Sprzeczne sygnały eks? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Sprzeczne sygnały eks?

Strony Poprzednia 1 11 12 13 14 15 18 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 457 do 494 z 676 ]

457 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-05-19 12:24:20)

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
Roxann napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Zgadzam się i szansę na powodzenie tego związku paradoksalnie widzę w tym, że oni oboje są kompatybilni. Np. ja w życiu nie wytrzymałabym z facetem pokroju becketta, czyli zbyt impulsywnego, nie panującego nad swoim afektem, rzucającym się w wir aktualnej w nim emocji i dającego się jej pochłonąć, ale panią doktor chyba kręci taki niestabilny emocjonalnie „typ” faceta, więc wszystko się może zdarzyć.

A moim zdaniem wręcz przeciwnie. Oboje mają problemy emocjonalne i ta relacja opiera się głównie na pozorach i słowach. Tak ich wielka miłość to nic innego jak domek z kart... co pokazały wydarzenia z początku roku.
Zgadzam się z Twoim opisem Becketta. Też go tak odbieram ale...  jak to ma się do jego:

beckett napisał/a:

Jedną z moich zalet wg niej jest moja dojrzałość, odpowiedzialność, poczucie bezpieczeństwa które przy mnie ma, moje uczucia do jej dziecka, chęć założenia domu i rodziny. W tej kwestii ufa mi w 100%.

No właśnie nijak..
Już wcześniej pisałam, że moim zdaniem Beckett ma mylny obraz swojej pani doktor... wynika z tego, że ona też... dlatego przy pierwszej poważniejszej konfrontacji to wszystko znów rypnie.

Roxann, po pierwsze to nie ma ludzi zdrowych tylko niezdiagnozowani ;-) Każdy ma swoje odchyły.
Po drugie, jeśli ich „odchyły” współgrają z sobą, to mogą się tak wzajemnie nakręcać przez dłuuugi czas. Może nie jest to zdowe i trudno mi to nawet nazwać związkiem opartym na uczuciu, bo bliżej temu do układu emocjonalnego, gdzie każde z partnerów czerpie takie emocje, jakich potrzebuje.
Po trzecie, ja akurat wierzę, że pani doktor czuje się bezpiecznie przy niestabilnym facecie, bo jak ktoś wzrastał w chwiejnym emocjonalnie środowisku, to dla niego bezpieczne, bo znane jest takie samo w dorosłym życiu.
Po czwarte, to co sobie dopowiada pani doktor o rzekomej dojrzałości becketta to fakt, że brzmi śmieszne. Tutaj pełna zgoda. Raczej po dotychczasowym zachowaniu becketta też wydaje mi się on kimś baaardzo niedojrzałym, ale czy my wiemy, co ona ma w głowie, albo jak beckett zinterpretował jej pozornie podobnie brzmiące słowa. Poza tym, ona sama wydaje się bardzo niedojrzała, więc może jeśli patrzy w odniesieniu do siebie, to...

Zobacz podobne tematy :

458 Ostatnio edytowany przez Roxann (2019-05-19 12:42:10)

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
MagdaLena1111 napisał/a:

Roxann, po pierwsze to nie ma ludzi zdrowych tylko niezdiagnozowani ;-) Każdy ma swoje odchyły.
Po drugie, jeśli ich „odchyły” współgrają z sobą, to mogą się tak wzajemnie nakręcać przez dłuuugi czas. Może nie jest to zdowe i trudno mi to nawet nazwać związkiem opartym na uczuciu, bo bliżej temu do układu emocjonalnego, gdzie każde z partnerów czerpie takie emocje, jakich potrzebuje.
Po trzecie, ja akurat wierzę, że pani doktor czuje się bezpiecznie przy niestabilnym facecie, bo jak ktoś wzrastał w chwiejnym emocjonalnie środowisku, to dla niego bezpieczne, bo znane jest takie samo w dorosłym życiu.
Po czwarte, to co sobie dopowiada pani doktor o rzekomej dojrzałości becketta to fakt, że brzmi śmieszne. Tutaj pełna zgoda. Raczej po dotychczasowym zachowaniu becketta też wydaje mi się on kimś baaardzo niedojrzałym, ale czy my wiemy, co ona ma w głowie, albo jak beckett zinterpretował jej pozornie podobnie brzmiące słowa. Poza tym, ona sama wydaje się bardzo niedojrzała, więc może jeśli patrzy w odniesieniu do siebie, to...

Być może masz rację. Może oboje są pod tym względem do siebie podobni i dlatego się przyciągają dając sobie emocjonalny haj, który jest im znany i stąd to poczucie bezpieczeństwa. Ale oni już nawet przed sobą udają kogoś kim nie są by wpasować się w wizję i potrzeby drugiej strony i dzięki temu uzupełnić swoje braki emocjonalne.
Póki motylki działają, to słowa wystarczą -ta piękna wizja spełnianych marzeń. Prędzej czy później jednak musi przyjść moment, w którym któreś pokaże swoje prawdziwe "ja", dalekie od wykreowanego ideału.. i czar pryśnie. Ileż można "grać"?

459

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

szczerze? to znajomo mi to zapachniało wink
dużo huku i pary wokół tej relacji i można to sobie latami ciągnąć i nawet dzieci zrobić.
To co kobieta Becketta mówi o nim, to nie tyle ocena sytuacji- tylko jej pragnienia.takiego by chciała mężczyznę [miałam napisać partnera, ale niekoniecznie]
Do tego trzeba zaufania- a jej zaufanie zdobyć trudno i nie wiem czy Beckett do tego poziomu doskoczy.
Jego akcje pokazujące nieopanowanie oddaliły go od tego. I stąd wyleciał z domu.
Bo ona - tu się z wami nie zgadzam- nie lubi tego u mężczyzn. Stąd to gadanie życzeniowe.
Ciężko będzie im o związek typowo partnerski w równowadze- bo coś mi się wydaje, że niekoniecznie takiego ona chce
Może Beckett doskoczy do takiego poziomu zaufania może nigdy.Jak mu nerwy puszczą- spalony
jak piesek na posyłki- wzgardzony big_smile

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

460 Ostatnio edytowany przez Roxann (2019-05-19 13:24:49)

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
Ela210 napisał/a:

szczerze? to znajomo mi to zapachniało wink
dużo huku i pary wokół tej relacji i można to sobie latami ciągnąć i nawet dzieci zrobić.
To co kobieta Becketta mówi o nim, to nie tyle ocena sytuacji- tylko jej pragnienia.takiego by chciała mężczyznę [miałam napisać partnera, ale niekoniecznie]
Do tego trzeba zaufania- a jej zaufanie zdobyć trudno i nie wiem czy Beckett do tego poziomu doskoczy.
Jego akcje pokazujące nieopanowanie oddaliły go od tego. I stąd wyleciał z domu.
Bo ona - tu się z wami nie zgadzam- nie lubi tego u mężczyzn. Stąd to gadanie życzeniowe.
Ciężko będzie im o związek typowo partnerski w równowadze- bo coś mi się wydaje, że niekoniecznie takiego ona chce
Może Beckett doskoczy do takiego poziomu zaufania może nigdy.Jak mu nerwy puszczą- spalony
jak piesek na posyłki- wzgardzony big_smile

Też mi się wydaje, że "to już było" wink
I jeżeli się nie mylę, to owszem zgadzam się z Tobą, że Pani doktor chciałaby takiego mężczyznę, a Beckett dwoi się i troi by być przez nią w takich kategoriach postrzegany. Jednak wystarczy, że raz "podpadnie", to już ciężko będzie mu się ponownie wkraść w łaski.
Panna, jak doświadczenie pokazało jest skłonna do angażowania się w relacje oparte jedynie o piękne słówka i sex. Marzy o bezpiecznej przystani, ale niestety przyciąga facetów również z brakami emocjonalnymi, którzy dalej mydlą jej oczy. Ona w to święcie wierzy albo chce wierzyć, a tu nagle krach. Jak się nagle okazało, że TEN będący jej ostoją facet, ma problemy, z którymi sobie nie radzi, które próbuje na nią przerzucać i jeszcze potrafi wybuchnąć - nic nie zostaje tylko się ewakuować.

EDIT: wychowując się w niepełnej rodzinie, albo w rodzinie patologicznej jak ja gdzie był alkohol i przemoc, mamy często romantyczne podejście do związków, takich wręcz wyidealizowanych, stąd często angażujemy się mocno w relacje powierzchowne, bo one nam ta iluzję dają. Trauma z dzieciństwa blokuje nas przed głębszymi relacjami, bliskością... kiedy robi się zbyt poważnie, albo pojawiają się problemy - uciekamy.
Często też trafiamy na osoby z podobnymi problemami emocjonalnymi - ja np. bardzo często trafiałam na facetów wychowujących się bez jednego lub dwóch rodziców.

461

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Kręcić "taki typ faceta" to ją sobie może, ale na dłuższą metę liczą się przede wszystkim interesy. Jej interesy, nie jego.
Cała reszta jak "taki typ faceta" czy sam facet, to są jedynie dodatki, najważniejszy jest cel, a facet jest tu tylko środkiem do celu.
Oczywiście, że dopóki będzie kulił uszy po sobie i robił to czego się od niego oczekuje, nie wymagając przy tym niczego, żeby nie ryzykować
ściągnięcia na siebie gniewu swej pani, może ten stan przeciągać w nieskończoność z uśmiechem na ustach robiąc za osobistego lokaja,
a gdy tylko się zapomni i zacznie fikać, to jednym tupnięciem nóżki królewny, zostanie przywołany do porządku w trybie nadświetlnym.

Bycie "takim typem faceta" jako cecha charakteru może jej pasować, czemu nie, ale cele nadrzędne są tutaj oczywiste i znacznie ważniejsze
niż tam bycie sobie takim czy siakim, zwłaszcza w sytuacji, gdy on jest praktycznie całkowicie od niej zależny, od jej humorów i aktualnych potrzeb.
Pani mówi - Becket robi. Ta mała czarna kreseczka ( - ) to jest jego pole do bycia "takim typem faceta" i tyle jego co na forum sobie pogada.
Jak tylko wypadnie z roli (pierwsze stanowcze NIE w kierunku damy jego serca) bycie "takim typem faceta" momentalnie przestanie się liczyć,
a jego rolę przejmie ktoś inny, być może o całkowicie odmiennym usposobieniu, bo na daną chwilę "taki typ faceta" będzie bardziej przydatny
w charakterze tymczasowego wujka dla małego czy wspólnika do partycypowania w kosztach budowy domu z którego i tak się go na koniec wydyma
odprawiając z kwitkiem i walizkami spod drzwi, bo (wpisz sobie tutaj dowolnie absurdalny niedorzeczny powód) i dalej wiadomo, standardzik smile

- Ale jak to? A mój wkład?
- Ale nie rozumiem, że jaki wkład?
- No w ten dom. Przecież zapłaciłem za to, za to i za to, kupiłem to, to i to, sam zrobiłem...
- A to przepraszam ciebie bardzo, ale czy ktoś cię o to prosił, żebyś płacił albo kazał ci ktoś kupować coś czy robić?
- Eee, yyy...
- Jeszcze coś? Jestem zajęta i nie mam czasu.
- ...
- Możesz odejść od drzwi? Bo zimno leci, chcę już zamknąć. 
- Przepraszam. W takim razie do widzenia.
- No trzymaj się, pa.

Jasne, tak sobie tylko gadamy, ale przecież każdy z nas przynajmniej zna kogoś, kto stał pod tymi drzwiami,
bo to nie jest jakaś nadzwyczajna sytuacja, tylko normalne życiowe sprawy, które dotyczą normalnych ludzi, takich samych jak my tutaj.
Ja sam przerabiałem podobny motyw, kiedy po zainwestowaniu fury siana z własnej kieszeni na remont chałupy i w rozwój firmy,
zostałem jednym kopniakiem wystrzelony na ulicę z reklamówką osobistych rzeczy w ręku i jeszcze musiałem drugi raz zapłacić
za mój własny samochód, który wcześniej żonie oddałem, a kiedy poprosiłem o zwrot usłyszałem, że jak chcę, to może mi go sprzedać smile
Na pytanie czy nie czuje się z tym źle, że włożyłem tyle kasy w to małżeństwo i odchodzę teraz z niczym usłyszałem, że nikt mnie o nic nie prosił smile

Historia jak historia, każdy jakąś tam ma, chodzi o to, żeby wyciągać z nich wnioski, zanim samemu popełni się te same, niemal klasyczne błędy.

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

462

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
MagdaLena1111 napisał/a:
mallwusia napisał/a:

A ja myślę, że Wasze 3 historie są różne i ta akurat ma szansę na szczęśliwe zakończenie, aczkolwiek łatwo to tu nie będzie.
Tak, pani doktor ma problem z wejściem w bliższą relację.
Tak, są i będą problemy z ojcem dziecka.
Tak, mama jest nadopiekuńcza, bo chłopczyk to nie jest już niemowlę, którego strach by było puścić z tatą, bo mu się pupa odparzy od przemoczonego pampersa.

Niemniej jednak mają szansę się dotrzeć i poukładać to wszystko, choć będą burze, bo to chyba dwa niełatwe charakterki smile

Zgadzam się i szansę na powodzenie tego związku paradoksalnie widzę w tym, że oni oboje są kompatybilni. Np. ja w życiu nie wytrzymałabym z facetem pokroju becketta, czyli zbyt impulsywnego, nie panującego nad swoim afektem, rzucającym się w wir aktualnej w nim emocji i dającego się jej pochłonąć, ale panią doktor chyba kręci taki niestabilny emocjonalnie „typ” faceta, więc wszystko się może zdarzyć.


Mnie się wydaje, że wcale jej to nie kręci, wprost przeciwnie, dlatego chciałaby i boi się.
Na pewno na plus jest u Becketta jego stosunek do dziecka i mocne zaangażowanie.



john.doe80 napisał/a:

Ja widzę ich szanse w tym, że oboje są sobie potrzebni. Jeśli tylko dogadają się co do wizji oraz tempa i kolejności ich realizacji na parę lat powinno wystarczyć. Pytanie co będzie jak oboje zrealizują swoje fantazje.


Dokładnie, oboje są sobie potrzebni i to ich bardzo może związać. A o to, co dalej, bym się nie martwiła.

463

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

No niekoniecznie masz rację Anderstud. .
Jak dziewczyny napisały o tym nieprzystajacym opisie to cos mi się rozjasnilo. Ona nie chce chłopca na posyłki to nie ten typ.
Może i Twoja Pani ostatnia nie chciała i jakbys nie dawał się tak wyrzucać to rozmowa byłaby inna. Na mnie  gwałtowne protesty dyskusje i uzasadnienie dosadne swoich racji nie robią wrażenia ale spokój i opanowanie to już wielkie.
Myślę ze jesteś naprawdę fajnym gościem ale te testy świadome lub nie twojej ex oblales. Fakt trudna kobieta..

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

464

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Przecież to w 99.99% przypadków rozchodzi się właśnie o to co pisałem wyżej, by umieć pokazać agresję i się postawić.

Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.
Idziesz do kobiet? Nie zapomnij bicza!

465 Ostatnio edytowany przez Roxann (2019-05-19 14:28:38)

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
Ela210 napisał/a:

No niekoniecznie masz rację Anderstud. .
Jak dziewczyny napisały o tym nieprzystajacym opisie to cos mi się rozjasnilo. Ona nie chce chłopca na posyłki to nie ten typ.
Może i Twoja Pani ostatnia nie chciała i jakbys nie dawał się tak wyrzucać to rozmowa byłaby inna. Na mnie  gwałtowne protesty dyskusje i uzasadnienie dosadne swoich racji nie robią wrażenia ale spokój i opanowanie to już wielkie.
Myślę ze jesteś naprawdę fajnym gościem ale te testy świadome lub nie twojej ex oblales. Fakt trudna kobieta..

No właśnie, jest podobno jakiś przyjaciel rodziny, który zrobiłby dla niej wszystko, ale ona tego nie chce, bo nie o takie bezpieczeństwo jej chodzi. Jako kobieta wychowująca się bez ojca potrzebuje silnego ramienia, akceptacji, ostoi (już wcześniej ten watek był poruszany), a tych cech Beckett nie ma, choć się stara bardzo.
Ona naprawdę nie musi być wyrachowana, co nie zmienia faktu, że to Beckett powinien się wpasować w jej życie, a nie ona w niego. Tu będzie ciężko o kompromisy.
Bo tak jak z ojcem - on ma pomagać, wspierać, a nie obarczać swoimi problemami.
To mogłoby się udać i by się udało gdyby Beckett był taki jaki chce być dla niej oraz inteligentnie przeforsował swoje zdanie, wpłynął na jej decyzje, zachowanie. Ona teraz reaguje agresją bo ma wrażenie, że on przekracza jej granice. Oboje mają braki emocjonalne dlatego oboje będą dążyć do tego by nie stracić kontroli nad związkiem, choćby pozornie.

EDIT: Z drugiej strony, to chyba zrozumiałe, że kobieta, tym bardziej z dziećmi, która decyduje się zamieszkać z facetem oczekuje od niego percypowania w obowiązkach i kosztach, w tym w wychowywaniu dzieci czy jakichś remontach. Przecież nie po to się "bierze" tego faceta by był w domu tylko meblem, albo by tam mieszkał jak w hotelu. łatwo można przegiąć bo wtedy facet zaczyna się czuć jak niańka i parobek.

466

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Agresja nie, stanowczosc tak.
Roxann nie zgodze sie z tymi problemani
Trzeba o nich mowic i da sie szukac wsparcia nie obarczajac.i nie przerzucajac na kogos. To buduje zaufanie.
Nie wiem jak to u nich wygladalo, bo Beckett nie opisal.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

467

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
Ela210 napisał/a:

No niekoniecznie masz rację Anderstud.

Nigdy nawet przez myśl mi nie przeszło, że zawsze muszę mieć rację, ale jednak tutaj w tej historii...

Moim zdaniem mój serdeczny przyjaciel Beckett, któremu szczerze i z całego serca naprawdę życzę jak najlepiej
jest naszprycowany i otumaniony hormonem miłości do tego stopnia, że chwilowo stracił kontakt z rzeczywistością, która go otacza
i żyje iluzją z obrazów, które sam sobie w swojej głowie maluje. Iluzją na tyle przekonującą, że i wy już zaczynacie powoli w nią wierzyć.
Tak jak narkoman po LSD zaczyna widzieć latające smoki albo anioły które do niego mówią, żeby oblał się benzyną i podpalił,
tak samo Beckett umiejętnie prowadzony przez swoją myszkę (ona jest psychologiem, tak? dobrze kojarzę?) zaczyna widzieć rzeczy,
które albo nie są tym na co wyglądają, albo nawet nie istnieją poza jego własną wyimaginowaną wizją tego co się dzieje dookoła.
Jeśli poważny facet poważnie podchodzi do tematu kupowania działki czy budowania domu po kilku miesiącach znajomości z laską,
która (moim oczywiście zdaniem) stosunek do tej relacji i do niego samego, ma raczej olewczo swobodny i w gruncie rzeczy jej to wisi,
no to albo pacjent musi być na silnych lekach, albo został uprowadzony i ma przystawiony pistolet do skroni. Innej opcji tu nie widzę.

Ale oczywiście będę kibicował.

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

468

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
anderstud napisał/a:


Jeśli poważny facet poważnie podchodzi do tematu kupowania działki czy budowania domu po kilku miesiącach znajomości z laską,
która (moim oczywiście zdaniem) stosunek do tej relacji i do niego samego, ma raczej olewczo swobodny i w gruncie rzeczy jej to wisi,
no to albo pacjent musi być na silnych lekach, albo został uprowadzony i ma przystawiony pistolet do skroni. Innej opcji tu nie widzę..

Ależ przecież on był jej pewien na 100%, więc czego się czepiasz? wink
Swoją drogą ile ludzi decyduje się na dziecko po kilku miesiącach znajomości? Czy ta budowa domu aż tak bardzo się tu różni?

469

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
Roxann napisał/a:

Swoją drogą ile ludzi decyduje się na dziecko po kilku miesiącach znajomości? Czy ta budowa domu aż tak bardzo się tu różni?

Dziecko już na zawsze będzie twoje. Z domu możesz wylecieć dosłownie w każdej chwili z byle powodu i zostajesz nagle z niczym.
No to ja nie wiem, chyba jednak trochę się różni, czy nie?

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

470 Ostatnio edytowany przez Roxann (2019-05-20 07:46:07)

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
anderstud napisał/a:
Roxann napisał/a:

Swoją drogą ile ludzi decyduje się na dziecko po kilku miesiącach znajomości? Czy ta budowa domu aż tak bardzo się tu różni?

Dziecko już na zawsze będzie twoje. Z domu możesz wylecieć dosłownie w każdej chwili z byle powodu i zostajesz nagle z niczym.
No to ja nie wiem, chyba jednak trochę się różni, czy nie?

Nie zawsze rodzica stać na wychowanie dziecka. Czasem dziecko od rodzica samo się odcina.
A swoje udziały w domu też można jakoś zabezpieczyć traktując go jako inwestycję.

471

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Nie jak jesteś zakochana po uszy. Nikt z nas nie wie jaki Master Plan w głowie ma Pani Doktor, może planem jest domek i dwójka dzieci? W końcu jak wybudują domek i ona powije dziecko becketowi i nawet uzna, że fora ze dwora ... to beckett zostawi wszystko swojemu dziecku. Plan doskonały...

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

472

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
Roxann napisał/a:

A swoje udziały w domu też można jakoś zabezpieczyć traktując go jako inwestycję.

No to o tym właśnie pisałem wcześniej, żeby zacząć zabezpieczać tyły, zanim Pani się w tyłeczku odwróci,
a nie ślepo wierzyć w zapewnienia "no chyba nie myślisz, że taka jestem, ja nigdy czegoś takiego bym nie zrobiła"...
Wyjaśnienie tych kwestii od razu i postawienie sprawy jasno, nie tylko pozwoli oszczędzić sobie rozczarowań i problemów w przyszłości,
ale przede wszystkim da jasny i przejrzysty obraz sytuacji w jakiej chłopak się znajduje, bo jeśli Pani oczekuje udziału faceta w inwestycji,
nie przejawiając jednocześnie chęci do "dzielenia się" czymkolwiek na papierze - no ale po co misiu, przecież wiesz że ja nie jestem taka -
to właściwie w tym momencie już nie ma o czym mówić, a kasę można spokojnie zanieść do kasyna i przynajmniej opić się drinków za darmo.

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

473

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
anderstud napisał/a:

[
No to o tym właśnie pisałem wcześniej, żeby zacząć zabezpieczać tyły, zanim Pani się w tyłeczku odwróci,
a nie ślepo wierzyć w zapewnienia "no chyba nie myślisz, że taka jestem, ja nigdy czegoś takiego bym nie zrobiła"...
Wyjaśnienie tych kwestii od razu i postawienie sprawy jasno, nie tylko pozwoli oszczędzić sobie rozczarowań i problemów w przyszłości,
ale przede wszystkim da jasny i przejrzysty obraz sytuacji w jakiej chłopak się znajduje, bo jeśli Pani oczekuje udziału faceta w inwestycji,
nie przejawiając jednocześnie chęci do "dzielenia się" czymkolwiek na papierze - no ale po co misiu, przecież wiesz że ja nie jestem taka -
to właściwie w tym momencie już nie ma o czym mówić, a kasę można spokojnie zanieść do kasyna i przynajmniej opić się drinków za darmo.

Miłość bywa ślepa, ale trzeba być naprawdę frajerem by na coś takiego pójść. Wierzę, że jednak Beckett ma wystarczająco oleju w głowie, by zadbać o swój interes.

474

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
Roxann napisał/a:

Miłość bywa ślepa, ale trzeba być naprawdę frajerem by na coś takiego pójść. Wierzę, że jednak Beckett ma wystarczająco oleju w głowie, by zadbać o swój interes.

No, oby.

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

475 Ostatnio edytowany przez Roxann (2019-05-20 08:21:30)

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
john.doe80 napisał/a:

Nie jak jesteś zakochana po uszy. Nikt z nas nie wie jaki Master Plan w głowie ma Pani Doktor, może planem jest domek i dwójka dzieci? W końcu jak wybudują domek i ona powije dziecko becketowi i nawet uzna, że fora ze dwora ... to beckett zostawi wszystko swojemu dziecku. Plan doskonały...

My tu gdybamy, a może Pani doktor jest na tyle majętna, że ją samą na ten domek stać, tylko wcześniej nie miała "motywacji" by się za to zabrać, a jak już z Beckettem planują stworzyć dom dla jej i wspólnego potomstwa to domek z ogródkiem by się przydał. Wtedy sytuacja trochę się odwraca bo nawet jeśli Beckett pomoże w ogarnięciu budowy, w sytuacji kiedy się rozejdą, wszystko i tak będzie jego dziecka.

476

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Kochani, co Wy tu wypisujecie ?:) Nie róbcie z chłopa jakiejś naiwnej sieroty big_smile Poza tym jaki dom, jaka budowa, jak oni póki co (jak na moje oko) prędko nie zamieszkają znów razem. Nadopiekuńcza mama będzie się jeszcze sporo czasu migać od puszczania dziecka z tatą poza dom. Tak jej wygodniej.

477

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

No tak. my źle samice smile Patrzymy tylko jak tu się rozmnożyć najlepiej z rożnymi Panami i zostać same w willi smile
Aby temu zapobiec wymyślacie różne skomplikowane urządzenia których nie umiemy obsługiwać.
Ale spoko meble przyczepiane do ściany na rzepy też powstaną '))

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

478

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Cześć

Odpowiem zbiorczo na najważniejsze wątki, bez cytowania, bo sporo tego.

Pani doktor nie chodzi o pieniądze, nie jest wyrachowana pod tym względem. Nie szuka wspólnika do wymarzonego domu. Stać ją by samodzielnie pobudować się, jak ktoś przytomnie zauważył. Dom, drugie dziecko, biała suknia, to jej marzenie. Jak chyba większości kobiet. Chciałaby stworzyć normalną rodzinę. Inna rzecz że nie wiadomo czy potrafi.

Kolejna kwestia to moja dojrzałość, którą Ona docenia. Chodzi nie o dojrzałość emocjonalną, bo faktycznie i ja mam problemy w relacjach i deficyty. Chodzi o dojrzałość jako potencjalny ojciec, głowa rodziny, partner. Jestem obowiązkowy, odpowiedzialny, myślę o dziecku, jego potrzebach, tym że trzeba kupić krem na odparzoną dupę, naprawić kran, pilnować dziecka na basenie i placu zabaw, wymyślać zabawy, zajęcia. Proza życia rodzinnego, w której się sprawdzam i która sprawia mi przyjemność - co mnie samego zaskoczyło.

Zadaję kłam twierdzeniom jakobym był otumaniony i płynął na haju. Otóż w niedzielę poruszyłem po raz kolejny trudne tematy, dotyczące unormowania sytuacji z eksem (godzin wizyt, jego zabierania dziecka, wspólnej przyszłości i deklaracji co do naszego związku). Ustanowiłem jasno granice, powiedziałem że pewnych rzeczy nie zaakceptuję. Skoro sama 2 tygodnie temu deklarowała rozwiązanie tych kwestii to chyba mam prawo się upominać o swoje? Spięcia nie było, w zasadzie był to monolog. Była zmęczona, prosiła tylko żebym ją przytulił, wysłuchała i zasnęła pod kocem w moich ramionach. Niestety w poniedziałek nie spotkaliśmy się, mam wrażenie że wykręciła się od spotkania, kontakt też stał się trochę bardziej oschły. Jutro się widzimy, ciekaw jestem jak będzie wyglądała temperatura uczuć między nami. Ale czuję że jest tak jak dziewczyny przepowiadały - wszystko jest OK, póki ma ciastko i je ciastko, póki nie ma deklaracji, póki nie musi podejmować żadnych decyzji. Niestety wychodzi na to, że kością niezgody główną staje się ojciec dziecka.

479 Ostatnio edytowany przez mallwusia (2019-05-21 22:40:45)

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Ojciec dziecka to taki pies ogrodnika, łatwo nie wyjdzie z tej roli.

480 Ostatnio edytowany przez beckett (2019-05-21 22:46:59)

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Dokładnie.
W momencie kiedy się rozstaliśmy i ja się wyprowadziłem - przestał przyjeżdżać regularnie, nie było go nawet 3 tygodnie.
Jak się zeszliśmy - znowu chodzi jak w zegareczku i przesiaduje do momentu kiedy dziecko idzie spać.
Jest o mnie zazdrosny, zrobił nawet scenę z tekstem że najwyraźniej to ja jestem lepszym ojcem niż on.\
Nie kupił dziecku prezentu na urodziny. Zobaczył że ja kupiłem - kilka dni później kupił i on. I skrytykował mój prezent.

Ale to nie o niego chodzi. Wszystko jest w rękach mojej dziewczyny. To ona ustawia tę sytuację. Niestety boi się podjęcia decyzji, ma coś co nazywam "fetyszem ojca biologicznego". Boi się że obrazi się na dziecko że preferuje mnie, boi się że ojciec przestanie przyjeżdżać (bo wie że przyjeżdża głównie do niej), boi się dawać mu dziecko, bo nawet nie wie gdzie on mieszka. No i zachowuje status quo na który ja się nie godzę.

Dziwię jej się, bo może mieć wszystko, dobrego męża, ojca dla dziecka, sama z płaczem mówi że chciałaby żeby ojciec Stasia był tak w niego zaangażowany jak ja. Jednak to za mało by przejrzeć na oczy.

481 Ostatnio edytowany przez mallwusia (2019-05-21 22:56:12)

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Czy ona korzysta z pomocy psychologa? Fachowiec mógłby sporo podpowiedzieć w tej sytuacji.
To, że nie wie, gdzie mieszka ojciec dziecka jest głupim wykrętem. Może przecież z nim pojechać, zobaczyć warunki na miejscu.

482 Ostatnio edytowany przez anderstud (2019-05-22 08:14:06)

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
beckett napisał/a:

Zadaję kłam twierdzeniom jakobym był otumaniony i płynął na haju. Otóż w niedzielę poruszyłem po raz kolejny trudne tematy...

Zadawaj sobie kłam ile wlezie, co nie zmienia faktu, że jak podmienić imiona głównych bohaterów, to ta historia nie różni się już niczym
od historii Radeusza https://www.netkobiety.pl/t113851.html gdzie motyw biologicznego ojca dziecka też jest tylko wątkiem pobocznym,
ale tak jego wtedy, jak i ciebie teraz, klapki na oczach cisną już tak mocno, że blokują dopływ krwi do mózgu, dlatego gadanie i pisanie
mija się kompletnie z celem. Wierzysz w to co chcesz wierzyć i spoko, ciesz się tym co masz, póki trwa. A tak przy okazji... liczysz dni?

Tobie się wydaje, że uczestniczysz w jakimś wiekopomnym wydarzeniu w życiu tej Pani i masz rację, tak ci się tylko wydaje.
Moim zdaniem, co zresztą opisała wcześniej z detalami Roxann, Pani już od dawna wie, że "to nie to" a ten wasz cały niby powrót,
to jest mieszanka nudy, braku laku, jakichś tam emocji, wspomnień, samych bzdetów generalnie, napędzanych fajnym seksem i to wszystko.
Gadki szmatki o jakimś domku czy dziecku też oczywiście w to się wpisują, bo dobrze mieć o czym pogadać, zwłaszcza że gadanie nie kosztuje.
Dzisiaj domek, jutro dziecko, pojutrze ślub, a za tydzień lot w kosmos, czemu nie, można sobie gadać dopóki nic nie trzeba robić w tym kierunku.

Było pisane już sto razy, więc nie będę przepisywał - dopóki trzymasz się scenariusza, możesz taki stan utrzymywać jeszcze jakiś czas.
Spróbuj tylko fikać i zrobić cokolwiek co się pańci nie spodoba, a w trzy sekundy się przekonasz... zresztą nie będę ci psuł niespodzianki smile

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

483

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
mallwusia napisał/a:

Czy ona korzysta z pomocy psychologa? Fachowiec mógłby sporo podpowiedzieć w tej sytuacji.
To, że nie wie, gdzie mieszka ojciec dziecka jest głupim wykrętem. Może przecież z nim pojechać, zobaczyć warunki na miejscu.

Tak, była u psychologa. Jasno powiedział ze to nie jest dobra sytuacja dla dziecka i dla jej związku. I to ojciec dziecka powinien być odpowiedzialny za swój czas z dzieckiem. Niestety ona jest jak beton. Choć miota się. Ostatnio się poplakała mówiąc że kompletnie nie wie co ma robić.

Może anderstud ma rację. Może gdyby kochała mnie w pełni i wiedziała że to jest na pewno to, to na glowie by stanęła by ułożyć sytuację. Wydaje się że nadal nie jest pewna swoich uczuć do mnie. Temperatura zmienia się od goracej do letniej i znowu do gorącej, zaleznie od humorów panny albo tego czy naciskam czy nie.
Dziś będzie kluczowy dzień. Chcialbym żeby bylo milo w trójkę, potem w nocy we dwoje, ale zamierzam zapowiedzieć że w czwartek wieczorem chcę poważnie porozmawiać. W piatek rano wyjezdżam na 10 dni. Chcę sprawę postawić jasno i dać jej czas do namysłu. Będzie to dla mnie trudny wyjazd. Chyba że dziś lub jutro okaże się że jest pozamiatane.

484 Ostatnio edytowany przez mallwusia (2019-05-22 09:20:10)

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Musisz zrozumieć, że dla niej jest to bardzo trudne. Dziecko zawsze będzie dla niej na pierwszym miejscu. Z facetami ma takie doświadczenia, że dziś jest, jutro go nie ma. A ten mały człowiek był, jest i będzie i tylko ona jest za niego odpowiedzialna.
Jej nie ukladało się w zwiazkach, ale tak bardzo zależało na dziecku, że "wpadła" z byle kim. Z facetem, o którym nawet nie wie, gdzie mieszka. Z facetem, który nie dba o swoją pierwszą rodzinę. Czyli z takim antywzorem kandydata na ojca.
Tata jest nieodpowiedzialny, nie potrafi się małym zająć, więc tak z dnia na dzień ona mu nie przekaże malucha. To musi być stopniowo, musisz to zrozumieć i nie naciskać.
Do tego ojciec to typowy pies ogrodnika, kosztem dziecka może Wam psuć. Nawet jak zacznie już zabierać chłopca, to będzie go przywoził zasmarkanego od klimy w aucie, umorusanego czekoladą, której nie powinien jeść itd. Dziesiątki różnych stresujących i konfliktogennych sytuacji. To będą wieczne problemy.  Problemy, które spokojnie da się przejść, ale trzeba mieć anielską cierpliwość i dużo mądrości. A Ty jesteś wciąż jakby pod obserwacją. Będziesz naciskał, to pozamiatasz.
Musisz też zrozumieć, że ona nie ma wpływu na zachowanie swojego ex. Stąd jej płacz, jest jakby między młotem, a kowadłem.

485

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
mallwusia napisał/a:

Musisz zrozumieć, że dla niej jest to bardzo trudne. Dziecko zawsze będzie dla niej na pierwszym miejscu. Z facetami ma takie doświadczenia, że dziś jest, jutro go nie ma. A ten mały człowiek był, jest i będzie i tylko ona jest za niego odpowiedzialna.
Jej nie ukladało się w zwiazkach, ale tak bardzo zależało na dziecku, że "wpadła" z byle kim. Z facetem, o którym nawet nie wie, gdzie mieszka. Z facetem, który nie dba o swoją pierwszą rodzinę. Czyli z takim antywzorem kandydata na ojca.
Tata jest nieodpowiedzialny, nie potrafi się małym zająć, więc tak z dnia na dzień ona mu nie przekaże malucha. To musi być stopniowo, musisz to zrozumieć i nie naciskać.
Do tego ojciec to typowy pies ogrodnika, kosztem dziecka może Wam psuć. Nawet jak zacznie już zabierać chłopca, to będzie go przywoził zasmarkanego od klimy w aucie, umorusanego czekoladą, której nie powinien jeść itd. Dziesiątki różnych stresujących i konfliktogennych sytuacji. To będą wieczne problemy.  Problemy, które spokojnie da się przejść, ale trzeba mieć anielską cierpliwość i dużo mądrości. A Ty jesteś wciąż jakby pod obserwacją. Będziesz naciskał, to pozamiatasz.
Musisz też zrozumieć, że ona nie ma wpływu na zachowanie swojego ex. Stąd jej płacz, jest jakby między młotem, a kowadłem.


Przeciwnie. Ma wpływ. Prawdopodobnie kocha palanta wciąż i Beckett ( współczuję) służy za wabik na niego.
Piszesz banały Mallwusiu moim zdaniem o anielskiej cierpliwości i takich tam.
Akurat w tej sprawie należy naciskać.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

486 Ostatnio edytowany przez mallwusia (2019-05-22 10:27:48)

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
Ela210 napisał/a:
mallwusia napisał/a:

Musisz zrozumieć, że dla niej jest to bardzo trudne. Dziecko zawsze będzie dla niej na pierwszym miejscu. Z facetami ma takie doświadczenia, że dziś jest, jutro go nie ma. A ten mały człowiek był, jest i będzie i tylko ona jest za niego odpowiedzialna.
Jej nie ukladało się w zwiazkach, ale tak bardzo zależało na dziecku, że "wpadła" z byle kim. Z facetem, o którym nawet nie wie, gdzie mieszka. Z facetem, który nie dba o swoją pierwszą rodzinę. Czyli z takim antywzorem kandydata na ojca.
Tata jest nieodpowiedzialny, nie potrafi się małym zająć, więc tak z dnia na dzień ona mu nie przekaże malucha. To musi być stopniowo, musisz to zrozumieć i nie naciskać.
Do tego ojciec to typowy pies ogrodnika, kosztem dziecka może Wam psuć. Nawet jak zacznie już zabierać chłopca, to będzie go przywoził zasmarkanego od klimy w aucie, umorusanego czekoladą, której nie powinien jeść itd. Dziesiątki różnych stresujących i konfliktogennych sytuacji. To będą wieczne problemy.  Problemy, które spokojnie da się przejść, ale trzeba mieć anielską cierpliwość i dużo mądrości. A Ty jesteś wciąż jakby pod obserwacją. Będziesz naciskał, to pozamiatasz.
Musisz też zrozumieć, że ona nie ma wpływu na zachowanie swojego ex. Stąd jej płacz, jest jakby między młotem, a kowadłem.


Przeciwnie. Ma wpływ. Prawdopodobnie kocha palanta wciąż i Beckett ( współczuję) służy za wabik na niego.
Piszesz banały Mallwusiu moim zdaniem o anielskiej cierpliwości i takich tam.
Akurat w tej sprawie należy naciskać.

Ostatnio często się tu zgadzamy, a tym razem zupełnie nie smile
Naciskać? Nie napisałam, że ma całkiem ustępować, co to to nie, ale też nie przesadzić. Z dnia na dzień dziecka w ręce nieodpowiedzialnego ojca pani dr nie odda.




edit - właśnie sobie czytam inny wątek...

"Mój syn to dla mnie najważniejszy człowiek na świecie i już tak na zawsze pozostanie, dlatego będę zawsze się wypowiadała w jego imieniu i broniła jego dobra. Mój partner chyba nigdy tego nie zrozumie. A jeśli nie on to już nie chcę więcej się z nikim wiązać, bo to tylko oznacza, że żaden związek gdy się posiada dziecko nie jest możliwy do zrealizowania.

A może to ja jestem zbyt czepialska? Na pewno mam problem z tym, że się wszystkim zamartwiam i za dużo myślę. Szczególnie o moim synu. Im jest starszy tym bardziej się o niego martwię. Moje związki mogą go ranić i ta myśl nie daje mi spokoju. Chciałabym wychować go bez deficytów i problemów emocjonalnych, ale moje usilne próby niczego dobrego nie przynoszą. A może poświęcić się tylko macierzństwu?..."

Trochę inna sytuacja co prawda, ale pokazuje punkt widzenia samotnej matki:

https://www.netkobiety.pl/t118221.html

487

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

To, że ojciec jest nieodpowiedzialny, wiemy tylko z opowieści becketta. Jego ocena może być zupełnie nieobiektywna, przerysowana, ponieważ nacechowana jest osobistą niechęcią becketta do biologicznego ojca oraz podświadomą rywalizacją z nim, a obiektywna rzeczywistość może wyglądać zupełnie inaczej. Przedstawione tutaj zdarzenia z udziałem ojca dziecka moim zdaniem nie wskazują jednoznacznie, że jest on nieodpowiedzialny i że w żadnym wypadku nie można mu powierzyć opieki nad synem. Natomiast opisy becketta dotyczące własnej osoby i tego jak wspaniale potrafi się tym dzieckiem zaopiekować brzmią dla mnie trochę zbyt cukierkowo.

"Któregoś dnia zrozumiesz, że szukasz tego, co już posiadasz."
Anthony de Mello

488

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Sama ma 2 dzieci i postawiłam macierzyństwo przed karierą.
Ale dzieci dorastają i szkoda gdy matka nie umie ustawić sobie właściwych proporcji w życiu- potem mamy takie uczepione synów teściowe.
Mój syn jest już dorosły- i patrzę na owoce jego wychowania- są na plus.
Jak kobieta chce się "poświęcić" roli matki na zasadzie moje życie na 2 miejscu- cóż jej wybór- dla kogo dobry- nie wiem..

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

489

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

A ja mam wrażenie, że Pani Doktor nie do końca umie kochać. Wie dokładnie jak to powinno wyglądać, wie co, wie jak zrobić ale nie umie kochać. Miota się pomiędzy Dzieckiem, Ojcem, Tobą i do każdego coś. Znam ten typ bo sam tak miałem przy rozwodzie, w moim przypadku nie było dziecka, była Żona z którą się rozwodziłem i później dziewczyna z którą byłem. Miałem mętlik w głowie tak duży że w środku tego galimatiasu nie wiedziałem kogo kocham kogo nie kocham. Oczywiście w trakcie rozwodu nie sypiałem z Ex żoną, byłem wierny i kochałem dziewczynę którą poznałem w trakcie która mi pomagała. Ona podobnie jak Ty miała pretensje że moja Ex żona przyjeżdża odwiedzać nasze zwierzaki, że ja jej pomagam, że przychodzi i zabiera zwierzyniec i odwozi kiedy chce... Wiem co może czuć twoja Pani Doktor i powiem Ci, że ja byłem za słaby żeby sprostać temu wszystkiemu i się to rozpadło.

Po sobie mogę powiedzieć, że cały czas pracuję nad sobą, nad tym żeby umieć rozróżniać uczucia... masz przykład z moją obecną Ex świetnie po płynąłem na motylkach, szalone zakochanie, realizacja planu - mojej wizji idealnego związku małżeństwa i dzieci (przypomina Ci to Panią doktor). Moja Ex podobnie jak Ty na początku chciała zrealizować mój plan ( tak jak Ty Pani doktor), efekt był taki sam u Ciebie i u mnie... wyprowadzka...

Obawiam się, że Ona nigdy nie będzie kobietą która da Ci taką miłość o jakiej marzysz, nigdy nie będzie typem kobiety "co w ogień skoczy"za swoim facetem.
Wątpię też, że zrozumie swoje uczucia i pokocha cię szczerze ... poza okres motylków. Myślę, że prędzej czy później będziesz w miejscu w którym ja zakończyłem znajomość - czyli Ona powie że już więcej z siebie dać nie może, a Ty powiesz to za mało i zaczniesz ewakuować się dla swojego dobra.

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

490

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
Ela210 napisał/a:

Sama ma 2 dzieci i postawiłam macierzyństwo przed karierą.
Ale dzieci dorastają i szkoda gdy matka nie umie ustawić sobie właściwych proporcji w życiu- potem mamy takie uczepione synów teściowe.
Mój syn jest już dorosły- i patrzę na owoce jego wychowania- są na plus.
Jak kobieta chce się "poświęcić" roli matki na zasadzie moje życie na 2 miejscu- cóż jej wybór- dla kogo dobry- nie wiem..

Dokladnie Elu, potem rosną takie maminsynki.
Weź jednak pod uwagę, że ten chłopczyk nigdy nie mieszkał z tatą. Matka mu nie ufa. Babcia wcale by nie oddała mu wnuka, musiał sobie jakoś zapracować na tę opinię.

491

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
Capricornus napisał/a:

To, że ojciec jest nieodpowiedzialny, wiemy tylko z opowieści becketta. Jego ocena może być zupełnie nieobiektywna, przerysowana, ponieważ nacechowana jest osobistą niechęcią becketta do biologicznego ojca oraz podświadomą rywalizacją z nim, a obiektywna rzeczywistość może wyglądać zupełnie inaczej. Przedstawione tutaj zdarzenia z udziałem ojca dziecka moim zdaniem nie wskazują jednoznacznie, że jest on nieodpowiedzialny i że w żadnym wypadku nie można mu powierzyć opieki nad synem. Natomiast opisy becketta dotyczące własnej osoby i tego jak wspaniale potrafi się tym dzieckiem zaopiekować brzmią dla mnie trochę zbyt cukierkowo.


Nie widzę racjonalnych powodów dla których miałbym się tu lansować. Ocena sytuacj8 nie jest moja, ale mojej pani doktor. I jej mamy czy znajomych. I ja też przecież widzę jaki kon jest. Widzę jak spędza czas z dzieckiem i z kim maly jest związany. Z mamą i ze mną. Moj beckett, mama i beckett, zostan z nami, przytul, chcę na ręce, kocham Cię, zostań ze mną, chcę becketta mojego - to typowy zestaw słów małego. A ja go kocham jak własnego syna i jest dla mnie równie ważny jak moja partnerka.

492

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
john.doe80 napisał/a:

A ja mam wrażenie, że Pani Doktor nie do końca umie kochać. Wie dokładnie jak to powinno wyglądać, wie co, wie jak zrobić ale nie umie kochać. Miota się pomiędzy Dzieckiem, Ojcem, Tobą i do każdego coś. Znam ten typ bo sam tak miałem przy rozwodzie, w moim przypadku nie było dziecka, była Żona z którą się rozwodziłem i później dziewczyna z którą byłem. Miałem mętlik w głowie tak duży że w środku tego galimatiasu nie wiedziałem kogo kocham kogo nie kocham. Oczywiście w trakcie rozwodu nie sypiałem z Ex żoną, byłem wierny i kochałem dziewczynę którą poznałem w trakcie która mi pomagała. Ona podobnie jak Ty miała pretensje że moja Ex żona przyjeżdża odwiedzać nasze zwierzaki, że ja jej pomagam, że przychodzi i zabiera zwierzyniec i odwozi kiedy chce... Wiem co może czuć twoja Pani Doktor i powiem Ci, że ja byłem za słaby żeby sprostać temu wszystkiemu i się to rozpadło.

Po sobie mogę powiedzieć, że cały czas pracuję nad sobą, nad tym żeby umieć rozróżniać uczucia... masz przykład z moją obecną Ex świetnie po płynąłem na motylkach, szalone zakochanie, realizacja planu - mojej wizji idealnego związku małżeństwa i dzieci (przypomina Ci to Panią doktor). Moja Ex podobnie jak Ty na początku chciała zrealizować mój plan ( tak jak Ty Pani doktor), efekt był taki sam u Ciebie i u mnie... wyprowadzka...

Obawiam się, że Ona nigdy nie będzie kobietą która da Ci taką miłość o jakiej marzysz, nigdy nie będzie typem kobiety "co w ogień skoczy"za swoim facetem.
Wątpię też, że zrozumie swoje uczucia i pokocha cię szczerze ... poza okres motylków. Myślę, że prędzej czy później będziesz w miejscu w którym ja zakończyłem znajomość - czyli Ona powie że już więcej z siebie dać nie może, a Ty powiesz to za mało i zaczniesz ewakuować się dla swojego dobra.

Możesz miec dużo racji. Gdy był okres fascynacji to zalewała mnie uczuciami, chodziła jak w transie, świata poza mną nie widziała i była gotowa od razu na wszystko. Teraz te motylki u niej wróciły, ale niestety mam wrażenie że proza zycia, bliskość i moje pełne zaangażowanie powodują że znowu ma wątpliwości.

Wątpię ze kocha eksa. Natomiast ma z nim relację i sama przyznaje ze za bliską. Wiąże ich dziecko. Wiążą wspomnienia. Dobre relacje obecnie i miłe rozmowy. Natomiast watpię zeby miała z nim relację romantyczną. Ona nie udaje, zauroczona jest we mnie szczerze, kocha się ze mną całą sobą, przytula się, patrzy głęboko w oczy, szuka kontaktu fizycznego. To jest prawdziwe. Tylko ile w tym motyli a ile prawdziwej miłości?

493

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
beckett napisał/a:
Capricornus napisał/a:

To, że ojciec jest nieodpowiedzialny, wiemy tylko z opowieści becketta. Jego ocena może być zupełnie nieobiektywna, przerysowana, ponieważ nacechowana jest osobistą niechęcią becketta do biologicznego ojca oraz podświadomą rywalizacją z nim, a obiektywna rzeczywistość może wyglądać zupełnie inaczej. Przedstawione tutaj zdarzenia z udziałem ojca dziecka moim zdaniem nie wskazują jednoznacznie, że jest on nieodpowiedzialny i że w żadnym wypadku nie można mu powierzyć opieki nad synem. Natomiast opisy becketta dotyczące własnej osoby i tego jak wspaniale potrafi się tym dzieckiem zaopiekować brzmią dla mnie trochę zbyt cukierkowo.


Nie widzę racjonalnych powodów dla których miałbym się tu lansować. Ocena sytuacj8 nie jest moja, ale mojej pani doktor. I jej mamy czy znajomych. I ja też przecież widzę jaki kon jest. Widzę jak spędza czas z dzieckiem i z kim maly jest związany. Z mamą i ze mną. Moj beckett, mama i beckett, zostan z nami, przytul, chcę na ręce, kocham Cię, zostań ze mną, chcę becketta mojego - to typowy zestaw słów małego. A ja go kocham jak własnego syna i jest dla mnie równie ważny jak moja partnerka.

Ja Tobie wierzę, super, że masz podejście do dzieci, co nie zmienia faktu, że moim zdaniem się zagalopowałeś, pisząc wcześniej, że ona może mieć w Twojej osobie dobrego męża i ojca dziecka. Ten chłopczyk ojca ma.
No chyba że miałeś na myśli kolejne dziecko, wspólne  smile

494

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

W punkt. Niestety ale chciałbym być i czuję się jakbym był ojcem jej dziecka. Moja dziewczyna mówiła jak się rozstawaliśmy ze trochę za bardzo się zaangażowałem. Ale czy to źle? Mamy trochę inne podejście do wychowania, ona jest pobłażliwa, ja konsekwentny. Uważam ze się uzupełniamy dobrze. Dla niej jednak to było za dużo. Uważam też ze bywa zazdrosna o to że dziecko wybiera często mnie. To ja mam wykąpac, ja mam zmienić pieluchę, ja mam wziąć na rece. Oczywiscie mama zawsze najważniejsza, ale czasem pani doktor mówi wprost że jej przykro. Dla mnie to niezrozumiałe. Powinna sie cieszyć. Wczesniej dziecko bylo doklejone do matki az za bardzo.

Posty [ 457 do 494 z 676 ]

Strony Poprzednia 1 11 12 13 14 15 18 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Sprzeczne sygnały eks?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018