Moja spowiedź - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Moja spowiedź

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 111 do 165 z 225 ]

111

Odp: Moja spowiedź

Ja bym się przyjrzała jednak tej Twojej normalności, Burzowy
Bez lipy.

Zobacz podobne tematy :

112

Odp: Moja spowiedź

smile no bo to trzeba umieć wyważyć, mam na mysli zaangażowanie w związkach, dawać i odbierać w odpowiednich proporcjach... no trzeba się tego nauczyć bym powiedziała z braku lepszego określenia...
A kasa sie przydaje jako środek do celu... hm... lepszego niż sama kasa...

113 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2019-01-06 23:07:09)

Odp: Moja spowiedź
MagdaLena1111 napisał/a:

Ja bym się przyjrzała jednak tej Twojej normalności, Burzowy
Bez lipy.

Nie rozumieć.

random.further napisał/a:

no bo to trzeba umieć wyważyć, mam na mysli zaangażowanie w związkach, dawać i odbierać w odpowiednich proporcjach... no trzeba się tego nauczyć bym powiedziała z braku lepszego określenia...
A kasa sie przydaje jako środek do celu... hm... lepszego niż sama kasa...

E tam to i tak wszystko to jest następny krok. I co, znalazłbym pewnie taką, co się ode mnie nigdy nie odłączy oraz taką, która by mnie zaraz kopła w dupę. Co by nie mówić, to ja mam być zadowolony. A jednak zaniedbałem to przez ostatnie kilka lat i tyle. Wcześniej było ok i coś nie wychodziło, teraz na wątpliwych fundamentach też nic nie zbuduję. Pozostaje pogodzić się z własną specyfiką i szukać sensu gdzie indziej. Tak mnie się wydaje. A kasa to lekarstwo na prawie wszystko, często nawet na zdrowie.

-

114

Odp: Moja spowiedź
Burzowy napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Ja bym się przyjrzała jednak tej Twojej normalności, Burzowy
Bez lipy.

Nie rozumieć.

Myślę, że nawet jakbym się rozwinęłą, to jest spore prawdopodobieństwo, że mnie nie zrozumiesz.

Ogólnie chodzi o to, że strasznie zgrzyta mi to, że w związku, który uważasz za normalny i jeszcze dosłownie chwilę przed rozstaniem wyznania swojej dziewczyny uznawaleś za szczere i prawdziwe, był już pusty. Właściwie z jej strony były już tylko te słowa i może jeszcze jakiś żal, a dla Ciebie to było normalne. Mam dysonans.

115

Odp: Moja spowiedź

No ale co w tym dziwnego? Było fajnie, na samym końcu jeszcze lepiej niż na początku wg mnie i wg niej. Mało razy to się ludzie zdradzali bez większych powodów? Mało tu wątków, gdzie kobieta nie rozumie swoich emocji? Żalu nie było żadnego, to jest właśnie najdziwniejsze. Małe znaczenie to już ma i tak. Nie chciałbym tego rozdrapywać na forum publicznym, wiele już zostało powiedziane.

-

116

Odp: Moja spowiedź

Jasne. Masz terapię od tego, żeby sobie poanalizować
Pamiętasz, jak pisałam, że „moje” wypowiedzi mówią więcej o „mnie” niż o osobie, której dotyczą? To zdaje się jeden z takich przykładów ;-)

117

Odp: Moja spowiedź
Burzowy napisał/a:

Było fajnie, na samym końcu jeszcze lepiej niż na początku wg mnie i wg niej. Mało razy to się ludzie zdradzali bez większych powodów?

moim zdaniem bez powodu nic się nie dzieje- absolutnie nic.
tyle że powód może być po stronie związku, albo tylko po czyjejś stronie.
Jak dla mnie warto go szukać.
A jak poszukasz na terapii i nie znajdziesz to widocznie tak miało być.
Na pewno lepiej przyjąć- nie wiem- niż że kobiety takie są.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

118 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2019-01-07 14:42:40)

Odp: Moja spowiedź

To jest po części kwestia zamknięta, moje wnioski z tym co mogę poprawić są tożsame z tym, jak chcę się rozwinąć dla siebie. Oczywiście dalej może to komuś nie pasować, natomiast wtedy już nic na to nie poradzę. Taki mamy klimat, ale po następnej stracie chociaż będę miał siebie, a nie jak teraz. Jeżeli cokolwiek nastąpi, oczywiście. Wysłałem Ci forumowego maila Magdaleno. O, Ela napisała post. Tobie też w sumie coś skrobnę oddzielnie.

-

119

Odp: Moja spowiedź

I to jest ten dzień, kiedy cieszę się w końcu, że jestem singlem big_smile. W dużej mierze dzięki Wam, kobiety. To te rozmowy na forum i poza nim. Teraz standardowo rzucenie się w wir zainteresowań i poprawa warunków życiowych. Jestem pewien, że nic by z tego nie było, gdybym tkwił w poprzedniej relacji. Napiszę tu jeszcze, gdy zmieni się coś więcej.

-

120

Odp: Moja spowiedź

Co prawda nie wiem jak kobiety mogą odbudować męskość, ale teraz już pójdzie z górki. smile

Następnym razem, nie zapomnij bicza i do przodu! wink

A tak serio - powodzenia!!!

Am I bluffing? try me

121

Odp: Moja spowiedź

Ano nie mogą, natomiast fajnie jest w końcu trafić na kogoś "spoko" choćby przez neta. Tak po prostu, do pogadania, po ludzku. Może nie będę musiał jednak zostawać mnichem po tym wszystkim.

Dzięki;)

-

122

Odp: Moja spowiedź

Wow, jaki tu nastał euforyczny klimat. Jak po rozgrzeszeniu :-D
Ekstra. Cieszę się, że Ci się życie znowu podoba, Burzowy :-)

123

Odp: Moja spowiedź

Wiesz... to tak żebym nie mógł na koniec roku powiedzieć, że mogłem coś zrobić inaczej. Teraz to już nie będzie moja wina:P.

-

124

Odp: Moja spowiedź

A chooj, jednak się wycofuję. Niepotrzebnie brałem to do siebie. Dziś wiem dużo więcej i wiem, że mojej winy w tym wszystkim było mniej niz początkowo sądziłem. Problemem może był sam plan na życie. Ogólnie powiedziałbym, ze w kobiecych głowach dzieją się dwa swiaty i same tego nie ogarniaja. Także dziękuję za wszystkie wiadomości na prv, niektóre konwersacje dalej będę kontynuowal, ale na związkach stawiam krzyżyk, bezpowrotnie. Doradzać w tych kwestiach w dawny sposób zatem też juz nie ma sensu, ale jakaś tam aktywność na forum pozostanie.

-

125

Odp: Moja spowiedź

Po przeczytaniu powiem jedno: Sam się zastanawiam gdzie popełniłem błąd.

Dlaczego nie mogę trafić na kobietę z którą będę szczęśliwy?  Hmmm na zainteresowanie kobiet nie narzekam, myślę że w związku jestem wstanie dużo z siebie dać i co ... i trafiam na same popaprane laski. Zgodnie z tym co napisałeś każda jest w coś uwikłana, a te wolne są tak wolne, że aż szybko chce się ich pozbyć.

Zastanawiam się na ile klucz jest taki ... brzydka Ona, brzydki On a taka piękna miłość. Oni walczą o siebie, wybaczają, dogadują się są szczęśliwi. O mnie nikt nie walczy, ja o nikogo nie walczę, jedyny powrót który przeżywam to taki który można porównać do odganiania się od osy. Zupełnie bez sensu.

Gdzie jest piękna romantyczna miłość, dwoje zakochanych ludzi wzdychanie do siebie, walka z przeciwnościami... z mojego doświadczenia z ostatniego związku z wielkiego love do f... ...u nie było, przemocy, bicia, alkoholu i innej patologi, była obojętność i olewka - wiem Ona to zła kobieta była, ale za to jak pięknie kłamała o miłości - inne nawet tego nie potrafiły.

Hmmm dwa dni temu byłem na medialnym evencie, koledzy zrobili mi odpowiednie wprowadzenie i poznałem śliczną 27 latkę (której żona mojego kolegi opowiedziała o mojej złej kobiecie) i już po 2h znajomości zaproponowała, że jak bym jej taką propozycję złożył to chętnie by pojechała (w rozmowie wyszło od innego kolegi że mam vacat), pocieszyć i zająć się mną (oczywiście taki żarcik strzeliła trzepocząc rzęsami i mówiąc tym seksownym głosikiem) ... What the fuck ...
Cóż mam jej numer, mamy się złapać w weekend, jak to powiedziała dowiemy się do wyjazdu tyle o sobie, że nie będzie dziwnie ... (to była moja odpowiedź, że może najpierw kawa i ciastko, bo aż tak szybki nie jestem). Pieprzona Magia co? tylko ja już nie mam ochoty do niej dzwonić, choć naprawdę jest idealna... aż zapytałem całego towarzystwa czy mi Escort Girl nie kupili, ale nawet po pijaku się nie przyznali.

Tak więc możesz się ponabijać, że wesołe jest życie staruszka... tylko po pewnym czasie zaczynam mieć przeświadczenie, że świat/bóg/sokole oko patrzy na mnie przez krzywe zwierciadło. Zamiast dać mi jedną przeciętną dziewczynę, której uroda będzie miała to coś, daje mi masę nic nie znaczących panienek, które nawet nie znając mojego statusu materialnego "chętnie mnie poznają".

Myślę, że mamy obaj przed sobą taką samą drogę, robić swoje i liczyć że może ta następna będzie inna. Podobno nadzieja umiera ostatnia.

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

126

Odp: Moja spowiedź
john.doe80 napisał/a:

Po przeczytaniu powiem jedno: Sam się zastanawiam gdzie popełniłem błąd.

Dlaczego nie mogę trafić na kobietę z którą będę szczęśliwy?  Hmmm na zainteresowanie kobiet nie narzekam, myślę że w związku jestem wstanie dużo z siebie dać i co ... i trafiam na same popaprane laski. Zgodnie z tym co napisałeś każda jest w coś uwikłana, a te wolne są tak wolne, że aż szybko chce się ich pozbyć.

Zastanawiam się na ile klucz jest taki ... brzydka Ona, brzydki On a taka piękna miłość. Oni walczą o siebie, wybaczają, dogadują się są szczęśliwi. O mnie nikt nie walczy, ja o nikogo nie walczę, jedyny powrót który przeżywam to taki który można porównać do odganiania się od osy. Zupełnie bez sensu.

Gdzie jest piękna romantyczna miłość, dwoje zakochanych ludzi wzdychanie do siebie, walka z przeciwnościami... z mojego doświadczenia z ostatniego związku z wielkiego love do f... ...u nie było, przemocy, bicia, alkoholu i innej patologi, była obojętność i olewka - wiem Ona to zła kobieta była, ale za to jak pięknie kłamała o miłości - inne nawet tego nie potrafiły.

Hmmm dwa dni temu byłem na medialnym evencie, koledzy zrobili mi odpowiednie wprowadzenie i poznałem śliczną 27 latkę (której żona mojego kolegi opowiedziała o mojej złej kobiecie) i już po 2h znajomości zaproponowała, że jak bym jej taką propozycję złożył to chętnie by pojechała (w rozmowie wyszło od innego kolegi że mam vacat), pocieszyć i zająć się mną (oczywiście taki żarcik strzeliła trzepocząc rzęsami i mówiąc tym seksownym głosikiem) ... What the fuck ...
Cóż mam jej numer, mamy się złapać w weekend, jak to powiedziała dowiemy się do wyjazdu tyle o sobie, że nie będzie dziwnie ... (to była moja odpowiedź, że może najpierw kawa i ciastko, bo aż tak szybki nie jestem). Pieprzona Magia co? tylko ja już nie mam ochoty do niej dzwonić, choć naprawdę jest idealna... aż zapytałem całego towarzystwa czy mi Escort Girl nie kupili, ale nawet po pijaku się nie przyznali.

Tak więc możesz się ponabijać, że wesołe jest życie staruszka... tylko po pewnym czasie zaczynam mieć przeświadczenie, że świat/bóg/sokole oko patrzy na mnie przez krzywe zwierciadło. Zamiast dać mi jedną przeciętną dziewczynę, której uroda będzie miała to coś, daje mi masę nic nie znaczących panienek, które nawet nie znając mojego statusu materialnego "chętnie mnie poznają".

Myślę, że mamy obaj przed sobą taką samą drogę, robić swoje i liczyć że może ta następna będzie inna. Podobno nadzieja umiera ostatnia.

A kogoś w swoim wieku brałbyś pod uwagę?

127

Odp: Moja spowiedź
rossanka napisał/a:

A kogoś w swoim wieku brałbyś pod uwagę?

Jasne. Nie znam żadnej fajnej wolnej kobiety w moim wieku.

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

128

Odp: Moja spowiedź
john.doe80 napisał/a:
rossanka napisał/a:

A kogoś w swoim wieku brałbyś pod uwagę?

Jasne. Nie znam żadnej fajnej wolnej kobiety w moim wieku.

Ja jestem wolna (czy fajna to zależy) smile
UWAGA: to nie jest autoreklama jakby co (z resztą kto inny mi teraz zaprząta głowę).

John, może się jednak kręci gdzieś w pobliżu jakaś, której nie zauważasz?

129

Odp: Moja spowiedź
rossanka napisał/a:
john.doe80 napisał/a:
rossanka napisał/a:

A kogoś w swoim wieku brałbyś pod uwagę?

Jasne. Nie znam żadnej fajnej wolnej kobiety w moim wieku.

Ja jestem wolna (czy fajna to zależy) smile
UWAGA: to nie jest autoreklama jakby co (z resztą kto inny mi teraz zaprząta głowę).

John, może się jednak kręci gdzieś w pobliżu jakaś, której nie zauważasz?

Czyli już wolna nie jesteś tongue

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

130

Odp: Moja spowiedź
john.doe80 napisał/a:
rossanka napisał/a:
john.doe80 napisał/a:

Jasne. Nie znam żadnej fajnej wolnej kobiety w moim wieku.

Ja jestem wolna (czy fajna to zależy) smile
UWAGA: to nie jest autoreklama jakby co (z resztą kto inny mi teraz zaprząta głowę).

John, może się jednak kręci gdzieś w pobliżu jakaś, której nie zauważasz?

Czyli już wolna nie jesteś tongue

Jestem, bo i tak nic z tego nie będzie.  Muszę go tylko z myśli wywalić; )

131

Odp: Moja spowiedź
rossanka napisał/a:
john.doe80 napisał/a:
rossanka napisał/a:

Ja jestem wolna (czy fajna to zależy) smile
UWAGA: to nie jest autoreklama jakby co (z resztą kto inny mi teraz zaprząta głowę).

John, może się jednak kręci gdzieś w pobliżu jakaś, której nie zauważasz?

Czyli już wolna nie jesteś tongue

Jestem, bo i tak nic z tego nie będzie.  Muszę go tylko z myśli wywalić; )

To jesteś tak samo wolna jak i ja tongue

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

132

Odp: Moja spowiedź
john.doe80 napisał/a:
rossanka napisał/a:
john.doe80 napisał/a:

Czyli już wolna nie jesteś tongue

Jestem, bo i tak nic z tego nie będzie.  Muszę go tylko z myśli wywalić; )

To jesteś tak samo wolna jak i ja tongue

Racja big_smile
I ta "twoja" i ten "moj" co mi siedzi w głowie obydwoje mają wspólny mianownik,  nie chcą nas smile

133 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2019-05-03 14:28:50)

Odp: Moja spowiedź

Dzisiaj tak mi się to wyświetliło...

We all make choices. But in the end, our choices make us.

134

Odp: Moja spowiedź
rossanka napisał/a:
john.doe80 napisał/a:
rossanka napisał/a:

Ja jestem wolna (czy fajna to zależy) smile
UWAGA: to nie jest autoreklama jakby co (z resztą kto inny mi teraz zaprząta głowę).

John, może się jednak kręci gdzieś w pobliżu jakaś, której nie zauważasz?

Czyli już wolna nie jesteś tongue

Jestem, bo i tak nic z tego nie będzie.  Muszę go tylko z myśli wywalić; )

No nie, znowu zajęty?

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

135

Odp: Moja spowiedź
anderstud napisał/a:
rossanka napisał/a:
john.doe80 napisał/a:

Czyli już wolna nie jesteś tongue

Jestem, bo i tak nic z tego nie będzie.  Muszę go tylko z myśli wywalić; )

No nie, znowu zajęty?

Gorzej, to wciąż ten sam. (Jest dalszy ciąg,  ale nie będę przecie tu publicznie pisac);)
Jestem bardzo stała,  jak mi już ktoś wpadnie w oko, to klękajcie  narody. Ech.

136

Odp: Moja spowiedź
rossanka napisał/a:

Gorzej, to wciąż ten sam. (Jest dalszy ciąg,  ale nie będę przecie tu publicznie pisac);)
Jestem bardzo stała,  jak mi już ktoś wpadnie w oko, to klękajcie  narody. Ech.

To co mi tu kłamiesz, żeś wolna itp, Ty krętaczko tongue

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

137

Odp: Moja spowiedź
john.doe80 napisał/a:
rossanka napisał/a:

Gorzej, to wciąż ten sam. (Jest dalszy ciąg,  ale nie będę przecie tu publicznie pisac);)
Jestem bardzo stała,  jak mi już ktoś wpadnie w oko, to klękajcie  narody. Ech.

To co mi tu kłamiesz, żeś wolna itp, Ty krętaczko tongue

Bo to prawda. To nie mój mąż,  ani chłopak,  ani facet,  ani narzeczony, ani konkubent. .. My się tylko znamy.:)

138

Odp: Moja spowiedź
rossanka napisał/a:
john.doe80 napisał/a:
rossanka napisał/a:

Gorzej, to wciąż ten sam. (Jest dalszy ciąg,  ale nie będę przecie tu publicznie pisac);)
Jestem bardzo stała,  jak mi już ktoś wpadnie w oko, to klękajcie  narody. Ech.

To co mi tu kłamiesz, żeś wolna itp, Ty krętaczko tongue

Bo to prawda. To nie mój mąż,  ani chłopak,  ani facet,  ani narzeczony, ani konkubent. .. My się tylko znamy.:)

Tak jak moja Ex.

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

139

Odp: Moja spowiedź
john.doe80 napisał/a:
rossanka napisał/a:
john.doe80 napisał/a:

To co mi tu kłamiesz, żeś wolna itp, Ty krętaczko tongue

Bo to prawda. To nie mój mąż,  ani chłopak,  ani facet,  ani narzeczony, ani konkubent. .. My się tylko znamy.:)

Tak jak moja Ex.

To nie jest mój ex.
Tylko się znamy. wink

140

Odp: Moja spowiedź

Tylko się znamy. To nie jest tak jak myślisz smile

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

141

Odp: Moja spowiedź
anderstud napisał/a:

Tylko się znamy. To nie jest tak jak myślisz smile

Nie nie, bo widzę,  że się wkradł nieporozumienie.  To nie mój ex, nie mój obecny,  ani narzeczony itd.
Tylko się znamy i rozmawiamy. I tyle.

142

Odp: Moja spowiedź
rossanka napisał/a:

To nie jest mój ex.
Tylko się znamy. wink

A co to za różnica?

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

143

Odp: Moja spowiedź
john.doe80 napisał/a:
rossanka napisał/a:

To nie jest mój ex.
Tylko się znamy. wink

A co to za różnica?

No znacząca. Ex To ex,  a znajomy to znajomy.
Chociaż na jedno wychodzi, bo z tego i z tego nic nie ma smile

144 Ostatnio edytowany przez john.doe80 (2019-05-03 18:49:10)

Odp: Moja spowiedź
rossanka napisał/a:
john.doe80 napisał/a:
rossanka napisał/a:

To nie jest mój ex.
Tylko się znamy. wink

A co to za różnica?

No znacząca. Ex To ex,  a znajomy to znajomy.
Chociaż na jedno wychodzi, bo z tego i z tego nic nie ma smile

To czemu stawiasz się za wzór wolnej? Mentalnie jesteś gorzej uwikłana ode mnie. Moja jeszcze w lutym pisała, że mnie kocha.

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

145

Odp: Moja spowiedź

Fajnie, ale nie piszcie o tym tutaj.

-

146

Odp: Moja spowiedź
Burzowy napisał/a:

Fajnie, ale nie piszcie o tym tutaj.

Właśnie,  niepotrzebny offtop.
To twój wątek.

147

Odp: Moja spowiedź

na off-topic zapraszam do mnie jakby co;)john.doe80 Ciebie dawno nie było:D

Burzowy napisał/a:

A chooj, jednak się wycofuję. Niepotrzebnie brałem to do siebie. Dziś wiem dużo więcej i wiem, że mojej winy w tym wszystkim było mniej niz początkowo sądziłem. Problemem może był sam plan na życie. Ogólnie powiedziałbym, ze w kobiecych głowach dzieją się dwa swiaty i same tego nie ogarniaja. Także dziękuję za wszystkie wiadomości na prv, niektóre konwersacje dalej będę kontynuowal, ale na związkach stawiam krzyżyk, bezpowrotnie. Doradzać w tych kwestiach w dawny sposób zatem też juz nie ma sensu, ale jakaś tam aktywność na forum pozostanie.

czyli żadnych związków ani relacji z dziewczynami, w ogóle?:)

"Poznacie ich po ich owocach":D https://www.netkobiety.pl/viewtopic.php … 9&p=80 wszystko o randkach i związkach, a także wszystkie pytania do mnie, zapraszam:D

148

Odp: Moja spowiedź

Jak ma go to tylko wkurzać to po co mu to

We all make choices. But in the end, our choices make us.

149

Odp: Moja spowiedź

Zbyt idealistyczne i romantyczne podejście do spraw związkowych może spowodować bolesne "zderzenie się ze ścianą".

"Jesteśmy marionetkami tańczącymi na sznurkach tych, którzy żyli przed nami, a pewnego dnia nasze dzieci przejmą po nas sznurki i będą tańczyły zamiast nas."

150

Odp: Moja spowiedź

Taka mała dygresja o byciu singlem, z wyboru takim zostałem i są chwile kiedy jest pięknie, nowe kobiety, randki, fajne szalone wyjazdy, mniej lub bardziej odjechany seks, ale wszystko zaczyna być maszynowo powtarzalne. Kobiety choć różne w krótkim okresie czasu zachowują się podobnie, zaczyna być nudno odbywać 101 raz pierwszą randkę, grać swoją rolę, być kimś kogo one oczekują i nie jest to wrażliwa osobowość, o intelektualnych fundamentach, szukająca czegoś więcej...

Za pół godziny ma przyjechać do mnie moja koleżanka która przecież nie przyjedzie do mnie w dresie i nie walnie się ze mną na kanapie i obejrzy infinity war w 3d... tzn. pewnie jak ją poproszę... ale raczej liczy, że mnie inaczej pocieszy... a jeśli już to wyjdę na infantylnego ... impotenta marnującego taką okazję... piszę to trochę z żalu bo naprawdę chciałbym inną rolę w życiu pełnić.

Więc " be careful what you wish for "

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

151

Odp: Moja spowiedź
john.doe80 napisał/a:

Za pół godziny ma przyjechać do mnie moja koleżanka która przecież nie przyjedzie do mnie w dresie i nie walnie się ze mną na kanapie i obejrzy infinity war w 3d... tzn. pewnie jak ją poproszę... ale raczej liczy, że mnie inaczej pocieszy... a jeśli już to wyjdę na infantylnego ... impotenta marnującego taką okazję... piszę to trochę z żalu bo naprawdę chciałbym inną rolę w życiu pełnić.

Chwalisz się, czy żalisz ? Niby brzmisz jakbyś się poświęcał korzystając z tego "pocieszania, ale w mojej ocenie raczej kokietujesz. Mnie się wydaje, ze gdyby chodziło jedynie o wspólne oglądanie filmu to zaprosiłbyś do siebie koleżankę kinomankę, a nie nimfomankę... która liczy... wink

Od zawsze zastanawia mnie fakt, że  dorośli ludzie nie potrafią się komunikować wprost. Czy to byłaby jakaś ujma na honorze gdybyś jasno określił swoje potrzeby i otwarcie powiedział, że zapraszasz koleżankę jedynie na wspólny seans, albo żeby zjeść kolację w miłym towarzystwie ?  Czasami człowiek potrzebuje z kimś jedynie "pobyć" albo zwyczajnie pogadać od serca, bo dusza boli.  Nie wydaje mi się, żeby to były jakieś "dziwne" potrzeby. Zresztą jakie w ogóle ma znaczenie fakt, co sobie ktoś pomyśli ?

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"

152 Ostatnio edytowany przez john.doe80 (2019-05-07 09:01:17)

Odp: Moja spowiedź
Volver napisał/a:
john.doe80 napisał/a:

Za pół godziny ma przyjechać do mnie moja koleżanka która przecież nie przyjedzie do mnie w dresie i nie walnie się ze mną na kanapie i obejrzy infinity war w 3d... tzn. pewnie jak ją poproszę... ale raczej liczy, że mnie inaczej pocieszy... a jeśli już to wyjdę na infantylnego ... impotenta marnującego taką okazję... piszę to trochę z żalu bo naprawdę chciałbym inną rolę w życiu pełnić.

Chwalisz się, czy żalisz ? Niby brzmisz jakbyś się poświęcał korzystając z tego "pocieszania, ale w mojej ocenie raczej kokietujesz. Mnie się wydaje, ze gdyby chodziło jedynie o wspólne oglądanie filmu to zaprosiłbyś do siebie koleżankę kinomankę, a nie nimfomankę... która liczy... wink

Od zawsze zastanawia mnie fakt, że  dorośli ludzie nie potrafią się komunikować wprost. Czy to byłaby jakaś ujma na honorze gdybyś jasno określił swoje potrzeby i otwarcie powiedział, że zapraszasz koleżankę jedynie na wspólny seans, albo żeby zjeść kolację w miłym towarzystwie ?  Czasami człowiek potrzebuje z kimś jedynie "pobyć" albo zwyczajnie pogadać od serca, bo dusza boli.  Nie wydaje mi się, żeby to były jakieś "dziwne" potrzeby. Zresztą jakie w ogóle ma znaczenie fakt, co sobie ktoś pomyśli ?

Bardziej żalę i to Ona chciała mnie odwiedzić, powiedziałem że zapraszam na seans. Czasem kobiety też odczytują opacznie potrzeby faceta. Zgadzam się z "...Czasami człowiek potrzebuje z kimś jedynie "pobyć" albo zwyczajnie pogadać od serca, bo dusza boli" tylko ktoś kto z nami pobędzie w ciszy to skarb...

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

153 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2019-05-09 21:30:21)

Odp: Moja spowiedź

Będę zgłaszał następny spam nie na temat, bo i tak piszecie te same rzeczy w kilku tematach. Trzymajcie się trochę jako takiego porządku, co?

john napisał/a:

Zgodnie z tym co napisałeś każda jest w coś uwikłana, a te wolne są tak wolne, że aż szybko chce się ich pozbyć.

Coś w tym jest, ja tam już dobre kilka lat temu zauważyłem, że samotność u kobiety praktycznie nie istnieje.

john napisał/a:

Zastanawiam się na ile klucz jest taki ... brzydka Ona, brzydki On a taka piękna miłość.

Chyba nie... brzydkim laskom też zdarzało się do mnie przyczepić i oczywiście przeważnie były zajęte. Z moich obserwacji (i niczego więcej) jest tak, że jak laska 2/10 złapie chłopa, to jej ego tak wywala, że nagle ma się za super laskę. Miałem taką znajomą, która miała narzeczonego. On dość przystojny (wg opinii kobiet w otoczeniu), ona paskuda. Ale fajnie mi się z nią rozmawiało. No i zaczynała atakować... do tego mówiła, że uważa się za 7-8/10 (max 3 w najlepszym wypadku), rzucała mi zboczone/wulgarne teksty i namawiała do wiadomo czego. Po odtrąceniu jej (ale delikatnym dość) zaczęła mówić, że wie o tym, że o niej skrycie marzę big_smile. No to ją wyprowadziłem z błędu wprost. Najbliżej normalności to te najładniejsze chyba były właśnie. Tylko skoro kobiety mają 235 powodów do zdrady, a te ładne mają pewnie tylu adoratorów w ciągu miesiąca, to i tak nie utrzymasz tego, bo one się dają ponieść EMOCJOM tongue.

Gdzie jest piękna romantyczna miłość, dwoje zakochanych ludzi wzdychanie do siebie, walka z przeciwnościami...

Nie ma czegoś takiego, nie wiem dlaczego tak się stało, ale romantyczny obraz kobiety w miłości, który wplatano nam do głów to jest w 100% kłamstwo, stopniowo męski świat zaczyna to sobie uświadamiać. Ba, to faceci się zakochują w kobietach takie jakie są, a nie odwrotnie. To my jesteśmy tymi romantycznymi jak coś.

Tak więc możesz się ponabijać, że wesołe jest życie staruszka... tylko po pewnym czasie zaczynam mieć przeświadczenie, że świat/bóg/sokole oko patrzy na mnie przez krzywe zwierciadło. Zamiast dać mi jedną przeciętną dziewczynę, której uroda będzie miała to coś, daje mi masę nic nie znaczących panienek, które nawet nie znając mojego statusu materialnego "chętnie mnie poznają".

Myślę, że mamy obaj przed sobą taką samą drogę, robić swoje i liczyć że może ta następna będzie inna. Podobno nadzieja umiera ostatnia.

Moja droga to skupienie się na sobie, olewam temat związków całkowicie. Zaczyna to po prostu czynić zbyt duże spustoszenie w moim życiu i zwyczajnie mi z tym nie po drodze. Ty o sobie mówisz jak o staruszku, ja mam 26 lat i mam przerypane, bo laski w tym wieku już zaczynają mieć majaki o dzieciach big_smile. Jak nie spadnie mi sama z siebie na głowę jakaś to zdaję się na samą fizyczność.

Lucyfer666 napisał/a:

Dzisiaj tak mi się to wyświetliło...

Nawet tego nie klikam, nie oglądaj takich gówien big_smile

nudny.trudny napisał/a:

czyli żadnych związków ani relacji z dziewczynami, w ogóle?:)

Ależ skąd, nie można odrzucić relacji z prawie połową populacji big_smile. Ale związki są...nieopłacalne.

Mordimer napisał/a:

Zbyt idealistyczne i romantyczne podejście do spraw związkowych może spowodować bolesne "zderzenie się ze ścianą".

Tak, tylko w przypadku innego podejścia nie ma co mówić o związku.

John napisał/a:

Taka mała dygresja o byciu singlem, z wyboru takim zostałem i są chwile kiedy jest pięknie, nowe kobiety, randki, fajne szalone wyjazdy, mniej lub bardziej odjechany seks, ale wszystko zaczyna być maszynowo powtarzalne. Kobiety choć różne w krótkim okresie czasu zachowują się podobnie, zaczyna być nudno odbywać 101 raz pierwszą randkę, grać swoją rolę, być kimś kogo one oczekują i nie jest to wrażliwa osobowość, o intelektualnych fundamentach, szukająca czegoś więcej...

Ano to jest to o czym pisałem gdzieś wcześniej, że mnie nudzi już flirt po raz kolejny taki sam. Ciekawie to się ewentualnie robi, gdy kobieta czymś tam się wyróżnia i stanowi pewne wyzwanie, nawet zdarzyło mi się chwilowo w tym roku zgłupieć na chwilę, ale generalnie nuda. A skoro to jest tak powtarzalne, to i inne zjawiska związane z relacjami też. Muszę przyznać, że po latach właśnie takich doświadczeń jestem w stanie stwierdzić, że chyba lepiej postawić na wygląd, bo charaktery cosik zbyt zbliżone do siebie są i tak.

a jeśli już to wyjdę na infantylnego ... impotenta marnującego taką okazję... piszę to trochę z żalu bo naprawdę chciałbym inną rolę w życiu pełnić.

No i wywalone, czym tu się przejmować? To jakaś randomowa cizia ma decydować kim jesteś, czy Ty sam big_smile?

Volver napisał/a:

Od zawsze zastanawia mnie fakt, że  dorośli ludzie nie potrafią się komunikować wprost.

Nie ma i nie było nigdy na świecie kobiety, która by wprost o swoich potrzebach mówiła wprost i my jako faceci musimy się tego ewentualnie uczyć. Tak, oczywiście zaprzeczysz i w ogóle, potem jakiś tekst o niedojrzałych laskach w moim otoczeniu... tylko o tej komunikacji już wręcz się uczy tu i ówdzie. Widocznie nie jesteście w stanie i tyle, a my tego nie rozumiemy, bo to zbyt abstrakcyjne.

Volver napisał/a:

Czy to byłaby jakaś ujma na honorze gdybyś jasno określił swoje potrzeby i otwarcie powiedział, że zapraszasz koleżankę jedynie na wspólny seans

I znów się powtórzę, kobiety mają gdzieś to co on mówił. Im chodzi o WŁASNY komfort i ewentualnie ich dzieci. Mój temat jest jasny, poruszany w nim problem też. A dostałem maila z propozycją od laski, która wpasowuje się idealnie w schematy przeze mnie opisane. I napisała, bo mój temat ją zaciekawił. To gdzie tutaj ta jasna komunikacja? Widocznie obie płcie nie są się w stanie tak dobrze dogadać jak to się wydaje. Jak miałem  ~~18 lat i nie miałem żadnej poważnej relacji z kobietą jeszcze poza jakimiś bzdurkami za czasów szkolnych, to komunikowałem wprost, że interesuje mnie raczej jedna potencjalna kobieta, a nie jakieś przelotne znajomości, przygody (też mi przygoda) i takie tam. To właśnie dziewczyny reagowały na to mniej więcej tak: "aha to taki grzeczny z ciebie facet okej, imponujesz mi tym bardzo. To co, prześpisz się ze mną?". To jest ta KOMUNIKACJA.


Dobrze tak zrzucić problem z siebie, ufff. Wciąż dostaję podejrzane propozycje i widocznie tak ma być, teraz przyglądam się temu z bliższej odległości, starzeję się już to trzeba sobie zapewnić źródełko tu i tam zanim możliwości się skończą big_smile.

-

154

Odp: Moja spowiedź

Burzowy, generalnie możemy się spierać w nieskończoność, tylko po co ? Mnie już od dawna nie zależy na tym, żeby udowadniać innym swoje racje. Zwyczajnie wyrosłam już z tego. Każdy z nas ma za sobą takie lub inne doświadczenia życiowe  i najczęściej na bazie tych doświadczeń buduje swoje przekonania o świecie. W mojej ocenie jesteś wyjątkowo stronniczy, bo brak uważności w kontaktach międzyludzkich, czy dbałość o własny komfort nie jest jedynie domeną kobiet.  Osobiście należę do osób, które komunikują się wprost, co wcale nie oznacza, że na polu komunikacji międzyludzkiej odnoszę same sukcesy.

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"

155

Odp: Moja spowiedź

Burzowy, a nie jest czasem tak, że obracasz się w środowisku, gdzie za normalny sposób poznawania i podtrzymywania uwagi potencjalnych partnerek uważane jest kupowanie kobietom drinków, prezentów itp? Bo z moich obserwacji wynika, że mężczyźni uważają to za szarmanckie i na miejscu, ale nie widzą, że w ten sposób najmocniej przyciągają do siebie materialistki, które tę "szarmanckość" zaczynają bez skrupułów wykorzystywać i uprawiają coś na kształt akceptowanej społecznie prostytucji. One nie myślą kroczem, tylko kalkulują, przy którym najwięcej im skapnie.

156 Ostatnio edytowany przez john.doe80 (2019-05-17 10:19:00)

Odp: Moja spowiedź

A co jeśli ktoś zbierze kwiaty na łące i wręczy dziewczynie piękny bukiet, napisze dla niej wiersz, zdobędzie ulubioną książkę swojej lubej i załatwi jej osobistą dedykację autora? Czy to tez podpadnie pod "akceptowanej społecznie prostytucji"? Gdzie jest granica?

Nie od dziś wiadomo, że erudycja i elokwencja są najlepszym afrodyzjakiem.

P.S.
Nie jest to dla mnie wyrazem skąpstwa zatrzymać się w podróży na łące i zrobić ukochanej bukiecik ze świeżo pachnących kwiatów. ( nie liczyłem na dostanie się do jej krocza - nie dlatego że nie miałem ochoty, a dlatego że auto mam nieporęczne wink

Zwykły Jan Kowalski, postać z brzegu pierwsza -
Prochu nie wymyślę, nie napiszę wiersza...

157

Odp: Moja spowiedź
taftowa napisał/a:

Burzowy, a nie jest czasem tak, że obracasz się w środowisku, gdzie za normalny sposób poznawania i podtrzymywania uwagi potencjalnych partnerek uważane jest kupowanie kobietom drinków, prezentów itp? Bo z moich obserwacji wynika, że mężczyźni uważają to za szarmanckie i na miejscu, ale nie widzą, że w ten sposób najmocniej przyciągają do siebie materialistki, które tę "szarmanckość" zaczynają bez skrupułów wykorzystywać i uprawiają coś na kształt akceptowanej społecznie prostytucji. One nie myślą kroczem, tylko kalkulują, przy którym najwięcej im skapnie.

Nie i szczerze mówiąc nie o pociąg do pieniędzy się rozchodzi.

-

158 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-05-17 11:57:50)

Odp: Moja spowiedź
john.doe80 napisał/a:

A co jeśli ktoś zbierze kwiaty na łące i wręczy dziewczynie piękny bukiet, napisze dla niej wiersz, zdobędzie ulubioną książkę swojej lubej i załatwi jej osobistą dedykację autora? Czy to tez podpadnie pod "akceptowanej społecznie prostytucji"? Gdzie jest granica?

Nie od dziś wiadomo, że erudycja i elokwencja są najlepszym afrodyzjakiem.

W sumie to ciekawe :-)
To mnie trochę prowokuje do wsadzenia kija w mrowisko, bo różnej maści badacze już dawno odkryli, że mężczyźni tam kierują swoje zasoby, gdzie jest ich zaangażowanie, więc kobiety jakoś tak „intuicyjnie” ;-) wyczuwają zainteresowanie i zaangażowanie, gdy idą za tym zasoby.
Zatem erudycja i elokwencja tutaj nie pasują mi za bardzo :-P

159

Odp: Moja spowiedź

Z dwojga objawów zainteresowania, wolałabym raczej dostać fajną, wybraną dobrze książkę, która dokładnie pokrywa się z moją pasją, niż drogą biżuterię, która została kupiona na ślepo i bez grama wglądu w to co mi się faktycznie podoba.

Jasne, że ekskluzywne prezenty są przyjemne- nie wyrzuciłabym miejscówki do spa- ale liczą się tylko wtedy, kiedy pokazują mi, że mężczyzna nie robi ich na pokaz, lecz po to by sprawić mi przyjemność, bo go interesuje co lubię.

160

Odp: Moja spowiedź

No kasą akurat kobiety się nie zdobędzie. A przynajmniej nie na wyłączność. Chociaż też jednocześnie jest to największa wartość u faceta. To jak z seksem. Niby nie jest taki ważny, ale jak go nie ma to nara.

-

161

Odp: Moja spowiedź
Beyondblackie napisał/a:

Jasne, że ekskluzywne prezenty są przyjemne- nie wyrzuciłabym miejscówki do spa- ale liczą się tylko wtedy, kiedy pokazują mi, że mężczyzna nie robi ich na pokaz, lecz po to by sprawić mi przyjemność, bo go interesuje co lubię.

Nom. Tak się przejawia zainteresowanie i zaangażowanie :-)

162

Odp: Moja spowiedź

...ale lepsza by była fanka czekolady niż bizuterii czy spa big_smile.

-

163

Odp: Moja spowiedź
Burzowy napisał/a:

No kasą akurat kobiety się nie zdobędzie. A przynajmniej nie na wyłączność. Chociaż też jednocześnie jest to największa wartość u faceta. To jak z seksem. Niby nie jest taki ważny, ale jak go nie ma to nara.

Burzuś, to tak jak ze wszystkim.
Dlatego ja ciągle mówię (i mi to gdzieś nawet wyrzucałeś), że w związku muszą zagrać wszystkie ważne dla obu stron aspekty. Jak któryś nie zagra to nagle się okazuje, że jest potwornie ważny (chociaż gdyby zagrał, to nikt by na niego nie zwrócił uwagi. Ot, taka rzecz). Najważniejsze to wiedzieć, jakie aspekty są dla nas bezkompromisowe. Jeżeli ktoś lubi jeździć na zagraniczne wycieczki to nie ma co brać faceta, który nie ma na to kasy, bo wiadomo, że będzie spina za spiną. W drugą stronę, jakby oboje mieli na to kasę, to pewnie taki temat do kłótni nigdy by nie wypłynął.

To tak samo jak z jedzeniem tongue jak masz ulubione jedzenie i nie jesz go przez pół roku, to zaczyna być to powoli Twoją obsesją.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

164

Odp: Moja spowiedź

To się zgadza LL, tylko wiesz jaki jest problem w niektórych przypadkach? Ano taki, ze naprawdę mało która postawi sprawę wprost i powie "masz zarabiać tyle i tyle, inaczej nara", oczywiście odnosić się to może też do kilku innych przykładów. Dlatego to dogadanie się itd w zasadzie nigdy nie następuje i ludzie wszystko weryfikuja w trakcie. A niektóre wymagania pojawiają się z czasem, bo koleżanki mają tak, a kolega to mówił, że... wink

-

165

Odp: Moja spowiedź
Burzowy napisał/a:

To się zgadza LL, tylko wiesz jaki jest problem w niektórych przypadkach? Ano taki, ze naprawdę mało która postawi sprawę wprost i powie "masz zarabiać tyle i tyle, inaczej nara", oczywiście odnosić się to może też do kilku innych przykładów. Dlatego to dogadanie się itd w zasadzie nigdy nie następuje i ludzie wszystko weryfikuja w trakcie. A niektóre wymagania pojawiają się z czasem, bo koleżanki mają tak, a kolega to mówił, że... wink

Bo to przychodzi z doświadczeniem smile
No i też weryfikuje się w trakcie, ale wtedy warto samemu sobie przemyśleć, gdzie są nieprzekraczalne granice i gdzie trzeba powiedzieć stop. Gdzie jest ten moment, w którym człowieka nadal się kocha, ale dana rzecz jest nie do przeskoczenia. I tutaj nie jest ważne czy to jedzenie, seks czy pieniądze. Albo chęć posiadania dzieci, brak chęci do zawarcia małżeństwa itd.
Warto mieć takie swoje nieprzekraczalne granice, żeby wiedzieć, kiedy wchodzimy w coś, co potencjalnie uczyni nas nieszczęśliwymi przez kolejne xdziesiąt lat. Pomimo tego, że kocham mojego partnera, to zrezygnowałabym z bycia z nim, gdyby nie chciał wziąć ze mną ślubu. Jestem tego całkowicie świadoma, on też, bo poruszaliśmy niektóre takie kwestia na początku naszego związku. Wiele innych wychodzi w trakcie, ale też warto o tym rozmawiać, bo warto sobie takie rzeczy uświadomić po 1-2-3 latach, a nie po 9-10.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Posty [ 111 do 165 z 225 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Moja spowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018