Trudny związek, szukam pomocy - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Trudny związek, szukam pomocy

Strony Poprzednia 1 2 3 4 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 76 z 394 ]

39 Ostatnio edytowany przez terazszczesliwa (2019-01-13 00:21:49)

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Nie wprowadzające dziewczyny w błąd i tak ma dużo na głowie, alimenty załatwia się w kraju w którym przebywa dziecko, jeśli planujesz jego pobyt i edukację w Pl załatwiasz w Pl.

Co powiedzieć dziecku? Prawdę bo po pierwsze jesteś matka i chyba nie chcesz własnego dziecka oklamac po drugie prawda zawsze wyjdzie na jaw i zawsze się obroni a po trzecie ten bardzo młody człowiek na to poprostu zasługuje, tylko dostosowana do jego dojrzałości i jego pytań. Zasada jest taka mówisz dziecku tyle ile ono chce wiedzieć, może ono jeszcze długie lata nie zapytać dlaczego się rozstaliscie bo nie będzie gotowe na taką bombę informacyjna (na kłamstwo również). Jeśli zapyta to tata je kocha ale mieszka w innym kraju/innym domu bo tak zdecydowaliscie oboje koniec tematu. W Pl podejdź do najbliższej poradni psychologiczno- pedagogicznej i poproś o rozmowę z pedagogiem opiekuńczo-wychowawczym lub psychologiem dziecięcym takie konsultacje są darmowe, możesz zapisać się na zajęcia szkoły dla rodziców będziesz mogła pytać doświadczonych ludzi do woli jak bezboleśnie przeprowadzić dziecko przez ten etap w życiu. Da się trzymam kciuki.

Doczytałem że chcesz powiedzieć dziecku że jedziecie na wakacje - skąd ten pomysł? Planujesz rozmyslic się i wrócić? Porwać dziecko? Jeśli planujesz uprowadzenie rodzicielskie to przemysl to proszę.

Zobacz podobne tematy :

40

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Nie porwac, nic z tych rzeczy. Po prostu nieraz juz przyjezdzalismy w odwiedziny i nie mowilam dziecku po.co.i na jak dlugo, po prostu ze jedziemy do babci, a bywalo ze bylismy tam nawet cale wakacje lub 2-3miesiace. Teraz bylaby taka roznica, ze juz bysmy nie wrocili... z alimentami wiem ze bedzie problem bo albo nic nie da, albo bedzie przesylal chwile po dobroci z mysla ze zmienie zdanie. Szczerze to.nie liczę na kase, bo z niego kombinator i jak.sie uprze to moge chodzic po sądach i.i tak sie wywinie. Jako wisienka na torcie dodam, ze ma syna z poprzedniego małżeństwa na ktorego nie placi. Jak.go poznalam to go namawialam, ale on twierdzi ze jesli.nie widuje dziecka bo matka nie pozwala, to nie bedzie placic i koniec. Wiem ze tak moze byc i ze mna. Tak, wiem. Wrabalam się. Jeszcze lepiej - jak znalazlam jego prawie dorosle juz dziecko ktorego nie widzial od urodzenia w mediach społecznościowych i mu pokazalam to sie ucieszyl, ale powiedział, ze nie zamierza nawiązywać znajomości bo musiałby płacić alimenty... macie pelny obraz.

41

Odp: Trudny związek, szukam pomocy
ulle napisał/a:

Jeśli chodzi o dziecko, chwała Bogu na razie jest malutkie, ale potem w przyszłości raczej nie mów dziecku o kochających sue, ale niedogadujacych się rodzicach, bo to kompletny absurd. Mów, że tato je kocha, ale z wami nie mieszka, informacje zawsze staraj się dostosować do wieku dziecka, możesz zapytać psychologa w jaki sposób i co powiedzieć dziecku.
Nie wiem czy dobrze cię zrozumiałam, ale czy ty zamierzasz wrócić do Polski, do swoich rodziców? Musisz więc ogarnąć sprawę alimentów tam na miejscu, gdzie teraz mieszkasz i wiele innych spraw.
Bardzo ci kibicuje.
Jesteś wspaniała mamą i super dzielna dziewczyna no ale nie chwalmy dnia przed zachodem słońca.
Mały słyszy te kłótnie? Gdy czub wyzywał cię od różnych za te bluzkę dla bratanka gdzie był wtedy mały? Widział chamstwo ojca i słyszał co do ciebie mówi? Na pewno tak było.

Moje dziecko niestety slyszalo kilka kłótni... normalnie jak sie zaczyna cos dziac to jak.mam przy sobie dziecko staram sie nie podgrzewac atmosfery, prosze zeby przestal albo przytakuje na wszystko jak chora... a najlepiej jak moge wyjsc to biore dziecko.i znikam az sie nie uspokoi. Ale kilka razy wzial mnie w obroty np. w samochodzie (nie mialam jak uciec...) lub po prostu bylo zimno lub pozno i nasze dziecko slyszalo to wszystko... pare razy tłumaczyłam w amoku, ze tatus brzydko się zachowuje i ze to nieprawda, ze tak nie wolno, ze zaraz przestanie itp ze to bardzo zle ale dziecku krzywdy nie zrobi, bo pewnie sie tego balo... nienawidze siebie za to, ze do tego dopuscilam i plakac mi sie chce na myśl zleknionej malej buzki w moich ramionach... i tak, masz racje, uda mi sie. Za bardzo pragnelam tego dziecka i za bardzo je kocham, zeby go krzywdzic pozwalajac byc swiadkiem takich rzeczy... poza tym moja rodzina jest za mna i wspiera mnie, powiedzialam im o swoich zamiarach. Dzięki Wam. Zawsze jak mialam ochote wrocic, tlumilam to w sobie. Ostatnio jednak po wizycie tu porozmawialam z nimi o moim powrocie, po raz pierwszy w zyciu powiedziałam komuś glosno ze mam tego dosc i ze zakoncze ten.niszczacy związek, moge liczyc na wsparcie w 100%. Tym.bardziej, ze moja rodzina wiele razy byla swiadkami jego fochow i afer o przysłowiowe skarpetki.

42 Ostatnio edytowany przez ulle (2019-01-13 09:50:12)

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Szok z tym jego pierwszym dzieckiem. To rzeczywiście wisienka na torcie, taką wiadomość. W takim razie z tobą on postąpi tak samo.
Ciekawe jak długo szarpała się z nim pierwsza żona po odejściu od niego. Warto szukać analogii, bo istnieje prawdopodobieństwo, że z tobą będzie identycznie.
Ktoś tu pisał o alimentach. Powiem szczerze, że nie znam się na tym, gdzie Anna powinna ubiegać się o alimenty, czy w Polsce, czy tam gdzie mieszkają, więc nie chce wprowadzić jej w błąd.
Niemniej jednak to chyba nie jest tak, że on może sobie nie płacić, bo się uprze. To jego zasrany obowiązek i chyba są metody na to, by zmusić go do płacenia na dziecko.
Anno, czasami jak coś napiszesz, to na mile widać, że jesteś jeszcze kompletnie zielona w sprawach z przemovowym i taka naiwniutka, ale to nic dziwnego. Dopiero zaczynasz przygodę pt "uciekam od przemocowego chama" i z czasem, w miarę jak będzie przybywało ci różnych z nim przepraw, będziesz zdobywała doswiadczenie.
Pocieszające jest, że pierwszego syna on ma gdzieś. Wiem jak to zabrzmiało, ale  z takimi agresorami sprawy wyglądają  zupełnie inaczej niż z normalnymi ludźmi.Matka jego pierwszego syna zabrania kontaktów- bardzo znamienne. Też musiała dostać niezły wycisk, może nawet tam doszło już do fazy, że reguralnue ja lał?
Fakt- wrabalas się nieźle, ale wyjdziesz z tego dla własnego dobra i dobra dziecka
Super, że masz takie oparcie w rodzinie, bo często bywa i tak, że kobieta nie może liczyć na wsparcie bliskich, a i tak uciekają, bo życie z czubem jest po prostu nie do wytrzymania.

43 Ostatnio edytowany przez Sonia2012 (2019-01-13 10:37:17)

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Autorko, widzę, że wyciągasz wnioski, więc będę pisała dalej.

Podzielam pogląd przedmówczyni, sposob ułozenia jego relacji z  pierwszym dzieckiem to bardzo dobra informacja dla Ciebie. Duża szansa, że powieli ten schemat.

Druga sprawa, czy mówić o miłosci ojca dziecku. Moje zdanie- nie mówic. Zapewniać o swojej miłości, babci, cioci- kto tam jeszcze się pojawi w otoczeniu, ale nie ojca. W tak skrajnej sytuacji, gdzie mamy do czynienia ze sprawcą przemocy, czyli człowiekiem poważnie zaburzonym, który wyrządza ogromne krzywdy przede wszystkim swoim najbliższym  ale i ludziom innym w jakikolwiek sposob zaleznym. Dziecko jest delikatne, kruche w sferze emocjonalnej, a  kontakt z zaburzonym ojcem powoduje ogromne zniszczenia w psychice. A Twoim obowiązkiem jest obrona dziecka. Wniosek ? Jesteś inteligentna, dopowiedz sobie. I w sfere bajek włóż teksty pod tytułem- nie będę ograniczac kontaktów z ojcem- bo są w Twoim przypadku totalnie niezasadne.

Trzecia kwestia- wychodzenie z przemocy to proces. Daj sobie czas. Całkiem zrozumiałe są Twoje wahania. Nie win siebie za chwile słabości, każda z nas tego doświadczała. Miej przed sobą cel i wracaj na właściwą drogę.

Zwycięzcy nigdy nie rezygnują, rezygnujący nigdy nie zwyciężają.

Jest mnóstwo ludzi na świecie...którzy powiedzą Ci, że nie dasz rady. Ty musisz po prostu odwrócić się i powiedzieć - No to patrz!

44

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Soniu2012, dokładnie tak- to jest proces. Nie będzie bowiem tak idealnie, że Anna podjęła decyzję i oto bez żadnych wahań po drodze będzie sobie realizowała swoje cele. Zaburzeniec nie będzie przecież przez ten czas siedział i biernie obserwował sytuacje. On wytoczy cały wachlarz swoich argumentów, którymi będą:
- krokodyle łzy, w tym wypróbowany sposób z udawanym zamiarem popełnienia samobójstwa,
- przymilanie się i walenie pięścią w klatę, jak to on zrozumiał swoje błędy i przeprasza i obiecuje, i inne tego typu teatralne gęsty, czyli łabędzi poruszający ofiarę do głębi serca śpiew,
- zastraszanie na różne sposoby, wrzaski, popychanie, a nawet bicie kobiety,
- demolowanie sprzętów w domu, po prostu pokaz siły, naprężanie się i atakowanie na każdym kroku, by ofiarą przestraszyła się i sama siebie ubezwlasnowolnila uznając, że jest głupia i nic niewarta,
- przemoc ekonomiczna, odcięcie od kasy, wynoszenie z domu różnych przedmiotów, branie kredytów albo podstępne wciąganie ofiary w dodatkowe zobowiązania finansowe, tak by ona bała się, że bez niego czeka ją widmo głodu i niekończących się kłopotów finansowych itd
Zaburzeniec będzie bronił się rękami i nogami przed utrata swojego dobrostanu i nie cofnie się przed niczym
Anna może więc po drodze przezywać różne stany, może wątpić w siebie, w swoje racje, może litować się nad czubem i próbować coś naprawiać. Bywa, że ucieczka od popapranca trwa całymi latami, a czasem jest niestety i tak, że ofiara poddaje się, całkowicie traci siły i zostaje. W takim przypadku i ona, i jej dzieci są na kompletnie przegranej pozycji. Dzieci z takich związków mają ogromne problemy w dalszym swoim życiu, bo jak napisałam wcześniej, stają się super łupem dla jakiegoś pomyleńca albo same są agresorami i w każdym wariancie są to ludzie głęboko nieszczęśliwi, no nienadający się do życia wśród ludzi, w związku z drugim człowiekiem
Anno, wybacz sobie więc, jeśli po drodze będziesz miała chwilę słabości i zwątpienia, bo będzie to zupełnie normalne i jak napisała Sonia, będzie to długi i trudny proces.

45 Ostatnio edytowany przez Sonia2012 (2019-01-13 12:35:54)

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Autorko, znalazłam  dla Ciebie artukuł, babka wyjątkowo zna temat . Przeczytaj i wyciągnij wnioski, proszę.

Portret psychologiczny sprawcy przemocy

Mam władzę!
Sprawcy przemocy uwielbiają czuć się panami sytuacji. 100% posłuchu: "wykonać natychmiast!". Albo kiedy indziej, ale na mój rozkaz. Pełna władza, żadnego ociągania.

Drżyjcie, taki jestem silny!
Wszystkie rozbijania sprzętów, wrzaski, wyzwiska itp. służą podnoszeniu własnego poczucia siły. Takie poczucie jest sprawcy potrzebne, aby mieć moc do wymuszania na otoczeniu określonych zachowań. Ale czy naprawdę silny człowiek musi udowadniać na prawo i lewo, jaki jest groźny? Pompuje swoją "moc" poprzez kontrast z otoczeniem okazującym słabość, podporządkowanie. Sprawca często nawet nie jest silny fizycznie - bo nie musi, ofiary i tak się nie bronią. Demonstrować swoją potencjalną siłę za to lubi i potrafi. Służą temu także straszne miny przy wbijaniu noża w kiełbasę, groźby, opowieści, co to on potrafi zrobić. Wszystko to służy przekonaniu otoczenia, że nie można z nim zadzierać, bo i tak się przegra. On zgniecie innych jednym palcem - a przynajmniej chce, żeby wszyscy tak myśleli.

...lecz tchórzem podszyty
W głębi duszy osobę stosującą przemoc przepaja lęk oraz przekonanie o własnej słabości. Wie, że utrata kontroli nad najbliższym otoczeniem skończyłaby się dla niego utratą całego poczucia siły. Dlatego tak agresywnie reaguje na wszelkie przejawy buntu ze strony swoich ofiar. Dlatego właśnie zrobi wszystko, by swoją ofiarę ośmieszyć przed policją, zrobić z niej wariatkę. Broni wszystkiego, co ma - poczucia siły i panowania nad słabszymi. Siła sprawcy powstaje tylko w kontraście sprawca-ofiara, nie istnieje sama w sobie. Sprawcy przemocy domowej są często mało poważani przez kolegów - np. w pracy. A już na pewno nie są tam odbierani jako silni. Dlatego właśnie najczęstszym układem przemocy jest mężczyzna-sprawca i kobieta-ofiara. Tu od razu mężczyzna czuje się silniejszy - bo kobieta jest z natury na ogół słabsza fizycznie (lub za taką uchodzi i sama w to wierzy). Kobieta mająca dzieci jest wiecznie zagoniona i zmęczona, przez co łatwiej ją podporządkować. Matce zależy na dzieciach - ten fakt też jest wykorzystywany przez sprawcę. Często matki zgadzają się na wiele - bo czują się postawione przed wyborem: albo krzywdzę ciebie i siedzisz cicho albo skrzywdzę dzieci. Fakt, czy sprawca jest biologicznym rodzicem tych dzieci czy nie, często ma małe znaczenie. Sprawca nie szanuje ludzi ogólnie, pokrewieństwo nie ma tu większego znaczenia. Liczy się przewaga, jaką czuje sprawca nad słabszym od siebie człowiekiem.

Jak styropian na wszystkich ścianach
Sprawca izoluje ofiary od otoczenia - bo w głębi duszy czuje, że za oknem są silniejsi od niego i że może zostać potraktowany przez nich tak, jak do tej pory traktował słabszych. Izolowanie służy bezpieczeństwu sprawcy, daje mu poczucie, że to on w tych czterech ścianach ma władzę absolutną. Robi, co może, aby ofiara po wyjściu w domu, oczywiście jak najrzadszym, miała nadal zasznurowane usta. Jeśli ofiara jednak coś komuś powie, sprawca od razu zakazuje kontaktu albo pędzi zrobić ofierze fatalną opinię.

Pociąganie za sznurki przypięte do wszystkiego
Boi się także osób i instytucji stających w obronie ofiary. Wie, że każda ingerencja z zewnątrz może zakończyć jego wpływ na ofiary i dlatego ucieka się do wszelkich metod, aby przekonać ludzi z zewnątrz o swojej racji. Przykładem może być zachowanie sprawców w czasie interwencji policji po awanturze domowej. Sprawca używa wtedy wielu argumentów, często w następującej kolejności:
1. ma rację, robi słusznie - i zrobi wiele, żeby przekonać o tym funkcjonariuszy
2. ofiara jest wariatką,
3. to ofiara jest prawdziwym sprawcą,
4. on jest niewinny,
5. musi bronić siebie i dlatego wynikła awantura,
6. nic nie zrobił, ofierze się wydaje,
7. próbuje "zakumplować się" z interweniującymi, aby stanęli po jego stronie (odwołuje się do "męskiej solidarności", kpi z ofiary, itp.)
8. udaje potulnego, uprzejmego i rzeczowego przy osobach z zewnątrz a rozhisteryzowana tym oszukaństwem ofiara wychodzi na "wariata";

Sprytnie manipuluje uczuciami ofiary i jej podstawowymi lękami oraz potrzebami: nie dam pieniędzy, nie będziesz miała za co jeść i nakarmić dzieci, zabiorę dzieci bo jesteś złą matką, zabiorę ci dokumenty i będziesz nikim, wyrzucę cię z mieszkania, zabiorę ci wszystko, to wszystko jest moje nie twoje, nie masz żadnych praw. Komunikuje całym sobą: "Beze mnie jesteś nikim i musisz się zgadzać na wszystko, co mówię i robię".

Ten komunikat zniewala ofiarę. Odbiera siły do poszukiwania pomocy oraz resztki poczucia godności. A sprawcy właśnie o to chodzi - bo jego siła nie bazuje na prawdziwej sile, tylko na pozornej słabości ofiary. Sprawca staje się coraz silniejszy, bo to ofiara staje się coraz słabsza psychicznie. Dlatego tak bardzo sprawcy zależy na izolacji i podporządkowaniu ofiary - na tym opiera się jego poczucie wartości, siły i wszechmocy.

O smutnej przeszłości
Przemoc rodzi przemoc. Prawie wszyscy sprawcy przemocy w dzieciństwie i/lub młodości byli krzywdzeni, zaniedbywani, bici czy molestowani seksualnie. W pewnym sensie "oddają" to, co dostali jako słabsi i bezbronni. To powoduje, że portret sprawcy, gdy patrzy się na niego z boku, jest straszny, lecz także i potwornie smutny, bo wściekłe oczy i wrzaski oraz podniesione pięści skrywają w głębi małego, płaczącego, posiniaczonego i skrzywdzonego chłopca.

Ta smutna przeszłość nie zwalnia jednak nikogo z obowiązku panowania nad swoją agresją i emocjami. Niczego nie usprawiedliwia. Wiele osób doświadczyło w dzieciństwie wielkich krzywd, a mimo to szanują innych i siebie. To jest możliwe.

Powyższy opis zapewne nie ujmuje wszystkich cech sprawcy przemocy - bo każdy sprawca jest człowiekiem i ma swoje indywidualne, niepowtarzalne cechy. Nie wszystkie z wymienionych cech są konieczne, aby zostać sprawcą. Pamiętaj też, że nie każdy, kto ma takie cechy, bije bliskich i ubliża ludziom wokół siebie. Są osoby, które potrafią swoje wady i frustracje rozładować w inny sposób niż poprzez przemoc. To jest możliwe i warto nad tym pracować!

Paulina Chocholska,
psycholog, psychoterapeuta

Zwycięzcy nigdy nie rezygnują, rezygnujący nigdy nie zwyciężają.

Jest mnóstwo ludzi na świecie...którzy powiedzą Ci, że nie dasz rady. Ty musisz po prostu odwrócić się i powiedzieć - No to patrz!

46

Odp: Trudny związek, szukam pomocy
Aaannaaa napisał/a:

Nie porwac, nic z tych rzeczy. Po prostu nieraz juz przyjezdzalismy w odwiedziny i nie mowilam dziecku po.co.i na jak dlugo, po prostu ze jedziemy do babci, a bywalo ze bylismy tam nawet cale wakacje lub 2-3miesiace. Teraz bylaby taka roznica, ze juz bysmy nie wrocili... z alimentami wiem ze bedzie problem bo albo nic nie da, albo bedzie przesylal chwile po dobroci z mysla ze zmienie zdanie. Szczerze to.nie liczę na kase, bo z niego kombinator i jak.sie uprze to moge chodzic po sądach i.i tak sie wywinie. Jako wisienka na torcie dodam, ze ma syna z poprzedniego małżeństwa na ktorego nie placi. Jak.go poznalam to go namawialam, ale on twierdzi ze jesli.nie widuje dziecka bo matka nie pozwala, to nie bedzie placic i koniec. Wiem ze tak moze byc i ze mna. Tak, wiem. Wrabalam się. Jeszcze lepiej - jak znalazlam jego prawie dorosle juz dziecko ktorego nie widzial od urodzenia w mediach społecznościowych i mu pokazalam to sie ucieszyl, ale powiedział, ze nie zamierza nawiązywać znajomości bo musiałby płacić alimenty... macie pelny obraz.

to tym bardziej jeśli dziecko przyzwyczajone do odwiedzin w Pl zjedz z nim mówiąc że jedziecie do Pl i tyle. Z tym starszakiem Twojego męża jakoś mnie nie zaskoczyłas przynajmniej masz jasno i wyraźnie pokazane że dzieci go średnio interesują on sobie szybciej będzie nowej kobiety szukał niż walczył o malca. Pretensji do siebie nie miej, stało się i się nie dostanie masz  dziecko i powód żeby mądrze życiem pokierować Ty i dziecko musicie być bezpieczni i szczęśliwi. Dobrze ze masz wsparcie w rodzinie to jest szczęście w nieszczęściu.

47

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

"Zrobi wszystko, zeby osmieszyc przed policja", Boze jakie to prawdziwe. Ostatnio bylam gotowa zadzwonic, jechalismy autem, najpierw blagalam a potem juz zaczelam na caly glos wrzeszczec zeby juz przestal i.zeby zostawil mnie w spokoju, cala bylam zaplakana. Powiedzial, spojrz na siebie, myślisz ze ci uwierza? Powiem ze sie nacpalaś, patrz jak sie zachowujesz". Ręce mi opadly.. nie zadzwonilam..
Nigdy nie zabronil mi wychodzic z domu, ale wyjatek potwierdza regule. Poza tym wszystko sie zgadza..... byl bity jako dziecko za lobuzerskie wybryki, wierdzi ze "takie byly czasy i na dobre mu to wyszlo". Ale naszego dziecka nigdy nie tknal, nie pozwolilabym, bo.mam.inne metody wychowywcze.
Tak, nie szanuje nikogo. Wszystkich wysmiewa. On jest najmądrzejszy. Ten jest debilem, ten idiota, ten da*nem, ta kur... nawet ogladajac tv z każdego sie nasmiewa. Ubior, wyglad, wszystko. A samemu mu daleko do.idealu. Wiele z nim przezylam, wiele zlego ale i wiele dobrego (dzis pancio jest mily, chyba rusza mnie sumienie jak ktos kiedys pisal, zwracam teraz na to uwage) i nie moge wyzbyc sie poczucia żalu. Czuje sie winna, ze go zostawiam samego ale wiem ze to zle myslenie, musze to przegryzc i myslec o celach. Moze jak mi da popalic jak odejde (juz sie nastawiam) to przestane go.zalowac. Ale tak.jak piszecie nie moge byc z nim dla miesiaca miodowego, po ktorym moj swiat znow sie wali. Dziękuję za artykul. Bede wracac do niego, posty tez czytam po kilka razy, zeby mi sie utrwalily.

48

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

to tym bardziej jeśli dziecko przyzwyczajone do odwiedzin w Pl zjedz z nim mówiąc że jedziecie do Pl i tyle. Z tym starszakiem Twojego męża jakoś mnie nie zaskoczyłas przynajmniej masz jasno i wyraźnie pokazane że dzieci go średnio interesują on sobie szybciej będzie nowej kobiety szukał niż walczył o malca. Pretensji do siebie nie miej, stało się i się nie dostanie masz  dziecko i powód żeby mądrze życiem pokierować Ty i dziecko musicie być bezpieczni i szczęśliwi. Dobrze ze masz wsparcie w rodzinie to jest szczęście w nieszczęściu.

Jakos mi.sie wydaje, ze bedzie chcial widywac nasze dziecko bo jest z nim zwiazany, choc jeśli chodzi o opiekowanie sie to slabo wypada, tzn większość obowiazkow spadlo na mnie, praktycznie sama wychowuje dziecko od maleho, on woli spac. Byl nawet na tyle bezczelny, ze kiedy ja mialam grype zoladkowa a nasze dziecko ok. 6 miesiecy, to on spal, a ja musialam ogarniac dom i zajmowac sie szkrabem. Na nic prosby o pomoc... ale moze tak jak piszecie na poczatku bedzie chcial,bo pomysli ze mu zabronie, a potem to oleje... przynajmniej wiem na co sie nastwiac. W koncu macie większe doświadczenie. Dzięki.

49 Ostatnio edytowany przez Aaannaaa (2019-01-13 17:16:24)

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Aha czasem jest super tatusiem i pomocnikiem w domu, ale najbardziej rwie sie do opieki kiedy miedzy nami jest zle, np kiedy nie rozmawiamy. Albo po klotni. Jakby czul, ze u mnie jest spalony i nic nie nagada i wtedy nadskakuje dziecku i chce pokazac jakim jest super tata. Ja to tez czuje jakby chcial mi dac popalic. "nie bede z toba gadal, teraz jestem super tata i mam dziecko, patrz jak sie dogadujemy, patrz jak sie ze mna bawi, nie jestes nam do niczego potrzebna" Tylko jeśli ja im.nie przeszkadzam i pozwalam, to szybko sie tym.nudzi. taka manipulacja. A jak już sie pogodzimy, to znow woli lezec na kanapie niz bawic sie z dzieckiem. Taki przypadek...

50 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2019-01-13 19:46:40)

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Ja miałam 40 gorączki zasnelam to mnie przyszedł obudzić z pielucha i dzieckiem 2 letnim pod pachą bo młody zrobil kupę tak że tule mocno i wiem co przechodzisz, dacie japy w samochodzie przy dziecku też przerabialam a tłumaczenie że dziecko się boi skwitowal - przecież to Ty mnie wulgaryzm boi się przez Ciebie hmm. Dasz radę jak wiele z nas.

51

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Zrób coś dla mnie i przeczytaj książkę "moje dwie głowy" i blog uciekamy do przodu

52

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Książka " Moje dwie głowy" dla mnie swego czasu była jak Biblia. Kilka lat temu nie można było kupić jej w księgarni ani nawet zamówić, kupowałam przez internet, nie wiem jak jest teraz. Jeśli chodzi o blog " Uciekamy do przodu", to zdaje się, że nie można tam wejść, wyświetla mi się jakaś gazeta, chyba Fakt, ale może coś źle robiłam. Dla autorki najlepszy będzie portal niebieskiej linii o przemocy w rodzinie. Portal ostatnie wpisy ma chyba z 2013 roku, ale temat ciągle jest na czasie, a historię tam opisane idealne dla Anny, da też porady psychologów specjalizujących się właśnie w tematyce przemocy w rodzinie. Warto poczytać.

53 Ostatnio edytowany przez terazszczesliwa (2019-01-13 18:19:50)

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Jasne że warto, ja moje dwie głowy kupiłam przez ebay też nie mieszkam w Pl, tak to biblia, smutna biblia oczy otwiera. Teraz widzę że uciekamy do przodu nie wyświetla się? Szkoda

Wszystko co zawiera hasła przemoc, socjopata, toksyczny związek, czerwone lampki, narcyzm poszukaj autorko warto znajdziesz dużo rad.

54

Odp: Trudny związek, szukam pomocy
ulle napisał/a:

Jeśli chodzi o blog " Uciekamy do przodu", to zdaje się, że nie można tam wejść, wyświetla mi się jakaś gazeta, chyba Fakt, ale może coś źle robiłam.

Ulle, o tym mówisz? http://mojedwieglowy.blogspot.com

55

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Nie, nie o tym. Był taki blog uciekam/y do przodu, nawet pisałam tam jako tula, ale niestety nie ma go już.

56

Odp: Trudny związek, szukam pomocy
ósemka napisał/a:
ulle napisał/a:

Jeśli chodzi o blog " Uciekamy do przodu", to zdaje się, że nie można tam wejść, wyświetla mi się jakaś gazeta, chyba Fakt, ale może coś źle robiłam.

Ulle, o tym mówisz? http://mojedwieglowy.blogspot.com

Nie wiem jak Ulle ale ja mam inny na myśli

57

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Wiem jaki masz na myśli, bo przed chwilą weszłam w link, który podałaś i też znam ten blog, ale ja piszę o zupełnie innym, swego czasu bardzo popularnym.

58

Odp: Trudny związek, szukam pomocy
terazszczesliwa napisał/a:
ósemka napisał/a:
ulle napisał/a:

Jeśli chodzi o blog " Uciekamy do przodu", to zdaje się, że nie można tam wejść, wyświetla mi się jakaś gazeta, chyba Fakt, ale może coś źle robiłam.

Ulle, o tym mówisz? http://mojedwieglowy.blogspot.com

Nie wiem jak Ulle ale ja mam inny na myśli

To zapewne ona również smile
Dzięki

59

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Wbrew 4 przykazaniu ja i socjopata - jeszcze pamietam, dużo mi dały te blogi pomagają wstać z podlogi

60

Odp: Trudny związek, szukam pomocy
ulle napisał/a:

Wiem jaki masz na myśli, bo przed chwilą weszłam w link, który podałaś i też znam ten blog, ale ja piszę o zupełnie innym, swego czasu bardzo popularnym.

ok smile pozdrawiam

61

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Co do autorki jeszcze dbaj o siebie, jedz odpowiednio, relaksujące kąpiele w solankach ja serio pisze stres w tym czasie w jakim jesteś tak daje popalić że kobiety ładują w psychiatrykach albo na ciężkich lekach. Znajdź sobie coś co Cię odpręża: muzyka, serial, joga cokolwiek byle nie alkohol, coś co kojarzy Ci się dobrze i w to uciekaj. Staraj się wysypiac wtedy mózg lepiej działa cała struktura jest silniejsza, może delikatne środki uspokajające typu melisa, kozlek lekarski. Nie daj się dziewczyno a wszystko ułoży się dobrze tzn się nie ułoży, Ty ulozysz.

62

Odp: Trudny związek, szukam pomocy
terazszczesliwa napisał/a:

Ja miałam 40 gorączki zasnelam to mnie przyszedł obudzić z pielucha i dzieckiem 2 letnim pod pachą bo młody zrobil kupę tak że tule mocno i wiem co przechodzisz, dacie japy w samochodzie przy dziecku też przerabialam a tłumaczenie że dziecko się boi skwitowal - przecież to Ty mnie wulgaryzm boi się przez Ciebie hmm. Dasz radę jak wiele z nas.

Dokladnie, przeze mnie sie boi... tez to slyszalam. E szkoda gadac, skurw..ele chca dzieco, obiecuja poprawy, opowiadaja jskimi to tatusiami beda a potem wszystko robimy same. Moj ANI RAZU przez pierwszy rok.nie wstał do.dziecka, mimo.ze bylam wykonczona bo jeszcze chorowałam w międzyczasie, potem tez lepiej nie bylo. Pozdrawiam kochana. Jak.u Ciebie dzis? Odeszlas?

63

Odp: Trudny związek, szukam pomocy
Aaannaaa napisał/a:
terazszczesliwa napisał/a:

Ja miałam 40 gorączki zasnelam to mnie przyszedł obudzić z pielucha i dzieckiem 2 letnim pod pachą bo młody zrobil kupę tak że tule mocno i wiem co przechodzisz, dacie japy w samochodzie przy dziecku też przerabialam a tłumaczenie że dziecko się boi skwitowal - przecież to Ty mnie wulgaryzm boi się przez Ciebie hmm. Dasz radę jak wiele z nas.

Dokladnie, przeze mnie sie boi... tez to slyszalam. E szkoda gadac, skurw..ele chca dzieco, obiecuja poprawy, opowiadaja jskimi to tatusiami beda a potem wszystko robimy same. Moj ANI RAZU przez pierwszy rok.nie wstał do.dziecka, mimo.ze bylam wykonczona bo jeszcze chorowałam w międzyczasie, potem tez lepiej nie bylo. Pozdrawiam kochana. Jak.u Ciebie dzis? Odeszlas?

Odeszlam 6 lat temu ale co po drodze przeszlam to książkę można napisać smile teraz mieszkam z synkiem i mamy spokój, mój syn to już prawie nastolatek. Jeśli jesteś ciekawa jak to u mnie było daj znać wyślę Ci pw bo to nie wątek o mnie. Ja i dziecko mamy się dobrze a on zerwał właśnie czy wrócił (bo to się zmienia co godzinę) do 5 tej z kolei ofiary.

Mój też się dzieckiem nie zajmował chyba że przy obcych i pod publiczne lub żeby mnie wkurzyc wtedy był/jest ojcem roku smile

64 Ostatnio edytowany przez Ewa9095 (2019-01-13 23:09:53)

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Przede wszystkim ustal granice (one i tak nic nie dadza) powiedz że jeżeli jeszcze raz Cię wyzwie lub popchnie to koniec z wami ( to dobry argument na później że zrywalas a on się nie wykorzystywał kolejnych szans.) Ustalenie granic w twojej głowie pozwoli Tobie na złość kiedy on zacznie zasady łamać.
Jak zacznie Cię wyzywac pozwól sobie na wewnętrzną złość na męża, na ból, na nienawiść. Zacznij go nienawidziec I unegatywnij go sobie w głowie, po awanturach myśl o tym co złego Ci zrobił tak aby to uczucie nienawiści w Tobie narastalo, w ten sposób przestaniesz go kochać...
Mi pomogło wychodzenie w normalne towarzystwo gdzie widziałam normalne pary i normalne zachowanie, oglądanie seriali i filmów gdzie też widziałam normalne relacje, to pozwoliło mi na smutek że mam tak źle I na złość na niego.
Będzie Ci łatwiej od niego odejść I pamiętać dlaczego odeszłas, bedzie Ci łatwiej odejść gdy go nie będziesz kochała.

65

Odp: Trudny związek, szukam pomocy
Ewa9095 napisał/a:

Przede wszystkim ustal granice (one i tak nic nie dadza) powiedz że jeżeli jeszcze raz Cię wyzwie lub popchnie to koniec z wami ( to dobry argument na później że zrywalas a on się nie wykorzystywał kolejnych szans.) Ustalenie granic w twojej głowie pozwoli Tobie na złość kiedy on zacznie zasady łamać.
Jak zacznie Cię wyzywac pozwól sobie na wewnętrzną złość na męża, na ból, na nienawiść. Zacznij go nienawidziec I unegatywnij go sobie w głowie, po awanturach myśl o tym co złego Ci zrobił tak aby to uczucie nienawiści w Tobie narastalo, w ten sposób przestaniesz go kochać...
Mi pomogło wychodzenie w normalne towarzystwo gdzie widziałam normalne pary i normalne zachowanie, oglądanie seriali i filmów gdzie też widziałam normalne relacje, to pozwoliło mi na smutek że mam tak źle I na złość na niego.
Będzie Ci łatwiej od niego odejść I pamiętać dlaczego odeszłas, bedzie Ci łatwiej odejść gdy go nie będziesz kochała.


No.wlasnie, przemoc przemoca, ale czlowiek.glupi i gdzies sentyment trzyma. Bo przeciez po ostatniej aferze miesiac byl dobry, chcial dobrze. Jakos sie rozmywa troche to co zle. Jakos nad soba panowal, sam mowil i pytal czy tak jest ok, ze stara sie hamowac. Ale co z tego jak po.miesiacu przychodza dwa dni strzelania min, fochow i "spierda..j" na kazde moje slowo lub pytanie, bo nie mialam ochoty na seks wtedy co on (stan zapalny, ale duren.nie zrozumie) i obraza majestatu. Nawet nie da sie nic ustalic, zaplanowac, bo pan obrazony ze nie dostal co.chcial. a potem fazy od rana o bzdury, darcie gęby, trzaskanie drzwiami, i znow kur...o dziw..o szmato zaje...na itp. Tak.jak piszesz staram sie od kilku miesięcy pielegnowac w sobie ten zal i ta wscieklosc i tlumacze, ze te dobre dni zaraz przewieje huragan i bedzie sroga burza, ze bedzie placz, ze moze znow dostane w twarz, ze znow mnie popchnie i co.najgorsze, ze moze znow moje dziecko bedzie musialo byc mimowolnym swiadkiem tych scen...

Jest mi glupio, kiedy ja w glowie ukladam plany na najbliższe miesiące bez niego, a on w tym czasie myje naczynia lub zabawia dziecko. Ale potem mysle - moze jutro znow wstanie lewa noga i bedzie awantura na całego a ja bogu ducha winna znow bede wyć dlaczego po ostatniej aferze nie odeszlam. Tak jak piszecie, musze sobie uświadomić, ze mam prawo tak czuc, miec metlik w glowie. Ze to normalne, ze robie sobie wyrzuty ze go opuszcze bo przecież bylo tez tyle pieknych chwil. Ale nie da sie tak żyć, no nie da sie. Za bardzo siebie szanuje, za bardzo kocham swoje dziecko. I.nie chce zeby moi rodzice plakali w duszy, ze ich corka dala sie omotac jakiemus frajerowi, ktory nia poniewiera i doprowadza do bladej.goraczki.

Kilka dni temu jak.juz sie zaczelo bieganie po domu, nerwowka, szukanie rzeczy, sapanie, syczenie i.ataki, jakies nie wiadomo co, dostalam takiego jakiegos wewnetrznego ataku, ze wszystko sie we mnie trzeslo i myslalam ze wyzione ducha. Doprowadzil mnie do takich nerwow, ze trzymalam sie kuchenki i ledwie oddychalam. Szczescie ze nie bylo w domu dziecka. Jedna z Was pisala, ze musze o siebie zadbac i to prawda. Nie moge mu sie dac zniszczyc do konca. Bo i tak mnie rozszarpal psychicznie przez ostatnie lata. Boze co ja bym dala zeby byl taki do rany przyloz caly czas, zeby sie normalnie posprzeczal, bo to tez umie. Ale te akcje znienacka, to jest nie do przeskoczenia. Ja naprawdę przyszłam tu z nadzieją, ze ktos mi napisze, ze dobry psychiatra temu zaradzi..... no ale rzeczywistość jest inna i trzeba sie z tym pogodzić.
Wiele razy groziłam, ze odejde, ze sie wyprowadze. Ze jeszcze jedna akcja i koniec. I bylo fajnie, byla poprawa - do następnej awantury....... macie racje ze jesli sie nie zmienil przez tyle lat, to dlaczego teraz na wiesc o kolejnym "odejściu" mialby to zrobic?

Przeciez jesli by sie to zdarzylo raz czy dwa to sam by cos z tym zrobił, sam by sie opanowal, pomyślalby o dziecku. A on wpada w amok i licza sie tylko wyzwiska i.zeby mi dokopac. Poza tym on sie ze mnie śmieje, wyśmiewa, ze zawsze jak jest cos nie tak miedzy nami to.ja chce odchodzic. Nie. Ja chce odchodzic bo jego reakcje sa niewspolmierne do sytuacji. Jeśli bym go zdradzila - spoko niech mnie zwyzywa od ku... i niech odejdzie. W ogole bym.sie nie zdziwila. Choc cywilizowany czlowiek nawet to zalatwia inaczej. A szkoda gadac, wiecie jak jest. Dziekuje za wsparcie i przepraszam za chaotyczny ton, ale mam tysiac mysli w glowie i malo czasu, bo jakby mnie przylapal ze to pisze to olaboga.

66

Odp: Trudny związek, szukam pomocy
terazszczesliwa napisał/a:

Co do autorki jeszcze dbaj o siebie, jedz odpowiednio, relaksujące kąpiele w solankach ja serio pisze stres w tym czasie w jakim jesteś tak daje popalić że kobiety ładują w psychiatrykach albo na ciężkich lekach. Znajdź sobie coś co Cię odpręża: muzyka, serial, joga cokolwiek byle nie alkohol, coś co kojarzy Ci się dobrze i w to uciekaj. Staraj się wysypiac wtedy mózg lepiej działa cała struktura jest silniejsza, może delikatne środki uspokajające typu melisa, kozlek lekarski. Nie daj się dziewczyno a wszystko ułoży się dobrze tzn się nie ułoży, Ty ulozysz.

Dziękuję za dobre rady:). Alkoholu nie pije, a odstresem.dla mnie jest kiedy wychodze z dzieckiem z domu, jego radosc i usmiech, tak mocno go kocham!!! Nawet kolezanki zaniedbuje bo.wole poganiac z dzieckiem w parku lub zabrac je w fajne miejsce. Ale tak, jakos sie jeszcze musze podreperowac, bo nerwice mam na pewno, jeszcze mnie zoladek ostatnio boli i nie wiem co sie dzieje. W ub. Roku w desperacji po kolejnej awanturze nastraszylam go, ze mam nerwice i wrzody na zoladku, ze lekarz chce mi dac silne leki, ze to przez to co on mi funduje od czasu so czasu. Myslicie, ze sie przejal? Owszem, na poczatku bylo jakies zainteresowanie. Ale nastepna jazda niedlugo później i w sumie nic to nie dalo. Nie powiem bo.o inne aspekty mojego zdrowia dba, ale zdrowie psychiczne ma chyba gdzies. Dzis mamy cichy dzien, bo wczoraj byla wojna. To powiedzial dziecku ze on wstaje w nocy zeby dac mleko itd a za pare dni jak sie unormuje znow bedzie mial wszystko w d... nie powiem bo posprzata w domu i nieraz jest cudowny, ale przychodzi czas ze zamienia sie w POTWORA, wali piescia w drzwi, zagania mnie do lazienki gdzie sie chowam przed jego atakami, o innych rzeczach nie wspomne bo.nawet tu będąc anonimowa powiem szczerze ze sie wstydze, ze na to pozwolilam...

67

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Dobry psychiatra może i by zaradzil ale czy on na terapię pójdzie? Nie ma szans, w jego oczach to z Tobą jest problem nie z nim.

Co do metliku w głowie nasz mózg jest skonstruowany tak że wypiera traumy i pamięta tylko rzeczy dobre w ten sposób się broni to jest naturalne. Zawsze po gorszym dniu zapisuj, prowadź pamiętnik, pomóż mózgów podjąć dobra decyzję. Poświęć kilka godzin i śpisz wszystko co złego Tobie i dziecku zrobił i wracaj do tego w razie wahania. Ja po kilku latach nadal się łapie na tym że on może taki zły nie jest a potem sobie przypominam smutne fakty.

68

Odp: Trudny związek, szukam pomocy
Aaannaaa napisał/a:

gdzieś sentyment trzyma.
Bo przeciez po ostatniej aferze miesiac byl dobry, chcial dobrze. Jakos sie rozmywa troche to co zle.
Jakos nad soba panowal, sam mowil i pytal czy tak jest ok, ze stara sie hamowac.
Ale co z tego jak po.miesiacu przychodza dwa dni strzelania min, fochow i "spierda..j" na kazde moje slowo lub pytanie,
i tlumacze, ze te dobre dni zaraz przewieje huragan i bedzie sroga burza, ze bedzie placz, ze moze znow dostane w twarz, ze znow mnie popchnie i co.najgorsze, ze moze znow moje dziecko bedzie musialo byc mimowolnym swiadkiem tych scen...
moze jutro znow wstanie lewa noga i bedzie awantura na całego a ja bogu ducha winna znow bede wyć dlaczego po ostatniej aferze nie odeszlam.
musze sobie uświadomić, ze mam prawo tak czuc, miec metlik w glowie. Ze to normalne, ze robie sobie wyrzuty ze go opuszcze bo przecież bylo tez tyle pieknych chwil.
Wiele razy groziłam, ze odejde, ze sie wyprowadze. Ze jeszcze jedna akcja i koniec. I bylo fajnie, byla poprawa - do następnej awantury....... macie racje ze jesli sie nie zmienil przez tyle lat, to dlaczego teraz na wiesc o kolejnym "odejściu" mialby to zrobic?

Przyłączając się do tego, co już wcześniej dziewczyny napisały i to co zacytowałam wyżej - masz klasyczne objawy uzależnienia. Dobrze, że powoli zdajesz sobie z tego sprawę.
Ostatnio przeczytałam wywiad z kobietą, która uciekła od przemocowca. Polecam Ci abyś go przeczytała. Jest na stronie wirtualnej polski zatytułowany: "Dasz się ugotować żywcem. Psychofag wygląda zwyczajnie, a zamienia życie w koszmar". Jakbym czytała o tym co Ty przechodzisz. Przeczytaj.
Życzę dużo siły.

69

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Przeczytane. Bylam tez na stronie niebieskiej linii. Tak to przemoc psychiczna. W najczystszej postaci. tylko sie upewniam, ze zrobie dobrze, tylko bede miusiala isc gdzies po pomoc psychologiczna. Ten wątek daje mi duzo sily i chcialabym porozmawiać ze specjalistą w cztery oczy, pewnie troche sie wyplakac, potwierdziliscie, ze to wskazane. Czy inne osoby tez moga sie wypowiedzieć w kwestii psychiatry? Czy dac mu ultimatum i powiedzieć, ze albo idzie sie leczyc albo koniec? Mialabym podkladke, ze probowalam wszystkiego. Wielszosc z Was mowi, ze nie pojdzie i tak pewnie bedzie (jestem jeszcze troche naiwna, wiem) ale chcialabym sprobowac ostatniej deski ratunki i w razie czego potem moge mu wytknac, ze przeciez mial możliwość ratowania zwiazku a nie skorzystal, mie chcial sobie pomoc. Kilka mięsiecy temu powiedzial ze pojdzie, ale to ja odpuscilam, juz do tego nie wrocilam. Ciekawe co by zrobil gdybym parla na wizyte u specjalisty.
I czy jest możliwość, zeby do psychiatry isc razem? Obawiam sie, ze jak pójdzie sam to nie powie co mi robi, pojdzie na odczepke. Czy jest mozliwa jakas terapia malzenska? Chciałabym, zeby lekarz wiedzial to, co Wy, ze dochodzi do popychania, przemocy slownej, ze byl juz noz na gardle, ze kilka razy dostalam w twarz i nogi (uderzal po lydkach, zeby pewnie nie bylo widac). Napiszcie prawde, pewnie sie smiejecie ze jestem glupia i ciagle sie ludze. Ale chce znac prawdę, wiem ze tu nikt mi zle nie doradzi. Pewnie nie pozwoli na powiedzenie glosno tego, co mi robi, bo bedzie sie bal.

70

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Moim zdaniem, żeby się zmienił, musiałby chcieć.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

71

Odp: Trudny związek, szukam pomocy
Cyngli napisał/a:

Moim zdaniem, żeby się zmienił, musiałby chcieć.

Niby chce ale wiesz... gdyby chcial to.tez by sie opanowal jak.go prosze zeby nie darl mordy przy dziecku... a jego nawet to.nie rusza.. tak mu chyba wygodnie. Tylko sie śmieje nieraz i.mowi "ze mnie to jest skurw...syn" a ja przytakuje. Jego to smieszy, jakby byl z tego dumny ze taki z niego skur..iel.

72

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Mieszkasz w Niemczech, jesli dobrze przeczytałam. Na jakim poziomie znasz język? Czy jestes w stanie rozpocząć pracę psychoterapeutyczną w ym języku?

Co do niego, to nie psychiatra, tylko psychoterapeuta. Wspolna terapia nie ma sensu, Pisałam o tym wczesniej.

Zwycięzcy nigdy nie rezygnują, rezygnujący nigdy nie zwyciężają.

Jest mnóstwo ludzi na świecie...którzy powiedzą Ci, że nie dasz rady. Ty musisz po prostu odwrócić się i powiedzieć - No to patrz!

73

Odp: Trudny związek, szukam pomocy
Sonia2012 napisał/a:

Mieszkasz w Niemczech, jesli dobrze przeczytałam. Na jakim poziomie znasz język? Czy jestes w stanie rozpocząć pracę psychoterapeutyczną w ym języku?

Co do niego, to nie psychiatra, tylko psychoterapeuta. Wspolna terapia nie ma sensu, Pisałam o tym wczesniej.

Mieszkam w Anglii. Dobrze znam język. Ale tu z tego co wiem jeśli jest podejrzenie przemocy w rodzinie to zawiadamiana jest policja lub opieka spoleczna. Nawet widzialam kiedys u lekarza taką karteczke ze jesli lekarz podejrzewa przemoc w rodzinie zeby dzwonic pod jakis tam numer. Jesli wciagnoeta bylaby w to policja lub inne instutucje, boje sie jego zemsty, jego reakcji. Wiem ze moge dostac mieszkanie socjalne jesli sie zglosze z tym wszystkim, ale najpierw mogą mnie z dzieckiem dac do hostelu, potem sie czeka na lokum. Nie chce tego robic dziecku, wole je zabrac do Polski. Tam ma bezpieczny dom.
Poza tym tyle sie slyszy o.odbieraniu dzieci, ze balabym sie zarzutu ze ma zle w domu i ze by mi.zabrali moj skarb jeśli tu by sie cos wiecej wydarzylo. Tego bym nie przezyla... a psychoterapia online? Slyszalam o.czyms takim. Warto?

74

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Warto.
Zrób pierwszy krok i poszukaj kogoś.
Umów się.

W Anglii masz bardzo dobrą pomoc państwa, nie rozumiem dlaczego nie chcesz skorzystać. Zarówno pomoc spoleczna jak i wsparcie finansowe. Dziecko podlega pod sąd Angielski. Bajka. Masz wszystkie narzędzie do obrony przed sprawcą podane na tacy. W Polsce to jest dopiero horror i matrix jesli chodzi o przemoc.

Jesteś pewna, że rodzina ci pomoże ? Finansowo również? W Polsce jest trudno o pracę na jednym etacie, która wystarczy na godziwe utrzymanie. Wzięłaś to pod uwagę? Jak długo jesteś na emigracji?

Zwycięzcy nigdy nie rezygnują, rezygnujący nigdy nie zwyciężają.

Jest mnóstwo ludzi na świecie...którzy powiedzą Ci, że nie dasz rady. Ty musisz po prostu odwrócić się i powiedzieć - No to patrz!

75

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Ale jeśli odejdę tu, to jestem sama, zupelnie sama z tym wszystkim. Nawet jesli panstwo zapewni mi byt, to co dalej? Ja i tak nie chce tu byc, nie jestem tu dlugo i choc bym sobie poradzila, to nie wyobrażam sobie. Wiem ze moja rodzina mi pomoze, jego rodzina tez. Wiedza, ze to warat. Kochaja go, ale wiedza jaki jest. Kiedys byli swiadkiem jednej ze scen w jego domu rodzinnym. Sami namawiali mnie do odejscia. Wierze, ze mi pomoga w razie czego rowniez.

Ale dziękuję za rady. Czy ktoras z Was ktora mieszka w UK uciekla z dzieckiem od męża? Co sie potem dzialo? Ja sie panicznie boje, ze gdyby nawet mi pomogli, to ze wysla do niego policje i ze bedzie sie mscil albo mnie nekal. Samo odejscie go wkurzy, a co.dopiero gdyby zabrali.go.na dolek. Wiem ze mu sie nalezy, mam.nieraz ochote zadzwonic zeby przyjechali go.uspokoic. ale znow dziecko bedzie swiadkiem... bledne kolo.. dzis jest dobrze, jest spokojny i wyciszony po ostatniej akcji. Troche mi nadskakuje a ja go ignoruje, mowie tyle ile musze, bo mam gdzies jego starania. Za pare dni lub tygodni bedzie to samo. Zorientuje sie jakby tu wygladala kwestia terapii. I co on powie.
Gdybym poszla na socjal tutaj, to juz nie wroce do domu, nie wiem jakbym mogla zabrac rzeczy. Duzo tego.nie mam ale choćby te podstawowe. Przeciez nie pozwolii wejsc, zabrac rzeczy i wrocic naieszkanie. Bedzie sie awanturowal zly ze odeszlam lub namawial mnie do powrotu. Nie chce fundowac dziecku traumy zeby widzialo przepychanki lub interwencje policji, chce zeby sie to odbylo bezboleśnie dla dziecka, niech nic nie widzi.

76

Odp: Trudny związek, szukam pomocy

Ja mieszkam w Anglii, cieszę się że tu jesteś. Jeśli zawiadomisz policję oni zawaidomia women's aids, pan dostanie zakaz zbliżania. Dlaczego masz Ty uciekać? To Ty jesteś ofiarą i głównym opiekunem dziecka to on przemocowcem on ma wiać. Nagrania do brytyjskiego sądu nie są potrzebne. Mając zakaz zbliżania myślisz że mscil by się? Grzywny są duże a policja działa szybko, posiedzieć też może. Dziecko masz do lat 5 państwo zapewni Ci utrzymanie, jeśli chcesz znać szczegóły do Universal credit daj znać.
Jeśli chodzi o zabieranie dzieci to hmm nie takie cuda się tu dzieją i dzieci są przy matce o ile jesteś Wydolna wychowawcze. Tak GP może być pierwsza osoba do której kierujesz się po pomoc, możesz też do health visitor, woman's aid, cab Jeśli dziecko chodzi do żłobka to również tam pytać o pomoc.

Jeśli się gdzieś wybierasz do domu możesz wrócić pod jego nieobecność jak będzie zatrzymany lub w asyście policji lub/i pracownika socjalnego.

U mnie potem się działo tak że wynajelam flat, poszłam do pracy i tak się dzieje do dziś.

Posty [ 39 do 76 z 394 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 11 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Trudny związek, szukam pomocy

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018