Znalezione w innym wątku, ale chyba oddające mój stan:
"Kobieta, która uświadomiła sobie uzależnienie od mężczyzny, zrobiła już pierwszy krok. Potem czeka ją praca – trudna, ponieważ raz po raz dopadać ją będą wątpliwości. To, co kobieta, która kocha za bardzo, przeżywa po rozstaniu z mężczyzną, to typowe cierpienia alkoholika po odstawieniu alkoholu. Cierpi, bo spotkał się sam ze sobą, wszelkimi nieprzepracowanymi traumami, bezskutecznym poszukiwaniem sensu życia, ze swoimi smutkami i niezaspokojonymi potrzebami. I jeśli wszedł już na drogę wyzdrowienia, wie, że musi sobie z tym poradzić, bo lekarstwo, którego dotychczas używał, jest trucizną. W chwilach słabości jednak, gdy ból bywa nie do zniesienia, przypomina sobie, jak mu było dobrze, gdy alkohol krążył w żyłach, i zadaje sobie pytanie – co zyskałem odstawiając go? Przedtem miewałem przynajmniej chwile szczęścia, teraz nie mam nawet tego. I wielu znów wpada w nałóg. Tak bywa z kochającą za bardzo.
Jeśli kobieta jest wystarczająco silna, zapala jej się lampka ostrzegawcza: przypomina sobie, jaką cenę płaciła za chwile szczęścia i z jakiego powodu podjęła decyzję o rozstaniu. Aby z tej drogi do wyzdrowienia nie zejść, wraca do swojej pustki i próbuje ją zapełnić. Często wtedy pojawia się w jej życiu alkohol, bujne życie towarzyskie, a także egzotyczne podróże, przelotne romanse. I choć nie czuje się w takim stanie szczęśliwa, wierzy, że kluczem do szczęścia jest zapełnianie pustki.
Gdy widzi osoby, które sprawiają wrażenie, że beztrosko cieszą się życiem, ogarniają ją wątpliwości, czy będzie jeszcze kiedyś tak potrafiła? Jej się wydaje, że wegetuje. Ogarnia ją wtedy złość na siebie, na swoją słabość. I ta złość jest motorem. Brnie dalej.
Przy wychodzeniu z każdego nałogu, także z nałogu kochania za bardzo, najczęściej potrzebna jest pomoc. Mało która kobieta daje sobie z tym radę sama. Tej pomocy trzeba poszukać – u psychoterapeuty, w grupach wsparcia, w lekturze książek. Całą swoją energię, którą do tej pory kobieta wkładała w związek i w swojego mężczyznę, powinna skoncentrować na wyzdrowieniu. Zdrowiejąc, odzyskuje do siebie szacunek, zaczyna cieszyć się życiem. Uczy się też miłości do mężczyzny, ale takiej, która nie uzależnia, a daje satysfakcję i stymuluje do osobistego rozwoju każdego z partnerów. Wyzbywając się marzeń o wielkiej, romantycznej miłości, znajduje tę prawdziwą i dojrzałą. Ona nie zapewnia niebiańskich rozkoszy, ale za to uwalnia od piekielnych męczarni".
Pięknie i prawdziwie napisane zgadzam się z tym w 100 %.!!! To forum też jest moim zdaniem takim środkiem terapeutycznym.
P.S paslawku uwielbiam czytać twoje rady strasznie uspakajają i dają nadzieję no i oczywiście motywację. Super że tu jesteś z nami