Od pewnego czasu widuję się z mężczyzną, który wpadł mi w oko. Początkowo były romantyczne randki, później on zaczął dążyć do dotyku, robił to stopniowo, co bardzo mi odpowiadało, a następnie seks, który był bardzo udany. Od tamtej pory utrzymujemy kontakt, ale coś jest nie tak. Gdy zaproponowałam powtórkę wspólnej nocy, on udawał, że nie wie, co mam na myśli. Wczoraj napisałam mu, że tęsknię za nim, a on mi odpowiedział: dlaczego? Pierwszy raz spotkałam się z taką sytuacją. Moi byli faceci normalnie reagowali, nie pytali mnie: dlaczego za nimi tęsknię. Nie wiem, czy on chciał mnie sprowadzić do parteru i pokazać mi, gdzie jest moje miejsce. Nie jestem jego dziewczyną, więc nie powinnam pisać takich łzawych wiadomości. Swoim zachowaniem całkowicie zamknął mnie w sobie. Najpierw udawał, że nie wie, co mam na myśli, rzucając mu seksualną aluzję. Szybko przeszedł do innego tematu. A teraz jeszcze to. Może w ogóle powinnam z nim urwać kontakt? On się odzywa regularnie, ale to są takie wiadomości w stylu: jak ci mija dzień? Nie wiem, co o tym myśleć. Gdyby chciał seksu, to powinien zareagować na moją aluzję. Jeśli czegoś więcej, to na wczorajszą wiadomość. Jeśli ma mnie dość, nie powinien sam do mnie pisać. Nic tu nie układa się w logiczną całość.
Aby dopełnić obrazu, muszę przyznać się do tego, że sama nie należę do osób specjalnie wylewnych. Nigdy sama nie zainicjowałam czułości, nie przytuliłam go, nie objęłam, nie pocałowałam, nie złapałam za rękę. To wstyd, ale nawet po seksie wolałam się odwrócić na bok. To on zabiegał o przytulanie i pocałunki po seksie. Był dla mnie czuły i troskliwy, pytał, czy mi wygodnie, ciepło, z której strony łóżka lepiej mi się zasypia.
Poza tym ja nigdy nie dałam mu nawet do zrozumienia, że szukam miłości i związku. On mi od początku dał do zrozumienia, że pragnie stałego związku. Mówił, że dzięki mnie zapomniał o swojej byłej. Powiedział, że żałuje, że zamiast jej nie poznał mnie nieco szybciej, bo uniknąłby złego ulokowania uczuć. Zapytał mnie nawet kiedyś nieśmiało o mój stosunek do związków, to wypaliłam z grubej rury, że teraz jestem sama, bo mam wymagającą pracę i chcę zrobić krok do awansu. Z jego strony były też drobne gesty: masz takie zimne ręce, ale wierzę, że serce masz naprawdę gorące. Często zabierał mnie gdzieś za miasto i mówił: zobacz, jak tu pięknie i romantycznie. Często mnie komplementuje, podczas gdy ja powiedziałam mu tylko jedną miłą rzecz w kontekście sytuacyjnym. On mówi mi, że nie znosi zakupów, ja na to: ale przecież zawsze jesteś dobrze ubrany.