Dziewczyny.
Mam problem. A tak naprawdę wiele problemów zdrowotno - urodowych, które uprzykrzają mi życie od niecałego roku. Mam 25 lat, niecały rok temu rozpoczęłam stałą pracę biurową na pełen etat. No i się zaczęło.
Po pierwsze pogorszyła mi się strasznie cera. Nie widać tego na pierwszy rzut oka i nawet lekki makijaż jest w stanie to ukryć, ale jak się zbliżę do lustra to widzę całą masę zaskórników na brodzie, nad ustami, a nawet niektóre pojawiają się na policzkach - czego wcześniej NIGDY nie było. Na plecach trądzik straszny - ciagle siedzę i drapię plecy, aż mi chłopak powiedział, że jak to jeszcze raz zobaczy to da mi po łapach. ![]()
Strasznie uwidocznil mi się cellulit, masuję ostro bańką chińską, ale mam wrażenie, że może przesadziłam, bo porobilam sobie chyba jeszcze większe dziury za mocno zasysając skórę - załamka - tyłek i tylna strona ud jak teren wulkaniczny.
Przetłuszczają mi się wlosy. kiedyś mogłam myć co 3-4 dni bez żadnego problemu, teraz już 2 dnia muszę umyć bo inaczej istnieje duże zagrożenie strąkami - ale to pikuś przy reszcie.
Podczas okresu musze brać dzień wolny w pracy, bo bóle mam tak straszne, że płaczę i dostaję gęsiej skórki - wcześniej ibuprom załatwiał sprawę na wiele godzin, teraz przyjeżdża karetka z zastrzykiem z pyralginy. (Wszystkie badania już robiłam (poza hormonami) - nic nie wyszło)
Dostałam hemoroidów!! Zapewne są łagodne i we wczesnej fazie, ale ok 2 razy w miesiącu mam atak - boli mnie i swędzi nie do wytrzymania. Może hemoroidy sa powiązane z bolesnym okresem - w końcu to bliskie odleglości - właśnie na to wpadłam...
Mam jakiś zespół suchego oka czy inne cholerstwo i męczę się z nim od miesiąca - o soczewkach mogę zapomnieć, więc użeram się z okularami, w ktorych nie wyglądam moim zdaniem atrakcyjnie.
I na dokładkę - schudłam jakos mimowolnie i zmalał mi oraz opadł - zawsze ladny, duży i jędrny - biust. Pojawiły się na nim też rozstępy. No rozpacz.
Nie zamartwiam się jakoś tym wszystkim dniami i nocami, ale ciągle co na siebie spojrzę, to widzę, że jeszcze rok-2 lata temu byłam zupełnie inną osobą bez tych wszystkich problemów i niedoskonałosci... a teraz jakby jakaś plaga mnie dopadła - czy to zwykłe starzenie się? Czy juz zaczyna mi wszystko zwisać opadać, dostaję trądziku a moje jelita nie wyrabiają i na to nie ma lekarstwa? Może to hormony i powinnam brać pigułki na wyregulowanie tego... Czy to naturalne i mam się z tym wszystkim pogodzić? Ja wiem że ludzie mają gorsze problemy- oczywiście, tylko widzicie, dla mnie w tym momencie problemem jest to, że kiedyś wychodzilam z domu jak stałam i pewna siebie i otrzymywałam pozytywne opinie otoczenia, a teraz, żeby doprowadzić się do porzadku muszę spędzać coraz wiecej czasu przed lustrem, wydawać coraz więcej na kosmetyki i przechadzać się po lekarzach parę razy w miesiącu... Czy też tak macie/miałyście?