netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

dziwne rozstanie, sprzeczności.

7 945 odpowiedzi519 891 wyświetleńzałożony przez vex, 24.03.2018

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » dziwne rozstanie, sprzeczności.

Strony Poprzednia 1 … 49 50 51 52 53 … 123 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 251 do 3 315 z 7 946 ]

3 251

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
2018Facet27 napisał/a:
GwiezdnyPył napisał/a:

Czytałeś ?
Bardzo fajna książka

Tak, ale dość dawno. Wiele nie pamiętam, aczkolwiek było tam trochę dobrych rad z tego co kojarzę. Takich standardowych. wink

Nawet sporo dobrych ;-)
Czas pokaże czy dobre to były rady :-P.

3 252

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
GwiezdnyPył napisał/a:

Czas pokaże czy dobre to były rady :-P.

Może nie czas, ale czyny i wyciągnięte wnioski smile

3 253 Ostatnio edytowany przez Gilotyna1988 (2018-12-31 20:34:06)

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
2018Facet27 napisał/a:
Katastrofa1988 napisał/a:

czytam książkę w sylwestra sad

Bawcie się dziś dobrze, wypijcie zdrowie swoje,moje,nasze. smile

Dlaczego mężczyźni kochają zołzy? big_smile


Nie, na mnie to nie działa. W sensie te rady, dalej jestem głupia w związku. Popełniam wszystkie mozliwe błędy. Mam emocjonalnie 15 lat. Chyba się powtarzam.;)
Czytam kamień na kamieniu ,Myśliwskiego. Ale...niestety płacze caly,caly czas.

Jego już nigdy nie będzie przy mnie, już nigdy sad

3 254

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Kata~ zacznij pracę nad sobą. Jak myślisz dlaczego tak łatwo uzależniłaś się od niego? smile

Tylko mi nie napisz bo jest wspaniały, coś, coś, coś? Bo śmiechnę. Pytam serio.

3 255

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Hi

2018Facet27 napisał/a:
GwiezdnyPył napisał/a:

Czas pokaże czy dobre to były rady :-P.

Może nie czas, ale czyny i wyciągnięte wnioski smile

Racja ;-)

3 256

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
2018Facet27 napisał/a:

Kata~ zacznij pracę nad sobą. Jak myślisz dlaczego tak łatwo uzależniłaś się od niego? smile

Tylko mi nie napisz bo jest wspaniały, coś, coś, coś? Bo śmiechnę. Pytam serio.

Jejuuuu,pracuje nad sobą. Staram się nie myśleć o nim, spotykam się z ludźmi, mam trochę planów na nadchodzący czas...

Może się uzaleznilam od niego, ale właściwie brakuje mi jego osoby, poczucia humoru ,jego dotyku, wyczucia mnie, znał mnie na przestrzal ,czułam się przy nim dobrze, koil mnie, długie rozmowy, abstrakcyjne pomysły..wszystko. nawet lubiłam jak się zloscil.

Ale przez to czego się powiedzmy o sobie nauczyłam po tym rozstaniu to to,ze jemu naprawdę mogło być że mną ciężko..w końcowym etapie powiedział ,że potrzebuje spokoju...a że mną go nie miał. Wyrzuty sumienia mnie zzeraja, ze gdybym miała ostatnia szansę pokazalabym mu,ze ja mogę inaczej funkcjonować. Ja jestem chyba toksyczna. Niedorozwinieta emocjonalnie i wymagalam od niego ,żeby pokocha l mnie za siebie,za mnie i za cały świat. Nie dal rady...

Ja go może idealizuje teraz, ale naprawdę dawał mi dużo. A że miał syndrom Piotrusia Pana no to też trochę jego winy było w rozpadzie tego związku.

Brakuje mi go. Naprawdę.

3 257

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Katastrofa1988 napisał/a:
2018Facet27 napisał/a:

Kata~ zacznij pracę nad sobą. Jak myślisz dlaczego tak łatwo uzależniłaś się od niego? smile

Tylko mi nie napisz bo jest wspaniały, coś, coś, coś? Bo śmiechnę. Pytam serio.

Jejuuuu,pracuje nad sobą. Staram się nie myśleć o nim, spotykam się z ludźmi, mam trochę planów na nadchodzący czas...

Może się uzaleznilam od niego, ale właściwie brakuje mi jego osoby, poczucia humoru ,jego dotyku, wyczucia mnie, znał mnie na przestrzal ,czułam się przy nim dobrze, koil mnie, długie rozmowy, abstrakcyjne pomysły..wszystko. nawet lubiłam jak się zloscil.

Ale przez to czego się powiedzmy o sobie nauczyłam po tym rozstaniu to to,ze jemu naprawdę mogło być że mną ciężko..w końcowym etapie powiedział ,że potrzebuje spokoju...a że mną go nie miał. Wyrzuty sumienia mnie zzeraja, ze gdybym miała ostatnia szansę pokazalabym mu,ze ja mogę inaczej funkcjonować. Ja jestem chyba toksyczna. Niedorozwinieta emocjonalnie i wymagalam od niego ,żeby pokocha l mnie za siebie,za mnie i za cały świat. Nie dal rady...

Ja go może idealizuje teraz, ale naprawdę dawał mi dużo. A że miał syndrom Piotrusia Pana no to też trochę jego winy było w rozpadzie tego związku.

Brakuje mi go. Naprawdę.

Wierzę że ci go brakuje szczególnie dziś ....
Sama siedzisz ? Czy gdzieś idziesz ?

3 258

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
GwiezdnyPył napisał/a:
Katastrofa1988 napisał/a:
2018Facet27 napisał/a:

Kata~ zacznij pracę nad sobą. Jak myślisz dlaczego tak łatwo uzależniłaś się od niego? smile

Tylko mi nie napisz bo jest wspaniały, coś, coś, coś? Bo śmiechnę. Pytam serio.

Jejuuuu,pracuje nad sobą. Staram się nie myśleć o nim, spotykam się z ludźmi, mam trochę planów na nadchodzący czas...

Może się uzaleznilam od niego, ale właściwie brakuje mi jego osoby, poczucia humoru ,jego dotyku, wyczucia mnie, znał mnie na przestrzal ,czułam się przy nim dobrze, koil mnie, długie rozmowy, abstrakcyjne pomysły..wszystko. nawet lubiłam jak się zloscil.

Ale przez to czego się powiedzmy o sobie nauczyłam po tym rozstaniu to to,ze jemu naprawdę mogło być że mną ciężko..w końcowym etapie powiedział ,że potrzebuje spokoju...a że mną go nie miał. Wyrzuty sumienia mnie zzeraja, ze gdybym miała ostatnia szansę pokazalabym mu,ze ja mogę inaczej funkcjonować. Ja jestem chyba toksyczna. Niedorozwinieta emocjonalnie i wymagalam od niego ,żeby pokocha l mnie za siebie,za mnie i za cały świat. Nie dal rady...

Ja go może idealizuje teraz, ale naprawdę dawał mi dużo. A że miał syndrom Piotrusia Pana no to też trochę jego winy było w rozpadzie tego związku.

Brakuje mi go. Naprawdę.

Wierzę że ci go brakuje szczególnie dziś ....
Sama siedzisz ? Czy gdzieś idziesz ?


Jestem w domu, przeziębiona dość konkretnie jestem i nigdzie nie Idę. Za to niebawem ma być najbliższą rodzina.

Za bardzo wkrecilam się w myślenie o nim znów. Muszę go wyrzucić z głowy. On powiedział wyraźnie,ze nie chce że mną być, nie wie czy kocha czyli nie kocha. Poza tym ma już kogoś.

3 259

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Katastrofa1988 napisał/a:
2018Facet27 napisał/a:

Kata~ zacznij pracę nad sobą. Jak myślisz dlaczego tak łatwo uzależniłaś się od niego? smile

Tylko mi nie napisz bo jest wspaniały, coś, coś, coś? Bo śmiechnę. Pytam serio.

Jejuuuu,pracuje nad sobą. Staram się nie myśleć o nim, spotykam się z ludźmi, mam trochę planów na nadchodzący czas...

Może się uzaleznilam od niego, ale właściwie brakuje mi jego osoby, poczucia humoru ,jego dotyku, wyczucia mnie, znał mnie na przestrzal ,czułam się przy nim dobrze, koil mnie, długie rozmowy, abstrakcyjne pomysły..wszystko. nawet lubiłam jak się zloscil.

Ale przez to czego się powiedzmy o sobie nauczyłam po tym rozstaniu to to,ze jemu naprawdę mogło być że mną ciężko..w końcowym etapie powiedział ,że potrzebuje spokoju...a że mną go nie miał. Wyrzuty sumienia mnie zzeraja, ze gdybym miała ostatnia szansę pokazalabym mu,ze ja mogę inaczej funkcjonować. Ja jestem chyba toksyczna. Niedorozwinieta emocjonalnie i wymagalam od niego ,żeby pokocha l mnie za siebie,za mnie i za cały świat. Nie dal rady...

Ja go może idealizuje teraz, ale naprawdę dawał mi dużo. A że miał syndrom Piotrusia Pana no to też trochę jego winy było w rozpadzie tego związku.

Brakuje mi go. Naprawdę.


Wszystko co dobre , co opisałaś masz w Sobie od urodzenia mamy predyspozycje i zdolność do kochania Siebie jak kochamy siebie i nie trzymamy tego w pudełku promieniujemy kochaniem na innych nauczysz się tego na nowo.

Niczego Ci nie brakuje tak naprawdę teraz to dla Ciebie może i Himalaje za parę miesięcy nie będzie żadnej pustki pustka to złudzenie
największy przekręt ,szwindel naszego przerośniętego lub zdławionego ego.

Pozdrawiam

3 260 Ostatnio edytowany przez GwiezdnyPył (2018-12-31 21:11:39)

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Katastrofa1988 napisał/a:
GwiezdnyPył napisał/a:
Katastrofa1988 napisał/a:

Jejuuuu,pracuje nad sobą. Staram się nie myśleć o nim, spotykam się z ludźmi, mam trochę planów na nadchodzący czas...

Może się uzaleznilam od niego, ale właściwie brakuje mi jego osoby, poczucia humoru ,jego dotyku, wyczucia mnie, znał mnie na przestrzal ,czułam się przy nim dobrze, koil mnie, długie rozmowy, abstrakcyjne pomysły..wszystko. nawet lubiłam jak się zloscil.

Ale przez to czego się powiedzmy o sobie nauczyłam po tym rozstaniu to to,ze jemu naprawdę mogło być że mną ciężko..w końcowym etapie powiedział ,że potrzebuje spokoju...a że mną go nie miał. Wyrzuty sumienia mnie zzeraja, ze gdybym miała ostatnia szansę pokazalabym mu,ze ja mogę inaczej funkcjonować. Ja jestem chyba toksyczna. Niedorozwinieta emocjonalnie i wymagalam od niego ,żeby pokocha l mnie za siebie,za mnie i za cały świat. Nie dal rady...

Ja go może idealizuje teraz, ale naprawdę dawał mi dużo. A że miał syndrom Piotrusia Pana no to też trochę jego winy było w rozpadzie tego związku.

Brakuje mi go. Naprawdę.

Wierzę że ci go brakuje szczególnie dziś ....
Sama siedzisz ? Czy gdzieś idziesz ?


Jestem w domu, przeziębiona dość konkretnie jestem i nigdzie nie Idę. Za to niebawem ma być najbliższą rodzina.

Za bardzo wkrecilam się w myślenie o nim znów. Muszę go wyrzucić z głowy. On powiedział wyraźnie,ze nie chce że mną być, nie wie czy kocha czyli nie kocha. Poza tym ma już kogoś.

Może samotny sylwestr jest dobry na przemyślenia

3 261

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
paslawek napisał/a:
Katastrofa1988 napisał/a:
2018Facet27 napisał/a:

Kata~ zacznij pracę nad sobą. Jak myślisz dlaczego tak łatwo uzależniłaś się od niego? smile

Tylko mi nie napisz bo jest wspaniały, coś, coś, coś? Bo śmiechnę. Pytam serio.

Jejuuuu,pracuje nad sobą. Staram się nie myśleć o nim, spotykam się z ludźmi, mam trochę planów na nadchodzący czas...

Może się uzaleznilam od niego, ale właściwie brakuje mi jego osoby, poczucia humoru ,jego dotyku, wyczucia mnie, znał mnie na przestrzal ,czułam się przy nim dobrze, koil mnie, długie rozmowy, abstrakcyjne pomysły..wszystko. nawet lubiłam jak się zloscil.

Ale przez to czego się powiedzmy o sobie nauczyłam po tym rozstaniu to to,ze jemu naprawdę mogło być że mną ciężko..w końcowym etapie powiedział ,że potrzebuje spokoju...a że mną go nie miał. Wyrzuty sumienia mnie zzeraja, ze gdybym miała ostatnia szansę pokazalabym mu,ze ja mogę inaczej funkcjonować. Ja jestem chyba toksyczna. Niedorozwinieta emocjonalnie i wymagalam od niego ,żeby pokocha l mnie za siebie,za mnie i za cały świat. Nie dal rady...

Ja go może idealizuje teraz, ale naprawdę dawał mi dużo. A że miał syndrom Piotrusia Pana no to też trochę jego winy było w rozpadzie tego związku.

Brakuje mi go. Naprawdę.


Wszystko co dobre , co opisałaś masz w Sobie od urodzenia mamy predyspozycje i zdolność do kochania Siebie jak kochamy siebie i nie trzymamy tego w pudełku promieniujemy kochaniem na innych nauczysz się tego na nowo.

Niczego Ci nie brakuje tak naprawdę teraz to dla Ciebie może i Himalaje za parę miesięcy nie będzie żadnej pustki pustka to złudzenie
największy przekręt ,szwindel naszego przerośniętego lub zdławionego ego.

Pozdrawiam

Paslawek...dziękuję. to takie mądre,jeszcze dalekie ode mnie,ale wierzę,ze kiedyś będzie jak piszesz. Dziękuję smile


Pyłku, nie wiem. Bo to są i dobre i niezbyt dobre myśli, cofają mnie w tym do czego doszłam, ale mam w sobie świadomość końca tak naprawdę. Nie czekam na niego. Płacze ,bo juz chyba to mi zostaje ,ale z samego odwetu na nim, będę żyć. Dobrze żyć i szczęśliwie.

3 262

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Katastrofa1988 napisał/a:
paslawek napisał/a:
Katastrofa1988 napisał/a:

Jejuuuu,pracuje nad sobą. Staram się nie myśleć o nim, spotykam się z ludźmi, mam trochę planów na nadchodzący czas...

Może się uzaleznilam od niego, ale właściwie brakuje mi jego osoby, poczucia humoru ,jego dotyku, wyczucia mnie, znał mnie na przestrzal ,czułam się przy nim dobrze, koil mnie, długie rozmowy, abstrakcyjne pomysły..wszystko. nawet lubiłam jak się zloscil.

Ale przez to czego się powiedzmy o sobie nauczyłam po tym rozstaniu to to,ze jemu naprawdę mogło być że mną ciężko..w końcowym etapie powiedział ,że potrzebuje spokoju...a że mną go nie miał. Wyrzuty sumienia mnie zzeraja, ze gdybym miała ostatnia szansę pokazalabym mu,ze ja mogę inaczej funkcjonować. Ja jestem chyba toksyczna. Niedorozwinieta emocjonalnie i wymagalam od niego ,żeby pokocha l mnie za siebie,za mnie i za cały świat. Nie dal rady...

Ja go może idealizuje teraz, ale naprawdę dawał mi dużo. A że miał syndrom Piotrusia Pana no to też trochę jego winy było w rozpadzie tego związku.

Brakuje mi go. Naprawdę.


Wszystko co dobre , co opisałaś masz w Sobie od urodzenia mamy predyspozycje i zdolność do kochania Siebie jak kochamy siebie i nie trzymamy tego w pudełku promieniujemy kochaniem na innych nauczysz się tego na nowo.

Niczego Ci nie brakuje tak naprawdę teraz to dla Ciebie może i Himalaje za parę miesięcy nie będzie żadnej pustki pustka to złudzenie
największy przekręt ,szwindel naszego przerośniętego lub zdławionego ego.

Pozdrawiam

Paslawek...dziękuję. to takie mądre,jeszcze dalekie ode mnie,ale wierzę,ze kiedyś będzie jak piszesz. Dziękuję smile


Pyłku, nie wiem. Bo to są i dobre i niezbyt dobre myśli, cofają mnie w tym do czego doszłam, ale mam w sobie świadomość końca tak naprawdę. Nie czekam na niego. Płacze ,bo juz chyba to mi zostaje ,ale z samego odwetu na nim, będę żyć. Dobrze żyć i szczęśliwie.

Odwetu na nim ?
W złą stronę idzisz

3 263

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Odwetu w sensie,ze wiem,ze on za mną nie płacze. To i ja nie będę. Żeby nie myślał, że wylewam morze łez. Choć pewnie nie mysli wcale wink Więc ten odwet taki mentalny ,ale z korzyścią dla mnie.

3 264

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Katastrofa1988 napisał/a:

Odwetu w sensie,ze wiem,ze on za mną nie płacze. To i ja nie będę. Żeby nie myślał, że wylewam morze łez. Choć pewnie nie mysli wcale wink Więc ten odwet taki mentalny ,ale z korzyścią dla mnie.

A ok ;-)
A ja zrobiłam na przekur i otworzyłam właśnie szampana i mam nadzieję że cały rok bede robiła tak jak jak chce a nie tak jak wypada bo inni tak robią :-P.
WASZE ZDROWIE !!!!

3 265

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Katastrofa1988 napisał/a:

Odwetu w sensie,ze wiem,ze on za mną nie płacze. To i ja nie będę. Żeby nie myślał, że wylewam morze łez. Choć pewnie nie mysli wcale wink Więc ten odwet taki mentalny ,ale z korzyścią dla mnie.



Katastrofko wolno ci płakać masz takie prawo dla samej siebie nie powstrzymuj się z emocjami ,na złość ,na pokaz ,w odwecie to jest pozorna ulga ten odwet to rodzaj ucieczki w bok tłumienie.
Nie osądzaj i nie oceniaj surowo okrutnie tego co czujesz to co czujesz jest ludzkie.
Jedyne co to w żalu nie przeciągaj struny w pewnych emocjach kryje się pokrętna przyjemność .

3 266

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
paslawek napisał/a:
Katastrofa1988 napisał/a:

Odwetu w sensie,ze wiem,ze on za mną nie płacze. To i ja nie będę. Żeby nie myślał, że wylewam morze łez. Choć pewnie nie mysli wcale wink Więc ten odwet taki mentalny ,ale z korzyścią dla mnie.



Katastrofko wolno ci płakać masz takie prawo dla samej siebie nie powstrzymuj się z emocjami ,na złość ,na pokaz ,w odwecie to jest pozorna ulga ten odwet to rodzaj ucieczki w bok tłumienie.
Nie osądzaj i nie oceniaj surowo okrutnie tego co czujesz to co czujesz jest ludzkie.
Jedyne co to w żalu nie przeciągaj struny w pewnych emocjach kryje się pokrętna przyjemność .


Zgadzam się i wiem,ze czasem w cierpieniu można się odnaleźć i..uzależnić. tak, szybko to wylapales bo ja o tym pomyślałam ,obym nie wpadła w sidła przyjemności z cierpienia...

3 267

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
GwiezdnyPył napisał/a:
Katastrofa1988 napisał/a:

Odwetu w sensie,ze wiem,ze on za mną nie płacze. To i ja nie będę. Żeby nie myślał, że wylewam morze łez. Choć pewnie nie mysli wcale wink Więc ten odwet taki mentalny ,ale z korzyścią dla mnie.

A ok ;-)
A ja zrobiłam na przekur i otworzyłam właśnie szampana i mam nadzieję że cały rok bede robiła tak jak jak chce a nie tak jak wypada bo inni tak robią :-P.
WASZE ZDROWIE !!!!


Świetnie !! Tak trzymaj i niech to będzie Twoje motto.

3 268

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Katastrofa1988 napisał/a:
paslawek napisał/a:
Katastrofa1988 napisał/a:

Odwetu w sensie,ze wiem,ze on za mną nie płacze. To i ja nie będę. Żeby nie myślał, że wylewam morze łez. Choć pewnie nie mysli wcale wink Więc ten odwet taki mentalny ,ale z korzyścią dla mnie.



Katastrofko wolno ci płakać masz takie prawo dla samej siebie nie powstrzymuj się z emocjami ,na złość ,na pokaz ,w odwecie to jest pozorna ulga ten odwet to rodzaj ucieczki w bok tłumienie.
Nie osądzaj i nie oceniaj surowo okrutnie tego co czujesz to co czujesz jest ludzkie.
Jedyne co to w żalu nie przeciągaj struny w pewnych emocjach kryje się pokrętna przyjemność .


Zgadzam się i wiem,ze czasem w cierpieniu można się odnaleźć i..uzależnić. tak, szybko to wylapales bo ja o tym pomyślałam ,obym nie wpadła w sidła przyjemności z cierpienia...

Wychowałem się na Joy Division i całej nowej fali

3 269

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Katastrofa1988 napisał/a:
GwiezdnyPył napisał/a:
Katastrofa1988 napisał/a:

Odwetu w sensie,ze wiem,ze on za mną nie płacze. To i ja nie będę. Żeby nie myślał, że wylewam morze łez. Choć pewnie nie mysli wcale wink Więc ten odwet taki mentalny ,ale z korzyścią dla mnie.

A ok ;-)
A ja zrobiłam na przekur i otworzyłam właśnie szampana i mam nadzieję że cały rok bede robiła tak jak jak chce a nie tak jak wypada bo inni tak robią :-P.
WASZE ZDROWIE !!!!


Świetnie !! Tak trzymaj i niech to będzie Twoje motto.

Całe życie robiłam jak wypada jak trzeba i całe życie poświęcałam komuś a dla siebie nigdy teraz to się zmieni :-).

3 270

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

ja spędzam sylwestra przeziębiona z dwoma kotami moich rodziców smile
zaraz będę mieć telekonferencję z chłopakiem, ale gdyby była potrzeba kopa to piszcie wink

swoją drogą polecam Wam wszystkim wyrobić sobie jeszcze jedną rzecz, jaką jest umiejętność życia samemu i koncentrowanie się na sobie nawet w związku. To jest mega ważne, żeby w związku druga osoba nie zostawała sensem naszego życia, bo potem ta osoba odchodzi i nam nagle brakuje sensu. Trzeba się skupiać też na sobie, mieć własne zajęcia, własnych znajomych i pasje, które częściowo robi się bez drugiej osoby. Jasne, że to powinno być wszystko wyważone, żeby znowu nie kosztem partnera/partnerki.

3 271

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
GwiezdnyPył napisał/a:
Katastrofa1988 napisał/a:
GwiezdnyPył napisał/a:

A ok ;-)
A ja zrobiłam na przekur i otworzyłam właśnie szampana i mam nadzieję że cały rok bede robiła tak jak jak chce a nie tak jak wypada bo inni tak robią :-P.
WASZE ZDROWIE !!!!


Świetnie !! Tak trzymaj i niech to będzie Twoje motto.

Całe życie robiłam jak wypada jak trzeba i całe życie poświęcałam komuś a dla siebie nigdy teraz to się zmieni :-).

Znakomicie lont podpalony i odliczamy do eksplozji smile Wolność rządzi

3 272

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Lady Loka napisał/a:

ja spędzam sylwestra przeziębiona z dwoma kotami moich rodziców smile
zaraz będę mieć telekonferencję z chłopakiem, ale gdyby była potrzeba kopa to piszcie wink

swoją drogą polecam Wam wszystkim wyrobić sobie jeszcze jedną rzecz, jaką jest umiejętność życia samemu i koncentrowanie się na sobie nawet w związku. To jest mega ważne, żeby w związku druga osoba nie zostawała sensem naszego życia, bo potem ta osoba odchodzi i nam nagle brakuje sensu. Trzeba się skupiać też na sobie, mieć własne zajęcia, własnych znajomych i pasje, które częściowo robi się bez drugiej osoby. Jasne, że to powinno być wszystko wyważone, żeby znowu nie kosztem partnera/partnerki.

Częściowo się z tobą zgadzam takie podejście jest jak jest się w takim związku bez zobowiązań jak przychodzi ŚLUB (uwielbiam ci onim pisać hahaha chyba zawsze będę pamiętać co mi o nim powiedziałas ) i dzieci to jednak warto się skupić na rodzinie . Różni są ludzie i różnie podchodzą moja siostra jest z mężem od paru ładnych lat i nigdy nie byli gdzieś oddzielne zawsze razem i dziećmi . Nigdy się sobą nie znudzili czy mieli ochotę bobyc samemu . Ja myślę że własnie są w życiu papużki i ci co wola trochę wolności ważne żeby znaleźć te odpowiednie osoby . Zasłużyłam już na kopa :-P.

3 273

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
paslawek napisał/a:
Katastrofa1988 napisał/a:
paslawek napisał/a:


Katastrofko wolno ci płakać masz takie prawo dla samej siebie nie powstrzymuj się z emocjami ,na złość ,na pokaz ,w odwecie to jest pozorna ulga ten odwet to rodzaj ucieczki w bok tłumienie.
Nie osądzaj i nie oceniaj surowo okrutnie tego co czujesz to co czujesz jest ludzkie.
Jedyne co to w żalu nie przeciągaj struny w pewnych emocjach kryje się pokrętna przyjemność .


Zgadzam się i wiem,ze czasem w cierpieniu można się odnaleźć i..uzależnić. tak, szybko to wylapales bo ja o tym pomyślałam ,obym nie wpadła w sidła przyjemności z cierpienia...

Wychowałem się na Joy Division i całej nowej fali

To wszystko jasne ..a znasz czasopismo Chakatery ? Byl też taki portal i tam ludzie mieli swoje blogi i forum też było. Prowadziles swojego bloga ? (Jakoś mi to co piszesz kogoś przypomina ) Ja tam miałam swojego bloga...:D

Jestem skłonna nawet wysnuć wniosek iż,moje działania doprowadziły do rozbicia dobrej relacji w imię cierpienia. Ale to może mnie już ponosić.

3 274

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

No wtedy to tak tongue Ale ja mówię o takich związkach jak te nasze. Tu zdecydowanie trzeba zachować trochę niezależności.

Zresztą tak patrząc na małżeństwa dookoła mnie, to oni też mają część wspólnych znajomych i część oddzielnych. Część pasji wspólnych i część oddzielnych. Tylko trzeba to zrównoważyć ze sobą wink
No ale to też zależy od osobowości wink ja swoją niezależność całkiem lubię smile lubię to, ze czasami wychodzę na kawę na miasto sama. I to, że czasami siedzimy razem, ale każde z nas robi co innego. Tak samo lubię to, że na kawę wychodzimy razem.

Mój ex oczekiwał poświęcenia mu 100% mojego czasu. Tak się nie da, bo to po prostu męczy.

3 275

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Loka ! Miałam coś pytać. Często piszesz o przechodzonych związkach tzn? Czy uważasz ,że to już po ptokach na ślub?że nie ma miłości ? W swoim otoczeniu mam kilka wieloletnich 10 letnich związków które niebawem zostaną zwieńczone małżeństwem...

3 276

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Katastrofa1988 napisał/a:
paslawek napisał/a:
Katastrofa1988 napisał/a:

Zgadzam się i wiem,ze czasem w cierpieniu można się odnaleźć i..uzależnić. tak, szybko to wylapales bo ja o tym pomyślałam ,obym nie wpadła w sidła przyjemności z cierpienia...

Wychowałem się na Joy Division i całej nowej fali

To wszystko jasne ..a znasz czasopismo Chakatery ? Byl też taki portal i tam ludzie mieli swoje blogi i forum też było. Prowadziles swojego bloga ? (Jakoś mi to co piszesz kogoś przypomina ) Ja tam miałam swojego bloga...:D

Jestem skłonna nawet wysnuć wniosek iż,moje działania doprowadziły do rozbicia dobrej relacji w imię cierpienia. Ale to może mnie już ponosić.

Nie naprawdę. Wiem że dla wielu ludzi to inspirujące bo to świetna poezja

Ja to po prostu pamiętam czasy kiedy Ian i spółka istnieli i grali niestety nigdy w Polsce nie wystąpili

3 277

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
paslawek napisał/a:
GwiezdnyPył napisał/a:
Katastrofa1988 napisał/a:

Świetnie !! Tak trzymaj i niech to będzie Twoje motto.

Całe życie robiłam jak wypada jak trzeba i całe życie poświęcałam komuś a dla siebie nigdy teraz to się zmieni :-).

Znakomicie lont podpalony i odliczamy do eksplozji smile Wolność rządzi

Tak jest !!!!! Niech żyje wolność !!
P.s jakbym pisała już głupoty przez % proszę napisać PIŁAŚ NIE PISZ :-D

3 278

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
paslawek napisał/a:
Katastrofa1988 napisał/a:
paslawek napisał/a:

Wychowałem się na Joy Division i całej nowej fali

To wszystko jasne ..a znasz czasopismo Chakatery ? Byl też taki portal i tam ludzie mieli swoje blogi i forum też było. Prowadziles swojego bloga ? (Jakoś mi to co piszesz kogoś przypomina ) Ja tam miałam swojego bloga...:D

Jestem skłonna nawet wysnuć wniosek iż,moje działania doprowadziły do rozbicia dobrej relacji w imię cierpienia. Ale to może mnie już ponosić.

Nie naprawdę. Wiem że dla wielu ludzi to inspirujące bo to świetna poezja

Ja to po prostu pamiętam czasy kiedy Ian i spółka istnieli i grali niestety nigdy w Polsce nie wystąpili

Aha, to musiałam się pomylić ,pamiętam że wtedy też ktoś porównał moje emocje do fali z Joy Division.;) I myślałam,ze znów się spotkamy smile

3 279

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
GwiezdnyPył napisał/a:
paslawek napisał/a:
GwiezdnyPył napisał/a:

Całe życie robiłam jak wypada jak trzeba i całe życie poświęcałam komuś a dla siebie nigdy teraz to się zmieni :-).

Znakomicie lont podpalony i odliczamy do eksplozji smile Wolność rządzi

Tak jest !!!!! Niech żyje wolność !!
P.s jakbym pisała już głupoty przez % proszę napisać PIŁAŚ NIE PISZ :-D


Spoko. Będziemy interweniować. Ja leczę gardelko znów szkocka.;) Ale tak light.

3 280 Ostatnio edytowany przez paslawek (2018-12-31 22:34:21)

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Katastrofa1988 napisał/a:
paslawek napisał/a:
Katastrofa1988 napisał/a:

To wszystko jasne ..a znasz czasopismo Chakatery ? Byl też taki portal i tam ludzie mieli swoje blogi i forum też było. Prowadziles swojego bloga ? (Jakoś mi to co piszesz kogoś przypomina ) Ja tam miałam swojego bloga...:D

Jestem skłonna nawet wysnuć wniosek iż,moje działania doprowadziły do rozbicia dobrej relacji w imię cierpienia. Ale to może mnie już ponosić.

Nie naprawdę. Wiem że dla wielu ludzi to inspirujące bo to świetna poezja

Ja to po prostu pamiętam czasy kiedy Ian i spółka istnieli i grali niestety nigdy w Polsce nie wystąpili

Aha, to musiałam się pomylić ,pamiętam że wtedy też ktoś porównał moje emocje do fali z Joy Division.;) I myślałam,ze znów się spotkamy smile

No widzisz już Ci lepiej Katastrofko zaczepiasz starszego pana smile

Na gardło możesz też zastosować miód ,imbir, cytrynę.Jak przeżyjesz whisky oczywiście

3 281

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
paslawek napisał/a:
Katastrofa1988 napisał/a:
paslawek napisał/a:

Nie naprawdę. Wiem że dla wielu ludzi to inspirujące bo to świetna poezja

Ja to po prostu pamiętam czasy kiedy Ian i spółka istnieli i grali niestety nigdy w Polsce nie wystąpili

Aha, to musiałam się pomylić ,pamiętam że wtedy też ktoś porównał moje emocje do fali z Joy Division.;) I myślałam,ze znów się spotkamy smile

No widzisz już Ci lepiej Katastrofko zaczepiasz starszego pana smile


Starszego Pana? Eee, Paslawek. Nie ma tu takich. wink
Czy lepiej ,tego jeszcze nie stwierdzam ,ale tak może ciut. Ciut. smile

Pyłek,a Ty co robisz ? Jesteś z kimś ?

3 282

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

xDD. Fajnie się czyta takie kobiece forum - może zostanę u Was na dłużej. wink

Rzucam temat do dyskusji - po %%? Jeszcze lepiej! Raczej dla Pań. smile

Kobieta jest autorką dramatu, który sama tworzy.

Zapraszam do dyskusji. smile

3 283

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Katastrofa1988 napisał/a:
paslawek napisał/a:
Katastrofa1988 napisał/a:

Aha, to musiałam się pomylić ,pamiętam że wtedy też ktoś porównał moje emocje do fali z Joy Division.;) I myślałam,ze znów się spotkamy smile

No widzisz już Ci lepiej Katastrofko zaczepiasz starszego pana smile


Starszego Pana? Eee, Paslawek. Nie ma tu takich. wink
Czy lepiej ,tego jeszcze nie stwierdzam ,ale tak może ciut. Ciut. smile

Pyłek,a Ty co robisz ? Jesteś z kimś ?

Tak z szampanem :-P  i mama bo do niej przyjechałam na święta i tak zostałam :-P

3 284

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
2018Facet27 napisał/a:

xDD. Fajnie się czyta takie kobiece forum - może zostanę u Was na dłużej. wink

Rzucam temat do dyskusji - po %%? Jeszcze lepiej! Raczej dla Pań. smile

Kobieta jest autorką dramatu, który sama tworzy.

Zapraszam do dyskusji. smile

Wbijaj big_smile widzę,ze wszyscy mamy procenty w żyłach wink

Ukrece bicz na siebie, ale odpowiadając na Twoje pytanie :zdrowe kobiety -nie, te lekko niedojrzale i z różnymi emocjonalnymi przypadlosciami -tak.

Ja w swoim przypadku mam mnóstwo przykładów ,kiedy świadomie poddawałam się swoim lękom i swojej chorej fantazji wywołując kłótnie lub atmosferę podejrzliwości ,no generalnie czegos niezdrowego. Jestem tego świadoma.

3 285

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
2018Facet27 napisał/a:

xDD. Fajnie się czyta takie kobiece forum - może zostanę u Was na dłużej. wink

Rzucam temat do dyskusji - po %%? Jeszcze lepiej! Raczej dla Pań. smile

Kobieta jest autorką dramatu, który sama tworzy.

Zapraszam do dyskusji. smile

Jak masz czas to zostań na dłużej :-P.
Co do dyskusji niewiem czy jestem w stanie się aż tak skupić i czy nie palne czegoś po %/hahaha

3 286

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
2018Facet27 napisał/a:

xDD. Fajnie się czyta takie kobiece forum - może zostanę u Was na dłużej. wink

Rzucam temat do dyskusji - po %%? Jeszcze lepiej! Raczej dla Pań. smile

Kobieta jest autorką dramatu, który sama tworzy.

Zapraszam do dyskusji. smile

Akurat mam dyżur z dwoma dużo młodszymi podległymi mi służbowo  chłopakami zakochani podrywacze trafiła kosa na kamień to jest dopiero dramat smile
Niedawno jeszcze rywalizowali ze sobą który piękniejszy teraz bracia w nieszczęściu .

3 287

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Katastrofa1988 napisał/a:

Loka ! Miałam coś pytać. Często piszesz o przechodzonych związkach tzn? Czy uważasz ,że to już po ptokach na ślub?że nie ma miłości ? W swoim otoczeniu mam kilka wieloletnich 10 letnich związków które niebawem zostaną zwieńczone małżeństwem...

Wyjątki.
Generalnie uważam i będę do znudzenia powtarzać, że po +/- 2 latach bycia w związku człowiek już wie czy to jest osoba na całe życie czy nie. I w sumie na forum jak czytam tematy to się to sprawdza.
Więc jak ma się te 20+ lat i ogarnięte życie, w sensie nie jest się na utrzymaniu rodziców, to po tych 2 latach można spokojnie planować wspólną przyszłość z jakimś papierkiem.

Wiele związków znam takich i u znajomych i tu na forum, że poznali się, było super, po roku zaręczyny i potem 5 lat nic. Nie ma wspólnych zobowiązań, nie ma wspólnych planów na dalsze życie, planowanie ogranicza się do wakacji, obiadów itd. Nie ma nic, co by ten związek jakoś rozwijało, wkrada się proza dnia codziennego i związek się po pewnym czasie sypie. Bo dzieci to po ślubie, ale ślubu nie ma. Kredyt po ślubie, ślubu nie ma. Większe mieszkanie po ślubie, ślubu nie ma. I wpada się w taki marazm, bo stoi się w miejscu. Takie ciągłe odkładanie na później i stanie w jednym miejscu. Trzeba by dostać naprawdę mocnego kopa z zewnątrz od kogoś, żeby się zebrać do ślubu po kilku latach w takim stanie.

Wiecie, namiętność i zauroczenie się kiedyś kończy. Fascynacja się kończy, jak w każdym związku. I jak tego ślubu nie ma, bo się para do niego nie zebrała, bo im było nie po drodze (ja bym tu znowu wkroczyła w temat podświadomego głosu, który tak naprawdę wiedział, że to nie ten/ta jedyna) i łatwiej jest się rozstać i szukać kogoś kolejnego.

sympatia napisał/a:

Związek nazywamy przechodzonym wtedy, kiedy z jednej strony nie ma wyraźnych powodów do rozstania (zdrada, kłótnie), ale nie bardzo cokolwiek zachęca nas do ślubu (emocje nie są już tak silne, o czekaniu na noc poślubną już dawno nie może być mowy). Z kolei trwanie tak jak teraz, wydaje nam się smutne i nudne. Nie wiemy, w którą stronę zrobić krok, a trwanie w miejscu też nie wydaje nam się dobrym rozwiązaniem – wyjaśnia psycholog.

3 288

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Lady Loka napisał/a:
Katastrofa1988 napisał/a:

Loka ! Miałam coś pytać. Często piszesz o przechodzonych związkach tzn? Czy uważasz ,że to już po ptokach na ślub?że nie ma miłości ? W swoim otoczeniu mam kilka wieloletnich 10 letnich związków które niebawem zostaną zwieńczone małżeństwem...

Wyjątki.
Generalnie uważam i będę do znudzenia powtarzać, że po +/- 2 latach bycia w związku człowiek już wie czy to jest osoba na całe życie czy nie. I w sumie na forum jak czytam tematy to się to sprawdza.
Więc jak ma się te 20+ lat i ogarnięte życie, w sensie nie jest się na utrzymaniu rodziców, to po tych 2 latach można spokojnie planować wspólną przyszłość z jakimś papierkiem.

Wiele związków znam takich i u znajomych i tu na forum, że poznali się, było super, po roku zaręczyny i potem 5 lat nic. Nie ma wspólnych zobowiązań, nie ma wspólnych planów na dalsze życie, planowanie ogranicza się do wakacji, obiadów itd. Nie ma nic, co by ten związek jakoś rozwijało, wkrada się proza dnia codziennego i związek się po pewnym czasie sypie. Bo dzieci to po ślubie, ale ślubu nie ma. Kredyt po ślubie, ślubu nie ma. Większe mieszkanie po ślubie, ślubu nie ma. I wpada się w taki marazm, bo stoi się w miejscu. Takie ciągłe odkładanie na później i stanie w jednym miejscu. Trzeba by dostać naprawdę mocnego kopa z zewnątrz od kogoś, żeby się zebrać do ślubu po kilku latach w takim stanie.

Wiecie, namiętność i zauroczenie się kiedyś kończy. Fascynacja się kończy, jak w każdym związku. I jak tego ślubu nie ma, bo się para do niego nie zebrała, bo im było nie po drodze (ja bym tu znowu wkroczyła w temat podświadomego głosu, który tak naprawdę wiedział, że to nie ten/ta jedyna) i łatwiej jest się rozstać i szukać kogoś kolejnego.

sympatia napisał/a:

Związek nazywamy przechodzonym wtedy, kiedy z jednej strony nie ma wyraźnych powodów do rozstania (zdrada, kłótnie), ale nie bardzo cokolwiek zachęca nas do ślubu (emocje nie są już tak silne, o czekaniu na noc poślubną już dawno nie może być mowy). Z kolei trwanie tak jak teraz, wydaje nam się smutne i nudne. Nie wiemy, w którą stronę zrobić krok, a trwanie w miejscu też nie wydaje nam się dobrym rozwiązaniem – wyjaśnia psycholog.

Już się miałam z tobą kłucic a jestem po %to śmielsza ale wiesz co chyba jednak muszę ci przyznać rację i chyba właśnie dla tych powodów zostałam rzucona . Umnie tak było dzieciak ok ale po ślubie ślubu brak chciał nawet kupić mi dom ale nie bo za daleko i niemamy ślubu  . Kurde tak się teraz naprawdę zastanawiam czy do szczęścia musi być ten głupi papierek i to wszystko do okoła . Może wemnie jest jakiś problem nawet napewno może ja tak naprawdę niechce ślubu i dzieci to nie moja bajka ? Ale dałas mi rozkmine napewno do końca roku :-P. Niewiem czy to procenty czy to przemyślenia alw ja mam wrażenie że ja sama siebie oszukiwałam przez te lata . .... Mam pierdzielnik w głowie .....

3 289

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Przyznam szczerze, ze i ja potrafiłam kręcić dramy z rożnych pierdol. Nie jestem z siebie dumna i w tej kwestii bije sie w piers. Z niczego potrafię zrobic obiad i awanturę wink Wyciągnęłam pewne zle nawyki z wcześniejszego związku, nie przepracowałam tego, szybko związałam sie z X i przez moja głupotę, wiele razy pokutował za błędy z poprzedniej relacji. Aktualnie duzo bardziej świadomie przechodze przez to wszystko i wyciągnęłam, mysle, dobre wnioski. Kiedys najpewniej uznam, ze ta lekcja była dla mnie właściwie dobra i przydatna. Dzis jednak znowu tęsknie okropnie. Jak wspomnę poprzedniego sylwestra to zal mnie bierze. Świętowałam z X, zakochana po uszy, z ogromna nadzieja na kolejny rok. No cóż wink

Dzis sie uparłam, odmówiłam wszystkim i spędzam sylwestra sama. Miałam przed chwila moment zawahania kiedy znajomi zaproponowali, ze po mnie przyjadą, ale zdecydowałam sie zostać w domu. Ten rok witalam z radością i sie mocno zawiodłam, moze jak przyszły przywitam z mniejszym entuzjazmem to przekornie mnie zaskoczy - tak pozytywnie, nie?;) Fajnie by było.

Paslawku czym sie zajmujesz? Jesli moge zapytać:)

3 290

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Spoko rządzę energią elektryczną jak nie ma prądu wkraczamy do akcji

3 291

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

To nie jest kwestia tego, że musi być ceremonia, już Ci mówiłam wink
to kwestia wzięcia odpowiedzialności za związek. Także finansowej w postaci alimentów, jeżeli coś się sypnie. Ja bym się nie odważyła podejmować jakiekolwiek zobowiązania typu dom i dzieci bez ślubu, bałabym się, że jak coś się stanie, to zostanę z niczym. Prawda jest taka, że małżeństwo dużo ułatwia prawnie i formalnie. Coś się stanie Twojemu partnerowi i nie możesz ani po nim dziedziczyć, ani ubezpieczenie ani nic, bo zawsze wygryzie Cię jego rodzina.
Masz papier, masz formalną rodzinę. Jest dużo mniej problemów.

No i za tym idzie też ogromna odpowiedzialność i świadomość tego, że to jest poważny krok życiowy dla większości ludzi przynajmniej. Więc jeżeli czujesz, że z kimś byś ślubu nie wzięła, to to prawdopodobnie nie jest facet dla Ciebie i tyle.

I tak, ja wiem, że są ludzie, którzy twierdzą, że papierek im nie jest potrzebny, ale ja i tak uważam, że to dlatego, że nie znalazły odpowiedniej osoby na swojej drodze. Nie znam związku, który wytrzymałby więcej niż 10 lat bez ślubu.

3 292 Ostatnio edytowany przez GwiezdnyPył (2019-01-01 00:25:31)

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Lady Loka napisał/a:

To nie jest kwestia tego, że musi być ceremonia, już Ci mówiłam wink
to kwestia wzięcia odpowiedzialności za związek. Także finansowej w postaci alimentów, jeżeli coś się sypnie. Ja bym się nie odważyła podejmować jakiekolwiek zobowiązania typu dom i dzieci bez ślubu, bałabym się, że jak coś się stanie, to zostanę z niczym. Prawda jest taka, że małżeństwo dużo ułatwia prawnie i formalnie. Coś się stanie Twojemu partnerowi i nie możesz ani po nim dziedziczyć, ani ubezpieczenie ani nic, bo zawsze wygryzie Cię jego rodzina.
Masz papier, masz formalną rodzinę. Jest dużo mniej problemów.

No i za tym idzie też ogromna odpowiedzialność i świadomość tego, że to jest poważny krok życiowy dla większości ludzi przynajmniej. Więc jeżeli czujesz, że z kimś byś ślubu nie wzięła, to to prawdopodobnie nie jest facet dla Ciebie i tyle.

I tak, ja wiem, że są ludzie, którzy twierdzą, że papierek im nie jest potrzebny, ale ja i tak uważam, że to dlatego, że nie znalazły odpowiedniej osoby na swojej drodze. Nie znam związku, który wytrzymałby więcej niż 10 lat bez ślubu.

Co do jednego się nie zgodzę możesz oczywiście mieć informacje jak coś się dzieje partnerowi i z ubezpieczenia z wszystkiego teraz można korzystać jak cię upoważni. Ja miałam takie uprawnienia w szpitalu jak był przed operacją w trakcie i po lekarze mi wszystko przekazywali jakby zginol na służbie ja bym dostała kasę bo ja byłam zapisana . Kiedyś tak było teraz związki partnerskie mają podobne prawa.  Alimenty też idziesz do sądu i je dostajesz .   Ja niewidze powodu do papierka jedynie chyba jak jedna osoba chce się rozstać a druga nie to można rozwód przeciągać .
To też dobry powód do niebrania ślubu możesz rozstać się kiedy chcesz i niema problemu. Jakbym z nim była po ślubie było by gorzej musieli byśmy się spotkać chociaż by na sprawie rozwodowej itp .klutnie o majątek. Być może nie poznałam miłości swojego życia i dlatego niechce ślubu niewiem nie kłuce się.
Cieszę sie że zaraz nowy rok

3 293 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2019-01-01 00:29:57)

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
GwiezdnyPył napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

To nie jest kwestia tego, że musi być ceremonia, już Ci mówiłam wink
to kwestia wzięcia odpowiedzialności za związek. Także finansowej w postaci alimentów, jeżeli coś się sypnie. Ja bym się nie odważyła podejmować jakiekolwiek zobowiązania typu dom i dzieci bez ślubu, bałabym się, że jak coś się stanie, to zostanę z niczym. Prawda jest taka, że małżeństwo dużo ułatwia prawnie i formalnie. Coś się stanie Twojemu partnerowi i nie możesz ani po nim dziedziczyć, ani ubezpieczenie ani nic, bo zawsze wygryzie Cię jego rodzina.
Masz papier, masz formalną rodzinę. Jest dużo mniej problemów.

No i za tym idzie też ogromna odpowiedzialność i świadomość tego, że to jest poważny krok życiowy dla większości ludzi przynajmniej. Więc jeżeli czujesz, że z kimś byś ślubu nie wzięła, to to prawdopodobnie nie jest facet dla Ciebie i tyle.

I tak, ja wiem, że są ludzie, którzy twierdzą, że papierek im nie jest potrzebny, ale ja i tak uważam, że to dlatego, że nie znalazły odpowiedniej osoby na swojej drodze. Nie znam związku, który wytrzymałby więcej niż 10 lat bez ślubu.

Co do jednego się nie zgodzę możesz oczywiście mieć informacje jak coś się dzieje partnerowi i z ubezpieczenia z wszystkiego teraz można korzystać jak cię upoważni. Ja miałam takie uprawnienia w szpitalu jak był przed operacją w trakcie i po lekarze mi wszystko przekazywali jakby zginol na służbie ja bym dostała kasę bo ja byłam zapisana . Kiedyś tak było teraz związki partnerskie mają podobne prawa.  Alimenty też idziesz do sądu i je dostajesz .   Ja niewidze powodu do papierka jedynie chyba jak jedna osoba chce się rozstać a druga nie to można rozwód przeciągać .

Na dziecko alimenty dostaniesz. Na siebie już nie, bo nie byłaś żoną.
Z testamentu bardzo łatwo może wyłączyć Cię rodzeństwo zmarłego partnera.

Zresztą tak jak mówię, to jest kwestia podjęcia odpowiedzialności za związek. Nie wszyscy są do tego dojrzali wink
Ale związek powinien się rozwijać. Jak stoi w miejscu, to się z czasem wypala i tyle. I człowiek zostaje z niczym. Bo nawet jeżeli jedna strona chciała coś zrobić, to druga ją skutecznie wyhamowała.

edit.
Ania, argument, że przy ślubie miałabyś problemy z rozstaniem tylko pokazują, że to nie był facet dla Ciebie i tyle.
Nikt nie bierze slubu z myślą o tym, że kiedyś się tam będzie rozstawał i będą problemy. Jeżeli ktoś wychodzi z założenia, że bez ślubu będzie się prościej rozstać to sorry, ale on już mentalnie się rozstał.

3 294

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Lady Loka napisał/a:
GwiezdnyPył napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

To nie jest kwestia tego, że musi być ceremonia, już Ci mówiłam wink
to kwestia wzięcia odpowiedzialności za związek. Także finansowej w postaci alimentów, jeżeli coś się sypnie. Ja bym się nie odważyła podejmować jakiekolwiek zobowiązania typu dom i dzieci bez ślubu, bałabym się, że jak coś się stanie, to zostanę z niczym. Prawda jest taka, że małżeństwo dużo ułatwia prawnie i formalnie. Coś się stanie Twojemu partnerowi i nie możesz ani po nim dziedziczyć, ani ubezpieczenie ani nic, bo zawsze wygryzie Cię jego rodzina.
Masz papier, masz formalną rodzinę. Jest dużo mniej problemów.

No i za tym idzie też ogromna odpowiedzialność i świadomość tego, że to jest poważny krok życiowy dla większości ludzi przynajmniej. Więc jeżeli czujesz, że z kimś byś ślubu nie wzięła, to to prawdopodobnie nie jest facet dla Ciebie i tyle.

I tak, ja wiem, że są ludzie, którzy twierdzą, że papierek im nie jest potrzebny, ale ja i tak uważam, że to dlatego, że nie znalazły odpowiedniej osoby na swojej drodze. Nie znam związku, który wytrzymałby więcej niż 10 lat bez ślubu.

Co do jednego się nie zgodzę możesz oczywiście mieć informacje jak coś się dzieje partnerowi i z ubezpieczenia z wszystkiego teraz można korzystać jak cię upoważni. Ja miałam takie uprawnienia w szpitalu jak był przed operacją w trakcie i po lekarze mi wszystko przekazywali jakby zginol na służbie ja bym dostała kasę bo ja byłam zapisana . Kiedyś tak było teraz związki partnerskie mają podobne prawa.  Alimenty też idziesz do sądu i je dostajesz .   Ja niewidze powodu do papierka jedynie chyba jak jedna osoba chce się rozstać a druga nie to można rozwód przeciągać .

Na dziecko alimenty dostaniesz. Na siebie już nie, bo nie byłaś żoną.
Z testamentu bardzo łatwo może wyłączyć Cię rodzeństwo zmarłego partnera.

Zresztą tak jak mówię, to jest kwestia podjęcia odpowiedzialności za związek. Nie wszyscy są do tego dojrzali wink
Ale związek powinien się rozwijać. Jak stoi w miejscu, to się z czasem wypala i tyle. I człowiek zostaje z niczym. Bo nawet jeżeli jedna strona chciała coś zrobić, to druga ją skutecznie wyhamowała.

To co jest zapisane w testamencie nie może cię rodzeństwo wykręcić jeśli byłaś np tam zawarta i coś ci się należało . Może jestem nie dojrzała i tyle . Uwierz mi że nie każdy musi chcieć ślubu bo tak trzeba bo tak prościej a branie ślubu dla swoich korzyści jest słabe.  Tak samo brać ślub z myślą taka że jak coś nie wypali ;-) . Dobra piłam nie pisze bo chyba klutliwa sie robię  .  . Życzę wam szczęśliwego nowego roku buźka

3 295

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Aniu, rodzeństwo ma pierwszeństwo nawet jeżeli nie zostali uwzględnieni w testamencie.

Ale nieważne.
Poczytaj już na trzeźwo.

3 296 Ostatnio edytowany przez GwiezdnyPył (2019-01-01 00:48:58)

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Lady Loka napisał/a:

Aniu, rodzeństwo ma pierwszeństwo nawet jeżeli nie zostali uwzględnieni w testamencie.

Ale nieważne.
Poczytaj już na trzeźwo.

Testament to jest ostatnia wola zmarłego i on decyduje co się komu należy wiem bo miałam taką sytułacje w rodzinie . Rodzeństwo nic nie dostalo i dzieci też nie bo taka jego byla wola dostała jego kobieta wszystko .
Z tym na trzeźwo dobre to bylo aż tak się nie uwalilam. Hahaha . Lady niechce się z tobą kłucic dajmy sobie już z tym tematem spokój . Widocznie jestem odlutkiem który niechce ślubu i tyle .
No chyba że nie zdarzy napisać testament to tak masz rację

3 297 Ostatnio edytowany przez Jazzmine (2019-01-01 00:56:32)

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Loka co ma dojrzałość do podjęcia decyzji o wzięciu ślubu? Wybacz, ze sie wtrącę, ale nie zgodzę sie z Tobą. Owszem, o tyle o ile rownież uważam, ze fajnie kiedy związek rozwija sie w konkretnym kierunku, tak jestem zdania, ze kazdy ma prawo decydować wg własnego uznania. Moja przyjaciółka jest ze swoim facetem przeszło 16 lat, żadne z nich nie czuje potrzeby brania ślubu, sa ze sobą szczęśliwi. Nie generalizuj tylko dlatego, ze Ty masz taki pogląd a nie inny smile

EDIT:

Loka, większość Twoich argumentów przemawia za korzyściami jakie sa ze ślubu w momencie rozstania. Szczegolnie ten o alimentach na żonę mnie poraził. Zatem co.. chcesz ślubu w ramach zabezpieczenia? Czyli myslisz o rozstaniu ewentualnym i jak w razie wu sie zabezpieczyć? No cóż.. traci hipokryzja.

3 298 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2019-01-01 01:13:43)

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Nie, nie chcę ślubu jako zabezpieczenia. Dziewczyny zejdźcie ze mnie. I nie chodziło mi o dojrzałość do ślubu. Chodziło mi o dojrzałość do przeniesienia związku na kolejny etap. Nie da się wiecznie żyć tak samo. Widzę to po moim związku i widzę po związkach moich znajomych.
Jasne, można decydować jak się chce, można się nie zgadzać, spoko, nie zgadzajcie się ze mną smile róbcie to, co chcecie. Tylko ja już na wielu przykładach i w życiu i tutaj widzę, że to moje podejście się sprawdza wink
Baaaardzo dużo przykładów widziałam takich, gdzie jedna strona nie potrzebowała papierka, a potem zmieniała partnera/partnerkę i ślub był w przeciągo roku, max dwóch lat. I skąd nagle bierze się pragnienie papierka, wytłumaczycie mi? smile

tak, skupiłam się na formalnych korzyściach ślubu, moja wina, ale one najczęściej wychodzą w sytuacjach kryzysowych, bo co mam Wam innego powiedzieć? Że bez ślubu będzie Wam łatwiej o 500+?

więc ja sobie idę a Wy przemyślcie.
idę odszukać zestresowanego kota.

edit. Mam taką koleżankę, od 6 lat w związku, od roku zaręczeni i wiadomo, że z tych zaręczyn ślubu nie będzie. Bo ona sama powiedziała, że to już nie jest taki związek jaki ona by chciała. Gdzieś był po drodze zastój i już nie da się wejść na to, co było.
Druga koleżanka po 6 latach związku wprost powiedziała swojemu facetowi, że na takim etapie na jakim są to ona sobie nie wyobraża ślubu z nim.

I dalej powtarzam, że tu nie chodzi o papier a o to, żeby stać się rodziną. Bo to się nie dzieje od samego faktu, że się przez 10 lat razem ze sobą mieszka.

3 299 Ostatnio edytowany przez Jazzmine (2019-01-01 01:20:11)

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Loka nie rozumiem o co Ci chodzi? Nie głaskałas mnie po głowie ani razu, wiec nie rozumiem, skad taka sugestia? Ja szanuje to, ze masz odmienne zdanie, a Ty? Bo teraz to ja mam poczucie, ze jak Ciebie wszyscy chwala za dobre rady to jest Ci to na rękę, ale w momencie, gdy ktoś sie nie zgodził - tupiesz noga, strzelasz focha i sobie idziesz.

Ja znam dla odmiany sporo związków, ktore żyją na tzw. „kocia łapę” i wiedzie im sie naprawdę dobrze. Znam tez takie, którym sie nie układa. Ba! Znam przykład, gdzie ludzie żyli latami ze sobą, zdecydowali sie na ślub po 8 latach związku i w 2 lata po ślubie brali rozwód. Nie ma reguły, po prostu. Niech kazdy żyje tak, jak lubi, skoro jest szczęśliwy. Osobiście nie uważam, zeby papierek wpłynął diametralnie na moje odczucia i odpowiedzialność względem związku, jedynie faktycznie pewne kwestie mógłby ułatwić. Tyle z mojej strony.

Ps. Edytowałas post, brzmiał on nieco inaczej na samym początku, wiec i moj wyglada na troche taki z dupy.

3 300

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Jazzmine napisał/a:

Loka nie rozumiem o co Ci chodzi? Nie głaskałas mnie po głowie ani razu, wiec nie rozumiem, skad taka sugestia? Ja szanuje to, ze masz odmienne zdanie, a Ty? Bo teraz to ja mam poczucie, ze jak Ciebie wszyscy chwala za dobre rady to jest Ci to na rękę, ale w momencie, gdy ktoś sie nie zgodził - tupiesz noga, strzelasz focha i sobie idziesz.

Ja znam dla odmiany sporo związków, ktore żyją na tzw. „kocia łapę” i wiedzie im sie naprawdę dobrze. Znam tez takie, którym sie nie układa. Ba! Znam przykłady, gdzie ludzie żyli latami ze sobą, zdecydowali sie na ślub po 8 latach związku i w 2 lata po ślubie brali rozwód. Nie ma reguły, po prostu. Niech kazdy żyje tak, jak lubi, skoro jest szczęśliwy. Osobiście nie uważam, zeby papierek wpłynął diametralnie na moje odczucia i odpowiedzialność względem związku, jedynie faktycznie pewne kwestie mógłby ułatwić. Tyle z mojej strony.

Dokładnie nikt cię nie atakuje wypowiedziałysmy się tak samo jak ty . Tylko ty trochę chamsko pisząc żebym na trzeźwo przeczytała

3 301

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

ehhh.

Aniu sama powtarzałaś w każdym poście, że pijesz i nie chcesz się kłócić.

A Jazz zarzucasz mi hipokryzję.
No nie. Nie ma hipokryzji.

Można być w związku i 20 lat, ale pytanie brzmi tylko do czego taki związek dąży. Bo jeżeli związek dla Was to tylko bycie ze sobą to ok. Tak można być.
A jeżeli związek ma dążyć do budowania rodziny, bo taki generalnie zawsze był jego cel, to chyba mieszkanie ze sobą przez 10 lat bez większych zobowiązań poza dzieleniem rachunków to takie średnie budowanie czegokolwiek. No ja bym tak nie umiała, ale jak umiecie to spoko.

3 302 Ostatnio edytowany przez Jazzmine (2019-01-01 01:27:15)

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Ale czym to sie dla Ciebie rozni oprócz kwestii formalnej? Czyli w Twoim przekonaniu, 16letni związek mojej przyjaciółki, wspólne życie, dzielenie codzienności, dziecko i mieszkanie, to nie jest budowanie rodziny tylko dlatego, ze nie maja ślubu? Jak dla mnie to masz pewne, mocno konserwatywne poglądy i nie potrafisz zrozumieć, ze mozna inaczej. Nikt Cie nie zmusza do zmiany poglądów, ale wpieranie mi, ze życie bez ślubu jest z góry przegrane i gorsze, jest słabe.

Zarzuciłam Ci hipokryzje, bo zasugerowałas Pylkowi, ze z góry zakłada rozstanie - sama mówiąc o pozytywnych aspektach ślubu głownie w momencie rozstania.

3 303

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Lady Loka napisał/a:

ehhh.

Aniu sama powtarzałaś w każdym poście, że pijesz i nie chcesz się kłócić.

A Jazz zarzucasz mi hipokryzję.
No nie. Nie ma hipokryzji.

Można być w związku i 20 lat, ale pytanie brzmi tylko do czego taki związek dąży. Bo jeżeli związek dla Was to tylko bycie ze sobą to ok. Tak można być.
A jeżeli związek ma dążyć do budowania rodziny, bo taki generalnie zawsze był jego cel, to chyba mieszkanie ze sobą przez 10 lat bez większych zobowiązań poza dzieleniem rachunków to takie średnie budowanie czegokolwiek. No ja bym tak nie umiała, ale jak umiecie to spoko.

Pije a nie się upilam i to jedna lampkę szampana no ale nie ważne .
Można budować rodzinę bez papierka bez myśli o rozwodzie o alimentach dla siebie . Może jestem teraz chamska ale bez papierka też można mieć dzieci i rodzinę . Loka poprostu chcesz wmówić że ślub musi być i koniec . A ja mam pytanie jesteś osobą wierzącą chodzisz do kościoła co niedziela ? Wiesz że jak bierze się ślub to jest naukach małżeńskich czy ogólnie nawet że się praktykuje i dzieci się uczy tego samego ? Ludzie zapominają o tym właśnie tylko myślą o korzyściach wyrazie co a to nie o to chodzi w ślubie . To jest przysięga przed panem Bogiem . Odnawianie wspólnie pacierzy też jest ciekawe kto o tym pamięta biorąc ślub . Mało kto

3 304

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Myślę że temat ślubów możemy już sobie darować każda z nas ma inne podejście o niema sensu sie już klucic ;-)

3 305

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Hm. Chyba, ze chodzi tutaj o rodzine jako grupę społeczna, w której z definicji rodzicow łączy wiez małżeńska. Postrzeganie tej grupy w kontekście prawnym. Ja mam na myśli czysto aspekt emocjonalny. Człowiek, z którym byłabym 20 lat, miałabym dzieci - byłby w moim przekonaniu dla mnie rodzina i tak tez bym go traktowała, pomimo braku ewentualnych formalności.

3 306 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2019-01-01 01:47:44)

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Jazzmine, a przeczytałaś moje poprzednie posty? Ja się odnosiłam do związków, które trwają w zawieszeniu z założeniem, że dzieci po ślubie, kredyt po ślubie itd. A ślubu nie ma, bo oni nie chcą. Więc z samego tego założenia związek Twojej koleżanki nie wpada w moją definicję.
Odnośnie podświadomego rozstania, kilkadziesiąt stron temu Ania na ten temat przyznała mi rację. Generalnie przyznała mi rację odnośnie wielu rzeczy, ale nie chce mi się już odgrzebywać.

Jak napisałam wyżej - kwestia podniesienia związku na wyższy level i zrobienia z niego rodziny. Co ciekawe, żadna para, którą znam, która ze sobą mieszka nawet od lat, nie mając żadnych zobowiązań, nie myśli o sobie jako o rodzinie. Więc coś w tym jednak jest wink

Pyłku, wiesz, że są też śluby cywilne? smile
Ja np. mój wymarzony ślub widzę tak, że my dwoje + świadkowie w urzędzie, 20min i koniec. Jestem żoną. Wiem, że tak nie będzie, bo rodziny by nam nie wybaczyły no ale tak też można. Wcale nie trzeba ślubować przed Bogiem i nie trzeba wychowywać dzieci po katolicku.
Dla mnie to kwestia świadomości, że od teraz na poważnie budujemy swoją przyszłość.

Wychodzę z założenia, że warto słuchać swojej podświadomości i myśleć w kategoriach tego, czy to jest człowiek na całe życie. Dla mnie tym jest ślub, dla Was cokolwiek innego. Ale jeżeli podświadomość woła NIE w momencie, kiedy podstawiacie życie z daną osobą w poważniejszych zobowiązaniach, to nie wmówicie mi, że nic się nie dzieje absolutnie i to jest kwestia tylko tego, że nie chcecie zobowiązań. Dalej będę mówić, że to kwestia tego, że nie chcecie zobowiązań z tą konkretną osobą.

Możecie sobie w przyszłości podstawiać pod moje użycie słowa ślub cokolwiek tam innego chcecie tongue chodzi mi o wszelkie poważniejsze zobowiązania względem siebie. Dom, kredyt, dziecko, cokolwiek w tym stylu. Stworzenie rodziny.

3 307

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Takie związki, w zawieszeniu, nie ruszyłyby z kopyta nawet po ślubie. A wiesz dlaczego? Bo uczucia umarly i papierek by ich nie wskrzesil.

Mnie wystarczy samo pytanie „czy chce spędzić z tym człowiekiem całe życie?” i nawet jesli odpowiedz brzmi „tak” to nie widze zależności, ze musi iść za tym ślub. Ślub to deklaracja, jasne, jednak nie jest żadna gwarancja, ze związek bedzie udany.

Widzisz, ja znam ludzi, którzy maja dzieci, wspólne mieszkania, nie maja ślubu - za rodzine sie uważają, bo tak sie traktują, taka wiez ich łączy, po prostu.

3 308

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Ja już na temat ślubów się nie wypowiadam działa na mnie jak płachta na byka . Loka ja podkreślałak kwestie które się zgadzam i które nie . Oczywiście co do mojego przypadku się zgadzam że umnie do niczego nie prowadzilo tym bardziej że on chciał ja nie ślubu . Ale to nie oznacza że papierek tworzy rodzinę . Bo można kogoś kochać mieć ślub i dzieci . A ty niepamietam ale wypowiedziałas się że jak niechce się ślubu to znaczy że to nie ten i to się nie zgadzam. Kończę się wypowiadać o ślubie tym bardziej że nawet faceta nie mam i mnie ślub nie dotyczy

3 309

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
Jazzmine napisał/a:

Takie związki, w zawieszeniu, nie ruszyłyby z kopyta nawet po ślubie. A wiesz dlaczego? Bo uczucia umarly i papierek by ich nie wskrzesil.

Mnie wystarczy samo pytanie „czy chce spędzić z tym człowiekiem całe życie?” i nawet jesli odpowiedz brzmi „tak” to nie widze zależności, ze musi iść za tym ślub. Ślub to deklaracja, jasne, jednak nie jest żadna gwarancja, ze związek bedzie udany.

Widzisz, ja znam ludzi, którzy maja dzieci, wspólne mieszkania, nie maja ślubu - za rodzine sie uważają, bo tak sie traktują, taka wiez ich łączy, po prostu.

Jazz, ale ja dokładnie o tym mówię co Ty. Że takie związki będące w zawieszeniu nie rokują na nic. U nich nie byłoby papierka nigdy tylko, że czasami można sobie oszczędzić agonię i podjąć decyzję wcześniej jak jedna strona już wie, że nic nie ma, ale jeszcze się nie odzywa, bo może coś będzie. Dokładnie tak jak w temacie niżej pod naszym.

Można to tak też podmienić wink już mówiłam, że ja cały czas mówię o związkach ludzi, którzy dzieci nie mają. Szczerze, nie znam żadnego związku tak w sumie, gdzie byłyby dzieci, a nie byłoby ślubu. I to nawet nie jest kwestia religii, tylko raczej widocznie moi znajomi decydują się najpierw na ślub w jakiejkolwiek formie. Dlatego nie wypowiadałam i nie wypowiadam się na temat długoletnich związków z dziećmi, bo najnormalniej w świecie nie mam żadnej bazy wiedzy na ten temat.

3 310

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
GwiezdnyPył napisał/a:

naprawdę niechce ślubu i dzieci to nie moja bajka ?

Możesz rozwinąć, dlaczego nie chcesz ślubu? Tak prosto jak dla prostego chłopa. Pytam bo jesteś raczej wyjątkiem wśród kobiet. wink

Lady Loka napisał/a:

Ja np. mój wymarzony ślub widzę tak, że my dwoje + świadkowie w urzędzie, 20min i koniec. Jestem żoną. Wiem, że tak nie będzie, bo rodziny by nam nie wybaczyły no ale tak też można.

Możesz wytłumaczyć, dlaczego chcesz uszczęśliwiać rodzinę swoim kosztem?

Nie chcę nikogo urazić, czy się czepiać. Bardzo mnie interesują Wasze opinie. smile

3 311

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.
2018Facet27 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Ja np. mój wymarzony ślub widzę tak, że my dwoje + świadkowie w urzędzie, 20min i koniec. Jestem żoną. Wiem, że tak nie będzie, bo rodziny by nam nie wybaczyły no ale tak też można.

Możesz wytłumaczyć, dlaczego chcesz uszczęśliwiać rodzinę swoim kosztem?

Nie chcę nikogo urazić, czy się czepiać. Bardzo mnie interesują Wasze opinie. smile

Bo jestem głupia wink tak w skrócie.

Poza tym boję się, że po kilkunastu latach będę żałować tego, że akurat taki kaprys miałam i pozbawiłam się wesela. Bo lubię wesela, lubię się bawić, ale nie znoszę być w centrum uwagi. Moje wesele musiałoby być wielką potańcówką bez żadnych zabaw z nami w roli głównej.
Plus jeżeli chodzi o ślub to tak samo, nie lubię być w centrum uwagi.

Mam jeszcze z 2 lata na ogarnięcie sobie tego na spokojnie, więc nie pali mi się.
Aktualna wersja uzgodniona z moim facetem jest taka, że najwyżej cywilny sobie weźmiemy właśnie tak prywatnie, a potem się zrobi imprezę dla reszty połączoną z kościelnym.

3 312

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Ok rozumiem, to jeszcze ma sens. Zawsze możecie zrobić bez zabaw. No chyba, że też nie wypada. tongue

3 313 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2019-01-01 02:09:44)

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Taki jest plan smile
że jak już to bez pierwszego tańca, bez zabaw i bez oczepin. Orkiestra albo wodzirej i dużo muzyki a my z gośćmi.

Zobaczymy jak będzie smile

edit.
poza tym, tak jeszcze mi się przypomniało, dla mnie sam fakt ślubu jest taki dziwnie intymny, że ja wręcz nie chcę tam mieć dużo ludzi. Wolałabym właśnie im mniej tym lepiej i fakt pełnego kościoła niespecjalnie mnie cieszy. Wolałabym się skupić na tym, że obok jest mój partner, że od tej pory jesteśmy razem dla siebie ze sobą na resztę życia. A nie na tym czy się pomylę mówiąc przysięgę i że zaraz będę musiała klęknąć a nie wiem jak potem wstać w takiej długiej sukni.

3 314

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Loka ja znam troche takich związków, gdzie sa dzieci, a ślubu nie ma. Znam tez takie, gdzie jest ślub i sa dzieci. Nie widze roznicy w pożyciu i mam tu na myśli tylko te naprawdę szczęśliwe pary:)

Ja nie miałabym kompletnie nic przeciwko wzięciu ślubu z mężczyzna, którego kocham i sama przed sobą przyznaje, ze tak, to wlasnie z nim chce sie zestarzeć. Nie jest to dla mnie konieczność, bo jesli kocham to buduje i biorę pełna odpowiedzialność za związek, ale zdecydowanie nie upierałabym sie, ze NIE I JUZ.

3 315

Odp: dziwne rozstanie, sprzeczności.

Loka w moim odczuciu, ten dzien należy celebrować z ludźmi, którzy uczestniczą w naszym życiu i sa z nami blisko. A nie zapraszać matki ciotek wujków, jak to niektórzy maja w zwyczaju.

Posty [ 3 251 do 3 315 z 7 946 ]

Strony Poprzednia 1 … 49 50 51 52 53 … 123 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » dziwne rozstanie, sprzeczności.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026