netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Pieniądze w związku / małżeństwie - różnica zarobków

97 odpowiedzi12 201 wyświetleńzałożony przez MGSS, 05.11.2019

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Pieniądze w związku / małżeństwie - różnica zarobków

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 98 z 98 ]

66

Odp: Pieniądze w związku / małżeństwie - różnica zarobków
MGSS napisał/a:

Witajcie!

Od jakiegoś czasu nie daje mi spokoju kwestia podziału pieniędzy w moim związku. Jesteśmy parą od 7 lat, mieszkamy razem od 4 i planujemy ślub. Ja zarabiam ok 2700 netto miesięcznie, mój narzeczony ok 7000 netto, zakładając pracę na pełen etat. Ze wszystkiego rozliczamy się dokładnie pół na pół (rachunki, chemia, wakacje, rzeczy do mieszkania, jedzenie dla psa), zakupy spożywcze robię raz ja, raz on bez rozliczania się, on płaci za samochód i motor (ja z nich na co dzień nie korzystam), ja płacę jeszcze za swoje studia. Mieszkamy w mieszkaniu kupionym przez jego rodziców. Dokładam się im do kredytu 350 zł miesięcznie - taką kwotę zaproponowali. Dotychczas sądziłam, że mój narzeczony też przynajmniej część raty kredytu pokrywa, ale miesiąc temu dowiedziałam się, że nie - tylko jego rodzice i ja. I wtedy zaczęłam się zastanawiać. Czy tak powinien wyglądać związek? Czy wyliczanie sobie większości rzeczy co do złotówki przez osobę lepiej sytuowaną jest normalne na takim etapie związku?

Przypomniały mi się też sytuacje, gdzie przez miesiąc byłam na urlopie bezpłatnym, bo musiałam zrobić praktyki - nawet nie zapytał czy dam radę z płatnościami. Albo kiedy byliśmy na wakacjach w Kanadzie - dla mnie była to mega droga wycieczka, oszczędzałam na miejscu jak mogłam. Ja kupowałam jak najtańsze jedzenie, on sobie nie żałował. A jak na końcu rozliczył wycieczkę? Podzielił wszystkie opłaty na pół...
Ostatnio pracuje max na 3/4 etatu, bo w sumie po co ma pracować więcej... Rozważa też kolejną wycieczkę do USA sam, bo "kiedy ja mam urlop, to nie ma biletów w rozsądnej cenie". Nawet nie zaproponował, że jakkolwiek pomoże mi finansowo, żebym też mogła lecieć.

Proszę powiedzcie mi czy ja przesadzam? Czy jestem roszczeniowa i pazerna, że oczekuje podziału kosztów na moją korzyść w takich okolicznościach? Czy to raczej on zachowuje się egoistycznie? Jak rozwiązać taką sytuację? Jak w Waszych związkach radzicie sobie z różnicą zarobków?

Z góry dziękuję za wszystkie rady i opinie.

Uwazam, ze skoro przeszkadza ci ze partner wiecej zarabia i sie z toba nie dzieli to moze powinnac sie bardziej postarac zebys ty wiecej zarabiala???? Np. Uzupelnij kwalifikacje, zmien zawod, idz do drugiej pracy  i pracuj na 2 etaty... sa to jakies rozwiazania. Partner nie ma obowiazku cie dofinansowywać... chyba ze na to liczylac od poczatku i teraz nie akcepgujesz tego ze on tego nie chce...

67

Odp: Pieniądze w związku / małżeństwie - różnica zarobków
BEKAśmiechu napisał/a:
krolowachlodu87 napisał/a:

Nie rozumiem trochę osób które się tak wielce unoszą i życzą innym utraty ich zadowalających przychodów większych niż partner... To propagowanie pasożytnictwa jest teraz w modzie??? Tak jak pisałam już wcześniej, nie ma dzieci nie ma wspólnoty jak dla mnie. Każdy żyje na swój rachunek. Między mną a partnerem jest też duża różnica z tym że ja zarabiam dobrze on bardzo dobrze i jest normalnie. On ma swoje fanaberie i sobie je realizuje sam, czasem mi to proponuje ale zazwyczaj spojrzę na cenę i go wyśmieję. Nie chcę żeby mi cokolwiek wyrównywał i tak samo nie rozumiem czemu się oburzacie że chłopak dostał coś od rodziców i nie ma ambicji żeby dojść do czegoś sam ale jak dziewczyna się buja po Kanadzie a potem je sałatki bo tak jej zostało kasy no to jaka ona biedna że jej chłopak nie dołoży do życia...

Autorko, pogódź się że nie ze swoją sytuacją finansową, wydawaj swoje pieniądze jak chcesz i nie próbuj dorównać swojemu chłopakowi w wydatkach dopóki nie masz takich samych zarobków. Nie masz tragicznej tej pensji więc na pewno nie musisz żyć o chlebie i wodzie, żeby oczekawać pomocy.

Chodzi o to, żeby ta nazwijmy to "biedniejsza" osoba nie musiała się czuć jak ten facet LadyLoki wpieprzający paprykarz szczeciński nad polskim morzem. Chodzi o to, żeby ta "biedniejsza" strona nie musiała o nic prosić, żeby nie czuła się źle z tym, że zarabia mniej, żeby miała pewność, że zawsze może liczyć na swojego partnera.

Totalnie się zgadzam... Nikt nie powinien czuć się gorzej w związku przez to, że gorzej zarabia. Nie powinien też na co dzień tego odczuwać.
Dla mnie jest naturalne, że jak mam więcej, to daję od siebie więcej.

68

Odp: Pieniądze w związku / małżeństwie - różnica zarobków
BEKAśmiechu napisał/a:
krolowachlodu87 napisał/a:

Nie rozumiem trochę osób które się tak wielce unoszą i życzą innym utraty ich zadowalających przychodów większych niż partner... To propagowanie pasożytnictwa jest teraz w modzie??? Tak jak pisałam już wcześniej, nie ma dzieci nie ma wspólnoty jak dla mnie. Każdy żyje na swój rachunek. Między mną a partnerem jest też duża różnica z tym że ja zarabiam dobrze on bardzo dobrze i jest normalnie. On ma swoje fanaberie i sobie je realizuje sam, czasem mi to proponuje ale zazwyczaj spojrzę na cenę i go wyśmieję. Nie chcę żeby mi cokolwiek wyrównywał i tak samo nie rozumiem czemu się oburzacie że chłopak dostał coś od rodziców i nie ma ambicji żeby dojść do czegoś sam ale jak dziewczyna się buja po Kanadzie a potem je sałatki bo tak jej zostało kasy no to jaka ona biedna że jej chłopak nie dołoży do życia...

Autorko, pogódź się że nie ze swoją sytuacją finansową, wydawaj swoje pieniądze jak chcesz i nie próbuj dorównać swojemu chłopakowi w wydatkach dopóki nie masz takich samych zarobków. Nie masz tragicznej tej pensji więc na pewno nie musisz żyć o chlebie i wodzie, żeby oczekawać pomocy.

Widzę, że na forum więcej jest osób, które nie potrafią zrozumieć tego co się pisze. W związku gdzie są dysproporcje w zarobkach (ja tak uważam) ta osoba, która ma więcej pieniędzy powinna dawać do zrozumienia drugiej osobie, że to nic nie znaczy, że teraz jest tak, a jutro może być odwrotnie. Chodzi o to, żeby ta nazwijmy to "biedniejsza" osoba nie musiała się czuć jak ten facet LadyLoki wpieprzający paprykarz szczeciński nad polskim morzem. Chodzi o to, żeby ta "biedniejsza" strona nie musiała o nic prosić, żeby nie czuła się źle z tym, że zarabia mniej, żeby miała pewność, że zawsze może liczyć na swojego partnera. To co ty czy LL wypisujecie to jakieś kontrakty, a twój nick idealnie do tego pasuje.

Jeju, ale właśnie o to chodzi, że to nic nie znaczy. Ja nie smęcę mu nad głową, że nie mamy kasy na wyjazd na Majorkę tylko siedzę razem z nim nad morzem i jem to co on je, bo taka jest sytuacja nas obojga.
Tak, może i ktoś na moim miejscu wziąłby go na Majorkę, ale tak serio patrząc chcielibyście, żeby ktoś Wam ciągle coś finansował? Bo ja bym nie chciała. I jak sytuacja się odwróci, to też nie będę chciała, żeby on płacił za moje wakacje tylko pojedziemy w takie miejsce, które będzie odpowiednie dla nas obojga, a jak mnie nie będzie stać, to mu powiem, żeby sam jechał, bo mnie nie stać. Albo będziemy robić weekendowe wypady poza miasto. Już tak robiliśmy i przeżyliśmy. I tyle z filozofowania o paprykarzach i poczuciu wartości.

Beka, weź miej chociaż gram szacunku do osoby, z którą rozmawiasz. Nie masz zielonego pojecia jak wygląda sytuacja, nie przyjmujesz ani trochę tego, co się do Ciebie pisze. Masz jeden swój słuszny światopogląd i każdy inny trzeba wyśmiać w sposób bardzo niemiły. Tak się nie da rozmawiać na forum.

69 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-11-07 14:31:03)

Odp: Pieniądze w związku / małżeństwie - różnica zarobków

Ciekawy temat, głównie przaez to jak wiele zdań na ten temat mają osoby się tutaj wypowiadające..

Zacznę od tego, że totalnie nie ogarniam ludzi, którzy widzą JAKĄKOLWIEK pomoc ze storny rodziny, jako swoista plamę na honorze, hańbę czy coś niedopuszczalnego z definicji. A takie osoby znam. Nie mówię tutaj oczywiście o ciągłym utrzymywaniu, ale choćby o chwilowej pomocy finasowej czy mieszkalnej. Niektórzy, wydaje mi się, woleliby mieszkać pod mostem czy pójść żebrać niż poprosić( nie mylić z roszczeniowym oczekiwaniem) kogoś bliskiego o pomoc. Dlaczego wciąz się traktuje sam fakt otrzymania zapomogi od rodziców, czy innych członków rodziny, jako wyraz braku ambicji czy niezaradności tego, kto dostaje ów prezent?
Co do sytuacji Autorki: wygląda na to, że jej partner ma skłonności do skąpstwa. Mam swoiste podejście do tego, może nieco zbyt liberalne. Raczej wysokość zarobków czy ich podział, nie byłby podstawą mojego związku. Zresztą im większa różnica w zarobkach, tym bardziej nie widzę problemu w okazjonalnym finasowaniu partnera w niektórych sytuacjach, bardziej palących potrzeb niż zachcianek. Należy zachować zdrowy rozsądek, zależnie od tego, o jakich potrzebach mówimy. Jeśli oboje partnerzy są świadomi swojej wartośći mają szacuenk do drugiej strony, nikt nie będzie nikogo wykorzystywać.
Co więcej, na pewno wysokość zarobków partnera nie będzie decydować o tym, czy JA mam zacząć zarabiać więcej. Tak samo, jak zarobki partnera NIE DECYDUJĄ o tym, jaką ja mam mieć ambicję, czy jestem leniwym nieudaczkiem czy nie. O tym gdzie pracuję, za ile, i dlaczego decyduję wyłącznie JA i MOJE osobiste przekonania czy ambicje a nie takie, jakie mogłyby powstać pod wpływem pracy czy ambicji partnera. Jeśli miałbym wybierać miedzy średnio płatną lub dobrze płatną pracą, która mnie satysfakcjonuje i starcza mi nieco wolnego czasu a dużo lepiej płatną, gdzie zapie****m od świtu do nocy, ledwo znajdując czas na spanie, żyjąc pod ciągłym stresem, to dziękuję.
EDIT: Nie dopuszczam do siebie możliwości, żeby ktoś CIĄGLE mi coś fundował, bo wiadomo, że to nie o to chodzi. Tutaj widzę jednak takie podejście, że nawet JEDNORAZOWE załatwienie czegoś jest niedopuszczalne, zakłada się bowiem, że sytuacja się nie odwróci. Bo czy błędem będzie coś takiego, kiedy zgodzimy się na wyjazd, który załatwia, chociaż po części, partner a ja potem się mogę zrewanżować? Czy Bałtyk jest taki zły?
Pod względem przyrodniczym na pewno nie a mi to już wystarczy smile I jestem skłonny uwierzyć  w to, że może być drożej niż w takie Chorwacji smile

70 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-11-07 14:21:49)

Odp: Pieniądze w związku / małżeństwie - różnica zarobków
Lady Loka napisał/a:
BEKAśmiechu napisał/a:
krolowachlodu87 napisał/a:

Nie rozumiem trochę osób które się tak wielce unoszą i życzą innym utraty ich zadowalających przychodów większych niż partner... To propagowanie pasożytnictwa jest teraz w modzie??? Tak jak pisałam już wcześniej, nie ma dzieci nie ma wspólnoty jak dla mnie. Każdy żyje na swój rachunek. Między mną a partnerem jest też duża różnica z tym że ja zarabiam dobrze on bardzo dobrze i jest normalnie. On ma swoje fanaberie i sobie je realizuje sam, czasem mi to proponuje ale zazwyczaj spojrzę na cenę i go wyśmieję. Nie chcę żeby mi cokolwiek wyrównywał i tak samo nie rozumiem czemu się oburzacie że chłopak dostał coś od rodziców i nie ma ambicji żeby dojść do czegoś sam ale jak dziewczyna się buja po Kanadzie a potem je sałatki bo tak jej zostało kasy no to jaka ona biedna że jej chłopak nie dołoży do życia...

Autorko, pogódź się że nie ze swoją sytuacją finansową, wydawaj swoje pieniądze jak chcesz i nie próbuj dorównać swojemu chłopakowi w wydatkach dopóki nie masz takich samych zarobków. Nie masz tragicznej tej pensji więc na pewno nie musisz żyć o chlebie i wodzie, żeby oczekawać pomocy.

Widzę, że na forum więcej jest osób, które nie potrafią zrozumieć tego co się pisze. W związku gdzie są dysproporcje w zarobkach (ja tak uważam) ta osoba, która ma więcej pieniędzy powinna dawać do zrozumienia drugiej osobie, że to nic nie znaczy, że teraz jest tak, a jutro może być odwrotnie. Chodzi o to, żeby ta nazwijmy to "biedniejsza" osoba nie musiała się czuć jak ten facet LadyLoki wpieprzający paprykarz szczeciński nad polskim morzem. Chodzi o to, żeby ta "biedniejsza" strona nie musiała o nic prosić, żeby nie czuła się źle z tym, że zarabia mniej, żeby miała pewność, że zawsze może liczyć na swojego partnera. To co ty czy LL wypisujecie to jakieś kontrakty, a twój nick idealnie do tego pasuje.

Jeju, ale właśnie o to chodzi, że to nic nie znaczy. Ja nie smęcę mu nad głową, że nie mamy kasy na wyjazd na Majorkę tylko siedzę razem z nim nad morzem i jem to co on je, bo taka jest sytuacja nas obojga.
Tak, może i ktoś na moim miejscu wziąłby go na Majorkę, ale tak serio patrząc chcielibyście, żeby ktoś Wam ciągle coś finansował? Bo ja bym nie chciała. I jak sytuacja się odwróci, to też nie będę chciała, żeby on płacił za moje wakacje tylko pojedziemy w takie miejsce, które będzie odpowiednie dla nas obojga, a jak mnie nie będzie stać, to mu powiem, żeby sam jechał, bo mnie nie stać. Albo będziemy robić weekendowe wypady poza miasto. Już tak robiliśmy i przeżyliśmy. I tyle z filozofowania o paprykarzach i poczuciu wartości.

Beka, weź miej chociaż gram szacunku do osoby, z którą rozmawiasz. Nie masz zielonego pojecia jak wygląda sytuacja, nie przyjmujesz ani trochę tego, co się do Ciebie pisze. Masz jeden swój słuszny światopogląd i każdy inny trzeba wyśmiać w sposób bardzo niemiły. Tak się nie da rozmawiać na forum.

Oczywiście, mam swój światopogląd, nie wiem czy słuszny. Nie wiem jak wygląda sytuacja w waszym związku i nie muszę tego wiedzieć. Twój facet może lubi takie klimaty, ale ode mnie usłyszałabyś: "stać mnie na kogoś lepszego" i nara. [tu były obraźliwe osobiste wycieczki]

71 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-11-07 14:22:44)

Odp: Pieniądze w związku / małżeństwie - różnica zarobków

No to dobrze, że z Tobą nie mam do czynienia. [tu były obraźliwe treści]

72

Odp: Pieniądze w związku / małżeństwie - różnica zarobków

STOP! Proszę o powrót do kulturalnej dyskusji na temat wątku.

73

Odp: Pieniądze w związku / małżeństwie - różnica zarobków

Jakiekolwiek układy są ok, jak odpowiadają obojgu.
Z ciekawości czy u Was w domu rodzinnym dziewczyny sprawdziło się to, co tu propagujecie?  Czyli np Ojciec wydawał na swoje hobby,  mama jadła kanapki,  a On na wypasionym meetingu i wszyscy happy?
On buty za 500 ona za 50?

74 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2019-11-07 14:56:00)

Odp: Pieniądze w związku / małżeństwie - różnica zarobków
Ela210 napisał/a:

Jakiekolwiek układy są ok, jak odpowiadają obojgu.
Z ciekawości czy u Was w domu rodzinnym dziewczyny sprawdziło się to, co tu propagujecie?

Nie. W moim domu rodzinnym jest zupełnie inaczej i panuje przekonanie, że to facet powinien zarabiać więcej więc i płacić za większość rzeczy typu sprzęty domowe, wspólne wakacje itd. Taki model mają moi rodzice i u nich się sprawdza. Natomiast, jak już mówiłam wcześniej, nie wyobrażam sobie sytuacji, w której ktoś płaci za mnie.

Idąc za przykładem moich rodziców powinnam znaleźć sobie kogoś zarabiającego tak z 3-4x tyle co ja i oczekiwać, że da mi na wakacje, kupi samochód, zatankuje i będzie utrzymywał cały dom smile

75

Odp: Pieniądze w związku / małżeństwie - różnica zarobków
Lady Loka napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Jakiekolwiek układy są ok, jak odpowiadają obojgu.
Z ciekawości czy u Was w domu rodzinnym dziewczyny sprawdziło się to, co tu propagujecie?

Nie. W moim domu rodzinnym jest zupełnie inaczej i panuje przekonanie, że to facet powinien zarabiać więcej więc i płacić za większość rzeczy typu sprzęty domowe, wspólne wakacje itd. Taki model mają moi rodzice i u nich się sprawdza. Natomiast, jak już mówiłam wcześniej, nie wyobrażam sobie sytuacji, w której ktoś płaci za mnie.

Idąc za przykładem moich rodziców powinnam znaleźć sobie kogoś zarabiającego tak z 3-4x tyle co ja i oczekiwać, że da mi na wakacje, kupi samochód, zatankuje i będzie utrzymywał cały dom smile

czasami idzie się drogą zależną, na zasadzie odwrotności.

76

Odp: Pieniądze w związku / małżeństwie - różnica zarobków
Ela210 napisał/a:

Jakiekolwiek układy są ok, jak odpowiadają obojgu.
Z ciekawości czy u Was w domu rodzinnym dziewczyny sprawdziło się to, co tu propagujecie?  Czyli np Ojciec wydawał na swoje hobby,  mama jadła kanapki,  a On na wypasionym meetingu i wszyscy happy?
On buty za 500 ona za 50?

Ojciec wydawał głównie na alkohol i paliwo do auta, tyle pamiętam.
Natomiast ojczym odkładał pieniądze na swoje konto, a mamie wmawiał, że nie ma. Mama zarabiała zawsze mniej od niego i wiecznie jej brakowało na potrzeby domowe i dzieci.

U mnie jest zupełnie inaczej. Ustalamy sobie kto, ile i za co zapłaci. Zawsze, jak mi zabraknie, to mogę powiedzieć i nie ma problemu. Mąż to samo.

77 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-11-07 15:13:32)

Odp: Pieniądze w związku / małżeństwie - różnica zarobków

Jak zawsze w tego typu dyskusjach od razu pojawiają się skrajne opcje.
Dla mnie jest OCZYWISTYM faktem ,że całkowite utrzymywanie kogoś, płacenie zawsze i wszędzie, fundowanie prezentów, wyjazdów czy czego tam jeszcze nie jest dobrym pomysłem. Tylko czy równie karygodne jest OKAZJONALNE postawienie partnerowi, kolacji, zabranie na wycieczkę, czy sprawienie jakiegoś prezentu? W myśl zasady: "Raz płacę ja raz płacisz Ty" smile Wydaje mi się to równie skrajne i kontrowersyjne, jak całkowite utrzymywanie drugiej osoby...Bo tu nawet nie chodzi mi o tendencję do skąpstwa czy wręcz odwrotnie ofiarności, ale o spontanicznym, miłym geście, jeśli mówimy oczywiście o jakichś przyjemnościach a nie o palących potrzebach..Dlaczego mam się nie dołożyć do jakiegoś wydatku, jeśli partnerowi w danej chwili zabraknie funduszy?
EDIT: Dokładnie, tak jak Cyngli opisuje - to jest partnerski układ smile

78

Odp: Pieniądze w związku / małżeństwie - różnica zarobków

Bagiennik, ale dokładnie tak to działa u mnie tongue jak idziemy na wycieczkę czy na kawę to raz ja raz on. Jak któreś z nas mówi, że nie ma, to druga osoba nie ma problemu z kupieniem. Życie, takie normalne, standardowe życie.

Natomiast nie zaproponuję mega drogich wakacji albo mega drogiej knajpy czy czegokolwiek innego, jak wiem, że drugiej osoby na to nie stac. I tu naprawdę nie ma znaczenia czy to wyjścia/wyjazdy z mamą, partnerem czy koleżanką.

79

Odp: Pieniądze w związku / małżeństwie - różnica zarobków
Lady Loka napisał/a:

Bagiennik, ale dokładnie tak to działa u mnie tongue jak idziemy na wycieczkę czy na kawę to raz ja raz on. Jak któreś z nas mówi, że nie ma, to druga osoba nie ma problemu z kupieniem. Życie, takie normalne, standardowe życie.

Natomiast nie zaproponuję mega drogich wakacji albo mega drogiej knajpy czy czegokolwiek innego, jak wiem, że drugiej osoby na to nie stac. I tu naprawdę nie ma znaczenia czy to wyjścia/wyjazdy z mamą, partnerem czy koleżanką.

dokładnie tak, są sytuacje awaryjne, są drobne rzeczy na co dzień i miłe gesty za kilka złotych które można wykonać w stronę partnera ale wycieczka do Kanady to nie jest żadną z tych potrzeb.

I to że partner ma więcej od nas to nie znaczy że ma się z nami dzielić, targać za sobą wszędzie jak kulę u nogi. Ma pieniądze - super, cieszę się jego szczęściem, odwożę na lotnisko, buzi w czółko na drogę i niech leci zwiedzać świat. Zarobił, zasłużył, niech ma. Ja tu ze swoją wypłatą też się będę dobrze bawić w tym czasie.

80 Ostatnio edytowany przez ulle (2019-11-07 15:42:50)

Odp: Pieniądze w związku / małżeństwie - różnica zarobków
MGSS napisał/a:

Witajcie!

Od jakiegoś czasu nie daje mi spokoju kwestia podziału pieniędzy w moim związku. Jesteśmy parą od 7 lat, mieszkamy razem od 4 i planujemy ślub. Ja zarabiam ok 2700 netto miesięcznie, mój narzeczony ok 7000 netto, zakładając pracę na pełen etat. Ze wszystkiego rozliczamy się dokładnie pół na pół (rachunki, chemia, wakacje, rzeczy do mieszkania, jedzenie dla psa), zakupy spożywcze robię raz ja, raz on bez rozliczania się, on płaci za samochód i motor (ja z nich na co dzień nie korzystam), ja płacę jeszcze za swoje studia. Mieszkamy w mieszkaniu kupionym przez jego rodziców. Dokładam się im do kredytu 350 zł miesięcznie - taką kwotę zaproponowali. Dotychczas sądziłam, że mój narzeczony też przynajmniej część raty kredytu pokrywa, ale miesiąc temu dowiedziałam się, że nie - tylko jego rodzice i ja. I wtedy zaczęłam się zastanawiać. Czy tak powinien wyglądać związek? Czy wyliczanie sobie większości rzeczy co do złotówki przez osobę lepiej sytuowaną jest normalne na takim etapie związku?

Przypomniały mi się też sytuacje, gdzie przez miesiąc byłam na urlopie bezpłatnym, bo musiałam zrobić praktyki - nawet nie zapytał czy dam radę z płatnościami. Albo kiedy byliśmy na wakacjach w Kanadzie - dla mnie była to mega droga wycieczka, oszczędzałam na miejscu jak mogłam. Ja kupowałam jak najtańsze jedzenie, on sobie nie żałował. A jak na końcu rozliczył wycieczkę? Podzielił wszystkie opłaty na pół...
Ostatnio pracuje max na 3/4 etatu, bo w sumie po co ma pracować więcej... Rozważa też kolejną wycieczkę do USA sam, bo "kiedy ja mam urlop, to nie ma biletów w rozsądnej cenie". Nawet nie zaproponował, że jakkolwiek pomoże mi finansowo, żebym też mogła lecieć.

Proszę powiedzcie mi czy ja przesadzam? Czy jestem roszczeniowa i pazerna, że oczekuje podziału kosztów na moją korzyść w takich okolicznościach? Czy to raczej on zachowuje się egoistycznie? Jak rozwiązać taką sytuację? Jak w Waszych związkach radzicie sobie z różnicą zarobków?

Z góry dziękuję za wszystkie rady i opinie.

Autorko, na podstawie tego, co opisałaś doszłam do wniosku, że twój partner nie czuje żadnej wspólnoty z toba. Z boku wygląda to tak, że kochacie jak jak bracia, ale rozliczacie jak Zydzi z tendencją, by on wyszedł na swoje, a ty niekoniecznie.
Mieszkacie w jego mieszkaniu (konkretnie w mieszkaniu jego rodziców, ale to co za różnica) i ty płacisz im czynsz za wynajem, chociaż niby jest mówione, że spłacasz kredyt. Nie wiem co jest gorsze dla ciebie, bo jeśli spłacasz kredyt, to gdzie masz to napisane i na jakich właściwie warunkach spłacasz kredyt za mieszkanie obcych ludzi? Nie wiadomo też czy te 350 zł wreczasz jego rodzicom osobiście, czy też dajesz kasę swojemu facetowi.
Jakiś czas temu dowiedziałas się, że twój facet nie spłaca kredytu rodziców, chociaż tobie powiedział, że płaci w takiej samej kwocie, jak ty to robisz. Tymczasem okazało się, że to kłamstwo. Wniosek z tego, że ktoś kogoś wyrolowal i zrobił to z premedytacją. Może nawet wygląda to tak, że ty co miesiąc dajesz mu kasę do ręki, on mówi, że przekaże pieniądze rodzicom, a w rzeczystisci zostawia je sobie. Jeśli tak jest, to dla mnie byłby to szczyt chamstwa.
Gdybym była na twoim miejscu, to prawdopodobnie po takim numerze z jego strony podziękowałabym temu Panu za dach nad głową, a jeśli, mimo to, dalej chciałabym mieszkać pod jego dachem, to chciałabym podpisać z nim umowę najmu lokalu i potem zachowywałabym się stosownie do tego, kim jestem w jego domu, czyli mieszkałabym jako sublokatorka.
Za jakiś czas ja znajdę się w takiej sytuacji, że zamieszkam w chalupie swojego obrzydliwie bogatego faceta, sama mając stały dochód, ale w porównaniu z nim, to śmieszne pieniądze. Chodzę więc i czasem mam kwadratowa głowę od myślenia, jak to będzie. Nie chciałabym skończyć jako pariaska, jakaś uboga krewna, ale faktem jest, że ze swojej strony nie mam czym się odwdzięczyć za luksusowe życie. Mimo ogromnej różnicy majątkowej między nim a mną on w ogóle nie widzi problemu i uważa, że szukam dziury w całym, bo dla niego najważniejsze jest, że będę z nim na co dzień. Miło mi jest tego słuchać, ale dla mnie jest tylko takim gadaniem, a gdy przyjdzie co do czego, to nie wiadomo czy on nie będzie patrzył na mnie jak na pijawke, która nieźle się ustawiła na jego plecach. No generalnie mam wątpliwości, ale to nieważne, jakaś decyzję w końcu podejmę, a czas pokaże czy moje podejrzenia były słuszne, czy nie.
Wracając do ciebie. Napisałaś, że taka sytuacja, gdy on ma ewidentnie więcej od ciebie trwa dopiero dwa lata, że wcześniej jechalisvie mniej więcej na tym samym wózku i że wtedy było dobrze. Wynika z tego, że temu facetowi palma odbiła na punkcie pieniędzy i tak się w tym zatracil, że przestał liczyć się z tobą. Pieniądze psują człowieka i za chwilę on się tak w sobie nadyma, że zacznie traktować cię jak uboga pannę na wydaniu, może uzna że wiązać się z tobą popełniłby mezalians?
Ktoś może powiedzieć, że w dzisiaj szych czasach nie ma czegoś takiego jak mezalians. Ja jednak uważam, że mnóstwo ludzi myśli takimi kategoriami, a przykłady z życia udowadniają, że sodowa naprawdę może uderzać do głowy.
Co powinnaś zrobić? Otóż podnieść larum o to kłamstwo i zacznij dbać także o swoją kieszeń. Przestań zgrywac się na wielce uczciwa i szlachetną, skoro druga strona jawnie robi cię w bambuko. Uczciwa i szlachetna możesz być, ale tylko w stosunku do kogoś, kto cię szanuje i traktuje poważnie.
I jeszcze jedno. Nie bądź głupia i nie zgadzaj się na to, by pozostać bez dziecka. Niech on związe się z kobietą, która dla niego zrezygnuje z dziecka, jednak ty nie rób sobie takiej krzywdy.
Zejdź na ziemię dziewczyno.

81

Odp: Pieniądze w związku / małżeństwie - różnica zarobków

Lady Loka, a ja mam takie pytanie- dlaczego nie chcesz dorzucić się swojemu partnerowi do fajniejszych wakacji? Nie pytam złośliwie, tylko z ciekawości. Co stoi na przeszkodzie?

82

Odp: Pieniądze w związku / małżeństwie - różnica zarobków

Pomijając to, że facet Autorki jest żenującą pijawką, która doi rodziców choć jest starym koniem, to generalnie wątpię czy on w ten związek jest zainwestowany dla czegoś innego niż kasy. Dla mnie to jakieś kuriozum, że ludzie, którzy są od kilku dobrych lat ze sobą w związku traktują się jak współlokatorzy, a nie para hmm

Ja rozumiem, że nie są małżeństwem, ale na Boga, jak ufać komuś kto z podejrzliwością lichwiarza, rozlicza się o każdy grosz, a przy tym poniża partnerkę pokazując jej ileż on ma szmalu i na co sobie może pozwolić, podczas gdy ona sama zjada najtańsze kanapkina wycieczce. Obrzydliwy typ.

83 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2019-11-07 20:07:56)

Odp: Pieniądze w związku / małżeństwie - różnica zarobków
sosenek napisał/a:

Lady Loka, a ja mam takie pytanie- dlaczego nie chcesz dorzucić się swojemu partnerowi do fajniejszych wakacji? Nie pytam złośliwie, tylko z ciekawości. Co stoi na przeszkodzie?

Tak szczerze? Chcę, żeby widział sam konsekwencje swoich wyborów. Doskonale wie, że jak znajdzie pracę to kasy będzie więcej i na więcej będzie można sobie pozwolić, a on woli udawać, że pisze CV i spędzać czas grając w gry komputerowe wink niby to ostatni rok studiów, ale jedne zajęcia dziennie są na spokojnie do pogodzenia choćby z połówką etatu. Jeszcze żeby powiedział wprost, że nie, teraz nie chce, będzie szukał pracy jak skończy, ale on twierdzi, że szuka, ale musi to jeszcze zrobić, tamto zrobić, nigdzie nie ma pracy i takie tam bzdety. Trudno, żeby ktoś się odezwał jak się wysyła 5 CV dziennie. A sam ciągle narzeka, że ma mało pieniędzy, że mu brakuje, że chciałby mieć więcej. Tylko nic nie robi w kierunku tego, żeby faktycznie to mieć.

A ja nie zarabiam aż tyle, żeby lekką ręką wydać na drugą osobę tyle kasy. Mam więcej niż on ma, ale dla mnie takie wakacje to też kwestia kilku miesięcy odkładania po to, żeby potem nie musieć jeść suchego chleba przed wypłatą, zwłaszcza, że w tym momencie prawie całą kasę odkładam na kredyt na mieszkanie, żeby nie siedzieć cały czas na wynajmowanym.

No i wchodzi tutaj klasyczna męska duma w stylu "będę jadł zupki chińskie przez tydzień, ale nie powiem, że nie mam kasy". Jest wielkie halo jak pożycza ode mnie na jedzenie (ja nie jestem namolna i się nie dopominam spłaty, bo wiem, że jakbym potrzebowała to też by mi pożyczył). Nie wyobrażam sobie jak wyglądałaby jego duma, gdybym mu coś takiego zafundowała, gdzie on wiedziałby, że dla mnie to też nie jest takie hop siup tylko konkretne wyrzeczenie. Raczej czekam z zagranicznymi wycieczkami na czas, kiedy wreszcie zacznie pracować i po prostu będziemy mogli coś takiego ustalić razem i problem po prostu zniknie.

Edit. No i jeżeli chodzi o rozliczanie się z zakupów i innych takich, to u nas to raczej ja jestem osobą z luźnym podejściem, natomiast mój partner rozlicza mnie co do złotówki z każdego wydatku. Dla mnie to nie problem iść do marketu i kupić coś, co akurat jest potrzebne, czy to filtry do wody czy makaron czy garnek i nie oczekuję tutaj tego, że on mi odda połowę kasy za ten zakup. Jest potrzeba to idę i kupuję. Natomiast on rozlicza wszystko idealnie po połowie łącznie z workami do odkurzacza kosztującymi złotówkę wink jak już musi kupić coś do domu to bardzo mocno pilnuje, żebym na pewno mu oddała połowę kasy za ten zakup.
Więc cóż.
Tak samo jak idziemy gdzieś na jakieś jedzenie czy na kawę. Ja pytam go co chce i nie patrzę na to, ile to coś kosztuje. On skrzętnie wylicza, że jak ja kupiłam mu kawę za 8zł, a on mnie poprzednim razem za 15, to muszę mu jeszcze jedną kawę kupić, żeby się zgadzało.
Dla mnie to takie lekko śmieszne.

84

Odp: Pieniądze w związku / małżeństwie - różnica zarobków
Lady Loka napisał/a:
sosenek napisał/a:

Lady Loka, a ja mam takie pytanie- dlaczego nie chcesz dorzucić się swojemu partnerowi do fajniejszych wakacji? Nie pytam złośliwie, tylko z ciekawości. Co stoi na przeszkodzie?

Tak szczerze? Chcę, żeby widział sam konsekwencje swoich wyborów. Doskonale wie, że jak znajdzie pracę to kasy będzie więcej i na więcej będzie można sobie pozwolić, a on woli udawać, że pisze CV i spędzać czas grając w gry komputerowe wink niby to ostatni rok studiów, ale jedne zajęcia dziennie są na spokojnie do pogodzenia choćby z połówką etatu. Jeszcze żeby powiedział wprost, że nie, teraz nie chce, będzie szukał pracy jak skończy, ale on twierdzi, że szuka, ale musi to jeszcze zrobić, tamto zrobić, nigdzie nie ma pracy i takie tam bzdety. Trudno, żeby ktoś się odezwał jak się wysyła 5 CV dziennie. A sam ciągle narzeka, że ma mało pieniędzy, że mu brakuje, że chciałby mieć więcej. Tylko nic nie robi w kierunku tego, żeby faktycznie to mieć.

A ja nie zarabiam aż tyle, żeby lekką ręką wydać na drugą osobę tyle kasy. Mam więcej niż on ma, ale dla mnie takie wakacje to też kwestia kilku miesięcy odkładania po to, żeby potem nie musieć jeść suchego chleba przed wypłatą, zwłaszcza, że w tym momencie prawie całą kasę odkładam na kredyt na mieszkanie, żeby nie siedzieć cały czas na wynajmowanym.

No i wchodzi tutaj klasyczna męska duma w stylu "będę jadł zupki chińskie przez tydzień, ale nie powiem, że nie mam kasy". Jest wielkie halo jak pożycza ode mnie na jedzenie (ja nie jestem namolna i się nie dopominam spłaty, bo wiem, że jakbym potrzebowała to też by mi pożyczył). Nie wyobrażam sobie jak wyglądałaby jego duma, gdybym mu coś takiego zafundowała, gdzie on wiedziałby, że dla mnie to też nie jest takie hop siup tylko konkretne wyrzeczenie. Raczej czekam z zagranicznymi wycieczkami na czas, kiedy wreszcie zacznie pracować i po prostu będziemy mogli coś takiego ustalić razem i problem po prostu zniknie.

Edit. No i jeżeli chodzi o rozliczanie się z zakupów i innych takich, to u nas to raczej ja jestem osobą z luźnym podejściem, natomiast mój partner rozlicza mnie co do złotówki z każdego wydatku. Dla mnie to nie problem iść do marketu i kupić coś, co akurat jest potrzebne, czy to filtry do wody czy makaron czy garnek i nie oczekuję tutaj tego, że on mi odda połowę kasy za ten zakup. Jest potrzeba to idę i kupuję. Natomiast on rozlicza wszystko idealnie po połowie łącznie z workami do odkurzacza kosztującymi złotówkę wink jak już musi kupić coś do domu to bardzo mocno pilnuje, żebym na pewno mu oddała połowę kasy za ten zakup.
Więc cóż.
Tak samo jak idziemy gdzieś na jakieś jedzenie czy na kawę. Ja pytam go co chce i nie patrzę na to, ile to coś kosztuje. On skrzętnie wylicza, że jak ja kupiłam mu kawę za 8zł, a on mnie poprzednim razem za 15, to muszę mu jeszcze jedną kawę kupić, żeby się zgadzało.
Dla mnie to takie lekko śmieszne.

Tak szczerze - co ty z nim jeszcze robisz? Przyzwyczajenie? Nie obraź się, ale z tego co piszesz, to ciężko wywnioskować co was łączy.

85 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-11-07 20:26:17)

Odp: Pieniądze w związku / małżeństwie - różnica zarobków

Ja się zastanawiam co z przyjemność zwiedzać Wielki Kanion z Kaśką, bo ona ma kasę, zamiast z ukochanym, bo dokłada się mu 4000 do wycieczki.
Moja bliska osoba ( kobieta) wzięła sobie na chatę gościa z zagranicy bez pracy i kasy smile szukał rok,  teraz zarabia 4 razy razy tyle co ona i są udanym związkiem bez kalkulatora.

86

Odp: Pieniądze w związku / małżeństwie - różnica zarobków

Powiem wam szczerze, że jak czytam ten wątek to jeszcze bardziej mnie dobija rozstanie z moją ex. Wydawało mi się, że sytuacja jaką mieliśmy między sobą jest całkiem normalna w związku, ale teraz widzę, że raczej niekoniecznie. Tzn dopóki mieszkaliśmy osobno to każdy miał swoją kasę i swoje wydatki. Po zamieszkaniu razem, wszystko szło na "jedną kupkę" i wydatki również szły z jednej kupki. Nikt nikomu nie wypominał, że wydaje za dużo na to czy na tamto. Fakt, może dlatego, że oboje zarabialiśmy podobnie. Do głowy mi nie przychodzi sytuacja, aby np nie pojechać na wakacje razem bo drugiej połówki na to nie stać. Zwłaszcza w kilkuletnim związku, wydaje mi się, że nie powinno być takich podziałów na moje i Twoje. Co innego jak jedna strona faktycznie z lenistwa nie pracuje i nie zarabia, to już pasożytnictwo i nie mówię aby kogoś utrzymywać. Ale jeśli obie strony pracują i żyjemy razem to wydaje mi się oczywiste, że faktycznie żyjemy razem, a nie wyliczamy sobie złotówki. Nie wiem może to ja jestem jakiś wypaczony z takim poglądem, jesli tak to mnie naprostujcie smile

87

Odp: Pieniądze w związku / małżeństwie - różnica zarobków
Lady Loka napisał/a:
sosenek napisał/a:

Lady Loka, a ja mam takie pytanie- dlaczego nie chcesz dorzucić się swojemu partnerowi do fajniejszych wakacji? Nie pytam złośliwie, tylko z ciekawości. Co stoi na przeszkodzie?

Tak szczerze? Chcę, żeby widział sam konsekwencje swoich wyborów. Doskonale wie, że jak znajdzie pracę to kasy będzie więcej i na więcej będzie można sobie pozwolić, a on woli udawać, że pisze CV i spędzać czas grając w gry komputerowe wink niby to ostatni rok studiów, ale jedne zajęcia dziennie są na spokojnie do pogodzenia choćby z połówką etatu. Jeszcze żeby powiedział wprost, że nie, teraz nie chce, będzie szukał pracy jak skończy, ale on twierdzi, że szuka, ale musi to jeszcze zrobić, tamto zrobić, nigdzie nie ma pracy i takie tam bzdety. Trudno, żeby ktoś się odezwał jak się wysyła 5 CV dziennie. A sam ciągle narzeka, że ma mało pieniędzy, że mu brakuje, że chciałby mieć więcej. Tylko nic nie robi w kierunku tego, żeby faktycznie to mieć.

A ja nie zarabiam aż tyle, żeby lekką ręką wydać na drugą osobę tyle kasy. Mam więcej niż on ma, ale dla mnie takie wakacje to też kwestia kilku miesięcy odkładania po to, żeby potem nie musieć jeść suchego chleba przed wypłatą, zwłaszcza, że w tym momencie prawie całą kasę odkładam na kredyt na mieszkanie, żeby nie siedzieć cały czas na wynajmowanym.

No i wchodzi tutaj klasyczna męska duma w stylu "będę jadł zupki chińskie przez tydzień, ale nie powiem, że nie mam kasy". Jest wielkie halo jak pożycza ode mnie na jedzenie (ja nie jestem namolna i się nie dopominam spłaty, bo wiem, że jakbym potrzebowała to też by mi pożyczył). Nie wyobrażam sobie jak wyglądałaby jego duma, gdybym mu coś takiego zafundowała, gdzie on wiedziałby, że dla mnie to też nie jest takie hop siup tylko konkretne wyrzeczenie. Raczej czekam z zagranicznymi wycieczkami na czas, kiedy wreszcie zacznie pracować i po prostu będziemy mogli coś takiego ustalić razem i problem po prostu zniknie.

Edit. No i jeżeli chodzi o rozliczanie się z zakupów i innych takich, to u nas to raczej ja jestem osobą z luźnym podejściem, natomiast mój partner rozlicza mnie co do złotówki z każdego wydatku. Dla mnie to nie problem iść do marketu i kupić coś, co akurat jest potrzebne, czy to filtry do wody czy makaron czy garnek i nie oczekuję tutaj tego, że on mi odda połowę kasy za ten zakup. Jest potrzeba to idę i kupuję. Natomiast on rozlicza wszystko idealnie po połowie łącznie z workami do odkurzacza kosztującymi złotówkę wink jak już musi kupić coś do domu to bardzo mocno pilnuje, żebym na pewno mu oddała połowę kasy za ten zakup.
Więc cóż.
Tak samo jak idziemy gdzieś na jakieś jedzenie czy na kawę. Ja pytam go co chce i nie patrzę na to, ile to coś kosztuje. On skrzętnie wylicza, że jak ja kupiłam mu kawę za 8zł, a on mnie poprzednim razem za 15, to muszę mu jeszcze jedną kawę kupić, żeby się zgadzało.
Dla mnie to takie lekko śmieszne.

Dzięki, to jak przedstawiłaś sytuację z takiej perspektywy rzeczywiście teraz zmienia pogląd na sprawę. Zgadzam się, że jeśli traci czas na granie to nie ma co się czarować - też bym nie inwestowała swoich ciężko zarobionych pieniędzy w lenia. No i z tego co piszesz nie zarabiasz też nie wiadomo jakiej fortuny, którą lekką ręką przepieprzasz tylko raczej gospodarujesz pieniędzmi. No i nie jest też fajne jak on się z Tobą rozlicza co do grosza.
Na początku źle odebrałam to jak opisałaś swoje podejście do finansów w związku, ale jak ze wszystkim - nie ma co wyciągać pochopnych wniosków i generalizować bo jak widać każda sytuacja jest inna i ma swoje niuanse. Początkowo Twoje podejście wydawało mi się bardziej egoistyczne ale Twój partner swoim zachowaniem pozostawia sporo do życzenia.

88

Odp: Pieniądze w związku / małżeństwie - różnica zarobków
sosenek napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
sosenek napisał/a:

Lady Loka, a ja mam takie pytanie- dlaczego nie chcesz dorzucić się swojemu partnerowi do fajniejszych wakacji? Nie pytam złośliwie, tylko z ciekawości. Co stoi na przeszkodzie?

Tak szczerze? Chcę, żeby widział sam konsekwencje swoich wyborów. Doskonale wie, że jak znajdzie pracę to kasy będzie więcej i na więcej będzie można sobie pozwolić, a on woli udawać, że pisze CV i spędzać czas grając w gry komputerowe wink niby to ostatni rok studiów, ale jedne zajęcia dziennie są na spokojnie do pogodzenia choćby z połówką etatu. Jeszcze żeby powiedział wprost, że nie, teraz nie chce, będzie szukał pracy jak skończy, ale on twierdzi, że szuka, ale musi to jeszcze zrobić, tamto zrobić, nigdzie nie ma pracy i takie tam bzdety. Trudno, żeby ktoś się odezwał jak się wysyła 5 CV dziennie. A sam ciągle narzeka, że ma mało pieniędzy, że mu brakuje, że chciałby mieć więcej. Tylko nic nie robi w kierunku tego, żeby faktycznie to mieć.

A ja nie zarabiam aż tyle, żeby lekką ręką wydać na drugą osobę tyle kasy. Mam więcej niż on ma, ale dla mnie takie wakacje to też kwestia kilku miesięcy odkładania po to, żeby potem nie musieć jeść suchego chleba przed wypłatą, zwłaszcza, że w tym momencie prawie całą kasę odkładam na kredyt na mieszkanie, żeby nie siedzieć cały czas na wynajmowanym.

No i wchodzi tutaj klasyczna męska duma w stylu "będę jadł zupki chińskie przez tydzień, ale nie powiem, że nie mam kasy". Jest wielkie halo jak pożycza ode mnie na jedzenie (ja nie jestem namolna i się nie dopominam spłaty, bo wiem, że jakbym potrzebowała to też by mi pożyczył). Nie wyobrażam sobie jak wyglądałaby jego duma, gdybym mu coś takiego zafundowała, gdzie on wiedziałby, że dla mnie to też nie jest takie hop siup tylko konkretne wyrzeczenie. Raczej czekam z zagranicznymi wycieczkami na czas, kiedy wreszcie zacznie pracować i po prostu będziemy mogli coś takiego ustalić razem i problem po prostu zniknie.

Edit. No i jeżeli chodzi o rozliczanie się z zakupów i innych takich, to u nas to raczej ja jestem osobą z luźnym podejściem, natomiast mój partner rozlicza mnie co do złotówki z każdego wydatku. Dla mnie to nie problem iść do marketu i kupić coś, co akurat jest potrzebne, czy to filtry do wody czy makaron czy garnek i nie oczekuję tutaj tego, że on mi odda połowę kasy za ten zakup. Jest potrzeba to idę i kupuję. Natomiast on rozlicza wszystko idealnie po połowie łącznie z workami do odkurzacza kosztującymi złotówkę wink jak już musi kupić coś do domu to bardzo mocno pilnuje, żebym na pewno mu oddała połowę kasy za ten zakup.
Więc cóż.
Tak samo jak idziemy gdzieś na jakieś jedzenie czy na kawę. Ja pytam go co chce i nie patrzę na to, ile to coś kosztuje. On skrzętnie wylicza, że jak ja kupiłam mu kawę za 8zł, a on mnie poprzednim razem za 15, to muszę mu jeszcze jedną kawę kupić, żeby się zgadzało.
Dla mnie to takie lekko śmieszne.

Dzięki, to jak przedstawiłaś sytuację z takiej perspektywy rzeczywiście teraz zmienia pogląd na sprawę. Zgadzam się, że jeśli traci czas na granie to nie ma co się czarować - też bym nie inwestowała swoich ciężko zarobionych pieniędzy w lenia. No i z tego co piszesz nie zarabiasz też nie wiadomo jakiej fortuny, którą lekką ręką przepieprzasz tylko raczej gospodarujesz pieniędzmi. No i nie jest też fajne jak on się z Tobą rozlicza co do grosza.
Na początku źle odebrałam to jak opisałaś swoje podejście do finansów w związku, ale jak ze wszystkim - nie ma co wyciągać pochopnych wniosków i generalizować bo jak widać każda sytuacja jest inna i ma swoje niuanse. Początkowo Twoje podejście wydawało mi się bardziej egoistyczne ale Twój partner swoim zachowaniem pozostawia sporo do życzenia.

Dokładnie - zupełnie inaczej wygląda sytuacja. Tym bardziej dziwię się, że zwyzywała mnie od buraka i stwierdziła, że między nami "nic, nigdy"... By się zdziwiła:D

89

Odp: Pieniądze w związku / małżeństwie - różnica zarobków

A mnie zastanawia Loka, dlaczego chcesz być z człowiekiem, którego nie szanujesz. Traktujesz go jak mamusia, która chce nauczyć go życiowej lekcji, a nie jak partnerka. Krnąbrny chłopczyk nie robi tego co uważam za stosowne, to mu pokażę dezaprobatę. Słabe, jednym słowem.

Nie wyobrażam sobie, że jestem w związku z kimś kogo chcę wychowywać. To jest oksymoron prawdziwej partnerskiej relacji. Mieliśmy z Miśkiem problemy, ale nie obracały się one wkoło tego, że jedno kontroluje drugie, czy to pod względem finansów czy zachowania.

90

Odp: Pieniądze w związku / małżeństwie - różnica zarobków

Takie zwroty akcji są decydujące w ocenie sytuacji.
Jeśli ktoś się bez przerwy obija i samemu od siebie nie wkłada wystarczających sił i środków, aby sytuację poprawić, to sprawa staje się jasna.
Tylko własnie, żeby coś zmienić, warunek jest jeden: SAMEMU trzeba chcieć. Ja tym bardziej bym się zniechęcił, gdyby ktoś ode mnei oczekiwał zmian tylko dlatego, że mój partner zarabia więcej, co miałoby niby być motywacją do zmian.

91

Odp: Pieniądze w związku / małżeństwie - różnica zarobków
Beyondblackie napisał/a:

Pomijając to, że facet Autorki jest żenującą pijawką, która doi rodziców choć jest starym koniem, to generalnie wątpię czy on w ten związek jest zainwestowany dla czegoś innego niż kasy. Dla mnie to jakieś kuriozum, że ludzie, którzy są od kilku dobrych lat ze sobą w związku traktują się jak współlokatorzy, a nie para hmm

Ja rozumiem, że nie są małżeństwem, ale na Boga, jak ufać komuś kto z podejrzliwością lichwiarza, rozlicza się o każdy grosz, a przy tym poniża partnerkę pokazując jej ileż on ma szmalu i na co sobie może pozwolić, podczas gdy ona sama zjada najtańsze kanapkina wycieczce. Obrzydliwy typ.

Bardzo dobrze powiedziane!
Ten post opisuje sytuacje autorki w punkt.

92

Odp: Pieniądze w związku / małżeństwie - różnica zarobków
Winter.Kween napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Pomijając to, że facet Autorki jest żenującą pijawką, która doi rodziców choć jest starym koniem, to generalnie wątpię czy on w ten związek jest zainwestowany dla czegoś innego niż kasy. Dla mnie to jakieś kuriozum, że ludzie, którzy są od kilku dobrych lat ze sobą w związku traktują się jak współlokatorzy, a nie para hmm

Ja rozumiem, że nie są małżeństwem, ale na Boga, jak ufać komuś kto z podejrzliwością lichwiarza, rozlicza się o każdy grosz, a przy tym poniża partnerkę pokazując jej ileż on ma szmalu i na co sobie może pozwolić, podczas gdy ona sama zjada najtańsze kanapkina wycieczce. Obrzydliwy typ.

Bardzo dobrze powiedziane!
Ten post opisuje sytuacje autorki w punkt.

Tak, tylko jak rodziców stać, a facet dobrze zarania to nie nazwałabym go pijawką w kontekście rodziców. Bardziej niepokojące są relację ich dwojga. Jak wiele osób wcześniej dostrzegło, ich związek niczym nie przypomina "normalnej" relacji, raczej dwóch lokatorów. I po tylu latach ciężko będzie to zmienić.
Osobiście uważam, że kwestia zarobków i wydatków jest do dogadania, ale sytuacja, że wyjeżdżam z facetem na wakacje ja jem byle co byle taniej a on przy mnie to na co ma ochotę... no to sorry. To już nie partnerstwo. Inaczej albo oboje jemy coś pomiędzy albo nie jedziemy razem.

93

Odp: Pieniądze w związku / małżeństwie - różnica zarobków

Totalnie nie rozumiem tej dyskusji.
Kiedy w związku dochodzi do rozliczeń moje-twoje to nie ma mowy o związku tylko o partnerstwie wzorem tego "prywatno- publicznego" smile
W związku to każdy zarabia ile może, mamy jedną kasę i (uwaga trudne słowo) wspólnie ustalamy najważniejsze wydatki.

W przypadku autorki to nawet nie jest partnerstwo a układ sublokator - właściciel.
Ciekaw jestem, kto w domu sprząta, gotuje.....i czy autorka wystawia rachunek za seks smile

94 Ostatnio edytowany przez takaja87 (2019-11-18 20:22:56)

Odp: Pieniądze w związku / małżeństwie - różnica zarobków

Nie wyobrażam sobie żyć z kimś takim z kim rozliczam się z każdego grosza, przecież Wy żyjecie jak znajomi a nie jak partnerzy.

95

Odp: Pieniądze w związku / małżeństwie - różnica zarobków

Ja tak czytam czytam i oczom nie wierze.
Czy wy w ogole sie kochacie ludzie?
Czasem jedno zarabia lepiej czasem drugie. U mnie bylo tak ze partner na poczatku zwiazku zarabial super duzo, teraz zarabia przecietnie. Zarabiamy po ok. 7k. Tez zalezy od miesiaca.czasem i mniej.  Ale byl czas kiedy ja w ogole nie mialam kasy, rok temu on stracil prace. I co? Jak sie takie cos dzieje to siadacie do stolu i wyliczacie, no teraz to ja place 70% a ty 30%?. Nie mamy slubu ale wszystko jest wspolne od kiedy razem mieszkamy. Jestesmy razem 8 lat.
Nie jest idealnie ale po co sobie dokladac jeszcze problem pieniedzy. Zycie generuje wystarczajaco duzo problemow, a kase zawsze mozna zarobic:)

96

Odp: Pieniądze w związku / małżeństwie - różnica zarobków

Droga autorko, czy planujecie ślub oznacza, że on się oświadczył, zarezerowaliście sale, Kościół czy coś podobnego, czy po prostu tak myślcie?

W dalszej kolejności zapytam jak twj facet wyobraża sobie równa stopę życiową, która obowiązuje w małżeństwie nawet przy rozdzielczości majątkowej?

Ponadto, jeśli jako studentka zarabiasz 2700 to sporo domyślam się że mieszkacie w Warszawie, gdzie ceny mieszkań są wysokie chociaż podobno najwyższe są w Trójmieście, to jednak nie zmienia faktu że zarabiając 7000 miesięcznie I brak własnego tj. w kredycie M oznacza że jest co najmniej pasożytem.
Jego rodzice wzięli kredy spłacą go, skąd pewność że mieszkanie będzie jego? A może jest zwyczajnie to ich emerytura. Nie wiem jak duże jest to mieszkanie, ale czy nie lepiej kupić coś własnego razem, jesli rzeczywiście planujecie ślub a nie tylko Ty uważasz że fajnie by było. Nawet jeśli ma gdzie mieszkać to osiąga na tyle duże dochody, że też mógłby zabezpieczyć swoją przysztość, to że to nie robi świadczy, iż jest niedojrzały. Moj partner owszem był gdzieś z kolegą np w Austarli czy w Japonii, czy to źle różnie o tym myślę, jednak nigdy nie było to kwestia tego, że mnie nie stać to ja zostaje. Podobnie to że on kupuje piwo jedno za 8-12 złotych a whisky tez nie najtańsze (nawet nie wiem ile ono kosztuje) a ja piję wino za 30 nie dlatego że na takie mnie stać a jego na coś innego ale zwyczajnie że mnie akurat to smakuje a rzemieślnicze piwo czy leżakujące whisky mi nie smakuje tak samo jak to tanie.

Ja zarabiam 3 razy mniej niż mój partner, nie zmienia to faktu, że skoro żyjemy razem to żyjemy tak samo!
Ja lubię łososia a on ser żółty, czy dlatego, że on lubi ser żółty ja mam jeść mortadelę żeby było taniej, bo ja zarabiam mniej?!
Moj tata zarabia 4 razy tyle co moja mama, i przez całe życie nie zauważyłam innego status ich życia.
Rodzice mojego partnera ona zarabia połowę z tego co on i co z tego?
Mój brat i jego dziewczyna tak samo on zarabia 4 razy więcej, on płaci za wszystko bo jej za najniższą to na jedzenie wystarczy i bilet miesięczny.

W kwestii tych różnic na całym świecie nawet w Skandynawi meżczyźni zarabiają więcej, a wszelkie próby zmiany tych różnic mimo wielu kampanii nie przynoszą dużych efektów, bo do zmiany powyższego trzeba wielu pokoleń a nie kliku lat. Nie będę komentować wpisów że jak ktoś nie może liczyć na pomoc rodziców to jego problem, bo uważam to za żenujące.

97

Odp: Pieniądze w związku / małżeństwie - różnica zarobków

Ja na Twoim miejscu Autorko zastanowiłabym się poważnie nad takim związkiem . W mojej rodzinie są kobiety które przez pierwsze 10 lat małżeństwa  nie były  aktywne zawodowo w ogóle ze względu na okres macierzyństwa i wychowywania dzieci i to na barkach męża spoczywał ciężar finansowy zaspokojenia potrzeb rodziny .  Moja ciocia zaś nie pracowała w ogóle  w swoim życiu urodziła 4 dzieci i zajmowała się dużym domem ,mój wujek opłacał jej składki emerytalne i zawsze miała dostęp do jego konta bankowego.

U was sytuacja jest inna ale po 7 latach wspólnego życia ,planach małżeńskich i tak ta relacja wygląda marnie. Nie musisz się zgadzać na taki model życia .

Poza tym możesz poszukać lepszej pracy ,możesz zarabiać  więcej ,możesz się kształcić ,poszerzać swoje perspektywy ale  dla samej SIEBIE.  A nie dlatego żeby doskoczyć  to zarobków męża bo inaczej będziesz jadła placki ze śmietaną w restauracji a on wykwitnę danie przez resztę życia.

98 Ostatnio edytowany przez klaudia20s (2019-12-23 12:59:23)

Odp: Pieniądze w związku / małżeństwie - różnica zarobków

Autorko postu!

Zastanów sie poważnie nad tym związkiem. Twoj chlopak robi Cie wraz z rodzicami w bambuko, dokładasz im sie do raty kredytu,a  czy jestes wpisana w mieszkanie? Cojelsi sie rozstaniecie? spłacą Cie?
I co jesli pojawi się dziecko? Bedziecie kupowac dla niego rzeczy pół na pół? Masakra.
U mnie mąż zarania wiecej ode mnie i rachunki płacimy proporcjonalnie do zarobków. Np: wszystkich opłat mamy 800zł, z czego mąż płaci 600 a ja 400. Bo tak wychodzi z % proporcji zarobków. Zakupy raz ja raz on. Wakacje róznie, mąż opłacił nam pobyt 7 dni nad morzem w tym roku, a potem jak opłaciłam weekend w bratysławie.
Nie moze byc wg mnie w powaznym związku liczenia 50/50. Tak to można żyć ze współlokatorem a nie partnerem/partnerka zyciową.

Posty [ 66 do 98 z 98 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Pieniądze w związku / małżeństwie - różnica zarobków

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026