znajomości z podtekstem - czy przesadzam? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » znajomości z podtekstem - czy przesadzam?

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 207 z 207 ]

196

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?
aurora borealis napisał/a:

Na szczęście pojęcie "zwyczajności", jest bardzo rozciągliwe. A dzięki różnym fajnym męskim zainteresowaniom, można nie tylko poobserwować mężczyznę i poznać dziedziny które lubi i już na początku znajomości zaakceptować fakt, że będziemy regularnie "zdradzane" na przykład z ligą hokejową, ale i samej się nieźle wkręcić.  Do małżeństwa wprawdzie nie doszło, ale dzięki fascynacji jednego z moich przyszłych-niedoszłych, nauczyłam się łowić ryby i wiem z czym, gdzie i o której chodzi się na okonie, a z czym, gdzie i o której na szczupaki ; - )))

No, pewnie, też bym chciała ciekawego człowieka, super byłoby być z facetem, który lubi kajaki, rajdy i rower, który coś tam czasami czyta smile i ma do powiedzenia coś więcej niż ceny samochodów na giełdzie i zalety nowego telefonu komórkowego smile
Słuszna uwaga, że normalność jest pojemna.
Moja uwaga wzięła się stąd, że czasem obserwuję koszmarnych bufonów. Od takich z daleka!

Ryb nie łowię i łowić nie będę (jak można żywcem, bez narkozy nadziać na haczyk żywe stworzenie?! yikes ), ale idea gapienia się godzinami na wodę i kontemplowania ciszy jest mi bliska. Zwyczaje zwierząt to też fascynująca rzecz, przyroda mnie interesuje i pociąga.

Zobacz podobne tematy :

197 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-15 11:13:58)

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?
Snake napisał/a:

...a to w porównaniu z polską szablą husarską zwykly badziew był. Szczególnie, że miecz samurajski technicznie rzecz biorąc jest szablą. Polska myśl wojskowa podbiła wszystkie kawalerie świata do XX wieku włącznie ale ten durny miecz samurajski podbił Hollywood...

Łał, nie wiedziałam!
Z okazji ślubnej rocznicy życzę wielu dalszych satysfakcjonujących wspólnych lat :)

198

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?
Piegowata'76 napisał/a:
Snake napisał/a:

...a to w porównaniu z polską szablą husarską zwykly badziew był. Szczególnie, że miecz samurajski technicznie rzecz biorąc jest szablą. Polska myśl wojskowa podbiła wszystkie kawalerie świata do XX wieku włącznie ale ten durny miecz samurajski podbił Hollywood...

Łał, nie wiedziałam!

wink Przy najbliższej okazji obejrzyj film Ostatni samuraj z Tomem Cruisem. Ten gra kapitana amerykańskiej kawalerii, weterana wojny secesyjnej, który ma szkolić nowoczesną japońską armię. W filmie jest scena jak pojmany do niewoli Cruise toczy walkę na drewniane miecze z samurajem. Jest to bardzo pocieszna scena, tak pocieszna, że mogła powstać tylko w Hollywood przesiąkniętym modą na mangę i takie tam. Otóż kwiat amerykańskiego szkolnictwa wojskowego, oficer kawalerii i weteran wojenny nie potrafi nic w szermierkę. Cruise trzyma sobie i macha tym drewnianym cepem takoż właśnie jak cepem. Dostaje więc słusznie bęcki od samuraja, po czym może już przejść przemianę duchową oraz oczywiście nauczyć się od samurajów trudnej sztuki władania mieczem samurajskim. Rzecz jasna w tej nauce otrzyma cenne porady w rodzaju "nie myśl - działaj" lol
Jest to pocieszne, bo pomijając, że w trakcie pojedynku Cruise był wciąż niedoleczony po bitwie, to nawet biorąc do ręki drewniany kij, jako wyszkolony i doświadczony przez lata praktyki wojennej kawalerzysta - szablista użyłby tego kija zgodnie z zasadami szermierki szablą. Oczywiście w ułomny sposób, bo kij to nie rękojeść szabli, ani wyważona głownia ale tym bardziej doświadczony szermierz praktyk potrafiłby od ręki dopasować wyuczoną sztukę do narzędzia. No ale wtedy zamiast bezlitosnych bęcków oglądalibyśmy zupełnie inną scenę, a przecież nie o to w filmie chodziło. Gdyby zaś obaj panowie stanęli do walki w pełni sił i każdy ze swoją wyuczoną bronią, a nie kijem tj. Cruise z szablą, a samuraj z mieczem samurajskim (też szablą), to o zgrozo moglibyśmy zobaczyć jak szermierz z okropnego zachodu rozciąga na trawie dumnego samuraja. Tak się bowiem składa, że rzeczony amerykański kawalerzysta posługiwał się wiedzą szermierczą wynikającą z setek lat doświadczeń walki różnych form broni białej, w rękach różnych kultur, armii, szkół, ludzi. Kwintesencją tego w zasadzie tysiąca lat rozwijania sztuki szermierczej była prawie całkowita dominacja w XIX wieku szabli jako broni najdoskonalszej i najbardziej uniwersalnej. Tak więc przyzwoicie wyszkolony kawalerzysta nijak nie mógł dać sobie zrobić kuku jakiemuś samurajowi.
Kolejny od propagandy to mój ulubieniec Tarantino z Kill Billem. Niewątpliwie miecz samurajski jest fajny ze względu na całą tą filozoficzna otoczkę ale to jaja są. Na przykład jak mistrz płatnerski miesiąc wytwarza miecz, dzieło sztuki i takie tam pierdoły o starożytnej sztuce. Tylko ani słowa o tym, że to była starożytna sztuka jak z gówna ukręcić bicz. Tak się bowiem składa, że ci japońscy mistrzowie płatnerscy po prostu dysponowali gównianą rudą żelaza i nie potrafili wytapiać porządnej stali więc musieli wykuwać głownie pracowicie lepiąc je z małych grudek. Fakt, jest to godne podziwu lol Tymczasem w Europie już od wieków w kuźniach napędzanych kołem młyńskim wykuwano miecze, rapiery, szpady, szable z jednego kawałka wysokogatunkowej stali węglowej. W jeden dzień... i bez rytuałów modlitewnych, okadzania dymem z drzewka sandałowego i podobnych pierdół tongue No ale jak o tym nakręcić film? Jak nakręcić Kill Billa, w którym dama z kataną rzucając się na szablistę dostaje z marszu krótkie cięcie w nogę wykroczną i jest po walce?

Piegowata'76 napisał/a:

Z okazji ślubnej rocznicy życzę wielu dalszych satysfakcjonujących wspólnych lat smile

Thx smile

199

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?

Jakoś mi się przypominał "Sposób na Alcybiadesa" i zarzucanie "węża" :)

200 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2019-08-16 21:46:39)

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?
Snake napisał/a:

He, he nie śmiem zgadywać...

Wielkiej filozofii w tym nie ma. Najczęściej ten mój "test" robi się sam, ale zwykle baczniej przyglądałam się nowopoznanym panom, którzy nie lubili sernika, nie pasjonowali się jakimkolwiek sportem (biernie lub czynnie) oraz nie śledzili wiadomości z kraju i ze świata...

Snake napisał/a:

Tak żartuję na potrzeby dyskusji. Wiadomo, że w życiu jest różnie ale wracając na ziemię ja osobiście lubię pogadać z kobietami o zwykłych sprawach. O dzieciach i takich tam sprawach. Sprawdzone, że kobiety głupieją jak się je traktuje jak normalnego człowieka wink Niemniej żona do dziś wypomina mi, że już jej nie opowiadam o gwiazdach...
Może dziś opowiem, bo mamy rocznicę ślubu. Ponoć śliczny bukiet kupiłem, taki niebanalny tongue Teraz sączymy alkohol, żona ogląda Sopot. Mnie ku....a bierze, bo młodszy pojechał na obóz sportowy i gnojek raz dziennie daje sygnał, że żyje, a poza tym nie odbiera telefonów. Moja krew...

Jasne, że masz rację! Jednak o przebiegu procesu rozwoju mowy u dwulatka i wynikach jego treningu czystości, rozmawiałabym dopiero na kolejnych spotkaniach.
Życzę Wam plejad na małżeńskim nieboskłonie. Musicie być niezwykle oryginalną i dobraną parą z równie udanym przychówkiem! ; - )))

Snake napisał/a:

Przy najbliższej okazji [...]

To jest właśnie to, o co mi biega, Snake... Zaintrygowana Tobą niewiasta, natychmiast po powrocie do domu, rzuca się na sofę i odpala oba filmy w poszukiwaniu scen, o których wspomniałeś, a potem kupuje album o białej broni, by umieć odróżnić rapier od szpady.

201 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2019-08-16 21:49:25)

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?
Piegowata'76 napisał/a:

No, pewnie, też bym chciała ciekawego człowieka, super byłoby być z facetem, który lubi kajaki, rajdy i rower, który coś tam czasami czyta smile i ma do powiedzenia coś więcej niż ceny samochodów na giełdzie i zalety nowego telefonu komórkowego smile
Słuszna uwaga, że normalność jest pojemna.
Moja uwaga wzięła się stąd, że czasem obserwuję koszmarnych bufonów. Od takich z daleka!

Racja, tyle, że wracając do tematu wątku, taki bufon na pierwszych randkach może jedynie wywołać irytację i nudę jak stąd do Sewastopola, ale intymnej sfery nie
narusza. Nie to co pan z lepkim językiem i lepkimi łapkami...

Piegowata'76 napisał/a:

Ryb nie łowię i łowić nie będę (jak można żywcem, bez narkozy nadziać na haczyk żywe stworzenie?! yikes ), ale idea gapienia się godzinami na wodę i kontemplowania ciszy jest mi bliska. Zwyczaje zwierząt to też fascynująca rzecz, przyroda mnie interesuje i pociąga.

Piegowata, jasne, że można. Oszczędzę Ci opisu, co potem z nimi jeszcze trzeba zrobić ; - )))
A Ty rybki to w ogóle  jadasz? Bo może ja Tobie źle działam na kubki smakowe ? ; - ) Jeśli tak, to czym prędzej zmienię temat na poziomki. ; - )

202

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?
aurora borealis napisał/a:

To jest właśnie to, o co mi biega, Snake... Zaintrygowana Tobą niewiasta, natychmiast po powrocie do domu, rzuca się na sofę i odpala oba filmy w poszukiwaniu scen, o których wspomniałeś, a potem kupuje album o białej broni, by umieć odróżnić rapier od szpady.

Podstawowe różnice są w rękojeści i jej osłonie. Forma głowni czyli klingi, to już bardziej wtórna rzecz. Przy czym szpada poniekąd wywodzi się z rapiera, będąc jego bardziej subtelną odmianą. Wręcz odmianą nie militarną, bo była popularna wśród cywili i jako broń pojedynkowa. Oczywiście był ogrom odmian rapierów i szpad. Cięższych, lżejszych, bojowych, cywilnych. I tu jak rzeczona kobieta kupi sobie książkę i obejrzy filmy, to zrozumie jak w rzeczy samej prymitywną bronią jest japoński miecz samurajski. Zobaczy jak w Europie przez wieki trwał rozwój szermierki, gdzie tabuny rzemieślników i praktyków szermierki wymyślało, konstruowało i modyfikowało broń białą żeby udoskonalić i zwiększyć skuteczność szermierki. Przy finezji konsekwencji w różnicy budowy i chwytu rapieru, szpady i szabli "katana" wygląda i działa jak cep.

203 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-17 00:19:17)

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?
aurora borealis napisał/a:

JPiegowata, jasne, że można. Oszczędzę Ci opisu, co potem z nimi jeszcze trzeba zrobić ; - )))
A Ty rybki to w ogóle  jadasz? Bo może ja Tobie źle działam na kubki smakowe ? ; - ) Jeśli tak, to czym prędzej zmienię temat na poziomki. ; - )

Ech, bez przesady smile Nawijaj o rybkach, ile masz ochotę smile A patroszenie i obróbka czegoś, co już dokonało żywota, nie rusza się juz i nie czuje, też mnie nie przeraża. Ze wsi jestem... wink
Jadam wyżej wymienione jak najbardziej, ale niech je łowią i mordują inni. Od mięsa też nie stronię, ale od scen drastycznych trzymam się z daleka. No, cóż... może to obłuda...

204 Ostatnio edytowany przez Snake (2019-08-17 01:13:26)

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?
Piegowata'76 napisał/a:

Ryb nie łowię i łowić nie będę (jak można żywcem, bez narkozy nadziać na haczyk żywe stworzenie?! yikes ), ale idea gapienia się godzinami na wodę i kontemplowania ciszy jest mi bliska. Zwyczaje zwierząt to też fascynująca rzecz, przyroda mnie interesuje i pociąga.

Ja tylko nadmienię, nie będąc wędkarzem, że łowienie ryb "na żywca", to tylko część zabawy. Jeździłem na ryby z ojcem za dziecka i nie nabijałem na haczyk żadnych żywych stworzonek, a kulki różnych roślinnych smakołyków. Łowiłem ryby towarzysko za dorosłego i to samo. Nawet głupiej dżdżownicy nie nabijałem na haczyk. Teraz w sklepach jest multum martwej zanęty i pokarmu na haczyk.
Natomiast 3 dni temu w czasie przejażdżki rowerem "spod kół" wyskoczyła mi sarna i to są emocje i frajda wink Głupich bażantów, które "ktoś hoduje i wypuszcza na pole", to nie liczę. Nie mniej jadę jutro w gości i zabieram ze sobą wiatrówkę, będziem strzelać tongue

205 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-17 12:42:32)

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?

Wiem, Snake, że nie tylko na robale łowi się ryby, ale takie połykanie ostrego haczyka przez rybę i brutalne wyjmowanie z niej haczyka to że nic przyjemnego. Przecież to musi boleć yikes
Nie jestem jakąś szaloną idealistką ani nawet wegetarianką, ale sceny drastyczne zostawię innym smile

Mnie kiedyś prawie spod kół roweru wyskoczył lis. A kilka tygodni temu niemal w środku miasta taki "chytrusek" przebiegł drogę mnie i synowi w czasie wieczornego polowania na pokemony.
Co prawda ten środek miasta w naszym przypadku to bardzo względne pojęcie. Miasteczko nasze nie jest najmniejsze, ale do metropolii mu daleko. Dwa kroki od centrum zaczyna się inny świat.

206 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2019-08-19 23:38:32)

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?
Snake napisał/a:

Przy finezji konsekwencji w różnicy budowy i chwytu rapieru, szpady i szabli "katana" wygląda i działa jak cep.

Nie odmówiłam sobie radochy pobrykania po necie w poszukiwaniu obrazków ilustrujących Twe słowa, Snake. Aż się człowiekowi chce zabrać za fechtunek. Nie darmo mnie ojcec Hajduczkiem zwał ; - )))

Piegowata'76 napisał/a:

Ech, bez przesady smile Nawijaj o rybkach, ile masz ochotę smile

Jeśli nawijać - to tylko na spinnig ; - )))

Snake napisał/a:

Nie mniej jadę jutro w gości i zabieram ze sobą wiatrówkę, będziem strzelać tongue

I?

207 Ostatnio edytowany przez kate011 (2019-10-24 04:52:35)

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?

hej! odświeżam temat

Jeśli chodzi o pana nr 2 - tak, chodziło mu wyłącznie o poznanie kobiety do seksu, kontaktu już nie mamy.
Facet nr 1 odnowił kontakt (przez jakiś czas spotykał się z kimś, od pewnego czasu trochę mnie "zaczepiał" i jakoś w końcu to podłapałam).


Spotkaliśmy się spontanicznie, porozmawialiśmy i wyjaśniliśmy chyba (przynajmniej po części) sytuację sprzed kilku miesięcy.

Zastanawiam się tylko czy warto tę znajomość kontynuować. Mamy kontakt od 2-3 tygodni, widzieliśmy się 2 razy (były pocałunki, chyba jest między nami duże napięcie seksualne) i na razie nie pada propozycja spotkania. Kontakt poprzez wiadomości mamy niemal codzienny (prawie zawsze z jego inicjatywy, raczej krótkie wymiany kilku wiadomości/flirt, sporo podtekstów, które rozładowuję żartami, czasami lekko pociągnę temat, ale nie za mocno). Raz jeszcze zaproponował spotkanie tego samego dnia, po czym odwołał (co wzbudziło myśl, że traktuje mnie jako sposób na "nudę" lub plan B)

Właśnie ten brak propozycji spotkań (lub na ostatni moment) mnie zastanawia. Przy tym sporo aluzji seksualnych/sprowadzania rozmów na ten temat. Mam wrażenie, że moje pierwotne odczucia nie były mylne. Jeszcze nie skreślam tej znajomości, bo trwa ona bardzo krótko i też nie chcę wymagać nie wiadomo czego na początku smile

Co o tym myślicie? Staram się podchodzić do tego na luzie, ale zastanawiam, czy warto w ogóle zaprzątać sobie nim głowę. Czy może wg Was oczywistym jest, że traktuje mnie zupełnie niepoważnie? Takie mam odczucie.
Jestem ciekawa Waszych opinii, bo również te negatywne dały mi sporo do myślenia i pozwoliły spojrzeć (już na spokojnie) z perspektywy osoby trzeciej.

Posty [ 196 do 207 z 207 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » znajomości z podtekstem - czy przesadzam?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024