Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 57 ]

1

Temat: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach

Prawdę mówiąc to inna, równolegle tocząca się na forum dyskusja, zainspirowała mnie do założenia tego wątku. Mowa będzie o uzależnieniach, ale tym razem w szerokim tego słowa ujęciu.

Zapewne każdy z nas zetknął się z kimś, kto wpadł w nałóg, nawet jeśli nie bezpośrednio, to przynajmniej ze słyszenia - w uzależnienie od alkoholu, papierosów, narkotyków, hazardu, seksu, Internetu. Przy okazji towarzyskich spotkań zwykle się o tym nie mówi, bo niespecjalnie jest się czym chwalić, ale może tutaj będzie łatwiej.

Dążę do tego, by zadać pytanie ilu z tych zagrożeń sami realnie dotknęliście? Może zdarzały Wam się w życiu takie okresy, kiedy 'łagodząc' stres i problemy sięgaliście po alkohol w tzw. ryzykowny sposób? A może amfetamina przed sesją studencką? Dopalacze? Trawka na imprezach, o czymś cięższym, silnie uzależniającym, nie wspominając? Złapaliście się na tym albo ktoś inny zwrócił uwagę, że zbyt dużo czasu spędzacie w wirtualnej przestrzeni? Zbyt często sięgacie po smartfona, by zerknąć czy ktoś nie napisał, czegoś nowego nie wrzucił? Jakieś wskazujące na problem zachowania seksualne? Hazard, który początkowo miał być rozrywką lub desperacką próbą poprawy stanu zawartości portfela, a stał się dla niego i dla Ciebie destrukcyjny? To tylko przykłady, bo spektrum możliwości jest przecież bardzo szerokie.

Jaki w ogóle jest Twój stosunek do potencjalnych zagrożeń - z zasady trzymasz się od nich z daleka czy zdarza się igrać z ogniem?

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach

Alkoholu nie piję, papierosów nie palę, zakazanych uzywek nigdy nie próbowałam smile Uzależnienie mam - słodycze smile

3

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach

Papierosów nie palę od ponad 10 lat i nigdy nie byłam uzależniona. Narkotyków nie biorę. Hazard mnie nie interesuje. Internet używam do pracy, ale w telefon nie jestem zapatrzona. Alkohol lubię, ale ponieważ stawiam na zdrowie i kondycję, a moje programy treningowe są kilkutygodniowe i intensywne, piję rzadko i w jeszcze rzadziej w dużych ilościach (święta, festyny, urodziny). Słodycze są dla mnie obojętne- tabliczka czekolady w naszym domu może leżeć rok, a ciastko to chyba ostatnio jadłam w grudniu.

Moim jedynym dragiem są książki big_smile Szczególnie o tematyce kryminalnej i kucharskiej tongue

4

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach

Owoce jednego nałogu wystarczają do końca życie, zauważałem, że z jednej strony może ciągnąć mnie na drugą - zamienniki.
Jak staram się unikać - dyscyplinarką. Surowa dyscyplina pozwala trzymać rządze na wodzy... choć w intensywnym okresie człowiek zaczyna się rozpadać.

We all make choices. But in the end, our choices make us.

5

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach

Ja nie umiem być dla siebie jakoś strasznie surowa, ale chyba nie mam skłonności do wpadania w nałogi ( no chyba że nk:)
papierosy w studenckich czasach i czasem póżniej były jak cukierki- czasami, dla przyjemności- nigdy  na zasadzie, że muszę, czegoś mi brak , tylko tak towarzysko , alkohol okazjonalnie, ale był moment że z 3 lata temu robić sobie drinka dla rozlużnienia, a czułam złość, więc stop i złość wyrzucałam w fitness klubie.. Co też nie przerodziło się w nałóg jakiś.
Słodycze- jak sobie czegoś długo odmawiasz, to Cię skusi i nie chcąc dopuścić do scen jak w filmie Czekolada pozwalam sobie czasem.. smile
Chyba po prostu upuszczam ciśnienie zawsze jak mocno wzrasta i to wentyl bezpieczeństwa jakiś..
Pozwalam sobie na płacz jak nikt nie widzi i nie uciekam przed żadnymi emocjami..więc może niczego nie kumuluję ..

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

6

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach

Słodycze, alkohol lubię, ale nie jestem uzależniona, bez problemu zrezygnowałam z niego w czasie ciąż i karmienia. I nawet mnie nie ciągnie. Ja się łatwo uzależniam, Mam słaba silna wole. Natomiast też nam silna wolę, żeby nie zaczynać, znam siebie i wiem, że jakbym poszła do kasyna bym zbankrutowala, jakbym lyknela jakieś dragi pewnie też bym wpadła. Dlatego zawsze odmawialam, zapieralam  się rękami i nogami i mi zwisalo co znajomi myślą.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

7

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach

Trochę igram z ogniem przebywając na damskim forum... to wciągające, a podobno źle wpływa na poziom testosteronu smile

8 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-07-08 22:15:37)

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach
Szkot napisał/a:

Trochę igram z ogniem przebywając na damskim forum... to wciągające, a podobno źle wpływa na poziom testosteronu smile

Tak to "niebezpieczne" miejsce i kobiety byłem "o krok od uzależnienia" ale zostałem namierzony i "net-facetowany" smile
Lucyfer to chociaż był "Słodką Czarodziejką"

Odnośnie tematu to jak byłem młody igrałem z ogniem naprawdę bardzo ostro uzależniłem się od alkoholu, amfetaminy i THC kokainy i opiatów próbowałem sporadycznie to nie wiem pewnie też ale te ostatnie nie bardzo mi się podobały w sumie byłem rozczarowany nieco.
Przez połowę życia jestem trzeźwy ale dziś nie będą robił za przykład dla młodzieży bo to i dla mnie czasem wieje dydaktyczną nudą.
Miałem tendencje po odstawieniu substancji do zamieniania uzależnień i kontynuacji tych niektórych starych jak palenie papierosów uciekanie w sen ale w terapii  zyskałem jakąś tam świadomość i doświadczenie w obserwowaniu swoich odlotów.Na początku nosi i brak czegoś żal zazdrości się innym że nie mają konsekwencji to jest taki etap on przechodzi jak się człowiek przyznaje przed sobą do wszystkiego.
Związki i seks ,uciekanie i fascynacja pracą ,objadanie się, audiofilia grzebaniem w komputerach systemach operacyjnych oglądaniem filmów godzinami z tym miewałem problemy i kompulsywne zachowania z tego się jednak wychodzi  więc mam co robić i dobrze mi z tym .Dbałość o w miarę czyste sumienie i o nie tłumienie uczuć emocji nieuciekanie przed kryzysami i kłopotami mimo wszystko odpuszczanie sobie przydaje się w uwalnianiu wolność jest naprawdę piękna najpiękniejsza smile
Nie miałem nigdy problemów z hazardem grami wideo i zakupami .Uzależnienia od kawy nie liczę bo to jest miłość

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

9 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-07-08 23:03:56)

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach

Przede wszystkim boję się utraty kontroli nad sobą i swoją świadomością, swoim ciałem, swoimi odczuciami, dlatego z założenia zawsze odrzucałam i odrzucam wszelkie środki, które niosą z sobą oderwanie od rzeczywistości. Zatem nigdy nie próbowałam nawet trawki, nie palę, piję od wielkiego dzwonu lampkę wina albo słodkiego drinka. Nawet leki biorę jak już umieram ;-)
Ale chyba mam skłonność do uzależnień behawioralnych, bo przecież tu jestem prawie od roku :-D

Ale w sumie od jakiegoś czasu zastanawiam się nad tematem uzależnień. Nie ukrywam, że pasławek jest tu dla mnie pewną inspiracją, bo czytam jego posty, w których ujawnia swoja przebogatą wiedzę i doświadczenie dotyczące uzależnień.
Zastanawiam się dlaczego ludzie wybierają pewne uzależniające formy rozładowywania napięcia czy ogólnie do regulacji nastroju/napięcia i radzenia sobie ze stresem. Jaki wpływ ma zaprzeczanie i samooszukiwanie siebie w rozwoju uzależniania, jak już pojawiają się jego symptomy. Dlaczego tak pociągające są używki w stanach przygnębienia, tj. bardziej pociągające niż szukanie wsparcia wśród ludzi.

10

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach

Z czego co miałem okazję pracować z osobami uzależnionymi to w większości przypadków to nie było źródło problemów, a ich efekt.
Magdalena1111 - odpowiedź jest bardzo prosta - bo to jest ŁATWA ŚCIEŻKA. Zamiast rozwiązać problem lepiej uciec do gier komputerowych albo przepijać smutek. Świat nabierze kolorów po paru używkach... chcesz trochę, przecież raz nie zaszkodzi.
Zamiast dbać o relacje międzyludzkie ucieknijmy w świat XXX...
Tak długo jak coś kontroluje nasz system nagród i przyjemności, tak długo będziemy podatni na to. Używki zwykle bombardują nam te ośrodki w sposób niemożliwy innymi sposobami, a człowiek pragnie tego haju więcej.

We all make choices. But in the end, our choices make us.

11

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach

Uzależniona jestem od sportu, od aktywności fizycznej, ale to bardzo pozytywne uzależnienia big_smile
Miałam też  moment uzależnienia od netu, poradziłam sobie dzięki pomocy rodziny dość szybko, dzieciom oddawałam komputer o 20.00
Alkohol nie dla mnie, papierosów nienawidzę, słodyczy nie jem wcale... O.. wiem, uzależniona jestem od przytulania smile

12

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach

Jestem uzależniony od
Alkoholu problemy zaczęły się w szkole średniej od 16 lat gdy miałem 15 pierwszy raz się upiłem, alkoholem naprawiłem moją fobie społeczną wtedy nie wiedziałem myślałem, że to pomoże mi to z moją niesmiałością, i tak narodził się mój alkoholizm, ale nigdy przenigdy nie myślałem żeby się napić np patrząc na zegarek kiedy wypije ta 15 i się napiję, nigdy nie zostawiłem sobie piwa na ranek żeby się napić alkohol zawsze dodawał mi odwagi, przez alko zostałem wydało y z domu dziecka, ale gdy byłem już pełnoletni po tym ekscesie dalej piłem i tak w kółko leczylem nie smiałosc zdarzały się absencje paro tygodniowe, miesięczne, raz rok, teraz już wiem że to mnie dotyczy i postanowiłem iść na AA
Nikotyna- zacząłem gdy miałem 21 lat wcześniej nigdy nie zdarzyło mi się po popalać, palilem 5 lat rzuciłem na 3 i 2 lata temu znów zacząłem ale mam przerwy pół roczne, miesięczne tygodniowe, niestety w tym momencie o 4 20 zostały mi dwa zaraz zjem i Spalę i przy pomocy tabexu rzucę
Pornografia-, pojawiła się w raz dostępem do internetu, gdy mieszkałem w domu dziecka i niestety dosyć często oglądałem w sumie aż do teraz, ale od roku bardzo Zadko wchodzę na tego typu strony, ponieważ szukałem ostrzejszych filmów, plus opinie psychologw innych ludzi na forum że niesie to konsekwencje na psychikę,
Masturbacja- od gimnazjum w ostatnich latach sporadycznie gdy muszę
Narkotyki 2 razy amfetamina,  i marichuana trochę więcej ale nigdy się nie uzależniłem od tego
Proszę o opinie i sugestie

13

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach
Lucyfer666 napisał/a:

Magdalena1111 - odpowiedź jest bardzo prosta - bo to jest ŁATWA ŚCIEŻKA. Zamiast rozwiązać problem lepiej uciec do gier komputerowych albo przepijać smutek. Świat nabierze kolorów po paru używkach... chcesz trochę, przecież raz nie zaszkodzi.
Zamiast dbać o relacje międzyludzkie ucieknijmy w świat XXX...
Tak długo jak coś kontroluje nasz system nagród i przyjemności, tak długo będziemy podatni na to. Używki zwykle bombardują nam te ośrodki w sposób niemożliwy innymi sposobami, a człowiek pragnie tego haju więcej.

Czy to łatwiejsza ścieżka? Może.
Zastanawiam się czy to jest bardziej „ucieczkowe” czy „nagradzające”. Idziesz w uzależnienie, żeby coś otrzymać, czyli DO CZEGOŚ, czy bardziej, żeby czegoś uniknąć, czyli OD CZEGOŚ.
Jak myślisz?

14

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach
kusik989 napisał/a:

(...) Proszę o opinie i sugestie

Zachęcam (nie tylko Ciebie) do uważnego przeczytania rozmowy z Bożeną Maciek-Haciłło, psychoterapeutką i superwizorką Polskiego Towarzystwa Psychologicznego; rozmowa zatytułowana "Alkohol bywa schronieniem" Wysokie Obcasy z dnia 6 lipca 2019.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

15 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-07-09 08:57:30)

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach

Wydaje mi się, że raczej jestem wolna od uzależnień, choć przyznam uczciwie, że był czas, gdy niepokoiła mnie ilość czasu spędzanego właśnie na Netkobietach. Jakoś jednak przeszło. Zaglądam, piszę, ale zniknęło poczucie, że to jakiś problem.
Ryzyko do niczego mi niepotrzebne, nie mam też potrzeby próbowania czegoś, co wcale nie sprawia mi przyjemności. A nie widzę nic przyjemnego w krztuszeniu się dymem papierosowym na przykład albo w bełkotaniu po alkoholu (w rozsądnych dawkach lubię wino czy jakiś likier).
Kiedyś, gdy było mi bardzo źle, zapragnęłam się porządnie upić, ale ochota przeszła, gdy wyobraziłam sobie bolesny powrót do rzeczywistości.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

16

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach
MagdaLena1111 napisał/a:
Lucyfer666 napisał/a:

Magdalena1111 - odpowiedź jest bardzo prosta - bo to jest ŁATWA ŚCIEŻKA. Zamiast rozwiązać problem lepiej uciec do gier komputerowych albo przepijać smutek. Świat nabierze kolorów po paru używkach... chcesz trochę, przecież raz nie zaszkodzi.
Zamiast dbać o relacje międzyludzkie ucieknijmy w świat XXX...
Tak długo jak coś kontroluje nasz system nagród i przyjemności, tak długo będziemy podatni na to. Używki zwykle bombardują nam te ośrodki w sposób niemożliwy innymi sposobami, a człowiek pragnie tego haju więcej.

Czy to łatwiejsza ścieżka? Może.
Zastanawiam się czy to jest bardziej „ucieczkowe” czy „nagradzające”. Idziesz w uzależnienie, żeby coś otrzymać, czyli DO CZEGOŚ, czy bardziej, żeby czegoś uniknąć, czyli OD CZEGOŚ.
Jak myślisz?

Jestem zdania, że uzależnienia i kompulsywne zachowania zawsze są ucieczką. A im bardziej się ucieka, tym bardziej gonią nas nasze demony. Z doświadczenia już wiem, że warto ich się nie bać.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

17 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2019-07-09 10:51:41)

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach
MagdaLena1111 napisał/a:
Lucyfer666 napisał/a:

Magdalena1111 - odpowiedź jest bardzo prosta - bo to jest ŁATWA ŚCIEŻKA. Zamiast rozwiązać problem lepiej uciec do gier komputerowych albo przepijać smutek. Świat nabierze kolorów po paru używkach... chcesz trochę, przecież raz nie zaszkodzi.
Zamiast dbać o relacje międzyludzkie ucieknijmy w świat XXX...
Tak długo jak coś kontroluje nasz system nagród i przyjemności, tak długo będziemy podatni na to. Używki zwykle bombardują nam te ośrodki w sposób niemożliwy innymi sposobami, a człowiek pragnie tego haju więcej.

Czy to łatwiejsza ścieżka? Może.
Zastanawiam się czy to jest bardziej „ucieczkowe” czy „nagradzające”. Idziesz w uzależnienie, żeby coś otrzymać, czyli DO CZEGOŚ, czy bardziej, żeby czegoś uniknąć, czyli OD CZEGOŚ.
Jak myślisz?

Chwila upojenia, spokoju, radości... któżby z nas chciał uciekać z krainy szczęśliwości?
A czy nie lepiej od razu wpaść do Króliczej Nory głową w dół, jak Alicja i mieć tę podróż za sobą raz na zawsze? Czy raz na zawsze, to się okaże z czasem. Bo w życiu bywa i tak, że się do Króliczej Nory wraca.
Uzależnienie daje-DAJE możliwość chwilowego zapomnienia o problemach otaczającego świata, izolacji. Dlatego zwykle osoby uzależnione mają coraz bardziej destrukcyjny wpływ na otoczenie.
A unikać, unikają - siebie. Tego odbicia w lustrze, które mówi, jak bardzo słaba dana osoba jest, skoro wiecznie ucieka przed czymś co jest nieuniknione.
Dlatego trzymam się zdania, które napisałem wcześniej - większość nałogów to nie źródło, ale jeden z wyników problemów życiowych, z którymi dany człowiek sobie nie radzi.

We all make choices. But in the end, our choices make us.

18

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach

Jestem uzależniona chyba jedynie od kawy + plus ciasto/ciastka. Dzień bez tego jest złym dniem, czuję się wtedy nieswojo.
Chyba kiedyś byłam uzależniona od gry komputerowej i rzeczywiście miało to na mnie negatywny wpływ, tak jakby wysysało energię życiową. Sama nie wiem jak to określić. Kiedy już ją usunęłam, to poczułam się po prostu lżej.

Generalnie nie mam skłonności do typowych uzależnień, od alkoholu, papierosów, narkotyków. Każdego spróbowałam, ale zupełnie mnie nie ciągnęło.

19

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach

Nie znam nikogo w najbliższych kręgach kto byłby uzależniony od czegoś więcej niż słodyczy lub papierosów smile

20

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach

Świat jest piękny sami harcerze i harcerki  - normalnie smile smile smile  bez urazy hahaha.

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

21 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-07-19 08:10:56)

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach

Nałogi, hm ciężki temat...

Na obecną chwilę właściwie jedyną rzeczą, którą ciężko odstawić jest kawa. Choć i tak piję teraz tylko dwie dziennie a zdarzało się i cztery, szczególnei w podróży.
Alkohol jeszcze chyba występuje u mnie na w miare umiarkowanym poziomie. Papierosów nie tykam, mając uraz z dzieciństwa, kiedy w domu wieczorami unosiły się kłęby dymu.
Hazard - nie zdarzyło mi się
Słodycze - mogłyby nie istnieć; "desery" to jedyna strona  karty dań, której nigdy w knajpie nie przeglądam
Gry - zdarzało się sporadycznie w wieku szkolnym, teraz w ogóle, nie czaję tego fenomenu
Internet - jak akurat coś mam do roboty na dłużej, to puszczam muzykę z youtuba, albo włączę jakiś filmik, ale żeby tak siedzieć i oglądać głupoty to nie bardzo...

Może jeszcze jeden nałóg by się znalazł, ale raczej pozytywny - górskie wycieczki smile

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

22

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach

Piję dużo. Z nudy i w towarzystwie. Czasem aż do robienia i gadania głupot, czasem do nieprzytomności.
Za dużo jem. Lubię jeść.

Z nałogów tyle.

23 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-07-19 10:20:00)

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach
paslawek napisał/a:

Świat jest piękny sami harcerze i harcerki  - normalnie smile smile smile  bez urazy hahaha.

Mnie się wydaje, że ludzie nałogi to przeważnie wiążą z paleniem, alkoholizmem i narkotykami.
Alkoholizm to była zmora komunizmu, pokoleń powojennych, a teraz mamy więcej uzależnień behawioralnych typu internet, gry komputerowe, zakupoholizm, czyli takie uzależnienia, które trudniej dostrzec u drugiego człowieka, stąd też uzależnień brak ;-)

24 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-07-19 12:28:13)

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach

Tak Magdaleno coś w tym jest tabuny pijanych w dużych miastach w dzień wypłaty znacząco i zauważalnie zniknęły  stare ćpuny z "Pasaża"w dużym stopniu  też menele z poprzedniego pokolenia wymierają .
Młodzi "chemiczni " nie są aż tak bardzo widoczni - może jeszcze w niektórych miejscach a starsi tacy ok 30- 40 ukrywają się albo w domowym zaciszu albo na imprezach .
Najmłodsi siedzą odizolowani od innych ludzi w swoich światach przy komputerach tabletach smartfonach to wszystko tylko środki niektóre specyficzne - problemem są te nieszczęsne emocje o których nie uczą się od nikogo albo przejmują już od razu chore mniej lub bardziej wzorce .Tłumienie uciekanie od uczuć stało się normą nawet przemysłem (pomijam jednak teorie spiskowe ).A na kogo trafi na tego trafi .

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

25

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach
MagdaLena1111 napisał/a:

Mnie się wydaje, że ludzie nałogi to przeważnie wiążą z paleniem, alkoholizmem i narkotykami.
Alkoholizm to była zmora komunizmu, pokoleń powojennych, a teraz mamy więcej uzależnień behawioralnych typu internet, gry komputerowe, zakupoholizm, czyli takie uzależnienia, które trudniej dostrzec u drugiego człowieka, stąd też uzależnień brak ;-)

Też tak sądzę i właśnie dlatego, że mam świadomość, że niektórzy nawet nie zdają sobie sprawy, że można uzależnić się choćby od social mediów, co wydaje się coraz bardziej powszechne, wyraźnie to zaznaczyłam już na wstępie wątku. Tymczasem można mieć problem z sięganiem po jedzenie, uzależnić się od wykonywania ćwiczeń fizycznych, opalania, zakupów i wielu, naprawdę wielu innych. W zasadzie odczuwanie przymusu z równocześnym dyskomfortem, jeśli coś nam przeszkadza w oddawaniu się danej czynności lub sięganiu po coś, już powinno zaniepokoić.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

26

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach

Trawę palę na co dzień. Poza tym kawy, alkoholu, słodyczy ani innych używek nie lubię smile

27 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-07-19 12:34:30)

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach
elizka11 napisał/a:

Trawę palę na co dzień. Poza tym kawy, alkoholu, słodyczy ani innych używek nie lubię smile

Chociaż jedna "zła " smile

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

28

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach

A to kawę również za nałóg uznajemy?
To ja sobie dopisuję do listy smile

29 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-07-19 15:30:46)

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach
misiando napisał/a:

A to kawę również za nałóg uznajemy?
To ja sobie dopisuję do listy smile

Regularne spożycie w moim przypadku już coś mówi smile A tak na poważnie to, jeśli weźniemy pod uwagę, że kofeina jest substancją psychoaktywną, to jak najbardziej smile

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

30

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach

W jakim sensie psychoaktywną? Co robi? Że znosi zmęczenie? To samo robi mały posiłek węglowodanowy, więc czy Pieguski postawimy na półce z kokainą?

smile

31

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach

Od Piegusków proszę się od...  big_smile big_smile big_smile

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

32 Ostatnio edytowany przez Pokręcona Owieczka (2019-07-24 09:25:05)

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach

Czasem myślę, że kawa i fajki są moim uzależnieniem, ale:

- mogę się obyć bez kawy w ciągu dnia - nie jest to moje must have, choć uwielbiam i fusiastą, i z ekspresu i rozpuszczalną z mlekiem.
- palę codziennie, ale raczej z nudów i ochoty przewietrzenia się wink Nie palę w zamkniętych pomieszczeniach, zdarza się że paczkę mam na 2-3 dni, ale faktem jest, że nie ma dnia bez dymka
- na fb czy insta wchodzę z ciekawości, z nudów i z konieczności wykonywanej pracy
- słodycze, jak są zjem wszystkie, jak nie ma to przeżyję wink
- netkobiety; taki rytuał, najpierw włączam radio internetowe, sprawdzam potem pocztę, a potem wskakuję tu, by poczytać smile Ale nie zaglądam w weekendy, baaaardzo rzadko udzielam się wieczorami.

Zatem wnioskuję, że mam bardzo nudne życie, skoro wszystkie moje uzależnienia wynikają właśnie z nudy wink

Edit: A nie! Mam jedno, poważne, bez którego nie mogę żyć! MUZYKA! Zawsze i wszędzie smile

33 Ostatnio edytowany przez john.doe80 (2019-07-24 10:04:35)

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach
MagdaLena1111 napisał/a:

Przede wszystkim boję się utraty kontroli nad sobą i swoją świadomością, swoim ciałem, swoimi odczuciami, dlatego z założenia zawsze odrzucałam i odrzucam wszelkie środki, które niosą z sobą oderwanie od rzeczywistości. Zatem nigdy nie próbowałam nawet trawki, nie palę, piję od wielkiego dzwonu lampkę wina albo słodkiego drinka. Nawet leki biorę jak już umieram ;-)

WoW jestem męskim odpowiednikiem.

Powody strachu przed utratą kontroli są inne, ale mogę napisać to samo no może sumarycznie pije trochę więcej, ale tylko jako dodatek smakowy. Daleko temu do uzależnienia, pojawiają się takie szaleństwa w okresie roztrenowania, albo kontuzji... resztą rządzi faza treningu.

Raz na rok/dwa wypalę cygaro. Jeśli mogę być od czegoś uzależniony to od emocji lubię żeby się działo i jak przychodzi Cisza to źle to znoszę.

P.S.
Sport nie jest moim uzależnieniem, bardziej tym co pozwala mi uciec od kalectwa.

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

34

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach
Piegowata'76 napisał/a:

Od Piegusków proszę się od...  big_smile big_smile big_smile

A dodajesz energii?

35

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach
misiando napisał/a:
Piegowata'76 napisał/a:

Od Piegusków proszę się od...  big_smile big_smile big_smile

A dodajesz energii?

To już chyba zależy, na jaki organizm trafię big_smile

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

36

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach
john.doe80 napisał/a:

Powody strachu przed utratą kontroli są inne

Znasz moje powody? Czy zakładasz, że są inne niż Twoje? ;-)

Ze sportem to jest dziwnie. Niby nie muszę, niby nie chce mi się, ale jestem w tym regularna jak w niewielu innych dziedzinach życia a na końcu i tak zawsze jest satysfakcja.

37

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach
elizka11 napisał/a:

Trawę palę na co dzień. Poza tym kawy, alkoholu, słodyczy ani innych używek nie lubię smile

Fajnie na Ciebie działa trawa? Bo na mnie nie działała fajnie. Zaburzone poczucie czasu i kiepski nastrój...

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

38

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach

Od sześciu lat nie piję. Jestem alkoholikiem trzeźwiejącym. Palę jednak pół paczki dziennie. I tak ograniczyłem, bo wcześniej i dwie mało było.
Środki odurzające zabronione ustawowo?
Próbowałem maryśki i haszu. Służbowo, że się tak wyrażę. Okazało się, że syf to dla mojego powonienia i smaku jest. Wolę pozostać palaczem.
Dopalaczy, gdy odchodziłem na emeryturę, nie było chyba jeszcze na rynku.

facet po przejściach

39 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-07-24 17:56:19)

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach
kusik989 napisał/a:

teraz już wiem że to mnie dotyczy i postanowiłem iść na AA

Proszę o opinie i sugestie

AA dobry pomysł właściwie najlepszy moim zdaniem i z doświadczenia.
Jak na początku Ci się nie spodoba to dobrze ale dalej chodź a jak Ci się spodoba to jeszcze lepiej i też nie przestawaj łazić "daj czas czasowi" "przynieś ciało a głowa przyjdzie później" to pamiętam do dziś - sprawdzone skuteczne działa.

Excop napisał/a:

Od sześciu lat nie piję. Jestem alkoholikiem trzeźwiejącym.

Szacunek i pozdrawiam

Pozdrawiam też wszystkich uzależnionych i nieuzależnionych - Ludzi

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

40

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach
MagdaLena1111 napisał/a:
john.doe80 napisał/a:

Powody strachu przed utratą kontroli są inne

Znasz moje powody? Czy zakładasz, że są inne niż Twoje? ;-)

Wiem, że nie będąc mną, nie będziesz mieć takich jak ja tongue. Boje się swojej ciemnej strony księżyca.

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

41

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach
john.doe80 napisał/a:

Boje się swojej ciemnej strony księżyca.

No tak :-/
Tylko, ze dla Ciebie jest to powód do unikania pewnych sytuacji, a inni znajdują schronienie przed ciemną stroną właśnie w uzależnieniach.

42

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach

Pracując w korpo złapałam się na tym, że codziennie zaczęłam sięgać po kieliszek wina. Niby niewiele, ale wiem, że piłam żeby się odstresować po całym dniu. Jak zmieniłam pracę na spokojniejszą to przestałam tak robić.
Byłam kiedyś uzależniona od gry komputerowej do tego stopnia, że prawie zawaliłam studia. Ale ogarnęłam się w odpowiednim momencie... Jednak teraz muszę uważać, bo jak zacznę grać w coś co mnie wciągnie to przepadam, czyli cały swój wolny czas poświęcam na granie. Jednocześnie nie zaniedbuję przy tym pracy czy obowiązków domowych, więc chyba nie jest ze mną tak źle smile.

43

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach
MagdaLena1111 napisał/a:
john.doe80 napisał/a:

Boje się swojej ciemnej strony księżyca.

No tak :-/
Tylko, ze dla Ciebie jest to powód do unikania pewnych sytuacji, a inni znajdują schronienie przed ciemną stroną właśnie w uzależnieniach.

U mnie wręcz odwrotnie, tak jakby użytki aktywizowały mojego Mr. Hyde. Na szczęście dwa razy w życiu wyszedł i nigdy więcej. A znam się z Hydem dobrze... w sporcie włączał mi się zawsze jak poczułem metaliczny posmak krwi.

Terapeuta uważa, że to głęboko trzymana trauma z dzieciństwa, mordercza agresja.

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

44

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach

Nikotyna, kiedyś nie paliłam 8 lat i na nic się to całe niepalenie zdało, bo wróciłam do nałogu chociaż jest on w trochę innym wydaniu. Teraz pale tylko z ludźmi, którzy tak jak ja ciągle rzucają i mają z każdej fajki taką samą jak ja przyjemność.  Sama nie palę, bo to nie ma sensu. Dla mnie palenie jest jak drink, impreza, coś słodkiego, coś na co pozwalam sobie raz na jakiś czas i muszę to robić z innymi ludźmi, ale wtedy wypalić potrafię nawet 20 w jeden wieczór.
Potem znowu abstynencja do kolejnej okazji, oczywiście w połączeniu z alkoholem najczęściej, choć nie jest to warunek, nikotyna jest moim nałogiem nr 1.

Rzuciłam na studiach dlatego ze odpalałam jednego od drugiego i zaczeło mnie to wkurzać. Powrót nastąpił po, jak wspomniałam 8 latach, "bo przeciez nie jestem juz uzależniona" i tak to sie ciągnie kilkuletnie popalanie na weekendowych imprezach na zmiane ze stanami abstynencji nawet do kilku miesięcy i typowym paleniem codziennym, jak np przez ostatni tydzień. I tak to się kręci.

Pamiętam dokładnie kiedy i dlaczego zaczęłam palić. Chciałam w liceum należeć do paczki znajomych, których jedynym zajęciem na przerwach było stanie za szkołą z fajką w zębach. Pragnęłam do nich dołączyć, wyróżniali sie ubiorem, zachowaniem i trzymali sie razem. Nie miałam na tyle mocnego charakteru, żeby przystąpić do nich z innego powodu więc, jak ktoś wcześniej pisał, poszłam najłatwiejsza drogą. Do dziś właściwie trzymamy sporadyczny kontakt a mamy prawie 40 lat.

Teraz bedzie śmieszne: jestem trenerem i zdarza mi sie popalać nawet z klientami, choć staram się tego unikać w miejscu pracy.

45

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach
john.doe80 napisał/a:

A znam się z Hydem dobrze... w sporcie włączał mi się zawsze jak poczułem metaliczny posmak krwi.

Nie wiem czy przypadkiem nie jest to zbyt osobiste (jeśli jest, uznajmy, że go w ogóle nie było), ale co masz dokładnie na myśli? Ja sama silną złość czy stres najskuteczniej wyładowuję właśnie poprzez intensywny wysiłek fizyczny, a jednak nie bardzo wiem o czym piszesz. Owszem, czasem czuję coś, co mogłabym nazwać metalicznym posmakiem krwi, ale u mnie pojawia się nie w trakcie wysiłku, a kilka godzin po nim, czasem dopiero w nocy. Być może dlatego nigdy nie łączyłam jednego z drugim, ale też stąd pytanie.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

46

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach

Przy duzym wysiłku czuje się metaliczny posmak krwi. To normalne zjawisko.

47 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-08-07 14:30:24)

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach
misiando napisał/a:

W jakim sensie psychoaktywną? Co robi? Że znosi zmęczenie? To samo robi mały posiłek węglowodanowy, więc czy Pieguski postawimy na półce z kokainą?

smile

Psychoaktywną, czyli wpływającą bezpośrednio, w sposób pobudzający na układ nerwowy, szczególnie ośrodkowy układ nerwowy. Trzeba byłoby wejść w szczegóły neurofizjologiczne a raczej nie ma tutaj na nie miejsca(chyba, że ktoś tutaj sie wypowie jako lekarz/dietetyk/farmaceuta).
W każdym razie choćby przez pobudzanie wydzielania pewnych neuroprzekaźników czy wiązanie się z receptorami w różnych komórkach naszego ciała, różne takie substacje działają na nasz organizm w konkretny sposób. Zbyt duże spożycie takich substacji może prowadzić do uzależnienia fizycznego lub/i psychicznego, choć podobno ryzyko w wypadku kofeiny jest znacznie mniejsze, niż w w wypadku innych takich substancji. Mam kolegę, który kiedyś spożywał w nadmiernej ilośći energetyki i o mały włos nie skończyło się to zapaścią naczyniową na skutek zatrucia kofeiną..Więc warto jednak zostać przy tych max 2 kawach dziennie smile

Czy tylko ja mam takie wrażenie, że istnieje zdecydowanie większy odsetek płci pięknej nie mogącej obejść się bez słodyczy? Jak słyszę i czytam opinie( choćby tutaj na forum),że bez czekolady czy innnych łakoci "nie da się żyć", to najczęściej wypowiadają się wtedy Panie. To już chyba musi być jakiś istotny mechanizm fizjologiczny, oparty o czynniki genetyczne.

Noż kurde nie wiem, ja po 3-4 kostkach czekolady dziennie mam dość. Do tego nie spożywam jej codziennie, wręcz sporadycznie, głównie w zimnej porze roku jak jestem poza domem..Powiedziałbym nawet, że odczuwanie słodkiego smaku nie przedstawia dla mnie wartości hedonistycznych, w przeciwieństwie do smaku slonawego czy lekko pikantnego.. :-) Lubię gorzki smak, dlatego nie uznaję w piwie niczego poza chmielem, słodem, i wodą :-)

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

48

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach
niepodobna napisał/a:
elizka11 napisał/a:

Trawę palę na co dzień. Poza tym kawy, alkoholu, słodyczy ani innych używek nie lubię smile

Fajnie na Ciebie działa trawa? Bo na mnie nie działała fajnie. Zaburzone poczucie czasu i kiepski nastrój...

Tak smile to jednak zależy od gatunku i pory dnia, ale jak już zrozumiałam jak na mnie wpływa to wiem jak się z nią obchodzić. W przeciwieństwie do alkoholu, który nawet w małych ilościach źle na mnie wpływa sad

49

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach
elizka11 napisał/a:

Tak smile to jednak zależy od gatunku i pory dnia, ale jak już zrozumiałam jak na mnie wpływa to wiem jak się z nią obchodzić.

No z tym to trzeba uważać. Też dawno temu, jeszcze w zeszłym wieku, próbowałem bo takie miałem towarzystwo, ale mnie nie pociągało. Gorzej, nawet mi się po tym wymiotować chciało. Aż pewnego razu podczas wycieczki do Czech kolega maił ze sobą taki gatunek że po krótkim czasie dostaliśmy totalnej głupawki śmiejąc się ze wszystkiego i wszystkich, gadając rzeczy których nigdy przy zdrowych zmysłach byśmy nie powiedzieli. Jak doszedłem do siebie postanowiłem że nigdy więcej tego nie spróbuję i dotrzymałem słowa danego samemu sobie.

50 Ostatnio edytowany przez Infamous (2019-08-23 07:56:39)

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach

To ja chyba przebiję wszystkich ,mianowicie czego się nie dotknę to się uzależniam..
kiedyś sport - piłka nożna ,grałem do od 7 do 20 roku życia ,jednak kontuzja przerwała moją zdolność do gry i się zaczęło..
gry komputerowe,słodycze,  kawa ,fajki ,trawa,alkohol, twarde, przypadkowy seks - generalnie wszystko co sprawia mi chwilową przyjemność lub odbiera mi myślenie i moje problemy.
Ktoś dobrze napisał , substancje psychoaktywne są efektem problemów życiowych i ja w ten sposób uciekam. Już 4 lata to trwa.
Towarzystwo swoje robi, ale ciągłe nowe problemy w życiu też. Chciałbym być z jednej strony znowu sportowcem a z drugiej strony nie umiem przestać ,nie chcę.. mimo że to mnie
wyniszcza wszystko psychicznie i fizycznie.
Nie wiem czemu mam taką skłonność i jestem podatny na każdy rodzaj uzależnień.. jest co raz gorzej ze wszystkim.

51 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-09-17 14:02:12)

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach

Zdarzylo mi sie palic trawke, ale jak raz czulam sie zle to pozniej przestalam bo i po co mi to? Nie uzaleznilam sie
Zdarzylo mi sie palic papierosy przez ponad rok, ale znudzilo mi sie i wole byc zdrowa wiec przestalam dawno temu od tak. Nie uzaleznilam sie.
Zdarzylo mi sie pic drinki o 9 rano i wodke codziennie, ale pozniej juz to sie zrobilo tez nudne takie zabwianie sie bo to meczace. Smiesznie jednak bylo pic tak drinka z rana bo to taka patola haha. Nie uzaleznilam sie.
Zdarzylo mi sie brac LSD w celach terapeutycznych i no jako, ze bralam w celach terapeutycznych to po to zeby cos z tego miec w codziennym zyciu, a nie zyc na jakims haju. Wiec wzielam je dwa razy w odstepie rocznym i tyle.

Jakos nie lapia sie mnie uzaleznienia musze przyznac. Moze dlatego, ze nigdy nie szukam ucieczki od rzeczywistosci wiec np nigdy nie pije ze smutku by sie otumanic.
Wcale nie lubie byc otumaniona stad alkohol i trawa  byly dla mnie niezbyt przyjemnym doswiadczeniem.

'Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba,jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła.'

52

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach
Peter4x napisał/a:
elizka11 napisał/a:

Tak smile to jednak zależy od gatunku i pory dnia, ale jak już zrozumiałam jak na mnie wpływa to wiem jak się z nią obchodzić.

No z tym to trzeba uważać. Też dawno temu, jeszcze w zeszłym wieku, próbowałem bo takie miałem towarzystwo, ale mnie nie pociągało. Gorzej, nawet mi się po tym wymiotować chciało. Aż pewnego razu podczas wycieczki do Czech kolega maił ze sobą taki gatunek że po krótkim czasie dostaliśmy totalnej głupawki śmiejąc się ze wszystkiego i wszystkich, gadając rzeczy których nigdy przy zdrowych zmysłach byśmy nie powiedzieli. Jak doszedłem do siebie postanowiłem że nigdy więcej tego nie spróbuję i dotrzymałem słowa danego samemu sobie.

BRAWO TY!

53

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach
Olinka napisał/a:

Prawdę mówiąc to inna, równolegle tocząca się na forum dyskusja, zainspirowała mnie do założenia tego wątku. Mowa będzie o uzależnieniach, ale tym razem w szerokim tego słowa ujęciu.

Zapewne każdy z nas zetknął się z kimś, kto wpadł w nałóg, nawet jeśli nie bezpośrednio, to przynajmniej ze słyszenia - w uzależnienie od alkoholu, papierosów, narkotyków, hazardu, seksu, Internetu. Przy okazji towarzyskich spotkań zwykle się o tym nie mówi, bo niespecjalnie jest się czym chwalić, ale może tutaj będzie łatwiej.

Dążę do tego, by zadać pytanie ilu z tych zagrożeń sami realnie dotknęliście? Może zdarzały Wam się w życiu takie okresy, kiedy 'łagodząc' stres i problemy sięgaliście po alkohol w tzw. ryzykowny sposób? A może amfetamina przed sesją studencką? Dopalacze? Trawka na imprezach, o czymś cięższym, silnie uzależniającym, nie wspominając? Złapaliście się na tym albo ktoś inny zwrócił uwagę, że zbyt dużo czasu spędzacie w wirtualnej przestrzeni? Zbyt często sięgacie po smartfona, by zerknąć czy ktoś nie napisał, czegoś nowego nie wrzucił? Jakieś wskazujące na problem zachowania seksualne? Hazard, który początkowo miał być rozrywką lub desperacką próbą poprawy stanu zawartości portfela, a stał się dla niego i dla Ciebie destrukcyjny? To tylko przykłady, bo spektrum możliwości jest przecież bardzo szerokie.

Jaki w ogóle jest Twój stosunek do potencjalnych zagrożeń - z zasady trzymasz się od nich z daleka czy zdarza się igrać z ogniem?

Niepijący alkoholik.
Hazard, to służba była. Czy do domu się wróci.
Narkotyki. Spróbowało się, by poczuć, czym pociągają.
Niczym. Dopalaczy nie znam zbyt dobrze, bo odchodziłem, gdy na rynku się pojawiły.
Nie wstydzę się , że jestem uzależniony od wódy.
Mało kto zdaje sobie sprawę, czym był stres przy setkach śmierci. Tych naturalnych i gwałtownych. Gdy z bliskimi zmarłego trzeba było rozmówić się na ten temat. A i pokazać zwłoki, by usunąć wątpliwości często.
W smrodzie topielca lub lub świeżo zarżniętej świni zapachu po otwarciu zwłok z zabójstwa, czy wypadku drogowego następnego dnia.

facet po przejściach

54

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach

Mam szczęście, że mocno pić to już dawno temu przestałam (będzie z jakieś kilkanaście lat). Raczej nie byłam alkoholiczką, ale wylewać za kołnierz nie wylewałam i zdarzało mi się ostro balować. Jak na dziś wypijam może z drinka dziennie, o ile w ogóle, bo mam pięć treningów w tygodniu i po prostu paprałabym ciężką robotę.

Marychę pary razy paliłam, ale jakoś bez większego zachwytu. Kokaina robi ze mnie idiotkę jeszcze większą niż na trzeźwo, więc spasowałam. Na heroinę jestem uczulona (tzn. na wszystkie opiaty- dowiedziałam sie przypadkowo w szpitalu jak chcieli podać mi morfinę, a nie przez próbowanie hery). Papierosów od lat nie palę, a nawet jak ciągłam szlugi, to jakoś z małym entuzjazmem.

Czasem zastanawiam sie co decyduje o tym, że jedna osoba może zalewać robaka przez jakiś czas, a potem wrócić do normalnej konsumpcji, bez strachu, że wymsknie sie to spod kontroli, a druga ma już tak, że tylko kompletna trzeźwość jest opcją, bo nawet po jednym browarze wszystko się sypie???

55

Odp: Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach
Beyondblackie napisał/a:

Czasem zastanawiam sie co decyduje o tym, że jedna osoba może zalewać robaka przez jakiś czas, a potem wrócić do normalnej konsumpcji, bez strachu, że wymsknie sie to spod kontroli, a druga ma już tak, że tylko kompletna trzeźwość jest opcją, bo nawet po jednym browarze wszystko się sypie???


Odporność,podatność,skutki bardzo indywidualne sprawy.
Trochę "loteria " życiowa.
Dziedziczność strasznie skomplikowane to i kto po kim. Te predyspozycje okazuje się że są różne dynamiczne i niedynamiczne, podobnie jak różne są uzależnienia,krzyżowe takie i śmakie.Prace badawcze nad organizmami żywymi trwają.
Religia,zawód,pochodzenie,rasa,płeć,orientacja,temperament,charakter,osobowość,silna/słaba wola,traumy,szok, samoocena,poczucie wartości nie gwarantują że ktoś się uzależni lub nie uzależni. Dziwne to choroby te uzależnienia o ile to choroby,ale leczy się je więc chyba jednak choroby .

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

Posty [ 1 do 55 z 57 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Igram z ogniem, czyli mowa o ryzyku i samych uzależnieniach

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018