Moja spowiedź - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Moja spowiedź

Strony 1 2 3 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 222 ]

Temat: Moja spowiedź

Miałem to zrobić, a więc robię. Nie potrafię zbudować trwałej relacji. Co gorsza mam wrażenie, że nie jest to tak bardzo moja wina, jak mogłoby się wydawać. Nie wiem, ale się domyślam. Nie mam problemów z kobietami jako takiego. Dopóki jestem z nimi na płaszczyźnie koleżeńskiej, to jest ok. Problem w tym, że kobiety, które napotykam zupełnie nie nadają się do związków. Trochę ich poznałem, były próby stworzenia czegoś, przeważnie sypało się na samym początku. Albo nawet przed. Uciekałem ja, bo wyjścia nie było. Tworzyłem dla nich zagrodę o nazwie "friendzone" i tam umieszczałem. A teraz po kolei o tym, kogo napotykałem na swojej drodze:

1 Od podstawówki do 1 gimnazjum byłem z dziewczyną. Wiadomo, że to związek dzieci, który nie ma żadnego znaczenia praktycznie. Dosyć mnie jednak zdziwiło, że w wieku 12-13 lat postanowiła mnie zdradzić w senie dosłownym. Ja wtedy odkrywałem, że mój mały służy nie tylko do sikania. Ona postanowiła przespać się ze starszym chłopakiem big_smile.
2 Minął trochę ponad rok. W oko wpadła mi dziewczyna, z którą nie zamieniłem nawet słowa. No bo czym innym w tym wieku można było sobie zaimponować? Podbiłem, spotykaliśmy się. Okazało się, że sprzedaje się za pieniądze. Lol, ok źle trafiłem
3 Mała przerwa i licealna miłość;). Niestety okazało się, że dragi i że w innym województwie ma starszego faceta, który przyjeżdża skorzystać od czasu do czasu. Szybko wybiłem sobie z głowy całą tą relację, źle trafiłem

Przerwa od kobiet i następne relacje już na studiach.

4 M. Przepiękna, ale księżniczka. Klasyka, bo poleciała na przemocowca, który kopnął ją w dupę. Niby spotykała się ze mną, ale nie pozwalała w żaden sposób zacieśnić relacji. Miałem robić za tampon emocjonalny? Możliwe. Uznałem, że pierwszy raz dostałem kosza i pewnie, że jeszcze dostanę nieraz. Bolało jednak, bo wydawała się jako tako normalna, bez szału, ale jednak. No i wygląd, który nie każdemu pasował, ale u mnie zadziałał na tyle, że ustanowił mój gust w dużej mierze. Olałem, ale się nie odciąłem. Potem kogoś miałą i ten ktoś ją olał ponownie. Wtedy nagle do mnie podbiła i stwierdziła, że wczesniej się za mało starałem, ale teraz mam szansę, bo chłopak chyba nie chce z nią być. Jeden wielki LOL
5 Wrażliwa, ciepła i wesoła K. Ja lat 18-19, ona rok więcej. Nie mam pojęcia czemu, ale strasznie mnie sobie upatrzyła. Ja jej nawet wcześniej nie dostrzegałem. Potem się okazało, że połowa mojego kierunku się w niej podkochuje i jaki to ze mnie farciarz, że mnie upatrzyła. Nie wykazywałem jeszcze braku zaufania do kobiet, ale zwyczajnie zacząłem podejrzewać, że coś nie gra i postanowiłem węszyć. Miała już za sobą kilka relacji, co było nieco odpychające, ale świetnie się z nią dogadywałem. Jako grzeczny wtedy chłopiec, który niekoniecznie chciał skakać z kwiatka na kwiatek, a marzył raczej o układaniu sobie życia z jedną kobietą, powiedziałem jej o tym wszystkim. Była pod wrażeniem i zaczęła naciskać jeszcze mocniej. Zaczęliśmy się spotykać, ale postawiłem granicę, że nie jesteśmy parą i ze sobą nie sypiamy przez pierwszy miesiąc, bo chyba mamy sobie jeszcze wiele do wyjaśnienia. No i dobrze zrobiłem, bo okazało się, że to nimfomanka z borderem. Do tego przez cały ten czas miała faceta w innym województwie. I sypiała z innymi, gdy nie była ani ze mną, ani z nim. Szybko uciąłem, powiedziałem, że nie tego szukam i tyle. Jeszcze 3 lata mnie nachodziła, pisała na telefon, GG, fejsie, czy na maila. Nawet gdy była zaręczona już.

Tu nastąpił moment, gdzie lekko zwątpiłem w to wszystko

6 - 11
To jest moment, w który mega ciężko uwierzyć i aż sam nie rozumiem jakim cudem mogłem zaliczyć takie combo. W każdym razie te kobiety wrzucam do jednego wora. Wszystkie one... miały kogoś. Zagadywałem je gdzieś tam, utrzymywaliśmy kontakt, spotykaliśmy się i te sprawy. I za każdym razem wychodziło, że one mają facetów(!) i albo chcą od nich najwidoczniej odejść i szukają lepszego albo zwyczajnie ja miałem być tym na chwilę. Masakra, co się dzieje?

Tu nastąpiło duże przygnębienie z mojej strony, bo ileż można próbować ogarnąć kogoś normalnego. Co jest nie tak? Po gorszym okresie postanowiłem popracować nad sobą. Uderzyłem ze zdwojoną siłą i pozytywnym nastawieniem. Uznałem też, że moje nastawienie na jedną kobietę na całe życie było głupie i niemożliwe do zrealizowania.  Efekt był lepszy, ale daleki od upragnionego.

12 Fajna dziewczyna, następna po jakimś przemocowcu. Niby ją wykorzystał i olał, a ona biedna szuka kogoś wrażliwego, takiego jak ona. Blebleble. No niestety, spotkałem się z nią kilka razy, ale za wiele z tego nie wyszło. Nie odcięła się od swojego ex i można się domyślać jak to wyglądało
13 Nieco mniej atrakcyjna dziewczyna niż te, z którymi się zazwyczaj spotykałem. Nadrabiała gadką. Wydawała się mega ogarnięta. Opowiadała czym się zajmuje, co robi i gdzie pracuje. Przyznam, że byłem pod wrażeniem. Takie "wow". Strasznie się napaliła i nakręciła. Po miesiącu wyprosiła mnie żebym pojechał z nią do jej rodziny. Nie chciałem, ale się zgodziłem. Na miejscu się okazało, że... ona bierze ślub za 2 miesiące. Rozumiecie to? A do tego uwaga WSZYSTKO co o sobie mówiła wymyśliła. W żadnym wypadku nie była żadnym ogarem życiowym, ani niczym takim. Była na utrzymaniu rodziców i swojego przyszłego męża. Znajomym opowiadała, że rzuciłem ją, bo ma raka i dlatego uciekłem. Mówiła to na zmianę z tym, że kocha swojego narzeczonego. Schizy? Bardzo możliwe.
14 Najlepsze co mnie spotkało do tej pory;). Poznałem młodszą dziewczynę, która tutaj też pisała. Bardzo imponowała mi tym co o sobie mówiła. Był to typ, wrażliwej i delikatnej istoty, połączony z tym, że jak się jej podpadło, to potrafiła ustawić. Bardzo zależało jej na naszym związku. Dla mnie było niemal idealnie. Planowaliśmy życie razem. Ona jak mowiła brzydzi się tym jak relacje dzisiaj wyglądają. Mi też obecne czasy nie pasują pod tym względem. Była na początku trochę zazdrosna, gdy gdzieś wychodziłem itd. Rozumiałem to, bo młoda i wrażliwa. Starałem się lekko ograniczyć swoją towarzyskość tak aby poczuła się bardziej komfortowo. Nawet mi to pasowało, bo miałem w jej osobie również najlepszego przyjaciela, więc po części potrafiła zastąpić mi znajomych. No niestety łączyła studia z pracą w gastro. Tam klimat jest jaki jest. Jakieś alko, jakieś coś tam. Zaprezentowała straszną hipokryzję i zdradziła. Nie przyznała się do tego, musiałem sam do tego dojść. Pojechała do rodziców i dostałem wiadomość, że już nie jesteśmy razem. Dzień wcześniej wyznawała mi miłość i powiedziała, że chce być ze mną do końca życia. Presja ją zjadła, bała się ostracyzmu i kontakt się urwał. Kilka lat w pizdu.

Przeżyłem to bardzo ciężko, chociaż też dość szybko się pozbierałem. Podjąłem po drodze parę głupich decyzji. Mam nadal jej rzeczy, boję się na nie patrzeć, ale zostawmy to.

Rozeznałem się na rynku. Nie jest wesoło, wolne kobiety na palcach jednej ręki można policzyć. Nie jest dobrze. Do tego, która normalna w tym wieku nie ma chłopa? No właśnie. Poszedłem w przygodny seks, bo jak się mówi, jak coś robisz i nie wychodzi, to próbuj inaczej. Ale to nie jest to. Jestem wręcz zaskoczony jak mało satysfakcji to daje. Już nie punktuję dalej, bo za bardzo nie ma czego, dalej nie było lepiej. Dziewczyna z dzieckiem, które ukrywała przede mną. Dziewczyna, która przy ludziach rozbierała się do bielizny, a potem chwaliła się ile to ona nie r****ła i ćpała.

I tak to się kręci.

Ciągle słucham jak to wokół mnóstwo fajnych, ciepłych kobiet. Sorry, gdzie? Nie jestem typem klubowicza. Nie poznaję lasek ani tam, ani na żadnych tinderach. Patrzę po znajomych i widzę, że niektórzy pobrali śluby z laskami, które kręcą na boku. Cały jeden mój kumpel ma naprawdę spoko babę. I też musiał się wpierw kilka razy odbić. Jestem na etapie odbudowy pewności siebie i generalnie samorozwoju. Nie wiem co się dzieje, czy taki mamy świat, gdzie kobiety nabierają męskich cech i dzieje się to co się dzieje. Mógłbym uwierzyć, że to wina mojego środowiska, gdyby było jakkolwiek specyficzne. Chyba, że to morze tak na ludzi działa. Biorę też udział w psychoterapii, by to wszystko poukładać. I albo doznać cudu, albo zwyczajnie nauczyć się żyć bez tego wszystkiego.  Mam jednak wrażenie, że dzisiaj te z pozoru szczęśliwe związki opierają się na niewiedzy. Jedno nie wie, co robi drugie. No nie jest to raczej fajna perspektywa. Próbuję puścić w niepamięć wszystko to na co trafiłem wcześniej. Próbuję odnosić się w tym wszystkim do siebie.

Czemu jest tak źle, skoro mogłoby być dobrze? Zapraszam do wypowiedzi i zadawania pytań o szczegóły.

-
Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez 1990rusałka (2019-01-02 15:27:43)

Odp: Moja spowiedź

To jest temat co miales zalozyc, tak? Weszlam i przeczytalam tak jak pisalam. Zdziwiona jestem. Tez bym mogla duzo opowiadac. Ale poznawanie mezczyzn podobnie wyglada jakbys chcial wiedziec. Potem wejde i napisze wiecej. Budzetowka a cos trzeba robic, poczatek roku.

Chcialam edytowac.Dalej niewiem co ci napisac. Czemu nie trafiles na inne?Moze nie spedzasz czasu tam gdzie one?

3

Odp: Moja spowiedź
1990rusałka napisał/a:

To jest temat co miales zalozyc, tak? Weszlam i przeczytalam tak jak pisalam. Zdziwiona jestem. Tez bym mogla duzo opowiadac. Ale poznawanie mezczyzn podobnie wyglada jakbys chcial wiedziec. Potem wejde i napisze wiecej. Budzetowka a cos trzeba robic, poczatek roku.

Właśnie. Prosimy o relację z drugiej strony barykady wink

Ja to już stary jestem i nie randkuję od bardzo dawna, ale sobie poczytam jak to teraz jest. Chociaż kto wie, może mnie rzeczywistość zmusi do randkowania. Ale wtedy i tak będę jednak w innej rzeczywistości niż Wy. 20 lata starszej... Ale może problemy te same wink

4

Odp: Moja spowiedź
1990rusałka napisał/a:

Dalej niewiem co ci napisac. Czemu nie trafiles na inne?Moze nie spedzasz czasu tam gdzie one?

Właśnie. Ciężko coś napisać.

Mnie po przeczytaniu zatkało. Można odnieść wrażenie, że kobiety - i to już od najmłodszych lat - są nielojalne, nieuczciwe, zdradzają, kłamią i udają. Tym bardzkiej, że tych kobiet było niemało. Przez kilka lat pracowałam w środowisku show-biznesu i nawet tam trudno o tak duże nawarstwienie powierzchowności i nieszczerości. Gdzie się obracasz, Burzowy?

5 Ostatnio edytowany przez 1990rusałka (2019-01-02 16:38:17)

Odp: Moja spowiedź

Dobrze sie siedzi na forum, rozmawiajac i pijac kawe. Poczatek roku,dopiero po 14 mozna odpoczac:))

Niewiem czy Burzowy tego oczekiwal. Ale chcialam zeby widzial ze oni nie są jacys gorsi. Oni mysla ze mają jakos trudniej bo zle trafiaja, wymyslaja jakies teorie niestworzone. Jakies PUA czy incele czy to co dzisiaj widzialam. Hipergamia,normalnie nie skomentuje. A potem nam piszą ze my same wybieramy? Jak to wybieramy,jak patologia w trakcie wychodzi dopiero?

Nie jestem juz na portalach,zwatpilam. Raz na baardzo dlugi czas zdarzy sie, ze ktos napisze cokolwiek w miare na poziomie. Nie da sie nic odpisac na "Hej co tam?" bo wiem ze nastepne pytanie bedzie o spotkania w wiadomym celu. Wiec jest 1% wiadomosci gdzie mozna odpisac cokolwiek.

1.Byl obrazony, ze spoznilam sie. Na tlumaczenia o tramwaju odpowiedzial, czy nie mamy juz taksowek, i czy kobieta w tym wieku: 'buja sie tramwajem' bo nie umie prowadzic. Powiedzialam: aha, no to czesc i poszlam.
2.Nie zdazylam sie spotkac. Pisal kroliczku co mnie wybitnie wkurzalo, planowalam to wygarnac. Caly czas jak odpisalam pozniej niz 5 minut pytal gdzie poszlam i czemu nie napisalam ze ide. Zaczal pisac o masazu, wtedy juz wiecej nie napisalam.
3.Bylam glupia w takim zwiazku, za dlugo. Na koniec poszedl do mlodszej, zostalam sama z problemem. Teraz widze ze jego pojscie bylo jedna z dobrych rzeczy co mnie spotkala. Po czasie dopiero widze. Mial zadatki na przemoc, grozil ludziom na ulicy, potem na osobnosci zdarzalo mu sie gadac ze zaluje ze nie dal po 'ryju'. Moze ja bym tez kiedys dostala. Balam sie samotnosci, teraz jestem samą sobą zazenowana.

Mialo byc o tobie.Wyszlo o mnie. Chcialam zebys widzial druga strone. Wychodze za 45minut. Moze zdaze cos dopisac.

W punkt magdalena111, jestem tez zdziwiona.Pierwsze pytanie jakie mialam to o miejsca. Na tyle dziewczyn tylko jedna z ktora bylo ok na poczatku? Jak doszedles do zdrady, czy miales pewnosc, jaki byl powod? Moze nic takiego nie bylo. Moze nadinterpretowales.Czy robiles jakies bledy czy ty byles ok. Tego nie wiem. Czesto sie nie zgadzalam z tym co piszesz. Ale chyba w tych swoich zwiazkach takich teorii nie glosiles.

Niektorzy mysla z was ze my nie mamy nic do robienia niz szukanie nowych chlopakow.Jakby to bylo jedyne zajecie! Mamy prace,nauke, szkolenia, kursy, rozwoj zawodowy. Czy naprawde myslicie ze jakbym byla z kims co wiem ze mu zalezy na mnie,chcialabym cos innego? Dziwne te teorie macie.Ale widze w twoim poscie jakby to byla praktyka.I niezmiernie sie dziwie tak jak magdalena111.

6

Odp: Moja spowiedź

Wiesz Burzowy... mnie to jednak by się zapaliła czerwona lampka na sam fakt, posiadania przez faceta takich doświadczeń
Bo ja rozumiem, raz czy dwa, można się w coś władować ale potem człowiek się uczy. Uczy, wyciąga wnioski itd.
U ciebie jest stagnacja. Ciągniesz do zjawisk patologicznych i przede wszystkim, sam musisz z takimi obcować, bo skąd akurat tacy biorą się w Twoim życiu?
Sex i zdrada w wieku 12-13lat, prostytucja w wieku 14?
wybacz, ale to jest chore na maxa

7 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2019-01-02 16:53:28)

Odp: Moja spowiedź

To, że nie przebywam tam gdzie one, to najwidoczniej tak właśnie jest, skoro nie bardzo trafiam. To się rozumie samo przez siebie;).

- Szkoła za młodziaka
- Uczelnia
- Na mieście
- Spotkania ze znajomymi i znajomymi ich znajomych itd
- Praca

Czy ktoś spotyka gdzie indziej? Zostają chyba tylko portale i kluby. Nie widzę szczerze mówiąc żadnej różnicy między jakimkolwiek miejscem. Teraz będzie tego i tak coraz mniej, bo jednak swój wiek już mam. Nie wiem jak to jest możliwe, że autentycznie wszyscy moi najlepsi kumple to są typy, których celem w życiu było albo założenie normalnej rodziny tak szybko jak to możliwe, albo skupienie się na sobie i totalnie olanie tematu kobiet. Ba, znam nawet kilku takich w moim wieku, którzy nigdy nikogo nie mieli, a są całkiem ok lol. Dziwnie to zaczyna wyglądać.

Zostanę oskarżony o hipokryzję, ale kobietom radę mogę sprzedać tylko jedną. Przestańcie myśleć kroczem. Bo szczerze mówiąc chyba dzisiaj każda z Was przechodzi etap, że musi koniecznie spotykać się z kolesiem mającym wręcz na czole wypisane "jestem cwaniakiem". To tak jak gdybym ja się umawiał z laską pracownicą klubów nocnych, a potem bym się rozczarował, że ej o co chodzi. Potem jest etap "byłam głupia". Potem etap "eh ten nowy niby ogarnięty, ale nudny". Nie wiem jak to możliwe, że wszystkie macie tak samo lol. Paradoks wyboru chyba działa.

Ja takich cwaniaków właśnie znam dwóch. Co ciekawe obaj trochę poniżej 180cm, ale za to 100kg+. Traktują kobiety dosłownie jak przedmiot i w ogóle się z tym nie kryją. Walą przy nich teksty "a ona to tak na chwilę tylko", mieli tych lasek ze 20+, a każda kolejna leci i myśli, że będzie ostatnią. No brawo, nagroda Darwina to Twój następny cel. Obaj są z rodzin z zaburzeniami co ciekawe. Takie shity to się wywala od razu i stawia warunki. Jaki nie, to znaczy, że chcesz tego i basta.

@wielkieoczy Ja to wiem, ale raczej nie opowiadam o tym na lewo i prawo. Anyway dlatego też te psychoterapie. By dowiedzieć się o co chodzi. Zresztą pytanie, czy to wszystko to jest patologia. To, co tam się działo w wieku 12-14 to w zasadzie dla mnie się nie liczy. Do szkół chodziłem raczej dobrych. Jak zauważyłaś pewnie mam za sobą ledwie jeden długi związek. I to z naprawdę zajebistą dziewczyną. Stało co się stało, ja tam jej życzę dobrze. Sam to ucinałem tak szybko jak się da. Podejrzewam, że w rzeczywistości tak jest wszędzie.

-

8 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2019-01-02 16:58:26)

Odp: Moja spowiedź
Burzowy napisał/a:

Miałem to zrobić, a więc robię. Nie potrafię zbudować trwałej relacji. Co gorsza mam wrażenie, że nie jest to tak bardzo moja wina, jak mogłoby się wydawać. Nie wiem, ale się domyślam. Nie mam problemów z kobietami jako takiego. Dopóki jestem z nimi na płaszczyźnie koleżeńskiej, to jest ok. Problem w tym, że kobiety, które napotykam zupełnie nie nadają się do związków. Trochę ich poznałem, były próby stworzenia czegoś, przeważnie sypało się na samym początku. Albo nawet przed. Uciekałem ja, bo wyjścia nie było. Tworzyłem dla nich zagrodę o nazwie "friendzone" i tam umieszczałem. A teraz po kolei o tym, kogo napotykałem na swojej drodze:

1 Od podstawówki do 1 gimnazjum byłem z dziewczyną. Wiadomo, że to związek dzieci, który nie ma żadnego znaczenia praktycznie. Dosyć mnie jednak zdziwiło, że w wieku 12-13 lat postanowiła mnie zdradzić w senie dosłownym. Ja wtedy odkrywałem, że mój mały służy nie tylko do sikania. Ona postanowiła przespać się ze starszym chłopakiem big_smile.
2 Minął trochę ponad rok. W oko wpadła mi dziewczyna, z którą nie zamieniłem nawet słowa. No bo czym innym w tym wieku można było sobie zaimponować? Podbiłem, spotykaliśmy się. Okazało się, że sprzedaje się za pieniądze. Lol, ok źle trafiłem
3 Mała przerwa i licealna miłość;). Niestety okazało się, że dragi i że w innym województwie ma starszego faceta, który przyjeżdża skorzystać od czasu do czasu. Szybko wybiłem sobie z głowy całą tą relację, źle trafiłem

Przerwa od kobiet i następne relacje już na studiach.

4 M. Przepiękna, ale księżniczka. Klasyka, bo poleciała na przemocowca, który kopnął ją w dupę. Niby spotykała się ze mną, ale nie pozwalała w żaden sposób zacieśnić relacji. Miałem robić za tampon emocjonalny? Możliwe. Uznałem, że pierwszy raz dostałem kosza i pewnie, że jeszcze dostanę nieraz. Bolało jednak, bo wydawała się jako tako normalna, bez szału, ale jednak. No i wygląd, który nie każdemu pasował, ale u mnie zadziałał na tyle, że ustanowił mój gust w dużej mierze. Olałem, ale się nie odciąłem. Potem kogoś miałą i ten ktoś ją olał ponownie. Wtedy nagle do mnie podbiła i stwierdziła, że wczesniej się za mało starałem, ale teraz mam szansę, bo chłopak chyba nie chce z nią być. Jeden wielki LOL
5 Wrażliwa, ciepła i wesoła K. Ja lat 18-19, ona rok więcej. Nie mam pojęcia czemu, ale strasznie mnie sobie upatrzyła. Ja jej nawet wcześniej nie dostrzegałem. Potem się okazało, że połowa mojego kierunku się w niej podkochuje i jaki to ze mnie farciarz, że mnie upatrzyła. Nie wykazywałem jeszcze braku zaufania do kobiet, ale zwyczajnie zacząłem podejrzewać, że coś nie gra i postanowiłem węszyć. Miała już za sobą kilka relacji, co było nieco odpychające, ale świetnie się z nią dogadywałem. Jako grzeczny wtedy chłopiec, który niekoniecznie chciał skakać z kwiatka na kwiatek, a marzył raczej o układaniu sobie życia z jedną kobietą, powiedziałem jej o tym wszystkim. Była pod wrażeniem i zaczęła naciskać jeszcze mocniej. Zaczęliśmy się spotykać, ale postawiłem granicę, że nie jesteśmy parą i ze sobą nie sypiamy przez pierwszy miesiąc, bo chyba mamy sobie jeszcze wiele do wyjaśnienia. No i dobrze zrobiłem, bo okazało się, że to nimfomanka z borderem. Do tego przez cały ten czas miała faceta w innym województwie. I sypiała z innymi, gdy nie była ani ze mną, ani z nim. Szybko uciąłem, powiedziałem, że nie tego szukam i tyle. Jeszcze 3 lata mnie nachodziła, pisała na telefon, GG, fejsie, czy na maila. Nawet gdy była zaręczona już.

Tu nastąpił moment, gdzie lekko zwątpiłem w to wszystko

6 - 11
To jest moment, w który mega ciężko uwierzyć i aż sam nie rozumiem jakim cudem mogłem zaliczyć takie combo. W każdym razie te kobiety wrzucam do jednego wora. Wszystkie one... miały kogoś. Zagadywałem je gdzieś tam, utrzymywaliśmy kontakt, spotykaliśmy się i te sprawy. I za każdym razem wychodziło, że one mają facetów(!) i albo chcą od nich najwidoczniej odejść i szukają lepszego albo zwyczajnie ja miałem być tym na chwilę. Masakra, co się dzieje?

Tu nastąpiło duże przygnębienie z mojej strony, bo ileż można próbować ogarnąć kogoś normalnego. Co jest nie tak? Po gorszym okresie postanowiłem popracować nad sobą. Uderzyłem ze zdwojoną siłą i pozytywnym nastawieniem. Uznałem też, że moje nastawienie na jedną kobietę na całe życie było głupie i niemożliwe do zrealizowania.  Efekt był lepszy, ale daleki od upragnionego.

12 Fajna dziewczyna, następna po jakimś przemocowcu. Niby ją wykorzystał i olał, a ona biedna szuka kogoś wrażliwego, takiego jak ona. Blebleble. No niestety, spotkałem się z nią kilka razy, ale za wiele z tego nie wyszło. Nie odcięła się od swojego ex i można się domyślać jak to wyglądało
13 Nieco mniej atrakcyjna dziewczyna niż te, z którymi się zazwyczaj spotykałem. Nadrabiała gadką. Wydawała się mega ogarnięta. Opowiadała czym się zajmuje, co robi i gdzie pracuje. Przyznam, że byłem pod wrażeniem. Takie "wow". Strasznie się napaliła i nakręciła. Po miesiącu wyprosiła mnie żebym pojechał z nią do jej rodziny. Nie chciałem, ale się zgodziłem. Na miejscu się okazało, że... ona bierze ślub za 2 miesiące. Rozumiecie to? A do tego uwaga WSZYSTKO co o sobie mówiła wymyśliła. W żadnym wypadku nie była żadnym ogarem życiowym, ani niczym takim. Była na utrzymaniu rodziców i swojego przyszłego męża. Znajomym opowiadała, że rzuciłem ją, bo ma raka i dlatego uciekłem. Mówiła to na zmianę z tym, że kocha swojego narzeczonego. Schizy? Bardzo możliwe.
14 Najlepsze co mnie spotkało do tej pory;). Poznałem młodszą dziewczynę, która tutaj też pisała. Bardzo imponowała mi tym co o sobie mówiła. Był to typ, wrażliwej i delikatnej istoty, połączony z tym, że jak się jej podpadło, to potrafiła ustawić. Bardzo zależało jej na naszym związku. Dla mnie było niemal idealnie. Planowaliśmy życie razem. Ona jak mowiła brzydzi się tym jak relacje dzisiaj wyglądają. Mi też obecne czasy nie pasują pod tym względem. Była na początku trochę zazdrosna, gdy gdzieś wychodziłem itd. Rozumiałem to, bo młoda i wrażliwa. Starałem się lekko ograniczyć swoją towarzyskość tak aby poczuła się bardziej komfortowo. Nawet mi to pasowało, bo miałem w jej osobie również najlepszego przyjaciela, więc po części potrafiła zastąpić mi znajomych. No niestety łączyła studia z pracą w gastro. Tam klimat jest jaki jest. Jakieś alko, jakieś coś tam. Zaprezentowała straszną hipokryzję i zdradziła. Nie przyznała się do tego, musiałem sam do tego dojść. Pojechała do rodziców i dostałem wiadomość, że już nie jesteśmy razem. Dzień wcześniej wyznawała mi miłość i powiedziała, że chce być ze mną do końca życia. Presja ją zjadła, bała się ostracyzmu i kontakt się urwał. Kilka lat w pizdu.

Przeżyłem to bardzo ciężko, chociaż też dość szybko się pozbierałem. Podjąłem po drodze parę głupich decyzji. Mam nadal jej rzeczy, boję się na nie patrzeć, ale zostawmy to.

Rozeznałem się na rynku. Nie jest wesoło, wolne kobiety na palcach jednej ręki można policzyć. Nie jest dobrze. Do tego, która normalna w tym wieku nie ma chłopa? No właśnie. Poszedłem w przygodny seks, bo jak się mówi, jak coś robisz i nie wychodzi, to próbuj inaczej. Ale to nie jest to. Jestem wręcz zaskoczony jak mało satysfakcji to daje. Już nie punktuję dalej, bo za bardzo nie ma czego, dalej nie było lepiej. Dziewczyna z dzieckiem, które ukrywała przede mną. Dziewczyna, która przy ludziach rozbierała się do bielizny, a potem chwaliła się ile to ona nie r****ła i ćpała.

I tak to się kręci.

Ciągle słucham jak to wokół mnóstwo fajnych, ciepłych kobiet. Sorry, gdzie? Nie jestem typem klubowicza. Nie poznaję lasek ani tam, ani na żadnych tinderach. Patrzę po znajomych i widzę, że niektórzy pobrali śluby z laskami, które kręcą na boku. Cały jeden mój kumpel ma naprawdę spoko babę. I też musiał się wpierw kilka razy odbić. Jestem na etapie odbudowy pewności siebie i generalnie samorozwoju. Nie wiem co się dzieje, czy taki mamy świat, gdzie kobiety nabierają męskich cech i dzieje się to co się dzieje. Mógłbym uwierzyć, że to wina mojego środowiska, gdyby było jakkolwiek specyficzne. Chyba, że to morze tak na ludzi działa. Biorę też udział w psychoterapii, by to wszystko poukładać. I albo doznać cudu, albo zwyczajnie nauczyć się żyć bez tego wszystkiego.  Mam jednak wrażenie, że dzisiaj te z pozoru szczęśliwe związki opierają się na niewiedzy. Jedno nie wie, co robi drugie. No nie jest to raczej fajna perspektywa. Próbuję puścić w niepamięć wszystko to na co trafiłem wcześniej. Próbuję odnosić się w tym wszystkim do siebie.

Czemu jest tak źle, skoro mogłoby być dobrze? Zapraszam do wypowiedzi i zadawania pytań o szczegóły.

To, na co zwróciłam uwagę, to Twe kiepskie wybory. Nikt pistoletu do głowy nie przystawiał, byś wybrał takie, nie inne kobiety. Dlaczego dokonywałeś/dokonujesz takich wyborów? (Odpowiedź jest istotna dla Ciebie, nie dla innych osób.)


Tekst

(...) Zostanę oskarżony o hipokryzję, ale kobietom radę mogę sprzedać tylko jedną. Przestańcie myśleć kroczem. (...)

wiele, chyba wbrew zamierzeniom, powiedział o Tobie. Współczuję.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

9

Odp: Moja spowiedź

Moze ogolnie to jest zachowanie ludzi, nie tylko jednej plci??Pozniej wiekszosc ma zle doawiadczenia i przenosi to dalej, pozniej wiek 16lat i juz zaczyna sie przezywanie pierwszych cierpien,przenoszonych dalej na kolejnych partnerow.

Ja tez mysle ze lepiej nic,zamiast byle co. Piszesz o przygodach bez zaangazowania?Moze to lepiej dziala niz liczenie na cos wiecej. Ja bym nie chciala,jak mam kolejny raz jakas patologie,wole nic.

Taka swietna dziewczyna, to jak sie stalo, ze do tego doszlo? Nie zrobiles niczego zle,czego mozna w przyszlosci unikac? Tylko pytam.Nie oceniam,nie wiem. Napisz wiecej jaki w tym zwiazku byles. Moze znajde co bylo zle,moze jednak dziewczyna byla dziwna bo skonczyla cos co mialo szanse byc na stale.

Wielokropek,on nie wybieral chyba swiadomie, chcialby inaczej, po czasie prawda wychodzila. Ale ten tekst o kroczu.....Masz racje wielokropek.Takie same odczucia mam.

Wychodze, wejde pozniej.Napisze znowu. Ide na tramwaj:)) kobieta w tym wieku i nie umie prowadzic xd

10

Odp: Moja spowiedź

Burzowy, twoja historia relacji jest tak długa i skomplikowana, że nie sposób spamiętać. big_smile

Weź wdech, potem wydech i powtarzaj do skutku aż się uspokoisz. Widać, że podchodzisz do tematu bardzo emocjonalnie, potem można żałować, że się coś napisało (piszę z autopsji:).

Co do tych związków. Masz 26 lat, zapewne w miarę ogarniętą sytuację finansową i jakąś tam niezależność. Bycie w udanym związku jest super, ale przebywanie samemu i koncentrowanie się na sobie również daje dużo frajdy. Po prostu odpuść. Nie mówię, że masz zamknąć się na cztery spusty w domu i pogrążyć w lekturze książek do końca życia, tylko po prostu wrzucić na luz i koncentrować się na rodzinie, przyjaźniach - konkretnie zaś tych, które dają ci satysfakcję i szczęście.
I to nie jest tak, że dziewczyny są powalone - ludzie niestety generalnie w dużej części są. Ty również, ja, na pewno dużo forumowiczów. Powalenie niektórych osób jest czasami trochę mniejsze oraz kompatybilne z naszym własnym - np o podobnym typie i możemy je wtedy zrozumieć i je znosić. Jestem z dosyć powalonej rodziny, piszę o rzeczach, które dobrze znam. lol Warto wyrzucić z głowy podejście "muszę kogoś mieć do pary do końca życia" i zamienić je na "muszę się poukładać psychicznie (->zmniejszyć poziom powalenia własnego), muszę być szczęśliwy, muszę mieć wewnętrzny spokój i muszę otaczać się fajnymi ludźmi". A jeśli okaże się, że akurat któryś z tych ludzi będzie chciał związku, podobnie jak ty - to super.
Sama jestem w udanym związku od dwóch lat - jest to mój pierwszy związek. Jestem z tą osobą szczęśliwa, myślę, że w dużej mierze jesteśmy też przyjaciółmi. Sobie samej sprzed kilku lat powiedziałabym: wrzuć na luz, jeśli spotkasz kogoś dopasowanego do ciebie to prawdopodobnie i tak wszystko pójdzie gładko, a jeśli nie spotkasz, to nawet lepiej jak nie pójdzie. smile

11 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2019-01-02 19:40:58)

Odp: Moja spowiedź
Wielokropek napisał/a:

To, na co zwróciłam uwagę, to Twe kiepskie wybory. Nikt pistoletu do głowy nie przystawiał, byś wybrał takie, nie inne kobiety. Dlaczego dokonywałeś/dokonujesz takich wyborów? (Odpowiedź jest istotna dla Ciebie, nie dla innych osób.

Nie wybrałem kiepsko, wybrałem te, które wydawały się być wolne:) i miały w sobie coś co lubię. Z jedną mega się rozmawiało, druga miała ładne oczy.Wierz mi lub nie, ale po 18tce naprawdę robi się ciężko i wybór kobiet drastycznie spada hehe. Podkreślę jeszcze raz, ja mam za sobą jeden związek, na który w ogóle nie mogę narzekać. Wyciągałem co chciałem bardzo szybko i się odcinałem. Rozumiem, że brzmi to niepokojąco spisane tutaj, ale ja jestem niewinny. Mam jeszcze jedną rzecz do powiedzenia, ale to potem.

wiele, chyba wbrew zamierzeniom, powiedział o Tobie. Współczuję.

Nie bardzo, bo u mnie po czasach szkolnych (czyli punkt 3) nastąpiła szybka zmiana myślenia właśnie. Potem już szukałem tylko i wyłącznie jakiegoś porozumienia dusz. Nie chciałem budować związku na oksytocynie, bo jest to dla mnie głupie i nie ma wiele wspólnego z partnerstwem. Natomiast masz prawo wątpić, oczywiście.

Rusalka napisał/a:

Taka swietna dziewczyna, to jak sie stalo, ze do tego doszlo? Nie zrobiles niczego zle,czego mozna w przyszlosci unikac? Tylko pytam.Nie oceniam,nie wiem. Napisz wiecej jaki w tym zwiazku byles. Moze znajde co bylo zle,moze jednak dziewczyna byla dziwna bo skonczyla cos co mialo szanse byc na stale.

Nie wiem czy jest sens, ja wiem, co robiłem źle. Czy to doprowadziło do rozpadu? Nie. To bardzo niecodzienna sytuacja, po związku mieliśmy kogoś w stylu mediatora. Odezwała się... znajoma rodziny mojej ex do mnie. Kobieta psychoterapeutka. Ale odezwała się do mnie po koleżeńsku. Powiedziała, że poczuła, że zostałem sam bez wsparcia i po prostu chce porozmawiać o tym. Gadałem z tą kobietą 2 miesiące. Mimo, że zgłosiła chęć pomocy, to długo była u niej narracja typu "ona na pewno nic złego nie zrobiła, coś musiałeś sknocić". I tak gadała ze mną, trochę z moją ex. Werdykt? "Pierwszy raz nie mam pojęcia co mogło pójść nie tak, chyba faktycznie nic złego nie uczyniłeś" "Jest tyle fajnych kobiet, odetnij się od niej" big_smile. Czy musi być coś nie tak, żeby ktoś spodnie z siebie zrzucił? Nie wydaje mi się. Dosłownie do ostatniej chwili było wspaniale. W sumie na syfa powinienem się przebadać, bo cholera wie ile to trwało.

Za bardzo mnie to nawet nie zajmuje. Wziąłem tak czy siak winę na siebie, bo tak mi łatwiej się z tym uporać. Po 3 miesiącach udaje mi się funkcjonować, obawiałem się, że zajmie mi to ze 2 lata. Nie chcę też za dużo szczegółów wyciągać na wierzch, żeby nie naruszać niczyjej prywatności.

Ide na tramwaj:)) kobieta w tym wieku i nie umie prowadzic xd

To moje z kiedyś: "Masz 21 lat i nie masz własnego mieszkania? Ja jestem młodsza i mam" "Jakim cudem, skoro nigdy nawet nie pracowałaś?" "Moi rodzice wzięli kredyt".


Iris7 napisał/a:

Weź wdech, potem wydech i powtarzaj do skutku aż się uspokoisz. Widać, że podchodzisz do tematu bardzo emocjonalnie, potem można żałować, że się coś napisało (piszę z autopsji:).

Co jest nie tak z moim stylem pisania? Musiałem zrobić sobie kawę, bo aż przysypiam. Emocje były gdy to wszystko napisałem, po czym mnie wylogowało i musiałem pisać od nowa... Zero emocji i na czilku. Tak jest cały czas. Może za dużo skrótów myślowych, ostatnio jakoś tak mam.

Tak, generalnie taki mam plan. Tylko jednak sytuacja mężczyzny, a kobiety jest zgoła inna. Was jest o wiele mniej. My musimy walczyć z tym brakiem i jeszcze między sobą. Z roku na rok ludziom bardziej odbija. To jest w tej chwili wyścig szczurów. U Was to wygląda tak "skupię się na sobie i samo się ułoży". U nas niekoniecznie:P. No, ale nie pozostaje mi nic jak tylko olać. Jak do 30tki się nie ułoży, to wylatuję do Wietnamu/Chin/JPN, tam łatwiej big_smile.

-

12

Odp: Moja spowiedź

Burzowy, jeżeli naprawdę masz 26 lat, to stwierdzam, że wyolbrzymiasz.
Mam tyle co Ty i masę, naprawdę masę wolnych koleżanek. Tylko widzisz, problem w tym, że one nie szukają na siłę faceta, więc Ty też niespecjalnie masz szansę je spotkać. Jedyne co można robić to poszerzać i poszerzać i poszerzać krąg znajomych. Rozmawiać z ludźmi, wychodzić z nimi na spotkania, spacery, kawy, herbatki, imprezy i szukać, szukać, szukać.
Bo jak szukasz na siłę kogoś, kto chce w związku być już teraz, to znajdujesz desperatki. Te normalne kobiety nie mają parcia na związek wink

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

13 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-01-02 18:25:07)

Odp: Moja spowiedź

Burzowy, co jest na Twoim awatarze?

Od dzieciństwa własciwie wybierają Cię specyficzne dziewczyny..
Tu nie ma przypadku- obok każdej z nich kręciły się przynajmniej 2 normalne koleżanki- ale Ty ich nie widziałeś.
Jak terapia trwa trochę, to już coś wyklarować się mogło.
Niemniej jednak zwróć uwagę na fakt, że ostatni związek - pewnie głębszy niż wcześniejsze nie był patologiczny.
Kobieta popełniła błąd po alko , którego Ty nie wybaczyłeś- tak obstawiam- bo chyba nie był to jej styl życia..
Mogłeś wybaczyć- miałeś też prawo nie robić tego.
Stało się. Zastanawiam się tylko, czy zamiast rozgrzebywać te wcześniejsze związki, nie warto skorzystać z dobrych doświadczeń tego, co się rozpadł- bo żeby w niego wejść- jakieś lekcje z tych jeszcze wcześniejszych wyciągnąłeś?

Ja Ciebie widzę, jako inteligentnego, poszukującego faceta ( sorry za nierozpoznanie Nietzschego wink
Który może niepotrzebnie chce zmienić w sobie za dużo i mało sobie ufa. W sensie- jak coś wydaje Ci się dobre, to się tego trzymać- wtedy nie pojawiają si w życiu ludzie, którzy mają ochotę rozpychać się w 2 osobie łokciami, bo jest tam elastycznie.
Ten ostatni związek- mimo zakończenia- wzięłabym za plus.

Edit: A ile Ty tych kobiet potrzebujesz aby mieć wybór? big_smile  może z 10 wystarczy? Tyle chyba wolnych się znajdzie- zajęta to mężatka- a nie sparowana.

I  znasz takie przysłowie:
" na pochyłe drzewo kozy skaczą" ?.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

14 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-01-02 18:20:11)

Odp: Moja spowiedź

Przypisałeś innej użytkowniczce słowa Wielokropka.

Burzowy napisał/a:

/.../ Nie wybrałem kiepsko, wybrałem te, które wydawały się być wolne:) i miały w sobie coś co lubię. Z jedną mega się rozmawiało, druga miała wielkie oczy;). Wierz mi lub nie, ale po 18tce naprawdę robi się ciężko i wybór kobiet drastycznie spada hehe./.../ My musimy walczyć z tym brakiem i jeszcze między sobą. Z roku na rok ludziom bardziej odbija. To jest w tej chwili wyścig szczurów. /.../

Trochę jaśniej się zrobiło.
Słuchaj Burzowy, może zacznij być trochę bardziej wybredny i selektywny przy wyborze partnerki. Nie bierz tego, co popadnie, co oznacza, że nie musisz lecieć za każdą, która Cię nie odrzuci. Wtedy to będą rzeczywiście Twoje wybory, bo na razie to wygląda na to, że pchany desperacją szedłeś za każdą, która spojrzała na Ciebie trochę życzliwiej. Bo zobaczyć coś interesującego to można w /prawie/ każdym człowieku.

15 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2019-01-02 18:55:30)

Odp: Moja spowiedź
Lady Loka napisał/a:

Burzowy, jeżeli naprawdę masz 26 lat, to stwierdzam, że wyolbrzymiasz.
Mam tyle co Ty i masę, naprawdę masę wolnych koleżanek. Tylko widzisz, problem w tym, że one nie szukają na siłę faceta, więc Ty też niespecjalnie masz szansę je spotkać. Jedyne co można robić to poszerzać i poszerzać i poszerzać krąg znajomych. Rozmawiać z ludźmi, wychodzić z nimi na spotkania, spacery, kawy, herbatki, imprezy i szukać, szukać, szukać.
Bo jak szukasz na siłę kogoś, kto chce w związku być już teraz, to znajdujesz desperatki. Te normalne kobiety nie mają parcia na związek wink

No zobacz, a myślałem, że masz więcej. Muszę przyznać, że nigdy w życiu nie poznałem typiarki, która nie szuka faceta. Jakieś wolne ogólnie były, ale to ten typ, który co tydzień ma innego. Niby nie ma, ale jednak ma. Jakieś akcje typu, była z kimś i teraz robi totalną przerwę to abstrakcja. Poruszałem ten temat ze swoimi koleżankami to zawsze słyszałem "A na co ja mam czekać jak mi faceta będzie brakować". Nie wiem jak to jest, ale wg Was zawsze jest ok. Przerabiałem to. "Znam dużo fajnych wolnych, nie są zrąbane". Wtedy mówię "sprawdzam". I jest "eee w sumie to nie wiem". Nie wiem sam już jak to działa. Niby tak, ale nie. Ciężko uwierzyć, żeby nie było pewnych odstępstw, ale z drugiej strony przy tej dysproporcji ilościowej może tak właśnie być, hmm.

Te normalne kobiety nie mają parcia na związek wink

Dyskusyjne mimo wszystko, ale nie chce mi się pisać i udawać wszystkowiedzącego. Po prostu lubię coś porządnie wyjaśnić.


Burzowy, co jest na Twoim awatarze?

Nie mam pojęcia

Od dzieciństwa własciwie wybierają Cię specyficzne dziewczyny..
Tu nie ma przypadku- obok każdej z nich kręciły się przynajmniej 2 normalne koleżanki- ale Ty ich nie widziałeś.

Nie widziałem, bo trójkami to dziewczyny chodziły w szkole najwyżej. Zupełnie nie przypominam sobie sytuacji, gdzie mógłbym tak postąpić. Chyba trochę to uprościłaś.

Kobieta popełniła błąd po alko , którego Ty nie wybaczyłeś- tak obstawiam- bo chyba nie był to jej styl życia..
Mogłeś wybaczyć- miałeś też prawo nie robić tego.

Nie było takiej możliwości, już bez wdawania się w szczegóły, ale fizycznie nie było to możliwe, tak to ujmę. Poza tym zobacz w ogóle jakie opcje Ty rozważasz. No a na koniec dodam, że po prostu bym tego nie dźwignął.

Ja ten ostatni związek traktuję dwojako. Z jednej strony działo się coś fajnego, chociaż koniec końców ja na tym straciłem. Z drugiej jednak bez większego powodu, osoba, która kochałem postąpiła tak, a nie inaczej. A to stawia kolejny znak zapytania.

Przypisałeś innej użytkowniczce słowa Wielokropka.

Oj przepraszam, poprawione.


Magdalena napisał/a:

Słuchaj Burzowy, może zacznij być trochę bardziej wybredny i selektywny przy wyborze partnerki. Nie bierz tego, co popadnie, co oznacza, że nie musisz lecieć za każdą, która Cię nie odrzuci. Wtedy to będą rzeczywiście Twoje wybory, bo na razie to wygląda na to, że pchany desperacją szedłeś za każdą, która spojrzała na Ciebie trochę życzliwiej. Bo zobaczyć coś interesującego to można w /prawie/ każdym człowieku.

Ja ciągle słuchałem, że jestem wybredny:/. Jakoś poznawać trzeba. Jak nie poznam, to jak mam odsiać. I tak te 6 lat temu to ja spierdzielałem przed tymi babkami głównie, ani tam łóżka wtedy nie było, ani nic. Toteż potem potem różne dziwne sugestie były w moją stronę;). Trochę błędne koło:).

-

16 Ostatnio edytowany przez 1990rusałka (2019-01-02 18:55:06)

Odp: Moja spowiedź

Ela210 a wlasnie pomyslalam zapytac jak sie zaczal ten zwiazek?? Nie musisz tu pisac.Mozesz sam pomyslec. Moze znowu sie uda drugi raz jak zadzialalo raz.

Co to znaczy ze nas jest mniej?Te pare % mysle ze nie zmienia duzo.

Wlasnie to tez chcialam napisac, co lady Loka. Wyszlam z tych portali bo juz mialam dosyc. Nie wiem na ile jestem normalna. Mówili ze feministka, ze dziecinna, niepowazna, egoistka. Moze racje mają. Ale nie pomyslalabym nigdy robic tego co tu w tych historiach piszesz. Czy jestem normalna przez to,pewnie nie. Ale jak komus to wystarcza,to do mnie nie dotrze, mam prace i rodzine i tyle. Na portal nie wejde bo dostane 100 wiadomosci czy sie umawiam, nie chce. Niedawno raz napisalam tu na forum bo sie wydawal ok.Nie mam odpowiedzi,trudno. Na pewno jest duzo takich co by ci odpowiadaly, ale nie szukają na sile i tez malo kogo spotykają, praca dom i tyle.  Nie umiem nic wiecej poradzic niz to co Lady Loka napisala juz. Ale nie ma sensu zebyscie wymyslali jakies hipergamie,takie dziewczyny na pewno są jakiej bys chcial,tylko masz wyzwanie jak dotrzec.Raz sie udalo,pewnie sie uda znowu.Ja tez bym nie wiedziala jak dotrzec do tych co zachowuja sie inaczej niz pisalam.

Lady Loka stawialam ze ma 40-50.Ale nie pisze tego negatywnie zeby dokuczyc.Zwyczajnie taka nieprawdziwa intuicja.

Czytaj co tu piszemy,odpisuj, tylko blagam bez wstawek typu tej o mysleniu kroczem bo to nic nie daje. Latwiej sie tu rozmawia niz w takim temacie takiego Konrada o randkach internetowych. Zycze zeby bylo lepiej zebys mogl zmienic zdanie jakie teraz masz.

Te mieszkanie na kredyt rodzicow mistrzostwo xd

17

Odp: Moja spowiedź

No znam takie smile mam takie dwie przyjaciólki. Jedna stwierdziła, że ma dość szukania, a druga że będzie to będzie. Obie skupiają się na sobie.
Tylko jak się szuka związku to się takie omija.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

18

Odp: Moja spowiedź
Burzowy napisał/a:

(...) Oj przepraszam, poprawione. (...)

Nie jestem autorką opinii z kolejnych dwóch cytatów. smile

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

19

Odp: Moja spowiedź
Ela210 napisał/a:

A ile Ty tych kobiet potrzebujesz aby mieć wybór? big_smile  może z 10 wystarczy? Tyle chyba wolnych się znajdzie- zajęta to mężatka- a nie sparowana.

Nie może być, zgadzam się z Elą

Burzowy, dopóki nie ma przysięgi i dzieci, to piłka w grze i niech wygra lepszy.

20

Odp: Moja spowiedź

A ten znak zapytania to może po jej stronie był, niekoniecznie po Twojej.
I nie rozważam czy miałeś wybaczyć czy nie- zrobiłeś jak było dla Ciebie lepiej i tak być powinno.
Chodzi mi o to, że może niepotrzebnie szukasz przyczyn tak głęboko- i to co napisałam- mało ufasz sobie i niepotrzebnie chcesz się zmieniać dla innych, zamiast wzmacniać swój kręgosłup.
Ale może to chwilowe wrażenie, bo jak napisałeś gdzieś- szukasz równowagi w tej chwili..

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

21

Odp: Moja spowiedź
Wielokropek napisał/a:

Nie jestem autorką opinii z kolejnych dwóch cytatów.

Tak, nie chciało mi się już zmieniać, ale edytowałem.

Ela210 napisał/a:

" na pochyłe drzewo kozy skaczą" ?.

Nie znałem, może coś w tym jest.

Ela210 napisał/a:

Edit: A ile Ty tych kobiet potrzebujesz aby mieć wybór? big_smile  może z 10 wystarczy? Tyle chyba wolnych się znajdzie- zajęta to mężatka- a nie sparowana.

10? Na teraz bez szans, na pewno nie. A co do reszty:

MagdaLena1111 napisał/a:

Nie może być, zgadzam się z Elą

Burzowy, dopóki nie ma przysięgi i dzieci, to piłka w grze i niech wygra lepszy.

Czy Wy serio w temacie, gdzie przedstawiłem nie najlepszy obraz napotykanych przeze mnie kobiet i ich tendencje do zdrad... w czasach, gdy kobiety bezmyślnie w większości skaczą ze związku w związek... i Wy twierdzicie, że nie jest wcale tak źle... każecie mi sprawić, by jakaś gościówa zdradziła ze mną swojego faceta? W temacie zdrady nie chodzi o sam czyn, to jest po prostu przekaz na zasadzie "zobacz jaki jestem, nie warto mi ufać". Jaka jest różnica, czy zdradzi mnie, czy kogoś innego. Tak czy siak takiemu komuś środkowy palec się należy i nic więcej. Musiałbym tutaj być mega hipokrytą i mieć klapki na oczach. Nie czyń drugiemu... wink. No i jak to się ma do kobiecych cech? Lojalność, ciepło, uczucia? Coś ktoś, czy już nic od Was wymagać nie można? Się dziwicie, skąd tyle syfu, to macie odpowiedź we własnych postach. Słucham teraz, dlaczego się mylę:>

1990rusalka napisał/a:

Ela210 a wlasnie pomyslalam zapytac jak sie zaczal ten zwiazek?? Nie musisz tu pisac.Mozesz sam pomyslec. Moze znowu sie uda drugi raz jak zadzialalo raz.

Wątpię, to był ogromny fart:(.

Co to znaczy ze nas jest mniej?Te pare % mysle ze nie zmienia duzo.

Różnica jest bardzo duża. Zajrzyj w temat, gdzie autorka pyta o spotykanie się z kilkoma facetami naraz. Tam wyraża swoje zdziwienie, że dostaje aż takie zainteresowanie. A teraz, jako że mam w sobie pewną dozę złośliwości, to Wam dokuczę, ha. Nie przeczę Waszej atrakcyjności, na pewno każda z Was jest przewspaniała. Duże zainteresowanie, które otrzymujecie w większości wynika jednak z ilości samców, którzy właśnie desperacko próbują kogoś poznać big_smile. I stąd też naturalnie hipergamia, której nikt nie wymyślił tylko tak funkcjonuje ten świat. A co do facetów na portalach, przez lata nauczyli się, że w ciągu 1-2 rozmów muszą umówić się na spotkanie, bo inaczej znaczy to, że kobieta nie wyraża zainteresowania. I jak najbardziej w większości przypadków tak jest. To jest walka, on jeden vs 100 innych.

Za każdym razem jak się rozpisuję, to zdąży mnie wylogować zanim wyślę posta. Uwaga, bo można stracić swoje wypociny.

-

22

Odp: Moja spowiedź
Burzowy napisał/a:

Zostanę oskarżony o hipokryzję, ale kobietom radę mogę sprzedać tylko jedną. Przestańcie myśleć kroczem.

Twoje wybory partnerek dość dobitnie pokazują jak mocno musi być  w Tobie zakorzeniona powyższa opinia o kobietach. Nic dziwnego, że przyciągasz takie, a nie inne panie.
Przyznam, że muszę  trochę ochłonąć po tej lekturze, bo naprawdę trudno jest mi uwierzyć , że jeden człowiek może  doświadczyć takiej "parady osobliwości". Może być też tak,że ewidentnie mentalnie nie nadążam za zmianami jakie przez ostatnie lata, zaszły na gruncie relacji damsko - męskich współczesnego młodego człowieka...

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"

23

Odp: Moja spowiedź

Łoj masz przerób Burzowy wink Ja ze szkoły też pamiętam, były takie dwie w pierwszych dwóch klasach podstawówki, bo potem zmieniłem szkołę. Są to jedyne dwie osóbki płci żeńskiej, które pamiętam z tamtego czasu z imienia, nazwiska i wyglądu. O dziwo jedną spotkałem w ogólniaku i nie zrobiła na mnie żadnego wrażenia. Bliżej końca podstawówki taka jedna blondyneczka na kolonii w drugim końcu kraju spowodowała żywsze bicie serca i niestety chyba jakoś wdrukowała się w szarą maź pod czaszką tworząc jakiś stereotyp ideału. W ogólniaku przyszło coś co ponoć było pierwszą miłością. Straszna trauma, głównie ze względu na pierwsze kroki w temacie korytarzowych związków wśród popleczników, doradców i kontrolerów. Zakończone kompletną porażką, a w zasadzie kapitulacją wobec takich warunków. Kac spowodował chętne wejście w niezobowiązujący układ, który nawet ładnie się rozwijał, było fajnie, miło niestety nastąpił okres męskich sprawdzianów i wypaczeń, próba szukania czegoś więcej zakończona porażką i kierunkiem na emigrację. A ona nieszczęście się zakochała, a on był łajdak, choć na imię nie mam Ignac wink Potem korespondencyjne pocieszanie ze starą, dobrą przyjaciółką i cholera one wszystkie to były takie grzeczne myszki, co owieczki mogłyby pasać. Potem ona, kompletne zaprzeczenie i he, he przestałem szukać.

Kacie, kacie widzę uśmiech na twej twarzy, proszę powiedz, że mogę odjechać, Jechać wiele mil, mil, mil. O tak, masz wspaniałą siostrę, rozgrzała moją krew, doprowadziła ją do stanu wrzenia aby uratować cię od szubienicy, szubienicy, szubienicy, tak. Twój brat przywiózł mi srebro, twoja siostra ogrzała mą duszę, ale ja śmieję się teraz i ciągnę mocno
I widzę cię dyndającego na szubienicy.

24

Odp: Moja spowiedź
Volver napisał/a:

(...) Może być też tak,że ewidentnie mentalnie nie nadążam za zmianami jakie przez ostatnie lata, zaszły na gruncie relacji damsko - męskich współczesnego młodego człowieka...

Nadążasz. smile
Rzecz w tym, że obracasz się w innych kręgach i na co innego wystawiasz swe antenki. smile

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

25 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2019-01-02 21:39:00)

Odp: Moja spowiedź
Volver napisał/a:

Twoje wybory partnerek dość dobitnie pokazują jak mocno musi być  w Tobie zakorzeniona powyższa opinia o kobietach. Nic dziwnego, że przyciągasz takie, a nie inne panie.

Uwielbiam jak potraficie wyciągnąć z całego wywodu to jedno zdanie, które Wam nie pasuje. Chętnie wysłucham wykładu, dlaczego to jedno zdanie sprawiło, że całe życie takie przyciągam, nawet wtedy gdy takie zdanie jeszcze nie przyszło mi do głowy. I co poza kroczem sprawia, że baby uwielbiają babiarzy, którzy mają je gdzieś. Jeżeli uda Ci się to sensownie przedstawić, to naprawdę dużo mi to da. Dziękuję. Co ciekawe mam asa w rękawie, który temu zaprzeczy(tej nienawiści, którą implikujesz) i jest to coś, o czym pisałem wcześniej, że tym podzielę się później. I jeszcze się z tym właśnie wstrzymam. Obawiam się jednak, że nikt się o to nie pokusi. Chociaż są dwie kandydatki na to, to jedna od miesięcy nic tu nie pisała, a druga mam nadzieję, że ominie ten temat big_smile.

Snake napisał/a:

Łoj masz przerób Burzowy[...] Potem ona, kompletne zaprzeczenie i he, he przestałem szukać.

Kończy się, niestety. A cóż to za kobieta była, wilczyca?

-

26 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-01-02 21:55:59)

Odp: Moja spowiedź

Zdradza się wtedy, gdy się  2 za nos wodzi, każdemu obiecując że jest jedynym. Raczej tak miały Twoje Panie.
A jeżeli kobieta ma jakiś związek i spotyka Ciebie, macie się ku sobie i tamten związek zrywa, to nie jest dla mnie zdrada- i nie znaczy że będzie niewierną żoną. Może to dla Ciebie dziwne, ale znam wiele wieloletnich małżeństw co tak się zaczęły bo serce nie sługa.
Działa w obie strony.
Może starej daty jestem- ale nawet zaręczynowy pierścionek można oddać. Po to są te zaręczyny. Taka próba.
I nie mówię o nieformalnych związkach, gdzie są razem długo, mieszkają, są dzieci, a tylko papierka nie ma.
To wszystko a propos małej możliwości wyboru partnerki rzekomo.
A może rzrczywiście porzuć to Pomorze na rzecz południa kraju? Mam wrażenie, że są tu panny na wydaniu... smile
I po raz 3... uważam że nie musisz analizować błędów przeszłości- bo może masz je za sobą- i potrafisz stworzyć związek- bo taki miałeś.
Pytała Cię Rusałka o to jak nawiązałeś tamtą znajomość- czyli jak poznaje się normalną kobietę. Tak- normalną- mimo zdrady na koniec.
Jak zrobisz z tej zdrady główny sztandar związku- to wpadniesz w błędną ścieżkę, zamiast iść dalej.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

27 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2019-01-02 21:55:04)

Odp: Moja spowiedź

Z tym, że takie sytuacje nie istnieją. Ty myślisz, że ktoś odejdzie, bo mu ktoś inny wpadł w oko? Nie, odejdzie jak będzie mieć pewność, że może do niego "przejść". A kiedy będzie mieć pewność? Gdy się kilka razy z tym nowym spotka, prześpi itd. To jest właśnie zdrada.

"bo serce nie sługa." - Współczesna psychologia ma nieco odmienne zdanie na te temat. Dla mnie to tłumaczenie swoich niecnych czynów. Dla mnie to jest proste, jestem z kimś i zagaduje mnie atrakcyjna laska. Od razu mówię nie i tyle. Jak mam się z nią spotkać za plecami obecnej partnerki, raz, drugi i piąty, to znaczy, że chciałem zdradzić i tyle. A uczucie się pojawi ewentualnie później. "To nie zdrada, odeszłam do innego". Uważam, że to generalnie zaprzecza temu co kobiece, ale każdy ma zapewne inne zdanie. Niestety także potwierdzacie to co pisałem wyżej, że tak samo źle jest wszędzie. Czyli jak, kobietę łańcuchem obwiązać trzeba, żeby los jej nie kusił, tak :>>>>?

-

28

Odp: Moja spowiedź
Burzowy napisał/a:

Kończy się, niestety. A cóż to za kobieta była, wilczyca?

Łoj panie, rozszarpałaby gardło gołymi zębami. Raz musialem golf latem nosić lol
Nic z obecnych za bardzo nie kumam, bo ja wtedy miałem 19 lat i na ćwierć wieku wypadłem z obiegu, kobiet nie zauważam i w ogóle. Jak kuń klapki na oczach tongue Idę co prawda zaraz na całonocną balangę ale mnie to już ino stół, flaszka i koledzy zostali, na panny nie patrzam.

Kacie, kacie widzę uśmiech na twej twarzy, proszę powiedz, że mogę odjechać, Jechać wiele mil, mil, mil. O tak, masz wspaniałą siostrę, rozgrzała moją krew, doprowadziła ją do stanu wrzenia aby uratować cię od szubienicy, szubienicy, szubienicy, tak. Twój brat przywiózł mi srebro, twoja siostra ogrzała mą duszę, ale ja śmieję się teraz i ciągnę mocno
I widzę cię dyndającego na szubienicy.

29

Odp: Moja spowiedź

Mnie te kilka lat z rytmu wybiło. Obrączkę zdejmij jak coś, to będzie ok.

-

30 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-01-02 22:02:22)

Odp: Moja spowiedź
Burzowy napisał/a:

Z tym, że takie sytuacje nie istnieją. Ty myślisz, że ktoś odejdzie, bo mu ktoś inny wpadł w oko? Nie, odejdzie jak będzie mieć pewność, że może do niego "przejść". A kiedy będzie mieć pewność? Gdy się kilka razy z tym nowym spotka, prześpi itd. To jest właśnie zdrada.

"bo serce nie sługa." - Współczesna psychologia ma nieco odmienne zdanie na te temat. Dla mnie to tłumaczenie swoich niecnych czynów. Dla mnie to jest proste, jestem z kimś i zagaduje mnie atrakcyjna laska. Od razu mówię nie i tyle. Jak mam się z nią spotkać za plecami obecnej partnerki, raz, drugi i piąty, to znaczy, że chciałem zdradzić i tyle. A uczucie się pojawi ewentualnie później. "To nie zdrada, odeszłam do innego". Uważam, że to generalnie zaprzecza temu co kobiece, ale każdy ma zapewne inne zdanie. Niestety także potwierdzacie to co pisałem wyżej, że tak samo źle jest wszędzie. Czyli jak, kobietę łańcuchem obwiązać trzeba, żeby los jej nie kusił, tak :>>>>?

a ja byłam takich świadkiem. Istnieją.
Mówimy chyba o czymś innym- o sytuacji, w której już nie miałbyś takich dylematów, bo ktoś by Ci mocno zaistniał w głowie- a to znaczy- że w tej głowie było tam miejsce WCZEŚNIEJ.
Kobiety nie potrzebują łąńcucha- jak kochają, to inny facet musi na nie fizycznie wpaść, by go w ogóle zauważyły. Jak nie ma miłości- łańcuch jej nie zatrzyma.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

31

Odp: Moja spowiedź

Kłamią, to jest niemożliwe fizycznie. Pomyśl logicznie, serio. Jak ma baba X odejść do faceta Y, jednocześnie nie robiąc nic za plecami faceta Z? Spojrzy w szklaną kulę i ujrzy przyszłość?

-

32

Odp: Moja spowiedź

Burzowy, jestem starsza parę lat od Ciebie, ale będąc w Twoim wieku miałam więcej "poważnych" związków i chyba w ogóle znajomości z płcią przeciwną, mam na myśli tutaj randki, poznawanie (nie łóżkowe) facetów. Osobiście uważam, że poznawanie przez internet to metoda dobra jak każda inna. Nie zliczę ilu facetów "zawróciło" mi w głowie, na ilu randkach byłam zanim poznałam swojego męża.
Człowiek sam dojrzewa, "uczy się" siebie, wybiera to, czego chce i potrzebuje. Ja długi czas nie wiedziałam czego chcę, ale przynajmniej poznawałam sporo osób, które uświadamiały mi, czego nie chcę wink
A co do wolnych kobiet to tak 1/3 moich koleżanek w poważniejsze związki zaczęy wchodzić w okolicach 30stki,a to też nie wszystkie, bo nie mają jeszcze takiej potrzeby.

33

Odp: Moja spowiedź
Burzowy napisał/a:

Kłamią, to jest niemożliwe fizycznie. Pomyśl logicznie, serio. Jak ma baba X odejść do faceta Y, jednocześnie nie robiąc nic za plecami faceta Z? Spojrzy w szklaną kulę i ujrzy przyszłość?

Podam Ci przykład mojej koleżanki: Wyjazd z chłopakiem . Urlop.
On w autokarze obok. Solo.
za 2 dni chłopak wyjeżdża, bo Oni świata poza sobą nie widzą.
mają 3 dzieci już. Nikt nie mówi o jej zdradzie, tylko sile wyższej. Były też już żalu nie chowa.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

34 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-01-02 22:13:56)

Odp: Moja spowiedź
Burzowy napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Nie może być, zgadzam się z Elą

Burzowy, dopóki nie ma przysięgi i dzieci, to piłka w grze i niech wygra lepszy.

Czy Wy serio w temacie, gdzie przedstawiłem nie najlepszy obraz napotykanych przeze mnie kobiet i ich tendencje do zdrad... w czasach, gdy kobiety bezmyślnie w większości skaczą ze związku w związek... i Wy twierdzicie, że nie jest wcale tak źle... każecie mi sprawić, by jakaś gościówa zdradziła ze mną swojego faceta? W temacie zdrady nie chodzi o sam czyn, to jest po prostu przekaz na zasadzie "zobacz jaki jestem, nie warto mi ufać". Jaka jest różnica, czy zdradzi mnie, czy kogoś innego. Tak czy siak takiemu komuś środkowy palec się należy i nic więcej. Musiałbym tutaj być mega hipokrytą i mieć klapki na oczach. Nie czyń drugiemu... wink. No i jak to się ma do kobiecych cech? Lojalność, ciepło, uczucia? Coś ktoś, czy już nic od Was wymagać nie można? Się dziwicie, skąd tyle syfu, to macie odpowiedź we własnych postach. Słucham teraz, dlaczego się mylę:>

Oczywiście, że serio. To się nazywa dobór naturalny. Przecież nie mówimy, że masz uwodzić panny w związku, tylko je poznawać
Związek nie od razu jest na wieczność. W początkowym etapie to poznawanie się, pogłębianie relacji, budowanie bliskości i zaufania. Nie musi się udać i przecież nie każda relacja kończy się małżeństwem i dziećmi, bo w praniu okazuje się, że wybranek to jednak jedno mówi a drugie robi - sam wiesz :-P, albo wychodzi coraz więcej wad, które coraz trudniej zaakceptować. Zakładam, że na początku poznaje się kogoś, zafascynowuje nim. Trochę trwa pogłębianie relacji, sprawdzanie w różnych życiowych sytuacjach, jak ta osoba postępuje, czy słowa i czyny idą z sobą w parze, jak traktuje mnie i innych ludzi, itp. A jeśli to nie jest TO, to relację kończę, a tymczasem jakiś czas temu mogłam poznać interesującego mężczyznę, z którym ciekawie się rozmawiało, który miał podobne zainteresowania, czy co tam jeszcze.
Gdy z góry skreslasz kobiety, które są aktualnie w związku, ale nie po deklaracjach, czy z dziećmi, to tracisz szanse.

35

Odp: Moja spowiedź
Burzowy napisał/a:

Różnica jest bardzo duża. Zajrzyj w temat, gdzie autorka pyta o spotykanie się z kilkoma facetami naraz. Tam wyraża swoje zdziwienie, że dostaje aż takie zainteresowanie. A teraz, jako że mam w sobie pewną dozę złośliwości, to Wam dokuczę, ha. Nie przeczę Waszej atrakcyjności, na pewno każda z Was jest przewspaniała. Duże zainteresowanie, które otrzymujecie w większości wynika jednak z ilości samców, którzy właśnie desperacko próbują kogoś poznać big_smile. I stąd też naturalnie hipergamia, której nikt nie wymyślił tylko tak funkcjonuje ten świat. A co do facetów na portalach, przez lata nauczyli się, że w ciągu 1-2 rozmów muszą umówić się na spotkanie, bo inaczej znaczy to, że kobieta nie wyraża zainteresowania. I jak najbardziej w większości przypadków tak jest. To jest walka, on jeden vs 100 innych.

Kobiet i mężczyzn w wieku randkowym jest podobna ilość. Tyle że kobiety emigrują do dużych miast na uniwersytety a faceci zostają raczej w mniejszych i potem w różnych miejscach są różne dysproporcje. Co do portali to mam swoją teorię. Trzeba by zrobić eksperyment i zapisać na 1 portal kilka pań jednocześnie obawiam się że może się okazać że ta sama setka adoratorów zagada do wszystkich pań. Mówiąc inaczej na portalu jest 1000 pań i 1000 panów 100 panów pisze do 1000 pań a pozostałych 900 pisze do góra 1 -2. Panie przytłoczone ilością spamu same z siebie piszą góra do jednego najatrakcyjniejszego. I tak oto przy tej samej liczbie nowa pani na portalu dostaje 100 wiadomości na start a nowy pan na portalu jak nie jest młodym bogiem to nie dostaje nic .

Co do twojej sytuacji i zdradzających kobiet to przykra sprawa. Niestety wmówili nam że kobiety są czułe delikatne i uczuciowe dopisaliśmy se że jeszcze wierne. A tu wyszło że są tak jak mężczyźni po prostu ludźmi. Jesteśmy jako gatunek najbardziej przebiegli zdradliwi inteligentni okrutni i bezlitośni. Nie bez powodu wszyscy nasi naturalni wrogowie już dawno nie żyją. Wykończyliśmy nawet wszystkie inne gatunki ludzi. Za mniej więcej połowę złych rzeczy co zrobiliśmy odpowiadają kobiety wiec nie oczekuj że są święte. To po prostu taka nasza natura naczelnych drapieżników.

36 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2019-01-02 22:31:45)

Odp: Moja spowiedź
Ela210 napisał/a:

Podam Ci przykład mojej koleżanki: Wyjazd z chłopakiem . Urlop.
On w autokarze obok. Solo.
za 2 dni chłopak wyjeżdża, bo Oni świata poza sobą nie widzą.
mają 3 dzieci już. Nikt nie mówi o jej zdradzie, tylko sile wyższej. Były też już żalu nie chowa.

Zdrada to zdrada, płycizna intelektualna i tyle. Nikt kto świadom, tego nie zrobi. Chyba, że po prostu chce. Bo jak ona mogła na szali postawić jeden dzień z tym nowym vs lata z poprzednim? Anyway, że żadna się nie przyzna, wiadomo. Mój najlepszy kumpel tak związek stworzył. Wpierw też mu się wydawało, że wszystko jest ok. Po 4 latach zorientował się, że ta laska przez miesiąc jeszcze wracała do byłego. To jest raczej standard jak się popatrzy. Podwójna zdrada, należy to ganić i tyle. Uwaga zadaję pytanie. Która cwana by odpowiedzieć? To pytanie jest całkowicie neutralne. Nie jest tak łatwo odpowiedzieć na nie, bo różni są ludzie. Jednak uśrednić na pewno można. Uwaga: Co do związku Waszym zdaniem wnosi kobieta?

Snake napisał/a:

Łoj panie, rozszarpałaby gardło gołymi zębami. Raz musialem golf latem nosić

Hmm może, może...


MagdaLena1111 napisał/a:

Oczywiście, że serio. To się nazywa dobór naturalny. Przecież nie mówimy, że masz uwodzić panny w związku, tylko je poznawać
Związek nie od razu jest na wieczność. W początkowym etapie to poznawanie się, pogłębianie relacji, budowanie bliskości i zaufania.

*Z afroamerykańskim akcentem* Nigga what? Przecież to sobie zaprzecza wzajemnie.

Hmm, no nie dzieje się fajnie, jak dla mnie. To wszystko ma podłoże tak czysto, k*rewsko seksualne. Nie jestem szczerze mówiąc przekonany, czy w ten sposób chciałbym to wszystko budować.

@uleshe W większości się mylisz, mogę twarde dowody zapodać, ale to nie ten temat na to. Mówię o tej ilości. Nie chcę też zakładać nowego i zdradzać kobietom zbyt dużo, hehe. A co do cech to racja, problem w tym, że one pasują do faceta i kobiety to lubią. My? Niekoniecznie, bo mi facet za bardzo w związku nie leży big_smile.

-

37 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-01-02 22:33:22)

Odp: Moja spowiedź
uleshe napisał/a:
Burzowy napisał/a:

Różnica jest bardzo duża. Zajrzyj w temat, gdzie autorka pyta o spotykanie się z kilkoma facetami naraz. Tam wyraża swoje zdziwienie, że dostaje aż takie zainteresowanie. A teraz, jako że mam w sobie pewną dozę złośliwości, to Wam dokuczę, ha. Nie przeczę Waszej atrakcyjności, na pewno każda z Was jest przewspaniała. Duże zainteresowanie, które otrzymujecie w większości wynika jednak z ilości samców, którzy właśnie desperacko próbują kogoś poznać big_smile. I stąd też naturalnie hipergamia, której nikt nie wymyślił tylko tak funkcjonuje ten świat. A co do facetów na portalach, przez lata nauczyli się, że w ciągu 1-2 rozmów muszą umówić się na spotkanie, bo inaczej znaczy to, że kobieta nie wyraża zainteresowania. I jak najbardziej w większości przypadków tak jest. To jest walka, on jeden vs 100 innych.

Kobiet i mężczyzn w wieku randkowym jest podobna ilość. Tyle że kobiety emigrują do dużych miast na uniwersytety a faceci zostają raczej w mniejszych i potem w różnych miejscach są różne dysproporcje. Co do portali to mam swoją teorię. Trzeba by zrobić eksperyment i zapisać na 1 portal kilka pań jednocześnie obawiam się że może się okazać że ta sama setka adoratorów zagada do wszystkich pań. Mówiąc inaczej na portalu jest 1000 pań i 1000 panów 100 panów pisze do 1000 pań a pozostałych 900 pisze do góra 1 -2. Panie przytłoczone ilością spamu same z siebie piszą góra do jednego najatrakcyjniejszego. I tak oto przy tej samej liczbie nowa pani na portalu dostaje 100 wiadomości na start a nowy pan na portalu jak nie jest młodym bogiem to nie dostaje nic .

Co do twojej sytuacji i zdradzających kobiet to przykra sprawa. Niestety wmówili nam że kobiety są czułe delikatne i uczuciowe dopisaliśmy se że jeszcze wierne. A tu wyszło że są tak jak mężczyźni po prostu ludźmi. Jesteśmy jako gatunek najbardziej przebiegli zdradliwi inteligentni okrutni i bezlitośni. Nie bez powodu wszyscy nasi naturalni wrogowie już dawno nie żyją. Wykończyliśmy nawet wszystkie inne gatunki ludzi. Za mniej więcej połowę złych rzeczy co zrobiliśmy odpowiadają kobiety wiec nie oczekuj że są święte. To po prostu taka nasza natura naczelnych drapieżników.

No i czyja to wina, że tych 100 Panów spamuje? może Pań? big_smile

Burzowy- wybieraj kobiety które po pierwsze odpowiadają Ci naprawdę- tak jak ta ostatnia.
Nie wiąż łańcuchem kontroli- bo wtedy uciekamy.
Jak kobieta pokocha Cię naprawdę- to jest duża szansa, że będzie wierna, choćby miała tłumy adoratorów.
A całkowitej pewności nie ma nikt. nawet co do siebie.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

38

Odp: Moja spowiedź
Ela210 napisał/a:

Jak kobieta pokocha Cię naprawdę- to jest duża szansa, że będzie wierna, choćby miała tłumy adoratorów.

Wątpliwe, to działa raczej odwrotnie. Ludzie takie etykietki temu nadają, że jak nie uciekła to kocha. Jak uciekła, to nie kocha. Tak jakby to wszystko w zasadzie znaczyło TYLKO tyle, czy zdradziła, czy nie. Płytko, nieciekawie, nudno i bezbarwnie. Smutno, twardo i niekobieco, nie zachęca do związków. O wiele mniej uczuciowo niż od strony większości facetów. Hmmm, czyli zdecydowanie Robert Glover, a nie de Mello. No ok, tego się obawiałem, liczyłem na niszę. No i zostaje Azja. Po co ja odnawiam rosyjski i francuskiego zacząłem się uczyć zatem. Po co te fasady, płacze i narzekania na przedmiotowe traktowanie? Nie wiem, ale wnioski są jasne. Czas zatem robić jakieś sensowne pieniądze w końcu.

-

Posty [ 1 do 38 z 222 ]

Strony 1 2 3 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Moja spowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018