potrzebach partnera. Gdy seks z nią jest nudny i przewidywalny do bólu.

Ach... co za idealistyczny obraz seksu... Kobieta aby miała satysfakcjonujący seks i aby mąż miał z nią dobry seks musi nie być nudna w łóżku? Serio? Ma wymyślać różne rzeczy? Różne stroje? Zmieniać pozycje? I nie może być bierna, coo? Nie może po prostu leżeć i nic nie robić? A może ona taka jest? Czyli jest spalona w seksie, bo woli być bierną? Acha... i musi rozmawiać z mężem o pragnieniach i potrzebach, omawiać to jak na naradzie wojskowej?

No cóż... jak robić minetkę niestety kobieta nie nauczy, bo ona minetek nie robi... podobnie jak klient restauracji nie jest w stanie przez rozmowę z kucharzem ustalić jak ma mu przyrządzić najlepsze danie.

Bierna kochanka też może być cudowna... właśnie dlatego że jest bierna i oddana.
Nudny i przewidywalny do bólu seks może być cudowny.

Jakaś uczciwość w związku musi być dlatego uważam że powinno się zawierać małżeństwo będąc dojrzałym zarówno emocjonalnie jak i uczuciowo społecznie itp. Kochanka ukrywana przed wszystkimi to nie jest dla mnie dobre rozwiązanie (źle bym się z tym czuł, chyba że tak się umówimy z partnerem na otwarty związek). Może jestem zbyt dużym idealistą ale jeśli nie wychodzi w związku i wychodzić na pewno nie będzie uczciwie o tym mówię i się rozstajemy. Nie lubię po prostu kłamstwa. Jeżeli w związku oboje spełniamy się w seksie i jest nam dobrze to dlaczego mam szukać wrażeń których nie znam. Takie jest moje zdanie. Zdrada to takie trochę pójście na łatwiznę. Wolę się rozstać dla swojego dobra niż tkwić w związku dla jakiś innych urojonych dóbr. Zamęczył bym się. A może jestem zbyt prostolinijny czyli zero jedynkowy jak niektórzy mówią. Niektórzy ustalają hierarchie wartości, co jest ważniejsze w związku: miłość czy seks i tym się kierują, dla mnie oba te aspekty są ważne na równi.

9 Ostatnio edytowany przez uzytkownik444 (2019-12-11 19:12:11)

Odp: seks czterdziestolatków

Kobieta, która zawsze ma orgazm nigdy nie będzie nudna, bo zawsze będzie dążyła do seksu ze swoim mężczyzną, co da mu poczucie dowartościowania, że jest super samcem.

Tylko z braku orgazmu kobiety są te wszystkie tragedie w pożyciu. Te wszystkie kłamstwa i wymówki.

PS Lady Loka, my personal stalker.

Odp: seks czterdziestolatków
Averyl napisał/a:

Zastanowiła mnie wypowiedź z sąsiedniego tematu

zwyczajny gość napisał/a:

ten typ tak ma. Żadna choroba, żadne hormony,  ona po prostu się już spełniła - dom, rodzina, dziecko - seks nie jest już jej do niczego potrzebny. I będzie mała tysiąc powodów by go unikać. Co najwyżej kilka razy w roku z obowiązku i bez zaangażowana.

coś w tym jest, no bo skoro ktoś się spełnił, to do czego mu ten seks?

Z drugiej strony - kobieta w wieku ~40 lat ma szczyt możliwości, potrzeb. Gdzieś (chyba u Wisłockiej) widziałam, wykres, gdzie facecie ~20, a kobiety ~40 mają szczyt potrzeb seksualnych. Taka 40 zna swoje ciało, wie co ją podnieca, wie czego chce... więc o co chodzi? Czy to są zupełnie inne kobiety?
Czy może taka 40 ma straszną chęć na seks, no ale... znowu ten sam mąż, rutyna, nuda, aż cycki opadają.

Co sprawia, że u jednych życie seksualne zanika kilka lat po zaobrączkowaniu się/wydaniu potomstwa, a u innych kwitnie do późnej starości?

Bo pewnie w połowie związków decyzja o małżeństwie nie zapada pod wpływem pożądania, miłości fizycznej i duchowej.
A z wielu innych powodów......strach przed staropanieństwem, bo tak trzeba, tak wypada, bo chce się wyrwać z domu (często patologicznego), bo gość dobrze zarabia, bo jest zewnętrznie atrakcyjny, bo chce się mieć dzieci, z rozsądku, itp. itd.
Po kilku latach, jak stabilizacja osiągnie jakiś poziom i motylki zdechą, wychodzi cała naga prawda o związku.

11 Ostatnio edytowany przez niepodobna (2019-12-11 19:53:04)

Odp: seks czterdziestolatków

A mi się wydaje utopijne i bezsensowne oczekiwanie, że seks przez całe wspólne życie będzie tak samo ważny i w takiej samej ilości. Obojętnie, która płeć by miała te zastrzeżenia. I myślenie, że jeśli tak nie jest, to właściwie nie ma po co w tym związku być. Może "wychodzi" wten sposób coś innego, niż pisze zwyczajny_gość. Może wychodzi komuś bokiem wiązanie się głównie dla seksu.
No i faktycznie, kiedy ta sfera zaczyna się zmieniać, to widać, czy ludzi łączyło coś poza nią.

12

Odp: seks czterdziestolatków
uzytkownik444 napisał/a:

Kobieta, która zawsze ma orgazm nigdy nie będzie nudna, bo zawsze będzie dążyła do seksu ze swoim mężczyzną, co da mu poczucie dowartościowania, że jest super samcem.

Tylko z braku orgazmu kobiety są te wszystkie tragedie w pożyciu. Te wszystkie kłamstwa i wymówki.

PS Lady Loka, my personal stalker.

Nie, ja po prostu moim wlasnym rozbijam Twoje teorie.
Mam orgazm, ale to nie sprawia ze mam wiecej ochoty na seks. Wiec to wcale tak nie dziala. Jedna kobieta ma ochote raz dziennie a inna raz w miesiacu. Obie za kazdym razem maja orgazm.

13

Odp: seks czterdziestolatków
Lady Loka napisał/a:
uzytkownik444 napisał/a:

Kobieta, która zawsze ma orgazm nigdy nie będzie nudna, bo zawsze będzie dążyła do seksu ze swoim mężczyzną, co da mu poczucie dowartościowania, że jest super samcem.

Tylko z braku orgazmu kobiety są te wszystkie tragedie w pożyciu. Te wszystkie kłamstwa i wymówki.

PS Lady Loka, my personal stalker.

Nie, ja po prostu moim wlasnym rozbijam Twoje teorie.
Mam orgazm, ale to nie sprawia ze mam wiecej ochoty na seks. Wiec to wcale tak nie dziala. Jedna kobieta ma ochote raz dziennie a inna raz w miesiacu. Obie za kazdym razem maja orgazm.

Fakt.
Założenie, że jeśli się przeżywa orgazm, to zawsze chce się seksu, ma tyle sensu, co powiedzieć, że jeśli się lubi czekoladę, to się ją je codziennie.

14

Odp: seks czterdziestolatków

Ten typ cytowany z sąsiedniego tematu po prostu tak ma, że seks może być, a może go nie być. Tak zwyczajnie i nie ma w tym nic złego pod warunkiem, że typ taki nie zgrywa kotki na rozgrzanym dachu dopóki nie złapie męża, a właściwie nie użyje go do spłodzenia potomstwa. Czyli właściwego obiektu zainteresowania tego typu, na który przelewa wszelkie zainteresowanie i staranie. Ojca potomstwa od czasu do czasu i od biedy można zadowolić żeby się nie zbiesił i nie uciekł. Nie rozbierałbym tego na czynniki pierwsze, bo ten typ tak ma i już.

Co do seksu 40-latków. Jak ktoś uprawiał seks wcześniej, to będzie uprawiał i po 40-tce. Jeszcze się w tym wieku tak od razu nie umiera wink Osobiście miałem raczej renesans życia erotycznego lol Z paru prostych powodów.
Po pierwsze, kobieta może mieć inne potrzeby czy ogólnie libido i należy przyjąć to do wiadomości. Kobieta może po prostu potrzebować seksu raz na tydzień, dwa, cztery tygodnie. Co nie musi mieć najmniejszego przełożenia na częstotliwość seksu i wcale nie oznacza, że kobieta się zmusza.
Po drugie, kobieta może być przemęczona wieczorem i należy to uszanować tongue Moja nie lubi z tego względu wieczorem, ja nie lubię rano ale trzeba po prostu znaleźć kompromis. Czasem rano, czasem wieczorem, a czasem w środku dnia.
Po trzecie, nie ma znaczenia ile razy w ciągu tygodnia, miesiąca itd. Jeśli się zaczyna to liczyć, to znaczy, że po prostu jest za mało. Ma być tyle żeby po prostu o tym nie myśleć. Pomijając naturalne okresy przerwy miewałem tydzień, dwa bez seksu żeby nadrabiać "średnią" w weekend. Średnie mają średni sens.
Po czwarte, oduczyć się używać seksu jako oręża. Miałem tysiące kłótni po których nie było seksu przez tydzień, dwa tylko i wyłącznie dlatego, że każde z nas zmierzanie do seksu uznawało za przyznanie racji drugiej stronie, czyli przegraną tongue Wybawieniem było odkrycie, że można uprawiać seks będąc dalej ze sobą pokłóconym i nie odzywając się do siebie. Znaczy żadna ze stron nie uznawała, że przegrała, następowało po prostu zawieszenie broni na seks.
Po piąte, dla facetów. Nie prosić o seks. Jak mi kiedyś powiedziała małżonka - jeśli będzie się PYTAŁ kiedy seks, czy dzisiaj itp., to ZAWSZE odpowiem, że nie dziś, jestem zmęczona, jutro, później... NIE PYTAJ!
Po szóste, w miarę szczerze i w miarę wcześnie wyznać sobie swoje potrzeby albo się ich jakoś doszukać, bo niektóre mogą być zupełnie nieświadome. Ja czasami myślę niezbyt bystro. Po latach doznałem olśnienia i mówię do małżonki - nosz kuźwa, jeśli potrzebujesz do podniety żeby ci przylutować, to trzeba było mówić! Oszczędzilibyśmy tyle czasu i nerwów na tysiące awantur, który można było spożytkować na ciekawsze zajęcia. Mnie to co prawda nie sprawia frajdy, raczej pozostawia niesmak ale mogę się poświęcić od czasu do czasu tongue
W tym samym punkcie jest też to co kiedyś już wyartykułowałem. To kobieta odpowiada za swój orgazm. Czasem się śmieje, że nie wiem co bym począł z obcą kobietą. Od dawna wiem co potrzeba mojej żonie i dla mnie, nie mającego doświadczeń z innymi kobietami to było kiedyś dość zaskakujące ale działa. Moja żona wie czego potrzebuje i to dostaje. Jakbym miał teraz pójść do łóżka z inną kobietą, to raczej bym tego nie praktykował. Poszedłbym zapewne klasykiem i być może nawet usłyszał, że było fajnie. Czy było, to już wiedziałaby tylko ta pani. Być może byłoby, bo ona właśnie tak potrzebuje. My faceci tego nie wiemy!

Gary napisał/a:

Jednak fizycznie pożądanie mężczyzny do tej X zaraz po seksie z nią spada drastycznie, aby inne kobiety, nawet mniej od niej atrakcyjne miały szansę na seks z nim.

Mieszanie fizjologii z filozofią nie zawsze prowadzi do mądrych wniosków. Tu mam zabawną anegdotę. Zostałem kiedyś przez małżonkę de facto zgwałcony, przynajmniej w rozumieniu tych metoo itp. Wróciłem z imprezy nawalony jak świnia i padłem nieprzytomny na kanapie w salonie. Gdzieś około czwartej nad ranem przyszła małżonka i zaczęła się do mnie dobierać. Półprzytomny i nadal pijany bełkotałem żeby mi dała spokój, bo jestem pijany i w ogóle. Chwilę to trwało, próbowałem się wymigać jak mogłem ale dopięła swego. Śpię. Nie mija godzina, ta znów się dobiera. Ja pierniczę... drugi raz. Wreszcie spokój. Wstałem przed 11-tą zdechły, piję kawę, dochodzę do siebie i odtwarzam w głowie co się działo. Przyszło naturalne oburzenie, że jak można tak niecnie wykorzystać pijanego człowieka. Z tego oburzenia jeszcze przed południem dorwałem małżonkę w garderobie i przy ścianie choć połowicznie wyrównałem rachunek. Remis uzyskałem przed północą wink Potem już całkiem na trzeźwo doszedłem do wniosku, że zapewne jakaś mądra koleżanka podzieliła się z nią mądrością życiową, że jak chłop na imprezie zabawi się z panienkami, to nie będzie miał siły po powrocie z imprezy i można to łatwo zweryfikować lol Inna sprawa, że szedłem kiedyś na imprezę z młodymi koleżankami i jeszcze przed wyjściem małżonka zdjęła ze mnie ciśnienie. Nawet dwa razy. Co szczerze mówiąc mnie rozbawiło. Kobiety, a zwłaszcza żony muszą się nauczyć, że takie spuszczenie z ciśnienia, na okoliczność koleżanek nie działa. Wręcz przeciwnie, jak śmiem domniemywać koleżanki mogą być zadowolone, bo dłuższa zabawa gwarantowana, żadne tam męskie sprinty tongue

15

Odp: seks czterdziestolatków

@Janix2... rozumiem twoje poglądy. Jednak wcześniej wygłosiłeś mowę jaka kobieta powinna być. I to nie do końca jest prawdą, bo każda jest inna i każda może mieć udane życie seksualne... nawet taka co jest przeciwieństwem twojego obrazu słowami malowanego.

@Snake... klasyk powiadał, iż gwarancją na brak zdrady jest aby mąż miał orgazm parę godzin wcześniej... W takiej sytuacji koleżanki oczywiście wydają się atrakcyjne, ale nie masz dzikiego pędu, aby je zjeść...

@uzytkownik444... czyż Betty Dodson nie postawiła seksu "ja + wibrator" bardzo wysoko, co najmniej tak samo, albo i wyżej niż seks z mężczyzną? Wydaje mi się, że jeśli kobieta w seksie zawsze ma orgazmy, to jednak czasem woli sama.

16

Odp: seks czterdziestolatków
Gary napisał/a:

@Snake... klasyk powiadał, iż gwarancją na brak zdrady jest aby mąż miał orgazm parę godzin wcześniej... W takiej sytuacji koleżanki oczywiście wydają się atrakcyjne, ale nie masz dzikiego pędu, aby je zjeść...

Klasyk musiał być impotentem albo spotykać niewłaściwe koleżanki tongue Jeśli kimś kieruje tylko dziki pęd, to jest zwierzęciem, a nie człowiekiem.
Jeśli jest Wola i Ochota, to nie ma najmniejszego znaczenia czy facet miał orgazm godzinę wcześniej czy dziesięć. Działa nie tylko u 18-latków wink

17 Ostatnio edytowany przez balin (2019-12-12 10:02:42)

Odp: seks czterdziestolatków
Snake napisał/a:

Ten typ cytowany z sąsiedniego tematu po prostu tak ma, że seks może być, a może go nie być. Tak zwyczajnie i nie ma w tym nic złego pod warunkiem, że typ taki nie zgrywa kotki na rozgrzanym dachu dopóki nie złapie męża, a właściwie nie użyje go do spłodzenia potomstwa. Czyli właściwego obiektu zainteresowania tego typu, na który przelewa wszelkie zainteresowanie i staranie. Ojca potomstwa od czasu do czasu i od biedy można zadowolić żeby się nie zbiesił i nie uciekł. Nie rozbierałbym tego na czynniki pierwsze, bo ten typ tak ma i już.

Ale ten typ męski też tak ma. Potrzebuje kobiety do spłodzenia dzieci. Żonę traktuje jak domowy mebel, którego można użyć, gdy go czas od czasu przyciśnie.

18

Odp: seks czterdziestolatków
Lady Loka napisał/a:
uzytkownik444 napisał/a:

Kobieta, która zawsze ma orgazm nigdy nie będzie nudna, bo zawsze będzie dążyła do seksu ze swoim mężczyzną, co da mu poczucie dowartościowania, że jest super samcem.

Tylko z braku orgazmu kobiety są te wszystkie tragedie w pożyciu. Te wszystkie kłamstwa i wymówki.

PS Lady Loka, my personal stalker.

Nie, ja po prostu moim wlasnym rozbijam Twoje teorie.
Mam orgazm, ale to nie sprawia ze mam wiecej ochoty na seks. Wiec to wcale tak nie dziala. Jedna kobieta ma ochote raz dziennie a inna raz w miesiacu. Obie za kazdym razem maja orgazm.

Jezeli jest  Twoim stalkerem, to nie ma sensu dodawac 'personal'...?
To, ze odpowiadacie w tym samym temacie to nie znaczy, ze to dla Ciebie tam ktos pisze.
I ma racje, bo mi orgazm ochoty nie dodaje.

19

Odp: seks czterdziestolatków
Gary napisał/a:

Bierna kochanka też może być cudowna... właśnie dlatego że jest bierna i oddana.
Nudny i przewidywalny do bólu seks może być cudowny.

szok i niedowierzanie, czyżby już przejadły ci się ekscesy z kochankami i tęsknisz do nudnego, przewidywalnego seksu z żonką?
zabrzmiało prawie jak dewiacja wink

Sam orgazm nie sprawia, że człowiek chcę więcej, w tym wieku, raczej urok polega na tym, że człowiek chce czegoś więcej, bardziej intensywnie, zazwyczaj już ludzie wiedzą co ich kręci, jak działają na siebie, na partnera, jak odbierają różne bodźce, mają już inną sytuację życiową - świetnie opisał to Snake.

Model kobiety "spełnionej" bo urodziła i do niczego jej seks nie jest potrzebny, jest bardzo smutny,
analogicznie do  faceta,  który musi "rozsiać" swoje nasienie po świecie, by poczuł się spełniony.

20

Odp: seks czterdziestolatków

Jasne. Osiąganie orgazmu nie skłania do seksu. Serio?

To może inaczej: brak orgazmu zniechęca do seksu. Też nieprawda?

Analogia do czekolady: lubię czekoladę, dlatego nie będę jej jadła przez miesiąc, albo najlepiej wcale, chyba że mąż mnie namówi, to dla świętego spokoju zjem. Ma sens?

Kłamczuszki.

21

Odp: seks czterdziestolatków

Bo Ty lepiej wiesz co jest w naszych glowach big_smile
ach jak ja lubię takich ludzi big_smile

22 Ostatnio edytowany przez uzytkownik444 (2019-12-12 12:21:57)

Odp: seks czterdziestolatków

Bo to niedorzeczne co twierdzicie.

Kobiety, które mają orgazm i uprawiają seks kiedy chcą optują przeciw tezie, że orgazm zachęca do seksu.

Lady Loka, ty twierdzisz, że masz orgazm, a nie chcesz seksu częściej. Czy o tym jest ta dyskusja?

Teraz wyobraź sobie, że w ogóle orgazmu nie masz w seksie partnerskim albo od wielkiego dzwonu. Nadal masz chęć na seks partnerem po latach? (oczywiście z uszanowaniem twojej naturalnej potrzeby częstotliwości (chyba będę ten dopisek robić w każdym poście))

Tu mówimy o tym, jak to jest, że ludzie po latach nadal się wzajemnie pożądają, a nie o tym JAK CZĘSTO się bzykają.

Podtrzymuję, że kobiecy orgazm w seksie partnerskim to podstawa, fundament. Bez fundamentu nie zbudujesz nic trwałego.

23

Odp: seks czterdziestolatków
uzytkownik444 napisał/a:

Bo to niedorzeczne co twierdzicie.

Kobiety, które mają orgazm i uprawiają seks kiedy chcą optują przeciw tezie, że orgazm zachęca do seksu.

Lady Loka, ty twierdzisz, że masz orgazm, a nie chcesz seksu częściej. Czy o tym jest ta dyskusja?

Teraz wyobraź sobie, że w ogóle orgazmu nie masz w seksie partnerskim albo od wielkiego dzwonu. Nadal masz chęć na seks partnerem po latach? (oczywiście z uszanowaniem twojej naturalnej potrzeby częstotliwości (chyba będę ten dopisek robić w każdym poście))

Tu mówimy o tym, jak to jest, że ludzie po latach nadal się wzajemnie pożądają, a nie o tym JAK CZĘSTO się bzykają.

Podtrzymuję, że kobiecy orgazm w seksie partnerskim to podstawa, fundament. Bez fundamentu nie zbudujesz nic trwałego.

Czasem uprawialam wiecej seksu z osoba bez orgazmow.
Dla kogo orgazm jest tak wazny dla tego jest wazny.
Dla jednych seks jest jak wysikanie sie, dla innych orgazm jest wazny, dla jeszcze innych to meczace, dla kolejnych to glownie jest dla bliskosci.
Jednym nie nudzi sie ta sama osoba, inni lubia stopy, a inni ciagle nowosci. Naczytalas sie poradnikow i teraz caly czas glosisz to jak nasz zbawiciel.
Z kolei seksualnosc ludzka jest skomplikowana.

24

Odp: seks czterdziestolatków
Winter.Kween napisał/a:
uzytkownik444 napisał/a:

Bo to niedorzeczne co twierdzicie.

Kobiety, które mają orgazm i uprawiają seks kiedy chcą optują przeciw tezie, że orgazm zachęca do seksu.

Lady Loka, ty twierdzisz, że masz orgazm, a nie chcesz seksu częściej. Czy o tym jest ta dyskusja?

Teraz wyobraź sobie, że w ogóle orgazmu nie masz w seksie partnerskim albo od wielkiego dzwonu. Nadal masz chęć na seks partnerem po latach? (oczywiście z uszanowaniem twojej naturalnej potrzeby częstotliwości (chyba będę ten dopisek robić w każdym poście))

Tu mówimy o tym, jak to jest, że ludzie po latach nadal się wzajemnie pożądają, a nie o tym JAK CZĘSTO się bzykają.

Podtrzymuję, że kobiecy orgazm w seksie partnerskim to podstawa, fundament. Bez fundamentu nie zbudujesz nic trwałego.

Czasem uprawialam wiecej seksu z osoba bez orgazmow.
Dla kogo orgazm jest tak wazny dla tego jest wazny.
Dla jednych seks jest jak wysikanie sie, dla innych orgazm jest wazny, dla jeszcze innych to meczace, dla kolejnych to glownie jest dla bliskosci.
Jednym nie nudzi sie ta sama osoba, inni lubia stopy, a inni ciagle nowosci. Naczytalas sie poradnikow i teraz caly czas glosisz to jak nasz zbawiciel.
Z kolei seksualnosc ludzka jest skomplikowana.

Cały czas wbrew logice. To już się robi męczące.

Pokaż mi jednego mężczyznę (psa, kota, innego ssaka), który będzie regularnie, z ochotą uprawiał seks nie osiągając orgazmu. Ta cała reszta, o której piszesz idzie "za", nigdy "zamiast".

Może panowie się wypowiedzą.

25 Ostatnio edytowany przez Averyl (2019-12-12 13:00:57)

Odp: seks czterdziestolatków
uzytkownik444 napisał/a:

Jasne. Osiąganie orgazmu nie skłania do seksu. Serio?

To może inaczej: brak orgazmu zniechęca do seksu. Też nieprawda?

Analogia do czekolady: lubię czekoladę, dlatego nie będę jej jadła przez miesiąc, albo najlepiej wcale, chyba że mąż mnie namówi, to dla świętego spokoju zjem. Ma sens?

Kłamczuszki.

A Ty tak na serio??? ekspert kobiecej duszy i ciała? Ileś kobiet mówi ci, że nie masz racji, a ty nam udawadniasz, że wiesz lepiej, co czujemy, co sprawia, że chcemy lub nie chcemy?
Nie przytoczę statystyk, ale gdzieś spotkałam się ze statystyką, że ten "klasyczny" pochwowy orgazm przeżywa raptem chyba ~65% kobiet, znacznie więcej dziewczyn czerpie przyjemność - z pobudzania łechtaczki, seksu analnego, są kobiety, które czerpią dużo przyjemności z zabawy sutkami, itd. Nie mówiąc o tym, że niektóre mają problem ze szczytowaniem i lubią bliskość ze swoim mężczyzną, a inne dokładnie na odwrót - wszystko jedno z kim, byle było im fajnie.
Gdyby chodziło tylko o orgazm, to tak jak już wcześniej Gary wspomniał, masturbacji z gadżetami i facet zbędny big_smile, więc jeśli już jest ten facet, to fajnie gdy ma chęć na coś więcej niż tylko mechaniczny ruch lędźwiami.
Właśnie dlatego sam orgazm to nie wszystko.
Wg ciebie co sprawia, że kobieta przeżywa orgazm, że ma chęć na kolejny? idąc tym tropem - skoro kobieta ma orgazm, to czemu za 5 min znowu miałaby nie naskoczyć na swojego faceta? i znowu zrobić sobie dobrze, zamiast się np. wyspać

26

Odp: seks czterdziestolatków
uzytkownik444 napisał/a:
Winter.Kween napisał/a:
uzytkownik444 napisał/a:

Bo to niedorzeczne co twierdzicie.

Kobiety, które mają orgazm i uprawiają seks kiedy chcą optują przeciw tezie, że orgazm zachęca do seksu.

Lady Loka, ty twierdzisz, że masz orgazm, a nie chcesz seksu częściej. Czy o tym jest ta dyskusja?

Teraz wyobraź sobie, że w ogóle orgazmu nie masz w seksie partnerskim albo od wielkiego dzwonu. Nadal masz chęć na seks partnerem po latach? (oczywiście z uszanowaniem twojej naturalnej potrzeby częstotliwości (chyba będę ten dopisek robić w każdym poście))

Tu mówimy o tym, jak to jest, że ludzie po latach nadal się wzajemnie pożądają, a nie o tym JAK CZĘSTO się bzykają.

Podtrzymuję, że kobiecy orgazm w seksie partnerskim to podstawa, fundament. Bez fundamentu nie zbudujesz nic trwałego.

Czasem uprawialam wiecej seksu z osoba bez orgazmow.
Dla kogo orgazm jest tak wazny dla tego jest wazny.
Dla jednych seks jest jak wysikanie sie, dla innych orgazm jest wazny, dla jeszcze innych to meczace, dla kolejnych to glownie jest dla bliskosci.
Jednym nie nudzi sie ta sama osoba, inni lubia stopy, a inni ciagle nowosci. Naczytalas sie poradnikow i teraz caly czas glosisz to jak nasz zbawiciel.
Z kolei seksualnosc ludzka jest skomplikowana.

Cały czas wbrew logice. To już się robi męczące.

Pokaż mi jednego mężczyznę (psa, kota, innego ssaka), który będzie regularnie, z ochotą uprawiał seks nie osiągając orgazmu. Ta cała reszta, o której piszesz idzie "za", nigdy "zamiast".

Może panowie się wypowiedzą.

Ja? Przez wiekszosc mojego zycia seksualnego.
Nie lubilam nigdy orgazmu.
Tak, nie lubilam orgazmu z kims. Seks za to bardzo.
Tego to juz wcale nie pojmiesz pewnie.
Orgazm to jest nic. Orgazm to ja umiem wywolac bez mastrubacji, bez dotykania siebie. Nawet siedzac w autobusie.
Tak, tacy ludzie tez istnieja. Jak nie chce Ci sie czytac badan to polecam ksiazke na temat seksu, ktora napisala Mary Roach.

27 Ostatnio edytowany przez Averyl (2019-12-12 13:08:57)

Odp: seks czterdziestolatków

sorry @uzytkownik444 może jako kobieta wiesz, co czują inne kobiety, ale aby generalizować....?

28

Odp: seks czterdziestolatków
uzytkownik444 napisał/a:

Może panowie się wypowiedzą.

My som proste jak budowa cepa. Włożyć - wyjąć i powtarzać do skutku... lol
Aczkolwiek mnie nie przeszkadza zabawić się bez konieczności nawet wyciągania czegokolwiek z portek i jednostronnie. Na zasadzie, rozliczymy się później, kiedy indziej.

29

Odp: seks czterdziestolatków
uzytkownik444 napisał/a:

Bo to niedorzeczne co twierdzicie.

Kobiety, które mają orgazm i uprawiają seks kiedy chcą optują przeciw tezie, że orgazm zachęca do seksu.

Lady Loka, ty twierdzisz, że masz orgazm, a nie chcesz seksu częściej. Czy o tym jest ta dyskusja?

Teraz wyobraź sobie, że w ogóle orgazmu nie masz w seksie partnerskim albo od wielkiego dzwonu. Nadal masz chęć na seks partnerem po latach? (oczywiście z uszanowaniem twojej naturalnej potrzeby częstotliwości (chyba będę ten dopisek robić w każdym poście))

Tu mówimy o tym, jak to jest, że ludzie po latach nadal się wzajemnie pożądają, a nie o tym JAK CZĘSTO się bzykają.

Podtrzymuję, że kobiecy orgazm w seksie partnerskim to podstawa, fundament. Bez fundamentu nie zbudujesz nic trwałego.

No dobra, ale mieszasz tutaj różne rzeczy.
Tak, ciągły seks bez orgazmu nie nastraja do tego, żeby chciało się go więcej.
Ale jest też tak, że pomimo tego, że za każdym razem ten orgazm był, to się i tak nie chce. Rozumiesz teraz?

30 Ostatnio edytowany przez tyafu (2019-12-12 13:56:10)

Odp: seks czterdziestolatków
uzytkownik444 napisał/a:

Analogia do czekolady: lubię czekoladę, dlatego nie będę jej jadła przez miesiąc, albo najlepiej wcale, chyba że mąż mnie namówi, to dla świętego spokoju zjem. Ma sens?

Oczywiscie ze ma, pod warunkiem ze rozbijemy to zdanie na dwie czesci:

1) " lubię czekoladę, dlatego nie będę jej jadła przez miesiąc, albo najlepiej wcale, chyba że mąż mnie namówi"

Czesto przeciez kobiety udaja ze nie maja ochoty, po to zeby mezczyzna kusil, zdobywal itd

2) "to dla świętego spokoju zjem"
wtedy na poczatku bedzie fragment "maz / zona lubi czekolade"  - no I to wlasnie przypadek z watku "bazowego".

Jeszcze w kwestii tego zawsze-orgazmu: czy jemy czekoladade zeby sie najesc (orgazm) czy zeby sie delektowac smakiem?

31

Odp: seks czterdziestolatków
uzytkownik444 napisał/a:

Cały czas wbrew logice.

Każdy ma swoją logikę. Są kobiety, które mogą nie mieć orgazmów przez lata. A będą twierdzić, że ich życie seksualne jest bardzo udane.

32

Odp: seks czterdziestolatków
balin napisał/a:
uzytkownik444 napisał/a:

Cały czas wbrew logice.

Każdy ma swoją logikę. Są kobiety, które mogą nie mieć orgazmów przez lata. A będą twierdzić, że ich życie seksualne jest bardzo udane.

I moze jest?
To tak jak gdybym mowila, ze ludzie majacy dzieci nie maja udanego zycia. Bo dla mnie brak dzieci to udane zycie....
Bez sensu. W seksie, jedzeniu, piciu  nie ma logiki tylko preferencje. To sa rozrywki, a nie system zbierania dowodow z miejsca zbrodni.

33

Odp: seks czterdziestolatków

Ojej. Szanowne towarzystwo naprawdę nie wie, co, oprócz orgazmicznego seksu z partnerem (Averyl, celowo piszę "seksu", a nie "stosunku") buduje trwały i szczęśliwy związek, w którym kobieta wybiera tenże seks partnerski, a nie samotną masturbację?

Miłość.

34 Ostatnio edytowany przez Averyl (2019-12-12 16:21:33)

Odp: seks czterdziestolatków

rozmawiamy o seksie - ludzie mogą się kochać,
a nie za bardzo zgrać się w łóżku - czyli wariant pierwszy "spełnionej" kobiety/matki, która kocha swojego męża, ale nie ma już chęci na gimnastykę w łóżku,
a mogą lubić seks - tak jak Snake napisała, gdy nie ma znaczenia, czy orgazm ma jedna czy druga strony, czy obie na raz, bo w dłuższej perspektywie to się wyrówna big_smile

Nie odpowiedziałaś na pytania - skoro kobietę nakręca do seksu orgazm, to czemu wybiera jednak czasem sen, czy in. obowiązki, zamiast maraton do samego rana i jeszcze trochę seksu w ciągu dnia.

35

Odp: seks czterdziestolatków
Averyl napisał/a:

rozmawiamy o seksie - ludzie mogą się kochać,
a nie za bardzo zgrać się w łóżku - czyli wariant pierwszy "spełnionej" kobiety/matki, która kocha swojego męża, ale nie ma już chęci na gimnastykę w łóżku,
a mogą lubić seks - tak jak Snake napisała, gdy nie ma znaczenia, czy orgazm ma jedna czy druga strony, czy obie na raz, bo w dłuższej perspektywie to się wyrówna big_smile

Nie odpowiedziałaś na pytania - skoro kobietę nakręca do seksu orgazm, to czemu wybiera jednak czasem sen, czy in. obowiązki, zamiast maraton do samego rana i jeszcze trochę seksu w ciągu dnia.

Rozmawiamy o udanych, niezmiennie przez lata pełnych pożądania związkach. Nie wyrzucisz z tego tematu miłości i jeszcze szacunku, wzajemnego i do siebie samego.

Maraton do rana? O okresie refrakcji słyszałaś?

36

Odp: seks czterdziestolatków
uzytkownik444 napisał/a:

Jasne. Osiąganie orgazmu nie skłania do seksu. Serio?

To może inaczej: brak orgazmu zniechęca do seksu. Też nieprawda?

Analogia do czekolady: lubię czekoladę, dlatego nie będę jej jadła przez miesiąc, albo najlepiej wcale, chyba że mąż mnie namówi, to dla świętego spokoju zjem. Ma sens?

Kłamczuszki.

Lubię pływać. To znaczy, że muszę codziennie chodzić na basen, a najlepiej 3 razy dziennie. Inaczej kłamię, że lubię.

Przyznam, że trochę tracę orientację, co chcesz powiedzieć.

37 Ostatnio edytowany przez Averyl (2019-12-12 17:17:53)

Odp: seks czterdziestolatków
uzytkownik444 napisał/a:

Rozmawiamy o udanych, niezmiennie przez lata pełnych pożądania związkach. Nie wyrzucisz z tego tematu miłości i jeszcze szacunku, wzajemnego i do siebie samego.

niezupełnie, jeśli życie seksualne zamiera po urodzeniu dziecka, to chyba nie jest to udany, pełen pożądania związek. Czy kobieta traci zdolność osiągania orgazmu po urodzeniu? chyba nie, użyj jakiś innych argumentów, by wytłumaczyć, jak to się dzieje, że kobieta, która ma orgazm chce seksu, a ta co nie ma - nie chce, no i co z tymi które mają orgazm, a mimo to nie chcą więcej (za dużo) seksu.


uzytkownik444 napisał/a:

Maraton do rana? O okresie refrakcji słyszałaś?

nie nie słyszałam,
przypuszczam, że wielu zakochanych ludzi też nie słyszało i brało udział w takich "maratonach", chyba kiedyś był nawet taki wątek na forum.
Słyszałam np. teorię, że kobiety są bardziej reaktywne, czyli jest jakaś przyczyna (niech będzie - mąż idzie na imprezę i trzeba spuścić z niego ciśnienie big_smile) albo po prostu inicjuje grę wstępną a kobieta reaguje na bodźce, a faceci - na odwrót, nie mają nic innego do roboty, hmmm... może zaczepić żonkę, a nuż będzie miała ochotę big_smile
Twoja teoria bardziej pasuje do męskiego wzorca,
chociaż  j.w. napisano - to bardzo indywidualna sfera

38

Odp: seks czterdziestolatków
Averyl napisał/a:
uzytkownik444 napisał/a:

Rozmawiamy o udanych, niezmiennie przez lata pełnych pożądania związkach. Nie wyrzucisz z tego tematu miłości i jeszcze szacunku, wzajemnego i do siebie samego.

niezupełnie, jeśli życie seksualne zamiera po urodzeniu dziecka, to chyba nie jest to udany, pełen pożądania związek. Czy kobieta traci zdolność osiągania orgazmu po urodzeniu? chyba nie, użyj jakiś innych argumentów, by wytłumaczyć, jak to się dzieje, że kobieta, która ma orgazm chce seksu, a ta co nie ma - nie chce, no i co z tymi które mają orgazm, a mimo to nie chcą więcej (za dużo) seksu.


uzytkownik444 napisał/a:

Maraton do rana? O okresie refrakcji słyszałaś?

nie nie słyszałam,
przypuszczam, że wielu zakochanych ludzi też nie słyszało i brało udział w takich "maratonach", chyba kiedyś był nawet taki wątek na forum.
Słyszałam np. teorię, że kobiety są bardziej reaktywne, czyli jest jakaś przyczyna (niech będzie - mąż idzie na imprezę i trzeba spuścić z niego ciśnienie big_smile) albo po prostu inicjuje grę wstępną a kobieta reaguje na bodźce, a faceci - na odwrót, nie mają nic innego do roboty, hmmm... może zaczepić żonkę, a nuż będzie miała ochotę big_smile
Twoja teoria bardziej pasuje do męskiego wzorca,
chociaż  j.w. napisano - to bardzo indywidualna sfera

A i owszem. Dobrze to ujęłaś. Moja, i nie tylko moja, teoria (między innymi jest podbita przez najlepszą, legendarną kobiecą seksuolog Betty Dodson) pasuje do męskiego wzorca. Męski wzorzec tym różni się od kobiecego, że nie kłamie. Kobiety w procesie socjo-ewolucyjnym wymyśliły sobie milion powodów po co uprawiać seks z samcem, który ich nie zaspokaja (czytaj: nie doprowadza do orgazmu). Każda z was gotowa jest zedrzeć gardło w obronie swojego argumentu. Problem w dłuższej mierze jest taki, że te argumenty same się nie bronią i następuje zamarcie pożycia.

39

Odp: seks czterdziestolatków

Ja się z tobą generalnie zgadzam - związki, w których jest fajny seks, są na pewno lepsze. Nie neguję, że lepiej jest mieć niż nie mieć orgazmy.

Co do  socjo-ewolucyjnych powodów - na pewno jakaś część kobiet, wymyśla sobie jakieś powody, by uprawiać seks - ale czy to robią tylko te, które nie przeżywają orgazmów? czy również te, które mają fajne życie erotyczne?

Niby czemu kobiety miałyby odwalać ściemę, że są zadowolone bez orgazmu?
Może jednak są zadowolone, np gdy facet patrzy się na ciebie, z takim zachwytem, pożądaniem, że prawie się ugotował, nie będzie cię to kręcić???

Ewolucyjnie?
Do czego służy łechtaczka? Jak nazwa wskazuje to "łechtania" niczego więcej! Ewolucyjnie kobiety są przystosowane do przeżywania orgazm, mają bardzo wrażliwe ciało.
http://zalamka.pl/img/upload/201207241608332.jpg
(nie wiem na ile "naukowy" jest ten obrazek)

Społecznie? No bardziej, w wielu krajach facet musiał "kupić" sobie żonę drogą za nią płacąc, musiał zadowolić ją, w kulturze europejskiej rodzice jeszcze musieli "dopłacić" by facet wziął sobie ich córkę z wianem, nie miało znaczenia, czy ona jest zadowolona z życia seksualnego, byleby rodziła potomków.
Raczej to przeszłość, owszem, część kobiet będzie uprawiać seks, bo ma ku temu jakiś (nie seksualny powód) ale bez przesady. Chyba większość dojrzałych kobiet, wie czego chce.

40

Odp: seks czterdziestolatków
Averyl napisał/a:
Gary napisał/a:

Bierna kochanka też może być cudowna... właśnie dlatego że jest bierna i oddana.
Nudny i przewidywalny do bólu seks może być cudowny.

szok i niedowierzanie, czyżby już przejadły ci się ekscesy z kochankami i tęsknisz do nudnego, przewidywalnego seksu z żonką?
zabrzmiało prawie jak dewiacja wink

Ekscesy? Czy ja mówiłem że lubię ekscesy? Chyba twoja głowa to wymyśliła. Wolę vanila sex good slow f*ck...

41

Odp: seks czterdziestolatków

ok, nie znam twojego zycia, wycofuję się
wizja nudnego seksu.... mało interesująca, co kto lubi

42

Odp: seks czterdziestolatków

Averyl, ten obrazek ze strefami erogennymi kobiety to jakaś ściema. Naprawdę którejś krew napłynie do łechtaczki jak się ją pomizia po pięcie, pępku, obojczyku? Łobuzy zapomnieli o pleckach

43

Odp: seks czterdziestolatków

Im dłużej czytam tematy w tym dziale, tym bardziej nabieram przekonana że seks  to narzędzie wielofunkcyjne.I odbija się w nim i podejście do ludzi i życiowa filozofia.
Jak widać, nawet pożądanie nie jest potrzebne, czasem wystarcza chęć zemsty na małżonku, czy obsikania terenu..
Jak kogoś motywują do seksu mocno  bazowe instynkty, prawdopodobnie póki jest zdrowy będzie do tego seksu dążył czyli 40 łatka nie stanie się nagłe oziębła
Jak dla kogoś jest chlebem codziennym, czymś jak oddech, nie będzie tam wplątywać gierek czy komplikacji.
Jak dla kogos jest elementem idealnego świata, gdzie wszystko jest poukładane, to jak coś mu nie spasuje,ten element też leży..Dla kogoś może być czymś na wzór fitnessu z sekwencją pozycji do wykonania i też w tym będzie szukać spełnienia.. to tyle w zakresie motywacji do seksu.

44

Odp: seks czterdziestolatków
uzytkownik444 napisał/a:

(między innymi jest podbita przez najlepszą, legendarną kobiecą seksuolog Betty Dodson) .

Seksuolog musi miec dyplom. Znaczy musi studiowac psychologie, ginekologie, psychiatrie.
Wtedy musi zrobic specjalizacje.
Osoba, o ktorej mowisz. To jest zwykla coacherka, tak jak wspomnialam wczesniej.
Betty Dodson ukonczyla studia artystyczne, a nie psychologiczne. Nie ma licencji i nigdy nie miala. Wiesz dlaczego? Bo jak sama mowila, gdyby miala to by nie mogla wykonywac takich zajec jakie wykonuje. Dlaczego? Bo jej licencja lekarska lub terapeutyczna nie pozwolilaby na takie zajecia.
To jest po prostu artystka z ASP i feministka czwartej fali.
Alfred C. Kinsey to jest naukowiec z tematu seksu. Wprowadzasz ludzi w blad by podbic swoje argumenty.

45

Odp: seks czterdziestolatków

Zgadzam się z Elą, poza tym ludzie mają różne temperamenty i różne czynniki hamujące, oprócz tych pobudzających i dużo zalezy od tego co akurat przeważa.  Jedni są bardzo "łatwopalni", inni niekoniecznie i to, czy ma się orgazm w czasie seksu nie zmienia w tym nic.
Nawet aseksualni mogą mieć orgazm, jak mimo braku chęci decydują się na seks, bo np. dla partnera jest ważny.  I co by z tego wynikało? Przeżywają przecież przyjemność. a jednak nie dążą do tego sami z siebie.
Ludzie są trochę bardziej skomplikowani od zwierząt, które do seksu pcha instynkt rozrodczy działający zawsze, u nas odpowiednikiem by mogło być dążenie do przyjemności ZAWSZE, gdyby to była jedyna motywacja, a jednak widać że tak to nie działa.

46

Odp: seks czterdziestolatków
Ela210 napisał/a:

Im dłużej czytam tematy w tym dziale, […]

Akurat w tym temacie, to chyba jakaś mała zmyłka następuje. Śmiem podejrzewać, że po 40-tce jeśli nie ma seksu lub są z nim kłopoty, to nie było go lub były z nim kłopoty już ponad dekadę wcześniej. Źródło problemów nie tkwi więc w wieku. Oczywiście pomijając starość, zgrzybienie, reumatyzm i alzheimera lol
Jeśli seks był wcześniej, to nie znika magicznie po 40-tce.
Tu anegdotyczna dygresja, a jakże by inaczej tongue
Wczoraj kończyłem montować wielką szafę z przeszkleniem od podłogi po sufitu. Trzeba było nas na koniec więcej do tego. I tak montując patrzę w to lustro i już kosmato mrugam do małżonki, a małżonka też się kosmato uśmiecha... wink

47

Odp: seks czterdziestolatków
Snake napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Im dłużej czytam tematy w tym dziale, […]

Akurat w tym temacie, to chyba jakaś mała zmyłka następuje. Śmiem podejrzewać, że po 40-tce jeśli nie ma seksu lub są z nim kłopoty, to nie było go lub były z nim kłopoty już ponad dekadę wcześniej. Źródło problemów nie tkwi więc w wieku. Oczywiście pomijając starość, zgrzybienie, reumatyzm i alzheimera lol
Jeśli seks był wcześniej, to nie znika magicznie po 40-tce.
Tu anegdotyczna dygresja, a jakże by inaczej tongue
Wczoraj kończyłem montować wielką szafę z przeszkleniem od podłogi po sufitu. Trzeba było nas na koniec więcej do tego. I tak montując patrzę w to lustro i już kosmato mrugam do małżonki, a małżonka też się kosmato uśmiecha... wink

Teraz to 60 latkowie to sa 40 latkowie. 40 to mlody wiek, a nie jak kiedys big_smile

48

Odp: seks czterdziestolatków
Winter.Kween napisał/a:
uzytkownik444 napisał/a:

(między innymi jest podbita przez najlepszą, legendarną kobiecą seksuolog Betty Dodson) .

Seksuolog musi miec dyplom. Znaczy musi studiowac psychologie, ginekologie, psychiatrie.
Wtedy musi zrobic specjalizacje.
Osoba, o ktorej mowisz. To jest zwykla coacherka, tak jak wspomnialam wczesniej.
Betty Dodson ukonczyla studia artystyczne, a nie psychologiczne. Nie ma licencji i nigdy nie miala. Wiesz dlaczego? Bo jak sama mowila, gdyby miala to by nie mogla wykonywac takich zajec jakie wykonuje. Dlaczego? Bo jej licencja lekarska lub terapeutyczna nie pozwolilaby na takie zajecia.
To jest po prostu artystka z ASP i feministka czwartej fali.
Alfred C. Kinsey to jest naukowiec z tematu seksu. Wprowadzasz ludzi w blad by podbic swoje argumenty.

Kpisz czy o drogę pytasz? Kinsey był z wykształcenia zoologiem, opłaconym z kasy międzynarodowej baknsterki za demoralizację Amerykanów, oszukańczym promotorem dewiacji, pedofilii i przestępcą. Nigdy nie pomógł nikomu w problemach z życiem seksualnym. Prędzej zaszkodził. Już o tym rozmawialiśmy na tym forum.

Betty Dodson ma olbrzymie sukcesy na tym polu. Możesz na nią pluć ile zeszcesz, a i tak tego nie zmienisz.

49

Odp: seks czterdziestolatków

Argument orgazmu jako wyznacznika trwałości seksu, hm.. no nie zgodzę się. To, czy kobieta osiąga orgazm, moim zdaniem nie ma większego znaczenia dla intensywności i regularności seksu. Z mojego doświadczenia wynika, że przed 30 nie osiągała orgazmu za każdym razem, ale też nie była z tego powodu zasmucona. Seks był świetny, regularny, trwał. Po 30-tce natomiast zaczęła nieco bardziej starać się o osiągnięcie orgazmu. Czasem wręcz dominowało egoistyczne podejście do faktu osiągnięcia ektazy, traktowanie faceta jedynie jako narzędzia do osiągnięcia celu. I mi to odpowiadało. Odbieram to jako dojrzały seks. Dwoje ludzi lepiej zna siebie i swoje ciała, akceptują się wzajemnie i wspólnie dążą do osiągnięcia orgazmu. Jednak seks jest rzadszy, krótszy, mniej spełniony.
Nie jest to regułą, ale występuje u mnie. Analizuję to wszystko, szperam, szukam i odpowiedzi znaleźć nie mogę. Wspomniane tu było poczucia spełnienia się, dom, dziecko, praca, wszystko jest na miejscu. Po co mi więcej? Po co mi seks? Otóż dla relaksu, endorfin, aktywności fizycznej, wzajemnej uciechy i szacunku do siebie. Czy kobieta bez seksu może czuć się spełniona? Do orgazmu może zawsze sama sięgnąć, choćby w wannie, tylko dlaczego woli tak, niż wspólnie z partnerem?
Mężczyzna dąży do prokreacji, kobieta dąży do wydania potomstwa. Gdy już pojawią się dzieci, zaczyna się opiekuńczość, dbanie o ich zdrowie i przetrwanie, partner idzie w odstawkę. Zostaje wykluczony z jej kręgu i tylko od czasu do czasu sobie o nim przypomina i pozwala się zbliżyć do siebie. Ten typ tak ma? Możliwe. Różnie mogę to sobie tłumaczyć, szukać argumentów, a odpowiedź zazwyczaj siedzi w głowie kobiety, a tam niestety już nie zaglądam.

50

Odp: seks czterdziestolatków

"Argument orgazmu jako wyznacznika trwałości seksu, hm.. no nie zgodzę się. To, czy kobieta osiąga orgazm, moim zdaniem nie ma większego znaczenia dla intensywności i regularności seksu."
Potwierdzam- nie ma. I po tysiąckoroć lepszy jest sex z kimś kogo się kocha, chociaż bez orgazmu niż sex z kimś bez znaczenia zakońcony megaorgazmem.

51

Odp: seks czterdziestolatków
uzytkownik444 napisał/a:
Winter.Kween napisał/a:
uzytkownik444 napisał/a:

(między innymi jest podbita przez najlepszą, legendarną kobiecą seksuolog Betty Dodson) .

Seksuolog musi miec dyplom. Znaczy musi studiowac psychologie, ginekologie, psychiatrie.
Wtedy musi zrobic specjalizacje.
Osoba, o ktorej mowisz. To jest zwykla coacherka, tak jak wspomnialam wczesniej.
Betty Dodson ukonczyla studia artystyczne, a nie psychologiczne. Nie ma licencji i nigdy nie miala. Wiesz dlaczego? Bo jak sama mowila, gdyby miala to by nie mogla wykonywac takich zajec jakie wykonuje. Dlaczego? Bo jej licencja lekarska lub terapeutyczna nie pozwolilaby na takie zajecia.
To jest po prostu artystka z ASP i feministka czwartej fali.
Alfred C. Kinsey to jest naukowiec z tematu seksu. Wprowadzasz ludzi w blad by podbic swoje argumenty.

Kpisz czy o drogę pytasz? Kinsey był z wykształcenia zoologiem, opłaconym z kasy międzynarodowej baknsterki za demoralizację Amerykanów, oszukańczym promotorem dewiacji, pedofilii i przestępcą. Nigdy nie pomógł nikomu w problemach z życiem seksualnym. Prędzej zaszkodził. Już o tym rozmawialiśmy na tym forum.

Betty Dodson ma olbrzymie sukcesy na tym polu. Możesz na nią pluć ile zeszcesz, a i tak tego nie zmienisz.

Nie ma sukcesow na polu seksuologi bo nie jest seksuologiem.
Tak samo jak Ty nie masz sukcesow na polu astrofizyki bo nie jestes astrofizykiem.

Malarka i feministka zafascynowana seksem to nie jest seksuolog.
To jest zwykla sex coach. Prowadzaca zajecia, ktore bylyby zakazane gdyby miala licence i studia. Bo sa nieetyczne jezeli by prowadzil takie warsztaty SPECJALISTA.

Dodajesz jej credentials bo jest Twoja idolka. I sprawi, ze czujesz sie znawca w kwestii seksualnosci kobiecej. Kochana, bez podstawowej znajomosci psychologii ewolucyjnej, psychologii ogolnej i medycyny to sie nic o seksualnosci nie wie, tylko sobie wyobraza. Tak samo jak w kultach i religiach.

52 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-12-14 10:21:07)

Odp: seks czterdziestolatków

Wybacz,Winter,ale ludzie odnoszą sukcesy w dziedzinach gdzie nie mają dyplomów..
Nie słyszałam by Dodson ,zrobiła komuś krzywdę..:)
Ludzie którym pomagała mieli wybór,mogli iść do kogoś siedzącego w fotelu i z dyplomem na ścianie

Kiedyś kobiety zawsze były szarlatanami bo nauka byla dla mężczyzn.

53 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-12-14 11:41:02)

Odp: seks czterdziestolatków
Averyl napisał/a:

Zastanowiła mnie wypowiedź z sąsiedniego tematu

zwyczajny gość napisał/a:

ten typ tak ma. Żadna choroba, żadne hormony,  ona po prostu się już spełniła - dom, rodzina, dziecko - seks nie jest już jej do niczego potrzebny. I będzie mała tysiąc powodów by go unikać. Co najwyżej kilka razy w roku z obowiązku i bez zaangażowana.

coś w tym jest, no bo skoro ktoś się spełnił, to do czego mu ten seks?

Chociażby dla przyjemności. Ludzie instynktownie dążą do tego, co im sprawia przyjemność i daje satysfakcję. Może więc zatem seks w tym przypadku tego nie przynosi?
I tu wcale nie musi chodzić tylko o cielesne doznania, jak ktoś zasugerował, ale także o czerpanie psychicznej przyjemności z bliskiego kontaktu z kimś ukochanym. Może jestem dziwolągiem, ale doświadczyłam seksu nie zakończonego orgazmem, który był często o wiele przyjemniejszy i dawał więcej satysfakcji niż ten zakończony orgazmem.
Jak dla mnie, to niechęć do kontaktów seksualnych ma drugie dno i coś blokuje „rozbudzenie seksualne” i powoduje niechęć do wzmacniania tych doświadczeń. Co to jest, to już sprawa dla seksuologa albo terapeuty.




Ela210 napisał/a:

Wybacz,Winter,ale ludzie odnoszą sukcesy w dziedzinach gdzie nie mają dyplomów..
Nie słyszałam by Dodson ,zrobiła komuś krzywdę..:)
Ludzie którym pomagała mieli wybór,mogli iść do kogoś siedzącego w fotelu i z dyplomem na ścianie

Kiedyś kobiety zawsze były szarlatanami bo nauka byla dla mężczyzn.

Ale na szczęście te czasy, kiedy kobiety były szarlatanami już minęły ;-)

Każdy ma wolny wybór, można iść do lekarza wykształconego z dyplomem, albo znachora, który jako jedyny posiadł prawdziwą wiedzę.

54 Ostatnio edytowany przez uzytkownik444 (2019-12-14 11:40:07)

Odp: seks czterdziestolatków
Winter.Kween napisał/a:
uzytkownik444 napisał/a:
Winter.Kween napisał/a:

Seksuolog musi miec dyplom. Znaczy musi studiowac psychologie, ginekologie, psychiatrie.
Wtedy musi zrobic specjalizacje.
Osoba, o ktorej mowisz. To jest zwykla coacherka, tak jak wspomnialam wczesniej.
Betty Dodson ukonczyla studia artystyczne, a nie psychologiczne. Nie ma licencji i nigdy nie miala. Wiesz dlaczego? Bo jak sama mowila, gdyby miala to by nie mogla wykonywac takich zajec jakie wykonuje. Dlaczego? Bo jej licencja lekarska lub terapeutyczna nie pozwolilaby na takie zajecia.
To jest po prostu artystka z ASP i feministka czwartej fali.
Alfred C. Kinsey to jest naukowiec z tematu seksu. Wprowadzasz ludzi w blad by podbic swoje argumenty.

Kpisz czy o drogę pytasz? Kinsey był z wykształcenia zoologiem, opłaconym z kasy międzynarodowej baknsterki za demoralizację Amerykanów, oszukańczym promotorem dewiacji, pedofilii i przestępcą. Nigdy nie pomógł nikomu w problemach z życiem seksualnym. Prędzej zaszkodził. Już o tym rozmawialiśmy na tym forum.

Betty Dodson ma olbrzymie sukcesy na tym polu. Możesz na nią pluć ile zeszcesz, a i tak tego nie zmienisz.

Nie ma sukcesow na polu seksuologi bo nie jest seksuologiem.
Tak samo jak Ty nie masz sukcesow na polu astrofizyki bo nie jestes astrofizykiem.

Malarka i feministka zafascynowana seksem to nie jest seksuolog.
To jest zwykla sex coach. Prowadzaca zajecia, ktore bylyby zakazane gdyby miala licence i studia. Bo sa nieetyczne jezeli by prowadzil takie warsztaty SPECJALISTA.

Dodajesz jej credentials bo jest Twoja idolka. I sprawi, ze czujesz sie znawca w kwestii seksualnosci kobiecej. Kochana, bez podstawowej znajomosci psychologii ewolucyjnej, psychologii ogolnej i medycyny to sie nic o seksualnosci nie wie, tylko sobie wyobraza. Tak samo jak w kultach i religiach.

I to mówi osoba, która promuje pedofila i przestępcę Kinseya - jeszcze raz podkreślam: ZOOLOGA - jako autorytet w seksuologii, a sama twierdzi, że ma orgazm tylko machając nogą w autobusie, a w seksie partnerskim nigdy.

Normalnie autorytet!

55

Odp: seks czterdziestolatków

Nazywanie kogoś kto wybiega poza schematy szarlatanem ma długą tradycję w absolutnie kazdej dziedzinie, od medycyny do malarstwa a nawet gastronomii wink

Ale to trochę off top.

W kwestii pytania zadanego przez Averyl
przyczyny na nie szukałabym raczej w motywacji do seksu, a ta nie zawsze jest biologiczna u kobiet zwłaszcza.
U .mężczyzn jest i prościej i trudniej..

56

Odp: seks czterdziestolatków
Ela210 napisał/a:

Nazywanie kogoś kto wybiega poza schematy szarlatanem ma długą tradycję w absolutnie kazdej dziedzinie, od medycyny do malarstwa a nawet gastronomii wink

Ale to trochę off top.

W kwestii pytania zadanego przez Averyl
przyczyny na nie szukałabym raczej w motywacji do seksu, a ta nie zawsze jest biologiczna u kobiet zwłaszcza.
U .mężczyzn jest i prościej i trudniej..

Tak naprawdę chodzi o to, że gdyby wszyscy stosowali się do zaleceń takiej jednej Betty Dodson to bidulki seksuolodzy musieliby spakować kramik i iść na grzyby, szczaw czy inne mirabelki, bo przecież na tym interes polega, żeby leczyć, a nie wyleczyć.

No i takie fora jak to tutaj nie miałyby racji bytu.

57 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-12-14 17:40:41)

Odp: seks czterdziestolatków

No to co napisałaś jest niestety jednostronne mocno .
Tak jakby powiedzieć że psychoanalitycy powinni się spakować  bo gestaltowcy wiedzą lepiej..

Potrafisz sobie wyobrazic kobietę która nie ma żadnego problemu z osiąganiem orgazmu a inny z seksem? I tu może byc potrzeb na inna wiedza np z psychiatrii?

58

Odp: seks czterdziestolatków
Ela210 napisał/a:

No to co napisałaś jest niestety jednostronne mocno .
Tak jakby powiedzieć że psychoanalitycy powinni się spakować  bo gestaltowcy wiedzą lepiej..

Potrafisz sobie wyobrazic kobietę która nie ma żadnego problemu z osiąganiem orgazmu a inny z seksem? I tu może byc potrzeb na inna wiedza np z psychiatrii?

Uwierz mi, mojej opinii na temat wszystkich profesji zaczynających się od "psycho" nie chcesz poznać. Powiem tylko, że kiedyś tą rolę pełnił przyjaciel, a różnił się od psycho-wszystkiego tym, że był zaangażowany, życzliwy i bezpłatny.

59

Odp: seks czterdziestolatków
uzytkownik444 napisał/a:

Powiem tylko, że kiedyś tą rolę pełnił przyjaciel, a różnił się od psycho-wszystkiego tym, że był zaangażowany, życzliwy i bezpłatny.

Teraz tą rolę pełni to forum.

60

Odp: seks czterdziestolatków
m4jkel napisał/a:

Argument orgazmu jako wyznacznika trwałości seksu, hm.. no nie zgodzę się. To, czy kobieta osiąga orgazm, moim zdaniem nie ma większego znaczenia dla intensywności i regularności seksu. Z mojego doświadczenia wynika, że przed 30 nie osiągała orgazmu za każdym razem, ale też nie była z tego powodu zasmucona. Seks był świetny, regularny, trwał. Po 30-tce natomiast zaczęła nieco bardziej starać się o osiągnięcie orgazmu. Czasem wręcz dominowało egoistyczne podejście do faktu osiągnięcia ektazy, traktowanie faceta jedynie jako narzędzia do osiągnięcia celu. I mi to odpowiadało. Odbieram to jako dojrzały seks. Dwoje ludzi lepiej zna siebie i swoje ciała, akceptują się wzajemnie i wspólnie dążą do osiągnięcia orgazmu. Jednak seks jest rzadszy, krótszy, mniej spełniony.
Nie jest to regułą, ale występuje u mnie. Analizuję to wszystko, szperam, szukam i odpowiedzi znaleźć nie mogę. Wspomniane tu było poczucia spełnienia się, dom, dziecko, praca, wszystko jest na miejscu. Po co mi więcej? Po co mi seks? Otóż dla relaksu, endorfin, aktywności fizycznej, wzajemnej uciechy i szacunku do siebie. Czy kobieta bez seksu może czuć się spełniona? Do orgazmu może zawsze sama sięgnąć, choćby w wannie, tylko dlaczego woli tak, niż wspólnie z partnerem?

Masz szczęście, że ci żona w końcu zmądrzała i zaczęła dbać o swoją satysfakcję seksualną, bo bez tego miałbyś prędzej czy później nagle żonę, która seksu nie lubi. Kobiety w chęci osiągania przyjemności nie różnią się od mężczyzn. Po stosunku z orgazmem, czuje się spełnienie, satysfakcję, poprawia się humor, czuje się bliskość z partnerem, czuje się zadowolenie z tego, że partner dba o przyjemność swojej kobiety, a nie tylko swoją.
Kobiety z różnych powodów ściemniają nawet same siebie, że lubią seks nawet bez orgazmu, bo lubią go osiągać nie tak jak w filmach i książkach, pornolach,bo się wstydzą rozmawiać co lubią, bo boją się straty, bo chcą by ich "misio" był zadowolony i nie poszedł do innej, bo chcą zajść w ciążę, bo chcą być bardziej atrakcyjne w oczach mężczyzny, bo ich ciało odmawia im posłuszeństwa, bo nie znają swojego ciała ...Pewnie tych powodów znalazłoby się dużo. Jestem też pewna, że u wielu kobiet inny rodzaj seksu sprawia kobiecie mega przyjemność niż facetowi, ale kobieta tego nie przyzna i będzie odstawiać szopki seksualne, które lubi facet, zgodnie z artykułami amerykańskich naukowców, pornolami mimo, że jej sprawiają średnią przyjemność, bądź żadną.
Ludzie zamiast się dogadać być ze sobą szczerze, odpierdzielają jakieś teatrzyki między sobą,  a potem są zdziwieni, że kobita nie chce seksu. Moim zdaniem bardzo dużo jest kobietom przekazywanych krzywdzących schematów, niestety one często się w tym gubią dla "dobra" związku. To jest ze szkodą i dla kobiety i jej partnera.

61

Odp: seks czterdziestolatków
Ajko napisał/a:
m4jkel napisał/a:

Argument orgazmu jako wyznacznika trwałości seksu, hm.. no nie zgodzę się. To, czy kobieta osiąga orgazm, moim zdaniem nie ma większego znaczenia dla intensywności i regularności seksu. Z mojego doświadczenia wynika, że przed 30 nie osiągała orgazmu za każdym razem, ale też nie była z tego powodu zasmucona. Seks był świetny, regularny, trwał. Po 30-tce natomiast zaczęła nieco bardziej starać się o osiągnięcie orgazmu. Czasem wręcz dominowało egoistyczne podejście do faktu osiągnięcia ektazy, traktowanie faceta jedynie jako narzędzia do osiągnięcia celu. I mi to odpowiadało. Odbieram to jako dojrzały seks. Dwoje ludzi lepiej zna siebie i swoje ciała, akceptują się wzajemnie i wspólnie dążą do osiągnięcia orgazmu. Jednak seks jest rzadszy, krótszy, mniej spełniony.
Nie jest to regułą, ale występuje u mnie. Analizuję to wszystko, szperam, szukam i odpowiedzi znaleźć nie mogę. Wspomniane tu było poczucia spełnienia się, dom, dziecko, praca, wszystko jest na miejscu. Po co mi więcej? Po co mi seks? Otóż dla relaksu, endorfin, aktywności fizycznej, wzajemnej uciechy i szacunku do siebie. Czy kobieta bez seksu może czuć się spełniona? Do orgazmu może zawsze sama sięgnąć, choćby w wannie, tylko dlaczego woli tak, niż wspólnie z partnerem?

Masz szczęście, że ci żona w końcu zmądrzała i zaczęła dbać o swoją satysfakcję seksualną, bo bez tego miałbyś prędzej czy później nagle żonę, która seksu nie lubi. Kobiety w chęci osiągania przyjemności nie różnią się od mężczyzn. Po stosunku z orgazmem, czuje się spełnienie, satysfakcję, poprawia się humor, czuje się bliskość z partnerem, czuje się zadowolenie z tego, że partner dba o przyjemność swojej kobiety, a nie tylko swoją.
Kobiety z różnych powodów ściemniają nawet same siebie, że lubią seks nawet bez orgazmu, bo lubią go osiągać nie tak jak w filmach i książkach, pornolach,bo się wstydzą rozmawiać co lubią, bo boją się straty, bo chcą by ich "misio" był zadowolony i nie poszedł do innej, bo chcą zajść w ciążę, bo chcą być bardziej atrakcyjne w oczach mężczyzny, bo ich ciało odmawia im posłuszeństwa, bo nie znają swojego ciała ...Pewnie tych powodów znalazłoby się dużo. Jestem też pewna, że u wielu kobiet inny rodzaj seksu sprawia kobiecie mega przyjemność niż facetowi, ale kobieta tego nie przyzna i będzie odstawiać szopki seksualne, które lubi facet, zgodnie z artykułami amerykańskich naukowców, pornolami mimo, że jej sprawiają średnią przyjemność, bądź żadną.
Ludzie zamiast się dogadać być ze sobą szczerze, odpierdzielają jakieś teatrzyki między sobą,  a potem są zdziwieni, że kobita nie chce seksu. Moim zdaniem bardzo dużo jest kobietom przekazywanych krzywdzących schematów, niestety one często się w tym gubią dla "dobra" związku. To jest ze szkodą i dla kobiety i jej partnera.

Ajko, brawo, piąteczka!

62

Odp: seks czterdziestolatków

I to niby wina partnera, że jakiejś Pani źle, ale tego nie powie czy coś udaje..
No tak, potraktujmy kobiety jak zahukane owieczki, zwłaszcza te co tyłkiem chcą ugrać posłusznego partnera..

Nie wiem czy taka była idea, ale to nie pierwsze stwierdzenia, które pod płaszczem troski o kobiety robią z nich niepełnosprawne umysłowo i ośmieszają je.

63 Ostatnio edytowany przez m4jkel (2019-12-17 21:31:11)

Odp: seks czterdziestolatków
Ajko napisał/a:

Masz szczęście, że ci żona w końcu zmądrzała i zaczęła dbać o swoją satysfakcję seksualną, bo bez tego miałbyś prędzej czy później nagle żonę, która seksu nie lubi. Kobiety w chęci osiągania przyjemności nie różnią się od mężczyzn. Po stosunku z orgazmem, czuje się spełnienie, satysfakcję, poprawia się humor, czuje się bliskość z partnerem, czuje się zadowolenie z tego, że partner dba o przyjemność swojej kobiety, a nie tylko swoją.
.

Nie musiała "w końcu zmądrzeć", bo od początku naszej znajomości była pod tym względem, ująłbym, świadoma swojej seksualności i satysfakcji. Żona była w tej kwestii zazwyczaj uczciwa, jeśli nie czuła się spełniona, to prosiła o więcej.
Zgodzę się, że fizycznie kobiety mogą odczuwać to tak samo, jak mężczyźni, wszak endorfiny robią swoje. Ale są też bardziej emocjonalne i sama bliskość z partnerem może dać im wszystko, co opisujesz.wyżej. Pod warunkiem, jak sama wskazujesz, partner dba o przyjemność kobiety. Zawsze staram się to robić, nigdy nie potraktowałem żony instrumentalnie jako torbę na spermę. Zresztą to działa w obie strony.
To, że lubi się pieścić po seksie, albo przed, przy tym prosi o pomoc, to jest oznaka tego, że czuje się bardziej swobodnie, chce żebym był częścią jej satysfakcji. To jest zajebisty widok i uczucie jak własna kobieta wije się z rozkoszy przez nasze dłonie splątane między jej nogami.
To, że seks jest rzadszy, to zupełnie inna para kaloszy.

64

Odp: seks czterdziestolatków
m4jkel napisał/a:

Zgodzę się, że fizycznie kobiety mogą odczuwać to tak samo, jak mężczyźni, wszak endorfiny robią swoje. Ale są też bardziej emocjonalne i sama bliskość z partnerem może dać im wszystko, co opisujesz.wyżej. Pod warunkiem, jak sama wskazujesz, partner dba o przyjemność kobiety.

Naprawdę zgadzasz się? Dzięki, łaskawco!

I nie, nie endorfiny, a testosteron, dopamina i oksytocyna. Te hormony u kobiet buzują podczas seksu zakończonego orgazmem. Jak przerwiesz ciąg chemicznej nagrody to zostanie ci naładowana testosteronem wściekła osoba. Uczucie nagrody to dopamina, a bliskości to oksytocyna, a ona wylewa się z przysadki w trakcie orgazmu, a nie podczas przytulania czy gładzenia kanału rodnego penisem. Razem z dopaminą daje uczucie sytości i rozładowania.

Bliskość z partnerem ma zastąpić orgazm? Dla bliskości można się poprzytulać. Po co doprowadzać kogoś do erekcji? Przecież to sadyzm. Naczytałeś się poradników polskojęzycznych seksuologów? Oni napiszą każdą bzdurę byle tylko utrzymać ludzi w ciemnocie. Na ciemnocie i niewiedzy takie hieny zarabiają. Poczytaj Betty Dodson. Twoja żona już tą wiedzę ma, bo walczy o swoje.

Dbanie o przyjemność kobiety? "Kochanie, doprowadziłam cię do erekcji i wyszłam. Dobrze ci było?" Ma to sens? Nie ma. Kobiety funkcjonują dokładnie tak samo.

65

Odp: seks czterdziestolatków
uzytkownik444 napisał/a:

Naprawdę zgadzasz się? Dzięki, łaskawco!

I nie, nie endorfiny, a testosteron, dopamina i oksytocyna. Te hormony u kobiet buzują podczas seksu zakończonego orgazmem. Jak przerwiesz ciąg chemicznej nagrody to zostanie ci naładowana testosteronem wściekła osoba. Uczucie nagrody to dopamina, a bliskości to oksytocyna, a ona wylewa się z przysadki w trakcie orgazmu, a nie podczas przytulania czy gładzenia kanału rodnego penisem. Razem z dopaminą daje uczucie sytości i rozładowania.

Bliskość z partnerem ma zastąpić orgazm? Dla bliskości można się poprzytulać. Po co doprowadzać kogoś do erekcji? Przecież to sadyzm. Naczytałeś się poradników polskojęzycznych seksuologów? Oni napiszą każdą bzdurę byle tylko utrzymać ludzi w ciemnocie. Na ciemnocie i niewiedzy takie hieny zarabiają. Poczytaj Betty Dodson. Twoja żona już tą wiedzę ma, bo walczy o swoje.

Dbanie o przyjemność kobiety? "Kochanie, doprowadziłam cię do erekcji i wyszłam. Dobrze ci było?" Ma to sens? Nie ma. Kobiety funkcjonują dokładnie tak samo.

Niepotrzebny, protekcjonalny ton.
Na tym forum spotkałem wypowiedzi pań, że seks bez orgazmu bywa czasem lepszy niż z - mam przyjąć, że to ściema?
Gdy po upojnym seksie, gdy oboje leżymy przytuleni, dyszymy, słyszę, że było jej cudownie, choć nie miała orgazmu - mam przyjąć, że to ściema?
Gdy sama z siebie, bo lubi, zaspokaja mnie oralnie i nie oczekuje, że odwdzięczę się tym samym, a mówi, że jej się podobało - mam przyjąć, że ściema? (Żeby nie było, nie pytam jej wprost "podobało Ci się?", "doszłaś?", to jest infantylne, sama wyraża zdanie w danym momencie).

Faceci nie kończą za każdym razem. Wielokrotnie zdarzało mi się kochać długo, aż opadłem z sił i nie miałem orgazmu lub żona się męczyła i też nic. Nie leciałem potem do łazienki, tylko trwałem przy żonie, zadowolony mimo wszystko.

Zauważyłem, że masz silne parcie na stawianie znaku równości w tym, że orgazm to gwarancja satysfakcji i powinien być za każdym razem.
Tak nie jest.

Posty [ 1 do 65 z 91 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » seks czterdziestolatków

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024