GwiezdnyPył napisał/a:paslawek napisał/a:Dobrze że to Anka Ance napisała
Hahaha śmieszne :-P.
A to coś znaczy ? :-DJuż Ty Pyłku dobrze wiesz co to znaczy.
hasło "chłopowstręt"
Na pewno bez sensu byłoby Ciebie namawiać wkręcać wywoływać jakąś presje żebyś na siłę wchodziła w związek z jakimś facetem co komplementy prawi i się mizdrzy, ale w miarę czasu i tego że zaczynasz się coraz bardziej akceptować radzisz sobie z przeszłością coraz lepiej i rośnie w Tobie poczucie wartości niezależne od nikogo i niczego to zaczynasz nieśmiało kochać Siebie to trudne ale do osiągnięcia.Będziesz szczęśliwa ze Sobą w zgodzie bo pracujesz na to.
Naturalnym stanem rzeczy po osiągnięciu pewnego poziomu kochania Siebie jest pragnienie podzielenia się tym z kimś innym
czyli pokochania kogoś tak jesteśmy stworzeni i zaprogramowani instynkt tysiące lat rozwoju ludzi to jak żywioł.
Można to sobie racjonalizować tłumić intelektem tworzyć filozofię ale mam wątpliwości czy to zdrowe dla wszystkich.
Teraz masz jeszcze w Sobie dużo nieufności może jeszcze resztkę urazy niechęć do zawierania znajomości nic dziwnego nie można Ciebie za to osądzać tak jest po rozstaniu bardzo często.Inny wektor to desperacja plastry kliny itp też nie bardzo zdrowe relacje rzadko kiedy takie związki trwają u Ciebie tego nie ma chyba.
No i podobasz się mężczyznom to dopiero akurat teraz jak nie interesują Ciebie oni.Istnienie facetów jest jak pogoda nie bardzo ma się na to wpływ nie przejmuj się nimi i nie rozmyślaj nad tym .
Co ma być to będzie .
Zapewniam Cię że też tak miałem ja też nie chciałem związku kobiety miłości rodziny po ostatnim zerwaniu (dawno temu ) uważałem że ja się do tego nie nadaje jestem draniem toksycznym świrem nie umiem wybrać właściwej osoby poczucie wartości zero null.(Ty masz inaczej nie jesteś toksyczna itp)
Jak na złość po ogłoszeniu przeze mnie deklaracji i celibatu pojawiły się "przygody" z kobietami oczywiście nie odmówiłem sobie niewiele mi to dało taki krok wstecz i w bok poczułem się po tym autentycznie samotny a reszta i co było dalej to inna historia .
Przerobiłem to i przeżyłem na własnej skórze na żywca wiem o tym wszystkim ne tylko z książek chociaż z książek tez .Książki i rozmowy ,słuchanie innych ludzi ,terapia pozwoliły mi to poukładać w całość uspokoić się.Dziś będzie bez cytatu .
Miłego wieczoru
Paslawku, nieważne, czy z cytatem czy bez, zawsze trafnie i refleksyjnie. W ogóle myślę, że bardzo trudno jest ponownie zaufać, nie tyle pokochać, co właśnie obdarzyć zaufaniem, uwierzyć. Myślę, że zwłaszcza po wielu latach bycia z drugą osobą, kiedy wierzyło się, że to na całe życie i nagle świat i rzeczywistość się zmienia. Zabija naiwność. Dobrze i źle. Z jednej strony trzeźwiej patrzy się na to co jest, pojawia się "pancerz", z drugiej, zanika jakaś spontaniczność, "dziecinność". Rozumiem Pyłka, ja sobie nie wyobrażam innego mężczyzny w swoim życiu. Ale też nie wyobrażałam sobie życia bez niego, a ono się toczy, więc i może to się zmieni. Kobiety są jednak ograniczane przez czas, niestety.
Miłego wieczoru ![]()