czy trafiłam na faceta pasożyta ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » czy trafiłam na faceta pasożyta ?

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 76 z 77 ]

39

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?
ania.now7 napisał/a:

Uleshe hmmm no masz rację nie wiem może liczę na to że jesli kocha to się jakoś otrząśnie ...właśnie to mnie wstrzymuje przed zerwaniem że może nie robi tego świadomie z czystym wyrachowaniem ale z drugiej strony czy to możliwe żeby facet 40 lat była taki mało domyślny ?? Aż wierzyć mi się nie chce

Ma 40 lat. Jest mu wygodnie. Po prostu.
Jak się dusisz, to odejdź...

Zobacz podobne tematy :

40

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

hmmm no bardzo mi dajecie do myślenia , strasznie ciężko mi tak przedstawić sprawę z tym dorzucaniem się do rachunków z tego względu że nie mieszkamy razem a takie pomieszkiwanie to  fakt zbiera się z tego z pól miesiąca ale to jest tak wyrywkowo tu dzień tu dwa tu za chwile wcale ...dlatego myślałam żeby chociaz takie drobne gesty bo wiem że ma ten kredyt i ten dług mi też oddaje plus alimenty....nie wie ile ja zarabiam nie nie o tym nigdy z nim nie rozmawiam no ale jestem na swoim i u siebie więc ma świadomość że jest tego zdecydowanie więcej niż u niego aczkolwiek racja to nie powinno go obchodzić tylko to że jednak tu przebywa...jemu pasztet by nie przeszkadzał smile on to tak okazuje że niczego nie chce i nie oczekuje no ale jednak korzysta...to może być taka bardzo wyrachowana postawa i właśnie dlatego teraz czekam jak się zachowa i jak bedzie się zachowywał przez najbliższe dni . Nie to nie jest kwestia duszenia się w tym związku bo poza tym jednym  zachowuje się ok i ciężko mi tak skreślić te 3 lata ...ja po prostu nie chce być znowu oszukiwana , mogę wszystko zrozumieć że jest nauczony z domu takiej wygody że ma taką postawę że na cudze nie będzie wykładał bo mnie stać żeby wykładać na siebie i na swoje dzieci on ma po prostu mieć gest i poczucie rewanżu za siebie i tego nie mogę rozgryźć do końca.....w każdym razie teraz po tej ostatniej rozmowie czekam jak się zachowa.....jeśli nic sie nie zmieni to chyba dam sobie spokój a jeśli potwierdzą się Wasze opinie i moje obawy to dam sobie spokój w trybie natychmiastowym ech....

41

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

hmmm no bardzo mi dajecie do myślenia , strasznie ciężko mi tak przedstawić sprawę z tym dorzucaniem się do rachunków z tego względu że nie mieszkamy razem a takie pomieszkiwanie to  fakt zbiera się z tego z pól miesiąca ale to jest tak wyrywkowo tu dzień tu dwa tu za chwile wcale ...dlatego myślałam żeby chociaz takie drobne gesty bo wiem że ma ten kredyt i ten dług mi też oddaje plus alimenty....nie wie ile ja zarabiam nie nie o tym nigdy z nim nie rozmawiam no ale jestem na swoim i u siebie więc ma świadomość że jest tego zdecydowanie więcej niż u niego aczkolwiek racja to nie powinno go obchodzić tylko to że jednak tu przebywa...jemu pasztet by nie przeszkadzał smile on to tak okazuje że niczego nie chce i nie oczekuje no ale jednak korzysta...to może być taka bardzo wyrachowana postawa i właśnie dlatego teraz czekam jak się zachowa i jak bedzie się zachowywał przez najbliższe dni . Nie to nie jest kwestia duszenia się w tym związku bo poza tym jednym  zachowuje się ok i ciężko mi tak skreślić te 3 lata ...ja po prostu nie chce być znowu oszukiwana , mogę wszystko zrozumieć że jest nauczony z domu takiej wygody że ma taką postawę że na cudze nie będzie wykładał bo mnie stać żeby wykładać na siebie i na swoje dzieci on ma po prostu mieć gest i poczucie rewanżu za siebie i tego nie mogę rozgryźć do końca.....w każdym razie teraz po tej ostatniej rozmowie czekam jak się zachowa.....jeśli nic sie nie zmieni to chyba dam sobie spokój a jeśli potwierdzą się Wasze opinie i moje obawy to dam sobie spokój w trybie natychmiastowym ech....

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?
ania.now7 napisał/a:

...dlatego myślałam żeby chociaz takie drobne gesty bo wiem że ma ten kredyt i ten dług mi też oddaje plus alimenty........

Facet co miesiąc oddaje ze swojej wypłaty ok. 3 tysi, więc jest w komfortowej sytuacji. Rozumiem dlaczego mieszka u matki, bo gdyby miał jeszcze płacić za wynajem i rachunki nie miałby nic. Owszem, wino, kwiaty, czy te ciastka do kawy nie kosztują wiele, ale zastanów się czy jego faktycznie na to stać. Oprócz tych w/w wydatków, musi mieć na dojazdy do pracy, jedzenie i ubranie.
Ty nie masz takich zobowiązań, więc trudni jest Ci to wszystko zrozumieć. Ty masz całą wypłatę dla siebie i z tego prowadzisz dom.
Nie staję po żadnej ze stron, ale może zastanów się na spokojnie, czy związek z człowiekiem, który będzie miał te zobowiązania przez długi czas, Cię satysfakcjonuje. Może jemu też nie jest z tym dobrze, ale nie mówi Ci o tym. Skoro Ty milczysz, on może pomyśleć że Tobie to odpowiada.
Ja bym na spokojnie z nim porozmawiała. Coś w stylu:  Jak sobie wyobrażasz przyszłość, wiem, że masz zobowiązania i na pewno ciężko Ci. Ja, mimo iż nie mam długów, też mam czasem trudności związane z wyżywieniem naszej ( 4, 5? nie wiem ile Was tam w sumie jest, razem z Twoją rodziną i jego) i zapewnianiem atrakcji. itp.

Kobieta jest organizmem ultradoskonałym.
Potrafi się regenerować po ekstremalnie ciężkich doświadczeniach.
Przetrwa wszystko.

43

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

...tak więc minął kolejny rok...przeczytałam wszystko od początku i w zasadzie nic sie nie zmieniło zupełnie jakbym wczoraj to pisała...wszyscy mieliście rację , tak, coś się troszkę zmieniło , coś tam zaczął dawać od siebie typu kino kawa czy obiad na mieście jak już doszło do tego wyjścia , trochę zaczął mi pomagać w cięższych pracach w domu ale....stopniowo zaczeło to delikatnie zanikać aż nawet nie zauważyłam kiedy a on znowu u mnie w tygodniu, szoku doznałam kiedy ostatnio po kolejnym drinku nagle wypalił że w zasadzie nie ma sensu żeby on sobie coś wynajął bo praktycznie cały miesiąc jest u mnie...te słowa podziałały na mnie jak jakieś uderzenie młotkiem w głowę....ale ponieważ właśnie wyjeżdżaliśmy na weekend to postanowiłam dać mu tą ostatnią szansę , że może tam usłyszę jakąs oficjalną propozycję wspólnego zycia a co za tym idzie wspólnego budżetu...nie doczekałam się co pewnie wcale już nikogo tutaj nie dziwi.....tak tym razem powiedziałam wprost co mi sie nie podoba że to chyba nie jest normalne żeby facet pomieszkiwał sobie u kobiety tak bez zobowiązań , że nie przypominam sobie rozmowy na temat wspólnego zamieszkania a mam gościa z pobytem na stałe...ogólnie padło wiele słów goryczy ( dodam że jego sytuacja finansowa znacznie się zmieniła owszem spłaca jeszcze kredyt ale zarabia bardzo dobrze , nadal mieszka u mamy i nadal nie daje tam zbyt wiele na życie ...no bo przecież praktycznie go tam nie ma...) myślałam , że odkłada na jakiś start że ma jakies plany co do nas a tu nagle on zapragnął obkupić się w nowe ciuchy hmm mówię sobie ok fajnie no przeciez skoro dobrze teraz zarabia to niech sobie kupi trochę ciuchów to nic takiego przecież...a on nagle pokazuje mi zegarek że sobie kupił za ponad tysiąc gdzie mi jest winny ponad tysiąc za ferie zimowe , które ja opłaciłam za nas i nasze dzieci , również za jego córkę......a na koniec usłyszałam właśnie tą jego refleksje o tym jak to nie ma sensu wynajmowac czegoś swojego skoro dobre 3 tyg w miesiącu jest u mnie......tak więc po tym jak mu wprost wreszcie powiedziałam to usłyszałam w odpowiedzi że on stracił do mnie zaufanie że jak ja moge mu tak mówic że to nie prawda że to ja go zapraszałam do siebie....i że w takim razie już nie bedzie u mnie spał....nie wiem czy faktycznie można korzystac 4 lata z zaproszenia i nie poczuwać się do niczego ?widocznie można...nie wiem gdzie chciał się ze mną spotykać? u mamy ? nie wiem czy 20 dni w miesiącu to tylko spanie? ....na chwilę obecną nie mam ochoty z nim ani się widzieć ani rozmawiać , on natomiast nie pozwala się odprawić i  zamiast wyjść jakoś naprzeci tej sytuacji to zgodził się widywac ze mną tylko w weekendy....czyli chyba dobrze zrozumiałam że to jednak jest pasożyt ? i nic nie ma do zaoferowania od siebie jak tylko być przyssanym chociaż w weekendy jak już nie można inaczej ????? wiem jestem głupia i naiwna...wiem...

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

No to nie czekaj kolejnego roku, tylko zakończ ten związek.
Nie wiesz jak? Podlicz swoje koszty z ostatniego roku i podsumuj w ilu z nich partycypował. Jak zobaczysz określoną kwotę, powinno Ci wystarczyć energii na powiedzenie mu, że to koniec.

Kobieta jest organizmem ultradoskonałym.
Potrafi się regenerować po ekstremalnie ciężkich doświadczeniach.
Przetrwa wszystko.

45

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

Bo oficjalnie cały czas nazywa się to luźnym związkiem....czyli on odwiedza - ja goszczę....jeszcze nie zakończyłam tylko ograniczyłam gościnę do weekendów a już rozpętała się burza...siostra jego odezwała się do mnie dlaczego on jest w domu a nie u mnie , że przecież każdy wolny dzień zawsze był u mnie i było ok a na moją odpowiedź że ten związek się już nie rozwija i facet nie jest zainteresowany pogłębianiem relacji , że ja już nie chcę stałego gościa bo też płacę rachunki , usłyszałam że on nie może się zadeklarować w żaden sposób bo przeciez on nie ma sowojego mieszkania więc nie może mi zaproponowac  mieszkania ze mną ....czyli jak dobrze zrozumiałam  mieszkać gościnnie u mnie może bez zobowiązań natomiast porozmawiać ze mną o tym i zaproponować coś od siebie już nie może ...czyli wychodzi na to że to ja jestem materialistką , która facetowi nagle przestała pozwalać u niej pomieszkiwać...

46

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?
ania.now7 napisał/a:

Bo oficjalnie cały czas nazywa się to luźnym związkiem....czyli on odwiedza - ja goszczę....jeszcze nie zakończyłam tylko ograniczyłam gościnę do weekendów a już rozpętała się burza...siostra jego odezwała się do mnie dlaczego on jest w domu a nie u mnie , że przecież każdy wolny dzień zawsze był u mnie i było ok a na moją odpowiedź że ten związek się już nie rozwija i facet nie jest zainteresowany pogłębianiem relacji , że ja już nie chcę stałego gościa bo też płacę rachunki , usłyszałam że on nie może się zadeklarować w żaden sposób bo przeciez on nie ma sowojego mieszkania więc nie może mi zaproponowac  mieszkania ze mną ....czyli jak dobrze zrozumiałam  mieszkać gościnnie u mnie może bez zobowiązań natomiast porozmawiać ze mną o tym i zaproponować coś od siebie już nie może ...czyli wychodzi na to że to ja jestem materialistką , która facetowi nagle przestała pozwalać u niej pomieszkiwać...


Przekaz siostry ja chyba troszkę inaczej zrozumiałam. Ona wytłumaczyła ci, że jemu, no jakby to powiedzuec, nie wypada zaproponować tobie mieszkania u ciebie, bo to twoje mieszkanie, a nie jego, że on nie może rozporządzać twoja własnością.
Czyli wygląda to tak, jakby on czekał aż ty zaprosisz go do swojego życia, waszego życia w twoim mieszkaniu.

47

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

Mam wrażenie, że obawiasz się tego określenia "materialistka"...

Zupełnie niesłusznie. Ono jest najczęsciej używane, przez panów, którzy groszem nie śmierdzą, mieszkania niet, auta niet, mieszkają u mamusi, prezentu nie kupią, a jak się już od wielkiego dzwona zdarzy, że kawę postawią, to im się wydaje, że coś im się z tego tytułu należy (zwłaszcza na pierwszej randce), albo boją się, że jak zobaczyłaś ten majątek który wydali na tę kawę, to z wrażenia zemdlejesz i będziesz lecieć na te dwie dychy majątku - czyli niemal jak ten Twój - który albo jest wyrachowanym pasożytem, albo zwykłym życiowym nieogarem.

Tak, że niech sobie mówi, co kto chce, a Ty się pozbądź pasożyta.

48

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

Teraz wyliczył mi dokładnie , że jest u mnie średnio 10 dni w miesiącu w związku z czym strasznie go obrażam ale on mnie tak kocha że chce być ze mną i zrobi co mu każę....mam mu kazać się poczuwać do rewanżu ? Mam wrażenie , że teraz jak już poczuł ,że jestem zmęczona i mam dość to powiedziałby wszystko żeby tylko wszystko wróciło do normy " powiedz mi co mam zrobić " " mam się oświadczyć? " " mam wypłatę oddawać"....mam dać mu znać kiedy będę chciała go widzieć żeby porozmawiać...nie mam jakoś ochoty go widzieć ani ochoty na rozmowę , jest mi przykro , że musiało dojśc do takiej sytuacji , że w tej wielkiej miłości do mnie sam nie wpadł na to , że trzeba mieć jakieś gesty cokolwiek, żeby kpokazać tej kobiecie chociaż szacunek...nie wiem czy dobrze myślę ale tak się czuję jakby nie miał dla mnie szacunku jakby tak miało być i właśnie tak jak mówi Cat Lady , żebym mdlała z zachwytu że postawił kino raz na kwartał...a z tą siostrą to faktycznie tak może być tylko że ja nie chce z nim mieszkać na stałe bo aż się boje pomyśleć jak wymagania by mu wzrosły ...

49 Ostatnio edytowany przez ulle (2019-04-03 08:57:00)

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

Skoro nie chcesz z nim zamieszkać, to ciągnąc dalej tę znajomość sama siebie wpedzisz w błędne koło.
Przecież ten facet nie ma klasy i nie miał jej od początku.
Co ci przyjdzie z tego, że nawet coś tam na nim wymusisz? Zero satysfakcji.
A poza tym non stop będziesz  miała z nim takie problemy, bo w życiu nie uwierze w to, że porozmawiasz z nim konkretnie i on jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zmieni się nie do poznania.
Jeśli jego niekumatosc wynika z braku klasy, to przecież nigdy nie sprosta twoim wymaganiom, bo nie będzie wiedział, co ma kupować, jak często i w jakiej cenie, żeby ciebie zadowolić.
Albo klasę się ma i pewne rzeczy po prostu się wie i wyczuwa, albo się jej nie ma i wychodzi na burasa.
Jeśli natomiast jego niekumatosc wynika z cwaniactwa, żeby tanio sobie żyć na czyjś koszt, to wiadomo, że będzie kombinował, ty będziesz to widziała i rzecz nie będzie miała końca. Przecież nie będziesz co chwilę przeprowadzała z nim krępujących rozmów.
Błędne koło.
To co opisałaś rzeczywiście wygląda na jawne wykorzystywanie cię, ale ciezko jest stwierdzić czy on robi to z rozmysłem, czy po prostu taki jest.
Ten związek nie ma więc przyszłości, ty masz urazy do tego faceta i on jako taki ani nie jest dla ciebie autorytetem, ani tym bardziej nie budzi twojego szacunku.
I trudno ci się dziwić.
Wytrzymalas z nim bardzo długo, bo większość kobiet dawno pogonilaby takiego faceta.
Jesteś więc prawdziwa siłaczka.

50

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?
ulle napisał/a:

Jesteś więc prawdziwa siłaczka.

Owszem, siłaczka, do tego niema.
Ania, tę sytuację zawdzięczasz swoim brakom asertywności i nieumiejętności w komunikowaniu się.
Jeszcze rok temu otrzymałaś rady, żeby jasno wyłożyć panu z czym masz problem. Jeśli chciałaś kontynuować ten związek wiedząc, że on ma niskie dochody i brak własnego mieszkania, to tylko Ty mogłaś zaproponować mu wspólne zamieszkanie w swoim domu, jednocześnie ustalając jego udział w kosztach utrzymania, zamieszkania oraz udział w codziennych czynnościach.
Nie zrobiłaś tego jednak i przez kolejny rok pozwoliłaś się wykorzystywać. Już rok temu mogłaś spowodować, żeby on się zdeklarował, lub wycofał, gdyby dotarło do niego, że za darmo nie ma. Ewentualnie Ty zdecydowałabyś, czy pasuje Ci taki luźny związek "na dochodzenie", jednak z konkretnym wkładem stałego gościa, o czym należało mu powiedzieć wprost.
Tymczasem pan do tej pory wchodzi "bocznymi drzwiami", oszczędzając na kosztach utrzymania, celowo, czy też z powodu braku wyobraźni.
Ktoś słusznie napisał Ci, że on drenuje Twój budżet, więc sama doskonale wiesz ile miesięcznie dokładasz do niego dopłacając do mediów i wyżywienia, a koszty wzrosłyby jeszcze, gdyby zamieszkał na stałe.
Nie wierzę, żeby on nie zdawał sobie sprawy z tego, że ponosisz dodatkowe koszty, podobnie jak jego rodzina. Korzysta, bo widocznie do tej pory nikt go oficjalnie nie postawił pod ścianą, więc udaje, że nie ma problemu.
Wiadomość od jego siostry ja także odebrałabym jako lęk przed powrotem marnotrawnego i chęci utrzymania status quo, czyli przerzucenia problemów na Twoje barki.
Widzę, że do tej pory nie podjęłaś konkretnej decyzji, skoro mimo wszystko chcesz spotykać się z nim w weekendy. Jednak, moim zdaniem, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby z nim porozmawiać i wyłożyć wszystkie swoje racje i pomysły, jeśli nie masz w planach ostatecznego rozstania.
Właściwie, nie masz nic do stracenia.

51

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

Moim zdaniem za długo czekałaś. Zmiany, jakie zaszły w Tobie, w okresie, kiedy dusiłaś w sobie tę złość, są nieodwracalne.
Oczywiście możesz się poświęcić, ale czy warto?

52 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-04-04 05:05:29)

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

"czy trafiłam na faceta pasożyta ?" ciekawie sformułowane pytanie bo odpowiedź pewnie względna:) z tą materialistką to jest niesprawiedliwe, sprawdziłem definicje i są różne, np. "kierowanie się w życiu względami materialnymi" i tego trudno uniknąć bo żyjemy w świecie fizycznym a gospodarka jest oparta na pieniądzu. Była też definicja związana z kierowaniem się korzyściami materialnymi lub czerpania przyjemności z nabywania dóbr, i tutaj już mamy niezgodność. W opisanej sytuacji autorce nie chodzi o korzyści (czyli wartość dodana w porównaniu do życia samodzielnego) tylko o choćby częściowy udział w kosztach oraz pracach związanych z mieszkaniem, takie oczekiwanie wydaje się naturalne, niespełnienie tego przez partnera powoduje pogorszenie stanu psychicznego autorki. Nie musi nawet chodzić o to że nie wystarcza jej pieniędzy, czy że nie ma czasu na samodzielne wykonanie prac, wystarczy doświadczane poczucie braku szacunku, empatii ze strony partnera. Powstaje pytanie czy on nadal chciałby z nią być, gdyby nie te darmowe korzyści jak możliwość pobytu czy jedzenia. Tym samym moglibyśmy się zastanawiać, czy materializm nie cechuje raczej osoby którą opisano.

Pojawił się wątek jego mieszkania z rodzicami i tu muszę przyjąć przeciwny punkt widzenia, też jestem częstym gościem u mamy, i to jej pomaga gdy po późnym powrocie nie musi gotować albo wykonywać innych prac domowych. Równowaga na pewno jest istotna i czas poświęcany dla partnerki nie powinien być zbyt mały, ale całkowita rezygnacja z życia rodzinnego nie dla wszystkich będzie możliwa. Najlepiej byłoby znać takie uwarunkowania na początku znajomości żeby później nie było długotrwałych nieporozumień.

finansowanie tylko jednorazowych wyjść jak kino, to bardziej przypomina gimnazjalne albo licealne związki, gdzie nie mieszka się razem i nie ma wspólnych zobowiązań. 4-letnie korzystanie z efektów Twojej pracy, i wprowadzenie tych niewielkich zmian dopiero po Twoim wyrażeniu swojego samopoczucia, wydaje się przemyślanym działaniem, bo nie jestem w stanie sobie wyobrazić żeby nie wpaść na taki pomysł. Również miałbym opory przed rozpoczynaniem bardziej poważnego związku z deklaracjami, bo nie wiedziałbym czy długoterminowo podołam wynikającym z tego zobowiązaniom, ale usprawiedliwianie w taki sposób przebywania przez 4 lata na jakichś zasadach "gościa" czyli same prawa bez obowiązków, budzi we mnie tylko takie same uczucia jak u autorki i innych odpowiadających użytkowników, czułbym się źle gdyby miało tak być choćby przez 1 dzień. Siostra załatwiająca sprawy dorosłego mężczyzny to wygląda dziwnie. Ubrania i zegarek zwłaszcza w takiej cenie, gdy on ma zobowiązanie którego jest świadomy (kwota pożyczona na wczasy) to również działanie mogące powodować złe samopoczucie autorki, u niego jakby brakuje empatii albo robi tak specjalnie. Pytanie czy ma oddawać wypłatę to jakby podanie skrajnej opcji i czekanie na zaprzeczenie, może liczy że wzbudzi jakieś emocje np. litości

"Poznacie ich po ich owocach":D

53

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

Tak dokładnie o to mi chodzi , że ja to odbieram jako brak szacunku dla mnie i myslę , że wygodnie mu tak było korzystać z " zaproszenia" bo wychodził z założenia że ja mam , że nie muszę liczyć od pierwszego do pierwszego ale przecież to nie powinno go interesować ...tak mi się wydaje a siostra smile odzywa się dlatego , że to ona mieszka z ich matką oraz ze swoją córką więc ona wprost mówi , że on powinien sobie coś wynająć więc cieszy się , że przynajmniej jest u mnie....dobre i to dla niej...

w każdym razie ja chyba naprawdę mam jakiś problem z asertywnością bo po ostatnich Waszych radach oczywiście mówiłam ale nie wprost bez ogródek tylko bardziej subtelnie bo wydawało mi się to takie oczywiste i jasne , że każdy by to zrozumiał...i coś tam zrozumiał bo zaczął bardziej pomagać i nawet miał przebłyski żeby częściej zapłacic za ten obiad w restauracji tylko , że ostatnio zaczęło to zanikać a ja jak taka uśpiona nagle się obudziłam jak on sobie powiedział o tym najmie , że bez sensu bo i tak stale jest u mnie jak tylko z pracy zjedzie (bo on pracuje na wyjeździe i jest na miejscu pół miesiąca średnio a drugie pół w pracy)... jakoś nadal nie miałam ochoty na rozmowę bo czytam Wasze rady a też bałam się , że może jednak ze mną coś jest nie tak....nie mam żadnych doświadczeń bo ja całe życie tylko męża miałam a teraz wszystko inaczej wygląda ale on jednak nie wytrzymał i przyjechał na rozmowę...no to teraz już wygarnęłam mu wprost chociaż naprawdę tak mi wstyd było , czułam się zażenowana , że musze to mówić .... zapytałam go tylko że skoro u mnie wyliczył ,że był tylko...10 dni to ile był u siebie...to tylko odpowiedział , że mniej...no właśnie , mniej ...a jednak tam daje na życie i tam płaci rachunki...i ja musiałam mu to powiedzieć ? to jest naprawdę żenujące ...no to wyliczyłam mu że te tylko 10 dni w miesiącu daje 120 dni rocznie czyli 4 miesiące w roku....no to skoro to "tylko" 4 miesiące w roku to czy chciałby te 4 miesiące pracować za darmo no bo przeciez rok ma 12 miesięcy więc 4 to prawie nic....nie wiedział co powiedzieć i tylko pod nosem powiedział , że nie , nie chciałby ...ogólnie właśnie stwierdziłam , że już nic nie mam do stracenia więc wszystko już powiedziałam wprost co mnie drażni i z czym się źle czuje ale cóż skoro ktoś nie rozumie albo udaje, że nie rozumie subtelnych uwag....minę miał zmieszaną, był pewien , że mówię to wszystko po to żeby wreszcie zaproponować mu wspólne zamieszkanie ale odmówiłam bo tak jak już wcześniej mówiłam mam obawy a poza tym nawet teraz nie wiem czy wywiąże się z obietnic ale powiedziałam mu , że ja już nie będę tego tematu poruszała ani przypominała tylko po prostu bez kłótni rozstaniemy się żeby była jasność...minę miał zaskoczoną, śmieszne że liczył na taka gościnę na wieki wieków w każdym razie stanęło na tym , że dokłada się do rachunków w 1/4 czyli za siebie oraz , że kiedy będzie u mnie weekendował czy urlopował to wtedy on robi zakupy ....uhmu ciekawe kiedy zacznie mu się krzywda dziać bo niby zgodził sie na wszystko co ja zaproponuje ale jednocześnie widziałam , że był rozczarowany , że wspólnego mieszkania nie będzie ( weekendowe bo wtedy jest dłużej niż ten jeden dzień bo tak też wlatuje pomiędzy kolejnymi wyjazdami więc w sumie zbiera się tego z pół miesiąca) więc w te pojedyncze dni mogę go gościć i jestem nadal wolna bez jego pensji bez zobowiązań i obowiązków względem córki , którą ma z pierwszego małżeństwa ....nie wiem czy to jest wyrachowanie z mojej strony ale ja się po prostu boję wpuścić go do swojego życia tak w pełni....satysfakcja żadna bo nic nie wyszło od niego...

54 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-04-04 15:06:29)

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

jeśli siostra może mieszkać z dzieckiem, to on też;) rozumiem że to może być dla Ciebie niekomfortowe, brak asertywności jeszcze bardziej utrudnia takie rozmowy, ale to Ty masz tutaj rację. Wiem że takie wymuszone to mała satysfakcja, znacznie lepiej byłoby gdyby sam zrozumiał powody Twojego samopoczucia i tego że zaczynasz ten temat:( ma rację że wynajem nie ma sensu, ale ktoś decyduje się na korzystanie z czyjegoś mieszkania, to raczej oczywisty wydaje się współudział w obowiązkach (niektórzy nazywają to pomocą a sądzę że to błędne słowo) i masz rację że rozpoczęcie wspólnego mieszkania i poważnego związku w tym przypadku może powodować takie obawy o jakich piszesz, zwłaszcza dotyczące przyszłości.

"Poznacie ich po ich owocach":D

55

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

Teraz on jest w pracy , póżniej ja wyjeżdżam więc jest ten czas na przemyślenia ale nie jestem pewna czy to się uda, owszem szczera rozmowa była tzn szczera z mojej strony bo wiadomo, że on nie przyzna się , że robił tak celowo a trudno uwierzyć żeby tak nie było ...no cóż ale myslę , że teraz czas zweryfikuje prawdę i to jak sądzę najbliższy czas może jakieś pół roku max ...ja póki co już nie patrzę na niego czy go stać czy nie tylko planuje sobie urlop ze swoimi dziećmi tam gdzie ja mam ochotę pojechać w końcu robię to za swoje , nie rozczulam się już nad nim ,gorycz pozostaje...

56

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

świetnie;) dobre rozwiązanie, skoncentrować się na sobie i nie martwić już jego zachowaniem, na pewno go stać jeśli ma dobrą pracę i kupował takie drogie ubrania i zegarki, może kiedyś się zmieni, a jeśli nie, to też jest dobrze:)

"Poznacie ich po ich owocach":D

57

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

Myślę ,że go stać ale cokolwiek bym nie zaproponowała to jego odpowiedź jest zawsz jedna..." ja wypadam z tego tematu, mnie nie stać " tak więc wakacje planuję sama spędzić z dziećmi w pięknym ciepłym miejscu w Europie bo tym razem pożyczki nie będzie smile mam nauczkę po zegarku o wartości ferii zimowych...

58

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?
ania.now7 napisał/a:

Proszę o Wasze opinie bo już sama nie jestem pewna ale różne sygnały zaczynają do mnie docierać i zaczynam sie zastanawiać czy przypadkiem nie jestem wykorzystywana finansowo przez faceta....jestem po rozwodzie mam dwójkę  dzieci on też jest po rozwodzie i ma jedno dziecko. Ja jestem całkowicie niezależna finansowo pracuje sama na siebie mam swój dom i mieszkam z matką on natomiast po rozwodzie można powiedziec został z niczym i wrócił do swojej matki na ciasne mieszkanko gdzie jeszcze mieszka jego siostra z córką . Mogę śmiało powiedzieć że między nami jest przepaść jeśli chodzi o stan majątkowy ale dla mnie nie miało to znaczenia bo ja chciałam tylko uczciwego faceta dla którego ja będę najważniejsza. Jesteśmy ze sobą 3 lata ale nie mieszkamy razem bo ja tego nie zaproponowałam a on milczy w tym temacie ale do sedna....na początku powiedział mi że spłaca kredyt i bardzo mało zarabia wiec niczego nie oczekiwałam zawsze płaciłam za siebie . Pożyczyłam mu pieniądze żeby mógł podnieść sobie kwalifikacje zmienic prace i zarabiac więcej i tak sie stało teraz ma nową prace zarabia dużo, pieniądze oddaje mi w ratach co miesiąc i za drobne wyjścia typu kino kawa czy kolacja płaci on ale oczywiście to są sporadyczne wyjścia raz na parę miesięcy natomiast on można chyba powiedzieć że pomieszkuje w zasadzie u mnie bo kiedy wraca z pracy to wraca do mnie i jest u mnie ok 2 dni po czym jedzie do pracy i tak wychodzi z weekendami że praktycznie pół miesiąca przebywa u mnie i teraz nie wiem jak mam na to patrzeć ? Ten stan rzeczy jest od roku od kiedy ma nową pracę wcześniej też bywał ale teraz to już zrobiło się takie jakbyśmy byli małżeństwem gdzie mąż po pracy wraca do domu tylko że jednak nie jesteśmy tym małżeństwem i nie dokłada mi sie do budżetu domowego i nie wiem czy nie powinnam na to tak patrzeć bo stać mnie na więcej ? czy jednak facet powinien sie poczuwać chociaż na kilogram truskawek albo pączki do kawy nie wiem ale cokolwiek jakieś drobne gesty ? Nas jest trzech ja i moje dzieci a on jeden i nie wiem czy on tak na to patrzy? Ale czy to nie jest dziwne że niby mam tego faceta ale tak naprawdę to mam takiego stałego gościa w domu ? Czy to nie jest mało ambitne że z domu rodzinnego też jakos sie nie wyprowadza i nie stara być na swoim ? czy to nie jest tak że żyje sobie w połowie na koszt matki a w połowie na mój ? To nie jest chłopiec tylko facet 40 lat...na kwestie zamieszkania samemu mówi że po co skoro go praktycznie w domu nie ma a jak jest to i tak częściej u mnie niż u siebie hmmmmm no właśnie u mnie....czy ja przesadzam? za bardzo patrzę teraz materialistycznie ? Proszę powiedzcie jak to wygląda w Waszej ocenie...ja zaczynam się czuć wykorzystywana , niby stale zapewnia mnie o swojej wielkiej miłości do mnie stale utrzymuje ze mną kontakt kiedy go nie ma ale coś mi w środku mówi że minęły już 3 lata i facet z niczym nie wychodzi a jest stałym gościem i mówi wprost że jest u siebie....hmmm no chyba jednak u mnie

Jeśli jemu na serio nie przyjdzie nawet do głowy kupić coś do jedzenia.. to jest skąpy, wygodnicki i skupiony na sobie, albo nawet świadomie uważa Cię za frajerkę, którą można wykorzystywać. Takie wnioski bym wyciągnęła. Możesz powiedzieć mu wprost bez ogródek jakiego wkładu oczekujesz i to egzekwować. Albo w ogóle sobie ten układ darować.. Nie proponowałabym mieszkania zanim nie wykaże, że jest chętny wziąść odpowiedzialność.

59

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

Zdecydowanie masz rację że czujesz się wykorzystywana Facet to niezły cwaniaczek żyje za friko i uważa że wszystko jest ok Ty dajesz mu mieszkanie jedzenie korzysta z wody prądu i gazu i w ogóle nie poczuwa się do łożenia na swoje utrzymanie Pogoń tego pasożyta albo ustal jakieś zasady Jeżeli chce u ciebie mieszkać niech za wszystko płaci jeśli nie będzie chciał powiedz wprost że nie jesteś agencją dobroczynną i nie zamierzasz go utrzymywać Twoim błędem było pożyczanie mu pieniędzy Zaradny życiowo facet powinien bez problemu radzić sobie sam a nie liczyć na pomoc Moim zdaniem to facet bez ambicji Nie daj się wykorzystywać

60

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?
aniuu1 napisał/a:
ania.now7 napisał/a:

Proszę o Wasze opinie bo już sama nie jestem pewna ale różne sygnały zaczynają do mnie docierać i zaczynam sie zastanawiać czy przypadkiem nie jestem wykorzystywana finansowo przez faceta....jestem po rozwodzie mam dwójkę  dzieci on też jest po rozwodzie i ma jedno dziecko. Ja jestem całkowicie niezależna finansowo pracuje sama na siebie mam swój dom i mieszkam z matką on natomiast po rozwodzie można powiedziec został z niczym i wrócił do swojej matki na ciasne mieszkanko gdzie jeszcze mieszka jego siostra z córką . Mogę śmiało powiedzieć że między nami jest przepaść jeśli chodzi o stan majątkowy ale dla mnie nie miało to znaczenia bo ja chciałam tylko uczciwego faceta dla którego ja będę najważniejsza. Jesteśmy ze sobą 3 lata ale nie mieszkamy razem bo ja tego nie zaproponowałam a on milczy w tym temacie ale do sedna....na początku powiedział mi że spłaca kredyt i bardzo mało zarabia wiec niczego nie oczekiwałam zawsze płaciłam za siebie . Pożyczyłam mu pieniądze żeby mógł podnieść sobie kwalifikacje zmienic prace i zarabiac więcej i tak sie stało teraz ma nową prace zarabia dużo, pieniądze oddaje mi w ratach co miesiąc i za drobne wyjścia typu kino kawa czy kolacja płaci on ale oczywiście to są sporadyczne wyjścia raz na parę miesięcy natomiast on można chyba powiedzieć że pomieszkuje w zasadzie u mnie bo kiedy wraca z pracy to wraca do mnie i jest u mnie ok 2 dni po czym jedzie do pracy i tak wychodzi z weekendami że praktycznie pół miesiąca przebywa u mnie i teraz nie wiem jak mam na to patrzeć ? Ten stan rzeczy jest od roku od kiedy ma nową pracę wcześniej też bywał ale teraz to już zrobiło się takie jakbyśmy byli małżeństwem gdzie mąż po pracy wraca do domu tylko że jednak nie jesteśmy tym małżeństwem i nie dokłada mi sie do budżetu domowego i nie wiem czy nie powinnam na to tak patrzeć bo stać mnie na więcej ? czy jednak facet powinien sie poczuwać chociaż na kilogram truskawek albo pączki do kawy nie wiem ale cokolwiek jakieś drobne gesty ? Nas jest trzech ja i moje dzieci a on jeden i nie wiem czy on tak na to patrzy? Ale czy to nie jest dziwne że niby mam tego faceta ale tak naprawdę to mam takiego stałego gościa w domu ? Czy to nie jest mało ambitne że z domu rodzinnego też jakos sie nie wyprowadza i nie stara być na swoim ? czy to nie jest tak że żyje sobie w połowie na koszt matki a w połowie na mój ? To nie jest chłopiec tylko facet 40 lat...na kwestie zamieszkania samemu mówi że po co skoro go praktycznie w domu nie ma a jak jest to i tak częściej u mnie niż u siebie hmmmmm no właśnie u mnie....czy ja przesadzam? za bardzo patrzę teraz materialistycznie ? Proszę powiedzcie jak to wygląda w Waszej ocenie...ja zaczynam się czuć wykorzystywana , niby stale zapewnia mnie o swojej wielkiej miłości do mnie stale utrzymuje ze mną kontakt kiedy go nie ma ale coś mi w środku mówi że minęły już 3 lata i facet z niczym nie wychodzi a jest stałym gościem i mówi wprost że jest u siebie....hmmm no chyba jednak u mnie

Jeśli jemu na serio nie przyjdzie nawet do głowy kupić coś do jedzenia.. to jest skąpy, wygodnicki i skupiony na sobie, albo nawet świadomie uważa Cię za frajerkę, którą można wykorzystywać. Takie wnioski bym wyciągnęła. Możesz powiedzieć mu wprost bez ogródek jakiego wkładu oczekujesz i to egzekwować. Albo w ogóle sobie ten układ darować.. Nie proponowałabym mieszkania zanim nie wykaże, że jest chętny wziąść odpowiedzialność.

Ja bym sobie odpuściła. Nie wierzyłabym, że zmiany będą trwałe, a raczej chwilowe, dla złagodzenia klimatu. On dobrze wie, ile co kosztuje, jest zwykłym pasożytem, skąpcem i cwaniakiem.
Poza tym za długo się to wszystko "kisiło" w autorce.

61 Ostatnio edytowany przez BulgGirl (2019-04-07 04:35:57)

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?
mallwusia napisał/a:
aniuu1 napisał/a:
ania.now7 napisał/a:

Proszę o Wasze opinie bo już sama nie jestem pewna ale różne sygnały zaczynają do mnie docierać i zaczynam sie zastanawiać czy przypadkiem nie jestem wykorzystywana finansowo przez faceta....jestem po rozwodzie mam dwójkę  dzieci on też jest po rozwodzie i ma jedno dziecko. Ja jestem całkowicie niezależna finansowo pracuje sama na siebie mam swój dom i mieszkam z matką on natomiast po rozwodzie można powiedziec został z niczym i wrócił do swojej matki na ciasne mieszkanko gdzie jeszcze mieszka jego siostra z córką . Mogę śmiało powiedzieć że między nami jest przepaść jeśli chodzi o stan majątkowy ale dla mnie nie miało to znaczenia bo ja chciałam tylko uczciwego faceta dla którego ja będę najważniejsza. Jesteśmy ze sobą 3 lata ale nie mieszkamy razem bo ja tego nie zaproponowałam a on milczy w tym temacie ale do sedna....na początku powiedział mi że spłaca kredyt i bardzo mało zarabia wiec niczego nie oczekiwałam zawsze płaciłam za siebie . Pożyczyłam mu pieniądze żeby mógł podnieść sobie kwalifikacje zmienic prace i zarabiac więcej i tak sie stało teraz ma nową prace zarabia dużo, pieniądze oddaje mi w ratach co miesiąc i za drobne wyjścia typu kino kawa czy kolacja płaci on ale oczywiście to są sporadyczne wyjścia raz na parę miesięcy natomiast on można chyba powiedzieć że pomieszkuje w zasadzie u mnie bo kiedy wraca z pracy to wraca do mnie i jest u mnie ok 2 dni po czym jedzie do pracy i tak wychodzi z weekendami że praktycznie pół miesiąca przebywa u mnie i teraz nie wiem jak mam na to patrzeć ? Ten stan rzeczy jest od roku od kiedy ma nową pracę wcześniej też bywał ale teraz to już zrobiło się takie jakbyśmy byli małżeństwem gdzie mąż po pracy wraca do domu tylko że jednak nie jesteśmy tym małżeństwem i nie dokłada mi sie do budżetu domowego i nie wiem czy nie powinnam na to tak patrzeć bo stać mnie na więcej ? czy jednak facet powinien sie poczuwać chociaż na kilogram truskawek albo pączki do kawy nie wiem ale cokolwiek jakieś drobne gesty ? Nas jest trzech ja i moje dzieci a on jeden i nie wiem czy on tak na to patrzy? Ale czy to nie jest dziwne że niby mam tego faceta ale tak naprawdę to mam takiego stałego gościa w domu ? Czy to nie jest mało ambitne że z domu rodzinnego też jakos sie nie wyprowadza i nie stara być na swoim ? czy to nie jest tak że żyje sobie w połowie na koszt matki a w połowie na mój ? To nie jest chłopiec tylko facet 40 lat...na kwestie zamieszkania samemu mówi że po co skoro go praktycznie w domu nie ma a jak jest to i tak częściej u mnie niż u siebie hmmmmm no właśnie u mnie....czy ja przesadzam? za bardzo patrzę teraz materialistycznie ? Proszę powiedzcie jak to wygląda w Waszej ocenie...ja zaczynam się czuć wykorzystywana , niby stale zapewnia mnie o swojej wielkiej miłości do mnie stale utrzymuje ze mną kontakt kiedy go nie ma ale coś mi w środku mówi że minęły już 3 lata i facet z niczym nie wychodzi a jest stałym gościem i mówi wprost że jest u siebie....hmmm no chyba jednak u mnie

Jeśli jemu na serio nie przyjdzie nawet do głowy kupić coś do jedzenia.. to jest skąpy, wygodnicki i skupiony na sobie, albo nawet świadomie uważa Cię za frajerkę, którą można wykorzystywać. Takie wnioski bym wyciągnęła. Możesz powiedzieć mu wprost bez ogródek jakiego wkładu oczekujesz i to egzekwować. Albo w ogóle sobie ten układ darować.. Nie proponowałabym mieszkania zanim nie wykaże, że jest chętny wziąść odpowiedzialność.

Ja bym sobie odpuściła. Nie wierzyłabym, że zmiany będą trwałe, a raczej chwilowe, dla złagodzenia klimatu. On dobrze wie, ile co kosztuje, jest zwykłym pasożytem, skąpcem i cwaniakiem.
Poza tym za długo się to wszystko "kisiło" w autorce.

Autorka akceptowała takie coś przez długi czas, więc co? To że jej się coś nagle zaczęło odmieniać, to chyba nie jego wina jest. Krzywdzenie gościa (teraz musi się prosić), tworzenie związku na czymś takim, a póżniej jakieś wymagania. Gdyby nie udawanie i brak szczerości, to pewnie do tego związku nigdy by nie doszło. Dla mnie chora sytuacja. Jeśli już, to autorka może mieć pretensje sama do siebie. Jak to mówią: "Widziały gały, co brały". Dorosłe kobiety nie wiedzą, czego chcą, a później się żalą po Internetach.

62

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

On pasożyt a ty sobie kasę fiskalną załóż i licz mu wszystko na paragon.....
Co za ludzie, żeby się nie dogadać? Trzymacie się wzajemnie na dystans, każdy sobie rzepkę skrobię, związek 4 lata a tu jakieś wzajemne pożyczki, raty.... Ło matko...

63

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?
BulgGirl napisał/a:

Autorka akceptowała takie coś przez długi czas, więc co? To że jej się coś nagle zaczęło odmieniać, to chyba nie jego wina jest. Krzywdzenie gościa (teraz musi się prosić), tworzenie związku na czymś takim, a póżniej jakieś wymagania. Gdyby nie udawanie i brak szczerości, to pewnie do tego związku nigdy by nie doszło. Dla mnie chora sytuacja. Jeśli już, to autorka może mieć pretensje sama do siebie. Jak to mówią: "Widziały gały, co brały". Dorosłe kobiety nie wiedzą, czego chcą, a później się żalą po Internetach.

To nie jest kwestia tego, że nie wiedzą czego chcą. Nie wszystko widać na pierwszy rzut oka, ludzie się poznają z czasem i takie kwiatki dopiero z bliższym poznaniem wychodzą. Na początku on mógł się starać,  bo chciał pokazać się z lepszej strony. Nigdy nie zdarzyło Ci się poznać człowieka, polubić, a po jakimś czasie zmienić o nim zdania, bo coś się wydarzyło, że wyszły pewne jego cechy, które Ci się nie podobały - i nie mówię tu tylko o kwestii związku, ale ogólnie o poznawaniu ludzi. Mnie sie takie coś zdarzyło kilka razy - czy to w relacjach damsko-męskich, czy koleżeńskich. I co, miałam ciągnąć na siłę daną relację, bo skoro zaczęłam, to muszę? Mimo, że już mi ten człowiek nie pasuje? Bezsens.

Czy to, że jej się zaczęło odmieniać, to jakaś zbrodnia jest? Poznała go bliżej z nieciekawej strony i ma prawo zmienić o nim zdanie. Nie ma obowiazku utrzymywania go do usranej śmierci.

Stawianie wymagań - rozsądnych wymagań, bo nie samą miłością człowiek żyje, rachunki trzeba zapłacić - jest krzywdzeniem gościa??? No biedaczysko, faktycznie. Dorosły facet, a sprawy sobie nie zdawał do tej pory, że prąd kosztuje, gaz i woda też, że jedzenie kosztuje? Dopiero teraz ktoś go sprowadza na ziemię, że te rzeczy nie spadają z nieba?

Dojrzały odpowiedzialny człowiek nawet by nie pomyślał, by żyć na czyjś koszt. A on albo jest pasozytem - z premedytacją, albo jest wygodnicki, albo życiowo niezaradny i niezorientowany (w co trudno mi uwierzyć) - obstawiam pierwszą albo drugą opcję.

64

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

Bardzo możliwe , że gały widziały co chciały widzieć ech....no tak powiedziałam wszystko wprost teraz dopiero bo można powiedzieć czekałam , że jak znajomość bardziej rozwinie się w związek to facet wyjdzie z jakąś deklaracją, mija 4 rok a ja słyszę , że w zasadzie emeryturę ze mną planuje ale bez żadnych zmian ze swojej strony no to pękło coś we mnie że do emerytury to ja faceta gościła nie będę...są ustalenia i zobaczymy czy się wywiąże...nie mam pewności też obawiam się , że za chwilę to się skończy ale tym razem będzie to definitywny koniec ...jego tłumaczenie na tą całą sytuację jest takie , że ja mu nie mówiłam tu zapłać tutaj kup....no dla mne to oczywiste było i jest żeby się poczuwać jak z czegoś korzystam...zwyczajny odruch minimalnej klasy, którą każdy powinien mieć , zwykłe małe gesty w rewanżu nic więcej... też myślę , że udaje teraz głupka ale zgodził się na warunki czyli płacenie za siebie rachunków oraz zakupy kiedy będzie na dłużej typu weekend czy urlop...no i okaże się...daję szansę bo nie chcę skreślać człowieka tak bez 100% pewności , że to było cwaniactwo z jego strony ale stracił w moich oczach bo gdybym sie nie odezwała to nadal tak by sobie funkcjonował i udawał , że nic nie rozumie więc czuję już po sobie , że nie będę 5 minut sie zastanawiała jesli zobaczę, że wszystko wraca do " normy" ..szkoda czasu...o wspólnym zamieszkaniu w pełni mowy nie ma, nie chę a jemu powiedziałam też jak już tak rozmawialiśmy , że czas najwyższy pomysleć o usamodzielnieniu się , wyprowadzeniu od mamy i zyciu na własny rachunek , że ma od siebie zacząć wymagać i sobie stawiać cele, że chyba po 50 tce  nie ma zamiaru nadal być u mamy i  mówić , że po rozwodzie tak go żona z niczym zostawiła ...czas leci i czas już być dorosłym facetem,ogarnąć się życiowo....ale czy coś w ogóle przyjął z tego do siebie to dopiero czas pokaże w każdym razie jesli nie to ja już sie o tym nie dowiem bo nie zamierzam czekać latami , oczekuję zmiany w stosunku do mnie już teraz ( trochę był u siebie z córką i znów do pracy więc jeszcze sie nie widzieliśmy , zobaczymy się za tydzień. )Przez ten czas jego nieobecności stale pisze do mnie i wydzwania pod byle pretekstem żeby tylko kontaktu nie stracić no i oczywiście miłość stale wyznaje..słowa są łatwe wiadomo...

65

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

nie wiem co miałoby się zmienić po emeryturze, jeśli teraz zarabia niemałe pieniądze, kupuje drogie zegarki i ubrania? emerytura to raczej obniżenie poziomu comiesięcznego dochodu. Czyli decydujesz się żeby dać szansę, zobaczysz czy będzie lepiej, może okaże się że było warto, powodzenia:)

"Poznacie ich po ich owocach":D

66

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

smile z tą emeryturą to tak w przenośni bardziej smile chodziło mi o te lata oczekiwania na zmianę i goszczenia do starości....no oby warto było obym znowu się nie pomyliła

67 Ostatnio edytowany przez ulle (2019-04-08 11:47:17)

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

Myślę, że masz dobry plan. Na razie dajesz szansę tej znajomości, ale gdy tylko zobaczysz, że facet dalej uprawia dziadowanie, to zakonczysz to wszystko.
Dobra decyzja, chociaż niesmak na pewno pozostanie ci na długo.
Teraz wszystko w rękach tego faceta. Przekonasz się kim on jest naprawdę i jakim jest człowiekiem.
Mnie wydaje się, że to typowy bluszcz bez większych ambicji. Ale czas pokaże jak jest naprawdę.
Życzę powodzenia.

68

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

Też mam obawy, że i tak nic z tego nie wyjdzie ale przynajmniej nie będę się zastanawiała i żałowała , że mogłam spróbować , że może jednak by wyszło... będę miała pewność i nie będę miała żalu do siebie po ewentualnym zerwaniu ...tak czy siak jestem bardzo wdzięczna wszystkim za wsparcie i rady bo jak człowiek jest sam to nigdy nie wie czy dobrze myśli czy nie a teraz dzięki Wam jestem pewna co i jak mam robić co jest ok a co nie..

69

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

Troche Ci sie dziwie Autorko, ze dalas mu szanse. Rozumiem, ze chcialas jeszcze raz sprobowac ale mysle ze to bedzie tylko stracony czas. Mniejsza o to czy on faktycznie zacznie sie wywiazywac z tych warunkow tzn placic za siebie. Mnie bardziej uwieraloby to ze wogole musialo dojsc do takiej sytuacji w ktorej musialabym doroslemu facetowi mowic ze wypada sie poczuc do placenia za siebie. Czulabym niesmak i zlosc do niego, ze zmusil mnie do takiej rozmowy bo to faktycznie musi byc zenujace przeprowadzac taka konwersacje. To tak jakbym musiala naprowadzac swojego partnera ze wypada sie myc czesciej niz raz w tygodniu a on robilby wielkie oczy ze nie byl swiadomy bo przeciez mu nie mowilam ze smierdzi... No sorry ale nawet gdyby potem pucowal sie codziennie to mialabym juz do niego jakis wstret ze robi to dopiero pouczony a nie jest to jego naturalny odruch. Nie wspominajac juz wogole o sytuacji gdyby robil to z wyrachowaniem czyli wiedzial ze cuchnie ale byl zbyt leniwy zeby isc do lazienki. Nie masz podobnie, ze mimo wszystko juz cos sie nieodwracalnie zepsulo i troche musisz sie zmuszac do tej "szansy"? Warto?

70

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

Autorko doskonale cię rozumię, też byłam z takim pasożytem albo i gorszym więc pociesz się że nie jesteś sama smile mój były zarabiał niemal dwa razy tyle co ja ale jakimś cudem on nigdy nie miał pieniędzy. Jak szliśmy do kina "to kup bilety a ja ci oddam" - nie oddawał, jak wychodziliśmy np na pizzę ze znajomymi i przychodziło do płacenia to nawet się nie zająknął że po połowie, tylko płaciłam ja. To był związek na odległość więc przyjeżdżał co weekend do mnie, też żył za moje i też mnie to irytowało. Jak szedł do sklepu np po fajki to kupował też piwko ale SOBIE! Ja mam zwyczaj robić zakupy duże raz w tygodniu, więc zaczęłam go zabierać na te zakupy żeby zobaczył ile życie kosztuje. Płacąc przy kasie kilkaset złotych on się za głowę łapał i mówił "Boże jakie wszystko drogie" ale aluzji nie zrozumiał. Czasem też dokładał mi do koszyka mówiąc że za to mi odda, ale oczywiście nie oddawał. A mało też nie jadł.. Mało tego jego matka mi biadoliła że on jej się ani groszem do życia nie dokłada a wiecznie pieniędzy nie ma. Odłożonego też nic nie miał, bo jak jechaliśmy na urlop to brał z pracy zaliczkę bo nie miał. Jak gdzieś tam mieliśmy jechać z jego znajomymi i powiedziałam że ja nie pojadę bo w tym miesiącu nie mam na to kasy to stwierdził że rozumie i pojedzie sam big_smile
Tacy faceci istnieją, nawet niedawno był tu temat kobiety u której też przesiadywał wracający z wyjazdów facet i jeszcze się oburzał że ona mu nie chce słoików na wyjazd robić wink moim zdaniem twój facet bwezmie na przeczekanie a potem wróci do normy tak jak to było poprzednim razem a ty zmarnujesz jeszcze więcej czasu, a gorycz zostanie.
Pomyśl czy ty tego chcesz?

"Trochę o Tobie myślałem, masz w sobie to coś - zachodzisz za skórę." - Druhny

71

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

Odłożonego też nic nie miał, bo jak jechaliśmy na urlop to brał z pracy zaliczkę bo nie miał. Jak gdzieś tam mieliśmy jechać z jego znajomymi i powiedziałam że ja nie pojadę bo w tym miesiącu nie mam na to kasy to stwierdził że rozumie i pojedzie sam big_smile


Nie moge się przestać śmiać, poprawiło mi to humor na cały dzień.

72

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

Ja również uważam, że autorka straci tylko czas, bo ten facet jej nie szanuje. Raz mu się udało autorkę "zmiękczyć", za chwilę będzie powtórka z rozrywki. On lubi żyć na cudzy koszt, bo jak się ma dług u bliskiej osoby, to się nie kupuje zegarka za tę kwotę. Poza tym o nie myśli poważnie o przyszłości. A lata lecą...

73 Ostatnio edytowany przez BulgGirl (2019-04-09 20:29:32)

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?
CatLady napisał/a:
BulgGirl napisał/a:

Autorka akceptowała takie coś przez długi czas, więc co? To że jej się coś nagle zaczęło odmieniać, to chyba nie jego wina jest. Krzywdzenie gościa (teraz musi się prosić), tworzenie związku na czymś takim, a póżniej jakieś wymagania. Gdyby nie udawanie i brak szczerości, to pewnie do tego związku nigdy by nie doszło. Dla mnie chora sytuacja. Jeśli już, to autorka może mieć pretensje sama do siebie. Jak to mówią: "Widziały gały, co brały". Dorosłe kobiety nie wiedzą, czego chcą, a później się żalą po Internetach.

To nie jest kwestia tego, że nie wiedzą czego chcą. Nie wszystko widać na pierwszy rzut oka, ludzie się poznają z czasem i takie kwiatki dopiero z bliższym poznaniem wychodzą. Na początku on mógł się starać,  bo chciał pokazać się z lepszej strony. Nigdy nie zdarzyło Ci się poznać człowieka, polubić, a po jakimś czasie zmienić o nim zdania, bo coś się wydarzyło, że wyszły pewne jego cechy, które Ci się nie podobały - i nie mówię tu tylko o kwestii związku, ale ogólnie o poznawaniu ludzi. Mnie sie takie coś zdarzyło kilka razy - czy to w relacjach damsko-męskich, czy koleżeńskich. I co, miałam ciągnąć na siłę daną relację, bo skoro zaczęłam, to muszę? Mimo, że już mi ten człowiek nie pasuje? Bezsens.

Czy to, że jej się zaczęło odmieniać, to jakaś zbrodnia jest? Poznała go bliżej z nieciekawej strony i ma prawo zmienić o nim zdanie. Nie ma obowiazku utrzymywania go do usranej śmierci.

Stawianie wymagań - rozsądnych wymagań, bo nie samą miłością człowiek żyje, rachunki trzeba zapłacić - jest krzywdzeniem gościa??? No biedaczysko, faktycznie. Dorosły facet, a sprawy sobie nie zdawał do tej pory, że prąd kosztuje, gaz i woda też, że jedzenie kosztuje? Dopiero teraz ktoś go sprowadza na ziemię, że te rzeczy nie spadają z nieba?

Dojrzały odpowiedzialny człowiek nawet by nie pomyślał, by żyć na czyjś koszt. A on albo jest pasozytem - z premedytacją, albo jest wygodnicki, albo życiowo niezaradny i niezorientowany (w co trudno mi uwierzyć) - obstawiam pierwszą albo drugą opcję.

Żeby pewne rzeczy ocenić lub wykminić, wystarczy kilka spotkań, a co dopiero miesiące/lata spotkań. Nie udawajmy ślepych czy głuchych (szczególnie w tym wieku). Więc tak. Widziały, gały co brały.

Na siłę nikt jej przecie nie trzyma. Robi, co chce. Ale po co później żalić się z tego powodu po Internetach? Szukanie aprobaty u obcych Internałtów (często zupełnie z innych światów)?

74

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

Sama nie wiem , po prostu tym razem zostało wszystko powiedziane wprost bez subtelności, bez aluzjii po prostu wprost ( dlatego to takie żenujące dla mnie ....) i może dlatego jeszcze ta ostatnia szansa bo tym razem nie będzie już wymówek typu " nie wiedziałem " " nie rozumiałem" " nie mówiłaś że mam kupić " " myślałem że jestem zaproszony"....tym razem powiedziałam wprost, że już nie zapraszam...( jeszcze się nie widzieliśmy , straconego czasu już nie będzie bo tym razem dam sobie spokój od razu jak tylko zobaczę próbę powrotu do " normy".... tak zaraz po kilku razach nie jest łatwo ocenić jeśli nie ma się doświadczenia a tym bardziej , że na początku było zupełnie inaczej to tak stopniowo narastało z przerwą na poprawę po subtelnych uwagach . Ja dopiero teraz to może bym była mądrzejsza i od razu rozpoznała ale to dopiero po nauczce po tym związku...ech

75

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

Czytałam kilka różnych postów i widzę , że mój wpis jest często przytaczany jako wzór na żerowanie faceta na kobiecie ...i tak stale daje mi to do myślenia...ale po tej ostatniej rozmowie płaci, dokłada się do rachunków tak jak chciałami ,robi te zakupy też tak jak chciałam...wiadomo , że jest to i tak znacznie mniej niż gdyby musiał łożyć mieszkając ze mną no ale nie mieszka i mimo wszystko nadal o tym mowy nie ma i to nie tylko ze względu na niego ale też ze względu na jego byłą żonę , która ma stale rosnące roszczenia finansowe chociaż on płaci alimenty regularnie i dobrowolnie bez nakazu sądu ( tam był rozwód z jej winy i ma innego partnera , z którym mieszka) ale mimo wszystko stale woła daj daj i daj tu zapłać tam zapłać tu zapisałam zapłać tam zapisałam zapłać...trochę mnie to przeraża..też mam dzieci i też dostaję alimenty ale na tym się kończy i sama sobie radzę z całą resztą . Jednego jestem pewna , jesli tutaj się posypie to na pewno nigdy nie zwiążę się z facetem z małym dzieckiem i byłą roszczeniową żoną w tle.....tak więc o wspólnym zamieszkaniu mowy nie ma bo nie wyobrażam sobie żeby jeszcze mieć byłą małżonkę na głowie

76

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

witaj ania.now7:) akurat dzisiaj w moim poście wstawiałem link:) czyli postępowanie byłej żony Twojego chłopaka można by uznać za kontrowersyjne, ale nie mam wystarczającej ilości informacji aby rozwijać wypowiedź na ten temat. Cieszę się że on zrozumiał niektóre rzeczy związane z tą sytuacją i że są zmiany na lepsze. Może związek będzie udany bez wspólnego mieszkania:)

"Poznacie ich po ich owocach":D

Posty [ 39 do 76 z 77 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » czy trafiłam na faceta pasożyta ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018