tri napisał/a:Beyondblackie napisał/a:Ale co to znaczy, że miłość się "nie trafia"?
- nikogo zainteresowanego sobą nie spotyka?
- spotyka samych draniów i pokręconych?
- każdego, którego spotyka odrzuca, bo to nie książę z bajki?
?????
Dosyć ostro to napisałaś.. ale ja rozumiem autorkę, bo znam temat od podszewki.
Dodam, że "trafianie się miłości", bardziej mi się kojarzy z niewymuszonym, spontanicznym spotkaniem osób, które otwarte i gotowe są na znajomość, związek, a nie z jakimiś romantycznymi bzdurkami czy oczekiwaniami z kosmosu.
Dokładnie może tak być, że "miłość się nie trafia". Nie mam znajomych, teraz dodatkowo covid uszczuplił możliwości wyjść to mi się nawet okazje do spotkania kogokolwiek nie zdarzają. Pracuję z domu, drobne rzeczy sprawiające przyjemność, jak podróże czy koncerty teraz nie funkcjonują, a nauka czy kursy przeniosły się do strefy online. Piszę o tych rzeczach, żeby pokazać, że pomimo braku znajomych gdzieś przed covidem jednak wychodziłam, nie siedziałam tylko w czterech ścianach. Trzeba być szczęściarą, żeby kogoś na związek w pubie znaleźć. 
W tym roku ponownie wróciłam do portali randkowych, żeby nie czekać biernie. Poza tym to jedyna rzecz, którą mogłam realnie zrobić w mojej sytuacji.
Jestem aktualnie na trzech różnych portalach i jest ciężko tylko tyle mogę napisać.
- nikogo zainteresowanego sobą nie spotyka?
Na początku długo tak było, ale wtedy byłam zalogowana tylko na jednym portalu. Nie byłam bierna, po prostu nie maczowało mnie z osobami, które mnie zainteresowały
.
- spotyka samych draniów i pokręconych?
Dużo takich panów w internecie jest, ale jak się odzywali to blokowałam ich, a jak z opisu wynikało coś niepokojącego to omijałam profile, więc nie mam chyba jakiś ciągotek do tego typu facetów.
- każdego, którego spotyka odrzuca, bo to nie książę z bajki?
Nie odrzucałam każdego, bo byłam na kilku spotkaniach.
Nie było kontynuacji z kilku powodów:
- ja nie byłam zainteresowana (kiedyś nie byłam wybredna, jeśli chodzi o charakter czy wartości i nie ma mowy, że popełnię ten sam błąd; natomiast jeśli chodzi o wygląd to już nie jestem zafiksowana na jednym typie urody; zdecydowanie nie szukam Brada Pitta, dodam, że nawet nie pociągają mnie sylwetki wyrzeźbione, najważniejsze, żeby ktoś nie był otyły, tylko taki normalny, ale to chyba nie są wymagania z kosmosu),
- on nie był zainteresowany (nie byłam w typie, albo może to oni "szukają księżniczki"
)
- zero chemii po obu stronach (sprawa jasna i o tyle łatwiejsza, bo nikt nie czuje się rozżalony).
Podobnie u mnie...
A ja jestem po następnej nieudanej „początkowej znajomosci”
Pare miesięcy pisałam z pewnym panem, rozmawialiśmy przez telefon, chciał się spotkac, ale ja stwierdziłam ze zbyt duża różnica wieku nas dzieli, on ma 55, ja 36...
Wiec oznajmiłam mu to,
ale tydzień temu znów się odezwał, i pisał żebyśmy się poznali, spotkali,
w końcu zgodziłam się
I wczoraj spotkaliśmy się po raz pierwszy,
I na roznowie wyznał ze jest on jeszcze żonaty, ze już od 10 lat żyje osobno z żona, a rozwodu nie chce bo to zbyt problematyczne, kosztowne...
Ze dzieci po rozwodzie nie będą nic miały itp
Po spotkaniu napisał mi wiadomość ze uważa ze jestem przyjemna kobietą, ładna,
I dziś rano dostałam znow wiadomość od niego
„ czy mam ochotę się spotkac”
Po czym odpisałam mu,
„ ze niestety nie,
i sadze ze to nie było fair, nie było w porządku z jego strony, ze wcześniej jak pisaliśmy/sporo, nie napisał mi ze jest nadal żonaty, a ja mu mówiłam ze szukam człowieka stanu „wolnego”
nawet podpuścił mnie tydzień temu smsem, ze czy już znalazłam swoją miłość, i ze pewnie chce wyjść za mąż, mieć kogoś....
I właśnie przed chwila napisał mi na tą wiadomość,
„ ze właściwie nie jestem w jego typie bo on woli wyższe, szczupłe kobiety”
Ok, on tez nie był w moim typie, z Łysiną, zbyt chudy, 55lat, 3 dzieci, na wcześniejszej rencie, do tego żonaty,
i cwaniak....oczywiście nie napisałam mu tego ze on tez nie w moim typie...
Tym bardziej nie rozumiem skoro nie jestem w jego typie, to chce się spotykać...
Odpisałam mu ze nie ma problemu, i życzę mu wszystkiego dobrego....
I znów człowiek porażony.... 
A tak bardzo nie chciałam się z nim spotkac, miałam awersje, nawet wczoraj przed spotkaniem, strasznie mi się nie chciało z nim spotkac...
Ale się skusiłam, tłumacząc sobie że przesadzam, wyolbrzymiam...