Trudny związek, szukam pomocy - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Trudny związek, szukam pomocy

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 77 do 114 z 394 ]

77

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

"Nie chce fundowac dziecku traumy, chce zeby sie to odbylo bezboleśnie dla dziecka, niech nic nie widzi."

TERAZ fundujesz dziecku mega traumę.
ono WSZYSTKO CZUJE.

przestań zasłaniać się dobrem dwulatka, robiąc mu krzywdę.
ma ojca psychola, okaż normalność i zaopiekuj się nim, uciekając stamtąd!

Zobacz podobne tematy :

78

Odp: Trudny związek, szukam pomocy
terazszczesliwa napisał/a:

Ja mieszkam w Anglii, cieszę się że tu jesteś. Jeśli zawiadomisz policję oni zawaidomia women's aids, pan dostanie zakaz zbliżania. Dlaczego masz Ty uciekać? To Ty jesteś ofiarą i głównym opiekunem dziecka to on przemocowcem on ma wiać. Nagrania do brytyjskiego sądu nie są potrzebne. Mając zakaz zbliżania myślisz że mscil by się? Grzywny są duże a policja działa szybko, posiedzieć też może. Dziecko masz do lat 5 państwo zapewni Ci utrzymanie, jeśli chcesz znać szczegóły do Universal credit daj znać.
Jeśli chodzi o zabieranie dzieci to hmm nie takie cuda się tu dzieją i dzieci są przy matce o ile jesteś Wydolna wychowawcze. Tak GP może być pierwsza osoba do której kierujesz się po pomoc, możesz też do health visitor, woman's aid, cab Jeśli dziecko chodzi do żłobka to również tam pytać o pomoc.

Jeśli się gdzieś wybierasz do domu możesz wrócić pod jego nieobecność jak będzie zatrzymany lub w asyście policji lub/i pracownika socjalnego.

U mnie potem się działo tak że wynajelam flat, poszłam do pracy i tak się dzieje do dziś.


A jesli nie chce policji zawiadamiac? Policja bylaby wskazana wtedy, jak sie awanturuje. A tak to wolalabym isc gdzie indziej ewentualnie, bo przecież nie zadzwonię na policje, jak wszystko jest ok i zachowuje sie jak czlowiek. Czy jesli pojde po pomoc np co councila to czy oni z urzedu zawiadamiaja policje o przemocy?

79

Odp: Trudny związek, szukam pomocy
Doroya napisał/a:

"Nie chce fundowac dziecku traumy, chce zeby sie to odbylo bezboleśnie dla dziecka, niech nic nie widzi."

TERAZ fundujesz dziecku mega traumę.
ono WSZYSTKO CZUJE.

przestań zasłaniać się dobrem dwulatka, robiąc mu krzywdę.
ma ojca psychola, okaż normalność i zaopiekuj się nim, uciekając stamtąd!

To znaczy ze mam na sile wzywac policje i robic cyrk kiedy mam inne opcje i moge po prostu sie spakowac i wyjechac? Dziękuję, ale wolę oszczedzic dziecku widoku aresztowania taty. Uciekne. Ale nie zrobię szopki tylko zrobie to normalnie.

80 Ostatnio edytowany przez terazszczesliwa (2019-01-14 21:56:39)

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

To się spakuj I wyjedź po co chcesz tu kogokolwiek zawiadamiac skoro chcesz wyjechać, w Pl będą Cię chronić polskie metody i władze. Po co chcesz tu kogoś powiadamia w razie czego? To wyżej pisałam hv, gp, woman's aid tylko oni pod domem nie będą czekali aż Panu szajba odbije oni zaproponują konkrety typu hostel, zakaz zbliżania itd. Jaki masz konkretny plan? Uciekniesz czyli uprowadzisz dziecko?

81

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Anno, przeczytałam twoje ostatnie wpisy i doszłam do wniosku, że ty mocno jeszcze bladzisz. Z jednej strony to normalne, bo jesteś ciągle na początku drogi, ale z drugiej strony trochę to irytujące. Facet przykładał ci nóż do szyi, szarpał, popychał bił po łydkach, a ty dalej nawijasz o jakiejś psychoterapii, psychiatrze? Jeśli chodzi o psychiatrę, to po pierwsze ten facet nie pójdzie do psychiatry, wybij to sobie z głowy, że on będzie chciał się leczyć, a po drugie nie ma prochów leczących damskiego boksera. Mógłby dostać jakieś otumaniacze, o czym on na pewno bardzo dobrze wie i byłby głupi, gdyby zgodził się na coś takiego, a zresztą i ty nie chciałabyś warzywa w domu. Tak więc psychiatra odpada. Psychoterapia- i ty naprawdę idwazylabys się aż tak ryzykować? Przecież on non stop musiałby chodzić na takie sesje, bardzo chcieć nad sobą pracować, a cała zabawa trwałaby latami. Co ty myślisz, że poszedłby raz albo dwa i wyszedłby jako normalny?
Tak bardzo zależy ci na tym gościu? Przykład z jego pierwsza żoną i starszym jego synem nie przemawia do ciebie?
Uświadom sobie, że ten facet to recydywa, więc naprawdę wierzysz w to, że na stare lata ty zmienisz mu osobowość? Przecuez wszystkie jego zachowania, sposób myślenia i odbierania rzeczywistości są jak stare schematy, których on nauczył się dawno temu i w życiu tego nie wykorzenisz. Masz zamiar żyć na tykającej bombie? W imię czego i dla kogo?
Ciągle zasłaniasz się dzieckiem. Dziecko i tak widziało i słyszało tyle, że za głowę byś się złapała. Nie ma bowiem takiej fizycznej możliwości, żebyś stworzyła dziecku świat iluzji, w którym ono by żyło, skoro pod tym samym dachem mieszka nieobliczalny człowiek
Jak zależy mu na własnym potomstwie to masz przykład że starszym dzieckiem.
Mieszkasz więc w Anglii. Nie wiem, jak jest w Anglii, jeśli chodzi o opiekę i ochronę kobiet z przemocy, więc trudno jest mi coś w tej kwestii doradzić.
Niemniej jednak ja uważam, że najlepiej by było, gdybyś zostawiła wszystkie tamtejsze miodu i zjechała z dzieckiem do Polski. Tu masz rodzinę i tu będziesz miała i warunki do życia, i oparcie, rzeczy przy małym dziecku niezbędne. Myślę, że tu będziecie po prostu bezpieczni, a chyba o to tu chodzi najbardziej.

82 Ostatnio edytowany przez terazszczesliwa (2019-01-14 22:24:38)

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Ulle ja się mogę wypowiedzieć żyje tu 13 lat, pod względem opieki nad matka i dzieckiem jest bardzo dobrze ale to nie o to chodzi. Anna od początku pisze ze chce zabrać dziecko do Pl  i skoro chce to super ona i dziecko maja się czuć bezpiecznie nieważne gdzie ja nie ogarniam tego narażania dziecka i siebie na kolejną szajbe faceta. Nóż? Anna noz Ci przystawil I Ty z nim dziecko pod dachem trzymasz? To się nadaje do interwencji ss i zabrania dziecka bo nie jesteś odpowiedzialna a co jesli dziecku noz przystawi albo na dziecka oczach Tobie, albo zrobi Wam krzywdę?  Masz możliwość ewakuacji a biernie czekasz, brak decyzji też jest decyzja, teraz decydujesz że narazasz dziecko i siebie.

"Bierność to przyzwolenie na przemoc"

83 Ostatnio edytowany przez ulle (2019-01-14 22:49:47)

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Teraz szczęśliwa, od początku czytam bardzo uważnie ten wątek i zapamiętuje wszystkie szczegóły, bo taką mam przypadłość, że niewiele mi umknie, jeśli już w coś się zaangażuję. I jest jedna rzecz, na którą zwróciłam uwagę, dxuwna rzecz. Anna z jednej strony jest niby taka zielona w tych sprawach, ale zanim napisała tutaj zdążyła ponagrywac przemocowego, jak awanturuje się, więc chyba nie jest aż taka naiwna.
Druga rzecz to rodzina faceta wie, że to czub i Anna będzie miała w nich oparcie itd. od kiedy więc Anna wie jakie zdanie na temat tego faceta ma jego rodzina? I co? Nie drążyła tematu?
Dalej- piszemy tu kilka dni, chyba trzy dni i cóż się okazuje? Otóż okazuje się, że przez te dni Anna już skontaktowała się z rodziną w Polsce, że wraca do nich, a przecież pierwszego dnia, jak tu pisała, od razu zaznaczyła, że nie zamierza rozwodzić się z mężem, bo jest dziecko i że chodzi jej tylko o rady, jak pomóc temu facetowi, bo ona go kocha ale ciężko jej się z nim żyje itd czy to znaczy, że dzwoniła do nich w drugim dniu pisania tutaj? Tak szybko zmieniła decyzję? Coś mi tu nie pasuje.
To po co te teksty o terapii dla czuba albo psychiatrze?
W tych kwestiach mam wątpliwości, bo nie widzę tu ciągłości zdarzeń, żadnej logiki.
I dlatego ja pomyślałam sobie, że nasza koleżanka od dawna doskonale wie z kim żyje, potrafi to prawidłowo nazwać i ocenić, ale jest już tak uzależniona psychicznie,  tak naprawdę ubezwłasnowolniona i to na własne życzenie. Ciągle zaslania się synkiem niczym jakąś tarczą, jakby chciała powiedzieć " no widzicie, tego nie mogę i tamtego nie mogę, bo nie chce by maly to widział albo słyszał", a przecież takie sprawy załatwia się zupełnie inaczej, jesli kobieta chce uciec od faceta, to żadna przeszkoda nie jest jej straszną, ucieka choćby miała mieszkać pod mostem, bo jest u niej tak silne postanowienie.
A tu pierdziu o jakiejś terapii, o psychiatrze i przeszkodach nie do pokonania. Myślę że Anna jest na garnuszku pancia i boi się żyć samodzielnie na własną odpowiedzialność.

84

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Kurcze ja już tu w jednym wątku się produkowałam aż któraś (może I Ty Ulle) opierniczyly mnie ze mam sobie dać spokój bo dziewczyna i tak nie odejdzie od świra. Oby to nie była powtórka z rozrywki.

85

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Przeważnie nie odchodzą, chyba że mają szczęście i świr sam je kopnie,gdy znajdzie kolejną, jego zdaniem, lepsza. Dlatego można pisać i nawet trzeba, bo zawsze komuś to pomoże, ale najlepiej jest zachować emocjonalny dystans i zakładać najgorszą opcje.
Nasza dziewczyna nie wiem czy odejdzie, bo po wiadomo sci na temat tego noża przy szyi zwątpiłam w nią.

86

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Ana ... nie chodzi o Twoje chęci. Chodzi o to, że tak naprawdę w wypadku każdej głośniejszej awantury - a do takich dochodzi u Was często - to nawet sąsiedzi mogą wezwać policję i służby socjalne.
W przypadku mojego brata tak się to właśnie odbyło.
Policjanci przyjechali na interwencję raz, wezwani przez sąsiadów, których zaniepokoiły wrzaski i wyzwiska.
Brat został pouczony, jego dziewczyna również. Poinformowano ich, że małe dziecko (niecałe 2 lata) absolutnie nie może być narażone na takie warunki.
Drugą awanturę z wrzaskami zauważyli przechodnie, którzy również wezwali policję zaniepokojeni skalą kłótni, jaką słyszeli z parterówki gdzie mieszkał mój brat.
Policja przyjechała, braciszka za twarz wyciepnęli. Natychmiast poinformowali go jaki ma zakaz zbliżania się do żony i do dziecka. Kazali mu w wyznaczonym terminie zgłosić się na terapię, dostał zaproszenie nie do odrzucenia do wzięcia udziału w grupie terapeutycznej na temat radzenia sobie z własną agresją.

Także weź pod uwagę, że powiadomienie policji nie zawsze musi być Twoją inicjatywą.
Mimo wszystko ludzi niepokoi agresja i zwracają na nią uwagę.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

87 Ostatnio edytowany przez terazszczesliwa (2019-01-14 23:14:04)

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Ja się przerazilam nie na żarty. U mnie max przemocy to było dacie ryja może 3 razy w całym 15 letnim związku więcej nie podskoczyl bo ... On wie że mam w domu alarm i wie że sąsiedzi są powiadomieni że jego podniesienie głosu w moim domu = wezwanie policji taka mam z nimi umowę. Szkoła dziecka wie że jak coś zauważa w zachowaniu dziecka (syn spotyka się z tatą) nie halo maja mi raportowac, raportowali że młody wracał smutny po weekendzie z tatą (żadna przemoc, tato miał poprostu kolejna nowa Panią a młody poszedł w odstawkę). Trzeba reagować żeby on nie czuł się bezkarny i panem sytuacji.

Co do sąsiadów to tak jest dlatego mieszkam w mieszkaniu nie w domu dla własnego i dziecka bezpieczeństwa.

88

Odp: Trudny związek, szukam pomocy
Aaannaaa napisał/a:
Doroya napisał/a:

"Nie chce fundowac dziecku traumy, chce zeby sie to odbylo bezboleśnie dla dziecka, niech nic nie widzi."

TERAZ fundujesz dziecku mega traumę.
ono WSZYSTKO CZUJE.

przestań zasłaniać się dobrem dwulatka, robiąc mu krzywdę.
ma ojca psychola, okaż normalność i zaopiekuj się nim, uciekając stamtąd!

To znaczy ze mam na sile wzywac policje i robic cyrk kiedy mam inne opcje i moge po prostu sie spakowac i wyjechac? Dziękuję, ale wolę oszczedzic dziecku widoku aresztowania taty. Uciekne. Ale nie zrobię szopki tylko zrobie to normalnie.

ja myślałam, że policję wzywa się w sytuacji zagrożenia, nie dla cyrku przed dzieckiem.
ale jeśli zagrożenia żadnego nie ma to sorry, widocznie coś źle zrozumiałam.

i jeśli nie jest nim nóz, to widocznie potrzeba kałacha.

89 Ostatnio edytowany przez brenne (2019-01-15 00:50:06)

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Ja jeszcze doloze swoje 3grosze.  Jakis czas temu mialam "nieprzyjemne " sytuacje.  Zanim poszlam do woman's aid,  spotkalam sie ze znajomym policjantem prywatnie.  Chcialam wiedziec jak tutaj to wszystko dziala w praktyce.
Opowiedzialam mu wszystko.  Powiedzial,  że w tym momencie kiedy wysluchal mojej historii powinien zglosic wszystko do sluzb, nie zrobil tego bo postanowilam dzialac. 
Policja moze skutecznie zainterweniowac w trakcie zdarzenia.  Gdy autorka bedzie zwlekac do rana,  do jutra,  czy do za tydzien,  to interwencja moze byc nieskuteczna,  a sama autorka moze byc oskarzona o nienalezyte opiekowanie sie dzieckiem.
Bylam w womans aid,  mialam kontakt do prawnika.
Moj partner byl poinformowany o tym, że jesli cokolwiek sie stanie,  ja wysylam haslo i ma pozamiatane.  Poinformowalam go rowniez,  że jesli dojdzie do jakiejkolwiek ingerencji policji nie bedzie mial prawa wstepu do domu bo nie bede ryzykowac podejrzenia ze narazam dzieci.  Poskutkowalo.


Wiec Anna,  jesli ogarnelas prawnika,  to pewnie jestes tego swiadoma w jaki sposob tutaj to dziala,  że mialabys wsparcie panstwa i sluzb.  Czego,  się boisz,  że chcesz wracac do PL?

P.S. przepraszam,  jesli moj ton jest ostry,  ale nie lubie wracac do tych momentow

"A jeśli miłość jest największym kultem całej ludzkości to pierwszą jego kapłanką była i zawsze jest kobieta. "

90

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Dziewczyny jestem w szoku, że państwo zapewnia aż taka ochronę kobiecie z przemocy, alarmy, sygnały itd niesamowite, ale z drugiej strony istnieje też duże ryzyko, bo jeśli jakiś urzędnik uzna kobietę za patologie, to mogą odebrać dziecko. Jakie warunki musiałaby spełnić kobieta, by nie zabrali się dziecka? Musiałaby chyba czymś się wykazać?
Tu w Polsce wygląda to zupełnie inaczej, kobieta jest zdana praktycznie na samą siebie, na wsparcie rodziny, ale kurcze dzieciaka raczej by jej nie odebrali, chyba że sama byłaby np pijaczka, narkomanka czy coś.
Już sama nie wiem co jest gorsze a co lepsze, ale też faktem jest, że na tych prawnych sprawach zupełnie się nie znam.

91

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Dziewczyny, mam wrażenie ze sugerujecie ze jestem jakas oszustka itp. Przyszłam tu po pomoc i nie marnowalabym Waszego czasu bo doceniam ze mimo obowiązków poświęcacie swój czas w nieswojej sprawie. Naprawde to doceniam.

Tak ja wiem ze on odstaje od zwykłych facetów, ze jego zachowania sa niedopuszczalne i skandaliczne, ze nie sa normalne, ze powinnam była odejść dawno temu i nie pozwolić na taka eskalację przemocy. Ale wiecie ze noe jest łatwo i ze jestem jak to nazywacie współuzależniona. Ze jestem mega głupia ze przy nim tkwię. Ale tak jak napisała jedna z Was, przychodząc tu było u mnie w życiu tak a nie inaczej i pisząc pierwszego posta miałam nadzieje ze jakas forma terapii moze mu pomoże. I tak to prawda, przez ostatnie dni duzo sie w mojej głowie wydarzyło, czytałam Was i miałam skrajne odczucia, wiem ze macie racje i staram sie wyryć to sobie w psychice. Ale jestem tez rozdarta wewnętrznie. Pisaliście ze mam do tego prawo...
Zaczęłam go nagrywać bo czułam ze chyba w końcu czas to skończyć i chciałam sie zabezpieczyć. Ale mimo dowodów nadal z nim jestem. Jestem naiwna, ale jakis czas temu zaczęłam myśleć w troche inny sposób i miedzy innymi ten wątek otworzył mi oczy na to, czego sie zawsze bałam, ze te jego awantury mogą miec druzgocący wpływ na przyszłość mojego dziecka. W końcu ktos dosadnie i wprost mi to napisał, indywidualnie pod moja sytuacje. Moze nie w najmilszych słowach ale nie o to chodzi, należy mi sie "łomot" od Was żebym sie w końcu ogarnęła i zrobiła ten krok i odcięła sie od tyrana.
Wasze ostatnie komentarze mnie zdruzgotały. To ze ktos moze zgłosić i oskarżyć mnie o współwinę w psychicznym krzywdzeniu dziecka to chyba najpoważniejszy argument jaki padł. Ze ktos moze stwierdzić ze jestem Niegodna zeby wychowywać dziecko bo nie moge zapewnić mu bezpieczeństwa, ze uznają mnie za patole taka jak on. Tak macie racje jesli ojciec jest świrem to matka musi chronić dziecko i ja sie z tym zgadzam. Pisze to i płacze, chyba wlasnie dzis w tych ostatnich postach, po moich kilku ostatnich ambiwalentnych wpisach w końcu do mnie przemowilyscie, do mojej głupiej zniszczonej psychy ktora cały czas nadaremnie sie łudziła, ze jest dla niego jeszcze szansa. Chciałam ratować jego, podczas kiedy on sam nie chce ratować siebie, żyje w ułudzie. Gdyby nas tak bezgranicznie kochał to by nam tego nie robił. Jest na pozór normalny ale raz na jakis czas wychodzi z niego psychol, macie racje bo jesli bym była mądra i komuś powiedziała o tym co mi robi to by mnie pewnie siła zatrzymali w Polsce, nie pozwoliliby mi do niego wrocic, i pewnie dlatego milczę do tej pory bo boje sie konfrontacji z rzeczywistością.

Aha jeszcze jedno, tak tak jego rodzina mnie zapewniała ze jesli jest tak zle żebym odeszła to mi pomogą, ale potem był miesiąc miodowy... a swojej mamie powiedziałam ze wróce do domu kilka dni temu. I tak duzo wyniosłam z tego wątku, każda z Was dała mi najcenniejsze rady jakie mogłam otrzymać, nie linczujcie mnie prosze za to ze z jednej strony mysle tak a z drugiej tak. Każda z Was wydaje sie byc doświadczona w tym temacie, ale wiecie, ze to tak nie działa ze przeczytam posty, wyłącze telefon zabiore dziecko i wyjadę.
Na poczatku mnie chwaliliście za to, ze planuje plan ucieczki w miesiace a nie lata, ze musze przygotować sobie grunt bo bedzie mi cieżko. Mam teraz zmienić plany i wiać dzis?

I nie wiem jak mam rozumieć kwestie "porwania". Wyjadę normalnie, w sensie spakuje rzeczy i jade niby do domu na jakis czas, a zabiore wszystko to co trzeba, zeby nie musieć wracać. Tyle ze juz nie wróce. Potem go poinformuje ze z nami koniec i ze nie wracam. To chyba nie porwanie? Myślicie ze dobrym pomysłem bedzie w razie czego nagranie rozmowy z "ostatnim ostrzeżeniem" z informacjami co mi robił jak sie zachowywał i ze odejdę bo juz wiecej nie moge tego znosić ani narażać dziecka w razie gdyby gdzies faktycznie zgłosił porwanie?

Bo myślicie ze jak powiem ze odchodzę i ze wyjeżdżam to mi pozwoli i mi w tym pomoze? Czy jakis oprawca pomógł kiedyś swojej ofierze odejść? Chyba na tamten swiat...

Przepraszam za długi post.. mam nadzieje ze ma sens to co napisałam

92

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Nikt nie sprawdza kobiety dopuki lelarz/szkoła nie zauważy nic niepokojącego ( siniaki u dziecka, zaniedbanie typu niedozywienie) ale to musi być już skrajne. Kobieta musi o dziecko dbać (polki uważają za histeryczki w drugą stronę). Tu dziewczyna nie jest zdana na siebie i choć bliskich nie ma czuje się bezpiecznie. Pomocny też jest Kościół nie wiem czy autorka jest jakiejś wiary może podejść do kościoła pomogą pokierujema maja swoich ludzi od pomagania w sytuacjach emergency. Wymogiem jest to czego autorka nie spełnia - ukrywanie przemocy, biernisc, narażenie dziecka i siebie jak widzą taka syt mogą być wszczęte działania. Wymogiem u starszych dzieci jest obecność w szkole minimum 97% poniżej sprawdzają warunki dziecka w domu i dlaczego opuszcza zajęcia jest to też spowodowane tym że rodzice nieraz przetrzymywali dziecko w domu aż siniaki zejda po pobiciu i socjal jest przeczulony na tym punkcie ale monitoruja każde dziecko nie tylko z rodzin gdzie była przemoc więc nikt nie czuje się na cenzurowanym. Tu przemocy jest sporo Anglicy mniej wyedukowani są porywaczy patologie dziedziczy do tego masa przyjezdnych po wyrokach, dłużników alimentacyjnych jak mąż autorki są to grupy wysokiego ryzyka tworzące ogrom pracy dla socjal.

93

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Aha jeżeli uważacie ze zle robię i zle to rozgrywam, napiszcie mi prosze co w tej sytuacji zrobic. Jak odejść, jak to zaplanować.

Nie boje sie zostac w Anglii, co mi to da ze tu zostanę, dostanę mieszkanie socjalne, jakies zasiłki. Wystarczy na zycie. Potem znajdę prace, poradzę sobie finansowo. Ale jestem tu SAMA.
W Polsce dziecko moze byc z babcia a ja pójdę do pracy. O mieszkanie nie musze sie matrwić bo mam dach nad głowa i godziwe warunki.
Poza tym i tak miałam w planach zjechać na stałe, z nim czy bez, nigdy nie wiązałam z Anglia przyszłości.

Chyba ze ktos mnie przekona ze tu bede miała lepiej?

94

Odp: Trudny związek, szukam pomocy
terazszczesliwa napisał/a:

Nikt nie sprawdza kobiety dopuki lelarz/szkoła nie zauważy nic niepokojącego ( siniaki u dziecka, zaniedbanie typu niedozywienie) ale to musi być już skrajne. Kobieta musi o dziecko dbać (polki uważają za histeryczki w drugą stronę). Tu dziewczyna nie jest zdana na siebie i choć bliskich nie ma czuje się bezpiecznie. Pomocny też jest Kościół nie wiem czy autorka jest jakiejś wiary może podejść do kościoła pomogą pokierujema maja swoich ludzi od pomagania w sytuacjach emergency. Wymogiem jest to czego autorka nie spełnia - ukrywanie przemocy, biernisc, narażenie dziecka i siebie jak widzą taka syt mogą być wszczęte działania. Wymogiem u starszych dzieci jest obecność w szkole minimum 97% poniżej sprawdzają warunki dziecka w domu i dlaczego opuszcza zajęcia jest to też spowodowane tym że rodzice nieraz przetrzymywali dziecko w domu aż siniaki zejda po pobiciu i socjal jest przeczulony na tym punkcie ale monitoruja każde dziecko nie tylko z rodzin gdzie była przemoc więc nikt nie czuje się na cenzurowanym. Tu przemocy jest sporo Anglicy mniej wyedukowani są porywaczy patologie dziedziczy do tego masa przyjezdnych po wyrokach, dłużników alimentacyjnych jak mąż autorki są to grupy wysokiego ryzyka tworzące ogrom pracy dla socjal.

Czyli nie ma tu dla mnie miejsca? Bo jesli ukrywam przemoc od lat i teraz pójdę z tym gdzies i opowiem cała historie, to moze to byc wykorzystane przeciwko mnie?

95

Odp: Trudny związek, szukam pomocy
Aaannaaa napisał/a:
terazszczesliwa napisał/a:

Nikt nie sprawdza kobiety dopuki lelarz/szkoła nie zauważy nic niepokojącego ( siniaki u dziecka, zaniedbanie typu niedozywienie) ale to musi być już skrajne. Kobieta musi o dziecko dbać (polki uważają za histeryczki w drugą stronę). Tu dziewczyna nie jest zdana na siebie i choć bliskich nie ma czuje się bezpiecznie. Pomocny też jest Kościół nie wiem czy autorka jest jakiejś wiary może podejść do kościoła pomogą pokierujema maja swoich ludzi od pomagania w sytuacjach emergency. Wymogiem jest to czego autorka nie spełnia - ukrywanie przemocy, biernisc, narażenie dziecka i siebie jak widzą taka syt mogą być wszczęte działania. Wymogiem u starszych dzieci jest obecność w szkole minimum 97% poniżej sprawdzają warunki dziecka w domu i dlaczego opuszcza zajęcia jest to też spowodowane tym że rodzice nieraz przetrzymywali dziecko w domu aż siniaki zejda po pobiciu i socjal jest przeczulony na tym punkcie ale monitoruja każde dziecko nie tylko z rodzin gdzie była przemoc więc nikt nie czuje się na cenzurowanym. Tu przemocy jest sporo Anglicy mniej wyedukowani są porywaczy patologie dziedziczy do tego masa przyjezdnych po wyrokach, dłużników alimentacyjnych jak mąż autorki są to grupy wysokiego ryzyka tworzące ogrom pracy dla socjal.

Czyli nie ma tu dla mnie miejsca? Bo jesli ukrywam przemoc od lat i teraz pójdę z tym gdzies i opowiem cała historie, to moze to byc wykorzystane przeciwko mnie?

Jeśli pójdziesz I zglosisz to nie będzie jeśli sąsiad zgłosi to padną pytania dlaczego nie interweniowałas ale pomogą, jeśli pomogą a Ty wrócisz do przemocowca uznaja Cię za nieodpowiedzialna.

96 Ostatnio edytowany przez Aaannaaa (2019-01-15 11:11:18)

Odp: Trudny związek, szukam pomocy
ulle napisał/a:

Anno, przeczytałam twoje ostatnie wpisy i doszłam do wniosku, że ty mocno jeszcze bladzisz. Z jednej strony to normalne, bo jesteś ciągle na początku drogi, ale z drugiej strony trochę to irytujące. Facet przykładał ci nóż do szyi, szarpał, popychał bił po łydkach, a ty dalej nawijasz o jakiejś psychoterapii, psychiatrze? Jeśli chodzi o psychiatrę, to po pierwsze ten facet nie pójdzie do psychiatry, wybij to sobie z głowy, że on będzie chciał się leczyć, a po drugie nie ma prochów leczących damskiego boksera. Mógłby dostać jakieś otumaniacze, o czym on na pewno bardzo dobrze wie i byłby głupi, gdyby zgodził się na coś takiego, a zresztą i ty nie chciałabyś warzywa w domu. Tak więc psychiatra odpada. Psychoterapia- i ty naprawdę idwazylabys się aż tak ryzykować? Przecież on non stop musiałby chodzić na takie sesje, bardzo chcieć nad sobą pracować, a cała zabawa trwałaby latami. Co ty myślisz, że poszedłby raz albo dwa i wyszedłby jako normalny?
Tak bardzo zależy ci na tym gościu? Przykład z jego pierwsza żoną i starszym jego synem nie przemawia do ciebie?
Uświadom sobie, że ten facet to recydywa, więc naprawdę wierzysz w to, że na stare lata ty zmienisz mu osobowość? Przecuez wszystkie jego zachowania, sposób myślenia i odbierania rzeczywistości są jak stare schematy, których on nauczył się dawno temu i w życiu tego nie wykorzenisz. Masz zamiar żyć na tykającej bombie? W imię czego i dla kogo?
Ciągle zasłaniasz się dzieckiem. Dziecko i tak widziało i słyszało tyle, że za głowę byś się złapała. Nie ma bowiem takiej fizycznej możliwości, żebyś stworzyła dziecku świat iluzji, w którym ono by żyło, skoro pod tym samym dachem mieszka nieobliczalny człowiek
Jak zależy mu na własnym potomstwie to masz przykład że starszym dzieckiem.
Mieszkasz więc w Anglii. Nie wiem, jak jest w Anglii, jeśli chodzi o opiekę i ochronę kobiet z przemocy, więc trudno jest mi coś w tej kwestii doradzić.
Niemniej jednak ja uważam, że najlepiej by było, gdybyś zostawiła wszystkie tamtejsze miodu i zjechała z dzieckiem do Polski. Tu masz rodzinę i tu będziesz miała i warunki do życia, i oparcie, rzeczy przy małym dziecku niezbędne. Myślę, że tu będziecie po prostu bezpieczni, a chyba o to tu chodzi najbardziej.

Ulle dziękuję Ci bardzo za ten post. Chyba chcialam to w koncu od kogos uslyszec.

97 Ostatnio edytowany przez Aaannaaa (2019-01-15 11:12:48)

Odp: Trudny związek, szukam pomocy
ulle napisał/a:

Teraz szczęśliwa, od początku czytam bardzo uważnie ten wątek i zapamiętuje wszystkie szczegóły, bo taką mam przypadłość, że niewiele mi umknie, jeśli już w coś się zaangażuję. I jest jedna rzecz, na którą zwróciłam uwagę, dxuwna rzecz. Anna z jednej strony jest niby taka zielona w tych sprawach, ale zanim napisała tutaj zdążyła ponagrywac przemocowego, jak awanturuje się, więc chyba nie jest aż taka naiwna.
Druga rzecz to rodzina faceta wie, że to czub i Anna będzie miała w nich oparcie itd. od kiedy więc Anna wie jakie zdanie na temat tego faceta ma jego rodzina? I co? Nie drążyła tematu?
Dalej- piszemy tu kilka dni, chyba trzy dni i cóż się okazuje? Otóż okazuje się, że przez te dni Anna już skontaktowała się z rodziną w Polsce, że wraca do nich, a przecież pierwszego dnia, jak tu pisała, od razu zaznaczyła, że nie zamierza rozwodzić się z mężem, bo jest dziecko i że chodzi jej tylko o rady, jak pomóc temu facetowi, bo ona go kocha ale ciężko jej się z nim żyje itd czy to znaczy, że dzwoniła do nich w drugim dniu pisania tutaj? Tak szybko zmieniła decyzję? Coś mi tu nie pasuje.
To po co te teksty o terapii dla czuba albo psychiatrze?
W tych kwestiach mam wątpliwości, bo nie widzę tu ciągłości zdarzeń, żadnej logiki.
I dlatego ja pomyślałam sobie, że nasza koleżanka od dawna doskonale wie z kim żyje, potrafi to prawidłowo nazwać i ocenić, ale jest już tak uzależniona psychicznie,  tak naprawdę ubezwłasnowolniona i to na własne życzenie. Ciągle zaslania się synkiem niczym jakąś tarczą, jakby chciała powiedzieć " no widzicie, tego nie mogę i tamtego nie mogę, bo nie chce by maly to widział albo słyszał", a przecież takie sprawy załatwia się zupełnie inaczej, jesli kobieta chce uciec od faceta, to żadna przeszkoda nie jest jej straszną, ucieka choćby miała mieszkać pod mostem, bo jest u niej tak silne postanowienie.
A tu pierdziu o jakiejś terapii, o psychiatrze i przeszkodach nie do pokonania. Myślę że Anna jest na garnuszku pancia i boi się żyć samodzielnie na własną odpowiedzialność.

To prawda od dawna wiem ze to czub..  tylko jak tu przyszłam to miałam jeszcze nadzieje ze ktos mi napisze - tak koniecznie wez go do psychiatry, psychoterapeuty, on potrzebuje pomocy to sie da wyleczyć.. miałam taka nadzieje mimo ze zaznałam wiele krzywdy.

Reszta to tez prawda. Zasłaniam sie i ciagle szukam wymówek do odejścia. Ale jak zaczęliście pisac zeby uciekać, ze to czysta przemoc, ze to przemocowiec, ze sie nie zmieni, jak poczytałam art na niebieskiej linii i w międzyczasie on znów zrobił mi jazdę to w końcu pod wpływem tego wszystkiego odważyłam sie pierwszy raz w życiu go nie bronić tylko przyznać przed mama - jest zle, chce od niego odejść, pomożecie mi. A poniewaz wiem ze mama go nie lubi wlasnie za to jaki jest mimo ze nie wie o nożach i innych rekoczynach, to mam w niej oparcie i dlatego w każdej wolnej chwili tu zaglądam, nawet jak mi zaczyna przechodzić złość znów tu wchodzę i sie podbudowuje zeby nie zapomnieć co mi napisalyscie i czego mam sie trzymać zeby znów nie utknąć przy nim z nadzieja.

98

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Anno, nikt tu nie ma cię za oszustkę. Po prostu trochę brakuje cierpliwości do ciebie, bo człowiek czyta takie rzeczy, że scyzoryk sam otwiera się w kieszeni, a zachwile ty wyskakujesz z takimi pomysłami, że ręce opadają. Wszyscy, którzy zaangażowali się w twoja sprawę z jednej strony wiedzą, że potrzebujesz czasu, że to proces, ale z drugiej strony dla nas pewne rzeczy są tak oczywiste, nie mamy żadnych złudzeń, ci do agresora i chcemy, żeby tobie było dobrze, już natychmiast, bo na ci tu czekać? To tylko o to chodzi. Każda z nas chce dla ciebie jak najlepiej i jak najszybciej.
A teraz do rzeczy.
Ewidentnie sklaniasz się ku rozwiązaniu, by wrócić do Polski. Ja też tak bym zrobiła. Wiadomo jak jest w Polsce, ale ty masz idealna sytuacje, bo będziesz miała dobre warunki do życia i najważniejsze, będziesz miała pomoc rodziny. Wiesz ile kobiet z przemocy nie ma na kogo liczyć? Całe mnóstwo i to jest prawdziwa tragedia. Dziecko będzie coraz starsze, zechcesz pójść do pracy i wtedy babcia będzie wspaniałym wsparciem. Wiem jak jest, bo sama zajmuje się trzyletnią wnuczka. Rodzice idą do pracy, mała od września chodzi do przedszkola, ale niestety non stop siedzi ze mną, bo choruje, idzie do przedszkola na kilka dni i już jakiś wirus, zawsze coś się przypaleta. W tym tygodniu też siedzimy u mnie, bo są ferie i wiadomo, jak jest wtedy w przedszkolu, dzieci jak na lekarstwo, łączone grupy, starszaki i mała siedziała wczoraj w kącie, smutna, więc od dzisiaj już jest u mnie. Tak więc instytucja babci jest nieoceniona. Z pracą na pewno ci się ułoży, bo widać, że jesteś osobą wykształcona, mądrą i nie sądzę, by akurat tobie nie udało się zawodowo. Tak więc wracaj
Nie wiem tylko jak jest z obywatelstwem twojego synka, czy w razie czego czub faktycznie nie mógłby oskarżyć cię o porwanie. To kwestie prawne, a ja nie znam się na tym. Musiałabyś sprawdzić to sobie.
Głowa do góry. Musi być dobrze, bo szkoda dziecka i twojego życia oraz zdrowia.
Ile zdrowia i nerwów kosztuje cię ta szarpanina to sobie wyobrażam.

99

Odp: Trudny związek, szukam pomocy
Aaannaaa napisał/a:

A co z tym lub z tamtym? A zalatwilas to juz? ,jak zalatwilam szuka zaczepki dalej. I ten pretensjonalny ton. Jest to dobry człowiek ale duzo w nim goryczy i nienawiści i niestety odbija sie to na mnie.

TO NIE JEST dobry człowiek. To świr, psychopata i tyran. Uciekaj bo Wasze dziecko będzie takie samo. Już ma na to wielką szansę... Chcesz tego?
On się nigdy nie zmieni.

100

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Dzis przyczepil sie, ze nie zamowilam czegos o co prosil przez internet. Jak mu udowodnilam, ze nie mialam tyle kasy na koncie, to znowu sie przysral, ze... mamy malo.chleba..! ja i.dziecko.jestesmy chorzy, od 2 dni.nie wychodze z domu. On spal.do poludnia no.i wstał z fochami. Zaczely sie ataki i brzydkie slowa pod moim adresem (dziecko na szczęście spalo). Pomyślałam wtedy od razu o tej schematycznosci, o ktorej tu pisalyscie. Jakiez bylo.jego zdziwienie, jak kazalam mu sie zamknac i zagrozilam, ze jak bedzie sie awanturowal dalej, to.zzadzwonie na policje. Powiedzialam mu tez, ze juz mam obcykane co zrobie, ze jego zabiora za awanturowanie sie i przemoc psychiczna, a ja dostane miejsce w hostelu i tak właśnie to zakończę.
Dołożył dwa zdania, posiedzial chwile w milczeniu i poszedl spac.

101

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Powiem Wam jeszcze tyle. Jak uslyszalam w tv informacje o tym ataku nozownika na prezydenta Adamowicza, jak uslyszalam tego człowieka mówiącego "5lat siedzialem niewinnie i dlatego..." to mimo ze jestem jeszcze w miare normalna, pomyslalam sobie ze mi.go zal, jakbym zaczela go w duchu tłumaczyć i mu wspolczuc...... mimo calej powagi sytuacji.. i po kilku sekundach uswiadomilam sobie, co ja robie? Przecież to zbrodniarz, ohydny bandyta, chory popapraniec! I zdalam sobie sprawe, ze tak samo latami tłumaczyłam swojego oprawce... zawsze bylo wytlumaczenie, mimo ze wielu rzeczy nigdy mu nie wybacze, to tak właśnie bylo.

I wiecie co? Dzis pokazali w tv jakiegos placzacego człowieka, ktory wypowiadał sie na temat tej tragedii i powiedział cos, co mną wstrzasnelo, mianowicie (pewnie niedokładnie) ze jak czlowiek na czlowieka idzie z nozem, to jest nienawisc, przemoc. A przecież ja tez mialam ze dwa razy przystawiany noz do gardla... i tez moglam zle skonczyc a moje dziecko moglo byc teraz wychowywane przez tego poje*a. Niedlugo tu napisze i bedziecie ze mnie dumne, ze mi sie udalo odesc, obiecuje Wam. Jestem bardzo zmotywowana, otworzylyscie mi oczy jesteście moimi aniolami dziękuję:*

102 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-01-15 22:03:49)

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Anna, nie obwiniaj się, że tkwisz w przemocy ...nie Ty pierwsza i nieostatnia. Przemoc dotyka ludzi bez względu na wyksztacenie, pochodzenie i status społeczny. Znam przypadki, ze kobieta Sądzia Sądu doznawała przemocy od męża...i dla niej to tez był proces, zeby z tego wyjsć.
Poza tym dopiero kilka dni temu do Ciebie dotarło ze to przemoc...ze to co dzieje się u Ciebie to jest przemoc. Nazwałaś to po imieniu. Wcześniej były incydenty, nawet grożne incydenty, ale całość nie mialo nazwy dla Ciebie. Działa to wg zasady, jest takie cos jak przemoc domowa, ale nie, mnie , mojej rodziny to nie dotyczy. No jak ja? taka elokwentna, inteligentna, bystra, zorganizowana...itp. dodaj sobie dowolne epitety. Jak mnie mogło cos takiego spotkać? Mogło, każdą z nas może to spotkać.

Lektura dla Ciebie, kolejny artykuł, tłumaczony z ang.
To jest artykul Sama Vanikna, otrzymalem pisemna zgode od autora na przetlumaczenie i opublikowanie tego artyku. Prawa do tekstu pozostaja wlasnoscia Sam Vaknina.
Sprawcow przemocy psychicznej okresam tutaj slowem narcyz - to osoby majace Narcystyczne Zaburzena Osobowosci, angielski skrot NPD.
Narcyzem lub ofiara moze byc kobieta lub mezczyzna, dla uproszeczenia uzylem tu podzialu narcyz - mezczyzna, ofiara - kobieta.


Jak radzic sobie ze sprawca przemocy psychicznej (zwanym dalej narcyzem)

Czesto sytuacja wyglada beznadziejnie. Sprawcy przemocy psychicznej Narcyzi sa brutalni, niemoralni, sadystyczni, wyrachowani, sprytni przekonujacy i manilpulujacy, wydaja sie byc nie do pokonania. Z latwoscia tez naginaja system sprawiedliwosci na swoja korzysc.

Oto lista srodkow zaradczych. Lista ta jest ekstraktem z doswiadczen tysiecy ofiar przemocy. Te srodki moga wam pomoc poradzic sobie z przemoca psychiczna i je pokonac. Lista ta nie zawiera srodkow prawnych lub medycznych - autor poleca kontakt z prawnikiem lub z lekarzem.

Po pierwsze musisz zdecydowac:

Czy chcesz zostac ze sprawca przemocy psychicznej czy zakonczyc zwiazek ?



1. Jezeli chcesz z nim zostac :
/ najprawdopodobniej skonczy sie to dla Ciebie niedobrze. Rady przy zostaniu polecam stosowac tyko na krotka mete, wlasciwym rozwiazaniem dla zwiazku z osoba narcystyczna jest odejscie, im szybciej tym lepiej/

Piec rzeczy ktorych absolutnie nie nalezy robic - unikanie gniewu narcyza

Nigdy nie kloc sie z narcyzem i nigdy mu nie zaprzeczaj;

Nigdy nie dawaj mu ani nie oczekuj od niego uczucia bliskosci/partnerstwa;

Wyrazaj swoj podziw dla rzeczy ktore sa dla niego wazne (na przyklad: jego osiagniecia zawodowe, jego dobry wyglad, jego sukcesy z kobietami, itp);

Nigdy nie przypominaj mu, ze inni ludzie zyja inaczej i normalnie, a jezeli to robisz to tylko w polaczeniu z jego poczuciem wielkosci;

Nie czyn zadnych komentarzy, ktore moglyby wprost lub posrednio naruszyc jego wizerunek, poczucie wszechmocy, wartosc jego osadow, umiejetnosci, zdolnosci.

Dziesiec rzeczy ktore nalezy robic zeby uzaleznic narcyza od siebie jezeli naprawde NALEGASZ na to by z nim pozostac.
Sluchaj z uwaga wszystkiego co narcyz mowi i ze wszystkim sie zgadzaj. Nie wierz ani slowu, ale pozwol, zeby sie wygadal, jakby nic sie nie dzialo. Przytakuj z zaangazowaniem.

Ofiaruj narcyzowi cos absolutnie unikatowego, czego nie moze on otrzymac gdzies indziej. Postaraj sie zaaranzowac
zastepcze zrodla doznan narcystycznych, bo sama na dlugo mu nie wystarczysz. Jak zaangazujesz sie jako poszukiwacz doznan narcystycznych zamiast niego, narcyz stanie sie od Ciebie bardzo zalezny.

Badz nieskonczenie cierpliwa, i daj z siebie ponad miare, w ten sposob zapewnisz mu nieskonczone zrodlo doznan narcystycznych i utrzymasz pokoj.

Dawaj w nieskonczonosc. To moze nie brzmiec dla Ciebie zbyt atrakcyjnie, ale zycie z narcyzem to oferta typu "albo wszystko abo nic".

Badz calkowicie emocjonalnie i finansowo niezalezna od narcyza. Wez od niego to co potrzebujesz - uczucie eksyctacji, ale za nic nie daj sie zdenerwowac lub zranic kiedy narcyz powie lub zrobi cos gupiego, obrazliwego lub nietaktownego. Krzyczenie na narcyza dziala bardzo dobrze, ale powinno byc zarezerwowane na specjalne okazje,
np.kiedy czujesz, ze narcyz moze Ciebie opuscic. Odpowiedzia na codzien powinno byc odmawianie komunikacji - karanie cisza. Karanie cisza powinno byc przeprowadzone bez zadnych emocji, raczej w poczuciu znudzenia " Porozmawiamy pozniej kiedy bede na to gotowa i kiedy Ty bedziesz sie lepiej zachowywal " Traktuj swojego narcyza jakbys traktowala dziecko.

Jezeli twoj narcyz jest typem "cerebral" i nie jest zainteresowany seksem /sa dwa typy - somatic i celebral - nie wiem czy istnieja polskie odpowiedniki tych slow, chyba nie. Jeden typ uwielbia seks, drugi go nienawidzi/ wtedy pozwol sobie na seks z innymi osobami. Narcyz typu cerebral nie bedzie obojetny na niewiernosc, wiec dyskrecja jest bardzo wazna.

Jezeli twoj narcyz jest typem "somatic" i nie masz nic przeciwko, przylacz sie do seksu grupowego, ale tak, zeby bylo to zgodne z preferencjami twojego narcyza. jezeli Ci to przeszkadza, to od niego odejdz. Narcyz typu "somatic" jest uzalezniony od seksu i bedzie niewierny.

Jezeli jestes typem "naprawiacza" skup sie na naprawianiu drobnych problemow zanim przeksztalca sie one w duze problemy. Nie ludz sie ani przez moment, ze mozesz naprawic narcyza - to sie po prostu nie stanie.
Jezeli mozna cokolwiek w nim zmienic, to jedynie swiadomosc stanu w jakim sie znajduje, ale bez wskazywania na negatywne skuti jego stanu, i bez zadnych oskarzen. Mozna to porównac do życia z osobą niepełnosprawną fizycznie, możecie dyskutowac spokojnie, bez emocji o tym jakie ograniczenia i korzyści niesie ze sobą niepełnosprawność partnera i jak oboje możecie odnależć się w tej sytuacji, która raczej nigdy się nie zmieni.

Najwazniejszy ze wszytkich punktow - POZNAJ SIEBIE!
Co ty masz z tego zwiazku ? Moze jestes masochistka ? Moze osoba uzalezniona ? Dlaczego tez zwiazek jest dla Ciebie atrakcyjny i interesujacy ? Zidentyfikuj przed sama soba jakie dobre i pozyteczne rzeczy Ty otrzymujesz od niego. Zdefiniuj rzeczy ktore uwazasz za szkodliwe dla Ciebie. Rozwin strategie zeby zmniejszyc swoje straty. Nie oczekuj, ze wspolnie z narcyzem usiadziecie i razem zmienicie to kim on jest. Byc moze da sie sklonic go do ograniczenia jest najbardziej szkodliwych zachowan, ktore Ciebie rania, ale to byloby mozliwe tylko wtedy kiedy istnieje pomiedzy wami bardzo uczciwa komunikacja.

(1a) Nalegaj na utrzymanie granic - sprzeciwiaj sie przemocy psychicznej.

Nie zgadzaj sie na przemoch psychiczna. Zazadaj racjonalnego i przewidywalnego postepowania. Nalegaj na poszanowanie twoich granic, peferencji i priorytetow.

Zadaj sprzawiedliwego i rownego traktowania. Ignoruj lub odrzucaj niesprawiedliwe i nieprzewidywalne zachowania.

Jezeli wiesz, ze czeka Ciebie nieunikniona konfrontacja, uzyj jego wlasnej broni przeciwko niemu.

Nigdy nie pokazuj sprawcy przemocy, ze sie go boisz. Nie negocjuj ze sprawca przemocy, im nigdy nie jest dosc. Nie ugnij sie przed szantazem.

Kiedy sprawy przyjma ostry obrot - wycofaj sie, wezwij policje lub przyjaciol, by go zastraszyc uzyciem prawa.

Nie ukrywaj tego, ze jestes maltretowana, oni wlasnie tego sobie zycza i
ta tajemnica to jest ich bron.

Nigdy nie dawaj im drugiej szansy. Reaguj ostro i w pelni na oznake pierwszych klopotow.

Trzymaj sie na bacznosci - nie badz zbyt przyjazna przy pierwszym kontakcie. Zbieraj o nim informacje.

Badz soba - nie odmawiaj sobie spelnienia swoich zyczen, respektowania granic i rzeczy ktore lubisz.

Nie badz zmienna. Nie cofaj swojego slowa. Badz sztywna i stanowcza.

Bardzo ostroznie analizuj jego oferty i sugestie, nawet te najdrobniejsze
Przygotuj plan awaryjny, informuj innych o swoich planach i o swojej sytuacji,

Badz stale w pogotowiu i badz krytyczna wobec wszystkiego. Nie daj sie zwodzic ani nie poddawaj sie sugestiom.

"Lepiej zapobiegac niz gasic"

Czesto osoby ktore sprawca przemocy zatrudnia do utrucia nam zycia sa nieswiadome swojej roli. Pokaz im kim on naprawde jest. Pokaz im w jaki sposob sa one wykorzystywane przez sprawce przemocy.

Wpusc sprawce przemocy w pulapke, Potraktuj go tak jak on traktuje Ciebie, Zaangazuj w to innych, pozwol by prawda ujrzala swiatlo dzienne, nic nie oslabia przemocy tak dobrze jak wystawienie jej na swiatlo dzienne.

(1b) Odzwierciedlaj jego zachowanie

Nasladuj jego czyny i powtarzaj jego slowa.
Na przyklad, kiedy on atakuje - kontratakuj, jezeli grozi - odwzajemniaj sie grozbami i postaraj sie uzyc tego samego jezyka i grozby na ten sam temat. Jezeli on wyjdzie z domu, Ty tez wyjdz, zniknij mu na troche. Jezeli on jest podejrzliwy - tez badz podejrzliwa. Badz krytyczna, ponizaj go, zejdz do jego poziomu.

(1c) Przestrasz go
Zidentyfikuj jest slabe punkty narcyza i sprawy na ktore jest wrazliwy. Uderzaj w nie wielokrotnie, za kazdym uderzeniem zwiekszajac sile.
Jezeli narcyz ma sekret lub cos co chcialby ukryc, uzyj tej wiedzy by go zastraszyc. Zasugeruj, ze sa tajemniczy swiadkowie, i pojawily sie nowe dowody o tych sprawach. Zrob to sprytnie, niby bezinteresownie i stopniowo. Pozwol, zeby jego wyobraznia dokonczyla reszty. Wystarczy, ze zrobisz delikatna aluzje, lub wsponmisz kilka faktow i delikatnie nakreslisz mozliwy tok wydarzen.

Nie trzeba dodawac, ze te wszystkie rzeczy musza byc robione zgodnie z prawem, byc moze z pomoca adwokata. Takie postepowanie przeprowadzone nieumiejetnie mogloby byc wziete za szantaz lub maltretowanie psychiczne.


(1d) Zarzuc przynete
Oferuj mu nieprzerwany dopyw doznan narcystycznych (podziw, pochwaly, zainteresowanie, seks, zachwyt, sluzebnosc, itd.) i kontrolujac jego doznania narcystyczne, dajac mu je, wstrzymujac, lub grazac ich odcieciem, mozesz sprawic, ze narcyz zrobi cokolwiek chesz .

(1e) Zagraj na jego leku przed opuszczeniem
Jezeli nic innego nie zadziala, zagroz, ze go opuscisz.
Mozesz to zrobic w formie warunku: " Jezeli nie zrobisz ...tego czy tamtego... to Ciebie opuszcze "
Narcyz czuje sie zagrozony opuszczeniem kiedy widzi nastepujace reakcje (nawet gdy to nie jest ich celem) :

Konfrontacje, niezgodnosc w sprawach podstawowych, krytyka.

Kiedy jest kompletnie ignorowany

Kiedy nalegasz na respektowanie swoich granic, potrzeb, emocji, wyborow i preferencji.

Kiedy odgrazasz sie - np odkrzykiwane w dopowiedzi na krzyk



2. Nie moge juz tego duzej zniesz, zdecydowalam sie od niego odejsc.

(2a) Walcz z nim w sadzie

Oto lista rzeczy ktore spowoduje, ze narcyz bedzie czul sie zdewastowany, mozna je zamiescic jako np czesc zeznan sadownych.
Jakiekolwiek stwierdzenie lub fakt ktory zaprzeczalby jego wyimaginowanemu poczuciu wielkosci. Jakakolwiek krytyka niezgoda, lub obnazenie falszywych osiagniec, umniejszanie fikcyjnych talentow, i umiejetnosci, o ktorych narcyz fantazjuje, ze posiada, jakakolwiek sugestia, ze podlega on lub, ze jest kontrolowany przez inna osobe.

Jakiekolwiek stwierdzenie ktore pokazuje, ze jest on przecietnym szarym czlowiekiem, nie do odroznienia od innych.

Sugestia, ze jest slaby, naiwny, latwowierny, ze podlega wplywom, ze brak mu wiedzy, ze jest manipulowany, ze jest ofiara
Narcyz najpawdopodobniej zareaguje ostra agesja na powyzsze stwierdzenia i w probach przywrocenia swojej fantazji wielkosci moze opowiedziec o faktach, i swoim postepowaniu ktorego nie mial zamiaru ujawniac. ,

Narcyz reaguje gniewem narcystycznym, nienawiscia agresja i przemoca na objawy tego co uwaza, za ograniczanie swoich niezbytych praw. Jakakolwiek sugestia, wskazowka, poufna informacja lub deklaracja wprost, ze narcyz nie jest nikim specjalnym, ze jest przecietnym zwyklym i nie zasluguje nawet na chwilowe zainteresowanie rozpali jego narcystyczny gniew.

Powiedz narcyzowi, ze nie zasluguje on na najlepsza obsluge, ze jego potrzeby nie sa najwazniejsze, ze jest nudny, ze jego potrzeby moga byc zaspokojone przez np przecietnego lekarza, prawnika, ksiegowego, psychiatre i ze jego motywacja jest widoczna golym okiem, ze on zrobi to co mu sie kaze, ze jego chumory nie beda tolerowane, ze nikt nie bedzie specjalnie sie dla niego angazowal, ze jego postepowaniem beda rzadzic reguly sadowe/prawne - wtedy narcyz straci nad soba kontrole. ,

Zaprzeczaj mu, pokazuj jego taktyke, upokarzaj go, umniejszaj jego znaczenie "Nie jestes w cale taki madry jak Ci sie to wydaje" "I kto za tym wszystkim teraz naprawde stoi ? Takie postepowanie wymaga wyrafinowania, ktorego Ty nie masz" "Wiec nie masz nawet matury/dypomu/ ? " Masz juz przeciez (tutaj pomyl sie w jego wieku, dodaj mu kilkanascie lat) , "Co zrobiles w swoim zyciu ? " "Czy kiedykolwiek studiowales ?" "Czy masz dyplom ?" "Czy kiedykolwiek prowadziles wlasny interes ?" "Czy uwazasz siebie za czlowieka sukcesu ?" "Czy twoje dzieci tez uwazaja, ze jestes dobrym ojcem ?"

Badz bardzo dobrze przygotowana, miej na wszystko pierwszorzedne i autentyczne dowody.

Niestety psycholodzy rodzinni zazwyczaj zostali nauczeni, ze wina za nieudane malzenstwo lezy po obu stronach i ze obie strony musza sie postarac. To jest bardzo popularne klamstwo, ktore prawie wszystcy przyjmuja je za prawde. Uwaza sie, ze przemoc wyzwalana zostaje samoistnie albo przez ofiare albo przez problemy emocjonalne sprawcy.
Innym rownie popularnym klamstwem jest to, ze wszystkie problemy psychiczne moga byc wyleczone poprzez terapie ( rozmowa z terapeuta albo lekarstwa) tak niestety nie jest.

Takie myslenie przenosi odpowiedzialnosc ze sprawcy na ofiare, ofiara "musiala cos zrobic" i "jest sama sobie winna", lub po prostu " nie byla wystarczajaco pomocna" kiedy sprawca mial problemy. "Leczenie jest tylko mozliwe jezeli ofiara tez bedzie uczestniczyc w terapii i bedzie rozmawiac ze sprawca". To wszystko znieksztalca prawdziwy obraz sytuacji.

Czesto odmowa pomocy ze strony ofiary, ktora jest po prostu powiedzeniem NIE dla dlaszego maltretowania, jest ostro krytykowana przez psychologa lub terapeute. Psycholog potrafi nazwac ofiare malo pomocna, oporna a nawet zarzucic jej przemoc.
Kluczem do skutecznego przejscia przez terapie jest wtedy udawana zgoda na interpretacje wydarzen przez terapeute ("tak oboje ponosimy wine..." - mimo, ze to nie prawda) i w komunikacji z terapeuta uzywanie zargonu psychologicznego: "przezycia traumatyczne", " zwiazek" " proces leczenia" " wewnetrzne dziecko" "dobro dzieci". Naucz sie zargonu, uzywaj go inteligentnie i wygrasz sympatie terapeuty.
Przede wszystkim nie badz agresywna w stosunku do terapeuty ani go/jej nie krytykuj.

Maluje tu obraz terapeuty jak kolejnego sprawcy przemocy psychicznej, poniewaz w wielu przypadkach terapeuci umniejszaja znaczenie cierpien ofiary i przerzucaja wine za matretowanie na ofiare.

(2c) Odmow jakiegokolwiek kontaktu
Utrzymuj tylko taki kontakt jaki jest nakazany przez sady, terapeutow, mediatorow, kuratorow, czy organy panstwowe.
NIGDY NIE LAM ZASAD PRAWA I POSTANOWIEN SADOWYCH I ADMINISTRACYJNYCH, nie sprzeciwiaj sie decyzjom systemu sprawiedliwosci. Pracuj z systemem i od srodka systemu, by zmienic wyroki i oceny, ale NIGDY nie sprzeciwiaj sie nim i nigdy ich nie ignoruj. Wtedy zwrocilabys tylko system przeciwko sobie i wlasnemu interesowi.

Za wyjatkiem kontaktow nakazanych przez sad odmawiaj JAKIEGOKOLWIEK kontaktu z narcyzem.

Nie odpowiadaj na jego romanyczne wiadomosci ub grozby przez emaile czy smsy.

Odsylaj wszelkie podarunki jakie Ci przysle.

Odmow mu wejscia na teren swojego miejsca zamieszkania. Nie odpowiadaj nawet do domofonu.

Nie rozmawiaj z nim przez telefon. Odluz sluchawke w momencie gdy uslyszysz jego glos. Mozesz powiedziec mu jedno
uprzejme zdanie, ze jestes zdeterminowana, by nie miec z nim dalszego kontaktu.

Nie odpisuj na jego listy

Nie odwiedzaj go na uroczystosciach ani w przypadku awarii.

Nie odpowiadaj na jego pytania, prosby przekazane ustani osob trzecich.

Zakoncz znajomosci z osobami, ktore szpieguja dla niego.

Nie rozmawiaj o nim z dzieciach

Nie plotkuj o nim.

O nic go nie pros nawet, gdy jestes w wielkiej potrzebie.

Kiedy jestes zmuszona sie z nim spotkac, nie rozmawiaj ani o jego ani o swoich prywatnych sprawach, .

Oddeleguj jakikolwiek kontakt z nim do profesjonalistow, do prawnika czy ksiegowego. Jak tylko to moziwe nigdy nie rozmawiaj z nim bezposrednio.



Notka Biograficzna:
Sam Vaknin ( nieregulaminowy link ) jest autorem " Malignant Self
Love - Narcissism Revisited" oraz "After the Rain - How the West Lost the East"Byl dziennikarzem Global Politician , Central Europe Review
PopMatters, Bellaonline, eBookWeb, i United Press International (UPI)
Senior Business Correspondent. Edytor The Open Directory and Suite10 w kategorii zdrowie psychiczne i i Europa Centralna
Do niedawna byl Doradca Ekonomicznym Rzadu Macedonii
Strona Sama: nieregulaminowy link

Zwycięzcy nigdy nie rezygnują, rezygnujący nigdy nie zwyciężają.

Jest mnóstwo ludzi na świecie...którzy powiedzą Ci, że nie dasz rady. Ty musisz po prostu odwrócić się i powiedzieć - No to patrz!

103

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Sonia serio pisała to osoba która ma choć blade pojęcie o osobowości narcystycznej i ptsd? Nie wierzę, tyle w tym art merytorycznych błędów narazajacych osobę współzależniona że aż przykro czytac I jeszcze wrzuć w to dziecko.

104

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Terazszczesliwa, czy mozesz sprecyzowac w czym się nie zgadzasz? Być może wkradły się jakieś łapsusy językowe. Sam Waknin jest autorytetem w dziedzinie psychopatii i narcystycznych zaburzen osobowości.

Zwycięzcy nigdy nie rezygnują, rezygnujący nigdy nie zwyciężają.

Jest mnóstwo ludzi na świecie...którzy powiedzą Ci, że nie dasz rady. Ty musisz po prostu odwrócić się i powiedzieć - No to patrz!

105

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Anno, życzę ci z całego serca, żebyś uciekła z tego piekła i oby wszystko dobrze się skończyło.
Nie ukrywam, że ja będę czekała na wiadomosci od ciebie. Wszystkiego dobrego.

106

Odp: Trudny związek, szukam pomocy
ulle napisał/a:

Anno, życzę ci z całego serca, żebyś uciekła z tego piekła i oby wszystko dobrze się skończyło.
Nie ukrywam, że ja będę czekała na wiadomosci od ciebie. Wszystkiego dobrego.

Dzięki kochana. Naprawdę Wam wszystkim dziękuję za wsparcie, czas i pomoc. Caly czas wracam do poprzednich postów, analizuję je i swoją sytuację. Nieraz wpisywalam jakies hasla w internet typu "kiedy partner wyzywa, obraza itp" ale dopiero po.napisaniu posta tutaj i otrzymaniu od Was indywidualnej porady mam otwarte oczy, siłę i motywację, żeby walczyc o zycie i zdrowie swoje i swojego dziecka.

Dzis znów rozmawialam z mama. Czuję, ze dzieki Wam sie otwieram. Zaczynam wprost rozmawiać z nią o nim. O jego dziwacznych zachowaniach. Chyba nigdy jej nie powiem, do czego sie posuwal... bo by jej serce pękło... ale juz go.nie bronie, czuje ze potrzebuje sama wszczynac ten temat, wyzalic sie.

Prosze niech admin nie kasuje tego tematu, bede tu wracać i pisac co sie dzieje.

Dziekuje jeszcze raz kochani i trzymajcie za mnie kciuki, DAM RADĘ smile smile smile smile smile BO JESTEM SILNA BABKA I MAM SUPER SYNKA, KTORY BĘDZIE MADRYM I FAJNYM FACETEM smile) juz mama o to zadba!

107

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Anno, będzie dobrze. I koniecznie napisz jak ci się ułożyło. Będę bardzo mocno trzymała za ciebie kciuki. Piszę tu sobie znowu od jakiego czasu, wybieram tematy, które mnie interesują, ale nie angażuje się emocjonalnie. Do tej pory polubiłam tylko dwie dziewczyny, ciebie i dziewczynę, która tkwiła od roku w układzie z xonatym cwaniaczkiem, jej też otworzyły się oczy tu na tym forum i mam nadzieję, że żonatemu wymierzyła kopa centralnie prosto w dooope, bo tak zapowiadała. Może nawet odnajdę jej wątek i zapytam o to, jeśli czyta to forum powinna coś odpisać.
A ty Anno nspisz koniecznie i do dzieła.

108

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Ulle wątek sasana? Milczy od 3 stycznia, mam nadzieję że jest już szczęśliwa.

Anna ja też trzymam kciuki, powodzenia

109

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Para Polaków skazana za znęcanie się  portal Interia art z dzis - odnośnie odbierania dzieci

110

Odp: Trudny związek, szukam pomocy
terazszczesliwa napisał/a:

Para Polaków skazana za znęcanie się  portal Interia art z dzis - odnośnie odbierania dzieci

Proszę bez porownan, mojemu dziecku nigdy wlos z glowki nie spadl i nie spadnie, nikt nigdy reki nie podniosl i nie podniesie. Kilka razy bylo swiadkiem awantur ojca bez rekoczynow choc i te krzyki to bylo za duzo, wiem.
A takich jak tamci z artykulu powinni potraktowac dokładnie tak jak oni potraktowali to biedne dzieciatko, zwyrodnialcy nie rodzice!

111

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

I co Anno? Trochę za wcześnie, by pytać, ale może dzieje się coś nowego, o czym chciałabyś napisać?
Ja myślę, że terazszczęśliwa nie miała niczego złego na myśli pisząc o tym artykule. To nie jest tak, że ona porównuje cię do opisanej tam patologii, w tym atlrtykule były po prostu informacje na temat tego, jak odbierane są polskie dzieci, w jakich sytuacjach i jak to przebiega.

112

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Droga Autorko, moja najbliższa przyjaciółka jest od 8 lat w związku właśnie z takim frustratem jak Twój partner. Facet jest zaradny, pracuje, utrzymuje rodzinę, wybudował dom. Jednak to tylko pozory. Ich dom wewnątrz wygląda jak pobojowisko wojenne. Facet co kupi, to zaraz w nerwach rozwali - wszystkie drzwi i ściany mają ślady po pięściach i kopniakach. Jak on wpada w szał, to wyzywa wszystkich w koło, wyżywa się na przedmiotach. Czynnikiem zapalnym może być dosłownie wszystko - potrafił w nocy robić awantury bo słyszał jak dziecko przewraca się w nocy w łóżku i on nie mógł przez to spać. Zaznaczę, że moja przyjaciółka ma córkę z poprzedniego małżeństwa która ma 9 lat i z obecnym facetem ma synka prawie 1,5-rocznego. Dodatkowo ten facet ma również dziecko ze swojego poprzedniego małżeństwa, które ciągle spędza czas w ich domu. Ta trójka dzieci każdego dnia patrzy jak ojciec-frustrat rujnuje dom, w który on i moja przyjaciółka włożyli mnóstwo serca, energii i pieniędzy. Moja przyjaciółka ciągle go tłumaczy - że pomimo wszystko jej facet jest kochanym, wartościowym człowiekiem, który czuje się odpowiedzialny za rodzinę i wspiera ją, z jednym 'ale' - ona musi robić to co on chce i robić wszystko żeby go nie zdenerwować, to wtedy jest dobrze. Chociaż nawet mimo bycia idealną, on potrafi się "odpalić", bo na przykład zdenerwuje go ktoś ze znajomych lub rodziny i wtedy znowu cała jego frustracja spada na moją przyjaciółkę.

Starsze dzieci są już tak zastraszone przez niego, że nawet jak chciałam córkę mojej koleżanki zabrać na kilka godzin do siebie żeby pobawiła się z moim synkiem, to dziewczynka wystraszona zaczęła patrzeć nerwowo na mamę i mówić mi, że chyba nie będzie mogła bo partner mamy będzie zły i zrobi awanturę i będą krzyki. Partner mojej przyjaciółki początkowo, jak jej córka była mała nie traktował jej źle, ale jak dziewczynka podrosła to zaczęły się wtedy w jej kierunku wyzwiska - bo ona krzyczy, bo płacze, bo za dużo gada, bo pyskuje itd. Ciągle o coś były krzyki. Wyzywa córkę mojej przyjaciółki od najgorszych, nawet potrafił nazwać ją 'małą s*ką' i chciał ją kiedyś wyrzucić z samochodu w środku lasu gdy wracali z jakiejś dalszej trasy, bo dziewczynka za dużo mówiła. Tragedia!! Dzieciaki są już spaczone do końca życia przez tego gnoja!!

Powiem Ci szczerze Autorko - życie z takim człowiekiem to powolne umieranie jeszcze za życia. Ten człowiek odbierze Ci godność, szacunek, umiejętność odczuwania jakichkolwiek emocji, będziesz żyła jak robot na jego usługach, stracisz poczucie własnej wartości, umrzesz od środka. Przestaniesz istnieć jako Ty, a będzie funkcjonować tylko jakiś Twój twór. Twoje dziecko gdy podrośnie, mając taki przykład od ojca zacznie traktować Cię tak samo i za kilkanaście lat zamiast jednego frustrata w domu, będziesz miała dwóch, którzy z dnia na dzień będą wykańczać Cię psychicznie.

Leczenie? Nie da się wyleczyć chorego charakteru i braku zasad moralnych. Jeżeli kogoś w dzieciństwie nie nauczono szacunku i panowania nad emocjami, to w dorosłym życiu nic już się nie da zmienić. Zapamiętaj to sobie również w kwestii swojego dziecka. Życzę dużo sił i wytrwałości w walce o lepsze jutro!

113

Odp: Trudny związek, szukam pomocy
Aaannaaa napisał/a:
terazszczesliwa napisał/a:

Para Polaków skazana za znęcanie się  portal Interia art z dzis - odnośnie odbierania dzieci

Proszę bez porownan, mojemu dziecku nigdy wlos z glowki nie spadl i nie spadnie, nikt nigdy reki nie podniosl i nie podniesie. Kilka razy bylo swiadkiem awantur ojca bez rekoczynow choc i te krzyki to bylo za duzo, wiem.
A takich jak tamci z artykulu powinni potraktowac dokładnie tak jak oni potraktowali to biedne dzieciatko, zwyrodnialcy nie rodzice!

Przeczytaj jeszcze raz co ja napisałam bo zareagowałas jak bym w przysłowiowy stół uderzyła, powinno Ci to dać do myślenia. Czy młodemu włos z głowy nie spadnie tego nie wiesz, musiała bys być z dzieckiem 24h na dobę lub wyprowadzić się i urwać kontakt z przemocowcem. Art wrzuciłam żeby pokazać w jakich syt odbierają dzieci - w skrajnych których wcale tak mało nie jest niestety. Zrobiłaś coś w swojej sprawie?

114

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Teraz szczesliwa wiem, ze nie mialas zlych zamiarow i po prostu wrzucilas info. Dziękuję za to i przepraszam, jesli zareagowali zbyt ostro.
Uporzadkowalam przez ten czas troche swoich spraw, mam wstepnie przygotowane rzeczy ktore bede musiala spakowac w chwili wyjazdu.

Najbardziej dumna jestem z tego, ze mimo kego nadskakiwania od ostatniej afery ja caly czas mam w głowie jedno. Nie ma juz tego momentu zlagodzenia, przebaczenia. Odsluchuje nagrania ktore mam kiedy go nie ma i kiedy wraca z pracy i sie przymila ja nadal patrze na niego z obrzydzeniem i wiem, ze juz nie dam sie udobruchac. Nigdy jeszcze tak dlugo nie bylam przy swoim, zawsze po kilku dniach dawalam sie uglaskac.

Ogarnelam temat mojej sytuacji po powrocie do kraju, podzwonilam po urzędach. I wiecie co, mam realny plan jak dac rade finansowo smile i wiem ze podolam i wcale nie bede klepac przyslowiowej biedy. To sie wszystko trzyma kupy i muszę przyznac, ze... nie jestem wcale załamana wizją nowego zycia samotnej matki (juz sie przyzwyczailam do tego okreslenia) wrecz podekscytowana, ze oderwe sie od swojego przemocowca i zaczne nowe spokojne życie smile

Na razie odkladam jeszcze pieniądze, ograniczylam wydatki, zeby miec jak najwięcej na start. Mysle, ze jestem na dobrej drodze i ze przede wszystkim psychicznie juz jestem gotowa na odejście. Pije melise, jem gorzka czekolade z magnezem, zadbalam troche o swoja diete, staram sie wzmacniac uklad nerwowy, bo wiem ze jeszcze duzo nerwow przede mna. Nie zalamie sie psychicznie, nie dam sie.
Moj stary właśnie powiedzial, ze idzie spac, bo.nawet nie ma sie do kogo odezwac smile trzymam go na dystans i to dziala, odtracam go, juz nie bedzie seksu na zgode jak zwykle. Trzymam sie planu i czuje ze robie postepy. Niedlugo napisze znowu smile) pozdrawiam kochane moje anioły

Posty [ 77 do 114 z 394 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Trudny związek, szukam pomocy

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018