umajona napisał/a:Zauważyłam, że panowie nie rozumieją, dlaczego kobieta czuje się wykorzystana jak zabawka, bo w końcu sama też seksu chciała, więc powinna się cieszyć z miłych chwil, a nie dołować, że chłopak nagle uciął kontakt.
Ok, przypuszczalnie w analogicznej sytuacji panowie nie czuliby się wykorzystani, ale za to zapewne mają inne niefajne odczucia po takiej akcji, czyli gdy kobieta po seksie ucina kontakt i nie chce się więcej spotykać. Mianowicie mam na myśli to, że przypuszczalnie czują, że widocznie byli kiepscy w łóżku i nie sprostali zadaniu. A jeśli sytuacja się powtarza i każda kolejna kobieta odchodzi po jednej lub góra po kilku wspólnych nocach, to poczucie wartości takiego faceta pewnie sięga dna. I takie tłumaczenie, że powinni się cieszyć z miłych chwil zamiast dołować, na nic się zda ;p Mylę się?
Umajona, pozwolę sobie odpowiedzieć na Twoje wątpliwości. Tak na marginesie, to zastanawiam się dlaczego Panie na forum, raczej unikają wchodzenia w polemikę, odpowiadania na posty facetów?.
Tak, masz prawo czuć się źle w sytuacji kiedy facet zostawia Cię po kontakcie seksualnym. Ale jednocześnie nie powinnaś się tak czuć, gdybyś wierzyła w siebie i miała niezachwiane poczucie własnej wartości, pod każdym względem. Nie obwiniałabyś się że byłaś słaba w łóżku, bo Twoja pewność siebie by Ci na to nie pozwalała.
W tym względzie faceci są tolerancyjni i jeżeli w seksie nie ma skrajnych odchyłów od normy to nie jest to powód odejścia.
Powodem odejścia tak naprawdę mogą być obawy, strach i kompleksy faceta, związane z odpowiedzialnością za związek, poczuciem ograniczania swobody faceta, stawianiem go od początku przed odpowiedzialnością, jego obawą braku akceptacji jego słabej pozycji i posiadanych możliwości, w tym finansowych, niechęcią do tworzenia trwałej poważnej relacji, obawą przed postawionym celem tworzenia rodziny, małżeństwa. Można by tak jeszcze długo wymieniać w miarę zastanawiania się.
Ogólnie faceci nie lubią komplikacji, odpowiedzialności, ograniczeń. Natomiast Ty właśnie tego od nich oczekujesz i to jest Twoje kryterium kontynuowania znajomości.
Mogę się domyślać, że komunikujesz facetowi jak bardzo poważnie traktujesz nawiązywaną właśnie z nim relację. I mogę się domyślać że część z nich to przeraża, część zaczyna mieć obawy i po prostu uciekają. Oni nie są pewni czy chcą sprostać takim wymaganiom i oczekiwaniom.
Inna dziewczyna, podchodząca to tego na luzie, nie stwarza im takiego poczucia odpowiedzialności. Uprawiają z nią seks, przywiązują się, zakochują i zostają, a nawet zakochani chcą tworzyć rodzinę. Często też kobiety w takich relacjach, zachodzą w nieplanowaną ciążę, faceci postawieni przed faktem żenią się i stają się potulnymi mężami.
Zauważasz różnicę, że kobieta podchodząca do tego spontanicznie ma chyba większe szanse zatrzymać przy sobie faceta.
Nie twierdzę że masz być łatwa i bezproblemowa jak inne dziewczyny, ale stawiane przez Ciebie wymagania i ograniczenia mogą odpychać całkiem normalnych facetów.
A to tylko jeden wycinek tego co może zniechęcać facetów.
napisał/a:Moim zdaniem to nie jest tak, że każdy pasuje do każdego i każdy z każdym może stworzyć związek, a skoro nam się to nie udaje, to coś z nami nie tak.
Nie każdy pasuje do każdego ale kiedy bardzo chcesz relacji, poznajesz facetów i po kilku-kilkunastu próbach to się nie udaje, to już można mieć wątpliwości i szukać przyczyny po Twojej stronie. Tym bardziej że ten sam facet, jeden, drugi, trzeci bez problemu wiąże się z kolejną inną kobietą. Można to oczywiście tłumaczyć Twoimi podwyższonymi oczekiwaniami, ale to jest jednak przyczyna po Twojej stronie, bo tymi oczekiwaniami jesteś nie dostosowana do tych którzy Ciebie wybierają. I pamiętajcie że „kobieta wybiera z tych mężczyzn którzy ją wybrali”.
napisał/a:Poza tym czasem po bliższym poznaniu okazuje się, że "to nie to" i to nie Twoja wina.
A jak tak się wybiera kilka lat i dłużej, to później tym trudniej przymknąć oko na „to nie to” - na zasadzie „nie po to tyle lat czekałam aby teraz godzić się na ustępstwa”
Nie Twoja wina ale decyzja że "to nie to", już Twoja.
napisał/a: Choć oczywiście warto się sobie przyglądać i ewentualnie nad jakimś sferami w sobie popracować, ale to jeśli samemu się tego chce, a nie dlatego, że ktoś tak uważa lub bo tak trzeba.
Zgodnie z tym myśleniem, jeżeli będziesz przekonana o tym że przyczyny nie leżą po Twoje stronie to nigdy nie rozpoczniesz pracy nad sobą.
Wydaje mi się że warto spróbować psychoterapii, która mogłaby Ci pokazać gdzie są błędy w Twoim myśleniu, postrzeganiu, decyzjach, wyborach.
napisał/a:Ważne jest też to, co kiedyś pisałam, żeby próbować wyczuć, czy mężczyźnie rzeczywiście zależy, czy nie. Czasem się mylimy, a potem jest rozczarowanie i smutek...
To jest też właśnie to, mężczyzna też bada Ciebie i jeżeli widzi wymagania, oczekiwania, testowanie, to chyba jedyne na czym będzie mu zależało to seks i ewakuacja.
napisał/a:Kolejna sprawa, to jak tak patrzę na minione lata i na siebie z tamtych lat, to uważam, że związek w moim wykonaniu byłby wtedy katastrofą. Na szczęście sporo się we mnie zmieniło, ale i tak nadal jeszcze widzę w sobie wiele do przepracowania. Więc może to czekanie ma sens? Może powinnam się cieszyć, że te kilka lat temu nie wyszłam za mąż, bo wtedy powstałaby ruina?
Żadne Twoje przewidywania, ostrożność, nie zapobiegną ruinie i rozwodowi. Tym bardziej że tak naprawdę nie masz doświadczenia i nie znasz pułapek które pojawiają się w związkach. Możesz szukać tego jedynego, wybranego a prawdopodobieństwo rozpadu będzie równie wysokie. Związek to nie tylko chwila obecna, to również wiele lat w przyszłości, kiedy zmieniają się ludzie i okoliczności życiowe. Za bardzo chcesz wszystko idealnie zaplanować, a to jest trudne albo się nie udaje.
Czytając Ciebie, odnoszę wrażenie że jesteś naprawdę bardzo miłą dziewczyną, taką, która właśnie z tego względu powinna być bardzo aprobowana przez facetów.