rozstanie.. czy z klasa? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » rozstanie.. czy z klasa?

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 120 ]

Temat: rozstanie.. czy z klasa?

Witam,
Zanim napisałem ten post, przeczytałem mnóstwo Waszych postów.
Moja historia wygląda tak , miesiąc temu rozstała się ze mną dziewczyna po prawie 2 letnim związku, znam ją już od 6 lat.  Na początku znajomości , nie traktowałem jej poważnie w kategoriach związku, nasza relacja była koleżeńska, dojrzewała sobie.
Dziewczyna rozstała sie ze mną w sposób brzydki, mieliśmy wynająć razem mieszkanie, po czym w trakcie malowania tego mieszkania stwierdziła, że zbyt mało się staram w jego "doprowadzenie do porządku" i kazała mi oddać klucze i sobie iść. Później dodała oczywiście, że już nic nie czuje , wypaliło sie etc. Standardowe teksty.

Próbowałem kontaktu, niestety bez skutecznie. Z samym rozstaniem może i bym sobie poradził, ale zostawiła mnie w momencie kiedy mój ojciec stracił nogę w wyniku cukrzycy, jest w trakcie rehabilitacji aby "spróbować" chodzić w protezie. Do tego wiele innych "mniej" znaczących kłopotów osobistych, nagromadzenie tych spraw sprawiło, że nie daje sobie rady z tym wszystkim psychicznie.

Ja oczywiście, zdaje sobie sprawę że każdy może odejść, ale czy unikając ze mną teraz kontaktu, zachowuje się fair?  Ja wiem, Wy piszecie odpuść sobie, sama napisze itp. Ale ja jestem z gatunku tych walczących, daje ludziom szansę, nauczyłem się tego przez lata kontaktu z różnymi ludźmi, z wielu klas społecznych.
Czy nie uważacie, że są granice ? Że ludziom pewnych rzeczy po prostu nie wypada, nie jesteśmy zwierzętami?  Nie wiem, tęsknie za nią, mimo że nie była idealna. Bardzo ciężko mi się teraz pozbierać w normalnym świecie. Czuje się oszukany wręcz zdradzony.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: rozstanie.. czy z klasa?

naucz sie ze Twoja walka na dzisiaj to kompletna rola Jamesa Bonda, masz byc zimny jak glas, zero jakiegokolwiek kontaktu, zajmujesz sie swoim hobby, spotykaz z przyjacilmi, chodzisz na imprezy, byle sie z nia nie kontaktowac, nie zmusisz nikogo do kochania. ona cie wykopala I ona ma zrobic pierwszy krok, zrobi go to znaczy ze jej zalerz, ale ty swoim skompleniem do niej tylko sie skompromitujesz,po co ci to?

3

Odp: rozstanie.. czy z klasa?

Nigdy nie ma dobrego momentu na rozstanie. A to święta, a to rodzina, a to jakieś kłopoty. Zawsze coś jest.
To, że do Ciebie się nie odzywa - nie daje Ci złudnej nadziei, nie mami Cię.
Uszanuj to.

Ona nie chce drugiej szansy i istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że nie odezwie się do Ciebie.

4

Odp: rozstanie.. czy z klasa?

hm.. staram się zrozumieć was, to z innej beczki, ja nie wyobrażam sobie, a byłem też w jednym związku , którym dziewczyna miała swoje problemy, że mógłbym ją zostawić w takim dołku. A powiem, że był to burzliwy związek, po prostu gdy wiedziałem, że ma kłopoty, wracałem, nie patrzylem na swoją dume, czy się odzywa czy też nie.   
Pytanie czy mam kłopot ze sobą? Bo ja nie potrafię, nie umiem się tak zachowywać.

5

Odp: rozstanie.. czy z klasa?
telefonik napisał/a:

hm.. staram się zrozumieć was, to z innej beczki, ja nie wyobrażam sobie, a byłem też w jednym związku , którym dziewczyna miała swoje problemy, że mógłbym ją zostawić w takim dołku. A powiem, że był to burzliwy związek, po prostu gdy wiedziałem, że ma kłopoty, wracałem, nie patrzylem na swoją dume, czy się odzywa czy też nie.   
Pytanie czy mam kłopot ze sobą? Bo ja nie potrafię, nie umiem się tak zachowywać.

Empatia....kobiety jej nie mają...tyle.
Kobieta mysli przez pryzmat zysków i strat dla siebie....Facet jest jedynie srodkiem do okreslonego celu.

6

Odp: rozstanie.. czy z klasa?

to ciekawe co mówisz, bo wszyscy mówią że kobiety są delikatniejsze od mężczyzn smile

7

Odp: rozstanie.. czy z klasa?
Bonzo napisał/a:
telefonik napisał/a:

hm.. staram się zrozumieć was, to z innej beczki, ja nie wyobrażam sobie, a byłem też w jednym związku , którym dziewczyna miała swoje problemy, że mógłbym ją zostawić w takim dołku. A powiem, że był to burzliwy związek, po prostu gdy wiedziałem, że ma kłopoty, wracałem, nie patrzylem na swoją dume, czy się odzywa czy też nie.   
Pytanie czy mam kłopot ze sobą? Bo ja nie potrafię, nie umiem się tak zachowywać.

Empatia....kobiety jej nie mają...tyle.
Kobieta mysli przez pryzmat zysków i strat dla siebie....Facet jest jedynie srodkiem do okreslonego celu.

Nie wiem co ma empatia do szczerosci. Dziewczyna poprostu byla szczera. Lepiej gdyby udawala z litosci ze jej nadal zalezy a tak naprawde na boku kogos szukala? No chyba nie. A sytuacja ciezka w rodzinie hmm, prawie kazdy jakas ma. Byc moze mocno sobie  dawales Autorze rozgrzeszenie ta trudna sytuacja w nie robieniu nic w przyszlym "gniazdku" i dziewczyna poczula totalny brak zainteresowania i zaangazowania z Twej strony. Moze i zostawila Cie w kiepskim dla Ciebie momencie ale stalo sie a to ze uciela kontakt stanowczo to wbrew pozorom lepiej dla Ciebie. Wolalbys zeby to robila na raty? Dawala zludne nadzieje, bawila sie w przyjazn pozwiazkowa, ktora i tak by juz ani zwiazkiem ani prawdziwa przyjaznia nie byla? Odpusc, skup sie na rodzinie, swoim zyciu. Ona juz zdecydowala a probujac ja na sile odzyskac i to jeszcze poprzez wzbudzanie wyrzutow sumienia do konca zacierasz jakiekolwiek mile wspomnienia o sobie w jej glowie.

8

Odp: rozstanie.. czy z klasa?

Ja nie chce mówić szczegółów tego "malowania" ale dostarczyłem farbę, drabiny i inne potrzebne narzędzia. Do tego pomagałem uczestniczyłem, nie pomogłem w jednym dniu w niedziele, ze względu na właśnie rodzinę.  Nie wnikajmy w powód,  bo był chyba błahy?

9

Odp: rozstanie.. czy z klasa?

Bez przesady , że związki mają sie sypać przez takie rzeczy? Piszecie dużo o namiętności, ona się rownież wypala. Nie mówcie mi, że zawsze się czuje motyle w brzuchu. Ja w moim związku, też miałem chwile zwątpienia, bo nie podobały mi się pewne zachowania.  Co się dzieje z ludźmi, że zamiast naprawiać, wszystko zostawiają i wyrzucają do śmieci?

10

Odp: rozstanie.. czy z klasa?
telefonik napisał/a:

Bez przesady , że związki mają sie sypać przez takie rzeczy? Piszecie dużo o namiętności, ona się rownież wypala. Nie mówcie mi, że zawsze się czuje motyle w brzuchu. Ja w moim związku, też miałem chwile zwątpienia, bo nie podobały mi się pewne zachowania.  Co się dzieje z ludźmi, że zamiast naprawiać, wszystko zostawiają i wyrzucają do śmieci?

Jak nie chce to jej nie zmusisz.
Z resztą podałeś za mało danych aby cos stwierdzić, jak tam było między Wami.

11

Odp: rozstanie.. czy z klasa?
rossanka napisał/a:
telefonik napisał/a:

Bez przesady , że związki mają sie sypać przez takie rzeczy? Piszecie dużo o namiętności, ona się rownież wypala. Nie mówcie mi, że zawsze się czuje motyle w brzuchu. Ja w moim związku, też miałem chwile zwątpienia, bo nie podobały mi się pewne zachowania.  Co się dzieje z ludźmi, że zamiast naprawiać, wszystko zostawiają i wyrzucają do śmieci?

Jak nie chce to jej nie zmusisz.
Z resztą podałeś za mało danych aby cos stwierdzić, jak tam było między Wami.

Między nami było raczej dobrze, dzwoniliśmy do siebie codziennie, widzieliśmy się również praktycznie codziennie.

Ja nie chce robić wycieczek jak ona się źle zachowała, wiem. Lepiej teraz niż po 4-5-10 latach.   Tylko mi generalnie chodzi o to, że jestem facetem, prowadzę własny biznes, wiec mam tam jakieś ogarnięcie życiowe. Daje sobie rade finansowo. Ale jestem normalnym uczuciowym chłopakiem, nie zostawie kogoś dlatego, że przytył 5 kg, dlatego że mi nie pomógł malować albo posprzątać domu któregoś dnia.  Zrobie to sam, porozmawiam, wyjaśnię. Nie zostawie kogoś samego.   Dla tej dziewczyny zrobiłem dużo, bardzo dużo.  A zostałem potraktowany jak zabawka.   I  nie wiem co mam dalej robić, jak mam komuś kolejnemu zaufać, być dla niego dobrym. Tracę wiarę w ludzi,  że można mieć ludzkie uczucia.  Czy tak dużo wymagam?

12

Odp: rozstanie.. czy z klasa?
telefonik napisał/a:

Bez przesady , że związki mają sie sypać przez takie rzeczy? Piszecie dużo o namiętności, ona się rownież wypala. Nie mówcie mi, że zawsze się czuje motyle w brzuchu. Ja w moim związku, też miałem chwile zwątpienia, bo nie podobały mi się pewne zachowania.  Co się dzieje z ludźmi, że zamiast naprawiać, wszystko zostawiają i wyrzucają do śmieci?

Stawiam na to że ma pocieszyciela.Wcale sie nie zdziwie, że miałą go juz przed remontem.

A co do delikatnosci kobiet, to polecam sie zapoznac z przypadkami par ktore adoptowaly dziecko, a kobiety jakims cudem urodzily swoje.MASAKRA.

13

Odp: rozstanie.. czy z klasa?

Sadzę, że miała kogoś na boku. Kobiety rzadko uciekają w próżnię. Jeszcze chwila i sie uaktywnia z Fejsbukiem włącznie. Współczuje.

14 Ostatnio edytowany przez gracjana1992 (2019-06-19 07:48:00)

Odp: rozstanie.. czy z klasa?
Bonzo napisał/a:
telefonik napisał/a:

hm.. staram się zrozumieć was, to z innej beczki, ja nie wyobrażam sobie, a byłem też w jednym związku , którym dziewczyna miała swoje problemy, że mógłbym ją zostawić w takim dołku. A powiem, że był to burzliwy związek, po prostu gdy wiedziałem, że ma kłopoty, wracałem, nie patrzylem na swoją dume, czy się odzywa czy też nie.   
Pytanie czy mam kłopot ze sobą? Bo ja nie potrafię, nie umiem się tak zachowywać.

Empatia....kobiety jej nie mają...tyle.
Kobieta mysli przez pryzmat zysków i strat dla siebie....Facet jest jedynie srodkiem do okreslonego celu.

To jest ciekawe odnośnie tej empatii, bo ja jestem kobietą  i uważam, że to właśnie mężczyźnie nie mają empatii.
Facet ma "empatię" tylko do kobiety, która mu się podoba, jest ładna albo coś go z nią łączy. Czyli to nie jest empatia a po prostu kalkulacja. Do zwykłych śmiertelników, nie powiązanych z nim tej empatii nie ma. Empatia jest przecież bezinteresowna.

Ostatnio miałam dwie sytuacje gdzie dosłownie oszukali mnie na pieniądze - dwóch mężczyzn. Miałam wykonywane u nich usługi. Z uśmiechem na twarzy powiedzieli, że mogę sobie zgłosić sprawę do Rzecznika ds. Konsumenta. O jakiejkolwiek empatii, że oszukują niewinną osobę - brak. Natomiast kobieta w ten sposób jeszcze mnie nie oszukała, były sutuacje bliskie, ale w konsekwencji i tak zachowała się własnie z większą empatią i uczciwością. Tamci - brak. Liczy się tylko ich korzyść. Za wszelką cenę. Co innego gdybym z nimi "spała". Wtedy pewnie "empatia" by się obudziła wink

"Bo prawdziwa miłość jest czymś wyjątkowym, zdarza się dwa, może trzy razy na wiek. Poza tym jest próżność lub nuda.? Camus

15 Ostatnio edytowany przez gracjana1992 (2019-06-19 07:48:13)

Odp: rozstanie.. czy z klasa?

.

"Bo prawdziwa miłość jest czymś wyjątkowym, zdarza się dwa, może trzy razy na wiek. Poza tym jest próżność lub nuda.? Camus

16

Odp: rozstanie.. czy z klasa?

jestem przekonany ze tam jest ktos nowy kolo niej, potrzebowala cie akurat do tego momentu, dostarczyc farby, drabin, moze tamten nie mial, albo dla tamtego to problem, ale wypelniles zadania wiec masz kopa na koniec, dlatego skup sie kompletnie na czyms innym, hobby, trening do triatlonu, cokolwiek co cie totalnie zajmie, zero kontaktu, miej godnosc

17

Odp: rozstanie.. czy z klasa?

Nauczyłeś się walczyć ale twoja walka w tym przypadku nie ma sensu.
Naucz się jednego....
Jeśli dziewczyna nie chce to nic nie zrobisz.

18

Odp: rozstanie.. czy z klasa?
telefonik napisał/a:

Ja oczywiście, zdaje sobie sprawę że każdy może odejść, ale czy unikając ze mną teraz kontaktu, zachowuje się fair?  Ja wiem, Wy piszecie odpuść sobie, sama napisze itp. Ale ja jestem z gatunku tych walczących, daje ludziom szansę, nauczyłem się tego przez lata kontaktu z różnymi ludźmi, z wielu klas społecznych.
Czy nie uważacie, że są granice ? Że ludziom pewnych rzeczy po prostu nie wypada, nie jesteśmy zwierzętami?  Nie wiem, tęsknie za nią, mimo że nie była idealna. Bardzo ciężko mi się teraz pozbierać w normalnym świecie. Czuje się oszukany wręcz zdradzony.

Walczyć to możesz z lwem, albo pomagać ojcu to o czym myślisz to poniżanie się. Nie ma sensu drążyć czy tak jest ok. czy nie. Każdy ma swoje motywację. Może odcięcie dla niej jest lepsze. Może jej nie obchodzisz, a teraz poczułeś jak traktuje takie osoby. To nie jest inwestycja na całe życie.

19

Odp: rozstanie.. czy z klasa?

Po za tym walka wymaga wroga kto lub co jest Twoim wrogiem telefonik ? O co i jak konkretnie chcesz walczyć ?
Wojna psychologiczna ?

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

20

Odp: rozstanie.. czy z klasa?
paslawek napisał/a:

Po za tym walka wymaga wroga kto lub co jest Twoim wrogiem telefonik ? O co i jak konkretnie chcesz walczyć ?
Wojna psychologiczna ?

walka o związek. Ale macie racje, tak zgadzam się muszą chcieć dwie strony. Tylko ja chciałem pokazać, że mi zależy.

21

Odp: rozstanie.. czy z klasa?
telefonik napisał/a:

Witam,
Zanim napisałem ten post, przeczytałem mnóstwo Waszych postów.
Moja historia wygląda tak , miesiąc temu rozstała się ze mną dziewczyna po prawie 2 letnim związku, znam ją już od 6 lat.   
Dziewczyna rozstała sie ze mną w sposób brzydki, mieliśmy wynająć razem mieszkanie, po czym w trakcie malowania tego mieszkania stwierdziła, że zbyt mało się staram w jego "doprowadzenie do porządku" i kazała mi oddać klucze i sobie iść. Później dodała oczywiście, że już nic nie czuje , wypaliło sie etc. Standardowe teksty.

Standardowe teksty, standardowe zachowanie, standardowa historia, standardowa procedura niedowierzania, zaprzeczania, wypierania,
że to co właśnie się dzieje na twoich oczach, nie dzieje się naprawdę... Otóż dzieje się. Naprawdę. Kto by pomyślał, co nie? No popatrz...

Zazwyczaj w tego typu przypadkach mam dla autora dwie wiadomości. Złą i złą. Możesz chyba uznać, że to twój szczęśliwy dzień,
bo dla ciebie przyjacielu mam też jedną dobrą, a jest ona taka, że o wiele gorzej byś się czuł, gdybyś wyrychtował pańci mieszkanko
i dopiero wtedy dostał kopa pod jakimś równie standardowym pretekstem z gatunku że na przykład źle odstawiasz mleko do lodówki.
Gdybyś rzeczywiście przeczytał mnóstwo postów przed napisaniem własnego, wiedziałbyś że takie sytuacje, to tutaj chleb powszedni.

No nic, nie ma się co mazać, tylko trzeba iść dalej i robić swoje, wybij sobie ze łba jakieś tam walki. O co ty chcesz walczyć? Z kim?
Cytując klasyka - Ochu*ałeś Kiler? Twój marny tyłek został przewidziany do odstrzału na długo przed tym całym remontem,
ale póki mogłeś do czegoś się przydać, to pańcia trzymała cię na telefonie, żebyś był pod ręką w razie czego, to też klasyka i standard,
podobnie jak najbardziej prawdopodobny scenariusz wydarzeń w który trudno ci uwierzyć, bo to niemożliwe, ona taka nie jest...

Bonzo napisał/a:

Stawiam na to że ma pocieszyciela.Wcale sie nie zdziwie, że miałą go juz przed remontem.

Markotny napisał/a:

Sadzę, że miała kogoś na boku. Kobiety rzadko uciekają w próżnię.

12miecio12 napisał/a:

jestem przekonany ze tam jest ktos nowy kolo niej, potrzebowala cie akurat do tego momentu, dostarczyc farby, drabin, moze tamten nie mial, albo dla tamtego to problem, ale wypelniles zadania wiec masz kopa na koniec

Wklejać dalej czy już łapiesz przekaz?

Bonzo napisał/a:

Kobieta mysli przez pryzmat zysków i strat dla siebie....Facet jest jedynie srodkiem do okreslonego celu.

Witamy w życiu big_smile

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

22

Odp: rozstanie.. czy z klasa?
anderstud napisał/a:
telefonik napisał/a:

Witam,
Zanim napisałem ten post, przeczytałem mnóstwo Waszych postów.
Moja historia wygląda tak , miesiąc temu rozstała się ze mną dziewczyna po prawie 2 letnim związku, znam ją już od 6 lat.   
Dziewczyna rozstała sie ze mną w sposób brzydki, mieliśmy wynająć razem mieszkanie, po czym w trakcie malowania tego mieszkania stwierdziła, że zbyt mało się staram w jego "doprowadzenie do porządku" i kazała mi oddać klucze i sobie iść. Później dodała oczywiście, że już nic nie czuje , wypaliło sie etc. Standardowe teksty.

Standardowe teksty, standardowe zachowanie, standardowa historia, standardowa procedura niedowierzania, zaprzeczania, wypierania,
że to co właśnie się dzieje na twoich oczach, nie dzieje się naprawdę... Otóż dzieje się. Naprawdę. Kto by pomyślał, co nie? No popatrz...

Zazwyczaj w tego typu przypadkach mam dla autora dwie wiadomości. Złą i złą. Możesz chyba uznać, że to twój szczęśliwy dzień,
bo dla ciebie przyjacielu mam też jedną dobrą, a jest ona taka, że o wiele gorzej byś się czuł, gdybyś wyrychtował pańci mieszkanko
i dopiero wtedy dostał kopa pod jakimś równie standardowym pretekstem z gatunku że na przykład źle odstawiasz mleko do lodówki.
Gdybyś rzeczywiście przeczytał mnóstwo postów przed napisaniem własnego, wiedziałbyś że takie sytuacje, to tutaj chleb powszedni.

No nic, nie ma się co mazać, tylko trzeba iść dalej i robić swoje, wybij sobie ze łba jakieś tam walki. O co ty chcesz walczyć? Z kim?
Cytując klasyka - Ochu*ałeś Kiler? Twój marny tyłek został przewidziany do odstrzału na długo przed tym całym remontem,
ale póki mogłeś do czegoś się przydać, to pańcia trzymała cię na telefonie, żebyś był pod ręką w razie czego, to też klasyka i standard,
podobnie jak najbardziej prawdopodobny scenariusz wydarzeń w który trudno ci uwierzyć, bo to niemożliwe, ona taka nie jest...

Bonzo napisał/a:

Stawiam na to że ma pocieszyciela.Wcale sie nie zdziwie, że miałą go juz przed remontem.

Markotny napisał/a:

Sadzę, że miała kogoś na boku. Kobiety rzadko uciekają w próżnię.

12miecio12 napisał/a:

jestem przekonany ze tam jest ktos nowy kolo niej, potrzebowala cie akurat do tego momentu, dostarczyc farby, drabin, moze tamten nie mial, albo dla tamtego to problem, ale wypelniles zadania wiec masz kopa na koniec

Wklejać dalej czy już łapiesz przekaz?

Bonzo napisał/a:

Kobieta mysli przez pryzmat zysków i strat dla siebie....Facet jest jedynie srodkiem do okreslonego celu.

Witamy w życiu big_smile

Hmmm nigdy tu akurat o ex nie pisałam, ale czasem się zastanawiam(czytając historie jak powyzsza) tak tylko z ciekawości,  bo dla mnie to już kompletnie nieważne uczuciowo,  czy jak się u mnie w związku na koniec stało jak stało,  czy tam przypadkiem nie było innej kobiety.
Wtedy twierdziłam, że na pewno nie. Ale teraz to już nie jestem taka pewna.

Co do autora? Większość z nas przechodziła kiedyś to, że została zostawiona,  albo sama kogoś zostawiła.  Trzeba okrzepnac  i wyhodować sobie zbroje. Ale nie w znaczeniu, że zamykasz się na związki,  ale w znaczeniu, że masz świadomość,  że wszystko się może zdarzyć i dobre i złe.

23 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-06-20 11:24:44)

Odp: rozstanie.. czy z klasa?

Z tymi remontami mieszkań u kobiety czy niby wspólnych to jest schemat wręcz dobijający ja nie przepadam za stereotypami ,ale co z tego skoro do trzydziestki zaliczyłem dwa remonty u Pań a mam kumpla(nie jest to odosobniony przypadek) ,który zaliczył cztery w tym dobudowanie piętra w domku jednorodzinnym zanim "się wypaliło" no ale ja jestem tylko elektryk on jest bardziej ogólnobudowlany i wszechstronny na szczęście obaj jesteśmy już po takich atrakcjach.
Remont łazienki to poważny sygnał ostrzegawczy najpierw mnóstwo entuzjazmu a potem pretensji jak remont skończony "murzyn zrobił swoje murzyn może odejść " wiem generalizuje i nie cierpię tego ale naprawdę często gęsto tak jest.

Telefonik już to pokazałeś że Ci zależy i wystarczy nie ma co przesadzać z tym zależy ,dobrowolność i wzajemność jest tylko coś warta w związku ,nie zabiegaj i nie wymuszaj na nikim uczuć i postawy. Doświadczenie życiowe masz teraz przyglądaj się sobie jak myślisz i co czujesz  potem się zobaczy co dalej nie oceniaj się surowo odpuść sobie pannę ma prawo nawet do błędu  .

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

24

Odp: rozstanie.. czy z klasa?
paslawek napisał/a:

Z tymi remontami mieszkań u kobiety czy niby wspólnych to jest schemat wręcz dobijający ja nie przepadam za stereotypami ,ale co z tego skoro do trzydziestki zaliczyłem dwa remonty u Pań a mam kumpla(nie jest to odosobniony przypadek) ,który zaliczył cztery w tym dobudowanie piętra w domku jednorodzinnym zanim "się wypaliło" no ale ja jestem tylko elektryk on jest bardziej ogólnobudowlany i wszechstronny na szczęście obaj jesteśmy już po takich atrakcjach.
Remont łazienki to poważny sygnał ostrzegawczy najpierw mnóstwo entuzjazmu a potem pretensji jak remont skończony "murzyn zrobił swoje murzyn może odejść " wiem generalizuje i nie cierpię tego ale naprawdę często gęsto tak jest.
.

Najpierw się zdziwiłam,  a potem pomyślałam,  że faktycznie coś w tym jest. Przypomniał mi sie przypadek znajomej pary, byli razem jakiś czas,  kilka lat, aż dokladnie do remontu. Bo po zakończeniu remontu pan został poproszony o opuszczenie lokalu.
Ale nie ma tego złego,  z tego co słyszę,  to Pan poznał pewnym czasie  nowa panią,  przytył (a to oznaka, że mu dobrze w nowym  zwiazku). A jego ex  pani chyba do dzisiaj jest sama.

25

Odp: rozstanie.. czy z klasa?

trudno Ci uwierzyc, ale oswajaj sie z mysla, ze ty dostarczyles farb, ale u tego nowego jest piekniejszy pedzel

26

Odp: rozstanie.. czy z klasa?
rossanka napisał/a:
paslawek napisał/a:

Z tymi remontami mieszkań u kobiety czy niby wspólnych to jest schemat wręcz dobijający ja nie przepadam za stereotypami ,ale co z tego skoro do trzydziestki zaliczyłem dwa remonty u Pań a mam kumpla(nie jest to odosobniony przypadek) ,który zaliczył cztery w tym dobudowanie piętra w domku jednorodzinnym zanim "się wypaliło" no ale ja jestem tylko elektryk on jest bardziej ogólnobudowlany i wszechstronny na szczęście obaj jesteśmy już po takich atrakcjach.
Remont łazienki to poważny sygnał ostrzegawczy najpierw mnóstwo entuzjazmu a potem pretensji jak remont skończony "murzyn zrobił swoje murzyn może odejść " wiem generalizuje i nie cierpię tego ale naprawdę często gęsto tak jest.
.

Najpierw się zdziwiłam,  a potem pomyślałam,  że faktycznie coś w tym jest. Przypomniał mi sie przypadek znajomej pary, byli razem jakiś czas,  kilka lat, aż dokladnie do remontu. Bo po zakończeniu remontu pan został poproszony o opuszczenie lokalu.
Ale nie ma tego złego...

He he, no pewnie że nie ma, bo następnym razem sam da nogę zanim się narobi jak osioł i nawet wymęczonego "dziękuję" nie usłyszy big_smile

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

27

Odp: rozstanie.. czy z klasa?

Dlatego też pojąłem za żonę panią ortopedę rzeźnika dla której młotek dłuto i przecinak nie stanowią zagadki i przy ostatnim remoncie wykuła sama (no nie wszystkie oczywiście nie jestem okrutny ) takie bruzdy pod instalacje wodne że szok zdjęcia do katalogu można było robić a jaka dumna była z siebie smile

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

28

Odp: rozstanie.. czy z klasa?

Aż mi się cytat Pawlaka z Nie ma mocnych przypomniał, choć dotyczył innej farby.
„Oj jak farba to może lepiej uciekajmy do domu”.

29

Odp: rozstanie.. czy z klasa?

Drodzy Państwo,  argumenty odetnij się do mnie przemawiają, odciąłem się . Tylko mam wrażenie, że sie nie zrozumieliśmy. Ja i eks mamy prawie po 30 lat, więc jesteśmy chyba już dorosłymi ludźmi. Nie wiem czy to były emocje, czy też przemyślana decyzja, nie o to mi chodzi.  Chodzi o sam fakt, dlaczego ludzie decydują sie na związki a później nie potrafią usiąść w neutralnym miejscu, powiedzieć nie podoba mi się to, to i tamto. Chciałbym zapytać czy to zmienisz, czy mamy się rozstać. Tylko  robią takie numery?  Czy to jest moralne? Tego będziemy uczyć naszych dzieci?  O co tutaj chodzi?

30

Odp: rozstanie.. czy z klasa?
telefonik napisał/a:

Chodzi o sam fakt, dlaczego ludzie decydują sie na związki a później nie potrafią usiąść w neutralnym miejscu, powiedzieć nie podoba mi się to, to i tamto. Chciałbym zapytać czy to zmienisz, czy mamy się rozstać. Tylko  robią takie numery?  Czy to jest moralne? Tego będziemy uczyć naszych dzieci?  O co tutaj chodzi?

Ależ są ludzie co rozmawiają o problemach w związku i je rozwiązują tylko Twoja eks widocznie do takich osób nie należy być może jeszcze .
Teraz to i 30 latki wydają się niedojrzałe i niedojrzali różnie to jest chore tłumione emocje brane za pewnik w życiu oczekiwania roszczenia nie do zrealizowania złudzenia i przekonania z księżyca takie życie niektórzy z tego wyrastają wcześniej inni później jeszcze inni wcale.
Ludzie nie są doskonali banał wiem trudny do przełknięcia .

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

31

Odp: rozstanie.. czy z klasa?
telefonik napisał/a:

Drodzy Państwo,  argumenty odetnij się do mnie przemawiają, odciąłem się . Tylko mam wrażenie, że sie nie zrozumieliśmy. Ja i eks mamy prawie po 30 lat, więc jesteśmy chyba już dorosłymi ludźmi. Nie wiem czy to były emocje, czy też przemyślana decyzja, nie o to mi chodzi.  Chodzi o sam fakt, dlaczego ludzie decydują sie na związki a później nie potrafią usiąść w neutralnym miejscu, powiedzieć nie podoba mi się to, to i tamto. Chciałbym zapytać czy to zmienisz, czy mamy się rozstać. Tylko  robią takie numery?  Czy to jest moralne? Tego będziemy uczyć naszych dzieci?  O co tutaj chodzi?

Kobiety kalkulują....tyle i tylko tyle. JAk bedzie dla niej to oplacalne, to bedzie krecila, wmawiala ci twoja wine, olgonie rzecz biora manipulowala. I kobiecy wiek tu nie ma znaczenia. Z facetem sie dogadasz, z babka nie ma szans, za duza role odgrywaja u nich hormony i szeroko pojete emocje. Spojrz na to z tego punktu widzenia, spojrz na to szerze i okaze ci sie to wszystko jasne i czytelne.

32

Odp: rozstanie.. czy z klasa?
telefonik napisał/a:

Drodzy Państwo,  argumenty odetnij się do mnie przemawiają, odciąłem się . Tylko mam wrażenie, że sie nie zrozumieliśmy. Ja i eks mamy prawie po 30 lat, więc jesteśmy chyba już dorosłymi ludźmi. Nie wiem czy to były emocje, czy też przemyślana decyzja, nie o to mi chodzi.  Chodzi o sam fakt, dlaczego ludzie decydują sie na związki a później nie potrafią usiąść w neutralnym miejscu, powiedzieć nie podoba mi się to, to i tamto. Chciałbym zapytać czy to zmienisz, czy mamy się rozstać. Tylko  robią takie numery?  Czy to jest moralne? Tego będziemy uczyć naszych dzieci?  O co tutaj chodzi?


Kiepski charakter i brak wartości.
Olała cie.... powinno jej być głupio że się napracowałeś dla niej... a ona tak poprostu cie wywaliła.
Przecież to świadczy o kobiecie.
Pokazałeś że ci zależy a ona pokazała że ma to w dupie.

33 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-06-20 23:26:03)

Odp: rozstanie.. czy z klasa?

Ludzie tak w ogóle to kalkulują mają wybory bezustannie nie którzy postępują w związkach uczciwie niektórzy nie bardziej charakter dojrzałość samodzielność i niezależność jest istotna pleć niewiele ma tu do rzeczy wiadomo że kobieta chce wychować dziecko w przyzwoitych warunkach nie ma nic w tym złego często jednak pod wpływem tylko samych emocji  mylą się co do partnerów bo wybrały nieodpowiedniego albo takiego co udawał samca alfa lub szybko spoczął na laurach kalkulacje hormonami i emocjami to wielka niewiadoma tak naprawdę świat się nieco zmienił zunifikował jeśli chodzi o schematy stereotypy wzorce oczekiwania wymagania. Hormony emocje to nic niezwykłego żadna czarna magia rozum w tym wszystkim się przydaje jeśli chodzi o decyzje  nawiasem mówiąc zakochany facet to też hormony i emocje z niektórymi w tym stanie też trudno się dogadać nawet facetowi.Trudna sztuka instynkt intuicja emocje hormony i rozsądek pogodzić to wszystko uczciwie największy sukces i mądrość .

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

34 Ostatnio edytowany przez anderstud (2019-06-21 07:28:43)

Odp: rozstanie.. czy z klasa?
themusik napisał/a:
telefonik napisał/a:

Drodzy Państwo,  argumenty odetnij się do mnie przemawiają, odciąłem się . Tylko mam wrażenie, że sie nie zrozumieliśmy. Ja i eks mamy prawie po 30 lat, więc jesteśmy chyba już dorosłymi ludźmi. Nie wiem czy to były emocje, czy też przemyślana decyzja, nie o to mi chodzi.  Chodzi o sam fakt, dlaczego ludzie decydują sie na związki a później nie potrafią usiąść w neutralnym miejscu, powiedzieć nie podoba mi się to, to i tamto. Chciałbym zapytać czy to zmienisz, czy mamy się rozstać. Tylko  robią takie numery?  Czy to jest moralne? Tego będziemy uczyć naszych dzieci?  O co tutaj chodzi?


Kiepski charakter i brak wartości.
Olała cie.... powinno jej być głupio że się napracowałeś dla niej... a ona tak poprostu cie wywaliła.
Przecież to świadczy o kobiecie.
Pokazałeś że ci zależy a ona pokazała że ma to w dupie.

Drogi autorze, jeśli odnosisz wrażenie że się nie zrozumieliśmy, to masz absolutną rację, odnosisz tylko takie wrażenie.
Pewne zachowania czy cechy charakteru u człowieka nie zmieniają się nigdy, a jeśli już to wraz z wiekiem tylko na gorsze.
Sytuacja w której się znalazłeś, ani nie jest jakaś szczególnie wyjątkowa, ani nie ma nic do rzeczy po ile macie lat
i serio ci mówię, ciesz się chłopaku, że tylko tak to się dla ciebie skończyło, bo mogło się skończyć znacznie gorzej.

Niektóre osobniki gatunku ludzkiego, po prostu nie są przystosowane do stworzenia stabilnego związku z kimkolwiek,
tu nie chodzi nawet o ciebie czy o mnie, ani o nikogo personalnie, nie ma żadnego znaczenia o kogo konkretnie chodzi.
Chodzi o to, że czasami się trafia na takie egzemplarze, które zamiast serca mają procesor i oni nie czują, oni kalkulują.
Każda ich relacja, czy to rodzinna, czy to towarzyska, czy to związkowa, czy to jakakolwiek inna sprowadza się do tego
na ile jej poprawne utrzymywanie jest lub będzie w przyszłości opłacalne i jakie korzyści można z tego wyciągnąć.

I nie chodzi akurat o malowanie czy jakieś remonty konkretnie, tylko o dosłownie wszystko, choć o to oczywiście też,
ale taką korzyścią jest również wspólne spędzanie czasu czy uprawianie seksu, co niektórzy mogą mylnie interpretować
jako bycie z kimś w związku na przykład (nie, to nie jest bycie w związku, tylko wspólne spędzanie czasu i uprawianie seksu) 
a oprócz tego cała masa innych rzeczy i znajomości podtrzymywanych jedynie z egoistycznej potrzeby wysługiwania się innymi.
Jest ktoś od zajmowania się dziećmi, jest ktoś od zajmowania się pracami domowymi, jest ktoś od zajmowania się autem,
jest ktoś od zajmowania wolnego czasu w weekendy, jest ktoś od zajmowania się pierdyliardem różnych innych spraw...

I nie ma w tym ani grama jakichkolwiek uczuć, jest tylko suche wydawanie poleceń służbie oraz oczywiście fochy i pretensje,
kiedy coś idzie nie po myśli takiej osoby, dlatego też wywalenie na zbity ryj z mieszkania, nawet wieloletniego partnera
przychodzi im stosunkowo łatwo, bo tak naprawdę ty żadnym partnerem nie byłeś, tylko narzędziem do ułatwiania pani życia,
a kiedy narzędzie się psuje albo przestaje działać w ogóle, to już się go nie naprawia, tylko się wyrzuca i szuka nowego.
Koniec.

Ty będziesz teraz siedział miesiąc czasu i się zastanawiał co poszło nie tak, a ona już dawno ma wywalone i urabia innego,
który będzie dookoła niej skakał, bo trzeba jeszcze zrobić to, trzeba jeszcze załatwić tamto, trzeba jeszcze coś innego...
ktoś to wszystko musi ogarniać, bo samo się przecież nie zrobi, a lista rzeczy do zrobienia coraz dłuższa i nie ma końca,
więc nawet nie licz na to, że ona coś tam sobie przemyśli, że zadzwoni i zaproponuje spotkanie, żeby usiąść i porozmawiać.
Nic takiego się nie stanie, bo możesz być pewien, że jeszcze zanim deska w kiblu po tobie ostygła już tam siedział nowy pajac,
który teraz przejmie twoją część zadań i będzie latał na wysokości lamperii zaślepiony tyłkiem i wersją demo obrotnej paniusi.

Nie ma sensu tego drążyć i analizować, bo już poszły konie po betonie i mówi się trudno. Nie ty pierwszy, nie ostatni.
Masz słońce, lato, wakacje, ogarnij się trochę i zacznij rozglądać za kimś nowym, tym razem wiedząc już na co zwracać uwagę,
żeby nie wpakować się znowu w jakiś syf. Żadnych remontów i prac budowlanych za "dziękuję" to chyba zapamiętasz na całe życie smile

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

35

Odp: rozstanie.. czy z klasa?

anderstud - dziękuje, bardzo przyjemnie się czyta takie posty.    Zadam Ci jeszcze pytanie - To jak na przyszłość rozwiązywać takie problemy jak pomoc w związku? Bo nie ukrywam, że mam jakieś umiejętności i teraz oferować dziewczynie pomoc np w naprawie auta etc? Czy czekać aż ona sama poprosi o to?  Jak takie sprawy się załatwia? Bo ja chyba popełniałem błąd, że sam proponowałem jakaś tam pomoc ze swojej strony, a później kończyło się jak zwykle?

36

Odp: rozstanie.. czy z klasa?

inne osoby też zapraszam do dyskusji na temat właśnie wszelakich "pomoc" w związku jak naprawy aut, remonty itp

37

Odp: rozstanie.. czy z klasa?
telefonik napisał/a:

anderstud - dziękuje, bardzo przyjemnie się czyta takie posty.    Zadam Ci jeszcze pytanie - To jak na przyszłość rozwiązywać takie problemy jak pomoc w związku? Bo nie ukrywam, że mam jakieś umiejętności i teraz oferować dziewczynie pomoc np w naprawie auta etc?

Przede wszystkim nie należy popadać w przesadę. Od naprawy auta są warsztaty i mechanicy, którzy się na tym znają.
Wszystko co trzeba zrobić, to dostarczyć pojazd na miejsce, a to może zrobić sama i nie ma co się wygłupiać z "pomocą".
No chyba że z jakiegoś powodu nie może, to wtedy zmienia postać rzeczy i oczywiście cały kontekst sytuacyjny,
jednak to wszystko musi być wyważone i nie może wyglądać na przykład tak, że pańcia leży do południa w barłogu,
bo do pracy idzie na 13 i do tej godziny nie robi ze sobą kompletnie nic, tylko siedzi na telefonie albo czyta książkę,
a ty od 8 do 18 zapie*dalasz w robocie, nie masz kiedy dupy posadzić, żeby drugie śniadanie chociaż szybko zjeść
i jeszcze musisz jej samochód do mechanika zawieźć, bo przecież Księżna Jaśnie Pani czasu przez pół dnia nie mogła znaleźć...

No więc nie, tak się to nie odbywa. Chyba że sam tak nauczysz i przyzwyczaisz, no to tak będziesz później miał.
30 letnia laska, to nie jest mała dziewczynka, którą trzeba we wszystkim wyręczać, chociaż niektóre by tak chciały, bo "im się należy"
i od takich należy jak najszybciej spie*dalać bez oglądania się za siebie, żeby ci przypadkiem nie przyszło do głowy zawrócić.

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

38

Odp: rozstanie.. czy z klasa?

W moim przypadku naprawa odbywała się moimi własnymi siłami - czytaj robiłem to sam, jeździłem po części etc. Ale drogi użytkowniku masz racje, było tak że Pani sobie siedziała w domu, a ja zimą czy wczesną wiosną sam się męczyłem... Troszkę otworzyliście mi oczy na inne spojrzenie,  tylko targają mną emocje, czy może mówisz zbyt skrajnie? Skoro umiem, to powinienem się podzielić pomocą? Już sam nie wiem. Pytam już na przyszłość, chce nie popełniać kolejnych i kolejnych blędów, bo czuje się oszukany, wykorzystany.

39

Odp: rozstanie.. czy z klasa?

Inną oznaką że jest coś nie teges jest to że panny każą się domyślać uważając to za oczywiste to bardzo na ogół źle wróżą związkowi  takie oczekiwania/roszczenia wobec partnera bezustanne źródło spięć i fochów.

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

40

Odp: rozstanie.. czy z klasa?
telefonik napisał/a:

W moim przypadku naprawa odbywała się moimi własnymi siłami - czytaj robiłem to sam, jeździłem po części etc. Ale drogi użytkowniku masz racje, było tak że Pani sobie siedziała w domu, a ja zimą czy wczesną wiosną sam się męczyłem... Troszkę otworzyliście mi oczy na inne spojrzenie,  tylko targają mną emocje, czy może mówisz zbyt skrajnie? Skoro umiem, to powinienem się podzielić pomocą? Już sam nie wiem. Pytam już na przyszłość, chce nie popełniać kolejnych i kolejnych blędów, bo czuje się oszukany, wykorzystany.


dobra stalo sie to sie nie odstanie....po dupie dostales raz, nauczke dostales, teraz bedziesz madrzejszy. Ten remont i kwas jakis z nim wyszedl to tylko rezultat. A przyczyny były zupełnie inne.

41

Odp: rozstanie.. czy z klasa?

Pewnie masz racje, to był jakiś zapalnik do ognia. Mimo wszystko ciężko mi sie ogarnać, funkcjonuje jakoś. Ale ten czas jest dla mnie mega ciężki, dużo daje do myślenia. Pocieszam się myślą, że inni maja gorzej.. Marne to pocieszenie ale jakieś zawsze wink

42

Odp: rozstanie.. czy z klasa?

Najgorsza jest ta pustka, oczywiście wielokrotnie wałkowana na tym forum . Każdy obok mnie już zaręczony, po ślubie, z dziećmi.  Ciężko kogoś wyciągnąc na miasto, imprezy to głownie posiadówki w domu.  W głowie tylko idealizowanie byłej, bo była najlepsza, nie ma na świecie nikogo lepszego. Ciężko jest ogarnąć to wszystko racjonalnie, bez emocji , na chłodno..

43

Odp: rozstanie.. czy z klasa?
telefonik napisał/a:

Najgorsza jest ta pustka, oczywiście wielokrotnie wałkowana na tym forum . Każdy obok mnie już zaręczony, po ślubie, z dziećmi.  Ciężko kogoś wyciągnąc na miasto, imprezy to głownie posiadówki w domu.  W głowie tylko idealizowanie byłej, bo była najlepsza, nie ma na świecie nikogo lepszego. Ciężko jest ogarnąć to wszystko racjonalnie, bez emocji , na chłodno..

To jest tylko matrix, w którym sie urodziłeś oraz presja otoczenia (którzy saw matrixie) oraz mediów, gdzie twoj obecny stan nie pasuje do wzoru....Lej na to....masz 30 lat to poszukajs sobie jakies 22-25 latki....bron boze rowiesniczki, a juz wogole bron boze z dzieckiem.

44 Ostatnio edytowany przez fuorviatos (2019-06-23 12:16:41)

Odp: rozstanie.. czy z klasa?

Dla odmiany nie będę Cię pocieszał bo sam najlepiej wiem, że głaskanie po główce może i ładnie wygląda, ale ch... daje.
Zrobiła Cię laska w balona. A dosadniej - sam się o to prosiłeś. Żeby nie było że taki mądry jestem - miałem wiele razy to samo.
Podam Ci zasady którymi od tego czasu się kieruje, niektóre trudne bo dobry ze mnie i pomocny chłopak naogół.

1. Nigdy nie oferuje pomocy dziewczynie sam z siebie - Jeśli jest dorosła, sama o nią poprosi/zapyta.
Niektórzy ludzie mają z tym problem - trudno -to ich problem. Skoro ja potrafię poprosić i nie bawię się w telepatie to ona też może.

2. Jeśli już coś robie, to obserwuje czy dana Pani przejawia jakąkolwiek wdzięczność. I tu nie chodzi o to, że po fakcie powie "dzięki", tylko o to, że w jakiś sposób będzie się chciała zrewanżować.
Ty możesz nawet nie skorzystać, ale samo to, że ona chce znaczy, ze docenia i szanuje to co robisz = szanuje Cię jako mężczyznę.

Wyczuwam, że ty to jesteś dobry chłopak a Kobiety w większości takich właśnie Panów lubią mieć przy sobie w formie "plasterka" - a to coś tam zrobi, zawsze mogę na niego liczyć jak coś mi się popsuje etc

Na koniec. Polecam metodę zwierciadełka - jeśli ktoś coś robi, to ty też i tak krok za krokiem. Nie że ty robisz 5 w przód a ktoś 10 w tył a ty dalej stoisz i się przyglądasz.
Baby to ch..... zjedzą Cię smile.

Say What You Mean, Mean What You Say

45

Odp: rozstanie.. czy z klasa?
Bonzo napisał/a:
telefonik napisał/a:

Najgorsza jest ta pustka, oczywiście wielokrotnie wałkowana na tym forum . Każdy obok mnie już zaręczony, po ślubie, z dziećmi.  Ciężko kogoś wyciągnąc na miasto, imprezy to głownie posiadówki w domu.  W głowie tylko idealizowanie byłej, bo była najlepsza, nie ma na świecie nikogo lepszego. Ciężko jest ogarnąć to wszystko racjonalnie, bez emocji , na chłodno..

To jest tylko matrix, w którym sie urodziłeś oraz presja otoczenia (którzy saw matrixie) oraz mediów, gdzie twoj obecny stan nie pasuje do wzoru....Lej na to....masz 30 lat to poszukajs sobie jakies 22-25 latki....bron boze rowiesniczki, a juz wogole bron boze z dzieckiem.


hm.. a właśnie mi chodziło po głowie ta druga myśl, czyli żeby sobie znaleźć kogoś nawet starszego. Żeby nie przeżywać kolejnych rozczarowań, zmian nastrojów, fochów.    Czytaj właśnie kobiety z dzieckiem smile Ale stanowczo odradzasz wink

46

Odp: rozstanie.. czy z klasa?
telefonik napisał/a:

W moim przypadku naprawa odbywała się moimi własnymi siłami - czytaj robiłem to sam, jeździłem po części etc. Ale drogi użytkowniku masz racje, było tak że Pani sobie siedziała w domu, a ja zimą czy wczesną wiosną sam się męczyłem... Troszkę otworzyliście mi oczy na inne spojrzenie,  tylko targają mną emocje, czy może mówisz zbyt skrajnie? Skoro umiem, to powinienem się podzielić pomocą? Już sam nie wiem. Pytam już na przyszłość, chce nie popełniać kolejnych i kolejnych blędów, bo czuje się oszukany, wykorzystany.

Pomyśl jakie sygnały wysyłasz tej drugiej osobie gdy narzucasz się z pomocą gdy ona nie poprosi.
Dostaje coś za darmo jak coś jest za darmo no to tego wartość w jej oczach spada prawie że do 0. Dostaje coś nieproszona może wcale nie chciała naprawiania tego auta tylko abyś z nią spędził czas może nawet jak tam siedziała sama w domu to rozmyślała jak jej źle bo facet nie przy niej. Jak poczekasz aż sama poprosi to wtedy przedstawiaj cenę coś za coś jak ją twoja praca będzie cokolwiek kosztować np porządny obiad no to ją doceni.

Co do tego remontu tak to opisałeś jakby to ona robiła remont a Ty jej tylko pomagałeś niczym chłopak na posyłki przywiozłeś to czy tamto. Wiem że wtedy miałeś dużo na głowie ale to Ty powinieneś decydować albo wspólnie wybierać co i kiedy będziecie robić. A tak po co jej facet skoro wszystko "w jej mniemaniu" robi sama.

47

Odp: rozstanie.. czy z klasa?
telefonik napisał/a:
Bonzo napisał/a:
telefonik napisał/a:

Najgorsza jest ta pustka, oczywiście wielokrotnie wałkowana na tym forum . Każdy obok mnie już zaręczony, po ślubie, z dziećmi.  Ciężko kogoś wyciągnąc na miasto, imprezy to głownie posiadówki w domu.  W głowie tylko idealizowanie byłej, bo była najlepsza, nie ma na świecie nikogo lepszego. Ciężko jest ogarnąć to wszystko racjonalnie, bez emocji , na chłodno..

To jest tylko matrix, w którym sie urodziłeś oraz presja otoczenia (którzy saw matrixie) oraz mediów, gdzie twoj obecny stan nie pasuje do wzoru....Lej na to....masz 30 lat to poszukajs sobie jakies 22-25 latki....bron boze rowiesniczki, a juz wogole bron boze z dzieckiem.


hm.. a właśnie mi chodziło po głowie ta druga myśl, czyli żeby sobie znaleźć kogoś nawet starszego. Żeby nie przeżywać kolejnych rozczarowań, zmian nastrojów, fochów.    Czytaj właśnie kobiety z dzieckiem smile Ale stanowczo odradzasz wink

Bój sie boga....Dziecko to ich milosc i jedyny cel.TY bedziesz robil za bankomat, plus tatuś bedzie odwiedział swojego dzieciaka co tydzień. Do tego jak wtrącisz sie w wychowanie od razu masz tekst, zę to nie twoj dzieciak. Czesto takie babeczki są po przejsciach, nie masz pewnosci, czy nie byly prowodyrkami tych rozstań. Nie ma co ryzykować...

48

Odp: rozstanie.. czy z klasa?

Czasem uczucia się wypalają. Dziewczyna miała tkwić z tobą w związku, w którym była nieszczęśliwa, bo co? Bo szkoda tych kilkunastu miesięcy. Nikogo nie zmusisz do miłości. Po to przed ślubem ludzie się spotykają za sobą, żeby zobaczyć, czy zakochanie przerodzi się w miłość. Rozumiem, że jesteś zraniony, ale daj jej być szczęśliwą, skoro z tobą nie była.

gdykochamy

49

Odp: rozstanie.. czy z klasa?
GabrielaKlym napisał/a:

Czasem uczucia się wypalają. Dziewczyna miała tkwić z tobą w związku, w którym była nieszczęśliwa, bo co? Bo szkoda tych kilkunastu miesięcy. Nikogo nie zmusisz do miłości. Po to przed ślubem ludzie się spotykają za sobą, żeby zobaczyć, czy zakochanie przerodzi się w miłość. Rozumiem, że jesteś zraniony, ale daj jej być szczęśliwą, skoro z tobą nie była.


akurat sie wypaliły zaraz po remoncie....

50

Odp: rozstanie.. czy z klasa?
GabrielaKlym napisał/a:

Czasem uczucia się wypalają. Dziewczyna miała tkwić z tobą w związku, w którym była nieszczęśliwa, bo co? Bo szkoda tych kilkunastu miesięcy. Nikogo nie zmusisz do miłości. Po to przed ślubem ludzie się spotykają za sobą, żeby zobaczyć, czy zakochanie przerodzi się w miłość. Rozumiem, że jesteś zraniony, ale daj jej być szczęśliwą, skoro z tobą nie była.


Wypalają? Przez 2 lata nie mówiła, że nie jest szczęśliwa. Ok, wiem, na początku zawsze jest fajnie. Ale ja tego nie kupuje, jeśli mamy być ze sobą do końca życia, to nie mów, że po jakimś czasie kocha sie tak samo? Sztuką jest przetrwać ciężkie okresy i ze sobą być, wspieraać się. Rozwód, odejśćie to dla mnie ostateczność, jeśli ktoś nie chce się zmienić .  Ja łaknę prawdziwego związku, marze o tym.   Potrzebuje w tym momencie życia wsparcia, ale nie wsparcia rodziny, tylko kobiety.   Tak jak pisałem wcześniej, cieżko mi się jest ogarnąć po tym. Miałem z nia zacząć prawdziwe wspólne życie, a zostałem potraktowany jak pies.

Ta dziewczyna, nei była moim ideałem. Pod wzgledem wygladu jak i charakteru. Ale mam do niej ogromny sentyment, jeszcze za wcześniejszych czasów, kiedy nie byliśmy parą.   Te cholerne emocje mnie rozsadzają od środka.. A mija już drugi miesiąc od rozstania.

51 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-06-23 21:10:43)

Odp: rozstanie.. czy z klasa?
GabrielaKlym napisał/a:

Czasem uczucia się wypalają. Dziewczyna miała tkwić z tobą w związku, w którym była nieszczęśliwa, bo co? Bo szkoda tych kilkunastu miesięcy. Nikogo nie zmusisz do miłości. Po to przed ślubem ludzie się spotykają za sobą, żeby zobaczyć, czy zakochanie przerodzi się w miłość. Rozumiem, że jesteś zraniony, ale daj jej być szczęśliwą, skoro z tobą nie była.

Co prawda uczucia to nie benzyna ,drewno ,węgiel itp ale fakt zmieniają się pod wpływem o ile nie przerodzą się w postawę to nawet zanikają ,istotna jest podstawa źródło uczuć jak marna to słabo na przyszłość nic dobrego o to trzeba dbać każdy o swoją działkę w związku .
Szczęśliwa dziewczyna mogła się nie czuć bo co dla niej jest szczęściem ale nie koniecznie przez Ciebie nie wiń siebie za jej nieszczęście Telefonik czegoś w niej samej jest za mało lub za dużo Ty i nikt inny nie wypełni jej braków może nawet pustki choćby stawał na rzęsach potrzeby ,oczekiwania ,wsparcie wzajemne są ważne można się dogadać  lecz złudzenie poczucia braku różne kompleksy deficyty z dzieciństwa eks jeżeli jej dotyczyły to nie Twoja sprawa i nie Twój problem to dobrze jest przepracować z fachowcem ale nie od remontów.
Prawdą natomiast jet to że nie uszczęśliwi się nikogo na siłę tak samo z miłością Ty Telefonik też się nie zmuszaj też jesteś wolny.

telefonik napisał/a:

Ta dziewczyna, nei była moim ideałem. Pod wzgledem wygladu jak i charakteru.

Takie zjawisko przyrodnicze jak kobieta /mężczyzna - ideał nie ma miejsca i nie występuje zapomnij,to że jesteś zdolny do akceptacji,pokochania kogoś z jego wadami to na pewno Twoja mocna strona wbrew pozorom dbaj jednak o akceptowanie ,szanowanie siebie równie uważnie to podstawa dobrego życia.

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

52

Odp: rozstanie.. czy z klasa?

Z szanowaniem siebie miałem problem bo w tej relacji właśnie przestałem siebie szanować.   To moja wada, ja chciałem dla niej lepiej aniżeli dla samego siebie i to się zemściło.

53

Odp: rozstanie.. czy z klasa?

Bardzo wiele związków rozpada się po 2 latach, bo właśnie wtedy często przechodzi zauroczenie. Nie ma w tym nic dziwnego. Jaki jest sens być razem całe życie, skoro po 2 latach już czegoś brakuje? Serio chciałbyś być w związku z kimś, kto jest z tobą nieszczęśliwy i cię nie kocha? Widzę, że nie masz pojęcia o zachowaniu ludzi w takich sytuacjach. To nie jest tak, że ktoś nagle czuje "jestem nieszczęśliwy". To jest stopniowy proces, który zauważa się po jakimś czasie. Nie zwodziła cię latami. Do tego większość ludzi chce być w związku z miłości, a nie "bo wypada naprawić, jak się coś zepsuło". Ludzie teraz mają po kilka związków w życiu, bo nie bierze się już ślubu z pierwszym lepszym, tylko szuka się kogoś z kim będzie się szczęśliwym. Nie zachowuj się jakbyś był zdesperowany. Masz jeszcze szansę znaleźć miłość.

A idealna na pewno nie była. I łatwiej będzie ci o niej zapomnieć, gdy dostrzeżesz jej wady.

gdykochamy

54

Odp: rozstanie.. czy z klasa?
telefonik napisał/a:

Z szanowaniem siebie miałem problem bo w tej relacji właśnie przestałem siebie szanować.   To moja wada, ja chciałem dla niej lepiej aniżeli dla samego siebie i to się zemściło.

No i to jest dobry wniosek. Masz lekcje na przyszłość. Zamień ten wniosek w energię i Twoje kolejne związki będą już lepsze.

Say What You Mean, Mean What You Say

55

Odp: rozstanie.. czy z klasa?
telefonik napisał/a:

hm.. a właśnie mi chodziło po głowie ta druga myśl, czyli żeby sobie znaleźć kogoś nawet starszego. Żeby nie przeżywać kolejnych rozczarowań, zmian nastrojów, fochów.    Czytaj właśnie kobiety z dzieckiem smile

Nie myśl tyle, bo myślicielem zostaniesz smile
Coś ty taki wyrywny do tych bab, a już zwłaszcza z dziećmi, to nie kaszka z mleczkiem jak ci się wydaje, że starsza i z dzieckiem to że co?
Tak jak ci tu koleżanka parę linijek wyżej napisała, na początku jest zawsze sam cud miód i orzeszki, młodsza czy starsza z dziećmi czy bez.
Mija jakiś czas i kończy się wersja demo, a zaczyna się codzienność, której zmiany nastrojów czy fochy są nieodłącznym elementem,
podobnie jak pierdyliard innych rzeczy, których nie znajdziesz w książkach i filmach o miłości, bo nikt by nie chciał tego czytać ani oglądać,
a laska z dzieckiem, to jest wszystko razy dwa co najmniej i uwierz mi na słowo, że to nie jest sport dla każdego. Poważnie ci mówię.
Co innego jak spotykacie się w weekend, dzieci są u ojca, a ona po dwóch godzinach pindrowania przed lustrem, wypoczęta i napalona...
a co innego jak już mieszkacie wszyscy razem na co dzień, to to co miałeś do tej pory w niczym nawet tego nie przypomina, zapomnij chłopie.

Póki co daj sobie siana z szukaniem i najpierw dojdź do ładu sam ze sobą. Przeanalizuj na chłodno wydarzenia ostatnich miesięcy czy tygodni,
wyciągnij wnioski (część masz już podane na tacy we wpisach kolegów powyżej) i najważniejsze - przestań się mazać, chłopaki nie płaczą.
Masz dopiero 30 lat, ja w twoim wieku mój pierwszy rozwód brałem smile

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

Posty [ 1 do 55 z 120 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » rozstanie.. czy z klasa?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018