Sprzeczne sygnały eks? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Sprzeczne sygnały eks?

Strony Poprzednia 1 35 36 37 38 39 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1,981 do 2,035 z 2,145 ]

1,981 Ostatnio edytowany przez Roxann (2019-10-10 13:02:08)

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
BEKAśmiechu napisał/a:

I tak dalej. C.D.N, bo Beckett chyba lubi takie szopki, a laska ewidentnie tez ma nie ten tego z emocjami.

Bez wątpienia, ale jak widać oni nie potrafią (już) normalnie funkcjonować. Tam wszystko się zmienia pod wpływem chwili z dnia na dzień. To o czym Chio i IsaBella77 pisały - potrzebne są coraz silniejsze bodźce by ten kryzys (DRAMĘ) wywołać. Beckett pokrętnie tłumaczy sobie, że musi się oddalić, by ona zaczęła za nim biegać. Musiał więc odstawić szopkę, by na urlopie zachłysnąć się jej atencją. Dlatego Beckett czuje, ze teraz jest dobrze w tym związku ale niedługo ta sinusoida zacznie zjazd w dół i nastąpi powtórka z rozrywki. Ciekawe co wtedy Beckett wymyśli by Pani Dr znów zaczęło zależeć?

Zobacz podobne tematy :

1,982

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
BEKAśmiechu napisał/a:

Nikt tu nie trzyma kciuków za to, zeby twoj zwiazek rozleciał się! Raczej wiekszosc wie to, co ty odrzucasz - i tak się rozstaniecie.

Tylko im dłużej to wszystko będzie trwało, im więcej po drodze się wydarzy, tym trudniej będzie się później pozbierać z podłogi.

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

1,983

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
BEKAśmiechu napisał/a:

Beckett - DRAMA QUEEN:))) Beckett jest mistrzem pokrętnej logiki. Nikt tu nie trzyma kciuków za to, zeby twoj zwiazek rozleciał się! Raczej wiekszosc wie to, co ty odrzucasz - i tak się rozstaniecie.
A ty:
GŁOS ROZSĄDKU: wdepnąłeś w gówno! BECKETT: Ale jaki ma ładny brązowy kolor!
GR: Ona cię nie kocha!
B: Ona się waha!
GR: Plują na ciebie!
B: Ahhh, jakie orzeźwiające!
GR: Olałaby cię, gdyby tylko ex pstryknął palcem!
B: To nieudacznik, do pięt mi nie dorasta!
GR: Nie będziecie razem!
B: Różnie życie się układa. Niczego nie wykluczam.

I tak dalej. C.D.N, bo Beckett chyba lubi takie szopki, a laska ewidentnie tez ma nie ten tego z emocjami.

Załatw sobie fuchę tłumacza przysięgłego smile

Skoro niektórym wystarczają namiastki, zamiast całości, to nie ma się czemu, dziwić, że ten układ jeszcze dalej funkcjonuje. Zwłaszcza życie z dnia na dzień i krótkotrwałe rezultaty, połączone z tryskającym optymiznem, bijącym z niektórych postów typu: "Niczego nie wykluczam". Brzmi to właściwie tak samo, jakby ktoś stwierdził:"Czekam sam na rozwój wypadków, zamiast: "Biorę sprawy w swoje ręce".

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

1,984 Ostatnio edytowany przez beckett (2019-10-10 14:45:38)

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
Roxann napisał/a:
BEKAśmiechu napisał/a:

I tak dalej. C.D.N, bo Beckett chyba lubi takie szopki, a laska ewidentnie tez ma nie ten tego z emocjami.

Bez wątpienia, ale jak widać oni nie potrafią (już) normalnie funkcjonować. Tam wszystko się zmienia pod wpływem chwili z dnia na dzień. To o czym Chio i IsaBella77 pisały - potrzebne są coraz silniejsze bodźce by ten kryzys (DRAMĘ) wywołać. Beckett pokrętnie tłumaczy sobie, że musi się oddalić, by ona zaczęła za nim biegać. Musiał więc odstawić szopkę, by na urlopie zachłysnąć się jej atencją. Dlatego Beckett czuje, ze teraz jest dobrze w tym związku ale niedługo ta sinusoida zacznie zjazd w dół i nastąpi powtórka z rozrywki. Ciekawe co wtedy Beckett wymyśli by Pani Dr znów zaczęło zależeć?

Tak czułem że nie ma sensu pisać cokolwiek, bo Rox i spółka wiedzą najlepiej jak jest. Lepiej ode mnie, zupełnie jakby siedzieli w mojej i pani doktor głowie.

Nie ma żadnych silniejszych bodźców. Wręcz przeciwnie, jest spokojnie i normalnie. Moje wymagania (nie lubię tego słowa w przypadku relacji) zostały spełnione, czuję się w końcu w normalnym związku na zdrowych zasadach (w kwestii regulacji spraw z ojcem dziecka).

Żadnej szopki nie odstawiałem z wyjazdem. Nie ma żadnego przyciągania/oddalania, fochów, szantaży emocjonalnych. Zwykłe zakomunikowanie, że jak będzie mnie pewna na 100%, to wtedy mogę jechać na rodzinne wakacje z jej mamą. Przyjęła to ze zrozumieniem.

Z wyjazdu wróciliśmy tydzień temu. Nie ma żadnych sinusoid, żadnych gierek, jest normalna relacja, plany na przyszłość, równowaga zaangażowania, chemia.



bagienni_k napisał/a:

Skoro niektórym wystarczają namiastki, zamiast całości, to nie ma się czemu, dziwić, że ten układ jeszcze dalej funkcjonuje. Zwłaszcza życie z dnia na dzień i krótkotrwałe rezultaty, połączone z tryskającym optymiznem, bijącym z niektórych postów typu: "Niczego nie wykluczam". Brzmi to właściwie tak samo, jakby ktoś stwierdził:"Czekam sam na rozwój wypadków, zamiast: "Biorę sprawy w swoje ręce".

Ale o jakiej namiastce mówisz? Bo ja nie czuję w tym momencie żeby to była namiastka. Z wielu powodów jest to obecnie lepszy związek niż był gdy mieszkaliśmy razem. Nastąpiło wiele pozytywnych zmian po obu stronach. Niebo a ziemia. Gdybyśmy tak rozmawiali wtedy, gdybyśmy byli tak świadomi pewnych spraw i mechanizmów, to rozstania zimą by nie było.
No i oczywiście gdyby ułożyła sprawy z ojcem dziecka, tak jak zrobiła to teraz.


gracjana1992 napisał/a:

Czyli pani doktor wybrała związek z rozsądku - może to i dobrze, w sumie miłość jest trochę przereklamowana smile
Ona lubi rządzić, a Ty spełniac jej zachcianki. Ona lubi podejmować decyzje, a Ty przekonywać wszystkich " to nasz wspólna decyzja".

To jest kolejna kompletna bzdura. Ona akurat nie lubi podejmować decyzji. Często należą one do mnie. Woli być "kierowana". Co generalnie nie jest zbyt dobre, bo nie zawsze potrafię domyśleć się co jest dobre dla obojga. Ale uczymy się komunikacji w tej kwestii.

Trochę słabo się czyta te posty, zwłaszcza te pełne jadu Roxann czy Beki śmiechu. Tak jakby rozczarowani byli, że jest jednak inaczej niż wieszczyli.
Nawet jeśli weźmiemy ślub i urodzi nam się dziecko, to mam wrażenie że będą pisać - to zaraz się rozleci, pluje ci w twarz, nie masz godności, jesteś podnóżkiem, ona udaje uczucia, ple ple

Ziew smile

1,985

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Hm..., może to tak jest, że każde z Was ma dobrą wolę do utrzymywania tego związku... tyle, że to może nie wystarczać.
W opisywanych huśtawkach emocji pojawiały się jazdy, które nie powinny zaistnieć. Jeśli oboje potraficie przekraczać granice partnera...
Hm..., no nie wiem, może akurat aktualna stabilność potrwa dłużej, może da się na tym zabazować...

1,986

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Beckett Objawem namiastki jest dla mnie chociażby fakt, że nie mieszkacie razem. Po pewnym czasie( wiadomo, nie od razu), ludzie, którzy sie kochają i chcą być razem, to w zdrowej relacji usiłują ze sobą zamieszkać. Wiadomo, że chcą spędzać ze sobą każdą możliwą chwile, dzielić sie domem i obowiązkami, byc blisko siebie. U was widocznie jest inaczej. I dziwi mnie, poza efektem, PRZYCZYNA tego stanu rzeczy.
Tak samo, jak te chwiejne emocje, które do tej pory trawiły, praktycznie bez przerwy. Z postó które przedstawiałeś do tej pory, wynikało, że nie ma między Wami żadnej stabilności a zamiast tego ciągłe wahania nastrojów, wątpliwości, sprzeczne syganły..Jeśli sam odczuwasz zmiany w stosunku do tego, co było, to moze jakieś światełko w tunelu jest..ale nie masz pewności, tak czy siak..

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

1,987

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Beckett to wszystko zależy jaki okres czasu bierzesz pod uwagę.Jeśli tydzień to nie ma sinusoid,jeśli pół roku to aż dziwne że potrafisz robić taki reset.Hmm zawsze może być gorzej i jutro napiszesz W OSTATNIM DNIU UKŁADAŁO NAM SIĘ CUDOWNIE,ŻADNYCH SINUSOID.A poważnie planując ślub liczy się całokształt,więc zatrważające że przy takich amplitudach Ty radośnie bierzesz wszystko za dobrą monetę.

1,988

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Proponuje zawieszenie broni. Aktualnie jesteś (a raczej twoj umysł tak ci podpowiada) na etapie spokoju wewnętrznego. Pamiętaj o jednym - trochę oszukałeś samego siebie. Zrobiłeś sobie z Panną wakacje BIS i wydaje ci się, ze jest super. Jeszcze raz powtorze - ŻYCZĘ CI WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO, ale racjonalnie podchodząc do tego co sam pisałeś, najlepsze nie czeka cię z nią. Jesteście parą ile? 1,5 roku (może aię mylę). Zdąrzyłeś wprowadzić się, robić problemy, być wywalonym, mieć zjazd emocjonalny, terapia, jakaś laska na zaliczenie, przyciąganie, oddalanie... Człowieku, takie szopki załatwiły długoletnke małżeństwa z dziećmi, a ty myslisz, ze jesteś uczestnikiem jakiegoś filmu romantycznego!:) Dlatego proponuję zawieszenie broni... Za miesiąc zadam ci pytanie:"I jak tam Beckett?". Zobaczymy wtedy - całe życie nie bedziecie uciekać w "wakacje".

1,989

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
beckett napisał/a:

Tak czułem że nie ma sensu pisać cokolwiek, bo Rox i spółka wiedzą najlepiej jak jest. Lepiej ode mnie, zupełnie jakby siedzieli w mojej i pani doktor głowie.

Nie ma żadnych silniejszych bodźców. Wręcz przeciwnie, jest spokojnie i normalnie. Moje wymagania (nie lubię tego słowa w przypadku relacji) zostały spełnione, czuję się w końcu w normalnym związku na zdrowych zasadach (w kwestii regulacji spraw z ojcem dziecka).

Żadnej szopki nie odstawiałem z wyjazdem. Nie ma żadnego przyciągania/oddalania, fochów, szantaży emocjonalnych. Zwykłe zakomunikowanie, że jak będzie mnie pewna na 100%, to wtedy mogę jechać na rodzinne wakacje z jej mamą. Przyjęła to ze zrozumieniem.

Z wyjazdu wróciliśmy tydzień temu. Nie ma żadnych sinusoid, żadnych gierek, jest normalna relacja, plany na przyszłość, równowaga zaangażowania, chemia.

Ty tak serio?
Ja tylko nieśmiało Ci przypomnę, że miesiąc temu pisałeś tu na forum, że Twoja panna powiedziała Ci, że Cię nie kocha, po czym ostentacyjnie opuściłeś jej mieszkanie. Zaledwie 2 tygodnie temu pisałeś, że dostałeś propozycję wspólnego wyjazdu z nią i jej matka, na który się wstępnie nie zgodziłeś, bo nie byłeś jej pewny... po kilku dniach, na 12h przed wyjazdem zmieniłeś zdanie. Co się takiego wydarzyło (prócz tego, że znalazłeś super ofertę), że nagle dostałeś tą 100% pewność? Obiecała Ci ponownie zaręczyny i wspólne mieszkanie? No bo podobno z ojcem sprawy uregulowane (choć go całe wakacje w sumie nie było ale niech Ci tam.. żeby nie było, że znów się czepiam).
Zatem nie minął nawet miesiąc, bo zaledwie 2 tyg. w tym tydzień urlopu. A Ty się cieszysz, że nie ma " żadnych sinusoid, żadnych gierek, jest normalna relacja, plany na przyszłość, równowaga zaangażowania, chemia". Myślę, że nikogo to akurat nie dziwi... tzn sam fakt, a nie Twój entuzjazm.
Ale o tym pisali Ci i Chio i BEKAśmiechu.

beckett napisał/a:

Trochę słabo się czyta te posty, zwłaszcza te pełne jadu Roxann czy Beki śmiechu. Tak jakby rozczarowani byli, że jest jednak inaczej niż wieszczyli.
Nawet jeśli weźmiemy ślub i urodzi nam się dziecko, to mam wrażenie że będą pisać - to zaraz się rozleci, pluje ci w twarz, nie masz godności, jesteś podnóżkiem, ona udaje uczucia, ple ple

Ziew smile

Mylisz się Beckett, w tym co piszę nie ma ani odrobiny jadu. Myślę, że każdy Ci tu dobrze życzy, ale czytając to co powyżej napisałeś, trudno by ręce nie opadły wink
Poza tym ani ślub ani dziecko nie jest receptą na szczęśliwy związek.
W Twoich postach są same sprzeczności. Zmieniasz zdanie, nastawienie jak wiatr zawieje... jak to określiłeś "pod wpływem okoliczności". Już pomijając te sinusoidy, które od 2 tygodni nie istnieją, stąd związek już zaczyna rokować... tyle pisałeś o swojej Pani Dr, że jest taka samodzielna, że nie da sobie wejść na głowę itd. by kilka postów wyżej napisać:

beckett napisał/a:

Ona akurat nie lubi podejmować decyzji (…) Woli być "kierowana".

Może i wytykam Ci nieścisłości, ale nie ma w tym żadnego jadu!

1,990

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Gdy napisałeś kilka tyg.temu, że nie wybierasz się na wakacje na które ona Cię zaprosiła od razu pomyslalam "oo tak jasne, on na pewno nie przepuści takiej okazji. Przecież on weźmie wszystko co ona ma zaproponuje, nawet wakacja z jej gachem by sobie jakoś wytłumaczył". To, że pojechałeś nie dziwi mnie - przecież to ona podejmuje decyzje.
To, że w jakiś przyziemnych sprawach to Ty niby podejmujesz decyzję wynika z tego, że jej tak wygodnie. Ona kieruje tym związkiem i związek wygląda tak jak ona chce, dochodzi do takiej granicy do której ona chce.
W sumie Twoja postawa mnie dziwi a wręcz w jakiś sposób jestem zdumiona jak długo można w takim stanie wytrzymać. Ja, nawet gdybym sobie to postanowiła, myślę, że wytrzymałabym max miesiąc a potem rzucila to. Po słowach "nie kocham Cię" ,tych cyrkach z byłym i całej huśtawce to naprawdę nie wiem jakie cechy Twojego charakteru sprawiaja,że wytrzymałes tak długo. Jesteś tak słaby czy tak silny? Cała wasza relacje śmierdzi na kilometr, a w sumie na wiele więcej, bo niektórzy z forum siedzą za granicą i czuja ten smrodek.
Byc może, tak jak pisałam wcześniej, ona wybrała ten związek z rozsądku i być może będzie to dla niej dobre, ale nie uwierzę, że z jej strony to jest miłość.

"Bo prawdziwa miłość jest czymś wyjątkowym, zdarza się dwa, może trzy razy na wiek. Poza tym jest próżność lub nuda.? Camus

1,991 Ostatnio edytowany przez Roxann (2019-10-10 19:25:41)

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
gracjana1992 napisał/a:

Gdy napisałeś kilka tyg.temu, że nie wybierasz się na wakacje na które ona Cię zaprosiła od razu pomyslalam "oo tak jasne, on na pewno nie przepuści takiej okazji. Przecież on weźmie wszystko co ona ma zaproponuje, nawet wakacja z jej gachem by sobie jakoś wytłumaczył". To, że pojechałeś nie dziwi mnie - przecież to ona podejmuje decyzje.

Chyba nikt kto zna (wątek) Becketta nie miał co do tego wątpliwości.
Swoją drogą.. ciekawe to:

beckett napisał/a:

Zwykłe zakomunikowanie, że jak będzie mnie pewna na 100%, to wtedy mogę jechać na rodzinne wakacje z jej mamą. Przyjęła to ze zrozumieniem.

Czyli jej odpowiedź zapewne brzmiała: "ok, rozumiem".
I nagle po kilku dniach Beckett pakuje się wręcz na wariata... bo? Bo się przestraszył, że panna wymyka, czy usłyszał od niej coś na zasadzie:
- nie świruj, tylko jedź
albo
- no dawaj, może będzie okazja by wśród palm porozmawiać o naszej przyszłości.
albo rzucone na życzenie:
- tak, jestem Ciebie pewna na 100%, więc się nie ociągaj tylko pakuj!
wink

EDIT: oczywiście żartuję, chyba wszyscy wiedzą, jakie "okoliczności" o tym zadecydowały wink

1,992

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

To nie ona powinna być pewna, tylko Ty czy ta kobieta nie wbije Ci noża w plecy, czy dba o Twoje uczucia.
I musiałbyś traktować ją jak samodzielną jednostkę, nie księźniczkę do uratowania czy Twierdzę do zdobycia..

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

1,993

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

A może Beckett pojechał panny pilnować, bo wiadomo co tam na Gran Canaria się dzieje big_smile
Znam jedną panią doktor co w ciąży z takiej wycieczki wróciła, nie wiadomo było kto jest ojcem, bo spala nie tylko z facetem z wycieczki ale jeszcze z dwoma w Polsce big_smile Jeden (z Polski) zaopiekował się nią, ale i tak w ostateczności rzuciła go, bo jej się nie chciało już na wieś przyjeżdżać (on mieszkał pod Warszawą)
wink

"Bo prawdziwa miłość jest czymś wyjątkowym, zdarza się dwa, może trzy razy na wiek. Poza tym jest próżność lub nuda.? Camus

1,994

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
gracjana1992 napisał/a:

A może Beckett pojechał panny pilnować, bo wiadomo co tam na Gran Canaria się dzieje big_smile

To chyba najbardziej prawdopodobny powód, bo co innego mogłaby ona zrobić, by w ciągu kilku dni przekonać, że jest pewna ich związku na 100%, kiedy przez 1,5 roku to się nie udawało, a jeszcze 2 tygodnie przedtem mówiła, że nie kocha.
Beckett wiedział, że jak nie pojedzie to pewnie nie będzie do czego już wracać. Ale musiał trochę przyaktorzyć, że niby twardy i nie daje wodzić za nos i zmusić pannę do jakiegokolwiek wysiłku, by się postarała. wink

1,995

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
Roxann napisał/a:
gracjana1992 napisał/a:

A może Beckett pojechał panny pilnować, bo wiadomo co tam na Gran Canaria się dzieje big_smile

To chyba najbardziej prawdopodobny powód, bo co innego mogłaby ona zrobić, by w ciągu kilku dni przekonać, że jest pewna ich związku na 100%, kiedy przez 1,5 roku to się nie udawało, a jeszcze 2 tygodnie przedtem mówiła, że nie kocha.
Beckett wiedział, że jak nie pojedzie to pewnie nie będzie do czego już wracać. Ale musiał trochę przyaktorzyć, że niby twardy i nie daje wodzić za nos i zmusić pannę do jakiegokolwiek wysiłku, by się postarała. wink

Najlepsze jest jak Beckett kozaczyl jak to odmawia pani dr wyjazdu, a koniec końców i tak w ostatniej chwili depseracko zaczął wertowac ogłoszenia last minute big_smile

Ha ha ha
Nie wiem czemu, ale to mnie to śmieszy big_smile

"Bo prawdziwa miłość jest czymś wyjątkowym, zdarza się dwa, może trzy razy na wiek. Poza tym jest próżność lub nuda.? Camus

1,996

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Tak w zupełnie normalnym związku, to na miejscu Becketta miałbym spory dylemat:

- z jednej strony nie chciałoby mi się jechać w trójkąciku z teściową, wiadomo jak jest - brak swobody, intymnośći itd

- z drugiej strony, jeśli pani D jest tak urodziwa jak słyszymy, to zwyczajnie czułbym się lekko niepewnie, że jedzie sama na wakacje, czy w każdym razie bez mnie smile

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

1,997 Ostatnio edytowany przez beckett (2019-10-11 10:29:36)

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
bagienni_k napisał/a:

Beckett Objawem namiastki jest dla mnie chociażby fakt, że nie mieszkacie razem. Po pewnym czasie( wiadomo, nie od razu), ludzie, którzy sie kochają i chcą być razem, to w zdrowej relacji usiłują ze sobą zamieszkać. Wiadomo, że chcą spędzać ze sobą każdą możliwą chwile, dzielić sie domem i obowiązkami, byc blisko siebie. U was widocznie jest inaczej. I dziwi mnie, poza efektem, PRZYCZYNA tego stanu rzeczy.

Jeszcze 3 miesiące temu nie byliśmy razem. Jeszcze dwa miesiące temu żądałem uregulowania spraw z ojcem dziecka. Jeszcze miesiąc temu słyszałem że ma wahania uczuć i raz czuje że mnie kocha, a raz tego nie czuje.
I mamy się rzucić od razu na głęboką wodę? Nie będę się przeprowadzał w te w i we wte, póki nie będę pewien że wszystko jest OK. Poza tym już dawno pisałem, że jeśli zamieszkamy razem, to w nowym mieszkaniu/domu, dostosowanym do potrzeb 2+1.
Dopiero od tygodnia zaczęliśmy rozmawiać o kwestii wspólnego lokum. Wątpię żeby nastąpiło to szybko. Na razie jest dobrze, mam swój azyl, a widzimy się i tak codziennie, często zostaję na noc.
Mały też się chyba przyzwyczaił do tej sytuacji i nie ma co mu na razie mieszać w głowie.



Roxann napisał/a:

Ty tak serio?
Ja tylko nieśmiało Ci przypomnę, że miesiąc temu pisałeś tu na forum, że Twoja panna powiedziała Ci, że Cię nie kocha, po czym ostentacyjnie opuściłeś jej mieszkanie. Zaledwie 2 tygodnie temu pisałeś, że dostałeś propozycję wspólnego wyjazdu z nią i jej matka, na który się wstępnie nie zgodziłeś, bo nie byłeś jej pewny... po kilku dniach, na 12h przed wyjazdem zmieniłeś zdanie. Co się takiego wydarzyło (prócz tego, że znalazłeś super ofertę), że nagle dostałeś tą 100% pewność? Obiecała Ci ponownie zaręczyny i wspólne mieszkanie? No bo podobno z ojcem sprawy uregulowane (choć go całe wakacje w sumie nie było ale niech Ci tam.. żeby nie było, że znów się czepiam).

Wakacje skończyły się dawno. Był we wrześniu ze dwa razy i po naszym powrocie z wakacji. Wystarczająca ilość razy by go poznać i dogadać z nim system odwiedzin i zasad bytności w naszym (wyraz nieprzypadkowy) domu.

Co się stało że pojechałem? Bo przestała mieć wątpliwości, bo uregulowała sprawy z ojcem dziecka, bo zaczęliśmy konkretnie rozmawiać o przyszłości. Tak, trwa to krótko, ale nie muszę być konsekwentny. Chciała bardzo żebym jechał, nie żałuję, było fajnie ale też dowiedzieliśmy się trochę o sobie podczas tego wyjazdu (w kwestiach które nas dzielą).
I żeby uprzedzić Twoje kolejne imaginacje - po powrocie dalej rozmawiamy o przyszłości, ma dużą potrzebę bliskości, seks jest nieziemski, wkrótce wyjeżdżamy na kilka dni tylko we dwoje, małego zostawiamy u babci. Nie mam nic do zarzucenia tej relacji. Jest trudna przeszłość, wzajemne krzywdy, różnice charakterów - i pomny tego jestem i będę przez jakiś czas na pewno. Czas pokaże (albo pokarze).


Roxann napisał/a:
gracjana1992 napisał/a:

A może Beckett pojechał panny pilnować, bo wiadomo co tam na Gran Canaria się dzieje big_smile

To chyba najbardziej prawdopodobny powód, bo co innego mogłaby ona zrobić, by w ciągu kilku dni przekonać, że jest pewna ich związku na 100%, kiedy przez 1,5 roku to się nie udawało, a jeszcze 2 tygodnie przedtem mówiła, że nie kocha.
Beckett wiedział, że jak nie pojedzie to pewnie nie będzie do czego już wracać. Ale musiał trochę przyaktorzyć, że niby twardy i nie daje wodzić za nos i zmusić pannę do jakiegokolwiek wysiłku, by się postarała. wink

Gratuluję poziomu dyskusji. Zastanawiam się jak wygląda Twój świat (bo z tej perspektywy tworzymy projekcje) i współczuję.

Do zimy tego roku byliśmy OBOJE pewni siebie na 100%. Mieliśmy datę ślubu nawet.


bagienni_k napisał/a:

Tak w zupełnie normalnym związku, to na miejscu Becketta miałbym spory dylemat:

- z jednej strony nie chciałoby mi się jechać w trójkąciku z teściową, wiadomo jak jest - brak swobody, intymnośći itd

- z drugiej strony, jeśli pani D jest tak urodziwa jak słyszymy, to zwyczajnie czułbym się lekko niepewnie, że jedzie sama na wakacje, czy w każdym razie bez mnie smile

- teściowa miała oddzielny pokój, daleko od nas

- Ty byś się czuł niepewnie, ja nie. nie bywam zazdrosny o to że ktoś mi podrywa kobietę. niech próbuje szczęścia.

1,998

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Czytam ten wątek bez wypieków na twarzy, a szkoda wink

Może ja jestem jakaś inna, ale jak można tracić swój czas dla kogoś, kto mówi nam w twarz, że nas nie kocha?
Pominę wyjazd na wakacje....

1,999 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-10-11 10:47:50)

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Beckett To ja Ci życzę ziemskiego seksu smile czyli takiego, że nie zawsze musisz odpalać cały arsenał sztucznych ogni by wiedzieć, ze wszystko gra.
Byś miał pewność, że tam przy tej kobiecie zawsze tli się żar i jest ciepło.
Wasz dom to będzie jak zamieszkacie razem. niestety..
I nie znam niezazdrosnych mężczyzn czy kobiet. Co najwyżej takich, co uznają bardzo szeroko rozumianą wolność drugiej strony.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

2,000

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
Pokręcona Owieczka napisał/a:

Czytam ten wątek bez wypieków na twarzy, a szkoda wink

Może ja jestem jakaś inna, ale jak można tracić swój czas dla kogoś, kto mówi nam w twarz, że nas nie kocha?
Pominę wyjazd na wakacje....


...a potem mówi że jednak kocha i ma wahania wtedy, kiedy wracają "stare problemy" i pojawia się napięcie między nami.

Wydarzyło się wiele złego między nami. Ja przyznawałem że mam swoje za uszami i mogłem dziewczynę odepchnąć swoimi zachowaniami.
Nie jest łatwo zaufać obustronnie. A miłość nie jest stanem constans. Sam miałem sporo wahań przez ostatnie pół roku, co doskonale widoczne było w tym wątku.

Wierzę jednak że uczucia się stabilizują, po obu stronach.

I jeszcze raz napiszę - czas pokaże.

2,001

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
Ela210 napisał/a:

Beckett To ja Ci życzę ziemskiego seksu smile czyli takiego, że nie zawsze musisz odpalać cały arsenał sztucznych ogni by wiedzieć, ze wszystko gra.
Byś miał pewność, że tam przy tej kobiecie zawsze tli się żar i jest ciepło.
Wasz dom to będzie jak zamieszkacie razem. niestety..
I nie znam niezazdrosnych mężczyzn czy kobiet. Co najwyżej takich, co uznają bardzo szeroko rozumianą wolność drugiej strony.

Dziękuję

Seks nie jest dla mnie (wbrew temu co sądzi tu o mnie kilka osób) wyznacznikiem jakości relacji większym niż codzienność. Większym jest zwykła potrzeba czułości i bliskości.
Niemniej u nas poziom temperatury w łóżku jest ściśle związany z tym co w głowie. Zresztą w większości relacji tak bywa.

Tak Elu, chcę mieć poczucie że w obliczu kryzysów, różnic np. w kwestii wychowania dzieci (są spore), zaczniemy pracować nad rozwiązaniem, a nie druga strona się oddali i stwierdzi że ma kryzys uczuć.

Co do zazdrości. Wolności nie uznaję. Zazdrość może i bym czuł jakbym miał ku temu powody. To że ktoś próbuje podrywać mi dziewczynę, nie stanowi dla mnie problemu. Co to za związek i co to za dziewczyna, przy której partner drży ze strachu na samą myśl że miałaby gdzieś sama jechać.

2,002

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

"nie bywam zazdrosny"... buahhahhhhaha - a kto tu w wątku Radeusza wypisywał, że chciałby aby ojciec dziecka zniknął?! Stary, jesteś mistrzem w samooszukiwaniu się, albo aktualne stany świadomości wypierają u ciebie to co było kiedyś (w zasadzie to to samo). Kolejny raz wyjezdzacie? Stawiam dobry alkohol, że to działanie prewencyjne (niekoniecznie świadome), żeby jeszcze trochę, jeszcze chwile oszukać się, że jest dobrze. Cos na podobieństwo cpuna, który jeszcze "tylko raz", a później przestanie i będzie ok:) Nadal upieram się, że pierdyknie, jak tylko wrócicie z przedłużonych wakacji, albo przedłuży się o dziecko i wtedy pierdyknie.

2,003

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
BEKAśmiechu napisał/a:

"nie bywam zazdrosny"... buahhahhhhaha - a kto tu w wątku Radeusza wypisywał, że chciałby aby ojciec dziecka zniknął?! Stary, jesteś mistrzem w samooszukiwaniu się, albo aktualne stany świadomości wypierają u ciebie to co było kiedyś (w zasadzie to to samo). Kolejny raz wyjezdzacie? Stawiam dobry alkohol, że to działanie prewencyjne (niekoniecznie świadome), żeby jeszcze trochę, jeszcze chwile oszukać się, że jest dobrze. Cos na podobieństwo cpuna, który jeszcze "tylko raz", a później przestanie i będzie ok:) Nadal upieram się, że pierdyknie, jak tylko wrócicie z przedłużonych wakacji, albo przedłuży się o dziecko i wtedy pierdyknie.

W ogóle nie byłem zazdrosny. Wątek dotyczył uregulowania nienormalnego układu, który zastałem i w który wszedłem, a polegający na tym że ojciec dziecka przesiaduje w naszym domu jak trzeci domownik trzy razy w tygodniu po kilka godzin pod naszą nieobecność.

Tak, wyjeżdżamy kolejny raz za półtora miesiąca. Z jej inicjatywy. Normalny, zwykły wyjazd na kilka dni odpoczynku, wyjeżdżamy tak regularnie. Nie wiem po co dorabiać do tego zdupy ideologię o jakimś oszukiwaniu się.

Będzie dokładnie tak jak pisałem. Nawet gdy weźmiemy ślub i będziemy mieli dziecko, to będziecie wieszczyć rychły rozpad smile
Ten wątek to jakaś przepychanka, nic więcej.

2,004

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
beckett napisał/a:
BEKAśmiechu napisał/a:

"nie bywam zazdrosny"... buahhahhhhaha - a kto tu w wątku Radeusza wypisywał, że chciałby aby ojciec dziecka zniknął?! Stary, jesteś mistrzem w samooszukiwaniu się, albo aktualne stany świadomości wypierają u ciebie to co było kiedyś (w zasadzie to to samo). Kolejny raz wyjezdzacie? Stawiam dobry alkohol, że to działanie prewencyjne (niekoniecznie świadome), żeby jeszcze trochę, jeszcze chwile oszukać się, że jest dobrze. Cos na podobieństwo cpuna, który jeszcze "tylko raz", a później przestanie i będzie ok:) Nadal upieram się, że pierdyknie, jak tylko wrócicie z przedłużonych wakacji, albo przedłuży się o dziecko i wtedy pierdyknie.

W ogóle nie byłem zazdrosny. Wątek dotyczył uregulowania nienormalnego układu, który zastałem i w który wszedłem, a polegający na tym że ojciec dziecka przesiaduje w naszym domu jak trzeci domownik trzy razy w tygodniu po kilka godzin pod naszą nieobecność.

Tak, wyjeżdżamy kolejny raz za półtora miesiąca. Z jej inicjatywy. Normalny, zwykły wyjazd na kilka dni odpoczynku, wyjeżdżamy tak regularnie. Nie wiem po co dorabiać do tego zdupy ideologię o jakimś oszukiwaniu się.

Będzie dokładnie tak jak pisałem. Nawet gdy weźmiemy ślub i będziemy mieli dziecko, to będziecie wieszczyć rychły rozpad smile
Ten wątek to jakaś przepychanka, nic więcej.

Żeby nie szukać daleko Panie Konsekwentny:
"Ja nie ukrywam przed sobą (choć uwiera mnie ta myśl i wewnętrzny krytyk mówi mi że to złe myślenie) że czuję też zazdrość o tego faceta..."
"Będzie dokładnie tak jak pisałem" - może jednak nie:)))

2,005

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Jakbym był wyrachowany i byłbym samotnym ojcem, to chciałbym mieć taką laskę jak Beckett. Chyba ma kasę, chyba dobrze wygląda, jest na pstryknięcie palcem, zajmie się dzieckiem, zapewnia jakąś tam rozrywkę. Oczywiście są minusy, coś tam się populta, postawi, jakieś tam "granice których przekroczyć nie mozna", ale wystarczy miłe słówko i juz merda ogonem. Żyć nie umierać:)

2,006

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

To nie był strach o to, że może "zabrać" mi partnerkę. O jej uczucia względem mnie byłem spokojny i wiedziałem że mam ją na wyłączność. I pisałem o tym, że w ogóle nie biorę pod uwagę relacji mojej kobiety z eksem, co kilka osób sugerowało w tamtym wątku.

2,007

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
beckett napisał/a:

To nie był strach o to, że może "zabrać" mi partnerkę. O jej uczucia względem mnie byłem spokojny i wiedziałem że mam ją na wyłączność. I pisałem o tym, że w ogóle nie biorę pod uwagę relacji mojej kobiety z eksem, co kilka osób sugerowało w tamtym wątku.

Tak Beckett, tak - a Polska w 39r. była pewna swoich sojuszników na zachodzie;) Krótko bym ci napisał: "nie pie... l", ale admin czuwa.

2,008 Ostatnio edytowany przez Roxann (2019-10-11 11:57:25)

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
BEKAśmiechu napisał/a:

[
Żeby nie szukać daleko Panie Konsekwentny:
"Ja nie ukrywam przed sobą (choć uwiera mnie ta myśl i wewnętrzny krytyk mówi mi że to złe myślenie) że czuję też zazdrość o tego faceta..."
"Będzie dokładnie tak jak pisałem" - może jednak nie:)))

To ja jeszcze dodam:

beckett napisał/a:

- widzenia z eksem uregulowane, zabiera dziecko raz w tygodniu, albo jest z nim kiedy my wychodzimy.

vs

beckett napisał/a:

W ogóle nie byłem zazdrosny. Wątek dotyczył uregulowania nienormalnego układu, który zastałem i w który wszedłem, a polegający na tym że ojciec dziecka przesiaduje w naszym domu jak trzeci domownik trzy razy w tygodniu po kilka godzin pod naszą nieobecność.

Beckett Ty kompletnie nie rozumiesz o co tu nam wszystkim chodzi. My nie życzymy Ci źle, jednak jest wręcz niepojęte jak TY SAM SIEBIE OKŁAMUJESZ. Piszesz jedno, potem drugie, to co akurat Ci pasuje do danej wypowiedzi - jak chorągiewka zawieje. Wielokrotnie sam sobie zaprzeczasz. Ja rozumiem, że człowiek może zmienić decyzję, sposób postrzegania pewnych rzeczy w oparciu o pewne okoliczności, ale u Ciebie to się zmienia z dnia na dzień. Mam wrażenie, że Ty sam tego nie ogarniasz. Zbyt wielka jest przepaść pomiędzy tym jak chciałbyś by było a tym jak jest dlatego Twoje wypowiedzi są tak bardzo niespójne, a fakty mają się nijak do Twoich "ocen".

EDIT: Wczoraj zarzuciłeś mi, że sieję jadem... ale ja w tym wątku skupiam się głównie na wytykaniu Ci niekonsekwencji. Naprawdę uważasz to za niestosowne czy wręcz obraźliwe? I tu nie tyle chodzi, czy i kto ma rację... bo Twoje wypowiedzi są na tyle pełne sprzeczności, że ciężko brać Ciebie i Twoją historię na poważnie. Może gdzieś sobie i żyje taki Beckett i taka Pani doktor, ale trudno sobie te postacie i relacje wyobrazić, bo swoimi wypowiedziami stworzyłeś wręcz karykaturalny ich obraz. BEKAśmiechu kiedyś to bardzo celnie posumował. I nie była to obraza, tylko rzeczywisty odbiór tego co opisujesz przez czytelnika.

2,009

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Ale gdzie tu niespójność? Wytykasz mi ciągle jakieś niespójności, które ja muszę prostować, bo ich zwyczajnie nie ma.

Jest różnica między przyjeżdżaniem gościa trzy razy w tygodniu a przyjeżdżaniem raz w tygodniu na 2-3 godziny i zabieraniem go w niedzielę raz na dwa, trzy tygodnie. Jeśli będzie miał na to ochotę, bo do zabierania gdzieś dziecka to nigdy się nie kwapił i nigdy go nie zabierał.
Na aktualną propozycję przystał bardzo ochoczo, co mnie nie dziwi.

2,010

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

To nie był strach o to, że może "zabrać" mi partnerkę. O jej uczucia względem mnie byłem spokojny i wiedziałem że mam ją na wyłączność. I pisałem o tym, że w ogóle nie biorę pod uwagę relacji mojej kobiety z eksem, co kilka osób sugerowało w tamtym wątku.

Beckett ale to Ty pisałeś że rozważała powrót do Exa więc o jakim spokoju piszesz!!!!

Beckett to co teraz robicie to uciekacie w jedne wielkie wakacje. To nie jest prawdziwe życie!!!!

2,011

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
beckett napisał/a:
Pokręcona Owieczka napisał/a:

Czytam ten wątek bez wypieków na twarzy, a szkoda wink

Może ja jestem jakaś inna, ale jak można tracić swój czas dla kogoś, kto mówi nam w twarz, że nas nie kocha?
Pominę wyjazd na wakacje....


...a potem mówi że jednak kocha i ma wahania wtedy, kiedy wracają "stare problemy" i pojawia się napięcie między nami..

Yhym, i Ty wierzysz w to, że ona kocha, ale to że nie kocha już nie, bo Pani miała złe dni?

beckett napisał/a:

A miłość nie jest stanem constans.

Żartujesz, prawda? To czym jest miłość? Sinusoidą? W takim razie kochacie się jak nikt inny...

Szkoda mi Ciebie, Twoich nadziei na lepsze jutro, bo to z nią nigdy nie nastąpi. "Stare problemy" zawsze będą wracać, bo sami je tworzycie.
Każdy z nas próbuje Ci otworzyć oczy, a Ty i tak wolisz udawać ślepca. Ale to Twoje życie, Twoje decyzje.

2,012

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

A miłość nie jest stanem constans. Sam miałem sporo wahań przez ostatnie pół roku, co doskonale widoczne było w tym wątku.

Coś złego się dzieje z Tobą Beckett jak już wypisujesz bzdury. Zaczynasz pisać że normalną relacją jest ta z sinusoidami czyli toksyczna. Zarzucasz że to forumowicze wciskają że Pani Dr wróci do Exa, a przecież sam o tym pisałeś. Beckett dla mnie to biegusiem na terapię bo głosisz niebywałe herezje!!

2,013

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
beckett napisał/a:

Ale gdzie tu niespójność? Wytykasz mi ciągle jakieś niespójności, które ja muszę prostować, bo ich zwyczajnie nie ma.

Jest różnica między przyjeżdżaniem gościa trzy razy w tygodniu a przyjeżdżaniem raz w tygodniu na 2-3 godziny i zabieraniem go w niedzielę raz na dwa, trzy tygodnie. Jeśli będzie miał na to ochotę, bo do zabierania gdzieś dziecka to nigdy się nie kwapił i nigdy go nie zabierał.
Na aktualną propozycję przystał bardzo ochoczo, co mnie nie dziwi.

Chodziło mi o to, że dalej siedzi w "waszym" domu pod waszą czy też Twoją nieobecność. Z tymże Ty już tam nie mieszkasz, więc wychodzić nie musisz. Na razie raz w tygodniu... było 3. Już sukces, ale sam mówisz, że marne szanse, że będzie dziecko sam zabierał, więc z 1 może być 2 razy w tygodniu. Zawsze to mniej niż 3.
I uważasz to za sukces? I to sprawia, że czujesz się już "swojo" w tym związku... niesamowite smile

2,014

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
Chio napisał/a:

Beckett ale to Ty pisałeś że rozważała powrót do Exa więc o jakim spokoju piszesz!!!!

Beckett to co teraz robicie to uciekacie w jedne wielkie wakacje. To nie jest prawdziwe życie!!!!

Jakie wielkie wakacje? Nie bądź śmieszna. Oboje lubimy wyjeżdzać, mamy takie możliwości i z nich korzystamy. Pomiędzy jednym wyjazdem a drugim jest normalne życie. Wyjeżdżamy na przełomie listopada i grudnia na przedłużony weekend. Wielkie mi wakacje.

Roxann napisał/a:
beckett napisał/a:

Ale gdzie tu niespójność? Wytykasz mi ciągle jakieś niespójności, które ja muszę prostować, bo ich zwyczajnie nie ma.

Jest różnica między przyjeżdżaniem gościa trzy razy w tygodniu a przyjeżdżaniem raz w tygodniu na 2-3 godziny i zabieraniem go w niedzielę raz na dwa, trzy tygodnie. Jeśli będzie miał na to ochotę, bo do zabierania gdzieś dziecka to nigdy się nie kwapił i nigdy go nie zabierał.
Na aktualną propozycję przystał bardzo ochoczo, co mnie nie dziwi.

Chodziło mi o to, że dalej siedzi w "waszym" domu pod waszą czy też Twoją nieobecność. Z tymże Ty już tam nie mieszkasz, więc wychodzić nie musisz. Na razie raz w tygodniu... było 3. Już sukces, ale sam mówisz, że marne szanse, że będzie dziecko sam zabierał, więc z 1 może być 2 razy w tygodniu. Zawsze to mniej niż 3.
I uważasz to za sukces? I to sprawia, że czujesz się już "swojo" w tym związku... niesamowite smile

Zaczynam wątpić w Twoją umiejętność czytania ze zrozumieniem. Przyjeżdża raz w tygodniu. W niedzielę może zabrać dziecko raz na dwa, trzy tygodnie, jeśli chce. Zabrać. I to po uprzednim ustaleniu terminu.

I nie. Nie jest to jedyna kwestia dzięki której czuję się bezpiecznie. Choć pamiętam jak tu na forum ta kwestia i jej uregulowanie byly głownym tematem dla was.

2,015

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
beckett napisał/a:

Zaczynam wątpić w Twoją umiejętność czytania ze zrozumieniem. Przyjeżdża raz w tygodniu. W niedzielę może zabrać dziecko raz na dwa, trzy tygodnie, jeśli chce. Zabrać. I to po uprzednim ustaleniu terminu.

I nie. Nie jest to jedyna kwestia dzięki której czuję się bezpiecznie. Choć pamiętam jak tu na forum ta kwestia i jej uregulowanie były głównym tematem dla was.

Ale zaraz... przecież Ty tam nie mieszkasz, więc jaka różnica czy ten facet przychodzi raz czy 3 razy w tygodniu?  Przecież nie jesteś o niego zazdrosny a dziecko powinno mieć kontakt z ojcem. Poza tym przychodzi pod waszą nieobecność.
I to było aż taką kością niezgody, że musiałeś się wtedy wyprowadzić?
Sorry, ale ja naprawdę nie widzę wielkiej różnicy a tym bardziej wielkiego kroku naprzód. A może po prostu nie ogarniam, że wtedy ta Twoja Pani uznawała za stosowne że ex może przychodzić kiedy chce i być u "was" ile chce kiedy Ty czekasz schowany gdzieś za krzakiem.
No ale teraz z tego co mówisz, chociaż ukrywać się nie musisz. To już coś.

2,016

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

"Pomiędzy jednym a drugim wyjazdem jest normalne życie". Przeczytaj sobie wątek Radeusza i Becketta jeszcze raz, później powiedz sobie: "Pomiędzy jednym a drugim wyjazdem jest normalne życie", następnie ponownie przeczytaj wątek Radeusza i Becketta i wskaż gdzie dokładnie jest to "normalne życie":)))

2,017

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Beckett tyle osób się myli?Tyle osób jest śmiesznych?Tyle ludzi nie ogarnia"prawdziwej miłości"?Tyle ludzi przekręca?TYLE LUDZI NIE CZYTA ZE ZROZUMIENIEM?TYLE WYTYKA NIESPÓJNOŚĆ?

2,018 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-10-11 17:58:19)

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Spisek ? smile

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

2,019 Ostatnio edytowany przez Roxann (2019-10-11 17:26:42)

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
Chio napisał/a:

Beckett tyle osób się myli?Tyle osób jest śmiesznych?Tyle ludzi nie ogarnia"prawdziwej miłości"?Tyle ludzi przekręca?TYLE LUDZI NIE CZYTA ZE ZROZUMIENIEM?TYLE WYTYKA NIESPÓJNOŚĆ?

Dla mnie to wygląda trochę tak, jakby Beckett miał swoje własne indywidualne wyobrażenie o sobie, Pani Doktor i ich "związku", nawet nie idealistyczne tylko stworzone w swojej wyobraźni ale bez poparcia w faktach. Wszystko byłoby ok, gdyby np. w rozmowie z jakimś swoim (nie)znajomym w jednym mailu napisał co u niego słychać. Wtedy to jego "jest tak jak mówię" można by przyjąć bezdyskusyjnie. Problem w tym, że osoby znające jego wcześniejsze wypowiedzi zarówno jako Becketta jak i Radeusza, tego bezrefleksyjnie nie przyjmują, bo nie trzeba nawet wielkiego wysiłku by wyłapać te nieścisłości.
Ja serio nie kumam, jak można tak się gubić w zeznaniach.
Dla mnie wytłumaczenie jest jedno - ta historia jest wymyślona, może nie w 100%, ale niektóre fakty, wtedy by to tłumaczyło brak konsekwencji. Dlatego jak się zbierze wszystko do kupy powstaje groteskowy wręcz obraz postaci czy też całego tego "związku". W sumie nie ma przymusu pisania tu całej prawdy  (w końcu jakie ma znaczenie czy jego panna jest lekarzem, prawnikiem czy ekspedientką itd.), ale... jakoś ciężko sobie wyobrazić niezależną, ułożoną, atrakcyjną Panią dr, która nie ma komputera, nie umie samodzielnie podejmować decyzji, jest niestabilna emocjonalnie, niby taka atrakcyjna z wianuszkiem adoratorów wokół, którzy jej nadskakują, a zaciążyła z żonatym i dzieciatym facetem, którego praktycznie nie znała, dla którego była tylko kochanką (desperacja?). I to nie jest złośliwość Beckett, ani żadne wylewanie jadu - to tylko PODSUMOWANIE tego co SAM o niej pisałeś. Jeżeli uważasz to za obrazę, to miej do siebie pretensje.
Już oszczędzę Ci PODSUMOWANIA, jak wygląda w nim Twój obraz i tego waszego pseudo "związku".
Pomyśl, dlaczego w tym, chyba jedynym wątku na forum, wszyscy są zgodni ale w opozycji do Ciebie. I nie, nie wynika to z tego, że życzymy Tobie źle. Tylko ta Twoja historia jest tak pokręcona i niespójna, pewnie przez te wymyślone fakty, że czytelnik ma dwa wyjścia: bezrefleksyjnie przytaknąć na to co piszesz, czy też skonfrontować Twoją wypowiedź z którąś (pierwszą lepszą) z wcześniejszych... a wtedy od razu pojawia się pytanie/wątpliwość: "co Ty gościu pi...isz? Już zapomniałeś co pisałeś wcześniej?". To jak w końcu jest? Kocha czy nie kocha, jesteś zazdrosny czy nie jesteś, jesteś na każde jej skinienie czy nie.... w końcu chyba najlepsze - ona Cię ustawiła czy Ty ją?
Reasumując: miłość, rozsądek czy desperacja? Ja obstawiam to trzecie.

EDIT:
Żebyś się nie wysilał odpowiem sama (wybacz, że bez cytatów ale starałam się rzetelnie oddać Twoje słowa/myśli):
1. Kocha czy nie kocha?
- Raz kocha raz nie kocha...
2. Jesteś zazdrosny o exa czy nie jesteś?
- Jestem zazdrosny o niego ale w sumie nie jestem zazdrosny, że mi ją zabierze, mam ją na wyłączność, to wiem.
3. Jesteś na każde jej skinienie czy nie?
- Nie muszę być konsekwentny, decyzję podejmuję pod wpływem okoliczności (red. a że w końcu staje na jej to szczegół)
4. Ona Cię ustawiła czy Ty ją?
- Przecież pisałem, że ona nie lubi podejmować decyzji, chce bym nią 'kierował'. (red. czy wy nie umiecie czytać ze zrozumieniem?)
smile

2,020

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Jesteś manipulantką Roxann. Nie chce mi się z Tobą dyskutować. Brrr...

2,021 Ostatnio edytowany przez Roxann (2019-10-11 19:35:58)

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
beckett napisał/a:

Jesteś manipulantką Roxann. Nie chce mi się z Tobą dyskutować. Brrr...

Nie musisz. Ja tylko podsumowałam to co SAM pisałeś. Na każde słowo (mojej niby manipulacji) mogę znaleźć (Twój) cytat. Wątpisz? wink
Dlatego rezygnujesz z dyskusji.
Żeby nie było, ja wierzę, że jest taki Beckett czy Radeusz i pani z dzieckiem (inaczej nie byłoby 2 wątków poświęconych temu problemowi), ale poboczne wątki wymyśliłeś by ubarwić historię (stąd na każdym kroku gubisz w zeznaniach) a w konsekwencji sprowadziłeś ją do groteski.

2,022

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Żenada.

2,023

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
beckett napisał/a:

Żenada.

Nooo  pierwszy raz z Tobą zgadzam.
Ale ciekawie i śmiesznie było smile

2,024

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Beckett, masz swoich następców! wink
https://www.netkobiety.pl/viewtopic.php … 0#p3536030

Ona: atrakcyjna, zamożna Pani prawnik z dzieckiem, z dysfunkcyjnej rodziny (tu: wcześnie straciła rodziców), mimo wieku była tylko w 3 niezobowiązujących związkach z prostymi chłopami (z jednym z takim to dziecko), lubiąca seks, mająca lęki, ale pierwszy raz w życiu jest gotowa na emocjonalny związek itd.
On: po 10-letnim stałym związku, z niejednego pieca chleb jadł, został zaakceptowany przez jej rodzinę, czuje, że ona "daje mu uczucie" mimo swoich braków, on też się już zaangażował i czuje że warto... tylko no właśnie jak zdobyć pewność i odzyskać szacunek?

Inspiracja? wink

2,025

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
Roxann napisał/a:

Inspiracja? wink

Raczej potwierdzenie, że więcej takich naiwnych.

2,026

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
Roxann napisał/a:

Inspiracja? wink

big_smile O rany... Zuch Zośka smile

2,027

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Jak nic, jeden bohater inspiruje się drugim smile Widocznie teraz nastała jakaś moda na nowy schemat, według którego budowane są relacje między partnerami.

Beckett naprawdę chciałbym Ci wierzyć, że się wszystko ułoży i będzie tak, jak sobie to wszystko wymarzyłeś. A przynajmniej tak jak Ty to widzisz, a nie tak, jak rzeczywiście jest( bo widzisz, wszyscy jakoś zgodnie określają sytuację przeciwnie do Ciebie). Wszystko w naszym życiu moze sie zmieniać. Ale starając się wejść w związek oczekujemy (chyba?) w miarę stabilnych uczuć i emocji, szczególnie po jakimś czasie smile
Postaw się w sytuacji kogokolwiek, nie wiem, może kogoś ze swoich znajomych, kto by usłyszał jednego dnia, że kobieta go kocha a drugiego już nie...?Co by w takiej sytuacji zrobił przeciętny Kowalski? Jeżeli oczywiście uznamy, że takie zmienne sytuacje NIE SĄ normalnym i częstym zjawiskiem..Rzecz jasna, także, jeśli stwierdzimy, iż takie wahania emocjonalne będą raczej ciężkie do zniesienia dla przeciętnej osoby..
Co w takim razie myśli sobie ktoś, kto doświadcza taich huśtawek?

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

2,028

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Czytając to mam trochę ambiwalentne uczucia, z jednej strony się cieszę, bo Ty się cieszysz i jeśli piszesz szczerze że dobrze Ci to i ja się z tego Cieszę, z drugiej strony dalej uważam, że czkawką Ci się to wszystko odbije, że jak opadną emocje, przestanie rządzić Tobą adrenalina to rozczarujesz się tym wszystkim... i to srodze. W końcu dopadnie Cię czas podsumowań i zobaczysz, że straciłeś kilka lat życia na kogoś kto Cię nigdy szczerze nie po kochał i przede wszystkim nie szanował - a może wręcz przeciwnie spuścisz spodnie wypniesz się do monitora i powiesz myliliście się, jestem szczęśliwy... czego i ja tobie życzę.

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

2,029

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Dawaj Beckett nowinki. Zjadasz kapelusz, czy gasisz nas jak pety?:)

2,030 Ostatnio edytowany przez beckett (2019-10-30 00:39:24)

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
bagienni_k napisał/a:

Postaw się w sytuacji kogokolwiek, nie wiem, może kogoś ze swoich znajomych, kto by usłyszał jednego dnia, że kobieta go kocha a drugiego już nie...?Co by w takiej sytuacji zrobił przeciętny Kowalski? Jeżeli oczywiście uznamy, że takie zmienne sytuacje NIE SĄ normalnym i częstym zjawiskiem..Rzecz jasna, także, jeśli stwierdzimy, iż takie wahania emocjonalne będą raczej ciężkie do zniesienia dla przeciętnej osoby..
Co w takim razie myśli sobie ktoś, kto doświadcza taich huśtawek?

To nie było tak, że jednego dnia słyszałem "kocham Cię", a drugiego "nie kocham". Po naszym kryzysie i rozstaniu zimą mieliśmy siebie serdecznie dość. Ja miałem ambiwalentne uczucia, a Ona...byłem w sumie przekonany że mnie już nie kocha. Wiele było wzajemnych rozczarowań i gorzkich słów. Zbyt wiele. Długo odbudowywaliśmy wzajemne zaufanie (ja nadal nie ufam w 100%, czemu niestety czasem daję wyraz). Były wzloty i upadki. Ostatnie miesiące to była droga przez mękę i jak wiecie z tego wątku, mnóstwo wahań również u mnie.


BEKAśmiechu napisał/a:

Dawaj Beckett nowinki. Zjadasz kapelusz, czy gasisz nas jak pety?:)

Miałeś nosa, chciałem dziś coś napisać w ciągu dnia, ale czasu zabrakło.

Staram się rzucić palenie, więc petów nie gaszę. Poza tym nadal dość ostrożnie patrzę na naszą sytuację.
Jest dobrze. W zasadzie mieszkamy razem, są plany (luźne rozmowy raczej) na wspólną przyszłość i nie tyczy się to tylko wyjazdu na narty w lutym. Nadal padają sugestie o odnowieniu oświadczyn, ale wg mnie co nagle to po diable. Sprawy z ojcem dziecka są w trakcie regulacji prawnej, zmienił się system widzeń na raz w tygodniu (co mu najwyraźniej pasuje). Swoją drogą, sprawia niemiłe wrażenie mega focha z mojego powodu, od czasu jak mnie poznał. Ale srał go pies, mam go w dupie. Niestety próbuje też manipulować dzieckiem - i za to akurat należałoby mu obić ryj. Na dodatek, wyraźnie obrażony, stwierdził że nie będzie przyjeżdżał tak często do dziecka żeby NAM nie przeszkadzać w pożyciu rodzinnym. Co za kretyn.
Emocjonalnie...jest zajebiście. Mam wrażenie jakbym odzyskał w końcu swoją kobietę sprzed roku, a nawet w lepszej wersji. Jesteśmy sobie bliżsi niż rok temu. Nie tylko z powodu tego, że problemy radeusza odeszły w niepamięć.

Na razie tyle. Czas pokaże, albo pokarze wink

Aha, sielanki nie ma, są trudne rozmowy i emocje. Dotyczące moich "żali" jak i kwestii które nas poróżniły zimą, głównie dotyczące wychowania dzieci. Różnimy się, co do tego nie ma wątpliwości, ale próbujemy znaleźć punkty wspólne i wypracować coś razem.

2,031

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Hm..., no to próbuj Beckett, ciekawe czy tylko mi to brzmi jakoś mało przekonująco... próbujesz... pró bu jesz... pró bu jesz... kiedy : zjesz ?

2,032

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
beckett napisał/a:

Jest dobrze. W zasadzie mieszkamy razem, są plany (luźne rozmowy raczej) na wspólną przyszłość i nie tyczy się to tylko wyjazdu na narty w lutym. Nadal padają sugestie o odnowieniu oświadczyn, ale wg mnie co nagle to po diable.

Niech Ci się wiedzie! smile
Wiesz, pamiętaj że my już szykujemy na Twój ślub! Anderstud, sądząc po postach, gdzieś na Pomorzu urzęduje, ale ja jestem na miejscu i nawet chętnie go przenocuję po weselu nawet z lubą wink Także dodatkowych kosztów mieć nie będziesz wink
Nawet już mam wymyślony prezent ślubny dla Ciebie, ale niech to będzie niespodzianka big_smile

2,033

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Już się boję tego prezentu, poproszę go na osobności big_smile

Znając Was, to nie będzie miłe, choć pewnie się uśmieję big_smile

2,034

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Najbardziej wstrząsający numer to jakby ten dwulatek był synem ehhh niemożliwe smile
Takie rzeczy się nie dzieją

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

2,035

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Trzy i pół latek. Rośnie jak na drożdżach, bystrzacha mały.
Mnie już nic by nie zaskoczyło. W sumie nie dziwię się paru osobom że wątpiły w tak wiele detali i całą historię, bo chyba sam bym nie uwierzył.
Ale nie, nie jest synem faceta Roxann big_smile

Posty [ 1,981 do 2,035 z 2,145 ]

Strony Poprzednia 1 35 36 37 38 39 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Sprzeczne sygnały eks?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018