Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 56 do 110 z 131 ]

56

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
Peter4x napisał/a:
misiando napisał/a:

Polemizowałbym z tymi dziesięcioma tysiącami kosztów auta, a już oddawanie go PO ZAKUPIE do mechanika to jakiś barani sport.

Auto się sprawdza przed kupnem. Nie nadziałem się ani razu na sześć egzemplarzy, jeśli nie byłem głupio napalony.

15 letnie auto kupione za grosze do 5tyś zł zawsze należy sprawdzić u mechanika, no chyba że masz znajomego mechanika który sprawdzi dokładnie dany model przed zakupem. Ukrytych wad może być mnóstwo. Niestety Polacy są bardzo pomysłowi w ich maskowaniu.

Najgorsze rozwiązanie to kupno auta sprowadzanego z zagranicy przez tzw fachowców robiących to na potęgę. Już nigdy tego nie zrobię. Najbezpieczniejszy jest jednak zakup od osoby prywatnej która użytkowała auto kilka lat w Polsce.

misiando napisał/a:

OC drogie? Bierze się tatę z historią ubezpieczenia na współwłaściciela i problem rozwiązany.

To mnie rozbawiło. Chyba żaden młody człowiek nie ma ochoty wpisywać ojca na współwłaściciela auta.

Sprawdzenie auta po zakupie to jak czekanie z seksem do ślubu smile


To ja w wieku 26 lat pierwsze kupione przez siebie auto zapisałem we fragmencie na seniora. Najwyraźniej byłem wyjątkiem łamiącym regułę.

Co do zakupu od handlarza - pełna zgoda. Tylko od właściciela.

Zobacz podobne tematy :

57 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2019-07-24 08:08:46)

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
Olinka napisał/a:

[...]

Ja nie ukrywam, ja mam dosyć ciężką nogę, ale jeżdżę od bardzo wielu lat, nigdy nie zapłaciłam mandatu,

Olinko, wszystko przed Tobą, po prostu jeszcze nie spotkałaś się na drodze z pisanym Ci patrolem... wink

Co do prędkości, jeżdżę teraz do pracy taką dwupasmówka, gdzie ograniczenie prędkości jest 70 km/h, czyli jak na standard drogi oraz jej przebieg, ograniczenie powodujące coś w rodzaju jej blokowania wink
Mało kto stosuje się tam do tego ograniczenia - wiadomo, więc nie jest się wielce zdziwionym, że krążą po tej trasie dwa nieoznakowane radiowozy big_smile
Takie ograniczenia w takich miejscach to chyba celowe? big_smile

58

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
SonyXperia napisał/a:

Co do prędkości, jeżdżę teraz do pracy taką dwupasmówka, gdzie ograniczenie prędkości jest 70 km/h, czyli jak na standard drogi oraz jej przebieg, ograniczenie powodujące coś w rodzaju jej blokowania wink
Mało kto stosuje się tam do tego ograniczenia - wiadomo, więc nie jest się wielce zdziwionym, że krążą po tej trasie dwa nieoznakowane radiowozy big_smile
Takie ograniczenia w takich miejscach to chyba celowe? big_smile

chyba jest to jedna z przyczyn łamania przepisów - jest wiele miejsc, gdzie znaki są nieadekwatne do sytuacji, mówiąc dosadnie, by gmina, czy in. instytucja dorobiła sobie na mandatach, albo by odcięła się od konsekwencji np. znak uszkodzona nawierzchnia (jeszcze powinni dodpisywać na zawsze, wpadniesz w dziurę, zdemolujesz sobie autko - twoja wina, byłeś ostrzeżony big_smile).
W Austrii - znak jest traktowany jako realne ostrzeżenie, informacja, nikt nie będzie ograniczał prędkości, jeśli nie ma takiej potrzeby, ale jeśli jest do 50, to nie możesz jechac 51km/h, bo ryzykujesz wysoki mandat lub utratę prawa, jeśli masz znak ostrzegawczy z zakrętem, tzn. że trzeba zwolnić, bo przed tobą niebezpieczny zakręt.

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska

59

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
Peter4x napisał/a:
misiando napisał/a:

Polemizowałbym z tymi dziesięcioma tysiącami kosztów auta, a już oddawanie go PO ZAKUPIE do mechanika to jakiś barani sport.

Auto się sprawdza przed kupnem. Nie nadziałem się ani razu na sześć egzemplarzy, jeśli nie byłem głupio napalony.

15 letnie auto kupione za grosze do 5tyś zł zawsze należy sprawdzić u mechanika, no chyba że masz znajomego mechanika który sprawdzi dokładnie dany model przed zakupem. Ukrytych wad może być mnóstwo. Niestety Polacy są bardzo pomysłowi w ich maskowaniu.

Najgorsze rozwiązanie to kupno auta sprowadzanego z zagranicy przez tzw fachowców robiących to na potęgę. Już nigdy tego nie zrobię. Najbezpieczniejszy jest jednak zakup od osoby prywatnej która użytkowała auto kilka lat w Polsce.

misiando napisał/a:

OC drogie? Bierze się tatę z historią ubezpieczenia na współwłaściciela i problem rozwiązany.

To mnie rozbawiło. Chyba żaden młody człowiek nie ma ochoty wpisywać ojca na współwłaściciela auta.

Mi ojciec nawet nie pozwolił siebie wpisac;) bo ma na siebie 3 auta, przyczepki itp i jak spowoduje kolizję I to mu wzrosną ponoć składki;)

60

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
misiando napisał/a:

Sprawdzenie auta po zakupie to jak czekanie z seksem do ślubu smile

Owszem, każdy sprawdza auto przy zakupie, ale tyko ktoś kto się na tym naprawdę zna wykryje ukryte wady.

marta2101 napisał/a:

Mi ojciec nawet nie pozwolił siebie wpisac;) bo ma na siebie 3 auta, przyczepki itp i jak spowoduje kolizję I to mu wzrosną ponoć składki;)

No właśnie o to mi też chodziło. Mi by nie było wszystko jedno gdyby po mojej kolizji rodzice utracili zniżki OC.

61

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
Peter4x napisał/a:

To mnie rozbawiło. Chyba żaden młody człowiek nie ma ochoty wpisywać ojca na współwłaściciela auta.

Dopóki nie zrobi wyliczenie składki OC. Wtedy zazwyczaj nie ma już nic przeciwko rodzicowi jako współwłaścicielowi auta... wink smile

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

62

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
bbasia napisał/a:
Peter4x napisał/a:

To mnie rozbawiło. Chyba żaden młody człowiek nie ma ochoty wpisywać ojca na współwłaściciela auta.

Dopóki nie zrobi wyliczenie składki OC. Wtedy zazwyczaj nie ma już nic przeciwko rodzicowi jako współwłaścicielowi auta... wink smile

Akurat. Lepiej samemu sobie oplacac, bo potem sa tylko niesnaski. My tak mielismy z męzem, co prawda chodzilo o korzystanie ze składki na AC, ale zasada ta sama. Tez kiedyś, przy naszym pierwszym aucie, wziął ubezp na ojca, potem przy konieczności korzystania i podwyższeniu składki były kwasy. Odradzam taki pomysl.

63

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...

Po co dopisywać? tongue Niech ojciec wyłoży gotówkę na stół i sprawa załatwiona wink

64 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2019-07-25 08:12:15)

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...

Poza tym, przez takie działania, od mlodosci dzieci uczone sa kombinowania, nie powinno tak być.

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...

W sumie jak czytam to wszystko i jak tak to ma wyglądać to ja chyba się przesiądę na autobus.
Samochodu własnego i tak nie mam, tak więc wykupie sobie bilet na komunikację miejską i też będzie dobrze smile

66

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

W sumie jak czytam to wszystko i jak tak to ma wyglądać to ja chyba się przesiądę na autobus.
Samochodu własnego i tak nie mam, tak więc wykupie sobie bilet na komunikację miejską i też będzie dobrze smile

Szybko się poddajesz.. jak na żołnierza... tongue wink

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
SonyXperia napisał/a:

Szybko się poddajesz.. jak na żołnierza... tongue wink

Poddawać się?
To tylko zmiana stylu przemieszczania własnej osoby z samochodu na komunikację miejską.
To tak jakby na obiad zamiast ryżu zjeść fasolę

Nie widzę w tym jakiejś większej rozkminy smile

68

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
Rumunski_Zolnierz napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Szybko się poddajesz.. jak na żołnierza... tongue wink

Poddawać się?
To tylko zmiana stylu przemieszczania własnej osoby z samochodu na komunikację miejską.
To tak jakby na obiad zamiast ryżu zjeść fasolę

Nie widzę w tym jakiejś większej rozkminy smile

Samochód to komfort. Wygoda. A także radość z jazdy. Kiedy nauczysz się już jeździć , nabierzesz praktyki, prowadzenie samochodu będzie czystą przyjemnością wink

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
SonyXperia napisał/a:

Samochód to komfort. Wygoda. A także radość z jazdy. Kiedy nauczysz się już jeździć , nabierzesz praktyki, prowadzenie samochodu będzie czystą przyjemnością wink

Komfort, racja
Wygoda także
Radość z jazdy pod warunkiem, że automat bo na manualu to katorga.

Zresztą... w samochodzie stanie 2h w korkach a 30-40 minut pociągiem...
Muszę to przemyśleć smile

70 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2019-07-25 20:49:30)

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
Rumunski_Zolnierz napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Samochód to komfort. Wygoda. A także radość z jazdy. Kiedy nauczysz się już jeździć , nabierzesz praktyki, prowadzenie samochodu będzie czystą przyjemnością wink

Komfort, racja
Wygoda także
Radość z jazdy pod warunkiem, że automat bo na manualu to katorga.

Pod jakim względem katorga? Biegi się zmienia w ułamku sekundy tongue

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...

Biegi się zmienia w ułamku sekundy ale w mieście trzeba co chwilę machać tą wajchą i mnie to wkurza wolę automat po prostu jak na 2019 rok przystało smile

72 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2019-07-25 21:08:19)

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Biegi się zmienia w ułamku sekundy ale w mieście trzeba co chwilę machać tą wajchą i mnie to wkurza wolę automat po prostu jak na 2019 rok przystało smile

A kręcenie kierownicą przypadkiem też Cię nie męczy? tongue wink

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...

Nie męczy mnie kręcenie kierownicą
Ale zmienianie biegów w mieście co chwila jest dla mnie po prostu nudne i tyle.

74

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Nie męczy mnie kręcenie kierownicą
Ale zmienianie biegów w mieście co chwila jest dla mnie po prostu nudne i tyle.

Ale naciskanie pedałów co chwila na zmianę gaz - hamulec - też big_smile tongue

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...

W sumie zależy jak na to spojrzeć.

Dużo jeżdżę na rowerze tak więc nogi mam jakoś wytrenowane
Co za tym idzie naciskanie pedałów nie sprawia mi żadnego problemu.
Kręcenie kierownicą i zmienianie biegów też nie stanowi dla mnie żadnego kłopotu.

Naciskanie pedałów jest czymś podstawowym w prowadzeniu samochodu, co do zmiany biegów to można tego uniknąć poprzez poruszanie się samochodem ze skrzynią automatyczną smile

Ogólnie chyba wolę autobus/pociąg bo można sobie jakąś książkę poczytać, jakieś laseczki poobczajać z ukradka itp. a w aucie trzeba być cały czas skupiony na drodze, prawda? smile

76

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
SonyXperia napisał/a:

Olinko, wszystko przed Tobą, po prostu jeszcze nie spotkałaś się na drodze z pisanym Ci patrolem... wink

No fakt, nie znam dnia ani godziny wink. I na pewno mam trochę szczęścia, ale to też nie jest tak, że śmigam przez miasto setką. Natomiast, tu biję się w piersi, relatywnie często mąż mnie stopuje, jeśli rzecz jasna jedziemy razem i to ja siedzę za kierownicą, żebym spojrzała na licznik, bo 'przecież jest ograniczenie'. Z drugiej strony jeśli droga jest wolna, prosta, a samochód przyspiesza płynnie, to czasem wystarczy chwila, a już o dwie dyszki prędkość przekroczona cool

SonyXperia napisał/a:

Co do prędkości, jeżdżę teraz do pracy taką dwupasmówka, gdzie ograniczenie prędkości jest 70 km/h, czyli jak na standard drogi oraz jej przebieg, ograniczenie powodujące coś w rodzaju jej blokowania wink
Mało kto stosuje się tam do tego ograniczenia - wiadomo, więc nie jest się wielce zdziwionym, że krążą po tej trasie dwa nieoznakowane radiowozy big_smile
Takie ograniczenia w takich miejscach to chyba celowe? big_smile

Otóż to. Są takie miejsca, gdzie jazda przepisowa bardziej utrudnia płynność w rozładowywaniu ruchu niż czemuś sensownemu służy. Tak jest na przykład na słynnej 'Wiślance', która niby ma dwa pasy, powinna być względnie przepustowa, a co najmniej od Katowic do celu ma mnóstwo ograniczeń, te z kolei powodują zatory.

SonyXperia napisał/a:

Ale naciskanie pedałów co chwila na zmianę gaz - hamulec - też big_smile tongue

I migacze jeszcze trzeba włączać. I w lusterka zerkać. Czy może nie? big_smile

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."
Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
Lady Loka napisał/a:

Jeżdżenie z prędkością o 20km/h mniejszą niż ta dozwolona w momencie, kiedy można jechać szybciej jest tamowaniem ruchu. Sorry Rumuński, to koło płynnej jazdy nie stało i też wbrew pozorom wcale nie jest bezpieczne dla pieszego.

Wiesz każdy ma prawo do własnego zdania ja osobiście uważam, że lepiej jeździć 20km/h mniej od maksymalnej dopuszczalnej niż właśnie te 20 na godzinę więcej bo to już jest lekka przesada.

Peter4x napisał/a:

W większych miastach jest wiele dróg szybszego ruchu wewnątrz miasta gdzie jazda 40km/h zdecydowanie nie jest wskazana. Wszyscy tam jeżdżą 60, a niektórzy nawet 70km/h. Blokowanie tam drogi jest tak samo niebezpieczne jak przekraczanie dozwolonej prędkości.

Ale zauważ, że jakby wszyscy jeździli 40km/h na godzinę w mieście to rocznie w PL nie ginęłoby prawie 3000 osób na drogach tylko znacznie mniej, tak więc kto ma rację?

Averyl napisał/a:

Jazda 40 km/h na osiedlu - nie! na autostradzie - nie!
To nie chodzi o tylko o prędkość, ale refleks, o umiejętność obserwacji drogi, jak również przewidywania nietypowych sytuacji, zachowania in. na drodze. Jeśli wyskoczy Ci nocą zwierzę z lasu, albo nagle dziecko na ulicy, albo jakiś idiota będzie przekonany, że zdąży przejechać na tzn. wczesno-czerwonym to nawet jadąc 40 km/h nie poradzisz sobie, bez doświadczenia. Możesz mieć kogoś w martwym polu i jako samozwańczy szeryf możesz spowodować wypadek, bo zakładam, że czasem jednak zmieniasz pasy ruchu, skręcasz, itp.

Poza tym, do czego chcesz przekonać nas? Większość zgadza się, że należy jeździć bezpiecznie, chociaż nie wszyscy są zdania, że bezpieczenie, tzn. powoli. Na bezpieczną jazdę składa się wiele czynników, nie tylko prędkość.

40km/h na autostradzie? nawet nie wpadłbym na taki pomysł big_smile
Jak zmieniam pas ruchu to zawsze upewniam się czy mogę na 100% to zrobić
Nie raz dochodzi do sytuacji gdzie zatrzymuję się po prostu przed skrzyżowaniem (stojąc na środkowym pasie) i czekam nawet trochę zanim pas z prawej się zwolni w taki sposób abym mógł na niego wjechać, tak wygląda bezpieczna jazda a nie popisuwa połączona z nerwówą itp.
Jak chcę np. skręcić w lewo na skrzyżowaniu to czekam tak długo aż z naprzeciwka nie będzie widać ani jednego samochodu i po prostu stoję i czekam nawet te kilka minut aż się zrobi w 100% czysto, dzięki takiemu działaniu unikam zderzenia czołowego całkowicie.

Olinka napisał/a:

Oczywiście, że jest coś takiego jak blokowanie drogi i wbrew pozorom to również stwarza wiele niebezpiecznych sytuacji. Jeszcze gorszy jest brak czyjegoś zdecydowania, bo wtedy nigdy nie wiesz co taki kierowca za chwilę zrobi. I to nie działa tak, że im wolniej, tym lepiej, bo łatwiej zahamować. Czasem właśnie trzeba nacisnąć na gaz, żeby przed czymś uciec, szybko komuś ustąpić albo zdążyć gdzieś się zmieścić, na przykład między dwa samochody. Jednym słowem trzeba błyskawicznie i właściwie reagować, a to nie jest równoznaczne z wolną jazdą. Wolna jazda zwykle świadczy właśnie o braku umiejętności.

Ja rozumiem każdy ma swoje zdanie, osobiście uważam, że poruszanie się po drodze nie jest blokowaniem drogi. Blokować to można jakby ktoś stanął naprzeciwko i sobie poszedł a nie gdy poruszamy się kilkadziesiąt km na godzinę.
Jakby się jechało wolno to nie trzeba wtedy podejmować decyzji takich, które opisałaś czyli żeby gdzieś się szybko wcisnąć między kogoś itp. czasami można też po prostu zatrzymać się przed skrzyżowaniem odczekać te parę minut i wtedy bezpiecznie przejechać po swoim torze, wtedy niwelujemy śmiertelny wypadek w 99%

Olinka napisał/a:

I wtedy już umiesz się utrzymać w pasie?

Cały czas muszę kontrować kierownicą abym jechał prosto i nie ma znaczenia czy jadę 40 albo 80 na godzinę, po prostu macham tak tymi rękoma non-stop żeby się jakoś utrzymać i mi się to udaje smile

78

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Ja rozumiem każdy ma swoje zdanie, osobiście uważam, że poruszanie się po drodze nie jest blokowaniem drogi. Blokować to można jakby ktoś stanął naprzeciwko i sobie poszedł a nie gdy poruszamy się kilkadziesiąt km na godzinę.

Jeżeli Twój samochód porusza się z mniejszą od innych prędkością, nie pozwalając innym na jazdę z maksymalną dozwoloną, powodując w ten sposób zator, to czym to jest, jeśli nie blokowaniem drogi?

Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Jakby się jechało wolno to nie trzeba wtedy podejmować decyzji takich, które opisałaś czyli żeby gdzieś się szybko wcisnąć między kogoś itp. czasami można też po prostu zatrzymać się przed skrzyżowaniem odczekać te parę minut i wtedy bezpiecznie przejechać po swoim torze, wtedy niwelujemy śmiertelny wypadek w 99%

Niestety nie mogę się z tym zgodzić. Pomijam przy tym, że miałam na myśli na przykład takiego typu zdarzenia, kiedy to ktoś inny nieco bezmyślnie wyprzedza i jako rozsądny uczestnik ruchu powinieneś pozwolić mu wcisnąć się przed siebie, by nie zaliczył czołowego zderzenia. W ogóle wiele jest na drodze sytuacji, kiedy trzeba reagować błyskawicznie i nie ma to nic wspólnego z brawurą kierującego.

Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Cały czas muszę kontrować kierownicą abym jechał prosto i nie ma znaczenia czy jadę 40 albo 80 na godzinę, po prostu macham tak tymi rękoma non-stop żeby się jakoś utrzymać i mi się to udaje smile

Jest na to rozwiązanie: system kontroli pasa ruchu big_smile.

P.S.
Gdybyś nie był z nami już od dawna i nie pozwolił się trochę poznać, to słowo daję, że czytając co piszesz w tym temacie, uznałabym, że się doskonale naszym kosztem bawisz big_smile.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

79

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
Rumunski_Zolnierz napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Jeżdżenie z prędkością o 20km/h mniejszą niż ta dozwolona w momencie, kiedy można jechać szybciej jest tamowaniem ruchu. Sorry Rumuński, to koło płynnej jazdy nie stało i też wbrew pozorom wcale nie jest bezpieczne dla pieszego.

Wiesz każdy ma prawo do własnego zdania ja osobiście uważam, że lepiej jeździć 20km/h mniej od maksymalnej dopuszczalnej niż właśnie te 20 na godzinę więcej bo to już jest lekka przesada.

Wszystko spoko, tylko na ulicy bardzo ważne jest to, żeby ruch był płynny. Wtedy jest najmniej niespodzianek i wtedy jest najmniej wypadków.
A Ty taką postawą sprawiasz, że ruch płynny nie jest. A Ty w przykładach opisanych po prostu blokujesz ruch. Czekanie godzinę na skrzyżowaniu aż z drugiej strony nic nie będzie jechać jest śmieszne. Jechanie 20km/h wolniej, żeby inni musieli przyspieszyć i Cię wyprzedzić jest powoduje sytuację niebezpieczną. Gdyby wszyscy jechali w tym samym tempie, nie musieliby się wyprzedzać, bo nie byłoby takiej potrzeby.
Ty generujesz korki tongue a korków nikt nie lubi.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

80

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Wiesz każdy ma prawo do własnego zdania ja osobiście uważam, że lepiej jeździć 20km/h mniej od maksymalnej dopuszczalnej niż właśnie te 20 na godzinę więcej bo to już jest lekka przesada.

Nie masz bladego pojęcia co to jest bezpieczna jazda. Twoje wynurzenia o tym jak to czekasz przy lewoskręcie, jak jeździsz wolniej niż pozwalają przepisy, jak to trudno używać manualnej skrzyni biegów świadczą że po prostu nie umiesz jeździć. W tej sytuacji faktycznie tylko listek na szybę i jazda poboczem. W sytuacji gdy codziennie na drogach pojawiają się  miliony samochodów nie ma miejsca na indywidualizm i jadąc zbyt wolno stanowisz ogromne zagrożenie.
Jeśli wolne poruszanie się po drogach miałoby gwarantować bezpieczeństwo, to żaden ciągnik nigdy nie uczestniczyłby w wypadku, tymczasem ze względu na swoją powolność, są często obiektem najechań. Pokonując rocznie autem osobowym ponad 50 tysięcy kilometrów, od 30 lat bez kolizji i wypadków, myślę że mogę pozować na znawcę tematu i w mojej opinii osobnicy tacy jak ty są zakałą na drodze.

81 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2019-07-26 07:35:17)

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...

Istnieje ale chyba blokowanie lewego pasa, jako pasa szybkiego ruchu. A na prawym to chyba można według możliwości samochodu i umiejętności kierowcy big_smile  Poprawcie mnie, jeśli się mylę  wink


Olinka napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Ale naciskanie pedałów co chwila na zmianę gaz - hamulec - też big_smile tongue

I migacze jeszcze trzeba włączać. I w lusterka zerkać. Czy może nie? big_smile

Trzeba jeszcze obracać głowę przez ramię przy cofaniu big_smile wink


Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Jak zmieniam pas ruchu to zawsze upewniam się czy mogę na 100% to zrobić

Nigdy nie masz i nie będziesz miał na drodze 100% pewności niczego. Chociażby przy tej zmianie pasa ruchu. Nie masz żadnej pewności że samochód który nim jedzie nagle nie przyspieszy i wcale nie zauważy że Ty właśnie na ten pas się ładujesz. W takiej sytuacji jedyne 100% na jakie możesz liczyć, to Twojej winy za wymuszenie pierwszeństwa tongue

Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Nie raz dochodzi do sytuacji gdzie zatrzymuję się po prostu przed skrzyżowaniem (stojąc na środkowym pasie) i czekam nawet trochę zanim pas z prawej się zwolni w taki sposób abym mógł na niego wjechać, tak wygląda bezpieczna jazda a nie popisuwa połączona z nerwówą itp.

Z tym przejeżdżaniem z pasa środkowego na prawy na skrzyżowaniu to nie bardzo rozumem co masz na myśli.

Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Jak chcę np. skręcić w lewo na skrzyżowaniu to czekam tak długo aż z naprzeciwka nie będzie widać ani jednego samochodu i po prostu stoję i czekam nawet te kilka minut aż się zrobi w 100% czysto, dzięki takiemu działaniu unikam zderzenia czołowego całkowicie.

Jak Ci się udało do tej pory nie zostać jeszcze za to zatrąbionym? big_smile Owszem, należy realnie oceniać sytuację, chociażby przez pryzmat możliwości samochodu którym się poruszasz i zachowanie innych użytkowników drogi, ale czekanie na podporządkowanej, aż będzie zupełnie pusto aby z niej wyjechać, to jest nieumiejętność poruszania się w ruchu drogowym w ogóle.
Ja zwracam uwagę na to jak daleko jest samochód i jak szybko się zbliża, pod tym kątem żeby nie zmusić kogoś do gwałtownego hamowania, bo wyjeżdżając z podporządkowanej wina i tak byłaby też moja.  Ale bez przesady, żeby czekać aż nic nie będzie jechało big_smile

82 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2019-07-26 07:13:11)

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
Lagrange napisał/a:

Jeśli wolne poruszanie się po drogach miałoby gwarantować bezpieczeństwo, to żaden ciągnik nigdy nie uczestniczyłby w wypadku, tymczasem ze względu na swoją powolność, są często obiektem najechań. Pokonując rocznie autem osobowym ponad 50 tysięcy kilometrów, od 30 lat bez kolizji i wypadków, myślę że mogę pozować na znawcę tematu i w mojej opinii osobnicy tacy jak ty są zakałą na drodze.

Moim zdaniem ciagnik uczestniczy w wypadku, bo kierowcy sa wyrywni i nie rozumieją, ze na drodze mogą być i inne pojazdy, także wolniejsze. Zreszta kodeks to przewidział i sa drogi, na których istnieje cos takiego, jak MINIMALNA prędkowsc, ale jest to opatrzone stosownym znakiem.

Mysle, ze duzo więcej (śmiertelnych) wypadkow jest z udzialem kierowcow - szalencow, których gubi brawura.

Jedyna sytuacja, kiedy mnie wkurza, kiedy ktoś jedzie wolno to sytuacja na drodze wielopasmowej, gdzie ktoś się wlecze 120 lewym pasem, bardzo z siebie zadowolony. Ale takiego tez nie mijam z prawej (jak niektórzy!), tylko delikatnie daje do zrozumienia, żeby się laskawie z pasa usunąl.

83 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2019-07-26 07:42:28)

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...

Zauważam także pewną rzecz - wielu kierowców w sytuacji równorzędnej całkowicie ignoruje zasadę prawej strony, traktując to co "z boku"  mimo że po ich prawej stronie, jako podporządkowane big_smile  I nie mówię tutaj o wyjeżdżaniu ze strefy zamieszkania, drodze niepublicznej lub gruntowej.

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
Olinka napisał/a:

Jeżeli Twój samochód porusza się z mniejszą od innych prędkością, nie pozwalając innym na jazdę z maksymalną dozwoloną, powodując w ten sposób zator, to czym to jest, jeśli nie blokowaniem drogi?

Odpowiedź jest prosta
Jeżeli samochodem poruszam się po drodze nie łamiąc prawa to nie blokuję drogi
Jeżeli w przepisach kodeksu drogowego nie ma ustalonego przypisu z jaką minimalną prędkością można poruszać się na danym odcinku to można poruszać się nawet i 20 na godzinę i będzie to legalne a to, że w Twoich oczach wygląda to jako blokowanie drogi to jest już kwestia indywidualna.
Najważniejsze aby jeździć zgodnie z przepisami, to numer jeden a to kto co sobie tam myśli i definiuje po swojemu to druga sprawa.

Lady Loka napisał/a:

Wszystko spoko, tylko na ulicy bardzo ważne jest to, żeby ruch był płynny. Wtedy jest najmniej niespodzianek i wtedy jest najmniej wypadków.
A Ty taką postawą sprawiasz, że ruch płynny nie jest. A Ty w przykładach opisanych po prostu blokujesz ruch. Czekanie godzinę na skrzyżowaniu aż z drugiej strony nic nie będzie jechać jest śmieszne. Jechanie 20km/h wolniej, żeby inni musieli przyspieszyć i Cię wyprzedzić jest powoduje sytuację niebezpieczną. Gdyby wszyscy jechali w tym samym tempie, nie musieliby się wyprzedzać, bo nie byłoby takiej potrzeby.
Ty generujesz korki tongue a korków nikt nie lubi.

No niestety ale nie jestem w stanie się tak do końca z ty zgodzić.
Ruch na ulicy jest płynny to fakt ale niestety ludzie przekraczają prędkość dlatego jest niebezpiecznie
Lepiej aby ruch był płynny jadąc 40 na godzinę niż 60 w terenie zabudowanym.
A to, że ktoś mnie wyprzedza to już nie jest mój problem, ja chyba nigdy nie wyprzedziłem żadnego samochodu więc jak widać da się i nikogo nie zmuszam aby ktoś mnie wyprzedzał, to jest indywidualna sprawa każdego kierowcy i już samemu trzeba ponieść konsekwencje podejmowanych czynów.

SonyXperia napisał/a:

Z tym przejeżdżaniem z pasa środkowego na prawy na skrzyżowaniu to nie bardzo rozumem co masz na myśli.

Są np. 3 pasy w 1 kierunku, którymi dojeżdża się do skrzyżowania
Pomiędzy tymi pasami jest przerywana linia i tuż przy skrzyżowaniu zamienia się ona w linie ciągłą, której nie wolno przekroczyć.
Jak np. jadę samochodem na środkowym pasie i chcę zmienić na prawy to czekam tak długo aż na tym prawym pasie nie będzie w ogóle samochodów tak aby zniwelować prawdopodobieństwo wypadku śmiertelnego całkowicie.
No ale jak jest ruch to mi się nie udaje zmienić tego pasa dlatego dojeżdżam do skrzyżowania i zatrzymuje samochód w momencie jak zaczynają się po bokach linie ciągłe, wbijam kierunkowskaz i czekam tak długo aż w końcu z prawej strony zrobi się miejsce żeby zmienić pas, po prostu, nic skomplikowanego.

SonyXperia napisał/a:

Jak Ci się udało do tej pory nie zostać jeszcze za to zatrąbionym? big_smile Owszem, należy realnie oceniać sytuację, chociażby przez pryzmat możliwości samochodu którym się poruszasz i zachowanie innych użytkowników drogi, ale czekanie na podporządkowanej, aż będzie zupełnie pusto aby z niej wyjechać, to jest nieumiejętność poruszania się w ruchu drogowym w ogóle.
Ja zwracam uwagę na to jak daleko jest samochód i jak szybko się zbliża, pod tym kątem żeby nie zmusić kogoś do gwałtownego hamowania, bo wyjeżdżając z podporządkowanej wina i tak byłaby też moja.  Ale bez przesady, żeby czekać aż nic nie będzie jechało big_smile

No tak to dlaczego tyle osób ginie w Polsce na drogach i zostaje rannych skoro wg. Ciebie moje teorie to brak umiejętności jazdy samochodem?
Te wszystkie 50 letnie dziadki się tak wymądrzają a powodują chyba najwięcej wypadków śmiertelnych bo wiedzą lepiej.
W sumie trąbienie mnie nie interesuje, nie daje się sprowokować a jak ktoś ma jakiś problem to wystarczy wyciągnąć pałkę teleskopową i tyle smile

Lagrange napisał/a:

Jeśli wolne poruszanie się po drogach miałoby gwarantować bezpieczeństwo, to żaden ciągnik nigdy nie uczestniczyłby w wypadku, tymczasem ze względu na swoją powolność, są często obiektem najechań. Pokonując rocznie autem osobowym ponad 50 tysięcy kilometrów, od 30 lat bez kolizji i wypadków, myślę że mogę pozować na znawcę tematu i w mojej opinii osobnicy tacy jak ty są zakałą na drodze.

Ciągniki są obiektami najechań bo przeważnie najeżdżają na nie zapierdzielające samochody na zabój a wystarczyłoby trochę zwolnić i do najechania by nie doszło.
To, że ty robiłeś prawo jazdy w czasach komuny to już inna bajka, w dzisiejszych czasach ludzie nie chcą ginąć na drogach dlatego coraz częściej decydują się na wolną jazdę. Nie wiem jak tam uczono w poprzednim systemie politycznym na kursie prawa jazdy gdzie wystarczyło przejechać samochodem po polnej drodze i już się zdawało ale w dzisiejszych czasach trzeba mieć trochę więcej pokory do kierownicy.

85

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...

Rumuński, ale zdajesz sobie sprawę z tego, że czekając z wyłączonym autem aż zwolni Ci się prawy pas sprawiasz poważne zagrożenie dla ruchu?

Płynny ruch to wtedy, kiedy wszyscy jadą podobnie, a nie wszyscy 60, a Ty jeden 40.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

86 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2019-07-26 17:31:01)

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...

Rumunski_Zolnierz, masz typowe problemy początkującego kierowcy. Najlepiej jakby na drodze nie było innych pojazdów wink Nowicjuszowi jeździ się ciężko podczas większego natężenia ruchu. Więcej samochodów, to większy stres, bo nikt przecież inny nie będzie czekał żeby zmienić pas, czy wyjechać z podporządkowanej aż będzie całkowicie pusto. W jakim mieście Ty jeździsz?

Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Ciągniki są obiektami najechań bo przeważnie najeżdżają na nie zapierdzielające samochody na zabój a wystarczyłoby trochę zwolnić i do najechania by nie doszło.
To, że ty robiłeś prawo jazdy w czasach komuny to już inna bajka, w dzisiejszych czasach ludzie nie chcą ginąć na drogach dlatego coraz częściej decydują się na wolną jazdę. Nie wiem jak tam uczono w poprzednim systemie politycznym na kursie prawa jazdy gdzie wystarczyło przejechać samochodem po polnej drodze i już się zdawało ale w dzisiejszych czasach trzeba mieć trochę więcej pokory do kierownicy.

big_smile
Właśnie w tym problem dla początkującego kierowcy że teraz już nie ma w mieście trzech skrzyżowań na krzyż i jednego prostego ronda i kilku samochodów tylko cała masa różnych rozwiązań komunikacyjnych plus tłok na nich.

87

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Są np. 3 pasy w 1 kierunku, którymi dojeżdża się do skrzyżowania
Pomiędzy tymi pasami jest przerywana linia i tuż przy skrzyżowaniu zamienia się ona w linie ciągłą, której nie wolno przekroczyć.
Jak np. jadę samochodem na środkowym pasie i chcę zmienić na prawy to czekam tak długo aż na tym prawym pasie nie będzie w ogóle samochodów tak aby zniwelować prawdopodobieństwo wypadku śmiertelnego całkowicie.
No ale jak jest ruch to mi się nie udaje zmienić tego pasa dlatego dojeżdżam do skrzyżowania i zatrzymuje samochód w momencie jak zaczynają się po bokach linie ciągłe, wbijam kierunkowskaz i czekam tak długo aż w końcu z prawej strony zrobi się miejsce żeby zmienić pas, po prostu, nic skomplikowanego.

Czy Ty wiesz, że właśnie w ten sposób łamiesz przepisy, z których rzekomego przestrzegania tak jesteś dumny, a dodatkowo stwarzasz zagrożenie? Jeśli są trzy pasy, a tylko prawy przeznaczony do skrętu w prawo (nie zawsze tak jest), to znajdując się przed samym skrzyżowaniem masz obowiązek ustawić się na prawym pasie. Jeśli stoisz na środkowym, to kierowca znajdujący się na prawym ma pełne prawo sądzić, że będziesz jechał prosto czy jak tam strzałki wskazują. Natomiast nie masz prawa świadomie i celowo blokować żadnego pasa w miejscu, gdzie zaczyna się linia ciągła tylko dlatego, że nie potrafisz płynnie i w odpowiednim momencie wjechać na ten właściwy. 
Albo to ja czegoś nie rozumiem, choć piszesz, że to nic skomplikowanego.

SonyXperia napisał/a:

Trzeba jeszcze obracać głowę przez ramię przy cofaniu big_smile wink

Czasem, o zgrozo, jeszcze wycieraczki włączyć big_smile.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

88

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
Olinka napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Trzeba jeszcze obracać głowę przez ramię przy cofaniu big_smile wink

Czasem, o zgrozo, jeszcze wycieraczki włączyć big_smile.

Ha! big_smile Nie mówiąc już o tym, że czasem trzeba ręczny zaciągnąć i opuścić, a tak w ogóle to wsiąść i wysiąść big_smile Pasy zapiąć, odpiąć, światła włączyć, wyłączyć. Cała masa roboty z ta jazdą samochodem wink

89

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
SonyXperia napisał/a:

Ha! big_smile Nie mówiąc już o tym, że czasem trzeba ręczny zaciągnąć i opuścić, a tak w ogóle to wsiąść i wysiąść big_smile Pasy zapiąć, odpiąć, światła włączyć, wyłączyć. Cała masa roboty z ta jazdą samochodem wink

No nie? A przecież jeszcze patrzeć trzeba i to cały czas big_smile. A jak kot wyskoczy na drogę, to użyć sygnału dźwiękowego big_smile. No i jak tu potem jechać szybciej niż 40 km na godzinę? sad 
       

A już tak poważniej i żeby nie być gołosłowną, to Art. 90 Kodeksu wykroczeń wyraźnie mówi: Kto tamuje lub utrudnia ruch na drodze publicznej lub w strefie zamieszkania, podlega karze grzywny albo karze nagany.

Posłużę się też komentarzem rzecznika prasowego KPP w Garwolinie Leszka Wielgosza:

- Zgodnie z artykułem 90 kodeksu wykroczeń ten, kto tamuje lub utrudnia ruch na drodze publicznej lub w strefie zamieszkania, podlega karze grzywny (nawet do 5 tys. zł) albo karze nagany.

Czym jest tamowanie ruchu, a czym jego utrudnianie?

Tamowanie jest zachowaniem sprzecznym z przepisami ruchu drogowego, które doprowadza do zatrzymania lub zakłócenia płynności ruchu. Z kolei utrudnianie to takie zachowania kierującego, które negatywnie wpływają na pozostałych uczestników ruchu.

Jakie zachowania uznane są za wykroczenia z artykułu 90. kodeksu wykroczeń?

1. Jazda z prędkością utrudniającą ruch innym kierującym.
2. Utrudnianie lub tamowanie ruchu przez brak lub błędne sygnalizowanie manewru.
3. Utrudnianie ruchu podczas cofania.
4. Naruszenie zakazów cofania w tunelach, na mostach i wiaduktach.
5. Nieustąpienie przez kierującego pojazdem pierwszeństwa pieszym znajdującym się na przejściu.
6. Jazda wzdłuż po chodniku lub przejściu dla pieszych pojazdem silnikowym.
7. Zatrzymanie lub postój pojazdu na autostradzie lub drodze ekspresowej w innych miejscach niż wyznaczone w tym celu.
8. Zajmowanie więcej niż jednego, wyznaczonego na jezdni, pasa ruchu.
9. Wchodzenie na jezdnię bezpośrednio przed jadący pojazd.

(źródło: kuriergarwolinski.pl

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."
Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...

No i git, przesiadam się na autobus, super dziękuję

91

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...

Koniecznie! W kodeksie drogowym (art. 19 ust. 2 pkt 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym) jest wyraźny zapis o tym, że kierujący pojazdem jest obowiązany jechać z prędkością nieutrudniającą jazdy innym kierującym. Za blokowanie ruchu może zostać wystawiony mandat w wys. do 200 zł oraz 2 punkty karne smile

"Któregoś dnia zrozumiesz, że szukasz tego, co już posiadasz."
Anthony de Mello

92

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

No i git, przesiadam się na autobus, super dziękuję

To jedynie żarty były. Nie przesadzaj...

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...

Ale ja nie przesadzam smile
Autobus, pociąg
Bilety już pokupowane i git.

94

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...

Jak zdawałam prawko, było coś takiego jak płynna jazda, albo jakos inaczej sie to nazywalo. Ale egzaminator oblewał dość często za to, że ktoś za wolno jechał. Rumunski nie o to chodzi byś nie jeździł, ale o to byś zrozumiał, że nie masz racji do końca I coś spróbował zmienić by tobie i nam wszystkim było dobrze i bezpiecznie na drogach. Zacznij od tego nerwowego trzymania kierownicy... mysle, ze to dużo znacznie poprawi jakość twojej jazdy. Ja np dziś dość spory kawałek jechałam bez trzymania kierownicy, bo łala mi się woda z butelki A telefon się ładował I to ogarnialam. Nie było nawet jak się zatrzymać.

95

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Ale ja nie przesadzam smile
Autobus, pociąg
Bilety już pokupowane i git.

no i git,
naprawdę nie każdy musi jeździć, zwłaszcza jeśli ma takie opory i niechęć, rozwiązanie z komunikacją publiczną - super pomysł

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska

96 Ostatnio edytowany przez Excop (2019-07-30 16:53:36)

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...

Pozytywnie zaliczony egzamin, to jedno. Bo "w razie czego" był ten z zapasowymi urządzeniami.
Teraz,  samej do ruchu trzeba się będzie włączać lub wyłączać z niego.
Moja rada. Poprosić ( zapewne za opłatą, ale to szczegół przy takiej niepewności) lokalny ośrodek szkoleniowy o dodatkowe  lekcje "na mieście" lub pokątnie ojca, brata, syna lub szwagra o czuwanie nad jazdą.
O ewentualnym mężu, czy partnerze nie wspomniałem, bo brzmiało by to, mniej więcej, tak:
"Kto ci prawo jazdy dał!? Ile zapłaciłaś!"

Doświadczenie czyni mistrza. Obawy osłabną, gdy zwykła jazda jedynym problemem pozostanie. smile

Przyznam przy okazji, że odwykłem od transportu publicznego.
Czas odjazdu, ewentualne przesiadki i opóźnienia, to już nie dla mnie. Ten mój zabytek gwarantuje - kiedy, z kim i po jaką cholerę mnie wiózł będzie przez kilka lat jeszcze. smile

facet po przejściach

97

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Ale ja nie przesadzam smile
Autobus, pociąg
Bilety już pokupowane i git.

Gdyby każdy miał takie podejście to problem korków na drogach sam by się rozładował tongue wink

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...

Ale ja dokładnie rozumiem to co piszecie

I faktycznie wolę się przesiąść na inne środki komunikacji.
Dzisiaj wracając rowerem z pracy, ba - omijając sznur aut zastanawiałem się czy faktycznie jest mi to potrzebne aby kisić się w metalowej puszce gdzie mogę sobie wrócić rowerkiem w czasie o połowę krótszym.

Mało tego pociągiem miejskim jestem nawet kilkukrotnie szybszy niż samochodem w korkach.
Niektóre odcinki pokonuję w 20-30 minut pociągiem gdzie samochodem minimum 1h w zatłoczonym mieście.

Do tego nie wyobrażam sobie jechać np. przez całą Polskę samochodem jak mogę wsiąść w pociąg albo w samolot.

Do tego książkę poczytam, film obejrzę, szybciej dotrę do punktu docelowego.

99

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...

Ja jechałam na wakacje w tym roku pociągiem 14h, gdzie taki sam dystans samochodem pokonuje się w max 10 wink plus jest wygodniej, możesz zatrzymać się na stacji na obiad, na toaletę, możesz po drodze coś pozwiedzać, nie trzeba pilnować walizek, pasażer może się zdrzemnąć, a jak jedzie dwoje kierowców to i mogą się zamieniać smile
jechałam nad morze z koleżankami właśnie samochodem i komfort zupełnie inny wink

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

100

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...

No to w takim razie ja mam zupełnie inne doświadczenia w tym temacie.

Mi pociągiem wychodzi szybciej niż samochodem bo nie ma korków
Moim zdaniem w pociągu jest wygodniej, bo możesz sobie wstać, pochodzić po przedziale, popatrzeć w okno, kupić coś w WARSie, skorzystać z toalety.
Z walizkami nigdy nie było problemu, zawsze na kółkach i wstawiało się na górę ponad siedzenia i tak samo można powiedzieć, że samochodu trzeba ,,pilnować" aby z parkingu nie buchnęli.

Nie wyobrażam sobie kiblować 10h w aucie w jednej pozycji, musiałbym chyba co godzinę się zatrzymywać aby jakoś rozprostować nogi, pochodzić sobie, toaleta a w pociągu mam to non-stop

101

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...

To prawda, dzisiejsze pociągi to już nie to co kiedyś, komfort i wygoda.
No i jest Pendolino wink

102

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

No to w takim razie ja mam zupełnie inne doświadczenia w tym temacie.

Mi pociągiem wychodzi szybciej niż samochodem bo nie ma korków
Moim zdaniem w pociągu jest wygodniej, bo możesz sobie wstać, pochodzić po przedziale, popatrzeć w okno, kupić coś w WARSie, skorzystać z toalety.
Z walizkami nigdy nie było problemu, zawsze na kółkach i wstawiało się na górę ponad siedzenia i tak samo można powiedzieć, że samochodu trzeba ,,pilnować" aby z parkingu nie buchnęli.

Nie wyobrażam sobie kiblować 10h w aucie w jednej pozycji, musiałbym chyba co godzinę się zatrzymywać aby jakoś rozprostować nogi, pochodzić sobie, toaleta a w pociągu mam to non-stop

Samochód ma kluczyki, walizka nie jest kluczykiem przywiązana do półki, żeby jej nie zabrali tongue
w bezprzedziałowych wagonach owszem, wygodnie się jeździ.
W przedziałowych 8 osób w przedziale + cały tłum na korytarzu dojść do łazienki praktycznie się nie da. Zresztą mnie obrzydzają bardziej pociągowe toalety niż te na stacjach benzynowych.
Jak jedziesz autostradą to korków praktycznie nie ma, zresztą jak jedziesz poniżej przepisowej prędkości to raczej ci za Tobą mają korek wink
Nie wiem jak da się chodzić po przedziale, gdzie praktycznie wszędzie są czyjeś nogi big_smile Wars jest droższy niż sklepy na stacjach benzynowych.

Może masz źle ustawione siedzenie w aucie, że nie możesz nóg rozprostować? Ja nawet jako kierowca mam wszędzie luz i nie kończę powyginana nie wiadomo jak.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

103 Ostatnio edytowany przez Rumunski_Zolnierz (2019-07-30 21:30:36)

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
Benita72 napisał/a:

To prawda, dzisiejsze pociągi to już nie to co kiedyś, komfort i wygoda.
No i jest Pendolino wink

No dokładnie, też tak uważam.

To co opisuje Lady Loka miało miejsce w 99'
Ja mam zupełnie inne wrażenia z podróżowaniem pociągów
Tłumy w korytarzu? teraz chyba do każdego biletu obowiązkowo jest jakieś miejsce siedzące.

To nie lata 90' gdzie ludzie wchodzili przez okna i potykali się o każdą istniejącą nogę.

Nie mam ochoty na licytowanie się co jest lepsze.
Ale jak ktoś woli gdy pijany kierowca TIR jedzie na czołówkę to spoko, nie neguję smile

,,W 2018 roku zgłoszono Policji 31 674 wypadki drogowe mające miejsce na drogach publicznych, w strefach zamieszkania lub strefach ruchu;
W wyniku wypadków drogowych 2 862 osoby poniosły śmierć;
W wypadkach rannych zostało 37 359 osób (w tym ciężko 10 963)."

No to miłej podróży samochodem z dziećmi i rodziną.
Aha i nie zapomnijcie się śmiać z tych co wolno jeżdżą

,,W wyniku wypadków drogowych 2 862 osoby poniosły śmierć;"

104

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
Lady Loka napisał/a:

Ja jechałam na wakacje w tym roku pociągiem 14h, gdzie taki sam dystans samochodem pokonuje się w max 10 wink plus jest wygodniej, możesz zatrzymać się na stacji na obiad, na toaletę, możesz po drodze coś pozwiedzać, nie trzeba pilnować walizek, pasażer może się zdrzemnąć, a jak jedzie dwoje kierowców to i mogą się zamieniać smile
jechałam nad morze z koleżankami właśnie samochodem i komfort zupełnie inny wink

W lutym jechałam po samochód ze Śląska do Gdańska i powiem szczerze, że nigdy więcej. Co prawda był to zwykły Intercity, bo tamtego dnia mieliśmy najlepsze połączenie i o najlepszej porze - bo zależało nam, żeby nie być zbyt późno, ale też nie bardzo wcześnie (umowę spisać mogliśmy dopiero po 9.00), ale za to koszty były sporo niższe, nawet jeśli na tamten moment potraktowaliśmy to jako efekt uboczny. Tę samą drogę, ale z powrotem, przebyliśmy nowym nabytkiem w jakieś 6,5 godziny i to z przerwą na kawę i tracąc trochę czasu z powodu przebudowy drogi, znaczy stojąc w korku. Jeśli do tego dodać komfort, a przecież ludzie potrafią być naprawdę męczący, a nawet koszty, to za nic bym się nie zamieniła.

W ogóle nie znoszę publicznej komunikacji, która lubi się spóźniać, nigdy nie zawozi mnie na samo miejsce, a dodatkowo jeśli jednego dnia miałabym załatwić kilka spraw, to może okazać się to zupełnie niewykonalne, choć samochodem nie stanowi żadnego problemu. Jednym słowem oszczędność czasu jest ogromna, a ten sobie bardzo cenię.
Być może dlatego jak mieszkam w moim mieście 23 lata, tak miejskim autobusem chyba tylko przez pół roku dojeżdżałam do pracy, a i to wyłącznie w jedną stronę. Poza tym nigdy wcześniej ani nigdy później z żadnego już nie korzystałam.

Nikt mnie nie przekona, że można poruszać się lepiej niż samochodem, bo nawet jeśli muszę stać w korku, to zamiast czuć na plecach oddech obcych wolę we własnym wnętrzu, w temperaturze jaką sama sobie ustawię i słuchając muzyki, którą sama wybiorę. Pomijam przy tym, że bez obawy o komfort własny i współpasażerów mogę swobodnie rozmawiać przez telefon (żeby nie było - przez wbudowany bluetooth lub słuchawkę). Mam też do dyspozycji bagażnik, dzięki któremu mogę zrobić większe zakupy albo zabrać ze sobą większy bagaż, w razie potrzeby ładowarkę i parę innych przydatnych drobiazgów.
Z drugiej strony jeśli tylko mogę, to chodzę pieszo, dlatego tym bardziej gdybym miała czekać na przystanku, a potem autobusem jechać dwa przystanki, to zdecydowanie wolę tę trasę przejść na własnych nogach. 

Rumunski_Zolnierz napisał/a:

Ale jak ktoś woli gdy pijany kierowca TIR jedzie na czołówkę to spoko, nie neguję smile

Myśląc w ten sposób najlepiej w ogóle nie wychodzić z domu. Nigdy nie wiesz czy gdzieś się nie poślizgniesz i nie uderzysz w głowę tak niefortunnie, że zakończysz swój żywot. Z najbliższego otoczenia znam co najmniej dwa przypadki, gdy ktoś właśnie w takich okolicznościach poniósł śmierć.

Podsumowując cały ten wywód: trudno mi sobie wyobrazić jak ciężko musi się żyć będąc zależnym od innych. Ja sama ogromnie cenię sobie tę swobodę, jaką daje mi możliwość samodzielnego przemieszczania się samochodem. To dlatego zawsze wszystkich gorąco namawiam, że jeżeli w ogóle czują się na siłach, to niech po otrzymaniu uprawnień jak najszybciej wsiadają za kierownicę i nabierają praktyki.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

105

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

No to w takim razie ja mam zupełnie inne doświadczenia w tym temacie.

Mi pociągiem wychodzi szybciej niż samochodem bo nie ma korków
Moim zdaniem w pociągu jest wygodniej, bo możesz sobie wstać, pochodzić po przedziale, popatrzeć w okno, kupić coś w WARSie, skorzystać z toalety.
Z walizkami nigdy nie było problemu, zawsze na kółkach i wstawiało się na górę ponad siedzenia i tak samo można powiedzieć, że samochodu trzeba ,,pilnować" aby z parkingu nie buchnęli.

Nie wyobrażam sobie kiblować 10h w aucie w jednej pozycji, musiałbym chyba co godzinę się zatrzymywać aby jakoś rozprostować nogi, pochodzić sobie, toaleta a w pociągu mam to non-stop

564 kilometry. Samochodem, mimo korków, ograniczeń prędkości i innych atrakcji ok 6 godzin od drzwi do drzwi. Raz jechałem komunikacja publiczną. 180 km pociągiem do którego dojechałem autobusem miejskim. Dwie godziny na przesiadkę. Dwie godziny flixbus, godzina na przesiadkę, trzy godziny flixbus i dzień się skończył, opcje komunikacyjne też. W sumie 13 godzin w upale i znoju i 25 km przed celem opcja albo taksówka albo inne auto. Autobus lub pociąg za sześć godzin. Dodam że żaden przystanek nie jest przy wejściu do domu, a więc jeszcze ze dwa kilometry dygania z walizami. Do tego koszt dwa razy większy niż samochodem.
Dojazd do pracy. 25 km, wychodzę 6:35, wchodzę do firmy 6:58. Autobusem- idę 20 minut, 5:40 mam autobus, 6:20 wysiadam i mam 2km do firmy. 6:40 wchodzę do firmy. Śpię godzinę mniej i jestem w pracy 20 minut za wcześnie.
Moja żona lubi w podróży mieć swoją suszarkę do włosów, ubrania na różne okazje, sprzęty których przeznaczenia nie znam. Walizki na kółkach do samochodu dojadą, wrzucam do bagażnika i niech ważą choćby tonę. W pociągu ograniczenia rozmiaru, dopłata za nadbagaż no i targanie trzech walizek po dworcach.
Komunikacja publiczna jest lepsza. Mogę w podróży się spocić jak wieprz. W pracy śmierdzę jak koń, po dotarciu do celu dłuższej podróży mam ochotę tylko umrzeć.

106

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...

A ja mysle, ze trochę się czepiacie tego biednego Rumunskiego.

107

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
Benita72 napisał/a:

A ja mysle, ze trochę się czepiacie tego biednego Rumunskiego.

Trochę może i tak. Jakbym pracował niedaleko domu, wyjeżdżał dwa razy do roku i nie musiał się poruszać poza centrum miasta z metrem, nigdy bym samochodu nie kupił. Każdy ma swoją sytuację i swoje potrzeby, ale głoszenie prawd objawionych, które mają zastosowanie w marginalnej liczbie przypadków, nieco drażni.

108

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
Rumunski_Zolnierz napisał/a:
Benita72 napisał/a:

To prawda, dzisiejsze pociągi to już nie to co kiedyś, komfort i wygoda.
No i jest Pendolino wink

No dokładnie, też tak uważam.

To co opisuje Lady Loka miało miejsce w 99'
Ja mam zupełnie inne wrażenia z podróżowaniem pociągów
Tłumy w korytarzu? teraz chyba do każdego biletu obowiązkowo jest jakieś miejsce siedzące.

Widać dawno nie jechałeś pociągiem, a mnie zdarza się to dosyć często.
W 2019 roku dalej sprzedają na pociągi bilety stojące, jeżeli skończą się miejsca siedzące. Więc zdarzają się na korytarzu tłumy. W przedziale 8 osobowym jeżeli każdy siedzi to miejsca jest na tyle mało, że siedzący na przeciw siebie stykają się kolanami. Na nocnych jest spoko, bo przedziały są 6 osobowe smile

ale też UWAGA, w 2019 roku nie w każdym pociagu jest wagon warsu smile czasami jest tylko wózek i jedyne co możesz dostać to kawa lub herbata.

Więc proszę, nie wmawiaj mi, że wymyślam, albo że cofam się o 20 lat myślami, bo w takich warunkach wracałam z wakacji jakieś 3 tygodnie temu.

Jasne, że jest pendolino i można nim jechać, ale większość ludzi jedzie zwykłymi intercity albo regio i właśnie w takich warunkach jeżdżą.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

109

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
Rumunski_Zolnierz napisał/a:

No to w takim razie ja mam zupełnie inne doświadczenia w tym temacie.

Mi pociągiem wychodzi szybciej niż samochodem bo nie ma korków
Moim zdaniem w pociągu jest wygodniej, bo możesz sobie wstać, pochodzić po przedziale, popatrzeć w okno, kupić coś w WARSie, skorzystać z toalety.
Z walizkami nigdy nie było problemu, zawsze na kółkach i wstawiało się na górę ponad siedzenia i tak samo można powiedzieć, że samochodu trzeba ,,pilnować" aby z parkingu nie buchnęli.

Nie wyobrażam sobie kiblować 10h w aucie w jednej pozycji, musiałbym chyba co godzinę się zatrzymywać aby jakoś rozprostować nogi, pochodzić sobie, toaleta a w pociągu mam to non-stop

Dobrze smile  W takim razie po co robiłeś prawo jazdy?

110 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2019-07-31 07:25:55)

Odp: Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...
Lagrange napisał/a:
Benita72 napisał/a:

A ja mysle, ze trochę się czepiacie tego biednego Rumunskiego.

Trochę może i tak. Jakbym pracował niedaleko domu, wyjeżdżał dwa razy do roku i nie musiał się poruszać poza centrum miasta z metrem, nigdy bym samochodu nie kupił. Każdy ma swoją sytuację i swoje potrzeby, ale głoszenie prawd objawionych, które mają zastosowanie w marginalnej liczbie przypadków, nieco drażni.

Mnie chodzilo raczej o cos innego - wmawianie chłopakowi, który nie do końca pewnie czuje się za kierownicą (bo tak odbieram jego wpisy), ze ma wogole przestać jezdzic i szydzenie z niego jest trochę przejawem braku empatii. Tym bardziej, ze wypacza się trochę sens tej dyskusji - dla nas, jako uzytkownikow drog, powinno być ważne bezpieczenstwo, oraz żeby było jak najmniej kolizji, ale jednak chyba nikt nie kwestionuje faktu, ze najwięcej śmiertelnych wypadkow jest z udzialem nie tych kierowcow, którzy jezdza 20km/h poniżej dopuszczalnej, tylko przeróżnych szalencow na drodze. To trochę stawianie sprawy na glowie, czepianie się chłopaka, ze jeździ 40 zamiast 60 :roll: A niech sobie jeździ. Ścigajmy tych, którzy prują jak szaleni, wyprzedzają na podwojnej ciąglej, bo im się spieszy, albo uwazaja, ze sa sami na drodze, itd.

Posty [ 56 do 110 z 131 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Zdałam prawo jazdy ale nie umiem jeździć...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018