Znaczy dałem się wkęcić hahaha ![]()
Wczoraj coś się pochrzaniło w oprogramowaniu dekodera a stary już jest i włączała się blokada rodzicielska hasło dawno zapomniane musiałem zadzwonić do dziecka hahaha
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » dziwne rozstanie, sprzeczności.
Strony Poprzednia 1 … 78 79 80 81 82 … 123 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Znaczy dałem się wkęcić hahaha ![]()
Wczoraj coś się pochrzaniło w oprogramowaniu dekodera a stary już jest i włączała się blokada rodzicielska hasło dawno zapomniane musiałem zadzwonić do dziecka hahaha
Podobne tematy
Znaczy dałem się wkęcić hahaha
Wczoraj coś się pochrzaniło w oprogramowaniu dekodera a stary już jest i włączała się blokada rodzicielska hasło dawno zapomniane musiałem zadzwonić do dziecka hahaha
Dobrze że dziecko znało hasło hahahaha
paslawek napisał/a:Znaczy dałem się wkęcić hahaha
Wczoraj coś się pochrzaniło w oprogramowaniu dekodera a stary już jest i włączała się blokada rodzicielska hasło dawno zapomniane musiałem zadzwonić do dziecka hahaha
Dobrze że dziecko znało hasło hahahaha
Pyłku a kod hasło strasznie skomplikowane 0000
GwiezdnyPył napisał/a:paslawek napisał/a:Znaczy dałem się wkęcić hahaha
Wczoraj coś się pochrzaniło w oprogramowaniu dekodera a stary już jest i włączała się blokada rodzicielska hasło dawno zapomniane musiałem zadzwonić do dziecka hahaha
Dobrze że dziecko znało hasło hahahaha
Pyłku a kod hasło strasznie skomplikowane 0000
Hahaha nieźle :-D
Hahaha :-) dobre
O ranyyy.. jade wlasnie autobusem i usiadł koło mnie facet, ktory ma tak irytujące perfumy, ze nie moge wytrzymać -,-
Hahaha :-) dobre
![]()
O ranyyy.. jade wlasnie autobusem i usiadł koło mnie facet, ktory ma tak irytujące perfumy, ze nie moge wytrzymać -,-
wiosna przyszła, ludzie przestali się myć ![]()
jeszcze kilka stopni więcej i będę mogła wracać na rowerze z pracy. Ostatnio jak siadła obok mnie jakaś babka, to powstrzymywałam odruch wymiotny. Dramat. Cały czas zastanawiam się czy ci ludzie nie wiedzą, że śmierdzą?
Jazzmine napisał/a:Hahaha :-) dobre
![]()
O ranyyy.. jade wlasnie autobusem i usiadł koło mnie facet, ktory ma tak irytujące perfumy, ze nie moge wytrzymać -,-
wiosna przyszła, ludzie przestali się myć
jeszcze kilka stopni więcej i będę mogła wracać na rowerze z pracy. Ostatnio jak siadła obok mnie jakaś babka, to powstrzymywałam odruch wymiotny. Dramat. Cały czas zastanawiam się czy ci ludzie nie wiedzą, że śmierdzą?
Jak się nie myja to się przyzwyczaili i nie czują od siebie :-P
No najgorzej jak ktoś śmierdzi i siedzi się obok .
Lady Loka napisał/a:Jazzmine napisał/a:Hahaha :-) dobre
![]()
O ranyyy.. jade wlasnie autobusem i usiadł koło mnie facet, ktory ma tak irytujące perfumy, ze nie moge wytrzymać -,-
wiosna przyszła, ludzie przestali się myć
jeszcze kilka stopni więcej i będę mogła wracać na rowerze z pracy. Ostatnio jak siadła obok mnie jakaś babka, to powstrzymywałam odruch wymiotny. Dramat. Cały czas zastanawiam się czy ci ludzie nie wiedzą, że śmierdzą?Jak się nie myja to się przyzwyczaili i nie czują od siebie :-P
No najgorzej jak ktoś śmierdzi i siedzi się obok .
Ale zanim się przyzwyczają to trochę minie... A oni przecież gdzieś mieszkają, przebywają z ludźmi Dramat. Zawsze po takiej jeździe mam wrażenie potem, że ten zapach przeszedł na mnie.
GwiezdnyPył napisał/a:Lady Loka napisał/a:wiosna przyszła, ludzie przestali się myć
jeszcze kilka stopni więcej i będę mogła wracać na rowerze z pracy. Ostatnio jak siadła obok mnie jakaś babka, to powstrzymywałam odruch wymiotny. Dramat. Cały czas zastanawiam się czy ci ludzie nie wiedzą, że śmierdzą?Jak się nie myja to się przyzwyczaili i nie czują od siebie :-P
No najgorzej jak ktoś śmierdzi i siedzi się obok .Ale zanim się przyzwyczają to trochę minie... A oni przecież gdzieś mieszkają, przebywają z ludźmi Dramat. Zawsze po takiej jeździe mam wrażenie potem, że ten zapach przeszedł na mnie.
Nie używają antyperspirantów spoca się i śmierdzą
Lady Loka napisał/a:GwiezdnyPył napisał/a:Jak się nie myja to się przyzwyczaili i nie czują od siebie :-P
No najgorzej jak ktoś śmierdzi i siedzi się obok .Ale zanim się przyzwyczają to trochę minie... A oni przecież gdzieś mieszkają, przebywają z ludźmi Dramat. Zawsze po takiej jeździe mam wrażenie potem, że ten zapach przeszedł na mnie.
Nie używają antyperspirantów spoca się i śmierdzą
Następnym razem będę wredna i zapytam "czy może się pan(i) umyć?"... bo już ręce opadają czasami.
GwiezdnyPył napisał/a:Lady Loka napisał/a:Ale zanim się przyzwyczają to trochę minie... A oni przecież gdzieś mieszkają, przebywają z ludźmi Dramat. Zawsze po takiej jeździe mam wrażenie potem, że ten zapach przeszedł na mnie.
Nie używają antyperspirantów spoca się i śmierdzą
Następnym razem będę wredna i zapytam "czy może się pan(i) umyć?"... bo już ręce opadają czasami.
To ci powie nie musi mnie pani wąchać hahaha .
Loka a jak tam u Ciebie ok już ?
Dziewczyny.. on nie śmierdział, to był czysty facet.. on miał po prostu wkur*wiajacy zapach perfum :-P
Dziewczyny.. on nie śmierdział, to był czysty facet.. on miał po prostu wkur*wiajacy zapach perfum :-P
Jazz ale loka o kim innym mówi :-P. O swoich przeżyciach hahahaha
Lady Loka napisał/a:GwiezdnyPył napisał/a:Nie używają antyperspirantów spoca się i śmierdzą
Następnym razem będę wredna i zapytam "czy może się pan(i) umyć?"... bo już ręce opadają czasami.
To ci powie nie musi mnie pani wąchać hahaha .
Loka a jak tam u Ciebie ok już ?
To chyba musiałabym nos wyrzucić
wiem, Jazz, ale tak mi się skojarzyło ![]()
Pyłku, u mnie jest ok. Rozmawialiśmy, mamy trochę wniosków. Im więcej wychodzimy z tego ciasnego mieszkania tym jest lepiej.
Może zrobię jakiś makeover kuchni jak mnie najdzie, bo chciałabym mieć ładne kubeczki na kawę
ogólnie najbardziej dołuje mnie to mieszkanie. Nie jestem przyzwyczajona do tak małego metrażu, dodatkowo to mieszkanie jest brzydkie, pomalowaliśmy, zmieniliśmy meble, ale dalej wygląda brzydko. Ja chciałabym mieć minimum rzeczy na wierzchu, a przy takim małym metrażu już nie mam możliwości pochowania wszystkiego. Może przy meblach na wymiar bym miała, ale nie będę kupować mebli do wynajmowanego mieszkania. Co jakiś czas próbuję trochę poogarniać i poupychać jeszcze po szafach, ale skutek jest marny.
A ja jestem taka, że lubię mieć ładne rzeczy
tu jakaś filiżanka, kubeczek, jakieś ładne pudełeczko z herbatami itd. Tutaj to zupełnie nie współgra z wyglądem mieszkania niestety i zamiast poprawiać nastrój pokazuje mi tylko, jak bardzo mi się nie chce tam mieszkać.
W najgorszych momentach przeglądam sobie oferty domów na sprzedaż ![]()
jeszcze z 1.5 - 2 lat muszę się przemęczyć, a potem może uda się kupić coś swojego.
Widzisz a ja mam inny problem mam pokój 30m a jestem sama tzn nie sama bo z psem i wielkość tego pokoju mnie przerasta . Tak więc nie narzekaj przeżyjesz te dwa lata i będziesz miała swoje cudowne z pięknymi kubkami itp.
Boże ja też mam fioła na punkcie kubków
:-P. Loka to już tylko do przodu widzisz kryzys zarzegnany :-)
Widzisz a ja mam inny problem mam pokój 30m a jestem sama tzn nie sama bo z psem i wielkość tego pokoju mnie przerasta . Tak więc nie narzekaj przeżyjesz te dwa lata i będziesz miała swoje cudowne z pięknymi kubkami itp.
Boże ja też mam fioła na punkcie kubków
:-P. Loka to już tylko do przodu widzisz kryzys zarzegnany :-)
Nasze całe mieszkanie ma 38 metrów
ale ja się tam przeprowadziłam z 3poziomowego domu. Mój pokój był wielkości połowy mojego mieszkania tak na oko patrząc
różnica jest kolosalna i jak zaczęłam o tym mówić, to moi znajomi też się otworzyli, że niektórzy mieli bardzo podobne przeżycia. Plus to osiedle jest stare. To są te PRLowskie bloki z wielkiej płyty. Osiedle starych ludzi i złotej polskiej młodzieży (jak ja nazywam tych co wieczorami sobie piwkują pod blokiem a mają +/- 18 lat). Ciężko się jest przestawić też do tego, że to nie jest moje. W czasie remontu ciągle się obijałam o tekst "zostaw, to będziemy zmieniać, to nie nasze". I zaczęłam się czuć tak, jakbym straciła swoje miejsce na ziemi. Teraz właśnie przekonuję sama siebie że to przejściowe i muszę wytrzymać, a będzie lepiej
Ja mam fioła na punkcie wszystkich takich ładnych akcentów. Czy to kubek czy tabliczka na ścianie, talerzyk, cokolwiek. Wszystkie wieszaki w szafie mam ręcznie przemalowane
a jak pozbierałam swoje rzeczy to moja mama kupiła sobie takie śliczne duże filiżanki na cappuccino i mnie zazdrość zżera, a sama takich nie kupię, bo nie mam na nie miejsca w kuchni ![]()
Z drugiej strony odkurzanie i umycie podłogi zajmuje nam z 5min maks
więc są plusy i minusy
brakuje mi balkonu i zieleni, żebym mogła sobie wyjść gdzieś z kocykiem. Tutaj niezbyt jest gdzie. A nie będę leżeć miedzy blokami, gdzie psy wyprowadzają i sąsiadki przez okna sobie palą papierosy.
No to prawda ja myślę że gdybym z domu musiała się przeprowadzić do mieszkania napewno też było by ciężko na początku jeśli nie w ogóle . Kocham swój ogród i wyjście na kawę do niego . Loka jak ty już wieszaki malujesz to taka dusza artystyczna z Ciebie :-D. Ja za to kocham malować nie tylko siebie hahaha ...
Muszę pomalować ściany po exie bo mi zniszczył a nawet tego mi się nie chce . Wierzę że przyjdzie ciepło ogarnę sie w końcu i zrobię .
Te wasze rozmowy przypomniały mi jak ładnie urządziłam mieszkanko, w którym mieszkaliśmy z ex a jak sie wynosiłam to spowrotem stało sie smutne, puste i bez duszy :-D tez uwielbiam wszelkiej maści dodatki i pierdoly
oczywiscie nie popadam w skrajność i nie ustawiam miliona bibelotów, ale.. diabeł tkwi w szczegółach ![]()
Tak
mam pomalowane wieszaki ![]()
Jazz - nie trawię figurek i bibelotów
nie lubię mieć dużo rzeczy porozkładanych. Mój gust to bardziej to, że mam ładne garnki, że wszystkie moje kuchenne akcesoria typu chochle, mieszadła itd są z jednej serii w jednym kolorze. Raczej preferuję oszczędność pod względem dodatków, ale jak już coś kupię to musi być ładne ![]()
Ja z kolei zasłony, poduszki, pościele, podstawki pod kubki, koszyki do łazienki, wazony na kwiaty i wszelkie takie dodatki wręcz uwielbiam kupować ![]()
Teraz właśnie przekonuję sama siebie że to przejściowe i muszę wytrzymać, a będzie lepiej
I to jest najlepszy wniosek Lady bo pierwsze wynajmowane mieszkanie jest pierwsze , a wiadomo na początku samodzielnego życia każdy orze jak może i brakuje trochę też doświadczenia w wyborze mieszkania. Kubków i filiżanek u nas w kuchni jest trochę (!).
Ja mam jeden ukochany do śniadaniowej herbaty w którym herbata mi nie smakuje z resztą nie pije herbaty pije z niego kawę
Raz przyśniło mi się że go stłukłem - koszmar koszmar zimny pot .
Edit : krótko FAJRANT home sweet home
Paslawku miłego odpoczynku:-)
Ja zaraz wybywam na kolacje z Kumplem, a pozniej widze sie z PsiapsiGejem. Mam dla Niego prezent z okazji 30 urodzin, mam nadzieje, ze mu sie spodoba ![]()
Dzięki wzajemnie Jazz ![]()
Miłego wieczoru
podstawki pod kubki!!! Taaaak ![]()
a kubków własnych mam tyle, że są pochowane, bo nie mieszczą się w kuchennej szafce ![]()
swoją drogą pochwalę się, dowiedziałam się dzisiaj, że dostałam podwyżkę
niewiele, ale jak na to, że dostałam ją za 2018 (4 przepracowane miesiące) to i tak sukces
teraz moim celem jest więcej bonusów kwartalnych (też już jeden dostałam za 2018) i kolejne podwyżki ![]()
nie jestem pracoholikiem, żeby nie było
ale daję z siebie maxa przez te 8h w pracy, a potem wracam do domu i już o tym nie myślę
przez pół roku pracy zrobiłam może z 2h nadgodzin ![]()
Ja doszłam do okropnych wniosków dziś masakra ,ale daje radę ..... I mam nadzieję że się kiedyś zmieni .
Miłego wieczoru wam życzę
Do jakich Pyłku ?
Do jakich Pyłku ?
Mega strasznych że nadal kocham ..... ale wiecie z jednej strony mi lepiej bo przestałam się samą siebie oszukiwać . Teraz jak mnie nachodzi tęsknota nie jestem na siebie zła przecież ja nic złego nie robię . Bardzo pomaga mi myśl że on żyje i jest szczęśliwy . Naprawdę pomaga mi to bo wolę to niż jakby miała go stracić i chodzić na cmwntarz . Nie płaczę to chyba najważniejsze. Poprostu kochałam kogoś przez 10lat więc to że on mnie zostawił ma inną nie oznacza że przestanę go kochać chociaż bym chciała . Wierzę że kiedyś nadejdzie taki dzień gdzie nie będę kochać. Być może dlatego odrzucam facetów i żadnego niechce . Chyba lepiej się czuję z tą świadomością że poprostu nie wyleczyłam się i nie muszę udowadniać nikomu jaka jestem silna . Oczywiście tylko wy o Tym wiecie reszta podziwia jak dobrze sobie radzę . Teraz możecie się rzucić na mnie hahahaha :-P
To taki straszliwy i okropny ja nie widzę w tym nic dziwnego akurat. Odcięcie się od eks choć na pierwszym etapie konieczna powoduje jednoczesne tłumienie wypieranie takie hamowanie tego co było w Tobie dobre autentyczne naturalne co co dobre pędzi emocje to energia nie da się tak naprawdę siebie samego zmusić do niekochania zwłaszcza że Ty nic złego nie zrobiłaś.
Powiem Ci Aniu że będziesz tego człowieka pamiętać zawsze i na swój sposób kochać go nie ma nic złego w tym że życzysz mu dobrze.
Nie jesteśmy potworami i nawet uzależnienie od kogoś od osoby nie jest nigdy absolutne są w nas dobre i naturalne rzeczy nie tylko chore .Zdarzają się oczywiście skrajne przypadki i niestety częste ale chyba raczej nie Ty.Żywienie urazy i tłumienie tego jest niebezpieczne,podsycanie pogardy zawiści itp .Drugim rodzajem tłumienia jest iealizowanieTo jest też kwestia wyboru jak chcesz myśleć i w konsekwencji czuć jak puścisz go wolno poczujesz ulgę.
Dobrze że się oczyszczasz i przyznajesz może czas na jakieś podsumowanie Sama ze Sobą .
Ja tam nie będę rzucać bo zawsze miałem słabego cela.
Paslawku uwielbiam czytać twoje rady itp. naprawdę pomagają dziękuję . Myślę że nigdy go nie zapomnę napewno nie żałuję że go poznałam i że pojawił się w moim życiu. Boli mnie że przez pracę się strasznie zmienił i wydarzyły się niektóre rzeczy jakie nie powinny. Miał prawo przestać mnie kochać i w brew pozorom poza tym że zerwał przez smsa zachował się i tak w porządku kończąc jeden związek a zaczynajac drugi . Kiedyś powiedział mi że nigdy w życiu by mnie nie zdradził i że wolał by najpierw zostawić i tak w sumie zrobił . Jednak gdzieś tam głęboko w sercu boli to ale trzeba żyć dalej . Czasmi jak mam myśli że jak on mógł mnie zostawić stawiam się w tedy na jego miejscu i wyobrażam sobie jakby to było jakbym była z kimś kogo nie kocham . To jest coś strasznego być z kims kogo się nie kocha i się męczy . Wybaczyłam mu w serduchu puściłam wolno nie niszczę mu życia . Cieszę się że miałam na tyle siły żeby do niej nie napisać w nerwach . Nawet nie żałuję że przez półtora miesiąca jak głupia walczyłam . Było minęło trzeba żyć dalej jednak chciała bym kiedyś przestać go kochać .....
Ja też potwierdzam ,że Ania to cudne dziewczyny. Mam taką w pracy i jest śliczna i miła, i ostatnio przyszedł ktoś do pracy i pyta o Anię a ja mówię Ania,to ta śliczna dziewczyna w innym dziale
mina bezcenna.
Pyłek, nikt nie będzie rzucal bo i Jazz niedawno o tym pisałam i ja przebakiwalam ale jestem na etapie jestem zdrowa, nic mi nie jest i w ogóle super. Głowa się czasem zamysli o eksie, serce czasem też zabije No bo jak się to nie stało to jednak kochałam go mocno, chciałam z nim życia,ale nie pyklo. Ja się obwiniam, jego mniej ale to u mnie to posrane wszystko.
W każdym razie, pewnie będzie jak pisze Paslawek.
U mnie jak wyżej. Spotykam się z ludźmi, jakieś pomysły w głowie, ćwiczę ,tylko brak pomysłu na wielki hajs. I to mnie rozdraznia.
No umnie to też nie jest tak że jestem bez winy . Chyba niema nigdy tak że jedna osoba winna rozpadowi związku. Ja byłam straszna zazdrośnicą , zakompleksiona brak zaufania i wiele wiele innych . Tak naprawdę kto z nas jest bez wad. Tak bycie miła to chyba wada Anek moja napewno . Ja nie potrafię krzywdzić chyba nawet wroga nie umiała bym . Mam natrętnego kolegę który uważa mnie za przyjaciółkę . Już nawet z nim sobie nie mogę dać rady . Ostatnio napisałam mu że przekracza .granicę przyjaźni ale potem czułam taki żal do siebie że mogłam delikatniej . W sumie ostro nie napisałam ale dlamnie i to było za dużo .
Bardzo się cieszę dziewczyny że u was lepiej i trzymam kciuki żeby nie wróciło do was po roku czasu jak do mnie . Niespodziewałam się takich uczuć po sobie no ale cóż człowiek sam sobie nie może ufać
Pyłku jak mogłabym Ciebie zbesztać, mając świadomość, ze sama nie dalej jak 3 dni temu pisałam, ze na swój sposob chyba nadal kocham ex? Życie bez niego nie jest jakieś straszne, ba, jest naprawdę fajnie i jestem szczęśliwa. Jednak czasami odczuwam swego rodzaju pustkę i wiem, ze to niezapełnione miejsce po nim.
Niemniej, nie jest to człowiek, z którym mogłabym zbudować cos trwałego na lata i mam pełna świadomość, ze inaczej nie mogło sie to zakończyć jak rozstaniem. Moze powod byłby inny, bo nagle brutalne porzucenie dla swojej eks nie było zbyt przyjemne, jednak wciąż jestem zdania, ze suma sumarum i tak by to nie przetrwało na dluzsza mete. Duzo mnie to wbrew pozorom nauczyło, wyciągnęłam słuszne wnioski i poczyniłam ogromne kroki ku przerobieniu pewnych tematów i zmianie w swoim zachowaniu.
Nigdy nie porzucił mnie żaden mężczyzna, on zrobił to pierwszy. Moze to stad biorą sie wszystkie moje dziwne reakcje, a moze stad, ze zostawił mnie w momencie, w którym we mnie wybuchła szczera czysta miłość do jego osoby? Nie wiem. Wiem natomiast jedno: trzeba żyć dalej i poukladac sobie to życie. Wierze, ze poznam mężczyznę, z którym zbuduje naprawdę fantastyczna relacje. Jeszcze nie dzis, nie jutro, ale przyjdzie ten moment. Wtedy bede gotowa i bedzie naprawdę pięknie
Powiem Wam tez, ze pierwszy raz w życiu mam dziwne przeczucie, ze ten człowiek wróci jak bumerang. Nie wiem w jakiej formie i w jaki sposob, ale nadejdzie ten moment. I daj Boże, żebym wtedy juz była na niego zupełnie obojętna ![]()
Cieszę się że was mam tu na forum jesteście mega dziękuję :-*.
Jazz ja też mam wrażenie że mój ex się pojawi bo wiem że on nie będzie miał skrupułów wpaść bo coś tam zostawił . U ciebie to trochę inaczej bo coś tam się dzieje między nimi . Chyba nie da się przygotować na taką chwilę tak mi się wydaje przynajmniej.
P.S nie chodziło mi o to że się rzucicie na mnie bo jesteście ostrzy i nie rozumiecie tylko troszkę myślałam że zostanę opier.... za to że już rok minoł a ja jęcze i że się nakręcam .
Jazz, pewnie z każdego powodu po części. Dla mnie to też był szok, nikt mnie nigdy nie porzucił i NIGDY na nikim mi tak nie zależało jak na nim. Stąd we mnie też jest jakaś blokada i strach ,ze o to uruchomilam lawinę porzucenia mnie. Mi tak siadło na dynie,ze zostałam porzucona że teraz jak kumpela coś tam nie dzwoni a miała to we mnie się robi lek ,że ona mnie też porzuciła i na wszelki wypadek "mam to gdzieś"i ja napewno nie zadzwonie.
Totalna faza.
No i miłość była,jeju jak ja kochałam. Dziewczyny, pierwszy raz taka czysta miłość i akceptacja. Ech.
Związek też mnie dużo nauczył, że odrzucenie mnie boli jak diabli. To go spiekota całego ciała i głowy, dramat. Nie sądziłam ,że będzie to aż tak bolało.
Pyłku, więc wiesz wciąż coś wraca na zmianę z tym ,że zapominam bo obecnie szukam pomysłu jak zostać milionerka. Nie jest to łatwe, a tej pierwszej banki nie mam skąd zawinąć. No nie jest dobrze. ![]()
Co do poczucia ,że wróci. Ja też tak mam,ale. Ale nie wiem na ile to nadzieja,ze będę mogła mu zagrać na nosie a ile faktycznie wiatry wieja z jego strony w moją że o to nadchodzi. Małymi kroczkami i z przeszkodami ale lezie ![]()
Pyłku bez wątpienia jestem swego rodzaju podwinięta rzęsa pod powieka, skoro pomimo upływu czasu i ich w pewnym sensie „happy endu” wciąż ktoś o mnie pamięta i sie mną w jakimś stopniu interesuje. Jednak ja tego nie rozkminiam. Intuicja mnie nigdy nie zawiodła i mysle, ze teraz tez nie zawiedzie. Prawda jest jednak taka, ze ja nie czekam na ta chwile a żyje i mam sie naprawdę bardzo dobrze
To naturalne, ze jakieś myśli sie u Ciebie pojawiają. 10 lat to szmat czasu i nie wymazesz tego etapu ze swojego zycia. Mysle jednak, ze przyjdzie niedługo taki moment kiedy będziesz gotowa na poznanie kogos nowego i zbudowanie szczęśliwego związku :*
Kata byle do przodu, jak to sie mówi ![]()
We mnie myślenie o nim nie wywołuje emocji. Po prostu czasem sie pomysli, czasem zatęskni, ale nie poświęcam na to wiecej niz chwile i moja uwagę zdecydowanie kieruje na inne rzeczy bez żadnego problemu:)
Kroi mi sie awans i podwyżka. Ale csss... coby nie zapeszyć ![]()
jak zostać milionerka. Nie jest to łatwe, a tej pierwszej banki nie mam skąd zawinąć. No nie jest dobrze.
No nie jest
handel oponami na Alledrogo odradzam grę w Lotto też.Sprawdzone na żywym organizmie .
Dobranoc
PS Na 4 eks spotkałem 2 ale to po latach spoko bardzo niewiele emocji prawie nic z jedną to się kumpluje nawet to ta co mi zasadziła kopa na rozpęd z resztą zajmuje się profesjonalnie trudną młodzieżą razem z mężem.
paslawku, czy Ty masz w końcu instagrama czy nie?
bo już się zgubiłam w temacie.
Mam inta
2 tygodnie rozkmin jak to działa :}
Mam inta
2 tygodnie rozkmin jak to działa :}
właśnie chyba myślę że Ty to Ty, ale głupio będzie jak zaobserwuję kogoś obcego ![]()
ale widzę wspólnych obserwujących więc chyba Ty ![]()
To ja
nie ma problemu Lady
To ja
nie ma problemu Lady
ciekawa społeczność instagramowa nam się tworzy ![]()
paslawek napisał/a:To ja
nie ma problemu Lady
ciekawa społeczność instagramowa nam się tworzy
No to prawda sporo już nas jest :-).
Moj telefon mierzy ile czasu poświęcam na rożne rzeczy w telefonie i zdecydowanie najwiecej przesiaduje na tym forum. Ufff -,-
Zaryzykuję jednak gra w Lotto. Cholera No szczęściu trzeba pomagać.
Nie wysypiam się kompletnie ... Dramat. Ten weekend tez mam zaplanowany od rana do wieczora więc pewno wyspie się nie wiem kiedy.
Od paru dni nie śni mi się eks, jest dobrze. Śniła mi się jakaś brzydka lesbijka która chciała mnie wiadomo, i to że poszłam na lekcje matematyki ale tak dawno nie chodziłam że bałam się że jak pojde do tablicy to będzie klops i postanowiłam powtarzać rok. Haha, No to tego. Miłego dnia ![]()
Zaryzykuję jednak gra w Lotto. Cholera No szczęściu trzeba pomagać.
Nie wysypiam się kompletnie ... Dramat. Ten weekend tez mam zaplanowany od rana do wieczora więc pewno wyspie się nie wiem kiedy.
Od paru dni nie śni mi się eks, jest dobrze. Śniła mi się jakaś brzydka lesbijka która chciała mnie wiadomo, i to że poszłam na lekcje matematyki ale tak dawno nie chodziłam że bałam się że jak pojde do tablicy to będzie klops i postanowiłam powtarzać rok. Haha, No to tego. Miłego dnia
Śniła ci się matematyka chcesz być bogata może to jakiś znak ? Ja myślę że najłatwiejszym sposobem być bogata to znaleźć jakiegoś szejka hahahaha .
Oczywiście nie polecam :-P
Haha, Pyłek
W nosie mam szejków,sama będę bogata bez żadnej facetowskiej łaski. Tylko kurla pomyślą mi cza. Żaden dotychczasowy nie sprawi,ze będę już bogata. Ech..
Mam dzis kreseczki. Moze wrzuce później do oceny,ofkors na insta
są krzywe i jedna ma dłuższy wyjazd od drugiej, ale kurde jest progres.
Haha, Pyłek
![]()
W nosie mam szejków,sama będę bogata bez żadnej facetowskiej łaski. Tylko kurla pomyślą mi cza. Żaden dotychczasowy nie sprawi,ze będę już bogata. Ech..Mam dzis kreseczki. Moze wrzuce później do oceny,ofkors na insta
są krzywe i jedna ma dłuższy wyjazd od drugiej, ale kurde jest progres.
Ja jako nosicielka kresek z chęcią zobaczę hahahaha :-P. Oj tam uczysz się się dopiero tylko pamiętaj koniecznie żeby na dwóch zrobić :-P
Śmiej się bo serio poszłabym z jednym okiem zrobionym, najpierw kreska na prawym- zaparzylam kawę i inne robótki poranne a tu drugie oko wyskoczyło w lustrze do zrobienia ![]()
A ja czytam was i czytam i kurde Zastanawiam się jak to możliwe że w wypowiedzi każdej z was odnajduje część siebie? Te wszystkie porady tez wydaja sie byc idealnie dopasowane do mojej sytuacji niby biorę je w serce a ni cholery nie potrafię uporzadkowac głowy.
Ex wraca w czerwcu a nasi przyjaciele planują na ten czas wakacje , po to by mnie zabrac z tego paskudnego miasta i ochronić moja dupe przed rychlym spotkaniem. I tu zaczął się dym w mojej glowie. Taki wyjazd bedzie kosztował dość dużo, bo dzieci, atrakcje dla nich , nie chcialabym oszczędzać na takiej akcji a jednak. Znowu ciazy wszystko na mnie. Nie mam o to żalu ale jak było by latwiej gdyby ktoś był , chocby ze względu na finanse. Tym bardziej ze wyjazd 1+2 niewiele różni sie od wyjazdu 2+2... Jednak nie mam zamiaru zabierać kolejny raz koleżanki ani tez kogoś kogo nie znam. I w tych chwilach chciałabym by to był jednak on. Tym bardziej ze to tez jego przyjaciele. Tyle nas omija bo ex miał kaprys. Za dużo mysle o tym czy on żałuję. Tzn. Nie ze zaluje i teraz myśli jak wrócić tylko czy nie czuje straty jako życia ze mna. Fajne to życia było, i napewno nie jedna osoba chcialaby choc przez chwile miec to co mieliśmy my: siebie, zdrowie urodę, spokój finansowy, przyjaciół, dzieci i wszystko co młodzi ludzie potrzebują. istna sielanka.
Tylko z tego względu uwierzyłam w swoje uczucia. Myslalam cały czas ze jestem zepsuta suka a jednak. Potrafilam kochać. I chyba to ta miłość skoro pozwolilam odejść . 7 miesięcy mija i oprocz tego że żyje w uczuciach nie zmieniło się nic. Lapie przez to Stany smutku i zdolowania. Nie chce mi się pracować, odstawilam siłownię najlepiej zaszylabym się w domu.
Dwa dni temu odwiozlam dzieci i pojechalam 100 km nad jezioro. Kupilam kawę i siedzialam na mostku i płakałam . potrzebowałam byc sama , ze swo2um bolem i smutkiem. Nie lubię tego. Nienawidzę tego ze tak się dalam zrobić. Ponad 30 lat bylam ostrozna i jeden frajer znuszczyl cała moja pracę.
Co do wyleczenia nie wiem czy to u nas przejdzie. Nie w orzypadku ich. Tych najważniejszych dla nas. Wspominam moj 10letni związek, przeciez nawet mu dzieci urodziłam. Wszystko zdobyliśmy ciężką pracą , mialam wszystko- piękny dom, pracę , chłopców, auta, pieniądze i wyszłam. Nie kochałam , pocierpialam z dwa miesiące i się skończyło. 3 lata ponad sama bez niego i żyje. I wiecie co . ostatnio w niedzielę zadzwonił do mnie bo poklicil się z kobieta aktualna z prozba pomocy bym jej cos wyjaśniła bo ex teściowa powiedziała totalna głupotę w ktora ona uwierzyła. Czaicie to? Godzilam swojego ex narzeczonego w zasadzie z kobieta. Ona ni cholerę nie chciała mnie sluchac, była wrecz wściekła ze on zadzwonił do mnie no ale cóż. Mój ex nie zmienil się, nie moglam potwierdzic słów teściowej wyssanych z palca , wiec mu suma sumara pomoglam, jednak gdy tak rozmawiałam z nim, gdy byl tez pijany, te jego gadki wywołały we mnie tylko stres, strach i obrzydzenie. Az sie zaczelam cala trzasc. Oczywiście opusuje sytuacje z tata dzieci. Na kobiec podziękował i powiedział ze zawsze mozna Na mnie liczyć. I co ja biedna mam poradzic jak nie umiem komuś szkodzic czy robic cos po złości.
I wiem ze ten który byl mi tak ważny kiedyś zachowa się podobnie. Stanie przede mna i potraktuje mnie jak dobra znajoma. A mnie peknie serce poraz kolejny.
To wygadalam. Kumuluje siedzę mnie tyle emocji , uczuc ze nie umiem się poskladac w całość.
Jednak racja że po pół roku przychodzi ponowny kryzys.
Mimo wszystko życzę wam spokojnego dnia. Co złego to nie ja ![]()
Promyk, będę Ci truć dupkę ciągle dopóki się nie ogarniesz.
Ale te kryzysy i to, w jakim momencie teraz jesteś to jest w 100% Twoja wina. Bo Ty ciągle sama sobie nie chcesz pozwolić na to, żeby zacząć się leczyć.
Tak, pozwoliłaś mu odejść fizycznie. Psychicznie ani trochę go nie puściłaś i co więcej, Ty nie masz najmniejszego zamiaru go puścić, co Tylko pokazuje to:
Co do wyleczenia nie wiem czy to u nas przejdzie. Nie w orzypadku ich. Tych najważniejszych dla nas.
To jest czysta bzdura. Najważniejsi są dlatego, że ich robicie najważniejszych. A wywalcie ich z tego podium w Waszym życiu to za pół roku nie będziecie pamiętały, jak wyglądali.
Jak będziecie ich na piedestale trzymać, to nigdy Wam nie przejdzie. Ale do tego trzeba chcieć ruszyć z miejsca.
Promyk, nie marnuj swojego czasu na kogoś, kogo nie ma w Twoim życiu.
A ja czytam was i czytam i kurde Zastanawiam się jak to możliwe że w wypowiedzi każdej z was odnajduje część siebie? Te wszystkie porady tez wydaja sie byc idealnie dopasowane do mojej sytuacji niby biorę je w serce a ni cholery nie potrafię uporzadkowac głowy.
Ex wraca w czerwcu a nasi przyjaciele planują na ten czas wakacje , po to by mnie zabrac z tego paskudnego miasta i ochronić moja dupe przed rychlym spotkaniem. I tu zaczął się dym w mojej glowie. Taki wyjazd bedzie kosztował dość dużo, bo dzieci, atrakcje dla nich , nie chcialabym oszczędzać na takiej akcji a jednak. Znowu ciazy wszystko na mnie. Nie mam o to żalu ale jak było by latwiej gdyby ktoś był , chocby ze względu na finanse. Tym bardziej ze wyjazd 1+2 niewiele różni sie od wyjazdu 2+2... Jednak nie mam zamiaru zabierać kolejny raz koleżanki ani tez kogoś kogo nie znam. I w tych chwilach chciałabym by to był jednak on. Tym bardziej ze to tez jego przyjaciele. Tyle nas omija bo ex miał kaprys. Za dużo mysle o tym czy on żałuję. Tzn. Nie ze zaluje i teraz myśli jak wrócić tylko czy nie czuje straty jako życia ze mna. Fajne to życia było, i napewno nie jedna osoba chcialaby choc przez chwile miec to co mieliśmy my: siebie, zdrowie urodę, spokój finansowy, przyjaciół, dzieci i wszystko co młodzi ludzie potrzebują. istna sielanka.
Tylko z tego względu uwierzyłam w swoje uczucia. Myslalam cały czas ze jestem zepsuta suka a jednak. Potrafilam kochać. I chyba to ta miłość skoro pozwolilam odejść . 7 miesięcy mija i oprocz tego że żyje w uczuciach nie zmieniło się nic. Lapie przez to Stany smutku i zdolowania. Nie chce mi się pracować, odstawilam siłownię najlepiej zaszylabym się w domu.
Dwa dni temu odwiozlam dzieci i pojechalam 100 km nad jezioro. Kupilam kawę i siedzialam na mostku i płakałam . potrzebowałam byc sama , ze swo2um bolem i smutkiem. Nie lubię tego. Nienawidzę tego ze tak się dalam zrobić. Ponad 30 lat bylam ostrozna i jeden frajer znuszczyl cała moja pracę.Co do wyleczenia nie wiem czy to u nas przejdzie. Nie w orzypadku ich. Tych najważniejszych dla nas. Wspominam moj 10letni związek, przeciez nawet mu dzieci urodziłam. Wszystko zdobyliśmy ciężką pracą , mialam wszystko- piękny dom, pracę , chłopców, auta, pieniądze i wyszłam. Nie kochałam , pocierpialam z dwa miesiące i się skończyło. 3 lata ponad sama bez niego i żyje. I wiecie co . ostatnio w niedzielę zadzwonił do mnie bo poklicil się z kobieta aktualna z prozba pomocy bym jej cos wyjaśniła bo ex teściowa powiedziała totalna głupotę w ktora ona uwierzyła. Czaicie to? Godzilam swojego ex narzeczonego w zasadzie z kobieta. Ona ni cholerę nie chciała mnie sluchac, była wrecz wściekła ze on zadzwonił do mnie no ale cóż. Mój ex nie zmienil się, nie moglam potwierdzic słów teściowej wyssanych z palca , wiec mu suma sumara pomoglam, jednak gdy tak rozmawiałam z nim, gdy byl tez pijany, te jego gadki wywołały we mnie tylko stres, strach i obrzydzenie. Az sie zaczelam cala trzasc. Oczywiście opusuje sytuacje z tata dzieci. Na kobiec podziękował i powiedział ze zawsze mozna Na mnie liczyć. I co ja biedna mam poradzic jak nie umiem komuś szkodzic czy robic cos po złości.
I wiem ze ten który byl mi tak ważny kiedyś zachowa się podobnie. Stanie przede mna i potraktuje mnie jak dobra znajoma. A mnie peknie serce poraz kolejny.
To wygadalam. Kumuluje siedzę mnie tyle emocji , uczuc ze nie umiem się poskladac w całość.
Jednak racja że po pół roku przychodzi ponowny kryzys.
Mimo wszystko życzę wam spokojnego dnia. Co złego to nie ja
No to prawda ja miałam kryzys pół roku po rozstaniu i teraz po roku stwierdziłam że moja miłość nic nie osłabła . Promyczku najlepiej będzie jak będziesz go unikała jak ognia uwierz mi to ci w niczym nie pomoże wręcz przeciwnie . Jeśli macie wspólnych znajomych rób tak żebyś ty nie była w tym samym czasie co on z nimi . Wiem że to boli ale tak trzeba . Moim zdaniem zapomnij o przyjazni z nim przynajmniej kilka lat
Promyk, będę Ci truć dupkę ciągle dopóki się nie ogarniesz.
Ale te kryzysy i to, w jakim momencie teraz jesteś to jest w 100% Twoja wina. Bo Ty ciągle sama sobie nie chcesz pozwolić na to, żeby zacząć się leczyć.
Tak, pozwoliłaś mu odejść fizycznie. Psychicznie ani trochę go nie puściłaś i co więcej, Ty nie masz najmniejszego zamiaru go puścić, co Tylko pokazuje to:Co do wyleczenia nie wiem czy to u nas przejdzie. Nie w orzypadku ich. Tych najważniejszych dla nas.
To jest czysta bzdura. Najważniejsi są dlatego, że ich robicie najważniejszych. A wywalcie ich z tego podium w Waszym życiu to za pół roku nie będziecie pamiętały, jak wyglądali.
Jak będziecie ich na piedestale trzymać, to nigdy Wam nie przejdzie. Ale do tego trzeba chcieć ruszyć z miejsca.
Promyk, nie marnuj swojego czasu na kogoś, kogo nie ma w Twoim życiu.
A ja się z Toba nie zgodzę . Loka tak ci się wydaje bo nie żyłas z facetem pod jednym dachem tak długo a to bardzo zbliża do siebie . Pozatym wierzę w to że można kogoś tak mocno kochać że latami może to trwać . Inna sprawa że można żyć kochając exa tak jak robię to ja puszczając go wolno i nie myśleć czy wróci bo nawet go nieche . Loka fajnie że jesteś taka ostra ale ostatnio sama miałaś problem i innej bys doradziła że jak nie pasuje to koniec i kropka a sama przemyślałaś i jest już ok . Każdy potrzebuje swojego czasu i też to musisz zrozumieć .
Lady Loka napisał/a:Promyk, będę Ci truć dupkę ciągle dopóki się nie ogarniesz.
Ale te kryzysy i to, w jakim momencie teraz jesteś to jest w 100% Twoja wina. Bo Ty ciągle sama sobie nie chcesz pozwolić na to, żeby zacząć się leczyć.
Tak, pozwoliłaś mu odejść fizycznie. Psychicznie ani trochę go nie puściłaś i co więcej, Ty nie masz najmniejszego zamiaru go puścić, co Tylko pokazuje to:Co do wyleczenia nie wiem czy to u nas przejdzie. Nie w orzypadku ich. Tych najważniejszych dla nas.
To jest czysta bzdura. Najważniejsi są dlatego, że ich robicie najważniejszych. A wywalcie ich z tego podium w Waszym życiu to za pół roku nie będziecie pamiętały, jak wyglądali.
Jak będziecie ich na piedestale trzymać, to nigdy Wam nie przejdzie. Ale do tego trzeba chcieć ruszyć z miejsca.
Promyk, nie marnuj swojego czasu na kogoś, kogo nie ma w Twoim życiu.A ja się z Toba nie zgodzę . Loka tak ci się wydaje bo nie żyłas z facetem pod jednym dachem tak długo a to bardzo zbliża do siebie . Pozatym wierzę w to że można kogoś tak mocno kochać że latami może to trwać . Inna sprawa że można żyć kochając exa tak jak robię to ja puszczając go wolno i nie myśleć czy wróci bo nawet go nieche . Loka fajnie że jesteś taka ostra ale ostatnio sama miałaś problem i innej bys doradziła że jak nie pasuje to koniec i kropka a sama przemyślałaś i jest już ok . Każdy potrzebuje swojego czasu i też to musisz zrozumieć .
Ale ja to rozumiem. Tylko bardzo dużo zależy od naszego własnego podejścia.
Możesz żyć kochając exa. Nikt Ci tego nie zabroni. Tylko wtedy, jak za 2-3-4-5-6-10 lat pojawi się ktoś wart Twojej miłości, nie będzie dla niego miejsca, bo w Twoim sercu będzie ciągle ten ex. I po co? Cały czas mówię jedno - czas ok. Ale trzeba na niektóre rzeczy dawać sobie deadline. Bo to też mobilizuje. Inaczej naprawdę będziesz tak żyć przez kolejne lata, a to jest bez sensu. Nie widzę powodu, dla którego ex miałby grać w Waszym życiu tak ogromne role. On jest ex z jakiegoś konkretnego powodu i moźe warto sobie ten powód przypomniec zamiast gloryfikować miłość, która się skończyła?
Prawda jest taka, że jak sama w swojej głowie ściągniesz exa z piedestału, to wszystko się zmieni. Ale to trochę kosztuje psychicznie.
Mój problem był na całkowicie innej podstawie.
edit.
Ja na ten temat patrzę jak na swojego rodzaju grupę wsparcia. Jak AA i inne tego typu ![]()
a celem takiej grupy nie jest duszenie się we własnym sosie i opowiadanie o tym, jak miłość nigdy nie przeminie i jak wspaniały był mój ex, nie będzie już nigdy w moim życiu nikogo lepszego. Celem takiej grupy jest postawienie człowieka na nogi i doprowadzenie do etapu, kiedy już grupy nie potrzebuje.
Zgadzam się ale ja nie mówie że trzeba chwalic i mówić że najlepszy na świecie i innego niechce . Poprostu nie da się od tak nie kochać bo ktoś na forum tak mówi proszę cię . Chwalić i wzdychać nie polecam to nawet odradzam ale nie da się ani kogoś kochać na zawołanie ani przestać. Zastanawiam się Loka czy ty naprawdę kiedyś kogoś kochałaś i cZy napewno kochasz tego z którym jesteś . Sorry że to pisze ale czasami twoje wypowiedzi dają mi wrażenie że jednak nie .
Z tym że nie kochasz przegielam i przepraszam ale chodzi mi o to czy kochałaś tak kogoś kiedy naprawdę może nigdy nie byłaś tak zakochana (porzucona ).
Tak, przegięłaś.
Z jednej strony tak ale z drugiej myślałaś nad tym ? Ciężko uwierzyć że ktoś kto chociaż raz kiedyś mocno kochał i przeżył rozstanie nie rozumiał drugiego człowieka. Nie życzę ci żebyś była kiedyś w takiej sytuacji i ciesz się że tobie to tak łatwo przychodzi. Miłego dnia życzę
Z jednej strony tak ale z drugiej myślałaś nad tym ? Ciężko uwierzyć że ktoś kto chociaż raz kiedyś mocno kochał i przeżył rozstanie nie rozumiał drugiego człowieka. Nie życzę ci żebyś była kiedyś w takiej sytuacji i ciesz się że tobie to tak łatwo przychodzi. Miłego dnia życzę
Aniu, ja kilkukrotnie opisywałam w tym temacie historię mojego rozstania. I szczerze to nie chce mi się pisać tego jeszcze raz ![]()
I nauczyłam się z niej właśnie tego, że im szybciej pozbędę się w głowie tego co było, tym lepiej dla mnie i dla mojej psychiki.
(Chociaż pewnie i tak mi powiesz, że skoro pozbyłam się z głowy to nie kochałam wystarczająco mocno;) ).
Tak czy inaczej z zewnątrz patrzy się inaczej niż ze środka. Jak za kilka lat staniesz w mojej pozycji to zobaczysz sama. Póki co rób jak uważasz.
GwiezdnyPył napisał/a:Z jednej strony tak ale z drugiej myślałaś nad tym ? Ciężko uwierzyć że ktoś kto chociaż raz kiedyś mocno kochał i przeżył rozstanie nie rozumiał drugiego człowieka. Nie życzę ci żebyś była kiedyś w takiej sytuacji i ciesz się że tobie to tak łatwo przychodzi. Miłego dnia życzę
Aniu, ja kilkukrotnie opisywałam w tym temacie historię mojego rozstania. I szczerze to nie chce mi się pisać tego jeszcze raz
I nauczyłam się z niej właśnie tego, że im szybciej pozbędę się w głowie tego co było, tym lepiej dla mnie i dla mojej psychiki.
(Chociaż pewnie i tak mi powiesz, że skoro pozbyłam się z głowy to nie kochałam wystarczająco mocno;) ).
Tak czy inaczej z zewnątrz patrzy się inaczej niż ze środka. Jak za kilka lat staniesz w mojej pozycji to zobaczysz sama. Póki co rób jak uważasz.
Loka właśnie ty to wiesz z doświadczenia każdy musi sam przejść . Niewiem po co ten tekst rób jak uważasz czy ja coś robię nie tak ? Poprostu powiedziałam że nadal kocham nic więcej . Nie wzdycham nie płacze nie kombinuje co zrobić żeby wrócił . Uwierz mi chciała bym go przestać kochać i próbowałam sama siebie oszukiwałam pomogło na kilka miesięcy . Gdy wracała tęsknota obwibialam siebie za to że nie powinnam bo przecież nie kocham . Teraz umiem sobie przetłumaczyć dlaczego tak się dzieje i wydaje mi się że to jest ok .
Chciała bym być w takim miejscu jak ty tzn umieć panować nad sercem i walczyć z psychika ale napewno nie chce być taka ostra w ocenianiu innych . Pozatym u ciebie to też inaczej bo tyasz kogoś jesteś zakochana więc też napewno inaczej na to patrzysz bo ci się ułożyło
Skoro każdy musi sam to i ten temat jest bez sensu ![]()
Ja osobiście żałuję, że nie miałam nikogo, kto by mnie kopnął w tyłek i powiedział, że mam się ogarnąć. Brakowało mi konkretów, co robić, żeby przeszło szybciej.
Promykowi mówię to samo od dawna i zresztą nie tylko ja z tego, co pamiętam.
I to nie chodzi o wyparcie z głowy tego, co myślisz tylko o realną i faktyczną ciągłą pracę nad sobą.
No tu się akurat z tobą zgodzę . Ze po rozstaniu to ciągła walka żeby z tego wyjść jak najszybciej dlatego doradzalam brak kontaktu i nie przyjaźnić się co najmniej kilka lat
No tu się akurat z tobą zgodzę . Ze po rozstaniu to ciągła walka żeby z tego wyjść jak najszybciej dlatego doradzalam brak kontaktu i nie przyjaźnić się co najmniej kilka lat
Ja właśnie ,,bawię się w przyjaźń " z ex. I wiecie co? Nie ma nic bardziej destrukcyjnego. To ciągłe trzymanie się gałęzi. Z jednej strony nie chcę, nie umiem pozbyć się go ze swojego życia a z drugiej... ciężko słuchać a nie uczestniczyć w jego życiu. A co będzie jak pojawi się ta nowa? Pójdę całkiem na bok?, czy będę się uśmiechać słuchając o niej?
Nie ma bata. Kończę to. Mogłabym po prostu to olać i zero kontaktu ale bardziej utwierdzi mnie w trwaniu w postanowieniu jak to wyartykułuję. Bo jak to kiedyś powiedział klasyk...,,nie będę z gęby dupy robić".
Ps. no i nie oszukujmy się ...mówienie mu o zerwaniu znajomości ma ukryty cel...-a może?-.. W ten sposób zamorduję też nadzieję i pozbędę się złudzeń.
Przypominacie mi dzisiaj dziewczyny to jak dyskutują ze sobą moje sztudenki tzn córkę i bratanicę są z tego samego rocznika moja córka jest trochę starsza.
Czasem właśnie wpadają w pułapkę porównywania się i różnicowania która ma lepiej która gorzej obydwie po rozstaniu okoliczności i sytuacja inne skutek ten sam .
Utożsamianie się identyfikacja jest w porządku dochodzi jednak do momentu w którym przestaje wystarczać do osiągnięcia stanu własnej równowagi i tu zaczynają liczyć się osobiste problemy z rozstaniem czyli konkrety.
Jest dziś sporo rzeczy które się powtarzają np frustracja i okropne słowo desperacja żale do siebie i do niego rozczarowania,zawody,poczucie krzywdy i winy ,idealizowanie (stawianie na piedestale) i deprecjonowanie (obrzydzanie sobie kogoś ).
Ania ma już pewne sprawy za sobą ale nie wszystko10 lat to sporo Promyczek miała wcześniejsze związki Lady jeszcze inaczej.
Sposoby poradzenia sobie z emocjami każda wypracowuje sobie inaczej ale konieczny w tym jest drugi człowiek tak to jest w samotności odpływamy i jak mówi Jazz zakotwiczamy się w "ulubionych" emocjach i doznawanych chwilowych ulgach przez zamienianie np poczucia doznanej krzywdy słusznej lub nie w naszym mniemaniu na poczucie winy urojonej lub rzeczywistej również w naszym mniemaniu moment przejścia daje złudzenie ulgi do tego bardzo łatwo się przyzwyczajamy niestety.Wspominanie wspaniałych chwil też przywiązuje tak samo idealizowanie.Jedne działania myśleniem napędzają i wzmacniają drugie przeciwstawne stąd poczucie rozdarcia,przygnębienie ,tłumiony gniew walka.Potrzeba wyciszenia i odprężenia uspokojenie i tu jest najtrudniej nie da się tego zadekretować ale pławić się w kółko w emocjach ambiwalentnych też nie można wypieranie i tłumienie męczy.
Konieczne jest uczciwe i szczere ( najlepiej jak umiemy w danym momencie) odkłamanie przyznanie się do każdej przeżytej emocji i każdego mechanizmu (bez oceniania analizowania tych emocji ) który je wywołuje tu przydaje się druga osoba z podobnym doświadczeniem ale będąca trochę dalej.Podpowie i zaproponuje sposób rozwiązania.Ocenianie uczyć na przemian wzmaga je lub niezdrowo tłumi nie raz aż tak że tracimy kontakt ze sobą .Konkret wypracowuje się osobiście każdy ma swój własny problem i potrzebuje własnego sposobu ale nie są to przepaście mamy podobne schematy i wzorce .
Dlatego dobrym sposobem jest karteczka pisak i indywidualne spisanie wszystkich konkretnych urazów pretensji win itp do partnera i konkretnych błędów które popełniliśmy wobec partnera /partnerki.Wszystkich za pierwszym razem się nie da ,nie uniknie się przerzucania odpowiedzialności surowego osądzania itp.Dlatego co jakiś czas należy to powtórzyć dobrze mieć superwizora do tego kogoś kto nie jest przesadnie uległy wobec nas lub przesadnie surowy tu jest trudno kogoś znaleźć takiego najtrudniej wśród bliskich i rodziny .Forum to fajne miejsce ale nie jedyne .Trzeba użyć wszystkich dostępnych możliwości aby pomóc sobie.
Niektóre sposoby radzenia sobie powszednieją i przestają być aż tak skuteczne dobrze poszukać innych i nie koniecznie rezygnować ze zdrowych nawyków już wypracowanych.
Myślę co dalej i konkretnie.
Do zobaczenia
Przypominacie mi dzisiaj dziewczyny to jak dyskutują ze sobą moje sztudenki tzn córkę i bratanicę są z tego samego rocznika moja córka jest trochę starsza.
Czasem właśnie wpadają w pułapkę porównywania się i różnicowania która ma lepiej która gorzej obydwie po rozstaniu okoliczności i sytuacja inne skutek ten sam .
Utożsamianie się identyfikacja jest w porządku dochodzi jednak do momentu w którym przestaje wystarczać do osiągnięcia stanu własnej równowagi i tu zaczynają liczyć się osobiste problemy z rozstaniem czyli konkrety.
Jest dziś sporo rzeczy które się powtarzają np frustracja i okropne słowo desperacja żale do siebie i do niego rozczarowania,zawody,poczucie krzywdy i winy ,idealizowanie (stawianie na piedestale) i deprecjonowanie (obrzydzanie sobie kogoś ).
Ania ma już pewne sprawy za sobą ale nie wszystko10 lat to sporo Promyczek miała wcześniejsze związki Lady jeszcze inaczej.
Sposoby poradzenia sobie z emocjami każda wypracowuje sobie inaczej ale konieczny w tym jest drugi człowiek tak to jest w samotności odpływamy i jak mówi Jazz zakotwiczamy się w "ulubionych" emocjach i doznawanych chwilowych ulgach przez zamienianie np poczucia doznanej krzywdy słusznej lub nie w naszym mniemaniu na poczucie winy urojonej lub rzeczywistej również w naszym mniemaniu moment przejścia daje złudzenie ulgi do tego bardzo łatwo się przyzwyczajamy niestety.Wspominanie wspaniałych chwil też przywiązuje tak samo idealizowanie.Jedne działania myśleniem napędzają i wzmacniają drugie przeciwstawne stąd poczucie rozdarcia,przygnębienie ,tłumiony gniew walka.Potrzeba wyciszenia i odprężenia uspokojenie i tu jest najtrudniej nie da się tego zadekretować ale pławić się w kółko w emocjach ambiwalentnych też nie można wypieranie i tłumienie męczy.
Konieczne jest uczciwe i szczere ( najlepiej jak umiemy w danym momencie) odkłamanie przyznanie się do każdej przeżytej emocji i każdego mechanizmu (bez oceniania analizowania tych emocji ) który je wywołuje tu przydaje się druga osoba z podobnym doświadczeniem ale będąca trochę dalej.Podpowie i zaproponuje sposób rozwiązania.Ocenianie uczyć na przemian wzmaga je lub niezdrowo tłumi nie raz aż tak że tracimy kontakt ze sobą .Konkret wypracowuje się osobiście każdy ma swój własny problem i potrzebuje własnego sposobu ale nie są to przepaście mamy podobne schematy i wzorce .
Dlatego dobrym sposobem jest karteczka pisak i indywidualne spisanie wszystkich konkretnych urazów pretensji win itp do partnera i konkretnych błędów które popełniliśmy wobec partnera /partnerki.Wszystkich za pierwszym razem się nie da ,nie uniknie się przerzucania odpowiedzialności surowego osądzania itp.Dlatego co jakiś czas należy to powtórzyć dobrze mieć superwizora do tego kogoś kto nie jest przesadnie uległy wobec nas lub przesadnie surowy tu jest trudno kogoś znaleźć takiego najtrudniej wśród bliskich i rodziny .Forum to fajne miejsce ale nie jedyne .Trzeba użyć wszystkich dostępnych możliwości aby pomóc sobie.
Niektóre sposoby radzenia sobie powszednieją i przestają być aż tak skuteczne dobrze poszukać innych i nie koniecznie rezygnować ze zdrowych nawyków już wypracowanych.
Myślę co dalej i konkretnie.Do zobaczenia
Nie przestaniesz mnie zadziwiać
Ja dziś w oracy zostalam poniżona tzn tak się czuje i może potrzebowałam odreagować niewiem jeśli uraziłam przepraszam . Szczególnie to do Loki.
Niewiem czemu po rozstaniu mam dziwne akcje z facetami mam wrażenie że mają mnie za głupia naiwna . Dziś poczułam się jak mało wartościowa kobieta która każdy może zaliczyć wrrr
Strony Poprzednia 1 … 78 79 80 81 82 … 123 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » dziwne rozstanie, sprzeczności.
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026