Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria.. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 13 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 261 do 325 z 810 ]

261

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
mambra napisał/a:

Zastanawiam się.. Ciekawa jestem waszego zdania..

Ogólnie uważa się, ze miłości nie należy szukać na siłę - że znajdzie się wtedy, gdy się jej nie szuka, w najmniej spodziewanym momencie..
Generalnie zgadzam się z tym, staram się też tak żyć. Ale zastanawiam się co ma zrobić kobieta, która na tę miłość wciąż nie trafia i nie trafia, a chciałaby jeszcze założyć rodzinę, mieć własne dzieci i związać sie z kimś, z kim uczucie bedzie szczere.. A jej lata lecą, w pewnym wieku już nie będzie mogła mieć własnych dzieci.. Jak waszym zdaniem powinna podejść do tego tematu? Pogodzić się z losem i zdać na to co on jej przyniesie?

Trzeba jednak trochę inicjatywy. Ja mojego partnera poznałam na portalu randkowym 14 lat temu. Przesiałam całe województwo, napisałam do trzech. Jeden nie chciał się wiązać z kobietą z dzieckiem, drugi sam był jak dziecko, trzeci to obecny partner smile fakt, że dziś na portalach roi się od panów szukających przygód i wrażeń, wcześniej było jakoś normalniej, tyle że czekając na mannę z nieba można się nie doczekać. Musisz szczęściu trochę pomóc smile

Zobacz podobne tematy :

262 Ostatnio edytowany przez pamabianka (2020-09-22 20:43:52)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
szyszka76 napisał/a:

Trzeba jednak trochę inicjatywy. Ja mojego partnera poznałam na portalu randkowym 14 lat temu. Przesiałam całe województwo, napisałam do trzech. Jeden nie chciał się wiązać z kobietą z dzieckiem, drugi sam był jak dziecko, trzeci to obecny partner smile fakt, że dziś na portalach roi się od panów szukających przygód i wrażeń, wcześniej było jakoś normalniej, tyle że czekając na mannę z nieba można się nie doczekać. Musisz szczęściu trochę pomóc smile

Zgadzam się. Cieszę się, że Ci się udało smile Może ja też tak zrobię. Już nawet dawno na żadnej randce nie byłam, a chętnie bym się przeszła, poznała kogoś sympatycznego... ech

263

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

@pambianka Nie wiem czy ona sama zagadywała.
Z moich doświadczeń wynika, że lepiej jak facet zagada, nie wiem o co chodzi, ale ilekroć to ja zagadałam, to rozmowa szybko się urywała z jego strony. Chyba panowie wolą inicjować pierwszy kontakt. Natomiast znikanie to zjawisko powszechne, na początku strasznie mnie to wkurzało, potem po prostu przestało mnie to ruszać. Nawet pod koniec mojej bytności na tinderze sama dwa razy tak zrobiłam.
Znam dwie pary z portali, jedna koleżanka jest z facetem od 3 lat - poznała go chyba na Zaadoptuj Faceta, a drugi znajomy ma od prawie 2 lat partnerkę z Tindera.

Jeśli chodzi o moje doświadczenia z portalami:
Ja byłam na Badoo - chyba najkrócej bo może 3 dni, wg mnie poziom straszny; Sympatia - może z miesiąc, kilka rozmów, może 1 kawa, ale też nic specjalnego plus to, że każdy może napisać jest trochę słabe, bo ilość wiadomości była nie do ogarnięcia. No i Tinder, który mimo największej ilości panów nastawionych na seks lub otwarcie przyznających się do zony, wg mnie i tak oceniam najlepiej pod kątem interesujących rozmów. Z jednym facetem do dziś się kumpluję - super człowiek. I od razu zaznaczę, że byłam dość wybredna i ilość osób, które "lajkowałam" nie była zbyt duża.
Aha, jeszcze byłam na eDarling i akurat z tego portalu mam historię, która trwała 3 miesiące w zeszłym roku, potem się rozwaliła na ponad pół roku i wróciła. No i się toczy, chociaż nie wiem czy i co z tego będzie. W zeszłym roku to było jak uderzenie pioruna, ja od razu już widziałam naszą patchworkową rodzinę - myślę, że to wszystko działo się wtedy za szybko, facet się ewidentnie zaczął wycofywać bo chyba za szybko oczekiwałam deklaracji (to wg mnie jeden z blędów kobiet).  Teraz przy drugim podejściu jest jakoś inaczej, ale coś nas do siebie ciągnie. Niestety, mam sporo wątpliwości, następnie one znikają. On jest kilka lat starszy, mega zajęty + wychowuje naprzemiennie dziecko, mamy dość mało czasu na spotkania czy rozmowy, co mnie strasznie frustruje. A jednocześnie mówi, że jestem dla niego najważniejsza, poznałam jego córkę itp. Może to taki typ, że wszystko idzie wolniej. A we mnie kłócą się teraz dwie strony: serce, które ciągnie i mózg, który mi mówi, że może to jednak nie facet dla mnie, bo chciałabym - jak to ja - szybciej, tu i teraz. No i tak sobie myślę, że to jest tak ogólnie w relacjach, że dwie strony po prostu widzą rzeczy z różnych perspektyw i robią wszystko w swoim tempie. I clue w tym, żeby jakoś próbować - jeśli jest wola po obu stronach - być w tym jednak razem. Czy mi się uda, nie wiem....

264

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Olinka napisał/a:
umajona napisał/a:

Pomyślałam sobie teraz o moich koleżankach, które też są "pannami na wydaniu" i to są tak superowe dziewczyny, że nie mam zielonego pojęcia, dlaczego wciąż są same, choć chciałyby spotkać kogoś....

Być może one są superowe w Twoich oczach, za to w męskich już niekoniecznie. W każdym razie w czymś musi tkwić przyczyna tego stanu rzeczy.

wlasnie. Mężczyźni często patrzą inaczej i w zupełnie inny sposób, niż my, tę superowość  definiują.

265 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-09-23 13:34:47)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
AlaMaKota75 napisał/a:

A tu wytrwałość właśnie jest kluczowa. Funkcjonowanie na portalu jest po pewnym czasie męczące, ja po jakimś czasie byłam totalnie wykończona:)

To już kwestia wartości i preferencji.
Nie potępiam poszukiwań, również przez portale randkowe, dla mnie jednak wejście w związek nie jest aż tak istotne, bym miała tracić tyle energii i dobrego nastroju. Wolę poleżeć na leżaczku i pogapić się w niebo smile A niebo dzisiaj piękne!
To dużo przyjemniejsze niż frustrowanie się brakiem partnera albo kolejną randkową porażką.

266

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
pamabianka napisał/a:
szyszka76 napisał/a:

Trzeba jednak trochę inicjatywy. Ja mojego partnera poznałam na portalu randkowym 14 lat temu. Przesiałam całe województwo, napisałam do trzech. Jeden nie chciał się wiązać z kobietą z dzieckiem, drugi sam był jak dziecko, trzeci to obecny partner smile fakt, że dziś na portalach roi się od panów szukających przygód i wrażeń, wcześniej było jakoś normalniej, tyle że czekając na mannę z nieba można się nie doczekać. Musisz szczęściu trochę pomóc smile

Zgadzam się. Cieszę się, że Ci się udało smile Może ja też tak zrobię. Już nawet dawno na żadnej randce nie byłam, a chętnie bym się przeszła, poznała kogoś sympatycznego... ech

Bądź ostrożna, dzisiaj portale randkowe roją się od seksoholików i żonatych facetów szukających wrażeń. Powodzenia, ale pozostań czujna smile

267

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

A więc, dziewczyny, zrobiłam tak. Przeszukałam mężczyzn wg swoich preferencji w promieniu 100 km, na jednym z portali i zwróciło moją uwagę 4, odezwałam się do wszystkich, z czego odpisał tylko 1, hm, ale za to bardzo entuzjastycznie. Tylko, że akurat zaczynał urlop i wyjeżdżał, więc głównie pisaliśmy i rozmawialiśmy przez tel oraz przesyłaliśmy sobie zwykłe zdjęcia. Trwało to 2 tygodnie, po czym z dnia na dzień, przestał się odzywać. No i to by było tyle jak na tę chwilę ;p

268

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Ciężka sprawa z tym szukaniem partnera/ miłości. Niestety tak to jest, że jedni mają wielkie powodzenie a inni nie bardzo i ciężko wybrać jak nie ma z czego :-(  Ja niestety zaliczam się do tych drugich. Jak już się trafi zainteresowany i pod jakimś względem podoba to najczęściej chce tylko krótkiego związku ze mną, a czasem są jakieś inne przeszkody. Oswoiłam się z samotnością, lubię już wiele rzeczy robić sama, potrafię znaleźć sobie wystarczająco aktywności, ale jednak ciężko mi się pogodzić z tym, że moje życie ma tak wyglądać, że tylko praca, inne aktywności, pusty dom, poznawanie ciągle nowych ludzi (ludzie się wiążą i zajmują swoją rodziną).
Sądzę, że moja motywacja do działania i pracy cierpi na tej sytuacji. Zawsze liczyłam, że będę miała związek/ rodzinę. Czasem czuję się z samotnością ok, ale regularnie powraca mi poczucie przygnębienia tą sytuacją. W ostatnim roku poczułam, że tracę nadzieję, że będę w stanie znaleźć kogoś.

Do portali randkowych potrzeba chyba wiele wytrwałości i odporności, albo być bardzo atrakcyjnym i mieć szczęście, że akurat ktoś fajny napisze. Mnie zniechęca kultura, która tam panuje.. Nigdy w takim miejscu nie zawarłam ciekawej znajomości

269

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

To i ja się dołączę do Was.
Mam już 32 lata. 2 lata po rozstaniu i między czasie kilka krótkich relacji.
Nie wiem co tam jest ze mną nie tak.. Ale z drugiej strony dotychczas naprawdę żaden z poznanych facetów niestety nie był dobrym kandydatem.. Boje sie, ze skończę w samotności ale też nie chce na siłę być z kimś.
Ostatnio się z kimś super spotykałam choć po przejściach a ponieważ no, zmieniam znów swoje życie to nasza znajomość nie przetrwa. Plus on twierdzi, ze jestem zbyt imprezowa co jest kłamstwem. Imprezuje czasami a tak naprawdę jestem gotowa żeby już się ustabilizować..
Nie szukam na portalach, narazie nigdzie nie jestem zarejestrowana. Są to spotkania gdzieś tam przy okazji, no ale chyba warto się gdzieś zalogować. ?
Sama nie wiem.

270 Ostatnio edytowany przez Pronome (2020-10-16 12:58:18)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Podaje przepis na sukces big_smile popracowac nad swoim charakterem i wadami, nauczyc sie odpowiednio komunikowac z meczyzna, zadbac o swoje wlasne potrzeby i niezaleznosc finansowa, stwarzac okazje do poznania mezczyzn, czesto wychodzic w ROZNE miejsca (samej tez, nie tylko ze znajomymi), miec swoje wlasne zainteresowania, popracowac nad wygladem, zalozyc i dopracowac odpowiednio konta randkowe, usmiechac sie, miec pozytywny stosunek do zycia i zyc pelna sil. To dziala jak magnes na mezczyzn i przyciaga wlasciwych. Jak widac, trzeba sie napracowac, aby osiagnac ten ''sukces'' big_smile.

271

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Pronome napisał/a:

Podaje przepis na sukces big_smile popracowac nad swoim charakterem i wadami, nauczyc sie odpowiednio komunikowac z meczyzna, zadbac o swoje wlasne potrzeby i niezaleznosc finansowa, stwarzac okazje do poznania mezczyzn, czesto wychodzic w ROZNE miejsca (samej tez, nie tylko ze znajomymi), miec swoje wlasne zainteresowania, popracowac nad wygladem, zalozyc i dopracowac odpowiednio konta randkowe, usmiechac sie, miec pozytywny stosunek do zycia i zyc pelna sil. To dziala jak magnes na mezczyzn i przyciaga wlasciwych. Jak widac, trzeba sie napracowac, aby osiagnac ten ''sukces'' big_smile.

Ta praca nie gwarantuje sukcesu, ale poprawia komfort życia.

272

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Pronome napisał/a:

Podaje przepis na sukces big_smile popracowac nad swoim charakterem i wadami, nauczyc sie odpowiednio komunikowac z meczyzna, zadbac o swoje wlasne potrzeby i niezaleznosc finansowa, stwarzac okazje do poznania mezczyzn, czesto wychodzic w ROZNE miejsca (samej tez, nie tylko ze znajomymi), miec swoje wlasne zainteresowania, popracowac nad wygladem, zalozyc i dopracowac odpowiednio konta randkowe, usmiechac sie, miec pozytywny stosunek do zycia i zyc pelna sil. To dziala jak magnes na mezczyzn i przyciaga wlasciwych. Jak widac, trzeba sie napracowac, aby osiagnac ten ''sukces'' big_smile.

No tak, przyciąga to mężczyzn ale wciąż nie tych właściwych. wink
Ja na pierwszy rzut oka sprawiam wrażenie totalniej dziewuszki, subtelne, delikatnej, dziewczęcej. A później jak wychodzi ze jestem charakterna bardzo to jest, ojej e taka niewinna się wydajesz. No ale co zrobię, przyciągam facetów którzy szukają potulnej, młodej laski, a okazuje się zd jest 32 letnia kobieta z pazurem. No i mam image zmienić? Makijaż, paznokcie żeby być bardziej spójna wyglądowo że swoim charakterem? Nie czuje tego.

273 Ostatnio edytowany przez Pronome (2020-10-17 12:44:01)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
WendyW napisał/a:

A później jak wychodzi ze jestem charakterna bardzo to jest, ojej e taka niewinna się wydajesz.

Czyli przy blizszym blizszym poznaniu okazuje sie, ze lubisz postawic na swoim i jestes klotliwa, i faceci sie wycofuja (slusznie zreszta) zgadlam? ''Charakterna'' to taki eufemizm, pod ktorym kryja sie wady charakteru czesto, a przyciagamy do siebie osoby, ktore sa do nas podobne. Nic sie nie zmieni, dopoki nie przyjrzysz sie sobie samej. Nic tez dziwnego, ze nie czujesz w czym tkwi problem smile.

274 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-10-17 13:01:12)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Że pozory mylą, to prawda znana nie od dziś.
Ja nie będę stawać na głowie, żeby się do czyjegoś widzimisię dopasować. To nie kończy się dobrze. Zawsze mówię, że przyciągnąć i poznać to nie taka wielka sztuka, ale co dalej, to się dopiero okaże. Nie zachłysnę się już samym faktem, że ktoś się mną zainteresował. Trzeba się po prostu poznawać i wyciągać wnioski.
Na mój temat też często ludzie odnoszą mylne wrażenie, podobno sprawiam wrażenie bardzo stonowanej, a gdy się czuję swobodnie, bywam zdrowo postrzelona. PP nazywał mnie czubkiem smile

__________________


Pronome napisał/a:

Czyli przy blizszym blizszym poznaniu okazuje sie, ze lubisz postawic na swoim i jestes klotliwa, i faceci sie wycofuja (slusznie zreszta) zgadlam? ''Charakterna'' to taki eufemizm, pod ktorym kryja sie wady charakteru czesto, a przyciagamy do siebie osoby, ktore sa do nas podobne. Nic sie nie zmieni, dopoki nie przyjrzysz sie sobie samej. Nic tez dziwnego, ze nie czujesz w czym tkwi problem smile.

To bardzo interesujące. Bez ironii.

A jak to jest, bo bardzo ciężko mi rozwikłać ten mechanizm...
Długie lata w ogóle nie wchodziłam w relacje, a jak już weszłam, to raz w związek totalnie toksyczny. Może nie był zły ten mój mąż, ale powyłaziło z nas obojga wszystko, co najgorsze. Wiem, że po prostu weszłam w związek nie dla człowieka, a dla związku i on również. Dwoje nieszczęśliwych, odrzucanych całe życie ludzi wreszcie się spotkało i nie uciekło na swój widok.
Drugi związek był bardzo fajny, naprawdę. Ale ja ciut przygłucha, ciut przyślepa (bez przenośni) nie od razu zauważyłam, że facet jest wiecznie na "cyku", pokazywał też na początku swoje najlepsze ja, a dopiero z czasem wyszło szydło z worka.
Nie rozpaczam z tego powodu, ale zastanawia mnie, dlaczego nie interesują się mną zwykli fajni faceci. Zupełnie takich nie spotykam. Jak spotykam, to wyłącznie kolegów, znajomych... zupełnie poza kategorią związkową.
Co jest na rzeczy, bo przecież nie czary-mary?

275

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Piegowata'76 napisał/a:

Długie lata w ogóle nie wchodziłam w relacje, a jak już weszłam, to raz w związek totalnie toksyczny. Może nie był zły ten mój mąż, ale powyłaziło z nas obojga wszystko, co najgorsze. Wiem, że po prostu weszłam w związek nie dla człowieka, a dla związku i on również. Dwoje nieszczęśliwych, odrzucanych całe życie ludzi wreszcie się spotkało i nie uciekło na swój widok.
Drugi związek był bardzo fajny, naprawdę. Ale ja ciut przygłucha, ciut przyślepa (bez przenośni) nie od razu zauważyłam, że facet jest wiecznie na "cyku", pokazywał też na początku swoje najlepsze ja, a dopiero z czasem wyszło szydło z worka.
Nie rozpaczam z tego powodu, ale zastanawia mnie, dlaczego nie interesują się mną zwykli fajni faceci. Zupełnie takich nie spotykam. Jak spotykam, to wyłącznie kolegów, znajomych... zupełnie poza kategorią związkową.
Co jest na rzeczy, bo przecież nie czary-mary?

To ciekawe, w moim ex związku wyszły ze mnie też najgorsze cechy. Z niego z resztą chyba też jak się zastanowić, a przecież powinno być odwrotnie nieprawdaż? Powiiny się wyostrzyć te lepsze cechy w dobrym związku. Widać tamten związek nie był dobry.
Któryś już raz piszesz, że nie interesują się Tobą zwykli, normalni faceci, a jak już takuich spotykasz, to własnie nie są Tobą zainteresowani jak partnerką. Nie znam odpowiedzi na to pytanie.
Może przy tych notmalnych , którzy by Ciebie zainteresowali spinasz się i nie pokazujesz siebie a przy tych "dziwnych" Ci nie zależy, więc jesteś sobą co niektórych z nich przyciąga? Może w tym tkwi cały klucz?

276 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-10-17 21:01:04)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Rossanko , to może być cenna wskazówka i warto się jej przyjrzeć, coś z tego niewątpliwie u siebie zauważam.
Dzięki.

277 Ostatnio edytowany przez WendyW (2020-10-18 12:14:31)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Pronome napisał/a:
WendyW napisał/a:

A później jak wychodzi ze jestem charakterna bardzo to jest, ojej e taka niewinna się wydajesz.

Czyli przy blizszym blizszym poznaniu okazuje sie, ze lubisz postawic na swoim i jestes klotliwa, i faceci sie wycofuja (slusznie zreszta) zgadlam? ''Charakterna'' to taki eufemizm, pod ktorym kryja sie wady charakteru czesto, a przyciagamy do siebie osoby, ktore sa do nas podobne. Nic sie nie zmieni, dopoki nie przyjrzysz sie sobie samej. Nic tez dziwnego, ze nie czujesz w czym tkwi problem smile.


Po prostu okazuje się, że nie jestem tak uległa jak wygladam. Powiem tak, jestem samodzielna i lubię postawić na swoim, dużo rzeczy umiem i nie lubię jak ktoś jest bezmyślny albo rozkłada się na prostych rzeczach. Irytują mnie takie rzeczy, ja nie komentuje, po prsotu robię swoje i się zamykam bo nie chce mi się tego komentować.
A ze święta nie jestem no to nie jestem, nawet nie udaje że jestem kryształowa, złota. Każdy ma wady.
I tak się nauczyłam cierpliwości, mój pierwszy związek poważny to była seria ciągłych wazejmnych udowodnień kto ma rację, itp. W drugim odpuściłam te swoją misję zajebistości i samodzielności. I się pogubiłam bo stałam się bierna. I tak nie umiem tego wyważyć.


Ogólnie myślę, że mocno rywalizuje z facetami. Już od pierwszego spotkania zaczyna się szukanie słabych punktów.
Może dlatego, że cale zycie rywalizowałam z bratem a jednocześnie był moim przyjacielem i kimś kogo podziwiałam. Był najmądrzejszy, najsparwniejszy, oczytany, mądry no najlepszy. I ja, w jego cieniu.

278

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
WendyW napisał/a:

Ogólnie myślę, że mocno rywalizuje z facetami. Już od pierwszego spotkania zaczyna się szukanie słabych punktów.
Może dlatego, że cale zycie rywalizowałam z bratem a jednocześnie był moim przyjacielem i kimś kogo podziwiałam. Był najmądrzejszy, najsparwniejszy, oczytany, mądry no najlepszy. I ja, w jego cieniu.

Rozumiem, ale tutaj jest pies pogrzebany big_smile.
Z mezczyzna sie w domu nie rywalizuje, bo to niszczy zwiazek.
Wroc do swojej cieplej, racjonalnej kobiecej energii.
Rywalizacje zachowaj na polu zawodowym. Tam jest jej najwlasciwsze miejsce.

279

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Pronome napisał/a:
WendyW napisał/a:

Ogólnie myślę, że mocno rywalizuje z facetami. Już od pierwszego spotkania zaczyna się szukanie słabych punktów.
Może dlatego, że cale zycie rywalizowałam z bratem a jednocześnie był moim przyjacielem i kimś kogo podziwiałam. Był najmądrzejszy, najsparwniejszy, oczytany, mądry no najlepszy. I ja, w jego cieniu.

Rozumiem, ale tutaj jest pies pogrzebany big_smile.
Z mezczyzna sie w domu nie rywalizuje, bo to niszczy zwiazek.
Wroc do swojej cieplej, racjonalnej kobiecej energii.
Rywalizacje zachowaj na polu zawodowym. Tam jest jej najwlasciwsze miejsce.

Nie wiem czy mam w sobie ciepła, kobieca energię. wink a w pracy może znajdzie się okazja do rywalizacji i rozładowania testosteronu ;D
Problem dalej jest w postaci poznawania kogoś. Albo poznaje młodszych albo właśnie starszych którzy chcą już mieć kogoś spokojnego. I starszy jest ok, tylko jak przestać się zgrywać i być kobieta a nie rywalem.

280

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
WendyW napisał/a:

Nie wiem czy mam w sobie ciepła, kobieca energię. wink a w pracy może znajdzie się okazja do rywalizacji i rozładowania testosteronu ;D
Problem dalej jest w postaci poznawania kogoś. Albo poznaje młodszych albo właśnie starszych którzy chcą już mieć kogoś spokojnego. I starszy jest ok, tylko jak przestać się zgrywać i być kobieta a nie rywalem.

Nie odpowiem Ci na Twoje pytania, ale z pewnoscia jesli cos sie w naszym zyciu zmienia, to z powodu decyzji, ktore podejmujemy.
Warto poszukac nowych rozwiazan i ujrzec zupelnie nowe rezultaty.

281

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Beyondblackie napisał/a:

Ale co to znaczy, że miłość się "nie trafia"?

- nikogo zainteresowanego sobą nie spotyka?
- spotyka samych draniów i pokręconych?
- każdego, którego spotyka odrzuca, bo to nie książę z bajki?

?????

Dosyć ostro to napisałaś.. ale ja rozumiem autorkę, bo znam temat od podszewki.
Dodam, że "trafianie się miłości", bardziej mi się kojarzy z niewymuszonym, spontanicznym spotkaniem osób, które otwarte i gotowe są na znajomość, związek, a nie z jakimiś romantycznymi bzdurkami czy oczekiwaniami z kosmosu.

Dokładnie może tak być, że "miłość się nie trafia". Nie mam znajomych, teraz dodatkowo covid uszczuplił możliwości wyjść to mi się nawet okazje do spotkania kogokolwiek nie zdarzają. Pracuję z domu, drobne rzeczy sprawiające przyjemność, jak podróże czy koncerty teraz nie funkcjonują, a nauka czy kursy przeniosły się do strefy online. Piszę o tych rzeczach, żeby pokazać, że pomimo braku znajomych gdzieś przed covidem jednak wychodziłam, nie siedziałam tylko w czterech ścianach. Trzeba być szczęściarą, żeby kogoś na związek w pubie znaleźć. smile

W tym roku ponownie wróciłam do portali randkowych, żeby nie czekać biernie. Poza tym to jedyna rzecz, którą mogłam realnie zrobić w mojej sytuacji.

Jestem aktualnie na trzech różnych portalach i jest ciężko tylko tyle mogę napisać.

- nikogo zainteresowanego sobą nie spotyka?
Na początku długo tak było, ale wtedy byłam zalogowana tylko na jednym portalu. Nie byłam bierna, po prostu nie maczowało mnie z osobami, które mnie zainteresowały smile.

- spotyka samych draniów i pokręconych?
Dużo takich panów w internecie jest, ale jak się odzywali to blokowałam ich, a jak z opisu wynikało coś niepokojącego to omijałam profile, więc nie mam chyba jakiś ciągotek do tego typu facetów.

- każdego, którego spotyka odrzuca, bo to nie książę z bajki?
Nie odrzucałam każdego, bo byłam na kilku spotkaniach.

Nie było kontynuacji z kilku powodów:
- ja nie byłam zainteresowana (kiedyś nie byłam wybredna, jeśli chodzi o charakter czy wartości i nie ma mowy, że popełnię ten sam błąd; natomiast jeśli chodzi o wygląd to już nie jestem zafiksowana na jednym typie urody; zdecydowanie nie szukam Brada Pitta, dodam, że nawet nie pociągają mnie sylwetki wyrzeźbione, najważniejsze, żeby ktoś nie był otyły, tylko taki normalny, ale to chyba nie są wymagania z kosmosu),
- on nie był zainteresowany (nie byłam w typie, albo może to oni "szukają księżniczki" wink )
- zero chemii po obu stronach (sprawa jasna i o tyle łatwiejsza, bo nikt nie czuje się rozżalony).

282 Ostatnio edytowany przez Panna z Kapeluszem (2020-11-04 15:16:54)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
tri napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Ale co to znaczy, że miłość się "nie trafia"?

- nikogo zainteresowanego sobą nie spotyka?
- spotyka samych draniów i pokręconych?
- każdego, którego spotyka odrzuca, bo to nie książę z bajki?

?????

Dosyć ostro to napisałaś.. ale ja rozumiem autorkę, bo znam temat od podszewki.
Dodam, że "trafianie się miłości", bardziej mi się kojarzy z niewymuszonym, spontanicznym spotkaniem osób, które otwarte i gotowe są na znajomość, związek, a nie z jakimiś romantycznymi bzdurkami czy oczekiwaniami z kosmosu.

Dokładnie może tak być, że "miłość się nie trafia". Nie mam znajomych, teraz dodatkowo covid uszczuplił możliwości wyjść to mi się nawet okazje do spotkania kogokolwiek nie zdarzają. Pracuję z domu, drobne rzeczy sprawiające przyjemność, jak podróże czy koncerty teraz nie funkcjonują, a nauka czy kursy przeniosły się do strefy online. Piszę o tych rzeczach, żeby pokazać, że pomimo braku znajomych gdzieś przed covidem jednak wychodziłam, nie siedziałam tylko w czterech ścianach. Trzeba być szczęściarą, żeby kogoś na związek w pubie znaleźć. smile

W tym roku ponownie wróciłam do portali randkowych, żeby nie czekać biernie. Poza tym to jedyna rzecz, którą mogłam realnie zrobić w mojej sytuacji.

Jestem aktualnie na trzech różnych portalach i jest ciężko tylko tyle mogę napisać.

- nikogo zainteresowanego sobą nie spotyka?
Na początku długo tak było, ale wtedy byłam zalogowana tylko na jednym portalu. Nie byłam bierna, po prostu nie maczowało mnie z osobami, które mnie zainteresowały smile.

- spotyka samych draniów i pokręconych?
Dużo takich panów w internecie jest, ale jak się odzywali to blokowałam ich, a jak z opisu wynikało coś niepokojącego to omijałam profile, więc nie mam chyba jakiś ciągotek do tego typu facetów.

- każdego, którego spotyka odrzuca, bo to nie książę z bajki?
Nie odrzucałam każdego, bo byłam na kilku spotkaniach.

Nie było kontynuacji z kilku powodów:
- ja nie byłam zainteresowana (kiedyś nie byłam wybredna, jeśli chodzi o charakter czy wartości i nie ma mowy, że popełnię ten sam błąd; natomiast jeśli chodzi o wygląd to już nie jestem zafiksowana na jednym typie urody; zdecydowanie nie szukam Brada Pitta, dodam, że nawet nie pociągają mnie sylwetki wyrzeźbione, najważniejsze, żeby ktoś nie był otyły, tylko taki normalny, ale to chyba nie są wymagania z kosmosu),
- on nie był zainteresowany (nie byłam w typie, albo może to oni "szukają księżniczki" wink )
- zero chemii po obu stronach (sprawa jasna i o tyle łatwiejsza, bo nikt nie czuje się rozżalony).

Podobnie u mnie...


A ja jestem po następnej nieudanej „początkowej znajomosci”

Pare miesięcy pisałam z pewnym panem, rozmawialiśmy przez telefon, chciał się spotkac, ale ja stwierdziłam ze zbyt duża różnica wieku nas dzieli, on ma 55, ja 36...

Wiec oznajmiłam mu to,

ale tydzień temu znów się odezwał, i pisał żebyśmy się poznali, spotkali,
w końcu zgodziłam się
I wczoraj spotkaliśmy się po raz pierwszy,
I na roznowie wyznał ze jest on jeszcze żonaty, ze już od 10 lat żyje osobno z żona, a rozwodu nie chce bo to zbyt problematyczne, kosztowne...
Ze dzieci po rozwodzie nie będą nic miały itp

Po spotkaniu napisał mi wiadomość ze uważa ze jestem przyjemna kobietą, ładna,
I dziś rano dostałam znow wiadomość od niego
„ czy mam ochotę się spotkac”

Po czym odpisałam mu,
„ ze niestety nie,
i sadze ze to nie było fair, nie było w porządku z jego strony, ze wcześniej jak pisaliśmy/sporo, nie napisał mi ze jest nadal żonaty, a ja mu mówiłam ze szukam człowieka stanu „wolnego”
nawet podpuścił mnie tydzień temu smsem, ze czy już znalazłam swoją miłość, i ze pewnie chce wyjść za mąż, mieć kogoś....

I właśnie przed chwila napisał mi na tą wiadomość,
„ ze właściwie nie jestem w jego typie bo on woli wyższe, szczupłe kobiety”

Ok, on tez nie był w moim typie, z Łysiną, zbyt chudy, 55lat, 3 dzieci, na wcześniejszej rencie, do tego żonaty,
i cwaniak....oczywiście nie napisałam mu tego ze on  tez nie w moim typie...

Tym bardziej nie rozumiem skoro  nie jestem w jego typie, to chce się spotykać...

Odpisałam mu ze nie ma problemu, i życzę mu wszystkiego dobrego....

I znów człowiek porażony.... sad

A tak bardzo nie chciałam się z nim spotkac,  miałam awersje, nawet wczoraj przed spotkaniem, strasznie mi się nie chciało z nim spotkac...

Ale się skusiłam, tłumacząc sobie że przesadzam, wyolbrzymiam...

283 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-04 14:14:44)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

No, z tym się zawsze trzeba liczyć i lepiej sobie za wiele nie wyobrażać, gdy się nie ma danych.
Zastanawia mnie tylko, jak można rozmawiać parę miesięcy i nie dowiedzieć się o sytuację małżeńską. Rozumiem, że zadawanie pytań bywa krępujące, sama nie lubię urządzać nachalnych przesłuchań, ale przez kilka miesięcy okazji chyba nie zabrakło. Chyba trochę nie chciałaś wiedzieć, Panno z Kapeluszem...
Raz mi się to zdarzyło, wolałam gdybać i zgadywać - oczywiście na swoją korzyść. Na szczęście byłam jednak przygotowana na rozczarowanie, więc tylko chwilę zabolało.

284 Ostatnio edytowany przez Panna z Kapeluszem (2020-11-04 14:26:24)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Piegowata'76 napisał/a:

No, z tym się zawsze trzeba liczyć i lepiej sobie za wiele nie wyobrażać, gdy się nie ma danych.
Zastanawia mnie tylko, jak można rozmawiać parę miesięcy i nie dowiedzieć się o sytuację małżeńską. Rozumiem, że zadawanie pytań bywa krępujące, sama nie lubię nachalnych przesłuchać, ale przez kilka miesięcy okazji chyba nie zabrakło. Chyba trochę nie chciałaś wiedzieć...

Piegusiu, w pierwszej naszej wiadomości pisał ze jest „wolny”...
Później juz nie dopytywałam, trochę pisaliśmy, ale tez nie aż tak dużo...
Dobre i to ze szybko wyszło ze żonaty, bo niektórzy potrafią długo oszukiwać,
I wyszło ze złośliwy człowiek, wytykać kobiecie ze nie jest szczupła, on lubi szczupłe, ja nie zniżyłam się do jego poziomu, i nie napisałam mu na to że on tez nie w moim typie” bo za szczupły, z łysiną, 3 dzieci, i za stary dla mnie...
Tylko napisałam mu na to ze Ok, i życzę mu wszystkiego dobrego, on mi oczywiście już nie odpisał nawet „ wszystkiego dobrego” smile

285

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

No, to Cię oszukał. Świnia i tchórz. Trudno, i tacy bywają.
A kawa chociaż dobra była? Ja się zawsze tak pocieszam: nie udało się, ale z domu wylazłam, kawy się napiłam, przewietrzyłam nieco, a i pogadać czasem się udaje całkiem interesująco, mimo iż pan nie w porządku.

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Piegowata'76 napisał/a:

No, to Cię oszukał. Świnia i tchórz. Trudno, i tacy bywają.
A kawa chociaż dobra była? Ja się zawsze tak pocieszam: nie udało się, ale z domu wylazłam, kawy się napiłam, przewietrzyłam nieco, a i pogadać czasem się udaje całkiem interesująco, mimo iż pan nie w porządku.

Piegusiu, nawet nie mów, w trakcie strasznie rozbolała mnie głowa, dostałam migrenę...

287

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

No, cóż... Wszystko mówiło, że pan niewłaściwy. Bywa. Liczył na zdesperowaną panią, z którą zapomni o samotności, zje ciastko i będzie miał drugie.
Nie tylko kobiet dotyczy porównanie do małpy trzymającej się gałęzi.

288

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Panna z Kapeluszem napisał/a:

„ ze właściwie nie jestem w jego typie bo on woli wyższe, szczupłe kobiety”

No proszę Cię! Tylko mi nie mów, że uwierzyłaś w to, że on tak naprawdę myśli. To przecież zwyczajna manipulacja, próba odwrócenia kota ogonem, żeby wyglądało na to, że to nie Ty tego nie chciałaś kontynuować, tylko on. Uderzył po prostu w czuły punkt. Zakompleksiony cwaniak bez klasy!

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Capricornus napisał/a:
Panna z Kapeluszem napisał/a:

„ ze właściwie nie jestem w jego typie bo on woli wyższe, szczupłe kobiety”

No proszę Cię! Tylko mi nie mów, że uwierzyłaś w to, że on tak naprawdę myśli. To przecież zwyczajna manipulacja, próba odwrócenia kota ogonem, żeby wyglądało na to, że to nie Ty tego nie chciałaś kontynuować, tylko on. Uderzył po prostu w czuły punkt. Zakompleksiony cwaniak bez klasy!

Niestety, niech sobie myśli że jest taki cudowny, idealny,
Ja nie jestem szczupła,ale tez nie jestem otyła,
a nawet jakbym była bardzo gruba to mówienie kobiecie takich rzeczy
nie jest na poziomie,
jest całkowicie bez klasy,
„uderzenie kogoś„ w wygląd
nie świadczy dobrze o człowieku.
Powiem Ci ze jakby był uczciwy, wolny
był naprawdę, dobrym człowiekiem, ciepłym, nie cwaniakiem bajerantem, gdybym to poczuła, to nawet te jego niedoskonalosci wyglądu by mi nie przeszkadzały...

290

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

To zrozumiałe! No ale w tym wypadku akurat nie ma czego żałować, więc głowa do góry smile

291 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-04 17:32:30)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Wygląd wyglądem. Jakąś tam rolę odgrywa, ale nie tak kluczową, jak się niektórym wydaje. To tylko jeden z elementów składowych.
Ten pan tylko dlatego skrytykował Twoją urodę, że musiał sobie poprawić samopoczucie. Wiadomo, że cudzym kosztem najłatwiej. Poprzedniczka już o tym napisała. Gdybyś była mu przychylna, gadałby inaczej.
A co się przejmujesz gadaniem jakiegoś cymbała?
Z doświadczenia wiem, że spodobać się można z nieułożonymi włosami i w roboczym ubraniu. Taką mnie widział PP i jakoś go nie odstraszyłam.

292

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Panna z Kapeluszem napisał/a:

Piegusiu, w pierwszej naszej wiadomości pisał ze jest „wolny”...
Później juz nie dopytywałam, trochę pisaliśmy, ale tez nie aż tak dużo...
Dobre i to ze szybko wyszło ze żonaty, bo niektórzy potrafią długo oszukiwać,
I wyszło ze złośliwy człowiek, wytykać kobiecie ze nie jest szczupła, on lubi szczupłe, ja nie zniżyłam się do jego poziomu, i nie napisałam mu na to że on tez nie w moim typie” bo za szczupły, z łysiną, 3 dzieci, i za stary dla mnie...
Tylko napisałam mu na to ze Ok, i życzę mu wszystkiego dobrego, on mi oczywiście już nie odpisał nawet „ wszystkiego dobrego” smile

Przecież to są standardowe zagrania zakompleksionych ludzi. Dowaliłaś już mu tym, że różnica wieku wieku jest za duża, czyli... powiedziałaś, że jest za stary. To go pewnie zabolało. Tym bardziej, ze gadając z nim kilka miesięcy wiedziałaś, że różnica taka duża jest i będzie, może odebrał to jako nadzieję na romansik z dużo młodszą. Reszta totalna manipulacja z jego strony, pewnie nic z tego co gadał nie było prawdą. Ciesz się kochana, że cię nie siekło jakieś głebokie uczucie, bo dopiero byś miała przechlapane z cwaniaczkiem. Resztą się nie przejmuj, bo to było kłamstwo by ci dowalić za twoje kuksańce. Jakby mu twój wygląd nie odpowiadał to by nie dążył do dalszych spotkań. Żałosny manipulant i tyle w tym temacie. Nie zrażaj się traktuj to jako jedno z doswiadczeń, których w życiu jest pełno i leć dalej. Szkoda smutków i dawania wiary jego słowom.

293

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Tak swoją drogą, choć to zupełnie od czapy uwaga, ale skąd utożsamianie atrakcyjności wyglądu wyłącznie ze szczupłością?
Prawie codziennie mijam w drodze do pracy pewną kobietę. Ma sporą nadwagę, ale zawsze jest zadbana, ubrana korzystnie i z pomysłem, w takie rzeczy, jakie zawsze mi się podobały, a na jej włosy nie mogę się napatrzeć, bo zwracają uwagę swoją urodą.

294

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Panna z Kapeluszem napisał/a:

Podobnie u mnie...


A ja jestem po następnej nieudanej „początkowej znajomosci”

Pare miesięcy pisałam z pewnym panem, rozmawialiśmy przez telefon, chciał się spotkac, ale ja stwierdziłam ze zbyt duża różnica wieku nas dzieli, on ma 55, ja 36...

Wiec oznajmiłam mu to,

ale tydzień temu znów się odezwał, i pisał żebyśmy się poznali, spotkali,
w końcu zgodziłam się
I wczoraj spotkaliśmy się po raz pierwszy,
I na roznowie wyznał ze jest on jeszcze żonaty, ze już od 10 lat żyje osobno z żona, a rozwodu nie chce bo to zbyt problematyczne, kosztowne...
Ze dzieci po rozwodzie nie będą nic miały itp

Po spotkaniu napisał mi wiadomość ze uważa ze jestem przyjemna kobietą, ładna,
I dziś rano dostałam znow wiadomość od niego
„ czy mam ochotę się spotkac”

Po czym odpisałam mu,
„ ze niestety nie,
i sadze ze to nie było fair, nie było w porządku z jego strony, ze wcześniej jak pisaliśmy/sporo, nie napisał mi ze jest nadal żonaty, a ja mu mówiłam ze szukam człowieka stanu „wolnego”
nawet podpuścił mnie tydzień temu smsem, ze czy już znalazłam swoją miłość, i ze pewnie chce wyjść za mąż, mieć kogoś....

I właśnie przed chwila napisał mi na tą wiadomość,
„ ze właściwie nie jestem w jego typie bo on woli wyższe, szczupłe kobiety”

Ok, on tez nie był w moim typie, z Łysiną, zbyt chudy, 55lat, 3 dzieci, na wcześniejszej rencie, do tego żonaty,
i cwaniak....oczywiście nie napisałam mu tego ze on  tez nie w moim typie...

Tym bardziej nie rozumiem skoro  nie jestem w jego typie, to chce się spotykać...

Odpisałam mu ze nie ma problemu, i życzę mu wszystkiego dobrego....

I znów człowiek porażony.... sad

A tak bardzo nie chciałam się z nim spotkac,  miałam awersje, nawet wczoraj przed spotkaniem, strasznie mi się nie chciało z nim spotkac...

Ale się skusiłam, tłumacząc sobie że przesadzam, wyolbrzymiam...


Po przeczytaniu twojego posta mogę z całą pewnością stwierdzić, że nie mamy podobnie...

Ja takich osobników blokuję od razu. Już dawno temu zrozumiałam, że status czy opis w stylu "to skomplikowane" to znak, czas na ewakuację czy swipe left.

Nie bawię się także w duże różnice wieku, czyli umawianie z facetami w wieku mojego ojca czy wujków. "Głowa siwieje, pupa szaleje" nie wzięło się z powietrza. wink

Bez wyznaczenia sobie pewnych minimalnych granic, nie da się funkcjonować w tym randkowym świecie.

Dodam, że ostatnio zawiesiłam konta na portalach, bo muszę odchorować pewne spotkania i rozmowy..

295 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-07 11:27:39)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Ja nie lubię szufladkowania ludzi, skreślania ich z góry.  Daję szansę, jeśli rozmowa się klei i widzę, że ogólnie pan jest na jakimś poziomie.
Zdarzyło mi się spotkać z facetem, który mógłby być moim ojcem. Rzeczywiście nie wyobrażałam sobie z nim związku, bliskości fizycznej, ale posiedzieć przy kawie i pogawędzić o różnych sprawach było naprawdę sympatycznie. Do dziś mam jego numer w telefonie i mogę się odezwać, kiedy tylko zechcę, gdy będę w jego mieście. Nie korzystałam z tego, zresztą w ogóle rzadko się teraz ruszam poza moje miasteczko, ale fajnie wiedzieć, że można ot tak, po prostu poobcować z drugim człowiekiem, przejść się po mieście i pogadać. On mi nie robił żadnych problemów, że go nie chciałam, ale mówił, że mnie polubił.
Z ewidentnym chamstwem zetknęłam się tylko raz, gdy pan skłamał, że wychodzi po coś do samochodu i nie wrócił do lokalu. Zwiał po prostu, śmierdzący tchórz.
Zdarzali mi się faceci, z którymi po prostu było nuuuuudno i takich randek nie lubię najbardziej. Jak na taką mam iść, to szczerze wolę posiedzieć w domu z książką. Dlatego, wbrew temu, co napisałam w pierwszym zdaniu, stosuję jednak pewną "szufladkę": jak facet od początku przynudza, nie umie i nie chce rozmawiać, to szkoda sobie głowy zawracać.

296

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Piegowata'76 napisał/a:

Ja nie lubię szufladkowania ludzi, skreślania ich z góry.  Daję szansę, jeśli rozmowa się klei i widzę, że ogólnie pan jest na jakimś poziomie.
Zdarzyło mi się spotkać z facetem, który mógłby być moim ojcem. Rzeczywiście nie wyobrażałam sobie z nim związku, bliskości fizycznej, ale posiedzieć przy kawie i pogawędzić o różnych sprawach było naprawdę sympatycznie.

Dla jednych coś jest szufladkowaniem, a dla innych minimalnymi wymaganiami. Ja szukam partnera, więc jeśli na etapie online czuję, że nie potrafię sobie nawet wyobrazić ewentualnego związku to jest dla mnie sygnał, że lepiej się nie spotykać.

Jak widać powyższe, tak bardzo różne podejścia, mogą nie przynosić rezultatów.
Może jednak jest tak, że się "nie trafia" i tyle..

297 Ostatnio edytowany przez Panna z Kapeluszem (2020-11-08 10:29:51)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Dziewczyny, Dzieki za Wasze wypowiedzi, fajnie że jesteście.

Piegowata'76 napisał/a:

Tak swoją drogą, choć to zupełnie od czapy uwaga, ale skąd utożsamianie atrakcyjności wyglądu wyłącznie ze szczupłością?
Prawie codziennie mijam w drodze do pracy pewną kobietę. Ma sporą nadwagę, ale zawsze jest zadbana, ubrana korzystnie i z pomysłem, w takie rzeczy, jakie zawsze mi się podobały, a na jej włosy nie mogę się napatrzeć, bo zwracają uwagę swoją urodą.

Piegusiu, niektórzy uważają  ze kobieta z ładną figurą, bądź szczupła figurą modelki, tylko taka jest atrakcyjna...

tri napisał/a:

Po przeczytaniu twojego posta mogę z całą pewnością stwierdzić, że nie mamy podobnie...”


miałam na myśli to ze mam podobne spostrzeżenia.

Tacy panowie szukający, romansów, wrażeń, nowości, nie chcący wiązać się bardziej/nie biorący kobiety na bardziej poważnie,
tracą cenny czas kobiety,
która nie szuka przygód/romansu.

Ale niektórzy panowie maja to gdzieś,
i nawet gdy kobieta, pisze w ogłoszeniu, bądź  mówi na żywo, ze nie szuka niepoważnych relacji, oni często maja to gdzieś.

Niestety do znalezienia odpowiedniego partnera, do życia tez trzeba mieć szczęście, bo jak kobieta przyciąga
nieodpowiednich, wejdzie w nieodpowiednią relacje/mając nadzieje ze sie to zmieni/nie przyszłościową relacje,
to straci tylko cenny czas,
a czas - lata, szybko mijają
niestety bezpowrotnie, do tego po niektórych relacjach „ trzeba odchorować”

Aż kobieta zrazi się definitywnie,
„ oleje” cały ten system,
i coraz rzadziej szuka, nie chce się już jej,
zbyt wiele porażek, wstrząsów psychicznych,
i nadal jest sama.

298 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2020-11-08 22:11:56)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Panno, preferencje są różne, więc są też amatorzy szczupłych kobiet. Ale nie tylko przecież. Nie ma możliwości, żeby się wszystkim podobać. Zresztą bardzo urodziwe kobiety czasem się skarżą, że faceci postrzegają je wyłącznie przez pryzmat urody. A więc  ten dar natury nie jest tak oczywisty. Pamiętam jak w filmie "Beverly Hills" jednak z bohaterek, Kelly żaliła się: "Albo mnie lubią tylko dlatego, że jestem ładna, albo mnie NIE lubią... bo jestem ładna."

299 Ostatnio edytowany przez Panna z Kapeluszem (2021-01-03 18:38:59)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Dziewczyny,
ja się poddaje, w ciągu 4 miesięcy
mam 4 randki za sobą, na żywo,
i żaden z tych panów nie nadawał się
na partnera do życia, do związku,
spotykam albo manipulantów, kombinatorów, którzy mówią co innego
co innego robią, kłamców,
cwaniaczków, chytrusów, którzy najchętniej by jeszcze chcieli zaliczyć kobietę zbytnio się nie wysilając, i najlepiej jak najmniej inwestując...
Do tego jeszcze dziś pisząc z pewnym panem który ewidentnie zaczął mną manipulować/nie widzieliśmy się jeszcze na żywo, dopełniło się.
Nikogo wartościowego, nadającego się
do życia.Oczywiscie z każdym z nich
zerwałam kontakt, jak wyczułam niespójności.
Kobieta, tym bardziej która ma spore doświadczenie z mężczyznami, bardzo szybko takiego rozszyfrowuje, czasami  wystarczą odpowiednie pytania, analiza.
Lubię mężczyzn, ale nie takich...

300

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Panna z Kapeluszem napisał/a:

Dziewczyny,
ja się poddaje, w ciągu 4 miesięcy
mam 4 randki za sobą, na żywo,
i żaden z tych panów nie nadawał się
na partnera do życia, do związku,
spotykam albo manipulantów, kombinatorów, którzy mówią co innego
co innego robią, kłamców,
cwaniaczków, chytrusów, którzy najchętniej by jeszcze chcieli zaliczyć kobietę zbytnio się nie wysilając, i najlepiej jak najmniej inwestując...
Do tego jeszcze dziś pisząc z pewnym panem który ewidentnie zaczął mną manipulować/nie widzieliśmy się jeszcze na żywo, dopełniło się.
Nikogo wartościowego, nadającego się
do życia.Oczywiscie z każdym z nich
zerwałam kontakt, jak wyczułam niespójności.
Kobieta, tym bardziej która ma spore doświadczenie z mężczyznami, bardzo szybko takiego rozszyfrowuje, czasami  wystarczą odpowiednie pytania, analiza.
Lubię mężczyzn, ale nie takich...

Jedna randka na miesiąc to chyba nie jest źle smile Ale to jest tak, że odrzucasz kandydata już po jednej randce ?

301 Ostatnio edytowany przez Panna z Kapeluszem (2021-01-03 19:07:30)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Misinx napisał/a:
Panna z Kapeluszem napisał/a:

Dziewczyny,
ja się poddaje, w ciągu 4 miesięcy
mam 4 randki za sobą, na żywo,
i żaden z tych panów nie nadawał się
na partnera do życia, do związku,
spotykam albo manipulantów, kombinatorów, którzy mówią co innego
co innego robią, kłamców,
cwaniaczków, chytrusów, którzy najchętniej by jeszcze chcieli zaliczyć kobietę zbytnio się nie wysilając, i najlepiej jak najmniej inwestując...
Do tego jeszcze dziś pisząc z pewnym panem który ewidentnie zaczął mną manipulować/nie widzieliśmy się jeszcze na żywo, dopełniło się.
Nikogo wartościowego, nadającego się
do życia.Oczywiscie z każdym z nich
zerwałam kontakt, jak wyczułam niespójności.
Kobieta, tym bardziej która ma spore doświadczenie z mężczyznami, bardzo szybko takiego rozszyfrowuje, czasami  wystarczą odpowiednie pytania, analiza.
Lubię mężczyzn, ale nie takich...

Jedna randka na miesiąc to chyba nie jest źle smile Ale to jest tak, że odrzucasz kandydata już po jednej randce ?

Kobieta która ma spore doświadczenie
z mężczyznami, która wie czego chce,
czego szuka,
bardzo szybko wyczuwa, czy dany pan nadaje się na coś więcej czy nie, i dalsza kontynuacja znajomosci,
to po prostu strata czasu.

ŻADEN z nich nie nadawał się na partnera, po spotkaniu również było pisanie  SMS, tel,
i tym bardziej utwierdziło mnie w moim przekonaniu, co moja intuicja podpowiadała.

Mam wrażenie że naprawdę brakuje mężczyzn którzy nadają się na partnera, nadają się do tego by można było z nim założyć rodzinę...

Nie wiem mam całkowicie zerwać kontakty
z mężczyznami?
Odciąć się od jakichkolwiek spotkań, zapoznań z mężczyznami?
Lubie mężczyzn i nie za bardzo wyobrażam sobie życie bez mężczyzn,
ale jak spotykam takich „typków”jak wyżej opisałam, to już całkiem nic nie rozumiem.

302

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Panna z Kapeluszem napisał/a:

Kobieta która ma spore doświadczenie
z mężczyznami, która wie czego chce,
czego szuka,
bardzo szybko wyczuwa, czy dany pan nadaje się na coś więcej czy nie, i dalsza kontynuacja znajomosci,
to po prostu strata czasu.

ŻADEN z nich nie nadawał się na partnera, po spotkaniu również było pisanie  SMS, tel,
i tym bardziej utwierdziło mnie w moim przekonaniu, co moja intuicja podpowiadała.

Mam wrażenie że naprawdę brakuje mężczyzn którzy nadają się na partnera, nadają się do tego by można było z nim założyć rodzinę...

Nie wiem mam całkowicie zerwać kontakty
z mężczyznami?
Odciąć się od jakichkolwiek spotkań, zapoznań z mężczyznami?
Lubie mężczyzn i nie za bardzo wyobrażam sobie życie bez mężczyzn,
ale jak spotykam takich „typków”jak wyżej opisałam, to już całkiem nic nie rozumiem.

Jak szybko wyczuwasz co facet chce to tym lepiej dla Ciebie. Powinnas 'przerabiac' 4 facetow na miesiac a nie 4 facetow na 4 misiace. No i popraw wstepną selekcje. Pytanie o rozwod jest typu 0-1, albo sie rozwod ma, albo sie go nie ma. Nie boj sie zadac takiego bezposredniego pytania. Jak facet ma rozwod to mozna isc dalej, a jak nie ma to szkoda na niego kazdej kolejnej minuty.

303

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Nie trzeba mieć tuzina adoratorów by mieć wybór. Wystarczy tylko zacząć szukać, poznać kogoś i zamiast lecieć w byle jaki związek z braku laku, skupić się nad tym czego w partnerze byś chciała.

304

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Panna z Kapeluszem napisał/a:
Misinx napisał/a:
Panna z Kapeluszem napisał/a:

Dziewczyny,
ja się poddaje, w ciągu 4 miesięcy
mam 4 randki za sobą, na żywo,
i żaden z tych panów nie nadawał się
na partnera do życia, do związku,
spotykam albo manipulantów, kombinatorów, którzy mówią co innego
co innego robią, kłamców,
cwaniaczków, chytrusów, którzy najchętniej by jeszcze chcieli zaliczyć kobietę zbytnio się nie wysilając, i najlepiej jak najmniej inwestując...
Do tego jeszcze dziś pisząc z pewnym panem który ewidentnie zaczął mną manipulować/nie widzieliśmy się jeszcze na żywo, dopełniło się.
Nikogo wartościowego, nadającego się
do życia.Oczywiscie z każdym z nich
zerwałam kontakt, jak wyczułam niespójności.
Kobieta, tym bardziej która ma spore doświadczenie z mężczyznami, bardzo szybko takiego rozszyfrowuje, czasami  wystarczą odpowiednie pytania, analiza.
Lubię mężczyzn, ale nie takich...

Jedna randka na miesiąc to chyba nie jest źle smile Ale to jest tak, że odrzucasz kandydata już po jednej randce ?

Kobieta która ma spore doświadczenie
z mężczyznami, która wie czego chce,
czego szuka,
bardzo szybko wyczuwa, czy dany pan nadaje się na coś więcej czy nie, i dalsza kontynuacja znajomosci,
to po prostu strata czasu.

ŻADEN z nich nie nadawał się na partnera, po spotkaniu również było pisanie  SMS, tel,
i tym bardziej utwierdziło mnie w moim przekonaniu, co moja intuicja podpowiadała.

Mam wrażenie że naprawdę brakuje mężczyzn którzy nadają się na partnera, nadają się do tego by można było z nim założyć rodzinę...

Nie wiem mam całkowicie zerwać kontakty
z mężczyznami?
Odciąć się od jakichkolwiek spotkań, zapoznań z mężczyznami?
Lubie mężczyzn i nie za bardzo wyobrażam sobie życie bez mężczyzn,
ale jak spotykam takich „typków”jak wyżej opisałam, to już całkiem nic nie rozumiem.

Może w Tobie coś jest, co ich odpycha i nie piszę tego złośliwie, ale może tak jest? Przecież i starsze kobiety, te po 30stce, 40stce 50 i 60 tce poznają swoich partnerów i są to naprawdę fajni faceci, a nie tacy braniz braku laku "bo żaden inny mnie nie chce". A i w wieku 20 lat pełno jest młodych ludzi, którzy latami są sami i nie mogą sobie znaleźć pary. Nie do końca więc o wiek tu chodzi.
Jedynie im człowiek starszy tym więcej małżeństw jest dookoła. Ale rozwody też istnieją i ludzie zakładają sobie nowe rodziny, związki, próbują nowego, skoro stare się skończyło.

305

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
mambra napisał/a:

Zastanawiam się.. Ciekawa jestem waszego zdania..

Ogólnie uważa się, ze miłości nie należy szukać na siłę - że znajdzie się wtedy, gdy się jej nie szuka, w najmniej spodziewanym momencie..
Generalnie zgadzam się z tym, staram się też tak żyć. Ale zastanawiam się co ma zrobić kobieta, która na tę miłość wciąż nie trafia i nie trafia, a chciałaby jeszcze założyć rodzinę, mieć własne dzieci i związać sie z kimś, z kim uczucie bedzie szczere.. A jej lata lecą, w pewnym wieku już nie będzie mogła mieć własnych dzieci.. Jak waszym zdaniem powinna podejść do tego tematu? Pogodzić się z losem i zdać na to co on jej przyniesie?

To się samo pojawia. Zdajemy sobie sprawę z tego, gdy po uszy zakochani jesteśmy.
Późno, bo dwóch latach z okładem, ale swoje powiem.
Przed laty, dążyłem do pewnej młodziutkiej kobiety.
Zdobyłem ją, a raczej, odwrotnie chyba było jednak.
Nie dane nam było żyć wspólnie więcej, niż 12 lat.
Minęła roczna żałoba, separowałem się od imprez "integrujących", że się wyrażę.
I miłość, ta druga, się pojawiła. Późno, bo późno, ale przyszła.
Kochamy się, a - niekiedy, nienawidzimy. W okresach świątecznych najczęściej. smile

306 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-01-05 15:52:18)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

A późno to po ilu latach?
Bo jak czytam, że ktoś jest sam np. 2 lata po rozstaniu, to mnie się to wcale dużo nie wydaje.

Rossanko, myślę, że zwyczajnie albo nas nie chcą, albo my nie chcemy i dowcip polega na odróżnieniu, co jest wypadkiem losowym, co się po prostu przytrafia, a co jest efektem nieświadomego autosabotażu. Ten sabotaż namierzyć i rozprawić się z nim, to jest sztuka.
To jak u Aureliusza: siła by zmienić to, co się da, pogoda ducha, by znosić to, czego się nie da zmienić i najważniejsze - mądrość, by to odróżnić.
Z pogodą ducha nieźle mi idzie, ale z dwiema ostatnimi... hmmm...

307 Ostatnio edytowany przez Pronome (2021-01-06 10:40:47)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Panna z Kapeluszem napisał/a:

Dziewczyny,
ja się poddaje, w ciągu 4 miesięcy
mam 4 randki za sobą, na żywo,
i żaden z tych panów nie nadawał się
na partnera do życia, do związku,
spotykam albo manipulantów, kombinatorów, którzy mówią co innego
co innego robią, kłamców,
cwaniaczków, chytrusów, którzy najchętniej by jeszcze chcieli zaliczyć kobietę zbytnio się nie wysilając, i najlepiej jak najmniej inwestując...
Do tego jeszcze dziś pisząc z pewnym panem który ewidentnie zaczął mną manipulować/nie widzieliśmy się jeszcze na żywo, dopełniło się.
Nikogo wartościowego, nadającego się
do życia.Oczywiscie z każdym z nich
zerwałam kontakt, jak wyczułam niespójności.
Kobieta, tym bardziej która ma spore doświadczenie z mężczyznami, bardzo szybko takiego rozszyfrowuje, czasami  wystarczą odpowiednie pytania, analiza.
Lubię mężczyzn, ale nie takich...

Jedna randka na miesiac.... Mysle, ze powinnas pomyslec o jakis 5-8 spotkaniach na miesiac. Kawa, pol godziny, nikomu nie zaszkodzi, a szanse swoje zwiekszasz.
Poza tym, jakie ty masz oczekiwania wzgledem partnera? Jesli po 4 randkach przez 4 miesiace jestes juz taka zmeczona i wypalona, podejrzewam, ze twoje oczekiwania sa olbrzymie i ci biedni faceci to wyczuwaja. Randkuje sie na luzie, z przerwami, najlepiej umowic sie 2 razy z ta sama osoba, aby cokolwiek moc o tniej sie dowiedziec. W ogole szczesciu sie sprzyja, ale to proces i nie ma co naciskac, bo jesli znamy prawa fizyki, to uzywajac mocno sily w jednym miejscu, trzeba sie liczyc z dzialaniem tej sily w innym. Potraktuj zycie jako fale i naucz sie po prostu surfowac smile.

308

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Piegowata'76 napisał/a:

A późno to po ilu latach?
Bo jak czytam, że ktoś jest sam np. 2 lata po rozstaniu, to mnie się to wcale dużo nie wydaje.

Rossanko, myślę, że zwyczajnie albo nas nie chcą, albo my nie chcemy i dowcip polega na odróżnieniu, co jest wypadkiem losowym, co się po prostu przytrafia, a co jest efektem nieświadomego autosabotażu. Ten sabotaż namierzyć i rozprawić się z nim, to jest sztuka.
.

Może to i to, trochę "winy" w człowieku ale i los tez odgrywa rolę.
Mam zabawne doświadczenie: koleżanka opowiadała mi, jak to poznała przyszłego męża na przystanku, bo miło im się gadało. Tez miałam takie sytuacje, gdy miło mi się z kimś gadało - i co i nic z tego przystanka nie wyszło "P
Inna poznała kogoś w pociagu . Ile ja poznałam ludzi w pociągach - i nic.
Jeszcze inna na studiach, bo to był chłopak z grupy - u mnie też był, ale mnie nie chciał.
Inna na weselu - zawsze byłam na weselach sama, poznawałam tylko zonatych, nieletnich albo podpitych wujaszków z lepkimi łapami wink
Jeszcze inna jak poszła do nowej pracy - ale nie ja.
Inna przez koleżankę - ja nie .
I tak dalej i tak dalej.
Faktem jest jednak to, że do 30 byłam całkiem inna niż teraz. Może z obecnym podejściem do życia wtedy by mi wyszło. Bo wóczas byłam okropnie nieśmiała a mężczyzn to się bałam. smile

309

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
rossanka napisał/a:
Piegowata'76 napisał/a:

A późno to po ilu latach?
Bo jak czytam, że ktoś jest sam np. 2 lata po rozstaniu, to mnie się to wcale dużo nie wydaje.

Rossanko, myślę, że zwyczajnie albo nas nie chcą, albo my nie chcemy i dowcip polega na odróżnieniu, co jest wypadkiem losowym, co się po prostu przytrafia, a co jest efektem nieświadomego autosabotażu. Ten sabotaż namierzyć i rozprawić się z nim, to jest sztuka.
.

Może to i to, trochę "winy" w człowieku ale i los tez odgrywa rolę.
Mam zabawne doświadczenie: koleżanka opowiadała mi, jak to poznała przyszłego męża na przystanku, bo miło im się gadało. Tez miałam takie sytuacje, gdy miło mi się z kimś gadało - i co i nic z tego przystanka nie wyszło "P
Inna poznała kogoś w pociagu . Ile ja poznałam ludzi w pociągach - i nic.
Jeszcze inna na studiach, bo to był chłopak z grupy - u mnie też był, ale mnie nie chciał.
Inna na weselu - zawsze byłam na weselach sama, poznawałam tylko zonatych, nieletnich albo podpitych wujaszków z lepkimi łapami wink
Jeszcze inna jak poszła do nowej pracy - ale nie ja.
Inna przez koleżankę - ja nie .
I tak dalej i tak dalej.
Faktem jest jednak to, że do 30 byłam całkiem inna niż teraz. Może z obecnym podejściem do życia wtedy by mi wyszło. Bo wóczas byłam okropnie nieśmiała a mężczyzn to się bałam. smile

I chyba wciąż się boisz.

310

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:
Piegowata'76 napisał/a:

A późno to po ilu latach?
Bo jak czytam, że ktoś jest sam np. 2 lata po rozstaniu, to mnie się to wcale dużo nie wydaje.

Rossanko, myślę, że zwyczajnie albo nas nie chcą, albo my nie chcemy i dowcip polega na odróżnieniu, co jest wypadkiem losowym, co się po prostu przytrafia, a co jest efektem nieświadomego autosabotażu. Ten sabotaż namierzyć i rozprawić się z nim, to jest sztuka.
.

Może to i to, trochę "winy" w człowieku ale i los tez odgrywa rolę.
Mam zabawne doświadczenie: koleżanka opowiadała mi, jak to poznała przyszłego męża na przystanku, bo miło im się gadało. Tez miałam takie sytuacje, gdy miło mi się z kimś gadało - i co i nic z tego przystanka nie wyszło "P
Inna poznała kogoś w pociagu . Ile ja poznałam ludzi w pociągach - i nic.
Jeszcze inna na studiach, bo to był chłopak z grupy - u mnie też był, ale mnie nie chciał.
Inna na weselu - zawsze byłam na weselach sama, poznawałam tylko zonatych, nieletnich albo podpitych wujaszków z lepkimi łapami wink
Jeszcze inna jak poszła do nowej pracy - ale nie ja.
Inna przez koleżankę - ja nie .
I tak dalej i tak dalej.
Faktem jest jednak to, że do 30 byłam całkiem inna niż teraz. Może z obecnym podejściem do życia wtedy by mi wyszło. Bo wóczas byłam okropnie nieśmiała a mężczyzn to się bałam. smile

I chyba wciąż się boisz.

Juz nie. Ale bywam ostrozna.

311

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
rossanka napisał/a:
Misinx napisał/a:
rossanka napisał/a:

Może to i to, trochę "winy" w człowieku ale i los tez odgrywa rolę.
Mam zabawne doświadczenie: koleżanka opowiadała mi, jak to poznała przyszłego męża na przystanku, bo miło im się gadało. Tez miałam takie sytuacje, gdy miło mi się z kimś gadało - i co i nic z tego przystanka nie wyszło "P
Inna poznała kogoś w pociagu . Ile ja poznałam ludzi w pociągach - i nic.
Jeszcze inna na studiach, bo to był chłopak z grupy - u mnie też był, ale mnie nie chciał.
Inna na weselu - zawsze byłam na weselach sama, poznawałam tylko zonatych, nieletnich albo podpitych wujaszków z lepkimi łapami wink
Jeszcze inna jak poszła do nowej pracy - ale nie ja.
Inna przez koleżankę - ja nie .
I tak dalej i tak dalej.
Faktem jest jednak to, że do 30 byłam całkiem inna niż teraz. Może z obecnym podejściem do życia wtedy by mi wyszło. Bo wóczas byłam okropnie nieśmiała a mężczyzn to się bałam. smile

I chyba wciąż się boisz.

Juz nie. Ale bywam ostrozna.

Mi wystarczyły 4 miesiące na tinderze, ok 30 randek i też z każdą nabierałam ostrożnosci smile Specyficzni są tam ludzie

312

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Stella_ napisał/a:
rossanka napisał/a:
Misinx napisał/a:

I chyba wciąż się boisz.

Juz nie. Ale bywam ostrozna.

Mi wystarczyły 4 miesiące na tinderze, ok 30 randek i też z każdą nabierałam ostrożnosci smile Specyficzni są tam ludzie

Ludzie są wszędzie specyficzni. Te Tindery, Badoo itp. to taki przekrój społeczny w pigułce i podany bez znieczulenia, bo jak to przez internet, niektórym puszczają hamulce.

313

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Misinx napisał/a:
Stella_ napisał/a:
rossanka napisał/a:

Juz nie. Ale bywam ostrozna.

Mi wystarczyły 4 miesiące na tinderze, ok 30 randek i też z każdą nabierałam ostrożnosci smile Specyficzni są tam ludzie

Ludzie są wszędzie specyficzni. Te Tindery, Badoo itp. to taki przekrój społeczny w pigułce i podany bez znieczulenia, bo jak to przez internet, niektórym puszczają hamulce.

Wiesz, nie wydaje mi się. Jakoś na forach ten "przekrój społeczny" wypada inaczej, a to też internet? Kiedy byłam na portalu, to również odniosłam wrażenie, że to jest specyficzna grupa. Poza tym, że większość się zachowuje jak w supermarkecie, to niewielu spotkałam tam facetów, którzy nie byliby zaburzeni; nawet, jeśli na początku rozmawiało się spoko, to potem i tak się okazywało, że pan ma jakiś poważny problem z sobą. (od razu mówię, że chodzi mi o problemy, które odbijają się na innych).

314

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Postanowiłam, ze dziś założe konto na portalu randkowym. Czy macie jakieś rady i sugestie, co od razu napisać żeby nie pojawiali się faceci którzy myślą tylko o jednorazowym spotkaniu w konkretnym celu?

315 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-01-06 16:24:24)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

A ja zdecydowałam, że nie mam już ochoty na żadne portale ani czaty. Zupełnie nie odpowiada mi ten "handlowy" sposób zawierania znajomości - jakby się towar w sklepie wybierało.
W realu jest naturalniej: poznaje się kogoś krócej lub dłużej, spontanicznie przechodzi się do coraz większej zażyłości. Nie zdarzyło mi się na Badoo spotkać kogoś, kto na początek potrafiłby po prostu niezobowiązująco porozmawiać. Od razu było przechodzenie do konkretów. Nie dla mnie.
Zdecydowanie wolę poznawanie się przy okazji... życia.
A że tak zmniejszam prawdopodobieństwo? Biorę na klatę. Wolę to niż prawdopodobieństwo rozczarowań, frustracji i irytacji.
Zdaję się na los, co nie znaczy, że nie mogę zagadnąć tego przystojnego pana w przedziale kolejowym.


A propos przedziałów - Rossanko, a czy w ogóle wchodzisz w takie kontakty?
Kiedyś przeprowadziłam eksperyment i zamiast coś odrzec półgębkiem, wdałam się w rozmowę z sympatycznym facetem w pociągu. Nic z tego nie wyszło, nawet o tym zresztą nie myślalam, ale przegadaliśmy całą drogę. Okazuje się, że często ludzie są bardzo chętni do nawiązania kontaktu, tylko boimy się wychodzić z tych swoich skorup.

316

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
WendyW napisał/a:

Postanowiłam, ze dziś założe konto na portalu randkowym. Czy macie jakieś rady i sugestie, co od razu napisać żeby nie pojawiali się faceci którzy myślą tylko o jednorazowym spotkaniu w konkretnym celu?

Zrób dobry opis, taki, który zachęci tylko określoną grupę, a buraków albo amatorów jednorazowych przygód zniechęci. Musi być sympatyczny, ale przy tym dawać sygnał, że nie jesteś dziewczyną dla każdego. Jednak nie na zasadzie: tacy i tacy...nie piszcie...to brzmi arogancko i jest pretensjonalne, nie sprawia dobrego wrażenia.  Raczej napisz swój opis tak, żeby tych inteligentnych i wrażliwszych facetów mogło tam coś zaintrygować, przyciągnąć, różniło się od większości profili.. a burakom nie chciało się pisać, bo za trudne. Pokaż coś z siebie, swojego sposobu patrzenia na świat (to jest ważniejsze od zainteresowań, choć i o ich warto wspomnieć) - ale nie rozwlekle, bo to gwarantuje, że opis nie będzie czytany.. Poza tym zaznacz wyraźnie, że nie szukasz rozrywki, a spotykanie się preferujesz po pewnym czasie znajomości. Zdjęcia zwyczajne, takie, na których wyszłaś dobrze, ale nie są wyzywające czy mocno obrabiane, z wyraźną twarzą, fajnie jest dać też jakieś foto podczas różnych aktywności (na spacerze, joggingu, w mieście, w pracy,  przy kompie...). Wydaje mi się, że to zwiększa szansę na zainteresowanie sobą kogoś fajnego, ale nie łudź się, idioci, napaleńcy i psychole też będą do Ciebie pisać. To taki lokalny folklor.

317

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
Piegowata'76 napisał/a:

A ja zdecydowałam, że nie mam już ochoty na żadne portale ani czaty. Zupełnie nie odpowiada mi ten "handlowy" sposób zawierania znajomości - jakby się towar w sklepie wybierało.
W realu jest naturalniej: poznaje się kogoś krócej lub dłużej, spontanicznie przechodzi się do coraz większej zażyłości. Nie zdarzyło mi się na Badoo spotkać kogoś, kto na początek potrafiłby po prostu niezobowiązująco porozmawiać. Od razu było przechodzenie do konkretów. Nie dla mnie.
Zdecydowanie wolę poznawanie się przy okazji... życia.
A że tak zmniejszam prawdopodobieństwo? Biorę na klatę. Wolę to niż prawdopodobieństwo rozczarowań, frustracji i irytacji.
Zdaję się na los, co nie znaczy, że nie mogę zagadnąć tego przystojnego pana w przedziale kolejowym.


A propos przedziałów - Rossanko, a czy w ogóle wchodzisz w takie kontakty?
Kiedyś przeprowadziłam eksperyment i zamiast coś odrzec półgębkiem, wdałam się w rozmowę z sympatycznym facetem w pociągu. Nic z tego nie wyszło, nawet o tym zresztą nie myślalam, ale przegadaliśmy całą drogę. Okazuje się, że często ludzie są bardzo chętni do nawiązania kontaktu, tylko boimy się wychodzić z tych swoich skorup.

Tak, jestem bardzo kontaktowa . Nie mam zupelnie problemu zagadac do obcej osoby, rozmawiac w piciagu, czy w sklepie.
Ale to wypracowalam po latach. Jako 20 latka wstydzilam sie strasznie.

318 Ostatnio edytowany przez niepodobna (2021-01-06 17:14:51)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Ja także nie mam problemu z rozmową z obcą osobą. W pociągu, w sklepie, na siłowni. Nie, że muszę z każdym, z kim dzielę przestrzeń, ale to nie jest trudne, jeśli chcę pogadać. Tylko, że w taki sposób jakoś nigdy nie poznałam nikogo bliskiego. Na portalu też nie. O ile pierwsze uważam za przypadek (brak tego właściwego przypadku) to drugie nie jest przypadkowe, bo tak, jak napisała Piegowata, portale wiążą się ze szczególnym sposobem zawierania znajomości, a to odpowiada pewnej grupie ludzi, którzy tam są i jakby byli inni, to by ich nie było, ludzi o rysie charakteru, którego ja nie mam ani nie dogaduję się z takimi osobami.
Internet jako taki to nie jest zła droga, zresztą się sprawdziła - portal nie dla mnie - ale jak kto chce, niech próbuje i wtedy warto w to włozyć zaangażowanie, robić to na maksa.

319 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2021-01-06 17:27:56)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
WendyW napisał/a:

Postanowiłam, ze dziś założe konto na portalu randkowym. Czy macie jakieś rady i sugestie, co od razu napisać żeby nie pojawiali się faceci którzy myślą tylko o jednorazowym spotkaniu w konkretnym celu?

To nie zależy od tego co napiszesz, i tak tacy będą Cię zaczepiać na 100%
Wydaje się, że niektórzy piszą do wszystkich, a nóż któraś będzie chętna.

320 Ostatnio edytowany przez Misinx (2021-01-06 17:24:17)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
niepodobna napisał/a:

Wiesz, nie wydaje mi się. Jakoś na forach ten "przekrój społeczny" wypada inaczej, a to też internet? Kiedy byłam na portalu, to również odniosłam wrażenie, że to jest specyficzna grupa. Poza tym, że większość się zachowuje jak w supermarkecie, to niewielu spotkałam tam facetów, którzy nie byliby zaburzeni; nawet, jeśli na początku rozmawiało się spoko, to potem i tak się okazywało, że pan ma jakiś poważny problem z sobą. (od razu mówię, że chodzi mi o problemy, które odbijają się na innych).

Bo fora to jest generalnie specyficzne miejsce. To taki trochę chyba oldskulowy sposób komunikacji w internecie. Na forach tworzą się swojego rodzaju relacje między ludźmi, mimo, że często się w ogóle nie znają poza nickiem. Trzeba więcej pisać. Tu nie ma przymusu dobrego sprzedania się. Gdyby porównać portale randkowe do supermarketu, to forum porównałbym...nie wiem, do biblioteki big_smile ?

WendyW napisał/a:

Postanowiłam, ze dziś założe konto na portalu randkowym. Czy macie jakieś rady i sugestie, co od razu napisać żeby nie pojawiali się faceci którzy myślą tylko o jednorazowym spotkaniu w konkretnym celu?

W tej kwestii tak naprawdę nie ma znaczenia co napiszesz. Jeśli napiszesz wiele, to większość nawet nie będzie się w to wczytywać. Na początku i tak każdy patrzy na zdjęcia, a dopiero potem ewentualnie czyta opis. A wstawiając zdjęcia niestety musisz się liczyć z tym, że przyciągną też uwagę tych, którzy myślą tylko o seksie. Nic na to nie poradzisz.

321 Ostatnio edytowany przez Panna z Kapeluszem (2021-01-07 21:33:10)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
foggy napisał/a:

Jak szybko wyczuwasz co facet chce to tym lepiej dla Ciebie. Powinnas 'przerabiac' 4 facetow na miesiac a nie 4 facetow na 4 misiace. No i popraw wstepną selekcje. Pytanie o rozwod jest typu 0-1, albo sie rozwod ma, albo sie go nie ma. Nie boj sie zadac takiego bezposredniego pytania. Jak facet ma rozwod to mozna isc dalej, a jak nie ma to szkoda na niego kazdej kolejnej minuty.

...O nie nie, to nie ma moje nerwy,
ja nie szukam intensywnie mężczyzny,
co jakiś czas dam jakiś anons,
chodź nie zaprzeczę chciałabym poznać wartosciowego człowieka
nadającego się do życia,
poza tym mam inne sprawy na głowie,
niż tylko chodzić na randki, i ponownie
być rozczarowana, ze to znów nie to,
to taki dodatek,
mam swoje sprawy, problemy, jak każdy,

moja mama jest ciężko chora,
i niewiadomo jak długo pożyje,
co ostatnio bardzo zaprząta mi głowę,
i dobija...Czasami potrafi być tak okrutna dla mnie, a później żałować,
przepraszać, ma problemy psychiczne,
do tego ciężką chorobę, ostatnio jak byłam przytuliłam ja mocno i powiedziałam ze bardzo ja kocham,

ale czasami niecierpię jej zachowania...

Tak bardzo chciała żebym
miała dziecko, żebym miała swoją rodzinę...
Mamę widuje rzadko, ze względu na odległość, jak przyjeżdżam do niej,
czasami patrzy na mnie i nagle lecą jej łzy, pytam czemu płacze, nic nie odpowiada...
Nie chce dać mi odpowiedzi,
co bardzo boli.
Ale ja wiem dlaczego płacze, i jak przypomina mi się ta sytuacja,
to chce mi się wyć.

Ja nie żyje tylko szukaniem mężczyzny
do życia, znam kobiety dużo młodsze
ode mnie które szukają faceta bardziej intensywnie niż ja.

Rossanaka napisał/a:

Może w Tobie coś jest, co ich odpycha i nie piszę tego złośliwie, ale może tak jest? Przecież i starsze kobiety, te po 30stce, 40stce 50 i 60 tce poznają swoich partnerów i są to naprawdę fajni faceci, a nie tacy braniz braku laku "bo żaden inny mnie nie chce". A i w wieku 20 lat pełno jest młodych ludzi, którzy latami są sami i nie mogą sobie znaleźć pary. Nie do końca więc o wiek tu chodzi.
Jedynie im człowiek starszy tym więcej małżeństw jest dookoła. Ale rozwody też istnieją i ludzie zakładają sobie nowe rodziny, związki, próbują nowego, skoro stare się skończyło.

Być może...
Wiem są kobiety starsza ode mnie, i poznają fajnych mężczyzn do życia.

322

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Możliwe, ze to nie ma znaczenia, nie dalam opisu.
W ogóle nie bardzo mam czas na odpisywanie tym wszystkim ludziom tam. Albo mi się nie chce chyba bardziej wink
Wolę się wyspac, a w ciągu dnia totalnie nie ma opcji na jakieś bajerki.

323

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..
WendyW napisał/a:

Możliwe, ze to nie ma znaczenia, nie dalam opisu.
W ogóle nie bardzo mam czas na odpisywanie tym wszystkim ludziom tam. Albo mi się nie chce chyba bardziej wink
Wolę się wyspac, a w ciągu dnia totalnie nie ma opcji na jakieś bajerki.

Jak nie będziesz rozmawiać, to nie wyłapiesz kto jest sensowny (o ile taki będzie) smile

324 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2021-01-08 16:15:27)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Cztery randki w miesiącu? Co tydzień z innym? I tak aż do skutku, może miesiącami?
O, nie, to byłoby dla mnie męczące i takie przedmiotowe, jak wybieranie towaru właśnie.
A co do zadawania pytań - oczywiście, sens jest, ale zwracam uwagę, jak się te pytania zadaje. Gdy ktoś ze mną zaczyna od sondowania, czy rozwódka, czy mężatka, zamiast po prostu zagaić zwykłą towarzyską rozmowę - to dla mnie bardzo zniechęcające. Też przedmiotowe. Przecież takie sprawy można poruszyć w międzyczasie, przy okazji.
Argument o nietraceniu czasu do mnie nie przemawia, bo i tak nie zwykłam szybko się angażować, a fajnie pogadać mogę i z rozwodnikiem, i z księdzem i z każdą osobą. Samo w sobie to ma wartość.

Wszystko u mnie przemawia jednak na korzyść realu.
Nie zarzekam się, ale chyba to po prostu nie dla mnie. Nie lubię i już.

325 Ostatnio edytowany przez Panna z Kapeluszem (2021-01-08 18:46:22)

Odp: Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

A jaki dla Was to związek „prawie idealny” dojrzały?

Jeszcze jedno spostrzeżenie mam odnośnie mężczyzn,
że często mówią kobiecie co ona chce usłyszeć, a nie to co tak naprawdę myślą?
Dla świetego spokoju?
Spotykałyście się z tym?

Posty [ 261 do 325 z 810 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 13 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Dylemat Nie-takiej-już-młodej.. Czyli rzeczywistość kontra teoria..

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024