Ela210 napisał/a:Benita72 napisał/a:autorko, nie przejmuj się, wszystko z Tobą okej.
Nikt nie twierdzi, że z jej przekonaniami jest coś nie ok. Nie wnikając w przyczyny- może sobie uważać co chce ws seksu i rozmów o nim.
Ale ponieważ nie żyje w zamkniętej sekcie, tylko w miejscu, gdzie jak wspomniała ludzie mają różne podejścia- to trzeba nie tylko o tym pisać wytłuszczonym drukiem, tylko załapać, że komunikacja jest ważna, a to u niej leży.
A jakby tak zebrać co napisała do tych co nie klepią jej po pleckach, to zebrałaby się niezła wiązanka..
Takiej kupy insynuacji dla osób które chciały racjonalnie podejść do problemu nie widziałam od początku jak tu piszę.
I tak jak Dorias napisał- jak coś się jej nie zgadza, dodaje nowe fakty ZERO refleksji.
Moja droga. Temat jest o aluzjach seksualnych a cześć z was próbowała rozłożyć na czynniki pierwsze znajomosci, które opisałam, dlatego tez dodałam nowe fakty, o których wcześniej nie chciałam pisać, gdyż były nie na temat.
Większość faktów JEST zawarta w pierwszym poście i aktualizacji, jeśli wypowiadasz się w temacie warto go przeczytać dokładnie.
ZERO refleksji? Jesteś zabawna, czyzbyś siedziała w mojej głowie? Zero refleksji, bo nie posłuchałam ciebie i nie zmieniłam zdania na jedyne słuszne, czyli twoje?
Raczej wy obrażacie się jak dzieci, gdy ktoś waszej opinii nie uzna za przydatną....
dorias napisał/a:Sorry ale dla mnie jest jasne co opisałaś
Później już tylko gdy ktoś coś Ci poradzi czy powie wszelkie jakieś niejasności czy niedopowiedzenia precyzujesz jak Ci się podoba
jeszcze trochę z początkowych " Następnego dni podtekstów było trochę więcej " zmieni się A nie czekaj już się zmieniło w prowadzenie i opieranie rozmowy na podtekstach czy nachalne dążenie do rozmów o seksie.
Twoja chęć i poziom jakiejś kolwiek komunikatywności jak i przyjmowanie jakiejkolwiek krytyki poniżej jakich kolwiek standardów:)
Odpowiadając na twoje pytanie z.pierwszego posta, tak przesadzasz i widać swoją osobą sprawiasz że takich przyciagasz ^^
Robienie dobrze zostaw swojej przyszłej ofierze a nie przypadkowym ludziom w Internecie:)
Miłego dnia i powodzenia w wchodzeniu w zdrową relację w rozsądnym tempie, może gdzieś tam jest jakiś taki nie erotoman co odrazu do łóżka Nie chce zaciagnac.
Rozbawilas mnie do łez, kolejna która mysli że pokazując tyłek i cycki facet będzie myślał o tym czy ona lubi Szekspira A może inną literaturę ewentualnie jaką muzykę lubi słuchać:) dobre to było oj bardzo
You make my Day 
„Precyzujesz jak Ci się podoba” - mhm, bo nie mam co robić tylko ściemniać przypadkowym ludziom na forum....... dodaje szczegóły, gdyż ty i pare innych osób w ich miejsce dopisuje sobie własną historyjkę, pasująca do wyobrażenia mojej osoby a niemającą NIC wspólnego z tym co zaszło. Nie mam obowiązku i ochoty przedstawiać wam szczegółów moich znajomosci, napisałam głównie to co odnosiło się do tematu
Powtórzę tez : Większość faktów JEST zawarta w pierwszym poście i aktualizacji, jeśli wypowiadasz się w temacie warto go przeczytać dokładnie.
„you made my day”
Do reszty się nawet nie odniosę, niestety nie moj poziom „^^”. Dorośnij i zrozum, że ktoś może mieć inne zdanie i nie trzeba go wtedy wyśmiewać czy ironizować.
Piegowata'76 napisał/a:W nieciekawą stronę ta dyskusja poszła...
Wiem, jak nieprzyjemnie jest czuć się atakowaną, też tego doświadczyłam na forum, ale spróbuj, Kate, odsiać ziarno od plew i coś jednak wyciągnąć dla siebie z tych niezbyt miło dla Ciebie brzmiących postów. Bez emocji.
Niektórzy formułują myśli zupełnie inaczej niż my, no i nie musisz ze wszystkim się zgadzać, ale przemyśl i pomyśl, "co autor chciał przez to powiedzieć".
Osobiście nie widzę nic złego w tym trzymaniu ręki w czyjejś kieszeni (kurtki), konteksty są różne. Kiedyś tak szłam z kolegą, było i zimno, i ślisko, więc sam mi to zaproponował i jeszcze dodał, że tak kiedyś chodził z siostrą.
Gdy tak zastanawiam się nad przyczyną moich nieporozumień ze zbyt ochoczymi facetami, dochodzę do wniosku, że największą trudność sprawiała mi zwykła trema, onieśmielenie, obawa, że gdy głośno wypowiem swoje oczekiwania, ośmieszę się, facet osądzi mnie jako wspomnianą dewotkę albo wykpi, że dorosła kobieta ma takie obiekcje. Miałam piekielnie silny przekaz, że to ja jestem jakaś nie "tego". Z powodu tego wstydu wycofywałam się bez słowa albo z agresją. Wreszcie się odważyłam komunikować tak jak radziły dziewczyny z forum: spokojnie, bez nadmiaru emocji, a co pan z tym zrobi i co o mnie pomyśli, to już jego problem.
Aczkolwiek najfajniej byłoby spotkać kogoś, z kim w ogóle nie będę musiała strzec swojego komfortu, bo będzie to naturalne - ale może to utopia?
Na pierwszym spotkaniu z facetem chciałabym po prostu usiąść naprzeciw niego w kawiarni i porozmawiać o jakichś zwykłych sprawach, jak to przy zawieraniu każdej nowej znajomości, odkrywać coraz to nowe tematy, wspólne punkty, fajne cechy i cieszyć się tym. Potem spotkać się raz, drugi i dziesiąty, a reszta sama przyjdzie. Podobnie jak w przyjaźni, gdzie też przecież nie od razu cali się odsłaniamy, ale się poznajemy, wiemy o sobie coraz więcej i wreszcie jesteśmy w pełni sobą - nawet nie wiedząc jak i kiedy - nie mamy tajemnic albo prawie nie mamy.
Tak zrobię, dziękuje, choć niestety kilka osób na tym forum nie może pogodzić się z tym, ze nie ma jedynej i słusznej racji i nie jest wszystkowiedząca... plus wydaje mi się, że namawianie na coś, na co nie jest się gotowym, wyśmiewanie kogoś czy wręcz obrażanie (jesteś nienormalna, trzymałas rękę w jego kieszeni) i pisanie wprost „masz problemy z seksem” nie są konwersacją na jakimkolwiek poziomie, a i więcej mówią o autorze słów niż osobie do której zostały skierowane.
A mi chodziło tylko o porównanie doświadczeń, wymianę poglądów.
Ja im nie wpieram, ze rozmowa o seksie na 1 randce jest nienormalna. Po prostu DLA MNIE to za wcześnie. A ze ktoś czuje się atakowany już przez samo to, ze ktoś ma inne poglądy i nie chce ich zmienić... („ZERO refleksji”).