może, on też nie wie jak postępować bo nie miał nigdy dziewczyny.
ja mam mieszane uczucia co do tego wszystkiego i nie wiem co mam myśleć, z jednej strony sygnały, że traktuje mnie jak przyjaciółkę..
nie wiem czy to nie jest troche moja wina, bo od samego poczatku trzymalam go na dystans i dawalam mu sprzeczne sygnaly..
ale jak mnie widzi, czy jest obok to widze po nim jak bardzo sie stresuje, denerwuje, zachowuje sie zupelnie inaczej niz jak piszemy.
znowu gdyby traktowal mnie jak kolezanke, ja raz, moze dwa napisalam do niego pierwsza przez cala nasza znajomosc.. tak to on sam sie odzywa i pisze, co u mnie, czemu sie nie odzywam, co robie itp.
dzisiaj jak rozmawialiśmy, to zasugerowałam mu spotkanie :> ale w przenośni
i on na to, że kiedy mi pasuje aa ja powiedziałam, że w niedziele najbardziej a on, że nie wie, że jutro da mi znać bo wyjeżdża i nie jest pewny czy wróci.. no zobaczymy.
ale ucieszony był po tym fakcie. ![]()
znowu sie odezwal, pytal co u mnie, co robie..
gdyby traktowal mnie tylko jak kolezanke to nie odzywal by sie tak czesto.. i byloby mu to bardziej obojetne?
70 2017-11-05 03:08:08 Ostatnio edytowany przez 4everkr86 (2017-11-05 03:09:44)
dzisiaj jak rozmawialiśmy, to zasugerowałam mu spotkanie :> ale w przenośni
i on na to, że kiedy mi pasuje aa ja powiedziałam, że w niedziele najbardziej a on, że nie wie, że jutro da mi znać bo wyjeżdża i nie jest pewny czy wróci.. no zobaczymy.
ale ucieszony był po tym fakcie.
Trochę to dziwne bo najpierw pyta kiedy Tobie pasuje a potem mówi, że akurat w ten dzień kiedy masz czas wyjeżdża? Trochę mi to zalatuje kłamstwem i wykręcaniem, a że był ucieszony... no cóż...połechtałaś męskie ego ![]()
Ja bym raczej stawiała na stosunki koleżeńskie, a resztę wybadać w praniu ![]()
A i nie twórz sobie teorii w głowie, bo scenariusz może być zgoła inny i się bardzo rozczarujesz.
no tak masz rację, podejdę do tego już z dystansem po prostu. dziękuję!
niestety nie spotkaliśmy się, mimo tego, że on jednak nie wyjechał, ale nie było to kłamstwo bo ma taką pracę, że czasami wyjeżdża, to nie zależne od niego.
wysłał mi uśmiech '';)'' jakoś po południu ale ja odpisałam dopiero wieczorem, więc nawet nie było jak... głupio to wszystko wyszło.
ja jakoś cały czas myślę o nim.
nie wiem czy do niego nie napisać np. jutro?
bo pewnie za dwa, trzy dni znowu napisze do mnie, czemu się nie odzywam.
a nie chce, żeby myślał, że mi jakoś na tej znajomości nie zależy i traktuje go jak traktuje... ![]()
witki opadają.
tzn?
To jednak raczej nie ma sensu. Pokazalas zainteresowanie, ale gdyby byl niesmialy jak pisalam, to widzac Twoje checi ucieszylby sie i spotkal sie. Jakos by sie otworzyl, bo chcialby sprobowac. Skoro jednak nie spotkal sie mimo ze nie wyjechal i nic juz o tym nie pjsze a jedyne to wysyla usmiech to kiepsko... No ale wiesz dobrze ze sprobowalas jak radzilam, bo teraz masz jasna sytuacje i coz zycie czasem sie uda, a czasem nie. Moze miec on silne blokady ale co innego wyrazic zainteresowanie a co innego takiego chlopaka cale zycie prowadzic za reke. No albo pisze wlasnie kolezensko i niczego wiecej tu nie ma, tu poprosi o rade, tu popisze ot tak, wiec lepiej dac sobie spokoj z liczeniem na cos wiecej. Teraz tak to widze.
A już myślałam iż to nieśmiały zakochany chłopczyk takich to ja lubię szczególnie prawiczków mm ![]()
no bo niby się ucieszył, pewnie wysłał ten uśmiech, żeby jakoś pociągneła tą rozmowe bo on wlasnie czesto jakos nie potrafil a dalej ja jakos prowadzilam tą rozmowe i wtedy on sie rozgadywal.
gdybym nie spróbowała to bym nie wiedziała, dokładnie tak jak piszesz.
posłuchałam Cię i nie żałuję z tym.
tylko, że on mi się spodobał i jak znowu się odezwie, bedzie pisal...
to ja jakoś nie bede umiala jakoś tak po kolezensku po prostu sie z nim przyjaznic czy pisac.
tak nagle urwac po prostu kontakt?
zawsze robię sobię nadzieje, nakrecam sie niepotrzebnie a potem cierpie niestety...
myślałam, że skoro on jest zupełnie inny, tzn. jest przeciwienstwem facetow z ktorymi sie wczesniej spotykalam, to ta znajomosc pojdzie w fajnym kierunku
bo na poczatku myslalam ze wpadlam mu w oko.
chcialabym, przestac sie tak szybko angazowac i nakrecac. ![]()
może jest to dla mnie o tyle dziwne, bo nie miałam jeszcze takiej sytuacji w której chłopak chciał się ze mną tylko kolegować, przyjaźnić...
pewnie wysłał ten uśmiech, żeby jakoś pociągneła tą rozmowe
Albo wysłał uśmiech, bo nie miał nic do powiedzenia. Ja np. często tak robię, żeby po prostu nie urywać niegrzecznie rozmowy o niczym, której nie mam ochoty ciągnąć dalej...
kami543 napisał/a:pewnie wysłał ten uśmiech, żeby jakoś pociągneła tą rozmowe
Albo wysłał uśmiech, bo nie miał nic do powiedzenia. Ja np. często tak robię, żeby po prostu nie urywać niegrzecznie rozmowy o niczym, której nie mam ochoty ciągnąć dalej...
o, to , to
Przypomniałam sobie swoje pierwsze związki
. Ech to były czasy . Pierwszy rumieniec wstydu, ukradkowe spojrzenia
. Ale jak ktoś już wcześniej napisał - po prostu oboje jesteście nieśmiali i stąd ten problem. Pamiętam, jak na jakiejś prywatce krążył przy mnie chłopak - niby nie w moim typie, ale rzeczywiście coś miał w sobie. Dawałam mu znaki, uśmiechałam się - i nic to nie dało. Wydukał z dwa, trzy słowa, potem chyba próbował chwycić mnie za rękę, ale skończyło się na takich delikatnych muśnięciach.
Dopiero, gdy ja chwyciłam jego dłoń, zagadnęłam - cały spłoniony coś tam zaczął odpowiadać - i koniec końców chyba się spłoszył:). Dlatego chyba dobrze, że oboje jesteście nieśmiali - ale lody w końcu trzeba przełamać ![]()
To jednak raczej nie ma sensu. Pokazalas zainteresowanie, ale gdyby byl niesmialy jak pisalam, to widzac Twoje checi ucieszylby sie i spotkal sie. Jakos by sie otworzyl, bo chcialby sprobowac. Skoro jednak nie spotkal sie mimo ze nie wyjechal i nic juz o tym nie pjsze a jedyne to wysyla usmiech to kiepsko... No ale wiesz dobrze ze sprobowalas jak radzilam, bo teraz masz jasna sytuacje i coz zycie czasem sie uda, a czasem nie. Moze miec on silne blokady ale co innego wyrazic zainteresowanie a co innego takiego chlopaka cale zycie prowadzic za reke. No albo pisze wlasnie kolezensko i niczego wiecej tu nie ma, tu poprosi o rade, tu popisze ot tak, wiec lepiej dac sobie spokoj z liczeniem na cos wiecej. Teraz tak to widze.
Truskaweczka zawsze mądrze prawi ![]()
Mnie się zdaje Autorko, że ten typek będzie się do Ciebie odzywał i podtrzymywał kontakt na minimalnym poziomie, bo jesteś dla niego opcją zapasową, na wypadek gdyby stwierdził, że nie może znaleźć nikogo "lepszego", bo wie, że jesteś zainteresowana. Ale nie przejmuj się, Autorko - nie ten, to inny. Jak pisze Truskaweczka, ważne, że spróbowałaś i wiesz, na czym stoisz :-).
dziękuję wszystkim bardzo!
macie rację, szkoda, że od początku nie posłuchałam
-sosenek: bo miałaś rację od pierwszej odpowiedzi, którą napisałaś jak teraz czytam, chyba nie chciałam po prostu dopuścić do siebie tej myśli, że może tak być.
-santapietruszka: nawet nie pomyślałam, że tak też może być, właśnie..
po prostu nie chciał być niemiły
-Marysia Han: zawsze jak czytam takiego typu odpowiedzi, to wtedy znowu mam nadzieje, ze moze i tutaj tak jest, ale nie chce sobie nic juz wmawiac.
-Makigigi: właśnie, niestety ale chyba tak jest, nawet jakoś już odechciało mi się z nim pisać, nie chce być dla nikogo drugą opcją. ![]()
gdyby to forum to bym pewnie sie teraz zachowywala jak desperatka i napisala, chodź on ma mnie totalnie gdzies.
dzieki kobietki! :*
ale czasem sobie myślę, jeszcze, że to, że nie miał dziewczyny nie jest spowodowane tym, że wgl. nie wie jak tą znajomość dalej rozwinąć?
Ja w twoim przypadku bym jednak poczekała czy on się odezwie konkretniej niż tylko uśmieszkami.
Tak to będziesz do niego pisać, aż któregoś razu nie doczekasz się odpowiedzi i jedyne co zyskasz to niesmak do siebie. Wiem z doświadczenia
Na dłuższą metę to nie ma sensu bo nawet jeśli chodzi o zwykłego kolegę to nie może starać się tylko jedna strona i zagadywać. A wysłanie uśmiechu to miłe owszem, ale tylko miłe i zazwyczaj w sytuacji gdy właśnie nie ma się co do powiedzenia drugiej stronie.
88 2017-11-08 14:01:25 Ostatnio edytowany przez sosenek (2017-11-08 14:05:44)
ale czasem sobie myślę, jeszcze, że to, że nie miał dziewczyny nie jest spowodowane tym, że wgl. nie wie jak tą znajomość dalej rozwinąć?
Ja nie mam faceta i jest to spowodowane tym, że nie ma w moim otoczeniu takiego, którego bym chciała. Gdyby taki był to bym rozwijała znajomość.
Autorko, proszę, nie rób z gościa ofiary losu ani nieograniętego szczyla- nie macie po 14 lat żeby nie wiedzieć jak się 'spiknąć', tym bardziej, że dajesz mu siebie na tacy, ułatwiasz mu do siebie dostęp (chociażby ten kontakt z twojej strony, twoje jawne zainteresowanie), a on i tak nic z tym nie robi.
odpuść, naprawdę.
ja bym na twoim miejscu albo wychłodziła relacje maksymalnie tzn. nie odpisywała mu, albo też odpisywała ":)" na odpie*dol.
jesli on się zaintryguje twoją zmianą stanowiska i zapyta o co chodzi to mu napiszesz, że zauważyłaś, że ta relacja do niczego nie prowadzi bo nie potrzebujesz takiej smsowej znajomości.
kami543 napisał/a:ale czasem sobie myślę, jeszcze, że to, że nie miał dziewczyny nie jest spowodowane tym, że wgl. nie wie jak tą znajomość dalej rozwinąć?
Ja nie mam faceta i jest to spowodowane tym, że nie ma w moim otoczeniu takiego, którego bym chciała. Gdyby taki był to bym rozwijała znajomość.
Autorko, proszę, nie rób z gościa ofiary losu ani nieograniętego szczyla- nie macie po 14 lat żeby nie wiedzieć jak się 'spiknąć', tym bardziej, że dajesz mu siebie na tacy, ułatwiasz mu do siebie dostęp (chociażby ten kontakt z twojej strony, twoje jawne zainteresowanie), a on i tak nic z tym nie robi.
odpuść, naprawdę.ja bym na twoim miejscu albo wychłodziła relacje maksymalnie tzn. nie odpisywała mu, albo też odpisywała ":)" na odpie*dol.
jesli on się zaintryguje twoją zmianą stanowiska i zapyta o co chodzi to mu napiszesz, że zauważyłaś, że ta relacja do niczego nie prowadzi bo nie potrzebujesz takiej smsowej znajomości.
no tak masz rację, myślę, że już dałam mu dużo do zrozumienia, że jestem zainteresowana nim, chyba wystarczy bo będę się narzucać tylko.
uwielbiam Twoje podejscie! mam nadzieje, ze troche sie go od Ciebie naucze :*
będę tak odpisywała jak mówisz.. z takim dystansem i chłodno.
zobaczymy jak zareaguje.
dziekuje za pomoc.
właśnie niedawno napisał, czemu się nie odzywam i zażartował, że pewnie miałam zamiar dzisiaj napisać.. bo kiedyś napisał czemu to ja napisałam że właśnie miałam napisać do Ciebie i w sumie nie wiem co teraz zrobić... czy wgl. odpisać mu?
właśnie niedawno napisał, czemu się nie odzywam i zażartował, że pewnie miałam zamiar dzisiaj napisać.. bo kiedyś napisał czemu to ja napisałam że właśnie miałam napisać do Ciebie i w sumie nie wiem co teraz zrobić... czy wgl. odpisać mu?
A chcesz się bawić w takie gadanie o niczym, które może nie prowadzi do niczego??
Ja bym odpisała zwykłym ";)" i ewentualnie "może".
Ale to ja, a ja wredna jestem
Wtedy może on rozwinie sam rozmowę i wykaże inicjatywe.
no nie chce...
chyba na razie nie będę mu odpisywać jednak.
bo znowu zacznę się nakręcać niepotrzebnie, a też nie lubię traktować go z dystansem bo mi się podoba. ![]()
napisz mu, że wcale nie miałaś zamiaru pisać;)
nie masz nic do stracenia-zagraj ostrzej, przekomarzaj się.
jeśli cokolwiek ma się z tego zrodzić to tylko jeśli on poczuje, że się mu wymykasz z tej tacy na której do tej pory leżałaś
kurde wiem o co Ci chodzi ale ja tak nie potrafię, tzn. nie umiem, bo wtedy nie jestem sobą :<
mimo, że wiem, że macie rację, to teraz też nie wiem co odpisać bo napisał czemu nie miałam zamiaru się odzywać.
wiem, że muszę sobie sama dalej radzić...
ale ja kompletnie nie wiem co robić w takich sytuacjach.
dzisiaj jak wstał to wysłał mi smutną buźkę.
i przeprosil ze sie nie odzywal itp. olewaj to, zobaczysz jak to podziala.
gdyby to wszystko bylo takie latwe.. ![]()
98 2017-11-09 13:08:55 Ostatnio edytowany przez Makigigi (2017-11-09 13:10:22)
Kami to wszystko jest bardzo łatwe. Wiem, co czujesz
Po prostu masz dysonans pomiędzy tym, co jest i tym, co chciałabyś, żeby było, i nieświadomie próbujesz pogodzić te oba fronty. A to się nie da. Jest tak, że wszystko wskazuje, że on nie jest zainteresowany rozwijaniem znajomosci w kierunku związku. Ty byś chciała, żeby był. Więc starasz się zracjonalizować sobie to jakoś (np. Tłumaczyć, że może jest nieśmiały ) . To jest takie trochę zaklinanie rzeczywistości. Potrzebujesz szczerze sama sobie odpowiedzieć, jakie masz oczekiwania wobec tej relacji i co naprawdę jest między Wami, i pilnować, żeby tego nie mieszać. Bo z takiego pomieszania bierze się chęć pisania do niego i stania się persona non grata dla niego ![]()
bardzo możliwe, chyba tak w środku czuje, może oczekuje wszystkiego za szybko też, bo dopiero spotkaliśmy się dwa razy, szukam jakiś wytłumaczeń.
teraz rozmawialiśmy, i mówił o swoich planach na wiosnę, w których zawarł też mnie, że przewiezie mnie swoim nowym nabytkiem jesli się nie bede bala, ja powiedziałam ze z nim nie bede sie bala i odeslal buziaka.
100 2017-11-09 22:46:40 Ostatnio edytowany przez 4everkr86 (2017-11-09 22:52:31)
Dziewczyno.... normalnie ręce opadają.
Nie miałaś z nim normalnie rozmawiać. Tak jak sosenek napisała, miałaś powiedzieć że wcale nie zamierzałaś pisać i tyle...
A ty reagujesz na zwykłą smutną minkę.
Wybacz ale tak to on cie zawsze będzie za nos wodzić.
No i w sumie nie wiem czego oczekujesz po tym temacie, bo każde rady ignorujesz. Dalej robisz to samo co robiłaś, chociaż każdy mówi Ci abyś olała, to może on się bardziej postara. A tu jak grochem o ścianę.
no tak, tak to w sumie wygląda. równie dobrze, mogłam nic nie pisać tutaj...
wzielam sobie kazda rade do serca, wsyluchalam, a i tak zrobilam swoje.
niestety...
nie bede juz pisala nic, bo to nie ma sensu.
dziekuje za kazda rade i pomoc
no tak, tak to w sumie wygląda. równie dobrze, mogłam nic nie pisać tutaj...
wzielam sobie kazda rade do serca, wsyluchalam, a i tak zrobilam swoje.
niestety...
nie bede juz pisala nic, bo to nie ma sensu.
dziekuje za kazda rade i pomoc
Nie masz się obrażać, bo tak naprawdę każdej z nas chodzi tylko i wyłącznie o Ciebie.
To ty się nakręcasz i angażujesz w ten "związek" a on ma czasoumilacz.
Wiesz, że kto jak kto ale ja popełniłam gorsze błędy niż Ty i wiem jak to boli... chcę Ci tego oszczędzić.
Tak jak ktoś napisał - zagraj ostro, przecież nic nie stracisz. Wiem że fajnie się rozmawia i szkoda to stracić...ale potem będzie źle ![]()
kami543 napisał/a:no tak, tak to w sumie wygląda. równie dobrze, mogłam nic nie pisać tutaj...
wzielam sobie kazda rade do serca, wsyluchalam, a i tak zrobilam swoje.
niestety...
nie bede juz pisala nic, bo to nie ma sensu.
dziekuje za kazda rade i pomocNie masz się obrażać, bo tak naprawdę każdej z nas chodzi tylko i wyłącznie o Ciebie.
To ty się nakręcasz i angażujesz w ten "związek" a on ma czasoumilacz.
Wiesz, że kto jak kto ale ja popełniłam gorsze błędy niż Ty i wiem jak to boli... chcę Ci tego oszczędzić.
Tak jak ktoś napisał - zagraj ostro, przecież nic nie stracisz. Wiem że fajnie się rozmawia i szkoda to stracić...ale potem będzie źle
Dokładnie tak. Bo za pare tygodni albo miesięcy, Kami, założysz temat " nie odzywa się po seksie, co zrobiłam źle? ", albo " zależy mi na nim, a on mnie olewa ".
Dlatego, żeby uniknąć przywiązywania się do jednaj opcji warto przez pierwsze kilka randek umawiać się z dwoma, trzema chłopakami
ja sie nie obrazam na nikogo, wiem to, nikt tutaj na pewno nie chce dla mnie zle...
ja chyba nie sluchalam tego i rad, bo nie chcialam zeby zmienilo sie moje super wyobrazenie o tym wszystkim. ![]()
ja sie nie obrazam na nikogo, wiem to, nikt tutaj na pewno nie chce dla mnie zle...
ja chyba nie sluchalam tego i rad, bo nie chcialam zeby zmienilo sie moje super wyobrazenie o tym wszystkim.
Hej,
Na jakiej podstawie zakładasz, że nikt tutaj nie chce dla Ciebie źle? Zauważ, że większość kobiet radzących Ci z dobrego serca ma jakieś tam doświadczenia. Przez swój pryzmat oceniają czy Wam się uda czy nie. Większość pisze, że się nie uda. A Ty, pomimo początkowego entuzjazmu, najpierw miałaś wątpliwości, a teraz kwestionujesz nawet swoje odczucia. One Was nie znają. Tylko Ty byłaś na tych spotkaniach i tylko Ty możesz ocenić czy coś z tego będzie czy nie.
Spróbuj się może zdystansowac, stanąć z boku, zająć swoim życiem. A reszta sama się ułoży ![]()
kami543 napisał/a:ja sie nie obrazam na nikogo, wiem to, nikt tutaj na pewno nie chce dla mnie zle...
ja chyba nie sluchalam tego i rad, bo nie chcialam zeby zmienilo sie moje super wyobrazenie o tym wszystkim.Hej,
Na jakiej podstawie zakładasz, że nikt tutaj nie chce dla Ciebie źle? Zauważ, że większość kobiet radzących Ci z dobrego serca ma jakieś tam doświadczenia. Przez swój pryzmat oceniają czy Wam się uda czy nie. Większość pisze, że się nie uda. A Ty, pomimo początkowego entuzjazmu, najpierw miałaś wątpliwości, a teraz kwestionujesz nawet swoje odczucia. One Was nie znają. Tylko Ty byłaś na tych spotkaniach i tylko Ty możesz ocenić czy coś z tego będzie czy nie.
Spróbuj się może zdystansowac, stanąć z boku, zająć swoim życiem. A reszta sama się ułoży
Sory ale chyba nadinterpretujesz. To że mamy doświadczenie to tylko znaczy że wiemy jak takie sytuacje się kończą i jak łatwo się zaangażować w sytuację bez wyjścia.
Poza tym, nie wiem czy czytasz wybiórczo czy lubisz się powtarzać, ale my też autorce radzimy się zdystansować i zobaczyć co się z tego urodzi. Więc jeżeli w naszych radach widzisz złą wolę to w swojej chyba też.
nim2 napisał/a:kami543 napisał/a:ja sie nie obrazam na nikogo, wiem to, nikt tutaj na pewno nie chce dla mnie zle...
ja chyba nie sluchalam tego i rad, bo nie chcialam zeby zmienilo sie moje super wyobrazenie o tym wszystkim.Hej,
Na jakiej podstawie zakładasz, że nikt tutaj nie chce dla Ciebie źle? Zauważ, że większość kobiet radzących Ci z dobrego serca ma jakieś tam doświadczenia. Przez swój pryzmat oceniają czy Wam się uda czy nie. Większość pisze, że się nie uda. A Ty, pomimo początkowego entuzjazmu, najpierw miałaś wątpliwości, a teraz kwestionujesz nawet swoje odczucia. One Was nie znają. Tylko Ty byłaś na tych spotkaniach i tylko Ty możesz ocenić czy coś z tego będzie czy nie.
Spróbuj się może zdystansowac, stanąć z boku, zająć swoim życiem. A reszta sama się ułożySory ale chyba nadinterpretujesz. To że mamy doświadczenie to tylko znaczy że wiemy jak takie sytuacje się kończą i jak łatwo się zaangażować w sytuację bez wyjścia.
Poza tym, nie wiem czy czytasz wybiórczo czy lubisz się powtarzać, ale my też autorce radzimy się zdystansować i zobaczyć co się z tego urodzi. Więc jeżeli w naszych radach widzisz złą wolę to w swojej chyba też.
Wybacz, moją intencją było pokazanie autorce, aby nie ufala ślepo dobrym radom, a nie posadzanie Cię o złą wolę. Ona ma 20 lat, on 21 - widzisz tutaj sytuację bez wyjścia? Oni są młodzi, nieskazeni, że się tak wyrażę życiem.
Mam nadzieję, że rozumiesz o co mi chodzi.
witaj nim2, no bo ja tak to odbieram, że raczej nie chcą źle bo niby dlaczego?
właśnie dlatego, że mają doświadczenie więdzą właśnie po zachowaniach jak może się to skończyć...
i żebym kolejny raz się nie zawiodła i nie cierpiała...
tak, na początku byłam bardzo nastawiona pozytywnie i entuzjastycznie to fakt, bo widziałam jego zachowanie w rzeczywistości.
ale później nie wiedziałam jak to odbierać wszystko, bo on jest bardzo nieśmiały w kontaktach z innymi i bardzo wrażliwy,
a co dopiero do dziewczyny ktora by mu sie spodobala, tymbardziej ze nie mial nigdy żadnej... ale moze tak jak ktos napisal.
może ja sobie wmawialam to i tlumaczylam tak, bo to tylko moje wyobrazenie. ![]()
ale pozniej duzo osob zaczelo pisac ze to ze taki jest, to i tak, nie powinno miec wplywu na propozycje spotkania, sposob pisania itp.,
ze jakby mu zalezalo to by to pokazal, a to tylko raczej kolezenstwo, wiec troche ten entuzjazm opadl... moze i lepiej, bo zaczelam sie wlasnie
do tego dystansowac, inaczej na to wszystko patrzec.
4everkr86 napisał/a:nim2 napisał/a:Hej,
Na jakiej podstawie zakładasz, że nikt tutaj nie chce dla Ciebie źle? Zauważ, że większość kobiet radzących Ci z dobrego serca ma jakieś tam doświadczenia. Przez swój pryzmat oceniają czy Wam się uda czy nie. Większość pisze, że się nie uda. A Ty, pomimo początkowego entuzjazmu, najpierw miałaś wątpliwości, a teraz kwestionujesz nawet swoje odczucia. One Was nie znają. Tylko Ty byłaś na tych spotkaniach i tylko Ty możesz ocenić czy coś z tego będzie czy nie.
Spróbuj się może zdystansowac, stanąć z boku, zająć swoim życiem. A reszta sama się ułożySory ale chyba nadinterpretujesz. To że mamy doświadczenie to tylko znaczy że wiemy jak takie sytuacje się kończą i jak łatwo się zaangażować w sytuację bez wyjścia.
Poza tym, nie wiem czy czytasz wybiórczo czy lubisz się powtarzać, ale my też autorce radzimy się zdystansować i zobaczyć co się z tego urodzi. Więc jeżeli w naszych radach widzisz złą wolę to w swojej chyba też.Wybacz, moją intencją było pokazanie autorce, aby nie ufala ślepo dobrym radom, a nie posadzanie Cię o złą wolę. Ona ma 20 lat, on 21 - widzisz tutaj sytuację bez wyjścia? Oni są młodzi, nieskazeni, że się tak wyrażę życiem.
Mam nadzieję, że rozumiesz o co mi chodzi.
Jasne że rozumiem ![]()
Ale jeśli prześledzisz inne wątki autorki to zobaczysz, że to nie jest tak że ona nie ma doświadczenia... już miała złamane serce więc wszystkie tutaj próbujemy jej oszczędzić kolejnego rozczarowania.
W sytuacji bez wyjścia chodziło mi o to, że ona się zadurzy, zakocha bądź w jakikolwiek sposób zaangażuje a on nie i to ona będzie cierpieć.
110 2017-11-11 20:17:22 Ostatnio edytowany przez nim2 (2017-11-11 20:26:07)
nim2 napisał/a:4everkr86 napisał/a:Sory ale chyba nadinterpretujesz. To że mamy doświadczenie to tylko znaczy że wiemy jak takie sytuacje się kończą i jak łatwo się zaangażować w sytuację bez wyjścia.
Poza tym, nie wiem czy czytasz wybiórczo czy lubisz się powtarzać, ale my też autorce radzimy się zdystansować i zobaczyć co się z tego urodzi. Więc jeżeli w naszych radach widzisz złą wolę to w swojej chyba też.Wybacz, moją intencją było pokazanie autorce, aby nie ufala ślepo dobrym radom, a nie posadzanie Cię o złą wolę. Ona ma 20 lat, on 21 - widzisz tutaj sytuację bez wyjścia? Oni są młodzi, nieskazeni, że się tak wyrażę życiem.
Mam nadzieję, że rozumiesz o co mi chodzi.Jasne że rozumiem
Ale jeśli prześledzisz inne wątki autorki to zobaczysz, że to nie jest tak że ona nie ma doświadczenia... już miała złamane serce więc wszystkie tutaj próbujemy jej oszczędzić kolejnego rozczarowania.
W sytuacji bez wyjścia chodziło mi o to, że ona się zadurzy, zakocha bądź w jakikolwiek sposób zaangażuje a on nie i to ona będzie cierpieć.
Bo na tym to polega
jak np chcesz kupić samochód to trochę trwa zanim zdecydujesz się na to wymarzone auto - chodzisz, sprawdzasz, testujesz, umawiasz się na jazdę próbną. A i tak czasem długo nie możesz trafić na to coś. Czasem bywa, że cały proces boli, bo kolor był ładny, ale pod maską..to nie było już tak pięknie. A jak się oddalisz lub spojrzysz pod innym kątem okaże się, że ma rysy na lakierze. A co dopiero w przypadku partnera na dłużej. Czemu nie podejść do tego w ten sposób? W końcu zaangażuje w "zakup" energię i środki. Moim zdaniem ze związkami jest podobnie. A że boli..bo mamy uczucia - dzięki temu człowiek to cudowne stworzenie.
witaj nim2, no bo ja tak to odbieram, że raczej nie chcą źle bo niby dlaczego?
właśnie dlatego, że mają doświadczenie więdzą właśnie po zachowaniach jak może się to skończyć...
i żebym kolejny raz się nie zawiodła i nie cierpiała...
tak, na początku byłam bardzo nastawiona pozytywnie i entuzjastycznie to fakt, bo widziałam jego zachowanie w rzeczywistości.
ale później nie wiedziałam jak to odbierać wszystko, bo on jest bardzo nieśmiały w kontaktach z innymi i bardzo wrażliwy,
a co dopiero do dziewczyny ktora by mu sie spodobala, tymbardziej ze nie mial nigdy żadnej... ale moze tak jak ktos napisal.
może ja sobie wmawialam to i tlumaczylam tak, bo to tylko moje wyobrazenie.
ale pozniej duzo osob zaczelo pisac ze to ze taki jest, to i tak, nie powinno miec wplywu na propozycje spotkania, sposob pisania itp.,
ze jakby mu zalezalo to by to pokazal, a to tylko raczej kolezenstwo, wiec troche ten entuzjazm opadl... moze i lepiej, bo zaczelam sie wlasnie
do tego dystansowac, inaczej na to wszystko patrzec.
Ok, a spieszy Ci się gdzieś? Tzn poznawanie kogoś, randki, itd to jest jakiś wyścig albo konkurs? Trzeba szybko podjąć decyzję, bo...no właśnie dlaczego? Dlaczego szybko chcesz się dowiedzieć w jakim kierunku zmierza ta znajomość?
nie, nigdzie mi się nie śpieszy... nie muszę podejmować żadnej decyzji.
nie chce się dowiadywać, czas pokaże co będzie.
ja jako wielka fanka budowania relacji w ślimaczym tempie z jednej strony uważam, że faktycznie, nie ma co przyspieszać, ale z drugiej też uważam, że tkwienie w takim "zawieszeniu" jest niezdrowe. bo wolne poznawanie się jest fajne, jeśli widać, że dwie strony chcą i jest entuzjazm (spotkania, propozycje, delikatny flirt) i widać jaki progres (no, albo regres) i klaruje nam to odpowiedź, że albo jesteśmy na TAK albo na NIE.
A tu u autorki jest tak, ze w tej znajomosci nic się nie dzieje (poza wysyłaniem buziek w sms), wszelkie znaki na niebie i ziemi sygnalizują NIE, a autorka dalej w to brnie i traci czas na typa, który jest zbyt wstydliwy (20 lat), żeby w taki oto świąteczny weekend zaprosić ją na spacer, pizze czy do kina.
ja jako wielka fanka budowania relacji w ślimaczym tempie z jednej strony uważam, że faktycznie, nie ma co przyspieszać, ale z drugiej też uważam, że tkwienie w takim "zawieszeniu" jest niezdrowe. bo wolne poznawanie się jest fajne, jeśli widać, że dwie strony chcą i jest entuzjazm (spotkania, propozycje, delikatny flirt) i widać jaki progres (no, albo regres) i klaruje nam to odpowiedź, że albo jesteśmy na TAK albo na NIE.
A tu u autorki jest tak, ze w tej znajomosci nic się nie dzieje (poza wysyłaniem buziek w sms), wszelkie znaki na niebie i ziemi sygnalizują NIE, a autorka dalej w to brnie i traci czas na typa, który jest zbyt wstydliwy (20 lat), żeby w taki oto świąteczny weekend zaprosić ją na spacer, pizze czy do kina.
Rozumiem Twoje zdanie i je szanuję. Z mojej perspektywy wygląda to tak, że czas jest najlepszym weryfikatorem. Dlatego, że próby czasu nie przechodzą krótkodystansowcy.
nim2, ciekawi mnie twój tok myślenia bo generalnie się z nim zgadzam, zwłaszcza kiedy to ja jestem na pozycji tej osoby, która się nie spieszy
jednak kiedy widzę sytuację autorki to wkurza mnie, że ona pozwala sobie na tkwienie w tym i czekanie na coś co może nigdy nie nadejść (i wiele wskazuje, że nie nadejdzie, a przynajmniej nic poza rozczarowaniem).
116 2017-11-13 23:50:43 Ostatnio edytowany przez nim2 (2017-11-13 23:52:25)
nim2, ciekawi mnie twój tok myślenia bo generalnie się z nim zgadzam, zwłaszcza kiedy to ja jestem na pozycji tej osoby, która się nie spieszy
jednak kiedy widzę sytuację autorki to wkurza mnie, że ona pozwala sobie na tkwienie w tym i czekanie na coś co może nigdy nie nadejść (i wiele wskazuje, że nie nadejdzie, a przynajmniej nic poza rozczarowaniem).
Mój tok rozumowania jest bardzo prosty, powiedziałabym banalny wręcz. Być może dlatego, że biegam jest mi łatwiej. Polega on przede wszystkim na rozłożeniu energi w czasie. Mądry maratończyk nie wypruje na początku z buta i nie będzie biegł pierwszych 20 km na full. Wiesz czemu? Bo cała zabawa zaczyna się dopiero od 30 km. On doskonale wie, że na trasie może zdarzyć się milion nieprzewidzianych rzeczy - skurcze, ból stopy, odnowienie kontuzji i mur. I właśnie na takie okoliczności zachowuje rezerwę siłowa. Dopiero jak zbliża się do mety, przyspiesza na maxa i wierz mi, że nie ma takiej rzeczy, która powstrzymalaby go na finiszu. A niedoswiadczeni biegacze nie wytrzymują presji..nie radzą sobie ze stresem i myślą, że jeśli przyspiesza to bieg zakończy się szybciej. Całą frajda powinien być cały bieg, a przede wszystkim wtedy, kiedy za zakrętem przed Tobą jest wzniesienie, a Ty dzięki rezerwom wiesz, że ja pokonasz - bo nie wystrzelalas się na początku.
To tak w dużym skrócie ![]()
nim2, ciekawi mnie twój tok myślenia bo generalnie się z nim zgadzam, zwłaszcza kiedy to ja jestem na pozycji tej osoby, która się nie spieszy
jednak kiedy widzę sytuację autorki to wkurza mnie, że ona pozwala sobie na tkwienie w tym i czekanie na coś co może nigdy nie nadejść (i wiele wskazuje, że nie nadejdzie, a przynajmniej nic poza rozczarowaniem).
nie wkurzaj sie, nie chce zeby ktokolwiek byl zly przeze mnie a tymbardziej na mnie.. ![]()
spotkalismy sie juz pare razy, on zaproponowal to, piszemy teraz codziennie i zauwazylam ze sie otworzyl bardziej, rozgaduje sie, wiecej pisze, odzywa sie pierwszy... jest inaczej niz na poczatku, po tym jak zaczelam byc co do niego bardziej otwarta niz wczesniej, bo mialam i tworzylam co do niego dystans... bo nie chcialam sobie robic nadzieij i tak jak posalam wczesniej, ogolnie mamy wspolna przyjaciolke... i ona powedziala mi wlasnie, ze on jest bardzo niesmialy, bo nie mial nigdy dziewczyny, ze z czasem sie otworzy i nabierze pewnosci, bo nie chce byc co do mnie nachalny, ogolnie mi sie wydaje, ze on po prostu sie boi odrzucenia z mojej strony, tymbardziej ze mial trudne dziecinnstwo, ciezko mu komukolwiek zaufac a tymbardziej kobiecie
wiem, ze kazdy mi radzi, zebym sobie darowala i odpuscila, ze on ma mnie gdzies, ze predzej czy pozniej bede cierpiala itp. ale ja jakos jego nie umiem sobie odpuscic... cos po prostu jakos mi nie pozwala, tak go olac.
wiem, ze kazdy mi radzi, zebym sobie darowala i odpuscila, ze on ma mnie gdzies, ze predzej czy pozniej bede cierpiala itp. ale ja jakos jego nie umiem sobie odpuscic... cos po prostu jakos mi nie pozwala, tak go olac.
Kami olać to trzeba gościa, który kłamie, nie szanuje, nie kocha i ma w d dziewczynę. A Twoja historia jest nieco inna. Może się otworzy może się nie otworzy, może jest gotowy na związek może nie. My zgodnie twierdzimy, żebyś nabrała dystansu w takim sensie, żeby nie popadać w hurraoptymizm. Co będzie to będzie. Żebyś się od razu nie zakochała, tylko patrzyła jak rozwija się relacja.
Powodzenia!
kami543 napisał/a:wiem, ze kazdy mi radzi, zebym sobie darowala i odpuscila, ze on ma mnie gdzies, ze predzej czy pozniej bede cierpiala itp. ale ja jakos jego nie umiem sobie odpuscic... cos po prostu jakos mi nie pozwala, tak go olac.
Kami olać to trzeba gościa, który kłamie, nie szanuje, nie kocha i ma w d dziewczynę. A Twoja historia jest nieco inna. Może się otworzy może się nie otworzy, może jest gotowy na związek może nie. My zgodnie twierdzimy, żebyś nabrała dystansu w takim sensie, żeby nie popadać w hurraoptymizm. Co będzie to będzie. Żebyś się od razu nie zakochała, tylko patrzyła jak rozwija się relacja.
Powodzenia!
dobrze, mam dystans caly czas dzieki wam, mimo ze sie poznajemy, piszemy, spotykamy to nie nakrecam sie juz tak jak na poczatku itp. dziekuje!
skoro się nie nakręcasz, masz dystans i nie chodzisz smutna to wszystko gra;) też życzę powodzenia
skoro się nie nakręcasz, masz dystans i nie chodzisz smutna to wszystko gra;) też życzę powodzenia
dzięki wam tak właśnie jest! ![]()
jak tylko jakiś czas mu nie odpisuje to zaraz mam spam czemu sie nie odzywam, co sie dzieje ze nie odpisuje.
dziekuje jeszcze raz i pozdrawiam! :*
tylko jakie mają znaczenie takie sms skoro nic za nimi nie idzie
spotkania rozumiem jak nie było tak nie ma?
były spotkania, tak jak już pisałam wyżej
od tamtych wpisów, spotkaliśmy się parę razy, nawet widzę, że nasz kontakt się poprawił, on jest odważniejszy, bardziej rozgadany już nie taki nieśmiały jak wcześniej,
zaufał mi, powiedział o swoich bardzo osobistych sprawach, dobrze się czujemy razem i jestem na prawdę szczęśliwa jak się spotkamy, mogę cały czas się śmiać, on mi daje takie poczucie bezpieczeństwa i radosc, z kazdym spotkaniem mam wrazenie że niestety (napisze pozniej czemu) ale podoba mi sie coraz bardziej.
mam wrazenie, ze nasza znajomosc sie zmienia ale tylko w kontekscie kolezenskim, pomaga mi, odzywa się, wiem, ze mialam miec do tego dystans, nie nakrecac sie, ale ja nie potrafie tak.
tym bardziej, że widze ze zalezy mu na kontakcie ze mna.. jestem cierpliwa i myslalam, ze on potrzebuje czasu zeby sie otworzyc no i w sumie tak sie stalo, tylko nie w kontekscie jakims chcialam
co powinnam teraz zrobic?
jak z kimś piszę, albo mówię, o jakimś chłopaku to on albo milczy albo zmienia temat albo po prostu się wkurza, i nawet jak coś planuje to mówi, też o mnie, ale ja nie wiem jak mam to wszystko odbierać
Nie pisz o innych chłopakach sprawdzając jego reakcje. Faceci różnie reagują. Może milczeć, a i tak być zazdrosnym. Na spotkaniach nie ma żadnego dotyku?
troszkę się bałam wracać do tego wątki, że dostanę troszkę opierdziel*
ale musiałam, po prostu już mi to ciążyło, a zawsze jak tu wracam to jest mi lepiej, czuje wsparcie i wracam na dobre tory. :*
nie piszę, ale po prostu jak rozmawiamy czy coś i coś napomknę czy powiem, ale okej może nie powinnam, właśnie.
próbował kiedyś mnie dotknąć i mnie zaczepiał ale raczej w formie żartu to było, ale jednak szukał jakiegoś kontaktu, tylko to nie było jakieś łapanie za rękę, za kolano, przytulenie, niestety nie.
niestety nie, ale ja sobie wcześniej to tłumaczyłam tym, że nigdy nie miał dziewczyny, nie wie jak zrobić krok dalej...
dopiero wy mi uświadomiłyście, żebym nie usprawiedliwiała tego tak i nie widziała jak chce widzieć. ![]()
No to są takie opcje:
1. Dystansujesz się
2. Pytasz go w jakim kierunku zmierza ta relacja, bo Ci zależy - jeżeli jemu też zależy, to raczej nie ma opcji, by nie zaczął działać w tym kierunku, to już powinno go ośmielić, nie będzie się bał ośmieszenia
3. Próbujesz go przytulić, zbliżyć jego usta do swoich i zobaczyć reakcje
dziękuję bardzo! :*
tylko, że ja jestem strasznie wrażliwa no i też nieśmiała, tak samo jak on.
wybiorę 1 opcję bo 2 i 3 nie wiem czy bym się odważyła.
ale przez taki dystans, który stworzę to nie popsuje się to co do tej pory w jakimś sensie już zbudowaliśmy? jeśli chodzi tą znajomość.