Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 531 ]

131

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc
Ela210 napisał/a:
ACoMiTam91 napisał/a:

Aha, myślicie, że warto jej pokazać ten wątek? Jeśli tak, to kiedy? Przed wyjazdem, w trakcie czy po? Może lepiej tego nie robić?

NIe. zachowaj sobie to forum, przyda się może. Jest tu coś, czego nie możesz jej powiedzieć?

Nie, bo wszystko co tu napisałem już przerabialiśmy lub przerabiamy.

Zobacz podobne tematy :

132

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc
ACoMiTam91 napisał/a:

Aha, myślicie, że warto jej pokazać ten wątek? Jeśli tak, to kiedy? Przed wyjazdem, w trakcie czy po? Może lepiej tego nie robić?

Ela210 napisał/a:
ACoMiTam91 napisał/a:

"Marzę" o tym i jestem na to gotowy. Niech jej ktoś otworzy wreszcie serce, umysł i głowę, bo moje próby były często nieskuteczne. Tylko niekoniecznie jej kochanek.

big_smile  big_smile

za rok dopiszesz tu swoją "buźkę"

Raczej Nie. Jeśli do końca roku sytuacja nie ulegnie wyraźnej poprawie, to zacznę wprowadzać w życie plan B.
Czytałem trochę wątków na tym forum i nie będę kobiety przy sobie trzymał na siłę przez lata.

Niestety nie o to mi chodziło.. wink

133

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc
ACoMiTam91 napisał/a:
Lady Siggy napisał/a:
ACoMiTam91 napisał/a:

Mimo wszystko to Ty twierdzisz, że ja nie wiem, co chcę, chociaż w pierwszym poście wyraźnie to wskazałem...

Bo czytając, jak piszesz o dowodach, które zbierasz do unieważnienia małżeństwa, jak żona zostanie po rozwodzie bez niczego, to ciężko mi uwierzyć w Twoją wielką miłość. Ale z drugiej strony napisałeś, że na siłę trzymać nie będziesz, więc rozumiem, że masz plan B.

Tak, to tylko plan B. Do tej pory wierzyłem jej bezgranicznie i miałem tylko jeden plan na przyszłość (naszą, wspólną), ale jak widać okoliczności uległy zmianie. Nie mogę zostać ze spuszczonymi gaciami i porożem na głowie. Chyba rozumiesz?

Chłopie poroże już masz i nic tego nie zmieni, chyba że chcesz wierzyć w te "tylko przytulanki".

134

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc
Ela210 napisał/a:
ACoMiTam91 napisał/a:

Aha, myślicie, że warto jej pokazać ten wątek? Jeśli tak, to kiedy? Przed wyjazdem, w trakcie czy po? Może lepiej tego nie robić?

Ela210 napisał/a:

big_smile  big_smile

za rok dopiszesz tu swoją "buźkę"

Raczej Nie. Jeśli do końca roku sytuacja nie ulegnie wyraźnej poprawie, to zacznę wprowadzać w życie plan B.
Czytałem trochę wątków na tym forum i nie będę kobiety przy sobie trzymał na siłę przez lata.

Niestety nie o to mi chodziło.. wink

To co miałaś na myśli?

135

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc

To że Ty sądzisz, że Ona ma zamknięte oczy, a nie zakładasz, że Ty też pewnych rzeczy możesz nie dostrzegać. Zobaczysz po terapii..

136 Ostatnio edytowany przez ACoMiTam91 (2018-07-10 16:59:58)

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc
maku2 napisał/a:

Chłopie poroże już masz i nic tego nie zmieni, chyba że chcesz wierzyć w te "tylko przytulanki".

W sumie to racja.

Ela210 napisał/a:

To że Ty sądzisz, że Ona ma zamknięte oczy, a nie zakładasz, że Ty też pewnych rzeczy możesz nie dostrzegać. Zobaczysz po terapii..

A o to chodzi. No to też liczę, że im się "czakry" pootwierają, dlatego zaproponowałem terapię dla par. Coś jednak czuje, że pewnie i indywidualne sesje będą potrzebne.
Swoją drogą, znacie kogoś godnego polecenia w Polsce południowej?

137

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc

Swoją drogą - jak Ty sobie wyobrażasz przyszłość? Załóżmy, że poszliście na terapię, wszystko wyrzuciliście z siebie, super, udało się, za rok już bez żalu i razem wracacie do swojej zwykłej rutyny. Ty dalej zabiegasz o seks, ona się godzi, ale nie inicjuje, jest ogólnie znowu mniej i inaczej, niż każde potrzebuje. Ty znowu "powstrzymujesz swoje żądze" (jak sam to określiłeś), ona jest gdzieś tam obok, ze swoimi mniejszymi potrzebami (przynajmniej względem Ciebie). I co dalej? Za kolejny rok znowu przyłapuje Cię na cyberseksie albo, dla odmiany, umówionego gdzieś na portalu erotycznym? Proceder się powtarza co parę miesięcy, ona znowu znajduje sobie pocieszyciela i lądujecie w obecnym punkcie?

138

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc
Lady Siggy napisał/a:

Z tym co zrobiła żona Autora, a czego nie zrobiła należało by się wypowiedzieć po poznaniu jej wersji wydarzeń. A my mamy tu tylko jedną.
W kwestii obiadów również przesadzasz, bo cały czas pracowała i to wcale nie jest obowiązek kobiety stać przy garach.

O to dokładnie mi chodziło. Ja też gotowałam/gotuję dużo częściej, ale nie wyobrażam sobie takiego podziału obowiązków, kiedy obie osoby pracują, w tym jedna z domu. Sam autor napisał, że żona wracała z pracy, po treningu, gotowała im obiad i padała ze zmęczenia, do tego ona robiła zakupy i sprzątała.
I nie tyle, że wypominam mu masturbacje itd., ale jestem w stanie zrozumieć, jak irytujące tu musiało być dla kobiety, kiedy ona wszystko dokoła ogarnia, wydając przy tym swoją pensję, podczas gdy on siedział w tym swoim pokoju całymi dniami przyklejony do monitora (to jego słowa) i dla rozrywki uprawiał seks z innymi (w tym z jakąś znajomą ze studiów).
Ja się wcale nie dziwię, że ona zaczęła mu to wypominać. My kobiety często mamy tak, że chcemy dogadzać swojemu mężczyźnie, robimy to z miłości, chęci dbania, czasem wykazania się, ale po czasie to zaczyna przeszkadzać i irytować. Bo facet zwyczajnie się rozleniwia. 
Żeby nie było ja wcale nie uważam, że pójście w romans to było rozwiązanie, absolutnie nie. Jednak w tym związku zabrakło komunikacji, szczerej rozmowy, bieżącego rozwiązywania problemów. Dlatego on uciekał w wirtualny świat, by zaspakajać tam swoje potrzeby, braki... a ona znalazła "przyjaciela" w pracy z którym mogła porozmawiać, który ją rozumiał itd.  To, że autor nie zdradził fizycznie, dla mnie niewiele znaczy, bo o ile na oglądanie anonimowego porno przymknęłabym oko, tak już miętę do koleżanki czy cyberseks ze znajomą ze studiów, traktowałabym jak równorzędną zdradę.
Dla mnie oboje siebie zdradzili. "Problem" w tym, że żona się zaangażowała emocjonalnie, ale tak już bywa, że kobiety szybciej się angażują.
Dlatego nie przemawia do mnie bagatelizowanie 'przewinień' Autora w stosunku do zachowań jego żony. Oboje nawalili. Niemniej jednak, żona, na co zwracał uwagę sam Autor, przez wiele lat bardzo się starała, znosiła wszystko, wybaczała, dbała... aż w końcu i u niej coś pękło. Mam ponadto wrażenie, że oboje są bardzo daleko emocjonalnie i tak naprawdę nie znają siebie w tej kwestii, swoich potrzeb, bo komunikacja między nimi od dawna szwankuje. On oczekiwał od niej tego co sam zrobił, przyznania i określenia TAK lub NIE, u niej jednak to tak nie działa, bo kobieta się zaangażowała w romans i nie wie jak sobie z tym poradzić, do tego te konserwatywne środowisko, oczekiwania rodziny itd.
I tak, uważam, że oboje siebie już od dawna nie kochają, żyli sobie w takim wypracowanym przez lata kieracie. Był już czas na ślub to go wzięli bo co ludzie powiedzą. I teraz zagwozdka co z tym facetem zrobić? Brać rozwód kilka msc po ślubie? Czy dalej tworzyć fikcyjny związek na potrzeby otoczenia? W końcu jej siostra ma już drugie dziecko i tak ma być u nich (to też słowa Autora).
Teraz też oboje nie mają dokąd odejść, bo Autora "grzeszki" były tylko wirtualne, a kochanek żony zdecydował zostać z rodziną. Zatem trzeba jakoś reanimować trupa. Choćby dla pozorów. Autor tak łatwo wybaczył bo to mu bardziej na rękę, w końcu to ona wszystko ogarniała. Inaczej musiałby sam zakasać rękawy, a też wątpliwe, czy znalazłby szybko taką, która na taki podział ról by się godziła.
I jeszcze co do tego samochodu.. faceci często chcą kobietę nauczyć jeździć, by potem mogła sama różne sprawy załatwiać, bez ich zaangażowania. Zakupy i inne rzeczy. Nie powiem, autor się super ustawił. Ale jego żonie, nawet jak wrócą do siebie, może już to nie odpowiadać, co wtedy? Oboje zaczną sobie skakać do gardeł i wypominać różne rzeczy? Czy żona w ramach zadośćuczynienia będzie musiała jeszcze bardziej się wykazywać, niż przed jej romansem? No bo przecież ona zdradziła fizycznie a on nie... Choć dla mnie ten cyberseks z koleżanką którą znał jest tym samym...
Nie widzę tego kompletnie. Szczególnie, że jak nawet wrócą do siebie, to pewnie zaraz będzie presja na dziecko a wtedy już pozamiatane. Dziewczyna się wkopie totalnie. Autor też, tyle że pewnie jemu będzie wystarczało, że będzie o dom dbała jak dotąd, do tego zajmie jeszcze dzieckiem... a on dalej przy swoim komputerze będzie siedział...

139

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc
Nana666 napisał/a:

Swoją drogą - jak Ty sobie wyobrażasz przyszłość? Załóżmy, że poszliście na terapię, wszystko wyrzuciliście z siebie, super, udało się, za rok już bez żalu i razem wracacie do swojej zwykłej rutyny. Ty dalej zabiegasz o seks, ona się godzi, ale nie inicjuje, jest ogólnie znowu mniej i inaczej, niż każde potrzebuje. Ty znowu "powstrzymujesz swoje żądze" (jak sam to określiłeś), ona jest gdzieś tam obok, ze swoimi mniejszymi potrzebami (przynajmniej względem Ciebie). I co dalej? Za kolejny rok znowu przyłapuje Cię na cyberseksie albo, dla odmiany, umówionego gdzieś na portalu erotycznym? Proceder się powtarza co parę miesięcy, ona znowu znajduje sobie pocieszyciela i lądujecie w obecnym punkcie?

Dobre pytania. Nie wyobrażam sobie, że to wygląda jak do tej pory. Każde z nas będzie musiało przejść faktyczną zmianę zachowania, by lepiej się do siebie dopasować.
Dla mnie ten cyberseks to było zawsze przedłużenie i urozmaicenie porno. Daleki byłem od spotkań czy portali erotycznych. Po prostu dla mnie to było jak oglądanie porno, tylko bardziej interaktywne.
Natomiast stosunek fizyczny z kimś innym to dla mnie inna kategoria czynu.
Jeśli miałbym pójść do łóżka z inną, to najpierw zakończyłbym swój obecny związek i ja to swojej żonie wiele razy uświadamiałem, prosząc ją o to samo. Niestety, rzadko słucha moich próśb czy rad.

140

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc
ACoMiTam91 napisał/a:

Aha, myślicie, że warto jej pokazać ten wątek? Jeśli tak, to kiedy? Przed wyjazdem, w trakcie czy po? Może lepiej tego nie robić?.

To chyba pytanie ad mojej sugestii:

Roxann napisał/a:
ACoMiTam91 napisał/a:
Pokręcona Owieczka napisał/a:

Nic, bo ona go nie kocha, ale nie ma siły by odejść.

No to niech mi powie, że mnie nie kocha, a nie "nie wiem", "wydaje mi się, że cię kocham", "czuję straszny żal, jak sobie pomyślę, że miałoby cię nie być w moim życiu", "czuję pustkę", "nikogo nie kocham", "nie wiem, czy kocham własnych rodziców".
Wydaje mi się, że co godzinę mogłaby mi dać inną odpowiedź.

Niech powie, że nie kocha i już nie pokocha, to ja oddam jej to auto, dam 20000 zł, powiem rodzicom coś takiego, co nie obciąży jej całkowicie (tak, przyznam, że ja też byłem sukinsynem), unieważnię ten ślub (nie będziemy napiętnowani hasłem rozwodnik/rozwódka) i dam jeszcze buziaka na pożegnanie.

Nie ma gorszego cierpienia, kiedy kochasz, a ta druga strona trzyma w takiej niepewności.

Od 2 dni jesteśmy w innych miastach. Ona wróciła i zapytała mnie, czy może spać w mojej podkoszulce, bo ma mój zapach... co to jest? Granie mi na nosie?

To może podaj do niej kontakt albo najlepiej podeslij jej to forum

To był oczywiście sarkazm. Miałam bardziej na myśli ogólnie forum, bo wydaje mi się że kobieta ma nie mniejszy mętlik od Ciebie. I może potrzebny jest tak samo kubeł zimnej wody... nie miałam na myśli tego wątku.

141 Ostatnio edytowany przez ACoMiTam91 (2018-07-10 17:19:05)

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc
Roxann napisał/a:

I tak, uważam, że oboje siebie już od dawna nie kochają, żyli sobie w takim wypracowanym przez lata kieracie.

Wiesz co, napisałaś tyle tekstu i to jedno zdanie wszystko przekreśla. Chyba wiem doskonale, co czuję? Tym bardziej, że sam mam w tym związku przejścia i pamiętam, co czułem, gdy zabujałem się lata temu w koleżance z liceum, czy też gdy dopuściłem się cyberzdrady. Jestem świadom, że uczymy się przez doświadczenie i wcześniej byłem głupszy pod pewnymi względami. Ona też jest teraz głupia, bo nigdy nie miała nikogo poza mną i dała się wciągnąć w relację z facetem, który nie gwarantuje jej niczego trwałego, bo jednak dobro jego rodziny jest ważniejsze.

Wiem, że ją kocham, że potrafię jej wybaczyć miesiące kłamstw i to, że pozwoliła bym był manipulowany przez jej kochasia i żonę tamtego.
Nie mam już nic. Nawet zwykłej godności. Liczyłem głupi, że tamten to rzeczywiście tylko kolega z pracy, chciałem pogadać i wyjaśnić to wszystko. Dostałem stek kłamstw, w który uwierzyłem. Do tego żona kochasia wykorzystała mnie do swoich własnych celów, bo jej nasz ślub "był na rękę".
Robisz ze mnie potwora, a sama nie dostrzegasz tego, że moja ukochana żona nie tylko nie okazała mi miłości, ale zwykłego szacunku czy litości, kiedy pozwoliła innym, by dawkowali mi kolejne rewelacje z jej drugiego życia.

Mimo tego wciąż ją kocham i wciąż chcę z nią być.

Oczywiście ty, obcy człowiek, doskonale wnikasz w serca i umysły na odległość. Już wszystko analitycznie oszacowałaś i mamy wnioski. Przy czym zapominasz, że dane, na których pracujesz mogą być wadliwe, choćby dlatego, że uczuć nie da się przetransportować na forum, by poddać je "zobiektywizowanej" ocenie.

Przykro mi, ale uważam, że przemawia przez ciebie pycha.

142

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc

Tu się rozbijamy o definicję miłości niestety.. Jedno wiadomo- zależy Ci bardzo na kobiecie, z którą nie do końca się rozumiesz..
Zostaw sobie w głowie małą furtkę, że dla jakiejś innej możesz być ideałem.. Nie forsuj czegoś na siłę, bo jesteś silniejszy od niej i zrobisz sobie niedźwiedzią przysługę..

143

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc
ACoMiTam91 napisał/a:
Roxann napisał/a:

I tak, uważam, że oboje siebie już od dawna nie kochają, żyli sobie w takim wypracowanym przez lata kieracie.

Wiesz co, napisałaś tyle tekstu i to jedno zdanie wszystko przekreśla. Chyba wiem doskonale, co czuję? Tym bardziej, że sam mam w tym związku przejścia i pamiętam, co czułem, gdy zabujałem się lata temu w koleżance z liceum, czy też gdy dopuściłem się cyberzdrady. Jestem świadom, że uczymy się przez doświadczenie i wcześniej byłem głupszy pod pewnymi względami. Ona też jest teraz głupia, bo nigdy nie miała nikogo poza mną i dała się wciągnąć w relację z facetem, który nie gwarantuje jej niczego trwałego, bo jednak dobro jego rodziny jest ważniejsze.

Wiem, że ją kocham, że potrafię jej wybaczyć miesiące kłamstw i to, że pozwoliła bym był manipulowany przez jej kochasia i żonę tamtego.
Nie mam już nic. Nawet zwykłej godności. Liczyłem głupi, że tamten to rzeczywiście tylko kolega z pracy, chciałem pogadać i wyjaśnić to wszystko. Dostałem stek kłamstw, w który uwierzyłem. Do tego żona kochasia wykorzystała mnie do swoich własnych celów, bo jej nasz ślub "był na rękę".
Robisz ze mnie potwora, a sama nie dostrzegasz tego, że moja ukochana żona nie tylko nie okazała mi miłości, ale zwykłego szacunku czy litości, kiedy pozwoliła innym, by dawkowali mi kolejne rewelacje z jej drugiego życia.

Mimo tego wciąż ją kocham i wciąż chcę z nią być.

Oczywiście ty, obcy człowiek, doskonale wnikasz w serca i umysły na odległość. Już wszystko analitycznie oszacowałaś i mamy wnioski. Przy czym zapominasz, że dane, na których pracujesz mogą być wadliwe, choćby dlatego, że uczuć nie da się przetransportować na forum, by poddać je "zobiektywizowanej" ocenie.

Przykro mi, ale uważam, że przemawia przez ciebie pycha.

Czyżby? Widzisz, dla mnie słowa mniej ważne niż czyny, a za takie uważam treść zwartą w pisanych przez Ciebie zdaniach.
Oczywiście nie jestem wyrocznią, każdy może się jednak wypowiedzieć, i przedstawić opinię ze swojego punktu widzenia. Najczęściej popartą własnym doświadczeniem lub obserwacją. Jedni głaszczą Cię po główce, inni uważają, że po prostu masz "jaja", a ja mam inną opinię. I nie uważam, bym Cię obrażała, ani, że moja 'ocena' jest obiektywna.
Ale przyjmij na klatę to, że z boku tak też twoją sytuacje można odbierać.
Ja też tu miałam watek i też po mnie jechano i uważano, że jestem trollem, ale właśnie te opinie najwięcej mi z perspektywy czasu dały. Nie musisz się ze wszystkim zgadzać, co tu Ci piszą, bo to są subiektywne opinie na podstawie wersji jednej strony i zgadzam się z tym, że nie wszystko łatwo przelać w słowach, nawet jak ma się "talent" do pisania, który ewidentnie masz, dlatego nie wątpiłam w to, że jesteś naukowcem, bo to da się wyczuć.
Ale jako naukowiec powinieneś być otwarty na różne argumenty, tezy... Czy przy obronie np dr, na niewygodne pytania, opinie odpowiadasz publicznie, że czyjaś sugestia to przejaw arogancji czy pychy?
Ja bym jako osoba z sali, uznałabym wręcz na odwrót. smile

144 Ostatnio edytowany przez Gosia1962 (2018-07-10 17:39:47)

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc

No ludzie (ty Autorze tez) przestancie juz o tych garach i o sprzataniu! przeciez to jest kwestia paru rozmow, moze trzasniecia drzwiami i jakos mozna sie na taki temat dogadac.

Ja nie jestem zwolenniczka tezy, ze kobieta ma wszystko robic, bynajmniej. Ale prawie w kazdym domu kobiety robia wiecej, bo maja inne poczucie ladu, czystosci, zdrowego odzywiania. I to jest sprawa nie na poszukanie sobie fagasa, tylko na wyprostowanie ukladu w czterech scianach malzenskiego, normalnego pozycia.

Inna kwestia to niedopasowanie seksualne- tu faktycznie terapeuta moze i powinien wam  cos doradzic. To wazny dolek w waszym zwiazku.


Nie rezygnuj z terapii, z urlopu i z proby ratowania zwiazku, jesli ja kochasz. Terapeuta pomoze wam sprecyzowac oczekiwania w malzenstwie.
Ten urlop niech nie bedzie proba naprawy; potraktujcie go jako wypoczynek dla skolatanych glow i serc. Grecja jest piekna!



Jak sie nie uda uratowac malzenstwa, to przynajmniej bedziesz mial odczucie, ze zrobiles duzo w tym kierunku.
Nie ma w zyciu nic gorszego, niz poczucie winy, ze mozna bylo, a nie zrobilo sie nic, albo za malo.

Kochasz? dzialaj, ale nie za wszelka cene. Nie daj sie upodlic i zeszmacic, nie upadlaj jej.

Nie rob jej wymowek, wyrzutow itp.
Jesli ona jest w nim ciagle zakochana, to nie mysli logicznie- wez poprawke i na to.


Ultimatum w postaci zerwania wszelkich kontaktow z fagasem jest jak dla mnie nieodzownym elementem tej historii.

145

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc
Gosia1962 napisał/a:

No ludzie (ty Autorze tez) przestancie juz o tych garach i o sprzataniu! przeciez to jest kwestia paru rozmow, moze trzasniecia drzwiami i jakos mozna sie na taki temat dogadac.

Ja nie jestem zwolenniczka tezy, ze kobieta ma wszystko robic, bynajmniej. Ale prawie w kazdym domu kobiety robia wiecej, bo maja inne poczucie ladu, czystosci, zdrowego odzywiania. I to jest sprawa nie na poszukanie sobie fagasa, tylko na wyprostowanie ukladu w czterech scianach malzenskiego, normalnego pozycia.

Inna kwestia to niedopasowanie seksualne- tu faktycznie terapeuta moze i powinien wam  cos doradzic. To wazny dolek w waszym zwiazku.


Nie rezygnuj z terapii, z urlopu i z proby ratowania zwiazku, jesli ja kochasz. Terapeuta pomoze wam sprecyzowac oczekiwania w malzenstwie.
Ten urlop niech nie bedzie proba naprawy; potraktujcie go jako wypoczynek dla skolatanych glow i serc. Grecja jest piekna!



Jak sie nie uda uratowac malzenstwa, to przynajmniej bedziesz mial odczucie, ze zrobiles duzo w tym kierunku.
Nie ma w zyciu nic gorszego, niz poczucie winy, ze mozna bylo, a nie zrobilo sie nic, albo za malo.

Kochasz? dzialaj, ale nie za wszelka cene. Nie daj sie upodlic i zeszmacic, nie upadlaj jej.

Nie rob jej wymowek, wyrzutow itp.
Jesli ona jest w nim ciagle zakochana, to nie mysli logicznie- wez poprawke i na to.


Ultimatum w postaci zerwania wszelkich kontaktow z fagasem jest jak dla mnie nieodzownym elementem tej historii.

Ale sama tą dyskusję zaczęłaś. wink
Ja wiem, że kobieta w tym lepiej sprawdza i też sama wolę to robić, a pomocy oczekuję ot tak, bym wiedziała, że jak wrócę później a on jest w domu, to jednak on o to zadba... mój kontekst był inny... chodziło mi, że ja wszystko robię a on w tym czasie zabawia z innymi w necie, a ja po całym dniu padam na przysłowiowy "pysk". Ale zostawmy to...
Z resztą Twojej wypowiedzi się absolutnie zgadzam.

Można się odkochać, ale na to potrzeba czasu i chęci i podstawowa zasada - całkowite zerwanie relacji z kochaniem, jakiegokolwiek kontaktu. O tym zresztą pisałam już wcześniej, jak i o tym by ew wyjazd potraktowali jako oderwanie się od problemów, a zaczęli po powrocie od terapii. A jak widać dużo muszą przerobić oboje...

146 Ostatnio edytowany przez Gosia1962 (2018-07-10 17:57:05)

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc

….bo malzenstwo to takze kawal ciezkiej roboty: dwoje- jakby nie bylo obcych sobie ludzi- musi tworzyc rodzine, zwiazek. Bez starania z obu ston nie ma sielanki.
Ja mimo wszystko uwazam, ze Autor robi w tym kierunku duzo. Ba, jest w stanie przebaczyc nawet zdrade fizyczna i zakochanie.


Co robi ona?


Nie umie sie okreslic, bo niby rozkochana jest. Dopuscila do tego uczucia sama. Nawet jesli, jak twierdzicie miala ku temu powody, to powinna zaczac sie ogarniac, czego ja na razie, oprocz wachania  spoconej koszulki meza, nie widze.


Nie piszcie, ze ten zwiazek nie ma szans. Nie takie ruiny widzialam.
Ruiny, po ktorych nie ma dzis ani sladu gruzow, a sa normalne zwiazki.

147

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc
Gosia1962 napisał/a:

….bo malzenstwo to takze kawal ciezkiej roboty: dwoje- jakby nie bylo obcych sobie ludzi- musi tworzyc rodzine, zwiazek. Bez starania z obu ston nie ma sielanki.
Ja mimo wszystko uwazam, ze Autor robi w tym kierunku duzo. Ba, jest w stanie przebaczyc nawet zdrade fizyczna i zakochanie.


Co robi ona?


Nie umie sie okreslic, bo niby rozkochana jest. Dopuscila do tego uczucia sama. Nawet jesli, jak twierdzicie miala ku temu powody, to powinna zaczac sie ogarniac, czego ja na razie, oprocz wachania  spoconej koszulki meza, nie widze.


Nie piszcie, ze ten zwiazek nie ma szans. Nie takie ruiny widzialam.
Ruiny, po ktorych nie ma dzis ani sladu gruzow, a sa normalne zwiazki.

Widzę, że jesteś bardzo tolerancyjna i skłonna do poświęceń w imię wyższych celów, jak małżeństwo. Jednak zauważ, że oni pomimo, że wzięli ślub niedawno zresztą, nie mają jeszcze dzieci. Jeśli im nie po drodze mogę się rozstać bez mimo wszystko większych konsekwencji. No chyba że opinia ludzi ich tak zajmuje.
Tak Cię cyberseks czy masturbacja zniesmaczały ale innej radzisz przymykać na to oko, bo w końcu mąż wybaczył jej zdradę fizyczną. Ja tego nie rozumiem, bo dla mnie cyberseks to zdrada jak każda inna. A już tym bardziej z jakąś znajomą. Przecież przed też musiała być jakaś wymiana wiadomości. O wiadomym podtekście, dlaczego więc ew zdrada fizyczna miałaby Autora bulwersować, on przecież robił to samo, tyle że sam ze sobą i ekranem ot taka różnica. Dlatego uważam, że oni on ani ona siebie nie kochają. Choć on tu pisze inaczej..
Jeżeli oboje są niedopasowani to po co się męczyć całe życie. Jeszcze są młodzi...

148 Ostatnio edytowany przez Gosia1962 (2018-07-10 18:47:20)

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc

Alez mnie  NIE cyberseks i masturbacja zniesmaczyly, tylko fakt, ze mu to tutaj  (w kiepskim zarcie) wypominasz….nie zrozumialas mnie.

Autor przyznal sie do tego rodzaju zdrady jak na spowiedzi tutaj na Forum, a ty mu to wyrzygalas w nieodpowiednim momencie. On wie, ze popelnil blad. Ja tez to wiem.
I on caly czas reperuje i naprawia. Same konkrety.

CO ROBI ONA?
Zakochana i dlatego NIC. Ech….


Owszem, obstaje za zwiazkiem, bo warto, jesli jest szansa. Zobacz ilu tu ludzi na Forum narzeka, placze, teskni i szuka partnera w samotnosci.


Ale oczywiscie nie za wszelka cene. Bynajmniej….

Ale widze, ze moja postawa jest przez kobiety niezrozumiala:mialo byc tak po damsku huzia na Jozia. Solidarnie, w szeregu zgnoic faceta, ze nie pomagal w domu i masturbowal sie przed komputerem.
A bidulke trzeba wziac w obrone, bo bo sie nieboga zakochala i co ma poczac.

A ze sie gzila po katach i wywalila mu, ze kocha innego, to juz nic.
Miala prawo, bo jest kobieta….

149

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc
Gosia1962 napisał/a:

Alez mnie  NIE cyberseks i masturbacja zniesmaczyly, tylko fakt, ze mu to tutaj  (w kiepskim zarcie) wypominasz….nie zrozumialas mnie.

Autor przyznal sie do tego rodzaju zdrady jak na spowiedzi tutaj na Forum, a ty mu to wyrzygalas w nieodpowiednim momencie. On wie, ze popelnil blad. Ja tez to wiem.
I on caly czas reperuje i naprawia.

CO ROBI ONA?
Zakochana i dlatego NIC. Ech….


Owszem, obstaje za zwiazkiem, bo warto, jesli jest szansa. Zobacz ilu tu ludzi na Forum narzeka, placze, teskni i szuka partnera w samotnosci.


Ale oczywiscie nie za wszelka cene. Bynajmniej….

Skąd wiesz, ze nie robi nic? Bo juz piszesz to po raz enty.
Coś musi robić skoro Autorowi zależy na ratowaniu związku.

150 Ostatnio edytowany przez Roxann (2018-07-10 18:47:57)

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc
Gosia1962 napisał/a:

Alez mnie  NIE cyberseks i masturbacja zniesmaczyly, tylko fakt, ze mu to tutaj  (w kiepskim zarcie) wypominasz….nie zrozumialas mnie.

Autor przyznal sie do tego rodzaju zdrady jak na spowiedzi tutaj na Forum, a ty mu to wyrzygalas w nieodpowiednim momencie. On wie, ze popelnil blad. ja tez to wiem.
I on caly czas reperuje i naprwaia. CO ROBI ONA?
Zakochana i dlatego NIC. Ech….


Owszem, obstaje za zwiazkiem, bo warto, jesli jest szansa. Zobacz ilu tu ludzi na Forum narzeka, placze, teskni i szuka partnera w samotnosci.


Ale oczywiscie nie za wszelka cene.

Jakim kiepskim żarcie? Czy nieodpowiednim momencie? Owszem wiem, że bywam czasem sarkastyczna, ale bynajmniej moim celem nie było obrażanie autora, ale pokazanie drugiej strony medalu, która zaczęła się wyłaniać z jego postów. W końcu poznajemy tu wersję tylko jednej strony. Warto spojrzeć obiektywnie, z lotu ptaka, na tyle na ile się da.
Każdy z nas tu też jest po jakichś przejściach, ja też jestem zdania, że należy walczyć, póki jest sens, ale nie na siłę.
Tu nie jestem przekonana, oczywiście sadząc po wszystkich postach, bo przecież ich nie znam, nie znam żony wersji.
Ale skoro są już tym małżeństwem, to niech na tą terapię idą, tylko niech on nie traktuje tego wyjazdu jako cytując go epizod I raczej jako preludium.
Co do zakochania będąc w związku wiem jak to jest dlatego się wypowiadam i dlatego mówię, że można odkochać, choć nie zawsze potem jest co ratować. Więc może być też tak, że po terapii ona i tak odejdzie, bo uzna, że z nim ją nic nie łączy. No chyba, że presja rodziny, otoczenia, opinii ją do zostania zmusi. Ale może być też tak, że sobie wszystko szczerze do bólu wykrzyczą i zaczną od nowa. Tak od nowa, bo ten ich dotychczasowy związek nie funkcjonował. Był.. bo był..

151 Ostatnio edytowany przez Gosia1962 (2018-07-10 18:58:45)

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc

Takie uczucie jak zakochanie trzeba dopuscic. To nie jest grom z jasnego nieba, ktory na nas spada w jednej sekundzie.
Owszem, kazdy ma przejscia.
I ja wiem po sobie: kiedy nastepuje fascynacja, zauroczenie, gdy pierwszy motyl chce wleciec do brzucha, to trzeba (i mozna) ten brzuch zamknac i odwrocic sie na piecie. Da sie, uwierz: da sie. Malzenstwo to powazna instytucja, nie mozna jej zeszmacic.

Ale ja podejrzewam, ze ona moze miala plany zwiazane z fagasem. Przeliczyla sie. On sie pomizial, adrenaliny naprodukowal, posluchal komplementow i dal dyla.Tego nie mial w domu-pasowalo mu jak talala.
Moze gdyby fagas odszedl od ciezarnej malzonki, byloby inaczej. Moze byliby razem?

Ona zostala sama z szeroko otwartymi oczami i rozdziawiona buzia, co jej pozostalo do dzis.

Zakochana po uszy jeszcze ciagle nie wie, czy lubi meza.

No bidulka.

Ale to juz podpowiedziala mi moja fantazja i nadinterpretuje tak troche z przekory:-)
Bedziecie mialy wode na mlyn. Nawet odwazniejsza pisala, ze ja tego Autora lubie, czy cus.

matkobosko

152 Ostatnio edytowany przez Roxann (2018-07-10 19:00:12)

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc
Gosia1962 napisał/a:

Ale widze, ze moja postawa jest przez kobiety niezrozumiala:mialo byc tak po damsku huzia na Jozia. Solidarnie, w szeregu zgnoic faceta, ze nie pomagal w domu i masturbowal sie przed komputerem.
A bidulke trzeba wziac w obrone, bo bo sie nieboga zakochala i co ma poczac.

A ze sie gzila po katach i wywalila mu, ze kocha innego, to juz nic.
Miala prawo, bo jest kobieta….

Wybacz, ale nie rozumiem Twojego punktu widzenia, czy toku myślenia.
Sądząc po tym co piszesz, mam wrażenie że wybaczyłabyś facetowi wszystko, byleby z Tobą był. Ja lenistwa i cyberseksu bym nie wybaczyła w związku.
Kto ją bierze w obronę? Chyba właśnie Ty, skoro mówisz, że warto spróbować, dać szansę. Bo jemu zależy.
Zauważasz, że zaczynasz przeczyć sama sobie?????

Edit: ja uważam, że to nie ma sensu... ale jak pisałam wyżej nich idą na tą terapię jak już są małżeństwem.. może się uda...

153

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc

Widzisz...ja juz mam troche lat i wiele lat w malzenstwie. W dobrym malzenstwie.

Lata pochopnych decyzji mijaja z wiekiem; to przywilej mlodosci. Czasami zgubny przywilej.

Leniwy maz i  z mety rozwod?

Od tego jest rozmowa. Moze kilka dlugich rozmow.
Czy zdrade bym wybaczyla, nie wiem. Nigdy nie musialam sie z takim dylematem borykac. chyba nie, ale nie wiem.

Autor wybaczyl, wiec jest szansa, ze z tego cos bedzie.

Bardzo, bardzo zle jest to, ze ona oszukiwala i przysiegala, ze zerwala kontakt z Fagasem.To mi daje do myslenia najbardziej.

Autor wywalil jej cala gorzka prawde. Tu ma duzego plusa.


Nigdy nie musialam utrzymywac mojego malzenstwa za wszelka cene.
Moje dyskusje i rady moga byc z tego powodu  nie do konca autentyczne, co napisalam w jednym z poczatkowych postow tej dyskusji.

154 Ostatnio edytowany przez Roxann (2018-07-10 19:14:21)

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc
Gosia1962 napisał/a:

Widzisz...ja juz mam troche lat i wiele lat w malzenstwie. W dobrym malzenstwie.

Lata pochopnych decyzji mijaja z wiekiem; to przywilej mlodosci. Czasami zgubny przywilej.

Leniwy maz i  z mety rozwod?

Od tego jest rozmowa. Moze kilka dlugich rozmow.
Czy zdrade bym wybaczyla, nie wiem. Nigdy nie musialam sie z takim dylematem borykac. chyba nie, ale nie wiem.

Autor wybaczyl, wiec jest szansa, ze z tego cos bedzie.

Bardzo, bardzo zle jest to, ze ona oszukiwala i przysiegala, ze zerwala kontakt z Fagasem.To mi daje do myslenia najbardziej.

Autor wywalil jej cala gorzka prawde. Tu ma duzego plusa.


Nigdy nie musialam utrzymywac mojego malzenstwa za wszelka cene.
Moje dyskusje i rady moga byc z tego powodu  nie do konca autentyczne, co napisalam w jednym z poczatkowych postow tej dyskusji.

Masz inny punkt widzenia, bo nigdy takiej sytuacji nie miałaś, stąd Twoje posty wydają się delikatnie mówiąc "życzeniowe". Widzisz jedną stronę i chcesz by było dobrze jak u Ciebie.
BTW zawsze mnie zastanawiało, co osoby w szczęśliwych związkach robią na tym forum, w tym dziale... To nie zarzut tylko zwykła ciekawość..
Będę wdzięczna jeśli szczerze odpowiesz.

155

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc

Złapał mnie jakiś dołek. sad
Byłem coś załatwić, ale od wczoraj stoję z ważną pracą i nie mogę ruszyć dalej. Cały dzień na forum i niestety z Waszych wypowiedzi nie wynika nic dobrego.
Zapisywałem się tu z nadzieją, a wystarczył dzień rozmów i zaczynam czuć bezsilność, pomieszaną ze zrezygnowaniem.

Może to dlatego, że w międzyczasie do niej zadzwoniłem. Ona szła na trening ze znajomymi. Głupi zacząłem ten temat i skończyło się jej płaczem. Zero postępu.
W sumie powiedziałem wprost, że ona teraz opłakuje tę niespełnioną miłość do tamtego. Powiedziała tylko, że "to nie do końca tak".
Wspomniałem o terapii, a ona "że w sumie może pójść".

Lepiej chyba w ogóle o tym nie wspominać, ale to trudne i sztuczne. sad

Nie wiem, nawet ta terapia nie wydaje mi się już tak dobrym pomysłem. Skoro ona dalej zachowuje się tak, jakbym to ją ją zdradził. Zrezygnowana, pasywna, wycofana.
Ciągle tylko przeprasza (w sumie nie wiem za co, ja jej tłumaczę, że przeprosiny nie są tu potrzebne) i często płacze.

156

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc
ACoMiTam91 napisał/a:

Złapał mnie jakiś dołek. sad
Byłem coś załatwić, ale od wczoraj stoję z ważną pracą i nie mogę ruszyć dalej. Cały dzień na forum i niestety z Waszych wypowiedzi nie wynika nic dobrego.
Zapisywałem się tu z nadzieją, a wystarczył dzień rozmów i zaczynam czuć bezsilność, pomieszaną ze zrezygnowaniem.

Może to dlatego, że w międzyczasie do niej zadzwoniłem. Ona szła na trening ze znajomymi. Głupi zacząłem ten temat i skończyło się jej płaczem. Zero postępu.
W sumie powiedziałem wprost, że ona teraz opłakuje tę niespełnioną miłość do tamtego. Powiedziała tylko, że "to nie do końca tak".
Wspomniałem o terapii, a ona "że w sumie może pójść".

Lepiej chyba w ogóle o tym nie wspominać, ale to trudne i sztuczne. sad

Nie wiem, nawet ta terapia nie wydaje mi się już tak dobrym pomysłem. Skoro ona dalej zachowuje się tak, jakbym to ją ją zdradził. Zrezygnowana, pasywna, wycofana.
Ciągle tylko przeprasza (w sumie nie wiem za co, ja jej tłumaczę, że przeprosiny nie są tu potrzebne) i często płacze.

Zrozum, że ona ma teraz mętlik w głowie (nie że ją bronię, ale rozumiem, bo miałam jakiś czas temu to samo). Ona teraz nie wie co czuje i do kogo. Tzn pewnie żywsze są jeszcze uczucia do tamtego, ale szkoda jej was, przeraża ją co dalej. Ja też, kiedy musiałam zrezygnować ze swojej 'miłości' chciałam być sama. Odciąć, przemyśleć wszystko, zdystansować. Ale ja to inny przypadek, bo nie byłam w małżeństwie, nie zgodziłam się (i to podstawowa różnica) za to wyjechałam za granicę na 2 lata. Myślę jednak, że jej "miłość" nie była aż tak rozwinięta i nie trwała tyle co moja. Dlatego jakieś szanse Wam daję. Krok do odejścia z pracy to krok do wyzdrowienia, trudny.. nie trzeba wyjeżdżać jak ja, wystarczy totalnie odciąć. Sądząc po sobie, jeśli żona nie będzie miała z nim żadnego kontaktu... za 3 msc możecie mówić o powrocie. Na spokojnie. Odkochać się można i mówię to z pełną odpowiedzialnością. Warunek konieczny - brak kontaktu. Chcesz czekać?
M.in. dlatego mówiłam, że wspólna podróż teraz nie ma sensu jeżeli chcesz tam odbudowywać związek i nastawiać na romantyczne chwile... to jeszcze dla niej nie ten etap. Ona wciąż go kocha choć chce zapomnieć.

157

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc

Wiem, wiem... potrzeba czasu. Czytam jednak Was i inne wątki na forum. Tak często pojawia się argument za zerwaniem związku. Może ja też powinienem? Skoro te 10 lat doprowadziły nas do takiego stanu. Czy będziemy umieli zbudować coś na nowo z takim bagażem doświadczeń?
Mam w głowie myśli, żeby jej powiedzieć, że chcę unieważnić to małżeństwo, a do Włoch polecieć już jako para znajomych. sad Czy coś ze mną nie tak, że przychodzą mi do głowy takie myśli?

158 Ostatnio edytowany przez Gosia1962 (2018-07-10 19:42:43)

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc

Roxann..odpowiadam na twoje pytanie pytanie:

Czy wg. ciebie poradnictwo dla alkoholikow moze uprawiac tylko alkoholik?
albo poradnictwo samotnym matkom tylko samotna matka, albo pedofilom byly pedofil, bezdomnym tylko ktos, kto byl juz bez dachu nad glowa???? bo TYLKO ONI ZNAJA SIE NA RZECZY?

Bzdury piszesz.

Ja lubie ludzi, pracuje z ludzmi (poradnictwo, a jakze, nawet z wielkimi sukcesami pracuje).
Poniewaz zyje od 34 lat w DE, gdzie i pracuje, interesuja mnie rowniez problemy Polakow.I dlatego tu trafilam. Przypadkowo.

Autorze. Smutno mi, ze porady na nic. Wlozylam w ten dzien duzo czasu i serca.

Ale mysle, ze dla niej za wczesnie na logiczne myslenie, bo ona jest ciagle zakochana W NIM i placze ZA NIM.


To normalne, ze myslisz o tym, by to wszystko zostawic.
Urlop jako para znajomych? Zly pomysl….nie uda sie. Pisalam ci zreszta, ze to ma byc podroz dla odpoczynku, a nie naprawcza wycieczka.

poplywajcie, popijcie dobrego wina, pozwiedzajcie zabytki, Plaza, morze….
Moze sie uda.

Odczekaj troche. Czas pokaze, jak ona sobie z tym poradzi i czy bedzie umiala wam dac szanse. Czy o nim zapomi i czy zrezygnuje z kontaktow.
Udanego pobytu w Grecji (teraz Wlochy???) mimo wszystko-

Gosia.

PS
Malzenstwa nie uniewaznia sie tak latwo, jak tu ciagle piszesz. Wbrew pozorom.

159

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc
Gosia1962 napisał/a:

PS
Malzenstwa nie uniewaznia sie tak latwo, jak tu ciagle piszesz. Wbrew pozorom.

Jak się rozstaniemy w zgodzie, to powinno pójść sprawnie. Papież Franciszek mocno to wszystko usprawnił.

Mam doła, bo zaczynam dostrzegać to, co mi próbują niektórzy tu przekazać: ona mnie nie kocha. Kocha tamtego i przez miesiące dla niego oszukiwała.
Jak nie ma miłości, to niczego nie ma. sad

160 Ostatnio edytowany przez Roxann (2018-07-10 19:46:01)

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc
ACoMiTam91 napisał/a:

Mam w głowie myśli, żeby jej powiedzieć, że chcę unieważnić to małżeństwo, a do Włoch polecieć już jako para znajomych. sad Czy coś ze mną nie tak, że przychodzą mi do głowy takie myśli?

A ja mam myśli, że Trollem jednak jesteś, czy Grecja czy Włochy jaka różnica wink

161

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc
Roxann napisał/a:
ACoMiTam91 napisał/a:

Mam w głowie myśli, żeby jej powiedzieć, że chcę unieważnić to małżeństwo, a do Włoch polecieć już jako para znajomych. sad Czy coś ze mną nie tak, że przychodzą mi do głowy takie myśli?

A ja mam myśli, że Trollem jednak jesteś, czy Grecja czy Włochy jaka różnica wink

Jestem w kiepskim stanie, nie mogę się pomylić? Byłem myślami we Włoszech z powodu transferu Cristiano Ronaldo.

162

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc

Pracujesz z alkoholikami, uzaleznieniami?
To specyficzna praca.powinnas wiedziec ze niekoniecznie da się przenieść te sukcesy w swiat bez uzależbień..a myslenie zyczeniowe mocno widać. A juź myśłalam ze w więzieniu lub innym zamkniętym ośrodku..;)

163

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc
ACoMiTam91 napisał/a:
Roxann napisał/a:
ACoMiTam91 napisał/a:

Mam w głowie myśli, żeby jej powiedzieć, że chcę unieważnić to małżeństwo, a do Włoch polecieć już jako para znajomych. sad Czy coś ze mną nie tak, że przychodzą mi do głowy takie myśli?

A ja mam myśli, że Trollem jednak jesteś, czy Grecja czy Włochy jaka różnica wink

Jestem w kiepskim stanie, nie mogę się pomylić? Byłem myślami we Włoszech z powodu transferu Cristiano Ronaldo.

Aha big_smile

Wybacz, już od początku przejrzałam, że Twój watek to fake, ale bawiłam się szukając 'haczyków'.
Kojarzę Twoje inne wątki z forum, też podobnie piane... prolog, epizody i nośny temat smile
Doceniam zdolności pisarskie i wyobraźnię, ale .. sam wiesz.. to słabe hmm

164

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc

Marta Kaczyńska unieważnila juz swoje dwa lub trzy małżeństwa, więc nie jest to jakies mega trudne.

165

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc

Roxann, daj mi spokój. Idź sobie z tego wątku. Nic nie wnosisz, tylko mnie dodatkowo obciążasz oszczerstwami.

166

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc

Zobacz autorze.. Ty jesteś bardzo systematyczny, poukladany chcesz juz wdrazać jakiś plan, żądasz odpowiedzi. Poczekaj do tej terapii, bedzie prosciej.

167

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc
ACoMiTam91 napisał/a:

Roxann, daj mi spokój. Idź sobie z tego wątku. Nic nie wnosisz, tylko mnie dodatkowo obciążasz oszczerstwami.

Co boli obnażenie? Że naukowiec, nie znaczy, że na forum sami gupi ludzie wink
Mogę odejść.. pisz dalej.. mam nadzieję, że do jakiejś nowej pracy, artykułu Ci to potrzeba smile

168 Ostatnio edytowany przez ACoMiTam91 (2018-07-10 20:03:11)

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc

Terapia? Liczyłem na trochę entuzjazmu z jej strony, bo ja w tym widziałem nadzieję na poprawę i normalizację sytuacji, ale po naszej dzisiejszej rozmowie telefonicznej... sad
Żeby chociaż trochę tej inicjatywy wykazała.
Mam teraz ją do wszystkiego zachęcać? Ciągnąć za uszy?
Czy może to nie jest ważne i tak musi być?

Roxann napisał/a:
ACoMiTam91 napisał/a:

Roxann, daj mi spokój. Idź sobie z tego wątku. Nic nie wnosisz, tylko mnie dodatkowo obciążasz oszczerstwami.

Co boli obnażenie? Że naukowiec, nie znaczy, że na forum sami gupi ludzie wink
Mogę odejść.. pisz dalej.. mam nadzieję, że do jakiejś nowej pracy, artykułu Ci to potrzeba smile

Skąd wiesz, że naukowiec? Bo tak napisałem? Ech...
Daj sobie już spokój.
Nie masz zupełnie racji.
Jestem tu, bo mnie spotkało to wszystko, co opisałem.

169

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc
ACoMiTam91 napisał/a:

Terapia? Liczyłem na trochę entuzjazmu z jej strony, bo ja w tym widziałem nadzieję na poprawę i normalizację sytuacji, ale po naszej dzisiejszej rozmowie telefonicznej... sad
Żeby chociaż trochę tej inicjatywy wykazała.
Mam teraz ją do wszystkiego zachęcać? Ciągnąć za uszy?
Czy może to nie jest ważne i tak musi być?

Roxann napisał/a:
ACoMiTam91 napisał/a:

Roxann, daj mi spokój. Idź sobie z tego wątku. Nic nie wnosisz, tylko mnie dodatkowo obciążasz oszczerstwami.

Co boli obnażenie? Że naukowiec, nie znaczy, że na forum sami gupi ludzie wink
Mogę odejść.. pisz dalej.. mam nadzieję, że do jakiejś nowej pracy, artykułu Ci to potrzeba smile

Skąd wiesz, że naukowiec? Bo tak napisałem? Ech...
Daj sobie już spokój.
Nie masz zupełnie racji.
Jestem tu, bo mnie spotkało to wszystko, co opisałem.

A to już nie jesteś naukowcem.. i nie piszesz grantu?
Skoro z tego wycofujesz to w co mamy wierzyć?
Piszesz na forum, różne osoby spotykasz... ja też jestem dr ale nie w naukach humanistycznych.. pracuję jako ekspert nie naukowiec... ale mam wiedzę na ten temat...
Tak, jesteś tu po to co opisałeś, czyli do odzewu na wymyśloną historię ...
Słabe smile

170 Ostatnio edytowany przez ACoMiTam91 (2018-07-10 20:14:11)

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc
Roxann napisał/a:

Tak, jesteś tu po to co opisałeś, czyli do odzewu na wymyśloną historię ...
Słabe smile

Kobieto, daj mi spokój. Proszę cię, dość mam zmartwień. Pomyliłem nazwę państwa, bo czytałem doniesienie prasowe ws. transferu, a ty robisz z tego temat.
Jakbym miał te historyjki tak super opanowane z innych for internetowych, to bym robił kopiuj-wklej, a nie marnował czas na wpisywanie wszystkiego "z palca" z błędami i nieścisłościami.
Ogarnij się.

171

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc
ACoMiTam91 napisał/a:
Roxann napisał/a:

Tak, jesteś tu po to co opisałeś, czyli do odzewu na wymyśloną historię ...
Słabe smile

Kobieto, daj mi spokój. Proszę cię, dość mam zmartwień. Pomyliłem nazwę państwa, bo czytałem doniesienie prasowe ws. transferu, a ty robisz z tego temat.
Jakbym miał te historyjki tak super opanowane z innych for internetowych, to bym robił kopiuj-wklej, a nie marnował czas na wpisywanie wszystkiego "z palca" z błędami i nieścisłościami.
Ogarnij się.

Ty się kolego ogarnij i wyjdź zza monitora. smile
I tak jak powiedziałam wcześniej, masz zdolności pisarskie i pomysły co doceniam.
Boli że pana dr ktoś zdemaskował smile

172

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc
Roxann napisał/a:

Boli że pana dr ktoś zdemaskował smile

Znów pudło. Nie jestem (jeszcze) doktorem.
Masz coś merytorycznego do dodania? Zapraszam.
Natomiast daruj sobie te zarzuty, bo po prostu są fałszywe.
Ja potrzebuję pomocy z walącym się małżeństwem, a nie uszczypliwości na forum.

173

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc
ACoMiTam91 napisał/a:

(...) Swoją drogą, znacie kogoś godnego polecenia w Polsce południowej?

Na stronie Polskiego Towarzystwa Psychologicznego jest zakładka "Lista certyfikowanych psychoterapeutów Polskiego Towarzystwa Psychologicznego".


(...) Tak często pojawia się argument za zerwaniem związku. Może ja też powinienem? Skoro te 10 lat doprowadziły nas do takiego stanu. Czy będziemy umieli zbudować coś na nowo z takim bagażem doświadczeń? (...)

Nie dowiesz się, gdy teraz podejmiesz decyzję o rozstaniu.


(...) Terapia? Liczyłem na trochę entuzjazmu z jej strony, bo ja w tym widziałem nadzieję na poprawę i normalizację sytuacji, ale po naszej dzisiejszej rozmowie telefonicznej... (...)

Nie spotkałam ani jednej osoby, która by z entuzjazmem czekała na rozpoczęcie terapii. Ale może mało ludzi spotkałam. hmm

174

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc
ACoMiTam91 napisał/a:
Roxann napisał/a:

Boli że pana dr ktoś zdemaskował smile

Znów pudło. Nie jestem (jeszcze) doktorem.
Masz coś merytorycznego do dodania? Zapraszam.
Natomiast daruj sobie te zarzuty, bo po prostu są fałszywe.
Ja potrzebuję pomocy z walącym się małżeństwem, a nie uszczypliwości na forum.

Daruj już sobie...
Mogę Ci dać rady przy ew robieniu doktoratu..
Ale nie czuj się przez kobietę skopany, ja jestem kilka l od Ciebie starsza i mam większe doświadczenie...
Też za granicą.
Uwierz, że fałsz od razu wykrywam. Grecja Włochy... po co to?

175

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc
Wielokropek napisał/a:
ACoMiTam91 napisał/a:

(...) Swoją drogą, znacie kogoś godnego polecenia w Polsce południowej?

Na stronie Polskiego Towarzystwa Psychologicznego jest zakładka "Lista certyfikowanych psychoterapeutów Polskiego Towarzystwa Psychologicznego".

Dzięki. Poszukam kogoś w okolicy. Zastanawiam się też, czy warto pójść do kogoś bez takiego certyfikatu?


Wielokropek napisał/a:

(...) Tak często pojawia się argument za zerwaniem związku. Może ja też powinienem? Skoro te 10 lat doprowadziły nas do takiego stanu. Czy będziemy umieli zbudować coś na nowo z takim bagażem doświadczeń? (...)

Nie dowiesz się, gdy teraz podejmiesz decyzję o rozstaniu.

Masz rację. Mógłbym potem żałować, że nie spróbowałem się przekonać?

176 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-07-10 20:51:57)

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc

rany, Roxann, smile) trolomierz ci się chyba zepsuł, odpuść big_smile

Wielokropek, hehe smile to samo pomyślałam o tym entuzjaźmie ws terapii smile))
Ale warto ją podjąć.
Autorze, sytuacja jest trudna- ale nawet bez entuzjazmu- lepiej spróbować niż żałować potem.
Entuzjazm żony byłby podejrzany nawet..
Masz takie życiowe doświadczenie- naukę cierpliwości, akceptację chwilowego życiowego chaosu..  Na tym wyjeździe nie dręcz pytaniami, nie naciskaj na seks, jeśli nie będzie chciała.
Umiesz po prostu BYĆ..?

177

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc
Ela210 napisał/a:

rany, Roxann, smile) trolomierz ci się chyba zepsuł, odpuść big_smile

nie no kojarzę faceta, ale piszcie jak chcecie...

178

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc
Ela210 napisał/a:

rany, Roxann, smile) trolomierz ci się chyba zepsuł, odpuść big_smile

Dzięki. Kobieta z kimś mnie pomyliła. Poza tym jak tu wczoraj wylądowałem, to miałem dziwne uczucie, że każda historia zdradzonego męża wygląda tak samo... może stąd te zarzuty o trolling.

179

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc
ACoMiTam91 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

rany, Roxann, smile) trolomierz ci się chyba zepsuł, odpuść big_smile

Dzięki. Kobieta z kimś mnie pomyliła. Poza tym jak tu wczoraj wylądowałem, to miałem dziwne uczucie, że każda historia zdradzonego męża wygląda tak samo... może stąd te zarzuty o trolling.

Nie mizgaj, oboje wiemy, że trolujesz, ale może to Ci potrzebne i znajdą osoby które będą Ci doradzać... ja się usuwam z tego wątku smile
Rozumiem, że nawet takie potrzeby indywidualne są ważne po coś...

180

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc
Ela210 napisał/a:

Masz takie życiowe doświadczenie- naukę cierpliwości. Na tym wyjeździe nie dręcz pytaniami, nie naciskaj na seks, jeśli nie będzie chciała.
Umiesz po prostu BYĆ..?

Chyba zawsze z tym miałem problem. Ciągłe plany, kontrola, przewidywalność, rzadka spontaniczność. Może dlatego tam nam nie wyszło.
To szkoła życia, masz rację i chyba tylko z tego powodu warto ją podjąć.
Teraz muszę wybrać sensowne miejsce do terapii, bo moją żona raczej nie podejmie się tego zadania.

181

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc

ACoMiTam91
Nie przeczytałem wszystkich komentarzy, jak się powtarzam, to wybacz Autorze.

Weź pod uwagę kilka kwestii.
Pierwsza, jesteśmy na kobiecym forum i nie wypada nam napisać "po męsku" bo moderacja tu działa ostro.
Po drugie, jak pisała tu kiedyś Aurora Borealis, jedni są tu na terapii, inni zaś na sympozjum. Niby poziom wiedzy podobny, ale różny stopień doświadczenia i emocji... Stąd kobiece komentarze typu - kochaj ją mocniej, miłość czyni cuda. Nie wierz w to, nie będzie cudu, tylko większe rozczarowanie.

Rzeczywistość jest taka, że nawzajem siebie już dawno zgubiliście. Ty zawiodłeś ją swoją zdradą emocjonalną i jej jawnością. Ona zawiodła Ciebie swoją zdradą fizyczną wraz z emocjonalną i swoimi kłamstwami, krzywoprzysięstwem, nieczystymi gierkami.
Tu już, według mnie nie ma czego ratować, poza sobą.

Metoda 34 kroków to nie jest metoda na ratowanie małżeństwa. Sam ją chętnie propaguję, ale w zupełnie innej sytuacji - kiedy po wykryciu zdrady trzeba jeszcze czas jaki pozostał do rozwodu, mieszkać ze sobą i nie dać się zgnoić moralnie do końca.

Terapia par w sytuacji kiedy Twoja JŻ nadal emocjonalnie tkwi przy gachu, nawet największym zaangażowaniu z Twojej strony, skończy się porażką. A nie da się ukryć, że skoro tak bardzo była związana z nim uczuciowo, że posunęła się do potwierdzania nieprawdy " na zdrowie własnej matki" to tylko świadczy o jej głębokim zaangażowaniu w tamtą relację. Nie ma cudów. Tamto uczucie do gacha nie przeskoczy na Ciebie.

Jak dla mnie, Twoje małżeństwo było skończone zanim się zaczęło.  Co teraz?
Wspólny wyjazd niczego nie zmieni. To co w Was jest teraz, będzie Wam towarzyszyć tam i będzie razem z Wami po powrocie. Pozostaje tylko zwrócić sobie wolność. Może gdzieś... może kiedyś będzie Was stać na stworzenie czegoś nowego, co nie będzie obciążone przeszłością...Pamiętaj jednak, że nie warto robić z siebie kompromisu, bo Jesteś wszystkim, co Masz...

To Twoje życie ACoMiTam91. Ty podejmujesz decyzje... Tu jest tylko forum...

182

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc
ACoMiTam91 napisał/a:

.
Teraz muszę wybrać sensowne miejsce do terapii, bo moją żona raczej nie podejmie się tego zadania.

A ja Ci radzę zrób doktorat smile
I przestań trollować smile

183 Ostatnio edytowany przez Gosia1962 (2018-07-10 21:20:08)

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc

Autorze, ty oczekujesz od niej entuzjazmu w twoja strone.
Ona na razie jest zamknieta. Jej uczucia sa gdzie indziej. Moze jej to przejdzie, moze nie. Skad mamy wiedziec, jesli ona sama tego nie wie?

Ty musisz miec cierpliwosc i czekac, co ona zrobi. Twoja postawe zna, teraz jej ruch na szachownicy.

Czujesz sie zawiedziony tym Forum? myslales, ze tu  otrzymasz recepte na ratunek?
Tego nie da wam nawet terapeuta.


Mysle, ze ty jestes niecierpliwy, a pospiech nic nie da, bo ona jest oszolomiona rozstaniem z fagasem. A ty jej o terapii i ze ma byc rozentuzjazmowana.


Jesli placze to za nim. Jesli jest pogubiona, to z tesknoty.
Ciebie ma, nie musi plakac. Ma cie w jednym paluszku. Czemu mialaby z wojego powodu plakac? ze niby jej przykro? a nie bylo jej przykro klamac ciebie w zywe oczy?

Nie badz naiwny i trzymaj reke na pulsie.


Jesli ja kochasz to zawalcz ten ostatni raz.

Zebys sobie nie robil potem wyrzutow, ze nie zrobiles wszystkiego.

184

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc
starr napisał/a:

ACoMiTam91

To Twoje życie ACoMiTam91. Ty podejmujesz decyzje... Tu jest tylko forum...

Dzięki za ten męski głos. Może jednak warto podjąć tę terapię? Prawdopodobnie pomoże nam zrozumieć samych siebie. Być może będzie też początkiem do naszego nowego związku?
Sugerujesz, że nie warto spróbować?

185 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-07-10 21:16:22)

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc

Starr. nikt nie kazał mu mocniej kochać, chyba nie czytałeś faktycznie uważnie.
Zdrada - a nie jednorazowy skok w bok - ma swoją przyczynę.
Warto ją poszukać, bo czegoś się nauczymy, jeśli nawet będzie porażka, to coś na przyszłość.
Więc nawet jak terapia zakończy się jak przewidujesz, może warto się przekonać.?
I chyba nikt już nie sądzi, że wyjazd cudownie coś uzdrowi.

186 Ostatnio edytowany przez starr (2018-07-10 21:21:52)

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc
ACoMiTam91 napisał/a:
starr napisał/a:

ACoMiTam91

To Twoje życie ACoMiTam91. Ty podejmujesz decyzje... Tu jest tylko forum...

Dzięki za ten męski głos. Może jednak warto podjąć tę terapię? Prawdopodobnie pomoże nam zrozumieć samych siebie. Być może będzie też początkiem do naszego nowego związku?
Sugerujesz, że nie warto spróbować?

Wiem, że terapia jest potrzebna gdy dwie strony jej chcą i się w nią angażują. Jeżeli to ma być tylko na "zaliczenie" to lepiej sobie darować. Lepiej podjąć terapię indywidualną z uporządkowaniem poczucia własnej wartości.
Nowy związek można budować na solidnym fundamencie. Jaki to będzie fundament i jaka terapia. jak gach jest nadal obecny w głowie Twojej JŻ?

187

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc

Wyjazd nie uzdrowi, w zadnym wypadku.

Potraktuj go wypoczynkowo. Grecja to piekne miejsce.
Pogadaj tam z nia, ale nie truj jej dupy i nie namawiaj do intymnosci.

To bylby na  waszym etapie wielki blad.

188

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc

Rozumiem z tym wyjazdem. Ja nie twierdziłem nigdy, że to jest do naprawy. Ona tam chce jechać bardzo, żeby uciec choć na chwilę od rutynowego miejsca i kłopotów.

189 Ostatnio edytowany przez ACoMiTam91 (2018-07-10 21:31:39)

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc
starr napisał/a:
ACoMiTam91 napisał/a:
starr napisał/a:

ACoMiTam91

To Twoje życie ACoMiTam91. Ty podejmujesz decyzje... Tu jest tylko forum...

Dzięki za ten męski głos. Może jednak warto podjąć tę terapię? Prawdopodobnie pomoże nam zrozumieć samych siebie. Być może będzie też początkiem do naszego nowego związku?
Sugerujesz, że nie warto spróbować?

Wiem, że terapia jest potrzebna gdy dwie strony jej chcą i się w nią angażują. Jeżeli to ma być tylko na "zaliczenie" to lepiej sobie darować. Lepiej podjąć terapię indywidualną z uporządkowaniem poczucia własnej wartości.
Nowy związek można budować na solidnym fundamencie. Jaki to będzie fundament i jaka terapia. jak gach jest nadal obecny w głowie Twojej JŻ?

A co jeśli dojdziemy do wniosku, że oboje chcemy tej terapii? Ona na ten moment zgadza się pójść. Niestety podejrzewa, że ma depresję, więc pewnie bez dodatkowej terapii indywidualnej się nie obejdzie. sad
Co więcej, napisała mi dziś, że to nie było tak, że kochała któregoś z nas bardziej. Po prostu przez pewien czas kochała nas obu. Jedna moja koleżanka stwierdziła, że tak czasem jest i kobieta wreszcie wybiera jednego z dwóch.
Rzeczywiście takie sytuacje się zdarzają czy to takie bajdurzenie?
No i jeśli wybiera ostatecznie mnie, to jak sobie poradzić z tą spiralą kłamstw, które mi zaaplikowała?

190

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc

I o to chodzi.
Wyscie sie zagmatwali.
wyjazd tego nie odplacze, ale uspokoi wasze glowy.

daj jej tam tez troche dystansu. Nie laz za nia, nie pytaj co mysli, co czuje i co bedzie.
Obserwuj, usmiechaj sie duzo, podziwiaj Grecje.

Powtarzaj jej, ze ona zna twoj plan.
Teraz ona ma sie okreslic.

Ale to zawieszenie nie moze trwac do usranej smierci. Ona musi to wiedziec.

191 Ostatnio edytowany przez Gosia1962 (2018-07-10 21:40:47)

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc

Spirala klamstw potraktowana byla burzliwoscia uczuc do niego: one byly inne, niz do ciebie.

To pierwsze zakochanie jest inne, wariackie, chore.

Ktos kiedys powiedzial (jakis ''biochemiczny lekarz''), ze gdyby uczucie tego mocnego, pierwszego  zakochania trwalo cale zycie, to by czlowiek umarl. Burza hormonow krazacych po mozgu i ciele by go zabila.
To bylo jak choroba.
Ciebie kochala inaczej- jesli kochala.

Moze miala nadzieje, ze sie jej z nim uda.
Ale koles podkulil ogon i zostal przy zonce i noworodku, bo innego zamiaru moze i nie mial nigdy, o czym ona nie wiedziala.
Teraz jest na lodzie, ale ma ciebie. Smutno jej, bo kocha kolesia, ciebie czy kocha juz nie wie.

Cierpliwosci.

192 Ostatnio edytowany przez starr (2018-07-10 21:46:48)

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc
ACoMiTam91 napisał/a:

/.../

A co jeśli dojdziemy do wniosku, że oboje chcemy tej terapii? Ona na ten moment zgadza się pójść. Niestety podejrzewa, że ma depresję, więc pewnie bez dodatkowej terapii indywidualnej się nie obejdzie. sad
Co więcej, napisała mi dziś, że to nie było tak, że kochała któregoś z nas bardziej. Po prostu przez pewien czas kochała nas obu. Jedna moja koleżanka stwierdziła, że tak czasem jest i kobieta wreszcie wybiera jednego z dwóch.
Rzeczywiście takie sytuacje się zdarzają czy to takie bajdurzenie?
No i jeśli wybiera ostatecznie mnie, to jak sobie poradzić z tą spiralą kłamstw, które mi zaaplikowała?

Napiszę w skrócie: Ty chcesz terapii, a ona się na nią zgadza...
Wnioski wyciągnij sam...
Hint: A nie powinno być na odwrót? Dlatego jestem zdecydowanie sceptyczny do tej terapii

193

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc

Na pytanie o to kochanie nas obu odpowiada:
"Zaczęłam się motać. Raz chciałam to wszystko rzucić, zająć się Tobą, a raz jak po byłam z nim chwile, stwierdzałam, że nie umiem się całkiem odciąć."
Jak to interpretować? Dodaje, że jej cały czas na mnie zależało.

194

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc

Bardzo proszę podejrzliwych o powrót do merytoryki wątku.
Wszyscy, którzy mają wątpliwości co do intencji Autora, mogą je zgłosić poprzez raport do moderacji, zamiast produkować niekończące się strony off topu.
To miejsce na rzeczowe dyskusje, opinie i rady, a nie na uszczypliwe przepychanki, czy złośliwości.
Dziękuję/ IsaBella77

195

Odp: Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc

Autorze, ja z mojej strony koncze literature.
Zycze ci wytrwania i madrych decyzji. I zeby ci sie ulozylo- jakkolwiek bedzie.

Szkoda, ze myslisz, iz nasze porady i mysli przelane na papier sa nic nie warte.
Zadne Forum ani zadna terapia nie dadza ci gotowego rozwiazania. Chyba przeceniasz moc terapii i sens takiego Forum.


Wszystkim innym doktorom zycze pokory i wiecej wiary w milosc i przetrwanie zwiazkow. I mniej radykalnych porad.
Ja nie bede sie tu rozpisywac na temat mojego wyksztalcenia, zrobiliscie to juz za mnie z nawiazka.
Ale tez swoje wiem i tez mam pare literek w tytule przed nazwiskiem. Mam doswiadczenie w pracy z ludzmi i ich problemami.

Nie wszystko zloto, co sie swieci, i nie wszystko, co bardzo smierdzi musi byc zaraz lajnem.

Innymi slowy: myslenie czarne (natychmiastowe rozstanie)-biale wyrzadza wiele szkod.


Jest jeszcze cos pomiedzy:

rozmowy
terapie
cierpliwe odczekanie,
czas...chociaz troche czasu, ktory potrafi prawie sam z siebie przyniesc rozwiazanie dylematu.
pozdrawiam i milego urlopu w Portugalii :-)

Posty [ 131 do 195 z 531 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Tragedia w pięciu aktach. Prośba o pomoc

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024