Ja zawsze lepiej dogadywałam się z facetami, niż z kobietami, większość moich współpracowników, to płeć przeciwna. Rozmowa jest inna celowo, a nie dlatego, że ja nie potrafię. Z doświadczenia wiem, że faceci mogą odebrać to jako zachętę, a wolę unikać takich dziwnych opcji i hamować takie rozmowy.
No widzisz, a ja nie. Tylko sama obecność faceta (zaznaczam, który nie jest jakimś psycholem czy przemocowcem, bo takich wykopuję w przedbiegach), jest relaksująca. Mężczyźni zawsze mi w życiu pomagali i ułatwiali wszystko.
A dla mnie to nie relaks, tylko pewna trudność. Przezwyciężałam lęk i dziś jakoś sobie radzę, chcę żyć normalnie, bez tego typu ograniczeń, ale nie czuję się w damsko-męskich relacjach jak ryba w wodzie. Muszę się oswajać, gdy z kobietami nawiązuję kontakt bez żadnego trudu, jestem otwarta, spontaniczna i towarzyska.
Znowu, nie wiem. Nigdy nie byłam ofiarą. Chociaż zawsze outsiderem, to nikt mnie nie ruszal bo dzieciaki sie bały mojego ciętego języka i ...kolegów. Bardzo szybko sie zorientowalam, kto jest po mojej stronie.
Z chłopakami łączyły mnie zainteresowania i sposób bycia, a poza tym fakt, że jako atrakcyjna dziewczyna dostawałam dużo atencji. Więc mogłam sobie być dziwną dziewczyną wśród adorujących chłopaków.
Przez to na pewno jesteś silniejszą osobą w takich relacjach i nie budzi to w Tobie żadnego strachu.
Można postawić pytanie, jak pomóc autorce elegancko wybrnąć z ewentualnej rozmowy z podtekstem, aby facet nie uciekł, a został zainteresowany dalszą znajomością?
70 2019-08-05 23:59:22 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-05 23:59:55)
Ja nie umiałam szybko biegać, niedosłyszałam, nie byłam atrakcyjna jako towarzysz zabaw. Śmiano się ze mnie, ciągano za włosy, bito kapciem w kark. Zamknęli mnie kiedyś w pustej klasie i próbowali rozebrać, ale narobiłam wrzasku i przestraszyli sie, że wejdzie ktoś z nauczycieli.
Fajnie, nie?
Bardzo długo na chłopaków reagowałam agresywnie. Potem się zorientowałam, że to nienormalne, ale za to zupełnie przestałam się z nimi zadawać, bo nie umiałam się odnaleźć, zachować, bałam się i wstydziłam. Przez cztery lata liceum nie byłam na ani jednej szkolnej dyskotece, bo wstydziłam się, że nie umiem tańczyć (mam uszkodzony zmysł równowagi), nie istniały dla mnie randki, których spróbowałam dopiero po dwudziestce.
No, ale dość tego biadolenia. Było, minęło, alleluja i do przodu, chociaż chwiejnym krokiem.
Można postawić pytanie, jak pomóc autorce elegancko wybrnąć z ewentualnej rozmowy z podtekstem, aby facet nie uciekł, a został zainteresowany dalszą znajomością?
W świetle moich wcześniejszych przemyśleń oraz odbytej właśnie rozmowy sprawa wydaje się prosta: trzymać się swoich oczekiwań, mówić o nich otwarcie, ale bez złości i tyle. Reszta od pana zależy. Może zaakceptować, a może też okazać się niezainteresowany.
I tyle.
Współczuję zaburzeń błędnika- to upierdliwe.
Ale zwróć uwagę, że ja też idealna nie byłam. Zawsze najmniejsza w klasie, nie umiałam szybko biegać, nikt mnie nie wybierał do grania w drużynie. Tylko, że ja nie patrzyłam na koleżanki. Kolegów nie interesowało jak sprintuję, tylko w jakie gry gram na kompie i gdzie się chce wspinać. A potem były już wspólne obsesje na punkcie horrorów, muzyki, kryminalistyki, polityki i piwa.
I tak jest do dziś. Mam wspaniałego Miśka, z którym jestem 8 lat i licznych kolegów.
A Tobie polecam terapię by uwolnić się od tego balastu wstydu i lęku.
73 2019-08-06 00:10:52 Ostatnio edytowany przez kate011 (2019-08-06 01:31:29)
AKTUALIZACJA : wczoraj po wspomnianych podtekstach nie odpisałam (nie wiedziałam w sumie jak to rozegrać).
Napisał coś dziś rano i na to dopiero odpowiedziałam.
Kolejny kontakt teraz wieczorem i znów podteksty, także jednak „miałam nosa”. Prawdopodobnie znajomość zmierza ku końcowi.
Wkurza mnie tylko, ze panowie nie mają tyle jaj by podobne teksty mówić na żywo. Jest to dla mnie zabawne... poza tym szkoda, że wiedząc, iż nie interesuje mnie taki rodzaj znajomosci (o czym jasno wspomniałam na początku pisania z tym facetem), nadal marnują moj czas.
74 2019-08-06 00:18:58 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-06 00:24:00)
Współczuję zaburzeń błędnika- to upierdliwe.
Ale zwróć uwagę, że ja też idealna nie byłam. Zawsze najmniejsza w klasie, nie umiałam szybko biegać, nikt mnie nie wybierał do grania w drużynie. Tylko, że ja nie patrzyłam na koleżanki. Kolegów nie interesowało jak sprintuję, tylko w jakie gry gram na kompie i gdzie się chce wspinać. A potem były już wspólne obsesje na punkcie horrorów, muzyki, kryminalistyki, polityki i piwa.
I tak jest do dziś. Mam wspaniałego Miśka, z którym jestem 8 lat i licznych kolegów.
A Tobie polecam terapię by uwolnić się od tego balastu wstydu i lęku.
To nie błędnik, to neurologia, ale nie chcę wdawać się w szczegóły, zresztą nieistotne dla wątku.
O terapii myślałam nieraz, ale to wcale niełatwa decyzja.
Po Meczowym poczułam się tak zdesperowana, że zaczęłam chodzić do psychologa. Nawet ciekawe to było, ale zupełnie niezgodne z moimi oczekiwaniami. Pani w kółko wałkowała temat, jak być szczęśliwym singlem, co akurat opykane mam do perfekcji. Dałam se siana ![]()
Płatna terapia nie jest na moją kieszeń, a na NFZ, jak widać, bywa różnie. Te moje spotkania, na NFZ właśnie, odbywały się raz w miesiącu, więcej kontrakt nie przewidywał, w dodatku nie trafiłam chyba na odpowiednią osobę. A przy tym wszystkim - otworzyć się i wybebeszyć z najbardziej intymnych spraw wcale nie jest łatwo. Próbuję na własną rękę się "terapeutować", dużo czytam, dyskutuję na forum i coś mi to daje.
No cóż,droga Autorko, za klawiaturą po prostu jest odważniejszy,dlatego facet,pisząc do Ciebie,pozwala sobie na więcej. Ja bym mu jasno odpisała,że denerwują Cię takie teksty i,że jeśli myśli tylko o jednym, to źle trafił,bo tego u Ciebie nie dostanie,ponieważ Ty jesteś nastawiona na normalne poznawanie siebie,a nie na seks. Zobacz,jak on na to zareaguje.
Nie ma co, trzeba od razu grać w otwarte karty. Później, gdy już facet się zagalopuje, trudno go pohamować. Wtedy może poczuć się urażony i odepchnięty, a po co czytać wyniosłe epitety na swój temat ![]()
Gdyby tylko faceci w zyciu6byli tacy sprytnie i odważni co przez Internet, bądź telefon, to życie byłoby o wiele prostsze..
77 2019-08-06 08:19:55 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-08-06 08:21:33)
Tak. Piegowata spoko i tak mi Ciebie nie żal bo radzisz sobie i tak dużo lepiej niż niejedna kompletnie zdrowa płacząca na swój los. Nauczysz się w odpowiednich momentach włączać przycisk start i stop u faceta i będzie ok.
A jak jakiś Pan ma te przyciski zepsute ewidentnie to out..
I ten przycisk musi być wyraźny bo jak napisała Wenesday ciężko zawrócić im odpalony pocisk..
Tak, Elu, uczę się i widzę postępy. Niestety, pewne lekcje przerabiam z opóźnieniem.
A bidulką siedzącą w kącie i płaczącą nad swoim marnym losem nigdy być nie chciałam. Mimo wszystko lubię żyć i mieć z życia frajdę, nawet jeśli nie wszystko w nim zostało mi dane. Uważam za dar, że mam tego świadomość.
79 2019-08-06 11:05:52 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-06 11:10:59)
Normalnie się zaczęła,spotykaliśmy się,dużo rozmawialiśmy, poznawaliśmy,na pożegnanie zawsze był uścisk. Z tym,że zaczęliśmy od pewnego czasu spędzać coraz więcej czasu razem,widać było,że żal się rozstawać. Po jakimś tam czasie, pojawiło się chodzenie pod rękę,całus,u nas to szło w swoim tempie, nic na siłę nie przyspieszaliśmy,do wszystkiego i tak doszło w swoim czasie.
Dopiero dzisiaj przeczytałam uważniej ten post. To jest właśnie to, czego pragnę. Dokładnie to.
A mam niestety wrażenie, że brana jestem za jakąś infantylną pensjonarkę czy ciotkę-dewotkę.
Piegowata i tego Ci życzę,bo można trafić na taką znajomość. I to kiedy najmniej się tego będziesz spodziewać. Według mnie masz zupełnie normalne podejście do związków, do nawiązywania nowych relacji i tego się trzymaj. Powodzenia Ci życzę ![]()
81 2019-08-06 11:38:58 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-06 11:41:37)
Kamcia, dzięki za ciepłe słowo.
W wyniku licznych rozkmin i doświadczeń, czasem ścierania się poglądów na forum, doszłam do wniosku, że jestem normalniejsza niż mi się wydawało, a mój główny problem, to właśnie fakt, że dałam sobie wkręcić jakieś odchyły od normy.
Drugi wniosek, dotyczący nie tylko związków, ale życia w ogóle, brzmi: tylko spokój może nas uratować. Tę maksymę powiesiłam sobie kiedyś w kuchni wypisaną na kartce wielkimi wołami i przywoływała mnie do porządku, ilekroć zaczynałam świrować ![]()
Pozdrawiam i już nie zaśmiecam wątku. Ogórki czekają i insza robota ![]()
82 2019-08-06 12:28:37 Ostatnio edytowany przez umajona (2019-08-06 12:29:22)
Dzięki, dziewczny, za dyskuję
Sama też sobie pewne sprawy układam i jakoś tak lekko mi teraz po przeczytaniu Waszej wymiany zdań - jakby coś, co mnie mocno spinało, po prostu pękło
Aż mam ochotę fruwać
Fajnie jest być sobą... ![]()
83 2019-08-06 12:46:40 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-06 14:01:08)
Umajona, fajnie takie słowa przeczytać.
Też uważam, że być sobą jest super.
P.S. Byłaś na tym tanecznym wyjeździe?
84 2019-08-06 13:51:50 Ostatnio edytowany przez Thedirt88 (2019-08-06 14:01:06)
Beyondblackie napisał/a:Mylisz asertywność, której Ci kompletnie brak, z uciekaniem, agresją i paniką wywołaną Twoim lękiem przed mężczyznami i seksem.
Nie jest to fajne, że zamiast konkretnej rozmowy, spotykam się z krytyką, oceną i negowaniem. Poczułam się atakowana.
Wiesz, na tym portalu to normalka, niestety
Zachowania szczególnie akceptowane wśród stałych ("bogatych" i "wpływowych") użytkowników.
K. D. dziennikarz uniknął kary, bo jest bogaty i ma wpływy. Mimo tego, że miał ponad 2 promile alkoholu we krwi podczas spowodowania drogowej kolizji. A Kowalski, co? Siedzi...
Witamy w Polsce!
To że ktoś czuje się lepszy pod jakimkolwiek pozorem, nie daje mu prawa do atakowania innych na forum!
Portal reklamuje się jako poradnia psychologiczna, a użytkownicy robią więcej krzywdy niż dobra. Sama się o tym przekonałam.
Obecny regulamin jest zupełnie błędny i być może nawet niezgody z KONSTYTUCJĄ
RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.
Nie wiem, no nie badałam tego. Jakby coś, to zbadajcie to.
85 2019-08-06 14:00:03 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-06 14:01:54)
Wiesz, na tym portalu to normalka, niestety
Zachowania szczególnie akceptowane wśród stałych ("bogatych" i "wpływowych") użytkowników.
K. D. dziennikarz uniknął kary, bo jest bogaty i ma wpływy. Mimo tego, że miał ponad 2 promile alkoholu we krwi podczas spowodowania drogowej kolizji. A Kowalski, co? Siedzi...
Witamy w Polsce!
To że ktoś czuje się lepszy pod jakimkolwiek pozorem, nie daje mu prawa do krytyki!
Portal reklamuje się jako poradnia psychologiczna, a użytkownicy robią więcej krzywdy niż dobra. Sama się o tym przekonałam.
Ejże, nie przesadzaj!
Thedirt88, proszę o zakończenie off topu. Z góry dziękuję
Thedirt88 napisał/a:Piegowata'76 napisał/a:Nie jest to fajne, że zamiast konkretnej rozmowy, spotykam się z krytyką, oceną i negowaniem. Poczułam się atakowana.
Wiesz, na tym portalu to normalka, niestety
Zachowania szczególnie akceptowane wśród stałych ("bogatych" i "wpływowych") użytkowników.
K. D. dziennikarz uniknął kary, bo jest bogaty i ma wpływy. Mimo tego, że miał ponad 2 promile alkoholu we krwi podczas spowodowania drogowej kolizji. A Kowalski, co? Siedzi...
Witamy w Polsce!
To że ktoś czuje się lepszy pod jakimkolwiek pozorem, nie daje mu prawa do krytyki!
Portal reklamuje się jako poradnia psychologiczna, a użytkownicy robią więcej krzywdy niż dobra. Sama się o tym przekonałam.
Ejże, nie przesadzaj!
Obecny regulamin jest zupełnie błędny i być może nawet niezgody z KONSTYTUCJĄ
RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ.
Nie wiem, no nie badałam tego. Jakby coś, to zbadajcie to.
Mnie tu opluwano i było OK. Nie przesadzam.
Thedirt88, proszę o zakończenie off topu. Z góry dziękuję
Przepraszam. Musiałam to wyrazić gdzieś.
Mnie tu opluwano i było OK. Nie przesadzam.
Też parę razy dostałam po d...e, ale nie zakładam, że chciano mi krzywdę zrobić, a ważne jest, że coś mi się z tych licznych dyskusji klaruje.
90 2019-08-06 14:10:29 Ostatnio edytowany przez Thedirt88 (2019-08-06 16:13:17)
Thedirt88 napisał/a:Mnie tu opluwano i było OK. Nie przesadzam.
Też parę razy dostałam po d...e, ale nie zakładam, że chciano mi krzywdę zrobić, a ważne jest, że coś mi się z tych licznych dyskusji klaruje.
To fajnie. Są jednak ludzie, którzy mocno stoją za swoimi własnymi poglądami i bronią ich za wszelką cenę (czyjaś prawda nie musi być Twoją prawdą).
Nie szukam tu pomocy.
Nawet gdyby, to wiem, że jej tutaj i tak nie znajdę.
Bo stwierdzenie typu "idź na terapię" nic nie pomaga. Baa... to słowo jest nadużywane tutaj bezsensownie.
Życzę wszystkiego dobrego. Jak ktoś powiedział, jesteś normalna! Myśl pozytywnie ![]()
91 2019-08-06 14:57:44 Ostatnio edytowany przez kate011 (2019-08-06 17:36:05)
No cóż,droga Autorko, za klawiaturą po prostu jest odważniejszy,dlatego facet,pisząc do Ciebie,pozwala sobie na więcej. Ja bym mu jasno odpisała,że denerwują Cię takie teksty i,że jeśli myśli tylko o jednym, to źle trafił,bo tego u Ciebie nie dostanie,ponieważ Ty jesteś nastawiona na normalne poznawanie siebie,a nie na seks. Zobacz,jak on na to zareaguje.
masz rację, chociaż ja na nie praktycznie nie odpisuje lub bardzo zdawkowo, więc rozmowa się już nie klei. Trudno, nie ma czego żałować.
Choć jedynie nie mogę odżałować tego, że faceci wiedząc jakie mam podejście i czego NIE szukam i nie chcę i tak marnują mój czas. Naprawdę, poddaję się.. nie mam ochoty już na randki, poznawanie kogokolwiek, skoro to sprowadza się tylko do jednego...
Jak Wam się wydaje, to coś we mnie sprawia, że kategoryzują mnie w ten sposób? Czy po prostu ogólnie są na to nastawieni? Dotąd wydawało mi się, że to drugie... ale o już kolejna taka sytuacja i zaczynam się martwić, czy ze mną jest coś nie tak, że nie myślą o mnie poważnie..
92 2019-08-07 00:32:06 Ostatnio edytowany przez cataga (2019-08-07 00:34:14)
Kate, nie tylko ciebie to spotyka.
Ja już zaczynam wątpic, czy sa normalni mezczyźni, bo wybaczcie, jak mozna do całkiem obcej, nigdy na zywo niewidzianej kobiety, po zaledwie dwu krótkich rozmowkach na czacie pisac w kwietniu o przytulaniu w namiocie?
On już wie, że będzie się ze mną przytulał. On nawet nie wie, nawet nie pyta, ale on będzie !! W NAMIOCIE!! Nawet nie wie, co lubie, czy lubię namioty, czy mam w ogole ochote gdzies wyjeżdzać, nawet nie wie czy nie tylko z nim, ale on wie, że będzie się ZE MNĄ przytulał! OBcą babą!! Paranoja!
pomijam juz chamskie pierwsze wiadomości per " oral, anal , klasyk, zadzwon ( nr telefonu) " , czy" spotkamy sie, tak bez zbędnego pisania". Jasne, najlepiej jeszcze w krzakach w ciemnej bramie, żeby go koledzy nie zauważyli!!
a panowie deklarują ponoć wyższe wykształcenie..
chyba wyższe palantowe, to owszem
nie,żadne zdjęcie nie było w wyuzdanej pozie, z piersiami na wierzchu, nie było info,ze jestem puszczalską " bez zbędnego pisania", na jeden numerek w krzakach, że lubię ''bez zobowiązań".
Jasne! Bez zobowiązań to sie prostytutki umawia i im płaci! A ci to nawet auta nie mają , same słuzbowe( żeby nie daj boże nie dalo się sprawdzić właściciela i by żona sie nie dowiedziala.
A potem wyjdż , kobieto, za takiego palanta, co to chce się z kobietami " bez żadnej zwłoki " i ''bez zoboiwiązań umawiać...
Naprawdę , przestało mi się chciec poznawać panow. Serio
93 2019-08-07 04:18:01 Ostatnio edytowany przez kate011 (2019-08-07 04:19:42)
Kate, nie tylko ciebie to spotyka.
Ja już zaczynam wątpic, czy sa normalni mezczyźni, bo wybaczcie, jak mozna do całkiem obcej, nigdy na zywo niewidzianej kobiety, po zaledwie dwu krótkich rozmowkach na czacie pisac w kwietniu o przytulaniu w namiocie?
On już wie, że będzie się ze mną przytulał. On nawet nie wie, nawet nie pyta, ale on będzie !! W NAMIOCIE!! Nawet nie wie, co lubie, czy lubię namioty, czy mam w ogole ochote gdzies wyjeżdzać, nawet nie wie czy nie tylko z nim, ale on wie, że będzie się ZE MNĄ przytulał! OBcą babą!! Paranoja!pomijam juz chamskie pierwsze wiadomości per " oral, anal , klasyk, zadzwon ( nr telefonu) " , czy" spotkamy sie, tak bez zbędnego pisania". Jasne, najlepiej jeszcze w krzakach w ciemnej bramie, żeby go koledzy nie zauważyli!!
a panowie deklarują ponoć wyższe wykształcenie..
chyba wyższe palantowe, to owszem
nie,żadne zdjęcie nie było w wyuzdanej pozie, z piersiami na wierzchu, nie było info,ze jestem puszczalską " bez zbędnego pisania", na jeden numerek w krzakach, że lubię ''bez zobowiązań".
Jasne! Bez zobowiązań to sie prostytutki umawia i im płaci! A ci to nawet auta nie mają , same słuzbowe( żeby nie daj boże nie dalo się sprawdzić właściciela i by żona sie nie dowiedziala.A potem wyjdż , kobieto, za takiego palanta, co to chce się z kobietami " bez żadnej zwłoki " i ''bez zoboiwiązań umawiać...
Naprawdę , przestało mi się chciec poznawać panow. Serio
Mam dokładnie to samo....ręce mi opadły do samej ziemi... czy poznam na żywo, czy przez internet, wychodzi na to samo.
I te teksty "poprzytulałbym cię" baardzo znajome
Niestety mam wrażenie, że będąc w poprzednim związku przegapiłam wiek, w którym najlepiej kogoś poznać, a zostali sami zainteresowani jedynie SZYBKIM numerkiem, najlepiej od razu.
Ja rozumiem, że seks jest ważny i że szczególnie faceci chcieliby go wcześnie... Ale jakoś gdy byłam młodsza spotykałam się z facetami czy wchodziłam w związki i podteksty były zawsze subtelniejsze lub po jakimś czasie. Wszystko wychodziło naturalnie. Czy poznałam kogoś na żywo, czy na imprezie lub przez internet - czułam, że respektują moje granice.
Teraz natomiast (jestem przed 30) chcą wszystko już, od razu, teraz. Dziwne, czy wiek naprawdę tak zmienia ludzi? Czy koło 30 to już trzeba na 2 randce, inaczej się nie da?
Czy faktycznie zostały same "śliwki robaczywki" bądź większość...? Bo to dla mnie zaskakujące. Nie zamierzam zgrywać dziewicy, ale jest coś pomiędzy! Seks dla mnie pojawia się wraz z zaangażowaniem, pojawieniem się intymności i komfortu. I chyba sporo osób tak wbrew pozorom ma. I dla mnie nie ma to związku z wiekiem..
94 2019-08-07 06:56:58 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-07 10:29:57)
Uuuufff! Dziewczyny, aż mi ulżyło, że nie jestem taka odosobniona, jak mi się chwilami na forum wydawało.
Mnie też już się nie chce zawracać facetami głowy. Szkoda czasu, lepiej fajną książkę poczytać przed domem niż go tracić na bezowocne randki.
Zauważam paradoks: tak się obstaje za traktowaniem seksu normalnie, jako jednej ze sfer życia, a co ma wspólnego z naturalnością wynoszenie tej dziedziny na piedestał, ten cały szum? Do licha, o jedzeniu się i rozmawia, i można je bardzo lubić, ale takiej obsesji nie ma. A seks - łojezu!
Ja go chcę jako naturalną konsekwencję pogłębiania więzi, intymności, właśnie na tym etapie, kiedy czuję się swobodnie, naturalnie i bezpiecznie. Tego się nie osiąga po pięciu minutach znajomości.
Niestety, odnoszę podobne wrażenie jak Wy: facetów podzielających nasze stanowisko, a przynajmniej je szanujących już nie ma. Rozum wprawdzie mówi, że to niemożliwe, ale to igła w stogu siana.
I też nie jestem jakąś "cnotką", co to oczka w dół i rumieniec z byle powodu. To nie o to chodzi (a nawet gdyby tak było, to też powinnam mieć prawo, do jasnej cholery).
Pisze się na forum o potrzebie rozmowy, otwartej komunikacji. A dlaczego w ogóle "muszę" chłopom jakieś wykłady urządzać o swoich potrzebach (często podkreślana na forum potrzeba rozmowy)? Czy to aż tacy debile???
Cześć!
Jestem przed 30. Od 1,5 roku jestem singielką, pasowało mi to (i właściwie pasuje nadal, choć nie ukrywam, fajnie by było za jakiś czas kogoś poznać...). Przede wszystkim przed wejściem w kolejne znajomości chciałam "pozbierać" siebie po ciężkim rozstaniu oraz popracować nad sobą.
Do otworzenia się na nowe (męskie) znajomości trochę skłoniło mnie wydarzenie, na które się wybieram - pomyślałam, że warto byłoby wybrać się z os. towarzyszącą (ale jeśli się nie uda, trudno, podchodzę bez większego parcia).Gdy tylko doszłam do tego wniosku (będąc akurat na piwie z koleżanką) za pół godziny zagadało do nas kilku mężczyzn w podobnym wieku. Rozmowa była interesująca, więc pozwoliłyśmy im się dosiąść. Wpadłam jednemu w oko, była między nami wyraźna chemia. Następnego dnia spotkaliśmy się na spacer, rozmawiało się dobrze; spacer zakończył się pocałunkiem ( z zaskoczenia, ale pozytywnego ). Przez kolejne dni mieliśmy codzienny kontakt, pisał, interesował się, chciał się spotkać; jednak co jakiś czas przemycał podteksty seksualne, co mi nie odpowiadało (nie interesują mnie przelotne znajomości).
W końcu po kolejnym spotkaniu, które nie skończyło się najlepiej - posprzeczaliśmy się przez internet (byliśmy po %) ponieważ znowu napisał coś z podtekstem, co mnie wyprowadziło z równowagi. Nie chciałam być traktowana jedynie jako potencjalny obiekt seksualny. Napisałam mu, by lepiej poszukał kogoś innego tylko do łóżka. Znajomość się zakończyła (czyli miałam dobre przeczucia, lub facet zraził się "awanturą" o ostro się rozkręciła, ciężko powiedzieć...). Tak czy inaczej postanowiłam być bardziej wyczulona na podobne "znaki" i obserwować je na chłodno (w tej znajomości trochę zaślepiła mnie chemia).Parę miesięcy po tej sytuacji postanowiłam spotkać się z facetem poznanym na aplikacji randkowej. Wiem, że miejsce poznania sugeruje "chęć przygód", lecz zaznaczyłam w profilu, że takowe mnie nie interesują (by nie tracić czasu obu stron).
Zanim udało nam się spotkać pisaliśmy kilka tygodni codziennie, okazało się, że mamy wiele wspólnych tematów jak i zainteresowań.
Na spotkaniu było bardzo ok, co prawda nie czułam tak silnej chemii jak z poprzednikiem, ale było naprawdę miło, tematy nam się nie kończyły. Rozmawialiśmy kilka godzin, poszliśmy na spacer, piwo, wracaliśmy za rękę (w jego kieszeni, ponieważ było mi zimno w dłonie ). Poza tym żadnych gestów, pożegnanie "buziakiem" w policzek. Pomyślałam sobie: wydaje się okej. Do czasu po spotkaniu, gdzie chwilę po powrocie do domu zasugerował, że przydałoby mu się teraz ogrzanie (uznałam to za próbę flirtu, nic strasznego). Następnego dnia jednak podtekstów było trochę więcej, czuję jakby powoli odsłaniał karty.... przestałam na razie odpisywać. Po prostu zraża mnie tak szybka próba "przeskoczenia" na inny level znajomości, albo iny rodzaj... którym przecież nie jestem zainteresowana ( co sygnalizowałam od razu).
I tutaj moje pytania o Waszą opinię:
-Czy przesadzam? Może takie podteksty są normalne? Z moich doświadczeń wynika, że gdy mężczyzna był zainteresowany rozwojem znajomości (w kierunku relacji, nie samego seksu) raczej nie stosował takich podtekstów, a na pewno nie na tak wczesnych etapach. Więc czuję, że intuicja dobrze mi podpowiada.-Czy według Was to kwestia zwykłego pecha, że trafiłam na takich facetów? Czy może jest coś we mnie, co kategoryzuje mnie w ich oczach w ten sposób?
Przyznam, że zaczynam się zrażać do poznawania mężczyzn w ogóle, nie mówiąc nawet o randkowaniu.PS Uprzedzając komentarze - tak wiem, jestem (od dawna) dorosła i seks jest normalny, ale mnie po prostu nie kręcą znajomości na nim oparte/zaczynające się od niego i nie tego szukam.
Nie, nie przesadzasz. Prawidłowo odczytujesz jego intencje. Szybkość i bezkompromisowa bezpośredniość w działaniu w kierunku seksu świadczy wyłącznie o jednym. Owszem, ten mężczyzna chce Cię poznać, lecz nie w tak szerokim wymiarze, o jaki Tobie chyba chodzi.
Dziewczyny, czy naprawdę nie rozróżniacie tekstu: "Oral, anal- zadzwoń do mnie bez zbędnego pisania" od tego, ż ktoś opowiada, że przytuliłby się z kobietą w namiocie? Czy nie rozumie wyrażnego NIE jak kobieta nie chce dotyku?
97 2019-08-07 11:54:22 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-07 14:07:40)
Elu, szczerze?
Może znowu odezwą się głosy o moich rzekomych kompleksach, ale ja na pierwszych (podkreślam pierwszych, gdy dopiero poznaję gościa, może ewentualnie trochę z nim popisałam przez jakiś internet) spotkaniach temat seksu najchętniej wystawiłabym za drzwi. Przecież jasne jest, że jeśli się mu podobam, to coś tam mu się może marzyć (tak samo ja mogę myśleć, o czym mi się podoba - ale niekoniecznie zaraz o tym mówić), ale to jego sprawa. Ja chcę swobody, a nie zastanawiania się, co odpowiedzieć na ten tekst o namiocie. Nic jeszcze o facecie nie wiem, a już się mam nad namiotem zastanawiać?
Oczywiście nie chodzi tu o jakąś totalną sztywność, całkowite zasznurowanie, ale ogólnie rzecz biorąc - nie, dziękuję, pogadamy jak będzie czas ; samo przyjdzie, prędzej lub później. Na dzień dobry wolę neutralnie, że tak powiem, towarzysko.
Kurczę, czy to tak trudno pojąć? Jak poznaję np. obcego faceta na weselu przyjaciółki, to pogadam, dam do zrozumienia, że mi fajnie w jego obecności, ale nie pytam, czy chce ze mną spać w namiocie. Zapytam, gdy sytuacja dojrzeje.
P.S. Tak ogólnie to owszem, przytuliłabym się do kogoś w namiocie i pospacerowałabym za rękę po łące pełnej rosy i mgieł - koniecznie boso, kocham chodzić boso! A na tej łące poturlać się z kimś, włosy potargać, sukienkę przemoczyć, to też byłoby coś... Ale wszystko w swoim czasie i z kimś ważnym, bliskim.
Moja babcia mówiła: "Jeszcze Maciek w d...e, a już mu kaszę gotują!" ![]()
Już sobie wyobrażam reakcję niektórych panów na to łąkowe ("łączne"
) wyznanie: niekończące się pytania i drążenie tematu. Lepiej nie zaczynać.
Dziewczyny, czy naprawdę nie rozróżniacie tekstu: "Oral, anal- zadzwoń do mnie bez zbędnego pisania" od tego, ż ktoś opowiada, że przytuliłby się z kobietą w namiocie? Czy nie rozumie wyrażnego NIE jak kobieta nie chce dotyku?
Nawet taką propozycję wypadałoby jakoś bardziej przystępnie przedstawić. Tak wprost, to chyba jedynie do tych pań co to za opłatą ![]()
99 2019-08-07 12:09:23 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-07 12:13:32)
Pomyłka
Są kobiety, którym takie podteksty nie przeszkadzają,są też takie, które nawet nie chcą słuchać o przytulaniu pod namiotem i nie ma w tym nic dziwnego. Nie można już normalnie nikogo poznawać,tylko od razu po pierwszym poznaniu pisać o przytulaniu i całowaniu? Teraz to dla niektórych dziwne jest,gdy po trzech randkach nie ma seksu
Nie każda kobieta lubi tego typu podteksty i mają one prawo tego nie tolerować.
101 2019-08-07 13:52:27 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-07 14:12:48)
Mam wrażenie, refleksję i spostrzeżenie, że pełno w tym całym seksie zakłamania. Nie ma przyzwolenia na różnorodność, indywidualność, mnóstwo kobiet i mężczyzn próbuje równać do jakich odgórnych wytycznych. Faceci chcą być "maczo", kobiety boją się wyjść na pensjonarki albo na tzw. łatwe. A gdzie naturalność, autentyczność i szczerość? Gdzie postulowany tak często brak pruderii?
Nie powinno być wartościowania pomiędzy swobodą seksualną a powściągliwością. Póki nikomu nie robimy krzywdy, żyjmy jak chcemy, nie oceniajmy i nie przekonujmy do jedynie słusznych wzorców.
Ja "chcę być kochana tak jak chcę" (K. Miller).
P.S.
mają one prawo tego nie tolerować.
I mają prawo mieć prawo ![]()
Zwróć uwagę autorko jednak na to, że jak były teksty to była i "chemia". Może jednak tego chcesz?
Ależ nie odbieram nikomu prawa di własnego podejścia i zadalam pytanie czy wszystkie te sformułowania traktujecie tak samo. Rozumiem ze tak.
Ale nie jestem przekonana czy ok jest naznaczanie wszystkich mężczyzn rozmawiających o seksie jako chcących jednorazowych przygód. . Równie dobrze gość może gadac tygodniami p gwiazdozbioeach a myśleć tylko o waszych majtkach . Ale każdy ma swoje przemyślenia.
104 2019-08-07 15:55:27 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-07 16:32:19)
Elu, jasne że można mniej i bardziej obcesowo, ale generalnie wolę do poufałości i intymności dojść w swoim rytmie, nie na siłę. To jest dla mnie tak oczywiste jak to, że znajomym mówi się "dzień dobry", a przy jedzeniu w restauracji się nie beka (w domu czasem dla żartu sobie bekamy
).
O moich majtkach nikomu nie bronię marzyć, Niech marzą, ile wlezie, ale ja nie muszę i nie chcę być zaraz o tym informowana, nie w fazie zapoznawania się. Stanowczo wolę o gwiazdozbiorach.
P.S.Mnie nie chodzi nawet o intencje faceta, ale o zwykły komfort psychiczny. Intymne rozmowy rezerwuję dla intymnych relacji. Wchodzenie z buciorami w intymność obcej osoby to po prostu buractwo.
Wiele kobiet po takich zaczepkach nie czuje się urażona, bo dzięki zdrowemu dystansowi do siebie i innych oraz poczuciu humoru, "spływa to po nich jak po kaczce". Przy czym faktycznie granica tolerancji na obsceniczne żarty jest dużo niższa jeśli się do faceta chemii nie poczuło. Nie rozkminiają i nie przeżywają, bo równie skutecznie można żądać, by trawa nie była zielona tylko fioletowa. Takie mamy czasy, kobiety są mniej pruderyjne, facetom się nie chce zagłębiać w psychikę, traktują wszystkie taśmowo, to i zachowania mają bardziej bezpośrednie. A już na pewno pierwszymi do kontaktów i podrywania będą erotomani. Olać ich i zapomnieć zaraz po spotkaniu czy bardziej otwartej pisaninie jest o wiele rozsądnej niż pozwolić, by mieli wpływ na nasze samopoczucie i podejście do poznawania i związków. Nie mamy mocy zmienić drugiego człowieka, ale zawsze możemy poprawić swoje odczuwanie zachowań innych ludzi. Grzecznie pożegnać jak nie pasuje, zapomnieć i nie zrazajac się próbować dalej
Albo i nie.
Jak facet chce seksu tylko, to zdecydowanie przejmie inicjatywę i będzie napieral, niekoniecznie seksualnie, ale chociażby w zwykłej rozmowie. Gość chcący normalnie poznać kobietę, że tak powiem - jako człowieka - będzie próbował wzajemnie się z nią badać. Nie jest to pewnie uniwersalne w 100%, ale powinno Wam coś pomóc. Coś o tym wiem, bo często miałem ten sam problem co autorka lub Piegowata.
107 2019-08-07 16:33:41 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-08-07 16:34:53)
Niekoniecznie się zgodzę ze będzie napieral . najbardziej wprost i obsesowe propozycje dostawalam od Panów co ani słowem nie zajakneli się z żadnym podtekstem.! Typu rozmowy zawodowe i nagle bam!. I w sumie mnie to oburzyło dopiero wtedy gdy Pan nie zrozumiał prostego słowa typu NIE wypowiedzianego grzecznie. I szczerze to mam uraz do takich cichych myślicieli.co udają ze kobieta to dla nich nieseksualba istota.
Jakby mnie to drazbilo jak dziewczyny zmienilabym temat.
Każdy w lot złapie o co chodzi. No chyba ze macie pecha do jakichś neandertali przyznaje ze takich nie sciagam na siebie..
Może to jednak ten biznesowy klimat nieco tu mieszał? Bo ja raczej pisałem o takim bardziej standardowym poznawaniu się. Koleś od spraw pracowych być może chciał zachować pozory... Ajj, ja cichy myśliciel jestem. No i znowu kosz.
a ja jednak uważam, ze mezczyzna na poziomie, nie wspomina o sprawach seksu z ledwo co poznawaną kobieta, z ktora wymienił zaledwie dwa zdania.
Ani o oralu analu klasyku , ani nawet o przytulaniu w namiocie. Nie z ledwo co poznawaną kobieta, z która nawet nie widzieli sie na zywo. Takie podejscie dla mnie świadczy o tym, że pan .. POMYLIŁ portale i szuka pani za pieniądze. Nie daję nigdy nikomu do zrozumienia, że jestem tego typu zawodowa damą do towarzystwa i takie chamstwo momentalnie skresla typa w moich oczach. I nikt nie ma prawa traktować inny ch w taki sposób, bo sam sobie wystawia swiadectwo. Najlepsze jest, że to często zonaci - chyba bym popadła w depresję, gdybym takiego typa miała w swoim domu i łozu, a nie daj boże miała z nim dziecko. Oczywiście, panu jednemu z drugim nie uklada się, zona to straszna hetera, ktora go zdradza, tylko... ze ona o tym ,ze go zdradza nie ma pojęcia.... Ba, nawet nie wie, że męzus ja publicznie oczernia...
I bądż tu z takim typem. Horror.
110 2019-08-07 16:58:23 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-07 17:17:15)
Jakby mnie to drazbilo jak dziewczyny zmienilabym temat.
Każdy w lot złapie o co chodzi. No chyba ze macie pecha do jakichś neandertali przyznaje ze takich nie sciagam na siebie..
Jasne, ale moim marzeniem jest nie musieć uczyć alfabetu.
Jasne, ale moim marzeniem jest nie musieć uczyć alfabetu.
- o własnie.
A zmiana tematu u takich chamow pomaga na chwilę. Po kilku zdaniach wracają. A po trzeciej zwrotce w temacie, jesli pan nie reaguje, mimo, że prosze o zmianę, blokuję typa. No i okazuje sie, że jestem " sztywniara", ''bez poczucia humoru", 'powinnaś sie wyluzowac" itp. głodne kawałki. No mam wymagania - nie chcę chamstwa dookoła siebie...
112 2019-08-07 17:48:03 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-08-07 17:52:08)
A może koleżanki Wy nie piszecie o podtekstach, tylko o zwykłym chamstwie?, co?
Bo w sumie przykłady nie padły. Bo na chamstwo to tylko ignorowanie, albo atak pozostaje.
Podajcie przykłady.
Bo o namiocie to może być: marzy mi się taki wyjazd z kobietą pod namiot i tu opowieści z tytułów Jane Austin
lub coś w stylu: pojechałbym z Tobą lala pod namiot i to i to Ci zrobię ![]()
113 2019-08-07 18:09:54 Ostatnio edytowany przez cataga (2019-08-07 18:11:34)
podałam przykłady.
jesli uważasz, ze opowiadanie - ( pardon, STWIERDZENIE FAKTU ) kompletnie obcej babie, z ktora sie pan ani razu nie widział, i w dodatku w drugiej rozmowie z nią ze pan BĘDZIE SIĘ ZE NIĄ przytulał w namiocie, nawet nie pytając mnie wczesniej o to czy wyjechałabym czy z nim i czy pod namiot nie jest chamskie, no to ja mam chyba zbyt wysoki próg wrazliwości.
Jesli uważasz, że pisanie do całkiem obcej kobiety w pierwszej wiadomości per " oral , anal, klasyk" jest przejawem dowcipu, to gratuluję poczucia humoru...
Jakiekolwiek podteksty seksualne z obcymi , nawet często nigdy niewidzianymi panami , wypowiadane przez takich typów nie są ani dowcipne, a po prostu chamskie
114 2019-08-07 18:17:03 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-08-07 18:22:28)
podałam przykłady.
jesli uważasz, ze opowiadanie - ( pardon, STWIERDZENIE FAKTU ) kompletnie obcej babie, z ktora sie pan ani razu nie widział, i w dodatku w drugiej rozmowie z nią ze pan BĘDZIE SIĘ ZE NIĄ przytulał w namiocie, nawet nie pytając mnie wczesniej o to czy wyjechałabym czy z nim i czy pod namiot nie jest chamskie, no to ja mam chyba zbyt wysoki próg wrazliwości.
Jesli uważasz, że pisanie do całkiem obcej kobiety w pierwszej wiadomości per " oral , anal, klasyk" jest przejawem dowcipu, to gratuluję poczucia humoru...
Jakiekolwiek podteksty seksualne z obcymi , nawet często nigdy niewidzianymi panami , wypowiadane przez takich typów nie są ani dowcipne, a po prostu chamskie
a Ty chyba niski próg rozumienia tekstu pisanego- albo odpowiadasz na posty nie czytając ich- bo napisałam wyrażnie czym się eóżni chamstwo od podtekstów. A Ty masz do czynienia z chamstwem- dlaczego? nie wiem. Mi na takie teksty pozwalają sobie Panowie z budowy czy pijani na ulicy- bardzo rzadko i mogę to olać. Jest różnica, co i w jaki sposób ktoś powie i zależy od kontekstu naszej znajomości. Ty dostałaś konkretną propozycję bez otoczki.
A otoczka to podteksty, uwodzenie, wzajemne badanie się, poznawanie.
Da to się zrobić z Tobą, czy właśnie tak z grubej armaty robią bo nie wiedzą jak Cię ugryżć?
I czy możesz o sobie powiedzieć, że jak już jesteś z kimś blisko- te rzeczy przestają być tabu?
nie , to Ty nie rozumiesz. kate zaczeła o tym,że nie podobaja jej sie chamskie zagrywki z podtekstem seksualnym od LEDWO CO POZNANEGO TYPA. Każda z nas odróznia niewinny zarcik wieloletniego kolegi od chamskich pseudopodtekstów seksualnych w zasadzie obcych typów, ktorych własnie sie poznało. Nie tylko mnie, kate, czy Piegowatej przeszkadza takie chamstwo i podejrzewam, że każda z nas odróznia żarty stałych kumpli, od chamstwa nowopoznawanych facecikow
116 2019-08-07 18:24:32 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-08-07 18:26:41)
Ja o czymś innym, a Ty swoje...
tak, z pewnością takie jak ja, LL czy Blackie to panienki za kasę co chamstwo lubią, a Wy kobiety szanujące się.. Bez odbioru. Długość znajomości nie jest najważniejsza.
117 2019-08-07 19:03:22 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-07 19:37:53)
Oj, Cataga, trochę się zagalopowałaś.
Mnie się marzy ten megakomfort, żeby w ogóle nie zaistniała nieprzyjemna sytuacja, ale też jesteśmy ludźmi i jakiś tam margines jestem w stanie zostawić. Tak było z Panem Pomocnikiem (to ten znajomy z jesieni, co mi pieniędzy nie oddał). To nie był nieśmiały chłopak, i objąć próbował, i pocałować, ale gdy się odsuwałam, nie było pchania się z łapami za dwie minuty. Raz, gdy się odsunęłam niezdecydowana, sam zakumał: "Ty się boisz" i to był wstęp do zwykłej ludzkiej rozmowy o moim podejściu do bliskości. Nie byłam przekonywana, że powinnam koniecznie zmienić zdanie, nie byłam na siłę obściskiwana - po prostu mnie wysłuchano i zaakceptowano - i to było super, od razu mi ulżyło i poczułam się swobodniej ; mogłam być sobą!
Wiedziałam, że mnie nie "zje", nawet gdy urządziłam u siebie imprezę w nowym mieszkaniu z nim i moją koleżanką, a potem ją położyłam z honorami w oddzielnym pokoju, a z nim w pełnym rynsztunku kropnęliśmy się pod koc na jedną kanapę i przespaliśmy tę noc jak dzieci, nawet palcem się nie dotykając (a, nie, przepraszam - buziak w usta był przed zaśnięciem i to było miłe). Rano zapytał: "jak ci się spało z taką mendą jak ja?"
Innym razem zadał mi osobiste pytanie dotyczące mojego byłego męża, ale gdy zamilkłam, nie było drążenia. A Meczowy z kolei drążył, dopytywał, był natarczywy ; dziś ukróciłabym to stanowczo.
Skubany, pieniądze mi ukradł (Pan Pomocnik), napisałam, żeby dał mi spokój i się nie odzywał, ale seksualnie, że tak powiem, był w porzadku, nic nie było wbrew mojej woli.
A na poprzytulanie przyszedł czas, wcale nie taki odległy - i to była przyjemność, a nie opresja.
Przyznam rację Beyond, że mało obyta, niepewna swoich racji wmówiłam sobie, że to ja nie jestem normalna i niepotrzebnie brnęłam w pewne sytuacje.
W jakimś sensie i stopniu epizod z PP mnie uzdrowił, co doceniam.
118 2019-08-07 20:03:14 Ostatnio edytowany przez kate011 (2019-08-07 20:05:42)
Zwróć uwagę autorko jednak na to, że jak były teksty to była i "chemia". Może jednak tego chcesz?
Własnie było zupełnie na odwrót. Pana nr 1 poznałam na żywo, nie było podtekstów na początku, w jakimś stopniu pociąg do niego poczułam od początku, podczas rozmowy. Owa chemia była wynikiem rozmowy, stylu bycia faceta, przyciągania pozawerbalnego. Następnie dopiero zaczęły pojawiać się podteksty, które właśnie mnie zniechęciły.
Takie teksty dużo za wcześnie w moim przypadku zniechęcają, nigdy nie budzą chemii, są niepożądane. Czuję, że przez nie facet próbuje jak najbardziej przyspieszyć sprawy, więc od razu zapala mi się lampka, że chodzi o seks.
U mnie owe uczucie chemii pojawia się jedynie na żywo, znaczenie ma styl bycia, zapach, inne szczegóły. Jest albo jej nie ma i żadne seksualne podteksty nie sprawią, że się pojawi. Zdecydowanie bardziej wolę zdobywanie przez spędzanie czasu, pojawienie się pocałunków, dotyku. A nie poprzez "gawędziarstwo" przez internet. Kojarzy mi się to z gimnazjum ![]()
A u Pana z którym chemii nie było (pan nr 2) podteksty sprawiły, że odechciało mi się znajomości (choć po spotkaniu byłam zadowolona i mogłabym kontynuować i zobaczyć co z tego dalej będzie lub nie będzie). Także w moim postrzeganiu to jest najgorszy sposób by próbować wzbudzić pożądanie.
119 2019-08-07 20:08:22 Ostatnio edytowany przez cataga (2019-08-07 20:09:46)
Ja o czymś innym, a Ty swoje...
tak, z pewnością takie jak ja, LL czy Blackie to panienki za kasę co chamstwo lubią, a Wy kobiety szanujące się.. Bez odbioru. Długość znajomości nie jest najważniejsza.
Nic takiego NIE POWIEDZIAŁAM - nie insynuuj mi tego. Powiedziałam swoje zdanie, to że ty wysnuwasz chore teorie nt swojego prowadzenia sie, to nadinterpretacja.
NIe tylko długośc znania sie nie jest kluczowa, ale jest wazna. Dla kogos pan poznany na czacie wczoraj może być super kumplem, dla mnie jest jedynie OBCYM poznanym w isieci. I jako obcemu, nie bede tolerowała chamskich , seksualnych podtekstów. Jak widać, nie tylko mnie takie zachowania panów rażą, i nie rozumiem, czemu ten przytyk o szanujących się kobietach ma służyc - najwidoczniej usilujesz mi dokopac tylko dlatego, że osmielam sie mieć innne zdanie niz ty.
Owszem, na forum jest mnóstwo pań, ktore, gdy ich misu pobije, pytają" co mam zrooobić, by do mnie wrócił" - szczerze takim kobietom wspołczuję
Są panie , ktore uwielbiają chamskie zagrywki nowo poznawanych misiów - no bo wrerszcie się nimi ktoś zainteresował.
Jestem juz za stara, by podobne manipulacje misiaczków na mnie działały.
A jesli czynisz mi zarzut ?, że się szanuję, to wiesz... mam twoje zdanie tam.. gdzie korzenie drzew nie sięgają i raczej upewniam sie, że dobrze robie, goniąc takich sieciowych amantow od siedmiu boleści
120 2019-08-07 20:08:28 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-07 20:14:13)
No, jak facet jest chamski i/lub zbyt natarczywy, to nawet chemia mu nie pomoże, włącza mi się postawa obronna.
Cataga, w pewnym stopniu podzielam Twoje zdanie, ale trochę się za mocno uruchamiasz i traktujesz posty Eli jako atak. A to jedna z bardziej wyważonych osób na forum.
121 2019-08-07 20:10:31 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-08-07 20:17:50)
Więc Ty się całujesz nie czując chemii, pożądania? Bo wiele osób tak interpretuje pocałunki ( no chyba że to całusy w policzek- jako pożądanie.
Więc kroczenie dalej tą ścieżką - rozmowa może wydawać się naturalnym dalszym ciągiem.
Cataga- wydaje Ci się że tak bardzo mnie obchodzi Twoje życie i mam tak mało emocji poza forum by pisać coś złośliwie?
To Twoje życie, jak Ci się sprawdza Twoje podejście to okej.
właśnie , odwrót z miejsca. A potem te uwagi, że nie znasz sie na żartach... wyluzuj sie... itp.
Litości, pan testuje , na co sobie moze pozwolić
123 2019-08-07 20:17:16 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-08-07 20:22:57)
O, tak, spotykałam panów, którzy z ironią kwitowali moją niechęć do grania w ich grę, próbowali mnie pomniejszyć, zmanipulować, wysmiać i poniżyć. Wreszcie poszłam po rozum do głowy i uznałam, że nie o mnie to źle świadczy. Ja swoje wiem. Wreszcie wiem.
I wracając do rozterek Autorki - nie, nie sądzę, byś przesadzała. Jeśli Ci z czymś źle, nie musisz się na to godzić. A czemu się trafia na takie egzemplarze? Może kwestia coraz szerszej tendencji, może miejsca, w którym się szuka (w internecie się roi, choć wierzę, że i tu można spotkać normalnych ludzi)?
124 2019-08-07 20:34:36 Ostatnio edytowany przez kate011 (2019-08-07 20:36:44)
Więc Ty się całujesz nie czując chemii, pożądania? Bo wiele osób tak interpretuje pocałunki ( no chyba że to całusy w policzek- jako pożądanie.
Więc kroczenie dalej tą ścieżką - rozmowa może wydawać się naturalnym dalszym ciągiem.Cataga- wydaje Ci się że tak bardzo mnie obchodzi Twoje życie i mam tak mało emocji poza forum by pisać coś złośliwie?
To Twoje życie, jak Ci się sprawdza Twoje podejście to okej.
to do mnie?
pocałunek był z pierwszym facetem, do którego ( jak napisałam) od momentu poznania poczułam jakąś chemię - przez rozmowę, styl bycia, pewnie feromony, fizyczną atrakcyjność dla mnie .
Podteksty z jego strony pojawiły się później i mnie zniechęciły. Rozmowa.... hmm dla mnie "pisanie" przez internet to nie jest do końca rozmowa, rozmowa jest na żywo. Ale może jestem staroświecka.
Poza tym pocałunek =/= seks, wszystko w swoim czasie. To, że był między nami jeden pocałunek, nie znaczy by zacząć coraz śmielsze seksualne podteksty. Tak to widzę i jakoś w relacjach, które skończyły się związkami czy dłuższym spotykaniem się mężczyźni po pocałunku nie zaczęli być od razu natarczywi z tematem seksu. Podteksty są ok, ale kiedy są dopasowane do tempa rozwijania się relacji.
Ela210 napisał/a:Więc Ty się całujesz nie czując chemii, pożądania? Bo wiele osób tak interpretuje pocałunki ( no chyba że to całusy w policzek- jako pożądanie.
Więc kroczenie dalej tą ścieżką - rozmowa może wydawać się naturalnym dalszym ciągiem.Cataga- wydaje Ci się że tak bardzo mnie obchodzi Twoje życie i mam tak mało emocji poza forum by pisać coś złośliwie?
To Twoje życie, jak Ci się sprawdza Twoje podejście to okej.to do mnie?
![]()
pocałunek był z pierwszym facetem, do którego ( jak napisałam) od momentu poznania poczułam jakąś chemię - przez rozmowę, styl bycia, pewnie feromony, fizyczną atrakcyjność dla mnie .Podteksty z jego strony pojawiły się później i mnie zniechęciły. Rozmowa.... hmm dla mnie "pisanie" przez internet to nie jest do końca rozmowa, rozmowa jest na żywo. Ale może jestem staroświecka.
Poza tym pocałunek =/= seks, wszystko w swoim czasie. To, że był między nami jeden pocałunek, nie znaczy by zacząć coraz śmielsze seksualne podteksty. Tak to widzę i jakoś w relacjach, które skończyły się związkami czy dłuższym spotykaniem się mężczyźni po pocałunku nie zaczęli być od razu natarczywi z tematem seksu. Podteksty są ok, ale kiedy są dopasowane do tempa rozwijania się relacji.
No rozumiem, ale czy zakładasz, że ta relacja zawsze będzie się rozwijać jak po maśle, bez perturbacji, nieporozumień?
Nie możesz "ściągnąć lejców" trochę nad tym zapanować? Boisz się, że nie dasz rady, płyniesz jak Cię niesie woda?
126 2019-08-07 20:54:36 Ostatnio edytowany przez kate011 (2019-08-07 21:02:23)
kate011 napisał/a:Ela210 napisał/a:Więc Ty się całujesz nie czując chemii, pożądania? Bo wiele osób tak interpretuje pocałunki ( no chyba że to całusy w policzek- jako pożądanie.
Więc kroczenie dalej tą ścieżką - rozmowa może wydawać się naturalnym dalszym ciągiem.Cataga- wydaje Ci się że tak bardzo mnie obchodzi Twoje życie i mam tak mało emocji poza forum by pisać coś złośliwie?
To Twoje życie, jak Ci się sprawdza Twoje podejście to okej.to do mnie?
![]()
pocałunek był z pierwszym facetem, do którego ( jak napisałam) od momentu poznania poczułam jakąś chemię - przez rozmowę, styl bycia, pewnie feromony, fizyczną atrakcyjność dla mnie .Podteksty z jego strony pojawiły się później i mnie zniechęciły. Rozmowa.... hmm dla mnie "pisanie" przez internet to nie jest do końca rozmowa, rozmowa jest na żywo. Ale może jestem staroświecka.
Poza tym pocałunek =/= seks, wszystko w swoim czasie. To, że był między nami jeden pocałunek, nie znaczy by zacząć coraz śmielsze seksualne podteksty. Tak to widzę i jakoś w relacjach, które skończyły się związkami czy dłuższym spotykaniem się mężczyźni po pocałunku nie zaczęli być od razu natarczywi z tematem seksu. Podteksty są ok, ale kiedy są dopasowane do tempa rozwijania się relacji.
No rozumiem, ale czy zakładasz, że ta relacja zawsze będzie się rozwijać jak po maśle, bez perturbacji, nieporozumień?
Nie możesz "ściągnąć lejców" trochę nad tym zapanować? Boisz się, że nie dasz rady, płyniesz jak Cię niesie woda?
Moim zdaniem normalne relacja powinna się rozwijać w naturalnym (dla obu osób )tempie. I uważam, że facet, któremu zależy by poznać kobietę (nie jest nastawiony głównie na łóżko) nie będzie przesadzał z podtekstami za szybko. A mnie nastawieni na łóżko mężczyźni nie interesują.
Ostatniego zdania nie rozumiem
boję się, że nie dam rady co....? Napisałam tutaj wyłącznie, by poznać szerszy punkt widzenia.
Niczego się nie "boję" odnośnie tej (drugiej) znajomości - zakończyłam ją, ponieważ mi nie pasowała. Dla mnie odrzucające jest rozmawianie przez kilka godzin o wszystkim z zerowymi seksualnymi aluzjami, by potem przez internet pisać już tylko o tym. Już bardziej odpowiadało mi podejście pierwszego faceta, który przynajmniej potrafił coś zrobić na żywo (pocałunek).
Zachowanie drugiego kojarzy mi się ze słowami "kozak w necie, pi** w świecie". Totalnie mnie to nie kręci, zniechęca do faceta... I zastanawiam się, czy wszyscy tacy są (bo na takich niestety trafiam) czy mam po prostu ostatnio wyjątkowego pecha. To wszystko.
127 2019-08-07 21:16:55 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-08-07 21:17:51)
Dla jasności- piszę o pierwszym Panu- tym który Ci na początku odpowiadał i go całowałaś.
Po pierwszych zdaniach, które Ci nie odpowiadały- mogłaś mu to normalnie powiedzieć. I poczekać co zrobi. Jego reakcja mogła Was przybliżyć lub oddalić- bo w takich sytuacjach się poznajemy.
A Ty? dobrze zrozumiałam? Odcięłaś się?
To w nagrodę dostałaś od losu kolejnego Pana..:) jak było??
Oczywiście, możesz sobie powiedzieć pół światu tego kwiatu i przerabiać następnych, w końcu to dopiero
30 lat...:D
Jak uważasz że kroczysz dobrą drogą, to po co ten temat.?
128 2019-08-07 21:41:41 Ostatnio edytowany przez Naprędce (2019-08-07 21:43:25)
Kate011
To dość szeroki temat, ale zasadniczo odniosę się do dwóch zasadniczych wg mnie spraw.
Po pierwsze, ci faceci nie potrafili Cię "czytać". Nie potrafili trafnie odczytać Twojej reakcji na ich podteksty seksualne. Domyślam się, że w dużej mierze było tak dlatego, że używali tych podtekstów nie na żywo, ale za pośrednictwem komunikatorów- wtedy odczytać reakcję jest trudniej.
Nie chce mi sie zastanawiać czemu robią to głównie/wyłącznie za ich pośrednictwem, ale rozumiem, że może być to zniechęcające, sztuczne, niespójne i w efekcie kończyć relację.
Skoro to Cię interesuje, to jest prosty sposób żeby spróbować poznać przyczyny:
A mianowicie uwaga w rodzaju (w odpowiedzi na kolejny podtekst): "Na żywo nie byłeś taki śmiały (dlaczego?)".
Po drugie, Lady Loka pokazała Ci ma konkretnym przykładzie, jak może wyglądać reakcja w tego rodzaju sytuacjach. Domyślam się, że nie ustosunkowałaś się do tego dlatego, że z Twoich doświadczeń wynika założenie, że podteksty na wczesnym etapie oznaczają dążenie wyłącznie do seksu. Tymczasem z mojego (i nie tylko) doświadczenia wynika, że podteksty nie muszą oznaczać tego co zakładasz. Można poważnie myśleć o związku i ich używać (oczywiście osobną sprawą jest ich jakość/subtelność itp.). Kluczem jest tu reakcja kobiety, a Twoja jest niejednoznaczna (w każdym razie jest taka w odniesieniu do tego ostatniego gościa).
Skoro nie reagujesz, lub odpowiadasz zdawkowo, dany facet najpewniej zakłada, że Twój stosunek do nich (do podtekstów) jest, powiedzmy neutralny. Bo ani nie spotyka się to z entuzjazmem, ale też tego zdecydowanie nie ucinasz.
Ponadto zaznaczenie że nie interesują Cię "przygody" nie oznacza automatycznie, że jesteś przeciwna jakimkolwiek podtekstom seksualnym. Z tego co zaobserwowałem, nie jest to tylko zdanie jakiejś grupy mężczyzn, ale również części kobiet. Skoro i kobiet, to biorąc pod uwagę, że mężczyźni również kierują się swoimi doświadczeniami (i spotykają takie kobiety), to możesz spotkać sie z podtekstami równiez wtedy, kiedy nie uważają Ciebie wyłącznie za obiekt seksualny (zainteresowany przygodami).
Na podobnej podstawie polemizowałbym z interpretacją zachowania pierwszego gościa - abstrahując, jakie były jego intencje, pocałunek na pierwszej randce dawał mu jednak moim zdaniem jakieś podstawy do kolejnych ruchów w tej sferze, to że wykonywał je później tylko (?) w necie jest faktycznie zaskakujące i niewytłumaczalne...
W każdym razie moje drugie pytanie brzmi: Jak byś oceniła Twój poziom asertywności? Nie tylko w sytuacjach około-seksualnych, ale ogólnie? Jaka jest zazwyczaj Twoja reakcja na wszelkie "niechciane sytuacje", które Cię spotykają? Taka jak w wypadku tych gości? Czyli - brak reakcji, brak reakcji, awantura/zerwanie kontaktu itp. ?
129 2019-08-07 22:04:49 Ostatnio edytowany przez kate011 (2019-08-07 22:13:52)
Dla jasności- piszę o pierwszym Panu- tym który Ci na początku odpowiadał i go całowałaś.
Po pierwszych zdaniach, które Ci nie odpowiadały- mogłaś mu to normalnie powiedzieć. I poczekać co zrobi. Jego reakcja mogła Was przybliżyć lub oddalić- bo w takich sytuacjach się poznajemy.
A Ty? dobrze zrozumiałam? Odcięłaś się?
To w nagrodę dostałaś od losu kolejnego Pana..:) jak było??
Oczywiście, możesz sobie powiedzieć pół światu tego kwiatu i przerabiać następnych, w końcu to dopiero30 lat...:D
Jak uważasz że kroczysz dobrą drogą, to po co ten temat.?
Nie,nie odcięłam się od faceta nr 1. Pokłóciliśmy się (zaczęło się z tego powodu, ale nie tylko o to ) i doszliśmy do wniosku, że nie pasujemy do siebie.
hoho, ale jesteś zabawna ":D", boczki zrywać. Bo to wcale nie działa tak, że człowiek powinien rozwijać relacje / być w relacjach, które mu odpowiadają i są dla niego komfortowe. Lepiej złapać byle spodnie, bo 30 się zbliża i czasu brak...
Ten temat nie jest po to byś Ty w nim odpowiadała, nikt Cię do tego nie zmusza. Możesz spokojnie go zignorować.
Kate011
To dość szeroki temat, ale zasadniczo odniosę się do dwóch zasadniczych wg mnie spraw.
Po pierwsze, ci faceci nie potrafili Cię "czytać". Nie potrafili trafnie odczytać Twojej reakcji na ich podteksty seksualne. Domyślam się, że w dużej mierze było tak dlatego, że używali tych podtekstów nie na żywo, ale za pośrednictwem komunikatorów- wtedy odczytać reakcję jest trudniej.
Nie chce mi sie zastanawiać czemu robią to głównie/wyłącznie za ich pośrednictwem, ale rozumiem, że może być to zniechęcające, sztuczne, niespójne i w efekcie kończyć relację.
Skoro to Cię interesuje, to jest prosty sposób żeby spróbować poznać przyczyny:
A mianowicie uwaga w rodzaju (w odpowiedzi na kolejny podtekst): "Na żywo nie byłeś taki śmiały (dlaczego?)".Po drugie, Lady Loka pokazała Ci ma konkretnym przykładzie, jak może wyglądać reakcja w tego rodzaju sytuacjach. Domyślam się, że nie ustosunkowałaś się do tego dlatego, że z Twoich doświadczeń wynika założenie, że podteksty na wczesnym etapie oznaczają dążenie wyłącznie do seksu. Tymczasem z mojego (i nie tylko) doświadczenia wynika, że podteksty nie muszą oznaczać tego co zakładasz. Można poważnie myśleć o związku i ich używać (oczywiście osobną sprawą jest ich jakość/subtelność itp.). Kluczem jest tu reakcja kobiety, a Twoja jest niejednoznaczna (w każdym razie jest taka w odniesieniu do tego ostatniego gościa).
Skoro nie reagujesz, lub odpowiadasz zdawkowo, dany facet najpewniej zakłada, że Twój stosunek do nich (do podtekstów) jest, powiedzmy neutralny. Bo ani nie spotyka się to z entuzjazmem, ale też tego zdecydowanie nie ucinasz.
Ponadto zaznaczenie że nie interesują Cię "przygody" nie oznacza automatycznie, że jesteś przeciwna jakimkolwiek podtekstom seksualnym. Z tego co zaobserwowałem, nie jest to tylko zdanie jakiejś grupy mężczyzn, ale również części kobiet. Skoro i kobiet, to biorąc pod uwagę, że mężczyźni również kierują się swoimi doświadczeniami (i spotykają takie kobiety), to możesz spotkać sie z podtekstami równiez wtedy, kiedy nie uważają Ciebie wyłącznie za obiekt seksualny (zainteresowany przygodami).
Na podobnej podstawie polemizowałbym z interpretacją zachowania pierwszego gościa - abstrahując, jakie były jego intencje, pocałunek na pierwszej randce dawał mu jednak moim zdaniem jakieś podstawy do kolejnych ruchów w tej sferze, to że wykonywał je później tylko (?) w necie jest faktycznie zaskakujące i niewytłumaczalne...W każdym razie moje drugie pytanie brzmi: Jak byś oceniła Twój poziom asertywności? Nie tylko w sytuacjach około-seksualnych, ale ogólnie? Jaka jest zazwyczaj Twoja reakcja na wszelkie "niechciane sytuacje", które Cię spotykają? Taka jak w wypadku tych gości? Czyli - brak reakcji, brak reakcji, awantura/zerwanie kontaktu itp. ?
Dziękuję za interesujący post i próbę zrozumienia "problemu" ![]()
Co do mojej reakcji - w pierwszej znajomości dałam od razu znak, żeby delikwent "wstrzymał konie", bo tempo mi nie odpowiada i można powiedzieć, że to uszanował w pewnym stopniu. Właściwie myślę, że przegięłam z tą awanturą, ponieważ mogłam mu również dawać sprzeczne sygnały... ale zaszło wtedy trochę niedomówień między nami (z rożnych powodów) i po % mleko się rozlało, nie był to jedyny powód, ale punkt zapalny.
Brak reakcji zastosowałam tylko w drugiej znajomości. Po prostu faceta na oczy widziałam raz, na spotkaniu udawał kogoś innego niż okazał się po nim (zamiary) i nawet mi się nie chce tego z nim wyjaśniać... Od spotkania temat z jego strony był już tylko jeden, więc szkoda zachodu by cokolwiek wyjaśniać. Gra nie warta świeczki.
W życiu zawsze potrafię powiedzieć co mi nie odpowiada, aż często zbyt dosadnie ( patrz pierwsza znajomość i awantura) także między innymi dlatego powstał ten temat. By zrozumieć zachowanie i zamiary facetów, przynajmniej w jakimś stopniu. I też nie robić awantury na początku znajomości facetowi, który nie do końca na nią zasłużył ![]()
130 2019-08-07 22:12:37 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-08-07 22:14:47)
Twoje boczki, to Twoja sprawa:) a forum jest publiczne.
Nie nie uważam że powinnaś złapać byle portki- ale byś zobaczyła, czy problem i rozwiązanie nie leżą po Twojej stronie i mogą tam leżeć przez kolejne 10 lat.
No i teraz czytam w Twoim poście- że uznałaś swoją winę w tej sprawie. Jesteś mega niekomunikatywna pisząc tu- jak w realu to samo, t może być problem