santapietruszka napisał/a:Iceni napisał/a:santapietruszka napisał/a:Autorce generalnie chodzi o to, że żaden z poznanych Jej nie pasuje do związku
A najeżdżacie na Nią tak, jakby faktycznie miała wziąć pierwszego lepszego...
Jezeli żaden nie pasuje to znaczy, że Autorka:
a) mieszka, jesli nie na bezludniej wyspie, to przynajmniej w jakiejś zapadłej wiosce na końcu świata;
b) wybierając kieruje się nieodpowiednimi kryteriami;
c) jest księżniczką krwi i musi kontynuować tradycję.
W normalnym swiecie nie ma tak że żaden nie pasuje.
Pomijając to, że ostatnio nikogo nie poznałam, bo nie miałam czasu ze względu na pracę, to wcześniej albo nikt się mną nie zainteresował w sensie erotycznym, albo nie zainteresował mnie.Mieszkam na blokowisku w średniej wielkości mieście. Nie pasuję do teorii. Albo za stara jestem 
To jest zupelnie co innego niż "nikt mi się nie trafił".
Można trafiać i mieć rozbieżne cele (ty go chcesz, on ciebie nie, albo na odwrot, albo ty go chces, a on tylko seksu itd) ale to są wlasnie konsekwencje WYBORÓW.
Denerwuje mnie powtarzane stwierdzenie (w roznych wątkach) - "to mam wziąć byle kogo?" "Nie zamierzam obniżać poprzeczki!" Itp. I powtarzam jak mantrę - zasady, na ktorych wybieramy partnera nie zawsze mają sens! Jezeli sto kobiet z otoczenia POTRAFI znaleźć partnera to z kim jest "coś nie tak"? Z facetami, czy z tą kobietą nr 101, ktora nie potrafi?
Najpierw warto sobie usiąść i przeanalizować KOGO się tak naprawdę chce i jakie cechy są naprawdę istotne. A przede wszystkim jakie cechy w NAS SAMYCH są atrakcyjne i co MY SAME mamy do zaoferowania.