Alescie się rozpędziły. Ale dobrze,rozmawiajmy. Ja poruszylam temat związków przechodzonych .
Loka, rozumiem Twój tok myślenia. Ale to jest kwestia ludźmi którymi się otaczasz, bo pewnie skądś takie wnioski masz a nie inne.
Ja sama chce ślubu bo chcę, nie rozwazalam tego pod kontem rozwodu czy zabezpieczenia. Pierwszy raz w życiu zapragnęłam formalizacji związku z bylym. Wcześniej byłam przeciwniczką slubow,dzieci, itp.
Ja znam kilka związków gdzie :były dzieci ,koledze dzieciaczki do ślubu obrączki niosły, bral ślub z matką ich dzieci gwoli ścisłości.;)
Jak wcześniej pisałam znam związki po 10 latach biorą ślub, na jeden Idę w tym już roku w czerwcu, na drugi za rok. W każdym z tych przypadków żyją że sobą jak mąż i żona. Wspólne mieszkanie, dom itd.
Ja też uważam,ze związek powinien iść dalej,rozwijac się , ale prawda jest taka że nieszczęście i rozpad pojawia sie nie wtedy gdy nie ma ślubu,ale gdy jedno chce a drugie niekoniecznie. A często jest tak ,że on lub ona nie chce a są ze sobą, więc to trwa, a później ktoś bierze ślub i zarecza się po pół roku nowej relacji.
Ślub, nie jest i nie będzie rozwiązaniem na bolączki. Wspólna perspektywa i patrzenie w jednym kierunku sprawia,ze związek się rozwija i ludzie w nim. Wg mnie. Ale ja jak widać jestem licha w związkach. G się znam. Więc. Na zdrowie młodych dam!! I Pań. I Panów .
