Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 56 do 95 z 95 ]

56

Odp: Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku

gregor25, związek ma dodawać skrzydeł, być bezpieczną ostoją, do której chce się wracać i wraca się z czystą przyjemnością. Związek z założenia ma być synergią, wartością dodaną, czyli w związku czujesz się ogólnie bardziej szczęśliwy, niż bez związku. Pytanie teraz takie: czujesz się szczęśliwy czy nie; chcesz z nią spędzać czas, czy nie? Miło jest tam tobie z nią (ale TOBIE,a  nie jej), czy nie? Czy milej jest ci samemu?

To są proste rzeczy. Tak, jak pisałam - trafiając na właściwą osobę nie ma się takich myśli, jakie sam masz. Oczywiście nawet w najlepszych związkach kryzysiki mniejsze czy większe zdarzają się, to normalne, a jakieś drobne cechy mogą denerwować, dopóki się nie "przegryziecie" czy nie przyzwyczaicie się do nich. Jednak to wszystko nadal stanowi tylko drobnicę, która nie zaciemnia całości, a nie jakiś fundament do zastanawiania się o "być czy nie być".

Musisz o tym sobie pomyśleć, bo żeby nie było tak, że ty się zdeklarujesz, ona też się zdeklaruje bo zakochana, po czym będziesz coraz bardziej sfrustrowany i zmęczony. A ona będzie tracić tylko swój czas z niewłaściwą osobą.
Musisz też pomyśleć też nad swoimi intencjami, które tobą kierują przy chęci ustabilizowania się. Bo tylko robienie partnerce dobrze, aby ona była zadowolona, lub robienie tylko sobie dobrze (bo chcę się teraz zaraz ustabilizować, bo tak!) - nikomu na dobre nie wyjdzie w dłuższej perspektywie. To cżłowiek ze swoimi cechami, które powodują u ciebie to, zę się po prostu dobzre przy nim czujesz ma być motorem do tworzenia związku, a nie jakieś tam techniczne bardziej sprawy na jakich - mam wrażenie - ty się skupiasz.

Dużo osób jest w iluś związkach, zanim trafi na kogoś właściwego... obecnie statystycznie to manie ok 3-4 partnerów przed tym właściwym.

Zobacz podobne tematy :

57 Ostatnio edytowany przez SamotnaWilczycaa (2019-04-01 01:39:29)

Odp: Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku
gregor25 napisał/a:

Witajcie,

Chciałbym się podzielić z Wami problemem, jaki mam w związkach z kobietami...

Do tej pory w swoim życiu miałem 3 poważne związki. Pierwszy zakończyłem po około 10 miesiącach. Na początku było super - spotkania, coraz większe pieszczoty, nocowania, wyjazdy. Dziewczyna była świetna zarówno w łóżku, jak i w życiu, wydawało mi się wręcz, że to ta jedyna. Ale tak po 8 miesiącach zacząłem czuć się dziwnie. Jakby jak weszliśmy na wysoki poziom znajomości i zamiast się z tego cieszyć, to mi zaczęło coś przeszkadzać. Spotkania zaczęły mi ciążyć, miałem wrażenie że jakby to wszystko się wypaliło i czas spędzany razem nie sprawiał mi juz takiej radości.

Kolejny związek zakończyłem jeszcze szybciej bo po pół roku. Mając doświadczenia z poprzedniego związku uważałem już z deklaracjami i obietnicami, ale jednak wszystko szło bardzo dobrze. Znów dziewczyna się mocno zaangażowała a mi się w końcu znudziła... Praktycznie taka sama sytuacja.

Potem odczekałem trochę i wszedłem w kolejny związek. Jesteśmy razem już ponad 7 miesięcy, ale mam wrażenie, że znowu zaczyna się to samo... Kurczę, zawsze chciałem mieć jakąś stabilizację, założyć rodzinę. A tu średnio trochę ponad pół roku i mi się dziewczyna nudzi. Na początku tłumaczyłem sobie, że to po prostu nie ta dziewczyna, ale jeśli wszystko w niej jest super, a po raz kolejny mam tą samą sytuację, to zaczynam się zastanawiać czy wszystko ze mną jest OK?

Może ktoś Ci nagadał głupot o związkach/kobietach- że nie warto, że  tylko problemy itp ,
i Ty im dalej, boisz się bardziej? Stąd negatywne nastawienie, rezygnacja?
Wolisz zrezygnować, niż wejść głębiej, z obawy przed nieznanym?

Nie znam Cie prywatnie, więc moge tylko gdybać jaki jesteś...
-Może nie potrafisz kochac, bo sam siebie nie kochasz? nie wiem... Ty znasz siebie lepiej.

"Seksapil to sprawa wnętrza kobiety. Gdyby chodziło o urodę, to wszystkie ładne kobiety byłyby seksowne,
a nie są"
"Wiem więcej niż powiem,
myślę więcej niż mówię, obserwuję więcej niż sądzisz"

58 Ostatnio edytowany przez gregor25 (2019-04-01 09:46:08)

Odp: Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku

Po ostatnich dniach mam też taką obserwację, że się za bardzo spinam. Po prostu chciałem, żeby było wszystko idealnie, różne super randki wymyślałem, żeby wszystko dla niej było super, a tak się zawsze nie da. I tak mi się wydaje, że przez te pierwsze pół roku taki jestem i jestem nakręcony na dziewczynę, podoba mi się i jej, czuję się świetnie że ją mam ale jestem jakoś chyba zmęczony psychicznie... i w końcu organizm nie wytrzymuje przez czuje totalne wypalenie.

Ostatnie dni trochę wyluzowałem... Po tych kilku postach tutaj jakby ciśnienie ze mnie zeszło i to pomogło. Może nie jest jeszcze idealnie ale czuję, że coś się w mojej głowie zmienia i zaczynam się znowu cieszyć związkiem, ale tak już jakoś inaczej.
Najciekawsze jest to, że na moją obecną dziewczynę patrzę przyszłościowo, widzę, że można by zbudować z nią coś trwałego i na ten moment zupełnie nie kręcą mnie inne, nie wyobrażam sobie życia z inną. A mimo to pojawiała się niechęć do spotkań, choć w ten weekend trochę mniej...

59

Odp: Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku

Ja tu widzę lęk przed bliskością, przed zaangażowaniem. Gdy emocje opadają, motylki w brzuchu ustają pojawia się zwykła codzienność i proza życia usnuta problemami, klotniami itd. Niestety to całkiem normalne i każdy przez to przechodzi wcześniej lub później. Jeśli w tym czasie nie pojawia się przyjaźń, bliskość, zaangażowanie to związek się nie utrzyma. Miałam to samo W drugą stronę... Przestawało mi tak jakby zależeć, ale potem tęskniłam. Mam wrażenie że masz Jak mój facet... uciekasz przed zaangażowaniem bo ktoś mógłby to wykorzystać. Łatwiej więc jest zmienić dziewczynę jak rekawiczke niż się zmierzyć z problemami życia codziennego. Nie dojrzałeś do tego po prostu...

60

Odp: Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku
gregor25 napisał/a:

Witajcie,

Chciałbym się podzielić z Wami problemem, jaki mam w związkach z kobietami...

Do tej pory w swoim życiu miałem 3 poważne związki. Pierwszy zakończyłem po około 10 miesiącach. Na początku było super - spotkania, coraz większe pieszczoty, nocowania, wyjazdy. Dziewczyna była świetna zarówno w łóżku, jak i w życiu, wydawało mi się wręcz, że to ta jedyna. Ale tak po 8 miesiącach zacząłem czuć się dziwnie. Jakby jak weszliśmy na wysoki poziom znajomości i zamiast się z tego cieszyć, to mi zaczęło coś przeszkadzać. Spotkania zaczęły mi ciążyć, miałem wrażenie że jakby to wszystko się wypaliło i czas spędzany razem nie sprawiał mi juz takiej radości.

Kolejny związek zakończyłem jeszcze szybciej bo po pół roku. Mając doświadczenia z poprzedniego związku uważałem już z deklaracjami i obietnicami, ale jednak wszystko szło bardzo dobrze. Znów dziewczyna się mocno zaangażowała a mi się w końcu znudziła... Praktycznie taka sama sytuacja.

Potem odczekałem trochę i wszedłem w kolejny związek. Jesteśmy razem już ponad 7 miesięcy, ale mam wrażenie, że znowu zaczyna się to samo... Kurczę, zawsze chciałem mieć jakąś stabilizację, założyć rodzinę. A tu średnio trochę ponad pół roku i mi się dziewczyna nudzi. Na początku tłumaczyłem sobie, że to po prostu nie ta dziewczyna, ale jeśli wszystko w niej jest super, a po raz kolejny mam tą samą sytuację, to zaczynam się zastanawiać czy wszystko ze mną jest OK?

Dam Ci dobrą i darmową poradę smile. Nie ma obowiązku bycia w związku. Ba, Twoje życie wcale nie musi być przez to gorsze czy mniej atrakcyjne. Zatem najzwyczajniej na świecie nie zawracaj dupy innym osobom (tracisz ich czas i w dłuższej perspektywie swój) i zajmij się po prostu sobą. Wierz mi, założenie rodziny, to nie jest żadna misja tylko wolny wybór.

61

Odp: Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku
Oen_242 napisał/a:
gregor25 napisał/a:

Witajcie,

Chciałbym się podzielić z Wami problemem, jaki mam w związkach z kobietami...

Do tej pory w swoim życiu miałem 3 poważne związki. Pierwszy zakończyłem po około 10 miesiącach. Na początku było super - spotkania, coraz większe pieszczoty, nocowania, wyjazdy. Dziewczyna była świetna zarówno w łóżku, jak i w życiu, wydawało mi się wręcz, że to ta jedyna. Ale tak po 8 miesiącach zacząłem czuć się dziwnie. Jakby jak weszliśmy na wysoki poziom znajomości i zamiast się z tego cieszyć, to mi zaczęło coś przeszkadzać. Spotkania zaczęły mi ciążyć, miałem wrażenie że jakby to wszystko się wypaliło i czas spędzany razem nie sprawiał mi juz takiej radości.

Kolejny związek zakończyłem jeszcze szybciej bo po pół roku. Mając doświadczenia z poprzedniego związku uważałem już z deklaracjami i obietnicami, ale jednak wszystko szło bardzo dobrze. Znów dziewczyna się mocno zaangażowała a mi się w końcu znudziła... Praktycznie taka sama sytuacja.

Potem odczekałem trochę i wszedłem w kolejny związek. Jesteśmy razem już ponad 7 miesięcy, ale mam wrażenie, że znowu zaczyna się to samo... Kurczę, zawsze chciałem mieć jakąś stabilizację, założyć rodzinę. A tu średnio trochę ponad pół roku i mi się dziewczyna nudzi. Na początku tłumaczyłem sobie, że to po prostu nie ta dziewczyna, ale jeśli wszystko w niej jest super, a po raz kolejny mam tą samą sytuację, to zaczynam się zastanawiać czy wszystko ze mną jest OK?

Dam Ci dobrą i darmową poradę smile. Nie ma obowiązku bycia w związku. Ba, Twoje życie wcale nie musi być przez to gorsze czy mniej atrakcyjne. Zatem najzwyczajniej na świecie nie zawracaj dupy innym osobom (tracisz ich czas i w dłuższej perspektywie swój) i zajmij się po prostu sobą. Wierz mi, założenie rodziny, to nie jest żadna misja tylko wolny wybór.


Masz rację. Tylko, że ja bym chciał... I po prostu póki co mi nie wychodzi, ale bardzo chciałbym w końcu mieć kogoś z kim mógłbym zamieszkać i spędzić całe życie.

62 Ostatnio edytowany przez teeom (2019-04-01 10:44:17)

Odp: Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku

gregor25 dodaj do siebie te dwie rzeczy:


gregor25 napisał/a:

...z ojcem może mam gorszy kontakt jak z matką, bo ojciec jest dość chłodnym człowiekiem...

+

gregor25 napisał/a:

...jak weszliśmy na wysoki poziom znajomości i zamiast się z tego cieszyć, to mi zaczęło coś przeszkadzać...

Przede wszystkim gorszy kontakt z jednym z rodziców to nie pomijalna kwestia. Jak wygląda relacja Waszych rodziców? Jakim mężem jest Twój ojciec dla Twojej mamy?

Z tego co opisujesz to wygląda jakbyś tkwił w związku do momentu aż przeminie Ci uczucie zakochania. W każdej relacji po 3-9 miesiącach motylki opadają i następuje zetknięcie z rzeczywistością. Związek to nie jest ciągły hype. To świadomy wybór, że chcemy dzielić codzienność z tą drugą osobą. Przeczytaj pierwszy lepszy artykuł, albo obejrzyj video nt. czym jest zauroczenie, czym zakochanie a czym miłość. Może znajdziesz odpowiedź na swoje pytanie.

Być może jest to związane z osobą Twojego ojca. Gdy związek dochodzi do momentu, w którym przemijają silne emocje zakochania i trzeba zbudować więź opartą na głębokim uczuciu to być może wychodzi Twój chłód emocjonalny, który masz po ojcu. Możesz nawet nie znać i nie rozumieć tych uczuć dlatego wydaje Ci się, że po tym pewnym okresie czasu zostaje pustka. Odczuwasz jednak pewien dyskomfort a to mogą być te emocje zakopane gdzieś głęboko, które powodują dyskomfort ponieważ nie wiesz czym one są, nie rozumiesz ich i nie wiesz jak się z nimi obchodzić.

63 Ostatnio edytowany przez madoja (2019-04-01 11:20:59)

Odp: Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku

A ja bym się aż tak strasznie tym nie zamartwiała.
Miałam to samo.
Każdy facet nudził mi się po paru miesiącach. Wszystkim dookoła udawało się budować trwałe związki, a dla mnie to było jakieś nieosiągalne.
Aż z jednym po prostu "pykło" i jesteśmy razem 10 lat.

Może jesteś typem faceta który potrzebuje wyzwań. Kobiety która wciąż będzie Cię fascynować, zaskakiwać. Może te 3 kobiety były nudne po prostu. Przewidywalne. Banalne. Typowe.

A może te kobiety zbyt Cię osaczały a jesteś typem samotnika/introwertyka i bardziej potrzebujesz swojej prywatni? Stąd niechęć do częstych spotkań.

Bez przesady, że autor się bawi dziewczynami, bo się nie bawi. Związki są i związki się kończą. Nikt nie ma obowiązku wchodzić w małżeństwo z pierwszą osobą którą tylko pozna. Niech facet szuka, poznaje i niech dobrze wybierze właściwą osobę.

64 Ostatnio edytowany przez gregor25 (2019-04-01 12:32:22)

Odp: Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku
teeom napisał/a:

gregor25 dodaj do siebie te dwie rzeczy:


gregor25 napisał/a:

...z ojcem może mam gorszy kontakt jak z matką, bo ojciec jest dość chłodnym człowiekiem...

+

gregor25 napisał/a:

...jak weszliśmy na wysoki poziom znajomości i zamiast się z tego cieszyć, to mi zaczęło coś przeszkadzać...

Przede wszystkim gorszy kontakt z jednym z rodziców to nie pomijalna kwestia. Jak wygląda relacja Waszych rodziców? Jakim mężem jest Twój ojciec dla Twojej mamy?

Z tego co opisujesz to wygląda jakbyś tkwił w związku do momentu aż przeminie Ci uczucie zakochania. W każdej relacji po 3-9 miesiącach motylki opadają i następuje zetknięcie z rzeczywistością. Związek to nie jest ciągły hype. To świadomy wybór, że chcemy dzielić codzienność z tą drugą osobą. Przeczytaj pierwszy lepszy artykuł, albo obejrzyj video nt. czym jest zauroczenie, czym zakochanie a czym miłość. Może znajdziesz odpowiedź na swoje pytanie.

Być może jest to związane z osobą Twojego ojca. Gdy związek dochodzi do momentu, w którym przemijają silne emocje zakochania i trzeba zbudować więź opartą na głębokim uczuciu to być może wychodzi Twój chłód emocjonalny, który masz po ojcu. Możesz nawet nie znać i nie rozumieć tych uczuć dlatego wydaje Ci się, że po tym pewnym okresie czasu zostaje pustka. Odczuwasz jednak pewien dyskomfort a to mogą być te emocje zakopane gdzieś głęboko, które powodują dyskomfort ponieważ nie wiesz czym one są, nie rozumiesz ich i nie wiesz jak się z nimi obchodzić.

Ojciec jest dość chłodnym człowiekiem, nie powiem. W stosunku do mamy bywał no trochę niemiły, jakieś głupie docinki, raczej mało jej mówił o uczuciach, przynajmniej przy mnie. Ale pokłócili się, mijało i było znowu dobrze. Ja miałem zawsze świadomość, że to nie jest dobre, co on robi. I nie lubiłem tego stanu, kiedy byli pokłóceni, próbowałem nawet trochę ich godzić.

A jak taki dyskomfort zwalczyć, mimo wszystko jestem inny niż mój ojciec, mam inne podejście do życia. Jak wydobyć te pozytywne emocje?



madoja napisał/a:

A ja bym się aż tak strasznie tym nie zamartwiała.
Miałam to samo.
Każdy facet nudził mi się po paru miesiącach. Wszystkim dookoła udawało się budować trwałe związki, a dla mnie to było jakieś nieosiągalne.
Aż z jednym po prostu "pykło" i jesteśmy razem 10 lat.

Może jesteś typem faceta który potrzebuje wyzwań. Kobiety która wciąż będzie Cię fascynować, zaskakiwać. Może te 3 kobiety były nudne po prostu. Przewidywalne. Banalne. Typowe.

A może te kobiety zbyt Cię osaczały a jesteś typem samotnika/introwertyka i bardziej potrzebujesz swojej prywatni? Stąd niechęć do częstych spotkań.

Bez przesady, że autor się bawi dziewczynami, bo się nie bawi. Związki są i związki się kończą. Nikt nie ma obowiązku wchodzić w małżeństwo z pierwszą osobą którą tylko pozna. Niech facet szuka, poznaje i niech dobrze wybierze właściwą osobę.

Nie bawię się, zawsze mam duże wyrzuty sumienia, kiedy muszę powiedzieć, że to nie to, że już nie dam rady.
I wewnątrz siebie czuję, że bardzo chcę z tą obecną iść dalej razem przez życie. Ale jakoś to wszystko nie trybi i czuję ten właśnie wspominany dyskomfort, chociaż jak mówiłem, w ostatnie trochę mniejszy, może uświadamiam sobie, że motylków już nie będzie i teraz czas na dojrzały związek, świadomie przez życie?

65

Odp: Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku
madoja napisał/a:

Każdy facet nudził mi się po paru miesiącach. Wszystkim dookoła udawało się budować trwałe związki, a dla mnie to było jakieś nieosiągalne.
Aż z jednym po prostu "pykło" i jesteśmy razem 10 lat.

Coś pykło? Myślę, że dobrze jest znać siebie i swoje potrzeby niż miotać się w życiu i czekać, aż coś może szczęśliwie pyknie.

Czy jak się relacja popsuje to też, nie będziesz wiedziała dlaczego tylko uznasz, że po prostu coś nie pykło i bezrefleksyjnie będziesz czekała na kolejną?

66

Odp: Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku
madoja napisał/a:

A ja bym się aż tak strasznie tym nie zamartwiała.
Miałam to samo.
Każdy facet nudził mi się po paru miesiącach. Wszystkim dookoła udawało się budować trwałe związki, a dla mnie to było jakieś nieosiągalne.
Aż z jednym po prostu "pykło" i jesteśmy razem 10 lat.

Może jesteś typem faceta który potrzebuje wyzwań. Kobiety która wciąż będzie Cię fascynować, zaskakiwać. Może te 3 kobiety były nudne po prostu. Przewidywalne. Banalne. Typowe.

A może te kobiety zbyt Cię osaczały a jesteś typem samotnika/introwertyka i bardziej potrzebujesz swojej prywatni? Stąd niechęć do częstych spotkań.

Bez przesady, że autor się bawi dziewczynami, bo się nie bawi. Związki są i związki się kończą. Nikt nie ma obowiązku wchodzić w małżeństwo z pierwszą osobą którą tylko pozna. Niech facet szuka, poznaje i niech dobrze wybierze właściwą osobę.

Ale wiedziałaś, co Ci w tamtych nie pasowało  czy kompletny brak refleksji? Bo u autora nie widać personalizacji tych związków- tak jakby- dziewczyna to dziewczyna i już.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

67

Odp: Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku
gregor25 napisał/a:

Ojciec jest dość chłodnym człowiekiem, nie powiem. W stosunku do mamy bywał no trochę niemiły, jakieś głupie docinki, raczej mało jej mówił o uczuciach, przynajmniej przy mnie. Ale pokłócili się, mijało i było znowu dobrze. Ja miałem zawsze świadomość, że to nie jest dobre, co on robi. I nie lubiłem tego stanu, kiedy byli pokłóceni, próbowałem nawet trochę ich godzić.

A jak taki dyskomfort zwalczyć, mimo wszystko jestem inny niż mój ojciec, mam inne podejście do życia. Jak wydobyć te pozytywne emocje?

Na początek musisz sobie uświadomić i przyjąć, że Twój ojciec jako najważniejszy mężczyzna w Twoim życiu wykształtował w Tobie takie a nie inne wzorce okazywania uczuć. Euforia, kwiaty i wspólne spędzanie czasu to są rzeczy bardzo powierzchowne. Twój ojciec pewnie w podobny sposób uwodził mamę na początku znajomości. Możesz się też zastanowić nad tym, jacy byli jego rodzice (Twoi dziadkowie) jeśli ich znałeś. Takie rzeczy przechodzą z rodziców na potomstwo.

Jestem w podobnej sytuacji do Twojej. Sytuację z ojcem można by rzecz mam bliźniaczą aczkolwiek pewnie różni się ona wieloma szczegółami. Dopiero jakiś czas temu uświadomiłem sobie z pomocą specjalisty jak silnie oddziałuje to na moje życie. Znajdę jutro czas i napiszę Ci trochę więcej o tym w wiadomości prywatnej.

Na ten moment mogę udzielić Ci krótkiej porady. Jeśli dziewczyna, z którą jesteś podoba Ci się, wyznaje podobne wartości i przede wszystkim macie podobne długoterminowe cele dotyczące kariery, zakładania rodziny i tego kiedy powinny się one wydarzyć to powinieneś dać szansę tej relacji. Przede wszystkim wiedz, że długotrwała relacja to nie jest po prostu samonapędzające nas silne uczucie. To jest coś co TY i ONA budujecie nieustannie. Na początku dostajecie zastrzyk energii (zauroczenie, zakochanie) aby zrobić podwaliny a potem jest już głównie praca z obu stron.

Przede wszystkim gdy odczuwasz ten dyskomfort o którym piszesz do nie uciekaj dosłownie i w przenośni. Dosłownie, czyli nie kończ relacji. W przenośni nie uciekaj emocjonalnie. Czyli po prostu skup się na nim i pozwól sobie aby Cię trochę pomęczył. Nie próbuj nagle uciekać w jakieś czynności - sprzątanie, jedzenie, sport, czytaine, telewizja albo np. myślenie o czymś przyjemnym albo fantazjowanie. Na początku nawet nie będziesz zauważał, że często pewnie tak robisz gdy nadciąga fala tego uczucia.

Gdy już to opanujesz i będziesz w stanie eksponować się na ten dyskomfort przez dłuższy czas spróbuj rozkładać to uczucie na części pierwsze. Analizuj jak ten dyskomfort łączy się z Twoimi myślami w danym momencie. Ten dyskomfort to jest pewnego rodzaju spektrum uczuć, które zlało się właśnie w takie jedno nieprzyjemne odczucie. Mózg się broni przed tym ponieważ tego nie rozumie. Jeśli będziesz się na to eksponował to po pewnym czasie zacznie się to rozpadać na kawałki, w którym powinieneś dostrzec części pierwsze. Niestety nie jest to przyjemne ani łatwe ani też krótkie przedsięwzięcie. Najpewniej przysporzy Ci bardzo dużo nieprzyjemnych doznań, od których wielokrotnie będziesz chciał uciec - łzy są niewykluczone. Zmiany widoczne są bardziej na przestrzeni tygodni i miesięcy aniżeli dni. Zastanów się czy chcesz się mierzyć z takim przedsięwzięciem. Może to być też trudny sprawdzian dla Twojej relacji.

68

Odp: Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku

Problem jest z tobą autorze, a nie z dziewczynami. Po ludzku nie dorosłeś do tego, że w każdym związku kiedys konczy sie fala pierwszych uniesień a zaczyna sie zwykla proza życia i "to juz nie to co na początku"

69 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-04-01 13:33:38)

Odp: Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku
Fijałka napisał/a:

Problem jest z tobą autorze, a nie z dziewczynami. Po ludzku nie dorosłeś do tego, że w każdym związku kiedys konczy sie fala pierwszych uniesień a zaczyna sie zwykla proza życia i "to juz nie to co na początku"

No nie do końca to tak wygląda- bo w tej prozie zycia powinna budować się bliskość i przywiązanie i motylki też są, tylko nie cały czas fruwają.
Powiedziałabym, że zyskujmy, a nie tracimy. Kolega wyżej może mieć rację, ale i Madoja też: bo nie każdy do każdego pasuje.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

70 Ostatnio edytowany przez gregor25 (2019-04-01 13:46:23)

Odp: Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku
teeom napisał/a:
gregor25 napisał/a:

Ojciec jest dość chłodnym człowiekiem, nie powiem. W stosunku do mamy bywał no trochę niemiły, jakieś głupie docinki, raczej mało jej mówił o uczuciach, przynajmniej przy mnie. Ale pokłócili się, mijało i było znowu dobrze. Ja miałem zawsze świadomość, że to nie jest dobre, co on robi. I nie lubiłem tego stanu, kiedy byli pokłóceni, próbowałem nawet trochę ich godzić.

A jak taki dyskomfort zwalczyć, mimo wszystko jestem inny niż mój ojciec, mam inne podejście do życia. Jak wydobyć te pozytywne emocje?

Na początek musisz sobie uświadomić i przyjąć, że Twój ojciec jako najważniejszy mężczyzna w Twoim życiu wykształtował w Tobie takie a nie inne wzorce okazywania uczuć. Euforia, kwiaty i wspólne spędzanie czasu to są rzeczy bardzo powierzchowne. Twój ojciec pewnie w podobny sposób uwodził mamę na początku znajomości. Możesz się też zastanowić nad tym, jacy byli jego rodzice (Twoi dziadkowie) jeśli ich znałeś. Takie rzeczy przechodzą z rodziców na potomstwo.

Jestem w podobnej sytuacji do Twojej. Sytuację z ojcem można by rzecz mam bliźniaczą aczkolwiek pewnie różni się ona wieloma szczegółami. Dopiero jakiś czas temu uświadomiłem sobie z pomocą specjalisty jak silnie oddziałuje to na moje życie. Znajdę jutro czas i napiszę Ci trochę więcej o tym w wiadomości prywatnej.

Na ten moment mogę udzielić Ci krótkiej porady. Jeśli dziewczyna, z którą jesteś podoba Ci się, wyznaje podobne wartości i przede wszystkim macie podobne długoterminowe cele dotyczące kariery, zakładania rodziny i tego kiedy powinny się one wydarzyć to powinieneś dać szansę tej relacji. Przede wszystkim wiedz, że długotrwała relacja to nie jest po prostu samonapędzające nas silne uczucie. To jest coś co TY i ONA budujecie nieustannie. Na początku dostajecie zastrzyk energii (zauroczenie, zakochanie) aby zrobić podwaliny a potem jest już głównie praca z obu stron.

Przede wszystkim gdy odczuwasz ten dyskomfort o którym piszesz do nie uciekaj dosłownie i w przenośni. Dosłownie, czyli nie kończ relacji. W przenośni nie uciekaj emocjonalnie. Czyli po prostu skup się na nim i pozwól sobie aby Cię trochę pomęczył. Nie próbuj nagle uciekać w jakieś czynności - sprzątanie, jedzenie, sport, czytaine, telewizja albo np. myślenie o czymś przyjemnym albo fantazjowanie. Na początku nawet nie będziesz zauważał, że często pewnie tak robisz gdy nadciąga fala tego uczucia.

Gdy już to opanujesz i będziesz w stanie eksponować się na ten dyskomfort przez dłuższy czas spróbuj rozkładać to uczucie na części pierwsze. Analizuj jak ten dyskomfort łączy się z Twoimi myślami w danym momencie. Ten dyskomfort to jest pewnego rodzaju spektrum uczuć, które zlało się właśnie w takie jedno nieprzyjemne odczucie. Mózg się broni przed tym ponieważ tego nie rozumie. Jeśli będziesz się na to eksponował to po pewnym czasie zacznie się to rozpadać na kawałki, w którym powinieneś dostrzec części pierwsze. Niestety nie jest to przyjemne ani łatwe ani też krótkie przedsięwzięcie. Najpewniej przysporzy Ci bardzo dużo nieprzyjemnych doznań, od których wielokrotnie będziesz chciał uciec - łzy są niewykluczone. Zmiany widoczne są bardziej na przestrzeni tygodni i miesięcy aniżeli dni. Zastanów się czy chcesz się mierzyć z takim przedsięwzięciem. Może to być też trudny sprawdzian dla Twojej relacji.


Patrząc na obecne zachowania mojego taty raczej ciężko sobie wyobrazić że kiedyś dawał mamie kwiaty itp. ale podobno tak było według mamy. Szczerze mówiąc, do tej pory traktowałem niektóre zachowania ojca jako takie, których raczej nigdy nie stosować w stosunku do swojej kobiety.

Jak u poprzednich kobiet pojawiały się pierwsze takie odczucia, to właśnie uciekałem, może nie dosłownie, ale zaczynałem być trochę olewczy w stosunku do dziewczyny, jakoś nieświadomie zaczynałem zachowywać się nie tak jak powinienem. Po drugim razie zadałem sobie pytanie, czemu to właściwie robiłem, czemu nie mogłem z nią porozmawiać. Myślę, że raczej dziewczyna nie chce usłyszeć od chłopaka, że coś się wypala, że czuje dyskomfort, ale może by spróbowała jakoś temu zaradzić razem ze mną.

I jeszcze co do reszty o czym mówiłeś, myślę że będę chciał z tym dyskomfortem powalczyć. Ostatnio jakby jakaś poprawa. Jak jestem z nią gdzieś to jest mi miło i fajnie, czuję się dobrze. Nie mieszkamy razem więc są dni, że się nie widzimy i wtedy chyba... za dużo myślę. A może jakbym z nią spędzał więcej czasu to to wszystko by się jakoś unormowało?
Jeśli chodzi o czas to myślę, że raczej w miesiącach trzeba by to liczyć... Od miesiąca znów mi się to pojawiło około, no i miesiąc minął a poprawę widzę, a raczej czuję minimalną.

71

Odp: Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku
gregor25 napisał/a:

Witajcie,

Chciałbym się podzielić z Wami problemem, jaki mam w związkach z kobietami...

Do tej pory w swoim życiu miałem 3 poważne związki. Pierwszy zakończyłem po około 10 miesiącach. Na początku było super - spotkania, coraz większe pieszczoty, nocowania, wyjazdy. Dziewczyna była świetna zarówno w łóżku, jak i w życiu, wydawało mi się wręcz, że to ta jedyna. Ale tak po 8 miesiącach zacząłem czuć się dziwnie. Jakby jak weszliśmy na wysoki poziom znajomości i zamiast się z tego cieszyć, to mi zaczęło coś przeszkadzać. Spotkania zaczęły mi ciążyć, miałem wrażenie że jakby to wszystko się wypaliło i czas spędzany razem nie sprawiał mi juz takiej radości.

Kolejny związek zakończyłem jeszcze szybciej bo po pół roku. Mając doświadczenia z poprzedniego związku uważałem już z deklaracjami i obietnicami, ale jednak wszystko szło bardzo dobrze. Znów dziewczyna się mocno zaangażowała a mi się w końcu znudziła... Praktycznie taka sama sytuacja.

Potem odczekałem trochę i wszedłem w kolejny związek. Jesteśmy razem już ponad 7 miesięcy, ale mam wrażenie, że znowu zaczyna się to samo... Kurczę, zawsze chciałem mieć jakąś stabilizację, założyć rodzinę. A tu średnio trochę ponad pół roku i mi się dziewczyna nudzi. Na początku tłumaczyłem sobie, że to po prostu nie ta dziewczyna, ale jeśli wszystko w niej jest super, a po raz kolejny mam tą samą sytuację, to zaczynam się zastanawiać czy wszystko ze mną jest OK?

Uważam, że wszystko z tobą ok. A nie jest tak, że po prostu po tym czasie zaczynasz dostrzegać drugą twarzy twojej kobiety? Ta wyidealizowana połówka po czasie zaczyna pokazywać swój prawdziwy charakter, a ty zwyczajnie zaczynasz się męczyć w związku, bo zauważasz, że to nie jest to czego oczekujesz?

72

Odp: Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku
Florem napisał/a:
gregor25 napisał/a:

Witajcie,

Chciałbym się podzielić z Wami problemem, jaki mam w związkach z kobietami...

Do tej pory w swoim życiu miałem 3 poważne związki. Pierwszy zakończyłem po około 10 miesiącach. Na początku było super - spotkania, coraz większe pieszczoty, nocowania, wyjazdy. Dziewczyna była świetna zarówno w łóżku, jak i w życiu, wydawało mi się wręcz, że to ta jedyna. Ale tak po 8 miesiącach zacząłem czuć się dziwnie. Jakby jak weszliśmy na wysoki poziom znajomości i zamiast się z tego cieszyć, to mi zaczęło coś przeszkadzać. Spotkania zaczęły mi ciążyć, miałem wrażenie że jakby to wszystko się wypaliło i czas spędzany razem nie sprawiał mi juz takiej radości.

Kolejny związek zakończyłem jeszcze szybciej bo po pół roku. Mając doświadczenia z poprzedniego związku uważałem już z deklaracjami i obietnicami, ale jednak wszystko szło bardzo dobrze. Znów dziewczyna się mocno zaangażowała a mi się w końcu znudziła... Praktycznie taka sama sytuacja.

Potem odczekałem trochę i wszedłem w kolejny związek. Jesteśmy razem już ponad 7 miesięcy, ale mam wrażenie, że znowu zaczyna się to samo... Kurczę, zawsze chciałem mieć jakąś stabilizację, założyć rodzinę. A tu średnio trochę ponad pół roku i mi się dziewczyna nudzi. Na początku tłumaczyłem sobie, że to po prostu nie ta dziewczyna, ale jeśli wszystko w niej jest super, a po raz kolejny mam tą samą sytuację, to zaczynam się zastanawiać czy wszystko ze mną jest OK?

Uważam, że wszystko z tobą ok. A nie jest tak, że po prostu po tym czasie zaczynasz dostrzegać drugą twarzy twojej kobiety? Ta wyidealizowana połówka po czasie zaczyna pokazywać swój prawdziwy charakter, a ty zwyczajnie zaczynasz się męczyć w związku, bo zauważasz, że to nie jest to czego oczekujesz?


No właśnie nie do końca tak jest. Przykładowo, moja pierwsza dziewczyna potrafiła dość często mnie wkurzała z różnych powodów na początku znajomości, a ja jednak cały czas z nią byłem bo widziałem w nieje wiele innych dobrych cech. I w końcu ona mi zaufała, zaczęło być naprawdę fajnie, a we mnie coś pękło... 2 razy odpuściłem, 3 raz na razie nie zamierzam...

73

Odp: Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku

W moim przypadku było tak, że po prostu zaczynali mnie irytować. Wady, których początkowo nie widziałam, lub na które przymykałam oko, stawały się nie do zniesienia. Nie wyobrażałam sobie dalszych kontaktów z kimś, kto mnie tak denerwuje.

I to mnie smuciło, bo wyobrażałam sobie swoje dalsze życie albo w samotności albo z kimś, ale nieszczęśliwa.
Potem poznałam mojego przyszłego męża, miesiące mijały, a on mnie nie irytował, nie nudził, nie kłóciliśmy się nawet za bardzo. Po prostu cały czas było fajnie. Miesiące zamieniły się w lata.

Mój mąż mówił czasami to samo - że z każdą dziewczyną nudził się po jakimś czasie, tzn. nie miał z nią o czym rozmawiać, a ze mną zawsze ma o czym.

Tak więc z mojego punktu widzenia chodzi o to, by spotkać właściwą osobę.
I rady "odpuść sobie i nie wiąż się z nikim, bo tylko ranisz" są głupie. Właśnie szukaj i wybierz właściwie.

74 Ostatnio edytowany przez teeom (2019-04-01 17:04:06)

Odp: Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku
madoja napisał/a:

W moim przypadku było tak, że po prostu zaczynali mnie irytować. Wady, których początkowo nie widziałam, lub na które przymykałam oko, stawały się nie do zniesienia. Nie wyobrażałam sobie dalszych kontaktów z kimś, kto mnie tak denerwuje.

I to mnie smuciło, bo wyobrażałam sobie swoje dalsze życie albo w samotności albo z kimś, ale nieszczęśliwa.
Potem poznałam mojego przyszłego męża, miesiące mijały, a on mnie nie irytował, nie nudził, nie kłóciliśmy się nawet za bardzo. Po prostu cały czas było fajnie. Miesiące zamieniły się w lata.

Mój mąż mówił czasami to samo - że z każdą dziewczyną nudził się po jakimś czasie, tzn. nie miał z nią o czym rozmawiać, a ze mną zawsze ma o czym.

Tak więc z mojego punktu widzenia chodzi o to, by spotkać właściwą osobę.
I rady "odpuść sobie i nie wiąż się z nikim, bo tylko ranisz" są głupie. Właśnie szukaj i wybierz właściwie.

Takimi wpisami wprowadzasz w błąd autora i osoby, które będą szukały pomocy czytające ten wątek. Nie ma czegoś takiego, że rzeczy dzieją się po prostu. Wszystko ma swój powód i o to chodzi, aby autor wątku i ludzie chcieli rozumieć te rzeczy i do nich dążyli. Ty poruszasz się po omacku. Spotkałaś faceta, przy którym dobrze się czujesz ale nie wiesz dlaczego i przypisujesz temu jakąś wyższą moc.

Nie będę się zagłębiał w Twoją historią po opisałaś samymi ogólnikami, ale posłużę się przykładem autora.

gregor25 ma dwa wyjścia. Jeżeli jego problem w relacjach jest związany z wzorcami jakie nabył od rodziców co jest najbardziej prawdopodobne, może:

1. Zrozumieć swój problem i zacząć nad nim pracować a potem tworzyć szczęśliwy udany, długoletni związek z prawie dowolnie wybraną kobietą bez problemów.
2. Może tkwić w swoim świecie i w pewnym momencie spotkać na swojej drodze kobietę z podobną dysfunkcją do swojej. Na pierwszy rzut oka normalną, ale głęboko prawdopodobnie bardziej oziębła, która po dłuższym czasie nie będzie pogłębiała ich relacji do takiego stopnia aby autor i ona sama nie musieli odczuwać opisywanego dyskomfortu. To jest coś co określasz mianem "coś pykło".

Jednak ścieżka numer dwa, pomimo tego że mniej pracowita niesie z sobą szereg problemów. Idąc nią przekaże tego typu wzorce swojemu potomstwu i ono będzie musiało mierzyć się z tymi problemami. Będąc także bardziej ograniczonym emocjonalnie, nie będzie zdolny do odnoszenia takich sukcesów na płaszczyźnie zawodowej i towarzyskiej jakby tych ograniczeń był pozbawiony.

75

Odp: Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku
gregor25 napisał/a:
Florem napisał/a:
gregor25 napisał/a:

Witajcie,

Chciałbym się podzielić z Wami problemem, jaki mam w związkach z kobietami...

Do tej pory w swoim życiu miałem 3 poważne związki. Pierwszy zakończyłem po około 10 miesiącach. Na początku było super - spotkania, coraz większe pieszczoty, nocowania, wyjazdy. Dziewczyna była świetna zarówno w łóżku, jak i w życiu, wydawało mi się wręcz, że to ta jedyna. Ale tak po 8 miesiącach zacząłem czuć się dziwnie. Jakby jak weszliśmy na wysoki poziom znajomości i zamiast się z tego cieszyć, to mi zaczęło coś przeszkadzać. Spotkania zaczęły mi ciążyć, miałem wrażenie że jakby to wszystko się wypaliło i czas spędzany razem nie sprawiał mi juz takiej radości.

Kolejny związek zakończyłem jeszcze szybciej bo po pół roku. Mając doświadczenia z poprzedniego związku uważałem już z deklaracjami i obietnicami, ale jednak wszystko szło bardzo dobrze. Znów dziewczyna się mocno zaangażowała a mi się w końcu znudziła... Praktycznie taka sama sytuacja.

Potem odczekałem trochę i wszedłem w kolejny związek. Jesteśmy razem już ponad 7 miesięcy, ale mam wrażenie, że znowu zaczyna się to samo... Kurczę, zawsze chciałem mieć jakąś stabilizację, założyć rodzinę. A tu średnio trochę ponad pół roku i mi się dziewczyna nudzi. Na początku tłumaczyłem sobie, że to po prostu nie ta dziewczyna, ale jeśli wszystko w niej jest super, a po raz kolejny mam tą samą sytuację, to zaczynam się zastanawiać czy wszystko ze mną jest OK?

Uważam, że wszystko z tobą ok. A nie jest tak, że po prostu po tym czasie zaczynasz dostrzegać drugą twarzy twojej kobiety? Ta wyidealizowana połówka po czasie zaczyna pokazywać swój prawdziwy charakter, a ty zwyczajnie zaczynasz się męczyć w związku, bo zauważasz, że to nie jest to czego oczekujesz?


No właśnie nie do końca tak jest. Przykładowo, moja pierwsza dziewczyna potrafiła dość często mnie wkurzała z różnych powodów na początku znajomości, a ja jednak cały czas z nią byłem bo widziałem w nieje wiele innych dobrych cech. I w końcu ona mi zaufała, zaczęło być naprawdę fajnie, a we mnie coś pękło... 2 razy odpuściłem, 3 raz na razie nie zamierzam...


Widziałeś wiele dobrych cech, a na te złe jednak przymykałeś oko. Tak jak pisze Madoja, wady, na które przymykałeś oko zaczęły stawać się nie do zniesienia i tak wychodziło. Jestem obecnie w podobnej sytuacji

76

Odp: Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku

Autorze chodzi o wady które dostrzegasz? Nic nie piszesz o dziewczynach związkach same ogolniki..

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

77

Odp: Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku

Ciężko nawet to nazywać wadami. To są jakieś pierdoły, które nagle ni skąd ni z owąd zaczynają ciążyć. Przykładowo: moja druga dziewczyna jakoś szybko się męczyła, umawialiśmy się że idziemy np. do mnie czy do niej po pracy, przychodzimy a ona kładzie się na łóżko i prawie że śpi, rozumiem, że może być czasem zmęczona po pracy, ale to zdarzało się często, a koło 17-18 jak się wróci to można zrobić sporo rzeczy, miała jakąś kiepską organizację, że dla niej wyprawa na zakupy to już była cała zmarnowana sobota. I to są takie pierdoły, bo gadała, że sobotę mamy z głowy, a w zasadzie mieliśmy pół dnia z głowy, ale ona cały czas zakładała co innego. I to są takie dla mnie pierdoły, bo wcześniej znosiłem to a nagle jakoś to pękło.
Z takich prawdziwych wad to była nazbyt rozsądna, w zasadzie nie dla wszystkich to może być wada, ale jak dla mnie czasem przesadzała, bo czasem przecież można sobie pozwolić na nutkę szaleństwa.
I to tego typu rzeczy, nie robią zazwyczaj jakiś akcji, fochów czy jeszcze gorszych rzeczy a mimo to coś mi nie pasiło i ogólnie uważam, że za bardzo się tego czepiam. Ale w mojej głowie jakoś to wszystko nie chce się odkręcić... I czuję takie obciążenie tym wszystkim mimo, że dziewczyny były naprawdę super i każdemu życzę by taką spotkał...

78

Odp: Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku
teeom napisał/a:

Ty poruszasz się po omacku. Spotkałaś faceta, przy którym dobrze się czujesz ale nie wiesz dlaczego i przypisujesz temu jakąś wyższą moc.

Muszę sprostować. Nie wierzę w Boga. Nie wierze z przeznaczenie. W dwie połówki jabłka. W nic z tych rzeczy.
Jestem realistką. Nie wiem skąd pomysł że przypisuję czemuś wyższą siłę.
Po prostu z kimś dogaduję się lepiej niż z innymi. Oczywiście że były powody, ale po co mam je tu wymieniać? Za dużo by tego było. Wszystko da się wyjaśnić, gdyby się w to zagłębić, ale wniosek jest jeden: przebywanie z kimś męczy i nudzi.
Jestem pewna, że gdyby autor dokładnie się zastanowił, tez byłby w stanie wymienić powody dla których się nudził.
No jasne, autor może szukać pomocy u psychoterapeuty, ale dla mnie to trochę śmieszne. To młody chłopak, ma 25 lat i 2 związki za sobą! Jest dopiero w trzecim! Jasne że szuka i błądzi.

79 Ostatnio edytowany przez olaola1 (2019-04-01 20:30:58)

Odp: Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku

Mi się wydaje, że po prostu nie trafiłeś jeszcze na tę właściwą dla Ciebie.
Czy z byłymi bądź z obecną dziewczyną:
- przyjaźnisz się, czy możesz gadać o wszystkim i o niczym godzinami?
- czy jest też fajnie kiedy sobie milczycie?
- czy macie podobne poczucie humoru? Czy lubicie się wygłupiać?
- czy lubicie spędzać wolny czas w podobny sposób? Np. bieganie, rower?
- czy te kobiety fascynowały Cię nie tylko fizycznie, ale jako człowiek?
- czy kiedy patrzysz na obecną dziewczyną, myślisz że ma w sobie coś wyjątkowego, np. uroczy uśmiech, wyjątkowe spojrzenie, coś co bardzo lubisz?

Moim zdaniem jeśli tak bardzo racjonalnie rozważasz te relacje to znaczy, że to nie to. I nie do końca jest ważne ile masz lat i która to kobieta. Czasem człowiek przeżywa w życiu jedną miłość, czasem dwie. A że chcemy kochać i być kochani to wchodzimy po drodze w różne relacje/ związki..

80 Ostatnio edytowany przez gregor25 (2019-04-02 20:07:36)

Odp: Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku
olaola1 napisał/a:

Mi się wydaje, że po prostu nie trafiłeś jeszcze na tę właściwą dla Ciebie.
Czy z byłymi bądź z obecną dziewczyną:
- przyjaźnisz się, czy możesz gadać o wszystkim i o niczym godzinami?
- czy jest też fajnie kiedy sobie milczycie?
- czy macie podobne poczucie humoru? Czy lubicie się wygłupiać?
- czy lubicie spędzać wolny czas w podobny sposób? Np. bieganie, rower?
- czy te kobiety fascynowały Cię nie tylko fizycznie, ale jako człowiek?
- czy kiedy patrzysz na obecną dziewczyną, myślisz że ma w sobie coś wyjątkowego, np. uroczy uśmiech, wyjątkowe spojrzenie, coś co bardzo lubisz?

Moim zdaniem jeśli tak bardzo racjonalnie rozważasz te relacje to znaczy, że to nie to. I nie do końca jest ważne ile masz lat i która to kobieta. Czasem człowiek przeżywa w życiu jedną miłość, czasem dwie. A że chcemy kochać i być kochani to wchodzimy po drodze w różne relacje/ związki..


- przyjaźnisz się, czy możesz gadać o wszystkim i o niczym godzinami? zazwyczaj potrafimy gadać długo. nie ukrywam, jestem gadułą, więc nawet jak jest chwila ciszy to rozkręcę jakiś temat.
- czy jest też fajnie kiedy sobie milczycie? zdarza się, kiedy jesteśmy zmęczeni czy coś w tym stylu
- czy macie podobne poczucie humoru? Czy lubicie się wygłupiać? zdarzyły się może pojedyncze sytuacje, kiedy moja obecna dziewczyna nie zrozumiała żartu i potraktowała to jako złośliwość czy coś, ale to naprawdę incydenty
- czy lubicie spędzać wolny czas w podobny sposób? Np. bieganie, rower? rower proponowałem wiele razy i udało się zaledwie kilka... ale dostosowuję się trochę, lubimy spacery, kino, jakieś niektóre muzea czy spotkania towarzyskie
- czy te kobiety fascynowały Cię nie tylko fizycznie, ale jako człowiek? każda z nich miała w sobie coś co sprawiało, że była według mnie naprawdę niesamowita i po prostu dobrym człowiekiem, można było na nie liczyć
- czy kiedy patrzysz na obecną dziewczyną, myślisz że ma w sobie coś wyjątkowego, np. uroczy uśmiech, wyjątkowe spojrzenie, coś co bardzo lubisz? myślę, że znalazł bym w każdej coś takiego

Niby nie to, a czemu w głębi duszy czuję, że to ta jedyna, tylko sytuacja wymaga bym się bardziej postarał, przestawił, dojrzał? I to nie jest tak, że ja stawiam grubą kreskę i mówię "Dobra znudziła mi się, to teraz następna". Nie, ja czuję, że możemy razem więcej i tak jakby chciałbym chcieć...

81

Odp: Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku

Zapomniałem chyba najważniejszego. Mimo tych wszystkich rozterek, przede wszystkim do obecnej dziewczyny strasznie mnie ciągnie. Jak na początku mi zależało, starałem się, to kilka razy wydawało mi się, że to się zaraz skończy, a jednak ciągnęło nas jakoś do siebie. Czuję takie przyciąganie... W głowie mi coś zgrzyta, ale jednak jest jakieś takie dziwne przyciąganie, takie przekonanie że to się musi udać. Bo przede wszystkim na początku było już na skraju końca, a jednak udawało się zażegnać mniejsze kryzysy. To musi się udać zażegnać ten duży...

82

Odp: Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku

Trochę chciałbym odświeżyć temat. Zrobiłem jak mówił teeom, czyli nie uciekałem, starałem się nad sobą pracować, ostatni tydzień uważam za bardzo udany, było kilka gorszych momentów, ale generalnie jakbym widziałem jakiś postęp. Na spotkaniach z nią starałem się sprawiać wrażenie zadowolonego, pewnego tego co czuję, nic się nie mogłem przyczepić do jej zachowania, a ja sam podczas spotkania czułem się dobrze i widać było że ona też. I kiedy myślałem, że już będzie tylko lepiej, to dziś jakby znowu kryzys. Najgorzej chyba jak siedzę sam, to wtedy mnie jakieś czarne myśli i wątpliwości nachodzą. Teoretycznie teeom mówił, że to kwestia tygodni, a może i miesięcy, ale jak już było lepiej i znów powoli odczuwałem radość z tych spotkań to czemu znów jest gorzej?

83 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-04-08 20:36:57)

Odp: Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku

Zaczynam się dziwić Twoim dziewczynom, co one w Tobie widzą, bo tutaj strasznie marudzisz. Wyłazi z Ciebie jęczybuła :-P

84

Odp: Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku

Bo im się tak nie żale tongue
Staram się zachowywać normalnie jak gdyby nigdy nic i w sumie wychodzi mi to dobrze. A co potem mam w głowie, to wylewam tutaj i szukam wsparcia smile

85

Odp: Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku

Sugestia, że dziewczyny nie dają rady. Bo dzieciakowi nagle zaczęło się "nudzić".

Twoja głupota bierze się stąd, że nie poniosłeś jeszcze żadnych strat emocjonalnych. To tylko seks i tyle.

Jak kiedyś dostaniesz po dupie, to może coś docenisz.

A tak na kogo wychodzisz? Daruję sobie tu obraźliwe słowa.

Powiem tylko tyle. Jesteś niedojrzały emocjonalnie.

Idź na leczenie. Dobra rada.

86

Odp: Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku
BulgGirl napisał/a:

Sugestia, że dziewczyny nie dają rady. Bo dzieciakowi nagle zaczęło się "nudzić".

Twoja głupota bierze się stąd, że nie poniosłeś jeszcze żadnych strat emocjonalnych. To tylko seks i tyle.

Jak kiedyś dostaniesz po dupie, to może coś docenisz.

A tak na kogo wychodzisz? Daruję sobie tu obraźliwe słowa.

Powiem tylko tyle. Jesteś niedojrzały emocjonalnie.

Idź na leczenie. Dobra rada.

Pewnie masz rację. Tylko, że ja też chyba zdiagnozowałem w sobie ten problem. Ale nie umiem sobie za bardzo z tym poradzić. Jak to w sobie zmienić? Żeby nie zmieniało mi się co chwile?

87 Ostatnio edytowany przez BulgGirl (2019-04-09 10:27:17)

Odp: Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku
gregor25 napisał/a:
BulgGirl napisał/a:

Sugestia, że dziewczyny nie dają rady. Bo dzieciakowi nagle zaczęło się "nudzić".

Twoja głupota bierze się stąd, że nie poniosłeś jeszcze żadnych strat emocjonalnych. To tylko seks i tyle.

Jak kiedyś dostaniesz po dupie, to może coś docenisz.

A tak na kogo wychodzisz? Daruję sobie tu obraźliwe słowa.

Powiem tylko tyle. Jesteś niedojrzały emocjonalnie.

Idź na leczenie. Dobra rada.

Pewnie masz rację. Tylko, że ja też chyba zdiagnozowałem w sobie ten problem. Ale nie umiem sobie za bardzo z tym poradzić. Jak to w sobie zmienić? Żeby nie zmieniało mi się co chwile?

Skoro sam zdiagnozowałeś problem, to należy pójść do specjalistów bez ranienia innych osób. Kwestia tego czy masz jeszcze sumienie jakieś? Po tym, co robiłeś?

Porno (zbyt dużo, zbyt ostro) krzywi psychę (poniewiera jak tanie wysokoprocentowe wino). Byle by sponiewierało. Lubisz tak?

88

Odp: Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku
BulgGirl napisał/a:
gregor25 napisał/a:
BulgGirl napisał/a:

Sugestia, że dziewczyny nie dają rady. Bo dzieciakowi nagle zaczęło się "nudzić".

Twoja głupota bierze się stąd, że nie poniosłeś jeszcze żadnych strat emocjonalnych. To tylko seks i tyle.

Jak kiedyś dostaniesz po dupie, to może coś docenisz.

A tak na kogo wychodzisz? Daruję sobie tu obraźliwe słowa.

Powiem tylko tyle. Jesteś niedojrzały emocjonalnie.

Idź na leczenie. Dobra rada.

Pewnie masz rację. Tylko, że ja też chyba zdiagnozowałem w sobie ten problem. Ale nie umiem sobie za bardzo z tym poradzić. Jak to w sobie zmienić? Żeby nie zmieniało mi się co chwile?

Skoro sam zdiagnozowałeś problem, to należy pójść do specjalistów bez ranienia innych osób. Kwestia tego czy masz jeszcze sumienie jakieś? Po tym, co robiłeś?

Porno (zbyt dużo, zbyt ostro) krzywi psychę (poniewiera jak tanie wysokoprocentowe wino). Byle by sponiewierało. Lubisz tak?


Już dawno nie oglądam. Jeszcze ze 3 tygodnie temu zdarzało mi się, ale potem całkowite odcięcie. No i efektów nie widać. Więc nie wiem czy to to.

89 Ostatnio edytowany przez BulgGirl (2019-04-09 10:37:12)

Odp: Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku
gregor25 napisał/a:
BulgGirl napisał/a:
gregor25 napisał/a:

Pewnie masz rację. Tylko, że ja też chyba zdiagnozowałem w sobie ten problem. Ale nie umiem sobie za bardzo z tym poradzić. Jak to w sobie zmienić? Żeby nie zmieniało mi się co chwile?

Skoro sam zdiagnozowałeś problem, to należy pójść do specjalistów bez ranienia innych osób. Kwestia tego czy masz jeszcze sumienie jakieś? Po tym, co robiłeś?

Porno (zbyt dużo, zbyt ostro) krzywi psychę (poniewiera jak tanie wysokoprocentowe wino). Byle by sponiewierało. Lubisz tak?


Już dawno nie oglądam. Jeszcze ze 3 tygodnie temu zdarzało mi się, ale potem całkowite odcięcie. No i efektów nie widać. Więc nie wiem czy to to.

To już nie ma znaczenia. To jak z piciem czy narkotykami. Podobnie jest. Jak zaczniesz, uzależnisz się, to 3 tygodnie nic nie zmienią. Idź do specjalistów. Seksuolog + psycholog. A jak trzeba, to dodatkowo psychiatra.

Jeden specjalista nie wyleczy. Ale na prawdę warto, dla własnego szczęścia.

A tutaj nic nie osiągniesz. Możesz co najwyżej dostać po dupie. Kobitki Cię wykastrują i tyle.

Pozdrawiam

90

Odp: Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku
BulgGirl napisał/a:
gregor25 napisał/a:
BulgGirl napisał/a:

Skoro sam zdiagnozowałeś problem, to należy pójść do specjalistów bez ranienia innych osób. Kwestia tego czy masz jeszcze sumienie jakieś? Po tym, co robiłeś?

Porno (zbyt dużo, zbyt ostro) krzywi psychę (poniewiera jak tanie wysokoprocentowe wino). Byle by sponiewierało. Lubisz tak?


Już dawno nie oglądam. Jeszcze ze 3 tygodnie temu zdarzało mi się, ale potem całkowite odcięcie. No i efektów nie widać. Więc nie wiem czy to to.

To już nie ma znaczenia. To jak z piciem czy narkotykami. Podobnie jest. Jak zaczniesz, uzależnisz się, to 3 tygodnie nic nie zmienią. Idź do specjalistów. Seksuolog + psycholog. A jak trzeba, to dodatkowo psychiatra.

Jeden specjalista nie wyleczy. Ale na prawdę warto, dla własnego szczęścia.

A tutaj nic nie osiągniesz. Możesz co najwyżej dostać po dupie. Kobitki Cię wykastrują i tyle.

Pozdrawiam

Może po prostu potrzeba więcej czasu. Serio, to nie było tak że fapałem 7 razy dziennie przy porno. Jak miałem inne zajęcia czy plany to to raczej nie stawało na pierwszym miejscu. Tylko jak już była wolno chwila, no to no... Ale później odpuściłem, mniej bardziej, i ostatnio w ogóle.

91

Odp: Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku
gregor25 napisał/a:
BulgGirl napisał/a:
gregor25 napisał/a:

Już dawno nie oglądam. Jeszcze ze 3 tygodnie temu zdarzało mi się, ale potem całkowite odcięcie. No i efektów nie widać. Więc nie wiem czy to to.

To już nie ma znaczenia. To jak z piciem czy narkotykami. Podobnie jest. Jak zaczniesz, uzależnisz się, to 3 tygodnie nic nie zmienią. Idź do specjalistów. Seksuolog + psycholog. A jak trzeba, to dodatkowo psychiatra.

Jeden specjalista nie wyleczy. Ale na prawdę warto, dla własnego szczęścia.

A tutaj nic nie osiągniesz. Możesz co najwyżej dostać po dupie. Kobitki Cię wykastrują i tyle.

Pozdrawiam

Może po prostu potrzeba więcej czasu. Serio, to nie było tak że fapałem 7 razy dziennie przy porno. Jak miałem inne zajęcia czy plany to to raczej nie stawało na pierwszym miejscu. Tylko jak już była wolno chwila, no to no... Ale później odpuściłem, mniej bardziej, i ostatnio w ogóle.

A dlaczego Ci się nudzą te kobiety? Co jest powodem?

92 Ostatnio edytowany przez Ewelina.es (2019-04-09 11:29:39)

Odp: Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku

Drogi Autorze, śledzę ten wątek jakiś czas i jeżeli naprawdę wyglada to jak wyglada to zostaw tą dziewczynę i daj jej spokój. Ona nie jest tego świadoma, ale marnujesz jej czas. Nie każdy musi być w związku, są faceci którzy do tego się nie nadają/nie dorośli do tego/ nie mogą skupić się na jednej kobiecie. Są różne osobowości.
Najbardziej szkoda mi tej dziewczyny, jesteś niepewny. Żadna kobieta nie chce być w związku z facetem zachowującym się jak chorągiewka na wietrze. Mimo ze nie pokazujesz się tego, to wszystko co tu piszesz świadczy o tym ze po jakimś czasie tez ją zostawisz.
Daj sobie spokój z kobietami, przestań wchodzić w związki. Tylko dziwne ze ta dziewczyna tego wszystkiego nie widzi i sama nic nie robi żeby odejsc... masz bardzo poważny problem.

Gdyby to Ona Cię zostawiła to być może przejrzałbyś na oczy.

93

Odp: Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku
Ewelina.es napisał/a:

Drogi Autorze, śledzę ten wątek jakiś czas i jeżeli naprawdę wyglada to jak wyglada to zostaw tą dziewczynę i daj jej spokój. Ona nie jest tego świadoma, ale marnujesz jej czas. Nie każdy musi być w związku, są faceci którzy do tego się nie nadają/nie dorośli do tego/ nie mogą skupić się na jednej kobiecie. Są różne osobowości.
Najbardziej szkoda mi tej dziewczyny, jesteś niepewny. Żadna kobieta nie chce być w związku z facetem zachowującym się jak chorągiewka na wietrze. Mimo ze nie pokazujesz się tego, to wszystko co tu piszesz świadczy o tym ze po jakimś czasie tez ją zostawisz.
Daj sobie spokój z kobietami, przestań wchodzić w związki. Tylko dziwne ze ta dziewczyna tego wszystkiego nie widzi i sama nic nie robi żeby odejsc... masz bardzo poważny problem.

Gdyby to Ona Cię zostawiła to być może przejrzałbyś na oczy.

Dobrze. Być może, żeby jej nie ranić to jest najlepsze rozwiązanie.
Ale Tobie to jest tak łatwo powiedzieć - nie wchodź w związki, nie wszyscy muszą być w związku, daj sobie spokój z kobietami.
A co jeśli ja chcę mieć kogoś bliskiego, w przyszłości założyć rodzinę? Nie mam nigdy w zamiarze nikogo ranić. Nie pomyślałaś o tym? Gdybym nie myślał o tym, to bym przecież nie próbował wchodzić w nowe relacje.

Tylko mi po prostu nie wychodzi... I potrzebuje porady, co w sobie zmienić, jak zmienić podejście, żeby wszystko ustabilizować w sobie na dłużej. Porada w stylu "daj sobie spokój" to nie jest dla mnie porada.

94 Ostatnio edytowany przez BulgGirl (2019-04-09 20:40:01)

Odp: Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku
gregor25 napisał/a:
Ewelina.es napisał/a:

Drogi Autorze, śledzę ten wątek jakiś czas i jeżeli naprawdę wyglada to jak wyglada to zostaw tą dziewczynę i daj jej spokój. Ona nie jest tego świadoma, ale marnujesz jej czas. Nie każdy musi być w związku, są faceci którzy do tego się nie nadają/nie dorośli do tego/ nie mogą skupić się na jednej kobiecie. Są różne osobowości.
Najbardziej szkoda mi tej dziewczyny, jesteś niepewny. Żadna kobieta nie chce być w związku z facetem zachowującym się jak chorągiewka na wietrze. Mimo ze nie pokazujesz się tego, to wszystko co tu piszesz świadczy o tym ze po jakimś czasie tez ją zostawisz.
Daj sobie spokój z kobietami, przestań wchodzić w związki. Tylko dziwne ze ta dziewczyna tego wszystkiego nie widzi i sama nic nie robi żeby odejsc... masz bardzo poważny problem.

Gdyby to Ona Cię zostawiła to być może przejrzałbyś na oczy.

Dobrze. Być może, żeby jej nie ranić to jest najlepsze rozwiązanie.
Ale Tobie to jest tak łatwo powiedzieć - nie wchodź w związki, nie wszyscy muszą być w związku, daj sobie spokój z kobietami.
A co jeśli ja chcę mieć kogoś bliskiego, w przyszłości założyć rodzinę? Nie mam nigdy w zamiarze nikogo ranić. Nie pomyślałaś o tym? Gdybym nie myślał o tym, to bym przecież nie próbował wchodzić w nowe relacje.

Tylko mi po prostu nie wychodzi... I potrzebuje porady, co w sobie zmienić, jak zmienić podejście, żeby wszystko ustabilizować w sobie na dłużej. Porada w stylu "daj sobie spokój" to nie jest dla mnie porada.

Dorośnij. Chcesz dorosnąć, poznaj życie. Chcez poznać życie, przestań być dzieciakiem. Chcesz przestać być ograniczonym dzieciakiem, rusz dupę itd.

Jakoś nie wydajesz się być osobą, która chciałaby się ustabilizować. Bo jedno kłóci się z drugim. Więc daruj sobie, albo dorośnij.

Moje zdanie jest takie. Mija czas i zaczynasz czuć presję. Nie jesteś gotowy na prawdziwy związek itd, rodzinę, więc uciekasz i się wycofujesz - jak baba, jak tchórz. I tłumaczysz to sobie, że ci się znudziło. Masakra.

Dla mnie koniec tematu.

95

Odp: Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku

Mogę ci napisać, że przeżyłam coś podobnego, tylko ja byłam tą dziewczyną, którą porzucono z dnia na dzień, właśnie on też nie wiedział czemu, nie miał mi nic do zarzucenia, bardzo mi go przypominasz autorze. Nie jest dobrze dostać taki strzał w serce. Powinieneś rozmawiać z tamtymi dziewczynami i powiedzieć im o swoich wątpliwościach, a z tego co pisałeś porzucałeś je nagle? Może z obecną też porozmawiaj i opowiedz jej o swoich watpliwościach, żeby była przygotowana na ewentualne rozstanie (o ile się można na to przygotować). Jak widac mój były ma 34l lata a nadal jak dziecko, nawet zerwać po męsku ze mną nie umiał, tylko zachował się jak tchórz. Nie popełniaj jego błędów.

"Czyż to nie miłość sprawia, że pada deszcz?
Woda zmienia się w chmurę i z radością uderza
o ziemię, by nawilżyć wszystkie nasiona..."

Posty [ 56 do 95 z 95 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Niechęć do kobiet wraz z rozwojem związku

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018