Wiem, że to forum dla kobiet, ale wolę pytać Was, sorki. Sytuacja wygląda tak.
Poznałem dziewczynę, spotykaliśmy się. Powiedziałem jej, co czuje, ona coś tam mówi, że nie chce i, że lepiej przyjaciele (uszanowałem to, nie wiem czy dobrze zrobiłem, ale uważam, że do miłości nie można zmuszać).
Tyle, że mi na niej strasznie zależy i nie wiem już sam, czy o nią walczyć, a jak tak, to jak to robić? Nigdy wczesniej się przed żadna dziewczyna nie otworzyłem, bo po prostu nie czułem nic, a ja jakbym znał całe życie, choć znamy się miesiąc.
Do tego kocha się w niej kolega i nie wiem, czy ona też na niego nie leci.
Problemy są 2.
Pierwszy: zjada mnie zazdrość i sam nie wiem, co robic.
Drugi: strasznie mnie boli, bo uważam, że to moja wina. Chyba za dużo gadam, za mało słucham, ale ciężko rozmawiać z kimś, kto mało mówi, jakoś tak źle.
Proszę, byś na przyszłość zadbał o poprawną ortografię i interpunkcję, wtedy więcej osób będzie w stanie odpowiedzieć na Twój post.