Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 56 do 89 z 89 ]

56

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Bardzo dobrze robisz! Tak trzymać;) nie pisz, nie dzwon. Na Twoim miejscu spakowalabym z Twoja mama wszystkie jego rzeczy i wysłała do jego pracy, albo poprosiła jego rodziców o ich odebranie-od razu dowiedzieliby się o jego zdradzie i powodzie rozpadu. A kupowanie działki,  nawet w formie zaplecza dla dziecka nie jest dobrym rozwiązaniem,  gdyż jest to dodatkowa wiazaca was kwestia. Odkładaj pieniądze, zbieraj dowody. Dasz radę, masz dla KOGO

Zobacz podobne tematy :

57

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Z pomysłu kupna działki już dawno zrezygnowałam. To będą pieniądze na mieszkanie dla mnie za parę lat. Na razie jestem u rodziców, bez ich wsparcia i pomocy byłoby po mnie.
Niestety nie jestem tak konsekwentna jak planowałam. Mąż przyjechał po jakieś tam dokumenty. Rozmawialiśmy, obydwoje płakaliśmy przy tym. To był mój dawny On, pomimo tego co zrobił miałam ochotę go przytulić i powiedzieć, że wszystko będzie dobrze. Powiedział, że bardzo mnie przeprasza i wie, że to wszystko jego wina.
Twierdził, że nie mówił mi wielu rzeczy, ale z jego psychiką od dawna było coś nie tak. Od paru lat mieszkamy w domu moich rodziców, bo czekamy na odbiór mieszkania od dewelopera. Wiem, że mężowi nie było tu tak dobrze, ale proponowałam wyprowadzkę. Nie chciał, bo to wiąże się z wydatkami. Wiem, że się tu męczył, ale nie wiedziałam co jeszcze mam zrobić. Przyznał, że nie potrafił tu wypocząć. Nawet jak miał wolne, to organizował sobie sporo zajęć. Do tego ogrom pracy i stres. Poznał ją, było inaczej. Odnalazł spokój przy niej i w końcu może doprowadzić się do porządku.
Powiedziałam, że nas nie przekreślam...tak wiem, niepotrzebne, ale przez chwilę naprawdę w to wierzyłam. Nic nie odpowiedział. Dopiero jak się podpytałam, stwierdził, że na ten moment on tego nie widzi. Posunął się za daleko. A ją podobno kocha. Chociaż nie wiem czy to miłość, skoro znają się dość krótko. Miłość wymaga czasu, ale z drugiej strony my po pół roku znajomości byliśmy zaręczeni, a po roku po ślubie... Cały czas podkreślał, że lepiej dopasowanej pod względem charakteru osoby niż ja nie znajdzie. Najwidoczniej to za mało.
Brakuje mi go, możliwe, że mam gorszy dzień. Coraz bardziej uzmysławiam sobie, że to naprawdę koniec, ale gdzieś tam jeszcze wierzę...
Napisał, że mogę jechać z nim na święta do jego rodziców, jednak dodał, żebym tego źle nie odebrała. Przez chwilę naprawdę to rozważałam. Chociaż namiastka dawnych czasów. Muszę się jednak obudzić z takiego myślenia.

58

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Powiedz Autorko dlaczego tak dajesz sobą manipulować?
Pomimo tych wszystkich oczywistych krzywd i jego stosunku do Ciebie, który cąły czas się objawia, nei widzisz jak on Tobą gra i manipuluje? Po takich ciężkich przeżyciach nie jestes w stanie być czujeniesza
i nie brać na powaznie tego, co mówi? Te wszystkie ckliwe gadki, którymi próbuje CIę zmiękczyć, to jego czysta gra, polegająca na wyciśnieęciu z Ciebie jak najwięcej.
Zapytam tak samo, jak w śąsiednim wątku: dlaczego jesteście takie łatwowierne w poszukiwaniu tej ułudy, tej namiastki czegoś, co możesz mieć, ale już bez człowieka, który Cię tak poważnie zranił i wykorzystał..?

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

59

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Zostawiasz mu otwartą furtkę, a on nie ponosi żadnych konsekwencji.
Sprzedaje Ci jakieś ochlapy na otarcie łez i nawet nie kryje swojego szczęścia z kochanką.
Po co Ci te fałszywe wyznania i dodatkowy stres?
Dobrze Ci tu radzą, odetnij się od niego, pozbądź jego rzeczy z domu, niech wie, że nie ma powrotu.
Nawet jeśli na ten moment nie podjęłas jeszcze ostatecznej decyzji. Zresztą decyzja może nie należeć do Ciebie.
Wytrać go po prostu z tej pewności, że zawsze będziesz czekać na niego bez względu na to, co on zrobi.

60

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku
Ajrish napisał/a:

Z pomysłu kupna działki już dawno zrezygnowałam. To będą pieniądze na mieszkanie dla mnie za parę lat. Na razie jestem u rodziców, bez ich wsparcia i pomocy byłoby po mnie.
Niestety nie jestem tak konsekwentna jak planowałam. Mąż przyjechał po jakieś tam dokumenty. Rozmawialiśmy, obydwoje płakaliśmy przy tym. To był mój dawny On, pomimo tego co zrobił miałam ochotę go przytulić i powiedzieć, że wszystko będzie dobrze. Powiedział, że bardzo mnie przeprasza i wie, że to wszystko jego wina.
Twierdził, że nie mówił mi wielu rzeczy, ale z jego psychiką od dawna było coś nie tak. Od paru lat mieszkamy w domu moich rodziców, bo czekamy na odbiór mieszkania od dewelopera. Wiem, że mężowi nie było tu tak dobrze, ale proponowałam wyprowadzkę. Nie chciał, bo to wiąże się z wydatkami. Wiem, że się tu męczył, ale nie wiedziałam co jeszcze mam zrobić. Przyznał, że nie potrafił tu wypocząć. Nawet jak miał wolne, to organizował sobie sporo zajęć. Do tego ogrom pracy i stres. Poznał ją, było inaczej. Odnalazł spokój przy niej i w końcu może doprowadzić się do porządku.
Powiedziałam, że nas nie przekreślam...tak wiem, niepotrzebne, ale przez chwilę naprawdę w to wierzyłam. Nic nie odpowiedział. Dopiero jak się podpytałam, stwierdził, że na ten moment on tego nie widzi. Posunął się za daleko. A ją podobno kocha. Chociaż nie wiem czy to miłość, skoro znają się dość krótko. Miłość wymaga czasu, ale z drugiej strony my po pół roku znajomości byliśmy zaręczeni, a po roku po ślubie... Cały czas podkreślał, że lepiej dopasowanej pod względem charakteru osoby niż ja nie znajdzie. Najwidoczniej to za mało.
Brakuje mi go, możliwe, że mam gorszy dzień. Coraz bardziej uzmysławiam sobie, że to naprawdę koniec, ale gdzieś tam jeszcze wierzę...
Napisał, że mogę jechać z nim na święta do jego rodziców, jednak dodał, żebym tego źle nie odebrała. Przez chwilę naprawdę to rozważałam. Chociaż namiastka dawnych czasów. Muszę się jednak obudzić z takiego myślenia.

Ajrish, proszę cię bądź czujna. Wiadomo, że nie zawsze musi być tak samo, ale jak czytam to co piszesz, to czuję się dokładnie jakbyś mojego  (prawie ex)  męża cytowała z pierwszych dni po odejściu. Identyczne gadki ze łzami w oczach. Potem sobie uzmysłowiłam, że mnie tak zmanipulował, żebym dokończyła z nim projekty których nabrał jeszcze jak byliśmy razem. Wiedział, że polegnie beze mnie, a ja oczywiście nie potrafiłam mu odmówić. Moja psycholog powiedziała, że on stosuje szantaż emocjonalny. Nie mówię, że u ciebie też tak jest ale proszę cię uważaj. Ja na przykład usłyszałam, że "on wie, że nigdzie nie będzie mu lepiej jak ze mną". To ciekawe czemu ze mną nie jest big_smile

61

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Patrząc na ostatni wysyp podobnych historii, to przestaję się śmiać na wspomnienie jednego artykułu na temat statystyk dotyczących trwałości małżeństw w Polsce. Artykuł nosił tytuł:" I nie opuszczę Cię aż do....rozwodu"

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

62

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Wiem, że macie rację, wiem, że głupio postąpiłam i to bardzo. Wszystko to wiem i nie jestem dumna z tego co zrobiłam.
Dlaczego? chyba wyidealizowanie naszego małżeństwa, bo mąż potrafił być czuły i troskliwy i jakoś tak pamiętałam głównie te dobre chwile zamiast tych złych. A dwa - myślenie życzeniowe, może nawet naiwne " on przecież by mi tego nie zrobił". Jak już przecież to zrobił.
Kolejna kwestia - byłam wczoraj w takiej rozsypce, że zrobiłabym wszystko, żeby poczuć chociaż namiastkę dawnych czasów. Dzisiaj już bym tak nie zrobiła. Niestety mam wrażenie, że przy nim nie potrafię myśleć trzeźwo. Jak go widzę, przypomina mi się cała nasza historia i chociaż nie była różowa, to jednak była nasza.
Mam postanowienie, żeby nie ulegać, ale to wiążę się z ogromem pracy nad sobą.

63 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-12-04 22:03:51)

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

On chce mieć zasłonę dymną na święta przed swoimi rodzicami..  Nie jedż.. to sq... Od problemów z psychiką jest psychiatra.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

64 Ostatnio edytowany przez katarine93 (2019-12-04 22:20:37)

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku
Ajrish napisał/a:

Wiem, że macie rację, wiem, że głupio postąpiłam i to bardzo. Wszystko to wiem i nie jestem dumna z tego co zrobiłam.
Dlaczego? chyba wyidealizowanie naszego małżeństwa, bo mąż potrafił być czuły i troskliwy i jakoś tak pamiętałam głównie te dobre chwile zamiast tych złych. A dwa - myślenie życzeniowe, może nawet naiwne " on przecież by mi tego nie zrobił". Jak już przecież to zrobił.
Kolejna kwestia - byłam wczoraj w takiej rozsypce, że zrobiłabym wszystko, żeby poczuć chociaż namiastkę dawnych czasów. Dzisiaj już bym tak nie zrobiła. Niestety mam wrażenie, że przy nim nie potrafię myśleć trzeźwo. Jak go widzę, przypomina mi się cała nasza historia i chociaż nie była różowa, to jednak była nasza.
Mam postanowienie, żeby nie ulegać, ale to wiążę się z ogromem pracy nad sobą.

Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Wręcz przeciwnie - będzie w chuuuusteczkę trudno. Po samym przeczytaniu całej tej historii poczułam zwykłe obrzydzenie do tego "faceta". Jak można być takim szują? I dlaczego my, kobiety, na to zezwalamy? Bo serio - przy podobnej akcji facet najprawdopodobniej po prostu kopnął by nas w tyłek i tyle byśmy go widzieli. Miejmy trochę szacunku do siebie.
Co do niego - już to było wiele razy wspominane, zabezpiecz się finansowo, dowody w razie rozwodu, rozważ złożenie pozwu jeszcze przed końcem roku (nawet nie wiedziałam, że aż tak wzrosną koszty w przyszłym roku!). Nawet gdyby on wrócił, nastaw się na takie huśtawki co jakiś czas. Czy chcesz tego?
Bo myślę, że on będzie chciał wrócić. Niech tylko kochanka dowie się całej prawdy, myślę, że jeśli ma trochę oleju w głowie raz dwa go pogoni. Jeśli nie - no cóż, to ten sam sort. On teraz widzi furtkę z Twojej strony, Autorko, i to bardzo źle. Bo jest z tamtą i wie, że ma gdzieś Ciebie na podorędziu w razie "W".
Jeżeli zagrasz to ostro, zdecydowanie i się przed nim nie ugniesz, nie tylko finansowo zyskasz na tym lepiej Ty i dziecko, ale też odzyskasz choć odrobinę szacunku ze strony tfu! męża.
Na Twoim miejscu na święta kategorycznie nie jechałabym do jego rodziców, żeby mu jeszcze dłużej chronić tyłek w całej sytuacji (mam nadzieję, że zauważyłaś, że w tym wszystkim on najbardziej dba o swoje dobro?). Dałabym im znać co i jak zanim synalek przedstawi to w świetle korzystnym tylko dla niego samego.

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku
Ajrish napisał/a:

Rozmawialiśmy, obydwoje płakaliśmy przy tym. To był mój dawny On, pomimo tego co zrobił miałam ochotę go przytulić i powiedzieć, że wszystko będzie dobrze. Powiedział, że bardzo mnie przeprasza i wie, że to wszystko jego wina. .....

Ajrish napisał/a:

Powiedziałam, że nas nie przekreślam...tak wiem, niepotrzebne, ale przez chwilę naprawdę w to wierzyłam. Nic nie odpowiedział. Dopiero jak się podpytałam, stwierdził, że na ten moment on tego nie widzi. Posunął się za daleko. A ją podobno kocha.

Ajrish napisał/a:

Brakuje mi go...

I nie masz się za co winić, ani czego wstydzić. To naturalne, że Ci go brakuje.
Jednak pamiętaj z kim masz do czynienia.
Oddajesz mu się na tacy, byłaś w stanie wybaczyć, zapomnieć. On jednak nadal utrzymuje, że kocha kogoś innego. Ajrish, zastanów się. Jeśli by Cię kochał, żałował tego co zrobił i chciał być z Tobą, to na taki Twój gest skakałby ze szczęścia! Zrobiłby wszystko by to naprawić, a on jednak mówi Ci wprost, że on tego nie widzi.
Zacznij planować i budować swoje życie bez niego.

66

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Rozum wie, że on mnie nie kocha, bo tak jak piszecie, gdyby kochał to zrobiłby wszystko żeby wrócić po tym jak dałam mu szansę.
Teściowie mieszkają 500 km od nas, czasem jeździł do nich sam, więc teraz też nie będzie to problemem. Pewnie powie, że ze względu na ciążę nie przyjechałam.
Nie potrafię zrozumieć jednego, jak to jest, że jeszcze miesiąc temu wybieralismy projekt domu, zdecydowaliśmy się na dziecko, by chwilę później zrobić coś takiego? Nie potrafię się z tym pogodzić... Może ktoś będzie w stanie mi to wyjaśnić... To wszystko stało się zbyt szybko, temu jestem zdezorientowana.
Wciąż nie mogę uwierzyć, że zna ją tak krótko a mimo tego zostawił dla niej żonę w ciąży.
Nie byliśmy idealnym małżeństwem. Niedawno obchodziliśmy rocznicę ślubu, na której mówił, że najgorsze za nami. Więc dlaczego?
Mam coraz więcej lepszych dni,ale i tak czasem dopadają mnie takie myśli

67 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-12-05 12:18:49)

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Właśnie.Warto dać komuś szansę czy przynajmniej uwierzyć w czyjeś szczere intencje, jeśli za słowami idą CZYNY! A przy tym nie padają dodatkowo jakieś pokrętne tłumaczenia czy wymówki lub wręcz zaprzeczenia tego, co jeszcze wcześniej mówił o Waszym małżeństwie. Najgorsze co teraz można zrobic, to wiecznie rozpamiętywać to co było, zastanawiać się dlaczego czy przywoływać nieliczne dobre momenty, mimo całej krzywdy,  którą Ci wyrządził. Postąpił podle, rzucają stabilne życie dla jakiejś dziuni i krótkotrwałego porywu emocji. I właśnie dlatego powinnaś twardo stanąć na nogi  ipopatzeć w przyszłość. On nie jest wart żadnego zachodu...

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

68

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Zobacz..on chce ciągnąć ciebie 500 km by tylko uniknąć pytań rodziców o niewygodnej dla siebie sytuacji..
Z żoną w ciąży spędza się święta tam gdzie jest żona.
Liczysz na bożonarodzeniowy cud?
Szybciej doznasz upokorzenia.
Powiedz teściom, bo zostaniesz najgorszą w ich oczach zanim się obejrzysz..przebij ten balon, jak on kocha, to i tak wróci, a tak to tylko otrzymujesz go w przeświadczeniu, że wszystko gra.
Twoi rodzice wiedzą o kochance? Czy myślą że ma kryzys i wyprowadził się.?

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

69 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2019-12-05 12:24:54)

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Autorko to co obecnie robisz to zapewnianie komfortu zdrady szanownemu malzonkowi. Plus wierzysz w jego zagubienie i psychiczne problemy, ktore pchnely go w obecnym kierunku. Nie wiem czy on oszukuje tylko Ciebie czy rowniez siebie bo jakze przyjemniej jest winic za robienie wielkiego swintwa żonie nie siebie samego tylko blizej nieokreslony kryzys psychiczny ktorego niby sie doswiadcza. Nie tylko zdejmuje w ten sposob ciezar winy z siebie ale baa stawia siebie wrecz w roli ofiary! A oprawcą kto jest? Trochę Ty, troche zycie, pech, nooo ogolnie cala ta sytuacja. On sie tylko w tym  pogubil biedny zuczek. Nie pogubil sie jednak na tyle zeby calkiem przytomnie ukladac sobie zycie z kochanka smile A Ty zamiast dziada pogonic jeszcze rozczulasz.

70

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku
feniks35 napisał/a:

Autorko to co obecnie robisz to zapewnianie komfortu zdrady szanownemu malzonkowi. Plus wierzysz w jego zagubienie i psychiczne problemy, ktore pchnely go w obecnym kierunku. Nie wiem czy on oszukuje tylko Ciebie czy rowniez siebie bo jakze przyjemniej jest winic za robienie wielkiego swintwa żonie nie siebie samego tylko blizej nieokreslony kryzys psychiczny ktorego niby sie doswiadcza. Nie tylko zdejmuje w ten sposob ciezar winy z siebie ale baa stawia siebie wrecz w roli ofiary! A oprawcą kto jest? Trochę Ty, troche zycie, pech, nooo ogolnie cala ta sytuacja. On sie tylko w tym  pogubil biedny zuczek. Nie pogubil sie jednak na tyle zeby calkiem przytomnie ukladac sobie zycie z kochanka smile A Ty zamiast dziada pogonic jeszcze rozczulasz.

Dokładnie.
Działanie jm jest na zmiękczanie,te jego płacze,niby "szczera samokrytyka" to element wywołania w Tobie Autorko poczucia winy i usprawiedliwiania go. Bierzesz odpowiedzialność za jego osobiste użalanie się i zakamuflowane obwinianie Ciebie.
Zaczęłaś gęsto go tłumaczyć bardzo częste zachowanie.
To co robi z Tobą  ma cel - Twoja uległość i zasłona dymna przed rodziną .
Porzucenie żony w ciąży to duży kaliber i gruba sprawa ciężko to wytłumaczyć rodzicom a tak Twoimi rękami zyskuje na czasie .
Mało brakuje a będziesz go bronić - coś jak znany syndrom.
Zagubienie dylematy kryzys - niezłe ale mało oryginalne tłumaczenia,kochanka w roli terapeutki też .

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

71

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Wasze porady i spostrzeżenia są lepsze niż sesje terapeutyczne smile dziękuję.
Moi rodzice znają całą prawdę. To dzięki nim jestem w stanie to przetrwać. Pomagają mi we wszystkim. I pomyśleć, że mąż próbował mnie kiedyś z nimi skłócić...to powinno mi dać do myślenia.
Długo myślałam nad tym, co napisaliście. Nie może być tak, że to on robi z siebie ofiarę. To nie ja zawiniłam, to nie ja rozwaliłam to małżeństwo, a zachowuję się tak, jakbym brała winę na siebie.
To on pozwolił mi myśleć, że wszystko jest ok. To on snuł ze mną plany na przyszłość, żeby po kilku tygodniach zrobić to co zrobić. To niedopuszczalne i karygodne. Mam prawo czuć się oszukana.
Wiem, że było mu źle mieszkając z moimi rodzicami, jednak za każdym razem powtarzałam, że w każdej chwili możemy się wynieść. Sporo czasu spędzaliśmy poza domem, żeby odpoczął.
Chociaż zawiniłam też ja... Zastanawiałam się, kiedy zaczęło się robić źle. I uzmysłowiłam sobie, że źle działo się już duuużo wcześniej - w momencie gdy mąż poznawał "koleżanki". Nie postawiłam wtedy jasno granicy. Łudziłam się, że skoro jest do mnie taki czuły i troskliwy, to do niczego nie dojdzie. A on z każdą kolejną akcją, dostawał ode mnie przyzwolenie... Nie chciałam, nie potrafiłam wierzyć, że mnie skrzywdzi. Głupota i naiwność nastolatki. Płacę za swoje.
Absolutnie nie mam zamiaru jechać na święta do jego rodziców. Faktycznie, czułabym się tylko upokorzona. Twierdził, że będzie interesować się dzieckiem, ale jakoś w to wątpię. Wiem, że dużo pracuje, ale nie przeszkadza mu to pisać do kochanki. Tymczasem ja w ciąży wysokiego ryzyka, dostałam od niego sms-a z 2 dni temu, że mam pić dużo soczków i dbać o siebie... Napisał też, jaka to ja dobra jestem. Prędzej głupia i naiwna.

72

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku
Ajrish napisał/a:

Wiem, że było mu źle mieszkając z moimi rodzicami, jednak za każdym razem powtarzałam, że w każdej chwili możemy się wynieść. Sporo czasu spędzaliśmy poza domem, żeby odpoczął.
Chociaż zawiniłam też ja... Zastanawiałam się, kiedy zaczęło się robić źle. I uzmysłowiłam sobie, że źle działo się już duuużo wcześniej - w momencie gdy mąż poznawał "koleżanki". Nie postawiłam wtedy jasno granicy. Łudziłam się, że skoro jest do mnie taki czuły i troskliwy, to do niczego nie dojdzie. A on z każdą kolejną akcją, dostawał ode mnie przyzwolenie... Nie chciałam, nie potrafiłam wierzyć, że mnie skrzywdzi. Głupota i naiwność nastolatki. Płacę za swoje.

Nie szukaj w sobie winy. Przynajmniej nie w tym momencie, przyjdzie na to czas później i to wyłącznie dla siebie i swojego własnego rozwoju, a nie po to aby usprawiedliwić jego. Zdrada i porzucenie w planowanej ciąży to absolutnie nie twoja wina. Zostałaś perfidnie oszukana tak jak ja. Jaka byś nie była wcześniej okropna, nie robi się takich numerów. Jeśli jest źle to się odchodzi lub w ostateczności wegetuje, a nie snuje się plany i robi dzieci. Nie ma usprawiedliwienia dla starania się o dziecko gdy się już "męczy w związku". To jest emocjonalne oszustwo na granicy okrucieństwa.

73

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Matko...co za dziadyga. Ciagnie cie do rodzicow, zeby uniknac niewygodnych pytan z ich strony. A ty? nic im nigdy nie powiesz? czemu?
I powala mnie, ze ty sie linczujesz i doszukujesz winy u siebie.
Ty nie ponosisz winy za ta sytuacje, ani troche.

Zrozum wreszcie, ze to jest kawal nieodpwiedzialnego drania. Zyj swoim zyciem, jest dla kogo.Nie uzalaj sie nad nim. To jest czlowiek bez charakteru.

Zyj Tu i Teraz.

74

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Wszyscy radzą Ci sensownie, zabezpiecz siebie i dziecko i wyciągnij z byłego ile się da. Tu już nie ma miejsca na sentymenty. Za to do teściów napisałabym na Twoim miejscu śliczną kartkę z życzeniami w stylu: Moi Drodzy, mam nadzieję, że Wasze święta będą pogodne i szczęśliwe, ja niestety nie mam na to szans dzięki koszmarowi , który zgotował mi Wasz syn. Chciałabym Was zapewnić , iż mimo faktu , że zdradził mnie w najgorszy możliwy sposób i to w tak ważnym dla mnie momencie, jak czas oczekiwania na nasze dziecko , to zawsze Was lubiłam i szanowałem i pragnę, abyście byli obecni w życiu Waszego wnuka lub wnuczki.  Musicie wiedzieć, że zawsze kochałam i kocham Waszego syna, choć nie pierwszy raz mnie zdradził, choć podobno pierwszy raz fizycznie, byłabym gotowa mu wybaczyć , ale przede wszystkim chcę aby był szczęśliwy, skoro to szczęście ma mu dać inna kobieta- trudno, zresztą chyba nie zniosłabym kolejnej zdrady z jego strony . Boli mnie , że już nie będziemy rodziną. Proszę módlcie się o zdrowie Waszego wnuka. I wybaczcie synowej, że już nie ma siły walczyć o Waszego syna.  Muszę się teraz skupić na dziecku i nauczyć się żyć na nowo - sama.

Tak wiem melodramatyczne, ale efekt da spektakularny, sprawdzone! No chyba, że jego rodzice to nieczułe dupki. W podobnej sytuacji koleżanka załatwiła podobnym listem sobie idealnych dziadków którzy synusia wydziedziczyli praktycznie wszystko zawczasu przepisując na wnuka .

75

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Dziękuję Wam wszystkim za pomoc i wsparcie. Jak się okazuje, łatwiej uzyskać to od obcych niż od najbliższej osoby.
Przez te kilka dni trochę się u mnie pozmieniało. Myślałam, analizowałam i zastanawiam się, co takiego we mnie wstąpiło, że chociaż przez chwilę próbowałam usprawiedliwić szanownego małżonka? Myślałam, co go skłoniło do zdrady. Zarabiam dobrze (on też), uprawiam sport, zdrowo się odżywiam, jestem zadbana, wolny czas to kino, wycieczki, kajaki, bilard czy seriale - wszystko miał. Owszem mąż głównie gotował, bo ja mam średni talent do tego, ale też w kuchni robiłam. Wiem, że było mu źle w domu moich rodziców, ale powtarzałam, że mogę się wyprowadzić choćby następnego dnia. Nie chciał. Zrobiłam wszystko, ale efekt nowości zrobił swoje.
Nowa kobieta, zero zmartwień, obowiązków, "starej" żony, nowy zestaw emocji. Tego chyba chciał ten Piotruś Pan.
Minął mi etap żalu, teraz jest wściekłość na niego, na to co mi zrobił. Nie ma ŻADNEGO usprawiedliwienia na to, że mówi się żonie, że się ją kocha, planuje się z nią dziecko, budowę domu, by chwilę później jedną decyzją rozwalić tej "kochanej" żonie życie.
Spał u mnie z soboty na niedzielę, by z samego rana spakować się i wynieść do kochanki. Dzisiaj zapytał się czy ktoś jest w domu, odpisałam że nie. Przyjechał pod nieobecność, żeby wziąć resztę rzeczy. Tchórz! Napisałam mu, że szkoda, że nie miał odwagi zjawić się, gdy ktoś jest w domu. Kazałam wrzucić klucze do skrzynki. Powiedział, że odda mi osobiście. Odpisałam, że tak szybko się nie zobaczymy i ma klucze do skrzynki wrzucić. Żal mi tego człowieka.
A najgorsze jest to, że będąc dzisiaj w domu, na samym wierzchu leżały zalecenia lekarza odnośnie ciąży. Ze względu na to, że choruję przewlekle, jest wypisane jakie ewentualne zagrożenia grożą dziecku. Nawet się o to nie zapytał - taki troskliwy tatuś.
Nie potrafię zrozumieć jednego - on kompletnie nie uważa się za winnego. Czy kiedykolwiek dotrze do niego, jakie świństwo zrobił?!
Podjęłam decyzję, że z rozwodem i telefonem do jego rodziców wstrzymam się do porodu. Za dużo stresu i nerwów zafundowałam dziecku i sobie. Biegam teraz od lekarza do lekarza, co chwilę robię kolejne badania, więc nie chcę dokładać stresu. Poza tym, do tego czasu niech on nakłamie teściom. Potem wyjawię im jak było, mając oczywiście dowody na to.
Ponadto mój szanowny małżonek nadal nie powiedział kochance o mnie i dziecku. Przepiękny jest to związek.
Boli tylko to, że ciężko będzie komukolwiek zaufać. Męża byłam pewna jak nikogo innego. Jak on potrafił tak perfidnie skrzywdzić, to co dopiero inni. Straciłam wiarę w człowieka.

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Z rozwodem możesz poczekać, ale poinformować wszystkich o zaistniałej sytuacji powinnaś teraz.
Nie ma sensu ukrywać tego i trzymać w sobie. Niepotrzebny stres. Wyczyść sobie przedpole.

77 Ostatnio edytowany przez Gosia1962 (2019-12-12 10:17:37)

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Powoli zaczynasz cos rozumiec- to dobrze.

Nie ukrywaj przed tesciami, znajomymi itp. tej sytuacji. Ty sie nie masz czego wstydzic. Ktos tu ci tak swietnie napisal tresc zyczen swiatecznych do tesciow- przepisz to i wyslij im. Czemu sie do tego tutaj  nie ustosunkowalas? czego sie boisz? czy oni sie nigdy nie dowiedza, co zrobil ich synalek?
Dbaj o siebie i TYLKO o siebie. Zasluzylas na to, skup sie na sobie i dzieciatku.

Ludzie nie sa zli, nie mysl tak. Zobacz: my cie wcale nie znamy, a interesujemy  sie twoim losem. Ja na ten przyklad czesto mysle o tobie:-). Nikt, kto ci tu odpisuje nie jest obojetny na twoja sytuacje, kazdy z nas zyczy ci wszystkiego, co najlepiej.
Trafilas na dziadyge bez charakteru, na tchorza i egoiste. Takich facetow nie spotyka sie czesto. Uwierz mi. Ty mialas pecha.

Zyj Tu i Teraz.
Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

A ja bym nie czekała z rozwodem. Teraz masz na to czas, później będzie go jeszcze mniej. A widok ciężarnej kobiety przed sądem, którą mąż porzucił dla kochanki - bezcenny.

Boję się, że jednak wróci do Ciebie nadzieja na jego powrót, dlatego wszystko odkładasz w czasie.
List, który napisała tu Silesiana jest genialny.
Zacznij zamykać drzwi, a nie zostawiać uchylone furtki.

79

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Ja tez sie STRASZNIE obawiam, ze gdy kochanka go rzuci, to on bidulek przypelznie do ciebie jak zaskroniec i ty go przyjmiesz.

Zyj Tu i Teraz.

80

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Autorko cos mi sie wydaje, ze sama siebie oszukujesz. Niby piszesz trzezwo, ze widzisz swinstwa i wine meza ale mam wrazenie, ze mimo to caly czas pozostawiasz otwarta opcje powrotu do siebie. Dowodem na to jest podejscie do kwestii informowania tesciow. Niby sie tlumaczysz checia unikniecia stresu itp dlatego powiesz im dopiero po porodzie.... Nie wiem jak Ty ale ja szanse na zmniejszenie stresu widze tylko i wylacznie w oczyszczeniu atmosfery jasnym postawieniem sprawy jak wyglada wasza obecna sytuacja zwiazkowa rowniez przed rodzicami partnera. Zatajajac przed nimi prawde dopiero mialabym stres na maxa przy kazdej okazji rozmowy z tesciami (a takowych rozmow nie unikniesz bo zapewne beda chcieli wiedziec jak sie czujesz, jak ciaza itp) udajac ze wszystko jest ok, ze zyjecie jako kochajaca sie para ktora oczekuje dziecka.
Mysle wiec, ze odwlekajac rozmowe z tesciowa i tesciem robisz to z dwoch powodow:
1) nie chcesz wkurzyc niewiernego malzonka i do reszty pogrzebac szans na pogodzenie sie,
2) majac nadzieje na opamietanie sie meza albo fiasko relacji z kochanica wolisz nie informowac tesciow jak wyglada sytuacja bo w przypadku ewentualnego zejscia sie z mezem bedzie potem niezreczna sytuacja w rodzinie. A tak.. Moze jak dziecko sie urodzi to maz oszaleje ze szczescia, rzuci kochanke, wroci do Ciebie i cala sprawe tak sie ladnie zamiecie pod dywan ze poza Twoimi rodzicami (przed ktorymi sila rzeczy nie dalo sie ukryc prawdy bo razem mieszkaliscie) nikt inny sie nie dowie o tym malym "kryzysie".
Zastanow sie uczciwie czy to nie sa prawdziwe pobudki Twoich dzialan i czy nie robisz sobie sama wiekszej krzywdy.

81 Ostatnio edytowany przez bullet (2019-12-12 13:08:28)

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku
Ajrish napisał/a:

...Nie potrafię zrozumieć jednego - on kompletnie nie uważa się za winnego. Czy kiedykolwiek dotrze do niego, jakie świństwo zrobił?!...

Nie próbuj nawet zrozumieć.
On nie czuje się winny choć jak sama zauważyłaś na początku winę brał na siebie.
Tak na prawdę on nie czuje wielu rzeczy, o których mówi, a mówić będzie różne, tak by zrelatywizować sytuację, a na pewno część winy przerzucić na Ciebie.
Szybki pozew rozwodowy i szybkie uwolnienie się uratuje Ciebie, dopóki ciąża w fazie początkowej. Później będzie więcej emocji i mogą być kłopoty.
Jeśli będziesz czekać zmarnujesz wiele miesięcy bo potem stwierdzisz, że nie masz czasu, że poczekasz aż dziecko będzie miało roczek, potem jak przestanie sikać w pieluchy, pójdzie do przedszkola itp
Nie czas patrzeć co on myśli i czuje ani tego rozważać.
Często będzie mówił to co chcesz usłyszeć więc nie wierz już w nic.
Uważam, ze powinnaś zadzwonić do "teściów" z życzeniami, przeprosić i powiedzieć, że powinni zrozumieć, że nie przyjedziesz "w związku z tym co się stało".
Udawaj, że nie wiesz, że oni nic nie wiedzą. Na pytanie o co chodzi opowiedz wszystko szczerze. Uwierz, ze jeśli tego nie zrobisz Twój jm nie omieszka w czasie Świąt wyrobić Ci negatywnej opinii u swoich rodziców.
To już niestety działania na przetrwanie. Im szybciej tym lepiej. By wiedzieli już teraz, że to nie Świąteczny kaprys ciężarnej

82 Ostatnio edytowany przez Gosia1962 (2019-12-12 14:11:04)

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Ja tez sie obawiam, ze Autorka nie informuje tesciow, bo to jest dla niej mala furteczka w razie, gdyby szanowny malzonek sie opamietal, badz kochanica go wyrzucila. Jak dla mnie stresem bylaby obecna sytuacja- tesciowie nie wiedza, na razie cicho-sza, moze jakos sie...ulozy. Piszesz o telefonie do tesciow. Po co? to stres.
Napisz im kartke swiateczna: tekst  juz masz. Troche sciemniasz.

Na pozbycie stresu najlepsza metoda jest wyczyszczenie atmosfery, a to polega nie na ukrywaniu faktow czekajac, az malzonek sie odkocha i ponownie w zonie zakocha. On sie jasno okreslil, szkoda, ze ten tchorz nie umie wlasnej mamuni powiedziec prawdy, a ciezarnej zonie dowalic z kazdej strony.
Mozecie mowic, co chcecie- ja bym powiedziala i kochanicy, i jego rodzicom, odcielabym sie od tego durnia i ukladala wlasne zycie nie liczac na jego cudne przemienienie. Zakladalabym juz sprawe o rozwod, ktory dostanie z orzeczeniem winy w pare minut. Teraz masz czas- gdy pojawi sie maluch, nie bedziesz miala ani minuty na bieganie po urzedach. Wtedy bedziesz miala dopiero stres, pelnymi mleka piersiami albo z dzieciakiem po urzedach biegac.
Ja ci troche nie wierze, sorry....ty trzymasz sobie korytarzyk powrotu do malzenstwa, prawda? Liczysz na to, ze stanie sie cud i on wroci. Przyjmiesz go, no bo jak.
Dlatego nie podejmujesz radykalnych krokow.

Dzis nie interesuje sie dzieckiem- ma niby odgrywac role tatusia po porodzie? Nastapi cud i on bedzie wspanialym ojcem? nigdy w takie bajki nie uwierze.
Kobieta powinna zachowac twarz i dume do samego konca.
Ale niektore kobiety dzialaja dla mnie samounicestwiajaco: niewazne, jaki byl i jest. Niewazne, co mi uczynil: byleby przy mnie byl.

Zyj Tu i Teraz.

83 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-12-12 14:49:58)

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Dajcie jej spokój. Niech sobie zostawi furtki jakie chce.Rozwod może oddać potem adwokatowi.
Tylko go nie kryj i nie jedź na święta.
P...c to, co on tescio m powie.
Może autorka sama zdecyduje czy chce mieć na głowie te wszystkie dobre dusze, namawiające na to czy na co innego, w zależności co IM tam pasuje, bo wcale nie chcą ani nie umieją pomóc, a główną motywacją będzie ulżenie swojemu oburzeniu ,a Ty będziesz mieć stres.w ciąży.
Jak poczujesz kochana że tego chcesz, to zrób to, jak nie, to nic nie rób.
Jednak na męża patrz trzeźwo. A tu nic dobrego nie widać..

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

84

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Z teściami nigdy nie miałam super kontaktu. Owszem, jak tam jeździłam traktowali mnie dobrze, ale nigdy nie dzwonili do mnie. Może jedynie na moje urodziny z życzeniami. Świąt nie obchodzą, bo są innego wyznania. To przemili, mocno religijne osoby, ale dość hermetyczni. Po co zatem mam dzwonić ot tak ze skargą na ich syna? Mi to do szczęścia nie jest potrzebne. A sytuacja taka jaka jest, nie stresuje mnie.
Moi najbliżsi, część koleżanek wiedzą już, jak sprawa wygląda. Nie chcę po raz kolejny przechodzić przez to samo, opowiadać co i jak, słuchać rad itp. A pewnie jeszcze i pretensji męża, po co to zrobiłam. Nie chronię jego, chronię siebie. On ma świadomość, że u mojej rodziny i znajomych jest spalony. Teściom powiem, ale w swoim czasie.
Dzisiaj przyjechał do mnie do pracy, żeby oddać klucze. Nawet nie miał odwagi wejść do biura (powiedziałam, że koleżanka z pracy wie). To jest dla niego w jakiś sposób kara. Poprosiłam o pieniądze na badania, bo mam ich dużo i nie wyrabiam. Dał bez gadania i zaoferował pomoc w innych czynnościach. Na pożegnanie - buzi w policzek. Jak koleżance. Nie chcę na razie rozwodu, bo nie jest mi obojętny. Nie łudzę się, że do mnie wróci, nawet gdyby chciał, to nie wiem, czy będzie łatwo naprawić to, co się wydarzyło. A ja już zawsze będę pamiętać, więc czy warto?
Niestety na jego widok wspomnienia wciąż wracają, temu na rozprawie cierpiałabym jeszcze bardziej. Chcę, żeby stał mi się obojętny, wtedy łatwiej to przejdę. Po co mi pokaz w sądzie, że łajdak zostawił kobietę w ciąży? Nie jest mi to potrzebne. Będzie winny nawet gdy rozwiodę się z nim za kilka miesięcy czy rok.
Staram się z nadzieją patrzeć w przyszłość. Czasem jest łatwo, czasem strasznie smutno. Dzisiaj mam ten gorszy dzień, zobaczyłam go i niestety serce nie sługa. Mimo to jestem z siebie dumna, bo rozmawiałam rzeczowo na temat spraw związanych z dzieckiem. Zero pytań czy jakichkolwiek aluzji. Mimo tego w sercu bolało. Nie dam rady się teraz rozwieść. To moja decyzja, jednak dziękuję wam za te wszystkie rady.

85 Ostatnio edytowany przez Gosia1962 (2019-12-12 22:27:13)

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Droga Autorko, bardzo mi ciebie szkoda i ze wzgledu i przez wielki szacunek na twoj stan nie bede komentowac twojego ostatniego postu tak, jakbym chciala.
Powiem krotko i grzecznie: mysle calkiem inaczej, niz ty.

Piszesz, ze tesciowie sa innego wyznania, a na swieta maz cie do nich ciagnie. Hm......to obchodzone sa u nich swieta, czy nie?

Uwazaj na siebie i spisz tego czlowieka na straty. Nie dawaj sie calowac nawet w policzek.
To z jego strony ochlap, ktory ci rzuca pod nogi. Badz dumna, zachowaj twarz, kase na badania  niech ci przesyla na konto.

Zyj Tu i Teraz.

86 Ostatnio edytowany przez Pikupik2019 (2019-12-13 22:42:34)

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Ajrish - robisz to samo co ja.... chronisz go. Ale rozumiem cię, to jest silniejsze od ciebie, poza tym twoja sytuacja (ciąża) niełatwa. I tak jestem pod wrażeniem twojego opanowania no mi się nie udało tak spokojnie i rzeczowo...

Co do teściowej - też na mnie spadło poinformowanie bo synalek odwagi nie miał (swoją drogą to ciekawe, jak można mieć odwagę zostawić żonę w ciąży/z niemowlakiem, a nie mieć odwagi powiedzieć o tym mamusi to jakiś dla mnie paradoks). Ponieważ po tym zerwał kontakt z rodzicami cały żal teściowej, smutek i płacz skupił się na mnie. Nie dość, że samej mi było ciężko to jeszcze musiałam ją pocieszać.

Ale z drugiej strony mam teraz od nich spore wsparcie (przy niemowlaku bezcenne). Może warto jednak z nimi pogadać? A zawsze wydawało mi się, że teściowa za mną nie przepada...

87

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

To nie tak. Teściowie świąt nie obchodzą, jednak często jeździliśmy do nich na święta, bo wiadomo wolne od pracy itp. Teściowie mieszkają z 400 km od mojej miejscowości, dlatego często tam nie bywaliśmy. Oczywiście w te święta tam nie pojadę.
Rozumiem, że każdy może mieć inne zdanie odnośnie tego, jak postępuje. Pisząc tutaj liczyłam się z różnymi opiniami, są one dla mnie bardzo ważne, ponieważ umożliwiają spojrzenie na źródło problemu z różnych stron.
Tak jak wspomniałam i tego się trzymam - na razie rozwodu nie chcę. Zrobiłam jednak inną rzecz - zabroniłam mężowi do mnie pisać w jakiejkolwiek innej sprawie niż dziecko. Miał chyba jakieś wyrzuty sumienia czy coś, bo co jakiś czas oferował swoją pomoc np. w zawiezieniu paczki, kupieniu czegoś. Nie ułatwiało mi to niczego, a jedynie wprowadzało zamęt do głowy. Stwierdziłam, że odcięcie się od niego będzie dla mnie najlepsze, co mogę zrobić.
W dodatku, na początku nie wiedziałam jak, ale zauważyłam, że wpisując do google jakieś tam hasła, czasami wyskakiwały mi hasła, które mąż wpisywał. Nie muszę dodawać, że w chwilach słabości wprowadzałam przypadkowe słowa, żeby zobaczyć, co mąż wyszukiwał. Normalnie obsesja jakaś...Najciekawsze, że mąż jeszcze w listopadzie szukał w jaki sposób przeprowadzić separację...dziwne, że nie rozwód...
Na kolana powaliło mnie jednak to, że szukał tabletek "po" dla swojej nowej pani...To wszystko mnie niszczyło i nie ułatwiało "leczenia". Później odkryłam, że temu widzę te hasła, bo mąż na moim kompie był zalogowany do konta google. Teraz się wylogowałam i dzięki temu zyskam całkowity spokój.
Coraz więcej jest lepszych, spokojnych dni. Z nadzieją patrzę w przyszłość, skupiam się na tym co chcę osiągnąć, a także na dziecku. Czasem jednak zdarza się smutek i melancholia, wspomnienie dawnych chwil. Myślę jednak, że i tak poczyniłam spory postęp i mam nadzieję, że w perspektywie kilku lat, odbuduję siebie na nowo.

88

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku
Ajrish napisał/a:

To nie tak. Teściowie świąt nie obchodzą, jednak często jeździliśmy do nich na święta, bo wiadomo wolne od pracy itp. Teściowie mieszkają z 400 km od mojej miejscowości, dlatego często tam nie bywaliśmy. Oczywiście w te święta tam nie pojadę.
Rozumiem, że każdy może mieć inne zdanie odnośnie tego, jak postępuje. Pisząc tutaj liczyłam się z różnymi opiniami, są one dla mnie bardzo ważne, ponieważ umożliwiają spojrzenie na źródło problemu z różnych stron.
Tak jak wspomniałam i tego się trzymam - na razie rozwodu nie chcę. Zrobiłam jednak inną rzecz - zabroniłam mężowi do mnie pisać w jakiejkolwiek innej sprawie niż dziecko. Miał chyba jakieś wyrzuty sumienia czy coś, bo co jakiś czas oferował swoją pomoc np. w zawiezieniu paczki, kupieniu czegoś. Nie ułatwiało mi to niczego, a jedynie wprowadzało zamęt do głowy. Stwierdziłam, że odcięcie się od niego będzie dla mnie najlepsze, co mogę zrobić.
W dodatku, na początku nie wiedziałam jak, ale zauważyłam, że wpisując do google jakieś tam hasła, czasami wyskakiwały mi hasła, które mąż wpisywał. Nie muszę dodawać, że w chwilach słabości wprowadzałam przypadkowe słowa, żeby zobaczyć, co mąż wyszukiwał. Normalnie obsesja jakaś...Najciekawsze, że mąż jeszcze w listopadzie szukał w jaki sposób przeprowadzić separację...dziwne, że nie rozwód...
Na kolana powaliło mnie jednak to, że szukał tabletek "po" dla swojej nowej pani...To wszystko mnie niszczyło i nie ułatwiało "leczenia". Później odkryłam, że temu widzę te hasła, bo mąż na moim kompie był zalogowany do konta google. Teraz się wylogowałam i dzięki temu zyskam całkowity spokój.
Coraz więcej jest lepszych, spokojnych dni. Z nadzieją patrzę w przyszłość, skupiam się na tym co chcę osiągnąć, a także na dziecku. Czasem jednak zdarza się smutek i melancholia, wspomnienie dawnych chwil. Myślę jednak, że i tak poczyniłam spory postęp i mam nadzieję, że w perspektywie kilku lat, odbuduję siebie na nowo.

Widać jesteś silną i mądrą kobietą. Niejedna (niejeden) zatraciłaby się w tym przeglądaniu konta google, a ty wiedziałaś co powinnaś zrobić. Odcięcie się od męża to także duży krok naprzód jeżeli chodzi o uporanie się z tą sytuacją. Życzę ci powodzenia.

89

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Jestes silna i madra. Zycze ci wszystkiego najlepszego. Dasz rade. On ciebie nie jest wart. Naprawde tak mysle.
Pozdrawiam- Gosia.

Zyj Tu i Teraz.

Posty [ 56 do 89 z 89 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018