Lady Siggy napisał/a:Z tym co zrobiła żona Autora, a czego nie zrobiła należało by się wypowiedzieć po poznaniu jej wersji wydarzeń. A my mamy tu tylko jedną.
W kwestii obiadów również przesadzasz, bo cały czas pracowała i to wcale nie jest obowiązek kobiety stać przy garach.
O to dokładnie mi chodziło. Ja też gotowałam/gotuję dużo częściej, ale nie wyobrażam sobie takiego podziału obowiązków, kiedy obie osoby pracują, w tym jedna z domu. Sam autor napisał, że żona wracała z pracy, po treningu, gotowała im obiad i padała ze zmęczenia, do tego ona robiła zakupy i sprzątała.
I nie tyle, że wypominam mu masturbacje itd., ale jestem w stanie zrozumieć, jak irytujące tu musiało być dla kobiety, kiedy ona wszystko dokoła ogarnia, wydając przy tym swoją pensję, podczas gdy on siedział w tym swoim pokoju całymi dniami przyklejony do monitora (to jego słowa) i dla rozrywki uprawiał seks z innymi (w tym z jakąś znajomą ze studiów).
Ja się wcale nie dziwię, że ona zaczęła mu to wypominać. My kobiety często mamy tak, że chcemy dogadzać swojemu mężczyźnie, robimy to z miłości, chęci dbania, czasem wykazania się, ale po czasie to zaczyna przeszkadzać i irytować. Bo facet zwyczajnie się rozleniwia.
Żeby nie było ja wcale nie uważam, że pójście w romans to było rozwiązanie, absolutnie nie. Jednak w tym związku zabrakło komunikacji, szczerej rozmowy, bieżącego rozwiązywania problemów. Dlatego on uciekał w wirtualny świat, by zaspakajać tam swoje potrzeby, braki... a ona znalazła "przyjaciela" w pracy z którym mogła porozmawiać, który ją rozumiał itd. To, że autor nie zdradził fizycznie, dla mnie niewiele znaczy, bo o ile na oglądanie anonimowego porno przymknęłabym oko, tak już miętę do koleżanki czy cyberseks ze znajomą ze studiów, traktowałabym jak równorzędną zdradę.
Dla mnie oboje siebie zdradzili. "Problem" w tym, że żona się zaangażowała emocjonalnie, ale tak już bywa, że kobiety szybciej się angażują.
Dlatego nie przemawia do mnie bagatelizowanie 'przewinień' Autora w stosunku do zachowań jego żony. Oboje nawalili. Niemniej jednak, żona, na co zwracał uwagę sam Autor, przez wiele lat bardzo się starała, znosiła wszystko, wybaczała, dbała... aż w końcu i u niej coś pękło. Mam ponadto wrażenie, że oboje są bardzo daleko emocjonalnie i tak naprawdę nie znają siebie w tej kwestii, swoich potrzeb, bo komunikacja między nimi od dawna szwankuje. On oczekiwał od niej tego co sam zrobił, przyznania i określenia TAK lub NIE, u niej jednak to tak nie działa, bo kobieta się zaangażowała w romans i nie wie jak sobie z tym poradzić, do tego te konserwatywne środowisko, oczekiwania rodziny itd.
I tak, uważam, że oboje siebie już od dawna nie kochają, żyli sobie w takim wypracowanym przez lata kieracie. Był już czas na ślub to go wzięli bo co ludzie powiedzą. I teraz zagwozdka co z tym facetem zrobić? Brać rozwód kilka msc po ślubie? Czy dalej tworzyć fikcyjny związek na potrzeby otoczenia? W końcu jej siostra ma już drugie dziecko i tak ma być u nich (to też słowa Autora).
Teraz też oboje nie mają dokąd odejść, bo Autora "grzeszki" były tylko wirtualne, a kochanek żony zdecydował zostać z rodziną. Zatem trzeba jakoś reanimować trupa. Choćby dla pozorów. Autor tak łatwo wybaczył bo to mu bardziej na rękę, w końcu to ona wszystko ogarniała. Inaczej musiałby sam zakasać rękawy, a też wątpliwe, czy znalazłby szybko taką, która na taki podział ról by się godziła.
I jeszcze co do tego samochodu.. faceci często chcą kobietę nauczyć jeździć, by potem mogła sama różne sprawy załatwiać, bez ich zaangażowania. Zakupy i inne rzeczy. Nie powiem, autor się super ustawił. Ale jego żonie, nawet jak wrócą do siebie, może już to nie odpowiadać, co wtedy? Oboje zaczną sobie skakać do gardeł i wypominać różne rzeczy? Czy żona w ramach zadośćuczynienia będzie musiała jeszcze bardziej się wykazywać, niż przed jej romansem? No bo przecież ona zdradziła fizycznie a on nie... Choć dla mnie ten cyberseks z koleżanką którą znał jest tym samym...
Nie widzę tego kompletnie. Szczególnie, że jak nawet wrócą do siebie, to pewnie zaraz będzie presja na dziecko a wtedy już pozamiatane. Dziewczyna się wkopie totalnie. Autor też, tyle że pewnie jemu będzie wystarczało, że będzie o dom dbała jak dotąd, do tego zajmie jeszcze dzieckiem... a on dalej przy swoim komputerze będzie siedział...