Życie w trójkącie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Życie w trójkącie

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 76 z 166 ]

39

Odp: Życie w trójkącie
Katarzynka88 napisał/a:

Salomonka chodziło mi o fetysz w znaczeniu potocznym. Przepraszam jeśli coś nadinterpretowałam, ale mnie uderzyło to zestawienie S. w jednym zdaniu z różowym wibratorem wink I spokojnie, nie czuję się w żadnym razie od nikogo bardziej "oświecona". Sama jeszcze dwa lata temu pewnych rzeczy sobie nie wyobrażałam. Jak pisałam w pierwszym poście, może zainspirujemy kogoś, kto się w tradycyjnej relacji nie odnajduje. Ty zaś, skoro jeżeli jesteś szczęśliwa i spełniona, to bardzo rozsądnie, że niczego nie chcesz szukać i zmieniać na siłę.

Też pozdrawiam smile

Wibrator był grający, ale co tam, nie chodzi o szczegóły.

Kogo chcecie zainspirować?

Co w tym waszym związku "trójkowym" bądż "czwórkowym" jest godnym naśladowania? Zgadzam się; jest wam tak dobrze, to DOBRZE, ale co w tym inspirującego dla innych?

Nie uważasz, że nadinterpretujesz?
W końcu to nie jest normą, że w łożku jest wiecej  osób, oprócz dwóch. Jeśli każdy, kto ma jakieś swoje projekcje, czasem mocno odbiegające od normy, zacznie z nich robić tradycję, to za chwilę będziemy się parzyć z królikami i nikt nie będzie śmiał opnować.

Nie odbierz mnie źle, ale jak ja mam się czuć wobec ciebie, z tym swoim staromodnym podejściem do seksu, gorsza czy głupsza?

Czym mnie chcesz zainspirować? A może w ogóle uznasz, że nie jestem godna  by z tobą dyskutować?

Do tego jak mam bronić praw osób takich jak ja? Mam uznać, że jesteśmy w "tyle za murzynami"?

Ja rozumiem twoją sytuację, może nie do końca się z nią identyfikuję, ale rozumiem. Jednak ty, przedstawiasz siebie i to jak żyjesz, jak coś ponadczasowego, inspirującego, facynującego, gloryfikującego i z tym już sie nie mogę zgodzić. I się nie zgadzam.

Oczywiście, każdy wyniesie z tego postu, co będzie chciał.

Zobacz podobne tematy :

40

Odp: Życie w trójkącie

Salomonka, czy na pewno czytałaś tego samego posta którego ja stworzyłam? wink O co się tak zdenerwowałaś? Wszak piszę, że szczęśliwym niczego nie radzę, a wątek, że zacytuje samą siebie "może komuś pomoże, kogoś zainspiruje. Kogoś kto nie odnajduje się w tradycyjnym modelu relacji lub kto miał „nieszczęście” zakochać się, będąc w udanym związku." Wtedy uważam, że nasz model może być jakąś alternatywą (uważam, że jest lepszy np. od zdrady). I nie, nie myślę bynajmniej, że nasz układ jest lepszy od tradycyjnych związków. Jeżeli coś takiego wyziera z moich postów, to absolutnie nie było to moją intencją.

A z porównaniem związku dorosłych kochających się osób do parzenia z królikami to znów uważam, gruba przesada. Polecam klika głębokich wdechów i może powrót do tematu jutro.

41

Odp: Życie w trójkącie
Katarzynka88 napisał/a:

Salomonka, czy na pewno czytałaś tego samego posta którego ja stworzyłam? wink O co się tak zdenerwowałaś? Wszak piszę, że szczęśliwym niczego nie radzę, a wątek, że zacytuje samą siebie "może komuś pomoże, kogoś zainspiruje. Kogoś kto nie odnajduje się w tradycyjnym modelu relacji lub kto miał „nieszczęście” zakochać się, będąc w udanym związku." Wtedy uważam, że nasz model może być jakąś alternatywą (uważam, że jest lepszy np. od zdrady). I nie, nie myślę bynajmniej, że nasz układ jest lepszy od tradycyjnych związków. Jeżeli coś takiego wyziera z moich postów, to absolutnie nie było to moją intencją.

A z porównaniem związku dorosłych kochających się osób do parzenia z królikami to znów uważam, gruba przesada. Polecam klika głębokich wdechów i może powrót do tematu jutro.

Jutro? Myslisz, że do jutra mi przejdzie? Nie zdenerwowałam się, z czego to wywnioskowałaś? Chcesz sprowadzic mnie, do pozycji  osoby niezrównoważonej?  Jeszcze raz zapytam; Kogo do czego ten wątek ma zaispirować? Zazdroszczę ci przekonania, że możesz wpływać na modele związków, tylko dlatego, że żyjesz sama w trochę... dziwnym.

To z królikami, też nie było tak jak interpretujesz, ale rozumiem.. Jesteś przewrażliwiona.

Jeszcze raz podkreślę; Też jestem w związku dorosłych, kochających się osób.... Myślisz, że gorszym od twojego, że chcesz tworzyć alternatywy? Nie zbawiaj świata, nikt cię o to nie prosi.

A mój związek?

Zdziwilabyś się .... smile

I tak wielu rzeczy nie ogarniesz.

42

Odp: Życie w trójkącie
Salomonka napisał/a:

Ja rozumiem twoją sytuację, może nie do końca się z nią identyfikuję, ale rozumiem. Jednak ty, przedstawiasz siebie i to jak żyjesz, jak coś ponadczasowego, inspirującego, facynującego, gloryfikującego i z tym już sie nie mogę zgodzić. I się nie zgadzam.

Oczywiście, każdy wyniesie z tego postu, co będzie chciał.

Hm..., no cóż, nie odebrałam postów Katarzynki88 w taki sposób i trochę się zdziwiłam, że można je tak odebrać.
Tradycyjna jestem i stworzenie szerszego układu chyba przerosłoby moje możliwości smile smile smile i nie jestem wcale pewna czy dobrze Katarzynke88 rozumiem - nie moja to bajka po prostu. Ale jeśli taki układ 'się sprawdza', krzywdy nie wyrządza, zaspokaja potrzebę i jest 'przegadany' i akceptowany przez zainteresowanych (dorosłych przecież) - to chyba ok. Wydaje się odpowiedzią na potrzebę, hm..., raczej chwili dłuższej, ale mogę się mylić.

43 Ostatnio edytowany przez Katarzynka88 (2018-07-19 00:07:50)

Odp: Życie w trójkącie

Salomonka, proszę Cię, czytaj proszę nim odpiszesz, bo naprawdę rozmowa (rozmowa?) przestaje mieć sens. Ile razy mam jeszcze pisać, że nie chcę inspirować nikogo w udanym mono-związku do niczego? Uwierz jednak, że oprócz takich wspaniałych i udanych związków jak Twój, są jeszcze ludzie, którym monogamia z różnych przyczyn nie wychodzi. I może ktoś taki przeczyta mój post i pomyśli "o, można też i tak".

random.further, dziękuję za tę uwagę, bo już się bałam, że naprawdę coś z moim językiem pisanym poważnie szwankuje wink

44 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2018-07-19 00:26:47)

Odp: Życie w trójkącie
Katarzynka88 napisał/a:

Salomonka, proszę Cię, czytaj proszę nim odpiszesz, bo naprawdę rozmowa (rozmowa?) przestaje mieć sens. Ile razy mam jeszcze pisać, że nie chcę inspirować nikogo w udanym mono-związku do niczego? Uwierz jednak, że oprócz takich wspaniałych i udanych związków jak Twój, są jeszcze ludzie, którym monogamia z różnych przyczyn nie wychodzi. I może ktoś taki przeczyta mój post i pomyśli "o, można też i tak".

random.further, dziękuję za tę uwagę, bo już się bałam, że naprawdę coś z moim językiem pisanym poważnie szwankuje wink

Dopiero co napisałaś, że właśnie chcesz kogoś zainspirować.

Monogamia komuś  nie wychodzi.. I ty masz na to remedium.. Tylko pozazdrościć.

Żyj i daj żyć innym!!
Znasz to?

Właśnie jestem tym kimś, kto chce żyć obok ciebie. Dasz mi? Czy będziesz obstawiać to, że cie nie rozumiem i twój język do mnie nie dociera, bo nie może... smile

Może ktoś przeczyta twój post i pomyśli "może i można i tak", ale nie rób z tego religii i  nie nawracaj świata.
Pycha kroczy przed upadkiem..
Cześć.




Dziękuję.

45

Odp: Życie w trójkącie

Salomonko, czy jest najmniejsza szansa, że dopuścisz do siebie myśl, iż faktycznie źle mnie zrozumiałaś i spróbujesz przeczytać moje posty jeszcze raz w wolnej chwili? Czy też może pycha o jaką mnie posądzasz, Tobie nie pozwoli? wink Niezależnie od tego, dziękuję i dobranoc.

46

Odp: Życie w trójkącie
Katarzynka88 napisał/a:

Salomonko, czy jest najmniejsza szansa, że dopuścisz do siebie myśl, iż faktycznie źle mnie zrozumiałaś i spróbujesz przeczytać moje posty jeszcze raz w wolnej chwili? Czy też może pycha o jaką mnie posądzasz, Tobie nie pozwoli? wink Niezależnie od tego, dziękuję i dobranoc.



Wciąż uważasz mnie za nierówną tobie w dyskusji? Naprawdę inspirujące. smile smile smile

Dobranoc.

47

Odp: Życie w trójkącie

Salomonko, a co to za dyskusja, skoro od ostatnich postów albo mnie obrażasz albo tworzysz własne projekcje, które nie mają nic wspólnego ani z tym co piszę ani z tym co myślę?

Żeby się nie powtarzać, przytoczę fragmenty moich wpisów z innych tematów:

Monogamiści, uczciwi i szczęśliwi, nie są w żadnej mierze adresatami moich postów.
(…) Filmy, książki, religia - zewsząd słyszymy "ten jedyny", "ta jedyna". A później wielu z nas przeżywa szok, że będąc w związku, zakochuje się w kimś innym. Ludzie różnie na to reagują – zwalczają nowe uczucie, porzucają starego partnera albo nie potrafią wybrać i zaczynają zdradzać. Tak czy siak - źle, więc co robić kiedy już mleko się rozlało? Ja wybrałam przyznanie się, że kocham dwie osoby jednocześnie i okazało się to najlepszą decyzją dla całej naszej trójki.
(…) żal mi się robi, jak czytam historie niektórych zagubionych ludzi. Złych na siebie, pełnych wyrzutów sumienia i wątpliwości. I jeszcze pod ostrzałem bardzo surowych osądów. Może moje posty pomogą, przynajmniej w takim stopniu "o, ktoś czuł podobnie". Przeczytają coś innego niż standardowe "nie umiesz kochać", "chcesz mieć ciastko i zjeść ciastko", "gdybyś kochała pierwszego, nie pokochałabyś drugiego". No i może zobaczą, że szczerość czasem popłaca. Tak samo chciałabym w jakiś sposób pocieszyć osoby, których partner się zauroczył/zakochał, a jednak zapewnia, że nadal kocha. Tak, uważam, że to możliwe.

Jak widzisz, Salomonko, Ciebie w żadnym razie nie próbuję zbawiać. Ale to, że Ty z mej historii wyniesiesz nic, nie oznacza, że dla każdego będzie ona bezużyteczna. Gdybym sama przeczytała rok temu coś podobnego, mogłoby mi to pomóc uporać się z wieloma wątpliwościami.

Nie znam remedium na wszystkie problemy miłosne, ani nie gloryfikuję naszego stylu życia. Ale owszem, jestem zadowolona, że chcieliśmy rozwiązać sytuację z poszanowaniem uczuć każdego z nas, postawiliśmy na szczerość i nie uciekaliśmy się do kłamstwa czy zdrady. Tylko i aż tyle.

Excop napisał/a:

Dlatego przestrzegałem jedynie, że coś, co obecnie daje satysfakcję, pomijając jej źródła, kiedyś bardzo dużo może kosztować.

Nie twierdzę, że nie masz racji. Podjęliśmy jednak ryzyko i pozostaje mieć nadzieje, że ewentualne koszta nie przewyższą zysków. I absolutnie nie zawracasz mej głowy, teraz jak już opowiedziałam całą historię, przyjmuję wszelkie uwagi. Po prostu we wcześniejszych tematach dyskusja bywała bezproduktywna, bo dotyczyła częściowo hipotez zamiast faktów.

48

Odp: Życie w trójkącie
Katarzynka88 napisał/a:

Salomonko, a co to za dyskusja, skoro od ostatnich postów albo mnie obrażasz albo tworzysz własne projekcje, które nie mają nic wspólnego ani z tym co piszę ani z tym co myślę?

Żeby się nie powtarzać, przytoczę fragmenty moich wpisów z innych tematów:

Monogamiści, uczciwi i szczęśliwi, nie są w żadnej mierze adresatami moich postów.
(…) Filmy, książki, religia - zewsząd słyszymy "ten jedyny", "ta jedyna". A później wielu z nas przeżywa szok, że będąc w związku, zakochuje się w kimś innym. Ludzie różnie na to reagują – zwalczają nowe uczucie, porzucają starego partnera albo nie potrafią wybrać i zaczynają zdradzać. Tak czy siak - źle, więc co robić kiedy już mleko się rozlało? Ja wybrałam przyznanie się, że kocham dwie osoby jednocześnie i okazało się to najlepszą decyzją dla całej naszej trójki.
(…) żal mi się robi, jak czytam historie niektórych zagubionych ludzi. Złych na siebie, pełnych wyrzutów sumienia i wątpliwości. I jeszcze pod ostrzałem bardzo surowych osądów. Może moje posty pomogą, przynajmniej w takim stopniu "o, ktoś czuł podobnie". Przeczytają coś innego niż standardowe "nie umiesz kochać", "chcesz mieć ciastko i zjeść ciastko", "gdybyś kochała pierwszego, nie pokochałabyś drugiego". No i może zobaczą, że szczerość czasem popłaca. Tak samo chciałabym w jakiś sposób pocieszyć osoby, których partner się zauroczył/zakochał, a jednak zapewnia, że nadal kocha. Tak, uważam, że to możliwe.

Jak widzisz, Salomonko, Ciebie w żadnym razie nie próbuję zbawiać. Ale to, że Ty z mej historii wyniesiesz nic, nie oznacza, że dla każdego będzie ona bezużyteczna. Gdybym sama przeczytała rok temu coś podobnego, mogłoby mi to pomóc uporać się z wieloma wątpliwościami.

Nie znam remedium na wszystkie problemy miłosne, ani nie gloryfikuję naszego stylu życia. Ale owszem, jestem zadowolona, że chcieliśmy rozwiązać sytuację z poszanowaniem uczuć każdego z nas, postawiliśmy na szczerość i nie uciekaliśmy się do kłamstwa czy zdrady. Tylko i aż tyle.

Excop napisał/a:

Dlatego przestrzegałem jedynie, że coś, co obecnie daje satysfakcję, pomijając jej źródła, kiedyś bardzo dużo może kosztować.

Nie twierdzę, że nie masz racji. Podjęliśmy jednak ryzyko i pozostaje mieć nadzieje, że ewentualne koszta nie przewyższą zysków. I absolutnie nie zawracasz mej głowy, teraz jak już opowiedziałam całą historię, przyjmuję wszelkie uwagi. Po prostu we wcześniejszych tematach dyskusja bywała bezproduktywna, bo dotyczyła częściowo hipotez zamiast faktów.


ale wszystko moze kiedys wiecej kosztowac
wiekszosc ludzi kosztuja zwiazki monogamiczne z ktorych nie moga sie wyrwac i nie sa szczesliwi
ale nikt im nie mowi: ej ty, sluchaj, nie wiaz sie monogamicznie, bo nawet jesli teraz bedziesz mial satysfakcje, to pozniej moze cie to duzo kosztowac

wiec dlaczego tak sie mowi osobom? ktore wybieraja inne zycie?

zwykle jak ktos wybiera inne zycie niz powszechnie przyjete, to ba pewno przemyslal sobie wiecej niz statystyczny monogamista ktory podaza za stadem i czasem nawet nie wie po co
ich nalezy przestrzegac przed konsekwencjami ich wyborow bo sa czesto nieswiadome i nieprzemyslane

49

Odp: Życie w trójkącie
Salomonka napisał/a:
Katarzynka88 napisał/a:

Salomonko, czy jest najmniejsza szansa, że dopuścisz do siebie myśl, iż faktycznie źle mnie zrozumiałaś i spróbujesz przeczytać moje posty jeszcze raz w wolnej chwili? Czy też może pycha o jaką mnie posądzasz, Tobie nie pozwoli? wink Niezależnie od tego, dziękuję i dobranoc.



Wciąż uważasz mnie za nierówną tobie w dyskusji? Naprawdę inspirujące. smile smile smile

Dobranoc.

Salomonka czy Ty masz jakieś kompleksy czy tez czytasz cos innego, niż jest tu napisane? Męcząca jesteś.

50

Odp: Życie w trójkącie

Mnie Katarzynka88 do niczego nie inspiruje - jej posty przedstawiają inny sposób myślenia i spojrzenia na świat, na seks, na bliskie relacje ludzi, na związki pomiędzy ludźmi. Dla mnie to bardzo ciekawy temat do dyskusji i przemyśleń. Sam żyję w związku monogamicznym, w miarę udanym, ale trudnym i wymagającym wysiłku i pracy by było harmonijnie...

51

Odp: Życie w trójkącie

VanLoon, przeczytałam Twoje posty w innym dziale i jestem pełna podziwu, że mimo tak poważnego niedopasowania potrzeb i ciężkiej komunikacji, nadal stawiasz na szczerość. Trochę przyznam zrobiło mi się łyso, bo faktycznie piszę tu z zadowoleniem o naszej wzajemnej uczciwości, ale przecież o ileż łatwiej, gdy komunikacja obustronna działa. Ty też, z tego co czytam, próbujesz wprost określać swoje potrzeby, ale niestety z drugiej strony nie widać woli, by te uzasadnione potrzeby zaspokajać. Albo chociaż poszukać sposobu na zwiększenie obopólnej satysfakcji.

Szanuję wytrwałość i życzę Tobie jak najlepiej, cokolwiek by to miało oznaczać.

52 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-07-19 13:45:37)

Odp: Życie w trójkącie

V, masz rację, w monogamii można być nieszczęśliwym, z romansami można być nieszczęśliwym też.
Katarzynka odezwała się w wątku Hipokryty o romansie w tonie, że niepotrzebnie ludzie sobie utrudniają, bo trójkąt jest rozwiązaniem .
Czekałam na opowieść- fajnie że się podzieliłaś- ale jak widać w tym trójkącie też do końca harmonijnie nie jest , brakuje czasem 4. kobiety.
Padło też pytanie, jak się w takim układzie czują współcześni mężczyźni hetero, a okazało się, że jeden jest Bi..
Więc nie jest to remedium na wszystko- a tak zabrzmiało w wątku Hipokryty.. 

"A i owszem, reklamuję smile Z dwóch powodów. Po pierwsze żal mi się robi, jak czytam historie niektórych zagubionych ludzi. Złych na siebie, pełnych wyrzutów sumienia i wątpliwości...

Po drugie, reklamuję, bo jestem zachwycona tym, co obecnie udało nam się zbudować i aż mnie nosi, by się tym moim szczęściem dzielić."

No ale może jak w każdej reklamie, podkreśla się same dobre strony.. Nie możesz mieć żalu Katarzynka, że niektórzy przeczytali coś drobnym drukiem.
I piszę o życiu w 3, a nie  o seksie, dla jasności- tu nie ma dylematu.

I nie wpadajmy w ton, że każdy kto nie zachwyca się i nie gratuluje jest zacofany.. smile
Bo brzmi tak jakby nie można krytykować  czarnoskórego bo to rasizm.. sorry

PS. Z jednym się zgodzę co tam napisałaś- lepszy wasz skomplikowany układ niż wymieniać ludzi jak zużyte rekawiczki

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

53 Ostatnio edytowany przez Katarzynka88 (2018-07-19 20:58:25)

Odp: Życie w trójkącie

Ela210, małe sprostowanie, S. nie jest bi (chociaż to pewnie zależy od definicji), tylko bardziej otwarty na eksperymentowanie, ciekawski. Niewiele z tego jednak wynika, poza głupimi żartami.

Ela210 napisał/a:

jak widać w tym trójkącie też do końca harmonijnie nie jest , brakuje czasem 4. kobiety. (...)
Więc nie jest to remedium na wszystko- a tak zabrzmiało w wątku Hipokryty..

A i owszem, nie jest, ale też zdaje mi się, że nie twierdziłam w ten sposób. Aż się cofnęłam do wątku hipokryty i widzę takie cytaty "Nie twierdzę, że to dobra opcja dla każdego" "poliamoria jest alternatywną opcją, ale jej bynajmniej nikomu nie narzucam" "Jeżeli związek nie działa, dodanie do niego kolejnej osoby na pewno tego nie zmieni".

Nie twierdzę też, by nasz układ był idealny i potwierdzam - mamy swoje problemy. Być może więc to do mojej reklamy niektórzy dopisali więcej, niż tam faktycznie było. Przykro mi, że historia rozczarowała i nie jesteśmy harmonijnym trójkątem równobocznym, ale "tak krawiec kraje..." wink Zapewniam Cię jednak, że takie trójkąty istnieją. Od roku udzielamy się w środowiskach poliamorystów, poznajemy tę społeczność i ludzi, którzy żyją w naprawdę wszelakich konfiguracjach. Zdarzają się też właśnie harmonijne trójkąty, chociaż przyznam szczerze że częściej (chociaż nie tylko!) w układzie 2K + M.

Ela210 napisał/a:

I nie wpadajmy w ton, że każdy kto nie zachwyca się i nie gratuluje jest zacofany.. smile
Bo brzmi tak jakby nie można krytykować  czarnoskórego bo to rasizm.. sorry

Pełna zgoda, tylko kto w taki ton wpada? Mam nadzieję, że nie ja, bo też wcale tak nie uważam. A nawet przeciwnie, rozumiem i szanuję, że dla wielu wyłączność jest nieodzowną cechą miłości. Salomonka zarzuciła mi co prawda, że mam ją za "zacofaną", ale nie wyjaśniła skąd taki wniosek. Jeśli jakiś mój post na to wskazuje, to będę wdzięczna za wytknięcie go palcem smile

54

Odp: Życie w trójkącie

Trójkąty 2 kobiety + mężczyzna są powszechne w kulturze muzułmańskiej współistniejącej obok zachodniej i sprawdzone. Wierzę w ich harmonjność.
Nie mogłąm znaleźć podstaw czy w kulturze czy osobowości mężczyzn dla układu takiego jak Wasz { o życie wspólne mi chodzi, bo w seksie co innego- dlatego zapytałam o orientację, a Ty odpowiedziałaś ze mąż jest hetero, a S elastyczny- dlatego pomyślałam że bi i wtedy mi się to składa w trójkąt.
Mam nadzieję, że nie uraża Cię mój analityczny ton.., tak już mam.. smile Nie musisz odpowiadać, jak nie masz ochoty.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

55 Ostatnio edytowany przez Katarzynka88 (2018-07-19 21:11:33)

Odp: Życie w trójkącie

Faktycznie, patrząc  z boku można się zastanawiać "co do cholery ten mąż z tego ma?" S. łatwiej zrozumieć, bo on "zyskał", podczas gdy mąż podzielił się tym, co dotąd miał tylko dla siebie (nie tylko łóżkowo, ale przede wszystkim mój czas i uwagę). Gdy o to pytam męża, z bonusów wymienia zacieśnienie koleżeńskich więzi (serio, S. jest nam bliższy niż rodzina i wiemy, że dla nas wskoczyłby w ogień), urozmaicenia w łóżku, pomoc w domowych obowiązkach, osłabienie mojej zazdrości, a także… radość z naszego szczęścia.

Pewnie jakąś rolę odegrała też niechęć do rozwiązania alternatywnego – czyli zerwania kontaktów. Mąż szybko nie nawiązuje bliskich więzi, przyjaciela już w życiu stracił i teraz bardzo ceni sobie znajomość z S. Ważąc sobie to wszystko uznał, że nie widzi zysków z powrotu „na siłę” do monogamii (czy też zyski są zbyt małe w porównaniu do potencjalnych strat). Stwierdził, że dopóki nam razem fajnie we troje, to niechaj to trwa.

Można pomyśleć, że gdyby nie ta specyficzna sytuacja, coś takiego nie miałoby szansy się zadziać. Jak się jednak dowiedziałam w ciągu ostatnich miesięcy, motywacje do związków trójkątnych mogą być najróżniejsze. Wchodząc w środowisko takich „dziwaków” poznałam np. hetero mężczyznę, który przez ostatnie 3 lata żył w trójkącie 2M + K. Związek się rozpadł bo dwójka wyjechała z kraju, on zaś teraz szuka już wyłącznie takiego układu. Gdy pytałam dlaczego, odpowiedział, że jako biznesmenem zawsze miał wyrzuty sumienia, że zbyt mało czasu poświęca partnerkom. Podobno czuł się bardziej komfortowo, wiedząc że kobieta nie musi polegać wyłącznie na nim. No cóż, co człowiek to inna historia.

56 Ostatnio edytowany przez Excop (2018-07-20 05:09:54)

Odp: Życie w trójkącie
_v_ napisał/a:

wiekszosc ludzi kosztuja zwiazki monogamiczne z ktorych nie moga sie wyrwac i nie sa szczesliwi
ale nikt im nie mowi: ej ty, sluchaj, nie wiaz sie monogamicznie, bo nawet jesli teraz bedziesz mial satysfakcje, to pozniej moze cie to duzo kosztowac

wiec dlaczego tak sie mowi osobom? ktore wybieraja inne zycie?

zwykle jak ktos wybiera inne zycie niz powszechnie przyjete, to ba pewno przemyslal sobie wiecej niz statystyczny monogamista ktory podaza za stadem i czasem nawet nie wie po co
ich nalezy przestrzegac przed konsekwencjami ich wyborow bo sa czesto nieswiadome i nieprzemyslane

Ale ci, "zwykli", wchodzą w to tak samo, jak Katarzynka w trójkąt.   A ostrzeżenia, rady i inne sugestie na dole z tyłu i tak mają.
Bo wychodzi na to, że większościowe związki, to skok bez spadochronu. Nieprzemyślany krok w tych wypadkach.
Na tym to polega, że nie wiadomo, jak potoczy się życie, a Ty na skutkach się opierasz się jednak. Takich, które wielokrotnie tu czytamy.  Nie na powodach wchodzenia w nieznane, że się tak wyrażę.
Inni bliscy Katarzynki nie znają formy jej związku. Tak przynajmniej wywnioskowałem z tego, co czytałem. Jeśli przegapiłem, przepraszam.
Mówiąc o kosztach, to również miałem na uwadze.

facet po przejściach

57

Odp: Życie w trójkącie
Excop napisał/a:
_v_ napisał/a:

wiekszosc ludzi kosztuja zwiazki monogamiczne z ktorych nie moga sie wyrwac i nie sa szczesliwi
ale nikt im nie mowi: ej ty, sluchaj, nie wiaz sie monogamicznie, bo nawet jesli teraz bedziesz mial satysfakcje, to pozniej moze cie to duzo kosztowac

wiec dlaczego tak sie mowi osobom? ktore wybieraja inne zycie?

zwykle jak ktos wybiera inne zycie niz powszechnie przyjete, to ba pewno przemyslal sobie wiecej niz statystyczny monogamista ktory podaza za stadem i czasem nawet nie wie po co
ich nalezy przestrzegac przed konsekwencjami ich wyborow bo sa czesto nieswiadome i nieprzemyslane

Ale ci, "zwykli", wchodzą w to tak samo, jak Katarzynka w trójkąt.   A ostrzeżenia, rady i inne sugestie na dole z tyłu i tak mają.
Bo wychodzi na to, że większościowe związki, to skok bez spadochronu. Nieprzemyślany krok w tych wypadkach.
Na tym to polega, że nie wiadomo, jak potoczy się życie, a Ty na skutkach się opierasz się jednak. Takich, które wielokrotnie tu czytamy.  Nie na powodach wchodzenia w nieznane, że się tak wyrażę.
Inni bliscy Katarzynki nie znają formy jej związku. Tak przynajmniej wywnioskowałem z tego, co czytałem. Jeśli przegapiłem, przepraszam.
Mówiąc o kosztach, to również miałem na uwadze.


osoby, które wchodza w niestandardowe zwiazki zwykle przemyślały sobie duzo wiecej niz niejeden monogamista, który wchodzi w związek 1 na 1, bo tak trzeba i wszyscy tak robią. serio.
a to ze nie ma gwarancji powodzenia, to przecież truizm. nigdy nie masz gwarancji na powodzenie czegokolwiek, co tworzysz. I masz tylko część wpływu na to. Resztę mają pozostali partnerzy.

58

Odp: Życie w trójkącie
_v_ napisał/a:
Excop napisał/a:
_v_ napisał/a:

wiekszosc ludzi kosztuja zwiazki monogamiczne z ktorych nie moga sie wyrwac i nie sa szczesliwi
ale nikt im nie mowi: ej ty, sluchaj, nie wiaz sie monogamicznie, bo nawet jesli teraz bedziesz mial satysfakcje, to pozniej moze cie to duzo kosztowac

wiec dlaczego tak sie mowi osobom? ktore wybieraja inne zycie?

zwykle jak ktos wybiera inne zycie niz powszechnie przyjete, to ba pewno przemyslal sobie wiecej niz statystyczny monogamista ktory podaza za stadem i czasem nawet nie wie po co
ich nalezy przestrzegac przed konsekwencjami ich wyborow bo sa czesto nieswiadome i nieprzemyslane

Ale ci, "zwykli", wchodzą w to tak samo, jak Katarzynka w trójkąt.   A ostrzeżenia, rady i inne sugestie na dole z tyłu i tak mają.
Bo wychodzi na to, że większościowe związki, to skok bez spadochronu. Nieprzemyślany krok w tych wypadkach.
Na tym to polega, że nie wiadomo, jak potoczy się życie, a Ty na skutkach się opierasz się jednak. Takich, które wielokrotnie tu czytamy.  Nie na powodach wchodzenia w nieznane, że się tak wyrażę.
Inni bliscy Katarzynki nie znają formy jej związku. Tak przynajmniej wywnioskowałem z tego, co czytałem. Jeśli przegapiłem, przepraszam.
Mówiąc o kosztach, to również miałem na uwadze.


osoby, które wchodza w niestandardowe zwiazki zwykle przemyślały sobie duzo wiecej niz niejeden monogamista, który wchodzi w związek 1 na 1, bo tak trzeba i wszyscy tak robią. serio.
a to ze nie ma gwarancji powodzenia, to przecież truizm. nigdy nie masz gwarancji na powodzenie czegokolwiek, co tworzysz. I masz tylko część wpływu na to. Resztę mają pozostali partnerzy.

Wchodzimy w strefę off-topu, ale zauważę, że to, co piszesz o "zwykle więcej [...]niż niejeden itd.,, tyle samo warte jest, co moje przestrogi, którym oczywistość oczywistą zarzucasz.
Powtórzę, że decyzja o utworzeniu takiego związku, to sprawa tych trojga. I mnie nic do tego.
To, że ja, za żadne skarby nie pozwoliłbym na coś takiego, to zdanie moje. Wyłącznie.

facet po przejściach

59

Odp: Życie w trójkącie
Excop napisał/a:
_v_ napisał/a:
Excop napisał/a:

Ale ci, "zwykli", wchodzą w to tak samo, jak Katarzynka w trójkąt.   A ostrzeżenia, rady i inne sugestie na dole z tyłu i tak mają.
Bo wychodzi na to, że większościowe związki, to skok bez spadochronu. Nieprzemyślany krok w tych wypadkach.
Na tym to polega, że nie wiadomo, jak potoczy się życie, a Ty na skutkach się opierasz się jednak. Takich, które wielokrotnie tu czytamy.  Nie na powodach wchodzenia w nieznane, że się tak wyrażę.
Inni bliscy Katarzynki nie znają formy jej związku. Tak przynajmniej wywnioskowałem z tego, co czytałem. Jeśli przegapiłem, przepraszam.
Mówiąc o kosztach, to również miałem na uwadze.


osoby, które wchodza w niestandardowe zwiazki zwykle przemyślały sobie duzo wiecej niz niejeden monogamista, który wchodzi w związek 1 na 1, bo tak trzeba i wszyscy tak robią. serio.
a to ze nie ma gwarancji powodzenia, to przecież truizm. nigdy nie masz gwarancji na powodzenie czegokolwiek, co tworzysz. I masz tylko część wpływu na to. Resztę mają pozostali partnerzy.

Wchodzimy w strefę off-topu, ale zauważę, że to, co piszesz o "zwykle więcej [...]niż niejeden itd.,, tyle samo warte jest, co moje przestrogi, którym oczywistość oczywistą zarzucasz.
Powtórzę, że decyzja o utworzeniu takiego związku, to sprawa tych trojga. I mnie nic do tego.
To, że ja, za żadne skarby nie pozwoliłbym na coś takiego, to zdanie moje. Wyłącznie.


ale komu bys nie pozwolil? wink
bo nie pozwolic to mozesz chyba tyllo sobie, co nie? wink

60

Odp: Życie w trójkącie
_v_ napisał/a:

ale komu bys nie pozwolil? wink
bo nie pozwolic to mozesz chyba tyllo sobie, co nie? wink

Dobrze, uściślę, skoro to niezbędne.
Nie pozwoliłbym, gdybym miał być elementem takiego związku. Za żadne skarby. Zwłaszcza, z najlepszym przyjacielem(?)
Wyjście w takiej sytuacji, w moim przypadku byłoby tylko jedno. Jakie, tłumaczyć już nie będę.

facet po przejściach

61

Odp: Życie w trójkącie
Katarzynka88 napisał/a:

Faktycznie, patrząc  z boku można się zastanawiać "co do cholery ten mąż z tego ma?" S. łatwiej zrozumieć, bo on "zyskał", podczas gdy mąż podzielił się tym, co dotąd miał tylko dla siebie (nie tylko łóżkowo, ale przede wszystkim mój czas i uwagę). Gdy o to pytam męża, z bonusów wymienia zacieśnienie koleżeńskich więzi (serio, S. jest nam bliższy niż rodzina i wiemy, że dla nas wskoczyłby w ogień), urozmaicenia w łóżku, pomoc w domowych obowiązkach, osłabienie mojej zazdrości, a także… radość z naszego szczęścia.

No mąż przecież zyskał Blondynę i w przyszłości pewnie zyska jeszcze inne "urozmaicenia". Nie martw się o niego stratny nie jest, sam nie powiedział ci o wszystkich korzyściach jakie ma z tego układu.

Historia miła, życzę wam żebyście jakoś trwali bez wielkich burz i awantur. Mi cała sytuacja bardziej zalatuje swingiem niż trójkątem i jesteście nadal na etapie szukania osoby czwartej. Przynajmniej ty i mąż. Kochanek ma chyba trochę inne spojrzenie na ten układ niż wy. To jego najtrudniej mi zrozumieć, ale jak mówiłaś ma ciekawą przeszłość więc pewnie coś go tak ukształtowało. Powodzenia.

A co to byłaby za miłość, gdyby kochającego nie było stać na trochę poświęcenia.

62

Odp: Życie w trójkącie
Excop napisał/a:
_v_ napisał/a:

ale komu bys nie pozwolil? wink
bo nie pozwolic to mozesz chyba tyllo sobie, co nie? wink

Dobrze, uściślę, skoro to niezbędne.
Nie pozwoliłbym, gdybym miał być elementem takiego związku. Za żadne skarby. Zwłaszcza, z najlepszym przyjacielem(?)
Wyjście w takiej sytuacji, w moim przypadku byłoby tylko jedno. Jakie, tłumaczyć już nie będę.

a ktos Cie zmusza?
ogolnie jak sie czegos nie chce mozna zwyczajnie powiedziec "nie, dziekuje, mi to nie odpowiada" wink

63

Odp: Życie w trójkącie
_v_ napisał/a:

a ktos Cie zmusza?
ogolnie jak sie czegos nie chce mozna zwyczajnie powiedziec "nie, dziekuje, mi to nie odpowiada" wink

Nie wiem, co, ale coś Cię we mnie drażni, skoro udajesz, że nie rozumiesz moich wypowiedzi.
Odstępuję więc, szkoda klawiatury.
Katarzynce zaś, powodzenia życzę.
Mimo mojego, diametralnie innego podejścia do formy jej związku. smile

facet po przejściach

64 Ostatnio edytowany przez Katarzynka88 (2018-07-20 11:34:04)

Odp: Życie w trójkącie
_v_  napisał/a:

nigdy nie masz gwarancji na powodzenie czegokolwiek, co tworzysz. I masz tylko część wpływu na to. Resztę mają pozostali partnerzy.

Niezaprzeczalnie, też gdzieś wcześniej wspominałam, że nie znam recepty na wieczność jakiejkolwiek relacji, ale nawet jeśli coś okaże się nietrwałe, nie oznacza, że było bez wartości.

Poza tym Excop mogę się jedynie domyślać, jakie wyjście z sytuacji byś zaproponował i coś mi mówi, że nie byłoby ono zbyt przyjemne. Zerwanie trójkąta na etapie największych emocji, by zabezpieczyć nas przed przyszłymi większymi stratami, wydaje mi się nadmiernie asekuranckie i mogłoby okazać się finalnie szkodliwe. Nie ma bowiem gwarancji, że wzajemny żal czy wyrzuty sumienia nie zatrułyby związku lub że uczucie faktycznie umarłoby z braku kontaktu. Wszak mówi się że miłość niespełniona bywa najtrwalsza. To trochę jak skanie z mostu z obawy, że się z niego spadnie.

A nawet jeśli trójkąt się zakończy, niekoniecznie będzie to najczarniejszy scenariusz. Może się zwyczajnie okazać, że wszystko umrze śmiercią naturalną gdy największe emocje przygasną i np. S. znajdzie partnerkę, monogamistkę. Ciężko przewidzieć przyszłość, więc już nawet nie próbuję, tylko staram się czerpać radość z tego co mamy.

Poza tym obecnie możemy tylko gdybać, jak wyszedłbyś z całego ambarasu, bo skoro masz podejście do relacji takie jakie masz, to nigdy byś do takiej sytuacji nie doprowadził. Tym bardziej dzięki za dobre słowo i pozdrawiam smile

Bialy napisał/a:

No mąż przecież zyskał Blondynę i w przyszłości pewnie zyska jeszcze inne "urozmaicenia". Nie martw się o niego stratny nie jest

Odkąd znalazła się Blondyna to faktycznie martwię się zdecydowanie mniej smile

Bardzo mnie (pozytywnie) zaskakuje też Twoja opinia, że to kochanka najtrudniej zrozumieć. Dotąd ludzie, którzy słyszeli o naszym układzie, twierdzili, że dla S. to "bajka". Przyjaźń, fajny seks i to wszystko jeszcze bez większych zobowiązań. To jednak tylko powierzchowna ocenia sytuacji. W całej historii jest dla mnie bohaterem dość tragicznym i najczęściej miewałam wyrzuty właśnie z jego powodu. W skrócie powiem tylko, że z dzieciństwa i wczesnej młodości wyniósł niewiarę w trwałość miłości oraz silny lęk przed porzuceniem (to tylko moja opinia na podstawie analizy jego przeszłości). Dlatego później wchodził już wyłącznie w relacje powierzchowne, asekurancko nie pozwalając sobie na zaangażowanie. Deprecjonował miłość, gloryfikując za to przyjaźń, jako coś w jego przekonaniu stabilnego i trwałego. Stąd może dopiero przy nas "pozwolił sobie" na zakochanie, gdyż paradoksalnie poczuł się bezpiecznie (bo przecież przyjaciółmi w jego mniemaniu będziemy już zawsze). Nie chcę jednak wychodzić na domorosłego psychologa, taka tylko moja refleksja.

65

Odp: Życie w trójkącie

Jak Biały to napisał, to miałam taką refleksję jak Ty Katarzynka, na temat S.że znalazł u Was hmm.. ciepło rodzinne i że w tle jest brak ojca. Ale to takie tam refleksje.
A Ty? potrafisz dbać o siebie w tym układzie, czy po "kobiecemu" troszczysz się bardzo o obu Panów i serca masz 2 i smutki 2..?

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

66

Odp: Życie w trójkącie

Ela, gratuluję intuicji, blisko. A dokładnie: w tle silna więź z rozchwianą emocjonalnie matką + zapracowany, nieobecny ojciec. W końcu matka odchodzi bez pożegnania, zostawiając z tym niezbyt bliskim, niezbyt ciepłym ojcem. Do tego dwie pierwsze próby budowania związku bardzo... smutne.

A co do mnie, znów ciepło. Miewam problemy z matkowaniem. I to raczej mąż mnie dyscyplinuje, żebym dbała o siebie. Teraz na przymusowym urlopie, więc sobie odpoczywam i umilam czas rozmową z Wami.

67

Odp: Życie w trójkącie
Katarzynka88 napisał/a:

Poza tym obecnie możemy tylko gdybać, jak wyszedłbyś z całego ambarasu, bo skoro masz podejście do relacji takie jakie masz, to nigdy byś do takiej sytuacji nie doprowadził. Tym bardziej dzięki za dobre słowo i pozdrawiam smile

Mądrego człowieka, miło posłuchać.
Nie oceniając, a jedynie, ostrzegając, własne doświadczenia podając za przykład , wyraziłem swój pogląd na Twój obecny etap życia. Twojego męża również, przyznaję.
Również i to, co konkludowałaś.
Nigdy nie pozwoliłbym, by doszło do sytuacji, gdy z innym miałbym dzielić moją partnerkę.
Bo jest tylko jeden. Ja.
Taki to, mój, staroświecki styl.
I naprawdę, życzę Wam powodzenia.
Całej trójce. Bez ironii. smile

facet po przejściach

68

Odp: Życie w trójkącie
Excop napisał/a:

własne doświadczenia podając za przykład

Czy o tych doświadczeniach można gdzieś więcej poczytać? Jeśli tak, poproszę o namiary na odpowiedni temat.

_v_ napisał/a:

osoby, które wchodza w niestandardowe zwiazki zwykle przemyślały sobie duzo wiecej niz niejeden monogamista

Faktycznie coś w tym jest, bo żaden mój wcześniejszy związek nie był poprzedzony tak długim i wnikliwym ważeniem za i przeciw. Nie była to beztroska decyzja, a na etapie jej podejmowania wszelkie porady powitałabym z miłą chęcią. Tylko skąd miałam taką poradę otrzymać, skoro nikt z zaufanych osób nie stał nigdy przed podobnym dylematem?

69

Odp: Życie w trójkącie
Katarzynka88 napisał/a:
Excop napisał/a:

własne doświadczenia podając za przykład

Czy o tych doświadczeniach można gdzieś więcej poczytać? Jeśli tak, poproszę o namiary na odpowiedni temat.
[

Niestety, Katarzynko. Osobnego tematu nie ma. Wspominałem o tym w kilku wątkach. U Kroteczki, Jahery i gdzieś tam jeszcze.
W skrócie, chciałem czegoś więcej, niż zwykły seks (na wszelkie, hetero - sposoby, oprócz "przemocy").
Jako wolny, a do tego z dzieciarnią, traktowałem moje kochanki przedmiotowo. I była to prawda, bo na związek kolejny nie miałem ani sił, ani ochoty wówczas.
Wiedziały o sobie. Z poczty pantoflowej.
Zaproponowałem trójkąt. Z nimi dwiema. Ta "druga" się zgodziła. Ta zaś, która sądziła, że się zwiążemy, odmówiła.
Zerwałem z nią, bo związek emocjonalny, z mężatką w dodatku, nie interesował mnie. Taka świnia wtedy ze mnie była.

facet po przejściach

70

Odp: Życie w trójkącie

Ta historia przypomina mi jedną z Ukrytej Prawdy. Taka reaktywacja tego odcinku big_smile

71

Odp: Życie w trójkącie
shqiptare napisał/a:

Ta historia przypomina mi jedną z Ukrytej Prawdy. Taka reaktywacja tego odcinku big_smile

Rzeczywiście, jak przeczytałem swój post jeszcze raz, również odniosłem takie wrażenie. Ale, tak moje życie sto lat temu, wyglądało. smile

facet po przejściach

72

Odp: Życie w trójkącie

Excop, skoro układ był od początku jasny dla obu Pań (to, że nie chcesz związku) + rozstanie, gdy zauważyłeś, że jedna oczekuje czegoś, czego nie możesz jej dać, to nie widzę wielkich "świństw". Ale już rozumiem spostrzeżenia z tematu hipokryty - skoro trójkąt zaproponowałeś kochankom, których nie traktowałeś poważnie, pewnie tak samo oceniłeś naszą relację. Mężczyźni są jednak widać różni, pomimo popularnego "każdy facet jest taki sam". Nie mam wątpliwości co do uczuć moich Panów.

73

Odp: Życie w trójkącie
Katarzynka88 napisał/a:

Ale już rozumiem spostrzeżenia z tematu hipokryty - skoro trójkąt zaproponowałeś kochankom, których nie traktowałeś poważnie, pewnie tak samo oceniłeś naszą relację. Mężczyźni są jednak widać różni, pomimo popularnego "każdy facet jest taki sam". Nie mam wątpliwości co do uczuć moich Panów.

To Twoje życie, Katarzynko. Dlatego, mimo obaw i zastrzeżeń, co do przekonania o trwałości takich relacji,
życzę Ci szczęścia. O jakości uczuć obu panów nie będę mówił, bo - jak już wspomniałem, jako mężczyzna,  nie rozumiem tego.

facet po przejściach

74

Odp: Życie w trójkącie

Słyszałam już o poliamorii i przypadkach miłości do niejednej osoby. Wydaje mi się to całkiem normalne, w końcu każdy ma do zaoferowania coś innego, można dawać wielu osobom to, czego akurat potrzebują i tak samo wiele czerpać. Jednak czy sama potrafiłabym tak żyć? Nie wiem, w tym momencie nie. Cenię to, co mam i dobrze mi tak, jak jest.
Podziwiam!
"Nie każdy rodzi się i umiera obyczajny", czy ja mogę to zdanie wykorzystywać w przyszłości? Bardzo mi się spodobało, jak najbardziej trafne. Wręcz powiedziałabym: nikt nie rodzi się obyczajny, obyczaj dzisiaj to pojęcie względne wink

75

Odp: Życie w trójkącie

Z wielką uwagą przeczytałem Katarzynko Twoją opowieść. Życzę Wam aby dalej układało się przynajmniej tak dobrze, jak do tej pory.
Nie zazdroszczę też Twojej sytuacji, bo głównie od Ciebie zależy powodzenie tego układu. Z tego co przeczytałem to Ty o tym bardzo dobrze wiesz. Odnoszę wrażenie, że jesteś bardzo mądrą kobietą.
Powodzeni

76

Odp: Życie w trójkącie

Arcy, dziękuję smile Na razie wciąż się układa. Więcej nawet, czujemy że z każdym miesiącem jest lepiej.

zuzeh napisał/a:

Słyszałam już o poliamorii i przypadkach miłości do niejednej osoby. Wydaje mi się to całkiem normalne, w końcu każdy ma do zaoferowania coś innego, można dawać wielu osobom to, czego akurat potrzebują i tak samo wiele czerpać.

Pełna zgoda. Z tym, że o ile zapas uczuć mam niewyczerpany, to jednak czasu i możliwości niekiedy brak. Oczekiwania ukochanych osób bywają ze sobą sprzeczne. Wyzwaniem jest wtedy pogodzenie tych oczekiwań i wyważone realizowanie potrzeb zarówno partnerów jak i własnych.

zuzeh napisał/a:

Jednak czy sama potrafiłabym tak żyć? Nie wiem, w tym momencie nie. Cenię to, co mam i dobrze mi tak, jak jest.

Też nie wiedziałam, dopóki życie mi nie pokazało, że jednak potrafię. Przyznam jednak, że musieliśmy się takiego związku nauczyć. Dopiero od pół roku mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że się udało.

Posty [ 39 do 76 z 166 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Życie w trójkącie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018