mam nadzieję, że zdystansować mi się uda i nie wymięknę. :<
Myślę, że nie. No ale zrób tak, żebyś nie cierpiała, a nie np on będzie Cię traktował jak koleżankę, a Ty będziesz zawsze obok licząc na więcej. To będzie Cię krzywdzić.
kurczę mam nadzieję, że uda mi się teraz zdystansować.
bo wcześniej też miałam taki plan, ale stwierdziłam, dam mu czas może to się jakoś rozwinie w inną stronę.
no zobaczymy, będę pisać jaki efekt to przyniosło.
zdystansować się tzn. odpisywać następnego dnia, nie zgadzać się na spotkania? bo nie wiem jak to rozumieć w sumie.
czy po prostu zostawić jak było, ale być dla niego bardziej taka chłodna?
wystarczyło, że napisał i już cały plan poszedł w ...
najgorsze jest to, że napisał czemu się nie odzywam to napisałam, że on mógł napisać a on na to, że on pisze częściej mimo wszystko niż ja
myślicie, że gdyby to było zwykłe koleżeństwo to by robiło to różnice?
No to może chociaż przez Internet na razie zapytaj się go skąd te pretensje? Czy traktuje Cię poważnie? Może chociaż na to się odważysz? ![]()
spytałam, i on powiedział, że on znacznie częściej odzywa sie pierwszy niz ja i ze tak traktuje mnie powaznie, ale od niego trudno cokolwiek wyciagnac.. bardzo ![]()
wydaje, mi się też, że może on nie robi kolejnego kroku bo boi się po prostu mojej reakcji, nie jest pewny czy traktuje go tylko jak kolegę, czy kogos u kogo mialby szanse i mysli tak jak ja..
Musiałam się w końcu zarejestrować. Od dłuższego czasu czytam Twój wątek. Nic odkrywczego i nowego nie napiszę (już wielu Ci to radziło).
Kami, byłam kiedyś w podobnej sytuacji, z tym że on był, pod pewnymi względami, starym wyjadaczem i doskonale widział moje starania. Próbowałam się dystansować, bo mijały tygodnie ( później miesiące) a znajomość nijak się nie rozwijała. Tyle tylko, że się poznawaliśmy, gadaliśmy godzinami i z czasem mogliśmy porozumiewać się bez słów.
Co "mój" gość zrobił? Pytał w sms-ach, dlaczego się nie odzywam. Opcja 2 wniosła tylko tyle, że usłyszałam, jak to by za mną tęsknił i jak bardzo jestem dla niego ważna (ha, ha, dobre). Kiedy próbowałam żartobliwego "kuksańca", jaśnie pan się oburzył: ,, dlaczego go dotykam?" A w efekcie sam zaczął tu i ówdzie mnie podłapywać i poklepywać.
Tak jak Ty próbowałam każde jego zainteresowanie, każdą jego wiadomość dopasować pod swoje wyobrażenie: ,,o- jednak mu zależy".
W Twoim wypadku opcja 1 nie zdaje egzaminu, ponieważ- jak sama napisałaś- za bardzo się nakręcasz. 2 albo 3 może coś Ci powiedzieć. Może być nawet tak, że ten "Twój" jest na tyle nieśmiały, że boi się/nie wie, jak się zbliżyć (ale raczej nie pokładają w tym większej nadziei- choć kto wie?).
Jeśli nadal będziecie się tak czaić, Twoje samopoczucie będzie coraz gorsze (już teraz masz niezłą emocjonalną huśtawkę, co?), a kolega w końcu może Cię uznać za naprawdę dobrą koleżankę, z którą można o wszystkim pogadać.
Trzymam za Was (przede wszystkim za Ciebie) kciuki. Powodzenia, cokolwiek nie postanowisz i cokolwiek by się nie działo.
Przeczytalam wlasnie ten watek i rece mi opadly. Jakbym czytala rozterki 15 latki max.
Dla mnie sprawa jest prosta. Ten chlopak byl (bo nie wiem czy nadal jest) zainteresowany rozwinieciem znajomosci. Z mojego punktu widzenia jest poprostu niesmialy albo nie chcial sie narzucac Autorce wiedzac ze pare mscy wczesniej spotkala ja paskudna zdrada ze strony chlopaka. Byc moze bal sie rowniez ze przypadnie mu rola ewentualnego plastra. Dlatego wykazywal inicjatywe ale w sposob delikatny i subtelny czekajac na jakies jawne oznaki odwzajemnionego zainteresowania. Wszyscy pisza ze Autora robila to samo. No nie wiem. Jak czytam posty to prawie kazdy zaczyna sie od "odezwal sie" czyli niemalze za kazdym razem to on zaczynal rozmowe a Autorka łaskawie podejmowala temat. On to doskonale wyłapal stad lekko zakamuflowany sarkastyczny komentarz kiedys "tak wiem juz sie mialas odezwac". No sorry ale ja rozumiem ze bedac ciagle aktywna strona relacji mozna dojsc wkoncu do wniosku ze jest sie poprostu dla kogos kumplem z ktorym z braku laku sie pisze i w zwiazku z tym nie ma co rozwijac dalej tematu tylko trzeba pozostac na tej stopie.
Do mnie nie przemawia ta ciagla gadka Autorki ze jest niesmiala. No niestety w zyciu o sprawy na ktorych nam zalezy nalezy zawalczyc i w zwiazku z tym czasem wyjsc ze swojej strefy komfortu. Ona dla mnie nie uczynila tego ani razu w sposob konkretny. Nie trzeba bylo wcale wielkich gestow i wyznan wystarczyloby poprostu zwykle zainicjowanie rozmowy ale nie jakims pierdem/ emotką tylko konkretnym komunikatem "czesc co u Ciebie? Wiem ze pisalismy/ gadalismy przedwczoraj ale juz mi brakowalo naszego kontaktu". Zabraklo tutaj zwyklej ludzkiej szczerosci tylko jakas wykalkulowana gra pozorow ktora sie zemscila tylko na Autorce bo dostala w zamian mase niedopowiedzen watpliwosci i zawieszenie. Ja wolalabym przejawic odwage cywilna i wiedziec na czym stoje zamiast wkolko gdybac i miotac sie od sciany do sciany. Nawet gdyby sie okazalo ze chlopak chce tylko przyjazni albo chcialby czegos wiecej ale z racji planowanego wyjazdu nie ma sensu tego rozwijac to chociaz bym wiedziala na pewno jak jest zamiast gdybac w nieskonczonosc. Z takim podejsciem mozna sie doczekac staropanienistwa albo trafic w lapy starego wygi ktory bedzie wiedzial jak zbajerowac niemrawa panienke tylko potem moze sie to obrocic przeciw niej.
Pora dorosnac Autorko i przestac zaslaniac sie trudnymi doswiadczeniami bo takowe mial kiedys chociaz raz kazdy z nas.
evalougo bo tak właśnie jest, że takie coś się dostrzega dopiero kiedy się to samemu doświadczy, autorka jest widocznie pierwszy raz w takiej sytuacji i musi empirycznie przekonać się do czego to prowadzi ![]()
Musiałam się w końcu zarejestrować. Od dłuższego czasu czytam Twój wątek. Nic odkrywczego i nowego nie napiszę (już wielu Ci to radziło).
Kami, byłam kiedyś w podobnej sytuacji, z tym że on był, pod pewnymi względami, starym wyjadaczem i doskonale widział moje starania. Próbowałam się dystansować, bo mijały tygodnie ( później miesiące) a znajomość nijak się nie rozwijała. Tyle tylko, że się poznawaliśmy, gadaliśmy godzinami i z czasem mogliśmy porozumiewać się bez słów.
Co "mój" gość zrobił? Pytał w sms-ach, dlaczego się nie odzywam. Opcja 2 wniosła tylko tyle, że usłyszałam, jak to by za mną tęsknił i jak bardzo jestem dla niego ważna (ha, ha, dobre). Kiedy próbowałam żartobliwego "kuksańca", jaśnie pan się oburzył: ,, dlaczego go dotykam?" A w efekcie sam zaczął tu i ówdzie mnie podłapywać i poklepywać.
Tak jak Ty próbowałam każde jego zainteresowanie, każdą jego wiadomość dopasować pod swoje wyobrażenie: ,,o- jednak mu zależy".
W Twoim wypadku opcja 1 nie zdaje egzaminu, ponieważ- jak sama napisałaś- za bardzo się nakręcasz. 2 albo 3 może coś Ci powiedzieć. Może być nawet tak, że ten "Twój" jest na tyle nieśmiały, że boi się/nie wie, jak się zbliżyć (ale raczej nie pokładają w tym większej nadziei- choć kto wie?).
Jeśli nadal będziecie się tak czaić, Twoje samopoczucie będzie coraz gorsze (już teraz masz niezłą emocjonalną huśtawkę, co?), a kolega w końcu może Cię uznać za naprawdę dobrą koleżankę, z którą można o wszystkim pogadać.
Trzymam za Was (przede wszystkim za Ciebie) kciuki. Powodzenia, cokolwiek nie postanowisz i cokolwiek by się nie działo.
to tak samo jak ja, próbuję się dystansować obiecuje to sobie a potem wystarczy, że on się odezwie i wszystko
myślę, że na njabliższym spotkaniu po prostu go przytule i wtedy wszystko sie okaze, boje sie tego ze moze mnie odepchnac, ale zobaczymy jak zareaguje.
no niestety tego sie boje najbardziej, ze on tak moze stwierdzic... dziekuje Ci bardzo za te slowa, wsparcia i pomoc. :*
Przeczytalam wlasnie ten watek i rece mi opadly. Jakbym czytala rozterki 15 latki max.
Dla mnie sprawa jest prosta. Ten chlopak byl (bo nie wiem czy nadal jest) zainteresowany rozwinieciem znajomosci. Z mojego punktu widzenia jest poprostu niesmialy albo nie chcial sie narzucac Autorce wiedzac ze pare mscy wczesniej spotkala ja paskudna zdrada ze strony chlopaka. Byc moze bal sie rowniez ze przypadnie mu rola ewentualnego plastra. Dlatego wykazywal inicjatywe ale w sposob delikatny i subtelny czekajac na jakies jawne oznaki odwzajemnionego zainteresowania. Wszyscy pisza ze Autora robila to samo. No nie wiem. Jak czytam posty to prawie kazdy zaczyna sie od "odezwal sie" czyli niemalze za kazdym razem to on zaczynal rozmowe a Autorka łaskawie podejmowala temat. On to doskonale wyłapal stad lekko zakamuflowany sarkastyczny komentarz kiedys "tak wiem juz sie mialas odezwac". No sorry ale ja rozumiem ze bedac ciagle aktywna strona relacji mozna dojsc wkoncu do wniosku ze jest sie poprostu dla kogos kumplem z ktorym z braku laku sie pisze i w zwiazku z tym nie ma co rozwijac dalej tematu tylko trzeba pozostac na tej stopie.
Do mnie nie przemawia ta ciagla gadka Autorki ze jest niesmiala. No niestety w zyciu o sprawy na ktorych nam zalezy nalezy zawalczyc i w zwiazku z tym czasem wyjsc ze swojej strefy komfortu. Ona dla mnie nie uczynila tego ani razu w sposob konkretny. Nie trzeba bylo wcale wielkich gestow i wyznan wystarczyloby poprostu zwykle zainicjowanie rozmowy ale nie jakims pierdem/ emotką tylko konkretnym komunikatem "czesc co u Ciebie? Wiem ze pisalismy/ gadalismy przedwczoraj ale juz mi brakowalo naszego kontaktu". Zabraklo tutaj zwyklej ludzkiej szczerosci tylko jakas wykalkulowana gra pozorow ktora sie zemscila tylko na Autorce bo dostala w zamian mase niedopowiedzen watpliwosci i zawieszenie. Ja wolalabym przejawic odwage cywilna i wiedziec na czym stoje zamiast wkolko gdybac i miotac sie od sciany do sciany. Nawet gdyby sie okazalo ze chlopak chce tylko przyjazni albo chcialby czegos wiecej ale z racji planowanego wyjazdu nie ma sensu tego rozwijac to chociaz bym wiedziala na pewno jak jest zamiast gdybac w nieskonczonosc. Z takim podejsciem mozna sie doczekac staropanienistwa albo trafic w lapy starego wygi ktory bedzie wiedzial jak zbajerowac niemrawa panienke tylko potem moze sie to obrocic przeciw niej.
Pora dorosnac Autorko i przestac zaslaniac sie trudnymi doswiadczeniami bo takowe mial kiedys chociaz raz kazdy z nas.
przykro mi sie to czytalo, ale szczera prawda chyba boli najbardziej.
po tej odpowiedzi zrozumialam ze faktycznie chyba jesli chodzi o uczucia to zachowuje sie jak
dziecko, gdzies w srodku to moja wina, te wszystkie porazki ktore ponioslam.
ale mozesz miec racje, dlatego puki nie jest zapozno, pokaze ze mi zalezy,
nie bede go traktowac tylko tak kumpelsko tylko pokaze to i nie bede sie bala, bo moze on tez sie boi.
i wlasnie przeze mnie pozostal na tej stopie o ktorej piszesz.
teraz jak sie do niego odezwe to wlasnie tak mu napiszę
"czesc co u Ciebie? Wiem ze pisalismy/ gadalismy przedwczoraj ale juz mi brakowalo naszego kontaktu"
nie zaslaniam sie, trudnymi doswiatczeniami,
ale jestem taka ze jesli w czyms mi nie wychodzi to latwo sie poddaje,
balam sie kolejnego zranienia, ale to nie znaczy ze sie tym zaslaniam ![]()
dzieki tej wiadomosci wezme w koncu sprawy w swoje rece i zaczynam dzialac!
dziekuje :* ! to bolalo jak czytalam ale chociaz mnie postawilo do pionu.
Działaj, przynajmniej coś się wyjaśni, bo takie dreptanie w miejscu jest znacznie bardziej męczące jak potencjalny kosz, po którym- prędzej czy później- dojdziesz do siebie. Kto wie, może w Twoim przypadku się okaże, że kolega jest tak nieśmiały, iż bał się działać?
Jakby nie było- konkrety lepsze (nawet te nie po naszej myśli) niż gdybanie i wróżenie z fusów.
Kami, odwagi.
takie kopa dostałam, że mi odwagi wystarczy chyba już na długo! działam! ;*
Pozostaje mi trzymać kciuki
jak coś pisz:)
147 2017-12-03 18:25:20 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2017-12-03 18:27:34)
Nie bylo moim celem Cie skopac tylko wlasni dac takiego pozytywnego kopa do dzialania
Ciesze sie ze poskutkowalo.
Pamietaj jedno Autorko lepiej uczynic krok nawet jesli sie okaze ze jednak szansy na cos nie ma niz nie uczynic go wcale i na 100 % ta szanse sobie odebrac. A trafilas akurat na sensownego chlopaka (z tego co piszesz) wiec nawet w razie gdyby nie byl zainteresowany glebsza relacja to na pewno potraktuje Cie z szacunkiem a Ty bedziesz wiedziala na czym stoisz. Ja jednakze obstawiam opcje ze Twoja inicjatywa go ucieszy ![]()
posłuchałam waszych rad, zaczęłam bardziej pokazywać, że mi zależy na tej relacji i na nim
) miałam się odezwać jak relacja się zmienia i tak dalej i jak coś to pisać, więc piszę ![]()
Kilka spotkań wcześniej zaczęłam czuć, że chce się do mnie jakoś bardziej zbliżyć dotknąć mnie itp.
żeby relacja się zaczęła zmieniać i faktycznie, pożegnaliśmy się buziakiem w usta, częściej przypadkiem mnie zaczepiał albo dotykał.
Ale nadal oboje mieliśmy dziwny dystans by zrobić krok do przodu, ale czułam, że oboje tego chcemy.
Wczoraj spędzaliśmy razem sylwestra u jego znajomych...
Siedzieliśmy i on w pewnym momencie po prostu mnie przytulił i złapał za rękę.
Później dużo się przytulaliśmy, leżeliśmy sobie a później wszystko się zaczęło tak szybko dziać, on mnie pocałował..
Do niczego nie doszło co prawda, ale do domu też wracaliśmy przytuleni, rano już się do mnie odezwał czy nie śpię.
Mam nadzieję, że wszystko się teraz już będzie dalej dobrze toczyć.
Myślę, że oboje chcieliśmy tego od bardzo długo ale po prostu się baliśmy.
Wiem, że nie mogę być pewna, że nigdy mnie nie zrani... i bardzo się bałam.
Ale wczoraj poczułam, że nie było warto się bać.
Czas pokaże, jestem po prostu ciekawa jak teraz będzie to wszystko wyglądało.
Wczoraj było trochę alkoholu, a wtedy to jest troszkę inaczej... Boję się jak będzie teraz.