Moja spowiedź - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Moja spowiedź

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 166 do 220 z 225 ]

166

Odp: Moja spowiedź

To nie można czerpać z doświadczeń innych? Przecież to więcej niż wskazane.
A co do tych granic, to trochę brzmi jak warunkowa miłość. Czyli mamy tu zaprzeczenie. Chociaż jest to pewnie opłacalne.

-
Zobacz podobne tematy :

167

Odp: Moja spowiedź

Dlaczego warunkowa miłość?
Burzowy, pierwszy lepszy przykład.

Ja nie chcę mieć dzieci, mój partner chce.
Jesteśmy razem 5 lat i bardzo się kochamy, ale on mnie namawia na dziecko, a ja nie chcę. Jednocześnie ja go uczynię nieszczęśliwym jeżeli dziecka nie będzie.

Jaką byś dał tutaj radę?
Dla mnie ten związek nie ma sensu, bo oboje będą ze sobą nieszczęśliwi. Nie ma możliwości kompromisu.
Dla mnie to są te granice, które naprawdę warto mieć. Bo masz większe prawdopodobieństwo znalezienia i pokochania kogoś, kto ma taki sam światopogląd/zasady/plany jak Ty. A to jest większą gwarancją szczęścia niż dwie całkowicie różne jednostki.

To nie jest na zasadzie "będę Cię kochać jak będziesz chciał mieć dzieci". To są już naprawdę bardzo podświadome wybory robione na etapie wczesnych randek.
Jak nie masz granic i nie masz swoich zasad i wszystko Ci pasuje, to bierzesz kogoś nie dlatego, że chcesz tego kogoś kochać tylko dlatego, że wziąłbyś każdego byle Ci wyglądem pasował.
A jednak to jest osoba, z którą potencjalnie przeżyjesz 60 lat. Ja tam wolę, żeby nasze plany odnośnie ślubu, dzieci, wakacji, świąt, były chociaż trochę podobne.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

168

Odp: Moja spowiedź

Znaczy ja rozumuję tak:

Jakim cudem dopiero po 5 latach różni Was kwestia dziecka?

Nie wiem, ja myślę inaczej. A właściwie myślałem. Raczej miałem tak, że intensywnie szukałem, przebierałem jak się da, ale już po znalezieniu odpowiedniej osoby nie kalkulowałem. Nie wyobrażam sobie, że można inaczej. Poza jakimś tam zakochaniem i hajem hormonalnym jest ta miłość, czyli coś co się wiąże w dużej mierze z naszą decyzją, czy tego chcemy. I jak dla mnie wtedy drugą osobę obejmuje się całościowo i bezwzględnie. A jak nie da tego samego i odwali szajs, to miłością jest pozwolić odejść. Dla mnie przy tym wszystkim jakieś kwestie typu dziecko (ja osobiście nie chcę) to są naprawdę niewiele znaczące rzeczy jak już zdecydowałem się kogoś kochać. I sytuacji, które by to zmieniały jest bardzo, bardzo niewiele. Ot dlatego ja nie wyobrażam sobie takiego skakania od baby (w sensie związkowym) do baby co kilka miesięcy, bo taki układ zwyczajnie nie jest dla mnie. Cycki jej odpadną? Bez znaczenia. Zmieni zdanie na temat dzieci, czy kształtu relacji? Bez znaczenia. Wpadnie w depresję? Moim zadaniem jest pomóc. Straci pracę, wpadnie w inne kłopoty... Serio, decyzja była podjęta na początku i ja jej nie zmienię. Moją zasadą jest... było oddanie, a nie oddawanie się.

-

169

Odp: Moja spowiedź

Bo wcześniej się nie rozmawia? Nie ustawia się granic?

Chodzi o to, że te granice kształtują się ciągle i tak naprawdę to jest taka selekcja na etapie luźnych spotkań. Rozmawiasz, rozmawiasz, szukasz, szukasz, coś Ci nie gra i dany facet zostanie kolegą a nie partnerem. To nie jest jeszcze ten etap, gdzie jest miłość. Ale żeby znaleźć tego jedynego to też trzeba wiedzieć, czego się od życia chce i w jakim kierunku chce się swoje życie prowadzić. Bo jasne, że jak już jesteś w związku x lat i nagle coś się dzieje, choroba, depresja, to nie o takie granice mi chodzi, że mówisz "jak nie wyzdrowiejesz to koniec". Ja mówię o takich bardzo wstępnych rozmowach.

A co do dziecka, to mało to razy tutaj na forum była dyskusja "bo ja wiedziałam, że on nie chce, ale myślałam, że mu się odmieni" albo "ja wiedziałam, że on seks uprawia raz na miesiąc, ale myślałam, że mu się odmieni". I to w obie strony działa. A właśnie gdyby w odpowiednim momencie powiedzieć "stop, ja tak nie dam rady", to ile cierpienia by się sobie oszczędziło?

Btw. Przykład o dziecku nie był mój z życia, taki luźno rzucony.
Ale np. ja nie wiem czy będę mogła mieć dzieci, bo mam sporo problemów z hormonami, więc na wczesnym etapie rozmawialiśmy o naszym podejściu do adopcji.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

170

Odp: Moja spowiedź
Burzowy napisał/a:

I jak dla mnie wtedy drugą osobę obejmuje się całościowo i bezwzględnie. A jak nie da tego samego i odwali szajs, to miłością jest pozwolić odejść. Dla mnie przy tym wszystkim jakieś kwestie typu dziecko (ja osobiście nie chcę) to są naprawdę niewiele znaczące rzeczy jak już zdecydowałem się kogoś kochać. I sytuacji, które by to zmieniały jest bardzo, bardzo niewiele. Ot dlatego ja nie wyobrażam sobie takiego skakania od baby (w sensie związkowym) do baby co kilka miesięcy, bo taki układ zwyczajnie nie jest dla mnie. Cycki jej odpadną? Bez znaczenia. Zmieni zdanie na temat dzieci, czy kształtu relacji? Bez znaczenia. Wpadnie w depresję? Moim zadaniem jest pomóc. Straci pracę, wpadnie w inne kłopoty... Serio, decyzja była podjęta na początku i ja jej nie zmienię. Moją zasadą jest... było oddanie, a nie oddawanie się.

No no.

171 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2019-05-22 21:41:14)

Odp: Moja spowiedź
Lady Loka napisał/a:

Bo wcześniej się nie rozmawia? Nie ustawia się granic?

Nie? To jestem inny chyba big_smile.

LL napisał/a:

Chodzi o to, że te granice kształtują się ciągle i tak naprawdę to jest taka selekcja na etapie luźnych spotkań. Rozmawiasz, rozmawiasz, szukasz, szukasz, coś Ci nie gra i dany facet zostanie kolegą a nie partnerem. To nie jest jeszcze ten etap, gdzie jest miłość. Ale żeby znaleźć tego jedynego to też trzeba wiedzieć, czego się od życia chce i w jakim kierunku chce się swoje życie prowadzić. Bo jasne, że jak już jesteś w związku x lat i nagle coś się dzieje, choroba, depresja, to nie o takie granice mi chodzi, że mówisz "jak nie wyzdrowiejesz to koniec". Ja mówię o takich bardzo wstępnych rozmowach.

Jak to zwykłem mawiać kilka lat temu, przed wejściem w zażyłą relację z kimś dobrze by było wpierw... się zapoznać. Ja walę, jak mi typiara potencjalnie ma nie pasować, to po co mam próbować coś tworzyć. Oddupystronypoznawanie < - takie słowo powinno być. Przecież właśnie według tego o czym piszesz, to należałoby wchodzić w związku z każdą ładną dziewczyną i po roku weryfikowanie, czy ona się do czegoś nadaje yikes.

A co do dziecka, to mało to razy tutaj na forum była dyskusja "bo ja wiedziałam, że on nie chce, ale myślałam, że mu się odmieni" albo "ja wiedziałam, że on seks uprawia raz na miesiąc, ale myślałam, że mu się odmieni". I to w obie strony działa. A właśnie gdyby w odpowiednim momencie powiedzieć "stop, ja tak nie dam rady", to ile cierpienia by się sobie oszczędziło?

No cóż, ale o czym to dowodzi? Chyba o nie najwyższej lotności umysłów. Nic się samo nie odmieni, ale PRACOWAĆ nad czymś można razem. A tak to pewnie jeszcze dochodzą standardowe problemy w komunikacji, bo się nie domyślił, czy coś tam i efekt gotowy.

Btw. Przykład o dziecku nie był mój z życia, taki luźno rzucony.
Ale np. ja nie wiem czy będę mogła mieć dzieci, bo mam sporo problemów z hormonami, więc na wczesnym etapie rozmawialiśmy o naszym podejściu do adopcji.

Tak, wiem że przykład wymyślony. Natomiast jak sama widzisz sama sprawę załatwiłaś na początku w kwestii dzieci. Nie po roku, czy iluś. Przecież to strona mentalna u faceta się liczy najbardziej, więc jak można nie chcieć jej poznać przed wejściem w związek? Widzę pewne nieścisłości albo nie rozumiem.

@rossanka Co tam?

-

172

Odp: Moja spowiedź

Burzowy, ale wiesz ze mowimy dokladnie o tym samym big_smile

Ja mam po prostu wrazenie, ze ludzie wchodza ze soba w zwiazki nie omawiajac waznych rzeczy. Na zasadzie "a bo ona ladna" albo "ktos mnie wreszcie chce". To jest zrodlo tak z 70% forumowych zwiazkowych problemow.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

173

Odp: Moja spowiedź
Burzowy napisał/a:

@rossanka Co tam?

Nic nic, mało mnie rzeczy ostatnio zaskakuje, a tu proszę.

174 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2019-05-22 21:46:02)

Odp: Moja spowiedź
Lady Loka napisał/a:

Burzowy, ale wiesz ze mowimy dokladnie o tym samym big_smile

Ja mam po prostu wrazenie, ze ludzie wchodza ze soba w zwiazki nie omawiajac waznych rzeczy. Na zasadzie "a bo ona ladna" albo "ktos mnie wreszcie chce". To jest zrodlo tak z 70% forumowych zwiazkowych problemow.

Patrząc na ten procent, to widać tylko, że większość woli tworzyć iluzję, zamiast jak dorośli ludzie pewne rzeczy przedstawić na samym początku i zastanowić się czy iść dalej. Potem to jest "a bo takich pytań się nie zadaje" i tego typu przemyślenia.
Tyle z offa

We all make choices. But in the end, our choices make us.

175 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2019-05-22 21:49:44)

Odp: Moja spowiedź
Lady Loka napisał/a:

Burzowy, ale wiesz ze mowimy dokladnie o tym samym big_smile

Ja mam po prostu wrazenie, ze ludzie wchodza ze soba w zwiazki nie omawiajac waznych rzeczy. Na zasadzie "a bo ona ladna" albo "ktos mnie wreszcie chce". To jest zrodlo tak z 70% forumowych zwiazkowych problemow.

Ano dlatego już zgłupiałem pod koniec, coś mi nie grało. A przysypiam już i moje czujne oko mogło nie dostrzec pewnych detali. Owszem może być tak jak piszesz, generalnie to obiektywnie patrząc ludzie dobierają się w pary DOŚĆ DZIWNIE.

Lucyfer666 napisał/a:

Potem to jest "a bo takich pytań się nie zadaje" i tego typu przemyślenia

A to prawda, ale jak słyszysz, że takich pytań się nie zadaje, to już wiesz jaka jest odpowiedź. Nie oszukujmy się, jak mamy okazje się chwalić czymś dobrym, to uczynimy to.

rossanka napisał/a:

Nic nic, mało mnie rzeczy ostatnio zaskakuje, a tu proszę.

Sklerozę masz po prostu. Lepiej niech Cie przestaną zaskakiwać rzeczy, a zaczną faceci na mieście tongue.

-

176

Odp: Moja spowiedź
Burzowy napisał/a:

Sklerozę masz po prostu. Lepiej niech Cie przestaną zaskakiwać rzeczy, a zaczną faceci na mieście tongue.

E tam  sklerozę, hasło do Netkobiet jeszcze pamiętam tongue

O nie nie, zadni faceci. tongue

177 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-05-22 22:17:31)

Odp: Moja spowiedź
Burzowy napisał/a:

Nie wiem, ja myślę inaczej. A właściwie myślałem. Raczej miałem tak, że intensywnie szukałem, przebierałem jak się da, ale już po znalezieniu odpowiedniej osoby nie kalkulowałem. Nie wyobrażam sobie, że można inaczej. Poza jakimś tam zakochaniem i hajem hormonalnym jest ta miłość, czyli coś co się wiąże w dużej mierze z naszą decyzją, czy tego chcemy. I jak dla mnie wtedy drugą osobę obejmuje się całościowo i bezwzględnie. A jak nie da tego samego i odwali szajs, to miłością jest pozwolić odejść. Dla mnie przy tym wszystkim jakieś kwestie typu dziecko (ja osobiście nie chcę) to są naprawdę niewiele znaczące rzeczy jak już zdecydowałem się kogoś kochać. I sytuacji, które by to zmieniały jest bardzo, bardzo niewiele. Ot dlatego ja nie wyobrażam sobie takiego skakania od baby (w sensie związkowym) do baby co kilka miesięcy, bo taki układ zwyczajnie nie jest dla mnie. Cycki jej odpadną? Bez znaczenia. Zmieni zdanie na temat dzieci, czy kształtu relacji? Bez znaczenia. Wpadnie w depresję? Moim zadaniem jest pomóc. Straci pracę, wpadnie w inne kłopoty... Serio, decyzja była podjęta na początku i ja jej nie zmienię. Moją zasadą jest... było oddanie, a nie oddawanie się.

Słowa, słowa, słowa,...
Gdyby to rzeczywiście było oddanie i coś na kształt miłości bezwarunkowej, to inaczej skończyłaby się ta historia.
Byłoby pozwolenie na przemyślenia, odcięcie się tak długo jak trzeba, próba zrozumienia, wybaczenie.

178 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-05-22 23:37:22)

Odp: Moja spowiedź
Burzowy napisał/a:

jest ta miłość, czyli coś co się wiąże w dużej mierze z naszą decyzją, czy tego chcemy. I jak dla mnie wtedy drugą osobę obejmuje się całościowo i bezwzględnie [...] Dla mnie przy tym wszystkim jakieś kwestie typu dziecko (ja osobiście nie chcę) to są naprawdę niewiele znaczące rzeczy jak już zdecydowałem się kogoś kochać. I sytuacji, które by to zmieniały jest bardzo, bardzo niewiele [...] Zmieni zdanie na temat dzieci, czy kształtu relacji? Bez znaczenia. Wpadnie w depresję? Moim zadaniem jest pomóc. Straci pracę, wpadnie w inne kłopoty... Serio, decyzja była podjęta na początku i ja jej nie zmienię. Moją zasadą jest... było oddanie, a nie oddawanie się.

to naprawdę napisał Burzowy;o

Burzowy napisał/a:

Jak to zwykłem mawiać kilka lat temu, przed wejściem w zażyłą relację z kimś dobrze by było wpierw... się zapoznać. Ja walę, jak mi typiara potencjalnie ma nie pasować, to po co mam próbować coś tworzyć.
[...]
No cóż, ale o czym to dowodzi? Chyba o nie najwyższej lotności umysłów. Nic się samo nie odmieni, ale PRACOWAĆ nad czymś można razem. A tak to pewnie jeszcze dochodzą standardowe problemy w komunikacji, bo się nie domyślił, czy coś tam i efekt gotowy

dobre:) bo można wyobrazić sobie zbyt duże przeszkody, które trudno przezwyciężyć, ale "razem pracować" podoba mi się, przy założeniu chęci z obu stron chyba powinno się udać:)

"Poznacie ich po ich owocach":D https://www.netkobiety.pl/viewtopic.php … 9&p=80 wszystko o randkach i związkach, a także wszystkie pytania do mnie, zapraszam:D

179

Odp: Moja spowiedź
MagdaLena1111 napisał/a:

Słowa, słowa, słowa,...
Gdyby to rzeczywiście było oddanie i coś na kształt miłości bezwarunkowej, to inaczej skończyłaby się ta historia.
Byłoby pozwolenie na przemyślenia, odcięcie się tak długo jak trzeba, próba zrozumienia, wybaczenie.

Pani Magdaleno, przecież opowiadalem już jak zakończyła się ta historia i dlaczego niemożliwym było to o czym piszesz. Jestem oburzony Twoją opinią sad.

-

180

Odp: Moja spowiedź
Burzowy napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Słowa, słowa, słowa,...
Gdyby to rzeczywiście było oddanie i coś na kształt miłości bezwarunkowej, to inaczej skończyłaby się ta historia.
Byłoby pozwolenie na przemyślenia, odcięcie się tak długo jak trzeba, próba zrozumienia, wybaczenie.

Pani Magdaleno, przecież opowiadalem już jak zakończyła się ta historia i dlaczego niemożliwym było to o czym piszesz. Jestem oburzony Twoją opinią sad.

Trudno. Możesz się oburzać. Zapewne liczyłam się z tą ewntualnością, pisząc komentarz, co nie zmienia faktu, że można było nie robić odcięcia i poczekać, skoro to był ten właściwy wybór, pełen oddania i akceptacji.

181

Odp: Moja spowiedź

Przecież ja to już tłumaczyłem Magdaleno. Nie do konca rozumiem dlaczego uważasz, ze wszystko zależy tylko ode mnie.

-

182

Odp: Moja spowiedź

A oto moje silne strony wg testu Gallupa, najlepszego w swojej kategorii. Myślałem by zrobić temat, ale pewnie odzew będzie znikomy.

 Indywidualizacja Ta cecha powoduje, że w każdym człowieku najbardziej intryguje cię jego niepowtarzalność. Denerwuje cię generalizowanie, kategoryzowanie, wyróżnianie „typów". Wiesz, że takie uogólnienia utrudniają dostrzeżenie tego, co w ludziach niepowtarzalne i co ich wyróżnia. Cechuje cię wnikliwość, z jaką przyglądasz się różnicom między poszczególnymi ludźmi. Instynktownie zwracasz uwagę na styl danej osoby, jej motywację, sposób myślenia i budowania związków. W życiu każdego widzisz jedyną w swoim rodzaju historię. Takie podejście mówi wiele o tym, jak współżyjesz z ludźmi. Wyjaśnia na przykład dlaczego zawsze trafiasz w dziesiątkę z prezentem urodzinowym, skąd wiesz, kogo ucieszy publiczna pochwała, a kogo wręcz przeciwnie i dlaczego dopasowujesz metody nauczania tak, aby zaspokoić potrzeby zarówno tych, którzy wymagają specjalnych wskazówek, jak i tych, którzy pragną dojść do wszystkiego sami. Dzięki temu, że jesteś tak bardzo wyczulony/a na mocne strony innych ludzi, potrafisz z każdego wyciągnąć maksimum. Gdy informujesz kogoś o swoich obserwacjach odnośnie jego wyjątkowych cech wiesz, że będzie ona chciała odkryć w sobie coś więcej. Zdolność indywidualizowania pozwala również dobierać efektywne zespoły. Podczas, gdy niektórzy szukają idealnej „struktury", bądź „procesu" grupowego, twój instynkt mówi ci, że sekret tkwi w przydzielaniu każdemu takiej roli, w której będzie on mógł robić głównie to, co wychodzi mu najlepiej 

Naprawianie Uwielbiasz rozwiązywać problemy. Podczas gdy niektórzy są przerażeni, gdy po raz pierwszy napotykają jakąś trudność, dla ciebie taka sytuacja jest źródłem energii. Uwielbiasz wyzwania związane z analizowaniem symptomów, identyfikowaniem tego, co nieprawidłowe i znajdowaniem rozwiązań. Możesz preferować problemy praktyczne, abstrakcyjne lub też związane z ludźmi. Możesz wyszukiwać specyficzne rodzaje sytuacji problemowych, które wcześniej już spotykałeś/aś i co do których jesteś pewien/pewna, że możesz je naprawić. Możesz też odczuwać wielki impuls do działania, gdy stykasz się z problemami złożonymi i dotychczas ci nieznanymi. Twoje konkretne preferencje są zdeterminowane pozostałymi cechami oraz doświadczeniami. Pewne jest jednak to, że sprawia ci przyjemność fakt, iż dzięki tobie rzeczy na nowo zaczynają funkcjonować. To wspaniałe uczucie identyfikować czynniki, które niszczą, eliminować je i przywracać obiektom swojego zainteresowania ich pierwotną świetność. Intuicyjnie wiesz, że bez twojej interwencji ta rzecz, czy też maszyna, osoba, firma mogłaby w ogóle przestać funkcjonować. Ty ją naprawiłeś/aś, wskrzesiłeś/aś, ożywiłeś/aś lub - jak sam/a pewnie byś to określił/a - ocaliłeś/aś. 

Wizjoner Czy nie byłoby wspaniale, gdyby... Jesteś typem człowieka, który lubi patrzeć poza horyzont. Fascynuje cię przyszłość. Niczym na filmie, widzisz w detalach wszystko to, co może przynieść dzień jutrzejszy. Ten pełen szczegółów obraz każe ci iść naprzód, ku przyszłości. Poszczególne jego elementy zależą od twoich innych cech i zainteresowań. Lepszy produkt, lepszy zespół ludzi, lepsze życie, albo lepszy świat - zawsze będą dla ciebie inspiracją. Jesteś marzycielem, który ma wizje przyszłych wydarzeń. Pielęgnujesz je. Jeśli teraźniejszość okazuje się zbyt frustrująca, a ludzie wokół ciebie zbyt pragmatyczni, wywołujesz swoje wizje przyszłości. Napełniają cię energią. Mogą także napełniać energią innych. W rzeczywistości ludzie chcą, żebyś te wizje opisywał/a. Chcą obrazu, który pobudziłby ich wyobraźnię, a przez to ożywił ducha. Możesz go dla nich stworzyć. Ćwicz. Starannie dobieraj słowa. Spraw, żeby twój obraz był możliwie jak najbardziej żywy. Ludzie chwycą się nadziei, którą im dasz. 

Empatia Potrafisz wyczuwać emocje otaczających cię ludzi. Potrafisz odczuć to, co czują inni, jak gdyby ich emocje były twoimi. Potrafisz intuicyjnie patrzeć na świat oczyma innych ludzi i podzielać ich punkt widzenia. Nie musisz się jednak z nimi zgadzać. Niekoniecznie też jest ci żal z powodu ich kłopotów - byłoby to wówczas współczucie, a nie empatia. Nie zawsze aprobujesz wybory, jakich dokonują ludzie, chociaż je rozumiesz. Ta instynktowna zdolność do rozumienia ma ogromną siłę. Słyszysz niewypowiedziane jeszcze pytania. Przewidujesz czyjeś potrzeby. Podczas, gdy inni mają trudności ze sprecyzowaniem swoich myśli, ty zawsze zdajesz się wiedzieć, jakich słów użyć i jaki ton im nadać. Podsuwasz ludziom odpowiednie określenia, które pomogą im wyrazić - przed sobą i innymi - to, co czują. Pomagasz im wyartykułować ich emocjonalne życie. Wszystko to sprawia, że przyciągasz ludzi. 

  Analityk Twoja cecha Analityka sprawia, że stawiasz ludziom wyzwania: „Udowodnij to. Pokaż mi, na czym opiera się twoje rozumowanie." Wobec takich pytań niektórzy odkryją, że ich błyskotliwe teorie chwieją się i upadają. I w tym rzecz. Niekoniecznie chcesz podważać cudze teorie. Głównie zależy ci na tym, aby były one dobrze ugruntowane. Uważasz się za osobę obiektywną i nie kierującą się emocjami. Lubisz dane, ponieważ są wolne od wartościowania. Są takie, jakie są. Mając te dane szukasz schematów i zależności. Pragniesz zrozumieć, jak pewne schematy wpływają na siebie nawzajem. Jak się ze sobą łączą? Do czego prowadzą? Czy rezultat potwierdza daną teorię, albo wyjaśnia daną sytuację? Tego typu pytania cię nurtują. Analizujesz dopóty, dopóki nie dojdziesz do istoty rzeczy czy też podstawowej przyczyny danej sytuacji. Inni postrzegają cię jako osobę logiczną, o zdyscyplinowanym umyśle. Z czasem ludzie zaczną przychodzić do ciebie, aby wystawić czyjeś „myślenie życzeniowe" lub myślowy chaos na próbę twojego analitycznego umysłu. Miejmy nadzieję, że oceny i analizy nie będą wyrażane przez ciebie zbyt ostro. W przeciwnym razie niektórzy autorzy tych „pobożnych życzeń" zaczną cię celowo unikać 

Co myślicie? big_smile

Marata szykuj... Sama wiesz co, niedługo będzie tu wyczekiwana przez Ciebie odpowiedź smile))).

-

183

Odp: Moja spowiedź

Hmm ciekawe. Ja Mordimer Inkwizytor Jego Ekscelencji biskupa Hez-Hezronu odpuszczam tobie grzechy w imię ojca i syna..... wink

Ps. Gdzie robiłeś ten test ?

"Jesteśmy marionetkami tańczącymi na sznurkach tych, którzy żyli przed nami, a pewnego dnia nasze dzieci przejmą po nas sznurki i będą tańczyły zamiast nas."

184

Odp: Moja spowiedź

Strenghtsfinder, płatne 20 dolców. 177 pytań i trzeba szybko odpowiadać. Zalecam po polsku, po angielsku bardzo trudne.

-

185 Ostatnio edytowany przez niepodobna (2019-07-06 16:29:39)

Odp: Moja spowiedź
taftowa napisał/a:

Burzowy, a nie jest czasem tak, że obracasz się w środowisku, gdzie za normalny sposób poznawania i podtrzymywania uwagi potencjalnych partnerek uważane jest kupowanie kobietom drinków, prezentów itp? Bo z moich obserwacji wynika, że mężczyźni uważają to za szarmanckie i na miejscu, ale nie widzą, że w ten sposób najmocniej przyciągają do siebie materialistki, które tę "szarmanckość" zaczynają bez skrupułów wykorzystywać i uprawiają coś na kształt akceptowanej społecznie prostytucji. One nie myślą kroczem, tylko kalkulują, przy którym najwięcej im skapnie.

Oh, ja Burzowemu to mówiłam parę razy w różnych wątkach.

Ten sposób budzenia zainteresowania kobiet, to jakby laska się ubrała i zachowywała w taki sposób, że wszystko w niej kojarzy się z seksem, i liczyła na to, że tym sposobem przyciągnie do siebie intelektualistę, który pragnie z nią porozmawiać o filozofii albo astrofizyce..

Oczywiście to nie znaczy, że osoby atrakcyjne seksualnie nie mogą być mądre, chodzi o tę otoczkę, która eksponując określone cechy ściąga właśnie tych, którzy przede wszystkim nimi są zainteresowani. To proste jak konstrukcja cepa.

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

186

Odp: Moja spowiedź

Ale to oczywiste dla każdego z IQ powyżej 90. Nigdy się z nikim takim nie umawiałem.

-

187

Odp: Moja spowiedź
Burzowy napisał/a:

Ale to oczywiste dla każdego z IQ powyżej 90. Nigdy się z nikim takim nie umawiałem.

Ale z materialistkami tak? smile

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

188

Odp: Moja spowiedź

No piszesz o jakichś niuńkach lecących na drinki. Widywałem takie, ale trzymam się z daleka, a sam nawet za drinkami nie przepadam, ani za podobnym klimatem.

-

189

Odp: Moja spowiedź
Burzowy napisał/a:

No piszesz o jakichś niuńkach lecących na drinki. Widywałem takie, ale trzymam się z daleka, a sam nawet za drinkami nie przepadam, ani za podobnym klimatem.

Ale Ty cały czas podkreślasz tę kasę, że to tym facet musi imponować i bez tego ani rusz. No to ja się pytam, w kogo to jest wycelowane?

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

190 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2019-07-06 23:08:50)

Odp: Moja spowiedź

No w innym temacie sama pisałaś o kasie i stwierdziłaś, że ja akurat o niej nie piszę. To już nie wiem o co chodzi, bo nie kasa jest problemem. Więc jakie cały czas?

-

191

Odp: Moja spowiedź
Burzowy napisał/a:

No w innym temacie sama pisałaś o kasie i stwierdziłaś, że ja akurat o niej nie piszę. To już nie wiem o co chodzi, bo nie kasa jest problemem. Więc jakie cały czas?

Co  jakie?

Tak, pisałam o kasie w wątku o słabości, bo kasa to obok okazywania słabości jest ex aequo drugi problem, który faceci sobie wkręcają, tłumacząc to jakimiś tam oczekiwaniami kobiet i sami się doprowadzają do ściany.

Ja teraz stwierdzam, że mówisz o kasie, bo mówisz o niej. Przy wielu okazjach, w wielu wątkach i kontekstach. Widziałam to nie tylko w tematach, w którym sama się wypowiadałam. Czemu mam nie mówić, że Ty mówisz, skoro to prawda?

O tym stawianiu drinków i piw też podejrzanie często piszesz : )

No nie, nie kasa jest problemem, dopiero to, co można za nią nabyć?
Nie kręć.

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

192

Odp: Moja spowiedź

No to ja nie mam pojęcia o co chodzi, przykro mi. Udawać, że temat kasy nie istnieje, to trzeba być oderwanym od rzeczywistości. Jednak wciskasz mi jakieś kity.

-

193

Odp: Moja spowiedź
Burzowy napisał/a:

No to ja nie mam pojęcia o co chodzi, przykro mi. Udawać, że temat kasy nie istnieje, to trzeba być oderwanym od rzeczywistości. Jednak wciskasz mi jakieś kity.

Istnieć - istnieje. Problem pojawia się wtedy, kiedy istnieje w przerysowanej postaci lub wyłącznie jako jeden jedyny.

194 Ostatnio edytowany przez niepodobna (2019-07-06 23:25:10)

Odp: Moja spowiedź
Burzowy napisał/a:

No to ja nie mam pojęcia o co chodzi, przykro mi. Udawać, że temat kasy nie istnieje, to trzeba być oderwanym od rzeczywistości. Jednak wciskasz mi jakieś kity.

Po co wpadać w skrajności? Nie, nie ma sensu udawać, że temat kasy nie istnieje. Tak, jak nie ma sensu udawać, że nie twierdziło się czegoś, co się wielokrotnie twierdziło. Kasa, zasoby, status itp., w kółko Macieju : )

No, ale to, że temat kasy istnieje, to jeszcze nie powód, żeby z nim robić to, co robisz.

Wiesz, kolego Burzowy, nie robię zrzutów ekranu i nie prowadzę śledztw na forum, jeśli ktoś nie pamięta, co pisze, to nie jest to chyba mój problem.

I nawet we wspomnianym wątku o słabości sugerowałeś, że wiesz, dlaczego ja wspomniałam o kasie. Już chyba nie musimy precyzować, co za tym stało? smile

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

195

Odp: Moja spowiedź

Ujmę to inaczej, jak się ma temat kasy do tego wątku, bo dalej nie rozumiem?

-

196

Odp: Moja spowiedź
Burzowy napisał/a:

Ujmę to inaczej, jak się ma temat kasy do tego wątku, bo dalej nie rozumiem?

A na co odpowiedziała taftowa i do czego ja się podłączyłam?

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

197

Odp: Moja spowiedź

No o co jej chodziło też nie do końca pojąłem smile.

-

198

Odp: Moja spowiedź
Burzowy napisał/a:

No o co jej chodziło też nie do końca pojąłem smile.

Pewnie jej chodziło o wcześniejsze twoje wypowiedzi w wątku smile Ale pewnie nie mam racji, tak se z kapelusza wytrzasnęła.

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

199

Odp: Moja spowiedź

Ano ja dalej podtrzymuję, że właśnie wytrzasnęła to z kapelusza.

-

200 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2019-08-14 22:20:15)

Odp: Moja spowiedź

Miałem odpowiedzieć tu na stary post Maraty.

Marata napisał/a:

Twoje odzywki do dobrejkobiety były prostackie, zamieniłam w Twoich zdaniach tylko kilka słów.

Taka rozmowa to zadawanie malutkich zjadliwych ranek. A kobiety, ze swoją świetną pamięcią, kolekcjonują takie maleństwa. Gdy zbierze się ich za dużo - szukają kogoś, kto nie będzie ich ranił.
Rozmawiasz na luźny temat, ale radośnie szpileczkę sobie wbijesz w kogoś. Dla zabawy.

Ale co było prostackie? Jak wyjdziesz na ulicę to widzisz samych grubasów? Jeżeli dobrakobieta stwierdza, że do niej same grubasy zagadywały, to chyba jest to dość wymowne. Gdyby w społeczeństwie 90% osób to był grubasy to ok, ale ewidentnie i niezaprzeczalnie widzimy, że jest to póki co zdecydowana mniejszość. Prostackie to jest jej zachowanie w niektórych tematach i to co zrobiła swojemu facetowi. (ciężko w jakimkolwiek środowisku, czy nawet tu na forum znaleźć jakąś, która żadnego nie skrzywdziła, nieprawdaż?)

Jesteś, jak żądląca osa. A potem zastanawiasz się, dla czego nikt nie chce Cię przytulić. Jeśli zadajesz się z podobnymi charakterologicznie do siebie - no super. Gratuluję. Twoja liga.

Jak ktoś gada bzdury to mam dobre riposty, po prostu. Grzecznych facetów nikt nie przytula ^^. Nauczyłem się tego w przez własne doświadczenie także, ale również obserwując innych facetów i ich potyczki życiowe. Aczkolwiek to bez większego znaczenia. To wciąż tylko riposty.

I nie podrywaj kolejnej dziewczyny, bo swoim zachowaniem skłonisz kolejną do zdrady.

Nudzą mi się już draki forumowe, ale to zdanie, to jest SEDNO, cudowne wręcz opisanie sposobu myślenia kobiety. Mianowicie zawsze niewinna (Starowicz też o tym pisał), jak zdradzi to wina faceta. Co to w ogóle k**wa mać za rozumowanie jest? Tak rozwiązujesz problemy rozumiem? Daniem innemu? Bo Cię życie do tego skłoniło? To jest pieprzony żart. I tylko utwierdza mnie w tym wszystkim. Płaczecie ciągle jak to źle macie, ale to Wy chyba nienawidzicie mężczyzn, że tak ich krzywdzicie i jeszcze udajecie święte, a wszystko co spieprzycie = to wina faceta. Jakie uczucia heloł, skoro Wy wyniszczacie płeć przeciwną?

Ja akurat z ręką na sercu mogę powiedzieć, że byłem dobrym, oddanym partnerem ZAWSZE. Wątpię by KTÓRAKOLWIEK z Was tak się angażowała i starała choćby w 1/4 co ja. Z tego co czytam to raczej tylko o własnej dupie myślicie.


Mówisz, że co 5 dziecko wychowywane jest przez niczego nieświadomego ojca. A z kim te dzieci były robione? Z innymi, jakże wiernymi facetami?

I znowu wina faceta. Równie dobrze mogły być robione z singlami, bo masa facetów jest wolnych. To kobiety są 99.9% swego czasu w związku. Na szczęście mają wejść obowiązkowe testy na ojcostwo. A wtedy faceci zaczną się orientować, że kurde coś nie grało przez te wszystkie lata.

Do Twojej wiadomości poszukałam także przyczyn zdrad dokonywanych przez kobiety. Dane z portalu dla mężczyzn smile

Podaj jeszcze z Bravo Girl.

Akurat jedyne w Polsce badania na ten temat wskazują na 235 powodów do zdrad kobiety i 40 u facetów.

kobieta może zdradzać dla awansu, dla pieniędzy, dla dowartościowania, dla seksu, dla romantyczności, dla wspólnej fascynacji muzyką klasyczną, z powodu pięknego ciała kochanka… Może dojść do zdrady również dlatego, że kobiecie trudno wytrzymać z chodzącym ideałem."

Po forum i patrząc po koleżankach widać, że najczęstsze powody zdrad to:

- Jej facet to beta, ale chce płodzić chce dzieci z alfa (to leży w kobiecej naturze i było poddawane badaniom także, to jest niezaprzeczalne)
- Za mało seksu/za słaby seks
- Nudzi jej się/partner wyjechał np na miesiąc do pracy gdzieś
- Korzyści typu kasa itd

Gadka o uczuciach to przykrywka dla powyższych.

I ofiarą padają przeważnie spokojne chłopy, bo tyranów boją się zostawić.

W tym wszystkim najbardziej zastanawia mnie jak to jest, że Ty Marata będąc przykładem na absolutnie wszystko o czym ja piszę próbujesz ze mną walczyć i robić za autorytet. Kto następny, wróci Elle88? Rozumiem, że każdy jest hipokrytą w jakiejś mierze i ciężko nam samym tak siebie ocenić, ale to już przesada. Ale spoko przywykłem, że moralizują przeważnie te nie mające za wiele wspólnego z samą moralnością. I pomyśleć, że mi coś tam próbowałaś doradzać na początku, śmiech na sali. Rzecz jasna nie chodzi o to, by odebrać Ci prawo do głosu, ale jakim cudem Ty liczysz, że ja wezmę sobie do serca rady osób, od których staram się uciec jak najdalej?

Serio fajnie było czasem rozruszać parę tematów na forum, żywo podyskutować, nawet niekiedy lekko przegiąć żeby się działo, ale tak sobie myślę, że już wystarczy. Natomiast obiecałem, że odpiszę na to.

Proszę moderatorów o przymkniecie oka na ten post, to nie tak jak myślicie tongue.

-

201 Ostatnio edytowany przez Jesiennowiosenna (2019-08-14 21:42:54)

Odp: Moja spowiedź

Burzowy, przebiłam się przez większość tego wątku i mimo, że nie zgadzamy się w większości spraw poczułam do Ciebie sympatię.

Moim zdaniem Twoim największym problemem są generalizacje. "Kobiety zdradzają (...)", "kobiety lecą na pieniądze", "kobiety są takie a takie" - każdą kobietę z minimum szacunku do siebie takie coś odstraszy. I nie pisz, że przecież w twarzy takich rzeczy nie mówisz, bo takie rzeczy po prostu się instynktownie wyczuwa.

Zadaj uczciwie sam siebie pytanie: czy chciałbyś się umówić z dziewczyną, która mówi, że wszyscy faceci to świnie, facet w reguły myśli o jednym i w ogóle wszyscy mężczyźni to urodzeni ciemiężyciele? Bo ja myślę, że byś uciekał gdzie pieprz rośnie.

Mnie osobiście trochę obraża Twoje gadanie, że kobiety są takie i śmakie. Mnie mąż nie utrzymuje, nigdy nikogo nie zdradziłam, jestem w szczęśliwym związku. Wkurzają mnie Twoje generalizacje. Z takim podejściem, jakie prezentujesz, będziesz przyciągał tylko kobiety z niskim poczuciem własnej wartości, a stąd już niedaleka droga do nieszczęścia i łez.

202

Odp: Moja spowiedź

Znowu coś z tymi pieniędzmi... Coś niedokładnie czytacie.

Dzięki za uczestnictwo, ale:

1 Wypowiadam się w ten sposób tylko na forum
2 Wypowiadam się w ten sposób od kilku miesięcy odkąd wróciłem na forum, wcześniej nawet tutaj tego nie było, a bycie pozytywnym przynosiło takie efekty, że teraz jest jak jest.

Także... Nie.

-

203

Odp: Moja spowiedź

Mozna mowic, ze kobiety takie sa i takie sa. Napewno to pasuje do czesci kobiet. Napewno sa takie kobiety i to nie jedna.
Caly jednak watek rozbija sie o to, ze sa udane zwiazki, codziennie mezczyzni znajduja sobie kobiety, ktore sa normalne. Codziennie biora sluby, codziennie ktos placze ze wzruszenia bo rodzi sie tej osobie dziecko z ukochana zona. Gdyby tak wszyscy byli zli to nie byloby takich szczesliwych zdarzen.
Wszyscy wiemy, ze tak sie dzieje na swiecie i to po prostu znaczy, ze mozna szukac problemu wszedzie, ale problem zawsze jest w osobie.
Nie koniecznie dlatego, ze osoba cos zle robi, ale moze do kogo ciagnie i kogo przyciaga do siebie.

I mozna duzo gadac i gadac i gadac, ale ten fakt sie nie zmienia. Ty nie mozesz, ale ktos inny moze. Ty nie umiesz, ale ktos inny umie.
To, ze ja czegos nie umiem zrobic to nie znaczy, ze to jest nie mozliwe. To tylko znaczy, ze ja nie umiem.

'Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba,jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła.'

204

Odp: Moja spowiedź

No właśnie problemem, który mnie zirytowal nie było to, że mi się sypie tylko absolutnie wszystkim moim kolegom też, a każdy z nich zupełnie inny jest. Część się poddała, reszta jeszcze walczy. Plaga kobiecych zdrad wszędzie, absolutnie wszędzie.

-

205

Odp: Moja spowiedź
Burzowy napisał/a:

No właśnie problemem, który mnie zirytowal nie było to, że mi się sypie tylko absolutnie wszystkim moim kolegom też, a każdy z nich zupełnie inny jest. Część się poddała, reszta jeszcze walczy. Plaga kobiecych zdrad wszędzie, absolutnie wszędzie.

Poniekąd zgadzam się z Burzowym. Patrząc na środowisko mi znane ciężko pewnych wniosków nie wyciągnąć.
Porównując obecne pokolenie, a te np. 10 lat starsze to jest ogromna różnica w sposobie myślenia i dojrzałości na dłuższą metę, ale to moje obserwacje.

We all make choices. But in the end, our choices make us.

206

Odp: Moja spowiedź
Burzowy napisał/a:

Plaga kobiecych zdrad wszędzie, absolutnie wszędzie.

Zemsta jest rozkoszą bogów, równouprawnienie, biorą odwet za wieki upokorzeń! Nie ta to inna...

To już jest koniec, Piękna przyjaciółko To już jest koniec Moja jedyna przyjaciółko, koniec
Koniec naszych rachub niespełnionych Koniec tego, co trwa nieporuszone Nie umkniesz, ani nie zdziwisz się, to koniec Już nigdy nie spojrzę w oczy twoje...ponownie
Podszedł do drzwi Zajrzał do środka "Ojcze?" "Tak synu?" "Chcę cię zabić" "Mamo...chcę cię...przelecieć"

207 Ostatnio edytowany przez Jesiennowiosenna (2019-08-14 23:23:56)

Odp: Moja spowiedź
Burzowy napisał/a:

Wypowiadam się w ten sposób tylko na forum

Daruj, ale nie wierze, że potrafisz się tak przeprogramować, że całkowicie skrywasz swoje emocje przed drugą osobą. Jeśli tak, to jest to dwulicowość pierwszej wody i fatalnie wróży na przyszłość Twoich związków.

Burzowy napisał/a:

Plaga kobiecych zdrad wszędzie, absolutnie wszędzie.

O tym właśnie mówię.

Nie żebym wierzyła w statystyki w tym względzie, ale skoro tak się ich trzymasz, to czemu pomijasz to, że według każdych badań to mężczyżni zdradzają więcej niż kobiety?

Aaach, zapewnie zaraz usłyszę, że jesteśmy tak kłamliwe, że lepiej się z tym kryjemy wink

Na pewno Twoje dowody anegdotyczne są więcej warte.

208 Ostatnio edytowany przez Marata (2019-08-15 06:40:05)

Odp: Moja spowiedź

Źródła Burzowy.
Zrobiłeś z moimi radami co chciałeś.
Jesteś dorosły i sam podejmujesz decyzje. Ponosisz ich konsekwencje.
Twój wybór smile

https://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2011/K_090_11.PDF
https://cps.edu.pl/polacy_coraz_czescie … a-227.html

Źródła Burzowy. Tu masz badania dwóch uznanych ośrodków badań społecznych.

209

Odp: Moja spowiedź

Nie chce mi się powtarzac tego samego 10 raz, serio. Poczekam jednak na kogoś kto potrafi wejrzec nieco głębiej.

-

210

Odp: Moja spowiedź

Czyli źródeł dalej nie ma.
Nawet Bravo Girl.

211

Odp: Moja spowiedź

Ale do czego nagle?

-

212

Odp: Moja spowiedź

Bo podajesz je jako poparcie Twoich tez.
Przepraszam, ale jestem zmęczona. Myśląc tylko o mojej dupie zabrałam wczoraj rodzinę na oglądanie perseidów w górach. Moja dupa chciała, żeby dzieci i mąż zobaczyli coś, czego nigdy wcześniej nie widzieli. Spałam 4h. Bo moja dupa zechciała zabrać dzisiaj rodzinę do Katowic, żeby zobaczyli sobie paradę wojska. Bo nigdy nie widzieli. Moja samolubna dupa zorganizowała wycieczkę 12 osób z tej okazji, bo może jeszcze ktoś by chciał to zobaczyć.
Więc jak widzisz, samolubna dupa jest zajęta smile

213

Odp: Moja spowiedź

No podaję, jak napiszesz mi tu gdzie indziej lub tutaj czego chcesz dokładniej to Ci wyślę. A co do myślenia o sobie to jak sądzę mimo wszystko wiesz, że chodziło mi o coś innego, a nie pojedyncze czynności.

-

214

Odp: Moja spowiedź

Statystyka i wnioskowanie z niej to w ogóle cudowna rzecz smile
Jak jeden Pan w długiej delegacji zaliczy 10 kobiet, to wysnuwamy z tego wniosek jaki?
Że bardziej niewierni są mężczyżni- bo Ten Pan zdradzał w delegacji, czy kobiety, bo było ich 10? big_smile
Bo ja się nie podejmuję interpretacji.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

215 Ostatnio edytowany przez Marata (2019-08-15 08:33:16)

Odp: Moja spowiedź

Każda pojedyncza rzecz Burzowy, składa się na całokształt.
A ja jestem potwierdzeniem wszystkich Twoich tez smile
Więc te moje działania także powinny być. Włącznie z samolubną dupą.

Proszę o źródła mówiące, że to kobiety zdradzają częściej. Bo właśnie to ciągle sugerujesz.

Edit:
"Z tego co czytam to raczej tylko o własnej dupie myślicie.
W tym wszystkim najbardziej zastanawia mnie jak to jest, że Ty Marata będąc przykładem na absolutnie wszystko o czym ja piszę"

Podaj te źródła tutaj. Nie wysyłaj do mnie SMSów i PW. Ostatni SMS od Ciebie był o tym, że napisałeś coś w swoim wątku. Przeczytałam.

216

Odp: Moja spowiedź
Burzowy napisał/a:

No właśnie problemem, który mnie zirytowal nie było to, że mi się sypie tylko absolutnie wszystkim moim kolegom też, a każdy z nich zupełnie inny jest. Część się poddała, reszta jeszcze walczy. Plaga kobiecych zdrad wszędzie, absolutnie wszędzie.

Jestem calkiem dobra z matmy i moja ulubiona jej czesc to statystyka.
Nie robi sie obeznania na temat calego spoleczenstwa na podstawie wlasnego otoczenia. To ch*jowa statystyka.
Wiekszosc ludzi w moim otoczeniu bralo LSD i teraz moglabym stwierdzic, ze wiekszosc spoleczenstwa bierze?
To bez sensu po prostu.

Pewnie, ze zdradza masa osob. Zdradzaja kobiety i to pelno kobiet i pelno mezczyzn. Mojego meza zdradzaly trzy byle partnerki. Praktycznie wszystkie traktowaly go w jakims sensie zle. Jedna kazala mu sie rozebrac bo zgubila telefon i myslala, ze on ma ten jej telefon bo tam miala smsy z kochankiem.
Czy wszystkie kobiety takie sa? Nie, ale mojego meza ciagnie do stuknietych i wrednych bab.

'Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba,jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła.'

217

Odp: Moja spowiedź

Winter, big_smile ostatnie zdanie to hit :DD

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

218

Odp: Moja spowiedź
Ela210 napisał/a:

Winter, big_smile ostatnie zdanie to hit :DD


No ba! Na mnie maz mowi per Pazuzu.

'Żadne drzewo nie wzrośnie do nieba,jeśli jego korzenie nie sięgają do piekła.'

219

Odp: Moja spowiedź

Co za wątek. Te wybuchy, te emocje smile

Ooo widzę, że nie tylko ja będę oglądał te nowe niewidzialne łodzie podwodne na paradzie big_smile

We all make choices. But in the end, our choices make us.

220

Odp: Moja spowiedź
Lucyfer666 napisał/a:

Co za wątek. Te wybuchy, te emocje smile

Burzowy wie czego kobiety potrzebują. smile

Posty [ 166 do 220 z 225 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Moja spowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018