Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria.. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Strony Poprzednia 1 7 8 9 10 11 12 13 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 521 do 585 z 810 ]

521

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Ela210 napisał/a:

Ja nie rozumiem tego częstego zawieszania kont.
Jak dostaniecie taką  propozycję  to nie można zignorować albo powiedzieć. Nie . Czegoś innego szukamy. 
Albo w profilu opisać jasno że nie zaczynacie znajomości od łóżka bo taki macie styl. ?  Albo to w tym momencie Wam potrzebne.?
Przecież dzisiaj mogłaś to konto zawiesić a jutro ktoś szukały właśnie kobiety podobnej do Ciebie.
Ludzie szukają różnych rzeczy. można w ciemno założyć że z większością się rozumiesz.
To tak jakby wchodzić do wielkiego sklepu z butami i pp sprzymierzeniu każdej pary która nie pasuje wychodzić i wchodzić jeszcze raz. smile
I to wina  portali? A w realu To nie to myślisz że spotykasz innych mężczyzn?

Zawiesiłam bo muszę odpocząć, chyba mam do tego prawo skoro istnieje taka możliwość. Jak się ktoś ma trafić to się trafi, nie trzeba być stale na posterunku i żyć w napięciu a może dziś, a może jutro.
Mam w profilu napisane czego szukam, ale to i tak nie odstrasza tego typu natrętów.
Mi się czasem zdarzało, że wracałam do sklepu jeszcze raz coś przymierzyć wink

Zobacz podobne tematy :

522 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-02-08 14:11:41)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Tak. Pewnie w moim poście chodziło o zabieranie komuś  praw wink jeszcze trochę  na tym forum i uwierzę  że mam móc pstryknieciem obalać rządy. smile
Pisaliśmy o sensie a nie o prawie.
Ale jak żyjesz w napięciu i musisz odpocząć to rozumiem.
Dla mnie takie konto żadnym napięciem by nie było. 
Panowie na takich kontach też dostają  mnóstwo ofert sponsoringu o których dowiadują się nieco później:)
Trzeba się z tym liczyć że nie każdy  będzie respektować co napiszesz.
Dokładne przełożenie z innych dziedzin życia.

523

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Ela210 napisał/a:

Tak. Pewnie w moim poście chodziło o zabieranie komuś  praw wink jeszcze trochę  na tym forum i uwierzę  że mam móc pstryknieciem obalać rządy. smile
Pisaliśmy o sensie a nie o prawie.
Ale jak żyjesz w napięciu i musisz odpocząć to rozumiem.
Dla mnie takie konto żadnym napięciem by nie było. 
Panowie na takich kontach też dostają  mnóstwo ofert sponsoringu o których dowiadują się nieco później:)
Trzeba się z tym liczyć że nie każdy  będzie respektować co napiszesz.
Dokładne przełożenie z innych dziedzin życia.

Roześmiałam się z tym zabieraniem praw i o pstryknięciu wink
Może nie że żyję w jakimś napięciu, ale na razie nie mam ochoty odpisywać tym panom. Zrobiłam sobie wolne, pobędę sobie sama ze sobą

524 Ostatnio edytowany przez Panna z Kapeluszem (2021-02-08 17:34:41)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
foggy napisał/a:
Panna z Kapeluszem napisał/a:

Powiem szczerze ze najbezpieczniej czuję się w ramionach wysokiego mężczyzny, ale nie może być chudy,
sama jestem w miarę niska.
Najczęściej podobali mi się w miarę wysocy mężczyźni, ale też nie za wysocy.
Ale wzrost to nie wszystko, jeden z puzzli
w układance.
Niższy może być bardziej wartościowy,
od tego wysokiego.

Odrzucasz młodych, odrzucasz niskich
i potem dziwisz sie że falej jestes sama.

Dlaczego? Dlaczego nie zauwazasz, ze
eliminujesz 90% kandydatow a sposrod tych 10% dopiero zaczynasz wybrzydzac
- aby memtalnie fojrzały był. No i jeszcze oczekujesz aby facet fawał poczucie bezpieczenstwa - czyli silny on a słaba i zaopiekowana przez niego Ty. Nie szukasz rownoprawnego partnera - szukasz faceta, ktory bedzie nad Tobą roztaczac opieke, z drugiej strony ma Cie szanowac, respektowac Twoje zdania  i nazywasz to dojrzałoscia.

Wybrałas sobie wykliczający sie zestaw cech u faceta i dalej takiego szukasz. On nie istnieje,

tak samo jak nieistnieje nieparzysta liczba podzielna przez 2. Zmien zasady ktorymi sie kierujesz,
albo zawsze bedzies  sama,
ale z WŁASNEJ winy.


Piegowata napisał/a:

Uwielbiam wysokich brunetów, ale nie skasuję wspaniałego człowieka tylko dlatego, że mu paru centymetrów brak. Oczywiście ogólnie musi być akceptowalny, nie budzący niechęci, bo czasami rzeczywiście odrzuci jakiś drobiazg i nie ma mocnych... Ale tylko czasami.



Moi Drodzy, cenię sobie Wasze wypowiedzi, Wasze spostrzeżenia,
niektóre dają do myślenia,

ale pisałam już, że nie odrzucialabym mężczyzny wartościowego, ze względu
na wzrost.


Foggy, szukam bezpieczeństwa, odpowiedzialności, mądrego życiowo człowieka, dojrzałego mentalnie,
ciepła, serdeczności, człowieka z duszą, wyrozumiałego,
a nie jakiegoś nietolerancyjnego,
zaciętego zgorzkniałego złośliwego buca, egoistę,
a nie szukam „zaopiekowania”
Opiekuńcza to ja jestem/ale też nie chce być jego mamusią,
bo ja chcę MĘŻCZYZNY, a nie chłopca.

Od 18 roku życia muszę sobie sama radzić, jestem całkiem sama, zdana tylko na siebie, daleko od rodziny, bez bliskich,
rodzina mi nigdy nie pomagała.
Potrafię sama o siebie zadbać zaopiekować się sobą, nikt za mnie nic nie robi.
Nie mam tak naprawdę w nikim wsparcia,
a chciało by się czasami oprzeć na męskich silnych ramionach.

Panna z Kapeluszem napisał/a:


Ale wzrost to nie wszystko,
jeden z puzzli
w układance.
Niższy może być bardziej wartościowy,
od tego wysokiego.


Panna z Kapeluszem napisał/a:

 
Elu, ale to nie jest tak ze dla kobiet wygląd prawie w ogóle nie jest istotny,
bardzo rzadkie to przypadki raczej,

to ze mi np siwizna nie przeszkadza,
nie znaczy że innej będzie się to podobac,

większość kobiet chce żeby ich partner
miał to coś, a są takie kobiety które zwracają znacząco uwagę na wygląd mężczyzny, znam kobiety którym przeszkadza łysina u mężczyzny, zbyt niski wzrost, zbyt wysoki,
otyłość u mężczyzn, bądź mężczyźni którzy są za słabo zbudowani jak na mężczyznę,
albo nie chcą  mężczyzn ze słabym wzrokiem/taki który bez okularów słabo widzi.

525

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Problem w tym, że niestety ulegamy zbyt często marzeniom o ideałach, co zeresztą dotyczy nie tylko partnera. Może tego nie widać u osoby szkającej takich ideałów, ale fakt, że pewne rzeczy się po prostu wykluczają.
Natomiast powierzchowna ocena człowieka jedynie po kilku czy jednej cesze albo po zbyt krótkim upływie czasu wydaje się zwyczajnie niesprawiedliwa i błędna. Nie ma co zakładać, żę taka czy taka osoba koniecnzie będzie miała taki czy inny chrakter, bo jest naszym rówieśnikiem, pracuje na budowie czy właśnie się rozwiodła. Nie zna się dobrze człowieka, to nei warto wydawać o nim pochopnych opinii smile

526 Ostatnio edytowany przez Panna z Kapeluszem (2021-02-08 16:37:12)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Już o tym pisałam, ale się powtórzę, mezczyźni często wmawiają kobiecie,
ze zbyt dużo wymaga, ma zbyt duze wymagania, a jak ma nawet „niewielkie”
to i tak jej próbują wmówić że i to
za „duże” wymagania.

Ten pan o którym wcześniej pisałam - ten Niemiec,
powiedział mi że będę szukać, i szukać
i tak żaden mi nie będzie pasował,
ale to nie jest tak,
panowie często tego nie rozumieją.
My Singielki  35+
mamy się zmuszać,
być żeby tylko z kimś być?
Tyle lat szukałyśmy/czekałyśmy na tego właściwego,
chyba nie tędy droga do szczęścia.

„No dobra wezmę sobie pierwszego lepszego,
żeby rodzina już nie obgadywała,
ze jestem 35+ a nie miałam męża
nie mam dzieci własnej rodziny,
żebym już nie słyszała tekstów typu...
”że co 35+ nigdy nie była mężatka,
nie ma dzieci, jest sama,
to jakaś kobieta nie z tego świata.
Nieprawdopodobne, z nią coś nie tak”

Myślicie ze dla takiej samotnej, bez dzieci kobiety to przyjemne jak jedzie do rodziny, idzie do par, rodzin, gdzie wszyscy
mają dzieci,
są w związku/pomijając fakt że to nie zawsze szczęśliwe związki,
taka kobieta często czuje się jak jakiś „ufoludek”?

527 Ostatnio edytowany przez niepodobna (2021-02-08 16:33:38)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Panno z Kapeluszem! Przecież nam nie chodzi o to, że masz oczekiwania, tylko że masz, po pierwsze, sprzeczne oczekiwania, a po drugie, one są oparte na fałszywych przesłankach (np. starszy o 15 lat = dojrzałe podejście do życia + pragnienie rodziny - którą 99% facetów w tym wieku już miało i nie potrzebują kolejnych dzieci)

528

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

niepodobna dokładnie!

Poza tym już sam fakt, że tak długo czekasz na "tego jedynego" w połączeniu z faktem, iż spotykałaś na drodze tylu facetów, już sugeruje, żę szukałaś wśród nich tego ideału, nie zwracając uwagi, żę jednak przeszły Ci koło nosa wartościowe osoby.  To takie upragnione czekanie na zbawienie, bo po prostu oczekuje się, że ten ideał będzie tak wyszlifowany, że nawet ani drobna rysa na nim się nie ma prawa pojawić. Przynajmniej tak odczytuję podobne historie. A przeceiż jesteśmy tylko ludźmi, każdy jakies "rysy" w swoim życiorysie posiada.
Z tego wszsytkiego, to akurat ocenianie czyjegoś doświadczenia życiowego i dorosłości na podstawie wieku(po przekroczeniu pewnego progu wiekowego) jest zwyczajnie złudne.

529 Ostatnio edytowany przez Panna z Kapeluszem (2021-02-08 18:57:37)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

To oczywiste że ideałów nie ma,
każdy ma jakieś „niedoskonalosci”

Nie jestem powierzchowną osobą,
nie przeszkadza mi to ze mężczyzna
jest trochę siwy, czy łysy,
albo lekkie zmarszczki, piegi, duże uszy,
bądź ma okulary bo ma słaby wzrok,
albo nadwagę, albo blizny, tatuaże itd.
Ale musi mieć to coś.
O tym pisałam.

Ale nie przeskoczę tego i nie jestem
w stanie zaakceptować: braku kultury, „burackich„ gadek/odzywek/bluzgających,
fałszywych, plotkarzy facetów/obgadujacych innych,
złośliwych/uszczypliwych, bez pokory,
mało tolerancyjnych,
takich co są jak „chorągiewka na wietrze„
Nieodpowiedzialnych, mówiących coś innego, co innego robiący, egoistów, chytrusów, robiących coś na pokaz, sztucznych w sposobie bycia,
facetów chodzących na codzień
w dresach/adidasach,
nie musi być super elegancki,
ale klasyczny normalny styl, i nie jakiś strojniś, laluś wylizany,
mężczyzna nie bojący
się wyglądać nieidealnie wink

I mam problem z mężczyznami w moim wieku, a młodszymi to już w ogóle.
Jak jakiś młodszy do mnie pisze
odpisuje mu ze jestem dla niego za „stara”
żeby go zbyć,
zdarza się że na to odpisują że lubią  „Milfy”...  yikes w tym momencie ogarnia mnie na samą myśl obrzydzenie.

Tego nie jestem w stanie przeskoczyć.
Młodsi mężczyźni są dla mnie jak dzieci,
jak bracia/nie pociągają mnie absolutnie.

530 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-02-08 18:32:06)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Widzisz, nie jesteś w stanie..Ale zdajesz sobie sprawę, żę prawodpoodbnie całkowicie źle ich oceniasz? To tylko siedzi gdzies głęboko w Twojej podświadomości, co całkowicie zaślepia Ci zdrowy rozsądek i wgląd w sprawę. Nie widzisz rzeczywistości, tylko swoje wyobrażęnia. Spróbuje stanąć z boku i się zastanowić, na jakiej podstawie oceniasz kogoś młodszego, żę jest niedojrzały? Wiesz to? Widzisz, czujesz wyraźnie? Masz to czarno na białym, że ten czy tamten około 30 latek jest nieodpowiedzialnym dzieciakiem? Ano z pewnością nie masz, bo ZAKŁADASZ podświadomie, że tak jest, kiedy w większości wypadków to zupełna nieprawda. Może też być tak, żę Ty dorosłość i dojrzałość rozumiesz zupełnie inaczej i pragniesz czegoś zncznie ponadprzeciętnego?
Jednocześnie, celując w starszych, jeszcze bardziej drastycznie zmniejszasz szansę na powodzenie, bo, jak inni zauważyli, tacy są już raczej "po przejściach" i niekoniecznie chcą wchodzić w relacje. Szczególnie takie, których efektem ma być dziecko.
Nie widzisz cały czas tego, że po prostu nie dajesz sobie szansy w ten sposób, bo zostawaisz za sobą cały tabun ludzi. Ile to jest kilka lat różnicy? Przecież z rzeczywistego punktu widzenia, mającego znaczenie dla Twoich potrzeb, raczej nie odgrywa to większej roli.

531

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Ale jak Ty się zblizasz do 40 to chyba 35 latek nie napiszę Ci że szuka Milfy smile
Czy rownolatek. A takich odrzucasz smile  A to są właśnie Panowie chcący się ustatkowac. 
I nie muszą  mieć tych cech złych które wyżej wymieniłas

532

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
bagienni_k napisał/a:

Widzisz, nie jesteś w stanie..Ale zdajesz sobie sprawę, żę prawodpoodbnie całkowicie źle ich oceniasz? To tylko siedzi gdzies głęboko w Twojej podświadomości, co całkowicie zaślepia Ci zdrowy rozsądek i wgląd w sprawę. Nie widzisz rzeczywistości, tylko swoje wyobrażęnia. Spróbuje stanąć z boku i się zastanowić, na jakiej podstawie oceniasz kogoś młodszego, żę jest niedojrzały? Wiesz to? Widzisz, czujesz wyraźnie? Masz to czarno na białym, że ten czy tamten około 30 latek jest nieodpowiedzialnym dzieciakiem? Ano z pewnością nie masz, bo ZAKŁADASZ podświadomie, że tak jest, kiedy w większości wypadków to zupełna nieprawda. Może też być tak, żę Ty dorosłość i dojrzałość rozumiesz zupełnie inaczej i pragniesz czegoś zncznie ponadprzeciętnego?
Jednocześnie, celując w starszych, jeszcze bardziej drastycznie zmniejszasz szansę na powodzenie, bo, jak inni zauważyli, tacy są już raczej "po przejściach" i niekoniecznie chcą wchodzić w relacje. Szczególnie takie, których efektem ma być dziecko.
Nie widzisz cały czas tego, że po prostu nie dajesz sobie szansy w ten sposób, bo zostawaisz za sobą cały tabun ludzi. Ile to jest kilka lat różnicy? Przecież z rzeczywistego punktu widzenia, mającego znaczenie dla Twoich potrzeb, raczej nie odgrywa to większej roli.

Z moich osobistych diswiadczen wynika, że czasami 2-3 lata różnicy to już mentalna przepaść. Zgadza się, że nie jest to reguła (na szczęście), ale rozumiem trochę podejście Panny z Kapeluszem. Dodatkowa kwestia jest taka, że mężczyźni wola młodsze, więc angażować się w coś co ca 2 czy 3 lata się skończy, bo na horyzocie pojawi się młodsza... to też z własnego doświadczenia. Życie bywa nieprzewidywalne, ale często niestety w ten negatywny sposób.

533 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-02-08 19:48:52)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

No chyba mentalna przepaść  to w szkole. 
Nie jest prawdą  że mężczyzni wolą młodsze.
Niektórzy wolą  młodsze. Niektórzy starsze A większość i roznica paru lat w którąkolwiek stronę  nie robi różnicy.
Naprawdę  słabo jak jedyne co ma się do zaoferowania komuś  to swoją młodszość.
Panowie patrzący głównie na to też  ciekawymi partnerami nie są.

534 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-02-08 21:54:18)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Jeśli 2-3 lata stanowią dla kogoś przepaść, to ja nie mam pytań..Przecież to tyle co nic..Chociaż raczej Panie w jedną stronę by się zgodziły a w drugą już nie...

Ech, przy takim podejściu to naprawdę można sobie robić cały czsa pod górkę..

535

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Panna z Kapeluszem napisał/a:

To oczywiste że ideałów nie ma,
każdy ma jakieś „niedoskonalosci”

Nie jestem powierzchowną osobą,
nie przeszkadza mi to ze mężczyzna
jest trochę siwy, czy łysy,
albo lekkie zmarszczki, piegi, duże uszy,
bądź ma okulary bo ma słaby wzrok,
albo nadwagę, albo blizny, tatuaże itd.
Ale musi mieć to coś.
O tym pisałam.

Ale nie przeskoczę tego i nie jestem
w stanie zaakceptować: braku kultury, „burackich„ gadek/odzywek/bluzgających,
fałszywych, plotkarzy facetów/obgadujacych innych,
złośliwych/uszczypliwych, bez pokory,
mało tolerancyjnych,
takich co są jak „chorągiewka na wietrze„
Nieodpowiedzialnych, mówiących coś innego, co innego robiący, egoistów, chytrusów, robiących coś na pokaz, sztucznych w sposobie bycia,
facetów chodzących na codzień
w dresach/adidasach,
nie musi być super elegancki,
ale klasyczny normalny styl, i nie jakiś strojniś, laluś wylizany,
mężczyzna nie bojący
się wyglądać nieidealnie wink

I mam problem z mężczyznami w moim wieku, a młodszymi to już w ogóle.
Jak jakiś młodszy do mnie pisze
odpisuje mu ze jestem dla niego za „stara”
żeby go zbyć,
zdarza się że na to odpisują że lubią  „Milfy”...  yikes w tym momencie ogarnia mnie na samą myśl obrzydzenie.

Tego nie jestem w stanie przeskoczyć.
Młodsi mężczyźni są dla mnie jak dzieci,
jak bracia/nie pociągają mnie absolutnie.

Z dobrymi facetami jest jak z mieszkaniami czy uzywanymi samochoda - rozchodza sie po znajomych. Nie trafiają do komisu (auta), czy do biura nieruchomości (mieszkania). Facet tak wysokich lotów o takich zaletach, nawet jak jest żonaty to jest obserwowany przez panie. One czeksją aż jego aktualna żona/partnerka popełni blad i one juz wokół niego się zakręcą. Taki facet nie szuka kobiet na portalach, w barze, taki facet nie trafia 'na rynek wtórny'. On zostaje 'upolowany' jeszcze gfy jest w poprzednim kulejącym związku. Wysocy, przystojni lekarze mają 'followerki' które tylko czekają na jego problemy w małżenstwie.

536

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Trafne spostrzeżenia, Foggy, bardzo trafne wink.

Panno z Kapeluszem, odnoszę wrażenie, że stworzyłaś sobie jakiś obraz mężczyzny, z którym chciałabyś się związać, ale równocześnie nawet nie dajesz mężczyznom szansy, aby mogli Ci się pokazać od tej strony, która jest dla Ciebie ważna, bo ich do tego momentu, kiedy człowiek się otwiera, pokazuje jakąś głębszą warstwę swojej natury, jakąś wrażliwość, spojrzenie na świat, nawet nie dopuszczasz, znacznie wcześniej przesiewając przez sito i wrzucając do szuflady z napisem "nie jestem zainteresowana". Oczywiście, że cham i burak to nie jest kandydat, którym warto się zainteresować, ale czuję po kościach, że ktoś, kto popełni jeden fałszywy ruch lub wypowie kiepsko brzmiące zdanie, bardzo szybko trafia poza krąg Twojego zainteresowania.
I jasne, że są takie sfery w życiu, w których kompromisy nie są dobre, ale też może nie warto być aż tak krytycznym i pozwolić ludziom być po prostu ludźmi? Może na pewne kwestie warto spojrzeć realnie, bo idealizm jest piękny, ale niestety naprawdę rzadko się sprawdza?
Z drugiej strony może warto zastanowić się czy Ty jesteś aż tak bardzo idealna i co Ty możesz drugiej osobie dać od siebie?

P.S.
Zaważyłam, że bardzo podkreślasz, że nie jesteś powierzchowna, nie ocenisz innych ludzi po wyglądzie, nie krytykujesz, nie obgadujesz - z jakiego powodu tak nieustannie to zaznaczasz? Uważasz, że to Cię w jakiś sposób pozytywnie wyróżnia? Dlaczego masz o innych tak złą opinię?

537

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Panna z Kapeluszem wydaje się być osobą, którą ktoś okłamał. I co do tego, kim jest, i na czym opierają się związki. Ale to można wyprostować. Tylko trzeba otwartości na innych i szczerości wobec siebie. Takiej mniej przyjemnej szczerości: może to ja coś źle robię. To trzeba rozgryźć, przyswoić, a nie ślizgnąć się po powierzchni jak zawsze.

538

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
foggy napisał/a:

Z dobrymi facetami jest jak z mieszkaniami czy uzywanymi samochoda - rozchodza sie po znajomych. Nie trafiają do komisu (auta), czy do biura nieruchomości (mieszkania). Facet tak wysokich lotów o takich zaletach, nawet jak jest żonaty to jest obserwowany przez panie. One czeksją aż jego aktualna żona/partnerka popełni blad i one juz wokół niego się zakręcą. Taki facet nie szuka kobiet na portalach, w barze, taki facet nie trafia 'na rynek wtórny'. On zostaje 'upolowany' jeszcze gfy jest w poprzednim kulejącym związku. Wysocy, przystojni lekarze mają 'followerki' które tylko czekają na jego problemy w małżenstwie.

No to mam potwierdzenie, że nie jestem dobrym facetem big_smile Nikt mnie nie obserwuje, nikt nie czekał na błąd żony, nie ma kolejki zainteresowanych za drzwiami big_smile Spokojnie mogę chodzić po mieście, po lesie i nikt mnie nie upoluje.

539

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Misinx napisał/a:
foggy napisał/a:

Z dobrymi facetami jest jak z mieszkaniami czy uzywanymi samochoda - rozchodza sie po znajomych. Nie trafiają do komisu (auta), czy do biura nieruchomości (mieszkania). Facet tak wysokich lotów o takich zaletach, nawet jak jest żonaty to jest obserwowany przez panie. One czeksją aż jego aktualna żona/partnerka popełni blad i one juz wokół niego się zakręcą. Taki facet nie szuka kobiet na portalach, w barze, taki facet nie trafia 'na rynek wtórny'. On zostaje 'upolowany' jeszcze gfy jest w poprzednim kulejącym związku. Wysocy, przystojni lekarze mają 'followerki' które tylko czekają na jego problemy w małżenstwie.

No to mam potwierdzenie, że nie jestem dobrym facetem big_smile Nikt mnie nie obserwuje, nikt nie czekał na błąd żony, nie ma kolejki zainteresowanych za drzwiami big_smile Spokojnie mogę chodzić po mieście, po lesie i nikt mnie nie upoluje.

Właśnie też chciałam się do tego odnieść, że to wcale nie tak jest.
Jeśli się to odnosi też do kobiet to ja też mogę sobie spokojnie chodzić wink

Odnośnie wieku to dla mnie nie ma zaczenia że facet pisze do mnie młodszy o kilka lat. Gorzej już gdy to jest różnica okołu dziesięciu lat, to wtedy już mam obawy że chodzi im o "milfa".
No i na swoim przykładzie zauważyłam, że część facetów raczej patrzy na wygląd nie na metrykę.

540 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-02-09 10:03:40)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Olinka napisał/a:

 
Panno z Kapeluszem, odnoszę wrażenie, że stworzyłaś sobie jakiś obraz mężczyzny, z którym chciałabyś się związać, ale równocześnie nawet nie dajesz mężczyznom szansy, aby mogli Ci się pokazać od tej strony, która jest dla Ciebie ważna, bo ich do tego momentu, kiedy człowiek się otwiera, pokazuje jakąś głębszą warstwę swojej natury, jakąś wrażliwość, spojrzenie na świat, nawet nie dopuszczasz, znacznie wcześniej przesiewając przez sito i wrzucając do szuflady z napisem "nie jestem zainteresowana". Oczywiście, że cham i burak to nie jest kandydat, którym warto się zainteresować, ale czuję po kościach, że ktoś, kto popełni jeden fałszywy ruch lub wypowie kiepsko brzmiące zdanie, bardzo szybko trafia poza krąg Twojego zainteresowania.
I jasne, że są takie sfery w życiu, w których kompromisy nie są dobre, ale też może nie warto być aż tak krytycznym i pozwolić ludziom być po prostu ludźmi? Może na pewne kwestie warto spojrzeć realnie, bo idealizm jest piękny, ale niestety naprawdę rzadko się sprawdza?
Z drugiej strony może warto zastanowić się czy Ty jesteś aż tak bardzo idealna i co Ty możesz drugiej osobie dać od siebie?

P.S.
Zaważyłam, że bardzo podkreślasz, że nie jesteś powierzchowna, nie ocenisz innych ludzi po wyglądzie, nie krytykujesz, nie obgadujesz - z jakiego powodu tak nieustannie to zaznaczasz? Uważasz, że to Cię w jakiś sposób pozytywnie wyróżnia? Dlaczego masz o innych tak złą opinię?

Lepiej bym tego nie ujął! smile Warto zwrócić uwagę Panno, jeśli nawet inne Koleżanki widza tutaj wyraźnie coś, co prawdpopodbnie przyczynia się do Twoich niepowodzeń. Wytłuszczone i podkreślone fragment wydają się być tutaj kluczowe. Robi się z tego jakieś błędne koło, gdzie osoba szuka ideału, bo coraz to innego jej nie pasuje, ale jednocześnie omija ludzi, którzy mogliby się okazać tymi niemal perfekcyjnymi ideałami. Wszystko przez to, że przypisując komuś takie czy inne cechy na podstawie jednej przesłanki, popełniasz kardynalny błąd, za który właśnie płacisz od dłuższego czasu cenę w postaci bycia samotną.
niepodobna również się zgodzę. Otwartość na innych to raczej niezbędny element, aby stworzyć cos trwałego, zamiast szukać partnrra do życia według jakiegoś "idealnego"wzorca.

541 Ostatnio edytowany przez Panna z Kapeluszem (2021-02-09 10:51:16)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Olinka napisał/a:

ale też może nie warto być aż tak krytycznym i pozwolić ludziom
być po prostu ludźmi?
Może na pewne kwestie warto spojrzeć realnie, bo idealizm jest piękny, ale niestety naprawdę rzadko się sprawdza?
Z drugiej strony może warto zastanowić się czy Ty jesteś aż tak bardzo idealna i co Ty możesz drugiej osobie dać od siebie?

P.S.
Zaważyłam, że bardzo podkreślasz, że nie jesteś powierzchowna, nie ocenisz innych ludzi po wyglądzie, nie krytykujesz, nie obgadujesz - z jakiego powodu tak nieustannie to zaznaczasz? Uważasz, że to Cię w jakiś sposób pozytywnie wyróżnia? Dlaczego masz o innych tak złą opinię?

Olinko, nigdy nie napisałam ze jestem idealna, bo jak wiadomo ideałów nie na,
nie piszę o sobie zawsze w superlatywach, jak można zauważyć,
potrafię przyznać się, do niedoskonałości, błędów,
a te cechy których znieść nie mogę
nie posiadam, wiem że tak trudno
co niektórym uwierzyć ze istnieją ludzie którzy nie lubią/nie bawi ich
np obgadywanie, wyśmiewanie drugiego człowieka, bądź nie chcą mieć doczynienia
z ludzmi typu „jak chorągiewka na wietrze”,
niestety ci ludzie są w znacznej mniejszości, ale istnieją,
niejednokrotnie zdarzyło mi się zwracać na takie zachowanie innym w realnym życiu,
i to osobom które niby z racji wykształcenia/wykonywanego zawodu nie powinny takiego zachowania „uprawiać”
dla mnie np owe zachowanie  świadczy o braku kultury, braku pokory, ograniczeniu umysłowym.

Olinko Ty naprawdę akceptujesz takie zachowanie? Nie przeszkadza Ci?
Bo mnie odrzuca, i nic na to nie poradzę,
to nie mój swiat po prostu.

Nie mam „złej opinii” tylko stwierdzam fakt,
i nie będę na coś niedobrego mówiła
jest jest OK.

foggy napisał/a:

Z dobrymi facetami jest jak z mieszkaniami czy uzywanymi samochoda - rozchodza sie po znajomych. Nie trafiają do komisu (auta), czy do biura nieruchomości (mieszkania). Facet tak wysokich lotów o takich zaletach, nawet jak jest żonaty to jest obserwowany przez panie. One czeksją aż jego aktualna żona/partnerka popełni blad i one juz wokół niego się zakręcą. Taki facet nie szuka kobiet na portalach, w barze, taki facet nie trafia 'na rynek wtórny'. On zostaje 'upolowany' jeszcze gfy jest w poprzednim kulejącym związku. Wysocy, przystojni lekarze mają 'followerki' które tylko czekają na jego problemy w małżenstwie.„

Foggy, nie wyobrażam sobie polować
na faceta, i czekać aż im się noga podwinie, i ja wskoczę na to miejsce...
ale wiem ze bywają kobiety podstępne, wyrachowane ,
- „ nawet jak jest żonaty to jest obserwowany przez panie. One czeksją aż jego aktualna żona/partnerka popełni blad i one juz wokół niego się zakręcą”

Swoją drogą ci niezbyt dobrzy/niefajni
też bywają w związkach wink

542 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-02-09 10:56:15)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Może jestem z jakiegoś nie tego świata, ale jak czytam o gadaniu rodziny to otwieram szeroooko ze zdumienia oczy. Że też jeszcze to funkcjonuje, bo myślałam, że skończyło się w epoce jakiejś Pani Dulskiej.
Spory kawał życia spędzilam jako singiel i przysięgam, nigdy nie poczułam się dyskryminowana. Jak już, to ewentualnie sama sobie czasem dowalałam, jako panna jeszcze, bo po rozwodzie już inaczej myślałam.

543

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Problem cały w tym, że niestety bardzo często ocenia się ludzi na podstawie pojedynczych czy przypadkowych zachowań lub działań. Tak, jak Olinka wspomniała: ktoś mógł mieć gorszy dzień albo zwyczajnie dać się ponieść emocjom, jak również palnąć jakąś głupotę w zwykłych żartach. Nie da się prześwietlić i ocenić kogoś, po jednym wybryku. Widzisz jakąs osobę w danej sytuacji, ale to wcale nie oznacza, że ona tak się prezentuje na codzień.

544 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-02-09 11:03:16)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Misinx napisał/a:
foggy napisał/a:

Z dobrymi facetami jest jak z mieszkaniami czy uzywanymi samochoda - rozchodza sie po znajomych. Nie trafiają do komisu (auta), czy do biura nieruchomości (mieszkania). Facet tak wysokich lotów o takich zaletach, nawet jak jest żonaty to jest obserwowany przez panie. One czeksją aż jego aktualna żona/partnerka popełni blad i one juz wokół niego się zakręcą. Taki facet nie szuka kobiet na portalach, w barze, taki facet nie trafia 'na rynek wtórny'. On zostaje 'upolowany' jeszcze gfy jest w poprzednim kulejącym związku. Wysocy, przystojni lekarze mają 'followerki' które tylko czekają na jego problemy w małżenstwie.

No to mam potwierdzenie, że nie jestem dobrym facetem big_smile Nikt mnie nie obserwuje, nikt nie czekał na błąd żony, nie ma kolejki zainteresowanych za drzwiami big_smile Spokojnie mogę chodzić po mieście, po lesie i nikt mnie nie upoluje.

To się ciesz że nie masz followerek bo to zwykle słabej jakości kobiety są i polują na padlinę. smile
Followerki mojego męża rekrutowały się z koleżanek z miasteczka z którego pochodził a namnożyły po zjeździe rocznicowym maturalnym. smile
Nawet chyba z jedną jakiś czas był.
Followerkę poznasz po tym, że najbardziej podnieca ją termin rozwodu.. bardziej niż mężczyzna..tak że ten... smile

545

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Piegowata'76 napisał/a:

Może jestem z jakiegoś nie tego świata, ale jak czytam o gadaniu rodziny to otwieram szeroooko ze zdumienia oczy. Że też jeszcze to funkcjonuje, bo myślałam, że skończyło się w epoce jakiejś Pani Dulskiej.
Spory kawał życia spędzilam jako singiel i przysięgam, nigdy nie poczułam się dyskryminowana. Jak już, to ewentualnie sama sobie czasem dowalałam, jako panna jeszcze, bo po rozwodzie już inaczej myślałam.

To się nie skończyło na epoce Dulskiej. U mnie tego nie ma, ale ja nie jestem rodzinny, ale są faktycznie takie rodziny w których się tak gada.

546 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-02-09 11:11:28)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Gadanie rodziny, to jest akurat to, co najmniej człowieka obchodzi i na co ma najbardziej wywalone. Z drugiej strony nie rozumiem często tej presji czy oglądania się na innych, jak przychodzi do kontaktów osoby samotnej z innymi. Trochę to wygląda tak, jakby na siłę sobie wmawiać, że coś jest ze mną nie tak, bo wszyscy inni są tak szczęśliwi. Kurde, nie żyję z tymi ludźmi na codzień, więc tak naprawdę nie mam pojęcia, jak im się wiedzie. Nie ma sensu wzorować swojego życia na życiu ludzi wokół nas.

547 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-02-09 11:26:01)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Bagiennik, a ja rozumiem, że to może bardzo boleć, W końcu rodzina to bliskie i ważne w życiu osoby. Chciałoby się mieć od nich wsparcie i zrozumienie.

548

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Ja nie mówię, żeby od razu się od kogoś odwracać, bo nie tędy droga. Problem z rodziną jest taki, ze im się najlepiej wydaje, co jest dla nas dobre. To przypomina nieraz jakąś krucjatę czy nawracanie na "jedynie słuszną drogę". Prędzej znajomi czy przyjaciele się z tym pogodzą, bo nawet jeśli wydajemy się dla nich jakimiś dziwakami, to machną na to ręką- w końcu to nie ich życie. Rodzina nie może pojąć zaś, że jeśli ktoś wybiera świadomi ejkąś drogę i jest szczęśliwy, to nie mają prawa w nią ingerować.

549 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-02-09 11:38:00)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Bo trzeba myśleć za siebie, a to spora sztuka.
Nigdy nie zrozumiem rodziców, którzy odwracają się od swojego dziecka, bo żyje ono inaczej niż nakazują ich standardy. Coś nie w porządku z taką rodzicielską miłością
Mój syn może być gejem, księdzem, albo dla odmiany mężem jakiejś pani i ojcem tuzina dzieci, byle był porządnym, dobrym i uczciwym człowiekiem.

550

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Ela210 napisał/a:

To się ciesz że nie masz followerek bo to zwykle słabej jakości kobiety są i polują na padlinę. smile
Followerki mojego męża rekrutowały się z koleżanek z miasteczka z którego pochodził a namnożyły po zjeździe rocznicowym maturalnym. smile
Nawet chyba z jedną jakiś czas był.
Followerkę poznasz po tym, że najbardziej podnieca ją termin rozwodu.. bardziej niż mężczyzna..tak że ten... smile

No to jakby się taka pojawiła, to będę obserwował jej źrenice jak powiem termin rozwodu big_smile

551

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Według mnie tak, jak już ktoś wcześniej napisał - taka kobieta powinna zastanowić się po pierwsze nad swoimi priorytetami i nad tym, jakiego partnera szuka, a po drugie - dać sobie szanse na znalezienie takiego partnera czyli po prostu zacząć się umawiać na portalach randkowych. W dobie pandemii ciężko o poznanie partnera gdzie indziej niż w internecie...

552

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Są pewne wyobrażenia które są dla Panny z Kapeluszem problemem, ale niestety trochę tsk jest jak ona pisze. Trudno znaleźć normalnego faceta. Ci przystojni i z grubsza fajni, są nastawieni tylko na przygody. A ci mniej przebojowi a zatem i nie dość fizycznie atrakcyjni są agresywni a to wynika z kompleksów, leku przed odrzuceniem. Ja osobiście nawet uznałam, że będę się spotykać ze starszymi choć zazwyczaj byli młodsi, no i młodsi i starsi niby chcą poważnego związku ale skaczą z kwiatka na kwiatek i raczej daleko w ich planach jest stabilny związek.

553 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-02-09 21:14:52)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Najgorsze, co można zrobić, to z góry kogoś zaszufladkować do danej kategorii na podstawie fragmentarycznych informacji. Atrakcyjny i przystojny ma wiadomy cel i potrafi kobietę omamić. Zostaje porzucona a tymczasem nie zauważa tych trochę mniej atrakcyjnych, którzy po kolejnym "koszu" stają się jeszcze bardziej sfrustrowani, nabawiając się kompleksów.
Jednak taki 40-sto czy 50-latek jest zazwyczaj już po pewnych przejściach i tez nie musi przecież od razu chcieć się wiązać.

554 Ostatnio edytowany przez Belzebiusz (2021-02-09 23:03:34)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
WendyW napisał/a:

Są pewne wyobrażenia które są dla Panny z Kapeluszem problemem, ale niestety trochę tsk jest jak ona pisze. Trudno znaleźć normalnego faceta. Ci przystojni i z grubsza fajni, są nastawieni tylko na przygody. A ci mniej przebojowi a zatem i nie dość fizycznie atrakcyjni są agresywni a to wynika z kompleksów, leku przed odrzuceniem. Ja osobiście nawet uznałam, że będę się spotykać ze starszymi choć zazwyczaj byli młodsi, no i młodsi i starsi niby chcą poważnego związku ale skaczą z kwiatka na kwiatek i raczej daleko w ich planach jest stabilny związek.

Generalizujesz, wrzucając wszystkich chłopów do dwóch worków na odpady i tak powstaje błędne koło. Jak ono się objawia? To już zostało wyjaśnione w paru stronach wątku wyżej.

bagienni_k napisał/a:

Atrakcyjny i przystojny ma wiadomy cel i potrafi kobietę omamić

Ale czy tak jest zawsze?

555

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

No niestety ale sfrustrowanych nikt nie chce.Ty byś chciał sfrustrowaną  kobietę?
W pewnym wieku to już trzeba mieć własne frustracje poogarniane. .

556

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
WendyW napisał/a:

Są pewne wyobrażenia które są dla Panny z Kapeluszem problemem, ale niestety trochę tsk jest jak ona pisze. Trudno znaleźć normalnego faceta. Ci przystojni i z grubsza fajni, są nastawieni tylko na przygody. A ci mniej przebojowi a zatem i nie dość fizycznie atrakcyjni są agresywni a to wynika z kompleksów, leku przed odrzuceniem. Ja osobiście nawet uznałam, że będę się spotykać ze starszymi choć zazwyczaj byli młodsi, no i młodsi i starsi niby chcą poważnego związku ale skaczą z kwiatka na kwiatek i raczej daleko w ich planach jest stabilny związek.

Bo te bardzoej swiadome kobiety to sobie mogą przebierać do woli i robią to w wieku 20-26 lat. Wybor wtedy ogromny. Pożniej Panie ktire studiowały , tez zaczynają sie oglàdac za mężem - tak aby poukładać sobie zycie przed 30 tką. Panie ktore dłuzej balowały i zaczynają szukać faceta w wieku 35 mają mocno pod górkę. 'Towar' już przebramy, 'sito' dwa rszy czerpało, co co pozostali to albo sa jakos 'wybrakowani', albo szukają młodszych. Stąd liczne porażki - jak to @Panna opisywała. Wiec takie singielki 35 + zaczynsją kierować sie ku starszym - a tam znowu wtopa. Facet 40+ czy 45+ to albo niezdatny do zwiazku (jak kawaler), albo po przejsciach i zwykle nieskory do ponownej żemiaczki + pieluchy. Ty @Panmo nie wybrzydzaj, bierz pierws,ego ogarniętego co spodnie nosi bo za 10 lat to bedziesz szukać takiego 'co jeszcze bez balkonika chodzi'. Nie musisz za tego pierwszego lepszego od razy wychodzic - ale przełam swoje lęki, pobądz w związkach - tak abys przestała sie bać facetów i porażki związkowej.

557

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
WendyW napisał/a:

Są pewne wyobrażenia które są dla Panny z Kapeluszem problemem, ale niestety trochę tsk jest jak ona pisze. Trudno znaleźć normalnego faceta. Ci przystojni i z grubsza fajni, są nastawieni tylko na przygody. A ci mniej przebojowi a zatem i nie dość fizycznie atrakcyjni są agresywni a to wynika z kompleksów, leku przed odrzuceniem. Ja osobiście nawet uznałam, że będę się spotykać ze starszymi choć zazwyczaj byli młodsi, no i młodsi i starsi niby chcą poważnego związku ale skaczą z kwiatka na kwiatek i raczej daleko w ich planach jest stabilny związek.

Litości... Chciałbym się włożyć w jakąś szufladkę, a tutaj mam normalnie problem big_smile Musisz rozbudować tą systematykę.

558

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
foggy napisał/a:
WendyW napisał/a:

Są pewne wyobrażenia które są dla Panny z Kapeluszem problemem, ale niestety trochę tsk jest jak ona pisze. Trudno znaleźć normalnego faceta. Ci przystojni i z grubsza fajni, są nastawieni tylko na przygody. A ci mniej przebojowi a zatem i nie dość fizycznie atrakcyjni są agresywni a to wynika z kompleksów, leku przed odrzuceniem. Ja osobiście nawet uznałam, że będę się spotykać ze starszymi choć zazwyczaj byli młodsi, no i młodsi i starsi niby chcą poważnego związku ale skaczą z kwiatka na kwiatek i raczej daleko w ich planach jest stabilny związek.

Bo te bardzoej swiadome kobiety to sobie mogą przebierać do woli i robią to w wieku 20-26 lat. Wybor wtedy ogromny. Pożniej Panie ktire studiowały , tez zaczynają sie oglàdac za mężem - tak aby poukładać sobie zycie przed 30 tką. Panie ktore dłuzej balowały i zaczynają szukać faceta w wieku 35 mają mocno pod górkę. 'Towar' już przebramy, 'sito' dwa rszy czerpało, co co pozostali to albo sa jakos 'wybrakowani', albo szukają młodszych. Stąd liczne porażki - jak to @Panna opisywała. Wiec takie singielki 35 + zaczynsją kierować sie ku starszym - a tam znowu wtopa. Facet 40+ czy 45+ to albo niezdatny do zwiazku (jak kawaler), albo po przejsciach i zwykle nieskory do ponownej żemiaczki + pieluchy. Ty @Panmo nie wybrzydzaj, bierz pierws,ego ogarniętego co spodnie nosi bo za 10 lat to bedziesz szukać takiego 'co jeszcze bez balkonika chodzi'. Nie musisz za tego pierwszego lepszego od razy wychodzic - ale przełam swoje lęki, pobądz w związkach - tak abys przestała sie bać facetów i porażki związkowej.

Coś w tym jest. Choć z tym pierwszym ogarniętym co spodnie nosi też ciężko...

559

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Tonia80 napisał/a:
foggy napisał/a:
WendyW napisał/a:

Są pewne wyobrażenia które są dla Panny z Kapeluszem problemem, ale niestety trochę tsk jest jak ona pisze. Trudno znaleźć normalnego faceta. Ci przystojni i z grubsza fajni, są nastawieni tylko na przygody. A ci mniej przebojowi a zatem i nie dość fizycznie atrakcyjni są agresywni a to wynika z kompleksów, leku przed odrzuceniem. Ja osobiście nawet uznałam, że będę się spotykać ze starszymi choć zazwyczaj byli młodsi, no i młodsi i starsi niby chcą poważnego związku ale skaczą z kwiatka na kwiatek i raczej daleko w ich planach jest stabilny związek.

Bo te bardzoej swiadome kobiety to sobie mogą przebierać do woli i robią to w wieku 20-26 lat. Wybor wtedy ogromny. Pożniej Panie ktire studiowały , tez zaczynają sie oglàdac za mężem - tak aby poukładać sobie zycie przed 30 tką. Panie ktore dłuzej balowały i zaczynają szukać faceta w wieku 35 mają mocno pod górkę. 'Towar' już przebramy, 'sito' dwa rszy czerpało, co co pozostali to albo sa jakos 'wybrakowani', albo szukają młodszych. Stąd liczne porażki - jak to @Panna opisywała. Wiec takie singielki 35 + zaczynsją kierować sie ku starszym - a tam znowu wtopa. Facet 40+ czy 45+ to albo niezdatny do zwiazku (jak kawaler), albo po przejsciach i zwykle nieskory do ponownej żemiaczki + pieluchy. Ty @Panmo nie wybrzydzaj, bierz pierws,ego ogarniętego co spodnie nosi bo za 10 lat to bedziesz szukać takiego 'co jeszcze bez balkonika chodzi'. Nie musisz za tego pierwszego lepszego od razy wychodzic - ale przełam swoje lęki, pobądz w związkach - tak abys przestała sie bać facetów i porażki związkowej.

Coś w tym jest. Choć z tym pierwszym ogarniętym co spodnie nosi też ciężko...

Czyli rezerwacje trzeba już robić w podstawówce big_smile

560

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Misinx napisał/a:
Tonia80 napisał/a:
foggy napisał/a:

Bo te bardzoej swiadome kobiety to sobie mogą przebierać do woli i robią to w wieku 20-26 lat. Wybor wtedy ogromny. Pożniej Panie ktire studiowały , tez zaczynają sie oglàdac za mężem - tak aby poukładać sobie zycie przed 30 tką. Panie ktore dłuzej balowały i zaczynają szukać faceta w wieku 35 mają mocno pod górkę. 'Towar' już przebramy, 'sito' dwa rszy czerpało, co co pozostali to albo sa jakos 'wybrakowani', albo szukają młodszych. Stąd liczne porażki - jak to @Panna opisywała. Wiec takie singielki 35 + zaczynsją kierować sie ku starszym - a tam znowu wtopa. Facet 40+ czy 45+ to albo niezdatny do zwiazku (jak kawaler), albo po przejsciach i zwykle nieskory do ponownej żemiaczki + pieluchy. Ty @Panmo nie wybrzydzaj, bierz pierws,ego ogarniętego co spodnie nosi bo za 10 lat to bedziesz szukać takiego 'co jeszcze bez balkonika chodzi'. Nie musisz za tego pierwszego lepszego od razy wychodzic - ale przełam swoje lęki, pobądz w związkach - tak abys przestała sie bać facetów i porażki związkowej.

Coś w tym jest. Choć z tym pierwszym ogarniętym co spodnie nosi też ciężko...

Czyli rezerwacje trzeba już robić w podstawówce big_smile

na to wygląda wink

561

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Tonia80 napisał/a:
Misinx napisał/a:
Tonia80 napisał/a:

Coś w tym jest. Choć z tym pierwszym ogarniętym co spodnie nosi też ciężko...

Czyli rezerwacje trzeba już robić w podstawówce big_smile

na to wygląda wink

W szkole podstawowej podkochiwałem się bez wzajemności w dziewczynie, która była podobna do księżniczki Lei. Czyli mi nie wyszła rezerwacja big_smile

562

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Misinx napisał/a:
Tonia80 napisał/a:
Misinx napisał/a:

Czyli rezerwacje trzeba już robić w podstawówce big_smile

na to wygląda wink

W szkole podstawowej podkochiwałem się bez wzajemności w dziewczynie, która była podobna do księżniczki Lei. Czyli mi nie wyszła rezerwacja big_smile

Bo to jak na basenie. Nie wystarczy na leżaku ręcznik położyc, trzeb jeszcze pilnować aby nikt tego ręcznika nie zrzucił. O 'rezerwacje' trzeba dbac, bo dobre i puste miejsce innych kusi.

563

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Lepiej wybierać niż być wybieraną. I vice versa smile

564 Ostatnio edytowany przez Misinx (2021-02-10 14:33:28)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
foggy napisał/a:
Misinx napisał/a:
Tonia80 napisał/a:

na to wygląda wink

W szkole podstawowej podkochiwałem się bez wzajemności w dziewczynie, która była podobna do księżniczki Lei. Czyli mi nie wyszła rezerwacja big_smile

Bo to jak na basenie. Nie wystarczy na leżaku ręcznik położyc, trzeb jeszcze pilnować aby nikt tego ręcznika nie zrzucił. O 'rezerwacje' trzeba dbac, bo dobre i puste miejsce innych kusi.

Ale co poradzisz jak rezerwacja nie była zainteresowana ? Nic. big_smile

Ela210 napisał/a:

Lepiej wybierać niż być wybieraną. I vice versa smile

To nie jest reguła. Wszystko zależy od okoliczności smile

565 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-02-10 14:45:27)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Tu się z Toba nie zgodzę Misinx.
Wybieraja nas zwykle osoby obce, które nas nie znają i wg swoich wyobrażeń się nami interesują. Nie masz gwarancji że zechcą poznawać jaki jesteś, czy tylko realizują swój ustalony cel, patrząc czy pasujesz do obrazu.
gdy Ty się zainteresujesz jakąs kobietą to oczywiście też masz jakieś wyobrażenia- ale są to Twoje wyobrażenia i od Ciebie zależy czy rozwijasz się na tyle by siebie poznać i wiedzieć jakiej partnerki szukasz, co lubisz, czego nie i w razie czego ze znajomości się wycofać.
Będąc wybieranym i zachwycając się faktem tego że zostałeś wybrany można wejść na manowce.
Swoją drogą dziwne, że jak sprzedajesz sukienkę na Vinted  czy OLX to portal potrafi nie przepuścić ogłoszenia bo za mało danych, a przechodzą na portalach randkowych op[isy gdzie jest samo zdjęcie i jedno zdanie. smile

566

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Ela210 napisał/a:

Tu się z Toba nie zgodzę Misinx.
Wybieraja nas zwykle osoby obce, które nas nie znają i wg swoich wyobrażeń się nami interesują. Nie masz gwarancji że zechcą poznawać jaki jesteś, czy tylko realizują swój ustalony cel, patrząc czy pasujesz do obrazu.
gdy Ty się zainteresujesz jakąs kobietą to oczywiście też masz jakieś wyobrażenia- ale są to Twoje wyobrażenia i od Ciebie zależy czy rozwijasz się na tyle by siebie poznać i wiedzieć jakiej partnerki szukasz, co lubisz, czego nie i w razie czego ze znajomości się wycofać.
Będąc wybieranym i zachwycając się faktem tego że zostałeś wybrany można wejść na manowce.
Swoją drogą dziwne, że jak sprzedajesz sukienkę na Vinted  czy OLX to portal potrafi nie przepuścić ogłoszenia bo za mało danych, a przechodzą na portalach randkowych op[isy gdzie jest samo zdjęcie i jedno zdanie. smile

Czyli jako wybierający jestem osobą obcą, która nie zna wybieranego obiektu i interesuję się nim wg swoich wyobrażeń. Wcale nie chcę poznawać tej drugiej osoby, tylko realizuję swój ustalony cel smile
Interesujące.

567

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

No tak, ale będąc wybieranym można również wejść w rolę wybierającego, bo przecież nie jesteś zmuszony do przyjęcia czyjejś propozycji.

Abra kadabra wink

568

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Misinx napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Tu się z Toba nie zgodzę Misinx.
Wybieraja nas zwykle osoby obce, które nas nie znają i wg swoich wyobrażeń się nami interesują. Nie masz gwarancji że zechcą poznawać jaki jesteś, czy tylko realizują swój ustalony cel, patrząc czy pasujesz do obrazu.
gdy Ty się zainteresujesz jakąs kobietą to oczywiście też masz jakieś wyobrażenia- ale są to Twoje wyobrażenia i od Ciebie zależy czy rozwijasz się na tyle by siebie poznać i wiedzieć jakiej partnerki szukasz, co lubisz, czego nie i w razie czego ze znajomości się wycofać.
Będąc wybieranym i zachwycając się faktem tego że zostałeś wybrany można wejść na manowce.
Swoją drogą dziwne, że jak sprzedajesz sukienkę na Vinted  czy OLX to portal potrafi nie przepuścić ogłoszenia bo za mało danych, a przechodzą na portalach randkowych op[isy gdzie jest samo zdjęcie i jedno zdanie. smile

Czyli jako wybierający jestem osobą obcą, która nie zna wybieranego obiektu i interesuję się nim wg swoich wyobrażeń. Wcale nie chcę poznawać tej drugiej osoby, tylko realizuję swój ustalony cel smile
Interesujące.

Od Ciebie zależy czy chcesz poznać kogoś czy nie. ale na druga osobę nie masz wpływu.
Ona moze chcieć Ciebie poznać takim jakim jesteś- a może odrzucić za coś, o czym Ci nawet szczerze nie powie,- tu wpływu nie masz.
ale na to co Ty analizijesz, na co Ty zwrócisz uwagę wpływ już masz.

569

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
WendyW napisał/a:

(...) Trudno znaleźć normalnego faceta. Ci przystojni i z grubsza fajni, są nastawieni tylko na przygody. A ci mniej przebojowi a zatem i nie dość fizycznie atrakcyjni są agresywni a to wynika z kompleksów, leku przed odrzuceniem. Ja osobiście nawet uznałam, że będę się spotykać ze starszymi choć zazwyczaj byli młodsi, no i młodsi i starsi niby chcą poważnego związku ale skaczą z kwiatka na kwiatek i raczej daleko w ich planach jest stabilny związek.

Nie jest tak źle. Z racji wieku, bo to jest moje naturalne otoczenie, obracam się wśród osób 40-50 letnich. Z kolei praca i pasja pozwalają mi na swobodne przebywanie zarówno wśród rówieśników, jak i osób znacznie młodszych. To co zauważyłam, to że tu nie ma żadnej reguły. Znam wartościowych 25-30 latków, którym wizualnie też nic nie brakuje, a którzy jednak z jakiegoś powodu nie potrafią ułożyć sobie życia osobistego, ale i równie wartościowych, a przy tym wcale nie sfrustrowanych 40-50 latków, którzy chcieliby z kimś związać się na stałe, ale okazuje się, że nie jest to takie proste, bo z kobietami też wcale nie jest kolorowo.

Do pewnych rzeczy trzeba się jednak dokopać, a żeby móc to zrobić, trzeba z daną osobą trochę poprzebywać, porozmawiać, zobaczyć jak zachowuje się w neutralnych warunkach, jednym słowem pozwolić jej pokazać się od tej prawdziwej strony, bo na początku znajomości nastawionej stricte na związek obraz tego drugiego człowieka może być mocno zafałszowany.

570 Ostatnio edytowany przez Panna z Kapeluszem (2021-02-10 19:18:34)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Tonia80 napisał/a:
foggy napisał/a:
WendyW napisał/a:

Są pewne wyobrażenia które są dla Panny z Kapeluszem problemem, ale niestety trochę tsk jest jak ona pisze. Trudno znaleźć normalnego faceta. Ci przystojni i z grubsza fajni, są nastawieni tylko na przygody. A ci mniej przebojowi a zatem i nie dość fizycznie atrakcyjni są agresywni a to wynika z kompleksów, leku przed odrzuceniem. Ja osobiście nawet uznałam, że będę się spotykać ze starszymi choć zazwyczaj byli młodsi, no i młodsi i starsi niby chcą poważnego związku ale skaczą z kwiatka na kwiatek i raczej daleko w ich planach jest stabilny związek.

Bo te bardzoej swiadome kobiety to sobie mogą przebierać do woli i robią to w wieku 20-26 lat. Wybor wtedy ogromny. Pożniej Panie ktire studiowały , tez zaczynają sie oglàdac za mężem - tak aby poukładać sobie zycie przed 30 tką. Panie ktore dłuzej balowały i zaczynają szukać faceta w wieku 35 mają mocno pod górkę. 'Towar' już przebramy, 'sito' dwa rszy czerpało, co co pozostali to albo sa jakos 'wybrakowani', albo szukają młodszych. Stąd liczne porażki - jak to @Panna opisywała. Wiec takie singielki 35 + zaczynsją kierować sie ku starszym - a tam znowu wtopa. Facet 40+ czy 45+ to albo niezdatny do zwiazku (jak kawaler), albo po przejsciach i zwykle nieskory do ponownej żemiaczki + pieluchy. Ty @Panmo nie wybrzydzaj, bierz pierws,ego ogarniętego co spodnie nosi bo za 10 lat to bedziesz szukać takiego 'co jeszcze bez balkonika chodzi'. Nie musisz za tego pierwszego lepszego od razy wychodzic - ale przełam swoje lęki, pobądz w związkach - tak abys przestała sie bać facetów i porażki związkowej.

Coś w tym jest. Choć z tym pierwszym ogarniętym co spodnie nosi też ciężko...

Dokładnie tak,
Nawet o zwykłych dobrych, uczciwych, w spodniach ciężko.

I niestety dużo z tego co widzę, słyszę, złych - nie dobrych facetów też jest w związkach/ nie tylko ci dobrzy fajni są w związkach.
Kobiety zgadzają się na przeróżne niefajne rzeczy,
co by mi na przykład bardzo
przeszkadzało, i wielu innym kobietom również,
są nawet kobiety „bardzo” źle traktowane
i pomimo tego są z tym partnerem/tak wie są tez kobiety które bardzo źle traktują swojego partnera,

są kobiety które są zdradzane, oszukiwane, i wiedzą o tym, i to akceptują.

571

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
foggy napisał/a:
WendyW napisał/a:

Są pewne wyobrażenia które są dla Panny z Kapeluszem problemem, ale niestety trochę tsk jest jak ona pisze. Trudno znaleźć normalnego faceta. Ci przystojni i z grubsza fajni, są nastawieni tylko na przygody. A ci mniej przebojowi a zatem i nie dość fizycznie atrakcyjni są agresywni a to wynika z kompleksów, leku przed odrzuceniem. Ja osobiście nawet uznałam, że będę się spotykać ze starszymi choć zazwyczaj byli młodsi, no i młodsi i starsi niby chcą poważnego związku ale skaczą z kwiatka na kwiatek i raczej daleko w ich planach jest stabilny związek.

Bo te bardzoej swiadome kobiety to sobie mogą przebierać do woli i robią to w wieku 20-26 lat. Wybor wtedy ogromny. Pożniej Panie ktire studiowały , tez zaczynają sie oglàdac za mężem - tak aby poukładać sobie zycie przed 30 tką. Panie ktore dłuzej balowały i zaczynają szukać faceta w wieku 35 mają mocno pod górkę. 'Towar' już przebramy, 'sito' dwa rszy czerpało, co co pozostali to albo sa jakos 'wybrakowani', albo szukają młodszych. Stąd liczne porażki - jak to @Panna opisywała. Wiec takie singielki 35 + zaczynsją kierować sie ku starszym - a tam znowu wtopa. Facet 40+ czy 45+ to albo niezdatny do zwiazku (jak kawaler), albo po przejsciach i zwykle nieskory do ponownej żemiaczki + pieluchy. Ty @Panmo nie wybrzydzaj, bierz pierws,ego ogarniętego co spodnie nosi bo za 10 lat to bedziesz szukać takiego 'co jeszcze bez balkonika chodzi'. Nie musisz za tego pierwszego lepszego od razy wychodzic - ale przełam swoje lęki, pobądz w związkach - tak abys przestała sie bać facetów i porażki związkowej.


Niestety zgadzam się z powyższym. Bije się też w pierś, ponieważ do 30 nie myślałam nigdy o rodzinie. 30 minęła a w zasadzie jakoś się tak stało że mam 32 i nagle się zorientowałam, że jednak chce rodziny. Albo chociaż faceta do życia tak po prostu. Naprawdę nie wiem co ja miałam w głowie myśląc, że założenie rodziny to potworna tragedia. Teraz z tymi wszystkimi a przynajmniej z tym jednym który chciał wzięłabym ten ślub

572

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Olinka napisał/a:

Nie jest tak źle. Z racji wieku, bo to jest moje naturalne otoczenie, obracam się wśród osób 40-50 letnich. Z kolei praca i pasja pozwalają mi na swobodne przebywanie zarówno wśród rówieśników, jak i osób znacznie młodszych. To co zauważyłam, to że tu nie ma żadnej reguły. Znam wartościowych 25-30 latków, którym wizualnie też nic nie brakuje, a którzy jednak z jakiegoś powodu nie potrafią ułożyć sobie życia osobistego, ale i równie wartościowych, a przy tym wcale nie sfrustrowanych 40-50 latków, którzy chcieliby z kimś związać się na stałe, ale okazuje się, że nie jest to takie proste, bo z kobietami też wcale nie jest kolorowo.
Do pewnych rzeczy trzeba się jednak dokopać, a żeby móc to zrobić, trzeba z daną osobą trochę poprzebywać, porozmawiać, zobaczyć jak zachowuje się w neutralnych warunkach, jednym słowem pozwolić jej pokazać się od tej prawdziwej strony, bo na początku znajomości nastawionej stricte na związek obraz tego drugiego człowieka może być mocno zafałszowany.

Po raz kolejny się w pełni zgadzam! Zastanawiam się dlaczego to jest tak trudne do zrozumienia, że nie powinno się tworzyć w głowie zbędnych wyobrażeń czy modeli a tym bardziej robić przymiarek do "idealnego obrazu" partnera, jakiego sobie wyobrażamy. Ludzi nie da się rozszyfrować i poznać w 5 minut, jak niektórzy twierdzą. Jaką mamy pewność, że postąpiliśmy słusznie oceniając kogoś jedynie na podstawie powierzchownych przesłanek?
Panna uparcie wskazuje, że z tymi facetami jest aż tak źle..Tylko czy zdaje sobie sprawę, DLACZEGO niby większość z nich nie "nadaje się" do związku? Może oni również czują to samo, są po jakiś poważnych przejściach czy zwyczajnie nie chcą się angażować, ale ciężko zrozumieć kogoś, kto po kilku spotkaniach jest już nastawiony z góry i podświadomie na związek do grobowej deski..

573 Ostatnio edytowany przez Panna z Kapeluszem (2021-02-10 20:47:24)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
bagienni_k napisał/a:

Panna uparcie wskazuje,
że z tymi facetami jest aż tak źle..

Tylko czy zdaje sobie sprawę, DLACZEGO niby większość z nich nie "nadaje się" do związku? Może oni również czują to samo, są po jakiś poważnych przejściach ..

Wybacz, ale nie tylko ja tak twierdzę smile

Sam też nie wiesz czy Ci coś za 10, 20 lat nie odwali ?

574 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-02-10 20:54:07)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Widzisz Panno, jak się jednak okazuje, nie jest to tak czarno -białe, jak Wy to widzicie. Można się tak wzajemnie obwiniać, jedna płeć drugą, o swoje niepowodzenia, ale czytając to forum, widzę osobiście, że nie służy to niczemu, jak tylko wzajemnemu nakręcaniu się. Ponadto, warto sobie uświadomić rzeczywistą sytuację, którą jest faktr, że ludzie około 40-tki czy 50-tki W WIĘKSZOŚCI są po przejściah, nie są zatem kryształowi tak, jakbyście tego oczekiwały. Co więcej, NIKT nie jest kryształowy. Osoby o podobnych oponiach, jak Ty są, moim zdaniem po prostu przerważliwione i często(choć nie zawsze) zbyt szybko oceniają drugiego człowieka. Poza tym często jest chyba tak, że skoro trafia się na nieodpowiednich partnerów( czy oby na pewno nieodpowiednich?), to może się źle wybiera a nie zauważa tych właściwych? Bo oni są, tylko często są dla kobiet niewodoczni smile Tak samo, jak pewnie kobiety dla facetów.
Problemem jest też to, co widać bardzo często u kobiet, ale też często u facetów, to odgórne nastawianie się na związek już na samym początku znajomości i błyskawiczne angażowanie się w relację, nie dopuszczając nawet do myśli, że może niekoniecznie możemy danemu człowiekowi odpowiadać, bo nie da się tego wyczuć po krótkim czasie.

575

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
bagienni_k napisał/a:

Panna uparcie wskazuje, że z tymi facetami jest aż tak źle..Tylko czy zdaje sobie sprawę, DLACZEGO niby większość z nich nie "nadaje się" do związku? Może oni również czują to samo, są po jakiś poważnych przejściach czy zwyczajnie nie chcą się angażować, ale ciężko zrozumieć kogoś, kto po kilku spotkaniach jest już nastawiony z góry i podświadomie na związek do grobowej deski..

Oczywiście. Weźmy jeszcze pod uwagę, że wraz z upływem czasu każdy niesie ze sobą coraz większy bagaż doświadczeń, te z kolei chcąc czy nie chcąc stanowią pewnego rodzaju balast i to od naszej dojrzałości zależy czy wciąż będziemy brnąć w idealizm, tak charakterystyczny dla wczesnej młodości, czy jednak na pewne kwestie spojrzymy bardziej realnie.

Edit:
W sumie napisaliśmy to samo, z tym, że Ty ująłeś to w kolejnym poście wink.

576 Ostatnio edytowany przez foggy (2021-02-11 00:28:07)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Panna z Kapeluszem napisał/a:

Ale nie przeskoczę tego i nie jestem
w stanie zaakceptować: braku kultury, „burackich„ gadek/odzywek/bluzgających,
fałszywych, plotkarzy facetów/obgadujacych innych,
złośliwych/uszczypliwych, bez pokory,
mało tolerancyjnych,
takich co są jak „chorągiewka na wietrze„
Nieodpowiedzialnych, mówiących coś innego, co innego robiący, egoistów, chytrusów, robiących coś na pokaz, sztucznych w sposobie bycia,
facetów chodzących na codzień
w dresach/adidasach,
nie musi być super elegancki,
ale klasyczny normalny styl, i nie jakiś strojniś, laluś wylizany,
mężczyzna nie bojący
się wyglądać nieidealnie wink

Jeszcze raz sie odniosę do tej wypowiedz, bo to jakas anty check lista. Nie spotkałem człowieka który by miał chocby 1/3 z tych cech. Wybrałas 'z jakiegos słownika' wszystkie zle cechy i je wrzuciłas. Ale kim jest burak, dres czy skąpiec? Dla jednej osoby ktos moze być sarkastyczny a druga osoba widzi w tym buractwo. Ktos nie lubi szastac pieniedzmy (bo ma kredyt na mieszkanie) a inna osoba zobaczy w nim sķąpca. Ktos nie lubi spodni z kantem, nie podoba mu sie styl casual a inny oceni to jako dresiarza. Tearda stac przy swoich pogladach - zle. Zmieniac zdanie - tez zle bo jest sie chorągiewką. @Panno - strasznie marudna jestes, przewrażliwiona, tak jakby ktos Ci mozg wyprał. Sorry ale towarzystwo takiej osoby jest ciezkie. Cokolwiek sie zrobi lub powie, albo mie ztobi lub nie powie - dla Ciebie jest probłemem. To nie w gacetach jest wina, ale w Tobie. Normalnt facet, gdybys na takiego trafiła, po prostu nie wytrzymałby z Tobą. Podobme opinie waraziło juz tu parę osób a u Ciebie zadnej skruchy czy refleksji. Moze po prostu przygarnij sobie kota, bo zaden facet nie bedzie dla Ciebie nigdy wystarczsjąco dobry. Spojrz na swoje zle vechy a nie szukaj ich u innych. Dla mnie dprawiasz wrażenie vierpiętnicy co to woli cierpiec i głosno o tym mowić niż cos zmienic w życiu. Mie chciałbym miec kohos takiego za partnera. ... przepraszam za literowki, palce za grube, klawisze na smartfonie za małe.

577 Ostatnio edytowany przez Panna z Kapeluszem (2021-02-11 02:14:59)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
foggy napisał/a:
Panna z Kapeluszem napisał/a:

Ale nie przeskoczę tego i nie jestem
w stanie zaakceptować: braku kultury, „burackich„ gadek/odzywek/bluzgających,
fałszywych, plotkarzy facetów/obgadujacych innych,
złośliwych/uszczypliwych, bez pokory,
mało tolerancyjnych,
takich co są jak „chorągiewka na wietrze„
Nieodpowiedzialnych, mówiących coś innego, co innego robiący, egoistów, chytrusów, robiących coś na pokaz, sztucznych w sposobie bycia,
facetów chodzących na codzień
w dresach/adidasach,
nie musi być super elegancki,
ale klasyczny normalny styl, i nie jakiś strojniś, laluś wylizany,
mężczyzna nie bojący
się wyglądać nieidealnie wink

Jeszcze raz sie odniosę do tej wypowiedz, bo to jakas anty check lista. Nie spotkałem człowieka który by miał chocby 1/3 z tych cech. Wybrałas 'z jakiegos słownika' wszystkie zle cechy i je wrzuciłas. Ale kim jest burak, dres czy skąpiec? Dla jednej osoby ktos moze być sarkastyczny a druga osoba widzi w tym buractwo. Ktos nie lubi szastac pieniedzmy (bo ma kredyt na mieszkanie) a inna osoba zobaczy w nim sķąpca. Ktos nie lubi spodni z kantem, nie podoba mu sie styl casual a inny oceni to jako dresiarza. Tearda stac przy swoich pogladach - zle. Zmieniac zdanie - tez zle bo jest sie chorągiewką. @Panno - strasznie marudna jestes, przewrażliwiona, tak jakby ktos Ci mozg wyprał. Sorry ale towarzystwo takiej osoby jest ciezkie. Cokolwiek sie zrobi lub powie, albo mie ztobi lub nie powie - dla Ciebie jest probłemem. To nie w gacetach jest wina, ale w Tobie. Normalnt facet, gdybys na takiego trafiła, po prostu nie wytrzymałby z Tobą. Podobme opinie waraziło juz tu parę osób a u Ciebie zadnej skruchy czy refleksji. Moze po prostu przygarnij sobie kota, bo zaden facet nie bedzie dla Ciebie nigdy wystarczsjąco dobry. Spojrz na swoje zle vechy a nie szukaj ich u innych. Dla mnie dprawiasz wrażenie vierpiętnicy co to woli cierpiec i głosno o tym mowić niż cos zmienic w życiu. Mie chciałbym miec kohos takiego za partnera. ... przepraszam za literowki, palce za grube, klawisze na smartfonie za małe.

.           
Foggy, Ty tak na poważnie?
Jakbys zauważył to nie tylko ja mam problem ze znalezieniem wartościowego, dobrego mężczyzny do życia, ale tysiące innych ludzi/mężczyzn, kobiet również,
i tylko z nimi jest coś nie tak?
Rozumiem ze uważasz się za „Normalnego”
Bo piszesz
” Normalny facet, gdybys na takiego trafiła, po prostu nie wytrzymałby
z Tobą”
A jaki to „normalny”?
Fajnie jest zrobić z kogoś wariata/wariatkę, a samemu nazwać się „normalnym„ wink

Ty naprawdę sądzisz że ja w realnym życiu chodzę i użalam się? jest wręcz odwrotnie, tu przychodzę sobie porozmawiać o tych sprawach, na codzień nigdy  z nikim o tym nie rozmawiam, poza tym, na żywo wstydziłabym się użalać nad sobą,
nie lubię tego.
Ale tu jest łatwiej, i mniej wstyd.

A cechy które opisałam
?znam paru mężczyzn którzy ich nie posiadają, ale są zajęci, oddani, uczciwi swojej partnerce,
ze tacy nie istnieją, to w takie bajki
nie uwierzę.

Według Ciebie jak widzę
„czarne”, to to nieprawda
mam mówić - widzieć że to „białe”

578 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2021-02-11 11:44:50)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Foggy poruszył kolejny problem a mianowicie częstą tendencję do wyolbrzymiania i wrzucania pewnych, wyjętych z kontekstu słów czy zachowań, do jakiegoś swojego worka z napisaem "niedopuszczalne". Kiedy w rzeczywistośći większość ludzi dookoła uznaje to samo za zwykłe potknięcie czy nieszkodliwy wybryk. Nie wiem jak, ale nie przychodzi mi do głowy sposób, w jaki ktoś możę ocenić większą grupę ludzi na podstawie krótkiej znajomości, przypisując im takie czy inne cechy, jakie padły w Panny nieco wyżej. Inaczej mówiąc, ciężko mi sobie wyobrazić, że widzi się wokół siebie to mrowie facetów, posiadających wymienione "przywary"(wszystkie naraz lub niektóre z nich), kiedy się tych facetów praktycznie nie zna.Foggy słusznie zauważył, że ciężko z kimś takim nawiązać relacje, bo tak naprawdę nie wiadomo, czy dowolna wypowiedź czy tez zachowanie, na które inny by machnął ręką, nie zostanie odebrane jako dowód, że ktoś się zupełnie nie nadaje do nawiązania znajomości.
Lecąc przykładami: jeśli z 10 osób Tobie jednej Panno ktoś wyda się "burakiem", kiedy inni odbiorą to za sarkazm, to znaczy, że problem leży gdzie indziej, niż w tym"buraku", prawda? Podobnie może być z szastaniem pieniędzmi czy ubiorem. Swoją drogą, to jeśli idzie o ten ostatni element, to jakoś mam dziwne przeczucie, że np mnei nazwałabyś dziwakiem, bo właśnie nie przepadam za tzw eleganckim stylem, często zamiast koszul czy marynarki ubieram sweter. Może nie taki a la  Kononowicz, ale zwykły schludny ciemny sweter, nie za gruby, ale wygodny. Uznałabyś, że brak mi "klasy" "stylu" czy wyczucia i spławiłabyś z kwitkiem po pierwszym spotkaniu?

579

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
bagienni_k napisał/a:

Foggy poruszył kolejny problem a mianowicie częstą tendencję do wyolbrzymiania i wrzucania pewnych, wyjętych z kontekstu słów czy zachowań, do jakiegoś swojego worka z napisaem "niedopuszczalne". Kiedy w rzeczywistośći większość ludzi dookoła uznaje to samo za zwykłe potknięcie czy nieszkodliwy wybryk. Nie wiem jak, ale nie przychodzi mi do głowy sposób, w jaki ktoś możę ocenić większą grupę ludzi na podstawie krótkiej znajomości, przypisując im takie czy inne cechy, jakie padły w Panny nieco wyżej. Inaczej mówiąc, ciężko mi sobie wyobrazić, że widzi się wokół siebie to mrowie facetów, posiadających wymienione "przywary"(wszystkie naraz lub niektóre z nich), kiedy się tych facetów praktycznie nie zna.Foggy słusznie zauważył, że ciężko z kimś takim nawiązać relacje, bo tak naprawdę nie wiadomo, czy dowolna wypowiedź czy tez zachowanie, na które inny by machnął ręką, nie zostanie odebrane jako dowód, że ktoś się zupełnie nie nadaje do nawiązania znajomości.
Lecąc przykładami: jeśli z 10 osób Tobie jednej Panno ktoś wyda się "burakiem", kiedy inni odbiorą to za sarkazm, to znaczy, że problem leży gdzie indziej, niż w tym"buraku", prawda? Podobnie może być z szastaniem pieniędzmi czy ubiorem. Swoją drogą, to jeśli idzie o ten ostatni element, to jakoś mam dziwne przeczucie, że np mnei nazwałabyś dziwakiem, bo właśnie nie przepadam za tzw eleganckim stylem, często zamiast koszul czy marynarki ubieram sweter. Może nie taki a la  Kononowicz, ale zwykły schludny ciemny sweter, nie za gruby, ale wygodny. Uznałabyś, że brak mi "klasy" "stylu" czy wyczucia i spławiłabyś z kwitkiem po pierwszym spotkaniu?

Ciężko kogoś ocenić dobrze po kilku wypowiedziach czy po jednym spotkaniu. Każdy z nas jest inny i dla każdego inne cechy są ważne oraz inne przywary kłują w oczy. Co nie oznacza że trzeba taką osobę od razu skreślić, warto dać sobie czas.
Na mnie działają żle pytania w stylu czy mieszkam sama i czy spotkamy się u mnie "na chacie" albo u tego faceta. Już mi się pali lampka alarmowa. Albo pytania czy lubię sie przytulać, całować i popisać "intymnie" Kurczę, chyba nie powinno być tego typu pytań na początku? Nie wiem już może teraz inaczej się zawiązuje znajomości. Nie pamiętam czegoś takiego za czasów mojej młodości, jakoś wtedy wszystko działo się naturalnie  i po kolei.

580

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Tonia80 napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Foggy poruszył kolejny problem a mianowicie częstą tendencję do wyolbrzymiania i wrzucania pewnych, wyjętych z kontekstu słów czy zachowań, do jakiegoś swojego worka z napisaem "niedopuszczalne". Kiedy w rzeczywistośći większość ludzi dookoła uznaje to samo za zwykłe potknięcie czy nieszkodliwy wybryk. Nie wiem jak, ale nie przychodzi mi do głowy sposób, w jaki ktoś możę ocenić większą grupę ludzi na podstawie krótkiej znajomości, przypisując im takie czy inne cechy, jakie padły w Panny nieco wyżej. Inaczej mówiąc, ciężko mi sobie wyobrazić, że widzi się wokół siebie to mrowie facetów, posiadających wymienione "przywary"(wszystkie naraz lub niektóre z nich), kiedy się tych facetów praktycznie nie zna.Foggy słusznie zauważył, że ciężko z kimś takim nawiązać relacje, bo tak naprawdę nie wiadomo, czy dowolna wypowiedź czy tez zachowanie, na które inny by machnął ręką, nie zostanie odebrane jako dowód, że ktoś się zupełnie nie nadaje do nawiązania znajomości.
Lecąc przykładami: jeśli z 10 osób Tobie jednej Panno ktoś wyda się "burakiem", kiedy inni odbiorą to za sarkazm, to znaczy, że problem leży gdzie indziej, niż w tym"buraku", prawda? Podobnie może być z szastaniem pieniędzmi czy ubiorem. Swoją drogą, to jeśli idzie o ten ostatni element, to jakoś mam dziwne przeczucie, że np mnei nazwałabyś dziwakiem, bo właśnie nie przepadam za tzw eleganckim stylem, często zamiast koszul czy marynarki ubieram sweter. Może nie taki a la  Kononowicz, ale zwykły schludny ciemny sweter, nie za gruby, ale wygodny. Uznałabyś, że brak mi "klasy" "stylu" czy wyczucia i spławiłabyś z kwitkiem po pierwszym spotkaniu?

Ciężko kogoś ocenić dobrze po kilku wypowiedziach czy po jednym spotkaniu. Każdy z nas jest inny i dla każdego inne cechy są ważne oraz inne przywary kłują w oczy. Co nie oznacza że trzeba taką osobę od razu skreślić, warto dać sobie czas.
Na mnie działają żle pytania w stylu czy mieszkam sama i czy spotkamy się u mnie "na chacie" albo u tego faceta. Już mi się pali lampka alarmowa. Albo pytania czy lubię sie przytulać, całować i popisać "intymnie" Kurczę, chyba nie powinno być tego typu pytań na początku? Nie wiem już może teraz inaczej się zawiązuje znajomości. Nie pamiętam czegoś takiego za czasów mojej młodości, jakoś wtedy wszystko działo się naturalnie  i po kolei.

W czasach młodości to nikt się nie pytał czy lubisz się przytulać, całować, bo to się wszystkim wydawało oczywiste. Ci co tego nie lubili to się rzadko do tego przyznawali, bo nie chcieli uchodzić za dziwaków, "cnotki" itp. W późniejszym wieku jak już człowiek jest bardziej siebie świadomy i doświadczony w relacjach to wie, że takie sprawy wcale nie są oczywiste. Dla mnie to na przykład jest ważne i nie związałbym się już z osobą, która tego nie lubi. Pod tym względem z żoną się kompletnie nie dopasowaliśmy i nie chcę już tego powtórzyć. Nie zapytałbym o to na pewno na pierwszym spotkaniu, ale myślę, że próbowałbym się tego dowiedzieć w miarę szybko. Szkoda marnować swojego i czyjegoś czasu na coś co i tak nie ma szans.

581

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Misinx napisał/a:
Tonia80 napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Foggy poruszył kolejny problem a mianowicie częstą tendencję do wyolbrzymiania i wrzucania pewnych, wyjętych z kontekstu słów czy zachowań, do jakiegoś swojego worka z napisaem "niedopuszczalne". Kiedy w rzeczywistośći większość ludzi dookoła uznaje to samo za zwykłe potknięcie czy nieszkodliwy wybryk. Nie wiem jak, ale nie przychodzi mi do głowy sposób, w jaki ktoś możę ocenić większą grupę ludzi na podstawie krótkiej znajomości, przypisując im takie czy inne cechy, jakie padły w Panny nieco wyżej. Inaczej mówiąc, ciężko mi sobie wyobrazić, że widzi się wokół siebie to mrowie facetów, posiadających wymienione "przywary"(wszystkie naraz lub niektóre z nich), kiedy się tych facetów praktycznie nie zna.Foggy słusznie zauważył, że ciężko z kimś takim nawiązać relacje, bo tak naprawdę nie wiadomo, czy dowolna wypowiedź czy tez zachowanie, na które inny by machnął ręką, nie zostanie odebrane jako dowód, że ktoś się zupełnie nie nadaje do nawiązania znajomości.
Lecąc przykładami: jeśli z 10 osób Tobie jednej Panno ktoś wyda się "burakiem", kiedy inni odbiorą to za sarkazm, to znaczy, że problem leży gdzie indziej, niż w tym"buraku", prawda? Podobnie może być z szastaniem pieniędzmi czy ubiorem. Swoją drogą, to jeśli idzie o ten ostatni element, to jakoś mam dziwne przeczucie, że np mnei nazwałabyś dziwakiem, bo właśnie nie przepadam za tzw eleganckim stylem, często zamiast koszul czy marynarki ubieram sweter. Może nie taki a la  Kononowicz, ale zwykły schludny ciemny sweter, nie za gruby, ale wygodny. Uznałabyś, że brak mi "klasy" "stylu" czy wyczucia i spławiłabyś z kwitkiem po pierwszym spotkaniu?

Ciężko kogoś ocenić dobrze po kilku wypowiedziach czy po jednym spotkaniu. Każdy z nas jest inny i dla każdego inne cechy są ważne oraz inne przywary kłują w oczy. Co nie oznacza że trzeba taką osobę od razu skreślić, warto dać sobie czas.
Na mnie działają żle pytania w stylu czy mieszkam sama i czy spotkamy się u mnie "na chacie" albo u tego faceta. Już mi się pali lampka alarmowa. Albo pytania czy lubię sie przytulać, całować i popisać "intymnie" Kurczę, chyba nie powinno być tego typu pytań na początku? Nie wiem już może teraz inaczej się zawiązuje znajomości. Nie pamiętam czegoś takiego za czasów mojej młodości, jakoś wtedy wszystko działo się naturalnie  i po kolei.

W czasach młodości to nikt się nie pytał czy lubisz się przytulać, całować, bo to się wszystkim wydawało oczywiste. Ci co tego nie lubili to się rzadko do tego przyznawali, bo nie chcieli uchodzić za dziwaków, "cnotki" itp. W późniejszym wieku jak już człowiek jest bardziej siebie świadomy i doświadczony w relacjach to wie, że takie sprawy wcale nie są oczywiste. Dla mnie to na przykład jest ważne i nie związałbym się już z osobą, która tego nie lubi. Pod tym względem z żoną się kompletnie nie dopasowaliśmy i nie chcę już tego powtórzyć. Nie zapytałbym o to na pewno na pierwszym spotkaniu, ale myślę, że próbowałbym się tego dowiedzieć w miarę szybko. Szkoda marnować swojego i czyjegoś czasu na coś co i tak nie ma szans.

Rozumiem całkowicie, to jest ważna sfera życia. Aczkolwiek mi takie pytania zdarzały się jeszcze przed pierwszym spotkaniem albo wręcz w pierwszych wiadomościach. Bez wnikania w całą resztę więc czułam się traktowana podmiotowo. Jakby cala reszta mnie się kompletnie nie liczyła. Jakby tylko to było najważniejsze i definiowało przyszłość związku. Nigdy wcześniej mnie to nie spotkało w realu, dopiero jak trafiłam na portal randkowy.

582

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Właśnie, dla jednych jedne kwestie są oczywiste, dla innych już niekoniecznie. Takie tempo wynika zapewne z presji, jaką ktoś ma na szukanie idealnego kandydata, chcąc wiedzieć wszystko już na samym początku. Chociaż z boku wygląda to trochę bardziej kuriozalnie, niż niebezpiecznie.

583 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-02-11 13:56:39)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Tonia, chyba przedmiotowo smile

Dla mnie oczywiste jest, że do kochanej osoby chcę i lubię się przytulać, ale nie wtedy, gdy znajomość jest w powijakach (przecież wtedy osoba jeszcze kochaną nie jest). Pytanie samo w sobie uważam za niezbyt mądre. A gdy ktoś obcy wkracza w moją intymność, z miejsca go to dyskwalifikuje, nie ma przebacz.
W ogóle nie rozumiem, jak można generalnie nie lubić przytulania, seksu czy jedzenia.. Jak dobre i chciane, to uwielbiam, a jak nie - to nie.
Czy ludzie zadający takie pytania są jacyś nierozgarnięci?

584

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Piegowata'76 napisał/a:

Tonia, chyba przedmiotowo smile

Dla mnie oczywiste jest, że do kochanej osoby chcę i lubię się przytulać, ale nie wtedy, gdy znajomość jest w powijakach (przecież wtedy osoba jeszcze kochaną nie jest). Pytanie samo w sobie uważam za niezbyt mądre. A gdy ktoś obcy wkracza w moją intymność, z miejsca go to dyskwalifikuje, nie ma przebacz.
W ogóle nie rozumiem, jak można generalnie nie lubić przytulania, seksu czy jedzenia.. Jak dobre i chciane, to uwielbiam, a jak nie - to nie.
Czy ludzie zadający takie pytania są jacyś nierozgarnięci?

Uff, mam takie samo zdanie. Wg mnie to nie są jakieś priorytetowe kwestie do obgadania z nowo poznaną osobą. Ja intymność lubię rozwijać stopniowo wraz ze wzrostem zaufania i zaangażowania w relację.

585 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-02-11 14:19:17)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Dokładnie tak, Tonia. Po kilku epizodach z portalem oraz czatem zadawałam sobie pytanie, czy społeczeństwo tak już skretyniało, czy ze mną coś nie w porządku.
Nie korzystam już tych form zawierania znajomości, szkoda się denerwować.
Najbardziej lubię rozmowy normalne, zwyczajne. O pogodzie, śniegu, nartach... O Tłustym Czwartku i pączkach. Można od herbaty do Dickensa na przykład przejść i wykrzyknąć z entuzjazmem, że ja też lubię czytać, kocham sporty zimowe i zajadanie się pączkami smile
Jest tyle możliwości, a ludzie jeden temat mają.

Posty [ 521 do 585 z 810 ]

Strony Poprzednia 1 7 8 9 10 11 12 13 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024