Sprzeczne sygnały eks? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Sprzeczne sygnały eks?

Strony Poprzednia 1 11 12 13 14 15 33 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 661 do 715 z 1,803 ]

661

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
john.doe80 napisał/a:

Niech Beckett sprostuje, ale z tego co pamiętam to Ona odezwała się do niego po latach - odnowiła kontakt. Więc nie do końca duże jest to grono, że dobierała ze starych znajomości.

Nie wiem kto do kogo, kojarzę tylko, że "zeswatała" ich wspólna znajoma. Co do grona wielbicieli to sam Beckett o tym pisał.

Zobacz podobne tematy :

662

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
Roxann napisał/a:
john.doe80 napisał/a:

Typowa femme fatale.

Nie wiem czy typowa. Jest pewna swojej wartości i atrakcyjności i to wykorzystuje. Każda tego typu kobieta ma świadomość tego, że faceci na nią lecą. Stąd też to grono absztyfikantów krążących wokół niej... czekających na swoją kolej. Teraz swoją "szansę" znów dostał Beckett.
A że kobieta z różnych powodów nie nadaje się na stały związek, każdy po kolei za sprawę honoru stawia "usidlenie jej". Bo przecież każda kobieta, tym bardziej w jej wieku i sytuacji o tym marzy, kwestia tego by jej pokazać, że jest się godnym być jej życiowym partnerem. wink


Kobieta pewna swojej wartości i atrakcyjności, która wrabia w dziecko żonatego bezrobotnego, dobre sobie big_smile

663 Ostatnio edytowany przez Roxann (2019-06-10 19:06:41)

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
mallwusia napisał/a:

Kobieta pewna swojej wartości i atrakcyjności, która wrabia w dziecko żonatego bezrobotnego, dobre sobie big_smile

Jak to mówią... wilk nosił kilka... wink
A że facet zapewne względny i miał bajer... Pani doktor przy tych wszystkich adoratorach czujność została uśpiona...

664

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Serce nie sługa-- bezrobotny może nie był wtedy.. Poza tym, jak miał kasę to mógł sobie pozwolić na "bezrobocie"

Szkoda mi w sumie tej kobiety.
Nawet atrakcyjna babka, jak ma wielu wieelbicieli, to jeszcze nie znaczy, że jak w sklepie sobie jakiegoś wybierze i będzie szczęśliwa.

Mając teraz do wyboru" idealnego Becketta" i gościa którego mocno się kochało i cały czas będzie obok bo dziecko- chyba postawiłabym wszystko na 1 kartę i walczyłabym o ojca dziecka- mimo że: tu lista cała.

Gość ma deprechę- tamto małżeństwo to żaden raj.

Pamiętam wątek tu z forum z podobną sytucją, mąż nie mógł się zdecydować, zadręczał żonę i kochankę , chodził po psychiatrach aż w końcu sobie poszedł..
Żona się podniosła z podłogi- znalazła fajniejszego gościa, mąż zrobił kochance bliżniaczki i nawet Pani zastanawiała siw na forum, co dać im na prezent, bo córa do przyrodnich sióstr na urodziny się wybierała..
A tu wszyscy walczą z oporem materii z mistrzowskim iście zacięciem...I kto jest szczęśliwy?

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

665

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
Ela210 napisał/a:

A tu wszyscy walczą z oporem materii z mistrzowskim iście zacięciem...I kto jest szczęśliwy?

Nikt. A szkoda wszystkich tak naprawdę, też Becketta, bo "biedak" teraz się gimnastykuje bo znów dostał szansę... kiedy ojciec dziecka jasno komunikuje, ze ją kocha i chce z nią być a przyjaciel rodziny (podobno super partia) czeka w kolejce. Becketta może i to nakręca - taka samcza rywalizacja. W końcu ojciec dziecka miał swoją szanse a tego drugiego ona nie chce...
Ona sama ma pewnie niezły kołowrotek w głowie, do tego odpowiedzialną pracę.

666

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Zanim zapiecze go tyłek jeszcze trochę będzie bujał w obłokach.Zakrzywiaj przestrzeń brachu!

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

667

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
john.doe80 napisał/a:

Zanim zapiecze go tyłek jeszcze trochę będzie bujał w obłokach.Zakrzywiaj przestrzeń brachu!

Nie ma czegoś takiego jak uczenie się na cudzych błędach, chyba że w refleksji po fakcie. Każdy z uporem maniaka wierzy albo chce wierzyć, że jego sytuacja jest/będzie inna, bo ci obok nic nie wiedzą, bo nie czują tego co "ja".
Ja w chwili takiego totalnego zaślepienia miłością uważałam, że ludzie tak gadają bo im nie wyszło, a przecież to co jest między nami, to co czuję to coś kompletnie wyjątkowego i wszystkie znaki na ziemi i niebie mówią... "że jesteśmy dla siebie stworzeni" wink
Dlatego do Becketta teraz i tak nic nie dotrze bo jest "na haju" smile

668

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Beckett się obraził? Czy pracuje nad potomkiem?

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

669

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Stawiam, że obmyśla kolejne swoje wcielenie wink

Say What You Mean, Mean What You Say

670

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
john.doe80 napisał/a:

Beckett się obraził? Czy pracuje nad potomkiem?

Podejrzewam że leży skopany pod łóżkiem i buczy w poduszkę wzdychając "co znów poszło nie tak..."
Szczerze mówiąc ciężko bym się zdziwił, gdyby było inaczej.

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

671

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Anderstud a gdzie Twoje " a nie mówilem ?" smile

Say What You Mean, Mean What You Say

672 Ostatnio edytowany przez beckett (2019-06-24 11:12:05)

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
anderstud napisał/a:
john.doe80 napisał/a:

Beckett się obraził? Czy pracuje nad potomkiem?

Podejrzewam że leży skopany pod łóżkiem i buczy w poduszkę wzdychając "co znów poszło nie tak..."
Szczerze mówiąc ciężko bym się zdziwił, gdyby było inaczej.

Nie, nie leżę skopany.
Sytuacja jest w praktyce bez większych zmian. Od ponad 2 miesięcy żyjemy w naszym związku nie-związku. Zachowujemy się jak rodzina, zajmujemy się wspólnym domem (w którym nie mieszkam...), odwiedzamy rodziców, zabieramy dziecko na różne atrakcje. No i pływamy w amplitudzie uczuć, z obu stron. Po moim powrocie 2 czerwca z 10-dniowego wyjazdu byłem gotów na rozstanie, po uprzedniej obserwacji jej zachowania po moim powrocie. Nie rzuciła mi się na szyję, więc chciałem się rozstać zmęczony zawieszeniem. Okazało się, że ona też. No i spokojnie zaczęliśmy rozmawiać. Finał był taki że zostałem na noc, spędzaliśmy każdy następny dzień ze sobą i wyjechaliśmy na wspólny weekend. Niestety nie umiemy się ze sobą rozstać. Po tej próbie rozstania zbliżyła się do mnie emocjonalnie. Jak na dłoni widzę zależność - gdy się odsuwam, Ona się zbliża. O tym później.
Po dwóch tygodniach od "próby rozstania" mieliśmy poważną rozmowę na temat naszej sytuacji i roli ojca jej dziecka w tym całym galimatiasie. Dowiedziałem się że w marcu, gdy nie byliśmy razem, eks miał z nią serię rozmów, miała moment że zastanawiała się nawet nad powrotem, namącił jej w głowie...i zrezygnowała, bo nie chce dla źle pojmowanego dobra dziecka wchodzić z nim w związek. Wtedy, na początku kwietnia, zaczęła znowu ze mną się spotykać i trwa ta sytuacja do teraz. Wkurzyłem się, czułem się oszukany, zacząłem zarzucać jej że czuje coś do niego. Rozpadła się na kawałki, płakała, mówiła o emocjonalnej schizofrenii, tego że dziecku schrzaniła życie, że jest złą matką...Prosiła żebym został na noc i zostałem. Jakżeby inaczej. Zaproponowała że poznam ojca dziecka, minę się z nim w drzwiach. Ja jednak znowu chciałem skończyć to. Następnego dnia, będąc w złym stanie psychicznym, rozjechana zupełnie, zostawiła dziecko z ojcem i spędziła dzień z mamą. Jej mama później do mnie zadzwoniła i rozmawiała ze mną. Prosiła żebym był cierpliwy, zacisnął zęby jeszcze chwilę .... a nie jestem? Ile czasu to trwa?

Oczywiście nie rozstaliśmy się. Spędziliśmy świetny długi weekend we trójkę. Jest zaangażowana, widzę że się stara.
Ostatnio też zwróciłem uwagę co my najlepszego robimy dziecku. Jesteśmy de facto rodziną, dzieciak w tym dobrze się czuje, wszędzie chce we trójkę, mnie nie odpuszcza na krok, jak wychodzę na chwilę z domu to płacze żebym go nie zostawiał. Jest kuriozalna sytuacja w której dzień spędzamy razem, usypiamy wspólnie dziecko, spędzamy czas we dwoje, po czym ja wychodzę w nocy, bo pani doktor boi się że dziecko (o którym nota bene mówi od niedawna "nasze dziecko", a o mnie np. "to mój mąż pojedzie i załatwi" - pytana powiedziała że czuje się z tym bezpiecznie i to jej pragnienia) będzie miało jeszcze bardziej namącone w głowie widząc śpiących nas razem. Idiotyzm, bo dziecko widzi nas przytulających i całujących się. Wie że jesteśmy razem.

Zahaczę o wątek lęku przed bliskością, zasugerowany tutaj przez kilka osób. Lęk przed bliskością to często skutek stylów przywiązania, wykształconych w dzieciństwie. U mojej pani doktor jak na dłoni widać wykształcony "styl unikający", pasujący idealnie do jej zachowań w relacji jak i jej relacji w dzieciństwie z matką - ambiwalentnej i na dystans.

Zacytuję kilka cech stylu:


    Mówienie, myślenie: nie jestem gotowy/wa na związek, ale pozostawanie mimo to w relacji, czasami przez lata.
    Skupianie się na drobnych niedoskonałościach partnera: jak mówi, ubiera się, co je/ ___(uzupełnij) i branie tego za przeszkodę dla twoich romantycznych uczuć.
    Tęsknota za byłą dziewczyną/chłopakiem.
    Flirtowanie z innymi, bolesny sposób na wprowadzanie niepewności do związku.
    Nie mówienie: Kocham Cię, jednocześnie sugerowanie, że czujesz coś do drugiej osoby.
    Wycofywanie się, kiedy wszystko idzie dobrze (np. nie dzwonienie przez kilka dni po intymnym spotkaniu).
    Nawiązywanie związków z niemożliwą przyszłością, na przykład z osobą w związku małżeńskim.
     “Mentalne wycofywanie się” kiedy partner do ciebie mówi.
    Posiadanie sekretów i pozostawianie spraw we mgle, by zachować swoje odczucia samodzielności.
    Unikanie fizycznego kontaktu, np. nie spanie w jednym łóżku, nie uprawianie seksu, chodzenie kilka kroków przed twoim partnerem.


Pani doktor przyznaje że to właśnie Ona. Pyta jak się z tego wydostać. Zastanawia się nad terapią, wspólną.
Ja nie wiem czy my damy radę tak. Ja źle reaguję, niekomfortowo mi w takim związku. Nie jestem osobą, która ma ochotę na grę w niedostępność - a gdy taki się staję, moja kobieta bardziej mnie pragnie. Wg psychologa to powtórzenie relacji z jej matką.
Ponoć świadomość to pierwszy krok. Ale chyba najłatwiejszy.

Jest też odpowiedź dlaczego i ja tkwię w tym układzie. Jestem drugą stroną tej samej dysfunkcji.

673 Ostatnio edytowany przez gracjana1992 (2019-06-24 11:43:41)

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
beckett napisał/a:

Dowiedziałem się że w marcu, gdy nie byliśmy razem, eks miał z nią serię rozmów, miała moment że zastanawiała się nawet nad powrotem, namącił jej w głowie...

To jest całe meritum. Ona go nadal kocha, ale rozum podpowiada jej , że nie jest to dobre związać się z nim. Jesteś plasterkiem. Kobieta z zaburzeniami czy bez - jak kogoś kocha to chce z nim być. Gdy się tak niby waha - nie czuje tego, ale wie, że Ty taki dobry, tak jej pomagasz, ma w Tobie oparcie....chce mieć Cię blisko z tego powodu, ale nie kocha Cię.

Ale śmieszne jest jak Ty to nazywasz - "namącił jej w głowie" big_smile Co ona jest jakaś niepełnosprawna?:D

Czy ten żonaty jest gotów rozstać się z żoną dla niej?
W sumie gdyby był gotów to już by to zrobił. Ona pewnie wie, że on nadal by ją zwodził.

"Bo prawdziwa miłość jest czymś wyjątkowym, zdarza się dwa, może trzy razy na wiek. Poza tym jest próżność lub nuda.? Camus

674

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Bardzo dojrzałe wnioski Beckett. Od samego początku wiedziałem, że masz do czynienia z jednostką "chorobową".
Swój swego przyciągnie, niestety.
Opcje są takie. Albo zaczynasz z nią terapie. Przechodzicie przez to razem i wychodzicie mocniejsi albo się rozstajecie.
Z perspektywy obserwatora, decyzja Pani doktor o pójściu na terapię wydaje się odważna.
Nie każdy chce swoje brudy z dzieciństwa wywlekać przy drugim, dlatego to na plus.
Bardziej z kolei martwi mnie Twoje nastawienie

beckett napisał/a:

Ja nie wiem czy my damy radę tak. Ja źle reaguję, niekomfortowo mi w takim związku. Nie jestem osobą, która ma ochotę na grę w niedostępność - a gdy taki się staję, moja kobieta bardziej mnie pragnie. Wg psychologa to powtórzenie relacji z jej matką.
Ponoć świadomość to pierwszy krok. Ale chyba najłatwiejszy.

No patrz. Ona zrobiła krok a teraz Ty masz obawy. I tak w kółko. Teraz kiedy trzeba zdecydować czy obnażać się u specjalisty czy zwinąć żagiel, ty nagle twierdzisz, że znowu będzie niedostępna.

Piłka po Twojej stronie chłopie. Poczekaj na konkretne kroki. Niech pokaże, że ta terapia to nie tylko słowa.
Zawsze możecie iść na pare sesji i zobaczyć czy to przyniesie jakąś zmianę.
To może was do siebie zbliżyć albo oddalić. Kto nie próbuje ten nie wygrywa.

Say What You Mean, Mean What You Say

675

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Ja jestem zdecydowany że chcę z nią być. Ale tak jak było przez pierwsze pół roku naszego związku, gdzie uczucia były stabilne, nie musiałem się zastanawiać czy ma odpływ uczuć, czy też nie.
Chcę normalnej, dojrzałej relacji. Nie gry w odpychanie i przyciąganie. Jestem tez gotów podjąć ryzyko. Ale chcę decyzji 100%, chcę unormowania sytuacji z jej eks - to moje warunki, to moje poczucie bezpieczeństwa.
Teraz jest tak, że nie wiemy co będzie jutro. Może się rozstaniemy? A pojutrze znowu zejdziemy?
To jest zbyt obciążające da mnie, choć jeszcze trwam.

676

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Unormowanie sytuacji z eks w jaki sposób? Jedyne co Ci może dać to deklaracja, że odetnie gościa ze swojego życia, na tyle na ile pozwala dziecko.
A czy ona będzie dalej o nim myślała, tego nie wiesz nigdy choćby się zarzekała, że "never again".
Dlatego nie ma co się pieścić tylko sadzasz babę na stołek i niech bookuje termin na terapie, tak żebyś miał namacalny dowód, że chce coś zmienić.
W przeciwnym razie, ewakuacja i święty spokój.
Swoją drogą, jak czytam zachowania Twojej lekarki to dochodzę do wniosku, że niektórzy nie dorastają nigdy..

Say What You Mean, Mean What You Say

677 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-06-24 13:42:58)

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Żadną z nią terapię- niech się sama poukłada, bo to Ona ma n...e w głowie
Tamten chce z nią być, ale jako kochanką.
Jezuu Beckett zrób to co John, niee daj się wodzić za tyłek, a najlepiej dopuść myśl, że nie jest jedyna.

PS.. sam idż na terapię, by wyrwać się z tego fatalnego zauroczenia.
Nie bój się oddalić- jak kobieta kocha, jej miłość tak łatwo nie znika. Sam widzisz, że Ona kocha tamtego. Żyjesz w trójkącie

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

678

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Podpisuję się pod Elą. Jesteś Beckett w beznadziejnym trójkącie. Tego się nie uda rozplątać, wykończysz się chłopie .

679 Ostatnio edytowany przez anderstud (2019-06-24 16:16:43)

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
fuorviatos napisał/a:

Anderstud a gdzie Twoje " a nie mówilem ?" smile

To jest chyba odpowiedni moment, ale nie mogę, autentycznie żal mi tego gościa.
Nie chce mi się teraz grzebać i sprawdzać daty, ale wychodzi na to, że kiedy on się tutaj produkował
wypisując peany pochwalne na cześć swojej kochanej myszki oraz ich wielkiej prawdziwej miłości
jak to ona się cały czas waha i zastanawia, ale jest już prawie pewna, ale jeszcze nie do końca, no ale już niedługo...
to ona na zimno za jego plecami knuła z tamtym drugim palantem plan zejścia się z powrotem? W kwietniu?
Mamy czerwiec, to kiedy to było, dwa miesiące temu? Toż dwa miesiące temu czytałem tu na własne oczy zapewnienia
o jej szaleńczej miłości do autora z lekką taką tylko nutką niepewności, o wielkich planach zakupu działki i budowy ich wspólnego domu...
Już nawet Roxann z Mallwusią oczami wyobraźni zaczęły widzieć biały płotek i wielki napis The End na niebie, a ona w tym czasie...

Nie, dobra, dość tego. Ja mam ku*wa 45 lat, nie mogę się denerwować. Niech ktoś mi wyśle na mejla zakończenie tej historii. Wystarczy.

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

680

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
anderstud napisał/a:
fuorviatos napisał/a:

Anderstud a gdzie Twoje " a nie mówilem ?" smile

To jest chyba odpowiedni moment, ale nie mogę, autentycznie żal mi tego gościa.
Nie chce mi się teraz grzebać i sprawdzać daty, ale wychodzi na to, że kiedy on się tutaj produkował
wypisując peany pochwalne na cześć swojej kochanej myszki oraz ich wielkiej prawdziwej miłości
jak to ona się cały czas waha i zastanawia, ale jest już prawie pewna, ale jeszcze nie do końca, no ale już niedługo...
to ona na zimno za jego plecami knuła z tamtym drugim palantem plan zejścia się z powrotem? W kwietniu?
Mamy czerwiec, to kiedy to było, dwa miesiące temu? Toż dwa miesiące temu czytałem tu na własne oczy zapewnienia
o jej szaleńczej miłości do autora z lekką taką tylko nutką niepewności, o wielkich planach zakupu działki i budowy ich wspólnego domu...
Już nawet Roxann z Mallwusią oczami wyobraźni zaczęły widzieć biały płotek i wielki napis The End na niebie, a ona w tym czasie...

Nie, dobra, dość tego. Ja mam 45 lat, nie mogę się denerwować. Niech ktoś mi wyśle na mejla zakończenie tej historii. Wystarczy tego.

Nie. Mylisz się. To było akurat w czasie, kiedy definitywnie powiedzieliśmy sobie koniec. W połowie marca. Temat założyłem 21 marca, bo wtedy zaczęła robić ruchy w moim kierunku.
Twierdzi że z pomysłów powrotu do niego szybko się wycofała.
Zeszliśmy się miesiąc później, jakoś w połowie kwietnia.

Więc nic nie robiła za moimi plecami. Co więcej, nic nie musiała mi mówić.

Nie zmienia to faktu że jej nie ufam. I musi sobie na moje zaufanie zapracować.

681 Ostatnio edytowany przez anderstud (2019-06-24 17:21:47)

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
beckett napisał/a:

To było akurat w czasie, kiedy definitywnie powiedzieliśmy sobie koniec. W połowie marca. Temat założyłem 21 marca, bo wtedy zaczęła robić ruchy w moim kierunku.
Twierdzi że z pomysłów powrotu do niego szybko się wycofała.
Zeszliśmy się miesiąc później, jakoś w połowie kwietnia.

Więc nic nie robiła za moimi plecami. Co więcej, nic nie musiała mi mówić.

Oczywiście że musiała, bo inaczej on by ci powiedział. To z jej strony nic innego jak klasyczny manewr wyprzedzający,
tak zwany dupochron na wypadek, gdyby tamten zaczął jej grozić, że o wszystkim się dowiesz, bo chyba nie jesteś aż tak głupi,
żeby samemu nie wpaść na to co między nimi zaszło, kiedy ty chwilowo poszedłeś w odstawkę, żeby Pani Doktor miała wolną drogę.
Spróbowali, coś poszło nie tak i wróciłeś do gry. Zobaczymy na jak długo...

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

682

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Idąc tym tokiem rozumowania (ruchu wyprzedzającego), to nic między nimi nie zaszło. Oprócz jego gadania o tym jak ją kocha, jak chce stworzyć normalną rodzinę dla ich dziecka i jej chwili wahań. Zrobił to gdy się dowiedział, że się rozstaliśmy.
To Ona w to nie weszła, nie on.

Więc co między nimi zaszło? Nic.

Problemem jest natomiast to, że jakaś relacja między nimi była - a dawno miało żadnej nie być. Nie powinna mieć jakichkolwiek wahań. Wahania świadczą o uczuciach. Choć też jestem pewien, że gdyby do mnie uczuć nie miała, to dawno bylibyśmy wspomnieniem.

683

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Żebyś się nie zdziwił.
Nawet bym się nie zdziwiła, gdyby zrobili sobie 2 dziecko.
Pewnie istnieje zagrożenie że się poznacie z tamtym.
Tak pięęknie potrafią kłamać na swoją korzyść Ci których kochamy.. że chyba sami w to zaczynają wierzyć.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

684

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Sorry beckett, ale to jej wersja. Nie będe spekulował bo patrząc na całokształt wygląda mi to na klasyczne robienie kogoś w trombę.
Ty niestety znasz tylko jej wersje a na emocjonalnym haju łykasz ją jak pelikan.
Myślała o tym facecie i dała sobie w głowie zawrócić. To, że Ci o tym powiedziała nie znaczy, że tylko tyle się wydarzyło.

Say What You Mean, Mean What You Say

685

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
beckett napisał/a:

Idąc tym tokiem rozumowania (ruchu wyprzedzającego), to nic między nimi nie zaszło. Oprócz jego gadania o tym jak ją kocha, jak chce stworzyć normalną rodzinę dla ich dziecka i jej chwili wahań. Zrobił to gdy się dowiedział, że się rozstaliśmy.
To Ona w to nie weszła, nie on.

Więc co między nimi zaszło? Nic.

Słuchaj, jeśli to ma ci podregulować samopoczucie, to spoko, nic nie zaszło. To wszystko jego pomysł, a ona tylko się wzbraniała.
No i gitara.

A co jeśli ci powiem, że twoja wyprowadzka była przez nią zaplanowana, a twoje miejsce miał zająć ojciec dzieciaka
(zresztą zdaje się że w tamtym wątku poruszałem tą kwestię tę, więc nie będę się powtarzał) i to dlatego była taka skwaszona,
kiedy się spotykaliście w weekendy, bo jej myśli zajmował inny facet, a nie dlatego że cierpiała męki z twojego powodu
i to nie WY podjęliście decyzję o ostatecznym rozstaniu, tylko ONA zwyczajnie wybrała tamtego spuszczając ciebie w kiblu,
po czym szybko się okazało, że nic z tego nie będzie i w podskokach przybiegła do ciebie póki nie wystygłeś i jeszcze ją chciałeś,
a kiedy sobie uzmysłowiła, że to też jednak nie TO, zaczęła ustawiać relację tak, żeby zjeść ciastko i mieć ciastko?

Dopuszczasz w ogóle do świadomości, że taki scenariusz jest bardzo prawdopodobny i robisz w tym układzie za jelenia?
Czy dalej będziesz nam tu pociskał płomienne przemowy o jej zaangażowaniu i oddaniu, żeby przykryć cały ten syf pod spodem?

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

686

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
beckett napisał/a:

Idąc tym tokiem rozumowania (ruchu wyprzedzającego), to nic między nimi nie zaszło. Oprócz jego gadania o tym jak ją kocha, jak chce stworzyć normalną rodzinę dla ich dziecka i jej chwili wahań. Zrobił to gdy się dowiedział, że się rozstaliśmy.
To Ona w to nie weszła, nie on.

Więc co między nimi zaszło? Nic.

Problemem jest natomiast to, że jakaś relacja między nimi była - a dawno miało żadnej nie być. Nie powinna mieć jakichkolwiek wahań. Wahania świadczą o uczuciach. Choć też jestem pewien, że gdyby do mnie uczuć nie miała, to dawno bylibyśmy wspomnieniem.


To teraz wyobraź sobie, że znów tam zamieszkasz. On nadal będzie przychodził do dziecka, bo do siebie nie ma i nie będzie miał możliwości go zabierać.
Ona nie "unormuje sytuacji z ex", bo sytuacja jest patowa. Będzie on, będziesz Ty. Cały czas w tym trójkącie.
Będziesz współwychowywał to dziecko, ale nie będziesz miał żadnej mocy decyzyjnej w kwestii jego wychowania, bo mały ma ojca. Będziesz się czuł beznadziejnie, do tego non stop będą przyczynki do konfliktów. Pies ogrodnika od razu wyczuje okazję do działania. I tak w kółko.
Wykończysz się.

Tobie nie jest potrzebna wspólna terapia, nie Ty masz tu problem, lecz wyłącznie ona.

687 Ostatnio edytowany przez john.doe80 (2019-06-24 18:44:33)

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Oj beckett taki stary a taki ....

Ty wiesz o tym, że Ona tym tyłkiem nie tylko Tobie "wisłę" zawraca, ale także temu drugiemu... ale uwierzysz dopiero jak ich razem w łóżku złapiesz. Trochę na ściemniałeś jak to gość nie jest w grze, bo jak dla mnie to Pani Doktor lata za nim i Ty dostajesz kopa w dupę za każdym razem kiedy On zaczyna coś napomykać o tym że może jednak by chciał z nią być.

Spierdzielaj stary kiedy twoja psychika jeszcze nie jest doszczętnie zdemolowana. Dla niej jesteś bramką nr 2.

P.S.
Ja wiem, że zakrzywiasz przestrzeń i po seksie z nią dwa plus dwa jest dowolną liczbą o którą Ona Cię poprosi. Poczytaj co sam napisałeś i zobacz jak bardzo jesteś manipulowany...

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

688

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Panowie, może jednak skorzystajcie z zaproszenia anderstuda smile ?
Dwóch już się otrząsnęło. Teraz beckett potrzebuje litra wódki i wiadra zimnej wody na łeb smile
Beckett, ja bym korzystał. Nic tak nie odmienia spojrzenia na sprawy jak męski wieczór smile

Say What You Mean, Mean What You Say

689

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
fuorviatos napisał/a:

Panowie, może jednak skorzystajcie z zaproszenia anderstuda smile ?
Dwóch już się otrząsnęło. Teraz beckett potrzebuje litra wódki i wiadra zimnej wody na łeb smile
Beckett, ja bym korzystał. Nic tak nie odmienia spojrzenia na sprawy jak męski wieczór smile

Za wcześnie. On jeszcze wierzy że jak bardzo będzie chciał to będzie chodził po wodzie. Nie wiem czy nawet jak ich nakryje w łóżku, albo ona zajdzie w ciąże z tym pierwszym to On się wycofa.

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

690 Ostatnio edytowany przez beckett (2019-06-25 10:28:34)

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
anderstud napisał/a:
beckett napisał/a:

Idąc tym tokiem rozumowania (ruchu wyprzedzającego), to nic między nimi nie zaszło. Oprócz jego gadania o tym jak ją kocha, jak chce stworzyć normalną rodzinę dla ich dziecka i jej chwili wahań. Zrobił to gdy się dowiedział, że się rozstaliśmy.
To Ona w to nie weszła, nie on.

Więc co między nimi zaszło? Nic.

Słuchaj, jeśli to ma ci podregulować samopoczucie, to spoko, nic nie zaszło. To wszystko jego pomysł, a ona tylko się wzbraniała.
No i gitara.

A co jeśli ci powiem, że twoja wyprowadzka była przez nią zaplanowana, a twoje miejsce miał zająć ojciec dzieciaka
(zresztą zdaje się że w tamtym wątku poruszałem tą kwestię tę, więc nie będę się powtarzał) i to dlatego była taka skwaszona,
kiedy się spotykaliście w weekendy, bo jej myśli zajmował inny facet, a nie dlatego że cierpiała męki z twojego powodu
i to nie WY podjęliście decyzję o ostatecznym rozstaniu, tylko ONA zwyczajnie wybrała tamtego spuszczając ciebie w kiblu,
po czym szybko się okazało, że nic z tego nie będzie i w podskokach przybiegła do ciebie póki nie wystygłeś i jeszcze ją chciałeś,
a kiedy sobie uzmysłowiła, że to też jednak nie TO, zaczęła ustawiać relację tak, żeby zjeść ciastko i mieć ciastko?

Dopuszczasz w ogóle do świadomości, że taki scenariusz jest bardzo prawdopodobny i robisz w tym układzie za jelenia?
Czy dalej będziesz nam tu pociskał płomienne przemowy o jej zaangażowaniu i oddaniu, żeby przykryć cały ten syf pod spodem?

Dopuszczam taki scenariusz do świadomości. Dopuszczam go od bardzo dawna niestety. Pewne podejrzenia miałem od jesieni, co wpływało bardzo negatywnie na nasz związek.
Byłem i jestem w schizofrenii, bo równocześnie widziałem jak jej zależy na mnie, jak o mnie zabiega, ile jest chemii i namiętności, na ile mi pozwala w kwestii dziecka, snuje plany.
Również w tej chwili mam myśli schizofreniczne, bo odbieram sprzeczne sygnały.


mallwusia napisał/a:

To teraz wyobraź sobie, że znów tam zamieszkasz. On nadal będzie przychodził do dziecka, bo do siebie nie ma i nie będzie miał możliwości go zabierać.
Ona nie "unormuje sytuacji z ex", bo sytuacja jest patowa. Będzie on, będziesz Ty. Cały czas w tym trójkącie.
Będziesz współwychowywał to dziecko, ale nie będziesz miał żadnej mocy decyzyjnej w kwestii jego wychowania, bo mały ma ojca. Będziesz się czuł beznadziejnie, do tego non stop będą przyczynki do konfliktów. Pies ogrodnika od razu wyczuje okazję do działania. I tak w kółko.
Wykończysz się.

Unormowanie ma polegać na tym, że facet przychodzi jeden dzień mniej w tygodniu (odpuszcza niedzielę) i przychodzi wyłącznie do dziecka wtedy, kiedy jesteśmy w pracy.
Taki układ akceptuje i uznaje za właściwy dla miru domowego pani doktor. Zgadza się z tym. Och, oczywiście wtedy kiedy zdecydujemy się na wspólne życie. Co może nigdy nie nastąpić.

Co do współwychowywania dziecka to mam, o dziwo, dużo większe prawa przyznane mi przez panią doktor, niż ojciec biologiczny. Który w wychowanie się nie angażuje, a jego przebywanie z dzieckiem sprowadza się do siedzenia na kanapie w domu. Ostatnio tak upilnował małego, że ten był w stanie wybić dziurę w ścianie młotkiem. Długo musiał tłuc, zanim tata się zorientował. Pomijam już kwestię dostępu do młotka.
W kwestii mojego prawa do wychowania nie mam uwag. Mogę strofować, zabraniać, usypiać, budzić, zabierać z domu, wozić na zajęcia, do mojej rodziny, uczyć. Oczywiście w ramach ustalanych wspólnie, ale raczej jesteśmy zgodni w tych kwestiach.

691 Ostatnio edytowany przez gracjana1992 (2019-06-25 10:31:08)

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
beckett napisał/a:

Co do współwychowywania dziecka to mam, o dziwo, dużo większe prawa przyznane mi przez panią doktor, niż ojciec biologiczny. Który w wychowanie się nie angażuje, a jego przebywanie z dzieckiem sprowadza się do siedzenia na kanapie w domu. Ostatnio tak upilnował małego, że ten był w stanie wybić dziurę w ścianie młotkiem. Długo musiał tłuc, zanim tata się zorientował. Pomijam już kwestię dostępu do młotka.
W kwestii mojego prawa do wychowania nie mam uwag. Mogę strofować, zabraniać, usypiać, budzić, zabierać z domu, wozić na zajęcia, do mojej rodziny, uczyć. Oczywiście w ramach ustalanych wspólnie, ale raczej jesteśmy zgodni w tych kwestiach.

Pisząc o prawach mowa tu o formalnych prawach do dziecka. W razie rozstania ona może powiedzieć  - zabraniam Ci spotykać się z moim dzieckiem. Nie masz żadnych praw.

"Bo prawdziwa miłość jest czymś wyjątkowym, zdarza się dwa, może trzy razy na wiek. Poza tym jest próżność lub nuda.? Camus

692 Ostatnio edytowany przez beckett (2019-06-25 10:34:49)

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
john.doe80 napisał/a:
fuorviatos napisał/a:

Panowie, może jednak skorzystajcie z zaproszenia anderstuda smile ?
Dwóch już się otrząsnęło. Teraz beckett potrzebuje litra wódki i wiadra zimnej wody na łeb smile
Beckett, ja bym korzystał. Nic tak nie odmienia spojrzenia na sprawy jak męski wieczór smile

Za wcześnie. On jeszcze wierzy że jak bardzo będzie chciał to będzie chodził po wodzie. Nie wiem czy nawet jak ich nakryje w łóżku, albo ona zajdzie w ciąże z tym pierwszym to On się wycofa.

Nawet jeśli miałaby na to ochotę (na seks z nim), to nie ma takiej fizycznej możliwości. Zawsze wychodzi przed pójściem dziecka spać. Zresztą od czasu kiedy znowu jesteśmy razem i stało się to dla niego jasne, wychodzi dość szybko po powrocie pani doktor z pracy. Nota bene - jak się dowiedział, to zaczął robić żałosne sceny zazdrości o mój czas z dzieckiem.
W dzień weekendowy siedzi z dzieckiem, a my spędzamy ten czas razem.
Poza domem możliwości też nie ma, bo pani doktor ma bardzo uregulowany ze względu na dziecko tryb dnia. I jesteśmy w zasadzie w stałym kontakcie.
Co więcej...nie wymagam tego, ale widzę że pani doktor stara się wzbudzać we mnie zaufanie w tej kwestii.

693

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
gracjana1992 napisał/a:
beckett napisał/a:

Co do współwychowywania dziecka to mam, o dziwo, dużo większe prawa przyznane mi przez panią doktor, niż ojciec biologiczny. Który w wychowanie się nie angażuje, a jego przebywanie z dzieckiem sprowadza się do siedzenia na kanapie w domu. Ostatnio tak upilnował małego, że ten był w stanie wybić dziurę w ścianie młotkiem. Długo musiał tłuc, zanim tata się zorientował. Pomijam już kwestię dostępu do młotka.
W kwestii mojego prawa do wychowania nie mam uwag. Mogę strofować, zabraniać, usypiać, budzić, zabierać z domu, wozić na zajęcia, do mojej rodziny, uczyć. Oczywiście w ramach ustalanych wspólnie, ale raczej jesteśmy zgodni w tych kwestiach.

Pisząc o prawach mowa tu o formalnych prawach do dziecka. W razie rozstania ona może powiedzieć  - zabraniam Ci spotykać się z moim dzieckiem. Nie masz żadnych praw.


To prawda.
W ogóle jest tu pewien problem i rozmawialiśmy o tym niedawno. Podniosłem kwestię przyzwyczajenia się do mnie dziecka. Tkwiąc w zawieszeniu, niepewności, robimy małemu krzywdę. Dzieciak zdecydowanie traktuje nas jako rodzinę, znowu się do mnie bardzo przyzwyczaił. Ostatnio bardzo źle reaguje na moje wyjścia z domu, nawet gdy mówię że jadę kupić pietruszkę i zaraz wracam. Przylepia się do mnie i mówi żebym nigdzie bez niego nie wychodził, żebym nie zostawiał go. W sobotę zanosił się spazmatycznym płaczem przez pół godziny po moim wyjściu. Wieczorem, przy kładzeniu się spać, poprosił żebym został z nim, nie zostawiał go. Zasnął wtulony we mnie.
Szczerze mnie to rozpieprza. Nie wiem czy już nie robimy małemu krzywdy, czy nie przeżywa w swoisty sposób odrzuceń z mojej strony kiedy wychodzę. Poza tym dzieciak ma już ponad trzy lata, będzie mnie pamiętał już. I przeżyje na pewno moje zniknięcie na zawsze. Nie będzie rozumiał dlaczego. Będzie się liczył sam fakt - zostawiłem go. Jeśli pociągniemy ten stan zawieszenia przez kolejne miesiące, to będzie tylko gorzej. To nieodpowiedzialne z naszej strony, choć ja na swoją obronę mam to, że wiem czego chcę i chcę z nimi być. A małego traktuję jak własne dziecko - pamiętając oczywiście że ma biologicznego ojca.

694 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-06-25 12:05:54)

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Mam już dość tej łzawej historii. Oświadcz się Beckett jutro nawet i wyprowadż gdzieś z tą babą. Może się potem z hukiem rozwiedziecie, tak jak część par, co dzisiaj spija sobie z dzióbków.
A jak będzie u niej cień zawahania- to niech spada na zawsze.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

695 Ostatnio edytowany przez beckett (2019-06-25 12:26:34)

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Też mam dość.
Najgorsze jest to, że wiem, co dla mnie byłoby najlepsze. Ale nie umiem podjąć tego kroku. Popsułem się, brak mi woli walki o siebie samego.
Na pytanie "co się musi wydarzyć żebym się z tego wyrwał?" moja psycholog odpowiedziała mi "musi nastąpić frustracja potrzeb, której nie będziesz w stanie unieść".
Sęk w tym że moje potrzeby są spełniane, ale nie do końca. Cały czas jadę na rezerwie, ale jadę. Jest bliskość, jest seks, jest zabawa w rodzinę, ale nie ma jasnej deklaracji, nie ma mowy o wspólnym zamieszkaniu, nie ma mowy o tworzeniu zdrowego domu. Tkwimy w zawieszeniu.

Rozwiązaniem sytuacji byłby na pewno jasny komunikat z jej strony że mnie nie kocha i nie chce ze mną być.
Byłoby upokorzenie, ból i żal do samego siebie że w tym tkwiłem mimo wszystko, ale podniósłbym się. I może wyciągnął wnioski na przyszłość.
I być może stworzyłbym związek normalny, zdrowy. Za jakiś czas.

Nota bene, to szacunek do siebie samego chyba już straciłem.

696

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Nie czekaj na jasne komunikaty z jej strony, bo się nie doczekasz. W którąś stronę sam się przełam, bo ona jest chwiejna.
Popchnij to gdzieś.
Wyobraż sobie najgorszy scenariusz dla każdej decyzji i jak możesz udzwignąć, to tak zrób.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

697

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Ty sobie jaja jakieś robisz Beckett. Ty chcesz decydować, ile czasu z dzieckiem ma spędzać jego ojciec ???

698 Ostatnio edytowany przez beckett (2019-06-25 12:45:23)

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
mallwusia napisał/a:

Ty sobie jaja jakieś robisz Beckett. Ty chcesz decydować, ile czasu z dzieckiem ma spędzać jego ojciec ???

W życiu. Ale ojciec ma przyjeżdżać do dziecka, a nie do swojego "drugiego domu" i przesiadywać, gdy my w nim jesteśmy.
To nie jest zdrowy układ i to są nie moje słowa i propozycje unormowania, ale mojej pani doktor.
Nie jest to dobre ani dla naszego związku, ani dla dziecka, które ma namieszane w głowie. Bo tatuś ma dwa domy, dwie rodziny i dwie żony (tak może widzieć to dziecko). A mama ma męża-tatę i męża-becketta. Obaj się plączą po chałupie.
To nie jest zdrowa sytuacja dla tworzenia się młodej osobowości i to jest opinia obiektywna.

To jest CHORY układ. I ja na taki nie przystanę. Również ze względu na własny komfort.

699

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Kręcisz się w kółko.  Wracasz do punktu wyjścia...

https://www.netkobiety.pl/t113851.html

To było rok temu i nic sobie nie wziąłeś z tamtych rad. Groch o ścianę.

700

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Albo możesz mieć małżeństwo trochę z wyboru i rozsądku- czyli spisz na kartce czego żądasz w związku z wizytami ojca dziecka- ustalcie to sądownie-
I Pani niech się zdecyduje albo nie.
Będziesz miał żonę co Cię szanuje, macie wzajemne pożądanie i wspólny dom.
Nie doszukujesz się wielkiej miłości- którą mało kto ma tak nawiasem mówiąc.
I jesteś ojczymem nie wychodzisz wieczorami. przyznaję, że nie wiem jakie to ma skutki prawne.
Tamten może i odpuści- bo chyba dziecko to dla niego tylko furtka do kobiety.

albo..
rezygnujesz ze znajomości, liżesz rany i znajdujesz taką, co świata poza Tobą nie widzi.

Tylko zrób coś wreszcie.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

701

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

beckett a czy dopuszczasz możliwość, że Twoja luba jest z Tobą bo widzi jak świetnie dogadujesz i opiekujesz się jej dzieckiem?
Biologicznie czuje, że robisz to lepiej niż tatuś, więc mimo przywiązania do niego trzyma się Ciebie bo kto by tracił taki skarb.
Gdybyś się dowiedział, że tak właśnie jest a tak naprawdę Cię nie kocha, tkwiłbyś w tym dla dziecka?

Say What You Mean, Mean What You Say

702

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
fuorviatos napisał/a:

beckett a czy dopuszczasz możliwość, że Twoja luba jest z Tobą bo widzi jak świetnie dogadujesz i opiekujesz się jej dzieckiem?
Biologicznie czuje, że robisz to lepiej niż tatuś, więc mimo przywiązania do niego trzyma się Ciebie bo kto by tracił taki skarb.
Gdybyś się dowiedział, że tak właśnie jest a tak naprawdę Cię nie kocha, tkwiłbyś w tym dla dziecka?


Eee nie. Aż taka niedojrzała to ona nie jest. Ona do bycia w związku i do bliskości, namiętności potrzebuje uczuć. Widac to jak na dłoni. Widać też że nie umie udawać. Jak miała odpływy uczuć do mnie to było to aż nadto widoczne.
Dla dziecka nie będzie ze mną. Nie jestem biologicznym ojcem, zeby to w ogóle brać pod uwagę jak w przypadku jej eksa.

703

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
beckett napisał/a:

Eee nie. Aż taka niedojrzała to ona nie jest. Ona do bycia w związku i do bliskości, namiętności potrzebuje uczuć. Widac to jak na dłoni. Widać też że nie umie udawać. Jak miała odpływy uczuć do mnie to było to aż nadto widoczne.

Uczuć- ja nie twierdzę, że Ona nie ma do Ciebie uczuć- tylko to niekoniecznie tej próby uczucia co Ty sądzisz. Jak zdajesz sobie z tego sprawę, to ok.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

704 Ostatnio edytowany przez beckett (2019-06-25 14:00:29)

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Niestety wiwm o tym i to jest problem. Zresztą Ona otwarcie o tym mówi. Że jej uczucia są niestabilne. Miewa dołki i chęć ucieczki. Lęk wtedy dominuje. Patrz "osobowość unikająca" i jej cechy które wkleiłem na poprzedniej stronie.
Najbardziej szaleje za mną gdy się odsuwam. Wtedy jest tak goraco jak na samym początku.

705

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

jesteś w stanie zaakceptować to, że tak może być już zawsze?

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

706 Ostatnio edytowany przez beckett (2019-06-25 14:13:11)

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Nie.
Nikt nie jest w stanie tego zaakceptować. Taki niestabilny związek unieszczęśliwia.
Chwytam się pewnej  nadziei - tego że wiem jak potrafi być blisko, że umie. I co najważniejsze, zaczęła być świadoma swojego problemu. Chce terapii.

Tylko ja widząc to z boku, widzę normalnego, ponoć przystojnego faceta (który nie miewał problemów z kobietami, raczej to one z nim wink) z dobrą pracą, pasjami, ciepłego i potrafiącego wiele dać w związku, który decyduje się na związek level hardcore z marną szansą szczęśliwego zakończenia. A na pewno z gwarancją biegu przez płotki podczas którego obiję sobie klejnoty rodzinne nie raz.
Bez sensu.

707

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

big_smile jak one z nim to pewnie karma..

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

708 Ostatnio edytowany przez john.doe80 (2019-06-25 14:41:32)

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
beckett napisał/a:

Najbardziej szaleje za mną gdy się odsuwam. Wtedy jest tak goraco jak na samym początku.

A dopuszczasz taką opcję, że Ona ma tak samo z tym Ojcem dziecka? I tak jak nie wiedziałeś nic o tym, że długie godziny ze sobą przegadali, to też nie dowiedziałbyś się o tym, że Pani doktor też jego za pomocą sexu trzyma tam gdzie chce...

Uciekaj. Wykończysz się. Jest duża szansa, że ta kobieta obydwu wam robi kisiel z mózgu, ale bez poznania faceta nie zweryfikujesz tego.

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

709

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

John, pisałem już że nawet gdyby była tak skrajnie wyrachowana, to nie ma takiej fizycznej możliwości. Wraca z pracy o 18.00 w dni w które on jest. Zawszw do mnie dzwoni jak on wyjdzie, albo ja przyjeżdżam. I jest to po 19tej. Dzieciak idzie spac ok 21.00.

710

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
beckett napisał/a:

John, pisałem już że nawet gdyby była tak skrajnie wyrachowana, to nie ma takiej fizycznej możliwości. Wraca z pracy o 18.00 w dni w które on jest. Zawszw do mnie dzwoni jak on wyjdzie, albo ja przyjeżdżam. I jest to po 19tej. Dzieciak idzie spac ok 21.00.

To kiedy mieli ten czas na długie rozmowy o których nie wiedziałeś?

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

711

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
beckett napisał/a:

John, pisałem już że nawet gdyby była tak skrajnie wyrachowana, to nie ma takiej fizycznej możliwości. Wraca z pracy o 18.00 w dni w które on jest. Zawszw do mnie dzwoni jak on wyjdzie, albo ja przyjeżdżam. I jest to po 19tej. Dzieciak idzie spac ok 21.00.


Jak chce się zdradzić to wystarczy 20min. Naprawdę myślisz, że kontrolujesz każdą minutę jej życia?

"Bo prawdziwa miłość jest czymś wyjątkowym, zdarza się dwa, może trzy razy na wiek. Poza tym jest próżność lub nuda.? Camus

712

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Dlaczego na każdym kroku ją tlumaczysz? Na wszystko masz odpowiedź: nie, to nie tak, to nie wtedy, ona taka nie jest, ona by tak nie mogła. Guzik jak się okazuje o niej wiesz. Jesteś u tej kobiety od roku na wycieraczce i skrobiesz w drzwi. Od ROKU. Twoja sytuacja nie zmieniła się od tego czasu na lepsze. Tak, mącisz dziecku w głowie zasłaniając się Twoimi poważnymi zamiarami. Myślę, że wiesz ze nic na dłużej i na poważnie z jej strony z tego nie będzie ale ostatkiem desperacji, której jesteś krynicą próbujesz ją przekonać do siebie będąc super wujkiem dla dziecka. Więc nie gadaj tu o dobru małego, bo jest dla Ciebie jak widać narzędziem do osiągnięcia celu. I tak, nie widzę specjalnej różnicy w mieszaniu dziecku w głowie czy siedzisz tam cały dzień czy zostajesz na noc. Ale ona na noc Ciebie tam nie chce. I nie będę gdybać czy w tym czasie odbywa rozmowy o życiu z ojcem dziecka. Nie chce Cię wtedy, bo przecież nianie na noc nie zostają.

713

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Związek ma nam dawać szczęście, pomagać w codzienności. Tymczasem ja tu widzę toksyczną relację; doły przeplatają się z chwilowymi stanami euforii, pan musi posiłkować się rozmową z psychologiem, pisaniem na forum, a ciągła analiza sytuacji daje przytłaczające wnioski. Trzeba to przeciąć, musi być jasna deklaracja, koniec z czekaniem na święte nigdy.

714 Ostatnio edytowany przez beckett (2019-06-25 19:49:30)

Odp: Sprzeczne sygnały eks?
john.doe80 napisał/a:
beckett napisał/a:

John, pisałem już że nawet gdyby była tak skrajnie wyrachowana, to nie ma takiej fizycznej możliwości. Wraca z pracy o 18.00 w dni w które on jest. Zawszw do mnie dzwoni jak on wyjdzie, albo ja przyjeżdżam. I jest to po 19tej. Dzieciak idzie spac ok 21.00.

To kiedy mieli ten czas na długie rozmowy o których nie wiedziałeś?

Nie pisałem o długich rozmowach.
Siedzi godzinę czy dwie po jej powrocie z pracy. Jest czas porozmawiać.
Mam "nieproszoną kontrolę" nad sytuacją - plusem mojej kobiety jest to, że dzwoni do mnie zawsze po jego wyjściu. Często też przyjeżdżam i zostaję do nocy.
Nie rozmawialiśmy o tym, ale wydaje mi się że chce żebym miał do niej zaufanie. Podobnie jest w sytuacjach gdy dostanie późnym wieczorem sms. Zawsze tłumaczy kto pisał i w jakiej sprawie, mimo że nie proszę o to. Co ciekawe, nie blokuje telefonu, jakbym chciał to miałbym dostęp jednym klikiem do jej maili i sms.
Oczywiście, zaraz dowiem się że robi to bo czuje się winna i ma coś za uszami big_smile


absencjaa napisał/a:

Dlaczego na każdym kroku ją tlumaczysz? Na wszystko masz odpowiedź: nie, to nie tak, to nie wtedy, ona taka nie jest, ona by tak nie mogła. Guzik jak się okazuje o niej wiesz. Jesteś u tej kobiety od roku na wycieraczce i skrobiesz w drzwi. Od ROKU. Twoja sytuacja nie zmieniła się od tego czasu na lepsze. Tak, mącisz dziecku w głowie zasłaniając się Twoimi poważnymi zamiarami. Myślę, że wiesz ze nic na dłużej i na poważnie z jej strony z tego nie będzie ale ostatkiem desperacji, której jesteś krynicą próbujesz ją przekonać do siebie będąc super wujkiem dla dziecka. Więc nie gadaj tu o dobru małego, bo jest dla Ciebie jak widać narzędziem do osiągnięcia celu. I tak, nie widzę specjalnej różnicy w mieszaniu dziecku w głowie czy siedzisz tam cały dzień czy zostajesz na noc. Ale ona na noc Ciebie tam nie chce. I nie będę gdybać czy w tym czasie odbywa rozmowy o życiu z ojcem dziecka. Nie chce Cię wtedy, bo przecież nianie na noc nie zostają.

Uważam Twoją opinię za niesprawiedliwą.
Po pierwsze, to nie ja mącę dziecku w głowie. Byliśmy przez 9 miesięcy w związku w którym mieszkaliśmy razem i mieliśmy plany na życie. Dzieciak się ze mną związał, bo zwyczajnie pokochałem go i poświęcałem mu uwagę jak własnemu synowi. Nasza więź wydarzyła się zanim doszło do rozstania. Nie gram dzieckiem, nie jest ono narzędziem. Ono po prostu jest małą istotą, która kocha bezwarunkowo i którą bezwarunkowo się kocha. Masz własne dzieci?

Co do bycia nianią to aż ciężko komentować. Moja kobieta musiałaby być uber głupia. Mimo wszystko nie jest. Niedojrzała i pogubiona tak, ale nie głupia.

715

Odp: Sprzeczne sygnały eks?

Beckett- ona może być po prostu okrutna i dbać tylko o siebie.. Ludzie tacy są, niestety..

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

Posty [ 661 do 715 z 1,803 ]

Strony Poprzednia 1 11 12 13 14 15 33 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Sprzeczne sygnały eks?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018