Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 72 ]

1

Temat: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Jesteśmy małżeństwem od 8 lat. Przez ten okres bywało różnie, wzloty i upadki. Straciłam jedną ciążę, następnie martwy poród, zachorowałam. Zawsze jednak byliśmy razem, mimo że zdarzały się sprzeczki i kłótnie. Mąż lubi postawić na swoim, ale dogadywaliśmy się.
Zamieszkaliśmy u moich rodziców, jednak mamy kupione mieszkanie i czekamy na odbiór. Na początku naszego związku i małżeństwa mąż miał nadwagę. Dlaczego o tym wspominam? Jak schudł, to moim zdaniem, był krok milowy do jego zmiany. Z czasem odkryłam, że mąż utrzymuje kontakt z kobietami poznanymi w sieci. Niby ot tak, dla rozmowy. Spędzał cały swój czas ze mną, więc nie robiłam problemów. Może niesłusznie. Ponad rok temu zauważyłam, że zaczął się ode mnie oddalać. Długo nie rozumiałam dlaczego. Potem się okazało, zadurzył się. Już wtedy wspominał, że nie możemy być razem, musimy się rozstać na próbę, że on sam zamieszka w tym mieszkaniu. Byłam załamana, jednak nie poddawałam się. Udało nam się zażegnać ten kryzys. Przebaczyłam, bo i ja nie byłam święta. Czułam się bardzo odtrącona, więc umawiałam się z innymi mężczyznami. Stwierdziłam, że oboje zawiniliśmy, dajemy sobie szansę.
Kryzys udało się zażegnać i było cudownie. Mąż na każdym kroku powtarzał, że jestem najcudowniejszą żoną na świecie i cieszy się, że mnie ma. Było jak w bajce. Znowu pojawiły się rozmowy o dziecku, bo od czasu utraty ciąży minęło 5 lat. Zaczęliśmy starania i za drugim razem, udało się. Mąż cieszył się i już urządzaliśmy w myślach pokoik dziecięcy. Mieliśmy też w planach kupić działkę budowlaną, żeby powoli się budować. Nic nie zapowiadało nieszczęścia...
Mąż pracuje praktycznie 7 dni w tygodniu. Dobrze zarabia, ale sporym kosztem. Wiem, że jest przepracowany i nigdy nie robiłam mu wyrzutów. Prosiłam, żeby zwolnił tempo, ale mówił, że ma wizję i chce wybudować ten dom. Pewnego dnia wrócił grubo po północy. Nigdy mu się tak nie zdarzało, ale nie wypytywałam o nic, ani nie robiłam problemów. W weekend, mimo że mąż też do późna pracował, wieczory zawsze spędzaliśmy razem. W zeszłą sobotę też wrócił później, powiedział, że był w pubie. Ok, ma prawo się rozerwać, zero problemów.
W niedzielę nie wrócił na noc...nic mi o tym nie wspomniał, że tak będzie. Dowiedziałam się, bo obudziłam się w nocy a jego nie było. Zadzwoniłam - nie odbierał. Napisałam sms - cisza. Rano też cisza. Odezwałam się popołudniu z pytaniem o co chodzi. Nie chciał mówić. Potem przyznał się, że mnie zdradził. Płacz, niedowierzanie, rozpacz. Wieczorem przyjechał powiedziałam, że jest słaby, jak może, bo przecież jeszcze 2 tygodnie temu tak bardzo mnie kochał...wiedział, że zawinił. Na moje pytanie co dalej, powiedział, że mimo tej winy chce odbudować. Spaliśmy osobno. Następnego dnia znowu nie wrócił na noc...Prosiłam w sms, żeby przyjechał, żebyśmy porozmawiali. Cisza. Przez cały kolejny dzień też się nie odezwał. Dopiero wieczorem napisałam, czy nie uważa, że powinniśmy porozmawiać. Przyjechał.
- co się stało? jest przepracowany, psychika mu siadła. Nawet spędzając ze mną czas, nie wypoczywa, czuję że musi coś zrobić. Mimo że sam przyznaje, że ja nic nie oczekuję. Z tamtą czuję się jak na wakacjach.
- czy będzie się z nią spotykać? chciałby
- czy ona wie o mnie? nie...
stwierdził, że wyprowadzi się za jakiś czas, potrzebuje naprawić swoją psychikę. Dzieckiem się zajmie, chce tego dziecka. Zaproponował, żebym zamieszkała w tamtym mieszkaniu, ale bez niego. Nie wie czy mnie kocha. Jest przepracowany i ma dość. Jednocześnie przyznał, że niczego od niego nie wymagałam, sam narzucił sobie takie tempo. Jestem zniszczona psychicznie. Mimo ciąży, schudłam 3 kilo. Wiem, że to niedobre dla dziecka, ale nie potrafię inaczej. Mój świat runął w gruzach. Mam ciążę wysokiego ryzyka, ale zdaję się, że on ma to gdzieś. Gdyby nie mama, dawno bym już wykończyła się kompletnie.
Wczoraj przyjechał wieczorem. Oglądaliśmy film, leżeliśmy obok siebie. Rozmawialiśmy na różne tematy. Czułam się dobrze. Ale on non stop pisał z nią... Powtórka z rozrywki sprzed roku. Powiedziałam, że mnie niszczy psychicznie. Nic nie odpowiedział. Nie spaliśmy razem mimo, że go o to prosiłam. W tym czasie mocno go potrzebowałam. On stwierdził, że nie chce robić mi nadziei.
Mąż powiedział, że nadal chce ze mną kupić te działkę. Nie przekreślił nas i mimo, że na razie tego nie widzi, nie wie co będzie w przyszłości. Nawet jeśli, to działka byłaby dla dziecka. Nie wiem co zrobić. Mieliśmy się na nią złożyć po połowie...
Jednocześnie chce, żebym na święta jechała z nim do jego rodziców, którzy mieszkają w górach. Pytałam czy ze względu na niego czy rodziców. Odpowiedział, że to pierwsze. Jego rodzice są bardzo konserwatywni i on sam przyznaje, że gdyby się dowiedzieli, byłoby po nim...
Telefon męża jest na mnie. Mam dostęp do jego billingów. Z łatwością znalazłam do niej numer... Chciałam tylko napisać, że on ma żonę, która spodziewa się dziecka. Mąż robi dobre wrażenie na kobietach, ale kłamie. Chciałam, żeby też cierpiał jak ja. Jeszcze tego nie zrobiłam.
Nie myślę logicznie. Hormony jeszcze mi wariują... Nie mam pojęcia co zrobić. Nigdy nie chciałam wychowywać dziecka w rozbitej rodzinie. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego z dnia na dzień tak nagle się zmienił. Najpierw bardzo mnie kochał, by potem wbić nóż prosto w serce.

Zobacz podobne tematy :
Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Małżeństwo nie wisi na włosku.....jego już nie ma. To nie jest przypadkowy skok w bok.
Na Twoim miejscu zabezpieczył bym tyły - majątek, finanse, dowody zdrady.

Poinformowałbym też jego rodzinę oraz kochankę. Małżeństwa to nie uratuje, ale wyprostuje sytuację.
Bo mąż widać chce zachować pozory i korzystać z życia jednocześnie.
I nie wchodź w żadne nowe układy (działka) bo to jedynie skomplikuje sprawy przy rozwodzie. Pilnuj kasy na koncie (wspólne).

3

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku
Ajrish napisał/a:

Jesteśmy małżeństwem od 8 lat. Przez ten okres bywało różnie, wzloty i upadki. Straciłam jedną ciążę, następnie martwy poród, zachorowałam. Zawsze jednak byliśmy razem, mimo że zdarzały się sprzeczki i kłótnie. Mąż lubi postawić na swoim, ale dogadywaliśmy się.
Zamieszkaliśmy u moich rodziców, jednak mamy kupione mieszkanie i czekamy na odbiór. Na początku naszego związku i małżeństwa mąż miał nadwagę. Dlaczego o tym wspominam? Jak schudł, to moim zdaniem, był krok milowy do jego zmiany. Z czasem odkryłam, że mąż utrzymuje kontakt z kobietami poznanymi w sieci. Niby ot tak, dla rozmowy. Spędzał cały swój czas ze mną, więc nie robiłam problemów. Może niesłusznie. Ponad rok temu zauważyłam, że zaczął się ode mnie oddalać. Długo nie rozumiałam dlaczego. Potem się okazało, zadurzył się. Już wtedy wspominał, że nie możemy być razem, musimy się rozstać na próbę, że on sam zamieszka w tym mieszkaniu. Byłam załamana, jednak nie poddawałam się. Udało nam się zażegnać ten kryzys. Przebaczyłam, bo i ja nie byłam święta. Czułam się bardzo odtrącona, więc umawiałam się z innymi mężczyznami. Stwierdziłam, że oboje zawiniliśmy, dajemy sobie szansę.
Kryzys udało się zażegnać i było cudownie. Mąż na każdym kroku powtarzał, że jestem najcudowniejszą żoną na świecie i cieszy się, że mnie ma. Było jak w bajce. Znowu pojawiły się rozmowy o dziecku, bo od czasu utraty ciąży minęło 5 lat. Zaczęliśmy starania i za drugim razem, udało się. Mąż cieszył się i już urządzaliśmy w myślach pokoik dziecięcy. Mieliśmy też w planach kupić działkę budowlaną, żeby powoli się budować. Nic nie zapowiadało nieszczęścia...
Mąż pracuje praktycznie 7 dni w tygodniu. Dobrze zarabia, ale sporym kosztem. Wiem, że jest przepracowany i nigdy nie robiłam mu wyrzutów. Prosiłam, żeby zwolnił tempo, ale mówił, że ma wizję i chce wybudować ten dom. Pewnego dnia wrócił grubo po północy. Nigdy mu się tak nie zdarzało, ale nie wypytywałam o nic, ani nie robiłam problemów. W weekend, mimo że mąż też do późna pracował, wieczory zawsze spędzaliśmy razem. W zeszłą sobotę też wrócił później, powiedział, że był w pubie. Ok, ma prawo się rozerwać, zero problemów.
W niedzielę nie wrócił na noc...nic mi o tym nie wspomniał, że tak będzie. Dowiedziałam się, bo obudziłam się w nocy a jego nie było. Zadzwoniłam - nie odbierał. Napisałam sms - cisza. Rano też cisza. Odezwałam się popołudniu z pytaniem o co chodzi. Nie chciał mówić. Potem przyznał się, że mnie zdradził. Płacz, niedowierzanie, rozpacz. Wieczorem przyjechał powiedziałam, że jest słaby, jak może, bo przecież jeszcze 2 tygodnie temu tak bardzo mnie kochał...wiedział, że zawinił. Na moje pytanie co dalej, powiedział, że mimo tej winy chce odbudować. Spaliśmy osobno. Następnego dnia znowu nie wrócił na noc...Prosiłam w sms, żeby przyjechał, żebyśmy porozmawiali. Cisza. Przez cały kolejny dzień też się nie odezwał. Dopiero wieczorem napisałam, czy nie uważa, że powinniśmy porozmawiać. Przyjechał.
- co się stało? jest przepracowany, psychika mu siadła. Nawet spędzając ze mną czas, nie wypoczywa, czuję że musi coś zrobić. Mimo że sam przyznaje, że ja nic nie oczekuję. Z tamtą czuję się jak na wakacjach.
- czy będzie się z nią spotykać? chciałby
- czy ona wie o mnie? nie...
stwierdził, że wyprowadzi się za jakiś czas, potrzebuje naprawić swoją psychikę. Dzieckiem się zajmie, chce tego dziecka. Zaproponował, żebym zamieszkała w tamtym mieszkaniu, ale bez niego. Nie wie czy mnie kocha. Jest przepracowany i ma dość. Jednocześnie przyznał, że niczego od niego nie wymagałam, sam narzucił sobie takie tempo. Jestem zniszczona psychicznie. Mimo ciąży, schudłam 3 kilo. Wiem, że to niedobre dla dziecka, ale nie potrafię inaczej. Mój świat runął w gruzach. Mam ciążę wysokiego ryzyka, ale zdaję się, że on ma to gdzieś. Gdyby nie mama, dawno bym już wykończyła się kompletnie.
Wczoraj przyjechał wieczorem. Oglądaliśmy film, leżeliśmy obok siebie. Rozmawialiśmy na różne tematy. Czułam się dobrze. Ale on non stop pisał z nią... Powtórka z rozrywki sprzed roku. Powiedziałam, że mnie niszczy psychicznie. Nic nie odpowiedział. Nie spaliśmy razem mimo, że go o to prosiłam. W tym czasie mocno go potrzebowałam. On stwierdził, że nie chce robić mi nadziei.
Mąż powiedział, że nadal chce ze mną kupić te działkę. Nie przekreślił nas i mimo, że na razie tego nie widzi, nie wie co będzie w przyszłości. Nawet jeśli, to działka byłaby dla dziecka. Nie wiem co zrobić. Mieliśmy się na nią złożyć po połowie...
Jednocześnie chce, żebym na święta jechała z nim do jego rodziców, którzy mieszkają w górach. Pytałam czy ze względu na niego czy rodziców. Odpowiedział, że to pierwsze. Jego rodzice są bardzo konserwatywni i on sam przyznaje, że gdyby się dowiedzieli, byłoby po nim...
Telefon męża jest na mnie. Mam dostęp do jego billingów. Z łatwością znalazłam do niej numer... Chciałam tylko napisać, że on ma żonę, która spodziewa się dziecka. Mąż robi dobre wrażenie na kobietach, ale kłamie. Chciałam, żeby też cierpiał jak ja. Jeszcze tego nie zrobiłam.
Nie myślę logicznie. Hormony jeszcze mi wariują... Nie mam pojęcia co zrobić. Nigdy nie chciałam wychowywać dziecka w rozbitej rodzinie. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego z dnia na dzień tak nagle się zmienił. Najpierw bardzo mnie kochał, by potem wbić nóż prosto w serce.

Przestań go prosić i być na każde jego zawołanie.
Zadzwoń do jego rodziców, albo pojedź do nich i powiedz im, co się dzieje.
Do kochanki też bym napisała, niech wie, że ją też robi w konia.

I złożyłabym pozew o rozwód.

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

maż schudł...nabrał  pewności siebie, inne kobiety zaczely na niego zwracac uwagę, być może młodsze i ładniejsze o ciebie. Ego wystrzeliło w kosmos...a do ciebie nabrał resentymentu....Reszta to już tylko rezultat.

5

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Totalnie popieram to bys powiedziala i jego rodzinie i kochance. Nie pomagaj mu w udawaniu.

'Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba,jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła.'

6

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Tylko wiecie co, kompletnie nie rozumiem jednej rzeczy: jestem w 7 tygodniu ciąży. 2 tygodnie temu się o niej dowiedziałam - było ok. Po tygodniu się zaczęło. Ta sprawa trwa tydzień! Jak to możliwe, że najpierw mówi jak kocha, a potem taka akcja. Dla mnie to niedopuszczalne. Po co w tym wszystkim decydował się na dziecko?! Chcę dziecka i zrobię wszystko, żeby je urodzić i zapewnić mu szczęśliwe życie. Nie pojmuję tylko męża.
Dlaczego mimo tego chce kupować działkę? Konta mamy osobne.
Rozważam zadzwonienie do niej. Nie będę stawać im na przeszkodzie, bo nic na siłę. Tylko niech wie, że skoro zrobił to mnie, to ona może być kolejna. Do niej (jeszcze) nie mam pretensji, jeśli o tym nie wie.

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku
Ajrish napisał/a:

Tylko wiecie co, kompletnie nie rozumiem jednej rzeczy: jestem w 7 tygodniu ciąży. 2 tygodnie temu się o niej dowiedziałam - było ok. Po tygodniu się zaczęło. Ta sprawa trwa tydzień! Jak to możliwe, że najpierw mówi jak kocha, a potem taka akcja. Dla mnie to niedopuszczalne. Po co w tym wszystkim decydował się na dziecko?! Chcę dziecka i zrobię wszystko, żeby je urodzić i zapewnić mu szczęśliwe życie. Nie pojmuję tylko męża.
Dlaczego mimo tego chce kupować działkę? Konta mamy osobne.
Rozważam zadzwonienie do niej. Nie będę stawać im na przeszkodzie, bo nic na siłę. Tylko niech wie, że skoro zrobił to mnie, to ona może być kolejna. Do niej (jeszcze) nie mam pretensji, jeśli o tym nie wie.

Bo jej krocze mu oczy zasłania. Jak do niej zadzwonisz i coś jej nagadasz masz na bank furie męża z pretensjami do Ciebie, po co do niej dzwonisz...
W tej chwili to patrz na siebie jak na singla i tak też sie zachowuj, zimno i wyrachowanie...zapomnij o jakichś uczuciach, to nie serial. Pokazujesz słabość to on to wykorzystuje...

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Bo on chce mieć ciastko i zjeść ciastko .....próbuje cię ustawić na pozycji oficjalnej żony a ją jako oficjalnej kochanki.
Postaw sprawę jasno - albo, albo. Nie wchodź w żadne układy.

A jemu nadzwyczajniej odbiło - stres, przepracowanie, znużenie małżeństwem.....i nagle bezproblemowa panienka.

9

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Szkoda i Ciebie i tej kobiety. Kazdego oszukuje i tyle.
Nie takie rzeczy widzialam. Facet w jednym miescie udaje wdowca, a w drugim ma zone.
W jednym wypadku najpierw mowil, ze wdowiec, a pozniej zone zabil.  Niestety, ale w takim wypadku to musisz tylko soba i dzieckiem sie zajmowac. Nie kupuj dzialki, nie bierz udzialu w tej szopce. Powiedz wszystkim prawde.

'Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba,jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła.'

10

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Jest tak jak mówicie. Wspominał, że przy niej czuje, że nic nie musi. A tak żona, dziecko w drodze, perspektywa budowy domu. Jednocześnie podkreślał sam, że nigdy ode mnie nie czuł żadnej presji! Z jednej strony chciałoby się normalności, z drugiej, nawet jakby jakimś cudem otrzeźwiał to kto ma pewność, że za jakiś czas znowu mu nie odbije? Nie zniosę kolejnej takiej huśtawki.
Dzisiaj jestem nawet w walecznym nastroju, jednak są wieczory gdzie jest mi najzwyczajniej w świecie źle.
Wycofam się z pomysłu działki. Niech jasno określi co zamierza zrobić. Nie ma sensu żyć w takim zawieszeniu. Do mnie nic nie pisze w ciągu całego dnia, a po jego aktywności na komunikatorach widzę, że do niej pisze co 10 minut.

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku
Ajrish napisał/a:

Niech jasno określi co zamierza zrobić. Nie ma sensu żyć w takim zawieszeniu.

Sensu nie ma, ale nie wiem po co i na co ty czekasz? Jak dla mnie to on sie określił i to bardzo wyraźnie.
Ty ciągle myślisz, że sie jakoś ułoży, jakoś to będzie...no nie bedzie, a w tej chwili to on gra na czas. A ty sie z nim obchodzisz jak z jajkiem.

12

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

a to dlatego, że ponad rok temu miałam podobną sytuację. Też spaliśmy osobno, też chciał się wyprowadzić. Tylko wtedy nie doszło do seksu. Nawet mu wierzę. Opamiętał się jednak i został. Teraz jest poważniej, doszło do pełnej zdrady i znikania na noc.
jak w takim razie powinnam się z nim obchodzić?

13

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Jezu co tu się dzieje na tym świecie jakiś normalnie wysyp zmęczonych życiem i ciążami facetów, czy co? Słabeusze. Ja ci strasznie współczuję. Przechodziłam to samo co ty cały ostatni rok. Moja radość z macierzyństwa trwała równe 2 tygodnie po porodzie. Później pół roku dramatu w końcu rozstanie.
Szkoda twoich nerwów. Ja stresowałam się 7 miesięcy, przypłaciłam to utratą mleka, rozemocjonowanym dzieckiem, poporodowym zapaleniem tarczycy oraz krwotocznym zapaleniem żołądka. Teraz jakbym mogła cofnąć czas odeszła bym od razu po złapaniu go na pierwszym kłamstwie. Powiem ci, że mimo że była wielka rozpacz - po rozstaniu w pewnym sensie mi ulżyło że to koniec tego stresu.
Ciąża i okres okołoporodowy to nie jest okres na takie jazdy ze strony kochających facetów. Ja wszystko rozumiem, można się zakochać, można mieć inne oczekiwania odnośnie związku ale dręczenie psychiczne ciężarnych lub poporodowych kobiet nie mieści mi się w żadne ramy. To i tak samo w sobie jest trudnym okresem.
Droga Ajrish. Czeka cię ciężki okres ale ty i twoje dziecko jesteście najważniejsi. Wywal wszystko co cię psychicznie wykańcza i powoduje huśtawki. Pozbądź się go. Jeśli mu zależy to się sam o ciebie będzie starał. Zadbaj o siebie, poproś o wsparcie psychiczne rodzinę lub przyjaciół. Trzymaj się mocno.

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku
Ajrish napisał/a:

a to dlatego, że ponad rok temu miałam podobną sytuację. Też spaliśmy osobno, też chciał się wyprowadzić. Tylko wtedy nie doszło do seksu. Nawet mu wierzę. Opamiętał się jednak i został. Teraz jest poważniej, doszło do pełnej zdrady i znikania na noc.
jak w takim razie powinnam się z nim obchodzić?

Sama widzisz, że zmarnowałaś rok...Robisz ciagle to samo i liczysz na inne efekty.

"final event"....on teraz buja w obłokach i jest na haju, wiec musisz go sprowadzić na ziemie...
Osobiscie, zaczał bym od spraw majątkowych, czyli na początek podział majątku u notariusza...dopóki jest w stanie jakim jest, może pójść na wiele upstępstw dla świetego spokoju...Potem może być już za późno...A nastepnie plan ewakuacji...wlącznie z papierami rozwodowymi....Zawsze mozesz je wycofać, a on magicznie przejrzy na oczy (w co osobiscie nie wierze).
On ma do ciebie uraz, coś mu w tobie nie psuje, czy to fizycznie czy to z charakteru...reszta jest rezultatem...Na logiczne zachowania z jego strony nie licz. Jeszcze nie teraz.

15

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Absolutnie nie składaj się z nim na żadną działkę!
Zachowaj swoje pieniądze dla siebie.

Mentalnie przygotowuj się już do tego, że zostaniesz sama, wiem że to szok, ale sama widzisz co on robi. Leży z Tobą, pisze z nią bezczelnie, ja prdl....
I asekuruje się mówiąc że może z Toba będzie (w razie gdyby z tamtą nie wyszło!), i żebyś nic nie mówiła jego rodzicom.
Co za gnojek.

Wiesz co Cię powstrzymuje przed telefonem do jego kochanki i tym by powiedzieć jego rodzicom? Boisz się jego złości i tego, że Cię ostatecznie zostawi, ponieważ wciąż się łudzisz że jest dla Was nadzieja. Nadziei nie ma. Robił to wcześniej, robi to teraz (w momencie gdy najbardziej w całym życiu go potrzebujesz), będzie robił to później. Przestań się go tak kurczowo trzymać.

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku
Ajrish napisał/a:

Nie mam pojęcia co zrobić. Nigdy nie chciałam wychowywać dziecka w rozbitej rodzinie. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego z dnia na dzień tak nagle się zmienił. Najpierw bardzo mnie kochał, by potem wbić nóż prosto w serce.

Droga Autorko, nie bardzo wierzę w tę miłość między Wami. Przez osiem lat zmagaliście się z wieloma problemami, które oboje zamiataliście pod dywan, by potem zdradzać się nawzajem. Nie było tu partnerstwa, nie wiem, może byliście ze sobą z poczucia jakiegoś współodczuwalnego bólu?
Mam wrażenie, że pomysł na kolejną próbę posiadania dziecka, był tak naprawdę pomysłem na reanimowanie trupa, którym było i jest Twoje małżeństwo.
Teraz już wiesz, że Twój mąż nie jest odpowiedzialnym człowiekiem i nie darzy Cię żadnym uczuciem.

Nie chcesz wychowywać dziecka w rozbitej rodzinie, ale musisz brać pod uwagę, że Twój mąż jednak zechce związać się z tamtą kobietą. Postawi wszystko na jedną kartę i będziesz musiała stawić czoła rzeczywistości.
Czy masz wsparcie w rodzinie? Poinformuj ich o zaistniałej sytuacji. Będziesz potrzebować pomocy.

Uwierz mi, lepiej jest wychować dziecko w rozbitej rodzinie, niż w pozbawionym miłości domu. Przez tyle czasu nie potrafiliście stworzyć normalnego związku, więc nie wierz, że stanie się coś, co nagle odwróci wszystko o 180 stopni.

Życzę Ci wytrwałości i trzeźwości w podejmowaniu decyzji.

17

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Rozsądek podpowiada mi to, co piszecie. Na razie jestem niestety w facie takiego szoku i niedowierzania, że sama sobie zaprzeczam. Mieliśmy problemy i schemat ten się pojawia. Tylko jeszcze kilka tygodni temu sam powtarzał, że najgorsze za nami i teraz będzie tylko lepiej. To jest dla mnie szokiem.
Nie ukrywam jeszcze, że przez ciążę hormony mi wariują i mam problem, żeby zdecydować raz a dobrze. Co chwilę zmieniam zdanie. Co mi obiecał, że na pewno zadba o dziecko, powiedział, że mogę zamieszkać w naszym mieszkaniu, więc pod tym kątem postępuje ok. Może przez wyrzuty sumienia, nie wiem.
Nie wiem czy jest sens dzwonić do jego rodziców i kochanki. To jego sprawa, jak wyjdzie na jaw, a kiedyś wyjdzie na pewno, on będzie musiał to załatwić.
W sprawie działki mówił, że to bardziej dla dziecka. Że chce mu zapewnić start jakiego my nie mieliśmy od początku.
Bardzo powoli dochodzi do mnie, że to już koniec. Cały czas nie chce mi się wierzyć, ale muszę. Ze względu na zagrożoną ciążę, muszę zająć czymś myśli, tylko najgorsze są wieczory i ta samotność i pustka...
Mam wsparcie w rodzicach, oni wiedzą o całej sytuacji. Pomogą mi przy dziecku i na pewno, przez kilka lat będę musiała z nimi zamieszkać, żeby móc wrócić później do pracy.
Pikupik - przed napisaniem tutaj czytałam Twoją historię. Doskonale rozumiem co przeżywałaś. Cieszę się, że powoli wychodzisz na prostą. Wiem, że też sobie poradzę. Nie mam zamiaru go zatrzymywać, jednak cały czas jestem na etapie szoku, że tak to się potoczyło.
Wziął całą winę na siebie, mnie nie obwinia. Powtarza, że cieszy się, że to ze mną będzie miał dziecko. Możliwe, że to małżeństwo dawno zaczęło umierać, jednak nie potrafię wychwycić tego momentu.

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Tak, teraz ciężko jest Ci się zaangażować w sprawy prawne, ale musisz zacząć działać.
Możesz zamieszkać w mieszkaniu, ok, ale ureguluj to prawnie. Idź z nim do notariusza i niech Ci da na to papier. Zapomnij o działce, niech to mieszkanie będzie zabezpieczeniem dla dziecka. Nie daj się mamić, bo podczas rozwodu wyprze się wszystkiego. Zadbaj o swoje i dziecka bezpieczeństwo.
Jeśli nie jesteś w stanie zająć się tym sama, zleć to prawnikowi.
Musisz zacząć myśleć przyszłościowo. Jest wiele historii, gdzie ktoś coś komuś obiecywał, a sale sądowe pękały w szwach od rozczarowań.

Zbieraj dowody zdrady, bilingi, zdjęcia, nagrania. Złóż pozew o rozwód z winy męża i walcz o swoje prawa.

19

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Absolutnie żadnej działki! Niedługo sie rozstaniecie, a Ty chcesz babrać się z nim w kolejnej wspólnej inwestycji? To jest czas by wszystko rozdzielać i zabezpieczać, a nie łączyć i bawić się w zobowiązania.
Bardzo, bardzo Ci współczuję.
Ja prawie zawsze tu na forum doradzam wybaczenie, jestem za drugą szansą, ale u Was to coś strasznego i radziłabym Ci ustawiać wszystko pod bycie samotną matką. Facet jest niepoważny, robi to po raz kolejny, będzie robił to znów i znów, a Ty będziesz tego właśnie szoku doznawała wiele razy.

Myśl o sobie, bądź suką, myśl o swoim bezpieczeństwie finansowym. Nie wierz w jego słodkie pierdzenie. Mówi tak bo ma wyrzuty i może nie chce żebyś poroniła. Patrz na czyny, nie słowa. Zobacz co Ci zrobił.

20 Ostatnio edytowany przez szeptem (2019-11-30 15:50:25)

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Tak jak dziewczyny już pisały - to ostatni cham i nie zasługuje na żadną więcej szansę. Niestety byłam w analogicznej sytuacji, tj facetowi nagle odechciało się mnie i dziecka (byłam w ciąży), romansu z inną o ile mi wiadomo nie było (choć jest to możliwe oczywiście), ale  "jego ta sytuacja przerosła". Porzucił mnie a ja, pomimo gigantycznego szoku, poczułam ulgę... i chociaż następnego dnia udawał że nic się nie wydarzyło (!) i że nadal jesteśmy razem, ten numer u mnie nie przeszedł. Absolutnie nie dostał nawet cienia szansy na dalsze bycie ze mną i, później, z dzieckiem. Próbował kilkakrotnie, moje reakcje zawsze były zdecydowane i jednoznaczne - nie. Nie wdawałam się w żadne dyskusje, nie słuchałam argumentów, ucinałam rozmowy - NIE. Trzeba siebie samą szanować przede wszystkim.
Naprawdę i Tobie to polecam, bo zostawić kobietę w ciąży i potem stosować jeszcze przemoc psychiczną to chyba najniższe, co można uczynić komuś, kogo się niby kocha.... Ech, brak słów. Bądź silna i nie daj się mu zwieść - on się nigdy nie zmieni. Nie miej też nad nim litości i powiadom rodzinę, i nie waż się jechać z nim na święta... To koniec, im szybciej to pojmiesz tym lepiej dla Ciebie i dziecka.

21

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Nigdy nie byłam typem suki, mam ugodowy charakter. Dzisiaj po raz pierwszy jestem spokojna. W tym spokoju chcę wytrwać do końca pierwszego trymestru. Układam sobie wszystko w głowie na nowo, czytam mnóstwo podobnych wątków na tym forum.
Jednego jestem pewna - jak dojdzie do rozstania to zadba o dziecko, to wiem na pewno.
Zbieram siły na dalsze działania, powoli się otrząsam z tego amoku i myślę, że już niedługo będę wiedziała jak postąpić.
Wszyscy tutaj macie rację. W jego przypadku stres, przepracowanie zrobiło swoje. Nie usprawiedliwiam go, jednak gdyby małżeństwo było idealne, to nie doszłoby do takiej sytuacji.

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku
Ajrish napisał/a:

Nie usprawiedliwiam go, jednak gdyby małżeństwo było idealne, to nie doszłoby do takiej sytuacji.

Chyba jednak usprawiedliwiasz. Sztokholmem zalatuje.

Hormony ci buzują, boisz bo widać, jak piszesz stonowanym językiem, na wypadek chyba tylko tego, że jak przeczyta twoje posty, to żeby go nie daj Bóg nie urazić. Z legalnego punktu widzenia tak łatwo się nie wywinie z konsekwncji zwłaszcza z polskim sądem rodzinnym, wiec nie wiem skąd ten strach?
Nie czekaj, bo sie nie doczekasz.

23

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Współczuję Ci sytuacji w jakiej się znalazłaś i popieram rady j. w. Poinformuj kochankę i jego rodziców.
Nie masz najmniejszego powodu, żeby wspierać go i kryć świństwo jakie robi.
Zbieraj dowody jego zdrady, bo mogą przydać się w czasie rozwodu, chociażby po to, żeby uzyskać alimenty na siebie, gdy skończy Ci się zasiłek macierzyński.
Mimo emocji, postaraj się myśleć perspektywicznie.
Jeśli masz dostęp do jego bilingow, sprawdź od jak dawna on utrzymuje kontakt z kochanką, bo trudno uwierzyć, że romans trwa dopiero tydzień, że wylądował w łóżku z dopiero co poznana kobieta.
Obawiam się, że on od dawna stoi w rozkroku, a decyzja o dziecku była efektem chwili.

24

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Teraz wkurzył mnie kompletnie. Podjęłam z nim konwersacje sms, bo inaczej się nie da. Wiecie, że on próbuje zwalić winę na mnie? Że wciąż popełniam błędy i to będzie moja wina, jak się to rozleci, bo JA do tego dążę! no jak tak można! Potem dodał, że mamy inne poglądy, więc może dobrze, że tak się stało. Odpisałam, że owszem, bo inaczej widzimy życie w małżeństwie i wierność. Pojechał do niej, wiem to. Dzwoniłam bo już mam tego dość. Nie odbierał. Napisałam, że jak zadzwonię za pół godziny to ma odebrać bo inaczej dzwonię do kochanki. Niech ma z nią romans, ale po rozwodzie. Tak się do cholery nie robi!
Przejrzałam billingi i ma z nią kontakt od połowy października. Już je zabezpieczyłam w razie "w". Jestem naiwna i ugodowa, ale żeby wmawiać, że to moja wina to już hipokryzja w czystej postaci.
Jeszcze mi wypomina, że tylko on chciał tego domu, ja nie.

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku
Ajrish napisał/a:

Teraz wkurzył mnie kompletnie. Podjęłam z nim konwersacje sms, bo inaczej się nie da. Wiecie, że on próbuje zwalić winę na mnie? Że wciąż popełniam błędy i to będzie moja wina, jak się to rozleci, bo JA do tego dążę! no jak tak można! Potem dodał, że mamy inne poglądy, więc może dobrze, że tak się stało. Odpisałam, że owszem, bo inaczej widzimy życie w małżeństwie i wierność. Pojechał do niej, wiem to. Dzwoniłam bo już mam tego dość. Nie odbierał. Napisałam, że jak zadzwonię za pół godziny to ma odebrać bo inaczej dzwonię do kochanki. Niech ma z nią romans, ale po rozwodzie. Tak się do cholery nie robi!
Przejrzałam billingi i ma z nią kontakt od połowy października. Już je zabezpieczyłam w razie "w". Jestem naiwna i ugodowa, ale żeby wmawiać, że to moja wina to już hipokryzja w czystej postaci.
Jeszcze mi wypomina, że tylko on chciał tego domu, ja nie.

Śmieszny gość. Gaslighting zwykły. Próbuje ci wmówić, że coś jest z tobą nie tak. Nic niezwykłego.
No to jak?Dalej bedziesz sie z nim pieścić i czekać aż książę znudzi sie tamtą panią?

26

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Nie odebrał. Kochanka też nie. Pewnie ją przygotował, że jakaś wariatka wydzwania do niego. Potem mi napisał, że próbuje go zniszczyć (!!!!) i zawsze chciał mieć ze mną dobre relacje, ale teraz się boi. Do cholery jasnej! Masz rację, że to manipulant. W końcu przejrzałam na oczy. Odpisałam tylko, że ma się spytać kochance czy może z nią zamieszkać, bo ja go tutaj nie chcę. Koniec upokarzania. Zbieram billingi, zachowuję sms.
W końcu mam jasny obraz sytuacji

27

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Po co Ty go uprzedzasz co zrobisz?
Najgorsze co moze byc. Zadzwon do niej z innego numeru niespodziewanie bez ostrzegania. Wtedy, kiedy jego nie bedzie. Po co dakesz mu czas na reakcje?
Zadzwon do jego rodzicow, niech przyjadą po jego rzeczy bo po co Ci one. I niech Pan idzie w piz...

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

28

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Do baby nie dzwon po co Ci nerwy. Niech sobie sama sprawdza czy żonaty czy nie.
Teściom powiedz, bo później niestworzone rzeczy im przekaże.
Współczuję.. Twój post niestety bardzo mi pomógł, bo jakieś sobotnie sentymenty mnie wzięły, a to co przeżywasz przypomniało mi tamtee emocje, kompletną olewkę i brak szacunku. I jakie to dobre uczucie już tego nie mieć na głowie
Babę zostaw w spokoju, bo złość skupi się na Tobie.Wiem że Ci trudno uwierzyć, ale to prawdziwy On.
Trzymaj się.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

29

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Dziękuję wam wszystkim za wsparcie. Mieliście rację - to przebrzydły manipulant. Napisałam, że ma się wyprowadzić, bo nie będę ryzykować więcej życiem dziecka a poza tym on już wybrał. Kompletnie zmienił ton. Nagle zaczął mi odpisywać. Że prosi o wybaczenie, że chciał żeby nam było dobrze, że tak długo walczył o marzenia. Odpisałam tylko, że nie chce im psuć wieczoru a i sama oglądam film i żeby zaczął czegoś szukać.
Do baby zadzwoniłam, bo chciałam jego prosić do telefonu. Macie rację, że nie powinnam uprzedzać. Nie chcę się już tym jednak przejmować. Za dużo stresowałam maleństwo, więc teraz nie mam zamiaru się martwić. Mam fajnych rodziców, którzy mi pomogą. A i ja stanę na nogi. Mam dla kogo.

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Dla swojego dobra i spokoju, zablokuj mu możliwość kontaktu. Nie potrzebujesz więcej stresu, a jeśli jednak tli się gdzieś w Twojej głowie nadzieja na jego powrót i dozgonną miłość, to lepiej ją zgaś. Jeśli zacznie robić rzeczy, które wg Ciebie będą świadczyć o jego zmianie, wiedz że robi to tylko po to, by chronić swój tyłek.
Nie mów mu o swoich planach, o ewentualnym pozwie o rozwód z jego winy, bo zacznie zacierać ślady, a Twoje zachowanie zwali na burzę hormonów.
Zacznij się od niego izolować.

31

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Będę musiała. Gdzieś tam w tle głowy jest jeszcze drobniutka iskierka nadziei, ale postanowiłam słuchać rozumu. On sam napisał, że już wybrał. Przeprasza, nie chciał tego, ale nie jest w stanie dłużej gonić za marzeniami. Mam czarno na białym. Będę wracać do tych sms-ów w chwilach zwątpienia. Wybrał kobietę, którą zna ledwo miesiąc. Jest na haju, tak jak ktoś napisał. Niech będzie, skoro tak wybrał.
Stwierdził, że ma nadzieję, że dla dobra dziecka będziemy przyjaciółmi. Nie zabronię mu kontaktów z dzieckiem, chociaż ciekawe czy będzie do tego dążyć.
Muszę teraz na nowo skupić się na budowaniu nowej ja. Już nie ma "my", jestem tylko ja. Już więcej nie mam zamiaru do niego pisać. Powiedziałam już wszystko.

32

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Mam takie wrażenie po Twoich wpisach że jak mu z nową miłością nie wypali albo mu się to znudzi za 3-4 miesiące to.. przyjedzie, przeprosi, zacznie płakać, błagać, klękać, nawet do niej przy Tobie napisze że jest "suką, że zniszczyła mu życie" i że kocha Ciebie - żeby zrobić dobre wrażenie na Tobie.. i będzie Cię tak urabiał, kwiatkami, słówkami, smsami, dzwonieniem i pękniesz bo "każdy zasługuje na drugą szansę" nie chciałbym być złym prorokiem, ale z tym facetem już nigdy nie zaznasz spokoju.

33

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Droga Ajrish jesteś widzę bardzo dzielna. Ale chciałabym tylko, żebyś wzięła pod uwagę jedną rzecz, która zdarzyła się u mnie.
Mój mąż w pierwszych tygodniach po rozstaniu był dla mnie bardzo miły, obiecywał, że będziemy przyjaciółmi, przepraszał. Mówił, że to wyłącznie jego wina ale to jest silniejsze od niego bo to ta jedyna. Będzie mi przy dziecku pomagał, płacił ile tyko zechcę i wszystko mi zostawi.
Po miesiącu już pojawiły się w naszych rozmowach teksty o moich wadach, że jestem taka i owaka a ona taka cudowna.
Po dwóch miesiącach byłam jedyną winną tego co zrobił bo jednak go źle traktowałam, nie tak bezkrytycznie jak jego dziunia no i chłopina po prostu wyjścia nie miał.
W tej chwili jest tak negatywnie nastawiony do mnie - nowa pani pluje jadem i nakręca go przeciwko mnie, że każda moja prośba o pomoc przy dziecku jest traktowana jako utrudnianie im życia. I robię to specjalnie, żeby jej zrobić na złość. Przetrzymuję go u nas i wymyślam wizyty lekarskie.
Im dalej w czas tym gorzej. Płacić płaci regularnie, ale ostatnio wyliczyłam skrupulatnie, że musi płacić więcej bo tak mi wyszło z obliczeń to już mu się to nie spodobało i zaczął mi odliczać jakieś drobiazgi od wyliczonej przeze mnie kwoty.
Nie wiem czy tak będzie u ciebie bo nie wiadomo jaki poziom prezentuje on i jego nowa pani, ale jeśli taki jak moja to te obecne deklaracje o pomocy i przyjaźni może pan sobie wsadzić w zadek.
Jak tylko zbierzesz siły zrób to co piszą inni - zabezpiecz kasę i spodziewaj się najgorszego z jego strony. Jeśli cię mile zaskoczy to tylko będzie ci lżej.
I nie odpuszczaj mu pomocy przy dziecku. Z niemowlakiem na prawdę jest ciężko, zwłaszcza jeśli z jakiegoś powodu będziesz biegać po lekarzach.

34

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Facet cię trzyma na orbicie, bo nie ma pewnosci co z tamta. Docelowo jesli widzi jak ci zależy to będzie ci zostawiali iskierkę nadziei. Nawet jak od niego odejdziesz to gdy mu nie wyjdzie, może wrocic i prosić o przebaczenie. Mozliwe, ze ze wzgledu na dobro dziecka ulegniesz. Tacy ludzie lubia manipulować.
Zrzucanie winy na ciebie to standard. Jest tu mnostwo tego typu sytuacji w roznych tematach zdrad.
Dziwisz sie, ze tydzien wczesniej cię kochal? U mnie ex kochala mnie 48 godzin przed. To wszystko co on robi to schematy.
Powiedz jego rodzinie, kochance itd. Tylko pod warunkiem, że to faktycznie koniec.

35

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Jak na moje to on już nie wróci. Wcześniej też zdarzały mu się zauroczenia, podobne schematy, ale nie zdecydował się na taki krok jak teraz. Nie było seksu. Możliwe, że to coś poważniejszego, chociaż zna ją ledwo miesiąc (sprawdzałam po billingach). Sam mówił, że chce mieć nowy start, więc proszę bardzo.
Odczułam sporą ulgę pisząc mu o wyprowadzce. Nie chcę go już pod jednym dachem, zawiódł jako partner i mąż. Jeśli kiedykolwiek by mi odwaliło i chciałabym jego powrotu napiszę tutaj. A wy doradźcie mi, żebym wzięła duży rozbieg i walnęła się w łeb.
Pikupik już mi pokazał jak można mu ufać, więc nie spodziewam się po nim niczego. Nie będę go zmuszać do opieki nad dzieckiem, zwłaszcza że wiem, jak wygląda jego praca. Nie ma go całymi dniami. Na szczęście moi rodzice zaoferowali pomoc i sami powiedzieli, że jak będę chciała wrócić do pracy, to zajmą się dzieckiem. Maluch jest dla mnie wszystkim i biorąc moje wcześniejsze doświadczenia, modlę się, żeby urodzić to dziecko zdrowe. Wierzę, że tak będzie - wbrew wszystkiemu co się dzieje.

36

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Witaj Ajrish, wszyscy dobrze Ci radzą - miej duży dystans do jego dobrych intencji i pójścia na ustępstwa. Mój jm, jak dowiedziałam się o jego drugiej zdradzie (miał 3 lata przerwy) mówił, że zgadza się na wszystko. Niestety, już po dwóch dniach od wyprowadzki (wiedział, że nie będzie kolejnej szansy), zmienił front, porozmawiał ze znajomym prawnikiem i żadnych ustępstw nie było. Jesteśmy już po podziale majątku, choć łatwo nie było, pozew wysłany. Boli, ale innej drogi po prostu nie ma.
Mocno trzymam za Ciebie kciuki!

37

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Różowe okulary już mi spadły. Widzę go takiego, jakim jest naprawdę - bez skrupułów i jakiejkolwiek empatii.
Pieniądze, które miały być przeznaczone na działkę, będę odkładać a jak dziecko podrośnie, kupię mieszkanie. Do tego czasu na pewno uzbieram.
Rozwód wystosuję po porodzie. Dość już miałam nerwów. Kolejne miesiące chcę spędzić w spokoju, dla dobra swojego i dziecka.

38

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Nie wiem skąd jesteś, ale w Warszawie czeka się ok 4 miesięcy na termin pierwszej sprawy. Poza tym od 2020 cena wzrasta z 600 do 2000 zł, dla mnie miało więc znaczenie, żeby zdążyć ze złożeniem pozwu przed końcem roku. Oczywiście spokój jest najważniejszy, wspominam o tym tylko dlatego, że może być dla Ciebie ważne.

Dodam jeszcze, że ja ze swoim mężem spędziłam o 10 lat więcej niż Ty. Nie żałuję dania jednej szansy, dużo mnie ten czas nauczył i o ile można tak powiedzieć, drugą zdradę przechodzę lżej. Towarzyszą mi inne emocje i pewność, co chcę zrobić. Ale gdybym mogła chociaż podejrzewać, że historia się powtórzy (uwierz mi, jego zachowanie "po" długo na to nie wskazywało), to pozew złożyłabym 3 lata temu...

39

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Ajrish Twój mąż chciałby mieć żonę i dziecko na pełen etat,ciepłe kapcie i obiad na stole,  a w wolnych chwilach kochankę, do tego wszystkiego grać obrazek idealnej rodziny, bo dorosły chłop boi się swoich rodziców. Żałosny typek. Nie pozwól mu się krzywdzić, Twoim zadaniem teraz jest zadbać o dziecko, bo to będzie Twój największy skarb i cała siła. Masz rodziców, któzy Ci pomogą, nie jesteś sama. Na Twoim miejscu, o ile wyznaję zasadę nie mieszania w to innych, to do teściów bym zadzwoniła i uprzedziła o wszystkim, nie graj absolutnie szopki przed nimi. Pozapisuj sobie wiadomości męża, zabezpiecz się finansowo. Przykro mi, że tyle lat żyłaś z takim oszustem. Zaczyna się Twój nowy etap, bądź dzielna.

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

40

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Wszystkie sms-y zachowuję, mam też billingi, ale jeszcze nie mam sił, żeby teraz złożyć pozew. Wiem, że rozstanie jest koniecznie. Na takim etapie nie da się dłużej tworzyć niczego. Pomimo tej wiedzy, dzisiaj mam chyba gorszy dzień, bo czuję straszną pustkę. Już nie płaczę, ale niestety co jakiś czas pojawiają się pytania "dlaczego" i próba analizowania, co takiego się stało, że zrobił mi to najbliższy człowiek.
Włączam muzykę relaksacyjną, bo już naprawdę nie chcę stresować maleństwa, jednak czasem to silniejsze ode mnie. Pewnie, że kiedyś minie, lecz na razie jestem w fazie bólu. Oglądam filmy, ale już nie jest tak fajnie, bo oglądam sama. Tymczasem on świetnie bawi się ze swoją nową panią. Takie myślenie nie pomaga i staram się odpędzić te myśli, ale co jakiś czas wracają. Najgorsze, że dzisiaj podczas spaceru z psem widziałam rodzinę, też na spacerze. Ojciec, matka i dzieci. Zrobiło mi się smutno, bo moje dziecko nie będzie tak miało.

41

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

facet, który zdradza kobietę w ciąży to najgorszy sort.
to skrajna podłość. to po prostu obrzydliwe co on robi.
mam nadzieje autorko, że jego walizki leżą już za drzwiami.

42

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Autorko, musisz być silna i myśleć teraz o sobie i dzieciatku, wiem ze to trudne, bo przechodzę podobną sytuację. Mamy 2 letnią córeczkę i jestem w 8 miesiącu ciazy, a on stwierdził że już nie kocha, bo czuł  się jak w klatce itp. To znalazł sobie kogoś innego. Na początku szok, płacz i nerwy , teraz przez to jestem w szpitalu, wiem jakie to trudne ale powiedziałam sobie dość , nie ma teraz na te okrutne myśli typu czemu on , nigdy taki nie był,  pewnie teraz są razem itd nie ma przestrzeni na to by teraz tak myśleć. Przez ten stres wylądowałam na porodowce A dodam że dopiero 33 tydzień czyli wcześniak, na szczęście lekarzom udało się wyhamować .   Mimo że napisałam do niego że jestem w szpitalu, że z dzidzia kiepsko , nawet nie raczył odpisać,  więc chyba klapki mi z oczu zeszły. Córeczka jest u rodziców A nawet nie spytał,  nie zadzwonił wołał spedzic kolejny weekend z nia, wiec gdy wracam do domu wypierniczam jego rzeczy i od razu skladam pozew o rozwod, jeszcze chcialam isc mu na reke bo po co sie klocic i rozwod zalatwimy pozniej ale tak jak wyzej ktos pisał nie ma co ufac ze dotrzyma jakies obietnice czy finansowe czy dotyczace spotkac z dziecmi.

43

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Boże my kobiety to faktycznie jesteśmy aniołami dobroci, bo jak można wybaczyć albo nawet próbować wybaczyć coś takiego... Droga autorko posta, szanuj się i uciekaj od tej namiastki faceta. Nie ma zgody ani przyzwolenia na takie zachowanie. Nigdy.

44 Ostatnio edytowany przez Gosia1962 (2019-12-02 09:41:59)

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Co za dzielna kobieta! jestem pod wielkim wrazeniem.
Zero szansy dla dziada.
Poinformuj jego rodzicow, powiedz (bo moze nie uwierza), ze masz dowody na ta sytuacje.
Skladaj koniecznie papiery o rozwod.
Zadnej dzialki, zadnego budowania.
Poinformuj dziunie o twoim istnieniu.


Jestes madra, dzielna i poradzisz sobie. trzymam kciuki i jestem pod wielkim wrazeniem twojego dzielnego charakteru.
Ten facet na ciebie nie zasluzyl, to sa wyswiechtane slowa- ja wiem. Ale twoja sytuacja jest taka, ze ten Slogan przestaje byc wytarty, jest rzeczywistoscia.
Lezy kolo ciezarnej zony i wypisuje do kochanki...az mnie zatkalo. On nie zasluzyl nawet na spluniecie w jego kierunku.

Uwazaj na siebie, masz dla kogo zyc.
Mocno przytulam.

Zyj Tu i Teraz.

45 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-12-02 10:29:27)

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Powiem, tylko tyle, że mając takieto "typka" za znajomego/kumpla/przyjaciela od razu, z miejsca przestałby nim być.
Gdyby zaś próbował wciągać mnie w swoje gierki czy też chciałby, żeby go kryć, to najzwyczajniej w świecie dostałby po gębie i to byłby koniec naszej znajomości. Zatem walcz o siebie i swoje dziecko, bo to jest teraz najważniejsze. Pozbądź się ze swojego życia tej kreatury a jeszcze lepiej daj znać tamtej kobiecie o swoim istnieniu.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee
Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Nie bardzo wiem, po co Autorka ma się kontaktować z tamtą kobietą. Co z tego będzie miała, oprócz nerwów, stresu itp. Satysfakcję? Nie sądzę.

A może, kiedy tamta się dowie, że jej lowelas ma żonę, kopnie go tyłek i ten znów zacznie robić podchody do Autorki. I po co jej to?

Ajrish, daj sobie z nią spokój, niech sama się przekona z kim się zadaje. Ty podejmij kroki w kierunku rozwodu. Jak Ci napisano wcześniej, terminy spraw są odległe. Zanim napiszesz pozew, złożysz, minie też trochę czasu. Działaj póki jesteś "na chodzie". Później będzie Ci jeszcze ciężej.

47

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Zakładałem, że nawet, jeśli tamta kobieta pokaże mężowi Autorki środkowy palec i jeśli nawet on spróbuje wrócić do Autorki z podkulonym ogonem, to zostanie i tak odprawiony z kwitkiem. Wszystko po to, żeby sie nauczył, że nie prowadzi się podwójnego życia. Jeśli oczywiście byłaby na tyle silna, żeby stanąć twarzą w twarz z tamtą kobietą. Fakt faktem, wobec zaistniałych okoliczności rozwód wydaje się najrozsądniejszy.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee
Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Bagienni_k, mąż Autorki, już nie raz wracał z podkulonym ogonem i ona go chętnie przygarniała. Więc teraz raczej bym była ostrożna, bo jego powrót, po pierwsze byłby krótkotrwały, a po drugie, niepotrzebny.
Irish się boi, że nie da sobie rady, on ją zapewnia, że będzie super ojcem...Niestety, ona nadal go darzy uczuciem i wierzy w to, że on do niej wróci. Nie myśli racjonalnie, tylko życzeniowo.

49

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Rzeczywiście, trzeba najpierw się odciąć i to definitywnie. Wierzę jednak, że po pewnym czasie w końcu trzeba trzeźwo na to spojrzeć. Kiedy drugi człowiek, który do niedawna był nam jeszcze bliski, wyrządzam nam tyle krzywd, musimy w końcu to dostrzec, potrafiąc przełożyć to nad tlące się resztki uczuć. Tego typu perfidne oszustwo i zakłamanie nie wymaga niczego innego jak solidnego kopniaka, żeby kogś takiego wyrzucić raz na zawsze z życia.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

50 Ostatnio edytowany przez Marajka (2019-12-02 14:00:26)

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Bagienni_k, ale Ty nigdy nie byles kobieta w ciazy, ktora zostaje sama i z niewiadoma przyszloscia, jak to bedzie. To nie jest normalna sytuacja, w ktorej latwo zachowac zimna krew i jasnosc umyslu.
Zwlaszcza, gdy jest to pierwsze dziecko, jest to jedna wielka niewiadoma.
Znaczna czesc energii fizycznej i psychicznej kobiety jest pochlonieta przez dziecko. Kobieta w takiej sytuacji potrzebuje jakiegos oparcia, poczucia bezpieczenstwa, nawet, gdy jest ono tak zludne, jak to ma miejsce tutaj.
Dlatego niebiezpieczenstwo, ze ona znow da sie zlapac na jego krokodyle lzy jest dosc spore. Poniewaz jednak ten typ czlowieka nie rokuje raczej nadziei, ze swoje zachowanie kiedykolwiek zmieni, to trzeba albo jak najdalej uciekac lub pogodzic sie z tym, ze takie sytuacje zostana na stale i trzeba sie z nimi jakos zaaranzowac.
Dlatego zgadzam sie z Pokrecona Owieczka, ze lepiej zostawic tamta w spokoju, zeby on przypadkiem nie wrocil znow z podkulonym ogonem z braku laku.

No chyba, ze wchodzi w rachube druga opcja - pogodzenie sie z tym, ze on tak bedzie nadal robil jak dotychczas i zycie dalej w takiej sytuacji, bo nie jest to czlowiek zdolny tak naprawde do przejecia odpowiedzialnosci.
Ale tu trzeba byloby rzeczywiscie duzej dozy trzezwego spojrzenia i wlasnej stabilnosci, zeby taka sytuacje jako model na zycie wybrac.
Dlatego tu powiem tylko - Ajrish - chyba zaslugujesz razem ze swoim dzieckiem na cos lepszego, nawet, jesli na poczatku moze byc trudno. Zacznij kochac i chronic siebie sama, bo w ten sposob chronisz tez swoje dziecko.

51 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-12-02 15:14:28)

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Nie jestem i nie będę smile. Patrząc na historię Autorki, widać właśnie, że teraz w krytycznym momencie potrzebuje silnego wsparcia i poczucia bezpieczeństwa. Czy facet, mając kochankę a właściwie jawnie grając przed Autorką na dwa fronty jest w stanie takie bezpieczeństwo zapewnić? Jeśli Autorka powiedziałaby tamtej kobiecie o swoim małżeństwie, to jest prawie pewne, że tamta momentalnie kopnęłaby go w zad. Tylko, czy nawet jeśli facet wróciłby pokornie do Autorki, czy znów by sobie kogoś nie znalazł? Facet, który romansuje na boku, mając żonę w ciąży jest dla mnie totalnym zerem i kto wie, co mu strzeli do głowy. Zatem informowanie tamtej kobiety rzeczywiście nie przyniosłoby niczego, może poza uczuciem pewnej ulgi satyskacji, że facet zostanie odprawiony z kwitkiem.
Z tego co tutaj Autorka pisze, to na razie sytuacja wygląda na mocno niepewną. Wspomnia, że może liczyć na pomoc rodziców. Może warto sie nad tym zastanowić..

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

52

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Chciałam wam wszystkim bardzo podziękować za te wszystkie słowa i wsparcie. To naprawdę pomaga. Gdybym ja miała skomentować podobną sytuację, na pewno bym napisała podobnie jak wy - odciąć się. I dla własnego dobra muszę to zrobić. Mąż mi to ułatwia, bo od kilku dni nie mam z nim kontaktu.
Dzisiaj miałam nieplanowaną wizytę u ginekologa. Przez ten ostatni tydzień miałam tyle stresu, że bałam się co z maleństwem. Dzisiaj po raz pierwszy słyszałam jego serce... Pierwszą myślą, po wyjściu z gabinetu było zadzwonienie do męża. Po czym chwila olśnienia: on mnie nie chce, jego to nie interesuje. Ból wrócił. Są lepsze i gorsze dni. Wczoraj był gorszy i znowu płakałam, chociaż tak naprawdę nie ma za kim. To nie jest ten człowiek, którego znałam. W końcu uwierzę w to w pełni.
Ostatnio próbowałam zadzwonić do jego kochanki, ale podejrzewam, że mnie uprzedził, bo go ostrzegłam. Kochanka nie odebrała. Potem mąż napisał "dlaczego chce go zniszczyć" oraz "że się mnie boi". Zatkało mnie... w ogóle nie bierze odpowiedzialności za to co się stało. Przyznaję, że na początku prosiłam go o powrót. Mówiłam, że kocham. Odpisywał w dalszej rozmowie "że cały czas popełniam te same błędy i to przekreśli nasze szanse". Na pytanie jakie to niby błędy, nie odpowiedział. Kiedyś mi powie, jak szanse będą zerowe.
Rozmawiałam z mamą i powiedziała, że on pewnie nie może uwierzyć, że już do niego nie piszę i nie proszę o powrót. Moim zdaniem cieszy się, że ma spokój ze mną. Szkoda, że wcześniej nie było żadnych znaków ostrzegawczych, byłoby łatwiej. Nic nie zapowiadało tego, co nastąpiło. Zwłaszcza, że kochankę zna od miesiąca. Z tego powodu przekreśla małżeństwo.
Tak, rozum wie, że nic z tego nie będzie. Że nawet jeśli by wrócił, to historia znów się powtórzy. To nie jest człowiek stworzony do małżeństwa. Napisał mi jeszcze, że cały czas myślał o innych, nie o sobie. Teraz musi zacząć o sobie. Stwierdził, że psychika mu siadła i może jak wróci do normy, to między nami też będzie inaczej.
Świństwo do kwadratu.
Rozum to wszystko wie, ale niestety serce boli. Wszędzie go widzę, drobniutka iskierka nadziei faktycznie jeszcze jest. Wtedy cały czas powtarzam, że to nie ma sensu... skrzywdzi kolejny raz.
Teraz moim najważniejszym celem jest ciąża. Biorąc pod uwagę moje ostatnie ciążę, ta będzie nerwowa. Boję się, ale tego czy tym razem się uda. Dzięki temu dziecku jeszcze jakoś funkcjonuję.

53

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku
Ajrish napisał/a:

Chciałam wam wszystkim bardzo podziękować za te wszystkie słowa i wsparcie. To naprawdę pomaga. Gdybym ja miała skomentować podobną sytuację, na pewno bym napisała podobnie jak wy - odciąć się. I dla własnego dobra muszę to zrobić. Mąż mi to ułatwia, bo od kilku dni nie mam z nim kontaktu.
Dzisiaj miałam nieplanowaną wizytę u ginekologa. Przez ten ostatni tydzień miałam tyle stresu, że bałam się co z maleństwem. Dzisiaj po raz pierwszy słyszałam jego serce... Pierwszą myślą, po wyjściu z gabinetu było zadzwonienie do męża. Po czym chwila olśnienia: on mnie nie chce, jego to nie interesuje. Ból wrócił. Są lepsze i gorsze dni. Wczoraj był gorszy i znowu płakałam, chociaż tak naprawdę nie ma za kim. To nie jest ten człowiek, którego znałam. W końcu uwierzę w to w pełni.
Ostatnio próbowałam zadzwonić do jego kochanki, ale podejrzewam, że mnie uprzedził, bo go ostrzegłam. Kochanka nie odebrała. Potem mąż napisał "dlaczego chce go zniszczyć" oraz "że się mnie boi". Zatkało mnie... w ogóle nie bierze odpowiedzialności za to co się stało. Przyznaję, że na początku prosiłam go o powrót. Mówiłam, że kocham. Odpisywał w dalszej rozmowie "że cały czas popełniam te same błędy i to przekreśli nasze szanse". Na pytanie jakie to niby błędy, nie odpowiedział. Kiedyś mi powie, jak szanse będą zerowe.
Rozmawiałam z mamą i powiedziała, że on pewnie nie może uwierzyć, że już do niego nie piszę i nie proszę o powrót. Moim zdaniem cieszy się, że ma spokój ze mną. Szkoda, że wcześniej nie było żadnych znaków ostrzegawczych, byłoby łatwiej. Nic nie zapowiadało tego, co nastąpiło. Zwłaszcza, że kochankę zna od miesiąca. Z tego powodu przekreśla małżeństwo.
Tak, rozum wie, że nic z tego nie będzie. Że nawet jeśli by wrócił, to historia znów się powtórzy. To nie jest człowiek stworzony do małżeństwa. Napisał mi jeszcze, że cały czas myślał o innych, nie o sobie. Teraz musi zacząć o sobie. Stwierdził, że psychika mu siadła i może jak wróci do normy, to między nami też będzie inaczej.
Świństwo do kwadratu.
Rozum to wszystko wie, ale niestety serce boli. Wszędzie go widzę, drobniutka iskierka nadziei faktycznie jeszcze jest. Wtedy cały czas powtarzam, że to nie ma sensu... skrzywdzi kolejny raz.
Teraz moim najważniejszym celem jest ciąża. Biorąc pod uwagę moje ostatnie ciążę, ta będzie nerwowa. Boję się, ale tego czy tym razem się uda. Dzięki temu dziecku jeszcze jakoś funkcjonuję.

Trzymam mocno kciuki za Cb i Dzieciątko. Musisz myśleć o Waszym zdrowiu, a etap życia z mężem zamknąć,bo przy takim człowieku miałabyś ciężkie życie. Pozdrawiam cię

54 Ostatnio edytowany przez alicjawshe5 (2019-12-04 09:58:46)

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Nie wykańczaj się.  Zajmij się sobą i swoją ciąża.  Wszystko się ułoży, nie ma złotych środków , tylko czas... Nie proś go o nic , a już w ogóle nie dzwoń.  Zastanów się jednak , czy chcesz ( w razie "w" ) spędzić z kimś takim życie. Poczekaj aż urodzisz, zobaczysz że będziesz silniejsza. Wszystkiego dobrego i miłego dnia

55 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-12-04 16:55:30)

Odp: Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Jestes dzielna i bardzo rozwazna. To jest twoja mocna strona! Bardzo podziwiam cie za te cechy charakteru.
Serce boli- czemu mialoby nie bolec?

Ale i to przeminie, zobaczysz. Wyswiechtany slogan: "czas leczy rany" zrobi tu swoje. Ty bedziesz wtedy  gora. Mysl o sobie, o dzieciaczku. Patrz...bije mu serduszko. Ono bije dla ciebie! Masz tak bardzo dla kogo zyc.

Edytowane. Treść naruszająca regulamin forum. Powiedz sobie: NIECH INNA SIE Z TAKIM MECZY.
Bo chyba nie wierzysz w to, ze tamten "zwiazek" bedzie do grobowej deski. To bedzie nastepna meczarnia, bo on jest nieodpowiedzialny, a to jest jedna z najgorszych cech meskiego charakteru. Chcesz z takim kims przezyc cale zycie? masochistka jestes? jaki los zgotowalabys  dziecku, jesli by  musialo miec takiego ojca w domu? Jakim on jest wzorcem dla dziecka?Jaka podpora dla ciebie? Niech spada i nigdy nie wraca. Ty uwolnilas sie od ciezaru. Tak powinnas zaczac myslec!

Zreszta....to juz nie twoja sprawa, jak oni tam sobie gruchaja. Ty uwolnilas sie o kogos bardzo, bardzo zlego. To dla ciebie lepiej.
Postaraj sie ten czas przezyc swiadomie, zdrowo i niech bedzie on mimo wszystko!!!! czasem radosnego oczekiwania.

Nosisz w sobie zycie: to wielkie i piekne.
Wiesz, ja mysle bez emocji i powiem tak: moze dobrze sie stalo? zainwestowalabys jeszcze wiecej w ten zwiazek i co? z tego by nigdy nic nie bylo. Z takim facetem nie mozna wiazac zycia. To nie jest nawet material na krotka afere, a co dopiero na rodzinne zycie.
Ja naprawde tak mysle.
dawaj znac, jak ci idzie.
Ja trzymam kciuki. Bedzie dobrze. Zobaczysz.

Zyj Tu i Teraz.

Posty [ 1 do 55 z 72 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Ja w ciąży, a małżeństwo wisi na włosku

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018