znajomości z podtekstem - czy przesadzam? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » znajomości z podtekstem - czy przesadzam?

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 207 ]

1 Ostatnio edytowany przez kate011 (2019-08-05 05:00:14)

Temat: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?

Cześć!
Jestem przed 30. Od 1,5 roku jestem singielką, pasowało mi to (i właściwie pasuje nadal, choć nie ukrywam, fajnie by było za jakiś czas kogoś poznać...). Przede wszystkim przed wejściem w kolejne znajomości chciałam "pozbierać" siebie po ciężkim rozstaniu oraz popracować nad sobą.
Do otworzenia się na nowe (męskie) znajomości trochę skłoniło mnie wydarzenie, na które się wybieram - pomyślałam, że warto byłoby wybrać się z os. towarzyszącą (ale jeśli się nie uda, trudno, podchodzę bez większego parcia).

Gdy tylko doszłam do tego wniosku (będąc akurat na piwie z koleżanką) za pół godziny zagadało do nas kilku mężczyzn w podobnym wieku. Rozmowa była interesująca, więc pozwoliłyśmy im się dosiąść. Wpadłam jednemu w oko, była między nami wyraźna chemia. Następnego dnia spotkaliśmy się na spacer, rozmawiało się dobrze; spacer zakończył się pocałunkiem ( z zaskoczenia, ale pozytywnego ). Przez kolejne dni mieliśmy codzienny kontakt, pisał, interesował się, chciał się spotkać; jednak co jakiś czas przemycał podteksty seksualne, co mi nie odpowiadało (nie interesują mnie przelotne znajomości).
W końcu po kolejnym spotkaniu, które nie skończyło się najlepiej - posprzeczaliśmy się przez internet (byliśmy po %) ponieważ znowu napisał coś z podtekstem, co mnie wyprowadziło z równowagi. Nie chciałam być traktowana jedynie jako potencjalny obiekt seksualny. Napisałam mu, by lepiej poszukał kogoś innego tylko do łóżka. Znajomość się zakończyła (czyli miałam dobre przeczucia, lub facet zraził się "awanturą" o ostro się rozkręciła, ciężko powiedzieć...).  Tak czy inaczej postanowiłam być bardziej wyczulona na podobne "znaki" i obserwować je na chłodno (w tej znajomości trochę zaślepiła mnie chemia).


Parę miesięcy po tej sytuacji postanowiłam spotkać się z facetem poznanym na aplikacji randkowej. Wiem, że miejsce poznania sugeruje "chęć przygód", lecz zaznaczyłam w profilu, że takowe mnie nie interesują (by nie tracić czasu obu stron).
Zanim udało nam się spotkać pisaliśmy kilka tygodni codziennie, okazało się, że mamy wiele wspólnych tematów jak i zainteresowań.
Na spotkaniu było bardzo ok, co prawda nie czułam tak silnej chemii jak z poprzednikiem, ale było naprawdę miło, tematy nam się nie kończyły. Rozmawialiśmy kilka godzin, poszliśmy na spacer, piwo, wracaliśmy za rękę (w jego kieszeni, ponieważ było mi zimno w dłonie ). Poza tym żadnych gestów, pożegnanie "buziakiem" w policzek. Pomyślałam sobie: wydaje się okej. Do czasu po spotkaniu, gdzie chwilę po powrocie do domu zasugerował, że przydałoby mu się teraz ogrzanie (uznałam to za próbę flirtu, nic strasznego tongue). Następnego dnia jednak podtekstów było trochę więcej, czuję jakby powoli odsłaniał karty.... przestałam na razie odpisywać. Po prostu zraża mnie tak szybka próba "przeskoczenia" na inny level znajomości, albo iny rodzaj... którym przecież nie jestem zainteresowana ( co sygnalizowałam od razu).


I tutaj moje pytania o Waszą opinię:
-Czy przesadzam? Może takie podteksty są normalne? Z moich doświadczeń wynika, że gdy mężczyzna był zainteresowany rozwojem znajomości (w kierunku relacji, nie samego seksu) raczej nie stosował takich podtekstów, a na pewno nie na tak wczesnych etapach. Więc czuję, że intuicja dobrze mi podpowiada.

-Czy według Was to kwestia zwykłego pecha, że trafiłam na takich facetów? Czy może  jest coś we mnie, co kategoryzuje mnie w ich oczach w ten sposób?
Przyznam, że zaczynam się zrażać do poznawania mężczyzn w ogóle, nie mówiąc nawet o randkowaniu.


PS Uprzedzając komentarze -  tak wiem, jestem (od dawna) dorosła i seks jest normalny, ale mnie po prostu nie kręcą znajomości na nim oparte/zaczynające się od niego i nie tego szukam.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?

Ja myślę, że trochę sama sabotujesz te znajomości. Jesteś już gotowa do poznania kogoś nowego?

Oni przemycają podteksty, bo się boją, że inaczej wrzucisz we friendzone i tyle z tego będzie. Poza tym jak przemycają podteksty to sama też zaczynasz patrzeć na nich jak na potencjalnego kochanka, co też Tobie pozwala zobaczyć, czy wstępnie chcesz go w takiej roli.

Jeżeli dobrze Ci się z facetem rozmawia to czemu po prostu z nim o tym nie porozmawiasz? Osobiście wychodzę z założenia, że związek powinien być oparty na rozmowach o wszystkim, o czym się tylko da, więc jeżeli facet konkretny, to mu powiedz, że myślisz o nim poważnie i długodystansowo, a podteksty Trochę Cię zrażają. Wtedy zobaczysz czy zamilknie czy dalej będzie chciał się z Tobą spotykać.

3

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?

Na Twoim miejscu bym tego faceta jeszcze poobserwowała,jak zachowujevsię na spotkaniach. Jeśli nadal będzie dawał Ci sygnały,że chce seksu,to wtedy z nim na ten temat pogadaj. Też nie lubię,jak  facet tak szybko zaczyna stosować seksualne podteksty. Mój partner zaczął takie stosować,gdy już byliśmy ze sobą,a na początku znajomości nic takiego nie słyszałam od niego. Odpisz temu facetowi,spotkaj  się z nim i wtedy stwierdzisz,o co mu może chodzić.

4 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-08-05 08:23:32)

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?

Kamcia mam pytanie: więc jak się zaczęło to wasze "chodzenie" i czy były gesty typu calus w policzek czy chodzenie za rękę wczesniej ( nie z powodu zimna) czy nic ?
Każdy jest inny lecz może autorka faktycznie nie daje sygnałów żadnych innych ze rozroznia znajomosc z kumplem od znajomosci z kandydatem na chlopaka i stad te podteksty dla wybadania sytuacji? Zresztą czy nie są one dobrym pretekstem do po rozmawiania o podejściu do związku gdzie możesz przedstawic swoje poglądy w tej sferze i  zobaczyc czy Wam po drodze?

A jak szukasz po prostu towarzystwa ba wesele autorko to czemu wprost tego nie powiesz chłopakowi?

5

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?

Normalnie się zaczęła,spotykaliśmy się,dużo rozmawialiśmy, poznawaliśmy,na pożegnanie zawsze był uścisk. Z tym,że zaczęliśmy od pewnego czasu spędzać coraz więcej czasu razem,widać było,że żal się rozstawać. Po jakimś tam czasie, pojawiło się chodzenie pod rękę,całus,u nas to szło w swoim tempie,nic na siłę nie przyspieszaliśmy,do wszystkiego i tak doszło w swoim czasie. I ja osobiście jestem zadowolona z takiego rozwoju znajomości. To naprawdę nie muszą od razu lecieć teksty sugerujące seks. Zwłaszcza,gdy obie strony mają za sobą bolesne doświadczenia.
    Może tak być,że autorka nie daje żadnych takich sygnałów,o których napisałaś,dlatego facet próbuje ją "wybadać". Ciężko stwierdzić. Ale uważam,że za szybko skreśliła tego  faceta,bo po dwóch takich tekstach nie ma co jeszcze się zrażać. No i nie wiemy,jaki to dokładnie był tdn drugi tekst. Bo jak znowu coś, że by rozgrzać się chciał, to ja jeszcze nic strasznego w tym nie widzę. Mnie kiedyś kolega napisał z grubej rury,że jak mnie gardło boli,to powinnam zrobić loda. Nie muszę chyba pisać,że więcej rozmów z nim nie było wink

6 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-05 10:54:47)

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?

Nie rozumiem, dlaczego ludzie tak się boją tego "friendzone". Mnie się bardzo marzy od przyjaźni zacząć, a nie od razu skok na głęboką wodę. Stopniowo, powoli... Jak ma się coś więcej z tego rozwinąc, to się rozwinie, a jak nie, to i przyjaźń z fajnym człowiekiem jest wartościowa.
Nagabywania o charakterze seksualnym, gdy jeszcze sytuacja zupełnie do tego nie dojrzała, to dla mnie przejaw braku kultury, szczerze mówiąc zwykłe chamstwo.
Spotkałam się kiedyś z facetem, któremu bardzo się spodobałam, otwarcie dawał temu wyraz. Mnie niespecjalnie przypadł do gustu, w pierwszym momencie odmówiłam ponownego spotkania, ale po namyśle doszłam do wniosku, że skoro dobrze się rozmawiało, facet był uprzejmy i ciepły (zbyt tylko ochoczo zmniejszał dystans, biorąc mnie za ręce i całując po nich na oczach całej kawiarni, co mnie krępowało, ale uznałam, że mogę mu o tym powiedzieć), to może warto jeszcze zweryfikować swoje wrażenia. Napisałam mu o tym, a ten zaczął przypierać mnie do muru, nagabywać o spotkanie bez pozostawienia mi czasu do namysłu, kiedy i gdzie. Na koniec palnął, że chciałby się ze mną kochać.
Oooo, tego już było za wiele. Odpisałam, że wycofuję się z tej znajomości.

Oczywiście zastanawiałam się potem, czemu mnie "nikt" nie chce i co robię nie tak, było mi przykro, ale już mi to rozkminianie przeszło. Albo będzie jak jak potrzebuję, albo będę pędzić radosne życie singla smile

7 Ostatnio edytowany przez Mordimer (2019-08-05 10:46:24)

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?
Piegowata'76 napisał/a:

Nie rozumiem, dlaczego ludzie tak się boją tego "friendzone". Mnie się bardzo marzy od przyjaźni zacząć, a nie od razu skok na głęboką wodę. Stopniowo, powoli... Jak ma się coś więcej z tego rozwinąc, to się rozwinie, a jak nie, to i przyjaźń z fajnym człowiekiem jest wartościowa.
Nagabywania o charakterze seksualnym, gdy jeszcze sytuacja zupełnie do tego nie dojrzała, to dla mnie przejaw braku kultury, szczerze mówiąc zwykłe chamstwo.
Spotkałam się kiedyś z facetem, któremu bardzo się spodobałam, otwarcie dawał temu wyraz. Mnie niespecjalnie przypadł do gustu, w pierwszym momencie odmówiłam ponownego spotkania, ale po namyśle doszłam do wniosku, że skoro dobrze się rozmawiało, facet był uprzejmy i ciepły (zbyt tylko ochoczo zmniejszał dystans, biorąc mnie za ręce i całując po nich na oczach całej kawiarni), to może warto jeszcze zweryfikować swoje wrażenia. Napisałam mu o tym, a ten zaczął przypierać mnie do muru, nagabywać o spotkanie bez pozostawienia mi czasu do namysłu, kiedy i gdzie. Na koniec palnął, że chciałby się ze mną kochać.
Oooo, tego już było za wiele. Odpisałam, że wycofuję się z tej znajomości.

Oczywiście zastanawiałam się potem, czemu mnie nikt nie chce i co robię nie tak, było mi przykro, ale już mi to rozkminianie przeszło. Albo będzie jak jak potrzebuję, albo będę pędzić radosne życie singla smile

Friendzone to nie taka typowa przyjaźń. Raczej pseudo przyjaźń. To takie żerowanie na mężczyźnie i granie na jego nadziejach i uczuciach. Jak kobieta jest w porządku to ucina to w zarodku a nie oferuje jakieś friendzony.

Pewnie gdyby tobie się juz na starcie spodobał to inaczej potoczyłoby się to wszystko. wink Przystojnym na więcej pozwalacie.

8 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-05 10:52:27)

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?
Mordimer napisał/a:

Pewnie gdyby tobie się juz na starcie spodobał to inaczej potoczyłoby się to wszystko. wink Przystojnym na więcej pozwalacie.

Żeby nie wiem jak był przystojny, pewne zachowania mnie zrażają. Przystojność to za mało. Z kolei fajna osobowość czasami (pewnie że nie zawsze, bo nie wszystko przeskoczysz) potrafi przyćmić fizyczne niedoskonałości.
A taka friendzone, o jakiej piszesz, Mordimer, obok przyjaźni nawet nie leżała. Obrzydliwe wyrachowanie. Słówko "friend" jest tu zupełnie nieadekwatne.

9

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?
Piegowata'76 napisał/a:
Mordimer napisał/a:

Pewnie gdyby tobie się juz na starcie spodobał to inaczej potoczyłoby się to wszystko. wink Przystojnym na więcej pozwalacie.

Żeby nie wiem jak był przystojny, pewne zachowania mnie zrażają. Przystojność to za mało. Z kolei fajna osobowość czasami (pewnie że nie zawsze, bo nie wszystko przeskoczysz) potrafi przyćmić fizyczne niedoskonałości.
A taka friendzone, o jakiej piszesz, Mordimer, obok przyjaźni nawet nie leżała. Obrzydliwe wyrachowanie. Słówko "friend" jest tu zupełnie nieadekwatne.

Friedzone to takie już pejoratywne określenie. Ciężko wejść a raczej przejść z relacji seksualnej po rozstaniu do reacji opartej na przyjaźni. Może nielicznym się uda ale ciężko z tym bywa.

Pewnie jest tak jak piszesz ale osobowość to nie wszystko.

10 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-05 11:07:37)

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?
Mordimer napisał/a:

Friedzone to takie już pejoratywne określenie. Ciężko wejść a raczej przejść z relacji seksualnej po rozstaniu do reacji opartej na przyjaźni. Może nielicznym się uda ale ciężko z tym bywa.

Pewnie jest tak jak piszesz ale osobowość to nie wszystko.

Ano, pewnie nie wszystko, ale i seks to nie wszystko. Musi się całośc zgrać smile
Bez osobowości to chyba tylko na chwilę wystarczy, a to już kwestia preferencji.
Co do przyjaźni po relacji seksualnej, to uważam, że nic na siłę, życie samo pokaże. Śmieszą mnie jednak i uważam za infantylne deklaracje, że skoro nam się skończyła ta seksualna relacja, to obrażamy się na siebie jak dzieci w piaskownicy. Co mi szkodzi, gdy spotkam człowieka, z którym byłam blisko, przywitać się, zamienić parę słów i nawet zagadnąć: "chodźmy na piwo".

11 Ostatnio edytowany przez Mordimer (2019-08-05 11:12:59)

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?
Piegowata'76 napisał/a:
Mordimer napisał/a:

Friedzone to takie już pejoratywne określenie. Ciężko wejść a raczej przejść z relacji seksualnej po rozstaniu do reacji opartej na przyjaźni. Może nielicznym się uda ale ciężko z tym bywa.

Pewnie jest tak jak piszesz ale osobowość to nie wszystko.

Ano, pewnie nie wszystko, ale i seks to nie wszystko. Musi się całośc zgrać smile
Bez osobowości to chyba tylko na chwilę wystarczy, a to już kwestia preferencji.
Co do przyjaźni po relacji seksualnej, to uważam, że nic na siłę, życie samo pokaże. Śmieszą mnie jednak i uważam za infantylne deklaracje, że skoro nam się skończyła ta seksualna relacja, to obrażamy się na siebie jak dzieci w piaskownicy. Co mi szkodzi, gdy spotkam człowieka, z którym byłam blisko, przywitać się, zamienić parę słów i nawet zagadnąć: "chodźmy na piwo".

Dla mnie mężczyzny jest to nie pojęte co piszesz. Jak mnie jakaś dziewucha kopnie w dupe, zdradzi to nie wyobrażam sobie abym dalej kontynuował znajomosć z kimś takim. No cóż syty głodnego nie zrozumie.

12

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?

Wydaje mi się, Piegowata, że masz jakieś złe skojarzenia zakodowane z tą sferą i to Cię hamuje, I nie myśl przypadkieem, że namawiam Cię na instrumentalne traktowanie seksu, nic z tej bajki:) Jakoś z narzędzia zbliżania się i akceptacji między mężczyzną a kobietą stał się w Twojej głowie sferą w której przestałaś się komfortowo czuć..
Gdybyś tak się czuła, to nie problemu z  relacjami- tzn na etapie bliższym już, bo jak czytam Twoje posty to widać że masz seksapil po prostu i mężczyzn przyciągasz.

13 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-05 15:25:46)

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?

Wiesz, Mordimer, rozstania są różne. Czasami odbywają się po ludzku i z szacunkiem.
Miałam taką znajomość, gdzie oboje kierowaliśmy się niewłaściwymi pobudkami i doszliśmy w końcu do wniosku, że przyjaźń będzie lepsza niż związek. Mimo iż pan trochę nawet mnie zranił, wyjaśniliśmy sobie nieporozumienia i przyznaliśmy do własnych błędów. On mnie przeprosił, ja nie chowam urazy, choć niektóre koleżanki w głowę się stukają. Widujemy się często, bo związał się z bliską mi osobą.

14

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?
Ela210 napisał/a:

bo jak czytam Twoje posty to widać że masz seksapil po prostu i mężczyzn przyciągasz.

Wow, to mnie autentycznie zaintrygowało (serio). Po czym to widać?
Jakoś tak wyczuwam, w sobie potencjał, niekiedy mężczyźni dają mi to odczuć, ale nie wynika z tego nic głębszego.
Ja nie chcę zaczynać, za przeproszeniem - od d...y strony w znaczeniu dosłownym i przenośnym.

15

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?
Lady Loka napisał/a:

Ja myślę, że trochę sama sabotujesz te znajomości. Jesteś już gotowa do poznania kogoś nowego?

Oni przemycają podteksty, bo się boją, że inaczej wrzucisz we friendzone i tyle z tego będzie. Poza tym jak przemycają podteksty to sama też zaczynasz patrzeć na nich jak na potencjalnego kochanka, co też Tobie pozwala zobaczyć, czy wstępnie chcesz go w takiej roli.

Jeżeli dobrze Ci się z facetem rozmawia to czemu po prostu z nim o tym nie porozmawiasz? Osobiście wychodzę z założenia, że związek powinien być oparty na rozmowach o wszystkim , o czym się tylko da, więc jeżeli facet konkretny, to mu powiedz, że myślisz o nim poważnie i długodystansowo, a podteksty Trochę Cię zrażają. Wtedy zobaczysz czy zamilknie czy dalej będzie chciał się z Tobą spotykać.

Myślę, że  możesz mieć sporo racji w kwestii sabotowania znajomości przeze mnie... i właśnie ciężko mi to wypośrodkować - z jednej strony nie niszczyć/rezygnować ze znajomości na samym początku, a z drugiej strony nie być traktowana jedynie jako potencjalny obiekt seksualny.
Co do gotowości, wydaje mi się, że tak. Jednak zdecydowanie wolę rozpoczynanie znajomości inaczej, dopuszczam na pierwszych randkach pocałunki / jakiś dotyk, ale to pisanie z podtekstem właśnie najbardziej mnie odstrasza. Kojarzy mi się z  próbą sprowadzenia znajomości jedynie na fizyczność.
Nie porozmawiam na razie, bo jednak to jeszcze nie ten etap; zgadzam się, że w związku rozmawia się o wszystkim, ale na razie to początek znajomości, która właściwie nie wiadomo jak się rozwinie...


Ela210 napisał/a:

A jak szukasz po prostu towarzystwa ba wesele autorko to czemu wprost tego nie powiesz chłopakowi?

Ne wykluczam czegoś więcej, tylko po prostu w tym celu dałam się namówić na spróbowanie aplikacji randkowej, bez parcia na związek. Ale na pewno byłoby świetnie poznać kogoś rokującego smile

Piegowata'76 napisał/a:

Nie rozumiem, dlaczego ludzie tak się boją tego "friendzone". Mnie się bardzo marzy od przyjaźni zacząć, a nie od razu skok na głęboką wodę. Stopniowo, powoli... Jak ma się coś więcej z tego rozwinąc, to się rozwinie, a jak nie, to i przyjaźń z fajnym człowiekiem jest wartościowa.
Nagabywania o charakterze seksualnym, gdy jeszcze sytuacja zupełnie do tego nie dojrzała, to dla mnie przejaw braku kultury, szczerze mówiąc zwykłe chamstwo.
Spotkałam się kiedyś z facetem, któremu bardzo się spodobałam, otwarcie dawał temu wyraz. Mnie niespecjalnie przypadł do gustu, w pierwszym momencie odmówiłam ponownego spotkania, ale po namyśle doszłam do wniosku, że skoro dobrze się rozmawiało, facet był uprzejmy i ciepły (zbyt tylko ochoczo zmniejszał dystans, biorąc mnie za ręce i całując po nich na oczach całej kawiarni, co mnie krępowało, ale uznałam, że mogę mu o tym powiedzieć), to może warto jeszcze zweryfikować swoje wrażenia. Napisałam mu o tym, a ten zaczął przypierać mnie do muru, nagabywać o spotkanie bez pozostawienia mi czasu do namysłu, kiedy i gdzie. Na koniec palnął, że chciałby się ze mną kochać.
Oooo, tego już było za wiele. Odpisałam, że wycofuję się z tej znajomości.

Oczywiście zastanawiałam się potem, czemu mnie "nikt" nie chce i co robię nie tak, było mi przykro, ale już mi to rozkminianie przeszło. Albo będzie jak jak potrzebuję, albo będę pędzić radosne życie singla smile

Mam bardzo podobne podejście smile

16

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?
kate011 napisał/a:

Mam bardzo podobne podejście smile

Nie chcę wydać się małoduszna, ale cieszy mnie, że jednak spotykam podobne osoby. To mi pozwala poczuć się zdrowszą, normalniejszą.
Bardzo dlugo czułam się napiętnowana i nie całkiem normalna z tym moim podejściem. Na forum zdarzało mi się szeroko otwierać ze zdumienia oczy, że można do życia (nie tylko "tych spraw") podchodzić tak różnie. Przez te trzy lata pisania trochę sobie poukładałam bałagan w głowie, a jednocześnie uświadomiłam, że pewnych przekonań z własnego wyboru zamierzam się trzymać, ale to mnie nie czyni nikim gorszym.

17 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2019-08-05 15:37:04)

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?

Nie wiem, ale mnie się Twoje podejście wydaje dziwne.

Jak idę z kimś na randkę i widzę, że nie daje mi żadnych przesłanek do tego, że mu się podobam, żadnego flirtu, żadnego, nawet przypadkowego, kontaktu fizycznego, to po prostu dochodzę do wniosku, że nie jest mną w ten sposób zainteresowany. A jak nie jest, to nawet jakby super się nam gadało, dalsze poświęcanie czasu tej relacji jest bezsensowne. Ja kolegów na randkach nie szukam. I pewnie ci panowie myśleli podobnie- nie podobam się jej, nie czuje do mnie chemii, to sobie odpuszczę.

Tu nie chodzi o to, że masz się rzucać na faceta i zdzierać z niego ubranie na pierwszym spotkaniu, ale wypadało by zasygnalizować, że Cię kręci jako potencjalny partner, a nie tylko taki friendzonowy orbiter.

18 Ostatnio edytowany przez kate011 (2019-08-05 15:42:13)

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?
Beyondblackie napisał/a:

Nie wiem, ale mnie się Twoje podejście wydaje dziwne.

Jak idę z kimś na randkę i widzę, że nie daje mi żadnych przesłanek do tego, że mu się podobam, żadnego flirtu, żadnego, nawet przypadkowego, kontaktu fizycznego, to po prostu dochodzę do wniosku, że nie jest mną w ten sposób zainteresowany. A jak nie jest, to nawet jakby super się nam gadało, dalsze poświęcanie czasu tej relacji jest bezsensowną stratą czasu. Ja kolegów na randkach nie szukam. I pewnie ci panowie myśleli podobnie- nie podobam się jej, nie czuje do mnie chemii, to sobie odpuszczę.

Tu nie chodzi o to, że masz się rzucać na faceta i zdzierać z niego ubranie na pierwszym spotkaniu, ale wypadało by zasygnalizować, że Cię kręci jak o potencjalny partner, a nie tylko taki friendzonowy orbiter.


Hmmm... Przecież z pierwszym facetem, o którym pisałam całowałam się na koniec (pierwszej) randki, z drugim szłam za rękę. Uważam, że to nie są zachowania "koleżeńskie" czy friendzonowe. Moim zdaniem sygnalizują mniej lub bardziej, w jaką stronę zmierza znajomość. Zresztą jeśli drugi pan zainicjowałby pocałunek, byłoby to dla mnie bardziej naturalne niż te podteksty w wiadomościach.  Dla mnie to wygląda to jakby chcieli sprowadzić znajomość tylko na seksualne tory, tak to odczuwam.

19 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-05 15:50:10)

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?

No, dobra, Beyond, na którejś tam randce z kolei, jeśli nie dzieje się kompletnie nic, to i ja odpuszczam, ale nie na pierwszej, drugiej. Jeśli na oczy gościa nie widziałam do tej pory (jak to bywa z tymi "internetowymi"), to najpierw chcę po prostu rozeznać grunt, zobaczyć, czy atmosfera jest miła, czy jest o czym rozmawiać, czy facet po prostu mi się podoba i czy mam ochotę na drugie spotkanie. Łapy przy sobie! wink Oczywiście nie mówię o jakichś sztywnych regułach, bo zdarzało się i w policzek cmoknąć przy pierwszym spotkaniu, i nie było to niemiłe, pod rękę też kiedyś pana wzięłam na śliskiej ulicy, ale to stanowczo wystarczy na początku.
Przecież można i bez poufałości wyczuć, że się sobie podobamy. Jest uśmiech, jest sugerowanie drugiego spotkania, jest błysk w oku...

20

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?

Więc o co innego chodzi- nie lubisz, nie umiesz rozmawiać o seksie.
I nie musisz.
Ale On w Twojej głowie nie siedzi- nie wie że tak masz, więc w żadnym razie celowo Cię nie obraża.
Możesz zignorować akurat ten temat- zrozumie że nie chcesz o tym rozmawiać

21 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2019-08-05 15:49:35)

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?

Słuchaj, ja z tymi panami na randce nie byłam. Może faktycznie chcieli sobie tylko zaliczyć. Mimo wszystko jednak o tym można by się było przekonać po kilku spotkaniach w realu. Facet, który jest kobietą zainteresowany jako partnerką do związku, będzie chciał się z nią widzieć, nawet jak mu powie, że do seksu potrzebuje czasu. Taki co lata za szybkim numerkiem, zmyje się pronto po takiej informacji.

Dyskredytowanie mężczyzny tylko dlatego, że robi jakieś seksi komentarze natomiast, wydaje mi się dziwne.

Piegowata, może ja sie z choinki urwałam, ale jestem w stanie powiedzieć czy ktoś mnie kręci w kilka sekund. I o ile w czasie randki nie okaże się, że jest nudny/ głupi/ obleśny/ nawiedzony...czy coś w ten fason, to w zasadzie zdanie mam wyrobione, przynajmniej w kwestii chemii i seksapilu.

22 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-05 16:01:55)

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?
Beyondblackie napisał/a:

Piegowata, może ja sie z choinki urwałam, ale jestem w stanie powiedzieć czy ktoś mnie kręci w kilka sekund. I o ile w czasie randki nie okaże się, że jest nudny/ głupi/ obleśny/ nawiedzony...czy coś w ten fason, to w zasadzie zdanie mam wyrobione, przynajmniej w kwestii chemii i seksapilu.

Do mnie "kilka sekund" kompletnie nie przemawia. Gdy ktoś się spieszy, nie zważając na mnie, to sygnał do odwrotu, nienawidzę presji.
W ostatniej znajomości spróbowałam bardziej otwartej komunikacji, ale tu nigdy nie miałąm seksualnych nagabywań, były tylko próby obejmowania i całowania. Powiedziałam spokojnie, że "z urzędu" potrzebuję odrobiny dystansu na początek. "Mój" pan zaakceptował, przyjął do wiadomości i paradoksalnie tym mnie na siebie otworzył, dał poczucie bezpieczeństwa.
Nawet i nagabywanie mieści się w granicach mojej tolerancji, jeżeli facet szanuje moje sygnały, że tego sobie nie zyczę.
Miałam takiego jednego znajomego, który wypytywał, w czym sypiam, co noszę pod piżamą itd. Nie obchodziło go, co myślę, czuję, jak mi dzień minął... Czas pokazał, że pełniłam jedynie rolę wypełniacza pustki po innej kobiecie i wentyla seksualnego.

23 Ostatnio edytowany przez kate011 (2019-08-05 15:55:05)

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?
Beyondblackie napisał/a:

Słuchaj, ja z tymi panami na randce nie byłam. Może faktycznie chcieli sobie tylko zaliczyć. Mimo wszystko jednak o tym można by się było przekonać po kilku spotkaniach w realu. Facet, który jest kobietą zainteresowany jako partnerką do związku, będzie chciał się z nią widzieć, nawet jak mu powie, że do seksu potrzebuje czasu. Taki co lata tylko za numerkiem, zmyje się pronto po takiej informacji.

Dyskredytowanie mężczyzny tylko dlatego, że robi jakieś seksi komentarze natomiast, wydaje mi się dziwne.


Rozumiem, właśnie dlatego założyłam ten temat -  by wyczuć, czy nie przesadzam w drugą stronę smile  i poczytać różne podejścia, spojrzeć na te sytuacje szerzej.

Być może po tej pierwszej znajomości, którą tu opisałam mam takie podejście. Tam podtekstów było naprawdę dużo, a facet mi się podobał... i chyba się trochę zraziłam.

Poza tym, moje związki zaczynały się od przyjaźni/zauroczenia i podteksty pojawiały się już po wejściu w relację, stąd może gdy teraz pojawiają się wcześniej, zaczynam się zrażać, wycofywać, bo myślę, że facetowi chodzi tylko o seks.

24

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?

Kate, mnie się wydaje - ale podkreślam, że nie czuję się wyrocznią, a raczej odosobnionym przypadkiem - że nie ma sensu rozważać, czy przesadzam, czy nie, ale po prostu kierować się swoimi potrzebami oraz odczuciami. Albo ktoś to uszanuje, albo widocznie nie po drodze nam ze sobą.

25 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-08-05 15:57:59)

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?
Beyondblackie napisał/a:

Jak idę z kimś na randkę i widzę, że nie daje mi żadnych przesłanek do tego, że mu się podobam, żadnego flirtu, żadnego, nawet przypadkowego, kontaktu fizycznego, to po prostu dochodzę do wniosku, że nie jest mną w ten sposób zainteresowany. A jak nie jest, to nawet jakby super się nam gadało, dalsze poświęcanie czasu tej relacji jest bezsensowne. Ja kolegów na randkach nie szukam. I pewnie ci panowie myśleli podobnie- nie podobam się jej, nie czuje do mnie chemii, to sobie odpuszczę.

Jestem chyba staroświecka, bo na pierwszej randce, to nie chciałabym ani podtekstów, ani żadnego dotyku.
A czy ktoś jest mną zainteresowany, to widać i bez tego typu zachowań, bo to jest dostrzegalne w sposobie, jaki na mnie ktoś patrzy (także wtedy, gdy mu się wydaje, że nie widzę), albo jak prowadzi rozmowę. Naprawdę nie potrzeba od razu robić aluzji i wyskakiwać z rękoma ;-)

26 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-05 16:06:21)

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?
MagdaLena1111 napisał/a:

Jestem chyba staroświecka, bo na pierwszej randce, to nie chciałabym ani podtekstów, ani żadnego dotyku.
A czy ktoś jest mną zainteresowany, to widać i bez tego typu zachowań, bo to jest dostrzegalne w sposobie, jaki na mnie ktoś patrzy (także wtedy, gdy mu się wydaje, że nie widzę), albo jak prowadzi rozmowę. Naprawdę nie potrzeba od razu robić aluzji i wyskakiwać z rękoma ;-)

I pod tym, Magdaleno, podpisuję się oburącz.

Ten znajomy, o którym napisałam wyżej (znany niektórym forumowiczom jako Meczowy) nigdy sobie nie pozwolił wobec obecnej swojej kobiety na takie zagrania, jakie stosował wobec mnie. O czym to świadczy? Zależało mu na niej, nie chciał stracić w jej oczach. Na każdym kroku teraz widzę, mając z nimi do czynienia, jak się traktuje TĘ kobietę.
Druga sprawa to taka, że człowiek z klasą wszystkich powinien traktować z szacunkiem.

27

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?

Dziewczyny, nasze podejście jest różne, bo mamy różne osobowości. Dla mnie o wiele bardziej trudniejsze jest wejście w relację i takie mentalne odsłanianie się przed drugą osobą. Seks zaś to lajcik, który jest kompletnie nie związany nawet z tym czy kogoś lubię czy nie. Zdarzało mi się na takiej pierwszej randce tak się kolesiowi wgapiać w umięśnioną klatę, że nawet mało zauważałam co mówi wink

Jak w przeszłości polowałam na Mistera Beyondblackie (od lat jestem w udanym związku), to przespałam się z całkiem kilkoma, kompletnie mając świadomość, że relacja z nimi mnie nie interesuje.

28

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?

Cóż, nawet jakby się zaklinał, że szuka miłości na całe życie to i tak nie będziesz  mieć takiej pewności, bo może być odwrotnie. I odwrotnie być może smile
Ludzie rozmawiają o seksie. a zwłaszcza  mężczyżni, bo więcej mówi to o kimś niż to, jaką lubi muzykę. A granice ustalasz i tak sama.

29 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-08-05 16:26:21)

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?
Piegowata'76 napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Jestem chyba staroświecka, bo na pierwszej randce, to nie chciałabym ani podtekstów, ani żadnego dotyku.
A czy ktoś jest mną zainteresowany, to widać i bez tego typu zachowań, bo to jest dostrzegalne w sposobie, jaki na mnie ktoś patrzy (także wtedy, gdy mu się wydaje, że nie widzę), albo jak prowadzi rozmowę. Naprawdę nie potrzeba od razu robić aluzji i wyskakiwać z rękoma ;-)

I pod tym, Magdaleno, podpisuję się oburącz.

Ten znajomy, o którym napisałam wyżej (znany niektórym forumowiczom jako Meczowy) nigdy sobie nie pozwolił wobec obecnej swojej kobiety na takie zagrania, jakie stosował wobec mnie. O czym to świadczy? Zależało mu na niej, nie chciał stracić w jej oczach. Na każdym kroku teraz widzę, mając z nimi do czynienia, jak się traktuje TĘ kobietę.
Druga sprawa to taka, że człowiek z klasą wszystkich powinien traktować z szacunkiem.

Piegusku, litości-- Meczowy chodził wokół Ciebie miesiącami grzecznie, a kiedy wyskoczył z wyznaniami, dla odwagi po alkoholu chyba i telefonicznie dostał po  łapach! sorry jak coś pokręciłam, ale skręcało mnie już wtedy jak swobodne w tej sferze netkobiety pisały Ci że On Cię nie szanuje. Jak pokręciłąm coś, to sorry. Myślę że sobie wmawiasz, bo On po tym koszu poszedł do znajomej, a to pewnie boli. Przykro mi.

Nie pisałabym o tym, ale ten wątek przewija się w postach. Wtedy pisałaś w netcafejce

Wracając do autorki tematu, zrozumiałam że temat w słowie pisanym ją razi.

30 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-08-05 17:21:16)

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?

W sumie racja, że wypadałoby coś autorce napisać w sprawie jej „problemu”.

kate, nie jestem użytkowniczką portali randkowych, a o tinderze, to już naczytałam się na tym forum sporo jako o portalu sprzyjającym seks-znajomościom, ale zdaję sobie sprawę, że nie każda osoba, która zakłada na nim konto szuka tylko tego typu relacji, czego np. Ty jesteś najlepszym przykładem.
Ale skoro tak fama niesie, to facet, którego tam poznałaś:
1.) liczy właśnie na taki charakter znajomości, stąd te teksty i podteksty;
2.) postanowił wejść w rolę, bo go np. koledzy oświecili, że musi kuć żelazo póki gorące i startować do panny zanim zdecyduje się na takiego, który nie będzie się z nią cackał (to też teksty z tego forum)

Na Twoim miejscu napisałabym mu to, co Ty nam tutaj powyżej, czyli „jestem (od dawna) dorosła i seks jest normalny, ale mnie po prostu nie kręcą znajomości na nim oparte/zaczynające się od niego i nie tego szukam”.
Jak mu tylko o to chodziło, to będziesz miała go z głowy, a jak punkt 2 powyżej, to odetchnie z ulgą.

31

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?
kate011 napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Słuchaj, ja z tymi panami na randce nie byłam. Może faktycznie chcieli sobie tylko zaliczyć. Mimo wszystko jednak o tym można by się było przekonać po kilku spotkaniach w realu. Facet, który jest kobietą zainteresowany jako partnerką do związku, będzie chciał się z nią widzieć, nawet jak mu powie, że do seksu potrzebuje czasu. Taki co lata tylko za numerkiem, zmyje się pronto po takiej informacji.

Dyskredytowanie mężczyzny tylko dlatego, że robi jakieś seksi komentarze natomiast, wydaje mi się dziwne.


Rozumiem, właśnie dlatego założyłam ten temat -  by wyczuć, czy nie przesadzam w drugą stronę smile  i poczytać różne podejścia, spojrzeć na te sytuacje szerzej.

Być może po tej pierwszej znajomości, którą tu opisałam mam takie podejście. Tam podtekstów było naprawdę dużo, a facet mi się podobał... i chyba się trochę zraziłam.

Poza tym, moje związki zaczynały się od przyjaźni/zauroczenia i podteksty pojawiały się już po wejściu w relację, stąd może gdy teraz pojawiają się wcześniej, zaczynam się zrażać, wycofywać, bo myślę, że facetowi chodzi tylko o seks.

Wyczuć, czy nie przesadzasz, możesz tylko sama.
Jeśli dla Ciebie coś jest niewłaściwe, niechciane, za szybko - to tak po prostu jest. Masz prawo do własnych reakcji, a on musi je respektować.
Z drugiej strony sygnały seksualnego zainteresowania ze strony mężczyzny możesz błędnie odbierać tak, że nic poza tym nie ma, i zdystansujesz się niepotrzebnie, a jego w jakiś sposób urazisz tym. Zwracaj uwagę, jak z Tobą rozmawia, czy jest zainteresowany twoimi sprawami, odczuciami, twoim światem, co próbuje przekazać o samym sobie, jak reaguje na to, że do bliskości potrzebujesz czasu. Co robi, kiedy informujesz, że nie czujesz się najlepiej, że masz problem itp - czy się w to angażuje, czy Cię zbywa. Czy pyta Cię, jak chcesz spędzić czas, czy zawsze ma 'obowiązujący' pomysł, który zmierza w jednym kierunku...

32 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-05 18:07:33)

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?

Elu, trochę to inaczej wyglądało. Wracam wciąż do tego, ale to dobra ilustracja naszej rozmowy.
Meczowy zabujany był po uszy w Sąsiadce, ale ta mu dała kosza, zaproponowała przyjaźń, na co on przystał. Potem wyjechała za granicę, a on niespodziewanie zaczął przesyłać mi ewidentne sygnały. Nie miałam nic przeciwko temu, żeby spróbować, byłam sama, brakowało mi czyjegoś ciepła i zainteresowania. Liczyłam jednak na spokojne rozwijanie znajomości, a nasz "bohater" zaczął sobie śmiele poczynać i pomimo mojego oporu ponawiał te zachowania. Poczułam się totalnie osaczona, a po rozmowach dosłownie, bez żadnej przenośni, wszystko bolało mnie ze stresu. Jednak wtedy byłam jeszcze bardzo skłonna do szukania usterek w sobie.
Zaskoczył mnie też bardzo, bo wcześniej znałam zupełnie innego Meczowego, wręcz "harcerzyka", ujął mnie ciepłem - a tu takie zaskoczenie. Potem widziałam, jak toczy się znajomość z Sąsiadką (w końcu się dogadali, w mojej zresztą obecności) i bardzo mnie zabolało, że ja nie "zasługiwałam" na takie traktowanie.

33

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?

A skąd wiesz jak to wyglądało z sąsiadką? Siedziałaś pod stołem w restauracji i monitorowałaś ich randki? Założyłaś podsłuch w jej mieszkaniu?

Może sąsiadce, odmiennie od Ciebie, wcale nie przeszkadzało, że pan daje podteksty i razem się dobrze dogadali? Ja tam nic nie mam do Twojego podejścia i stawiania granic- to prywatna sprawa- jednak niektórym ludziom możesz się wydawać taką, nie obraź się, cnotką- dewotką, dla której przyznanie najbardziej naturalnego zainteresowania seksualnego jest herezją pierwszej wody.

34

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?

No nie wnikam, piszę jakie wrażenie odniosłam z postów, zapamiętałam może pozytywne rzeczy wobec Ciebie i syna..
Bynajmnieej nie jestem za utrzymywaniem stresujących znajomości- dobrze jednak rozpoznać co nas dokładnie stresuje i gdzie jest tego żródło.
Życzę Ci abyś czuła się pewnie w tej sferze w każdym razie.

35 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-05 18:05:10)

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?
Beyondblackie napisał/a:

A skąd wiesz jak to wyglądało z sąsiadką? Siedziałaś pod stołem w restauracji i monitorowałaś ich randki? Założyłaś podsłuch w jej mieszkaniu?

Może sąsiadce, odmiennie od Ciebie, wcale nie przeszkadzało, że pan daje podteksty i razem się dobrze dogadali? Ja tam nic nie mam do Twojego podejścia i stawiania granic- to prywatna sprawa- jednak niektórym ludziom możesz się wydawać taką, nie obraź się, cnotką- dewotką, dla której przyznanie najbardziej naturalnego zainteresowania seksualnego jest herezją pierwszej wody.

Proste. Opowiedziałam jej o tym i zapytałam, czy z nią też tak się zachowywał, a ona zareagowała autentycznym zdziwieniem.
Nie jestem święta ani przesadnie skromna, ale zdecydowanie wolę stopniowo wchodzić w relację. Na podobnej zasadzie, choć może to głupie porównanie, jak nie zadałabym obcemu człowiekowi pytania np. o jakieś rodzinne, bardzo prywatne sprawy, bo za mało się znamy i po prostu nie wypada.

36

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?

A może jednak zacząć od dymu z komina?  wink

37 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-05 18:20:37)

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?
Ela210 napisał/a:

A może jednak zacząć od dymu z komina?  wink

smile

Co ma być, to będzie - doszłam do wniosku, ale już nigdy nie chcę zastanawiać się, czy nie przesadzam (to a propos pytania Autorki), natomiast nabrałam po ostatnim epizodzie odwagi, by te swoje potrzeby wyraźnie komunikować, na co wcześniej nie pozwalała mi trema i poczucie, że to ze mną coś "nie tego". Mimo że ta ostatnia znajomość też okazała się niefortunna, czułam w niej komfort psychiczny, moje granice były respektowane, czułam się do bliskości zachęcana, a nie przymuszana. I tym tropem pójdę. I tego przytulania nie odwlekałam wcale w nieskończoność, po prostu poczułam się swobodniej, gdy mi pozwolono na bycie sobą, gdy sama sobie pozwoliłam.
Nieodmiennie mnie jednak dziwi i budzi sprzeciw, że pewne sprawy nie są oczywistością wynikającą ze zwykłych dobrych manier. Chyba też jestem niedzisiejsza.

38 Ostatnio edytowany przez Thedirt88 (2019-08-05 19:31:31)

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?
Piegowata'76 napisał/a:

Nie rozumiem, dlaczego ludzie tak się boją tego "friendzone". Mnie się bardzo marzy od przyjaźni zacząć, a nie od razu skok na głęboką wodę. Stopniowo, powoli... Jak ma się coś więcej z tego rozwinąc, to się rozwinie, a jak nie, to i przyjaźń z fajnym człowiekiem jest wartościowa.

Popieram. Jak najbardziej!

39

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?

Dobrych manier? Że co?

W ramach dobrych manier ludzie się nie rzucają na siebie z łapami, a nie unikają wzięcia kogoś za rekę. Dobre maniery to muśnięcie kogoś w policzek na przywitania, podanie dłoni- nawet jak się pierwszy raz widzicie. W tym nie ma przecież wcale żadnych podtekstów (tzn. mogą być, ale wcale nie muszą). Jak sąsiada obejmę i cmoknę, to przecież nie znaczy, że planuję z nim romans. Według Twoich kryteriów, to musiałabym mieć niecne zamiary względem połowy miasta tongue

Mnie się wydaje, że chowasz się za magicznym słowem "granice", bo nie chcesz stawić czoła swoim lękom i kompleksom.

40 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-05 19:17:43)

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?

Ależ ja nie miałam na myśli niewinnego muśnięcia w policzek, choć i tu trzeba mieć wyczucie. Podanie dłoni na przywitanie to też zupełnie co innego niż np. obejmowanie, bez względu na mój brak gotowości. Raczej chodziło mi o nagabywanie, sprowadzanie rozmów do seksualnego poziomu wbrew wyraźnym sygnałom drugiej strony, że nie ma na to ochoty, naruszanie cudzej intymności i spoufalanie z kimś, o kim ledwie dowiedziałam się, jak ma na imię.
Byłam kiedyś na randce z facetem i na pierwszym spotkaniu opowiadaliśmy sobie kawaly o bzykaniu, ale nikt nikogo nie wypytywał o prywatne, intymne sprawy, nie pchał się z butami i łapami. Mimo, że kawały były "świńskie", nie czułam się w żaden sposób urażona, dobrze się bawiłam, bo świntuszyć też trzeba umieć i robić to ze smakiem. Spotkanie było fajne, a pan mi się podobał, choć zapewne bez wzajemności, bo drugiego spotkania nie zaproponował.

A w kompleksy, że coś ze mną nie w porządku, już się wpędzić nie dam. Niestety, niejeden próbował tak sobie pogrywać, stąd mój duży uraz i niemal obsesja.
A zresztą, nawet jeśli kompleksy posiadam, chcę do nich prawa i szacunku. Jeśli komuś na mnie zależy, mógłby pomóc je przezwyciężyć, a nie dodatkowo pogrążać, nieprawdaż?

41

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?

Widzisz, tylko pan pewnie rozmawiał w ten deseń, bo chciał szybkiego numerka. Przeliczył się, to już go więcej nie zobaczyłaś. Tak dla sprowadzenia na planetę ziemia, jeżeli facet nawija jak nakręcony o seksie na pierwszej randce, to znaczy to... jedno big_smile

Człowiek, który idzie na spotknie w celu poznania kogoś do związku, jasne, okaże swoje zainteresowanie, zaflirtuje, dotknie, coś tam podprogowo zasugeruje, ale generalnie nie gada jak sex narkoman na głodzie. Ty masz chyba bardzo małe obeznanie z mężczyznami hmm

42 Ostatnio edytowany przez kate011 (2019-08-05 19:23:04)

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?
Beyondblackie napisał/a:

Widzisz, tylko pan pewnie rozmawiał w ten deseń, bo chciał szybkiego numerka. Przeliczył się, to już go więcej nie zobaczyłaś. Tak dla sprowadzenia na planetę ziemia, jeżeli facet nawija jak nakręcony o seksie na pierwszej randce, to znaczy to... jedno big_smile

Człowiek, który idzie na spotknie w celu poznania kogoś do związku, jasne, okaże swoje zainteresowanie, zaflirtuje, dotknie, coś tam podprogowo zasugeruje, ale generalnie nie gada jak sex narkoman na głodzie. Ty masz chyba bardzo małe obeznanie z mężczyznami hmm


Właśnie najgorsze jest to, że na spotkaniach zachowują się w opisany wyżej sposób a następnie przez internet pojawiają się mocniejsze podteksty. I to we mnie budzi mieszane uczucia, wydaje mi się trochę fałszywe.... skoro facet faktycznie na żywo jest ok, a potem już online zachowuje się jakby inaczej... nie rozumiem tego. I dlatego mam problem z oceną czego taki pan właściwie chce...

43 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-05 19:54:14)

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?
Beyondblackie napisał/a:

Widzisz, tylko pan pewnie rozmawiał w ten deseń, bo chciał szybkiego numerka. Przeliczył się, to już go więcej nie zobaczyłaś. Tak dla sprowadzenia na planetę ziemia, jeżeli facet nawija jak nakręcony o seksie na pierwszej randce, to znaczy to... jedno big_smile

Człowiek, który idzie na spotknie w celu poznania kogoś do związku, jasne, okaże swoje zainteresowanie, zaflirtuje, dotknie, coś tam podprogowo zasugeruje, ale generalnie nie gada jak sex narkoman na głodzie. Ty masz chyba bardzo małe obeznanie z mężczyznami hmm

Cóż, duże to moje rozeznanie pewnie nie jest, ale też nie wyrosłam w jakiejś izolacji, mam brata, kolegów, miałam fajnego ojca i widziałam, że można "normalnie" traktować kobiety. A z tym panem od kawałów rozmawialiśmy na przeróżne tematy, ale ani przez chwilę nie poczułam się niekomfortowo i to rozumiem. Nawet i to zrozumiem, że ktoś ma konkretne oczekiwania co do seksu, że je sugeruje, ale na litość boską, nie mam obowiązku ochoczo się na wszystko zgadzać. Przykre było to, że automatycznie mnie wtedy odrzucano, a chciałam się przecież poczuć ważna i kochana.

Nie czuję się ważna i kochana, będąc tylko "do jednego", ale jak przedmiot. Już się trochę nauczyłam nie brać sobie takich porażek do serca, zwracać uwagę na własne potrzeby, ale bywa to przykre.

44

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?
kate011 napisał/a:

...że na spotkaniach zachowują się w opisany wyżej sposób a następnie przez internet pojawiają się mocniejsze podteksty. I to we mnie budzi mieszane uczucia, wydaje mi się trochę fałszywe.... skoro facet faktycznie na żywo jest ok, a potem już online zachowuje się jakby inaczej... nie rozumiem tego. I dlatego mam problem z oceną czego taki pan właściwie chce...

O, tak, przez internet to już wielu facetom wydaje się, że im wszystko wolno. Odrzucam takich z punktu, choć kiedyś jeszcze się łudziłam, że to ja przesadzam.

45

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?
Beyondblackie napisał/a:

Widzisz, tylko pan pewnie rozmawiał w ten deseń, bo chciał szybkiego numerka. Przeliczył się, to już go więcej nie zobaczyłaś. Tak dla sprowadzenia na planetę ziemia, jeżeli facet nawija jak nakręcony o seksie na pierwszej randce, to znaczy to... jedno big_smile

Człowiek, który idzie na spotknie w celu poznania kogoś do związku, jasne, okaże swoje zainteresowanie, zaflirtuje, dotknie, coś tam podprogowo zasugeruje, ale generalnie nie gada jak sex narkoman na głodzie. Ty masz chyba bardzo małe obeznanie z mężczyznami hmm

Są ludzie (faceci i kobiety), którzy chcą jednak długotrwałych związków. Przyjaźń to często bardzo mocne spoiwo na długie lata.

Wystarczy spojrzeć na wieloletnie małżeństwa, które odnalazły wspólne pasje, chwile, czasy itd.

Na forach raczej nie są obecne. Tutaj spotkasz w takim czy innym sensie nieszczęśników i trucicieli etc.

Prawo przyciągania jak ja to mówię. 100% prawdziwe.

46 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-05 19:56:07)

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?
Thedirt88 napisał/a:

Wystarczy spojrzeć na wieloletnie małżeństwa, które odnalazły wspólne pasje, chwile, czasy itd.

Miałam szczęście i nieszczęście obcować na co dzień z takim związkiem. Rodzice oprócz partnerów seksualnych, współmałżonków byli parą świetnych kumpli.
Szczęście to, bo wiem, że takie związki istnieją. Nieszczęście - bo dawniej sądziłam, że cały świat tak wygląda i bardzo byłam naiwna.

47

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?

Piegowata, tylko, ze większość bardziej doświadczonych kobiet rozpoznaje takie zagrywki na pierwszej randce i mówi panu "papa", jeżeli nie są zainteresowane relacją na szybki i niezobowiązujący seksik, a Ty brniesz w to i cudów oczekujesz. W porzo, że nie chcesz seksu i się do tego nie zmuszasz, ale nie wiń oczekiwań niektórych mężczyzn za własny brak komfortu.

Kate, piszą tak po poczuli odzew pozytywny na spotkaniu, a wiadomo za klawiaturą każdy bardziej śmiały big_smile

48 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-05 21:08:37)

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?
Beyondblackie napisał/a:

Piegowata, tylko, ze większość bardziej doświadczonych kobiet rozpoznaje takie zagrywki na pierwszej randce i mówi panu "papa", jeżeli nie są zainteresowane relacją na szybki i niezobowiązujący seksik, a Ty brniesz w to i cudów oczekujesz. W porzo, że nie chcesz seksu i się do tego nie zmuszasz, ale nie wiń oczekiwań niektórych mężczyzn za własny brak komfortu.

Wobec tego poproszę o jasny i klarowny wykład, jak i po czym rozpoznać "zagrywki". Serio.

A co do "niecnych" zamiarów wobec sąsiada czy połowy miasta, to przecież sąsiada z pewnością znasz nie od dziś i jest to zupełnie inne spoufalanie się niż na takiej randce - z internetu, powiedzmy - gdzie prawie nie znam człowieka. Mnie też się zdarza serdecznie uścisnąć z kumplem, a koledze, żonatemu nawet, z pracy wyznałam "miłość" po tym, jak mi użyczył mleka do kawy (kawa bez mleka to megafrustracja wink ). No, przecież to zupełnie co innego.

Zgodzę się, że moim błędem było niedowierzanie sobie i oczekiwanie rzeczonych "cudów". Zmieniłam podejście i już nie pielęgnuję urazy, że ktoś mnie nie chciał, bo tak czy inaczej na niego zareagowałam. Ale długo było to moim problemem. No i trochę mi żal, że nie udaje mi się spotkać kogoś, kto by mnie rozumiał.
Ten ostatni mój znajomy nieźle rokował, lecz okazało się, że był nie w porządku pod innymi względami (kłamczuch i kombinator). Pomimo to wspominam ten epizod z przyjemnością, bo nic się w nim nie działo pod presją i wbrew mojej woli. Po prostu gdy uznałam, że nie ma sensu tego kontynuować, powiedziałam mu o tym, a on problemów nie robił.

49 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2019-08-05 22:04:32)

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?

To proste. Jak facet na pierwszej randce naciska na seksualne tematy, obściskuje poza komfortowym poziomem dotknięcia dłoni czy buziaka, a nawet proponuje "herbatkę" w swoim domu, to jak Cię seks niezobowiązujący nie interesuje, żegnasz się i nie wracasz do tematu. To player, który tylko chce Cię zaliczyć.

Z sąsiadem wcale się dobrze nie znamy. Wpadaliśmy na siebie przez dwa lata wyprowadzając psy, ale dopiero niedawno byliśmy u niego i żony na proszoną kolację. Wydają się fajnymi, wyluzowanymi ludźmi z dwójką dorosłych synów. Lubię ich, ale nawet ja nie powiedziałabym Ci co siedzi w głowie tego gostka. Mimo to, mnie to mało obchodzi, bo wiem, że kocham swojego Miśka i nic innego mnie nie interesuje. Jak facet odwaliłby jakąś akcje, to bym go zbeształa.

Mylisz asertywność, której Ci kompletnie brak, z uciekaniem, agresją i paniką wywołaną Twoim lękiem przed mężczyznami i seksem.

50

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?
Piegowata'76 napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Piegowata, tylko, ze większość bardziej doświadczonych kobiet rozpoznaje takie zagrywki na pierwszej randce i mówi panu "papa", jeżeli nie są zainteresowane relacją na szybki i niezobowiązujący seksik, a Ty brniesz w to i cudów oczekujesz. W porzo, że nie chcesz seksu i się do tego nie zmuszasz, ale nie wiń oczekiwań niektórych mężczyzn za własny brak komfortu.

Wobec tego poproszę o jasny i klarowny wykład, jak i po czym rozpoznać "zagrywki". Serio.

A co do "niecnych" zamiarów wobec sąsiada czy połowy miasta, to przecież sąsiada z pewnością znasz nie od dziś i jest to zupełnie inne spoufalanie się niż na takiej randce - z internetu, powiedzmy - gdzie prawie nie znam człowieka. Mnie też się zdarza serdecznie uścisnąć z kumplem, a koledze, żonatemu nawet, z pracy wyznałam "miłość" po tym, jak mi użyczył mleka do kawy (kawa bez mleka to megafrustracja wink ). No, przecież to zupełnie co innego.

Zgodzę się, że moim błędem było niedowierzanie sobie i oczekiwanie rzeczonych "cudów". Zmieniłam podejście i już nie pielęgnuję urazy, że ktoś mnie nie chciał, bo tak czy inaczej na niego zareagowałam. Ale długo było to moim problemem. No i trochę mi żal, że nie udaje mi się spotkać kogoś, kto by mnie rozumiał.
Ten ostatni mój znajomy nieźle rokował, lecz okazało się, że był nie w porządku pod innymi względami (kłamczuch i kombinator). Pomimo to wspominam ten epizod z przyjemnością, bo nic się w nim nie działo pod presją i wbrew mojej woli. Po prostu gdy uznałam, że nie ma sensu tego kontynuować, powiedziałam mu o tym, a on problemów nie robił.

Dlaczego by ktoś kłamał? Musisz od razu określić, czego chcesz lub oczekujesz i przestać marnować czas tych "klientów".  smile

51

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?

Tak odnosnie tematu to jak poznawalam sie z moim obecnym partnerem (2 lata zwiazku, Blackie przewidywala chyba ze nie bedzie wjecej niz pol roku;D) to toczylismy godzinne dyakusje na temat tego, ze wyjedziemy, zamieszkamy razem w gluszy i bedziemy testowac wszystkie mozliwe akcesoria erotyczne, ktore beda nam przysylac do testow paczkami tongue

Tak ze tego. I to wszystko po pierwszej randce. Tylko w momencie, kiedy bylo mi za duzo po prostu mowilam "sluchaj jak pojdziemy dalej to glupio bedzie mi sie z Toba spotkac". I byl stop.  Dlatego dalej uwazam ze z potencjalnym partnerem warto rozmawiac na takie tematy nawet na etapie kilku spotkan.

52

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?

Zależy od sytuacji i od partnera. Czasem faktycznie ludzie się zgrywają od pierwszej minuty i idzie seks. Nic w tym złego.

Problem jest wtedy gdy ktoś ma niebotyczne wyobrażenia z Marsa, oparte na własnych kompleksach i lękach.

PS. Nie ferowałam wyroków. Zdziwiło mnie tylko, że Twój gostek zrezygnował z kilkumiesięcznego Erasmusa by być przy Tobie. Dla mnie- dziwne i zastanawiające.

53 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-05 22:52:22)

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?
Beyondblackie napisał/a:

Mylisz asertywność, której Ci kompletnie brak, z uciekaniem, agresją i paniką wywołaną Twoim lękiem przed mężczyznami i seksem.

Nie jest to fajne, że zamiast konkretnej rozmowy, spotykam się z krytyką, oceną i negowaniem. Poczułam się atakowana.
Ale o.k., pewnie źle nie chciałaś.
Na czym polegać by miała asertywność? Bo chyba  nie na akceptowaniu niechcianych zachowań.

Napastowania seksualnego doświadczyłam i to na pewno nie pozostało bez wpływu. Ale czy nie mam prawa oczekiwać komfortu i nie tłumaczyć się z tego?

54 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-05 22:54:01)

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?
Beyondblackie napisał/a:

To proste. Jak facet na pierwszej randce naciska na seksualne tematy, obściskuje poza komfortowym poziomem dotknięcia dłoni czy buziaka, a nawet proponuje "herbatkę" w swoim domu, to jak Cię seks niezobowiązujący nie interesuje, żegnasz się i nie wracasz do tematu. To player, który tylko chce Cię zaliczyć.

To nie jest nic, czego bym nie wiedziala, ale mam czasami wrazenie, ze już innych facetów nie ma. Był moment, gdy naprawdę pomyślałam, że coś nie tak ze mną i próbowałam dawać szansę. Ale nie, nie chcę już takich spotkań.
W dawniejszych czasach było jasne, że dżentelmen na pewne zachowania sobie nie pozwala, dziś wszystko wolno hmm

55 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-05 23:03:46)

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?
Thedirt88 napisał/a:

Dlaczego by ktoś kłamał? Musisz od razu określić, czego chcesz lub oczekujesz i przestać marnować czas tych "klientów".  smile

Nie zrozumiałeś (aś), nie o seks tu poszło. Był nieuczciwy po prostu, ukradł mi pieniądze, miał w zanadrzu rózne bajeczki na wytłumaczenie swoich krętactw, więc wyrzuciłam go ze swojego życia. Ale takiego zbliżania się do siebie jak z nim, życzyłabym sobie na przyszłość. Pod wieloma względami był w moim typie. Tylko jednego zabrakło - najważniejszego, ale i tak nie żałuję tej znajomości, bo czegoś mnie o samej sobie nauczyła.

56

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?

Asertywność polega na tym, że potrafisz widzieć gdy ktoś przekracza Twoje granice, komunikujesz to i olewasz gościa gdy tego nie szanuje, zamiast płakać,że Cie nie chciał. Jak jest dupkiem, to chyba dobrze się stało.

Co do barier i kompleksów, których masz mnóstwo, myślę, że komplikują Ci zycie. Zamiast traktować facetów jak normalnych ludzi, Ty reagujesz jakby byli gatunkiem z innej planety, oceniajacym Cię pod każdym względem.

57

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?
Beyondblackie napisał/a:

Asertywność polega na tym, że potrafisz widzieć gdy ktoś przekracza Twoje granice, komunikujesz to i olewasz gościa gdy tego nie szanuje, zamiast płakać,że Cie nie chciał. Jak jest dupkiem, to chyba dobrze się stało.

Co do barier i kompleksów, których masz mnóstwo, myślę, że komplikują Ci zycie. Zamiast traktować facetów jak normalnych ludzi, Ty reagujesz jakby byli gatunkiem z innej planety, oceniajacym Cię pod każdym względem.

No, wiesz, Beyond, z asertywnością rzeczywiście długo miałam problem, ale pracuję nad sobą i już nie płaczę. Pogodziłam się z tym, że mogę spędzić resztę życia w pojedynkę, skoro mi z facetami nie po drodze. Życie singla nie musi być smutne i niespełnione.
Co do barier, bardzo długo byłam dziewczyną spod klosza i unikałam jakichkolwiek relacji z chłopakami (wtedy to jeszcze byli chłopcy). Bałam się ich jak ognia, bo mnie bili, wyśmiewali i prześladowali, również seksualnie. Wiele mnie kosztowało wyjście ze swojej skorupy, a jakieś pozostałości chyba będą ze mną już zawsze. Byłam typowym kozłem ofiarnym za czasów wczesnej młodości. Nie piszę o tym, by się żalić, ale ewidentnie to się bardzo silnie zakorzenia i wpływa na dorosłe życie.

Kurde, Autorko, przepraszam, że tak się rozpanoszyłam na Twoim wątku, ale mam okazję czegoś się dowiedzieć.

58

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?

Miałam bardzo długi okres w swoim życiu, gdzie reagowałam podobnie jak Ty, dlatego rozumiem frustrację. Wszystko było winą kompleksów i totalnego zamknięcia. Odmieniło się wtedy, gdy kompleksy zaczęły odchodzić w cień, polubiłam siebie, stałam się otwarta i uśmiechnięta, a po czasie po prostu zaczęłam rozmawiać o seksie i seksualności, z przyjaciółkami, czy to ze znajomymi z pracy. Nie oznacza to oczywiście, że teraz na pierwszej randce wskoczyłabym facetowi do łóżka! Po prostu można nauczyć się o tym rozmawiać, nauczyć ucinać, czy kończyć takie rozmowy, jeśli po prostu zbiegną na zły tor. Wydaje mi się, że można wyczuć, jeśli facetowi chodzi o jedno, lub gdy po prostu jest ciekawy.

59 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-05 23:20:20)

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?

Nie rozmawiam o seksie z koleżankami, to zbyt intymne. W moim środowisku nie ma takiej otwartości. Na forum trochę sobie pozwalam, ale też nie wszystko mam ochotę opowiadać. To mocno prywatna sprawa, choć ludzka. I właśnie dopiero w intymnej relacji widzę na to miejsce. Innym nic do mojego seksu.
Na jakimś ogólnym poziomie oczywiście mogę rozmawiać, to co innego.

60

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?

Jest mi trudno ocenić, bo choć jestem z niesamowicie przemocowej rodziny, to ta psychiczna i fizyczna przemoc była dokonywana przez moją matkę, podczas kiedy tata był upierdliwy, ale znośny. Do mężczyzn ciągnęło mnie od małego. Uważałam ich za fajnych i bezpiecznych.

Wszyscy moi przyjaciele to faceci i z kobietami mam mało kontaktu (pomijając jakieś koleżanki od kosmetyków). Trudno mi zrozumieć lęk przed mężczyznami.

61

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?
Piegowata'76 napisał/a:

Nie rozmawiam o seksie z koleżankami, to zbyt intymne. W moim środowisku nie ma takiej otwartości. Na forum trochę sobie pozwalam, ale też nie wszystko mam ochotę opowiadać. To mocno prywatna sprawa, choć ludzka.

Absolutnie nie chodzi mi tu o szczegółowe rozmowy, bardziej o wplatanie tego tematu, jako wątku pobocznego. I tak, to mocno prywatna sprawa i czasami krępująca.

62 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-05 23:28:37)

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?

Moje relacje z mężczyznami są dziś bez porównania lepsze niż za dawnych lat i uważam to za swój sukces. Czasem nawet wolę rozmowę z facetem, bo kobiety bywają zbyt drobiazgowe i niekonkretne. Spotykam się z zainteresowaniem, potrafię pogadać, pożartować, poprzekomarzać się i podobno nawet fajna jestem (tak powiadają). Potrzebuję jednak dużego bezpieczeństwa i wspominanego już setki razy stopniowego zmniejszania dystansu, jeśli mam zbudować coś więcej niż koleżeństwo.

63

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?
Piegowata'76 napisał/a:

Moje relacje z mężczyznami są dziś bez porównania lepsze niż za dawnych lat i uważam to za swój sukces. Potrzebuję jednak dużego bezpieczeństwa i wspominanego już setki razy stopniowego zmniejszania dystansu.

Jasne, bo inaczej jest rozmawiać o tym z kimś kogo znasz, a inaczej z tak naprawdę obcą, poznaną niedawno osobą. Inaczej w formie żartu, a inaczej w właśnie w "ten" sposób.

64 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-05 23:37:25)

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?

Pomału idę do przodu, a takie rozkminy na forum pomagają to i owo w głowie rozjaśnić.

Beyond, u mnie przemocowa i mocno krytykujaca byla mama. Tatę wspominam bardzo ciepło, choć nie był ideałem - ale był ludzki, ciepły, wspierający. Zmarł gdy miałam 24 lata.
U mnie nawarstwiło się wiele problemów: niepełnosprawność, zmiany środowiska, nietolerancja rówieśników, a nierzadko i nauczycieli. Na szczęście spotykałam też wspaniałych ludzi, dzięki czemu nie udało się innym całkowicie mnie, za przeproszeniem, zgnoić. Ale dużo, oj dużo miałam pracy nad sobą. Jestem dumna z jej wykonania i efektów, choć przede mną jeszcze sporo do nadrobienia. A mam już tyyyyle lat yikes

65

Odp: znajomości z podtekstem - czy przesadzam?

No widzisz, a ja nie. Tylko sama obecność faceta (zaznaczam, który nie jest jakimś psycholem czy przemocowcem, bo takich wykopuję w przedbiegach), jest relaksująca. Mężczyźni zawsze mi w życiu pomagali i ułatwiali wszystko.

Posty [ 1 do 65 z 207 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » znajomości z podtekstem - czy przesadzam?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024