Bo Ty się dosyć często nie domyślasz jak jest... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Bo Ty się dosyć często nie domyślasz jak jest...

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 76 z 81 ]

39

Odp: Bo Ty się dosyć często nie domyślasz jak jest...
Olinka napisał/a:
canarios napisał/a:

Muszę tobie i tym samym Olince przyznać rację. Przeczucie was nie myli: macie słusznie WRAŻENIE,że większość dorosłych mężczyzn chce mieć jednak w kobiecie partnerkę- to jest tylko wasze wrażenie. Faceci chcą nad wami dominować. Przecież żaden wam wprost tego nie powie, niniejszym ja oznajmiam tę prawdę.

I rozumiem, że prawdę jedyną słuszną i objawioną?

Otóż zaskoczę Cię - to, że Ty tak twierdzisz, nie wiedząc czemu uznając, że masz prawo wypowiadać się w imieniu wszystkich mężczyzn, a moje obserwacje i osobiste doświadczenia temu przeczą, z automatu obala Twoją teorię. I nie chodzi o to, że ktoś musi to czy tamto wprost i dużymi, drukowanymi literami mówić, ważne jest to co robi, jaki ma stosunek do swojej partnerki, jak bardzo liczy się z jej zdaniem, na ile ją szanuje, korzysta z jej rad i tak dalej. Chęć dominowania zwykle wynika z zaburzonego poczucia własnej wartości i nie ma wiele wspólnego z płcią czy rodzajem relacji (czyli czy jest to związek, relacja przełożony-pracownik, grono koleżeńskie). Z góry też wiadomo, że łatwiej jest dominować nad kimś mało rozgarniętym i o rozumie nastolatka niż świadomym siebie i dojrzałym emocjonalnie człowiekiem.
Dla mnie w tym miejscu wnioski nasuwają się same. Przy odrobinie dobrej woli sam do nich dojdziesz, a jeśli nie, to 'daj znać czego nie rozumiesz'.

Edycja:
Nawet pierwszy post tego wątku jasno pokazuje, że niedojrzałość i wynikające z niej prowadzenie jakichś gierek oraz brak umiejętności wyrażania tego, czego się od drugiej osoby oczekuje, nie jest urocza i więcej stwarza problemów niż wnosi do relacji pozytywów. W zasadzie żadnych zresztą nie wnosi.

Dobrze,że wspomniałaś o hierarchii, bo cały świat jest na niej oparty. Relacja pracownik-przełożony jest przykładem dominacji i zmierza tylko do ustalenia pewnego porządku, w tym przypadku pozycji w pracy i tym samym w społeczeństwie. W rodzinie przykładem dominacji jest relacja rodzic- dziecko i nie ma tu żadnej możliwości partnerstwa, bo do pewnego wieku dziecko jest niepoczytalne i nie powinno odpowiadać za swoje czyny tylko jego opiekun(owie). Podobnie mąż-żona. Każda relacja polega na czyjejś dominacji, nawet w przyjaźni pozornie pozbawionej tego elementu odnajdujemy np. prowodyra, pierwsze skrzypce,inicjatora, duszę towarzystwa-to są właśnie ci dominatorzy. Gdyby istniało partnerstwo to by nie było hierarchii.

Zobacz podobne tematy :

40

Odp: Bo Ty się dosyć często nie domyślasz jak jest...
canarios napisał/a:

Podobnie mąż-żona. Każda relacja polega na czyjejś dominacji

na zmiane mogloby byc najciekawiej:)

canarios napisał/a:

Gdyby istniało partnerstwo to by nie było hierarchii.

a moze istnieja oba pojecia i pojawiaja sie w roznych miejscach? mam wrazenie ze to odejscie od tego co pisala Olinka (chec dominacji w zwiazkach, malzenstwach)

41

Odp: Bo Ty się dosyć często nie domyślasz jak jest...

A ja widzę, że canarios z kolejnego wątku robi dyskusję o dominacji mężczyzn nad kobietami, o tym, że kobiety wg niego są niedorozwinięte emocjonalnie i umysłowo oraz, że interesują go nastolatki w wieku 12-15 lat.

Super, ZNOWU obraża ludzi w swoich wypowiedziach. PONOWNIE robi śmietnik z kolejnego tematu.

42

Odp: Bo Ty się dosyć często nie domyślasz jak jest...
Marata napisał/a:

A ja widzę, że canarios z kolejnego wątku robi dyskusję o dominacji mężczyzn nad kobietami, o tym, że kobiety wg niego są niedorozwinięte emocjonalnie i umysłowo oraz, że interesują go nastolatki w wieku 12-15 lat.

Ale to się wszystko łączy w spójną całość. Jacy faceci kręcą się w kółko wokół dominacji oraz niedojrzałych, labilnych emocjonalnie kobiet?
Słabi faceci.
Jak facet sam ma w sobie męskiego powera, to nie potrzebuje niedorozwiniętej dziewczynki, którą łatwo jest zdominować :-P

43

Odp: Bo Ty się dosyć często nie domyślasz jak jest...
Marata napisał/a:

A ja widzę, że canarios z kolejnego wątku robi dyskusję o dominacji mężczyzn nad kobietami, o tym, że kobiety wg niego są niedorozwinięte emocjonalnie i umysłowo oraz, że interesują go nastolatki w wieku 12-15 lat.

Super, ZNOWU obraża ludzi w swoich wypowiedziach. PONOWNIE robi śmietnik z kolejnego tematu.

Dominacja w związku jest oczywista a to eliminuje możliwość partnerstwa. Ja nie twierdzę, że tylko faceci dominują, ale powinni. Samiec ma dominować. Bardzo często się zdarza, że kobiety dominują w związku tylko że to nie jest naturalne.

44

Odp: Bo Ty się dosyć często nie domyślasz jak jest...
MagdaLena1111 napisał/a:

Ale to się wszystko łączy w spójną całość. Jacy faceci kręcą się w kółko wokół dominacji oraz niedojrzałych, labilnych emocjonalnie kobiet?
Słabi faceci.
Jak facet sam ma w sobie męskiego powera, to nie potrzebuje niedorozwiniętej dziewczynki, którą łatwo jest zdominować :-P

W punkt, Magdaleno.
Kilka okienek wyżej wspomniałam o wyciąganiu wniosków, zastanawiając się przy tym czy będą właściwe, bo przecież wcale nie jest tak łatwo przyznać się nie tylko przed innymi, ale przede wszystkim przed sobą samym, do cech powszechnie uznawanych za mało atrakcyjne.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 
Dobry zwyczaj mówi: wypowiadając się w nowym wątku jako pierwsza/y, zacytuj cały post opisujący problem.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

45

Odp: Bo Ty się dosyć często nie domyślasz jak jest...
Olinka napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Ale to się wszystko łączy w spójną całość. Jacy faceci kręcą się w kółko wokół dominacji oraz niedojrzałych, labilnych emocjonalnie kobiet?
Słabi faceci.
Jak facet sam ma w sobie męskiego powera, to nie potrzebuje niedorozwiniętej dziewczynki, którą łatwo jest zdominować :-P

W punkt, Magdaleno.
Kilka okienek wyżej wspomniałam o wyciąganiu wniosków, zastanawiając się przy tym czy będą właściwe, bo przecież wcale nie jest tak łatwo przyznać się nie tylko przed innymi, ale przede wszystkim przed sobą samym, do cech powszechnie uznawanych za mało atrakcyjne.

To wyjaśniam. Kobietę, która jest naturalnie uległa łatwiej jest zdominować i taki związek będzie dobrze działał. Kobieta, która zdominuje faceta będzie miała trochę takiego ciapę, eunucha, któremu będzie musiała za każdym razem mówić co ma robić a przecież kobiety chcą mieć męskiego faceta. W przypadku nieustalonej dominacji będą nieustanne starcia, kłótnie i ustaną dopiero w momencie ustalenia dominacji przez kobietę lub mężczyznę albo sprawią,że związek się rozpadnie.

46

Odp: Bo Ty się dosyć często nie domyślasz jak jest...
canarios napisał/a:
Olinka napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Ale to się wszystko łączy w spójną całość. Jacy faceci kręcą się w kółko wokół dominacji oraz niedojrzałych, labilnych emocjonalnie kobiet?
Słabi faceci.
Jak facet sam ma w sobie męskiego powera, to nie potrzebuje niedorozwiniętej dziewczynki, którą łatwo jest zdominować :-P

W punkt, Magdaleno.
Kilka okienek wyżej wspomniałam o wyciąganiu wniosków, zastanawiając się przy tym czy będą właściwe, bo przecież wcale nie jest tak łatwo przyznać się nie tylko przed innymi, ale przede wszystkim przed sobą samym, do cech powszechnie uznawanych za mało atrakcyjne.

To wyjaśniam. Kobietę, która jest naturalnie uległa łatwiej jest zdominować i taki związek będzie dobrze działał. Kobieta, która zdominuje faceta będzie miała trochę takiego ciapę, eunucha, któremu będzie musiała za każdym razem mówić co ma robić a przecież kobiety chcą mieć męskiego faceta. W przypadku nieustalonej dominacji będą nieustanne starcia, kłótnie i ustaną dopiero w momencie ustalenia dominacji przez kobietę lub mężczyznę albo sprawią,że związek się rozpadnie.

A bierzesz pod uwagę inne możliwości? Bo mnie oba powyższe warianty nie interesują.
Wyobrażasz sobie związek partnerski, gdzie nie ma wyraźnej dominacji. Zarówno on, jak i ona mogą mieć słabsze okresy w życiu i potrzebować troski i zaopiekowania a nie dominacji. Czy jako facet nie chciałbyś mieć nie za sobą, ale u swojego boku kobietę, która Cię wesprze i będziesz mógł na nią liczyć w przypadku życiowych problemów bez obaw, że jej labilność emocjonalna wymaga od Ciebie ciągłej uwagi i jeszcze musisz się domyślać o co jej chodzi?

47

Odp: Bo Ty się dosyć często nie domyślasz jak jest...
Olinka napisał/a:
canarios napisał/a:

Muszę tobie i tym samym Olince przyznać rację. Przeczucie was nie myli: macie słusznie WRAŻENIE,że większość dorosłych mężczyzn chce mieć jednak w kobiecie partnerkę- to jest tylko wasze wrażenie. Faceci chcą nad wami dominować. Przecież żaden wam wprost tego nie powie, niniejszym ja oznajmiam tę prawdę.

I rozumiem, że prawdę jedyną słuszną i objawioną?

Otóż zaskoczę Cię - to, że Ty tak twierdzisz, nie wiedząc czemu uznając, że masz prawo wypowiadać się w imieniu wszystkich mężczyzn, a moje obserwacje i osobiste doświadczenia temu przeczą, z automatu obala Twoją teorię. I nie chodzi o to, że ktoś musi to czy tamto wprost i dużymi, drukowanymi literami mówić, ważne jest to co robi, jaki ma stosunek do swojej partnerki, jak bardzo liczy się z jej zdaniem, na ile ją szanuje, korzysta z jej rad i tak dalej. Chęć dominowania zwykle wynika z zaburzonego poczucia własnej wartości i nie ma wiele wspólnego z płcią czy rodzajem relacji (czyli czy jest to związek, relacja przełożony-pracownik, grono koleżeńskie). Z góry też wiadomo, że łatwiej jest dominować nad kimś mało rozgarniętym i o rozumie nastolatka niż świadomym siebie i dojrzałym emocjonalnie człowiekiem.
Dla mnie w tym miejscu wnioski nasuwają się same. Przy odrobinie dobrej woli sam do nich dojdziesz, a jeśli nie, to 'daj znać czego nie rozumiesz'.

Edycja:
Nawet pierwszy post tego wątku jasno pokazuje, że niedojrzałość i wynikające z niej prowadzenie jakichś gierek oraz brak umiejętności wyrażania tego, czego się od drugiej osoby oczekuje, nie jest urocza i więcej stwarza problemów niż wnosi do relacji pozytywów. W zasadzie żadnych zresztą nie wnosi.

Skoro jak twierdzisz "łatwiej jest dominować nad kimś mało rozgarniętym" to czy twój szef też dominuje nad mało rozgarniętą osobą? Dominacja np matka-dziecko to wcale nie tylko wydawanie rozkazów i rządzenie drugą osobą, ale podjęcie odpowiedzialności za nią. Nawet osoba zdominowana woli by ktoś podejmował za nią trudne decyzje zwłaszcza w sprawach,w których nie ma rozeznania. Dziecko woli by się nim mamusia opiekowała między innymi z powodów bezpieczeństwa (psychicznego i fizycznego) i z takiego samego powodu kobiety wolą by mężczyźni byli dla nich taką oazą bezpieczeństwa.

48

Odp: Bo Ty się dosyć często nie domyślasz jak jest...
MagdaLena1111 napisał/a:
canarios napisał/a:
Olinka napisał/a:

W punkt, Magdaleno.
Kilka okienek wyżej wspomniałam o wyciąganiu wniosków, zastanawiając się przy tym czy będą właściwe, bo przecież wcale nie jest tak łatwo przyznać się nie tylko przed innymi, ale przede wszystkim przed sobą samym, do cech powszechnie uznawanych za mało atrakcyjne.

To wyjaśniam. Kobietę, która jest naturalnie uległa łatwiej jest zdominować i taki związek będzie dobrze działał. Kobieta, która zdominuje faceta będzie miała trochę takiego ciapę, eunucha, któremu będzie musiała za każdym razem mówić co ma robić a przecież kobiety chcą mieć męskiego faceta. W przypadku nieustalonej dominacji będą nieustanne starcia, kłótnie i ustaną dopiero w momencie ustalenia dominacji przez kobietę lub mężczyznę albo sprawią,że związek się rozpadnie.

A bierzesz pod uwagę inne możliwości? Bo mnie oba powyższe warianty nie interesują.
Wyobrażasz sobie związek partnerski, gdzie nie ma wyraźnej dominacji. Zarówno on, jak i ona mogą mieć słabsze okresy w życiu i potrzebować troski i zaopiekowania a nie dominacji. Czy jako facet nie chciałbyś mieć nie za sobą, ale u swojego boku kobietę, która Cię wesprze i będziesz mógł na nią liczyć w przypadku życiowych problemów bez obaw, że jej labilność emocjonalna wymaga od Ciebie ciągłej uwagi i jeszcze musisz się domyślać o co jej chodzi?

Wsparcie rozumiane jako przeciwieństwo nie pociągania kogoś na dno jest jak najbardziej wskazane po obu stronach i nie ma nic wspólnego z dominacją. To jasne jest że trzeba wzajemnie się dopingować do działania, osiągania sukcesów. Dominacja musi być ustalona, ale egzekwowana jest tylko w postaci podziału obowiązków, podziału odpowiedzialności. Nawet pracodawca nie żąda od pracownika spełniania obowiązków tylko oczekuje. Jeśli będzie żądał to pracownik poszuka sobie innej pracy( to jest metafora, dla niewtajemniczonych).

49

Odp: Bo Ty się dosyć często nie domyślasz jak jest...
canarios napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
canarios napisał/a:

To wyjaśniam. Kobietę, która jest naturalnie uległa łatwiej jest zdominować i taki związek będzie dobrze działał. Kobieta, która zdominuje faceta będzie miała trochę takiego ciapę, eunucha, któremu będzie musiała za każdym razem mówić co ma robić a przecież kobiety chcą mieć męskiego faceta. W przypadku nieustalonej dominacji będą nieustanne starcia, kłótnie i ustaną dopiero w momencie ustalenia dominacji przez kobietę lub mężczyznę albo sprawią,że związek się rozpadnie.

A bierzesz pod uwagę inne możliwości? Bo mnie oba powyższe warianty nie interesują.
Wyobrażasz sobie związek partnerski, gdzie nie ma wyraźnej dominacji. Zarówno on, jak i ona mogą mieć słabsze okresy w życiu i potrzebować troski i zaopiekowania a nie dominacji. Czy jako facet nie chciałbyś mieć nie za sobą, ale u swojego boku kobietę, która Cię wesprze i będziesz mógł na nią liczyć w przypadku życiowych problemów bez obaw, że jej labilność emocjonalna wymaga od Ciebie ciągłej uwagi i jeszcze musisz się domyślać o co jej chodzi?

Wsparcie rozumiane jako przeciwieństwo nie pociągania kogoś na dno jest jak najbardziej wskazane po obu stronach i nie ma nic wspólnego z dominacją. To jasne jest że trzeba wzajemnie się dopingować do działania, osiągania sukcesów. Dominacja musi być ustalona, ale egzekwowana jest tylko w postaci podziału obowiązków, podziału odpowiedzialności. Nawet pracodawca nie żąda od pracownika spełniania obowiązków tylko oczekuje. Jeśli będzie żądał to pracownik poszuka sobie innej pracy( to jest metafora, dla niewtajemniczonych).

canarios, niereformowalny jesteś :-D
Wiesz, że w wielu firmach odchodzi się dzisiaj od struktury hierarchicznej na rzecz bardziej poziomych zależności?
Takie czasy. Już nie tylko w związkach, ale nawet w pracy :-O

50

Odp: Bo Ty się dosyć często nie domyślasz jak jest...
MagdaLena1111 napisał/a:
canarios napisał/a:
Olinka napisał/a:

W punkt, Magdaleno.
Kilka okienek wyżej wspomniałam o wyciąganiu wniosków, zastanawiając się przy tym czy będą właściwe, bo przecież wcale nie jest tak łatwo przyznać się nie tylko przed innymi, ale przede wszystkim przed sobą samym, do cech powszechnie uznawanych za mało atrakcyjne.

To wyjaśniam. Kobietę, która jest naturalnie uległa łatwiej jest zdominować i taki związek będzie dobrze działał. Kobieta, która zdominuje faceta będzie miała trochę takiego ciapę, eunucha, któremu będzie musiała za każdym razem mówić co ma robić a przecież kobiety chcą mieć męskiego faceta. W przypadku nieustalonej dominacji będą nieustanne starcia, kłótnie i ustaną dopiero w momencie ustalenia dominacji przez kobietę lub mężczyznę albo sprawią,że związek się rozpadnie.

A bierzesz pod uwagę inne możliwości? Bo mnie oba powyższe warianty nie interesują.
Wyobrażasz sobie związek partnerski, gdzie nie ma wyraźnej dominacji. Zarówno on, jak i ona mogą mieć słabsze okresy w życiu i potrzebować troski i zaopiekowania a nie dominacji. Czy jako facet nie chciałbyś mieć nie za sobą, ale u swojego boku kobietę, która Cię wesprze i będziesz mógł na nią liczyć w przypadku życiowych problemów bez obaw, że jej labilność emocjonalna wymaga od Ciebie ciągłej uwagi i jeszcze musisz się domyślać o co jej chodzi?

To brzmi jak ideał. Chociaż może się mylę. Nie testowałem :)

51 Ostatnio edytowany przez niepodobna (2019-02-12 14:20:30)

Odp: Bo Ty się dosyć często nie domyślasz jak jest...
canarios napisał/a:
niepodobna napisał/a:
Olinka napisał/a:

[...] co nie znaczy, że wszyscy mają ochotę mieć u boku głośną, a przy okazji prawdopodobnie niestabilną emocjonalnie partnerkę.
To jest naturalne dla dzieci i nastolatek, ale najpóźniej w drugiej połowie trzeciej dekady życia - i tu być może Cię zaskoczę - dla większości mężczyzn nie ma w tym NIC atrakcyjnego.

Mam bardzo podobne wrażenie. Większość dorosłych mężczyzn chce mieć jednak w kobiecie partnerkę, a nie rozchwianą emocjonalnie, przerośniętą nastolatkę obok siebie, której nigdy nie można być pewnym.

Upodobanie do zachowań typowych w bardzo młodym wieku mają raczej ludzie, którzy w tym wieku odczuwali jakieś braki i chcieliby przeżyć to, czego wtedy nie doświadczyli.

Muszę tobie i tym samym Olince przyznać rację. Przeczucie was nie myli: macie słusznie WRAŻENIE,że większość dorosłych mężczyzn chce mieć jednak w kobiecie partnerkę- to jest tylko wasze wrażenie. Faceci chcą nad wami dominować. Przecież żaden wam wprost tego nie powie, niniejszym ja oznajmiam tę prawdę.

Czepianie się jednego słowa ("wrażenie"), żeby na tym postawić kolejny zamek z piasku (a właściwie, dajmy spokój, ciągle ten sam) to słaby chwyt i dość dziecinny.

O żadnych "przeczuciach" nie pisałam. Nie jestem wróżką ani jasnowidzem. Wrażenie natomiast to jest coś, co bierze się z obserwacji i doświadczeń. Gdyby w to miejsce, w tej konkretnej wypowiedzi podstawić słowo "wniosek", to jej sens pozostałby ten sam.
Ale Ty nie jesteś ani purystą językowym, ani logikiem, Ty tylko próbujesz językiem manipulować.

Nie, to nie "faceci" chcą dominować. To TY tego chcesz, ale nie bardzo masz odwagę powiedzieć:JA. I dlatego innym mężczyznom podobny brak odwagi przypisujesz. Ponadto zasłaniasz się uogólnieniami, dużymi kwantyfikatorami, żeby sobie tę własną potrzebę zracjonalizować, wytłumaczyć sobie, że to przecież normalne i naturalne, bo - wszyscy tego chcą. Gdyby nie "wszyscy" chcieli, to czułbyś się jakoś gorzej, prawda?
Prawdziwe byłoby zdanie: "Jest grupa mężczyzn, którzy chcą dominować nad kobietami, choć nie mówią im tego wprost, i ja do niej należę. "

Już post autora wątku powinien zwrócić Twoją uwagę na fakt, że jednak nie wszyscy chcą tego samego, co Ty. Autorowi konieczność domyślania się, brak komunikacji, niestabilność i niezrozumiałość zachowania kobiety, o której pisał, przeszkadza. Widocznie nie szuka rozchwianej nastolatki. Ty jakby odbiłeś od siebie to, że jemu nie jest z tym dobrze, wręcz próbowałeś zagadać problem i przekonać, że POWINIEN to lubić, bo to jest naturalne.

"Jeśli fakty przeczą mojej teorii, to tym gorzej dla faktów."

/Każdy może na ciebie spojrzeć, lecz spotkanie kogoś, kto widzi ten sam świat co ty, jest zjawiskiem dość rzadkim./

52

Odp: Bo Ty się dosyć często nie domyślasz jak jest...
MagdaLena1111 napisał/a:

Ale to się wszystko łączy w spójną całość. Jacy faceci kręcą się w kółko wokół dominacji oraz niedojrzałych, labilnych emocjonalnie kobiet?
Słabi faceci.
Jak facet sam ma w sobie męskiego powera, to nie potrzebuje niedorozwiniętej dziewczynki, którą łatwo jest zdominować :-P

ja jestem słaby bez "męskiego powera" a nie mam takich ambicji:)

MagdaLena1111 napisał/a:

Wyobrażasz sobie związek partnerski, gdzie nie ma wyraźnej dominacji. Zarówno on, jak i ona mogą mieć słabsze okresy w życiu i potrzebować troski i zaopiekowania a nie dominacji. Czy jako facet nie chciałbyś mieć nie za sobą, ale u swojego boku kobietę, która Cię wesprze i będziesz mógł na nią liczyć w przypadku życiowych problemów bez obaw, że jej labilność emocjonalna wymaga od Ciebie ciągłej uwagi i jeszcze musisz się domyślać o co jej chodzi?

dokładnie, czasem to widać, jak ktoś czasem wiąże się z osobą z taką emocjonalnością, i później jest problem gdy ta silniejsza osoba nagle ma gorszy okres (depresja, utrata pracy, inne porażki)

53

Odp: Bo Ty się dosyć często nie domyślasz jak jest...
nudny.trudny napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Ale to się wszystko łączy w spójną całość. Jacy faceci kręcą się w kółko wokół dominacji oraz niedojrzałych, labilnych emocjonalnie kobiet?
Słabi faceci.
Jak facet sam ma w sobie męskiego powera, to nie potrzebuje niedorozwiniętej dziewczynki, którą łatwo jest zdominować :-P

ja jestem słaby bez "męskiego powera" a nie mam takich ambicji:)

MagdaLena1111 napisał/a:

Wyobrażasz sobie związek partnerski, gdzie nie ma wyraźnej dominacji. Zarówno on, jak i ona mogą mieć słabsze okresy w życiu i potrzebować troski i zaopiekowania a nie dominacji. Czy jako facet nie chciałbyś mieć nie za sobą, ale u swojego boku kobietę, która Cię wesprze i będziesz mógł na nią liczyć w przypadku życiowych problemów bez obaw, że jej labilność emocjonalna wymaga od Ciebie ciągłej uwagi i jeszcze musisz się domyślać o co jej chodzi?

dokładnie, czasem to widać, jak ktoś czasem wiąże się z osobą z taką emocjonalnością, i później jest problem gdy ta silniejsza osoba nagle ma gorszy okres (depresja, utrata pracy, inne porażki)

Ja też nie lubię dominować. Nie mam powera. Przywiązuję w bliskiej relacji dużą wagę do wzajemnej empatii. Może nawet zbyt dużą.

54

Odp: Bo Ty się dosyć często nie domyślasz jak jest...
nudny.trudny napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Ale to się wszystko łączy w spójną całość. Jacy faceci kręcą się w kółko wokół dominacji oraz niedojrzałych, labilnych emocjonalnie kobiet?
Słabi faceci.
Jak facet sam ma w sobie męskiego powera, to nie potrzebuje niedorozwiniętej dziewczynki, którą łatwo jest zdominować :-P

ja jestem słaby bez "męskiego powera" a nie mam takich ambicji:)

Może masz w sobie więcej tego powera niż się Tobie wydaje :-)
Skoro niczego nie musisz sobie udawadniać

55 Ostatnio edytowany przez niepodobna (2019-02-12 14:18:22)

Odp: Bo Ty się dosyć często nie domyślasz jak jest...
canarios napisał/a:
niepodobna napisał/a:
canarios napisał/a:

Widzę,że mój post był zbyt trudny do zrozumienia choć starałem się by był dosyć klarowny. Nie po raz pierwszy się to zdarza. Oceniam,że jakieś 60% forumowiczów ma kłopoty ze zrozumieniem również wypowiedzi innych. Czasami zdarzają mi się wypowiedzi wprost, innym razem sarkastyczne, zawoalowane, ironiczne i widocznie trudno  się w tym wszystkim połapać. Jak mam odpowiedzieć na twój wpis? Najpierw musiałbym zamieścić obszerne tłumaczenie mojego poprzedniego. Przy odrobinie dobrej woli mogłaś przynajmniej dać znać czego nie rozumiesz.

Nie, ja i tak nie zrozumiem, jestem tylko kobietką...
No chyba się nie spodziewałeś, że mogę Cię pojąć.

Jeszcze puść mi focha i będę miał dowód na to,że miałem rację w swoim wywodzie odnośnie niedojrzałości emocjonalnej.

Ty zawsze masz dowód, więc i teraz będziesz miał : ) Nic nowego pod słońcem, a mi się nie chce walczyć z wiatrakami, za stara jestem na takie zabawy.

Wszystko, co napiszę, będzie "potwierdzeniem" twoich teorii. Widocznie takie przekonanie jest Ci do czegoś potrzebne - nie bronię, na zdrowie.

Chyba nie sądzisz, że będę coś na swój temat udowadniać obcemu gościowi na forum, żeby tylko źle o mnie nie myślał? Może gdybym była dostatecznie niestabilna psychicznie, miała wystarczające problemy z samooceną i z procesami umysłowymi,  żeby trafiać w twoje wyobrażenia o kobiecości idealnej, to udałoby Ci się wywołać oczekiwaną reakcję. Nie jestem, musisz się z tym pogodzić. (bo ja nie żałuję)

/Każdy może na ciebie spojrzeć, lecz spotkanie kogoś, kto widzi ten sam świat co ty, jest zjawiskiem dość rzadkim./

56

Odp: Bo Ty się dosyć często nie domyślasz jak jest...
MagdaLena1111 napisał/a:
canarios napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

A bierzesz pod uwagę inne możliwości? Bo mnie oba powyższe warianty nie interesują.
Wyobrażasz sobie związek partnerski, gdzie nie ma wyraźnej dominacji. Zarówno on, jak i ona mogą mieć słabsze okresy w życiu i potrzebować troski i zaopiekowania a nie dominacji. Czy jako facet nie chciałbyś mieć nie za sobą, ale u swojego boku kobietę, która Cię wesprze i będziesz mógł na nią liczyć w przypadku życiowych problemów bez obaw, że jej labilność emocjonalna wymaga od Ciebie ciągłej uwagi i jeszcze musisz się domyślać o co jej chodzi?

Wsparcie rozumiane jako przeciwieństwo nie pociągania kogoś na dno jest jak najbardziej wskazane po obu stronach i nie ma nic wspólnego z dominacją. To jasne jest że trzeba wzajemnie się dopingować do działania, osiągania sukcesów. Dominacja musi być ustalona, ale egzekwowana jest tylko w postaci podziału obowiązków, podziału odpowiedzialności. Nawet pracodawca nie żąda od pracownika spełniania obowiązków tylko oczekuje. Jeśli będzie żądał to pracownik poszuka sobie innej pracy( to jest metafora, dla niewtajemniczonych).

canarios, niereformowalny jesteś :-D
Wiesz, że w wielu firmach odchodzi się dzisiaj od struktury hierarchicznej na rzecz bardziej poziomych zależności?
Takie czasy. Już nie tylko w związkach, ale nawet w pracy :-O

To wyjaśnij na czym polegają te poziome zależności? Kto przed kim odpowiada za wykonaną pracę? Czy może nikt za nic nie odpowiada? I czy potrzebny jest szef żeby w ogóle coś egzekwować?

57

Odp: Bo Ty się dosyć często nie domyślasz jak jest...
Misinx napisał/a:
nudny.trudny napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Ale to się wszystko łączy w spójną całość. Jacy faceci kręcą się w kółko wokół dominacji oraz niedojrzałych, labilnych emocjonalnie kobiet?
Słabi faceci.
Jak facet sam ma w sobie męskiego powera, to nie potrzebuje niedorozwiniętej dziewczynki, którą łatwo jest zdominować :-P

ja jestem słaby bez "męskiego powera" a nie mam takich ambicji:)

MagdaLena1111 napisał/a:

Wyobrażasz sobie związek partnerski, gdzie nie ma wyraźnej dominacji. Zarówno on, jak i ona mogą mieć słabsze okresy w życiu i potrzebować troski i zaopiekowania a nie dominacji. Czy jako facet nie chciałbyś mieć nie za sobą, ale u swojego boku kobietę, która Cię wesprze i będziesz mógł na nią liczyć w przypadku życiowych problemów bez obaw, że jej labilność emocjonalna wymaga od Ciebie ciągłej uwagi i jeszcze musisz się domyślać o co jej chodzi?

dokładnie, czasem to widać, jak ktoś czasem wiąże się z osobą z taką emocjonalnością, i później jest problem gdy ta silniejsza osoba nagle ma gorszy okres (depresja, utrata pracy, inne porażki)

Ja też nie lubię dominować. Nie mam powera. Przywiązuję w bliskiej relacji dużą wagę do wzajemnej empatii. Może nawet zbyt dużą.

Pod tym stwierdzeniem mógłbym się podpisać tzn nie lubię dominować,ale zauważyłem, że czasem dobrze mi to wychodzi i kobieta fantastycznie na to reagowała. Być może dlatego, że dominowałem nie agresywnością tylko dobrocią.

58

Odp: Bo Ty się dosyć często nie domyślasz jak jest...
canarios napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
canarios napisał/a:

Wsparcie rozumiane jako przeciwieństwo nie pociągania kogoś na dno jest jak najbardziej wskazane po obu stronach i nie ma nic wspólnego z dominacją. To jasne jest że trzeba wzajemnie się dopingować do działania, osiągania sukcesów. Dominacja musi być ustalona, ale egzekwowana jest tylko w postaci podziału obowiązków, podziału odpowiedzialności. Nawet pracodawca nie żąda od pracownika spełniania obowiązków tylko oczekuje. Jeśli będzie żądał to pracownik poszuka sobie innej pracy( to jest metafora, dla niewtajemniczonych).

canarios, niereformowalny jesteś :-D
Wiesz, że w wielu firmach odchodzi się dzisiaj od struktury hierarchicznej na rzecz bardziej poziomych zależności?
Takie czasy. Już nie tylko w związkach, ale nawet w pracy :-O

To wyjaśnij na czym polegają te poziome zależności? Kto przed kim odpowiada za wykonaną pracę? Czy może nikt za nic nie odpowiada? I czy potrzebny jest szef żeby w ogóle coś egzekwować?


Żeby nie offtopować, to wygoogluj sobie „turkusowe organizacje”

59

Odp: Bo Ty się dosyć często nie domyślasz jak jest...
MagdaLena1111 napisał/a:
canarios napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

canarios, niereformowalny jesteś :-D
Wiesz, że w wielu firmach odchodzi się dzisiaj od struktury hierarchicznej na rzecz bardziej poziomych zależności?
Takie czasy. Już nie tylko w związkach, ale nawet w pracy :-O

To wyjaśnij na czym polegają te poziome zależności? Kto przed kim odpowiada za wykonaną pracę? Czy może nikt za nic nie odpowiada? I czy potrzebny jest szef żeby w ogóle coś egzekwować?


Żeby nie offtopować, to wygoogluj sobie „turkusowe organizacje”

Przeczytałem i ręce mi opadają! Organizacja tego typu może przetrwać, ale żadna firma nastawiona na zyski nie przetrwa nawet pół roku! To jakaś teoria nowoczesnego socjalizmu, która go przebija o głowę. Trzeba być wyjątkowo naiwnym,żeby wierzyć że firma jest w stanie normalnie funkcjonować jeśli pracownicy sami będą ustalali sobie wysokość pensji i nikt nie będzie ich kontrolował. Takich fantasmagorii i utopii dawno nie czytałem. Gość, który to wymyślił opracował teorię zależności w pracy,ale tylko w przypadku hierarchii mówimy o produktywności. Nawet socjalizm podlega regułom ekonomii i liczy się zysk czy strata w przeciwnym wypadku mamy Kubę lub Koreę Płd. Wg mnie gorsze to nawet od wiary w UFO, bo ta jest nieszkodliwa a te turkusowe organizacje jeśli wdrożone doprowadzą do biedy i bankructwa.

60

Odp: Bo Ty się dosyć często nie domyślasz jak jest...
canarios napisał/a:

Skoro jak twierdzisz "łatwiej jest dominować nad kimś mało rozgarniętym" to czy twój szef też dominuje nad mało rozgarniętą osobą?

Wyraźnie nie zrozumiałeś co miałam do przekazania. Wzajemna zależność, w tym wynikająca ze stosunku pracy, to nie jest to samo co chęć dominowania. Niektórzy jednak, w tym szefowie, za wszelką cenę muszą sobie 'odbijać' własne kompleksy i zaniżone poczucie własnej wartości, a to przejawia się w usilnej potrzebie dominacji, co niekoniecznie musi mieć przełożenie (idąc przykładem zależności przełożony-pracownik) w rzeczywistych kompetencjach. Po prostu nie mylmy pojęć.
I już tak na marginesie - skąd wiesz, że w ogóle mam nad sobą jakiegokolwiek szefa?

nudny.trudny napisał/a:

ja jestem słaby bez "męskiego powera" a nie mam takich ambicji:)

Misinx napisał/a:

Ja też nie lubię dominować. Nie mam powera. Przywiązuję w bliskiej relacji dużą wagę do wzajemnej empatii. Może nawet zbyt dużą.

Tym samym teoria, że wszyscy mężczyźni lubią dominować legła z gruzach po raz drugi :D.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 
Dobry zwyczaj mówi: wypowiadając się w nowym wątku jako pierwsza/y, zacytuj cały post opisujący problem.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

61

Odp: Bo Ty się dosyć często nie domyślasz jak jest...
Olinka napisał/a:
canarios napisał/a:

Skoro jak twierdzisz "łatwiej jest dominować nad kimś mało rozgarniętym" to czy twój szef też dominuje nad mało rozgarniętą osobą?

Wyraźnie nie zrozumiałeś co miałam do przekazania. Wzajemna zależność, w tym wynikająca ze stosunku pracy, to nie jest to samo co chęć dominowania. Niektórzy jednak, w tym szefowie, za wszelką cenę muszą sobie 'odbijać' własne kompleksy i zaniżone poczucie własnej wartości, a to przejawia się w usilnej potrzebie dominacji, co niekoniecznie musi mieć przełożenie (idąc przykładem zależności przełożony-pracownik) w rzeczywistych kompetencjach. Po prostu nie mylmy pojęć.
I już tak na marginesie - skąd wiesz, że w ogóle mam nad sobą jakiegokolwiek szefa?

nudny.trudny napisał/a:

ja jestem słaby bez "męskiego powera" a nie mam takich ambicji:)

Misinx napisał/a:

Ja też nie lubię dominować. Nie mam powera. Przywiązuję w bliskiej relacji dużą wagę do wzajemnej empatii. Może nawet zbyt dużą.

Tym samym teoria, że wszyscy mężczyźni lubią dominować legła z gruzach po raz drugi :D.

Ja też napisałem,że nie przepadam/ nie lubię dominować, ale mimo wszystko jakoś mi to samo wychodzi i wcale nie rządzę przy tym i czy to oznacza,że sam przeczę swojej teorii? Przypominam: dominacja to nie rządzenie i rozkazywanie tylko raczej przejęcie odpowiedzialności i podejmowanie decyzji, bycie przewodnikiem , liderem. Dominacja to coś takiego jak wahające się języczki wagi. Zawsze jedna stona bardziej się wychyla. Kto wie być może technicznie dominacja jest płynna, zwłaszcza w związku kiedy raz jedno raz drugie przejmuje liderowanie?
Oczywiste jest że często szefowie(nic nie wiem o twoim szefie ,czy istnieje) zachowują się jak osoby dominujące w potocznym tego słowa znaczeniu czyli gnębiące, chamskie, rozkazujące, nie znoszące sprzeciwu, ale to wynika nie z ich naturalnej potrzeby dominacji w moim rozumieniu tylko z tych kompleksów niższości, o których piszesz. Bycie dominantem czyli przewodnikiem, liderem, mentorem u takich szefów jest rzadkością dlatego,że są mianowani a nie naturalnie selekcjonowani do takich ról. W stadzie słoni naturalną dominatorką-przewodniczką jest najbardziej doświadczona samica, która musi wiedzieć jak w krótkim czasie dotrzeć do jej znanego źródła wody by stado przeżyło i dlatego wszystkie osobniki za nią podążają. Tu, albo wszystkie osobniki podporządkują się przewodniczce czyli dadzą się zdominować albo zdechną. Dominacja wyraża się tu nie tyle w rządzeniu stadem ile w podporządkowaniu się liderującemu osobnikowi by lepiej funkcjonować jako stado.

62

Odp: Bo Ty się dosyć często nie domyślasz jak jest...

Nie wypowiadałem się tutaj w swoim temacie więcej bo chciałem poczytać w pierwszej kolejności opinie innych użytkowniczek/użytkowników.

Macie rację, do najmocniejszych facetów pod względem charakteru nie należę ale nie będę się nad sobą użalać. To nie tak, że ja sobie pozwalam wejść na głowę. Potrafię odmówić czy też "opierdzielić". Staram się prowadzić relację, mam tu na myśli moje zdecydowanie. To nie tak, że ja czekam, aż księżniczka wyjdzie pierwsza z inicjatywą. Jednak w pewnym momencie totalnie odpuściłem, mimo wielkiego zauroczenia może i nawet zakochania jakie miałem i dalej mam to ograniczam kontakt do minimum. Jeśli ona napiszę, ok ja też odpiszę ale nic więcej. Jestem już zmęczony psychicznie tym tematem i tyle. Takie teksty w stylu "bo ty się nie domyślasz jak jest, gdybyś się domyślił może byłoby inaczej" działały na mnie jeszcze parę miesięcy temu. W tym momencie jak to słyszę, pierwsze co przychodzi mi na myśl: to tylko "puste" słowa, tutaj potrzebne są jej czyny. Gdyby tego chciała tak bardzo jak mówi już dano ruszyła by 4 litery i coś w tym temacie też zadziałała, zwłaszcza, że wie/ wiedziała że z mojej strony nie była traktowana jak zwykła koleżanka.

Takie domyślanie się  wg mnie jest oznaką niezainteresowania. Jeśli ktoś mi się podoba to nie gram w nim w żadne gry. Po prostu chcę to tej osobie w jakiś tam "nienachalny/nienarzucający" się sposób dać do zrozumienia. Dlatego sądzę, że gdyby z jej strony był coś naprawdę to już dawno ze sobą byśmy byli.

A jest jak jest domyśl się :)

63

Odp: Bo Ty się dosyć często nie domyślasz jak jest...
Tomekk11 napisał/a:

Jestem już zmęczony psychicznie tym tematem i tyle. Takie teksty w stylu "bo ty się nie domyślasz jak jest, gdybyś się domyślił może byłoby inaczej" działały na mnie jeszcze parę miesięcy temu.

W sytuacji, gdy słyszysz tekst typu "bo ty się nie domyślasz jak jest", próbowałeś powiedzieć wprost, że wyraźnie nie masz siódmego zmysłu, aby bez słów odczytywać jej intencje, dlatego lepiej, żeby nie kazała Ci się domyślać? Zauważyłam, że nie ma lepszego sposobu na odpieranie podobnych zarzutów, jak wyraźnie zaznaczyć, że masz prawo czegoś nie wiedzieć, jeśli tego nie usłyszysz.
Inny przykład, który zresztą sama stosuję: kiedy w odpowiedzi na jakieś nieporozumienie słyszę "wydawało mi się", mówię "skoro się nie dogadaliśmy, to widocznie źle ci się wydawało, a przecież wystarczyło po prostu zapytać". I tak dalej. 
Po to w końcu dostaliśmy w darze narząd mowy, aby z tego cudownego narzędzia, jakim jest rozmowa, korzystać. O ile zresztą świat byłby prostszy, gdyby wszyscy z niego korzystali.

Tomek11 napisał/a:

Takie domyślanie się  wg mnie jest oznaką niezainteresowania. Jeśli ktoś mi się podoba to nie gram w nim w żadne gry. Po prostu chcę to tej osobie w jakiś tam "nienachalny/nienarzucający" się sposób dać do zrozumienia. Dlatego sądzę, że gdyby z jej strony był coś naprawdę to już dawno ze sobą byśmy byli.

Coś w tym jest, że jeśli komuś na kimś naprawdę zależy, to robi wszystko, żeby druga strona o tym wiedziała. Zwykle zresztą nie trzeba nawet słów, aby to wyraźnie zakomunikować. Jeśli tego nie czujesz, nie widzisz i nie słyszysz niczego, co wskazywałoby na zaangażowanie, to jak najbardziej masz prawo w nie wątpić. Przynajmniej ja tak uważam.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 
Dobry zwyczaj mówi: wypowiadając się w nowym wątku jako pierwsza/y, zacytuj cały post opisujący problem.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

64 Ostatnio edytowany przez Marata (2019-02-13 07:31:12)

Odp: Bo Ty się dosyć często nie domyślasz jak jest...
canarios napisał/a:

Dobrze,że wspomniałaś o hierarchii, bo cały świat jest na niej oparty. Relacja pracownik-przełożony jest przykładem dominacji i zmierza tylko do ustalenia pewnego porządku, w tym przypadku pozycji w pracy i tym samym w społeczeństwie. W rodzinie przykładem dominacji jest relacja rodzic- dziecko i nie ma tu żadnej możliwości partnerstwa, bo do pewnego wieku dziecko jest niepoczytalne i nie powinno odpowiadać za swoje czyny tylko jego opiekun(owie). Podobnie mąż-żona. Każda relacja polega na czyjejś dominacji, nawet w przyjaźni pozornie pozbawionej tego elementu odnajdujemy np. prowodyra, pierwsze skrzypce,inicjatora, duszę towarzystwa-to są właśnie ci dominatorzy. Gdyby istniało partnerstwo to by nie było hierarchii.

Ehh... stosunek pracy nijak ma się do związku. W pracy ja zobowiązuję się do wykonania określonej pracy, zadań, współpracy z grupą innych pracowników w celu wykonania określonej pracy, a w zamian za to pracodawca wypłaca mi wynagrodzenie. Jeśli coś źle zrobię, on mi nie zapłaci, pociągnie do odpowiedzialności, wykona dyscyplinującą rozmowę, bądź zwolni. W związku takie podejście nazywa się przemocą ekonomiczną lub psychiczną.

Stosunek rodzic - dziecko także jest nieadekwatne. W końcu tworzy się związek z osobą dorosłą, która powinna już mieć jakąś wiedzę o ogólnie pojętym świecie i społeczeństwie. A dziecko jest dopiero przez rodziców wszystkiego uczone. Ono nie wie, jak funkcjonuje świat. Rodzice także tylko do pewnego momentu ponoszą odpowiedzialność karną za swojego potomka. Mąż nie bierze odpowiedzialności karnej za swoją żonę. Umówiliśmy się, że 18 letni człowiek już wie na tyle dużo, że może sam za siebie odpowiadać.

No i pojawiające się gdzieś porównanie do słoni. Uważasz że skomplikowane relacje którym podlega codziennie każdy z nas (w domu, w pracy, w drodze do pracy, między zięciami i teściowymi itd.) można przyrównać do funkcjonowania stada słoni? Albo stada lub społeczności jakichkolwiek innych zwierząt?

Edit:
Próbujesz ciągle wcisnąć pojęcie związku między dwojgiem ludzi w jakieś ciasne, uporządkowane, definiowalne (wg. Twojego widzimisię) ramy i skrócić ilość doznań i relacji między ludźmi do kilku prostych pojęć.

Do Tomka - wg. mnie dobrze robisz, zauroczenie w końcu minie, a dziewczyna nie warta jest Twojego wysiłku.

65 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-02-13 10:54:06)

Odp: Bo Ty się dosyć często nie domyślasz jak jest...
canarios napisał/a:

Przeczytałem i ręce mi opadają! ...

Jakoś mnie to specjalnie nie zdziwiło :-P Ale przynajmniej dowiedziałeś się czegoś nowego.
canarios masz swoje ugruntowane przekonania i jeśli Tobie jest z tym ok, to się ich trzymaj. I tylko trzymaj się z daleka od kobiet takich jak ja :-D



Tomekk11 napisał/a:

Takie domyślanie się  wg mnie jest oznaką niezainteresowania.

Wcale nie musi to być oznaką braku zainteresowania. Ona może po prostu mieć deficyty komunikacyjne, albo blokady, albo być niedojrzałą osobą stosującą gry i manipulacje.
Ty się musisz zastanowić, czy interesuje Cię związek z osobą, która zachowuje się w ten sposób.

66

Odp: Bo Ty się dosyć często nie domyślasz jak jest...
MagdaLena1111 napisał/a:
canarios napisał/a:

Przeczytałem i ręce mi opadają! ...

Jakoś mnie to specjalnie nie zdziwiło :-P Ale przynajmniej dowiedziałeś się czegoś nowego.
canarios masz swoje ugruntowane przekonania i jeśli Tobie jest z tym ok, to się ich trzymaj. I tylko trzymaj się z daleka od kobiet takich jak ja :-D



Tomekk11 napisał/a:

Takie domyślanie się  wg mnie jest oznaką niezainteresowania.

Wcale nie musi to być oznaką braku zainteresowania. Ona może po prostu mieć deficyty komunikacyjne, albo blokady, albo być niedojrzałą osobą stosującą gry i manipulacje.
Ty się musisz zastanowić, czy interesuje Cię związek z osobą, która zachowuje się w ten sposób.

Nie ośmieszaj się. Zapomniałaś dodać że te twoje turkusowe organizacje mogą mieć tylko rację bytu w przypadku organizacji takich jak fundacje czy organizacje charytatywne, które nie są nastawione na zysk i żebrzą o pieniądze. Tylko w takich organizacjach pracownik mógłby sam ustalać swoją pensje, robić to co potrafi i nie liczyć się z zyskiem/stratą organizacji (takie założenia pasują do przedszkola żeby dzieci miały się czym zająć i nie pałętały się przedszkolankom popijającym kawkę przy pogaduchach). Żadna normalna firma nie odważy się na zatrudnianie osób, które będą dostawać ustaloną przez siebie wypłatę, przesypiać czas pracy na sofie i nie ponosić żadnej odpowiedzialności. Jeśli tak dobrze znasz się na funkcjonowaniu firm jak na związkach to już rozumiem dlaczego twoje porady mogą być oderwane od rzeczywistości.

67

Odp: Bo Ty się dosyć często nie domyślasz jak jest...
canarios napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
canarios napisał/a:

Przeczytałem i ręce mi opadają! ...

Jakoś mnie to specjalnie nie zdziwiło :-P Ale przynajmniej dowiedziałeś się czegoś nowego.
canarios masz swoje ugruntowane przekonania i jeśli Tobie jest z tym ok, to się ich trzymaj. I tylko trzymaj się z daleka od kobiet takich jak ja :-D



Tomekk11 napisał/a:

Takie domyślanie się  wg mnie jest oznaką niezainteresowania.

Wcale nie musi to być oznaką braku zainteresowania. Ona może po prostu mieć deficyty komunikacyjne, albo blokady, albo być niedojrzałą osobą stosującą gry i manipulacje.
Ty się musisz zastanowić, czy interesuje Cię związek z osobą, która zachowuje się w ten sposób.

Nie ośmieszaj się. Zapomniałaś dodać że te twoje turkusowe organizacje mogą mieć tylko rację bytu w przypadku organizacji takich jak fundacje czy organizacje charytatywne, które nie są nastawione na zysk i żebrzą o pieniądze. Tylko w takich organizacjach pracownik mógłby sam ustalać swoją pensje, robić to co potrafi i nie liczyć się z zyskiem/stratą organizacji (takie założenia pasują do przedszkola żeby dzieci miały się czym zająć i nie pałętały się przedszkolankom popijającym kawkę przy pogaduchach). Żadna normalna firma nie odważy się na zatrudnianie osób, które będą dostawać ustaloną przez siebie wypłatę, przesypiać czas pracy na sofie i nie ponosić żadnej odpowiedzialności. Jeśli tak dobrze znasz się na funkcjonowaniu firm jak na związkach to już rozumiem dlaczego twoje porady mogą być oderwane od rzeczywistości.

canarios, odpuść sobie próby ośmieszania mnie. Wymieniliśmy opinie, pokazałam Ci inne spojrzenie, oparte bardziej na zaufaniu niż hołubionej przez Ciebie dominacji, zrozumiałam, że Tobie to nie odpowiada, podobnie zresztą, jak Twoje podejście nie odpowiada mi. Nie musimy siebie do niczego przekonywać ani obrażać się i siebie.

68

Odp: Bo Ty się dosyć często nie domyślasz jak jest...
Andziula6666 napisał/a:
serdeczna napisał/a:
Tomekk11 napisał/a:

Tutaj moje pytanie. Co myśleć o tych słowach, czy w ogóle coś myśleć. W jakimś tam stopniu chciałbym z nią zbudować relację jednak wiem, że raczej są to tylko moje "marzenia".

No jak to, nie domyślasz się co robić? :P

Porozmawiaj z nią szczerzę

69

Odp: Bo Ty się dosyć często nie domyślasz jak jest...
Andziula6666 napisał/a:
Andziula6666 napisał/a:
serdeczna napisał/a:

No jak to, nie domyślasz się co robić? :P

Porozmawiaj z nią szczerzę


wiesz co, wiadomość idealna w punkt:) zawsze wychodziłem z założenia, że rozmowa najważniejsza. Próbowałem i to nie raz, przynosiło to taki skutek, że patrzyła na mnie z "politowaniem" i bez słowa odchodziła. A za pare dni kontakt z jej strony wracał...

Szkoda przerabiać to któryś raz z koleji. Chyba pora odpuścić, jak jej zależy sama się wykarze, dosyć już robienia z siebie desperata.

70

Odp: Bo Ty się dosyć często nie domyślasz jak jest...
MagdaLena1111 napisał/a:
canarios napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Jakoś mnie to specjalnie nie zdziwiło :-P Ale przynajmniej dowiedziałeś się czegoś nowego.
canarios masz swoje ugruntowane przekonania i jeśli Tobie jest z tym ok, to się ich trzymaj. I tylko trzymaj się z daleka od kobiet takich jak ja :-D





Wcale nie musi to być oznaką braku zainteresowania. Ona może po prostu mieć deficyty komunikacyjne, albo blokady, albo być niedojrzałą osobą stosującą gry i manipulacje.
Ty się musisz zastanowić, czy interesuje Cię związek z osobą, która zachowuje się w ten sposób.

Nie ośmieszaj się. Zapomniałaś dodać że te twoje turkusowe organizacje mogą mieć tylko rację bytu w przypadku organizacji takich jak fundacje czy organizacje charytatywne, które nie są nastawione na zysk i żebrzą o pieniądze. Tylko w takich organizacjach pracownik mógłby sam ustalać swoją pensje, robić to co potrafi i nie liczyć się z zyskiem/stratą organizacji (takie założenia pasują do przedszkola żeby dzieci miały się czym zająć i nie pałętały się przedszkolankom popijającym kawkę przy pogaduchach). Żadna normalna firma nie odważy się na zatrudnianie osób, które będą dostawać ustaloną przez siebie wypłatę, przesypiać czas pracy na sofie i nie ponosić żadnej odpowiedzialności. Jeśli tak dobrze znasz się na funkcjonowaniu firm jak na związkach to już rozumiem dlaczego twoje porady mogą być oderwane od rzeczywistości.

canarios, odpuść sobie próby ośmieszania mnie. Wymieniliśmy opinie, pokazałam Ci inne spojrzenie, oparte bardziej na zaufaniu niż hołubionej przez Ciebie dominacji, zrozumiałam, że Tobie to nie odpowiada, podobnie zresztą, jak Twoje podejście nie odpowiada mi. Nie musimy siebie do niczego przekonywać ani obrażać się i siebie.

https://www.netkobiety.pl/viewtopic.php … 8#p3437188    To znalazłem i mi się spodobało dla potwierdzenia mojej tezy. Jak widać relacji uległość- dominacja w związkach romantycznych wcale sobie nie wymyśliłem. Nie jestem więc jedynym "świrem". Chciałbym za to posłuchać waszej recenzji tego artykułu.

71

Odp: Bo Ty się dosyć często nie domyślasz jak jest...
canarios napisał/a:

To znalazłem i mi się spodobało dla potwierdzenia mojej tezy.

Canariosie, czy Ty aby na pewno dobrze odczytałeś przytoczony tekst? Owszem, jest tam o dominacji, czyli asymetrii w związku i jakie pozytywy/negatywy (te się przecież także pojawiły) z niej wynikają, ale wyraźnie zaznaczono również, że płeć nie ma tutaj znaczenia, bo znaczenie ma to, jak w danej parze się te 'siły' rozłożą, przy czym dominującą stroną może być tak mężczyzna, jak i kobieta. Tak samo zresztą jeśli chodzi o rolę uległą. Mało tego, podkreślono, że jedna czwarta wszystkich małżeństw jest zdominowana przez kobiety.
Obala to zatem Twoją tezę, że wszyscy mężczyźni chcą dominować i przemycane gdzieś po drodze stwierdzenia, że jest to najzdrowszy dla związku układ.

W każdym razie z całą pewnością mogę stwierdzić, że w moim małżeństwie nie ma takiej asymetrii, bo wszystkie ważniejsze decyzje podejmujemy wspólnie, a obok tego każde z nas ma swoją działkę, za którą jest odpowiedzialny, co w efekcie daje związek partnerski. Mam przy tym przekonanie, że ani ja, ani mąż innego nie bylibyśmy w stanie zaakceptować.
Choć oczywiście jak najbardziej zdaję sobie sprawę, że są ludzie, którzy mają problem z podejmowaniem decyzji i boją się brania za nie odpowiedzialności, dlatego z własnej i nieprzymuszonej woli chętnie przyjmują postawę uległą. Po drugiej stronie zawsze jednak stoi druga osoba, która w pewnym momencie może być zwyczajnie zmęczona swoją rolą i tym, że nie ma prawa do chwili słabości. A dlaczego nie ma? Choćby z tej prostej przyczyny, że nie ma obok siebie kogoś, na kim w takiej sytuacji mogłaby się wesprzeć i przynajmniej na chwilę zdjąć z siebie poczucie odpowiedzialności za oboje.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj, a będzie Ci z nami łatwiej smile 
Dobry zwyczaj mówi: wypowiadając się w nowym wątku jako pierwsza/y, zacytuj cały post opisujący problem.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

72

Odp: Bo Ty się dosyć często nie domyślasz jak jest...
Olinka napisał/a:
canarios napisał/a:

To znalazłem i mi się spodobało dla potwierdzenia mojej tezy.

Canariosie, czy Ty aby na pewno dobrze odczytałeś przytoczony tekst? Owszem, jest tam o dominacji, czyli asymetrii w związku i jakie pozytywy/negatywy (te się przecież także pojawiły) z niej wynikają, ale wyraźnie zaznaczono również, że płeć nie ma tutaj znaczenia, bo znaczenie ma to, jak w danej parze się te 'siły' rozłożą, przy czym dominującą stroną może być tak mężczyzna, jak i kobieta. Tak samo zresztą jeśli chodzi o rolę uległą. Mało tego, podkreślono, że jedna czwarta wszystkich małżeństw jest zdominowana przez kobiety.
Obala to zatem Twoją tezę, że wszyscy mężczyźni chcą dominować i przemycane gdzieś po drodze stwierdzenia, że jest to najzdrowszy dla związku układ.

W każdym razie z całą pewnością mogę stwierdzić, że w moim małżeństwie nie ma takiej asymetrii, bo wszystkie ważniejsze decyzje podejmujemy wspólnie, a obok tego każde z nas ma swoją działkę, za którą jest odpowiedzialny, co w efekcie daje związek partnerski. Mam przy tym przekonanie, że ani ja, ani mąż innego nie bylibyśmy w stanie zaakceptować.
Choć oczywiście jak najbardziej zdaję sobie sprawę, że są ludzie, którzy mają problem z podejmowaniem decyzji i boją się brania za nie odpowiedzialności, dlatego z własnej i nieprzymuszonej woli chętnie przyjmują postawę uległą. Po drugiej stronie zawsze jednak stoi druga osoba, która w pewnym momencie może być zwyczajnie zmęczona swoją rolą i tym, że nie ma prawa do chwili słabości. A dlaczego nie ma? Choćby z tej prostej przyczyny, że nie ma obok siebie kogoś, na kim w takiej sytuacji mogłaby się wesprzeć i przynajmniej na chwilę zdjąć z siebie poczucie odpowiedzialności za oboje.

Znalazłem te artykuły, bo potwierdzają moją tezę i nie zaprzeczają one temu,że wszyscy mężczyźni CHCĄ dominować. Powiedzmy,że jest ich w tej chwili 75%(25% dominują kobiety).Jedynym negatywem asymetrii było to,że ta naturalna dominacja może przyjąć formę agresji. Zasadniczym pozytywem tej asymetrii czyli czyjejś dominacji w związku jest trwałość związku a najbardziej podobało mi się pewne zdanie, ktore brzmiało mniej więcej tak,że tym lepiej im szybciej ta dominacja zostanie ustalona czyli gdzieś na początku związku. Pomyśleć,że w ogóle nie znałem tych badań (przeprowadzonych przez dwa uniwersyteckie ośrodki) a miałem dokładnie takie spostrzeżenia dotyczące związków i wątpliwości,że uda mi się coś takiego znaleźć. Oczywiste,że nie upieram się,że mężczyźni dominują w każdym związku, bo sam widziałem kiedy kobieta zdominowała faceta.
Jeśli chodzi o twój związek( zastrzegam,że nie chcę jego wiwisekcji) to być może nie dostrzegasz tej asymetrii i jeśli w ogóle się nie kłócicie przy podejmowaniu decyzji to znaczy,że ona jest i związek będzie trwały.
To nie jest żadne PRZYJMOWANIE( to by była bierna forma) postawy uległej ani dominującej. To jest ustalanie(forma aktywna), które polega na "walce", czasem polegającej na mowie ciała lub w skrajnej postaci na kłótniach, potyczkach słownych, wykorzystaniu siły fizycznej. Bywa,że trwa ona(to ustalanie dominacji-uległości) krótko i wtedy partnerzy zyskują lub długo i zmierza do całkowitego wyniszczenia psychicznego, spadku pewności siebie, niskiej samooceny i kończy się rozpadem związku.
Jeszcze dodam do twoich spostrzeżeń,że ta sama kobieta(mężczyzna również) może być uległa w jednym związku albo dominująca w innym właśnie dlatego,że takich postaw się nie przyjmuje tylko ustala i oczywiście zależy to od drugiej osoby, na ile wykazuje ona naturalną tendencję do dominowania/uległości w statystycznej populacji.

73 Ostatnio edytowany przez Marata (2019-02-15 07:41:22)

Odp: Bo Ty się dosyć często nie domyślasz jak jest...

https://tenor.com/view/umm-what-the-fuck-wtf-seriously-gif-5321816

74 Ostatnio edytowany przez Marata (2019-02-15 07:47:23)

Odp: Bo Ty się dosyć często nie domyślasz jak jest...

Przepraszam, ale masło maślane canarios.

75 Ostatnio edytowany przez jjbp (2019-02-15 10:42:22)

Odp: Bo Ty się dosyć często nie domyślasz jak jest...

Heh mężczyzna ma się opiekować kobieta a w prawdziwym życiu nawet nie wiesz canarios jak często mężczyzna potrzebuje opieki od swojej partnerki (w różnej formie) :)
----
"Dziecko woli by się nim mamusia opiekowała"
Dziecko nie woli a nie jest w stanie się sobą w 100% zaopiekowac. Dorosła kobieta owszem. Słaby przykład.
---
"Dominacja musi być ustalona, ale egzekwowana jest tylko w postaci podziału obowiązków, podziału odpowiedzialności."
Przykład - mój mąż zajmował się obowiązkami x w naszym związku. Zachorował. Wypalił się. Ma kryzys. Stracił pracę. Chce po latach zajmowania się tym wreszcie odpocząć. You name it. Jako kobieta przejmuje te obowiązki (na stałe lub czasowo) zeby go odciążyć? Hell yes. Na tym właśnie polega partnerstwo.
----
Teraz pytanie do moderacji - jakim cudem w kolejnym wątku pozwala się canariosowi robić dokładnie ten sam trollowy szowinistyczny burdel? Szczerze to zaczynam się powoli zniechęcać do forum. Nie wiem czym są net kobiety ale na pewno nie bezpieczna sfera na interakcje z innymi kobietami.

76

Odp: Bo Ty się dosyć często nie domyślasz jak jest...
jjbp napisał/a:

Teraz pytanie do moderacji - jakim cudem w kolejnym wątku pozwala się canariosowi robić dokładnie ten sam trollowy szowinistyczny burdel? Szczerze to zaczynam się powoli zniechęcać do forum. Nie wiem czym są net kobiety ale na pewno nie bezpieczna sfera na interakcje z innymi kobietami.

Podpisuję się pod tym oboma ręcoma i oboma nogoma...

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

Posty [ 39 do 76 z 81 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Bo Ty się dosyć często nie domyślasz jak jest...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018