Model samiec lew poluje a lwica siedzi w domu z dziećmi - w sumie niegłupie. Może niepotrzebnie się uczyłam i pracuję, może trzeba było jak byłam piękna młoda i powabna
zarzucić sieci na jakiegoś pana "alfa", oczywiście w grę wchodziłby tylko bogaty, bo z mała pensją nie byłby w stanie utrzymać siebie i mnie i całego domu. Oraz płacić za moje ubrania,
wakacje za granicą, kosmetyki, karnety na basen. Oczywiście w razie rozwodu dostałabym większą część majątku, skoro bym całe życie nie pracowała i skoro bym nie mogła jako kobieta dalej pracować.
O, albo by mi płacił dożywotnie alimenty, to by było wyjście ![]()
Tak się tu niektórzy podśmiewają, a może właśnie powinno być tak, że to mężczyzna zarabia na wszystko, kupuje mieszkanie, buduje dom, płaci rachunki, kupuje jedzenie, samochód,
płaci 100 procent za wakacje. A kobieta w domu wychpowuje dzieci albo jak nie ma dzieci, albo są już duże, to po prostu zajmuje się sprawami domowymi, gotuje i sprząta.
Dużo stresu by odpadło z szukaniem pracy, albo nerwów, że mogą was zwolnić, nie trzeba by się było dokształcać.
Tylko nie wiem, czy byłoby dużo mężczyzn, którzy godziliby się na to, że całe życie będą utrzymywali żonę. Pewnie byłby to mały procent z tego co obserwuję.
I to tylko ci, z własnymi firmami, albo bardzo bogaci.
Podobne tematy
U lwów jest patriarchat natomiast u hien jest matriarchat. Być może dlatego te zwierzęta są tak znienawidzone np mówi się hiena cmentarna. .
Dlatego się tak mówi, bo hieny żywią się padliną - zwołki ("padlina") jest na cmentarzu.
A nie dlatego, że tam jest matriarchat.
Tak się tu niektórzy podśmiewają, a może właśnie powinno być tak, że to mężczyzna zarabia na wszystko, kupuje mieszkanie, buduje dom, płaci rachunki, kupuje jedzenie, samochód,
płaci 100 procent za wakacje. A kobieta w domu wychpowuje dzieci albo jak nie ma dzieci, albo są już duże, to po prostu zajmuje się sprawami domowymi, gotuje i sprząta.
Tylko, że tak to nigdy nie było.
No chyba, że teraz
, bo kiedyś to jednak "gotowaniem, dziećmi i sprzątaniem", u bogaczy/arystokracji, to się służba zajmowała.
69 2018-04-05 19:54:00 Ostatnio edytowany przez Averyl (2018-04-05 19:54:55)
rossanka napisał/a:Tak się tu niektórzy podśmiewają, a może właśnie powinno być tak, że to mężczyzna zarabia na wszystko, kupuje mieszkanie, buduje dom, płaci rachunki, kupuje jedzenie, samochód,
płaci 100 procent za wakacje. A kobieta w domu wychpowuje dzieci albo jak nie ma dzieci, albo są już duże, to po prostu zajmuje się sprawami domowymi, gotuje i sprząta.Tylko, że tak to nigdy nie było.
No chyba, że teraz, bo kiedyś to jednak "gotowaniem, dziećmi i sprzątaniem", u bogaczy/arystokracji, to się służba zajmowała.
żartujesz, obejrzyj sobie Pan Tadeusza, jak piękna Zosia za kurami gania. Uboga szlachta, poza tytułem, jak sama nazwa wskazuje była uboga
, pewnie często obywała się bez służących = najętych pracowników. Sami najmowani pracownicy byli często niezbędni z racji ogromu pracy, a nie pozycji.
Podział ról wynikał z pracy.
rossanka napisał/a:Tak się tu niektórzy podśmiewają, a może właśnie powinno być tak, że to mężczyzna zarabia na wszystko, kupuje mieszkanie, buduje dom, płaci rachunki, kupuje jedzenie, samochód,
płaci 100 procent za wakacje. A kobieta w domu wychpowuje dzieci albo jak nie ma dzieci, albo są już duże, to po prostu zajmuje się sprawami domowymi, gotuje i sprząta.Tylko, że tak to nigdy nie było.
No chyba, że teraz, bo kiedyś to jednak "gotowaniem, dziećmi i sprzątaniem", u bogaczy/arystokracji, to się służba zajmowała.
Mi tam wszystko jedno. Mąż może zapłacić służbie. Im więcej służby tym dla kobiety lepiej, mniej roboty. Na jedno wychodzi, ktoś musi na to wszystko zarobić.
Znerx napisał/a:rossanka napisał/a:Tak się tu niektórzy podśmiewają, a może właśnie powinno być tak, że to mężczyzna zarabia na wszystko, kupuje mieszkanie, buduje dom, płaci rachunki, kupuje jedzenie, samochód,
płaci 100 procent za wakacje. A kobieta w domu wychpowuje dzieci albo jak nie ma dzieci, albo są już duże, to po prostu zajmuje się sprawami domowymi, gotuje i sprząta.Tylko, że tak to nigdy nie było.
No chyba, że teraz, bo kiedyś to jednak "gotowaniem, dziećmi i sprzątaniem", u bogaczy/arystokracji, to się służba zajmowała.
żartujesz, obejrzyj sobie Pan Tadeusza, jak piękna Zosia za kurami gania. Uboga szlachta, poza tytułem, jak sama nazwa wskazuje była uboga
, pewnie często obywała się bez służących = najętych pracowników. Sami najmowani pracownicy byli często niezbędni z racji ogromu pracy, a nie pozycji.
Podział ról wynikał z pracy.
I dlatego dla kobiety ważne było, aby złapała bogatego męża. (biedni mężczyźni - nie wiem co oni robili. Może polowali na posagi??)
To teraz mężczyźni mają lepiej, bo jednak większość kobiet pracuje, niektóre nawet dobrze zarabiają. Koszty prowadzenia domu rozkładają się więc na dwie osoby.
A mlode lwy trenują seks i rozladowuja napiecie seksualne na innych mlodych lwach...
Mamy sie dalej licytowac?
Proszę bardzo, ale ja jestem bezkonkurencyjny. Ja jestem samcem i mogę tylko współzawodniczyć z innymi samcami. Nie przystoi mi konkurowanie z samicami, ale o samicę tak.
Iceni napisał/a:A mlode lwy trenują seks i rozladowuja napiecie seksualne na innych mlodych lwach...
Mamy sie dalej licytowac?
Proszę bardzo, ale ja jestem bezkonkurencyjny. Ja jestem samcem i mogę tylko współzawodniczyć z innymi samcami. Nie przystoi mi konkurowanie z samicami, ale o samicę tak.
A jak już przegrasz z innym samcem to co zrobisz?
I_see_beyond napisał/a:Snake napisał/a:Co do psychicznej kastracji mam swoje przemyślenia ale nie na to forum.
A to szkoda, Snake. Bo ja chętnie czytam RÓŻNE opinie i powiem szczerze, że mnie ten zwrot 'kastracja facetów' śmieszy. Dla mnie brzmi pompatycznie. Chętnie poznałabym opinie net-facetów właśnie o współczesnej kastracji mężczyzn przez kobiety.
Po to tu jesteśmy, aby wymieniać się POGLĄDAMI.
To ja się podpinam pod prośbę o podzielenie się opiniami. Mam jakieś swoje przemyślenia w tym temacie, które chętnie zweryfikuję.
Jak pisałem, rzeczowe odniesienie się do zagadnienia wymagałoby jakichś konkretów, a ja nie wiem kto jest na tym forum i czy nie rozszyfruje odniesień. Ogólnikowo - nie wierzę w bzdury, że facetów upokarza (kastruje) sam związek z silną, niezależną kobietą. Tak jak nie uważam, że kastruje spacerowanie z dziecięcym wózkiem czy ugotowanie obiadu. Nie uważam, że ma to w ogóle związek z pozycją kobiety. Po prostu są kobiety, które robią wszystko aby zrobić ze swojego faceta bezwolnego eunucha. Znam takie przypadki kiedy to się dzieje, a kobieta jest gorzej sytuowana od faceta i kiedy jest lepiej sytuowana. Z drugiej strony znam przypadki kiedy ze wszechmiar bardziej przebojowa kobieta nie robi ze swojego faceta przydupasa. Nie widzę więc w tym nowego zjawiska, które uruchomił umownie zwany feminizm i inne izmy. Raczej ułatwiły rozpowszechnianie się tego co było od dawna znane. W myśl tego facet ma być bezwolną kukłą ślepo wykonującą polecenia Pani. Przykłady takiego niszczenia znam dość dobrze. Nie znam przyczyn, bo tu musiałbym się wgłębić w życie konkretnych osób. Czy ja byłem w ten sposób niszczony?
Niewątpliwie ale tu akurat mam jakieś głębsze rozpoznanie przyczyn. Czy się temu poddałem? Raczej nie. Dlaczego? Sam do końca nie wiem. Podejrzewam, że częściowo to jednak wpływ ojca. Teoretycznie całkowicie podporządkowany żonie, która bez dwóch zdań była tą inteligentniejszą połówką
W dodatku niesamowicie silną psychicznie. Ojciec zdawał na jej barki wszystko, łącznie ze swoimi zarobkami. Nie mniej roztaczał taką aurę siły, męskości, apodaktyczności. Moja kobita do dziś twierdzi, że niewielu widziała podobnie męskich facetów, a miał już swoje lata. Na ile poznałem dziadka i ile słyszałem, to był taki sam tylko do kwadratu
A babcia też do mimoz nie należała.
Druga część, byłem dzieckiem nadwrażliwym. Żeby nie zginąć w szkole i na ulicy musiałem wytworzyć mechanizmy obronne, bo takie dzieci się gnoi. Musiałem nauczyć się odporności i agresji, bo najlepszą obroną zawsze jest atak. Faktem jest, że przez pierwsze lata związku byłem skołowany, bo nie do końca rozumiałem za co i dlaczego jestem atakowany i to przez teoretycznie najbliższą osobę. Z czasem jednak okrzepłem i pozwoliłem działać wyuczonym mechanizmom obronnym. Co oczywiście eskalowało konflikt pod niebiosa. Potem nadszedł czas zimnej wojny
, gdzie każda ze stron ma linię obronną z wieżyczkami strzelniczymi. Nikt nie chce wywiesić białej flagi
Nie narzekam, bo jak zerknę na pobliskie mi przykłady, gdzie faceci już dawno temu wywiesili białą flagę, to wiem, że warto walczyć ha, ha. Parę lat temu miałem rozmowę z panią psycholog, która mnie kompletnie zaskoczyła stwierdzeniem - dobrze, że syn ma taką latarnię w ciemności jak pan. Jest pan dla niego wzorcem męskości i takie tam bla, bla... Zaskoczyło mnie to, bo będąc dość świadomym swoich wad i zalet, kompleksów itp. nigdy nie rozpatrywałem się w tych kategoriach. Skończyło się dość smutną refleksją, że jeśli ja mam być tym wzorcem wg pani psycholog, to świat facetów zszedł na psy. Wyliniałe, a gdzie tu mówić o lwach ![]()
Dziewczyny, a pamiętacie rwacza kobiet? Chyba nowe konto założył ![]()
Dziewczyny, a pamiętacie rwacza kobiet? Chyba nowe konto założył
Tylu ich było, nie pamietam już
Makigigi napisał/a:Dziewczyny, a pamiętacie rwacza kobiet? Chyba nowe konto założył
Tylu ich było, nie pamietam już
To ja jestem za krótko na forum, bo kilku ewenementów zapamiętałam. Wiesz, trolle na forum to jedna z nielicznych rozrywek kobiety, która bezczelnie wykorzystuje męża i siedzi na d... w domu :-)
rossanka napisał/a:Makigigi napisał/a:Dziewczyny, a pamiętacie rwacza kobiet? Chyba nowe konto założył
Tylu ich było, nie pamietam już
To ja jestem za krótko na forum, bo kilku ewenementów zapamiętałam. Wiesz, trolle na forum to jedna z nielicznych rozrywek kobiety, która bezczelnie wykorzystuje męża i siedzi na d... w domu :-)
Nie mam męża i dzieci, nie ma kogo wykorzystywać.
To wychodzi na to, że robię karierę ![]()
Makigigi napisał/a:rossanka napisał/a:Tylu ich było, nie pamietam już
To ja jestem za krótko na forum, bo kilku ewenementów zapamiętałam. Wiesz, trolle na forum to jedna z nielicznych rozrywek kobiety, która bezczelnie wykorzystuje męża i siedzi na d... w domu :-)
Nie mam męża i dzieci, nie ma kogo wykorzystywać.
To wychodzi na to, że robię karierę
To kiedy idziemy na piwo? ![]()
rossanka napisał/a:Makigigi napisał/a:To ja jestem za krótko na forum, bo kilku ewenementów zapamiętałam. Wiesz, trolle na forum to jedna z nielicznych rozrywek kobiety, która bezczelnie wykorzystuje męża i siedzi na d... w domu :-)
Nie mam męża i dzieci, nie ma kogo wykorzystywać.
To wychodzi na to, że robię karieręTo kiedy idziemy na piwo?
Kurde, nie lubię alko ![]()
A piwo jest na dodatek gorzkie ![]()
Ale może my gdzies wyskoczyć, no problemmo ![]()
Ja mogę na piwo iść za Rossi
A Rossi mi dzieci przypilnuje, wykorzystam ![]()
Ja mogę na piwo iść za Rossi
A Rossi mi dzieci przypilnuje, wykorzystam
Ja z dziećmi? Ja się nie znam na dzieciach ![]()
Pietruszka sól przynieś jakieś taka mądra ![]()
Nic nie mówiłam, że nie pójdę, ale ja bez alko ![]()
santapietruszka napisał/a:Ja mogę na piwo iść za Rossi
A Rossi mi dzieci przypilnuje, wykorzystam
Ja z dziećmi? Ja się nie znam na dzieciach
Pietruszka sól przynieś jakieś taka mądra
Nic nie mówiłam, że nie pójdę, ale ja bez alko
Słoną wodę chcesz pić? ![]()
rossanka napisał/a:santapietruszka napisał/a:Ja mogę na piwo iść za Rossi
A Rossi mi dzieci przypilnuje, wykorzystam
Ja z dziećmi? Ja się nie znam na dzieciach
Pietruszka sól przynieś jakieś taka mądra
Nic nie mówiłam, że nie pójdę, ale ja bez alkoSłoną wodę chcesz pić?
Podobno sól przyciąga bogactwo, ktoś tu tak twierdził, więc się przyda ![]()
85 2018-04-05 22:08:47 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-04-05 22:11:38)
SonyXperia napisał/a:rossanka napisał/a:Nie mam męża i dzieci, nie ma kogo wykorzystywać.
To wychodzi na to, że robię karieręTo kiedy idziemy na piwo?
Kurde, nie lubię alko
A piwo jest na dodatek gorzkie
Ale może my gdzies wyskoczyć, no problemmo
Jest gorzkie bardzo
Chyba, że to porter
Ale wiadomo, że tu naprawdę nie o piwo chodzi, więc wyskoki jak najbardziej na miejscu i ja sie piszę w każdej chwili ![]()
Ja mogę na piwo iść za Rossi
A Rossi mi dzieci przypilnuje, wykorzystam
Niankę Ci do dzieci zorganizujemy ![]()
santapietruszka napisał/a:rossanka napisał/a:Ja z dziećmi? Ja się nie znam na dzieciach
Pietruszka sól przynieś jakieś taka mądra
Nic nie mówiłam, że nie pójdę, ale ja bez alkoSłoną wodę chcesz pić?
Podobno sól przyciąga bogactwo, ktoś tu tak twierdził, więc się przyda
Dzisiaj jedna pani w przedszkolu mi powiedziała, że cukier na śmiech i radość - i najlepiej rozsypać - więc nie wiem, czy się na cukier nie przerzucić ![]()
rossanka napisał/a:SonyXperia napisał/a:To kiedy idziemy na piwo?
Kurde, nie lubię alko
A piwo jest na dodatek gorzkie
Ale może my gdzies wyskoczyć, no problemmoJest gorzkie bardzo
Chyba, że to porter
Ale wiadomo, że tu naprawdę nie o piwo chodzi, więc wyskoki jak najbardziej na miejscu i ja sie piszę w każdej chwili
santapietruszka napisał/a:Ja mogę na piwo iść za Rossi
A Rossi mi dzieci przypilnuje, wykorzystam
Niankę Ci do dzieci zorganizujemy
Nawet masz w stopce piwo i gin, sprawdziłam.
88 2018-04-05 22:13:09 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-04-05 22:14:12)
SonyXperia napisał/a:rossanka napisał/a:Kurde, nie lubię alko
A piwo jest na dodatek gorzkie
Ale może my gdzies wyskoczyć, no problemmoJest gorzkie bardzo
Chyba, że to porter
Ale wiadomo, że tu naprawdę nie o piwo chodzi, więc wyskoki jak najbardziej na miejscu i ja sie piszę w każdej chwili
santapietruszka napisał/a:Ja mogę na piwo iść za Rossi
A Rossi mi dzieci przypilnuje, wykorzystam
Niankę Ci do dzieci zorganizujemy
Nawet masz w stopce piwo i gin, sprawdziłam.
Czy to mnie dyskwalifikuje?
To dla niepoznaki
Dżin już dawno się nie liczy, a piwo, no cóż... Idzie w boczki ![]()
Czy to mnie dyskwalifikuje?
Nie, to mnie dyskfalifikuje, bo nie będę pić
![]()
90 2018-04-05 22:17:38 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-04-05 22:18:23)
SonyXperia napisał/a:Czy to mnie dyskwalifikuje?
Nie, to mnie dyskfalifikuje, bo nie będę pić
![]()
Eee tam, coś kombinujesz... ![]()
Będziemy wszyscy zmotoryzowani ![]()
rossanka napisał/a:SonyXperia napisał/a:Czy to mnie dyskwalifikuje?
Nie, to mnie dyskfalifikuje, bo nie będę pić
![]()
Eee tam, coś kombinujesz...
Szkoda, że się nie możemy wszystkie naraz spotkać. Czasem jestem ciekawa, z kim rozmawiam.
SonyXperia napisał/a:rossanka napisał/a:Nie, to mnie dyskfalifikuje, bo nie będę pić
![]()
Eee tam, coś kombinujesz...
Szkoda, że się nie możemy wszystkie naraz spotkać. Czasem jestem ciekawa, z kim rozmawiam.
Dlaczego nie możemy?
rossanka napisał/a:SonyXperia napisał/a:Eee tam, coś kombinujesz...
Szkoda, że się nie możemy wszystkie naraz spotkać. Czasem jestem ciekawa, z kim rozmawiam.
Dlaczego nie możemy?
Bo naraz nie zbierzesz np 7 osób.
94 2018-04-05 22:24:53 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-04-05 22:25:15)
SonyXperia napisał/a:rossanka napisał/a:Szkoda, że się nie możemy wszystkie naraz spotkać. Czasem jestem ciekawa, z kim rozmawiam.
Dlaczego nie możemy?
Bo naraz nie zbierzesz np 7 osób.
No nie wiem. Może nazwa "Kraków" zdziałałaby cuda?
A jeśli nie, to ja gdzieś się mogę przeteleportować ![]()
rossanka napisał/a:SonyXperia napisał/a:Dlaczego nie możemy?
Bo naraz nie zbierzesz np 7 osób.
No nie wiem. Może nazwa "Kraków" zdziałałaby cuda?
![]()
A jeśli nie, to ja gdzieś się mogę przeteleportować
Dawno nie byłam w Krakowie. Będzie z 5 lat. Czyżby spotkanie U Smoka? ![]()
SonyXperia napisał/a:rossanka napisał/a:Bo naraz nie zbierzesz np 7 osób.
No nie wiem. Może nazwa "Kraków" zdziałałaby cuda?
![]()
A jeśli nie, to ja gdzieś się mogę przeteleportować
Dawno nie byłam w Krakowie. Będzie z 5 lat. Czyżby spotkanie U Smoka?
Może być. Podobno zionie ogniem, chociaż nic o tym nie wiem - jak to tej pory nie widziałam ![]()
rossanka napisał/a:SonyXperia napisał/a:No nie wiem. Może nazwa "Kraków" zdziałałaby cuda?
![]()
A jeśli nie, to ja gdzieś się mogę przeteleportować
Dawno nie byłam w Krakowie. Będzie z 5 lat. Czyżby spotkanie U Smoka?
Może być. Podobno zionie ogniem, chociaż nic o tym nie wiem - jak to tej pory nie widziałam
Może i bym się tam kiedyś dowlokła w jakiś weekend.
SonyXperia napisał/a:rossanka napisał/a:Dawno nie byłam w Krakowie. Będzie z 5 lat. Czyżby spotkanie U Smoka?
Może być. Podobno zionie ogniem, chociaż nic o tym nie wiem - jak to tej pory nie widziałam
Może i bym się tam kiedyś dowlokła w jakiś weekend.
A ile tych kilometrów musiałabyś się wlec? Smok pewnie doceni ![]()
rossanka napisał/a:SonyXperia napisał/a:Może być. Podobno zionie ogniem, chociaż nic o tym nie wiem - jak to tej pory nie widziałam
Może i bym się tam kiedyś dowlokła w jakiś weekend.
A ile tych kilometrów musiałabyś się wlec? Smok pewnie doceni
Co Ty, nie napiszę tu publicznie gdzie mieszkam ![]()
Ale są pociągi, zaraz sezon, coraz więcej połączeń to się dojedzie;)
SonyXperia napisał/a:rossanka napisał/a:Może i bym się tam kiedyś dowlokła w jakiś weekend.
A ile tych kilometrów musiałabyś się wlec? Smok pewnie doceni
Co Ty, nie napiszę tu publicznie gdzie mieszkam
Ale są pociągi, zaraz sezon, coraz więcej połączeń to się dojedzie;)
Kilometry, rossanka
Bo jeśly Ty masz jechać z wybrzeża, np. z Trójmiasta, to ja jadę do Ciebie
![]()
rossanka napisał/a:SonyXperia napisał/a:A ile tych kilometrów musiałabyś się wlec? Smok pewnie doceni
Co Ty, nie napiszę tu publicznie gdzie mieszkam
Ale są pociągi, zaraz sezon, coraz więcej połączeń to się dojedzie;)Kilometry, rossanka
![]()
Bo jeśly Ty masz jechać z wybrzeża, np. z Trójmiasta, to ja jadę do Ciebie![]()
Ha ha nad morze by się chciało ![]()
Poczekajmy na resztę dziewczyn jeszcze, bo coś ucichły ![]()
Nad morze, to ja teraz moglaby wsiadać do pociągu, jak sobie siedzę w szlafroku przed kompem ![]()
Nad morze, to ja teraz moglaby wsiadać do pociągu, jak sobie siedzę w szlafroku przed kompem
Nad morze to też bym mogła, ale pity nie puszczają... ![]()
Ja do Krakowa mam 90km i nawet chyba pociąg. Ale nas jest troje ![]()
q
SonyXperia napisał/a:Nad morze, to ja teraz moglaby wsiadać do pociągu, jak sobie siedzę w szlafroku przed kompem
Nad morze to też bym mogła, ale pity nie puszczają...
[...]
Kto by się tam przejmował PITami
Istnieje coś takiego jak korekty ![]()
q
santapietruszka napisał/a:SonyXperia napisał/a:Nad morze, to ja teraz moglaby wsiadać do pociągu, jak sobie siedzę w szlafroku przed kompem
Nad morze to też bym mogła, ale pity nie puszczają...
[...]
Kto by się tam przejmował PITami
Istnieje coś takiego jak korekty
Ale żeby zrobić korektę, to trzeba mieć co korygować ![]()
SonyXperia napisał/a:q
santapietruszka napisał/a:Nad morze to też bym mogła, ale pity nie puszczają...
[...]
Kto by się tam przejmował PITami
Istnieje coś takiego jak korekty
Ale żeby zrobić korektę, to trzeba mieć co korygować
santa, złóż jak leci, jedziemy nad morze
O korektę niech się martwi US, który nad morze nie jedzie ![]()
Ja to bym się przejechała do Krakowa... ostatnio tam byłam w liceum na wycieczce. Boże to było ponad 15 lat temu.
Albo do Kazimierza nad Wisłą bym pojechała.
Albo do Sandomierza. Śladami ojca Mateusza ![]()
Przerywając tę uroczą pogawędkę pozwolę sobie zauważyć, że nie jesteśmy w kafejce, a temat wątku został dosyć precyzyjnie określony przez jego Autorkę w poście rozpoczynającym dyskusję. Proszę więc o zaniechanie off topu, a te niektórym z Was 'przydarzają się' nader często, jak również o powrót do zagadnienia, dla którego wątek został założony. Jeśli jednak czujecie nieodpartą potrzebę, aby sobie luźno pogawędzić, zawsze można przenieść się do którejś z już istniejących lub po prostu założyć zupełnie nową kafejkę. O tym jednak na pewno doskonale wiecie
.
Z pozdrowieniami, Olinka
summerka88 napisał/a:I_see_beyond napisał/a:A to szkoda, Snake. Bo ja chętnie czytam RÓŻNE opinie i powiem szczerze, że mnie ten zwrot 'kastracja facetów' śmieszy. Dla mnie brzmi pompatycznie. Chętnie poznałabym opinie net-facetów właśnie o współczesnej kastracji mężczyzn przez kobiety.
Po to tu jesteśmy, aby wymieniać się POGLĄDAMI.
To ja się podpinam pod prośbę o podzielenie się opiniami. Mam jakieś swoje przemyślenia w tym temacie, które chętnie zweryfikuję.
Jak pisałem, rzeczowe odniesienie się do zagadnienia wymagałoby jakichś konkretów, a ja nie wiem kto jest na tym forum i czy nie rozszyfruje odniesień. Ogólnikowo - nie wierzę w bzdury, że facetów upokarza (kastruje) sam związek z silną, niezależną kobietą. Tak jak nie uważam, że kastruje spacerowanie z dziecięcym wózkiem czy ugotowanie obiadu. Nie uważam, że ma to w ogóle związek z pozycją kobiety. Po prostu są kobiety, które robią wszystko aby zrobić ze swojego faceta bezwolnego eunucha. Znam takie przypadki kiedy to się dzieje, a kobieta jest gorzej sytuowana od faceta i kiedy jest lepiej sytuowana. Z drugiej strony znam przypadki kiedy ze wszechmiar bardziej przebojowa kobieta nie robi ze swojego faceta przydupasa. Nie widzę więc w tym nowego zjawiska, które uruchomił umownie zwany feminizm i inne izmy. Raczej ułatwiły rozpowszechnianie się tego co było od dawna znane. W myśl tego facet ma być bezwolną kukłą ślepo wykonującą polecenia Pani. Przykłady takiego niszczenia znam dość dobrze. Nie znam przyczyn, bo tu musiałbym się wgłębić w życie konkretnych osób. Czy ja byłem w ten sposób niszczony?
Niewątpliwie ale tu akurat mam jakieś głębsze rozpoznanie przyczyn. Czy się temu poddałem? Raczej nie. Dlaczego? Sam do końca nie wiem. Podejrzewam, że częściowo to jednak wpływ ojca. Teoretycznie całkowicie podporządkowany żonie, która bez dwóch zdań była tą inteligentniejszą połówką
W dodatku niesamowicie silną psychicznie. Ojciec zdawał na jej barki wszystko, łącznie ze swoimi zarobkami. Nie mniej roztaczał taką aurę siły, męskości, apodaktyczności. Moja kobita do dziś twierdzi, że niewielu widziała podobnie męskich facetów, a miał już swoje lata. Na ile poznałem dziadka i ile słyszałem, to był taki sam tylko do kwadratu
A babcia też do mimoz nie należała.
Druga część, byłem dzieckiem nadwrażliwym. Żeby nie zginąć w szkole i na ulicy musiałem wytworzyć mechanizmy obronne, bo takie dzieci się gnoi. Musiałem nauczyć się odporności i agresji, bo najlepszą obroną zawsze jest atak. Faktem jest, że przez pierwsze lata związku byłem skołowany, bo nie do końca rozumiałem za co i dlaczego jestem atakowany i to przez teoretycznie najbliższą osobę. Z czasem jednak okrzepłem i pozwoliłem działać wyuczonym mechanizmom obronnym. Co oczywiście eskalowało konflikt pod niebiosa. Potem nadszedł czas zimnej wojny, gdzie każda ze stron ma linię obronną z wieżyczkami strzelniczymi. Nikt nie chce wywiesić białej flagi
Nie narzekam, bo jak zerknę na pobliskie mi przykłady, gdzie faceci już dawno temu wywiesili białą flagę, to wiem, że warto walczyć ha, ha. Parę lat temu miałem rozmowę z panią psycholog, która mnie kompletnie zaskoczyła stwierdzeniem - dobrze, że syn ma taką latarnię w ciemności jak pan. Jest pan dla niego wzorcem męskości i takie tam bla, bla... Zaskoczyło mnie to, bo będąc dość świadomym swoich wad i zalet, kompleksów itp. nigdy nie rozpatrywałem się w tych kategoriach. Skończyło się dość smutną refleksją, że jeśli ja mam być tym wzorcem wg pani psycholog, to świat facetów zszedł na psy. Wyliniałe, a gdzie tu mówić o lwach
Moim zdaniem to jednak bardzo rzeczowo się odniosłeś do zagadnienia.
Mnie ten post dużo dał do myślenia. I trochę rzucił światło na Ciebie w tym sensie, że rozumiem teraz lepiej niektóre Twoje wypowiedzi w innych tematach.
Skąd się bierze niszczenie najbliższych osób, które opisujesz w swoim poście? Moim zdaniem wynika to z głębokiej frustracji samej / samym sobą (bo tak samo niszczyć kobietę może facet), rozczarowaniem swoim życiem i odreagowywaniem na tym, który jest akurat pod ręką, a z którym wiązało się nadzieje na super życie razem, a które to nadzieje się nie spełniły. Dorzucić do tego niedowartościowanie niszczącego i voila . I jak tak popatrzę ogólnie wokół siebie, to też widzę podobne przykłady.
Nie jest to rozmiar epidemii, ale sporo ich jest.
110 2018-04-06 00:51:50 Ostatnio edytowany przez uleshe (2018-04-06 00:54:20)
O czym myślą faceci? Jak to już wyszło w temacie niektórzy myślą o lwach. I ja tu pędzę ze sprostowaniem. U lwów to lwice polują a lew może przyjść i im to co upolują zjeść. Więc nie liczcie drogie panie że jak wasz facet chce być jak lew to będzie sam polował/pracował a wy w domu z dziećmi
.
Generalnie to lwy przez większość czasu łażą po swoim terytorium odstraszając innych. A po 3 latach jak już któryś im odbierze terytorium to zawsze mogą sobie znaleźć nowe stado lwic.
To co jest dla mnie ciekawe to to że jak taki lew przegra walkę o terytorium to żadna lwica z nim nie odchodzi. Mógł być super ojcem dobrze traktować swoje lwice bawić się z lwiątkami a nawet pomagać w polowaniach a i tak lwice bardziej cenią terytorium niż samca który przez te 3 lata o nie dbał. Przez to można dojść do smutnych wniosków że starania nie mają znaczenia bo na końcu i tak liczy się tylko czy umiesz walczyć a miłości przynajmniej u lwów nie ma. Czy podobnie jest u ludzi ?
Świat zwierząt pozwala nam łatwiej zrozumieć skąd się wywodzimy i na czym polegają nasze instynkty i obawiam się że nasz świat jest całkiem zbliżony do życia społecznego lwów. Niestety z żalem dla zawiedzionej części kobiecej tego forum muszę stwierdzić, że stadem lwów rządzą rozleniwione samce i jedyny ich interes polega na rozmnażaniu się, patrolowaniu rewiru i odżywianiu się pokarmem dostarczanym przez samice, co zadziwiająco przypomina żywot typowego gentlemana rodzaju ludzkiego. Dlatego twierdzę, że niewielu jest facetów, którzy myślą o czymś więcej niż tylko o seksie i meczyku z puszką piwa w ręku po, bo to wymaga wyjątkowego traktowania kobiet i wzniesienia się ponad instynkty i odruchy właściwe zwierzętom.
O czym myślą faceci? Jak to już wyszło w temacie niektórzy myślą o lwach. I ja tu pędzę ze sprostowaniem. U lwów to lwice polują a lew może przyjść i im to co upolują zjeść. Więc nie liczcie drogie panie że jak wasz facet chce być jak lew to będzie sam polował/pracował a wy w domu z dziećmi
.
Generalnie to lwy przez większość czasu łażą po swoim terytorium odstraszając innych. A po 3 latach jak już któryś im odbierze terytorium to zawsze mogą sobie znaleźć nowe stado lwic.
To co jest dla mnie ciekawe to to że jak taki lew przegra walkę o terytorium to żadna lwica z nim nie odchodzi. Mógł być super ojcem dobrze traktować swoje lwice bawić się z lwiątkami a nawet pomagać w polowaniach a i tak lwice bardziej cenią terytorium niż samca który przez te 3 lata o nie dbał. Przez to można dojść do smutnych wniosków że starania nie mają znaczenia bo na końcu i tak liczy się tylko czy umiesz walczyć a miłości przynajmniej u lwów nie ma. Czy podobnie jest u ludzi ?
A skąd te 3 lata ? U lwów wybory są co 3 lata ?
twierdzę, że niewielu jest facetów, którzy myślą o czymś więcej niż tylko o seksie
Jezusmaria, gdzie spotkać takiego faceta
W moim uniwersum tacy praktycznie nie występują. (Ostatnio usłyszałam od pewnego 29latka, że on nie szuka dziewczyn na jedną noc, że już z tego wyrósł - teraz szuka żony)
mariushi napisał/a:twierdzę, że niewielu jest facetów, którzy myślą o czymś więcej niż tylko o seksie
Jezusmaria, gdzie spotkać takiego faceta
W moim uniwersum tacy praktycznie nie występują. (Ostatnio usłyszałam od pewnego 29latka, że on nie szuka dziewczyn na jedną noc, że już z tego wyrósł - teraz szuka żony)
Występują tylko trzeba mocniej pogrzebać w ściółce
A poza tym tacy się do tego za bardzo nie przyznają. Facet musi myśleć o seksie !!! ![]()
115 2018-04-06 09:33:18 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2018-04-06 10:11:07)
Jeśli chodzi o sól, to najskuteczniej przed złem chroni podobno sól św. Agaty. Święci się ją w kościele w dniu imienin patronki, 5-ego lutego.
Pracowałam ze starszymi paniami, czegoś się od nich nauczyłam ![]()
Iceni napisał/a:A w ogole to da się NIE myśleć o seksie?
Da się. Jak coś innego się ma na głowie, jakieś problemy, to ten seks jakoś nie ciągnie kompletnie.
Mam odwrotnie
Więcej stresu i problemów, to bardziej ciągnie do seksu. Dlatego zawsze ze zdziwieniem reagowałem na wymówkę pt.: mam teraz na głowie to i tamto, zamartwiam się, nie mogę się skupić. Co ma wspólnego jedno z drugim?! Problemy to jedna szufladka, seks druga
Ok, ok w końcu zrozumiałem, że baby są jakieś inne, bardziej skomplikowane i takie tam. Teoretycznie biorąc ja też nie miałem ochoty na seks np. po kłótni ale w praktyce, to nieprawda. Ochotę miałem tylko seks wiązał się z próbą znalezienia porozumienia po kłótni co oczywiście oznaczałoby wywieszenie białej flagi. To było frustrujące, przyznaję. Do czasu aż odkryłem, że jednak jedno z drugim nie ma za dużo wspólnego. Że jednak może być seks mimo kłótni, nie odzywania się itp., a nawet jest wtedy fajniej
Normalnie wręcz idealnie. Nadąsana nie odzywa się przed, nie odzywa się po, nie marudzi, nie zrzędzi, nie wtrąca się.
O, znalazłem bardzo ważny głos w kontrze do tezy, że faceci to tylko seks i seks ![]()
Wiesz co Snake'u?
U mnie podobnie stwierdzono wypracowane mechanizmy obronne .Tylko ja pozwoliłem w swojej głupocie mojej psycholog 'rozbroić' je.
'Bo to dobre dla mnie było'... ;-) Mój błąd.I stałem się 'kukiełką'
Także nadwrażliwy jako dziecko, nieciekawe otoczenie itp.
Dopiero niedawno wróciłem do starej wersji. I jest o niebo lepiej ;-)
Co w tym złego że facet chce dobrego seksu?;-) Wiązanie tego z uczuciami na siłę prowadzi do śmierci lub kalectwa ;-)
Dla mnie to trochę labilne postrzeganie,albo seks albo od razu poważny związek itp.
Przeszedłem na opcję środka. Seks+dobre wzajemne relacje, potem zobaczymy w jakim kierunku to pójdzie.
A nóż widelec będę za biedny,za gruby, coś tam coś tam.Po co nawzajem sobie marnować czas jak podstawy nie grają dobrze? ;-)
Mnie by tam facet, który myśli tylko o seksie, wcale nie przeszkadzał. Bardziej by mi przeszkadzało, jakby myślał, że ja mu będę prać skarpetki... no i jakby usiłował myśleć za mnie o tym, co jest dla mnie najlepsze, to już by mnie wkurzył, przerabiałam ![]()
Myślę, że sprowadzanie myślenia facetów wyłącznie do seksu to jednak trochę stereotyp. Myślę, że faceci znajdą też troszkę miejsca na kasę, samochody i sport. Czasem mam wrażenie, że pozostałe wymienione tematy są dla nich ważniejsze od seksu.
Zależy chyba też od wieku faceta. Małolaty myślą głównie o seksie, potem to się troszkę rozmywa, by znów wrócić u starszych panów. Z seniorami o seksie nigdy nie rozmawiałam, więc ciężko stwierdzić.
Co do łącznia seksu z miłością - u facetów rzadko idzie to w parze. Niestety kobieta stawia na seks w związku, a facet stawia wszystko na seks bez związku.
121 2018-04-06 11:49:47 Ostatnio edytowany przez rossanka (2018-04-06 11:50:36)
To ja łącze seks z uczuciem. Chociaż ostatnio myślę, że może lepiej by byłodla mnie tego nie łączyć. Tylko jak to zrobić?
Ciekawe jakby to było mieć seks bez uczucia. Pewnie byłby trochę gorszy, ale przecież nie beznadziejny.
Tylko musiałabym to zrobić z kimś, kto w 100 procentach podobał by się mi fizycznie. Jak dochodzą uczucia, to na wiele spraw się nie zwraca uwagi np wiszący brzuch, zakola, nie zgrabne stopy, krzywy nos itd. Ale w seksie bez uczuć facet musiałby być dla mnie fizycznie idealny. Inaczej tego nie widzę.
Wiesz co Snake'u?
U mnie podobnie stwierdzono wypracowane mechanizmy obronne .Tylko ja pozwoliłem w swojej głupocie mojej psycholog 'rozbroić' je.
'Bo to dobre dla mnie było'... ;-) Mój błąd.I stałem się 'kukiełką'
Dlatego nigdy nie byłem i nie zamierzam być "ze sobą" u żadnego psychologa
Pół roku będzie mnie "badał" żeby mi w końcu powiedzieć to co wiem od dawna
To tak z prowadzeniem dziecka do psychologa. Po jakimś czasie mówi, że trzeba z dzieckiem postępować tak i tak - żesz k...., przecież rok temu ci to mówiłem! To do małżonki
W tym akurat psycholog jest przydatny, żeby potwierdzić moje zdanie ![]()
Co w tym złego że facet chce dobrego seksu?;-) Wiązanie tego z uczuciami na siłę prowadzi do śmierci lub kalectwa ;-)
Oj, jak już ktoś bardzo potrzebuje do tego uczuć, to zawsze można jak w tym kawale - Stefaaan, pomóż! Kochaaam cię...
Często sex dla mężczyzny jest celem, dla kobiety narzędziem do osiągnięcia celu. ![]()
124 2018-04-06 11:57:01 Ostatnio edytowany przez Pirx (2018-04-06 12:07:07)
Coś w ten deseń ;-)
Najlepsza rozmowa z psychologiem która pamiętam ,to była kobieta poznana na imprezie - wyszło że jest psychologiem ;-) "Uczyli Cię zarządzać emocjami? - Yep - I co? - Wróciłem do podstaw ,po większość wyłączam.Wolę być facetem niż Człowiekiem - w końcu jakiś przytomny który woli być sobą" ![]()
I jakoś Wężu jak się znów czuję dobrze w swojej skórze i nie mieszam uczuć z tym wszystkim to i głowa mniej mnie boli i mniej się przejmuje ;-)
Odsapnę jeszcze trochę i w tej wersji pójdę między kobiety
Miłości życia pewnie nie poznam ale przynajmniej będzie przyjemnie ![]()
Jak patrzę wstecz - jak tej wersji sie trzymałem ,to jakoś miło było.Smsy,randki,seks itd.
Jak zabrnąłem w szlachetne uczucia - koszmar z ulicy Wiązów.:D
"Kochasz mnie? - Kocham, i przed, i w trakcie i po - w trakcie najbardziej!"
Często sex dla mężczyzny jest celem, dla kobiety narzędziem do osiągnięcia celu.
Chyba dla jakiś desperatek.
Eeee rossanko.
Spójrz : pragmatyzm.Ma seks,ma faceta z atrybutami jakie chce, nie angażuje się - zwykła pragmatyka i kalkulacja.
Jest wygodnie,przyjemnie, bez obciążeń uczuciowych ;-)
Eeee rossanko.
Spójrz : pragmatyzm.Ma seks,ma faceta z atrybutami jakie chce, nie angażuje się - zwykła pragmatyka i kalkulacja.
Jest wygodnie,przyjemnie, bez obciążeń uczuciowych ;-)
Można i tak. Nie mam w tym doświadczenia. Chociaż przyznaje, nie łączenie seksu z uczuciami -może łatwiej się z tym żyje? Kto wie.
Z drugiej jednak strony tak się zmuszać na siłę, to żadnej przyjemności nie ma.
mariushi napisał/a:twierdzę, że niewielu jest facetów, którzy myślą o czymś więcej niż tylko o seksie
Jezusmaria, gdzie spotkać takiego faceta
W moim uniwersum tacy praktycznie nie występują. (Ostatnio usłyszałam od pewnego 29latka, że on nie szuka dziewczyn na jedną noc, że już z tego wyrósł - teraz szuka żony)
Właśnie to dowodzi mojej tezy. Skąd wiesz, że ten facet mówi prawdę. Nagle w wieku 29 lat nastąpiła przemiana? Dotychczas wszystkie traktował jak na jedną noc. Pewnie też powiedział, że chce mieć dzieci. Naiwnaś! Typowemu facetowi w to mi graj jeśli kobieta nie chce mieć dzieci - ma darmowy seks bez ponoszenia odpowiedzialności.
129 2018-04-06 12:35:49 Ostatnio edytowany przez Nya (2018-04-06 12:36:15)
No właśnie deklarując, że szuka żony, odmówił niezobowiązującego seksu. Ja tam nie chcę mieć dzieci, chcę tylko seksu, a i tak nie mogę go dostać. Stąd moje pytanie, gdzie takich facetów znaleźć.
To ja łącze seks z uczuciem. Chociaż ostatnio myślę, że może lepiej by byłodla mnie tego nie łączyć. Tylko jak to zrobić?
Ciekawe jakby to było mieć seks bez uczucia. Pewnie byłby trochę gorszy, ale przecież nie beznadziejny.
Tylko musiałabym to zrobić z kimś, kto w 100 procentach podobał by się mi fizycznie. Jak dochodzą uczucia, to na wiele spraw się nie zwraca uwagi np wiszący brzuch, zakola, nie zgrabne stopy, krzywy nos itd. Ale w seksie bez uczuć facet musiałby być dla mnie fizycznie idealny. Inaczej tego nie widzę.
Seks bez uczucia to troche abstrakcja i trochę patologia.
Seks bez zobowiazan to seks bez milosci, nie bez uczuc - jest zainteresowanie, wzajemna fascynacja, pożądanie, sympatia i (moze przede wszystkim) obustronna chęć milego spędzenia czasu.
Facet z zakolami może mieć cudownie zwinne palce, a pan z brzuszkiem seksowny glos, który powoduje dreszcz na plecach...
Seks bez zobowiazan to nie łapanka na ulicy, to moze byc calkiem przemyslana decyzja. Oczywiscie jakies tam ryzyko istnieje, ale jak sie wybiera rozsadnie to w konsekwencji facet, ktory staje przed tobą przezywa wiekszy stres - kobiete krępuje cellulit, a facetowi moze nie stanąć
Największą trudnością jest tylko nauczenie się jak wybierać mężczyzn nastawionych na wymianę (czyli chcę, ale i daję) od tych nastawionych na "zaliczam".
Tu jest druga przeszkoda w kobiecym mysleniu, bo wiele kobiet (a moze nawet wszystkie na poczatku) w momencie pomylki czuja sie zle, w jakis sposob upokorzone, wykorzystane itd. zamiast traktowac to jako pomyłkę wlasnie.
Ale kiedy się nie ma juz 20 lat i trochę inne myslenie, to nic nie stoi na przeszkodzie spojrzec na to z innej strony - co masz do stracenia? Umawiasz sie na randkę ze sniadaniem i jest niefajnie - co na tym tracisz, oprocz kilku godzin?
Bo facet cię "zaliczy"? I co z tego? Staniesz się z tego powodu inną osoba? Swiat się zacznie krecic w druga strone? Napiszą o tym w lokalnej gazecie?
Nie. Nastepnego dnia po prostu bedzie nastepny dzien i tyle ![]()