netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

389 odpowiedzi37 038 wyświetleńzałożony przez kobietka taka 123, 17.11.2018

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 261 do 325 z 390 ]

261

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Najlepsze uczucie, które mi dziewczyny towarzyszy, to uczucie, że ja jestem tu szczęśliwa i że za nim nie tęsknię. Brakuje mi czasem tylko tego, żeby się do kogoś przytulić.. Choć jest mi dobrze samej, bez niego. Czasem sobie myślę w jakiejś sytuacji, że pewnie już by były fochy, już by krzywo patrzył, narzekal, może krzyczal. A jest spokój. Da się, może być normalnie. Najdziwniejsze jest to, że nikt się mnie nie czepia, nie mam większych problemów z ludźmi. Nie ma tych wymyślonych problemów, tych podkrecanych sytuacji, tego darcia o Bóg wie co. Jakoś życie płynie i nikt na nikogo nie krzyczy, wszyscy żyją po swojemu i się dogaduja. Gdyby tu był, już by robił problemy i szukal dziury w całym. Kocham to, ubostwiam i nie mogę się tym wciąż nacieszyć. Życie w końcu jest takie, jakie miało i mogło być, NORMALNE, a nie przesiakniete jadem, sykiem, podejrzeniami, domniemaniami, prowokacjami, krzykiem i wymachiwaniem rąk. Święta prawda, że życie jest takie, jakie sobie stworzymy i dużo zależy od tego jakimi ludźmi się otoczymy. Wyjazd to była najlepsza decyzja w moim życiu.

262

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

[nieregulaminowy link]
płakałam po tym jak bóbr. to nadal mnie dotyczy. również po tym związku. wczoraj też, nad moim dzieckiem, że tak bardzo bym chciała by była zdrowa psychicznie, bo u mojego jeszcze siostra przyrodnia ma schizofrenię, ja jak widać też mam dziwne tendencje, mój tato jakies lęki, brat też niską samoocenę. tak bardzo się boję.


Powstawanie choroby psychicznej jaką jest CHAD to nie tylko genetyka.. to również wychowanie we wczesnym dzieciństwie, pisałaś że Twój mąż był bity i ojciec się nad nim znęcał to bardzo wpłynęło na rozwinięcie się choroby u niego - Twoje dziecko nie musi mieć tej choroby więc nie nakręcaj się na przyszłość. To że u was w rodzinie ktoś ma lęki czy niską samoocenę, to nie są choroby. Nerwica lękowa to nie choroba tylko stan umysłu spowodowany stresem, to nie jest coś co bardzo widać na obrazie MRI. Jeżeli chodzi o profilaktykę chorób psychicznych takich jak schizofrenia czy chad, bardzo dobre efekty daje omega 3, w badaniu które przeprowadzono wzięło udział 30 osób wszystkie osoby były obarczone ryzykiem powstania schizofrenii (genetyka) pierwsze 15 osób dostawało 1500 mg EPA/750 DHA dziennie przez okres 5 miesięcy, druga część dostawała zwykły olej w kapsułce (placebo) w ciągu 10 lat, w pierwszej grupie zachorowały dwie osoby.. w drugiej 8. Omega 3 ochrania komórki mózgowe, regeneruje je i stabilizuje nastrój. Co do Twojego męża, przykra sprawa.. ale dobrze że odeszłaś bo by Cię zniszczył, on jeszcze nie raz w depresji będzie do Ciebie wypisywał i prosił o pomoc a w czasie hipomanii umawiał się z prostytutkami i grał w kasynie. Obecnie są dobre leki do leczenia tej przypadłości w tym stabilizatory nastroju, ale człowiek musi uczęszczać na terapię by w porę reagować na początki swoich zmian nastroju i regulować dawki leków od SSRI po neuroleptyki + stabilizatory.     Trzymaj się.

263

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko
Kalvar25 napisał/a:

[nieregulaminowy link]
płakałam po tym jak bóbr. to nadal mnie dotyczy. również po tym związku. wczoraj też, nad moim dzieckiem, że tak bardzo bym chciała by była zdrowa psychicznie, bo u mojego jeszcze siostra przyrodnia ma schizofrenię, ja jak widać też mam dziwne tendencje, mój tato jakies lęki, brat też niską samoocenę. tak bardzo się boję.


Powstawanie choroby psychicznej jaką jest CHAD to nie tylko genetyka.. to również wychowanie we wczesnym dzieciństwie, pisałaś że Twój mąż był bity i ojciec się nad nim znęcał to bardzo wpłynęło na rozwinięcie się choroby u niego - Twoje dziecko nie musi mieć tej choroby więc nie nakręcaj się na przyszłość. To że u was w rodzinie ktoś ma lęki czy niską samoocenę, to nie są choroby. Nerwica lękowa to nie choroba tylko stan umysłu spowodowany stresem, to nie jest coś co bardzo widać na obrazie MRI. Jeżeli chodzi o profilaktykę chorób psychicznych takich jak schizofrenia czy chad, bardzo dobre efekty daje omega 3, w badaniu które przeprowadzono wzięło udział 30 osób wszystkie osoby były obarczone ryzykiem powstania schizofrenii (genetyka) pierwsze 15 osób dostawało 1500 mg EPA/750 DHA dziennie przez okres 5 miesięcy, druga część dostawała zwykły olej w kapsułce (placebo) w ciągu 10 lat, w pierwszej grupie zachorowały dwie osoby.. w drugiej 8. Omega 3 ochrania komórki mózgowe, regeneruje je i stabilizuje nastrój. Co do Twojego męża, przykra sprawa.. ale dobrze że odeszłaś bo by Cię zniszczył, on jeszcze nie raz w depresji będzie do Ciebie wypisywał i prosił o pomoc a w czasie hipomanii umawiał się z prostytutkami i grał w kasynie. Obecnie są dobre leki do leczenia tej przypadłości w tym stabilizatory nastroju, ale człowiek musi uczęszczać na terapię by w porę reagować na początki swoich zmian nastroju i regulować dawki leków od SSRI po neuroleptyki + stabilizatory.     Trzymaj się.

Kalvar25, dzięki. Wiem, że dobre dzieciństwo ma wpływ na dzieci, dlatego odeszłam aby nie miała spaczonego obrazu wychowania i sama nie stała się patologiczna jednostką. Zamierzam ją nauczyc szacunku do czlowieka. Tego u meza zabraklo.

Przytoczone przed Ciebie badanie mówi o pierwszej grupie leczonej medykamentem a drugiej olejem, nie było na opak ze w pierwszej grupie zachorowało 8 osób a w drugiej 2? Bo piszesz o kwasach omega3, a to kojarzy mi się z omega3.
W każdym razie bardzo dziękuję. Budują mnie takie wpisy. Mój mąż był bity przez ojczyma nie przez ojca, bo ten uciekł za granicę gdy mąż miał 8 lat bodajże. No ale kontakt mają dobry dziś, choć jeszcze teść jest specyficznym człowiekiem, natomiast sa jednak bardzo podobni osobowosciowo.. powiedziałabym że mąż to zlepek matki i ojca, niestety też trochę ojczyma. W okresie hipomanii myślę że nie pójdzie do prostytutek ani nie zagra w kasyno, ale to pasoaloby o dziwo do mojego eks narzeczonego,  który odwiedzial burdele i faktycznie był uzależniony od różnych rzeczy, także od hazardu.  Mąż ma teraz już inny obiekt westchnień i gdyby miał do mnie dzwonić, to jedynie mówiąc że w czymś mialam rację, że wariuje itd. Prędzej coś kupi niż zrobi tamte rzeczy. Aczkolwiek rozumiem że tacy ludzie tak mają.

Studiujesz psychologię lub psychiatrę?;)

Aniu, aż się czyta z przyjemnością   pięknie napisane. Myślę że ja i Tonia przez wybryki  w stosunku do innych kobiet nie możemy do końca tak napisać,  gdzieś jest blokada. Chociaż to brak szacunku jest od tego gorszy. Za bardzo jesteśmy uczuciowe, bo ja bardziej odczulam kontakty na portalach niż wyzwiska. Bez sensu. Tzn też myślimy podobnie jak Ty, ale sprawca jest nadal gdzieś blisko. Ja jak.sie wyprowadzę już będę miała łatwiej.  Tonia jak pobedzie dłużej  sama też się ogarnie.

264 Ostatnio edytowany przez Tonia80 (2019-04-09 09:03:27)

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Dokładnie dziewczyny. Widzę kobietka, że mamy tak samo. Dla mnie najgorsze były te zdrady emocjonalne, pijaństwo i wyzwiska nie robiły na mnie aż takiego wrażenia.
Coraz więcej mam podejrzeń, że jednak mój mąż to border. Te ciągłe przelotne znajomości, potrzebował tego żeby podnieść swoje ego. To zakochiwania się i potem nienawidzenie. On o wielu kobietach wypowiadał się z nienawiścią a przedtem pewnie się podkochiwał. Mnie też raz ubustwial a raz mieszał z błotem. Też miał trudne dzieciństwo, rodzice się kłócili, ojciec się rozpił a koniec był tragiczny...To musiało zostawić ogromny ślad na jego psychice.
W domu cisza i spokój, powoli się przyzwyczajam. I tak fajnie teraz wraca się do domu. I u nas podobnie jak u Ciebie Annaaa to mąż generował wszelkie problemy w domu i na zewnątrz, wszędzie konflikty, że wszystkim problem. Teraz życie jest takie spokojne i przewidywalne.
Starszy tęskni za tatą, młodszy nie, nawet nie chce do niego iść jak przyjechał ich odwiedzić.

265

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

W grupie która przyjmowała omega3 zachorowały 2 osoby, w grupie która przyjmowała placebo 8.      Omega 3 znacznie redukuje szanse na pojawienie się chorób psychicznych, ale nie działa już wtedy gdy one się pojawią, prawdopodobnie obniża stan zapalny w niektórych rejonach mózgu i chroni komórki przed obumieraniem dlatego tak się dzieje.  Ale dawka również musi być odpowiednia, m.in 1000 EPA/500 DHA  a to czasami jest jakieś 3 kapsułki dziennie chyba że kupisz preparat z większą dawką. Oprócz wpływu na mózg, działa pozytywnie na serce, obniża poziom trójglicerydów, działa dobrze na odporność.. warto zacząć się suplementować.. przynajmniej omegą3, ewentualnie jeść dużo ryb chociaż obecnie ryby są dosyć mocno zanieczyszczone a jak kupisz dobry preparat z omegą to nie będzie syfu w środku.

266 Ostatnio edytowany przez kobietka taka 123 (2019-04-09 09:28:31)

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Już rozumiem:) będę podawać dziecku na pewno. Muszę od małego zapobiegać bo rodzice męża mieli to gdzieś,  matka może bardziej.. sama jest dalej z jego ojczymem , unika tematu syna w jego obecności ale kompletnie nie widzi winy ojczyma.  Ma już tak sprany mózg.

Toniu, to boli. Boli ze byli w sobotę tam gdzie my rok temu kiedy jeszcze byłam w ciąży.  Byli sami wiec na pewno doszło juz do jakichś pocalunkow itd.
Wczoraj przyjechał niespodziewanie ale z uprzedzeniem,  znowu się emocjonowalam. Mówił różne rzeczy ale ja też jak idiotka pokazałam jak mnie to boli. Stwierdził że mi przejdzie jak znajdę chłopa. A co, szukać już mam?? To nie dla mnie skakać jak on, raz to zrobiłam właśnie z nim i co z tego wyszło każdy widzi.

Aha, ja powiedziałam że go nie kocham i stwierdził że co ma robić. Że też to przeżył,  miał załamanie w domu, w szpitalu,  musieli go uspokajac. A teraz ja go każę i nie daje mu żyć. Że byłoby gorzej jakby się za mną uganial. Owszem, racja, ale jednak bylam z nim jakiś czas i co? Szybkie pocieszenie to i boli. No ale on to nazywa inaczej. Nie wiem. Może mu wyswiadczylam przysługę i poznał miłość swojego życia.

Muszę się ogarnąć.

267 Ostatnio edytowany przez Tonia80 (2019-04-09 09:28:09)

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Też muszę moim dawać omegę, żeby po tatusiu nie odziedziczyli. Czy biomegalin jest ok? Czy lepiej tran?
Kobietka na razie zajmij się sobą i dzieckiem. Żadnych facetów. Dojdz do równowagi psychicznej a ktoś fajny dam wtedy się zjawi smile
Widzisz teraz ile dla niego znaczył wasz związek i niby wasze miejsca. Każdą po kolei będzie tam zabierał.

268

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko
Tonia80 napisał/a:

Też muszę moim dawać omegę, żeby po tatusiu nie odziedziczyli. Czy biomegalin jest ok? Czy lepiej tran?
Kobietka na razie zajmij się sobą i dzieckiem. Żadnych facetów. Dojdz do równowagi psychicznej a ktoś fajny dam wtedy się zjawi smile
Widzisz teraz ile dla niego znaczył wasz związek i niby wasze miejsca. Każdą po kolei będzie tam zabierał.

Wiem.. zedytowalam post jeszcze na końcu.

269 Ostatnio edytowany przez Tonia80 (2019-04-09 09:43:38)

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Kobietko żadna miłość życia. Oni nie potrafią być sami, oni są głodni uczuć, oni uwielbiają czuć motyle w brzuchu i uczucie zakochania. Ale to z miłością nie ma nic wspólnego. Ta czy inna, to nie ma dla nich żadnego znaczenia. Wcale im nie chodzi o człowieka, tylko o to ulotne uczucie. Zobaczysz ja też zacznie tak traktować jak ciebie teraz i potem kolejne.
Spójrz na to inaczej, on już znalazł kolejny obiekt i da ci choć chwilowy spokój. Wykorzystaj ten czas na ogarnięcie się psychiczne. Potraktuj to jako dar od losu.
Wiem, że to trudne bo my kochalyśmy naprawdę, nie tak jak oni powierzchownie.
Ja też się dowiedziałam, że nie byłam jedyną przez te prawie 15 lat i bardzo mnie to boli. Ale absurdalnie właśnie to popchnęło mnie wreszcie do działania.

270

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko
Tonia80 napisał/a:

Też muszę moim dawać omegę, żeby po tatusiu nie odziedziczyli. Czy biomegalin jest ok? Czy lepiej tran?

Szukaj samej omega 3 bez dodatku 6-9, i żeby w jednej kapsułce było mniej więcej 300 EPA/200 DHA    i przy takiej dawce w jednej kapsułce powinnaś brać trzy dziennie, rozbite na porcje.  Zobacz na omegę z kfd albo olimp

271

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Dzięki Kalvar

272

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Z ostatniej chwili - wychodzi w ten piątek już definitywnie.  Jutro ma się przespać w domu, bo chcą zobaczyc jak się będzie czuł.  Tyle ze ja bede no ale niby to nie problem.

Wiem jak zacznie ją traktować. Chyba ze serio coś się zmieni. W końcu się leczy. Mówi że nie chce być sam. Jakieś sytuacje ich na nowo zbliżaly. Że dobrze jakby mieszkał z kimś żeby dzielić opłaty na pół.  Tyle że ona nie chce. Ale kto wie, może ją przekona. Wiem, nie powinno mnie to obchodzic. To za świeże i dlatego tak rozkładam to na czynniki pierwsze.

czytalam ze bycie z kimś po to by nie być samotnym nie gwarantuje dobrego związku. Bycie z kimś bo ktoś jest bogaty, z kimś z braku laku, z kimś tylko przystojnym, ładnym.  To wydaje sie takie logiczne. Nie życzę mu źle, bo ze mną też było na początku jak w bajce. Musi minąć czas.

273

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Kochana wiem że to źle zabrzmi bo to pewnie boli jak cholera, ale z dwojga złego lepiej ze sobie kogoś już znalazł i masz względny spokój niż gdyby Ci siedział na głowie i terroryzowal psychicznie. A tak, choć część myśli jest już skierowana w inną stronę.

274

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Dziwie się tej dziewczynie że zaryzykowała związek z tym facetem, chad to straszna choroba, wyniszczająca człowieka i związek, brak spokoju i stabilizacji.

275 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-04-09 11:30:53)

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Ja to się dziwie terapeutom w tym szpitalu że nie uprzedzili swoich pacjentów że wchodzenie w związki świeżo po terapii jest niewskazane a wręcz niebezpieczne ale cóż czasy może się zmieniają i teraz jest inaczej.Może też świetnie się ukrywali ale mimo to są niby dorośli nikt ich nie będzie pilnował,a rozchwianie po wyjściu ze szpitala to nic dziwnego.
Z tego co pamiętam to ta dziewczyna też była pacjentkom tego samego szpitala (chyba że coś pomyliłem) jeżeli tak to dwoje nieszczęśników nie podzieli swojego nieszczęścia przez dwa doświadczenie podpowiada że pomnoży to wszystko i to do kwadratu ,a takie romantyczne opowieści o wielkiej miłości i zrozumieniu współpacjentów nieźle się filmuje w życiu wygląda to w przeważającej większości przypadków bardzo tragicznie na początku wielka euforia a potem straszliwa depresja obydwu osób i to nie jest moje jakieś pesymistyczne nastawienie uprzedzenie tylko doświadczenie nie jest to też powód do absolutnie żadnej satysfakcji.
Kobietko nie zajmuj się tym jednak nie masz na to wpływu nie przejmuj się niestety wygląda na to że Twój jm szykuje się do następnej toksycznej chorej relacji na własne życzenie
Rób swoje jak do tej pory systematycznie zaczęłaś żyć swoim życiem i tego się trzymaj nie rób też sobie wyrzutów z powodu uczuć które masz w sobie normalka - masz prawo to wszystko świeże i niecodzienne.

No właśnie trzymaj się i pozdrowienia

276 Ostatnio edytowany przez kobietka taka 123 (2019-04-09 12:10:11)

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko
paslawek napisał/a:

Ja to się dziwie terapeutom w tym szpitalu że nie uprzedzili swoich pacjentów że wchodzenie w związki świeżo po terapii jest niewskazane a wręcz niebezpieczne ale cóż czasy może się zmieniają i teraz jest inaczej.Może też świetnie się ukrywali ale mimo to są niby dorośli nikt ich nie będzie pilnował,a rozchwianie po wyjściu ze szpitala to nic dziwnego.
Z tego co pamiętam to ta dziewczyna też była pacjentkom tego samego szpitala (chyba że coś pomyliłem) jeżeli tak to dwoje nieszczęśników nie podzieli swojego nieszczęścia przez dwa doświadczenie podpowiada że pomnoży to wszystko i to do kwadratu ,a takie romantyczne opowieści o wielkiej miłości i zrozumieniu współpacjentów nieźle się filmuje w życiu wygląda to w przeważającej większości przypadków bardzo tragicznie na początku wielka euforia a potem straszliwa depresja obydwu osób i to nie jest moje jakieś pesymistyczne nastawienie uprzedzenie tylko doświadczenie nie jest to też powód do absolutnie żadnej satysfakcji.
Kobietko nie zajmuj się tym jednak nie masz na to wpływu nie przejmuj się niestety wygląda na to że Twój jm szykuje się do następnej toksycznej chorej relacji na własne życzenie
Rób swoje jak do tej pory systematycznie zaczęłaś żyć swoim życiem i tego się trzymaj nie rób też sobie wyrzutów z powodu uczuć które masz w sobie normalka - masz prawo to wszystko świeże i niecodzienne.

No właśnie trzymaj się i pozdrowienia

Tak paslawek, ona jest pacjentką też. Trafiła tam z depresją, uważała że nie ma sensu żyć. Wiem , że miała próbę samobójczą, próbowała zabić się autem wjezdzajac w drzewo bez pasów. Nic się jej nie stało. Natomiast wiem jakie uczucia może wzbudzać mój mąż co do kobiet, jest mega czarujący,  potrafi sprawić ze świat się śmieje więc się jej nie dziwię. Jak mu odradzalam tą relację,  to niby ze mam rację, ale czułam.ze nie wytrzyma. I gadanie ze coś ich ciągle łączyło chociaż nie chcieli,  no nie wiem jak mają pokój naprzeciw siebie. A podobno mogli się mijać stwierdził.  Hm no dziwne dziwne.

Jak pytalam czy w szpitalu wiedzą o nich, to podobno tak.  Ale po pierwsze,  nie wiem kto wie czy pacjenci czy personel, czy on nie kłamie. Bo to że coś na nich pokazywali ze ciągle razem to wierzę, ludzie nie są ślepi. Nie mam pojecia czy ktoś ich uprzedzał. Sa dorośli i powinni wiedzieć co może być. Jej się nie układało z chłopakiem a teraz definitywnie już z nim nie jest,  on się rozwodzi ze mną. Jak on uważa,  pomagają sobie nawzajem. Ale tak jak piszesz paslawku,  nie musi być wesoło. Ja tylko tak spekuluje, bo czytałam o dwóch osobach chorych ze to czasem wychodzi. No ale nie wiem.

Bogu dzięki ze mam to forum. Ratujecie mi dupsko, dosłownie. Dziękuję wszystkim:**

277 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-04-09 12:46:23)

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

To prawda czasem wychodzi ale raczej nie od razu po wyjściu z terapii ja swoją żonę poznałem po kilku latach leczenia się ona (DDA) też nie była nowicjuszką w psychoterapii poza tym jest lekarzem a oboje byliśmy już jakiś czas po przejściach w różnych związkach oboje też terapeutyzowaliśmy się razem i osobno ja z uzależnień żona z traumatycznych przeżyć i DDA .Znam kilka takich związków w życiu moim zdaniem udanych i szczęśliwych na pewno nie idealnych bo takich nie ma to utopia - zasada jest prosta dobrze być solidnie podleczonym okrzepłym i świadomym siebie czyli szacunek i pokora a osiągnięcie tego wymaga czasu inaczej szuka się (najczęściej z desperacji ) plastra klina po poprzednim związku a to nie lekarstwo to raczej działa jak narkotyk na zejściu niestety.Oczywiście sprawdziłem to na sobie i zaraz po wyjściu z ośrodka terapii uzależnień wpakowałem się w dwumiesięczną znajomość?związek z kumpelą z terapii skończyło  się katastrofą nie byliśmy wyjątkowi.To niby wzajemne wsparcie pomoc to złudzenie zauroczenie emocje niestabilne stany to racze wzajemne wykorzystywanie się kończy się na zupełnie odlotowych oczekiwaniach z kosmosu i potężnym rozczarowaniem.Nikt za nikogo się nie wyleczy i życia nie przeżyje taka prawda.
Powtórzę nie miej do siebie pretensji że się interesujesz jm i masz uczucia ale nie zatrzymuj się na tym masz co robić ze sobą a to być może najwspanialsza przygoda która na  Ciebie w życiu czeka . Szkoda by było ja przegapić zajmując się byłym mężem .

278 Ostatnio edytowany przez kobietka taka 123 (2019-04-09 12:54:10)

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Paslawek, dziękuję. Naprawdę, jesteś przykładem ze się da. Zmieniłeś swoje życie. Cieszę się że jesteś na tym forum, bo masz naprawdę cenne rady.

Ja nie wątpię że mogą się takie związki udać, choć akurat chodziło mi bardziej o dwóch chadowców, no ale w sumie Ty i żona też jakieś przejścia mieliście, musi być mądrą kobietą pewnie. Sama nie wiem czy tamta ma też chad z przewaga depresji, czy co tam dokładnie. Nie uważam, ze może się mężowi nie udać, ale właśnie powinien poczekać. Nie tak hop siup. Ale ja swoje rodzina swoje on swoje. Jak spytałam czy jakby ona dawała znaki prędzej to czy dalej się dobieral do mnie. On ze nie wie, ale to byłby TYLKO seks. Ha ha. Że ona też jeszcze do chłopaka jeździła i może też coś bylo ale on nie chce wiedzieć. Gadka szmatka.

ochłonęłam dzięki tym kilku wpisom. Nie sądziłam,  że uda mi się mój temat tak pociągnąć, na początku nie chciało mi się nawet opisywać problemu. Ale z czasem jak już się rozkrecalam wyszło z tego kilka dobrych stron wątku.

Wiem , że teraz czeka mnie szczególny czas. Jak stad wyjade na dobre to na pewno będzie dużo lepiej.

Edit: paslawek, bardzo tragicznie skończyła się ta znajomość z koleżanką? Nie musisz pisać jak nie chcesz. Ja po prostu się zastanawiam czy nie dojdzie do katastrofy typu kolejna próba samobójcza.

279 Ostatnio edytowany przez kobietka taka 123 (2019-04-09 13:07:49)

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

A już widzę że coś dopisałeś w edycji posta. Rozumiem. Trzeba zająć się sobą. Zobaczymy jak będzie, za kilka lat tak właściwie coś będzie można powiedzieć. Przynajmniej rozwiode się szybko skoro mąż ma nową partnerkę. Mediacji nie chcę żadnych.

280

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Ta moja kumpela potencjalna dziewczyna  (oprócz uzależnień miała chad )wprowadziła się do mnie za moją zgodą (wiodącym moim celem był seks i emocje z zauroczenia niemal na zawołanie błyskawicznie) gdzieś na miesiąc od rodziców wzięła urlop z pracy po mniej więcej tygodniu zaczęła pic (chyba planowała coś takiego od jakiegoś czasu ) trzeba było wzywać policję i pogotowie po jakimś czasie wróciła na terapię później wyjechała do innego miasta podobno ma się nieźle ale to było wiele lat temu.

281

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko
paslawek napisał/a:

Ta moja kumpela potencjalna dziewczyna  (oprócz uzależnień miała chad )wprowadziła się do mnie za moją zgodą (wiodącym moim celem był seks i emocje z zauroczenia niemal na zawołanie błyskawicznie) gdzieś na miesiąc od rodziców wzięła urlop z pracy po mniej więcej tygodniu zaczęła pic (chyba planowała coś takiego od jakiegoś czasu ) trzeba było wzywać policję i pogotowie po jakimś czasie wróciła na terapię później wyjechała do innego miasta podobno ma się nieźle ale to było wiele lat temu.

Jakbym czytała o swoim jeszcze mężu. Emocje z zauroczenia. Tamta nie chciała już pracować w swojej starej pracy(jeszcze zanim coś tam więcej między nimi bylo) i się zwalnia i szuka nowej. Mieszkania też. Może będzie madrzejsza i mu nie ulegnie i się nie wprowadzi,  co nie znaczy że i tak będzie dobrze. Z tego co zrozumiałam to Twoja eks bardziej chciala się do Ciebie wprowadzić.

Uff. Głowa mała. Poza tym co u mnie to załatwiam dalej formalności. Dzień w dzień coś ale człowiek chociaż nie myśl i tyle. No i czytam forum, a to naprawdę pomaga.

282

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Siedzę i rycze. Był dziś w domu, niby było ok ale się poklocilismy, znowu poszło trochę o nią, ona bardziej poukladana niz ja... ah a w szpitalu dostali pouczenie ze żadnych intymnych kontaktów w klinice, tylko to.. nic innego,  że to niebezpieczne. Nic. Mam doła, znowu dalam się ponieść. Jak tak można, jak to boli;(((

283 Ostatnio edytowany przez Aaannaaa (2019-04-10 23:02:54)

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko
kobietka taka 123 napisał/a:

Siedzę i rycze. Był dziś w domu, niby było ok ale się poklocilismy, znowu poszło trochę o nią, ona bardziej poukladana niz ja... ah a w szpitalu dostali pouczenie ze żadnych intymnych kontaktów w klinice, tylko to.. nic innego,  że to niebezpieczne. Nic. Mam doła, znowu dalam się ponieść. Jak tak można, jak to boli;(((

Kobietko a może spróbuj nie rozmawiać z nim o niej wcale? W ogóle to Ty jesteś pewna, że on tam kogoś ma, że Cię nie wkreca właśnie po to, żeby doprowadzić Cię do takiego stanu? Co Ci daje wchodzenie z nim w dyskusję na ten temat? On wtedy czuje się panem sytuacji, bo przecież jeszcze oficjalnie się z Tobą nie rozszedl, a już ma nową kobietę, i to jaką ho ho ho ho, taka fajna, poukładana, wspaniała. Ach zapomniał tylko dodać, że chyba tak samo zwichrowana jak on.

Kobietko!!! Nawet jeśli faktycznie mówi Ci prawdę, to tylko dwoje chorych ludzi, którzy spotkali się w trudnej dla siebie sytuacji życiowej. Są razem w klinice. IM TRZEBA WSPÓŁCZUĆ, NIE ZAZDROŚCIĆ! Oni pewnie sami nie wiedzą co robią i w co się pakuja. Który normalny człowiek zaczyna romans na terapii i jeszcze opowiada o tym żonie! Dziś jest zauroczenie, bo nie wierzę że będzie z tego wielka miłość. Pobeda że sobą trochę czasu, później w ich domu i życiu będzie się działo to, co u Ciebie. Przeczytaj swój wątek. Szczerze śmiem wątpić, że oni razem będą że sobą kiedykolwiek szczęśliwi. Sama wiesz, jak się u Ciebie skończyło zaleczenie złego związku kolejnym, też niestety nietrafionym.

Pomysl o swojej córeczce. Ja wiem, że choćby Twój mąż był największym zbrodniarzem i zwyrodnialcem, to będzie Cię bolał jego nowy.. Związek? Bo nawet nie wiem jak to nazwać. Ale słuchanie o niej i o szczegółach tej znajomości niszczy Cię i to bardzo. Nie jest Ci to potrzebne, a szczególnie nie w tej chwili, kiedy potrzebujesz mocy, by układać sobie życie na nowo bez niego. Ucinaj te rozmowy, wyjdź do drugiego pokoju, zabron mu o tym mówić, powiedz że Cię to nie interesuje. On się karmi tym, że Ty cierpisz słuchając tego. Chyba że jest na tyle chory, że go podnieca opowiadanie swojej jeszcze obecnej zonie o nowej "przyjaciółce". Jak pójdzie z nią do łozka też Ci opowie ze szczegółami? Odetnij się od tego i to jak najszybciej, bo Cię tym całkiem rozkruszy emocjonalnie. Trzymaj się.

284 Ostatnio edytowany przez Tonia80 (2019-04-10 23:41:05)

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Mój mi napisał wczoraj wieczorem, że sam sobie zrobił dobrze. Puściłam to mimo uszu, nie zareagowałam. Miałam to w tytce. Zresztą nie ma się czym chwalić. Nie wiem co chciał osiągnąć, ale jeszcze bardziej mnie odepchnęło od niego.
Kobietko ignoruj, to jedyna sensowna droga. Pokaż mu, że ci nie zależy. Ze jego słowa nie są w stanie już cię zranić.

285 Ostatnio edytowany przez kobietka taka 123 (2019-04-11 03:39:03)

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Upokarzajace to jest. Dostać pouczenie, czyli coś przeskrobac, czyli ze gdzieś publicznie się macali?? No masakra. Nóż w serce za takie gadki. Albo że już mu się nie podobam, już nie chce ze mną być. Mówię ile znasz ta dziewczynę? Dwa tygodnie? A on kilka miesięcy.. ha ha . Kilka! Mówię współczuję jej Ciebie bo nie.wie w co się pakuje. Gadal ze syf.w domu mu znowu zostawię jak pojadę (jak wtedy jechałam było posprzątane).. miał być na noc ale został jednak w klinice. Ona musiała go przekonać bo rzeczy nie zabrał, natomiast poleciał przed 20 na spotkanie z nia(myslalam ze o 22 wroci, bo o 20 oni mają obecność sprawdzana a do.22.moga siedzieć) . Że lekarzom mówił że miał manie znowu. Tak tez  było,  na co on ze tak ma przy mnie ale nie przy każdym.
Czuje się jakbym miała być tylko materiałem genetycznym dla jego córki  a szłam ja kąpać, nawet się nie zainteresował a słyszał co mówię do dziecka. Jak potem zwróciłam uwagę, mówił że nie prosiłam o pomoc, a ja czy musialam?? Ze tak robią ojcowie, pomagają. A on cały czas sobie radzilam jak on jest w szpitalu,  a ja że wcześniej też sama to robilam(na początku kapalam mala raz w tygodniu, jaka to była męka)  . Miał mnie zawieźć w sobotę ale teraz nie wiem czy mu pozwala,  podobno im się nie tłumaczył czemu wrócił na noc tylko ze mu w domu zle.
Wiem że powinnam ignorować. A tymczasem on wiadomości do niej  w mojej obecności, potem zbiera się na spotkanko.. A tu się okazuje że ja mam.zero zrozumienia i na pewno go nienawidzę,. Czy ja naprawde nie rozumiem czegos??to chyba manipulacje co on mówi?? oczywiście teraz moja dobroć w jezdzeniu do szpitala tak się odbija. A jeszcze pytał po co to robilam. No kurde tak,  bo czasu miałam za dużo. Idiota.  Już chce do domu. Do tego prawdziwego.

286

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Nie wiem z czego to wynika:( czy manipulacje mające jakiś cel, czy nieświadome zachowanie, ale na pewno smutne może być że w tym nowym "związku" prawdopodobnie są o wiele bardziej pozytywne uczucia niż to co było dla Ciebie, też mi przyszło to na myśl "współczuję jej Ciebie bo nie.wie w co się pakuje" oczywiście nie życzę nikomu źle, ale jeśli ktoś ma informacje o stosowanej przemocy domowej a mimo to chce wchodzić w związek, to niestety istnieje duże ryzyko że sytuacja znowu powtórzy się w tym nowym związku, a ofiarą może być nowa partnerka. Ty zrobiłaś swoje i mogę się tylko domyślać jakie to doświadczenia musiały być, sam tego nie przeżyłem ale niestety widziałem w otoczeniu, ale najprawdopodobniej uda Ci się całkowicie z tego wydostać, a prawdziwy dom może być tam gdzie masz swoją rodzinę, rodziców, dziecko. pozdrawiam i powodzenia

287

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko
nudny.trudny napisał/a:

Nie wiem z czego to wynika:( czy manipulacje mające jakiś cel, czy nieświadome zachowanie, ale na pewno smutne może być że w tym nowym "związku" prawdopodobnie są o wiele bardziej pozytywne uczucia niż to co było dla Ciebie, też mi przyszło to na myśl "współczuję jej Ciebie bo nie.wie w co się pakuje" oczywiście nie życzę nikomu źle, ale jeśli ktoś ma informacje o stosowanej przemocy domowej a mimo to chce wchodzić w związek, to niestety istnieje duże ryzyko że sytuacja znowu powtórzy się w tym nowym związku, a ofiarą może być nowa partnerka. Ty zrobiłaś swoje i mogę się tylko domyślać jakie to doświadczenia musiały być, sam tego nie przeżyłem ale niestety widziałem w otoczeniu, ale najprawdopodobniej uda Ci się całkowicie z tego wydostać, a prawdziwy dom może być tam gdzie masz swoją rodzinę, rodziców, dziecko. pozdrawiam i powodzenia

Fizyczna jak fizyczna,  ale psychiczna to jest dużo gorsze. Teraz następnej opowiada ze kolejna czyli ja byla wariatka,  o swoich byłych też tak mówił że wariatkami były.

Wiecie co, nie życzę mu tak samo źle, ale nie chciałabym żeby im się udało. Chciałabym żeby mi przyznał kiedyś rację, nie wiem jak czuc się z tym co piszę.  Normalnie mam nadzieję że nie przetrwają. Choć prawdopodobnie nie będą mieszkać teraz razem, to będą większe szanse na powodzenie. Ale cholera, nie umiem poczuć żebym chciala aby im się udało. Czy to złe? Czy znowu za takie myślenie to ja dostanę kopa od życia?? Już sama brzmię jak wariatka chyba.

288

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko
kobietka taka 123 napisał/a:
nudny.trudny napisał/a:

Nie wiem z czego to wynika:( czy manipulacje mające jakiś cel, czy nieświadome zachowanie, ale na pewno smutne może być że w tym nowym "związku" prawdopodobnie są o wiele bardziej pozytywne uczucia niż to co było dla Ciebie, też mi przyszło to na myśl "współczuję jej Ciebie bo nie.wie w co się pakuje" oczywiście nie życzę nikomu źle, ale jeśli ktoś ma informacje o stosowanej przemocy domowej a mimo to chce wchodzić w związek, to niestety istnieje duże ryzyko że sytuacja znowu powtórzy się w tym nowym związku, a ofiarą może być nowa partnerka. Ty zrobiłaś swoje i mogę się tylko domyślać jakie to doświadczenia musiały być, sam tego nie przeżyłem ale niestety widziałem w otoczeniu, ale najprawdopodobniej uda Ci się całkowicie z tego wydostać, a prawdziwy dom może być tam gdzie masz swoją rodzinę, rodziców, dziecko. pozdrawiam i powodzenia

Fizyczna jak fizyczna,  ale psychiczna to jest dużo gorsze. Teraz następnej opowiada ze kolejna czyli ja byla wariatka,  o swoich byłych też tak mówił że wariatkami były.

Wiecie co, nie życzę mu tak samo źle, ale nie chciałabym żeby im się udało. Chciałabym żeby mi przyznał kiedyś rację, nie wiem jak czuc się z tym co piszę.  Normalnie mam nadzieję że nie przetrwają. Choć prawdopodobnie nie będą mieszkać teraz razem, to będą większe szanse na powodzenie. Ale cholera, nie umiem poczuć żebym chciala aby im się udało. Czy to złe? Czy znowu za takie myślenie to ja dostanę kopa od życia?? Już sama brzmię jak wariatka chyba.

Brzmisz jak kobieta, ktora mimo wszystko kocha swojego psychola. Jak dla mnie cale to przedsiewziecie z wyprowadzka i powrotem do   rodziny to byla nadzieja, ze on sie ocknie, zrozumie co stracil i bedzie chcial zawalczyc o Ciebie i dziecko. Caly ten czas mniej lub bardziej swiadomie wierzylas ze on sie moze zmienic. Teraz gdy widzisz, ze on sie odsuwa i zaczyna myslec o zyciu z kims innym wpadasz w rozpacz bo moze sie okazac ze on naprawde zostanie tu a Ty naprawde wyprowadzisz sie i Wasze drogi sie definitywnie rozejda.
Gdybys byla od niego wolna emocjonalnie i w pelni swiadoma krzywd jakie Ci wyrzadzilo zycie z nim to cieszylabys sie ze przyczepil sie do innej. Nie dlatego ze jestes taka wspanialomyslna i zyczysz mu szczescia i milosci ale to najlepsze co mogloby Ciebie spotkac. Skuteczne przekierowanie uwagi swojego psychola na inna osobe a co za tym idzie uwolnienie sie od niego to cos o czym wiekszosc kobiet zyjacych w takich toksycznych zwiazkach moze tylko pomarzyc. One musza sie mierzyc z nekaniem, grozbami, szantazami emocjonalnymi. A Ty.... rozpaczasz. Jakbys wciaz chciala zeby on pozostal mimo wszystko Twoj. Jakbys wierzyla ze on naprawde pomimo swego stanu psychicznego i samych zrypanych zwiazkow jest nagle w stanie w cudowny sposob wejsc w nowy, zdrowy i zyc "dlugo i szczesliwie". Skoro Ci tak zal i skoro w to tak wierzysz to znaczy ze jeszcze dluga droga przed Toba bo wciaz nie masz prawdziwego obrazu tego czlowieka.

289 Ostatnio edytowany przez ulle (2019-04-11 08:33:20)

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Kobietko, wiódł ślepy kulawego.
Nie przejmuj się ta parą, bo nie ma takiej możliwości, by im się udało.
Ten facet jest chadowcem, a ona choruje na ciężką depresję, do tego stopnia ciężką, że targnela się na własne życie.
To faktycznie, różowa przyszłość przed nimi. Tej kobiecie do szczęścia potrzeba tylko chadowca ze swoimi wzlotami i upadkami.
Jest takie hinduskie przysłowie, że jeśli pragniesz zemsty, to usiądź sobie spokojnie na progu domu swojego wroga i czekaj. To wystarczy.
Nie zachęcam cię oczywiście do tego, byś zaczęła żyć ich życiem i czyhala na ich potknięcie. Chodzi mi tylko o to, żebyś była spokojna, bo im na pewno się nie uda. Znasz przecież tego człowieka, więc powinnaś wiedzieć, jakie życie czeka te kobietę. Nie wierz w to, że akurat przy niej on nagle znormalnieje. Ludzie tak łatwo się nie zmieniają. Prędzej czy później tam zacznie się meksyk.
Nie wstydź się też swoich myśli, że nie chcesz, by im się udało, bo jesteś tylko człowiekiem, a nie chodzącym zaprogramowanym na idealizm aniołem. Przeszlas gehenne z tym facetem, więc trudno ci się dziwić, że masz złe myśli. Nawet ja, chociaż całkowicie dla was obca osoba, też nie życzę dobrze temu facetowi.
Współczuję jednak tej kobiecie z depresją. To będzie kolejna jego ofiara.
Powiedział ci, że nie musiałaś jeździć do niego do szpitala, on ci nie kazał, więc o co masz teraz pretensje. No widzisz jakie to proste? Tak to właśnie jest, że jak masz dobre serce, to musisz mieć twarde cztery litery. Na drugi raz nie odwiedzaj go ani w szpitalu, ani nigdzie. Facet nauczył cię rozumu.
Tak więc spokojnie. To ty masz rację i zobaczysz, że przyjdzie taki czas, że życie ci to udowodni. Jednak nie licz na to, że ten facet kiedykolwiek przyzna ci rację. Będzie wprost przeciwnie. Dolaczysz do grona kolejnej psychicznej, która zniszczyła mu życie.
Wydaje mi się, że twoim największym błędem jest to, że ty ciągle patrzysz na tego faceta w taki sposób, jakby on był normalny i jakbyś spodziewała się normalnego myślenia z jego strony i normalnej oceny faktów.
Tymczasem masz przecież do czynienia z facetem chorym psychicznie i to poważnie chorym. Nawet psychiatrzy Chad zaliczają do tej grupy chorób psychicznych, które absolutnie uniemożliwiają życie z drugim człowiekiem. Ci ludzie są bardzo niebezpieczni, ponieważ innym czynią z życia piekło.
Ciesz się więc z tego, że facet z własnej i nieprzymuszonej woli odczepi się od ciebie. Wyobraź sobie w jakiej byłabyś sytuacji, gdyby on nie chciał sobie pójść? Wtedy to dopiero byś miała.
Tak więc wyluzuj.

290

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

A mnie się wydaje kobietka, że on jest źle zdiagnozowany. Że on nie ma chad, tylko borderline. Albo nawet kombinacje chad z border albo chad z narcyzmem. Lub coś w tym stylu. On jest niedodiagnozowany dlatego terapia nie przyniosła efektów.
Poczytaj o osobowości borderline, znajdziesz tam wiele podobieństw do swojego partnera. Mój to typowy border, wypisz wymaluj.
Musisz go wyrzucić z serca. On nic dobrego nikomu nie da, potrafi tylko niszczyć.
Twój ma inny obiekt, mój mnie nęka. Nie wiem czy chciałbyś być na moim miejscu. A ty nekasz sama siebie, sama sobie robisz krzywdę. Musisz to zrozumieć żeby iść dalej.

291

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Kobietko, czytam Twój temat od początku (podobnie jak ościenne o tej samej tematyce) i po Twoich ostatnich postach postanowiłam napisać. Zgadzam się z Feniks. Czy Ty masz świadomość tego, jak bardzo jesteś uzależniona od swojego męża? Myślę, że Twoja decyzja o odejściu to miał być wstrząs dla niego, żeby zaczął walczyć. Ty nie chciałaś się definitywnie rozstawać i nie jesteś gotowa się od niego odciąć.... świadczą o tym nie tylko Twoje ostatnie posty, ale w sumie cały temat (szukanie wymówek, żeby nie wyjeżdżać, opóźnianie wyjazdu itd). Nie piszę tego, żeby cię atakować, tylko, żebyś spróbowała na to spojrzeć z tej strony. Może masz świadomość, jak toksyczny jest ten związek i, że trzeba uciekać, ale Ty ciągle miałaś/masz nadzieję, że on się zmieni, zrozumie jak wielką krzywdę ci wyrządza i zacznie się zachowywać tak, jakbyś chciała, żeby zachowywał się kochający facet....

Gdybyś przynajmniej częściowo się odcięła od niego, to to co robi nie ruszało by cię tak bardzo.... Ty naprawdę przejmujesz się jego pretensjami, mając świadomość, że on jest chory psychicznie i część tego co mówi to po prostu urojenia? Ty nadal jesteś kimś, kogo on dręczy. Dlatego robi ci wymówki o domniemany bałagan (mogłabyś wyszorować całe mieszkanie szczoteczką do zębów, ale on i tak stwierdzi, ze było brudno, a Ty się tym przejmujesz!!!), dlatego wyrzuca, że to Ty chciałaś odejść. Ty próbowałaś zafundować mu terapię szokową, a on znów odwrócił kota ogonem i robi z ciebie tą złą (przecież to Ty postanowiłaś odejść, a on tak cię kocha, że nie będzie ci stawał na drodze do szczęścia, ale jednak jak możesz go zostawiać w chorobie, ale nie, jednak on się heroicznie dla ciebie poświęci!!!). I jeszcze masz pretensje, że sobie znalazł kogoś KTO GO WSPIERA (oczywiście w odróżnieniu od ciebie, bo Ty go zostawiłaś w chorobie) jak sama postanowiłaś o końcu związku.

Dziewczyno, ja wiem, że to łatwo powiedzieć, ale odetnij się od niego. Nie pyta o dziecko, to niech nie pyta. Jego strata. Po co to roztrząsasz? Przecież to emocjonalny masochizm. Sama sobie fundujesz przemoc psychiczną! Ma nową miłość, niech ma. Pozbądź się złudzeń. Ten facet się nie zmieni i nie będzie walczył o waszą rodzinę. Ten facet jest Twoim oprawcą i zrobi wszystko, żeby doprowadzić cię do stanu szmaty podłogowej. A Ty mu na to pozwalasz.

Znajdź kogoś, z kim to przegadasz, przepracujesz. Czy to terapeutę, czy przyjaciółkę, czy kogokolwiek. Nawet kogoś na priv na forum. Kogoś, kto ci prosto w oczy powie, że jesteś uzależniona i nie będzie się szczypał. Kogoś, kto będzie ci regularnie wylewał kubły lodowatej wody na głowę.... Nie męcz się tak, bo szkoda i ciebie i dziecka sad

292

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Owszem.,  to jest uzależnienie.  Ale naprawdę, szczerze i nie kłamiąc, nie kocham go już ani trochę i nie chciałam wracać do niego! Nigdy już! Tu chodzi o brak szacunku do całego związku, że tak szybko, tak łatwo, bo gdybym ja tak zrobiła to byłabym wyzywana od szmat itd. Jest to dla mnie upokorzenie i poniżenie.  Ze pamiętam jak on mowil ze nie umiałby sobie wyobrazic jak ktos mnie dotyka. A tymczasem pod moim nosem robi to samo.

Jesli chodzi o opoznianie wyjazdu, naprawdę nie miałam wcześniejszej opcji. Nie mam prawka ani auta, a z malym dzieckiem nie pojade pociagiem ani busem, jeszcze z bagażami, i kiedy karmie. Nie dalabym rady, nie robilam tego celowo. Naprawdę, nie chciałam i nie chcę do niego wracać. Ale że sobie robię krzywdę, macie rację. Nie potrafię pojąć tego, że tak można się zachowywać. I tak jak ulle pisze, chyba myślę że on myśli normalnymi kategoriami jak zdrowy a przecież tak nie potrafi.

Potrzebuję tych kublow zimnej wody, dlatego od razu jak się tak poczułam postanowiłam napisać, bo wiem że ludzie mnie tu otrzezwia. I proszę, ile wpisów. Może z boku serio to wygląda jakbym z nim nadal chciala być, ale nie, nie jest tak. Tonia ma rację, lepiej tak niż nękanie. Po prostu jako kobieta trochę umarłam. Poradzę sobie, terapię znowu mam za tydzień. Tylko te pierwsze emocje są straszne.

293

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Kobietko, musisz wbić sobie do glowy, że ten facet jest chory na ciężką chorobę psychiczną i w związku z tym, nawet gdyby tego chciał, on nie jest zdolny do tego, by normalnie myśleć, normalnie się zachowywać, no funkcjonować normalnie. To tak jakbyś wymagała dorosłych zachowań od małego dziecka. No nie da się tak. On z wyglądu przypomina normalnego mężczyznę i potrafi mówić składnie, na pewno ma też jakaś tam wiedzę z zakresu różnych dziedzin, nie chodzi non stop i nie podskakuje niczym mała dziewczynka, nie robi min dla wyglupu, nie pokrxykuje hopsasa itd. Jednak jest to człowiek chory psychicznie i kto, jak kto ale ty wiesz o tym najlepiej.
Dlatego przestań oczekiwać od niego bóg wie jakich to zachowań w stosunku do ciebie, nie obrażaj się na niego, nie mów do niego tak, jakbyś rozmawiała z normalnym zdrowym na głowę człowiekiem. To zwykły psychol i niech dotrze to wreszcie do ciebie.
Źle wybrałaś, źle zainwestowas uczucia, źle się stało, że wiązałas z nim nadzieję na przyszłość, jednak to wszystko jest już historia i nic na to nie poradzisz.
Dla niego ty też jesteś historią i chociaż boli cię, że on tak szybko cię skreslil, to przecież włącz rozsądek, wyłącz fałszywa ambicję i ciesz się, że tak gładko uwolnisz się od tego człowieka. To co ma zrobić Tonia, która jest nekana przez psychopate, boi się, wymienia zamki w drzwiach przed agresorem itd chciałabyś zamienić się z nią? Czy naprawdę dowartosciowywaloby cię, gdyby on blagal cię o powrót, jeczal i kajal się? Miałabyś z czegoś takiego jakąś satysfakcję? Toż niech idzie sobie, a ty nakresl mu krzyżyk na drogę. Znajdź sobie inne sposoby w życiu na to, by się diwartisciowac. Chcesz uzależnia swoją samoocenę od zdania faceta, który jest zmienny niczym pogoda w górach?
Jaka wartość maja jego słowa? A na komara się obrazisz, gdy ukasi cię w ramię?
Masz maleńkie dziecko, całe życie przed sobą, możesz robić na co tylko masz ochotę, tyle perspektyw, a ty siedzisz i wkurzasz się, że jakiś psychol w dwa tygodnie potrafił o tobie zapomnieć i znalazl sobie inną ofiarę. Trzymaj kciuki, by tamta go nie zostawiła, bo on znowu przyczepi się do ciebie i dopiero wtedy docenisz, jak dobrze ci było, gdy była ta z depresją.

294 Ostatnio edytowany przez Kasjanaa (2019-04-11 10:04:25)

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Kobietko, ale ja nie twierdzę, że Twoje zachowania są w pełni uświadomione. świadomie to Ty wiesz, ze to jest toksyczna relacja i trzeba z niej uciekać, ale.... No właśnie. Przeanalizuj sobie to, co pisałaś w tym wątku. Już ktoś wcześniej ci zwrócił uwagę, że Ty się skupiasz głównie na analizowaniu tego, co on powiedział, co on zrobił i jak mógł..... To jest czysty masochizm psychiczny.... I absolutnie cię nie podejrzewam o świadome stosowanie tego; po prostu jesteś tak bardzo uzależniona.

Powiem ci z mojego własnego doświadczenia i patrząc z boku na to co piszesz. Szukasz wymówek, które usprawiedliwiają Twoje zachowanie. Dasz radę zrobić wszystko, jak tylko się uwolnisz.

Przede wszystkim: dopuść w pełni do świadomości, że on jest chory psychicznie. Jego zachowanie jest sumą urojeń, emocji i realnego życia. On sobie zawsze wszystko wytłumaczy tak, żeby wyszło, ze on jest ok, a Ty jesteś najgorsza. Bo z ciebie zrobił sobie worek treningowy. Nie oczekuj postępowania zgodnego z normami społecznymi, bo ten człowiek jest chory psychicznie. On działa tylko i wyłącznie dla siebie i dla swojego dobra (w jego mniemaniu). Nie słuchaj tego co mówi, bo to gadanie wariata. Raz mówi tak, raz inaczej. A Ty to analizujesz. ON JEST CHORY PSYCHICZNIE. Po co się nakręcasz tym co robi i mówi? Po co w ogóle myślisz o jego nowym związku? Czy uświadamiasz sobie, że on prawdopodobnie nigdy nie kochał ani ciebie ani nikogo w sposób, który społecznie uważamy za miłość? Że Ty byłaś mu potrzebna tylko po to, żeby być tłem, na którym mógł błyszczeć, i które mógł gnoić? Byłaś mu potrzebna, żeby go uwielbiać i, żeby miał kogo obwiniać o całe zło tego świata. Gdybyś znalazła kogoś nowego, byłabyś szmatą, bo to On ma być centrum Twojego świata. Ty jesteś nikim i on może się zabawiać gdzie chce i z kim chce. TO JEST CHORE MYŚLENIE. Nie "rozkminiaj" tego. Kwituj to wszystko zdaniem "On jest chory psychicznie" i przestań to analizować. Skup się na sobie, bo przez ten związek masz masę problemów do przepracowania. Skończ myśleć, co on, a zacznij co Ty.

Edit: Ulle jak zwykle w punkt smile

295 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-04-11 11:06:12)

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Właściwie prawie wszystko dziewczyny Ci napisały wyżej to się nie będę powtarzał.
Akceptacja swojej choroby zaburzenia czy uzależnienia  i pogodzenie się z tym to pierwszy krok i jednocześnie pewien proces w zdrowieniu
to dla tych wszystkich chorób jest identyczne jak ktoś uważa że jest zdrowy czyli mówiąc potocznie normalny w życiu nie będzie się leczył bo i poco to cały świat jest nienormalny przecież (nawet będzie udawał że się leczy jak widzi z tego chwilową korzyść jakąś dla siebie )i to ten świat należy zmieniać a świat to najczęściej są ci co najbliżej.
Kobietko Ty weszłaś w rolę ratowniczki i dobrze ze to zaczynasz dostrzegać ale może już przestań bo po rozwodzie to kompletnie bez sensu ratować byłego on uwielbia być ratowany a teraz wydaje mu się że się zauroczył być może to coś co jest fazą manii może jeszcze leki źle dawkowane nie wiem i Ty też daj spokój.Gorzej że ta dziewczyna podjęła to co jm albo jest tak że jm 80% faktów zmyślił i robi wiele rzeczy na pokaz dla Ciebie po to żebyś go znowu ratowała.
Jak zaakceptujesz swoje uzależnienie i to że Twój jm jest chory zaczniesz mieć dystans i nauczysz się filtrować to co mówi i robi wtedy jego słowa nie będą Ciebie już boleć ale kontakt z nim ogranicz do niezbędnego absolutnie minimum bo Cię korci jeszcze ratowanie i zmienianie go jesteś bardzo wcześnie po rozstaniu po prostu nie miej wyrzutów.
Dobrze że przyznajesz się przed sobą do swoich myśli i nawet tych które wydają się złe to dobry kierunek myśli to tylko myśli nie masz obowiązku podążać za nimi poza ty myślenie swoje można zmieniać nie jest to łatwe ale można się tego nauczyć

Oczywiście Trzymaj się ciepło

296 Ostatnio edytowany przez kobietka taka 123 (2019-04-11 12:24:25)

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko
ulle napisał/a:

On z wyglądu przypomina normalnego mężczyznę i potrafi mówić składnie, na pewno ma też jakaś tam wiedzę z zakresu różnych dziedzin, nie chodzi non stop i nie podskakuje niczym mała dziewczynka, nie robi min dla wyglupu, nie pokrxykuje hopsasa itd. Jednak jest to człowiek chory psychicznie i kto, jak kto ale ty wiesz o tym najlepiej..

Ha, ulle, tu Cię zdziwię.. on potrafi skakać jak mała dziewczynka, po łóżku, latać po domu, machać rękoma.. mną po łóżku rzucać, itd.. kiedyś myślałam że to wygłupy, ale jak widać niestety nie.. wczoraj to samo, mówił że ma manię i skakał jak wariat po łóżku, dziecko do góry nogami trzymał, ahh..

macie wszyscy rację. jestem wspóluzależniona. w zasadzie już od 7 lat, nie tylko od 3 czy tam 3,5. dlatego że nie wyszłam z jednego związku na dobre wkręcając w drugi. byłam bardzo podatna na dobre słowo, jego wariactwa i podrywy, które były zdrowe i nie było w tym ani krzty jakichś dziwnych zachowań. teraz jednak studiując forum wiem, ze jak ktoś chce by kobieta szybko się wprowadziła, musi coś mieć nie po kolei w głowie chyba. ja odczekałam kilka miesiecy ale i tak jest co jest.

Boże, oczywiście że nie chciałabym być na miejscu Toni, bez urazy kochana. Szkoda mi w sumie tamtej, bo ona teraz myśli że trafiła na rycerza na białym koniu, tak samo skończyła zwiazek, w zasadzie to już się wkrecając w nowy, uległa mu. wiem to na pewno. ale jak im coś pojdzie nie tak, to on poszuka sobie następnej na miejscu, ja będę za daleko jednak, ha ha. no nie mówiąc o telefonach i wiadomościach może.

paslawek, on może nie chce bym go ratowała, chyba że faktycznie. co do zmyślania, to prędzej mnie przedstawi jako wariatkę emocjonalną, która latała za nim i krzyczała, fakt było taka le to moje nerwy tylko. zmyśli pewnie pewne rzeczy tak, by jej sie go żal zrobiło i widziała jaki on biedny, bo tak jak ktoś napisal, zostawiłam go w chorobie. ah no tak, ja go nie rozumiem i go nienawidzę, a on zartuje sobie a ja tylko narzekam. w gruncie rzeczy to smutne, ze chadowcy nie mogą być normalni jak reszta. nie wiem jak tacy ludzie umieją w ogole życ, szkoda mi ich, tak po prostu, bo każdy zasługuje na coś dobrego. ale w sumie to tak samo jak z małymi dziećmi, które rodzą się z wadami genetycznymi nie prosząc się o to, albo o ludzi ginących nagle i niespodziewanie, młodo. nie umiem sobie na to odpowiedzieć czemu tak jest, chyba taki ten świat jest po prostu.

297

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

To że on ma chad to jedno, ale to że ma również inne zaburzenia osobowości to drugie. chad można kontrolować podając neuroleptyki w fazach manii, a w stanach depresyjnych minimalne dawki leków p/depresyjnych które nie mają oddziaływania na dopaminę, dodatkowo podaję się stabilizatory nastroju oraz lit. Jeżeli oprócz leków człowiek uczęszcza na terapię oraz bierze leki + suplementy które potrafią drastycznie zmniejszyć chorobę to taki człowiek może prawie funkcjonować jak zdrowa osoba.. ale trzeba tego chcieć i mieć zdrowe podejście do swoich stanów psychicznych, wiec nie każdy da rade odzyskać normalność.

298

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Kalvar też tak uważam. Z partnerem kobietki jest coś nie tak i to nie jest chad. Ma jeszcze w pakiecie coś innego.

299 Ostatnio edytowany przez kobietka taka 123 (2019-04-11 13:25:23)

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Otóż to, trzeba chcieć. Ja chcę wyzdrowieć i się uwolnić, dlatego wiem, że przez dłuższy czas powinnam być sama. Wiem, że muszę skupić się na własnej terapii. Myśleć tylko o sobie, o dziecku to wiadomo. Nawet moja mama mnie dziś pocieszyła, kurcze tak by mogło być dawno już, bardzo mnie podbudowała mówiąc to co Wy, że mam nie rozmawiać z nim, nie dopytywać, nie słuchać o nich, patrzeć siebie i dziecka, że trudno stało się jak się stało ale wracam i będzie inna atmosfera. Że ma mnie nie obchodzić jak on sobie poradzi tutaj sam, z mieszkaniem, kasą, czy będzie z nią czy z inną,byle będzie na dziecko płacić. Jestem dumna że mama zdobyła się na takie słowa. Mówiła, ze ona tez ma już dość stresów, że też jeszcze chciałaby pożyć, a jeszcze niedawno gadała że nie ma już się z czego cieszyć. Paradoksalnie chyba moja historia ją do jakichś wniosków posunęła.

jak tak myślę o przyszłości, to jestem ciekawa czy sąd pozwoli mu zabierać kiedyś dziecko na wakacje. bo nie wiem w sumie z jaką diagnozą zostanie wypuszczony. zaburzenia osobowosciowe moze mieć, bo dsostaje jakies leki przeciwko psychozie.. nie wiem czy to jest chad z czymś, tak jak Tonia mówi. chad z adhd ma ogólnie podobno. a leki na razie ma ustabilizowane, tylko że tak jak mówi Kalvar, ważna jest też psychoterapia.  muszę dołączyć to do dokumentów sądowych, bardzo dobrze zresztą. jak wrócę, chcę iść po poradę prawną i zając rozwodem.

z innej beczki, ma sens brać adwokata? bo tutaj radca mi poradziła że tak, natomiast jedna koleżanka mówi że nie trzeba, bo sama powiedziała jak jest. nie wiem jak byłoby lepiej, oczywiście wiem że są to koszta ale może chociaż jako samotna matka będę zwolniona z kosztów wnoszenia pozwu. aczkolwiek mam zasiłek na siebie i dziecko, więc ciężko powiedzieć.

300

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Napisz wniosek wraz z prośbą o zwolnienie z kosztów. Najlepiej idź do radcy. Adwokata nie bierz chyba, że spodziewasz się jakichś utrudnień w trakcie rozprawy że strony partnera. I tak sąd musi przesłuchać obie strony a adwokat do niczego nie potrzebny jak ochoczo przystaniecie na rozwód bez orzekania winy. Tylko pieniędzy będziesz miała mniej, jakieś 1000-2000zl.

301

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko
Tonia80 napisał/a:

Napisz wniosek wraz z prośbą o zwolnienie z kosztów. Najlepiej idź do radcy. Adwokata nie bierz chyba, że spodziewasz się jakichś utrudnień w trakcie rozprawy że strony partnera. I tak sąd musi przesłuchać obie strony a adwokat do niczego nie potrzebny jak ochoczo przystaniecie na rozwód bez orzekania winy. Tylko pieniędzy będziesz miała mniej, jakieś 1000-2000zl.

Adwokata wzięlabym jedynie dlatego, jeśli by on nagle zaczął świrować. Koleżanka powiedziała, że może tak być że najpierw powie że będzie na rozprawie, a potem że nie. ale że jak 3 raz by nie przyszedł, to nawet policja go może sciągać. no ale ona się rozwodziła bardzo dawno temu, więc nie wiem jak jest dziś. aczkolwiek nie wiem czy bez adwokata sąd nie będzie chciał mediacji. wszystko sprowadza sie do tego, czy on nie będzie wymyslal i utrudniał. a wiecie co jest smieszne w tym? że powiedział że ze mną nic nigdy nie wiadomo i ja mogę jeszcze mu utrudniać, ha ha. no jak będzie robić halo to ja mam jeszcze piękne nagrania. no i on coś mówił że jak trzeba będzie to zapłaci adwokata, w sensie jego reprezentującego. ale wiecie jak jest, dziś tak jutro nie.

302

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Ja bym wolala jednak poswiecic kase i tego adwokata wziac. To nie jest normalny facet z ktorym mozna sie dogadac albo chociaz przewidziec co powie, jak sie zachowa. Sprawa rozbija sie tez o dobro dziecka, ustalenie kontaktow(a wlasciwie chyba ograniczenie skoro ojciec ma tak powazne problemy psychiczne).
Co do braku szacunku to powtorze w sumie to co juz zostalo napisane przez innych. Nie mozesz oczekiwac od jeszcze meza ze on bedzie zachowywal sie taktownie, ze uszanuje koniec Waszego zwiazku itp. W jego sytuacji psychicznej to niemozliwe. To tak jakbys oczekiwala od 2latka ze bedzie wiedzial ze nie wolno dotykac goracego czajnika. Niby oczywiste ale nie na tym etapie stanu umyslowego. A podejrzewam wrecz ze nie jeden dwulatek mysli bardziej logicznie niz Twoj maz w obecnej sytuacji hmm

303 Ostatnio edytowany przez kobietka taka 123 (2019-04-11 13:54:20)

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko
feniks35 napisał/a:

Ja bym wolala jednak poswiecic kase i tego adwokata wziac. To nie jest normalny facet z ktorym mozna sie dogadac albo chociaz przewidziec co powie, jak sie zachowa. Sprawa rozbija sie tez o dobro dziecka, ustalenie kontaktow(a wlasciwie chyba ograniczenie skoro ojciec ma tak powazne problemy psychiczne).
Co do braku szacunku to powtorze w sumie to co juz zostalo napisane przez innych. Nie mozesz oczekiwac od jeszcze meza ze on bedzie zachowywal sie taktownie, ze uszanuje koniec Waszego zwiazku itp. W jego sytuacji psychicznej to niemozliwe. To tak jakbys oczekiwala od 2latka ze bedzie wiedzial ze nie wolno dotykac goracego czajnika. Niby oczywiste ale nie na tym etapie stanu umyslowego. A podejrzewam wrecz ze nie jeden dwulatek mysli bardziej logicznie niz Twoj maz w obecnej sytuacji hmm

No właśnie, otóż to.. w sumie 1000 zł to 250 euro i dam radę z tym, a przy tym nie wiem czy wtedy coś mi się zwróci? no ale jeśli bez orzekania o winie to chyba nie.. jest jeszcze kwestia że rozwód jeśli w tym roku się odbędzie, to najwcześniej za kilka miesięcy, a do tego czasu u niego tez może być różnie, może związek się rozwalić ale w sumie lepiej nie, bo wtedy będę miała przekichane. więc niech sobie trwa. dobrze że kredyt ma tylko na siebie, chociaż jakby coś sobie zrobił to chyba ja muszę spłacać.. wczoraj sarkastycznie zażartowałam z koleżanką, mianowicie chcę się szybko rozwieść, a potem niech się zabijają. haha. czarny humor, ale jakoś się usmiałam z tego.

304

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Koszty procesu to koszty procesu a adwokata bierzesz sobie sama, nikt ci za niego nie zwróci. Chyba, że poprosisz o adwokata z urzędu. Nie wiem gdzie zamierzasz brać rozwód, tu czy tam? A gdzie był ślub? W Polsce?

305

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko
Tonia80 napisał/a:

Koszty procesu to koszty procesu a adwokata bierzesz sobie sama, nikt ci za niego nie zwróci. Chyba, że poprosisz o adwokata z urzędu. Nie wiem gdzie zamierzasz brać rozwód, tu czy tam? A gdzie był ślub? W Polsce?

tak, w Polsce. na szczęscie, bo tu bym nie miała za co się rozwieść.
to chyba bym się musiała z nim dogadać w kwestii opłaty prawnika.

306

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Nie, bo prawnika może mieć każda z stron. On musi jeśli chce, wsiąść innego.

307 Ostatnio edytowany przez kobietka taka 123 (2019-04-11 14:48:36)

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Mam na mysli ze jakbym ja miala tylko adwokata. No nic, wyjade to sie zorientuje. Ale wiecie, wczoraj ta gadka napisz maila napisz maila,  napisz X (tej dziewczynie), sam przyznal ze sra w gacie. Niby próbuje żartować a jednak się boi. Tak jak z tym że już mu się nie podobam (o swoich eks też tak gadal, że jak na nie patrzy to już mu się nie podobają). Kumpela mówiła, że on sam chce w to uwierzyć żeby się jakoś odseparowac ode mnie. Że sobie to wmawia. Tego chyba nawet on sam nie wie.

Zaczęłam się zastanawiać nad swoją diagnoza. Bo np.moje zachowania też nie są do końca halo. W sensie bardzo emocjonalne,  że na siłę chcialamod razu tłumaczyć, histeryzowalam, zamykalam drzwi przed nim albo stałam pod nimi gadajac do niego, tyle razy prosiłam, czasem sama wyzywalam z nerwow, walnelam z całej siły w dupsko żeby zaczął słuchać, albo w ramię, ale to z bezsilności calkowitej bo kompletnie mnie ignorowal i byl chamem, lał na moje łzy i smutek. potem do tego dziecko marudne i jak w nocy spać nie chciała to ja cała nerwowa i lamentuje,  nie chce być taka;( boję się że też jestem jakaś nienormalna

308

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

To że zdajesz sobie sprawę z tego że Twoje zachowania nie były "normalne" i widzisz to że były dziwne i nadmiernie emocjonalne to pierwszy punkt w którym można stwierdzić że nic groźnego Ci nie dolega, osoby z zaburzeniami osobowości czy chorobami psychicznymi często nie mają krytycyzmu wobec siebie. Druga sprawa to przebywanie w toksycznym środowisku i sytuacje w których doświadczałaś takich emocji z czasem te zachowania zaczęły się pojawiać u Ciebie - po prostu potrzebujesz spokoju, ciszy.. uspokojenia siebie przynajmniej na kilka(naście)tygodni.

309

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Kobietko Ty faktycznie za duzo myślisz. Po co Ci zastanawianie się czy sąd mu pozwoli na zabieranie dziecka na wakacje, przecież Wasza Kruszynka jest jeszcze maleńka. Ja bym na Twoim miejscu w ogóle wykluczala oddanie choremu psychicznie ojcu dziecko w jakimkolwiek wieku na dłużej niż kilka godzin, ba, na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie dać swojego dziecka ojcu nawet na chwilę żeby zabrał go poza moje miejsce zamieszkania. Po prostu mu nie ufam. Teraz zatroszcz się o swoje zdrowie psychiczne, a nie o jego kontakty z dzieckiem, sama ciągle piszesz, że jego dziecko nie interesuje, nawet o nią nie pyta. Naprawdę szkoda Twojej energii, może on wcale nie będzie chciał się widywać z małą. Nie jesteś w stanie tego przewidzieć.

Ja bym naprawdę rozwazala, że te historie o miłości z kliniki to zmyslona bzdura. Zobacz jak on się nakręca, jak Cię informuje o wszystkim ze szczegółami. Widzi że to działa. Przestań tego słuchać i zobaczysz.
Mój przez lata stosował numer z pakowaniem swoich rzeczy. Pakowal się i niby wyprowadzal, wyjeżdżał. Taki teatr jednego aktora. Dopoty, dopóki płakałam, blagalam i prosiłam, żeby został bądź wrócił, teatr się powtarzał. Jak przestałam zwracać na to uwagę a później nawet dokladalam mu rzeczy aby o niczym broń Boże nie zapomniał i nie wracał, zaprzestał tych praktyk. Widział, że sceny nic nie dają, że mnie to nie rusza. Później że nawet się cieszę z tego. Nie taki był jego cel, nie to chciał osiągnąć, więc stwierdził, że po co odstawiac szopke skoro to i tak nie przynosi rezultatu, że spływa to po mnie jak po kaczce, że mam gdzieś jego wyprowadzke i jest mi to obojętne.

Myślę że Twój też da Ci spokój, jeśli zobaczy że nie interesuje Cię jego nowa dziewczyna. Zachowaj kamienna twarz, zajmij się dzieckiem lub obowiązkami domowymi.

310

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Aniu ona istnieje, widzialam ją, mają się w znajomych, poza tym ona tak jak pisałam teraz myśli że spotkało ją wielkie szczęscie.

Kalvar, uff, aż mi ulżyło. On też niby wie że z nim coś jest nie tak, nawet mówi ze jest nienormalny ale widzisz, i tak się zachowuje jak się zachowuje.

wychodzę za niedługo wybrać pieniązki z bankomatu, które mi się należą.

311

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Mieliśmy niedawno konfrontację. Chyba średnio wyszło..

Jechałam do tego bankomatu i zauwazyłam że jedzie do domu. on mnie nie widział, ale za chwilę wiadomość kiedy wrócę. napisałam że nie wiem, jestem w sklepie i go widziałam. i czy chce coś konkretnego bo nie musimy sie widzieć,  a on  ze myslał jak mnie dłużej nie będzie to kogoś zaprosi, ja na to zartujesz nie? a on do zobaczenia napisał. masakra.

przyszłam, nawet mała wykapal, ubrać już nie ubral no ale mnie zdziwił. przytachałam dużą paczkę pampersów wiec może mu się zal mnie zrobiło, kto wie haha. zaczał gadać że może nas zawieźć w sobotę, i że pojedzie w słuchawkach na uszach, to go opieprzyłam co sobie wyobraża. on , że będę mu pokazywać jak coś sie bedzie działo. znowu prowokacja, na co on za chwile jak ja z nim 3 lata wytrzymałam, a ja że tez sie sobie dziwię. drżały mi trochę wargi i pytał czemu sie denerwuję . to stwierdziłam ze nie będe udawać, powiem że jestem zdenerwowana. i mówi czemu nam nie wyszlo, to przypomniałam sobie co dzis tutaj przeczytałam, wiem ze to dziecinna odpowiedź ale powiedziałam, bo jesteś chory psychicznie. na co on, że tylko tyle umiem. a ja, że taka jest prawda i odpowiadam na jego poziomie, który prezentuje. i że zwalam na chorobę powiedział, a ja na to że on ostatnio wszystko na to zwalał. potem powiedziałam, że ma zaburzenia które nie pozwalały nam być ze sobą, że on do końca życia będzie widział świat inaczej niż ja. na co on, że teraz mówię z sensem.

potem odpowiedziałam, że przecież i tak ma mnie w dupie więc o co mu chodzi. i znowu o syfie w mieszkaniu, że nie pojedziemy póki nie posprzątam, a ja że ok, on że pojedziemy godzinę później, ja na to że możemy nawet dwie, a on że 3, ja na to ok. potem się wkurzył i powiedział że mnie nie zawiezie wcale, a ja ok, będzie jeszcze tydzień ze mną, na co on że nie, że to JA z NIM będę jeszcze tydzień. widać aluzję prawda? że mi ten tydzień by uprzykrzył. stwiedził, że skoro tak to zacznie rozbierać meble i będę spała na ziemi.( na pewno tego nie zrobi, bo przecież na czymś trzeba będzie się bzykać jak ja pojadę). haha. i tak wiem, ze mnie zawiezie, bo mój brat ma małe auto i wiem że wolałby sam jechać. pgólnie to jak on się smial, smiałam sie głośniej, wiem, dziecinne, ale starałam sie jakos reagowac inaczej niż ostatnio..

no i teraz dochodzę do punktu, w którym chyba spieprzyłam. zaczęłam mówić, co ma być w pozwie, że będzie o sposobie widzeń, że matka będzie decydować w sensie że trzeba napisać że jest chory, ale nie chciałam mu dac do zrozumienia że ograniczę prawa, bo nie mam póki co zamiaru. tylko że on to odebrał tak, jakbym mu chciała zabrać dziecko, a ja mu chciałam tylko treść pozwu przedstawić.. zaczął mówić że przecież ustaliliśy sposoby widzeń, zabierania malej itd, a ja na to że ok, ale on już dalej swoje i zaczał się odgrażać mi, że dobrze że mu to mówię i jak będzie trzeba to mnie udupi i najdroższego adwokata weźmie. na co ja że mu nie ograniczam praw, a on że załatwi papier że może prowadzić auto i opiekować sie dzieckiem. no kurde, źle rozegrałam to. stanał w drzwiach i z autentycznymi łzami w oczach powiedział< nie zabieraj mi jej. wiem, ze to było szczere. trochę się z tym zagalopowałam, byłam zdenerwowana bo już sama jego obecność na mnie tak działa, ale naprawdę starałam się opanować. nawet nie chciałam go zranić, ale poczułam lekką satysfakcję że tym razem to ja wzbudziłam w nim łzy. nie chciałam grac dzieckiem, no jakoś wyszło tak to co powiedziałam....

312

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Kobietki nic mu nie mów co będzie w pozwie. Dostanie to przeczyta. Nie wdawaj się z nim w żadne dyskusje. Mów mu tylko konkrety.
Kalvar no właśnie mój twierdzi, że z nim wszystko w porządku i to my wszyscy mamy coś z  głową. I tu się zgadza, że chory nie widzi, że ma problem.

313

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko
Tonia80 napisał/a:

Kobietki nic mu nie mów co będzie w pozwie. Dostanie to przeczyta. Nie wdawaj się z nim w żadne dyskusje. Mów mu tylko konkrety.
Kalvar no właśnie mój twierdzi, że z nim wszystko w porządku i to my wszyscy mamy coś z  głową. I tu się zgadza, że chory nie widzi, że ma problem.

wiem, głupie to było, ale on i tak nic nie może mi zrobić. no nie wiem czemu tak zareagowalam, po co powiedziałam, ale nawet do konca słuchac nie chcial. chyba z tych nerwów plotłam 3 po 3.

314

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Bo ma jeszcze na ciebie wpływ i doskonale o tym wie.

315

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko
Tonia80 napisał/a:

Bo ma jeszcze na ciebie wpływ i doskonale o tym wie.

trudno, mleko sie rozlało. teraz muszę bardziej uważac. ale pierwszy raz od dluzszego czasu to jemu sie cholernie przykro zrobiło a nie mnie.

316

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko
kobietka taka 123 napisał/a:
Tonia80 napisał/a:

Bo ma jeszcze na ciebie wpływ i doskonale o tym wie.

trudno, mleko sie rozlało. teraz muszę bardziej uważac. ale pierwszy raz od dluzszego czasu to jemu sie cholernie przykro zrobiło a nie mnie.

To teraz już wiesz dlaczego tak zrobiłaś kobietko to był pewien odwet za to co ostatnio widziałaś słyszałaś i poczułaś
Wracaj do Polski uspokój się odetchnij i zacznij uczyć się odpuszczać terapia konieczna urazy do kogoś nie istotne kompletnie czy słuszne czy nie słuszne ciążą ciągną do tyłu zatruwają życie potrafią dręczyć przez lata wykańczają podczas gdy osoby wobec których mamy nawet słuszne urazy i poczucie krzywdy bawią się i pławią w chorowaniu.Orzyszanie się  to podstawa to gojenie ran tych które nam zadano i tych które zadaliśmy sami bo nikt nie jest doskonały a toksyczne relacje niejasne mętne pełne agresji niedomówień kłamstw nikogo nie uczyniły lepszymi ja przynajmniej nie znam takich przypadków chyba prawie nikt czysty i zdrowy nie wychodzi z takich związków.
Przyznawanie się przed sobą do tego wszystkiego jest bolesne samemu prawie niemożliwe jest sobie z tym poradzić.
Spokój płynący z czystego uwolnionego sumienia jest wart każdego bólu i wysiłku temat ten jest nie do pominięcia teraz może jeszcze trochę za wcześnie ale warto to wiedzieć moim zdaniem bo jak się to zostawi to na przemian tkwi się w takim schemacie od poczucia krzywdy do poczucia winy to kolejne zniewolenie nie ruszy się do przodu siedząc z głową non stop w przeszłości.

317

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Dzięki tatko;) (ktoś cie tak na forum nazwał, fajne:))

To racja, bardzo chce terapii. Za dużo rozmyślam. Myślę że właśnie rozlaka i bycie w Polsce zagoi rany. Dobrej nocy kochani.

318

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

To dziewczyny z takiego wątku tu na forum mnie tak nazywają dlatego że trafiłem tu rok temu jak moja córka rozstała się ze swoim chłopakiem a niektóre z tych dziewczyn z tego co piszą o sobie bardzo mi przypominają moją córkę i tak zostało mnie się podoba z resztą nawet jestem trochę dumny bo to świetne dziewczyny smile no i czytając ich historię zżyłem się jakoś tak.

319

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Ty serio chcesz żeby facet na lekach wiózł Ciebie i dziecko? Może źle doczytałam bo już późno jest ale jeśli poprawnie to jesteś w stanie zaryzykować zdrowiem i życiem dziecka   jadąc w taką podróż? Jak skrajnie infantulna i nierozsadna możesz się stać w tej sytuacji jaka Cię spotkała? Na co Ty liczysz dziewczyno I nie odpowiadaj tutaj weź kartkę i napisz sama dla siebie tak szczerze na co Ty nadal liczysz?

320

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Leki są na ustabilizowanym poziomie i póki tak jest, może jeździć. Póki nie zmieniają dawki , nie wprowadzają nowych może prowadzić.  eh nie wiem sama;/

321

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Kochana on Ci może taka jazdę w drodze zrobić ze zapamietasz do końca życia to raz, po drugie jeśli się rozwodzicie to nie bez przyczyny rozpoczynacie nowy etap w życiu on swój Ty swój. On ma obowiązek lozyc na dziecko i się z dzieckiem widywać a Ty masz obowiązek się usamodzielnic w największym możliwym uproszczeniu: nie chcesz jechać z bratem? Bierzesz alimenty kupujesz bilety lotnicze i lecisz bezpiecznie komfortowo  do Pl. Jadąc z nim narazasz siebie na kolejne jazdy emocjonalne już nie wspomnę o dziecku. Ten facet mówi do Ciebie: chce odejść, chce się odciąć, mam kogoś innego - posłuchaj go on nie bredzi jak chory człowiek on stwierdza fakty, chore to jest dobieranie się do Ciebie skoro ma nową partnerkę i trzymanie dziecka do góry nogami a cała reszta (szpital, rozpad związku, nowa partnerka) są faktami. Nie biegaj do niego do szpitala jego ma kto odwiedzać on tak wybrał i na Twoje szczęście ogłosił całemu światu, daj mu żyć jak on chce, daj mu doświadczyć tego co on wybiera Ty jesteś rozgrzeszona ja wiem ze to boli ale wyjścia nie masz. Jeśli ktoś by Ci wytknal że zostawiłaś męża w chorobie (w co wątpię) to grzecznie powiedz ze on już ma nową partnerkę I moich wizyt, / mojego wsparcia sobie nie życzy. On nie chce tych świeżych ubrań i obiadów on nie chce widywać córkę na codzień, on chce być w nowym związku i zostać tata superbohaterem od prezentów i okazjonalnych wizyt a Ty musisz to zaakceptować żeby dalej żyć.

322

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Terazszczesliwa, odwiedzalam go zanim niby zaczął z nią być, potem już coraz rzadziej bo i obrażał mnie i zameczal opowieściami o niej. Ona go nie musiała odwiedzać, ona była na wyciągnięcie ręki.
Dziś już wychodzi i na bank na schadzki będą sobie chodzić. Ale cóż, tak jak piszesz, to jest fakt. I doskonale ujęłaś to w ostatnim zdaniu, że on chce byc superbohaterem w nowym związku. I super tatusiem od przyjazdów. Co do prezentów, mówił że jak przyjedzie do malej a ja bym miała już drugie dziecko, to nie widzi problemu kupic dwóch zabawek a nie jednej. Wspanialomyslny czyż nie? Że zawsze jej coś z Niemiec przywiezie. Dla niego to jest coś, że z NIEMIEC.

Pracowałam kiedyś z byla partnerką jego ojca. Ona mi dużo tłumaczy, bo względem jej i innych kobiet zarówno mąż i jego ojciec zachowują się tak samo. On jej też mówił że ona nie potrafi kochać, wmawial zdradę. Oczernil w starej pracy ze życia nie miała. U nich było tak, że nawet jak byli ze sobą on do domu zapraszał jakieś koleżanki i na balkonie się sciskali, albo jakaś na sniadanko wpadło. Dla jego ojca było to NORMALNE. I jak mówiłam mężowi ze kręci z jedną a mnie do łóżka ciągnie,  to mówił że byliśmy dlugo ze sobą i nadal mu się podobam, ale myślę że się  boi teraz i mówi na opak, bo boi się że napisze tej dziewczynie.  Połowy rzeczy jej nie gada a druga połowę przekształca na swoją korzyść pewnie. Zmierzam do tego ze dla niego jest NORMALNE szukać związku w chwilę po zerwaniu, czy zakładać konta na portalach.  Podejrzewam że jakby w szpitalu nie było na kim oka zawiesić to znalazłby w Internecie znowu kogoś albo kto wie gdzie. Także widzisz, ojciec nie ma nic stwierdzone a kto wie co ma pod kopułą, zresztą nigdy się nie leczył a chorobę syna wypiera właściwie. Niby wie ale do końca nie wierzy.

Akceptuję to chociaż jeszcze boli, pewnie jeszcze nie ma takim poziomie jak trzeba, ale naprawdę staram się nie reagować przesadnie. Wiem że długa nauka przede mną.  Życie z takim człowiekiem tyle czasu zszargalo moje nerwy, doliczmy do tego poprzedni związek. Próbuje robić tak aby było dobrze, choć wiem że czasem nie wychodzi.

323

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko
kobietka taka 123 napisał/a:

Połowy rzeczy jej nie gada a druga połowę przekształca na swoją korzyść pewnie.

Z Tobą, rodzina, lekarzami robi dokładnie to samo.

Ja Taka "mądra" jestem bo już 5 lat po relacji z narcyzem. Przeczytałam Twój post i zobaczyłam jak daleko już jestem bo w obecnej chwili ja mu nawet paczki nie po wierzyłam a co dopiero podróżować z nim. Poważnie, teraz jechał do Pl samochodem pytał czy coś zawieść moim rodzicom, wiedziałam że mam paczkę do nadania ale wolę zapłacić kurierowi i nie dlatego że mam z nim źle kontakty czy jakiś żal a dlatego że wiem co mu dolega, wiem że by mi to wygadal jako przysługę prędzej czy później i dlatego że każde z nas jest osobnym bytem. Powodzenia będzie dobrze trzymam kciuki za Ciebie.

324

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Ja miałam przez rok podobną sytuację i wiem, że się nie zmieni.. Tutaj jednak chodzi o dziecko i to zupełnie inny problem...

325

Odp: Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko
Agata233 napisał/a:

Ja miałam przez rok podobną sytuację i wiem, że się nie zmieni.. Tutaj jednak chodzi o dziecko i to zupełnie inny problem...

Możesz coś opisać więcej?

Terazszczesliwa, wygadywanie co dla mnie zrobił też było, choćby to że jeżdżę jego autem jako pasażer i też go eksploatuje,  wozac wygodnie dupe.

Posty [ 261 do 325 z 390 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Albo terapia, albo koniec, on nie rozumie. Mamy małe dziecko

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026