On niepełnosprawny. Związek sypie sie... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » On niepełnosprawny. Związek sypie sie...

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 56 do 110 z 143 ]

56

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...
MagdaLena1111 napisał/a:

Jest różnica w powiedzeniu, że „seks z Tobą jest beznadziejny, bo masz małe cycki” a powiedzeniem „seks z Tobą nigdy nie będzie taki sam, jak z kobietą z dużymi cyckami”
Zakompleksiona kobieta oczywiście w pierwszym stwierdzeniu zobaczy drugie. Pogodzona z sobą przyzna rację.

Nie ma to jak porównywać "niesprawne kończyny" z małymi cyckami. Kobiety hmm
To jest żadna analogia. Wielkość biustu to nie jest kalectwo.

Zobacz podobne tematy :
Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...

Wydaje mi sie, że bardzo niefortunnie dobrałaś słowa do tego, co chciałas facetowi przekazać... On to odebral inaczej, bo rzeczywiscie trudno się dziwic, ze taka osoba ma kompleks na punkcie swojej niepelnosprawności. A Ty akurat tam go trafiłas.
Wiem, ze miałaś inne intencje, żeby popracował nad sobą, a nie żeby go zranić. Tylko jednak można inaczej dobrać słowa, żeby to było jednoznaczne.
Chyba oboje powinniście wyciągnąć wnioski z tego, co sie stało. On może przy nastepnej partnerce sie bedzie bardziej starał zeby jej też było dobrze i była zadowolona. Ty z kolei masz lekcję, żeby sie najpierw zastanowic jak ktoś inny może odebrać Twoje slowa. Bo to są delikatne kwestie. Można kogoś bardzo urazić nieprzemyślaną uwagą.

58

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...
Znerx napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Jest różnica w powiedzeniu, że „seks z Tobą jest beznadziejny, bo masz małe cycki” a powiedzeniem „seks z Tobą nigdy nie będzie taki sam, jak z kobietą z dużymi cyckami”
Zakompleksiona kobieta oczywiście w pierwszym stwierdzeniu zobaczy drugie. Pogodzona z sobą przyzna rację.

Nie ma to jak porównywać "niesprawne kończyny" z małymi cyckami. Kobiety hmm
To jest żadna analogia. Wielkość biustu to nie jest kalectwo.

Kolego, gdybyś był na tyle łaskawy, żeby prześledzić całą dyskusję, to zorientowałbyś się, że tylko poslużylam się przykładem, który wcześniej przytoczył inny uczestnik dyskusji, więc zluzuj trochę :-D

59

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...

Nie wspomniałam, ze z ta ostatnia kochanka, która cytuje: „była rzeczywiście ciaśniejsza i piszczała jak Japonka” chciał sie spotkać 2 miesiące temu na kawie.

60

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...

Ale my mamy teraz się nad Tobą litować, czy w niego rzucać pomidorami? Przecież opisałaś problem, a myśmy Ci dobitnie pokazali, dlaczego stało się tak, a nie inaczej. Jak było z nim coś nie tak poza tym, to trzeba było go olać od razu big_smile. Przecież to co teraz piszesz nie ma już związku z opisanym problemem w temacie.

-

61

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...

Ok dzięki za pomoc

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...

Skoro myślał o spotykaniu z byłą kochanka będąc z Tobą, to raczej nie masz czego żalowac.

63

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...

Droga Marato, ale nikt nie napisał, że panowie są lepsi w te klocki i bardziej dyplomatyczne podchodzimy do sprawy. Niestety, błędy komunikacji dotyczą każdego z nas, ale mimo wszystko pewne aspekty powinniśmy ubierać trochę inaczej w słowa.

We all make choices. But in the end, our choices make us.

64 Ostatnio edytowany przez Marata (2019-06-02 19:19:02)

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...
Lucyfer666 napisał/a:

Droga Marato, ale nikt nie napisał, że panowie są lepsi w te klocki i bardziej dyplomatyczne podchodzimy do sprawy. Niestety, błędy komunikacji dotyczą każdego z nas, ale mimo wszystko pewne aspekty powinniśmy ubierać trochę inaczej w słowa.

Zgadzam się z Tobą. Sama usłyszałam, że powinnam sobie zrobić operację plastyczną, powiększyć piersi i zrobić coś z tym wielkim nosem. A najlepiej jeszcze, żebym ogoliła połowę głowy na łyso  big_smile Po 20 latach dalej z tego się śmieję big_smile

Gdybym była małym zakompleksionym wówczas kociątkiem, to bym się nie pozbierała za tego chyba nigdy. A tak, jest to jest to kolejna zabawna historia.

Edit: Chodzi mi o dwie rzeczy, i pewnie źle je opiszę:
- jedna to delikatność w rozmowach. Ale czasami delikatnie do kogoś zwyczajnie nie trafia (nie ogoliłam się niestety, ani nie zrobiłam operacji, mimo bezpośredniego przekazu)
- druga to wychodzenie poza ramy swoich schematów i kompleksów. Czasami trzeba zdobyć się na ten wysiłek i opuścić gardę. Przyjąć słowa krytyki i coś próbować z tym zrobić, ale to wymaga wiele pracy i wysiłku. Mnie słowa tamtego kolesia by przygniotły bo to był już koniec związku, a ja usłyszałam wcześniej od niego wiele złych rzeczy, ale nie udało mu się big_smile

65

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...
Poniedzialkowa napisał/a:

Nie wspomniałam, ze z ta ostatnia kochanka, która cytuje: „była rzeczywiście ciaśniejsza i piszczała jak Japonka” chciał sie spotkać 2 miesiące temu na kawie.

Czyli trochę w twoim stylu oznajmił fakt, że seks z tobą nigdy nie będzie taki sam jak z ciasną Japonką.

66

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...
MagdaLena1111 napisał/a:
Poniedzialkowa napisał/a:

Czuje, ze wina zwalana jest na mnie.

Bo tak dokładnie jest.
Nie pozwól się wpędzić w poczucie winy, Poniedzialkowa :-)
Nie ma nic złego w stwierdzeniu FAKTU, że z uwagi na niepełnosprawność Twojego partnera Wasz seks nie będzie nigdy taki jak dwójki zdrowych osób.
Zresztą przecież seks rzadko kiedy od razu jest super, trzeba się jakoś poznać i dopasować, więc Twój partner Twoim kosztem właśnie poprawia sobie samoocenę zamiast RAZEM z Tobą wypracować sobie świetny seks.

Nic złego może nie ma, ale wykastrowała go tym stwierdzeniem.

Nic już z tego nie będzie.

67

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...

Moim zdaniem trochę przesadna ta krytyka autorki. Przecież to było właściwie jedno stwierdzenie, za to facet sugerował wielokrotnie (tak zrozumiałam), że to jej wina, bo jego poprzednie to coś tam coś tam. I, kurczę, okej, pewnie mogła wziąć pod uwagę, że go takie coś zaboli, ale, halo, kto nigdy nie palnął w związku czegoś, co mogło być opacznie zrozumiane? A facet, zamiast normalnie spytać, co partnerka miała na myśli (i co pozwoliłoby mu się dowiedzieć, że np. ich seks nie będzie taki sam, bo będzie wymagał więcej pracy), wolał przejść do ataku i porównać autorkę do swoich poprzednich kochanek, zrzucając winę za zaistniałą sytuację na nią. To mi się wydaje o wiele gorsze w związku niż jedna może nieprzemyślana wypowiedź, którą zresztą można było wyjaśnić, gdyby druga strona zechciała słuchać i współpracować. A najwidoczniej nie chciała.

68

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...

Wybrała sobie do związku niepełnosprawnego mężczyznę. Można się było domyślić, że nie będzie łatwo.

69

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...

Oczywiście, że nie. Sama jestem w związku chorym mężczyzną. Nie wyobrażam sobie jednak, że po jakimś moim niefortunnym stwierdzeniu miałby zachowywać się tak, jak partner autorki. Poza tym ja zrozumiałam to tak, że autorka była świadoma tego, że łatwo nie będzie, tylko chciała nad tym pracować - a jej partner wolał nic nie robić.

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...

Ale po co ma coś robić. To męczące i w dodatku sukces nie jest pewny.
A tu kawa z byłą kochanką czeka.

71

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...
Poniedzialkowa napisał/a:

Nie wytrzymałam wczoraj na stanem gdy w pozycji „na łyżeczkę”, „penetrował mnie” 10 min ani na chwile nie wchodząc we mnie. Po prostu uderzał penisem o pośladek. Zezłościłam sie, pytając, czy nie czuje ze ani na chwile nie wszedł we mnie. Mówi ze on nie wie, z ostatnia dziewczyna uprawiali seks po kilka razy dziennie i nie było problemów z penetracja.

Wolałaś przez 10 min leżeć i się złościć na obijającego się penisa o twój pośladek zamiast po prostu wziąć go swoją dłonią nakierować tam gdzie lubisz ?

72 Ostatnio edytowany przez Kalvar25 (2019-06-02 22:58:28)

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...

Niepełnosprawny(ograniczenie ruchowe) facet z 9cm penisem, który przez 10 minut "posuwa" pannę w powietrzu twierdzi że miał wcześniej udane życie seksualne i kobiety piszczały z nim w trakcie seksu - gdyby autorka tematu nie miała tylu napisanych wiadomości, byłbym pewny że to troll.

73

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...

Ja tam też bym uciekła. Są rzeczy, które są faktami, których nie trzeba mówić. Jaki cel ma stwierdzenie faktu "seks z tobą nie będzie taki, jak ze zdrowym facetem"?
Jaki cel miałoby stwierdzenie "seks z tobą nie będzie taki, jaki był z moją żoną"?

Niefortunne stwierdzenie? Być może. Ale uderzyło w czuły punkt. Każdy ma jakiś kompleks i niefortunne stwierdzenie może w niego uderzyć z wielką siłą. I może zablokować na wiele rzeczy. Kobieta, która ma kompleksy na punkcie piersi też by się oburzyła, gdyby usłyszała "seks z tobą nie będzie taki, jak z cycatą babką".

Tu nie chodzi o FAKT, tylko o to, że to stwierdzenie mówi o jakimś braku "nie będzie taki, jak". A że jesteśmy ludźmi, to sobie dopowiemy do tego swoją historię. I to będzie ranić.

On się poczuł zraniony, to raz, a dwa - nie dostał potem wsparcia, przeprosin, wyjaśnienia, tak po ludzku i empatycznie, tylko wymagania i oburzenie, że on się poczuł zraniony, bo usłyszał prawdę.

Mnie to by też skutecznie zburzyło miłą atmosferę domową, gdybym usłyszała, ze seks ze mną nie będzie taki, jak ze szczupłą dziewczyną, a potem jeszcze usłyszała, że nie mam prawa do zawodu i złości, bo to przecież tylko fakt.

Myślę, że więcej empatii i takiego spojrzenia na drugą osobę jak na kogoś, kto może sobie nie radzić z krytyką, wiele by zdziałało.

people make mistakes
fathers mothers
people make mistakes
you are not alone

74 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-06-02 23:43:56)

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...
Monoceros napisał/a:

Ja tam też bym uciekła. Są rzeczy, które są faktami, których nie trzeba mówić. Jaki cel ma stwierdzenie faktu "seks z tobą nie będzie taki, jak ze zdrowym facetem"?
Jaki cel miałoby stwierdzenie "seks z tobą nie będzie taki, jaki był z moją żoną"?

Niefortunne stwierdzenie? Być może. Ale uderzyło w czuły punkt. Każdy ma jakiś kompleks i niefortunne stwierdzenie może w niego uderzyć z wielką siłą. I może zablokować na wiele rzeczy. Kobieta, która ma kompleksy na punkcie piersi też by się oburzyła, gdyby usłyszała "seks z tobą nie będzie taki, jak z cycatą babką".

Tu nie chodzi o FAKT, tylko o to, że to stwierdzenie mówi o jakimś braku "nie będzie taki, jak". A że jesteśmy ludźmi, to sobie dopowiemy do tego swoją historię. I to będzie ranić.

On się poczuł zraniony, to raz, a dwa - nie dostał potem wsparcia, przeprosin, wyjaśnienia, tak po ludzku i empatycznie, tylko wymagania i oburzenie, że on się poczuł zraniony, bo usłyszał prawdę.

Mnie to by też skutecznie zburzyło miłą atmosferę domową, gdybym usłyszała, ze seks ze mną nie będzie taki, jak ze szczupłą dziewczyną, a potem jeszcze usłyszała, że nie mam prawa do zawodu i złości, bo to przecież tylko fakt.

Myślę, że więcej empatii i takiego spojrzenia na drugą osobę jak na kogoś, kto może sobie nie radzić z krytyką, wiele by zdziałało.


Jak dla mnie to mocno przesadzasz, dodajesz sobie i nadinterpretujesz.

Ludzi dotykają i ranią różne rzeczy. Nie wydaje mi się, że osobę niepełnosprawną dotykają stwierdzenia, które odnoszą się do tej niepełnosprawności, bo chcąc nie chcąc niepełnosprawność jest częścią tożsamości tych osób.
Nie wydaje mi się także, że osoby niepęlnosprawne za wszelka cenę chcą, żeby całe otoczenie udawało, że nie dostrzega ich niepełnosprawności, gdy jej konsekwencji i skutków nie da się uniknąć i ukryć.
To osoby pełnosprawne często uważają, że trzeba obchodzić się z osobami niepęlnosprawnymi jak z jajkiem.
Stary dowcip, który pokazuje to zjawisko:
„-tato, a ten pan nie ma nogi.
-cicho synku
- a co ten pan o tym nie wie?”
doskonale pokazuje o co mi chodzi.

Zatem w czym problem? Ano, problem w tym przypadku nie dotyczy stricte niepełnosprawności partnera Poniedziałkowej, ale jego sfery seksualnej, która jest dla mężczyzn niezwykle wrażliwa. Tutaj podejrzewam, że jakakolwiek uwaga dotycząca wielkości, krzywizn itp spowodowałaby podobny skutek.

Wracając do sedna, gdy budujemy z druga osobą relację to na początku nie wiemy, co ją rani, co ją dotyka. Dowiadujemy się tego z jej reakcji, z tego, co mówi i jak się zachowuje. Tutaj trochę popłynęlaś dopowiadając sobie, co zrobił partner Poniedziałkowej, gdyż on prostu uciekł jak tchórz. Podejrzewam, że nie pierwszy raz. Nie otrzymują wsparcia osoby, które nie potrafią przedstawić swoich oczekiwań, nie umieją informować o tym, co jest dla nich nieprzyjemne i raniące, za to od razu reagują wycofaniem. Jak ma Poniedziałkowa zrozumieć punkt widzenia swojego partnera, udzielić wsparcia, skoro on nie daje jej na to szansy.
On sam właśnie zaprzepaścił szansę na rozwój relacji.

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...

Zgadzam sie z Tobą Monoceros. Że przywaliła kobieta.
Chociaż mam też wrażenie, że on nie był za specjalnie zaangazowany w ten zwiazek. Opowiadając jakie to niby cuda w łożku robiła jego ex i co gorsza szukajac z nia kontaktu. Chyba więc nie traktował tego wszystkiego zbyt poważnie. Dlatego nie było mu ciężko tak po prostu z dnia na dzień zwiazek zakończyć.
Podejrzewam, ze po prostu wybrał łatwiejszą opcję i powrót do byłej.
Chociaż może być, że zraził sie ogólnie i tak czy siak by sie wymiksował z tego. Cieżko powiedziec ile w tym wszystkim miała udziału ta jego ex. Może niewiele, a może tak na prawde cały czas o niej myslał. Różnie może byc.

76 Ostatnio edytowany przez UżytkownikForum (2019-06-02 23:59:45)

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...
MagdaLena1111 napisał/a:

Ludzi dotykają i ranią różne rzeczy. Nie wydaje mi się, że osobę niepełnosprawną dotykają stwierdzenia, które odnoszą się do tej niepełnosprawności, bo chcąc nie chcąc niepełnosprawność jest częścią tożsamości tych osób.
Nie wydaje mi się także, że osoby niepęlnosprawne za wszelka cenę chcą, żeby całe otoczenie udawało, że nie dostrzega ich niepełnosprawności, gdy jej konsekwencji i skutków nie da się uniknąć i ukryć.
To osoby pełnosprawne często uważają, że trzeba obchodzić się z osobami niepęlnosprawnymi jak z jajkiem.
Stary dowcip, który pokazuje to zjawisko:
„-tato, a ten pan nie ma nogi.
-cicho synku
- a co ten pan o tym nie wie?”
doskonale pokazuje o co mi chodzi.

Dowcip nietrafiony. Tutaj jest problem z podcinaniem skrzydeł. I kilka osób Ci już to wyjaśniało.
Chodzi o sytuacje:
-"patrz ten pan nie ma nogi, on nigdy nie ukończy maratonu"

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...
MagdaLena1111 napisał/a:

Nie wydaje mi się, że osobę niepełnosprawną dotykają stwierdzenia, które odnoszą się do tej niepełnosprawności

Pewnie są różne osoby. Po jednej spłynie, a inną dotknie do żywego. Nie można wszystkich wrzucac do jednego worka.
Dlatego lepiej ważyć słowa przy takiej delikatnej kwestii. Bo można własnie trafic na czlowieka, którego to ubodzie okropnie. Różna mają ludzie wrażliwość na takie sprawy. Czasem jakieś złe wspomnienia sie odezwą. Skąd wiesz, czy chłopak nie był wyśmiewany z tego powodu np. w podstawówce. Takie wspomnienie zostaje w czlowieku. A starczy, ze ktos ma chocby gorszy dzień i jest słabszy psychicznie. Można dowalić nieświadomie.

78 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-06-03 00:19:34)

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...
Mystery_ napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Ludzi dotykają i ranią różne rzeczy. Nie wydaje mi się, że osobę niepełnosprawną dotykają stwierdzenia, które odnoszą się do tej niepełnosprawności, bo chcąc nie chcąc niepełnosprawność jest częścią tożsamości tych osób.
Nie wydaje mi się także, że osoby niepęlnosprawne za wszelka cenę chcą, żeby całe otoczenie udawało, że nie dostrzega ich niepełnosprawności, gdy jej konsekwencji i skutków nie da się uniknąć i ukryć.
To osoby pełnosprawne często uważają, że trzeba obchodzić się z osobami niepęlnosprawnymi jak z jajkiem.
Stary dowcip, który pokazuje to zjawisko:
„-tato, a ten pan nie ma nogi.
-cicho synku
- a co ten pan o tym nie wie?”
doskonale pokazuje o co mi chodzi.

Dowcip nietrafiony. Tutaj jest problem z podcinaniem skrzydeł. I kilka osób Ci już to wyjaśniało.
Chodzi o sytuacje:
-"patrz ten pan nie ma nogi, on nigdy nie ukończy maratonu"

Mystery, nie rozumiesz, że „on nigdy nie ukończy maratonu” sam dośpiewałeś, bo Poniedziałkowa powiedziała tylko, że „pan nie ma nóg”.
Powtórzę jeszce raz, że na wszystko są sposoby i jak ludzie potrafią że sobą rozmawiać, to każdy problem rozwiążą. Przezcież w maratonach biorą udział i kończą je osoby niepełnosprawne, bez nóg także. Trzeba tylko patrzeć przez pryzmat swoich ograniczeń, nie udawać, że ich nie ma i korzystać z możliwości, które się ma.




fiołek alpejski napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Nie wydaje mi się, że osobę niepełnosprawną dotykają stwierdzenia, które odnoszą się do tej niepełnosprawności

Pewnie są różne osoby. Po jednej spłynie, a inną dotknie do żywego. Nie można wszystkich wrzucac do jednego worka.
Dlatego lepiej ważyć słowa przy takiej delikatnej kwestii. Bo można własnie trafic na czlowieka, którego to ubodzie okropnie. Różna mają ludzie wrażliwość na takie sprawy. Czasem jakieś złe wspomnienia sie odezwą. Skąd wiesz, czy chłopak nie był wyśmiewany z tego powodu np. w podstawówce. Takie wspomnienie zostaje w czlowieku. A starczy, ze ktos ma chocby gorszy dzień i jest słabszy psychicznie. Można dowalić nieświadomie.

Widzę, że się trafiła zwolenniczka „DOMYŚL SIĘ” :-P
Wyobraż sobie, że ludzie się nie domyślają, kogo co rusza, trzeba umieć rozmawiać, komunikować się. Skąd Poniedziakowa ma wiedzieć, że jej facet miał wcześniej przykrości?

79

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...
MagdaLena1111 napisał/a:

Mystery, nie rozumiesz, że „on nigdy nie ukończy maratonu” sam dośpiewałeś, bo Poniedziałkowa powiedziała tylko, że „pan nie ma nóg”.

Nie MagdaLena autorka napisała jak wół.

Poniedzialkowa napisał/a:

Przyznał ze od czasu gdy usłyszał ode mnie jakiś czas temu, ze seks z nim nie jest i nigdy nie będzie jak z osoba zdrowa.

80

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...
Mystery_ napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Mystery, nie rozumiesz, że „on nigdy nie ukończy maratonu” sam dośpiewałeś, bo Poniedziałkowa powiedziała tylko, że „pan nie ma nóg”.

Nie MagdaLena autorka napisała jak wół.

Poniedzialkowa napisał/a:

Przyznał ze od czasu gdy usłyszał ode mnie jakiś czas temu, ze seks z nim nie jest i nigdy nie będzie jak z osoba zdrowa.

A będzie z nim seks taki, jak z osobą pelnosprawną?
Pewnie, że nie. I co ma Poniedziałkowa udawać, że wszystko jest ok zamiast szukać takiego rozwiązania, żeby oboje czerpali satysfakcję z seksu?
Zastanów się.

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...
MagdaLena1111 napisał/a:

Wyobraż sobie, że ludzie się nie domyślają, kogo co rusza, trzeba umieć rozmawiać, komunikować się.

Zgadzam sie, że trzeba rozmawiać i komunikować się. Ale są też takie tematy, że nie jest tak zaś ciężko sie domyślić, że cos może kogoś zaboleć. Akurat w temacie różnych ograniczeń, słabych stron, problemów, to zawsze trzeba wyczucia i delikatności.
Tutaj tego troche zabrakło.
Jakkolwiek wydaje mi sie, że pan chyba też nie był taki bardzo przekonany do tego związku ogółem. Wspominanie byłej i próba kontaktu pokazuje, że nie do końca skupiony był na aktualnym zwiazku.
Wiec przyczyny rozpadu mogą być bardziej złożone, niz to jedno feralne zdanie.
Jakos mi sie po prostu nie wydaje, ze gdyby facio był zakochany po uszy, to by sie aż zmył przez to.

82 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-06-03 00:40:50)

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...
fiołek alpejski napisał/a:

Zgadzam sie, że trzeba rozmawiać i komunikować się. Ale są też takie tematy, że nie jest tak zaś ciężko sie domyślić, że cos może kogoś zaboleć.

Radzilabym zachować nieco konsekwencji, bo przed chwilą napisałaś:

fiołek alpejski napisał/a:

Pewnie są różne osoby. Po jednej spłynie, a inną dotknie do żywego. Nie można wszystkich wrzucac do jednego worka.

W temacie seksu, to akurat standardem jest lub powinno być, że się o tym rozmawia, a nie domyśla. Rozumiem, że dla wielu osób to jest trudne i Ty do nich należysz, sądząc po tym co i jak piszesz, ale wszelkie zahamowania w seksie działają jak środki na obniżenie libido.

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...

MagdaLena1111, ale ja nie napisałam nigdzie, że ma nie rozmawiać. Tylko zwróciłam uwage na sposób w jaki to zrobiła.
A nie był on w wydźwięku wspierający, nakierowany na rozwiązanie problemu. Wg mnie też niedelikatny po prostu.
Możesz miec swoje zdanie oczywiscie.

84 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-06-03 00:53:58)

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...
fiołek alpejski napisał/a:

MagdaLena1111, ale ja nie napisałam nigdzie, że ma nie rozmawiać. Tylko zwróciłam uwage na sposób w jaki to zrobiła.
A nie był on w wydźwięku wspierający, nakierowany na rozwiązanie problemu. Wg mnie też niedelikatny po prostu.
Możesz miec swoje zdanie oczywiscie.

Oczywiście, mam swoje zdanie. Uważam, że to było mega niedelikatne i sama w życiu bym czegoś takiego nie powiedziała, ale jak już Poniedziałkowa wywaliła z takim tekstem, to nie ma co się obrażać i strzelać fochy, ale lepiej działać, więc po pierwsze, gdyby ten facet był dojrzałym mężczyzną, to powiedziałby wprost, że użyte sformułowanie było dla niego bolesne a nie czekał aż frustracja osiągnie zenitu, żeby z tym wyskoczyć, a po drugie, starałby się wspólnie ze swoją partnerką znależć jakieś sensowne rozwiązanie zamiast uciekać.

85

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...
MagdaLena1111 napisał/a:
Monoceros napisał/a:

Ja tam też bym uciekła. Są rzeczy, które są faktami, których nie trzeba mówić. Jaki cel ma stwierdzenie faktu "seks z tobą nie będzie taki, jak ze zdrowym facetem"?
Jaki cel miałoby stwierdzenie "seks z tobą nie będzie taki, jaki był z moją żoną"?

Niefortunne stwierdzenie? Być może. Ale uderzyło w czuły punkt. Każdy ma jakiś kompleks i niefortunne stwierdzenie może w niego uderzyć z wielką siłą. I może zablokować na wiele rzeczy. Kobieta, która ma kompleksy na punkcie piersi też by się oburzyła, gdyby usłyszała "seks z tobą nie będzie taki, jak z cycatą babką".

Tu nie chodzi o FAKT, tylko o to, że to stwierdzenie mówi o jakimś braku "nie będzie taki, jak". A że jesteśmy ludźmi, to sobie dopowiemy do tego swoją historię. I to będzie ranić.

On się poczuł zraniony, to raz, a dwa - nie dostał potem wsparcia, przeprosin, wyjaśnienia, tak po ludzku i empatycznie, tylko wymagania i oburzenie, że on się poczuł zraniony, bo usłyszał prawdę.

Mnie to by też skutecznie zburzyło miłą atmosferę domową, gdybym usłyszała, ze seks ze mną nie będzie taki, jak ze szczupłą dziewczyną, a potem jeszcze usłyszała, że nie mam prawa do zawodu i złości, bo to przecież tylko fakt.

Myślę, że więcej empatii i takiego spojrzenia na drugą osobę jak na kogoś, kto może sobie nie radzić z krytyką, wiele by zdziałało.


Jak dla mnie to mocno przesadzasz, dodajesz sobie i nadinterpretujesz.

Ludzi dotykają i ranią różne rzeczy. Nie wydaje mi się, że osobę niepełnosprawną dotykają stwierdzenia, które odnoszą się do tej niepełnosprawności, bo chcąc nie chcąc niepełnosprawność jest częścią tożsamości tych osób.
Nie wydaje mi się także, że osoby niepęlnosprawne za wszelka cenę chcą, żeby całe otoczenie udawało, że nie dostrzega ich niepełnosprawności, gdy jej konsekwencji i skutków nie da się uniknąć i ukryć.
To osoby pełnosprawne często uważają, że trzeba obchodzić się z osobami niepęlnosprawnymi jak z jajkiem.
Stary dowcip, który pokazuje to zjawisko:
„-tato, a ten pan nie ma nogi.
-cicho synku
- a co ten pan o tym nie wie?”
doskonale pokazuje o co mi chodzi.

Zatem w czym problem? Ano, problem w tym przypadku nie dotyczy stricte niepełnosprawności partnera Poniedziałkowej, ale jego sfery seksualnej, która jest dla mężczyzn niezwykle wrażliwa. Tutaj podejrzewam, że jakakolwiek uwaga dotycząca wielkości, krzywizn itp spowodowałaby podobny skutek.

Wracając do sedna, gdy budujemy z druga osobą relację to na początku nie wiemy, co ją rani, co ją dotyka. Dowiadujemy się tego z jej reakcji, z tego, co mówi i jak się zachowuje. Tutaj trochę popłynęlaś dopowiadając sobie, co zrobił partner Poniedziałkowej, gdyż on prostu uciekł jak tchórz. Podejrzewam, że nie pierwszy raz. Nie otrzymują wsparcia osoby, które nie potrafią przedstawić swoich oczekiwań, nie umieją informować o tym, co jest dla nich nieprzyjemne i raniące, za to od razu reagują wycofaniem. Jak ma Poniedziałkowa zrozumieć punkt widzenia swojego partnera, udzielić wsparcia, skoro on nie daje jej na to szansy.
On sam właśnie zaprzepaścił szansę na rozwój relacji.

Osoby niepełnosprawne chcą być traktowane normalnie. Co nie oznacza, że lubią, jak im się tę niepełnosprawność wytyka w chamski sposób.
Mam chorego syna, stykam się z tym codziennie.

Tobie może się coś wydawać, ale to nie znaczy, że tak jest w rzeczywistości.

Oboje zachowali się niefajnie, zamiast spokojnie pogadać i spróbować czegoś innego. Zabrakło taktu od obu stron. Jednak uważam, że wypominanie komuś niepełnosprawności w taki sposób, jak to zrobiła Autorka, to już cios poniżej pasa.

86

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...

Mam niepełnosprawnego kolegę z czasów szkolnych i byłem dla niego najbliższą osobą w klasie, bo traktowałem go normalnie, ALE jako jedyny nie nabijalem się z niego, ani nie nabijalem się z jego niepełnosprawności. Jeździł na wózku, ale zamiast mówić "no to jadę" mówił "idę", co każdy mu wypominal i ZAWSZE wywoływało to w nim smutek, mimo że doskonale wiedział, że nigdy nie będzie chodził. Wydaje mi się, ze niektórzy w temacie uznali, że oni wiedzą lepiej. A argument, ze skoro jest niepełnosprawny, to nie powinno to go ruszać... No gdyby byl zdrowy, to by tematu nie było, lol. No i te standardowe dla pań rzucanie wyzwań jaki to nie powinien być mężczyzna... A potem gadki o przedmiotowym traktowaniu. Mam nadzieję, że kobiety kiedyś dojrzeja do tego by dać żyć innym, a nie tylko sobie.

-

87

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...

Pierwsze dwa miesiące było mi ciężko, mierzyłam się z akceptacją jego niepełnosprawności. Świetny facet ale ciężko się patrzy na niepełnosprawność, ciężko ją zaakceptować. Opłakiwałam to na terapii swojej. Z czasem pogodziłam się z tym, oswoiłam. Tylko ten seks taki zubożały pod każdym względem. Z czasem i ja zaczęłam być w nim taka nijaka, bez polotu. Seks był coraz rzadziej, a on sam głośno mówił, że bez seksu to nie związek, że z eks mógł często. Wymyśliłam, że codziennie wieczorem, dajemy sobie godzinę - dwie na przytulanie, jakieś delikatne pieszczoty. Stwierdził, że nie bardzo bo to jakby pod przymusem. Nie nalegałam.

Wczoraj napisał mniej wiecej: "W sumie zastanawiam sie dlaczego tak. Może ucieczkowe (wyprowadzka) u mnie ale tak chyba bedzie lepiej, przynajmniej cie nie frustruje tym, ze nie wychodzi. Jeden plus"
Odpisałam: "Wolałam powalczyć o fajny seks ale nie robiliśmy tego"
On: "Mysl co chcesz, czy kłamie czy cholera wie co, nigdy nie miałem takich problemów. Mentalnie mnie to załatwiło całkiem. Dobra, nie truje ci wiecej."

88 Ostatnio edytowany przez Mordimer (2019-06-03 09:47:34)

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...

Droga autorko skoro niepełnosprawność twojego faceta jakoś tobie przeszkadza w sprawach łóżkowych to po co z nim jesteś ? Może zamiast narzekać i wpędzać w kompleksy biednego chłopa to daj mu spokój i znajdź sobie kogoś pełnosprawnego. Zamiast kastrować faceta i wpędzać go w depresję to nie lepiej po prostu odejść ? To jest kolejny wątek na forum gdzie kobieta nie ma za grosz empatii tylko wzbudza kompleksy u swojego partnera. I znowu jest to sprawa łóżkowa.

"Jesteśmy marionetkami tańczącymi na sznurkach tych, którzy żyli przed nami, a pewnego dnia nasze dzieci przejmą po nas sznurki i będą tańczyły zamiast nas."

89

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...

To fakt, ze łóżko stało się dla Pań sferą dużo ważniejsza niż dla facetów, ciekawe.

-

90 Ostatnio edytowany przez Poniedzialkowa (2019-06-03 10:14:26)

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...

Tia, bo z pewnoscia znajdzie sie taka, która absolutnie nie zapłacze nad tym, że niepełnosprawność partnera wpływa mocno na wspólny seks czy inne sprawy. Będzie to kobieta empatyczna do granic i czysta z charakteru jak łza. To chyba w bajkach.
A byłam z nim bo to świetny człowiek, po prostu. Chciałam by związek trwał jak najdłużej, ale seks nie wychodził (praktycznie zero penetracji, poza tym mało inicjatywy na coś więcej z jego strony) i zaczęliśmy żyć jak przyjaciele, nie para. Ale żeby to zmienić to trzeba otworzyć się na swoje ograniczenia, zrozumieć i wypracowywać fajny seks. A to trudne. Za trudne dla niego widać.

Zresztą on sam od początku zaznaczał jakie łóżko jest dla niego bardzo ważne, że bez seksu nie wyobraża sobie związku. Jednak sam nie inicjował. Nie robił NIC.

91 Ostatnio edytowany przez Mordimer (2019-06-03 10:47:42)

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...
Burzowy napisał/a:

To fakt, ze łóżko stało się dla Pań sferą dużo ważniejsza niż dla facetów, ciekawe.

Wiesz Burzowy mi by do głowy nie przyszło aby mówić swojej dziewczynie o czymś takim. Nawet gdyby faktycznie była słaba w łóżku. No ale ja mam empatie i doskonale wiem, że źle dobrane słowa mogą po prostu zniszczyć taką dziewczynę wpędzając ją na długie miesiące albo i lata w kompleksy.

Kobiety mają zazwyczaj większe libido niż mężczyźni i są bardziej od nich zboczone no ale doskonale potrafią się maskować wink

"Jesteśmy marionetkami tańczącymi na sznurkach tych, którzy żyli przed nami, a pewnego dnia nasze dzieci przejmą po nas sznurki i będą tańczyły zamiast nas."

92 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-06-03 10:40:19)

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...

Sorry autorko- ale czy na tej terapii nie przerabiałaś problemu z tym, że jak coś idzie nie po Twojej myśli w ogóle, to masz tendencję do obwiniania otoczenia?
Z pełnosprawnym  też miałabyś problemy, gdyby nie spełniał Twoich oczekiwań. Ośrodek kontroli rzeczywistości masz chyba poza sobą- nie widzisz swojego wpływu. bardzo Ci to życie będzie utrudniać z kimkolwiek.
Dobre intencje to za mało- piekło jest nimi wybrukowane nieprzypadkowo.
Jakbym była tak potraktowana przez mężczyznę jak Ty to zrobiłaś- odniechciałoby mi się i seksu i jakichkolwiek kontaktów, po prostu bym się zamknęła na niego.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

93

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...

Jak nie ma penetracji, to znak że ciężko się dokopac. Penisa nie miał pokaźnego (tylko faceci gadają o rozmiarze hehe, a tu linijka w oczach), ale te 4cm poniżej średniej europejskiej to nie mikropenis. Za dużo do pokonania miał po drodze widocznie. Pracuj nad sobą droga autorko, a potem znajdź odpowiedniego faceta. Bo cóż innego pozostało.

-

94

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...
Ela210 napisał/a:

Sorry autorko- ale czy na tej terapii nie przerabiałaś problemu z tym, że jak coś idzie nie po Twojej myśli w ogóle, to masz tendencję do obwiniania otoczenia?
Z pełnosprawnym  też miałabyś problemy, gdyby nie spełniał Twoich oczekiwań. Ośrodek kontroli rzeczywistości masz chyba poza sobą- nie widzisz swojego wpływu. bardzo Ci to życie będzie utrudniać z kimkolwiek.
Dobre intencje to za mało- piekło jest nimi wybrukowane nieprzypadkowo.
Jakbym była tak potraktowana przez mężczyznę jak Ty to zrobiłaś- odniechciałoby mi się i seksu i jakichkolwiek kontaktów, po prostu bym się zamknęła na niego.

Dokładnie.
Autorko, daj mu już spokój po prostu.
To najlepsze, co możesz teraz zrobić.

95 Ostatnio edytowany przez Poniedzialkowa (2019-06-03 11:12:49)

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...

O rany niemogl sie „dokopać” bo ma bardzo słabe mięśnie nóg i pośladków. Ruchy bioder ma bardzo ograniczone. Nie wpadnę w anoreksję przecież z tego powodu. Prosiłam by kontrolował ręka, pomagał mi. Ja nie będę odwalać całej roboty! Podczas gdy on będzie tylko leżał.

Na początku obwinialam siebie, bo mi spadł popęd przez to jak ten seks wyglądał. Pózniej przyszła frustracja.

96

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...

SA inne pozycje ale Ty wbilas sobie do głowy ze ma być tak i tak jakby nie było żadnych ograniczeń. To mam na myśli pisząc ze zaprzeczasz niepełnosprawności.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

97

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...
Poniedzialkowa napisał/a:

Tia, bo z pewnoscia znajdzie sie taka, która absolutnie nie zapłacze nad tym, że niepełnosprawność partnera wpływa mocno na wspólny seks czy inne sprawy. Będzie to kobieta empatyczna do granic i czysta z charakteru jak łza. To chyba w bajkach.
A byłam z nim bo to świetny człowiek, po prostu. Chciałam by związek trwał jak najdłużej, ale seks nie wychodził (praktycznie zero penetracji, poza tym mało inicjatywy na coś więcej z jego strony) i zaczęliśmy żyć jak przyjaciele, nie para. Ale żeby to zmienić to trzeba otworzyć się na swoje ograniczenia, zrozumieć i wypracowywać fajny seks. A to trudne. Za trudne dla niego widać.

Zresztą on sam od początku zaznaczał jakie łóżko jest dla niego bardzo ważne, że bez seksu nie wyobraża sobie związku. Jednak sam nie inicjował. Nie robił NIC.


Zajmowałam się sportem niepełnosprawnych. Gdyby przyszedł do mnie ktoś nowy i ja bym mu powiedziała - słuchaj, nigdy nie osiągniesz sukcesu, choćbyś stawał na rzęsach, to w zasadzie mógłby już tego samego dnia iść do domu.
To, co Ty mu powiedziałaś, to był cios (nomen omen) poniżej pasa. On Ci napisał zresztą:

"Mentalnie mnie to załatwiło całkiem".

Co tu więcej drążyć?


Mało tego, przyjmując takiego chłopaka do sekcji, ja wiem, że on jest niepełnosprawny. Wiem, jakie ma ograniczenia, czyli nie wymagam od niego, aby on miał osiągi zdrowego, ale mogę mu pomóc tak się rozwinąć, że on zdobędzie olimpijski medal, tyle że na paraolimpiadzie.
Może być najlepszy korzystając z tego, co ma sprawne - w przypadku Twojego partnera dłonie, usta, język, ramiona... I penetracja w pozycjach, w których Ty kontrolujesz sytuację, bo on nie jest do tego zdolny, choćby się nie wiem, jak starał, nie da rady.

Teraz już pozamiatane, a Ty go nadal męczysz, po co to robisz ???

98 Ostatnio edytowany przez Poniedzialkowa (2019-06-03 12:04:59)

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...

O to to! Dokładnie tego chciałam - by korzystał z tego co ma sprawne - dłonie, język, usta. Nie robił tego. Leżał jak kłoda, stąd moja frustracja!
Sorry ale życie nie przygotowało mnie do związku z niepełnosprawnym. Nie byłam nigdy w związku z taką osobą. Powinnam wziąć kurs?!

Widziałam, że są problemy z pozycjami. On za to twierdził, że nie ma, że zawsze był na górze i wychodziło. No to spróbowaliśmy. Telepał się nade mną bez składu i ładu, żadnej czułości, penetracja też nie wychodziła, oczy wbite w sufit. Nie było to przyjemne ale się cieszyłam, że coś nowego i że się choć tyle postarał. Pochwaliłam.

99

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...

Z góry informuję, że przeczytałem tylko pierwszą stronę komentarzy, wiec mój post może być nieaktualny. Jednym słowem tragedia... Jak partner będzie miał np. szklane oko, sztuczną nogę, zeza, będzie niski lub garbaty, to rozumiem, że autorka będzie mu to systematycznie przypominać, żeby quźwa czasem nie zapomniał. Ile Ty masz lat? Ciekawe czy Tobie byłoby miło, gdyby partner zrobił vice versa. Proponuję wziąć koło... i doczytać w necie co z nim zrobić.

100

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...
mallwusia napisał/a:

Może być najlepszy korzystając z tego, co ma sprawne - w przypadku Twojego partnera dłonie, usta, język, ramiona... I penetracja w pozycjach, w których Ty kontrolujesz sytuację, bo on nie jest do tego zdolny, choćby się nie wiem, jak starał, nie da rady.

Teraz już pozamiatane, a Ty go nadal męczysz, po co to robisz ???

No tak, ale to on twierdził, że JEST do tego zdolny, więc autorka chciała nad tym pracować. Powinna się domyślić, że kłamie, bo mu głupio się przyznać? To że facet jest niepełnosprawny nie oznacza, że ma być traktowany w związku wg innych reguł - w takim wypadku powinien wprost przyznać, że nie leży to w jego możliwościach. I zabrać się za to, co leży. Nie było ani jednego, ani drugiego.

101

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...
SaraS napisał/a:
mallwusia napisał/a:

Może być najlepszy korzystając z tego, co ma sprawne - w przypadku Twojego partnera dłonie, usta, język, ramiona... I penetracja w pozycjach, w których Ty kontrolujesz sytuację, bo on nie jest do tego zdolny, choćby się nie wiem, jak starał, nie da rady.

Teraz już pozamiatane, a Ty go nadal męczysz, po co to robisz ???

No tak, ale to on twierdził, że JEST do tego zdolny, więc autorka chciała nad tym pracować. Powinna się domyślić, że kłamie, bo mu głupio się przyznać? To że facet jest niepełnosprawny nie oznacza, że ma być traktowany w związku wg innych reguł - w takim wypadku powinien wprost przyznać, że nie leży to w jego możliwościach. I zabrać się za to, co leży. Nie było ani jednego, ani drugiego.

Otóż to, nie udawajmy, że jest normalnie i kolorowo jeśli nie jest. Popracujmy nad tym by mimo iż może nie jest teraz najlepiej, to może być super. Zamówił kilka dni temu książkę na temat technik seksualnych bliskiego wschodu. Wspominał 2 miesiące temu, że chciałby spróbować seksu tantrycznego. Ucieszyłam się. Niestety na gadaniu się skończyło.

Taka już jestem i tego mnie nauczono na terapii - nie cenzurować się. Nie zamiatać problemów pod dywan. No ale jeśli dla niego obrazą jest stwierdzenie faktu, że przez niepełnosprawność seks jest ograniczony, to oznacza, że on ze swoją  niepełnosprawnością pogodzony nie jest. To jak nad tym pracować? Udając? Nie da się tak.

102 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-06-03 13:25:57)

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...
Cyngli napisał/a:

Osoby niepełnosprawne chcą być traktowane normalnie. Co nie oznacza, że lubią, jak im się tę niepełnosprawność wytyka w chamski sposób.
Mam chorego syna, stykam się z tym codziennie.

Tobie może się coś wydawać, ale to nie znaczy, że tak jest w rzeczywistości.

Oboje zachowali się niefajnie, zamiast spokojnie pogadać i spróbować czegoś innego. Zabrakło taktu od obu stron. Jednak uważam, że wypominanie komuś niepełnosprawności w taki sposób, jak to zrobiła Autorka, to już cios poniżej pasa.

Cóż chamskiego widzisz w stwierdzeniu, że „Twoje dziecko nigdy nie będzie zdrowe”? Chyba że ma szansę na wyleczenie, to przepraszam, ale jeśli nie ma szans na wyzdrowienie, to będziesz mu wbijać do głowy, że ma takie same możliwości jak osoba zdrowa, skoro w rzeczywistości ich nie ma, czy jednak postarasz się, żeby zaakceptował swoje ograniczenia i wykorzystał na maxa możliwości, które ma?

Bo autorka - twierdzę dalej - wielkiego chamstwa się nie dopuściła, stwierdziła fakt. Mogła tylko rzeczywiście być bardziej delikatna, jakoś ubrać to w słowa, złagodzić wydźwięk, tym bardziej, że dotyczyło to tak delikatnej sfery życia.


Poniedzialkowa napisał/a:

Taka już jestem i tego mnie nauczono na terapii - nie cenzurować się. Nie zamiatać problemów pod dywan. No ale jeśli dla niego obrazą jest stwierdzenie faktu, że przez niepełnosprawność seks jest ograniczony, to oznacza, że on ze swoją  niepełnosprawnością pogodzony nie jest. To jak nad tym pracować? Udając? Nie da się tak.

OK. Dobrze, że się nie cenzurujesz, Tylko wiesz, można tę samą rzecz powiedzieć na wiele sposobów. Wyciągnij sobie wnioski z tej sytuacji, bo sama widzisz, jak siedzą później w ludziach różne rzeczy, a jak padnie na kogoś tak zakompleksionego jak Twój partner, to koniec. Ktoś inny nawrzucałby Ci za brak dlikatności,  podniósłby się i otrzepał, ale to też trzeba wiedzieć z kim ma się do czynienia, a Ty chyba cośtam już wiedziałaś.

103

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...

Tak, zdecydowanie mogłam to jakoś rozegrać łagodniej, bardziej zachęcająco a tak facet mi się zablokował. Mam nauczkę.

104 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-06-03 13:44:20)

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...
Poniedzialkowa napisał/a:

O to to! Dokładnie tego chciałam - by korzystał z tego co ma sprawne - dłonie, język, usta. Nie robił tego. Leżał jak kłoda, stąd moja frustracja!
Sorry ale życie nie przygotowało mnie do związku z niepełnosprawnym. Nie byłam nigdy w związku z taką osobą. Powinnam wziąć kurs?!

Widziałam, że są problemy z pozycjami. On za to twierdził, że nie ma, że zawsze był na górze i wychodziło. No to spróbowaliśmy. Telepał się nade mną bez składu i ładu, żadnej czułości, penetracja też nie wychodziła, oczy wbite w sufit. Nie było to przyjemne ale się cieszyłam, że coś nowego i że się choć tyle postarał. Pochwaliłam.

A przepraszam, życie Cię nie przygotowało również do prowadzenia normalnej i empatycznej dyskusji? Jak ktoś śmierdzi, to mu to mówisz w taki sposób, że „słuchaj, śmierdzisz”? Jak ktoś jest garbaty, to walisz z grubej rury „jesteś garbaty”? Trochę empatii, jezu.

I tak, do związku z osobą niepełnosprawną trzeba się przygotować i mieć pewną wiedzę, zanim się skoczy na głęboką wodę.

——

Magdaleno, gdybym codziennie mówiła mojemu dziecku, że jest niepełnosprawny i nigdy nie będzie taki jak inne dzieci, to moje dziecko NIGDY nie zrobiłoby żadnego postępu, bo żyłoby z przekonaniem, że po co się starać, skoro i tak mu się nie uda, bo jest niepełnosprawny. To chyba logiczne. Trzeba motywować, a nie podcinać skrzydła. Więc ja mówię synowi „dzisiaj się nie udało - trudno. Następnym razem postarasz się bardziej”. Widzisz różnicę?

Kolejna różnica jest taka, że ja nie mam wyboru, to mój syn i moją rolą jest zadbanie o niego i wychowanie najlepiej jak potrafię, by w przyszłości był na tyle samodzielny, na ile się da.

Autorka ma wybór. Jeśli nie umie/nie chce, to nie musi. Proste.

105

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...
SaraS napisał/a:
mallwusia napisał/a:

Może być najlepszy korzystając z tego, co ma sprawne - w przypadku Twojego partnera dłonie, usta, język, ramiona... I penetracja w pozycjach, w których Ty kontrolujesz sytuację, bo on nie jest do tego zdolny, choćby się nie wiem, jak starał, nie da rady.

Teraz już pozamiatane, a Ty go nadal męczysz, po co to robisz ???

No tak, ale to on twierdził, że JEST do tego zdolny, więc autorka chciała nad tym pracować. Powinna się domyślić, że kłamie, bo mu głupio się przyznać? To że facet jest niepełnosprawny nie oznacza, że ma być traktowany w związku wg innych reguł - w takim wypadku powinien wprost przyznać, że nie leży to w jego możliwościach. I zabrać się za to, co leży. Nie było ani jednego, ani drugiego.

Tutaj się Saro zgodzę, że komunikacja szwankowała po obu stronach.

106 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-06-03 14:37:32)

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...
Cyngli napisał/a:

Magdaleno, gdybym codziennie mówiła mojemu dziecku, że jest niepełnosprawny i nigdy nie będzie taki jak inne dzieci, to moje dziecko NIGDY nie zrobiłoby żadnego postępu, bo żyłoby z przekonaniem, że po co się starać, skoro i tak mu się nie uda, bo jest niepełnosprawny. To chyba logiczne. Trzeba motywować, a nie podcinać skrzydła. Więc ja mówię synowi „dzisiaj się nie udało - trudno. Następnym razem postarasz się bardziej”. Widzisz różnicę?

Kolejna różnica jest taka, że ja nie mam wyboru, to mój syn i moją rolą jest zadbanie o niego i wychowanie najlepiej jak potrafię, by w przyszłości był na tyle samodzielny, na ile się da.

Autorka ma wybór. Jeśli nie umie/nie chce, to nie musi. Proste.

Po pierwsze, to chyba nie doczytałaś wątku, bo autorka tylko raz użyła argumentu z niepełnosprawnością partnera i wynikającą z tego niemożnością dorównania osobie zdrowej jako argumentu do rozpoczęcia pracy w tym obszarze, a nie codziennie karmiła go dołującymi kwestiami. To pierwsza różnica
Po drugie, rzeczywiście rola matki i partnerki jest zdecydowanie inna, a tutaj mamy sytuację, że od partnerki oczekuje się żeby matkowała dorosłemu mężczyźnie. On jest niedojrzały, co zdecydowanie widać po jego zachowaniach, ale nie możemy traktować go jak chłopca.

Co do wyboru, Gdyba facet był szczery i uczciwy, a co najważniejsze zależałoby mu na relacji, to nie udawałby w słowach łóżkowego macho, skoro jego niepełnosprawność to wyklucza i nie mamiły autorki wizjami superseksu tylko szczerze i wprost powiedział, jak się sprawy mają. A w przypadku problemów nie wycofywały się rakiem, tylko podjął trud zmierzenia się z problemami.
Tak więc on miał wybór i wybrał kłamstwo i tchórzostwo.

Swoją droga jakaś matka go nie przygotowała na trudy dorosłości niepełnosprawnego człowieka.

107 Ostatnio edytowany przez Poniedzialkowa (2019-06-03 14:36:39)

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...

Cyngli, śmiem wątpić, śledząc Twoje posty, czy Ty wiesz czym jest empatyczna dyskusja.
Ty myślisz, że on sam obchodził się ze mną jak z jajkiem? No wcale nie. Świadczyć też o tym mogą jego wspomnienia na temat ex, jak również jego opowieści, gdy pracował w policji i chodził z kolegami na kurwy. Przełknęłam to bo to przeszłość. Przełknęłam również to jak ex długoletnią partnerkę z którą miał dzieci, zdradzał z jakąś inną panią, żyjąc pod wspólnym dachem (z dziećmi).Co ja mówię, on z obiema sypiał w tym samym czasie.

Tchórz i tyle.

108

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...

Tak, na pewno tak właśnie było przy jego kruchej psychice. Wiedział co Ci mówić by Ci zaimponować.

-

109 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-06-03 15:15:48)

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...
Poniedzialkowa napisał/a:

Cyngli, śmiem wątpić, śledząc Twoje posty, czy Ty wiesz czym jest empatyczna dyskusja.
Ty myślisz, że on sam obchodził się ze mną jak z jajkiem? No wcale nie. Świadczyć też o tym mogą jego wspomnienia na temat ex, jak również jego opowieści, gdy pracował w policji i chodził z kolegami na kurwy. Przełknęłam to bo to przeszłość. Przełknęłam również to jak ex długoletnią partnerkę z którą miał dzieci, zdradzał z jakąś inną panią, żyjąc pod wspólnym dachem (z dziećmi).Co ja mówię, on z obiema sypiał w tym samym czasie.

Tchórz i tyle.

Coraz więcej tych nowych informacji wyciągasz...
Daj spokój, nie odpowiada Ci jako partner i tyle.


Oboje zachowali się beznadziejnie i już o tym pisałam.
Dlaczego matka go nie przygotowała? Bo może po prostu nie był niepełnosprawny od urodzenia, zwłaszcza, że podobno wcześniej był w policji.

110

Odp: On niepełnosprawny. Związek sypie sie...

Niepełnosprawny od urodzenia. Ojciec załatwił robotę w policji.

Posty [ 56 do 110 z 143 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » On niepełnosprawny. Związek sypie sie...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018