Co robic jak zyc gdy kiedys marzylo sie o wlasnej szczesliwej rodzince, prawdziwej milosci, fajnym malzonku/kobiecie/mezczyznie, dzieciach, ale nigdy sie to nie spelnilo, badz juz za pozno, jak teraz zyc?
Jak pogodzic sie ze to marzenie nigdy sie nie spelni, i zostanie sie samemu bez wlasnej rodziny?
1 2018-05-01 04:13:05 Ostatnio edytowany przez Venusanka (2018-05-01 04:32:44)
Pytasz, jak żyć...
Partnera można znaleźć w każdym wieku. A resztę pustki musisz sobie wypełnić czymś innym. Może jakiś zwierzak, albo ciekawe hobby.
Nie wiem, czy istnieje całkiem dobra czy uniwersalna odpowiedź na takie pytanie... ![]()
4 2018-05-01 11:10:19 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2018-05-01 11:16:28)
Każdy sam szuka
I znajduje - albo nie.
Przypadkiem kiedyś obejrzałam w telewizji film "Żegnaj, Chips" o wieloletnim samotnym nauczycielu z przedwojennej szkoły dla chłopców.
Gdy u kresu swojego życia leży ciężko chory, obok jego łóżka rozmawiają znajomi i współczują głośno, że nigdy nie miał dzieci. A stary człowiek odzywa się w głębi duszy: "Jak to 'Nie miał dzieci'? Miałem ich tysiące! I sami chłopcy!".
Można pomagać psom w schronisku, przyjaźnić się z dziećmi sąsiadów itd.
Ja się doczekałam własnego dziecka, ale mam też pewnie z tuzin takich, które w żartach nazywam moim przysposobionymi ![]()
5 2018-05-01 15:51:30 Ostatnio edytowany przez X77 (2018-05-01 15:52:40)
Pytasz, jak żyć...
Partnera można znaleźć w każdym wieku.
Teoretycznie. W praktyce zaś, jak ktoś przez całą młodość sobie nikogo nie znalazł to w wieku średnim bądź starszym - i to jeszcze osobę w podobnym wieku- to raczej nie będzie to już tym, o czym chyba każdy by marzył i raczej szczęśliwym i spełnionym to nie uczyni.
Teoretycznie. W praktyce zaś, jak ktoś przez całą młodość sobie nikogo nie znalazł to w wieku średnim bądź starszym - i to jeszcze osobę w podobnym wieku- to raczej nie będzie to już tym, o czym chyba każdy by marzył i raczej szczęśliwym i spełnionym to nie uczyni.
Nie jest ważne z kim jesteś całe życie, ale z kim spędzisz starość. Dlatego warto szukać drugą osobę niezależnie od wieku. Jeśli się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. To kwestia zadowolenia z życia ogólnie, radości z każdego drobiazgu. Jeśli ktoś uważa, że będzie szczęśliwy jedynie mając to i to... w zasadzie nigdy szczęśliwy nie będzie. Taka jest prawda.
X77 napisał/a:Teoretycznie. W praktyce zaś, jak ktoś przez całą młodość sobie nikogo nie znalazł to w wieku średnim bądź starszym - i to jeszcze osobę w podobnym wieku- to raczej nie będzie to już tym, o czym chyba każdy by marzył i raczej szczęśliwym i spełnionym to nie uczyni.
Nie jest ważne z kim jesteś całe życie, ale z kim spędzisz starość. Dlatego warto szukać drugą osobę niezależnie od wieku. Jeśli się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. To kwestia zadowolenia z życia ogólnie, radości z każdego drobiazgu. Jeśli ktoś uważa, że będzie szczęśliwy jedynie mając to i to... w zasadzie nigdy szczęśliwy nie będzie. Taka jest prawda.
Dokładnie tak jest
. To takie podejście typu: "trawa jest bardziej zielona po tronie sąsiada", bądź "lepiej tam gdzie nas nie ma". Bycie singielką ma swoje plusy i minusy, jak i bycie w poważnym związku. Ludzie wciąż za mało interpretują własne potrzeby na rzecz zwalenia odpowiedzialności na społecznie przyjęte normy.
8 2018-05-02 03:32:05 Ostatnio edytowany przez X77 (2018-05-02 03:38:10)
X77 napisał/a:Teoretycznie. W praktyce zaś, jak ktoś przez całą młodość sobie nikogo nie znalazł to w wieku średnim bądź starszym - i to jeszcze osobę w podobnym wieku- to raczej nie będzie to już tym, o czym chyba każdy by marzył i raczej szczęśliwym i spełnionym to nie uczyni.
Nie jest ważne z kim jesteś całe życie, ale z kim spędzisz starość. Dlatego warto szukać drugą osobę niezależnie od wieku. Jeśli się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. To kwestia zadowolenia z życia ogólnie, radości z każdego drobiazgu. Jeśli ktoś uważa, że będzie szczęśliwy jedynie mając to i to... w zasadzie nigdy szczęśliwy nie będzie. Taka jest prawda.
Chcesz powiedzieć że wiek średni bądź starość też może być dobrym momentem na pierwszy w życiu związek i jakiekolwiek pierwsze kontakty intymne jak pocałunek czy seks, do tego jeszcze z równie "atrakcyjną" osobą?
Bo jakoś nie widzę wokół kogokolwiek, kto byłby całkowicie "zielony" i czekał z tym do 40tki, 50tki bądź później. A nawet jak ktoś taki się znajdzie to raczej szczęśliwy z tego powodu nie jest.
No co do doświadczonych już osób które mają przeszłość związkową i seksualną to możecie mieć częściową rację, bo jednak sądzę że i te osoby wolałby by kogoś odpowiedniego poznać w młodości niż dopiero na starość.
Co do posiadania dzieci tym bardziej nie ma o tym mowy w wieku średnim bądź na starość, a prócz autorki to chyba bardzo wiele osób chce założyć rodzinę.