Katastrofa, nakręcasz sie. Zdecydowanie sama potegujesz to wszystko. Widac, ze wciąż jestes w fazie idealizowania. Przejdziesz przez wszystkie etapy i na koncu odetchniesz z ulga, ze juz po wszystkim. Tez miałam moment, ze bałam sie, ze juz zawsze bede nieszczęśliwie zakochana w ex i przerażało mnie to, ze nie potrafię odciac od niego swoich myśli. Dzis, nawet jak czasem mnie najdzie, jestem świadoma tego, ze tak to działa, ze to zupełnie naturalny proces i muszę przez niego przejsc. To, jakie wnioski wyciągniemy, zalezy juz od nas. Jestem tez przekonana, ze którykolwiek ex by Cie nie zostawił, szarpalabys sie dokładnie tak samo.
Poker, do tej pory to ja byłam osoba, która odchodziła i wierz mi, za kazdym razem czułam sie swietnie, ze mam to w koncu za sobą i moge odetchnąć. Nie odwracałam sie za siebie. Wierz mi lub nie, zupełnie inaczej czuje sie osoba, która jest po drugiej stronie - czyli jest ta porzucona. Ego daje niezle popalic, morale spadają i dłużej zajmuje proces „leczenia”. W moim przypadku, ex mnie zostawił, kiedy we mnie dopiero co wybuchło naprawdę silne uczucie. Zdecydowanie ciężej jest mi sie odciac
Powiem Wam tylko tyle, ze po przejściu prawie wszystkich etapow, jest naprawdę zajebiscie. Nawet chwilowe rozkminy nie dołują i trwają one zaledwie moment;) Bedzie lepiej Dziewczyny, tylko nie poganiajcie samych siebie, nie nakręcajcie i przestańcie zarzucać kotwice w emocje, ktore powinny działać jak fale 