U mnie wszystko dobrze 
Jeśli chodzi o ex:
Gdy tylko przejrzałam na oczy, jaki na prawdę był mój ex, wszelkie uczucia do niego wyparowały. Samo się stało, jakby w jednej sekundzie coś się we mnie przestawiło
No może teraz po czasie troszkę mi go szkoda, jako człowieka, że ma tyle problemów ze sobą i brak mu jaj, ale to już nie mój problem. Gdy się z nim widzialam ostatni raz, strasznie po nim pojechałam, powiedzałam wszystko co o nim mysłalam, pierwszy raz w życiu coś takiego zrobiłam, i pamiętam, że potem pomysłalam "Boże zrobilam z siebie wariatkę, aż szkoda, że jeszcze nie ostrzej poleciałam, bo mialabym pewność, że nigdy wiecej sie do mnie nie odezwie". No ale...
...Parę dni przed świętami spotkalam go w sklepie, nie powiedzieliśmy sobie "cześć" patrzylismy na siebie idąc na przeciwko siebie alejką. Przez 15 min czułam się dziwnie i chciałam uciec ze sklepu. Bez makijażu, rozczochrana
Ale kurczę kupno prezentów było ważniejsze, więc olałam go. Bez przesady, zebym od niego uciekała
W wigilę dostałam od niego na messengerze życzenia w formie śmiesznego obrazku. Co bardzo mnie zdziwiło, bo na fb nie bylismy znajomymi od lutego, i nawet jak wrocilsmy do siebie to ani jednej wiadomości tam nie zamieniliśmy. Miałam nie odpisywać, ale, że miał tego dnia imieniny to odpisałam tylko "dzięki"
Zaznaczę jeszcze, że wcześniej na wielkanoc zyczen od niego nie dostałam, więc na prawdę to mnie zdziwiło. Ale lampka dopiero mi się zapaliła gdy w nowy rok, po sylwestrze napisał do mnie jego przyjaciel "Marta żyjesz?, co u ciebie? wiesz wczoraj ciebie wspominalismy". Odpisałam, ze zyję i to bardzo dobrze, akurat Sylwestra i nowy rok spedzam za granicą. On na to "super, to kiedy na piwo?" olałam tą wiadomośc i juz nic nie odpisywałam, wyczułam jakiś dziwny podstęp. Moze sobie dopowiadam, ale czuję w tym ingerencję exa. Ex miał wczoraj wigilię, dziś święta, miło z jego strony, że on mi na moje świeta wysłal zyczenia, ale na swoje nie dostanie:D
Jeśli chodzi o mnie:
w ciągu ostanich dwóch miesiecy zrobiłam tyle rzeczy, ile w ciągu ostatnich prawie 2 lat nie udalo mi się zrobić (przez nerwicę, której o mało nie dostałam przez ex:) Koncerty, wycieczki, billard, kręgle, kurs azjatyckiej kuchni, wykonczenie mieszkania, itp. Zaczełam uczyć się grać na perkusji, dostałam na święta nowe pady i ze 2 komplety pałeczek i codziennie minimum 30 min poswięcam na cwiczenie. Ostro wziełam się, też za ćwieczenia na siłowni. Wzięłam trenera personalnego i ujędrniam i wzmiacniam mięśnie. Chodzę też na pole dance już od paru miesięcy. Nie mam w sobie żadnego niepokoju, żadnego strachu, żadnego smutku
Stałam się bardzo pewną siebie, spokojną, usmiechniętą kobietą. i po chwili pojawiło się wokoł mnie z 5 facetów, na prawdę wartych uwagi. Gdy byłam mało pewna siebie, ze strachem w oczach, też pojawiali się faceci, ale inni, tacy, ktorzy chcieliby mnie na raz. Dlatego najważniejsze jest odbudowanie pewności siebie i wtedy wszystko się samo układa 
Któraś z Was napisała, że jazda samochodem uspokaja, jejku ile ja km zrobilam przez te pare miesiecy, poznałam wszystkie okoliczne wioski, to jak dla mnie najlepsza metoda
Poznałam też w listopadzie fajnego, ułożonego. ogarnietego faceta. Dałam mu/nam szansę. Wszystko bardzo powoli się dzieje, tak jak chce, w moim tempie. Dostałam od niego duzo cierpliwości i czasu. Nie naciska na nic. Codziennie pokazuje mi jak mu na mnie zależy. Może narodzi się z tego na prawdę prawdziwe uczucie
Od swiąt jestemy oficjalnie parą. Pierwszy raz czuję, że jest tak jak być powinno. Czuję, że rownież mam kontrolę nad relacją (nawet większą niż on), czego wcześniej nie miałam i wariowałam 