Santapietruszko, będę sukcesywnie ignorowała Twoje kolejne złośliwości.
Ale chyba mamy odpowiedź, dlaczego wokół Ciebie pustynia.
Iceni, zamiast przedrzeźniać z przekąsem, rozszerz nieco swoją wypowiedź.
Rozszerzałam ją już w wielu wątkach, ale mogę jeszcze raz - facet to nie jest para butów, którą sobie wybierasz spośród 100 innych par. Nie ma czegoś takiego jak "idealne dopasowanie". Ciasne buty mogą się ładnie rozchodzić, a idealne pantofelki poobcierać do krwi...
Zastanawiałaś się kiedyś jakie cechy powinien mieć mezczyzna, z ktorym mogłabyś spędzić życie? Które są naprawdę istotne, a które tylko dodatkiem?
A jak już wymyśliłaś sobie taki "prototyp" to czy zastanawialas się czy TY i twoje cechy byłyby pożądane przez tego faceta?
Wiele kobiet zapędza się w kozi róg oczekując od faceta cech sprzecznych ze sobą - żeby miał fantazję i nie był nudziarzem, ale jednoczesnie odpowiedzialny i stabilny emocjonalnie, żeby umiał podejmować decyzje, ale jednoczesnie nie narzucał swojego zdania, żeby był elegancki, uprzejmy, bla, bla,bla... jednoczesnie nie dostrzegając że same (my wszyscy w zasadzie) ideałami NIE jesteśmy. Też mamy wady, ktore ten "idealny" facet bedzie musial znosic przez resztę zycia.
=
Jezeli słyszę, że kobieta "nie moze trafić na odpowiedniego mężczyznę " to ja widzę dwie najprawdopodobniejsze przyczyny
1 - skupia się na nieżyciowych szczegółach, typu twierdzi, że oczekuje, że facet ma byc jedynie uczciwy i w miare inteligentny, a jak przychodzi co do czego, to się okaże, ze nie pasuje bo chodzi we flanelowej koszuli, jest klotliwy albo moglby spedzac kazdy weekend w domu - i tym podobne szczegoly, ktore w rzeczywistosci nie maja znaczenia i sama kobieta posiada ich odpowiedniki)
2- ma wysrubowane oczekiwania do tego stopnia, że dla faceta, ktory dla niej bylby odpowiedni - sama jest nieatrakcyjna
I powod dodatkowy - nieuswiadomione lęki z przeszłosci każą jej wybierać tak, by zwiazek nie doszedl do skutku
Ja nie miałam na myśli pielgrzymek, oaz ani rekolekcji- to był tylko taki przykład. Spotkałam swojego faceta w wieku 32 lat w pubie, do którego chodziłam, bo tak się relaksowałam po pracy. Chodzi o to by iść w takie miejsca gdzie są podobnie myślący ludzie: wykład, klub wspinaczkowy, klasa gotowania, rolki, maratony, asocjacja piwiarska, lekcje tańca, koncerty.
Santapietruszko, będę sukcesywnie ignorowała Twoje kolejne złośliwości.
Ale chyba mamy odpowiedź, dlaczego wokół Ciebie pustynia.
No co Ty nie powiesz
A gdzie ja napisałam, że wokół mnie pustynia?
![]()
Może faktycznie zamiast personalnych ataków, zajmij się problemem Autorki wątku, jeśli potrafisz coś doradzić więcej oprócz tego, że ma zmienić miejsca, w które chodzi... A jeśli nic nie masz do powiedzenia na temat Autorki oprócz właśnie tego, że jest zła, bo ma za duże wymagania i chodzi w złe miejsca, to sorry, ale po prostu odpuść. Autorka zapewne gratuluje Ci szczęśliwego pożycia małżeńskiego i powodzenia, ale weź odpuść.
Ja nie miałam na myśli pielgrzymek, oaz ani rekolekcji- to był tylko taki przykład. Spotkałam swojego faceta w wieku 32 lat w pubie, do którego chodziłam, bo tak się relaksowałam po pracy. Chodzi o to by iść w takie miejsca gdzie są podobnie myślący ludzie: wykład, klub wspinaczkowy, klasa gotowania, rolki, maratony, asocjacja piwiarska, lekcje tańca, koncerty.
Myślę, że wielu samotnych ludzi na to wpada i tak właśnie postępuje.
Chociaż Iceni ma sporo racji w kwestii analizy własnych oczekiwań i wyborów etc.
Iceni ale Ty przecież z tego co kojarze z innych watkow nie jesteś w związku partnerskim tylko raczej luzne znajomosci na seks?
Szukajac partnera zyciowego przyjmuje sie inne kryteria niz partnera na luzna znajomosc z seksem.
Santa - Zle wychidzic z domu - smiechlam
Dobrakobieta brzmi jak niedojrzaly mezczyzna.
[
Jezeli słyszę, że kobieta "nie moze trafić na odpowiedniego mężczyznę " to ja widzę dwie najprawdopodobniejsze przyczyny
1 - skupia się na nieżyciowych szczegółach, typu twierdzi, że oczekuje, że facet ma byc jedynie uczciwy i w miare inteligentny, a jak przychodzi co do czego, to się okaże, ze nie pasuje bo chodzi we flanelowej koszuli, jest klotliwy albo moglby spedzac kazdy weekend w domu - i tym podobne szczegoly, ktore w rzeczywistosci nie maja znaczenia i sama kobieta posiada ich odpowiedniki)
2- ma wysrubowane oczekiwania do tego stopnia, że dla faceta, ktory dla niej bylby odpowiedni - sama jest nieatrakcyjnaI powod dodatkowy - nieuswiadomione lęki z przeszłosci każą jej wybierać tak, by zwiazek nie doszedl do skutku
Właśnie o to mi chodzi, ale nie potrafię tak ładnie to ująć.
Pewnie przez moją niedojrzałość ;-)
A mam jeszcze takie pytanie dodatkowe , poniewaz kilka pań z tego wątku (chociaż wątek nie dotyczy nich bezposrednio ) (i tak, będę teraz trochę uszczypliwa) powtaza TE SAME ARGUMENTY od lat w niemal kazdym watku na podobny temat...
W takim razie Czy w ciagu tych kilku lat COKOLWIEK probowalyscie zmienić?
Swoje podejście do tematu?
Sposób poznawania facetow?
Oczekiwania?
74 2018-04-30 23:27:17 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2018-04-30 23:29:32)
Iceni ma trochę racji.
Jak patrzyłam wobec jakich kategorii wybierają koleżanki, włos się jeżył. One były albo sprzeczne (delikatny brutal), albo kompletnie pomylone (byle chciał dzieci). Całą parą działały podświadome systemy z dzieciństwa, a zero myślenia.
Odpowiem Iceni na pytanie. Spotkałam narzeczonego bo przestałam patrzeć tylko na mężczyzn w swoim wieku. Takie proste, a taki rezultat.
75 2018-04-30 23:28:20 Ostatnio edytowany przez Iceni (2018-04-30 23:33:08)
Iceni ale Ty przecież z tego co kojarze z innych watkow nie jesteś w związku partnerskim tylko raczej luzne znajomosci na seks?
Szukajac partnera zyciowego przyjmuje sie inne kryteria niz partnera na luzna znajomosc z seksem.
Santa - Zle wychidzic z domu - smiechlam
Dobrakobieta brzmi jak niedojrzaly mezczyzna.
A myslisz, że dobiegajac 40 jakie masz szanse znaleźć faceta bez seksu?
To się w 90% zaczyna od luźnych spotkań, a potem luźnych spotkań na seks bo zaden ogarnięty i zdrowy 40-latek nie bedzie się zachowywal jak zakochany 20-latek i dał wodzić za nos miesiącami czekając az pani go "dopuści "...
Trzeba sobie zdać sprawę, że mężczyźni, pozostanę przy okresleniu "ogarnięci" są też w miarę doświadczeni i inteligentni i na kilometr wyczuwają kobiety z problemami łóżkowymi - zbyt nieśmiałe, z kompleksami, zbyt wycofane i niepewne swojej seksualnosci etc. etc...
Oni TEŻ mają swoje kryteria.
76 2018-04-30 23:28:45 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-04-30 23:31:57)
A mam jeszcze takie pytanie dodatkowe , poniewaz kilka pań z tego wątku (chociaż wątek nie dotyczy nich bezposrednio ) (i tak, będę teraz trochę uszczypliwa) powtaza TE SAME ARGUMENTY od lat w niemal kazdym watku na podobny temat...
W takim razie Czy w ciagu tych kilku lat COKOLWIEK probowalyscie zmienić?
Swoje podejście do tematu?
Sposób poznawania facetow?
Oczekiwania?
Jeśli to pytanie było m.in. do mnie, to odpowiem - a po co mam zmieniać? Na niezobowiązujący seks problemu nie mam. Na związek - sama nie wiem, czy mam ochotę, zwłaszcza, że nie mam kandydatów. Jak spotkam odpowiedniego, to może i zmienię zapatrywanie i przyjdę tu z płaczliwym wątkiem. Ale wątpię, bo - jak skądinąd słusznie zauważyłyście - kobieta wybiera i raczej sobie z tym sama poradzę, do tej pory mi szło.
Ja tylko nie rozumiem Waszego ataku na Autorkę wątku. Ona nie czeka na kogoś do niezobowiązującego seksu - z tym pewnie problemu nie ma, po prostu nie trafił się Jej nikt do miłości... a Wy mówicie, że to Jej wina...
Nie napisałam, że to jej wina, tylko że przyczyna prawdopodobnie leży w niej samej. Innymi słowy - szukając skupia się na niewłaściwych cechach.
78 2018-04-30 23:37:04 Ostatnio edytowany przez dobrakobieta90 (2018-04-30 23:42:14)
Jak patrzyłam wobec jakich kategorii wybierają koleżanki, włos się jeżył. One były albo sprzeczne (delikatny brutal), albo kompletnie pomylone (byle chciał dzieci). Całą parą działały podświadome systemy z dzieciństwa, a zero myślenia.
Tak jest.
Do tego dochodzi tkwienie w związkach z facetami, którzy je nie szanują, czasami zapewniają prawdziwą patologię. Ci faceci będa je tak eksploatować aż one nie zmądrzeją a że nastąpi dopiero około -40+, gdy nie są już najbardziej atrakcyjne, to później zostaną same i będą marudzić na forum, iż teraz to im już nikt nie odpowiada. Wcześniej mógł nie szanować, pić i bić, ale teraz to już musi być najlepszy.
Wcześniej mógł nie szanować, pić i bić, ale teraz to już musi być najlepszy.
O! To jest też bardzo trafne stwierdzenie (chociaż może nie w stosunku do Autorki, bo Autorka chyba nie ma zadnej "historii zwiazkowej"
...ale zauważyłam też taką hm.. manierę (co gorsza sama też przez kilka lat tą ścieżką podążałam), że jak się kobieta sparzy to potem wymagania w stosunku do kolejnego partnera są kosmicznie wysrubowane. Wymagania w stylu zaufania, odpowiedzialnosci, szczerosci itd. od poczatku znajomosci (bo nawet jeszcze zanim zwiazek się zawiąże) facet musi być niemal nieskalany.
Jakoś pomijając to, że na tak wczesnym etapie facet może wcale nie miec ochoty robić za rycerza bez skazy ;P
80 2018-04-30 23:52:01 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-04-30 23:54:53)
dobrakobieta90 napisał/a:Wcześniej mógł nie szanować, pić i bić, ale teraz to już musi być najlepszy.
O! To jest też bardzo trafne stwierdzenie (chociaż może nie w stosunku do Autorki, bo Autorka chyba nie ma zadnej "historii zwiazkowej"
...ale zauważyłam też taką hm.. manierę (co gorsza sama też przez kilka lat tą ścieżką podążałam), że jak się kobieta sparzy to potem wymagania w stosunku do kolejnego partnera są kosmicznie wysrubowane. Wymagania w stylu zaufania, odpowiedzialnosci, szczerosci itd. od poczatku znajomosci (bo nawet jeszcze zanim zwiazek się zawiąże) facet musi być niemal nieskalany.
Jakoś pomijając to, że na tak wczesnym etapie facet może wcale nie miec ochoty robić za rycerza bez skazy ;P
No, niekoniecznie chyba tak jest.
No, wybaczcie, dziewczyny, ale jak gość mi się centralnie z wyglądu nie podoba, to ja nie będę prowokować i "poznawać" go dalej, bo nie będę udawać w moim wieku, że w związku jest seks niepotrzebny ![]()
A jak mi się podoba, to niekoniecznie musi mi pasować do związku...
Do dobrej - owszem, wcześniej mnie mąż bił. Dlatego jakaś taka wyczulona jestem na wczesne objawy... możesz mnie przewrażliwioną nazywać, jakoś mało wrażliwa na to jestem ![]()
Zależy.
Mój były mąż to był psychol i gnida, ale taka inteligencka z dyplomami. Jakoś nie sparzyłam się do związków. Po prostu wybrałam kogoś normalnego.
Zależy.
Mój były mąż to był psychol i gnida, ale taka inteligencka z dyplomami. Jakoś nie sparzyłam się do związków. Po prostu wybrałam kogoś normalnego.
Jedni dojrzewają szybciej, drudzy wolniej. Szybko się wyrwałaś z toksyny, czy dałaś sobą pomiatać latami? To ma być może kluczowe znaczenie.
Cóż, ja wiem, że moje wymagania są wyśrubowane, (ale pod innym wzgledem
) dlatego spokojnie poczekam aż znajdę kogoś odpowiedniego, a póki co seks też sobie potrafię zapewnić, więc źle nie jest.
dobrakobieta90 napisał/a:Wcześniej mógł nie szanować, pić i bić, ale teraz to już musi być najlepszy.
O! To jest też bardzo trafne stwierdzenie (chociaż może nie w stosunku do Autorki, bo Autorka chyba nie ma zadnej "historii zwiazkowej"
Zależy ile lat ma autorka. Dziwne jak ktoś sporo po trzydziestce nie ma „historii związkowej”
Cóż, ja wiem, że moje wymagania są wyśrubowane, (ale pod innym wzgledem
) dlatego spokojnie poczekam aż znajdę kogoś odpowiedniego, a póki co seks też sobie potrafię zapewnić, więc źle nie jest.
A to dlaczego mnie się czepiasz, jak ja mam tak samo? ![]()
86 2018-05-01 00:10:13 Ostatnio edytowany przez Iceni (2018-05-01 00:11:00)
Iceni napisał/a:Cóż, ja wiem, że moje wymagania są wyśrubowane, (ale pod innym wzgledem :D) dlatego spokojnie poczekam aż znajdę kogoś odpowiedniego, a póki co seks też sobie potrafię zapewnić, więc źle nie jest.
A to dlaczego mnie się czepiasz, jak ja mam tak samo? :P
Bo ja to (zwiazek) podporządkowałam okreslonemu celowi i ten cel jest dla mnie wazniejszy niż hm... miłość. Jeżeli zdecyduję na zwiazek to bedzie to zwiazek z rozsadku, nie z porywu serca.
No chyba, że trafię na kopię Pana Pączka :lol:
santapietruszka napisał/a:Iceni napisał/a:Cóż, ja wiem, że moje wymagania są wyśrubowane, (ale pod innym wzgledem
) dlatego spokojnie poczekam aż znajdę kogoś odpowiedniego, a póki co seks też sobie potrafię zapewnić, więc źle nie jest.
A to dlaczego mnie się czepiasz, jak ja mam tak samo?
Bo ja to (zwiazek) podporządkowałam okreslonemu celowi i ten cel jest dla mnie wazniejszy niż hm... miłość. Jeżeli zdecyduję na zwiazek to bedzie to zwiazek z rozsadku, nie z porywu serca.
No chyba, że trafię na kopię Pana Pączka
Pan Pączek co prawda nie w moim typie, ale ja także nigdzie nie napisałam, że moim celem życiowym jest hm... miłość...
Piegowata'76 napisał/a:Iceni, zamiast przedrzeźniać z przekąsem, rozszerz nieco swoją wypowiedź.
Rozszerzałam ją już w wielu wątkach, ale mogę jeszcze raz - facet to nie jest para butów, którą sobie wybierasz spośród 100 innych par. Nie ma czegoś takiego jak "idealne dopasowanie". Ciasne buty mogą się ładnie rozchodzić, a idealne pantofelki poobcierać do krwi...
Zastanawiałaś się kiedyś jakie cechy powinien mieć mezczyzna, z ktorym mogłabyś spędzić życie? Które są naprawdę istotne, a które tylko dodatkiem?
A jak już wymyśliłaś sobie taki "prototyp" to czy zastanawialas się czy TY i twoje cechy byłyby pożądane przez tego faceta?
Wiele kobiet zapędza się w kozi róg oczekując od faceta cech sprzecznych ze sobą - żeby miał fantazję i nie był nudziarzem, ale jednoczesnie odpowiedzialny i stabilny emocjonalnie, żeby umiał podejmować decyzje, ale jednoczesnie nie narzucał swojego zdania, żeby był elegancki, uprzejmy, bla, bla,bla... jednoczesnie nie dostrzegając że same (my wszyscy w zasadzie) ideałami NIE jesteśmy. Też mamy wady, ktore ten "idealny" facet bedzie musial znosic przez resztę zycia.
=
Jezeli słyszę, że kobieta "nie moze trafić na odpowiedniego mężczyznę " to ja widzę dwie najprawdopodobniejsze przyczyny
1 - skupia się na nieżyciowych szczegółach, typu twierdzi, że oczekuje, że facet ma byc jedynie uczciwy i w miare inteligentny, a jak przychodzi co do czego, to się okaże, ze nie pasuje bo chodzi we flanelowej koszuli, jest klotliwy albo moglby spedzac kazdy weekend w domu - i tym podobne szczegoly, ktore w rzeczywistosci nie maja znaczenia i sama kobieta posiada ich odpowiedniki)
2- ma wysrubowane oczekiwania do tego stopnia, że dla faceta, ktory dla niej bylby odpowiedni - sama jest nieatrakcyjnaI powod dodatkowy - nieuswiadomione lęki z przeszłosci każą jej wybierać tak, by zwiazek nie doszedl do skutku
Mój prosty wujek chyba najlepiej to ujął zapytany jakiej kobiety szuka: "Nie mam specjalnych wymagań, nie musi być taka czy inna z wyglądu. Musi po prostu zaiskrzyć."
Z jednej strony komuś może wydawać sie to zbyt "mało sprecyzowane", ale spróbuj sprecyzowac uczucie. Nie jestem przekonana do tego pomysłu, by wypisywać cechy partnera/partnerki i wg tego szukać. Ludzie sa tak różni, to konkretne zestawy cech tworzą osobę i jej klimat, a nie rozłożone na czynniki pierwsze. I chyba oczywiste, że jak sie szuka do związku, to chce sie kogoś odpowiedzialnego i żeby można było na nim polegać itp. Ale nie każdy z takimi cechami będzie do nas pasował. Nie każdemu będziemy my pasować.
Ogólnie uważa się, ze miłości nie należy szukać na siłę - że znajdzie się wtedy, gdy się jej nie szuka, w najmniej spodziewanym momencie..
Zdefiniuj "na siłę".
W końcu jeżeli np.: sama z siebie (kwestia osobowości, trybu życia, temperamentu, wieku, itd.) poznajesz rocznie 3 nowych ludzi to nie wróżę sukcesów miłosnych. Więc musisz zacząć szukać "na siłę". Rozumiane jako: celowe rozszerzanie kręgu poznawanych mężczyzn.
Człowiek zasługuje na miłość taki, jaki jest przecież!
To jest tak naiwne, że aż urocze.
Czyli wspomniany Harrison Ford i zapijaczony denaturatem kloszard są takim samym materiałem na "wzbudzenie porywów serca"?
Chyba, że mówimy o czymś w rodzaju kościelnego "kochaj bliźniego swego", a nie "miłości erotycznej" (tak to nazwijmy z braku laku). Na miłość (damsko-męską) to jednak trzeba ciężko zapracować, własnym życiem/osobowością/dobrymi decyzjami/...
ps.
Czy przypadkiem już teorie odnośnie miłości rodzicielskiej/dorastania/wychowania nie mówią tego samego?
Znaczy, że matka kocha dziecko za to "że jest", a ojciec za to "jakie jest". W efekcie, właściwe relacje z rodzicami dają:
- pewność siebie, poczucie bezpieczeństwa -> miłośc matki
- wiedze o tym, że na miłość trzeba zapracować własnym zaangażowaniem -> miłość ojca
Stąd np. problemy u ludzi wychowywanych przez tylko jednego rodzica.
90 2018-05-01 01:46:59 Ostatnio edytowany przez mambra (2018-05-01 01:49:48)
cb napisał/a:Iceni ale Ty przecież z tego co kojarze z innych watkow nie jesteś w związku partnerskim tylko raczej luzne znajomosci na seks?
Szukajac partnera zyciowego przyjmuje sie inne kryteria niz partnera na luzna znajomosc z seksem.
Santa - Zle wychidzic z domu - smiechlam
Dobrakobieta brzmi jak niedojrzaly mezczyzna.
A myslisz, że dobiegajac 40 jakie masz szanse znaleźć faceta bez seksu?
![]()
To się w 90% zaczyna od luźnych spotkań, a potem luźnych spotkań na seks bo zaden ogarnięty i zdrowy 40-latek nie bedzie się zachowywal jak zakochany 20-latek i dał wodzić za nos miesiącami czekając az pani go "dopuści "...
Trzeba sobie zdać sprawę, że mężczyźni, pozostanę przy okresleniu "ogarnięci" są też w miarę doświadczeni i inteligentni i na kilometr wyczuwają kobiety z problemami łóżkowymi - zbyt nieśmiałe, z kompleksami, zbyt wycofane i niepewne swojej seksualnosci etc. etc...
Oni TEŻ mają swoje kryteria.
XD Wybacz Iceni, ale chcesz powiedzieć, ze jeśli nie chcę z jakiegoś powodu od razu lądować z facetem w łóżku, to oznacza, że mam którąś z wymienionych przez Ciebie przypadłości?
Serio?
Chcesz powiedzieć, że jeśli nie chcę od razu sie z nim przespać albo szybko.. to znaczy, ze już jestem nie warta, by spędzić ze mną trochę czasu, pójść na obiad, ot tak po prostu, bo się mnie lubi i moje towarzystwo? Chesz powiedziec, ze moje towarzystwo(I Twoje też kochana) jest o tyle warte uwagi o ile zaspokoisz faceta potrzeby? Chcesz powiedzieć, że jeśli facety jest "ogarnięty", to mnie szybko zostawi, jeśli nie spełnię tego łóżkowego warunku? XD Samą siebie też tak traktujesz?
Chce iść, niech sobie idzie.. droga wolna...
Czy w takim razie kobieta ogarnieta nie powinna zostawić zaraz faceta, jeśli do trzeciego spotkania on nie zaproponuje jej bycia razem, mieszkania, nie będzie szczerze sugerował wspólnej przyszłości?... Może tak powinnyśmy?
Czemu jesteśmy takie głupie i dajemy sie zwieść na to co facetom pasuje bardziej, a nasze własne potrzeby spychamy na plan dalszy i dajemy wodzic sie za nos miesiącami, wplątujemy sie w jakieś dziwne układy, relacje, gdzie facet z nami sie spotyka na seks, a niczego miesiacami nie proponuje więcej? I wmawiamy sobie, że jesteśmy takie nowoczesne, wyzwolone i nam to tez odpowiada. No ale przecież nie można faceta poganiać, żeby nie spłoszyć, zeby sie biedny nie przestraszył, nie poczul osaczony.. Biedulek..
Ej kobiety kobiety... zdurniałyśmy do reszty
Zdefiniuj "na siłę".
W końcu jeżeli np.: sama z siebie (kwestia osobowości, trybu życia, temperamentu, wieku, itd.) poznajesz rocznie 3 nowych ludzi to nie wróżę sukcesów miłosnych. Więc musisz zacząć szukać "na siłę". Rozumiane jako: celowe rozszerzanie kręgu poznawanych mężczyzn.
Nie wiem co prawda jak Autorka to rozumie, ale dla mnie "na siłę" oznacza desperacko, czyli znalezienie partnera/partnerki zostaje postawione bardzo, bardzo wysoko, można chyba nawet powiedzieć, że na pierwszym miejscu listy własnych priorytetów, a cała reszta musi się do tego dopasować. W takiej sytuacji wszystkie możliwe działania podporządkowane są jednemu celowi. Niestety przy okazji zwykle tak bardzo uśpiona zostaje nasza czujność, że łatwo można popełnić dotkliwy błąd.
Człowiek zasługuje na miłość taki, jaki jest przecież!
To jest tak naiwne, że aż urocze.
Czyli wspomniany Harrison Ford i zapijaczony denaturatem kloszard są takim samym materiałem na "wzbudzenie porywów serca"?
Chyba, że mówimy o czymś w rodzaju kościelnego "kochaj bliźniego swego", a nie "miłości erotycznej" (tak to nazwijmy z braku laku). Na miłość (damsko-męską) to jednak trzeba ciężko zapracować, własnym życiem/osobowością/dobrymi decyzjami/...
Trafne spostrzeżenie, nawet jeśli nastąpiło tu chyba drobne niezrozumienie.
Każdy z nas obok zalet ma wady, a te można podzielić na takie, które dla jednych potencjalnych partnerów będą na tyle przeszkadzające, że zostaniemy za nie skreśleni, dla innych do zaakceptowania. I naprawdę nie chodzi o to, aby nad sobą nie pracować, a potem nie dbać o relację i o tę drugą osobę, bo to należy robić nieustannie, ale żeby nie czuć tej chorej presji, że trzeba się zmienić, by zasłużyć na czyjąś miłość.
92 2018-05-01 04:08:53 Ostatnio edytowany przez Venusanka (2018-05-01 04:38:34)
Wy tak gadu gadu, to gdzie w koncu ma chodzic kobieta dojrzala okolo 40stki, po 40stce by poznac dojrzalego pana?
Tylko nie mowcie mi ze mam ruszyc na pielgrzymke by poznac fajnego faceta, byc moze faceta-marzen jak taki w ogole istnieje ![]()
Człowiek zasługuje na miłość taki, jaki jest przecież!
To jest tak naiwne, że aż urocze.
Czyli wspomniany Harrison Ford i zapijaczony denaturatem kloszard są takim samym materiałem na "wzbudzenie porywów serca"?
Chyba, że mówimy o czymś w rodzaju kościelnego "kochaj bliźniego swego", a nie "miłości erotycznej" (tak to nazwijmy z braku laku). Na miłość (damsko-męską) to jednak trzeba ciężko zapracować, własnym życiem/osobowością/dobrymi decyzjami/...Trafne spostrzeżenie, nawet jeśli nastąpiło tu chyba drobne niezrozumienie.
Każdy z nas obok zalet ma wady, a te można podzielić na takie, które dla jednych potencjalnych partnerów będą na tyle przeszkadzające, że zostaniemy za nie skreśleni, dla innych do zaakceptowania. I naprawdę nie chodzi o to, aby nad sobą nie pracować, a potem nie dbać o relację i o tę drugą osobę, bo to należy robić nieustannie, ale żeby nie czuć tej chorej presji, że trzeba się zmienić, by zasłużyć na czyjąś miłość.
Faktycznie nieporozumienie, ale raczej spore niż drobne ![]()
Jednak generalnie chodzi o to, że każdy powinien być sobą i ma do tego prawo. Natomiast ze zmieniania się "dla kogoś" najczęściej nic dobrego nie wynika.
Pytanie tylko, czy dana osoba spotka kogoś dla siebie, czy nie?
Iceni napisał/a:cb napisał/a:Iceni ale Ty przecież z tego co kojarze z innych watkow nie jesteś w związku partnerskim tylko raczej luzne znajomosci na seks?
Szukajac partnera zyciowego przyjmuje sie inne kryteria niz partnera na luzna znajomosc z seksem.
Santa - Zle wychidzic z domu - smiechlam
Dobrakobieta brzmi jak niedojrzaly mezczyzna.
A myslisz, że dobiegajac 40 jakie masz szanse znaleźć faceta bez seksu?
![]()
To się w 90% zaczyna od luźnych spotkań, a potem luźnych spotkań na seks bo zaden ogarnięty i zdrowy 40-latek nie bedzie się zachowywal jak zakochany 20-latek i dał wodzić za nos miesiącami czekając az pani go "dopuści "...
Trzeba sobie zdać sprawę, że mężczyźni, pozostanę przy okresleniu "ogarnięci" są też w miarę doświadczeni i inteligentni i na kilometr wyczuwają kobiety z problemami łóżkowymi - zbyt nieśmiałe, z kompleksami, zbyt wycofane i niepewne swojej seksualnosci etc. etc...
Oni TEŻ mają swoje kryteria.
XD Wybacz Iceni, ale chcesz powiedzieć, ze jeśli nie chcę z jakiegoś powodu od razu lądować z facetem w łóżku, to oznacza, że mam którąś z wymienionych przez Ciebie przypadłości?
Serio?
Chcesz powiedzieć, że jeśli nie chcę od razu sie z nim przespać albo szybko.. to znaczy, ze już jestem nie warta, by spędzić ze mną trochę czasu, pójść na obiad, ot tak po prostu, bo się mnie lubi i moje towarzystwo? Chesz powiedziec, ze moje towarzystwo(I Twoje też kochana) jest o tyle warte uwagi o ile zaspokoisz faceta potrzeby? Chcesz powiedzieć, że jeśli facety jest "ogarnięty", to mnie szybko zostawi, jeśli nie spełnię tego łóżkowego warunku? XD Samą siebie też tak traktujesz?
Chce iść, niech sobie idzie.. droga wolna...
Czy w takim razie kobieta ogarnieta nie powinna zostawić zaraz faceta, jeśli do trzeciego spotkania on nie zaproponuje jej bycia razem, mieszkania, nie będzie szczerze sugerował wspólnej przyszłości?... Może tak powinnyśmy?Czemu jesteśmy takie głupie i dajemy sie zwieść na to co facetom pasuje bardziej, a nasze własne potrzeby spychamy na plan dalszy i dajemy wodzic sie za nos miesiącami, wplątujemy sie w jakieś dziwne układy, relacje, gdzie facet z nami sie spotyka na seks, a niczego miesiacami nie proponuje więcej? I wmawiamy sobie, że jesteśmy takie nowoczesne, wyzwolone i nam to tez odpowiada. No ale przecież nie można faceta poganiać, żeby nie spłoszyć, zeby sie biedny nie przestraszył, nie poczul osaczony.. Biedulek..
Ej kobiety kobiety... zdurniałyśmy do reszty
Chcesz powiedziec, ze zaden facet nie zaprosil cie na obiad czy na randke jezeli nie bylo opcji seksu w tle?
Czy napisalam gdzies, ze to musi byc od razu na pierwszym spotkaniu?
Ale łudzenie sie, ze facet bedzie czekal pol roku jest dziecinne.
Owszem, są tacy, ktorzy poczekaja - ci, ktorych nie chce zadna kobieta, wiec jak juz trafia na te, ktora ich zechce, to będą czekac do smierci bo drugiej szansy nie dostana.
Ale w normalnym swiecie jezeli kobieta po kilku spotkaniach dalej jest niedostepna, a po kilkunastu dalej gra niesostepna, to pan odpusci, bo majac lat 40 nie mozna podchodzic do seksu jakby sie mialo 16.
______
Jezeli się poczyta podobne tematy na tym forum, ktore pojawiaja sie dosc systematycznie to sa one bardzo podobne - podobne kobiety, podobne problemy, podobne oczekiwania i podobne,zerowe, rezultaty...
Skąd te podobienstwa?
Dlaczego tak trudno podejść do sprawy: Może robię coś nie tak i dlatego nic nie wychodzi?
95 2018-05-01 09:27:31 Ostatnio edytowany przez rampampam (2018-05-01 09:28:01)
Myślę, że warto zostawić takie krańcowe myślenie. Nie mieszajmy do tego patologii, przemocy i mniej lub bardziej jednorazowych przygód erotycznych
Załóżmy, że Autorka jest całkiem normalną, zwyczajną kobietą - co wówczas?
Mambra, jakie są twoje odczucia? Szukasz jeszcze partnera dla siebie?
Dlaczego tak trudno podejść do sprawy: Może robię coś nie tak i dlatego nic nie wychodzi?
Myślę, że każda zdrowa psychicznie osobą zadaje sobie takie pytanie i szuka przyczyn.
97 2018-05-01 09:33:55 Ostatnio edytowany przez Iceni (2018-05-01 09:34:53)
Calkiem zwyczajne, normalne kobiety mają partnerów, calkiem normalni faceci mają partnerki.
Problem jest z tymi "nie calkiem normalnymi", ktorzy maja trudnosci ze znalezieniem
kogos odpowiedniego. W tym tkwi problem.
Calkiem zwyczajne, normalne kobiety mają partnerów, calkiem normalni faceci mają partnerki.
Problem jest z tymi "nie calkiem normalnymi", ktorzy maja trudnosci ze znalezieniem
kogos odpowiedniego. W tym tkwi problem.
Moim zdaniem to zbyt 0-1 podejście.
Osobiście absolutnie się nie uważam za "nie całkiem normalną", chociaż jestem sama ![]()
Czy w takim razie kobieta ogarnieta nie powinna zostawić zaraz faceta, jeśli do trzeciego spotkania on nie zaproponuje jej bycia razem, mieszkania, nie będzie szczerze sugerował wspólnej przyszłości?... Może tak powinnyśmy?
Czemu jesteśmy takie głupie i dajemy sie zwieść na to co facetom pasuje bardziej, a nasze własne potrzeby spychamy na plan dalszy i dajemy wodzic sie za nos miesiącami, wplątujemy sie w jakieś dziwne układy, relacje, gdzie facet z nami sie spotyka na seks, a niczego miesiacami nie proponuje więcej? I wmawiamy sobie, że jesteśmy takie nowoczesne, wyzwolone i nam to tez odpowiada. No ale przecież nie można faceta poganiać, żeby nie spłoszyć, zeby sie biedny nie przestraszył, nie poczul osaczony.. Biedulek..
Ej kobiety kobiety... zdurniałyśmy do reszty
W sumie tak powinnyście
Jeśli faktycznie chodzi o jakieś desperackie szukanie bycia razem. Facet koło 40-tki jest już po jakichś przejściach, już dobrze poznał smak tego miodku i zapewne wcale mu się do niego nie śpieszy. Jeśli jest jak to koleżanka ujęła "ogarnięty", to ma właściwie wszystko czego mu potrzeba. Nie ma kobiety na stałe z jakiegoś powodu ale też już wie, że nie potrzebuje kupować browaru żeby napić się piwa. Nie rozgląda się za kobietami, bo mu smutno w domu i nie ma do kogo ust otworzyć. Rozgląda się, bo dalej fajnie jest się poseksić. W tym celu nie będzie mu przeszkadzać zabrać kobietę na kawę, koncert, kino, wakacje na uroczej wyspie. Potem wróci do swojego domu, gdzie jest sam i odpocznie. Za parę dni się odezwie... Nie wiem czy tak wygląda realizacja potrzeb kobiety, szczególnie około 40-tki ale ja, gdybym był facetem z odzysku tak bym to u siebie widział.
mambra napisał/a:Czy w takim razie kobieta ogarnieta nie powinna zostawić zaraz faceta, jeśli do trzeciego spotkania on nie zaproponuje jej bycia razem, mieszkania, nie będzie szczerze sugerował wspólnej przyszłości?... Może tak powinnyśmy?
Czemu jesteśmy takie głupie i dajemy sie zwieść na to co facetom pasuje bardziej, a nasze własne potrzeby spychamy na plan dalszy i dajemy wodzic sie za nos miesiącami, wplątujemy sie w jakieś dziwne układy, relacje, gdzie facet z nami sie spotyka na seks, a niczego miesiacami nie proponuje więcej? I wmawiamy sobie, że jesteśmy takie nowoczesne, wyzwolone i nam to tez odpowiada. No ale przecież nie można faceta poganiać, żeby nie spłoszyć, zeby sie biedny nie przestraszył, nie poczul osaczony.. Biedulek..
Ej kobiety kobiety... zdurniałyśmy do resztyW sumie tak powinnyście
Jeśli faktycznie chodzi o jakieś desperackie szukanie bycia razem. Facet koło 40-tki jest już po jakichś przejściach, już dobrze poznał smak tego miodku i zapewne wcale mu się do niego nie śpieszy. Jeśli jest jak to koleżanka ujęła "ogarnięty", to ma właściwie wszystko czego mu potrzeba. Nie ma kobiety na stałe z jakiegoś powodu ale też już wie, że nie potrzebuje kupować browaru żeby napić się piwa. Nie rozgląda się za kobietami, bo mu smutno w domu i nie ma do kogo ust otworzyć. Rozgląda się, bo dalej fajnie jest się poseksić. W tym celu nie będzie mu przeszkadzać zabrać kobietę na kawę, koncert, kino, wakacje na uroczej wyspie. Potem wróci do swojego domu, gdzie jest sam i odpocznie. Za parę dni się odezwie... Nie wiem czy tak wygląda realizacja potrzeb kobiety, szczególnie około 40-tki ale ja, gdybym był facetem z odzysku tak bym to u siebie widział.
Dużo w tym racji. Choć myślę, że jednak pogadać też facet czasem potrzebuje ![]()
101 2018-05-01 10:38:59 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2018-05-01 10:41:32)
Hmmm...
Padła kiedyś na forum taka kwestia, że z pewnymi poglądami dopiero tutaj człowiek się styka. O ja naiwna!
Sądziłam, że normą jest chęć tworzenia związków, przejścia przez życie we dwoje, bo tak raźniej. Sądziłam, że seks dla seksu to kwestia może nie marginalna, ale i nie tak znowu powszechna.
Czytając Netkobiety przecierałam ze zdumienia oczy i czułam się momentami nienormalna, anachroniczna, zupełnie nieprzystosowana do rzeczywistości.
Zawsze dla mnie bliskość ciał wiązała się z bliskością dusz - że tak to patetycznie ujmę. Owszem, zaraz padną słowa o uczuciach, które mają miejsce i w takich układach. Pewnie tak jest, ale dla wielu kobiet to stanowczo za mało, że ktoś jest po prostu sympatyczny i miarę pociągający. Takich jest na pęczki, ale ja tego rodzaju kontakty jednak ściśle rezerwuję.
W imię czego mam rezygnować ze swoich potrzeb? By samą nie być? Ależ wolę być sama niż poddawać się cudzej presji.
Bez przesady z tym seksem, jakoś bez niego nie umieram.
Myślę, że jeśli wszystko przebiega w OBOPÓLNYM szacunku, to nie czeka się na seks latami, ale nie chcę go na tym etapie, kiedy facet jest jeszcze dla mnie dosyć obcy, dopiero go poznaję.
I nie pogodzę się z tym, że po czterdziestce nie pragnie się już miłości, która dla mnie mnie znaczy razem pójść przez życie, przez słońce i deszcz - skoro już popadam w poetyczne tony ![]()
Wiem, Iceni ryknie śmiechem.
Wiem, Iceni ryknie śmiechem.
A niech ryczy - śmiech to zdrowie ![]()
Moim zdaniem potrzebny tu umiar po prostu. Wszelkie skrajne podejścia wzbudzają moją nieufność. No i przydałby się zwykły szacunek dla cudzych poglądów. Inne nie znaczy gorsze.
103 2018-05-01 10:47:14 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2018-05-01 10:55:39)
Ram, nie czuj się oceniana. To co jest gorsze dla mnie, dla kogoś może być wspaniałe. Rzecz gustu.
Ja np. bardzo lubię kaszankę, która zdecydowanie jest kontrowersyjnym przysmakiem ![]()
Swoją drogą miałam do czynienia z mężczyzną, który mnie po prostu wyśmiał i nazwał dziewicą orleańską (którą notabene już nie byłam). Z pogardą wypomniał mi też, że na randce chciałam napić się czekolady, którą uwielbiam. Powiedział, że wygłupiłam się jak dziecko. Palant.
A co, mam piwsko żłopać i wskakiwać obcym do łóżka, żeby coś komuś udowodnić?
Nie zaprzeczę, że myślę o tym ze złością.
Ja bardzo lubię kaszankę, która zdecydowanie jest kontrowersyjnym przysmakiem
Nieeeee, kaszanka jest najlepsza na świecie ![]()
Piegowata'76 napisał/a:Ja bardzo lubię kaszankę, która zdecydowanie jest kontrowersyjnym przysmakiem
Nieeeee, kaszanka jest najlepsza na świecie
Już Cię lubię! ![]()
Ram, nie czuj się oceniana. To co jest gorsze dla mnie, dla kogoś może być wspaniałe.
Czemu mam się czuć oceniana? Przecież o sobie nie piszę. Jedynie notorycznie upraszam o wzajemną tolerancję ![]()
Poza tym, większość ludzi to jednak szarości. W moim przypadku to, że nie przeszkadza mi seks bez miłości, nie znaczy, że chodzę do łóżka z kimkolwiek. Wbrew pozorom wcale nie jest łatwo znaleźć taką relację. Bo albo brakuje wzajemnego pociągu, albo druga strona chce tylko raz zaliczyć (a mnie szkoda czasu na takie "inwestycje" - wolę, żeby relacja jakiś czas potrwała). Samo życie...
Piegowata'76 napisał/a:Ram, nie czuj się oceniana. To co jest gorsze dla mnie, dla kogoś może być wspaniałe.
Czemu mam się czuć oceniana? Przecież o sobie nie piszę. Jedynie notorycznie upraszam o wzajemną tolerancję
Poza tym, większość ludzi to jednak szarości. W moim przypadku to, że nie przeszkadza mi seks bez miłości, nie znaczy, że chodzę do łóżka z kimkolwiek. Wbrew pozorom wcale nie jest łatwo znaleźć taką relację. Bo albo brakuje wzajemnego pociągu, albo druga strona chce tylko raz zaliczyć (a mnie szkoda czasu na takie "inwestycje" - wolę, żeby relacja jakiś czas potrwała). Samo życie...
Ale, Ram, czy to, że mam zdecydowany i zdaniem niektórych skrajny pogląd na sprawę, znaczy, że nie toleruję innych? Przecież nie.
Ja bez uczucia i zaufania za cholerę nie chcę iść do łóżka. Nie, to nie dla mnie. Brrrr!
108 2018-05-01 11:26:25 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2018-05-01 12:01:27)
Jezeli sto kobiet z otoczenia POTRAFI znaleźć partnera to z kim jest "coś nie tak"? Z facetami, czy z tą kobietą nr 101, ktora nie potrafi?
Z nikim.
Warto tutaj od razu dodac: to ze nikt nam nie pasuje, NIE oznacza ze uwazamy te niepasujace osoby za malo wartosciowe, a jedynie ze szukamy innych cech, a te cechy przeciez ktorych szukamy przez kogos innego czy nawet przez wiekszosc moglyby zostac uznane za wady.
Jesli ide do sklepu do paluszki z makiem, bo takie lubie, a inni ida po paluszki z sola bo takie lubia, to czy mozna mowic ze ze mna jest cos nie tak, bo nie znalazlam, a oni tak? Czy moje wymaganie (paluszki z makiem) mozna nazwac obiektywnie wyzszym wymaganiem od wymagania - paluszki z sola?
Tak na marginesie: Co to sa ogolnie te cale 'wysokie wymagania'? Jesli np. ja NIE patrze kompletnie na to co ludzie zazwyczaj pod tym wyrazeniem rozumieja (czyli kase, wysoki wzrost, duze doswiadczenie seksualne itd.), a jednoczesnie sama powiedzialabym ze mam duzo wieksze wymagania niz przecietny czlowiek, to czy uzywam go (tj. wyrazenia) prawidlowo?
Najpierw warto sobie usiąść i przeanalizować KOGO się tak naprawdę chce i jakie cechy są naprawdę istotne. A przede wszystkim jakie cechy w NAS SAMYCH są atrakcyjne i co MY SAME mamy do zaoferowania.
Tutaj warto napisac jedna rzecz: to zazwyczaj nie dziala w ten sposob ze atrakcyjnym jest sie dla osob posiadajacych odpowiedniki naszych cech (ktore sami uwazamy za zalety). Czesto jest wlasnie tak ze czlowiek odczuwa pociag/uznaje za lepsza/rodzi sie w nim fascynacja, nie wtedy gdy zobaczy jakas wlasna ceche (uznana przez samego siebie za zalete) w lustrze-drugiej osobie, tylko wlasnie kiedy odnajdzie ceche przeciwstawna ktora go dopelni np. zauwazylam ze cyniczni mezczyzni lubia wynosic pod niebiosa typowo cieple kobiety, dominujace kobiety urzeka u mezczyzny niepewnosc ruchow i kruchosc, ludzie mocno energiczni/nadpobudliwi czesto leca na wyzutych z energii/chlodnych, a lagodni i zaleknieni na chamowate zachowanie. Pisze to poniewaz wiele osob uwaza ze jesli czlowiek nie posiada jakiejs cechy, to nie powinien jej wymagac od drugiej osoby, a czasami wrecz jest to nie tylko konieczne aby doszlo do pojawienia sie odpowiednich uczuc, ale tez wcale nie utrudnia czy uniemozliwia znaleznienia takiej osoby a wrecz ulatwia, bo przyciaganie czesto ma u podstaw mozliwosc obcowania z czyms przeciwnym, czego u siebie nie da sie (badz tylko tak sie zdaje) wytworzyc na chwile obecna.
Ja przede wszystkim chcę mieć wspólne wartości. WSPÓLNE!
Hmmm...
Padła kiedyś na forum taka kwestia, że z pewnymi poglądami dopiero tutaj człowiek się styka. O ja naiwna!
Sądziłam, że normą jest chęć tworzenia związków, przejścia przez życie we dwoje, bo tak raźniej. Sądziłam, że seks dla seksu to kwestia może nie marginalna, ale i nie tak znowu powszechna.
Czytając Netkobiety przecierałam ze zdumienia oczy i czułam się momentami nienormalna, anachroniczna, zupełnie nieprzystosowana do rzeczywistości.
Zawsze dla mnie bliskość ciał wiązała się z bliskością dusz - że tak to patetycznie ujmę. Owszem, zaraz padną słowa o uczuciach, które mają miejsce i w takich układach. Pewnie tak jest, ale dla wielu kobiet to stanowczo za mało, że ktoś jest po prostu sympatyczny i miarę pociągający. Takich jest na pęczki, ale ja tego rodzaju kontakty jednak ściśle rezerwuję.
W imię czego mam rezygnować ze swoich potrzeb? By samą nie być? Ależ wolę być sama niż poddawać się cudzej presji.
Bez przesady z tym seksem, jakoś bez niego nie umieram.
Myślę, że jeśli wszystko przebiega w OBOPÓLNYM szacunku, to nie czeka się na seks latami, ale nie chcę go na tym etapie, kiedy facet jest jeszcze dla mnie dosyć obcy, dopiero go poznaję.
I nie pogodzę się z tym, że po czterdziestce nie pragnie się już miłości, która dla mnie mnie znaczy razem pójść przez życie, przez słońce i deszcz - skoro już popadam w poetyczne tony
Wiem, Iceni ryknie śmiechem.
Piegusko... A KTO , na miłość Boską, Cię zmusza byś z kims byla? KTO ci kaze z czegokolwiek rezygnowac.
Skoro to jest twoj wybor, to znaczy, że jestes szczesliwa w stanie, w jakim sie znajdujesz i w nim trwaj!
Tylko to nie ja jestem przewrazliwiona na tym punkcie i to nie ja pojawiam się w niemal kazdym temacie dotyczącym tego zagadnienia sprowadzajac temat na WLASNE problemy.
Wasza trojca jest nierozlaczna w kazdym temacie - bez znaczenia jaki temat sie otworzy - te same stwierdzenia, te same argumenty, te same zapewnienia i deklaracje.
Nikt wam nie KAZE mieć faceta. Naprawdę.
rampampam napisał/a:Piegowata'76 napisał/a:Ram, nie czuj się oceniana. To co jest gorsze dla mnie, dla kogoś może być wspaniałe.
Czemu mam się czuć oceniana? Przecież o sobie nie piszę. Jedynie notorycznie upraszam o wzajemną tolerancję
Poza tym, większość ludzi to jednak szarości. W moim przypadku to, że nie przeszkadza mi seks bez miłości, nie znaczy, że chodzę do łóżka z kimkolwiek. Wbrew pozorom wcale nie jest łatwo znaleźć taką relację. Bo albo brakuje wzajemnego pociągu, albo druga strona chce tylko raz zaliczyć (a mnie szkoda czasu na takie "inwestycje" - wolę, żeby relacja jakiś czas potrwała). Samo życie...Ale, Ram, czy to, że mam zdecydowany i zdaniem niektórych skrajny pogląd na sprawę, znaczy, że nie toleruję innych? Przecież nie.
Ja bez uczucia i zaufania za cholerę nie chcę iść do łóżka. Nie, to nie dla mnie. Brrrr!
Powtarzam: nie piszę o tobie. Piszę ogólnie, i trochę o sobie samej. Nie wiem, skąd u ciebie takie myśli?
Przyszedl mi do glowy bardzo dobry przyklad jesli chodzi o te 'wysokie wymagania' (na poddanie w watpliwosc jasnosci tego wyrazenia): jesli jakas doswiadczona, pewna siebie kobieta wymaga (bo tylko tacy ja pociagaja) dojrzalszego prawiczka o uleglym charakterze (czyli 'rzeczy' ktora dosc rzadko wystepuje, a co za tym idzie - trudno ja znalezc) to mozna to nazwac wysokimi wymaganiami czy tez nie?
Tylko to nie ja jestem przewrazliwiona na tym punkcie i to nie ja pojawiam się w niemal kazdym temacie dotyczącym tego zagadnienia sprowadzajac temat na WLASNE problemy.
Wasza trojca jest nierozlaczna w kazdym temacie - bez znaczenia jaki temat sie otworzy - te same stwierdzenia, te same argumenty, te same zapewnienia i deklaracje.Nikt wam nie KAZE mieć faceta. Naprawdę.
Kto to jest trójca? ![]()
Iceni napisał/a:Tylko to nie ja jestem przewrazliwiona na tym punkcie i to nie ja pojawiam się w niemal kazdym temacie dotyczącym tego zagadnienia sprowadzajac temat na WLASNE problemy.
Wasza trojca jest nierozlaczna w kazdym temacie - bez znaczenia jaki temat sie otworzy - te same stwierdzenia, te same argumenty, te same zapewnienia i deklaracje.Nikt wam nie KAZE mieć faceta. Naprawdę.
Kto to jest trójca?
Jestem przekonana, że wiesz, ale mogę cię upewnic - Ty, Pieguska i Santapietruszka.
Poglady macie oczywiscie odrobinę różne, niemniej jakby to okreslic - jestescie jak Trzej Muszkieterowie tematow o trudnosci w znalezieniu faceta
;P
Przyszedl mi do glowy bardzo dobry przyklad jesli chodzi o te 'wysokie wymagania' (na poddanie w watpliwosc jasnosci tego wyrazenia): jesli jakas doswiadczona, pewna siebie kobieta wymaga (bo tylko tacy ja pociagaja) dojrzalszego prawiczka o uleglym charakterze (czyli 'rzeczy' ktora dosc rzadko wystepuje, a co za tym idzie - trudno ja znalezc) to mozna to nazwac wysokimi wymaganiami czy tez nie?
Nie, to nie są wysokie wymagania, tylko specyficzne.
Dziewczyny, temat mnie zaciekawił i rzeczywiście przyciągnął mnie też znajomy nick. No to zajrzałam, a tam kwestia, która mnie po prostu obchodzi.
Owszem, jestem zainteresowana związkiem, ale przyłączyłam się do głosów dzieczyn, które twierdzą, że z tym wyborem wcale nie taka prosta sprawa. Nie zawsze ten wybór jest. Choć owszem, brak wyboru to też wybór.
Ale to tak nie działa, że ustalę, czego chcę, na czym mi zależy - i pstryk, od razu to mam.
Moim zdaniem dobrze, że Trójca (kimkolwiek jest) ma te same stwierdzenia i deklaracje. Lubię konsekwencję. Jeśli do tych opinii doprowadziła Trójcę praca nad sobą i przemyślenia, to bardzo dobrze.
rampampam napisał/a:Iceni napisał/a:Tylko to nie ja jestem przewrazliwiona na tym punkcie i to nie ja pojawiam się w niemal kazdym temacie dotyczącym tego zagadnienia sprowadzajac temat na WLASNE problemy.
Wasza trojca jest nierozlaczna w kazdym temacie - bez znaczenia jaki temat sie otworzy - te same stwierdzenia, te same argumenty, te same zapewnienia i deklaracje.Nikt wam nie KAZE mieć faceta. Naprawdę.
Kto to jest trójca?
Jestem przekonana, że wiesz, ale mogę cię upewnic - Ty, Pieguska i Santapietruszka.
Poglady macie oczywiscie odrobinę różne, niemniej jakby to okreslic - jestescie jak Trzej Muszkieterowie tematow o trudnosci w znalezieniu faceta
;P
Że niby ja gdzieś narzekam, że nie mam faceta na stałe?
Oj, Iceni, chyba się trochę rozpędziłaś albo mnie z kimś pomyliłaś ![]()
Mnie jest dobrze tak, jak jest. Nie szukam, nie marudzę, aczkolwiek jestem otwarta na propozycje - nie oznacza to jednak, że rzucę się na pierwszego lepszego, który mnie na kawę zaprasza... możesz sobie to nazywać wysokimi wymaganiami albo jak tam chcesz... tylko nie wmawiaj mi, że ja z tego powodu narzekam...
Jedyną sytuacją z nieodległej przeszłości, jaką sobie przypominam, kiedy pomarudziło mi się, że nie ma faceta w domu, jest to, kiedy mój młody wlazł na stolik i stolik się poskładał
Jakby był facet w domu, to by go od razu poskręcał (pewnie byłaby w domu i wkrętarka do kompletu z facetem
), a tak to musiałam poczekać 3 dni, aż mi go starszy syn złoży do kupy ![]()
119 2018-05-01 11:58:04 Ostatnio edytowany przez rampampam (2018-05-01 11:59:02)
rampampam napisał/a:Iceni napisał/a:Tylko to nie ja jestem przewrazliwiona na tym punkcie i to nie ja pojawiam się w niemal kazdym temacie dotyczącym tego zagadnienia sprowadzajac temat na WLASNE problemy.
Wasza trojca jest nierozlaczna w kazdym temacie - bez znaczenia jaki temat sie otworzy - te same stwierdzenia, te same argumenty, te same zapewnienia i deklaracje.Nikt wam nie KAZE mieć faceta. Naprawdę.
Kto to jest trójca?
Jestem przekonana, że wiesz, ale mogę cię upewnic - Ty, Pieguska i Santapietruszka.
Poglady macie oczywiscie odrobinę różne, niemniej jakby to okreslic - jestescie jak Trzej Muszkieterowie tematow o trudnosci w znalezieniu faceta
;P
Trochę za daleko posunięte te wnioski, ale masz prawo.
A swoją drogą, czemu Ci to przeszkadza? I co Ty sama robisz w takich tematach?
Mnie one interesują, a poglądy mam raczej stałe. Problemu tu nie widzę. Jedynie niepotrzebne nakręcanie sztucznych problemów. Zamiast się skupić na temacie wątku...
Moim zdaniem dobrze, że Trójca (kimkolwiek jest) ma te same stwierdzenia i deklaracje. Lubię konsekwencję. Jeśli do tych opinii doprowadziła Trójcę praca nad sobą i przemyślenia, to bardzo dobrze.
Nie stanowimy trójcy. Wręcz kolosalnie się różnimy. Iceni mogłaby się pokusić o nieco mniej powierzchowne wnioski
Tylko po co? Nie rozumiem celu takich przytyków...
Mnie to nie przeszkadza. Raczej mnie to zastanawia.
122 2018-05-01 12:03:04 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2018-05-01 12:06:14)
No i oczywiście to że chętnie pobyłabym z kimś fajnym, nie znaczy, że mi źle samej. Nie.
Może źle odbieram, ale tu się przychylę do zdania Ram: jeśli mam kombinować, co zmienić, jak się ubierać, malować, zachowywać, by przyciągnąć faceta - to ja dziękuję, postoję. Nie jest moim życiowym priorytetem polowanie na chłopa. A już na pewno nie takiego, dla którego muszę nie być sobą.
Oczywiście, można nad sobą i swoimi relacjami z ludźmi popracować, nie być zapatrzoną tylko w siebie, ale to trochę co innego.
I jeszcze jedno: czy nie mam świętego prawa pojawiać się, gdzie chcę? Czy nie mam prawa traktować Pietruszki i Ram jak forumowe koleżanki i chętnie dołączać do nich w dyskusji?
No, ej...
Mnie to nie przeszkadza. Raczej mnie to zastanawia.
Iceni, Ty znajdź sobie coś ciekawszego do przemyśleń! Świat jest wielki, inspiracji pełen! ![]()
No i oczywiście to że chętnie pobyłabym z kimś fajnym, nie znaczy, że mi źle samej. Nie.
Może źle odbieram, ale tu się przychylę odrobinę do zdania Ram: jeśli mam kombinować, co zmienić, jak się ubierać, malować, zachowywać, by przyciągnąć faceta - to ja dziękuję, postoję. Nie jest moim życiowym priorytetem polowanie na chłopa. A już na pewno nie takiego, dla którego muszę nie być sobą.
Oczywiście, można nad sobą i swoimi relacjami z ludźmi popracować, ale to trochę co innego.
Właśnie! I to jest w obszarze dylematów autorki wątku ![]()
Iceni napisał/a:Mnie to nie przeszkadza. Raczej mnie to zastanawia.
Iceni, Ty znajdź sobie coś ciekawszego do przemyśleń! Świat jest wielki, inspiracji pełen!
I tu przyznam Ci całkowitą rację!
Ide se poszukać jakiejś inspiracji
![]()
rampampam napisał/a:Iceni napisał/a:Mnie to nie przeszkadza. Raczej mnie to zastanawia.
Iceni, Ty znajdź sobie coś ciekawszego do przemyśleń! Świat jest wielki, inspiracji pełen!
I tu przyznam Ci całkowitą rację!
Ide se poszukać jakiejś inspiracji![]()
![]()
128 2018-05-01 15:41:18 Ostatnio edytowany przez mambra (2018-05-01 17:51:52)
Myślę, że warto zostawić takie krańcowe myślenie. Nie mieszajmy do tego patologii, przemocy i mniej lub bardziej jednorazowych przygód erotycznych
![]()
Załóżmy, że Autorka jest całkiem normalną, zwyczajną kobietą - co wówczas?
Mambra, jakie są twoje odczucia? Szukasz jeszcze partnera dla siebie?
Moje odczucia są takie, że to forum jest naprawdę przydatne. Po przeczytaniu tylu "barwnych pomysłów" na mój temat i innych odpowiedzi od których cycki opadają - naprawdę ma się ochotę zamknąć internet raz na zawsze i wyjść do rzeczywistych ludzi
Tak więc w zasadzie jestem zadowolona z rezultatu tej dyskusji
Jutro jadę na wycieczkę - polecam Ci coś podobnego w najbliższym czasie ![]()
A w ogóle to miałam dziś sen po tej naszej rozmowie tutaj chyba
Śniło mi się, że facet, który bardzo mi sie podobał, ale chciał mnie tylko zaliczyć, tylko w tym kontekście był mną wcześniej zainteresowany.. to chociaż ja jednak nie chciałam sie spotykać z nim tylko na seks, to po jakimś czasie zmiękł i zaczęło mu jednak na mnie zależeć bardziej tak ogólnie. Chciał się normalnie ze mną spotykać, a potem nawet chciał sie ze mną ożenić. Na końcu snu widzę siebie w białej sukni ślubnej i jego przy mnie takiego szczerze zainteresowanego nami.
Marzenia śpiącej mnie ![]()
Jutro jadę na wycieczkę - polecam Ci coś podobnego w najbliższym czasie
Dzięki
Tymczasem właśnie wróciłam z wyjazdu "majowego". Baw się dobrze!
Marzenia śpiącej mnie
Trzeba marzyć. To ubarwia codzienność.
Wasza trojca jest nierozlaczna w kazdym temacie - bez znaczenia jaki temat sie otworzy - te same stwierdzenia, te same argumenty, te same zapewnienia i deklaracje.
Z tym to nawet ja się zgodzę ![]()