Annkaa napisał/a:Lagrange napisał/a:Trochę przypominacie tymi tekstami moją dawną przyjaciółkę (czysto platoniczna przyjaźń). Jak ją poznałem miałem 35 lat, ona była sporo młodsza. I zawsze- ona że z niej stara d..a, a ja jej że młoda z niej laska. Ale wiek to sprawa samopoczucia a nie metryki. Ja się czuję młodo, choć jak to mówił mój sp. teść, jestem w wieku że jak się budzisz i nic nie boli, to już jesteś po drugiej stronie tęczy.
Dopiero dziesięć, a może mniej lat dorosłego życia za wami. Jeszcze lekko licząc macie cztery razy tyle przed sobą. Jeszcze wszystko przed wami. Tylko nie ma co się spinać, żyć tak jak się da i łapać w życiu piękne chwile i się nimi cieszyć. Znajdziecie mężczyznę swojego życia, to pięknie, nie znajdziecie, to też super. Jak łapać byle ochłap, to lepiej być samej. Mam kilka koleżanek. Jedna lubi facetów, więc co jakiś czas ktoś się w jej życiu pojawia. Nigdy nie na długo, ot na tyle aby zaspokoić żądze. Druga lubi czytać, typ świetnej matki. Nie została matką, ale żyje sobie spokojnie i realizuje się w pracy. Trzecia poszła w kościół. Założyły sobie klub podróżniczek, żyją ciekawie i są szczęśliwe. Czy ich życie mogłoby być lepsze? Może tak, może nie. Ale to które mają jest ciekawe i dobre. Po co się miotać? Wzięły z życia to co mogły i są szczęśliwe.Bardzo to mądre i dojrzałe ale jak to bywa kazdy wiek ma swoje prawa i w każdym wieku wszystko sie przeżywa inaczej :-D
Moze jak bede miala 40 i rzuci mnie facet to pomysle a co mnie to to dupek i nie bede tak lamentowac :-D
Ale rzeczywiscie w kazdym momenciw trzeba sie cieszyc sie z tego co jest-
Jak dziewczyny się ogarnęły nie były czterdziestkami. Wymieniona "świetna matka" dostała kopa jak miała chyba 33 lata. Praca w babskiej firmie, dziewczyna nieimprezowa. Porozpaczala z rok, potem wzięła kredyt, kupiła sobie mieszkanie, spiknela się z "latawicą" i od tego momentu jest uśmiechnięta i szczęśliwa. Facet nią pomiatał, więc wcześniej często widziałem ją płaczącą. Teraz żyje pełną piersią. Katechetka dołączyła w podobnym czasie. Jest też inna. Ma po pięćdziesiątkę i ciągle szuka. Żal patrzeć. Jedyna "stara panna" jaką znam. Dziwadło. Pozostałe, pomimo identycznej sytuacji matrymonialnej, żyją.
0k czyli jest szansa ze i ja sie ogarnę i będę zyla pelna piersia :-D
Chyba chodzi o to aby czuc sie dobrze ze sobą bez wzgledu na stan matrymonialny ..
Jeszcze w takim razie troche pracy przede mną ![]()