czy trafiłam na faceta pasożyta ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » czy trafiłam na faceta pasożyta ?

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 56 do 77 z 77 ]

56

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

świetnie;) dobre rozwiązanie, skoncentrować się na sobie i nie martwić już jego zachowaniem, na pewno go stać jeśli ma dobrą pracę i kupował takie drogie ubrania i zegarki, może kiedyś się zmieni, a jeśli nie, to też jest dobrze:)

"Poznacie ich po ich owocach":D https://www.netkobiety.pl/viewtopic.php … 9&p=80 wszystko o randkach i związkach, a także wszystkie pytania do mnie, zapraszam:D
Zobacz podobne tematy :

57

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

Myślę ,że go stać ale cokolwiek bym nie zaproponowała to jego odpowiedź jest zawsz jedna..." ja wypadam z tego tematu, mnie nie stać " tak więc wakacje planuję sama spędzić z dziećmi w pięknym ciepłym miejscu w Europie bo tym razem pożyczki nie będzie smile mam nauczkę po zegarku o wartości ferii zimowych...

58

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?
ania.now7 napisał/a:

Proszę o Wasze opinie bo już sama nie jestem pewna ale różne sygnały zaczynają do mnie docierać i zaczynam sie zastanawiać czy przypadkiem nie jestem wykorzystywana finansowo przez faceta....jestem po rozwodzie mam dwójkę  dzieci on też jest po rozwodzie i ma jedno dziecko. Ja jestem całkowicie niezależna finansowo pracuje sama na siebie mam swój dom i mieszkam z matką on natomiast po rozwodzie można powiedziec został z niczym i wrócił do swojej matki na ciasne mieszkanko gdzie jeszcze mieszka jego siostra z córką . Mogę śmiało powiedzieć że między nami jest przepaść jeśli chodzi o stan majątkowy ale dla mnie nie miało to znaczenia bo ja chciałam tylko uczciwego faceta dla którego ja będę najważniejsza. Jesteśmy ze sobą 3 lata ale nie mieszkamy razem bo ja tego nie zaproponowałam a on milczy w tym temacie ale do sedna....na początku powiedział mi że spłaca kredyt i bardzo mało zarabia wiec niczego nie oczekiwałam zawsze płaciłam za siebie . Pożyczyłam mu pieniądze żeby mógł podnieść sobie kwalifikacje zmienic prace i zarabiac więcej i tak sie stało teraz ma nową prace zarabia dużo, pieniądze oddaje mi w ratach co miesiąc i za drobne wyjścia typu kino kawa czy kolacja płaci on ale oczywiście to są sporadyczne wyjścia raz na parę miesięcy natomiast on można chyba powiedzieć że pomieszkuje w zasadzie u mnie bo kiedy wraca z pracy to wraca do mnie i jest u mnie ok 2 dni po czym jedzie do pracy i tak wychodzi z weekendami że praktycznie pół miesiąca przebywa u mnie i teraz nie wiem jak mam na to patrzeć ? Ten stan rzeczy jest od roku od kiedy ma nową pracę wcześniej też bywał ale teraz to już zrobiło się takie jakbyśmy byli małżeństwem gdzie mąż po pracy wraca do domu tylko że jednak nie jesteśmy tym małżeństwem i nie dokłada mi sie do budżetu domowego i nie wiem czy nie powinnam na to tak patrzeć bo stać mnie na więcej ? czy jednak facet powinien sie poczuwać chociaż na kilogram truskawek albo pączki do kawy nie wiem ale cokolwiek jakieś drobne gesty ? Nas jest trzech ja i moje dzieci a on jeden i nie wiem czy on tak na to patrzy? Ale czy to nie jest dziwne że niby mam tego faceta ale tak naprawdę to mam takiego stałego gościa w domu ? Czy to nie jest mało ambitne że z domu rodzinnego też jakos sie nie wyprowadza i nie stara być na swoim ? czy to nie jest tak że żyje sobie w połowie na koszt matki a w połowie na mój ? To nie jest chłopiec tylko facet 40 lat...na kwestie zamieszkania samemu mówi że po co skoro go praktycznie w domu nie ma a jak jest to i tak częściej u mnie niż u siebie hmmmmm no właśnie u mnie....czy ja przesadzam? za bardzo patrzę teraz materialistycznie ? Proszę powiedzcie jak to wygląda w Waszej ocenie...ja zaczynam się czuć wykorzystywana , niby stale zapewnia mnie o swojej wielkiej miłości do mnie stale utrzymuje ze mną kontakt kiedy go nie ma ale coś mi w środku mówi że minęły już 3 lata i facet z niczym nie wychodzi a jest stałym gościem i mówi wprost że jest u siebie....hmmm no chyba jednak u mnie

Jeśli jemu na serio nie przyjdzie nawet do głowy kupić coś do jedzenia.. to jest skąpy, wygodnicki i skupiony na sobie, albo nawet świadomie uważa Cię za frajerkę, którą można wykorzystywać. Takie wnioski bym wyciągnęła. Możesz powiedzieć mu wprost bez ogródek jakiego wkładu oczekujesz i to egzekwować. Albo w ogóle sobie ten układ darować.. Nie proponowałabym mieszkania zanim nie wykaże, że jest chętny wziąść odpowiedzialność.

59

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

Zdecydowanie masz rację że czujesz się wykorzystywana Facet to niezły cwaniaczek żyje za friko i uważa że wszystko jest ok Ty dajesz mu mieszkanie jedzenie korzysta z wody prądu i gazu i w ogóle nie poczuwa się do łożenia na swoje utrzymanie Pogoń tego pasożyta albo ustal jakieś zasady Jeżeli chce u ciebie mieszkać niech za wszystko płaci jeśli nie będzie chciał powiedz wprost że nie jesteś agencją dobroczynną i nie zamierzasz go utrzymywać Twoim błędem było pożyczanie mu pieniędzy Zaradny życiowo facet powinien bez problemu radzić sobie sam a nie liczyć na pomoc Moim zdaniem to facet bez ambicji Nie daj się wykorzystywać

60

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?
aniuu1 napisał/a:
ania.now7 napisał/a:

Proszę o Wasze opinie bo już sama nie jestem pewna ale różne sygnały zaczynają do mnie docierać i zaczynam sie zastanawiać czy przypadkiem nie jestem wykorzystywana finansowo przez faceta....jestem po rozwodzie mam dwójkę  dzieci on też jest po rozwodzie i ma jedno dziecko. Ja jestem całkowicie niezależna finansowo pracuje sama na siebie mam swój dom i mieszkam z matką on natomiast po rozwodzie można powiedziec został z niczym i wrócił do swojej matki na ciasne mieszkanko gdzie jeszcze mieszka jego siostra z córką . Mogę śmiało powiedzieć że między nami jest przepaść jeśli chodzi o stan majątkowy ale dla mnie nie miało to znaczenia bo ja chciałam tylko uczciwego faceta dla którego ja będę najważniejsza. Jesteśmy ze sobą 3 lata ale nie mieszkamy razem bo ja tego nie zaproponowałam a on milczy w tym temacie ale do sedna....na początku powiedział mi że spłaca kredyt i bardzo mało zarabia wiec niczego nie oczekiwałam zawsze płaciłam za siebie . Pożyczyłam mu pieniądze żeby mógł podnieść sobie kwalifikacje zmienic prace i zarabiac więcej i tak sie stało teraz ma nową prace zarabia dużo, pieniądze oddaje mi w ratach co miesiąc i za drobne wyjścia typu kino kawa czy kolacja płaci on ale oczywiście to są sporadyczne wyjścia raz na parę miesięcy natomiast on można chyba powiedzieć że pomieszkuje w zasadzie u mnie bo kiedy wraca z pracy to wraca do mnie i jest u mnie ok 2 dni po czym jedzie do pracy i tak wychodzi z weekendami że praktycznie pół miesiąca przebywa u mnie i teraz nie wiem jak mam na to patrzeć ? Ten stan rzeczy jest od roku od kiedy ma nową pracę wcześniej też bywał ale teraz to już zrobiło się takie jakbyśmy byli małżeństwem gdzie mąż po pracy wraca do domu tylko że jednak nie jesteśmy tym małżeństwem i nie dokłada mi sie do budżetu domowego i nie wiem czy nie powinnam na to tak patrzeć bo stać mnie na więcej ? czy jednak facet powinien sie poczuwać chociaż na kilogram truskawek albo pączki do kawy nie wiem ale cokolwiek jakieś drobne gesty ? Nas jest trzech ja i moje dzieci a on jeden i nie wiem czy on tak na to patrzy? Ale czy to nie jest dziwne że niby mam tego faceta ale tak naprawdę to mam takiego stałego gościa w domu ? Czy to nie jest mało ambitne że z domu rodzinnego też jakos sie nie wyprowadza i nie stara być na swoim ? czy to nie jest tak że żyje sobie w połowie na koszt matki a w połowie na mój ? To nie jest chłopiec tylko facet 40 lat...na kwestie zamieszkania samemu mówi że po co skoro go praktycznie w domu nie ma a jak jest to i tak częściej u mnie niż u siebie hmmmmm no właśnie u mnie....czy ja przesadzam? za bardzo patrzę teraz materialistycznie ? Proszę powiedzcie jak to wygląda w Waszej ocenie...ja zaczynam się czuć wykorzystywana , niby stale zapewnia mnie o swojej wielkiej miłości do mnie stale utrzymuje ze mną kontakt kiedy go nie ma ale coś mi w środku mówi że minęły już 3 lata i facet z niczym nie wychodzi a jest stałym gościem i mówi wprost że jest u siebie....hmmm no chyba jednak u mnie

Jeśli jemu na serio nie przyjdzie nawet do głowy kupić coś do jedzenia.. to jest skąpy, wygodnicki i skupiony na sobie, albo nawet świadomie uważa Cię za frajerkę, którą można wykorzystywać. Takie wnioski bym wyciągnęła. Możesz powiedzieć mu wprost bez ogródek jakiego wkładu oczekujesz i to egzekwować. Albo w ogóle sobie ten układ darować.. Nie proponowałabym mieszkania zanim nie wykaże, że jest chętny wziąść odpowiedzialność.

Ja bym sobie odpuściła. Nie wierzyłabym, że zmiany będą trwałe, a raczej chwilowe, dla złagodzenia klimatu. On dobrze wie, ile co kosztuje, jest zwykłym pasożytem, skąpcem i cwaniakiem.
Poza tym za długo się to wszystko "kisiło" w autorce.

61 Ostatnio edytowany przez BulgGirl (2019-04-07 04:35:57)

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?
mallwusia napisał/a:
aniuu1 napisał/a:
ania.now7 napisał/a:

Proszę o Wasze opinie bo już sama nie jestem pewna ale różne sygnały zaczynają do mnie docierać i zaczynam sie zastanawiać czy przypadkiem nie jestem wykorzystywana finansowo przez faceta....jestem po rozwodzie mam dwójkę  dzieci on też jest po rozwodzie i ma jedno dziecko. Ja jestem całkowicie niezależna finansowo pracuje sama na siebie mam swój dom i mieszkam z matką on natomiast po rozwodzie można powiedziec został z niczym i wrócił do swojej matki na ciasne mieszkanko gdzie jeszcze mieszka jego siostra z córką . Mogę śmiało powiedzieć że między nami jest przepaść jeśli chodzi o stan majątkowy ale dla mnie nie miało to znaczenia bo ja chciałam tylko uczciwego faceta dla którego ja będę najważniejsza. Jesteśmy ze sobą 3 lata ale nie mieszkamy razem bo ja tego nie zaproponowałam a on milczy w tym temacie ale do sedna....na początku powiedział mi że spłaca kredyt i bardzo mało zarabia wiec niczego nie oczekiwałam zawsze płaciłam za siebie . Pożyczyłam mu pieniądze żeby mógł podnieść sobie kwalifikacje zmienic prace i zarabiac więcej i tak sie stało teraz ma nową prace zarabia dużo, pieniądze oddaje mi w ratach co miesiąc i za drobne wyjścia typu kino kawa czy kolacja płaci on ale oczywiście to są sporadyczne wyjścia raz na parę miesięcy natomiast on można chyba powiedzieć że pomieszkuje w zasadzie u mnie bo kiedy wraca z pracy to wraca do mnie i jest u mnie ok 2 dni po czym jedzie do pracy i tak wychodzi z weekendami że praktycznie pół miesiąca przebywa u mnie i teraz nie wiem jak mam na to patrzeć ? Ten stan rzeczy jest od roku od kiedy ma nową pracę wcześniej też bywał ale teraz to już zrobiło się takie jakbyśmy byli małżeństwem gdzie mąż po pracy wraca do domu tylko że jednak nie jesteśmy tym małżeństwem i nie dokłada mi sie do budżetu domowego i nie wiem czy nie powinnam na to tak patrzeć bo stać mnie na więcej ? czy jednak facet powinien sie poczuwać chociaż na kilogram truskawek albo pączki do kawy nie wiem ale cokolwiek jakieś drobne gesty ? Nas jest trzech ja i moje dzieci a on jeden i nie wiem czy on tak na to patrzy? Ale czy to nie jest dziwne że niby mam tego faceta ale tak naprawdę to mam takiego stałego gościa w domu ? Czy to nie jest mało ambitne że z domu rodzinnego też jakos sie nie wyprowadza i nie stara być na swoim ? czy to nie jest tak że żyje sobie w połowie na koszt matki a w połowie na mój ? To nie jest chłopiec tylko facet 40 lat...na kwestie zamieszkania samemu mówi że po co skoro go praktycznie w domu nie ma a jak jest to i tak częściej u mnie niż u siebie hmmmmm no właśnie u mnie....czy ja przesadzam? za bardzo patrzę teraz materialistycznie ? Proszę powiedzcie jak to wygląda w Waszej ocenie...ja zaczynam się czuć wykorzystywana , niby stale zapewnia mnie o swojej wielkiej miłości do mnie stale utrzymuje ze mną kontakt kiedy go nie ma ale coś mi w środku mówi że minęły już 3 lata i facet z niczym nie wychodzi a jest stałym gościem i mówi wprost że jest u siebie....hmmm no chyba jednak u mnie

Jeśli jemu na serio nie przyjdzie nawet do głowy kupić coś do jedzenia.. to jest skąpy, wygodnicki i skupiony na sobie, albo nawet świadomie uważa Cię za frajerkę, którą można wykorzystywać. Takie wnioski bym wyciągnęła. Możesz powiedzieć mu wprost bez ogródek jakiego wkładu oczekujesz i to egzekwować. Albo w ogóle sobie ten układ darować.. Nie proponowałabym mieszkania zanim nie wykaże, że jest chętny wziąść odpowiedzialność.

Ja bym sobie odpuściła. Nie wierzyłabym, że zmiany będą trwałe, a raczej chwilowe, dla złagodzenia klimatu. On dobrze wie, ile co kosztuje, jest zwykłym pasożytem, skąpcem i cwaniakiem.
Poza tym za długo się to wszystko "kisiło" w autorce.

Autorka akceptowała takie coś przez długi czas, więc co? To że jej się coś nagle zaczęło odmieniać, to chyba nie jego wina jest. Krzywdzenie gościa (teraz musi się prosić), tworzenie związku na czymś takim, a póżniej jakieś wymagania. Gdyby nie udawanie i brak szczerości, to pewnie do tego związku nigdy by nie doszło. Dla mnie chora sytuacja. Jeśli już, to autorka może mieć pretensje sama do siebie. Jak to mówią: "Widziały gały, co brały". Dorosłe kobiety nie wiedzą, czego chcą, a później się żalą po Internetach.

62

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

On pasożyt a ty sobie kasę fiskalną załóż i licz mu wszystko na paragon.....
Co za ludzie, żeby się nie dogadać? Trzymacie się wzajemnie na dystans, każdy sobie rzepkę skrobię, związek 4 lata a tu jakieś wzajemne pożyczki, raty.... Ło matko...

63

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?
BulgGirl napisał/a:

Autorka akceptowała takie coś przez długi czas, więc co? To że jej się coś nagle zaczęło odmieniać, to chyba nie jego wina jest. Krzywdzenie gościa (teraz musi się prosić), tworzenie związku na czymś takim, a póżniej jakieś wymagania. Gdyby nie udawanie i brak szczerości, to pewnie do tego związku nigdy by nie doszło. Dla mnie chora sytuacja. Jeśli już, to autorka może mieć pretensje sama do siebie. Jak to mówią: "Widziały gały, co brały". Dorosłe kobiety nie wiedzą, czego chcą, a później się żalą po Internetach.

To nie jest kwestia tego, że nie wiedzą czego chcą. Nie wszystko widać na pierwszy rzut oka, ludzie się poznają z czasem i takie kwiatki dopiero z bliższym poznaniem wychodzą. Na początku on mógł się starać,  bo chciał pokazać się z lepszej strony. Nigdy nie zdarzyło Ci się poznać człowieka, polubić, a po jakimś czasie zmienić o nim zdania, bo coś się wydarzyło, że wyszły pewne jego cechy, które Ci się nie podobały - i nie mówię tu tylko o kwestii związku, ale ogólnie o poznawaniu ludzi. Mnie sie takie coś zdarzyło kilka razy - czy to w relacjach damsko-męskich, czy koleżeńskich. I co, miałam ciągnąć na siłę daną relację, bo skoro zaczęłam, to muszę? Mimo, że już mi ten człowiek nie pasuje? Bezsens.

Czy to, że jej się zaczęło odmieniać, to jakaś zbrodnia jest? Poznała go bliżej z nieciekawej strony i ma prawo zmienić o nim zdanie. Nie ma obowiazku utrzymywania go do usranej śmierci.

Stawianie wymagań - rozsądnych wymagań, bo nie samą miłością człowiek żyje, rachunki trzeba zapłacić - jest krzywdzeniem gościa??? No biedaczysko, faktycznie. Dorosły facet, a sprawy sobie nie zdawał do tej pory, że prąd kosztuje, gaz i woda też, że jedzenie kosztuje? Dopiero teraz ktoś go sprowadza na ziemię, że te rzeczy nie spadają z nieba?

Dojrzały odpowiedzialny człowiek nawet by nie pomyślał, by żyć na czyjś koszt. A on albo jest pasozytem - z premedytacją, albo jest wygodnicki, albo życiowo niezaradny i niezorientowany (w co trudno mi uwierzyć) - obstawiam pierwszą albo drugą opcję.

64

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

Bardzo możliwe , że gały widziały co chciały widzieć ech....no tak powiedziałam wszystko wprost teraz dopiero bo można powiedzieć czekałam , że jak znajomość bardziej rozwinie się w związek to facet wyjdzie z jakąś deklaracją, mija 4 rok a ja słyszę , że w zasadzie emeryturę ze mną planuje ale bez żadnych zmian ze swojej strony no to pękło coś we mnie że do emerytury to ja faceta gościła nie będę...są ustalenia i zobaczymy czy się wywiąże...nie mam pewności też obawiam się , że za chwilę to się skończy ale tym razem będzie to definitywny koniec ...jego tłumaczenie na tą całą sytuację jest takie , że ja mu nie mówiłam tu zapłać tutaj kup....no dla mne to oczywiste było i jest żeby się poczuwać jak z czegoś korzystam...zwyczajny odruch minimalnej klasy, którą każdy powinien mieć , zwykłe małe gesty w rewanżu nic więcej... też myślę , że udaje teraz głupka ale zgodził się na warunki czyli płacenie za siebie rachunków oraz zakupy kiedy będzie na dłużej typu weekend czy urlop...no i okaże się...daję szansę bo nie chcę skreślać człowieka tak bez 100% pewności , że to było cwaniactwo z jego strony ale stracił w moich oczach bo gdybym sie nie odezwała to nadal tak by sobie funkcjonował i udawał , że nic nie rozumie więc czuję już po sobie , że nie będę 5 minut sie zastanawiała jesli zobaczę, że wszystko wraca do " normy" ..szkoda czasu...o wspólnym zamieszkaniu w pełni mowy nie ma, nie chę a jemu powiedziałam też jak już tak rozmawialiśmy , że czas najwyższy pomysleć o usamodzielnieniu się , wyprowadzeniu od mamy i zyciu na własny rachunek , że ma od siebie zacząć wymagać i sobie stawiać cele, że chyba po 50 tce  nie ma zamiaru nadal być u mamy i  mówić , że po rozwodzie tak go żona z niczym zostawiła ...czas leci i czas już być dorosłym facetem,ogarnąć się życiowo....ale czy coś w ogóle przyjął z tego do siebie to dopiero czas pokaże w każdym razie jesli nie to ja już sie o tym nie dowiem bo nie zamierzam czekać latami , oczekuję zmiany w stosunku do mnie już teraz ( trochę był u siebie z córką i znów do pracy więc jeszcze sie nie widzieliśmy , zobaczymy się za tydzień. )Przez ten czas jego nieobecności stale pisze do mnie i wydzwania pod byle pretekstem żeby tylko kontaktu nie stracić no i oczywiście miłość stale wyznaje..słowa są łatwe wiadomo...

65

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

nie wiem co miałoby się zmienić po emeryturze, jeśli teraz zarabia niemałe pieniądze, kupuje drogie zegarki i ubrania? emerytura to raczej obniżenie poziomu comiesięcznego dochodu. Czyli decydujesz się żeby dać szansę, zobaczysz czy będzie lepiej, może okaże się że było warto, powodzenia:)

"Poznacie ich po ich owocach":D https://www.netkobiety.pl/viewtopic.php … 9&p=80 wszystko o randkach i związkach, a także wszystkie pytania do mnie, zapraszam:D

66

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

smile z tą emeryturą to tak w przenośni bardziej smile chodziło mi o te lata oczekiwania na zmianę i goszczenia do starości....no oby warto było obym znowu się nie pomyliła

67 Ostatnio edytowany przez ulle (2019-04-08 11:47:17)

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

Myślę, że masz dobry plan. Na razie dajesz szansę tej znajomości, ale gdy tylko zobaczysz, że facet dalej uprawia dziadowanie, to zakonczysz to wszystko.
Dobra decyzja, chociaż niesmak na pewno pozostanie ci na długo.
Teraz wszystko w rękach tego faceta. Przekonasz się kim on jest naprawdę i jakim jest człowiekiem.
Mnie wydaje się, że to typowy bluszcz bez większych ambicji. Ale czas pokaże jak jest naprawdę.
Życzę powodzenia.

68

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

Też mam obawy, że i tak nic z tego nie wyjdzie ale przynajmniej nie będę się zastanawiała i żałowała , że mogłam spróbować , że może jednak by wyszło... będę miała pewność i nie będę miała żalu do siebie po ewentualnym zerwaniu ...tak czy siak jestem bardzo wdzięczna wszystkim za wsparcie i rady bo jak człowiek jest sam to nigdy nie wie czy dobrze myśli czy nie a teraz dzięki Wam jestem pewna co i jak mam robić co jest ok a co nie..

69

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

Troche Ci sie dziwie Autorko, ze dalas mu szanse. Rozumiem, ze chcialas jeszcze raz sprobowac ale mysle ze to bedzie tylko stracony czas. Mniejsza o to czy on faktycznie zacznie sie wywiazywac z tych warunkow tzn placic za siebie. Mnie bardziej uwieraloby to ze wogole musialo dojsc do takiej sytuacji w ktorej musialabym doroslemu facetowi mowic ze wypada sie poczuc do placenia za siebie. Czulabym niesmak i zlosc do niego, ze zmusil mnie do takiej rozmowy bo to faktycznie musi byc zenujace przeprowadzac taka konwersacje. To tak jakbym musiala naprowadzac swojego partnera ze wypada sie myc czesciej niz raz w tygodniu a on robilby wielkie oczy ze nie byl swiadomy bo przeciez mu nie mowilam ze smierdzi... No sorry ale nawet gdyby potem pucowal sie codziennie to mialabym juz do niego jakis wstret ze robi to dopiero pouczony a nie jest to jego naturalny odruch. Nie wspominajac juz wogole o sytuacji gdyby robil to z wyrachowaniem czyli wiedzial ze cuchnie ale byl zbyt leniwy zeby isc do lazienki. Nie masz podobnie, ze mimo wszystko juz cos sie nieodwracalnie zepsulo i troche musisz sie zmuszac do tej "szansy"? Warto?

70

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

Autorko doskonale cię rozumię, też byłam z takim pasożytem albo i gorszym więc pociesz się że nie jesteś sama smile mój były zarabiał niemal dwa razy tyle co ja ale jakimś cudem on nigdy nie miał pieniędzy. Jak szliśmy do kina "to kup bilety a ja ci oddam" - nie oddawał, jak wychodziliśmy np na pizzę ze znajomymi i przychodziło do płacenia to nawet się nie zająknął że po połowie, tylko płaciłam ja. To był związek na odległość więc przyjeżdżał co weekend do mnie, też żył za moje i też mnie to irytowało. Jak szedł do sklepu np po fajki to kupował też piwko ale SOBIE! Ja mam zwyczaj robić zakupy duże raz w tygodniu, więc zaczęłam go zabierać na te zakupy żeby zobaczył ile życie kosztuje. Płacąc przy kasie kilkaset złotych on się za głowę łapał i mówił "Boże jakie wszystko drogie" ale aluzji nie zrozumiał. Czasem też dokładał mi do koszyka mówiąc że za to mi odda, ale oczywiście nie oddawał. A mało też nie jadł.. Mało tego jego matka mi biadoliła że on jej się ani groszem do życia nie dokłada a wiecznie pieniędzy nie ma. Odłożonego też nic nie miał, bo jak jechaliśmy na urlop to brał z pracy zaliczkę bo nie miał. Jak gdzieś tam mieliśmy jechać z jego znajomymi i powiedziałam że ja nie pojadę bo w tym miesiącu nie mam na to kasy to stwierdził że rozumie i pojedzie sam big_smile
Tacy faceci istnieją, nawet niedawno był tu temat kobiety u której też przesiadywał wracający z wyjazdów facet i jeszcze się oburzał że ona mu nie chce słoików na wyjazd robić wink moim zdaniem twój facet bwezmie na przeczekanie a potem wróci do normy tak jak to było poprzednim razem a ty zmarnujesz jeszcze więcej czasu, a gorycz zostanie.
Pomyśl czy ty tego chcesz?

"Trochę o Tobie myślałem, masz w sobie to coś - zachodzisz za skórę." - Druhny

71

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

Odłożonego też nic nie miał, bo jak jechaliśmy na urlop to brał z pracy zaliczkę bo nie miał. Jak gdzieś tam mieliśmy jechać z jego znajomymi i powiedziałam że ja nie pojadę bo w tym miesiącu nie mam na to kasy to stwierdził że rozumie i pojedzie sam big_smile


Nie moge się przestać śmiać, poprawiło mi to humor na cały dzień.

72

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

Ja również uważam, że autorka straci tylko czas, bo ten facet jej nie szanuje. Raz mu się udało autorkę "zmiękczyć", za chwilę będzie powtórka z rozrywki. On lubi żyć na cudzy koszt, bo jak się ma dług u bliskiej osoby, to się nie kupuje zegarka za tę kwotę. Poza tym o nie myśli poważnie o przyszłości. A lata lecą...

73 Ostatnio edytowany przez BulgGirl (2019-04-09 20:29:32)

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?
CatLady napisał/a:
BulgGirl napisał/a:

Autorka akceptowała takie coś przez długi czas, więc co? To że jej się coś nagle zaczęło odmieniać, to chyba nie jego wina jest. Krzywdzenie gościa (teraz musi się prosić), tworzenie związku na czymś takim, a póżniej jakieś wymagania. Gdyby nie udawanie i brak szczerości, to pewnie do tego związku nigdy by nie doszło. Dla mnie chora sytuacja. Jeśli już, to autorka może mieć pretensje sama do siebie. Jak to mówią: "Widziały gały, co brały". Dorosłe kobiety nie wiedzą, czego chcą, a później się żalą po Internetach.

To nie jest kwestia tego, że nie wiedzą czego chcą. Nie wszystko widać na pierwszy rzut oka, ludzie się poznają z czasem i takie kwiatki dopiero z bliższym poznaniem wychodzą. Na początku on mógł się starać,  bo chciał pokazać się z lepszej strony. Nigdy nie zdarzyło Ci się poznać człowieka, polubić, a po jakimś czasie zmienić o nim zdania, bo coś się wydarzyło, że wyszły pewne jego cechy, które Ci się nie podobały - i nie mówię tu tylko o kwestii związku, ale ogólnie o poznawaniu ludzi. Mnie sie takie coś zdarzyło kilka razy - czy to w relacjach damsko-męskich, czy koleżeńskich. I co, miałam ciągnąć na siłę daną relację, bo skoro zaczęłam, to muszę? Mimo, że już mi ten człowiek nie pasuje? Bezsens.

Czy to, że jej się zaczęło odmieniać, to jakaś zbrodnia jest? Poznała go bliżej z nieciekawej strony i ma prawo zmienić o nim zdanie. Nie ma obowiazku utrzymywania go do usranej śmierci.

Stawianie wymagań - rozsądnych wymagań, bo nie samą miłością człowiek żyje, rachunki trzeba zapłacić - jest krzywdzeniem gościa??? No biedaczysko, faktycznie. Dorosły facet, a sprawy sobie nie zdawał do tej pory, że prąd kosztuje, gaz i woda też, że jedzenie kosztuje? Dopiero teraz ktoś go sprowadza na ziemię, że te rzeczy nie spadają z nieba?

Dojrzały odpowiedzialny człowiek nawet by nie pomyślał, by żyć na czyjś koszt. A on albo jest pasozytem - z premedytacją, albo jest wygodnicki, albo życiowo niezaradny i niezorientowany (w co trudno mi uwierzyć) - obstawiam pierwszą albo drugą opcję.

Żeby pewne rzeczy ocenić lub wykminić, wystarczy kilka spotkań, a co dopiero miesiące/lata spotkań. Nie udawajmy ślepych czy głuchych (szczególnie w tym wieku). Więc tak. Widziały, gały co brały.

Na siłę nikt jej przecie nie trzyma. Robi, co chce. Ale po co później żalić się z tego powodu po Internetach? Szukanie aprobaty u obcych Internałtów (często zupełnie z innych światów)?

74

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

Sama nie wiem , po prostu tym razem zostało wszystko powiedziane wprost bez subtelności, bez aluzjii po prostu wprost ( dlatego to takie żenujące dla mnie ....) i może dlatego jeszcze ta ostatnia szansa bo tym razem nie będzie już wymówek typu " nie wiedziałem " " nie rozumiałem" " nie mówiłaś że mam kupić " " myślałem że jestem zaproszony"....tym razem powiedziałam wprost, że już nie zapraszam...( jeszcze się nie widzieliśmy , straconego czasu już nie będzie bo tym razem dam sobie spokój od razu jak tylko zobaczę próbę powrotu do " normy".... tak zaraz po kilku razach nie jest łatwo ocenić jeśli nie ma się doświadczenia a tym bardziej , że na początku było zupełnie inaczej to tak stopniowo narastało z przerwą na poprawę po subtelnych uwagach . Ja dopiero teraz to może bym była mądrzejsza i od razu rozpoznała ale to dopiero po nauczce po tym związku...ech

75

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

Czytałam kilka różnych postów i widzę , że mój wpis jest często przytaczany jako wzór na żerowanie faceta na kobiecie ...i tak stale daje mi to do myślenia...ale po tej ostatniej rozmowie płaci, dokłada się do rachunków tak jak chciałami ,robi te zakupy też tak jak chciałam...wiadomo , że jest to i tak znacznie mniej niż gdyby musiał łożyć mieszkając ze mną no ale nie mieszka i mimo wszystko nadal o tym mowy nie ma i to nie tylko ze względu na niego ale też ze względu na jego byłą żonę , która ma stale rosnące roszczenia finansowe chociaż on płaci alimenty regularnie i dobrowolnie bez nakazu sądu ( tam był rozwód z jej winy i ma innego partnera , z którym mieszka) ale mimo wszystko stale woła daj daj i daj tu zapłać tam zapłać tu zapisałam zapłać tam zapisałam zapłać...trochę mnie to przeraża..też mam dzieci i też dostaję alimenty ale na tym się kończy i sama sobie radzę z całą resztą . Jednego jestem pewna , jesli tutaj się posypie to na pewno nigdy nie zwiążę się z facetem z małym dzieckiem i byłą roszczeniową żoną w tle.....tak więc o wspólnym zamieszkaniu mowy nie ma bo nie wyobrażam sobie żeby jeszcze mieć byłą małżonkę na głowie

76

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

witaj ania.now7:) akurat dzisiaj w moim poście wstawiałem link:) czyli postępowanie byłej żony Twojego chłopaka można by uznać za kontrowersyjne, ale nie mam wystarczającej ilości informacji aby rozwijać wypowiedź na ten temat. Cieszę się że on zrozumiał niektóre rzeczy związane z tą sytuacją i że są zmiany na lepsze. Może związek będzie udany bez wspólnego mieszkania:)

"Poznacie ich po ich owocach":D https://www.netkobiety.pl/viewtopic.php … 9&p=80 wszystko o randkach i związkach, a także wszystkie pytania do mnie, zapraszam:D

77 Ostatnio edytowany przez Gitta (2019-06-09 11:22:52)

Odp: czy trafiłam na faceta pasożyta ?

Za zaistniałą sytuację odpowiadasz również i Ty... Nie komunikując, nie rozmawiając. Dziwne, że trwało to 3 czy 4 lata.
Najpierw pożyczasz, wspierasz, nie rozmawiasz a potem masz pretensje i kieruje Tobą niechęć... Czujesz się wykorzystana a dalej sponsorujesz (np. osławione ferie).
Wybacz, ale mnie to bardzo śmieszy. Robiąc coś, nie powinniśmy oczekiwać rewanżu (chyba że byłoby to wcześniej ustalone) lub być wściekłą i jednak żałować, że się to zrobiło.
Sama wyskakiwałaś przed szereg z opcjami, to i korzystał, a Ty byś nie korzystała? O swoich potrzebach się rozmawia, czy Ty masz dwójkę dzieci?

Po rozmowie z partnerem widzisz poprawę, ale w dalszym ciągu nie chcesz zdecydować się na życie razem.
Swoją decyzję argumentujesz faktem, że on nie usamodzielnił się (powinien kupić sobie nowe mieszkanie i wziąźć na nie kredyt, czy wtedy byłabyś zadowolona czy dalej narzekała, że ma długi i kredyty).

A więc wychodzi na to, że on musi płacić i matce i Tobie. Sytuacja dla niego moim zdaniem jest trudna. Zgadzam się, że powinien Tobie również dopłacać do życia, może jednak liczył na to, że w końcu zaproponujesz mieszkanie razem?
Do tego dochodzą jeszcze te komentarze nt. korzyści płynących ze spotykaniem się z mężczyzną posiadającym dziecko. Co to za związek...
Jak partnerka możesz mu także doradzić i zaproponować nieco ucięcie kurka byłej żonie.

Moim zdaniem to Ty nie chcesz z facetem mieszkać, tak widzisz związek (a więc bardzo luźny związek, zero mieszkania razem) i powinnaś mu to jasno zakomunikować i od razu problemy omawiać z mężczyzną.

Nieco ujmę się za Twoim partnerem dzisiaj, postaraj się spojrzeć na to z jego strony.

Moja propozycja: niech u Ciebie nie nocuje, spotykajcie się na mieście na godzinę-dwie, na spacer czy rozmowę i bzykajcie się w hotelu.
Za wszystko płaćcie po połowie albo szukaj sobie chłopa bez dziecka lub dochodzącego tylko do seksu.

Posty [ 56 do 77 z 77 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » czy trafiłam na faceta pasożyta ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018