To poczucie kontroli jest zludne Bialy.
Kochankowie mogą sié zwalniac z pracy, jak im za ciezko i nie potrafią przejsc na etap normalnych relacji. A dla satysfakcji malzonka? Skad pomysl ze kobieta jest na tyle slaba ze ktos w glowie jej da rade mieszac
Kobiety wiedzą co robią, uwierzcie w to wreszcie
.
521 2018-07-16 18:47:12 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-07-16 18:50:39)
522 2018-07-16 18:54:22 Ostatnio edytowany przez Roxann (2018-07-16 18:56:12)
Biały, to jasne. Kontakty musiały być odcięte. Ale ona powinna też tego chcieć i czuć w miarę komfortowo, czyli szukać nowej pracy w takim wypadku jeśli mają to małżeństwo odbudowywać. Kazanie złożenia wypowiedzenia natychmiast i wywiezienie do mamy... no sorry...
Przecież oboje są na 'dorobku', nie mają własnego mieszkania, ona nawet jakichkolwiek oszczędności.
Obije zdradzili, oboje zawinili, ale tylko ona ponosi konsekwencję, i to jaką. Gdybym była jej koleżanką, powiedziałabym może nie tyle wiej, ale zadbaj o siebie. Nie pozwól by facet pozbawiał Cię środków do życia i tobą manipulował. To najgorsze, co kobieta może sobie zaserwować w imię nie wiem czego.. 'miłości'? Na pewno nie. Skąd potem biorą się różnego rodzaju przemoce? Psychiczne, finansowe... tu tylko krok do tego, bo autor ma ku temu predyspozycje. On pan i władca a kobieta musi robić co on każe. Czy nie dlatego wciąż była stłamszona, bo Autor wie lepiej?
Sorry, że ja wciąż o tych pieniądzach, ale to bardzo ważne, najpierw Autor powiedział, że ona wydaje na życie bo on odkłada na mieszanie i że ona tego nie rozumiała (nie chce mi się szukać cytatu, ale mam dobrą pamięć) potem że odkładał bo więcej zarabiał. Wygląda to jednak tak, że znalazł szarą gąskę i nią manipulował.
Może dlatego tak emocjonalnie podchodzę do tego wątku, bo żal mi dziewczyny, bo znam podobny przypadek ![]()
To poczucie kontroli jest zludne Bialy.
Kochankowie mogą sié zwalniac z pracy, jak im za ciezko i nie potrafią przejsc na etap normalnych relacji. A dla satysfakcji malzonka? Skad pomysl ze kobieta jest na tyle slaba ze ktos w glowie jej da rade mieszac
Kobiety wiedzą co robią, uwierzcie w to wreszcie
.
Czyli ona tak na zimno z wyrachowaniem dała doopy innemu?
A tak na serio skąd wiesz że TA kobieta jest taka silna? I skąd wiesz że TA kobieta wie co robi?
Ela210 napisał/a:To poczucie kontroli jest zludne Bialy.
Kochankowie mogą sié zwalniac z pracy, jak im za ciezko i nie potrafią przejsc na etap normalnych relacji. A dla satysfakcji malzonka? Skad pomysl ze kobieta jest na tyle slaba ze ktos w glowie jej da rade mieszac
Kobiety wiedzą co robią, uwierzcie w to wreszcie
.Czyli ona tak na zimno z wyrachowaniem dała doopy innemu?
A tak na serio skąd wiesz że TA kobieta jest taka silna? I skąd wiesz że TA kobieta wie co robi?
Nie na zimno
I nie z wyrachowaniem, a z przekonaniem że chce. I bynajmniej nie dla rozrywki.
Każda wie co robi. Tylko Panowie nie chcą w to uwierzyć.
maku2 napisał/a:Ela210 napisał/a:To poczucie kontroli jest zludne Bialy.
Kochankowie mogą sié zwalniac z pracy, jak im za ciezko i nie potrafią przejsc na etap normalnych relacji. A dla satysfakcji malzonka? Skad pomysl ze kobieta jest na tyle slaba ze ktos w glowie jej da rade mieszac
Kobiety wiedzą co robią, uwierzcie w to wreszcie
.Czyli ona tak na zimno z wyrachowaniem dała doopy innemu?
A tak na serio skąd wiesz że TA kobieta jest taka silna? I skąd wiesz że TA kobieta wie co robi?Nie na zimno
I nie z wyrachowaniem, a z przekonaniem że chce. I bynajmniej nie dla rozrywki.
Każda wie co robi. Tylko Panowie nie chcą w to uwierzyć.
Czyli jak któraś mówi że się zagubiła itd. itp. kłamie? i każdą należy od razu puścić wolno?
526 2018-07-16 23:37:38 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-07-16 23:41:10)
tak, kłamie
tak puścić wolno
jak Twoja, to wróci.
I wtedy jest moment ma postawienie granic. Co mi pasuje, co nie, jakiej chcę kobiety.
tak, kłamie
tak puścić wolno
jak Twoja, to wróci.
I wtedy jest moment ma postawienie granic. Co mi pasuje, co nie, jakiej chcę kobiety.
A zatem pozwolisz że te słowa kiedyś Ci przypomnę?
Rynce opadają.
Autorze, nie odpowiadasz na wiele kluczowych pytań.
Czy tylko ona jedzie do mamy?
Po co? Podobno nie czuje się tam dobrze. Co z jej finansami? Nie ma oszczędności, bo wydawała na bieżąco. Nie martwi Cię to? Jak Ty to sobie wyobrażasz?
Czemu zdecydowałeś się na ucieczkę od problemów?
Dziwisz się, że tak emocjonalnie reagujemy? Naprawdę z Twoich działań wychodzi, że próbujesz ubezwlasnowolnić swoją żonę. Ona nie ma żadnych oszczędności, będzie tylko i wyłącznie na Twoim utrzymaniu. Pracując w tej pipidówie starczy jej pewnie tylko na opłaty i utrzymanie siebie, dalej nic nie będzie mogła zaoszczędzić. Ty się deklarujesz, że dasz jej kasę przy rozstaniu. W każdej sytuacji dasz? Jak znów kogoś znajdzie, to też? Wątpię. Ona za niedługo nie będzie miała żadnej możliwości, aby od Ciebie odejść, gdy tego zechce.
Za parę lat oboje będziecie tak zajechani psychicznie, że bez psychologia się nie obejdzie. Tego chcesz?
I niepokoi mnie bierność Twojej żony. Twierdzisz, że popada powoli w depresje, zgodziła się bez mrugnięcia okiem pojechać grzecznie z Tobą do mamusi i potulnie wyspowiadać się z grzechów, a potem wrócić w rodzinne strony, z których bardzo chciała się wyrwać. A Ty przyznales się do swoich zdrad? Bo tego coś też nam nie odpisałeś. Fajne rzeczy żonce fundujesz. Tylko Ciebie to chyba mało obchodzi, ważne, żeby Tobie było dobrze, co?
Te kroki jakie na razie wybrał autor są za drastyczne to jasne. Ja jednak gdybym był w sytuacji autora i dał kobiecie drugą szanse (bo mnie o to bardzo prosiła) to chciałbym, aby ucięła kontakty z kochankiem. Tym bardziej, że już raz to NIBY zrobiła. Tym bardziej, że ona NADAL jest w nim zakochana. Skoro mają ratować małżeństwo, to muszą robić to teraz. Nie będzie to możliwe, jeśli gach będzie się nadal przy niej kręcił i mieszał w głowie.
I tu jest pies pogrzebany.
Skoro nadal kocha innego faceta, jak ma ratować małżeństwo? Jedno drugie wyklucza. Ona raczej uśpi czujność męża, uspokoi, bo jak widzimy, jest zdolny do wszystkiego, i kopnie go w 4 litery. Mówiąc, że potrzebuje czasu, zbiera siły na rozstanie, bo niby jakie ona ma motywacje by ratować to pseudo małżeństwo?
Mąż jest wstrętnym manipulatorem, podejrzewam że często stosuje również przemoc psychologiczną, a ponadto sam wykazuje zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne. Kto by z takim wytrzymał?
Biały napisał/a:Te kroki jakie na razie wybrał autor są za drastyczne to jasne. Ja jednak gdybym był w sytuacji autora i dał kobiecie drugą szanse (bo mnie o to bardzo prosiła) to chciałbym, aby ucięła kontakty z kochankiem. Tym bardziej, że już raz to NIBY zrobiła. Tym bardziej, że ona NADAL jest w nim zakochana. Skoro mają ratować małżeństwo, to muszą robić to teraz. Nie będzie to możliwe, jeśli gach będzie się nadal przy niej kręcił i mieszał w głowie.
I tu jest pies pogrzebany.
Skoro nadal kocha innego faceta, jak ma ratować małżeństwo? Jedno drugie wyklucza. Ona raczej uśpi czujność męża, uspokoi, bo jak widzimy, jest zdolny do wszystkiego, i kopnie go w 4 litery. Mówiąc, że potrzebuje czasu, zbiera siły na rozstanie, bo niby jakie ona ma motywacje by ratować to pseudo małżeństwo?
Mąż jest wstrętnym manipulatorem, podejrzewam że często stosuje również przemoc psychologiczną, a ponadto sam wykazuje zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne. Kto by z takim wytrzymał?
Z piewszego posty jasno wynika,że to nie ona chce ratować to chore małżeństwo,ale mąż i to za wszelką cenę,to tak jak jest w powiedzeniu.....ktoś na kogoś pluje,a ten mówi,że deszcz pada… wie o jej zachowaniu i to już z przed ślubu,a jednak udaje wariata i żeni się z nią.Uważam,że oni są siebie warci.Padł swój na swego. I to jest prawda.
Jak się wybacza zdradę to musi 100 % zaufania.
Ale z Ciebie jajcara - no dowcip paluszki lizać ![]()