narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 193 z 193 ]

131 Ostatnio edytowany przez nataliabukwas (2017-10-06 17:55:39)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu

Dokladnie. On ani jej nie zdradzil, ani nie uderzyl, ani nie ublizyl w zaden sposob. To ona tak to odebrala jakby nie wiem co sie stało.

Powiedzial poobserwowac, bo jak to inaczej nazwac? Dajcie juz spokoj, facet chcial pogadac a rzucono w niego pierscionkiem. To znaczy ze ona nie umie normalnie rozmawiac, boi sie krytyki, ma niskie poczucie wartosci i musi takimi fochami pokazac cos tylko co?

Autorko-Zastanow sie jeszcze raz czy nie lepiej bylo usiasc i spokojnie pogadac, powiedziec co myslisz, niz plakac i robic z tego afere. Nastepnym razem on nie powie ci co mysli, a ty bd sie zaastawiac czemu on z toba nie rozmawia o problemach.

Zobacz podobne tematy :

132

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
nataliabukwas napisał/a:

Dokladnie. On ani jej nie zdradzil, ani nie uderzyl, ani nie ublizyl w zaden sposob. To ona tak to odebrala jakby nie wiem co sie stało.

Ona teraz wszystko będzie odbierać w ten sposób, bo ma skrzywiony sposób postrzegania przez chorobę.

Na jej miejscu WCALE nie planowałabym teraz ślubu.
Za jakiś czas przy regularnym chodzeniu na terapię może się okazać, że w ogóle tego ślubu nie chce....

133 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-10-06 17:53:40)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
SonyXperia napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Tu jest ten problem:

Który wynika z nieleczonej choroby Autorki.

santa ale pewnych wątpliwości nie ubiera się w określone słowa. Słowa bolą bardzo. Ja się jej wcale nie dziwię, że poczuła się jak 100% wariatka, kiedy usłyszała że on ją musi 'poobserwować'. Wyczuciem facet nie grzeszy. Niestety.

Sony, nawet sama Autorka już wyjaśniła, że to jednak żart był, tylko ona zbyt emocjonalnie zareagowała, a Ty znowu międlisz smile

134

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
Cyngli napisał/a:
SonyXperia napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

smile
Powiedz, Sony, jesteś zaręczona z facetem i on w pewnym momencie przychodzi i mówi: wiesz, zdiagnozowali u mnie schizofrenię, ale co tam, spoko, da się z tym żyć. Nie będę jadł tych tabletek, niedobre są i żołądek mnie od nich boli. Ale wiesz co, ślub bym wziął z Tobą już za tydzień, bo tak strasznie Cię kocham, co Ci szkodzi? Przecież słyszałem te głosy już wcześniej, od samego początku i nie przeszkadzało Ci to. A jak nie mam objawów, to nie wpuszczają mnie bez kolejki do kina, więc to się nie opłaca, no i z pracy musiałbym się zwalniać godzinę wcześniej...

Co robisz?
A - lecisz do USC po papiery do ślubu
B - tłumaczysz mu, że powinien jednak się leczyć, pilnujesz, żeby jadł te tabletki, obserwujesz, jak się zachowuje, a ślub obiecujesz mu na wiosnę
C - wychodzisz i znikasz w sinej dali

D - nie wiem.
Schizofrenia to ciężkie zaburzenie. Nieporównywalne z problemem depresji i stanów lękowych. Autorka nie ma schizofreni, ale stany lękowe i depresyjne i to przeraża jej faceta, że czasami histeryzuje i mówi o śmierci. Ona nie słyszy żadnych głosów. Chciałaś z grubej rury, ale trochę Ci nie wyszło smile

Ona nie ma ciężkich zaburzeń psychicznych zagrażających jej życiu ani życiu innych, bo już dawno byłaby na oddziale,albo ubezwłasnowolniona z powodu choroby psychicznej, bo z powodu schizofreni zazwyczaj się ubezwłasnowalnia, i to całkowicie.

Sorry, ale bzdury gadasz.
Nie masz zielonego pojęcia o czym piszesz. Stany lękowe i depresyjne są jak najbardziej wskazaniem do hospitalizacji. Zagrażają życiu bardzo poważnie.

Niewykluczone. Nie jestem psychiatrą. Jedyny znany mi schizofrenik był uzbezwłasnowolniny całkowicie, bo nie był w stani samodzielnie funkcjonować przez cały swój żywot.

135

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu

Nie doczytalem do konca ale sam poczatek mi wystarczyl.Powiedz twojemu partnerowi ze niech sobie poszuka kogos innego i go przebada przed jak jest takim osobnikiem.Zwiazek to dwoje ludzi gdzie jest sie na dobre i na zle.Skoro on ma teraz watpliwosci to lepiej daj mu wolna reke.Swiat jest podzielony na ludzi z sercem i bez serca i on nalezy do tej drugiej grupy.W zwiazku najwazniejsze jest wsparcie a ty w tak bardzo waznej sytuacji juz go nie dostalas.Wybacz ale ja bym mu podziekowal na twoim miejscu.

136

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
santapietruszka napisał/a:
SonyXperia napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Który wynika z nieleczonej choroby Autorki.

santa ale pewnych wątpliwości nie ubiera się w określone słowa. Słowa bolą bardzo. Ja się jej wcale nie dziwię, że poczuła się jak 100% wariatka, kiedy usłyszała że on ją musi 'poobserwować'. Wyczuciem facet nie grzeszy. Niestety.

Sony, nawet sama Autorka już wyjaśniła, że to jednak żart był, tylko ona zbyt emocjonalnie zareagowała, a Ty znowu międlisz smile

To kiepskie poczucie humoru ma facet. Niech tak dalej nie liczy się ze słowami do osoby słabej psychicznie. Dobrze jej to zrobi. smile

137

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu

Serio nie rozumiem robienia z partnera Autorki "tego złego" na siłę. Jest odpowiedzialny i ostrożny, do tego troskliwy. Ma prawo się martwić, czy podoła,  jeśli przyjdzie kryzys... Nie każdy jest na tyle silny. Każdy ma prawo do wątpliwości.

138

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
Cyngli napisał/a:

Serio nie rozumiem robienia z partnera Autorki "tego złego" na siłę. Jest odpowiedzialny i ostrożny, do tego troskliwy. Ma prawo się martwić, czy podoła,  jeśli przyjdzie kryzys... Nie każdy jest na tyle silny. Każdy ma prawo do wątpliwości.

No właśnie, ja też tego zupełnie nie mogę pojąć...

139 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2017-10-06 18:05:07)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
Cyngli napisał/a:

Serio nie rozumiem robienia z partnera Autorki "tego złego" na siłę. Jest odpowiedzialny i ostrożny, do tego troskliwy. Ma prawo się martwić, czy podoła,  jeśli przyjdzie kryzys... Nie każdy jest na tyle silny. Każdy ma prawo do wątpliwości.

Nie chodzi o robienie z niego 'tego złego', tylko że tu już zostały zasiane takie wątpliwości, i po jednej i po drugiej stronie, że nie wiadomo, czy bedzie coś szczęśliwego z tego związku.
Ja tego nie widzę. Nie widzę przez wątpliwości i obawy tego faceta. A nie przez to, że jest tym 'złym'. Tyle ode mnie.

140 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-10-06 18:14:10)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu

Sytuacja w której się znalazłaś to dobry moment by zebrać się w sobie i zająć swoim zdrowiem nie zważając na rejestratorki. To powinno być dla Ciebie priorytetem. Postawa pt - jestem chora i co mi zrobicie, czy co gorsza- jestem chora i fajnie bo wszyscy zwracają na mnie uwagę jest dziecinna.
Weź się w garść, jeśli chcesz być żoną, a nie kulą u nogi- bo On chce mieć partnerkę, a nie podopieczną.
Oburzonym takim postawieniem sprawy uprzejmie donoszę, że WIEM co to nerwica lękowa- przerabiałam przez rok na własnej skórze- wiem jak sie wtedy żyje. I ze może nie zostać po tym śladu.
Możesz postawę narzeczonego potraktować jako obrazę majestatu lub zrobić coś z tym. Twój wybór- chcesz rzucać pierścionkiem, to rzucaj..albo zepnij poślady- wsparcie póki co masz.

141

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
SonyXperia napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Serio nie rozumiem robienia z partnera Autorki "tego złego" na siłę. Jest odpowiedzialny i ostrożny, do tego troskliwy. Ma prawo się martwić, czy podoła,  jeśli przyjdzie kryzys... Nie każdy jest na tyle silny. Każdy ma prawo do wątpliwości.

Nie chodzi o robienie z niego 'tego złego', tylko że tu już zostały zasiane takie wątpliwości, i po jednej i po drugiej stronie, że nie wiadomo, czy bedzie coś szczęśliwego z tego związku.
Ja tego nie widzę. Nie widzę przez wątpliwości i obawy tego faceta. A nie przez to, że jest tym 'złym'. Tyle ode mnie.

Każdy ma prawo mieć wątpliwości, czy podoła wspierać partnera, zwłaszcza, gdy ten jest chory.

Podobne uczucia mają rodzice dzieci niepełnosprawnych. I co, mają te dzieci oddać do domu dziecka, bo nie wiedzą, czy sobie dadzą radę? Tacy rodzice wyboru za bardzo nie mają. Partner Autorki wybór ma i ma prawo z niego skorzystać.

142

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
Cyngli napisał/a:
SonyXperia napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Serio nie rozumiem robienia z partnera Autorki "tego złego" na siłę. Jest odpowiedzialny i ostrożny, do tego troskliwy. Ma prawo się martwić, czy podoła,  jeśli przyjdzie kryzys... Nie każdy jest na tyle silny. Każdy ma prawo do wątpliwości.

Nie chodzi o robienie z niego 'tego złego', tylko że tu już zostały zasiane takie wątpliwości, i po jednej i po drugiej stronie, że nie wiadomo, czy bedzie coś szczęśliwego z tego związku.
Ja tego nie widzę. Nie widzę przez wątpliwości i obawy tego faceta. A nie przez to, że jest tym 'złym'. Tyle ode mnie.

Każdy ma prawo mieć wątpliwości, czy podoła wspierać partnera, zwłaszcza, gdy ten jest chory.

Podobne uczucia mają rodzice dzieci niepełnosprawnych. I co, mają te dzieci oddać do domu dziecka, bo nie wiedzą, czy sobie dadzą radę? Tacy rodzice wyboru za bardzo nie mają. Partner Autorki wybór ma i ma prawo z niego skorzystać.

Oddają. Zostawiają chore w szpitalu. Zrzekają się praw rodzicielskich. Rodzice też potrafią być wyrodni.

Życzę autorce żeby odbudowała swoje zaufanie do narzeczonego smile Bo nie możemy dziewczynie bezdusznie odmawiać prawa do tego, że miała je prawo stracić. Mam nadzieję, że tylko chwilowo.

143

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
SonyXperia napisał/a:

Oddają. Zostawiają chore w szpitalu. Zrzekają się praw rodzicielskich. Rodzice też potrafią być wyrodni.

Nie wszyscy...

SonyXperia napisał/a:

Życzę autorce żeby odbudowała swoje zaufanie do narzeczonego smile Bo nie możemy dziewczynie bezdusznie odmawiać prawa do tego, że miała je prawo stracić. Mam nadzieję, że tylko chwilowo.

A ja życzę jej partnerowi by nie dał się wychłostać emocjonalnie rózgą.

144 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2017-10-06 18:59:15)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
SonyXperia napisał/a:
Cyngli napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Nie chodzi o robienie z niego 'tego złego', tylko że tu już zostały zasiane takie wątpliwości, i po jednej i po drugiej stronie, że nie wiadomo, czy bedzie coś szczęśliwego z tego związku.
Ja tego nie widzę. Nie widzę przez wątpliwości i obawy tego faceta. A nie przez to, że jest tym 'złym'. Tyle ode mnie.

Każdy ma prawo mieć wątpliwości, czy podoła wspierać partnera, zwłaszcza, gdy ten jest chory.

Podobne uczucia mają rodzice dzieci niepełnosprawnych. I co, mają te dzieci oddać do domu dziecka, bo nie wiedzą, czy sobie dadzą radę? Tacy rodzice wyboru za bardzo nie mają. Partner Autorki wybór ma i ma prawo z niego skorzystać.

Oddają. Zostawiają chore w szpitalu. Zrzekają się praw rodzicielskich. Rodzice też potrafią być wyrodni.

Życzę autorce żeby odbudowała swoje zaufanie do narzeczonego smile Bo nie możemy dziewczynie bezdusznie odmawiać prawa do tego, że miała je prawo stracić. Mam nadzieję, że tylko chwilowo.

Niektórzy. Bardzo mały procent.

I z całym szacunkiem, ale to Autorce nie powinno się teraz ufać,  dopóki nie doprowadzi się do porządku. To jej myślenie jest skrzywione,  nie jego.

145

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
Szary80 napisał/a:

Nie doczytalem do konca ale sam poczatek mi wystarczyl.Powiedz twojemu partnerowi ze niech sobie poszuka kogos innego i go przebada przed jak jest takim osobnikiem.Zwiazek to dwoje ludzi gdzie jest sie na dobre i na zle.Skoro on ma teraz watpliwosci to lepiej daj mu wolna reke.Swiat jest podzielony na ludzi z sercem i bez serca i on nalezy do tej drugiej grupy.W zwiazku najwazniejsze jest wsparcie a ty w tak bardzo waznej sytuacji juz go nie dostalas.Wybacz ale ja bym mu podziekowal na twoim miejscu.

No tak bo partnera trzeba brać tu i teraz i całym jego bogatym inwentarzem, zamiast dać czas sobie, jemu i przede wszystkim zdrowiu autorki. Gdyby jej zaburzenia psychiczne, mu tak bardzo przeszkadzały to by już dawno się od niej odsunął, a on chce tylko przełożyć ślub i tylko o pół roku (choć moim zdaniem, nie było by nic złego gdyby i czas się wydłużył). To jednak jest cholernie ważna decyzja której nie powinniśmy podejmować nie będąc gotowi. A jeśli nie jesteśmy, to czy to nas skreśla z automatu? Partner autorki obserwuje przecież nie tylko ją ale i siebie, przecież jej wahania emocjonalne wpływają też na niego. Gdyby mi narzeczona powiedziała przed ślubem, że nie chce jej się żyć, to też byłby dla mnie niezły szok i zacząłbym się zastanawiać czy przypadkiem nierobie czegoś źle i czy nie będzie szczęśliwsza z kimś innym.

146 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2017-10-06 19:11:02)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
Cyngli napisał/a:
SonyXperia napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Każdy ma prawo mieć wątpliwości, czy podoła wspierać partnera, zwłaszcza, gdy ten jest chory.

Podobne uczucia mają rodzice dzieci niepełnosprawnych. I co, mają te dzieci oddać do domu dziecka, bo nie wiedzą, czy sobie dadzą radę? Tacy rodzice wyboru za bardzo nie mają. Partner Autorki wybór ma i ma prawo z niego skorzystać.

Oddają. Zostawiają chore w szpitalu. Zrzekają się praw rodzicielskich. Rodzice też potrafią być wyrodni.

Życzę autorce żeby odbudowała swoje zaufanie do narzeczonego smile Bo nie możemy dziewczynie bezdusznie odmawiać prawa do tego, że miała je prawo stracić. Mam nadzieję, że tylko chwilowo.

Niektórzy. Bardzo mały procent.

I z całym szacunkiem, ale to Autorce nie powinno się teraz ufać,  dopóki nie doprowadzi się do porządku. To jej myślenie jest skrzywione,  nie jego.

Oczywiście. W końcu leczy się u psychiatry. Łatkę już ma. smile Ostemplowana. W związku z tym nic od nikogo nie może wymagać względem siebie.

147

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
Cyngli napisał/a:

I z całym szacunkiem, ale to Autorce nie powinno się teraz ufać,  dopóki nie doprowadzi się do porządku. To jej myślenie jest skrzywione,  nie jego.

Otóż to, otóż to.

Nie piszę jakoś złośliwie, mizogonicznie, czy jakkolwiek źle o autorce bo przez Ewę z raju nas wygoniono i temu wszystkie kobiety są paskudne (to apropo innych tematów gdzie taka postawa jest zauważalna u niektórych) ale zwyczajnie nie widzę powodów do palenia faceta autorki na stosie.

Cyngli napisał/a:

Harvey, mogę Cię zatrudnić do poprawiania humoru? big_smile

Śmiało, o ile Twój mąż nie zechce mnie wcześniej zabić wink

148

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
SonyXperia napisał/a:

Oczywiście. W końcu leczy się u psychiatry. Łatkę już ma. smile

Sony, bardzo Cię lubię, ale przeginasz. Nikt Autorce żadnej łatki nie przyczepia. Natomiast niestety prawdą jest, że jej zaburzenia powodują skrzywione postrzeganie świata. Nie jest żadną ujmą dla niej, że się leczy - ale faktów nie zmienimy. Dopóki nie zacznie leczyć się porządnie - łącznie z terapią, nie same leki - to sama sobie robi tym krzywdę.

149

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu

Sony, ja się nie czepiałem jej "choroby" (no, może raz gdy ZAŻARTOWAŁEM i ten żart został zrozumiany przez autorkę - chociaż, podejrzewam, że tego filmu nie widziała wink ) i tak samo ŻART jej chłopaka został NIE zrozumiany przez nią... i nastąpił wybuch.

Facet podejrzewam, że pierwszy raz ma z tym do czynienia, podkulił ogon i na drugi dzień pobiegł do USC dowiedzieć się kiedy jest wolny termin... bo ją kocha, chce z nią być, chce z nią mieć dzieci i (za słowami autorki) bla bla bla.

I wg Ciebie, to on jest tym złym?!

Bo co? Bo ma teraz wątpliwości, że jej nie odwali kompletnie i nie podetnie sobie żył w wannie?

Seriously?!

150 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2017-10-06 19:26:59)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
santapietruszka napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Oczywiście. W końcu leczy się u psychiatry. Łatkę już ma. smile

Sony, bardzo Cię lubię, ale przeginasz. Nikt Autorce żadnej łatki nie przyczepia. Natomiast niestety prawdą jest, że jej zaburzenia powodują skrzywione postrzeganie świata.

Z wzajemnością santa Ale z wnioskami na temat stanu zdrowia osób leczących się u psychiatry jestem bardzo ostrożna. Nieodpowiedzialne komentarze mogą przynieść takiej osobie więcej szkody niż pożytku. Tu chyba musiałby już wypowiedzieć sie lekarz. Nie wiem więc czy ma skrzywione postrzeganie świata, a jeśli tak to w jakim zakresie i jak to mogłoby wpłynąć na jakość jej małżeństwa.

Najlepiej gdyby razem z narzeczonym porozmawiali o tym z psychiatrą.

151 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-10-06 19:28:13)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
SonyXperia napisał/a:

Z wzajemnością santa Ale z wnioskami na temat stanu zdrowia osób leczących się u psychiatry jestem bardzo ostrożna. Nieodpowiedzialne komentarze mogą przynieść takiej osobie więcej szkody niż pożytku. Tu chyba musiałby już wypowiedzieć sie lekarz. Nie wiem więc czy ma skrzywione postrzeganie świata, a jeśli tak to w jakim zakresie i jak to mogłoby wpłynąć na jakość jej małżeństwa.

No, właśnie, bądźmy ostrożni... stójmy wszyscy na stanowisku, że dziewczyna powinna podjąć porządną terapię, bo do tego tu wszyscy zmierzamy, nikt jej źle nie życzy - ani jej partnerowi, ani ich przyszłemu związkowi...  a skrzywione postrzeganie świata ma każdy z jakimikolwiek zaburzeniami, jeśli ich nie leczy, dlatego właśnie nazywa się to zaburzenia smile

152

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
Harvey napisał/a:

Sony, ja się nie czepiałem jej "choroby" (no, może raz gdy ZAŻARTOWAŁEM i ten żart został zrozumiany przez autorkę - chociaż, podejrzewam, że tego filmu nie widziała wink )

A jaki to film? wink

153

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
Biały napisał/a:
Szary80 napisał/a:

Nie doczytalem do konca ale sam poczatek mi wystarczyl.Powiedz twojemu partnerowi ze niech sobie poszuka kogos innego i go przebada przed jak jest takim osobnikiem.Zwiazek to dwoje ludzi gdzie jest sie na dobre i na zle.Skoro on ma teraz watpliwosci to lepiej daj mu wolna reke.Swiat jest podzielony na ludzi z sercem i bez serca i on nalezy do tej drugiej grupy.W zwiazku najwazniejsze jest wsparcie a ty w tak bardzo waznej sytuacji juz go nie dostalas.Wybacz ale ja bym mu podziekowal na twoim miejscu.

No tak bo partnera trzeba brać tu i teraz i całym jego bogatym inwentarzem, zamiast dać czas sobie, jemu i przede wszystkim zdrowiu autorki. Gdyby jej zaburzenia psychiczne, mu tak bardzo przeszkadzały to by już dawno się od niej odsunął, a on chce tylko przełożyć ślub i tylko o pół roku (choć moim zdaniem, nie było by nic złego gdyby i czas się wydłużył). To jednak jest cholernie ważna decyzja której nie powinniśmy podejmować nie będąc gotowi. A jeśli nie jesteśmy, to czy to nas skreśla z automatu? Partner autorki obserwuje przecież nie tylko ją ale i siebie, przecież jej wahania emocjonalne wpływają też na niego. Gdyby mi narzeczona powiedziała przed ślubem, że nie chce jej się żyć, to też byłby dla mnie niezły szok i zacząłbym się zastanawiać czy przypadkiem nierobie czegoś źle i czy nie będzie szczęśliwsza z kimś innym.


Sorki moj blad ze nie doczytalem do konca.Zwracam honor i zgadzam sie z Toba.Dzieki za poprawke.

154

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu

Jak dużo napisaliście od rana.
Jakieś wnioski ogólne? Widzę, że zdania sa podzielone.

155

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
SonyXperia napisał/a:

Najlepiej gdyby razem z narzeczonym porozmawiali o tym z psychiatrą.

O, i teraz wiatr w żagle zawiał mocno big_smile To jest bardzo dobry pomysł smile

SonyXperia napisał/a:
Harvey napisał/a:

Sony, ja się nie czepiałem jej "choroby" (no, może raz gdy ZAŻARTOWAŁEM i ten żart został zrozumiany przez autorkę - chociaż, podejrzewam, że tego filmu nie widziała wink )

A jaki to film? wink

Serio? hmm

Nikt, nic?

K*rwa... sad

wink

156 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-10-06 19:36:09)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
Harvey napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

A jaki to film? wink

Serio? hmm

Nikt, nic?

K*rwa... sad

wink

Ja film widziałam, i nawet książkę czytałam, ale za Chiny tytułu nie pamiętam big_smile Powaga big_smile A szukać mi się nie chce big_smile

157

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu

"Misery"czy coś koło tego.

158

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
santapietruszka napisał/a:
Harvey napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

A jaki to film? wink

Serio? hmm

Nikt, nic?

K*rwa... sad

wink

Ja film widziałam, i nawet książkę czytałam, ale za Chiny tytułu nie pamiętam big_smile Powaga big_smile A szukać mi się nie chce big_smile

Misery

http://www.filmweb.pl/film/Misery-1990-1237

wink

159

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
Harvey napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Najlepiej gdyby razem z narzeczonym porozmawiali o tym z psychiatrą.

O, i teraz wiatr w żagle zawiał mocno big_smile To jest bardzo dobry pomysł smile

SonyXperia napisał/a:
Harvey napisał/a:

Sony, ja się nie czepiałem jej "choroby" (no, może raz gdy ZAŻARTOWAŁEM i ten żart został zrozumiany przez autorkę - chociaż, podejrzewam, że tego filmu nie widziała wink )

A jaki to film? wink

Serio? hmm

Nie. Tak tylko sobie z Tobą chce popisać tongue big_smile tongue

160

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
SonyXperia napisał/a:

Moim zdaniem bez sensu ten ślub.
Po co Ci człowiek, który już przy pierwszych Twoich problemach zaczyna mieć wątpliwości. A co gdyby ta choroba ujawniła się w trakcie trwania waszego małżeństwa? Poszedłby po rozwód z Tobą z tego powodu?
Przepraszam, że napiszę to tak dosłownie, ale boi się związać z 'wariatką'? Przykro się czyta takie rzeczy.

Dobrze, że nie myślą o ślubie kościelnym, bo tam zapewne wcale by go nie dostali sad

161

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu

O, widzicie, Misery big_smile Ja to już chyba Alzheimera mam big_smile Starość nie radość big_smile

Pokonanis - ślubu kościelnego się nie dostaje. Ślubuje się.

162

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
santapietruszka napisał/a:

O, widzicie, Misery big_smile Ja to już chyba Alzheimera mam big_smile Starość nie radość big_smile

.

... młodość nie wieczność smile

163

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
santapietruszka napisał/a:

O, widzicie, Misery big_smile Ja to już chyba Alzheimera mam big_smile Starość nie radość big_smile

Pokonanis - ślubu kościelnego się nie dostaje. Ślubuje się.

Nieważne. Nie wiem jak jest teraz, ale ponad 10 lat temu oboje mieliśmy rozmowę przedmałżeńską (ja to właściwie kłóciłem się z księdzem, bo niektóre pytania są absurdalne). Jedno z pytań brzmi czy w rodzinie chorował ktoś na choroby psychiczne (nie wiem czy to, na co choruje Autora postu się do tego zalicza). Na moje pytanie "a co by było gdyby ktoś chorował" usłyszałem odpiwiedź, że byłaby to podstawa do nie udzielenia, jak to nazwałaś, ślubowania.

164 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-10-06 19:56:52)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
rossanka napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

O, widzicie, Misery big_smile Ja to już chyba Alzheimera mam big_smile Starość nie radość big_smile

.

... młodość nie wieczność smile

Ale przynajmniej na starość ma się zawsze jakiegoś faceta tongue Alzheimer, Parkinson itp.

I skończmy ten offtop, bo Autorka się nie przekopie przez nasze poczucie humoru, szkoda by było dziewczyny smile

Pokonanis - do nieudzielenia błogosławieństwa. Jak się o czymś rozmawia, warto znać podstawy smile A Ty też robisz tu niepotrzebny offtop smile

165

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
SonyXperia napisał/a:
Cyngli napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Oddają. Zostawiają chore w szpitalu. Zrzekają się praw rodzicielskich. Rodzice też potrafią być wyrodni.

Życzę autorce żeby odbudowała swoje zaufanie do narzeczonego smile Bo nie możemy dziewczynie bezdusznie odmawiać prawa do tego, że miała je prawo stracić. Mam nadzieję, że tylko chwilowo.

Niektórzy. Bardzo mały procent.

I z całym szacunkiem, ale to Autorce nie powinno się teraz ufać,  dopóki nie doprowadzi się do porządku. To jej myślenie jest skrzywione,  nie jego.

Oczywiście. W końcu leczy się u psychiatry. Łatkę już ma. smile Ostemplowana. W związku z tym nic od nikogo nie może wymagać względem siebie.

Ja też się leczę u psychiatry. I szczerze, zdrowa nie jestem i nigdy nie będę. Ważnych decyzji nie podejmuję,  gdy mam nawroty...

166 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-10-06 20:07:32)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
Pokonanis napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

O, widzicie, Misery big_smile Ja to już chyba Alzheimera mam big_smile Starość nie radość big_smile

Pokonanis - ślubu kościelnego się nie dostaje. Ślubuje się.

Nieważne. Nie wiem jak jest teraz, ale ponad 10 lat temu oboje mieliśmy rozmowę przedmałżeńską (ja to właściwie kłóciłem się z księdzem, bo niektóre pytania są absurdalne). Jedno z pytań brzmi czy w rodzinie chorował ktoś na choroby psychiczne (nie wiem czy to, na co choruje Autora postu się do tego zalicza). Na moje pytanie "a co by było gdyby ktoś chorował" usłyszałem odpiwiedź, że byłaby to podstawa do nie udzielenia, jak to nazwałaś, ślubowania.

źle zapamietałeś - nasz slub był 20 lat temu i padło to pytanie.
Podstawą do uniewaznienia jest UKRYCIE faktu choroby psychicznej- (nie nerwicy) w rodzinie. w razie ujawnienia się tego w przyszłosci. I to na wniosek, nie z zasady, i nie jako jedyna przyczyna.
Inaczej nasz ślub by się nie odbył bo teściowa choruje na schizofrenię, co byłoby absurdem.. bo nikt z takim przypadkiem nie mógłby wziąć koscielnego slubu.

167 Ostatnio edytowany przez LolekBolek (2017-10-06 20:16:42)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
SonyXperia napisał/a:
Harvey napisał/a:

Sony, ja się nie czepiałem jej "choroby" (no, może raz gdy ZAŻARTOWAŁEM i ten żart został zrozumiany przez autorkę - chociaż, podejrzewam, że tego filmu nie widziała wink )

A jaki to film? wink

"Misery", na pdst. powieści Stephena Kinga smile

Ale widzę, że nie nadążam.

168 Ostatnio edytowany przez zagubionaa94 (2017-10-06 21:31:30)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu

Przeczytalam wszystko.
Narzeczony sie zwolnił z pracy wczesniej i udał sie do urzędu,  dowiedział się wszystkiego.  Przepraszal mnie  za wczoraj,  ze niepotrzebnie moje problemy psychiczne powiązał ze ślubem. Pytał czy chce ślub jesscze w tym roku i zaczął ustalać datę.  Trochę mnie to zdziwilo.  Powiedzialam ze nie mam  do tego teraz głowy i ze moze byc w przyszłym roku.  Zaczal sie mnie wypytywac czy w lutym moze..
Dodał że  chce mnie  za żonę  a wczoraj wyszło jakieś nieporozumienie.. 


Tak filmu misery nie ogladalam.
Lubie offtopy.
Biorę leki.
Szukam terapeuty ale przeraża mnie  cena szczerze mówiąc.

169

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
zagubionaa94 napisał/a:

Szukam terapeuty ale przeraża mnie  cena szczerze mówiąc.

Jest mała w porównaniu do tego, co możesz dzięki niej zyskać.
Samo branie leków nie wystarczy, musisz zmienić sposób myślenia i postrzegania siebie. Im szybciej zaczniesz, tym lepiej.
Leki mają za zadanie wspierać terapię i w miarę umożliwiać codzienne funkcjonowanie. Resztę pracy musisz sama wykonać.

170 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-10-06 21:39:56)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
zagubionaa94 napisał/a:

Szukam terapeuty ale przeraża mnie  cena szczerze mówiąc.

Na NFZ próbowałaś?

A, i nie w lutym. Nie ma "r" w nazwie miesiąca big_smile To źle wróży big_smile Marzec, jak już big_smile

171 Ostatnio edytowany przez Harvey (2017-10-06 21:48:29)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
zagubionaa94 napisał/a:

Tak filmu misery nie ogladalam.

Ah ta młodzież wink Chociaż to w sumie lepiej, bo bym dostał po łapkach tongue ale to był jednak żart smile

Luśka, słuchaj, nie siej paniki smile Facet chce Cię. Kocha Cię. Pomoże Ci smile

Tylko nie drąż mu w brzuchu dziury a będzie dobrze smile

edit:

Wrzuć na luz:

big_smile wink

172

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu

witaj,
twoje zachowanie jest niedojrzale emocjonalnie. Zupełnienie nie rozumiem czemu sie na niego obrażasz?
Skoro spotykacie się od 2 lat to wiedział o twoich problemach. To nie jest tak, ze dowiedział sie o twoich stanach po zareczynach.
Jego reakcje jest naturalna i nie dziwie się mu w ogole.  Musisz i ty go zrozumieć bo związek działa w obie strony a nie tylko ze ty "bierzesz" a on "daje". Nie wiem czemu ale wydaje mi sie ze troche tak to wyglada.
Życie z osoba z zaburzeniami depresyjnymi nie jest łatwe. To nie tylko wspieranie drugiej strony ale śmiem twierdzić, ze i poswiecenie.
Myślisz, że jest mu łatwo gdy widzi jak sie czujesz a z tego co piszesz to nie zrobiłaś nic aby sobie pomoc. Musisz wiedziec ze pomagajac sobie idać do lekarza badz na terapie pomozesz i jemu, On bedzie widział ze ci  na nim zalezy i chcesz aby miedzy wami bylo dobrze.
Uwazam i to jest moje zdanie ze powinnas mu pozwolić miec takei watpliwosci i poakzac ze ty tez mozesz sie postarac o lepsze jutro dla was. Jesli potrzebuje czasu to mu go po prostu daj i rób tak zeby ten czas sie zmniejszał.

173

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu

Autorko, wcale sie mu nie dziwie.

Gdyby mnie jakis potencjalny maz sygnalizowal stany depresyjne, histerie czy wrecz chec targniecia sie na wlasne zycie, to bardzo dobrze bym sie zastanowila co nim kieruje w naciskaniu na slub w tak emocjonalnie niezbornym stanie. Osoba chora nie jest zdolna do podejmowania racjonalnych decyzji, szczegolnie tak powaznych jak malzenstwo. Tez bym powiedziala, ze poczekam, poczekam kiedy sie podleczy i bardziej trzezwo spojrzy na swiat.

174

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu

I ja również uważam, że facet jak najbardziej ma prawo do zorientowania się w sytuacji nim zwiąże się na całe życie.

Mnie by na jego miejscu najbardziej zmartwił fakt, że w jakiś sposób spodobał Ci się fakt zainteresowania Twoich bliskich w momencie, gdy okazało się, że jesteś chora... i to że chciałabyś, by stan ten trwał. Bo to może oznaczać że na rękę Ci będzie, by nie wyzdrowieć.
Może i od niego podświadomie oczekiwałaś podwójnej dawki zainteresowania, a on się zamiast tego wystraszył.

Myślę, że powinnaś zająć się sobą. Pomóż sobie. Dobrze byś była jego partnerką a nie pacjentką, którą mu się przyjdzie opiekować. Jeszcze nie powiedział "tak" a już mu się kroją takie widoki, skoro taka rola Ci odpowiada.

Facet myśli trzeźwo. A co jeśli będziecie mieć dzieci, a Ty wpadniesz w stan "nie chce mi się żyć". On sobie z tym poradzi, ale jak to będzie wpływać na dzieci?
A co jeśli ten stan wprowadzisz w życie i serio zapragniesz to życie sobie odebrać?

Taka choroba to nie przelewki. Ma prawo się wahać.

Ważne byś sama sobie chciała pomóc. Byś nie chciała w tym trwać. Takie zainteresowanie innych Twoją osobą wszystkich w końcu zmęczy.

175

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
zagubionaa94 napisał/a:

Przeczytalam wszystko.
Narzeczony sie zwolnił z pracy wczesniej i udał sie do urzędu,  dowiedział się wszystkiego.  Przepraszal mnie  za wczoraj,  ze niepotrzebnie moje problemy psychiczne powiązał ze ślubem. Pytał czy chce ślub jesscze w tym roku i zaczął ustalać datę.  Trochę mnie to zdziwilo.  Powiedzialam ze nie mam  do tego teraz głowy i ze moze byc w przyszłym roku.  Zaczal sie mnie wypytywac czy w lutym moze..
Dodał że  chce mnie  za żonę  a wczoraj wyszło jakieś nieporozumienie..

Problem w tym, że teraz nie wiesz, czy CHCE z tobą wziąć ślub czy zwyczajnie uległ twoim SZANTAŻOM.

W ogóle dziwne, po co wybrał się do urzędu sam i bez ustalonej daty :-O

176

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
summerka88 napisał/a:
zagubionaa94 napisał/a:

Przeczytalam wszystko.
Narzeczony sie zwolnił z pracy wczesniej i udał sie do urzędu,  dowiedział się wszystkiego.  Przepraszal mnie  za wczoraj,  ze niepotrzebnie moje problemy psychiczne powiązał ze ślubem. Pytał czy chce ślub jesscze w tym roku i zaczął ustalać datę.  Trochę mnie to zdziwilo.  Powiedzialam ze nie mam  do tego teraz głowy i ze moze byc w przyszłym roku.  Zaczal sie mnie wypytywac czy w lutym moze..
Dodał że  chce mnie  za żonę  a wczoraj wyszło jakieś nieporozumienie..

Problem w tym, że teraz nie wiesz, czy CHCE z tobą wziąć ślub czy zwyczajnie uległ twoim SZANTAŻOM.

W ogóle dziwne, po co wybrał się do urzędu sam i bez ustalonej daty :-O

Najpierw chciał sie zorientować ile czasu trzeba czekać,  co potrzebne itp wink
Proszę nie pisać że  nie robię nic bo chodze do psychiatry i biorę leki.
Terapie jedna zaczelam ale nie pasują mi godziny.  Szef by nie pozwolił mi sie zwalniać  raz w tygodniu o dwie godziny wczesniej. 
Aktualnie szukam innego terapeuty na nfz ale pewnie i tak się zdecyduje na prywatna terapie. 
Roznawialam z nim wczoraj o tym ze niby go szantażuje i naprawdę nie mówił by sam z siebie,  że  chciałby wziąć ślub juz w lutym tylko dla świętego spokoju.  Głupi nie jest.  Może  nie myśli w kategoriach ,  że  będzie  miał  ze mna ciężki żywot,  bo w sumie jestem jego pierwsza poważną partnerką.  Nie miał raczej doświadczenia z kobietami.

177 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-10-07 10:27:52)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
zagubionaa94 napisał/a:

Najpierw chciał sie zorientować ile czasu trzeba czekać,  co potrzebne itp wink

Wystarczyło zadzwonić.

zagubionaa94 napisał/a:

Terapie jedna zaczelam ale nie pasują mi godziny.  Szef by nie pozwolił mi sie zwalniać  raz w tygodniu o dwie godziny wczesniej. 
Aktualnie szukam innego terapeuty na nfz ale pewnie i tak się zdecyduje na prywatna terapie.

Dla ciebie to bardzo dobre rozwiązanie. Bez względu na to, czy twój obecny związek przetrwa czy nie.

zagubionaa94 napisał/a:

Roznawialam z nim wczoraj o tym ze niby go szantażuje i naprawdę nie mówił by sam z siebie,  że  chciałby wziąć ślub juz w lutym tylko dla świętego spokoju.  Głupi nie jest.  Może  nie myśli w kategoriach ,  że  będzie  miał  ze mna ciężki żywot,  bo w sumie jestem jego pierwsza poważną partnerką.  Nie miał raczej doświadczenia z kobietami.

Niedoświadczenie twojego narzeczonego wiele tłumaczy sad

Cóż, na jego miejscu, ALE ze swoim obecnym doświadczeniem, nie ładowałabym się w związek z osobą, która potrzebuje zaangażowania drugiej osoby, żeby czuć się kimś wartościowym, bo:
1.) osoby niedowartościowane na partnera wybierają bardzo często kogokolwiek, kogoś, kto się nią po prostu zainteresuje. Nie chciałabym być "opcją z braku kogoś lepszego"
2.) osoby niedowartościowane prędzej czy później czują się niedowartościowane także związkiem, potrzebują dodatkowych dowartościowań (np, szybkiego ożenku), potem szybko zaczynają partnera postrzegać jako gorszego niż partnerzy koleżanek, kuzynek.
3.) osoby niedowartościowane stanowią słabe oparcie, gdy coś się zacznie dziać w życiu partnera. Co stanie się, gdy partner "gwiazdy", która lubi robić wokół siebie szum, aby inni wreszcie się nią zainteresowali, sam się np. rozchoruje lub straci pracę i będzie potrzebował wsparcia?

178

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
zagubionaa94 napisał/a:

Najpierw chciał sie zorientować ile czasu trzeba czekać,  co potrzebne itp wink
Proszę nie pisać że  nie robię nic bo chodze do psychiatry i biorę leki.
Terapie jedna zaczelam ale nie pasują mi godziny.  Szef by nie pozwolił mi sie zwalniać  raz w tygodniu o dwie godziny wczesniej. 
Aktualnie szukam innego terapeuty na nfz ale pewnie i tak się zdecyduje na prywatna terapie. 
Roznawialam z nim wczoraj o tym ze niby go szantażuje i naprawdę nie mówił by sam z siebie,  że  chciałby wziąć ślub juz w lutym tylko dla świętego spokoju.  Głupi nie jest.  Może  nie myśli w kategoriach ,  że  będzie  miał  ze mna ciężki żywot,  bo w sumie jestem jego pierwsza poważną partnerką.  Nie miał raczej doświadczenia z kobietami.

Moim zdaniem robisz teraz rozsądnie. Terapia to bardzo dobry pomysł, powinnaś poczuć za pewien czas poprawę. Co prawda nie wiem, czy będziesz całkowicie "wyleczona", nie wiem, czy to w ogóle możliwe, ale nawet jeśli nie, to poprawa i tak podniesie Twój komfort i poziom życia.
Z tym swoim partnerem - dobrze, że jednak się nie spieszysz, moze wszystko będzie dobrze, a może on się jednak wycofa, bo stwierdzi, ze nie chce żyć z osobą, która ma takie problemy. Zaniepokoiło mnie to, jak sama napisałaś, że On jest pewny na 90 procent. Zabrzmiało to tak, jakby do końca nie był pewny, mnie by to zaniepokoiło, po co ci osoba,, która w razie problemów odwróci się od Ciebie. Wiadomo, życie jest różne, jak jest dobrze to jest dobrze. Jak przyjdą problemy - to niektórym najłatwiej jest odejść, bo to proste i wygodne. Mam nadzieję, że tak się nie stanie w przypadku Twojego partnera, chociaż różnie to bywa.
Co do zaburzeń psychicznych to jest niestety tak, że jak mówisz o tym obcym ludziom, to oczywiście każdy rozumie, jednak w bliższych relacjach nie jest już tak kolorowo, po jakimś czasie możesz usłyszeć: pomyliłem się, myślałem, ze będę mógł z Tobą być ale jednak nie moge, nie moja wina - tak też może być. Co poradzisz, jak ktoś nie chce z Tobą być, to nic nie zrobisz.
Można też wybrać inne wyjście - z nikim się nie wiązać, bo po co obciążać drugą osobę swoimi zaburzeniami. Wtedy ma się pewnośc, że się nikogo nie skrzywdzi i ma się czyste sumienie i spokojną głowę - tylko, ze na dłuższą metę krzywdzi się samego siebie, bo jednak nie jest się z kimś z obawy. Ale przynajmniej nie krzywdzi się innej osoby.

Daj znać jakby co jak się dalej sprawa rozwinie, bo sama jestem ciekawa.
Najważniejsze, że podejmujesz terapię - bardzo mądra decyzja. smile

179

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
summerka88 napisał/a:

2.) osoby niedowartościowane prędzej czy później czują się niedowartościowane także związkiem, potrzebują dodatkowych dowartościowań (np, szybkiego ożenku), potem szybko zaczynają partnera postrzegać jako gorszego niż partnerzy koleżanek, kuzynek.

Nie rozumiem tego mechanizmu psychologicznego, dlaczego własny partner zaczyna wydawać się gorszy od partnera koleżanki czy kuzynki?

180 Ostatnio edytowany przez Klio (2017-10-07 12:26:44)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
Manzanita napisał/a:
summerka88 napisał/a:

2.) osoby niedowartościowane prędzej czy później czują się niedowartościowane także związkiem, potrzebują dodatkowych dowartościowań (np, szybkiego ożenku), potem szybko zaczynają partnera postrzegać jako gorszego niż partnerzy koleżanek, kuzynek.

Nie rozumiem tego mechanizmu psychologicznego, dlaczego własny partner zaczyna wydawać się gorszy od partnera koleżanki czy kuzynki?

Ponieważ ten partner zainteresował się właśnie osobą o zaniżonym poczuciu własnej wartości, kocha tą osobę, akceptuje itd, tzn. że skoro tak jest i dostrzega wartość w bezwartościowym (idąc tokiem myślenia takiej osoby) to z partnerem jest coś nie tak. Zazwyczaj ludzie nie uświadamiają sobie tego mechanizmu. Po prostu brak szacunku do siebie rozciągają na osobę sobie bliską, która dostrzega w nich wartość i je szanuje. Pokręcone, ale tak jest.
Oprócz tego w grę wchodzi też zawsze bardziej zielona trawa u sąsiada wink

181

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu

Narzeczony byl dzis u brata i ku mojemu zdziwieniu spytał sie czy zostanie jego świadkiem na naszym ślubie i ze wstępnie planujemy go na luty smile także chyba  skutecznie mnie uspokoił.

182 Ostatnio edytowany przez LolekBolek (2017-10-07 19:15:09)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
zagubionaa94 napisał/a:

Narzeczony byl dzis u brata i ku mojemu zdziwieniu spytał sie czy zostanie jego świadkiem na naszym ślubie i ze wstępnie planujemy go na luty smile także chyba  skutecznie mnie uspokoił.

No widzisz, niepotrzebnie robisz problem. Może sama sobie coś wymyślasz czy dopowiadasz. Zupełnie niepotrzebnie.

183

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
Klio napisał/a:
Manzanita napisał/a:
summerka88 napisał/a:

2.) osoby niedowartościowane prędzej czy później czują się niedowartościowane także związkiem, potrzebują dodatkowych dowartościowań (np, szybkiego ożenku), potem szybko zaczynają partnera postrzegać jako gorszego niż partnerzy koleżanek, kuzynek.

Nie rozumiem tego mechanizmu psychologicznego, dlaczego własny partner zaczyna wydawać się gorszy od partnera koleżanki czy kuzynki?

Ponieważ ten partner zainteresował się właśnie osobą o zaniżonym poczuciu własnej wartości, kocha tą osobę, akceptuje itd, tzn. że skoro tak jest i dostrzega wartość w bezwartościowym (idąc tokiem myślenia takiej osoby) to z partnerem jest coś nie tak. Zazwyczaj ludzie nie uświadamiają sobie tego mechanizmu. Po prostu brak szacunku do siebie rozciągają na osobę sobie bliską, która dostrzega w nich wartość i je szanuje. Pokręcone, ale tak jest.
Oprócz tego w grę wchodzi też zawsze bardziej zielona trawa u sąsiada wink

Dokładnie tak jak opisuje Klio smile
Dla osoby, która ma niskie poczucie własnej wartości logiczny jest ciąg rozumowania, że "niewiele warta jest osoba, której zależy na kimś takim jak ja. Skoro ja nie jestem nic warta, to osoba, która mnie akceptuje, też musi być niewiele warta" sad

184

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu

Jezeli jestes na cos powaznie chora, to wez wyluzuj. Zrozum go troche. Do slubu trzeba podejsc w zelaznej kondycji psychicznej. To nie takie hop siup, chyba ze zrobisz to w Vegas w 5 minut. Zdarzaja sie rozne sytuacje przy przygotowaniach, ktore moga Ci dostarczyc atakow paniki. On chce po prostu wiedziec, ze je przetrwasz spokojnie. Wyluzuj sie, kobieto i zaloz z powrotem ten pierscionek.

185

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu

Wywierasz na nim presje, manipulujesz. Czy to jest odpowiednie podloze do zawarcia zwiazku? Ja ciebie rozumiem, ale i jego rowniez. Jesli naprawde tego slubu chcesz (chociaz po co to parcie na natychmiastowy slub????), to lecz sie, staraj sie pokazac, ze dzialasz, by twoje zaburzenie nie zawladnelo ani toba, ani waszym zwiazkiem. Rzuty pierscionkami i ryki sa tutaj bardzo destrukcyjne.On sie tego boi, co musisz zrozumiec.

Szczerze?
Gdybym miala takiego faceta, to tez bym sie wahala i obserwowala sytuacje.
Ktos tu pisze " ma byc na dobre i na zle".
No wlasnie.
On moze tego "na zle" sie boi.
I to jest normalne.
Slub jest na cale zycie.

186 Ostatnio edytowany przez Edyszka (2017-10-10 15:24:16)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu

Moim skromnym zdaniem @Santapietruszka i @Harvey mają rację. Facet nie zachowuje się jak ktoś komu z dnia na dzień przestało zależeć. Nie zbywa, nie olewa, nie okazuje braku szacunku, nie zerwał zaręczyn. On mówi szczerze co mu na sercu leży i próbuje rozmawiać, a autorka wpada w histerię, płacze, rzuca pierścionkiem. Niektórzy piszą, że skoro on widzi problem w zdrowiu psychicznym autorki, to co to za facet, co on sobie wyobraża. No przecież problemy się zdarzają więc co to będzie później itp. Tak, problemy się zdarzają i to jest jeden z nich, o którym on mówi otwarcie i próbuje ten problem rozwiązać. A co robi autorka? Rzucanie pierścionkiem i wpadnie w histerię, to nie jest próba rozwiązania problemu, dogadania się, tylko szantaż emocjonalny i jak to Harvey napisał - prosta do tego, żeby związek przestał istnieć.

187

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
zagubionaa94 napisał/a:

Witajcie.
Pisze ten post drugi raz, bo pierwszy mi się skasował. Żeby się tak już nie rozpisywać, postaram się napisać wszystko w dużym skrócie.
-Mam narzeczonego, razem dwa lata, mieszkamy ze sobą prawie tyle samo. W wakacje podjeliśmy decyzję o zaręczynmach, razem wybraliśmy pierścionek, oświadczył się.
- ja jestem raczej pesymistką, miewam stany depresyjne. Aktualnie biorę leki, bo mam stwierdzone zaburzenia lekowe mieszane, biore na to leki od dwóch miesięcy.
-choc ataki paniki mam mniejsze, to nadal miewam smutne dni. Ostatnio w rana zdarzylo mi sie powiedziec nrzeczonemu ze nie chce mi sie zyc.
czasem zdarzalo mi sie tak powiedziec.
-przedwczoraj mowilam ze z checia bym chciala wziac slub do konca roku. wygladal na chetnego. dodam, ze obydwoje jestesmy ateistami i od poczatku bylo ustalonje ze chcemy slub cywilny, do tego ostatnio ustalilismy ze w jak najmniejszym gronie.
-wczoraj nagle sie okazalo ze parnter jest mnie pewny na 90% i chce mnie jescze poobserwowac i on nie chce w tym roku jeszcze wziac slub a lepiej w przyszlym gdzies na wiosne. Stwierdzil, ze mnie kocha i to ze mna chce byc na zawsze, miec dzieci bla,bla bla.. ale... boi sie przez moje stany, ze po slubie mogloby sie to nasilic i moglabym sobie cos zrobic, a on nie wyobraza sobie takiej sytuacji i to go blokuje.
- bylam w szoku..rozplakalam sie, caly wieczor o tym gadalismy. popadlam w jakas histerie bo zrozumialam, ze on chyba ma watpliwosci co do uczuc do mnie i ze w tkaim razie po co byly te zareczyny.
- potem zaczal tlumaczyc ze chodzilo mu tylko o te stany, ze chce ze mna slub, ale nie tak od razu a w przyszlym roku, np na wiosne. dodal ze chce mnie wspierac w leczeniu i chce zebym wyzdrowiala i nie mowila wiecej takich rzeczy. Powiedzial rowniez, ze nie powiedzial nic takiego zebym az tak ostro zareagowala. Nie zrywa ze mna zareczyn, chce slubu, tylko nie tak szybko...
- ja mu powiedzialam ze to wszystko to wymowka bo wiedzial od poczatku ze czasem mam takie dni. Ale zaprzeczał. Niby chce juz tylko mnie..
-Stanelo na tym ze nawet zdjelam pierscionek i powiedzialam mu ze to bez sensu, ze juz mu nie wierze. Powiedzialam ze jesli naprawde chce wziac ze mna slub, a chodzilo mu tylko o moje stany to potrzebuje innego dowodu, nie tyko pierscionka na palcu.
-Obiecal wiec, ze na dniach podjedzie do urzedu dowiedziec sie na cvzym polega ta ceremonia, co jest potrzebne i ustalic termin. (uzgodnilismy ze ok pol roku po zareczynach)..
- dzis rano oczywiscie dalej mowil mi ze mnie kocha, ze sie martwi o mnie. ze udowodni mi ze naprawde chce zebym zostala jego zona.
A ja jestem w rozsypce..naprawde nie wiem co mam o tym wszystkim myslec..  Wczoraj poczułam, jakbym nagle leżała obok obcego człowieka, że nagle nie mogę mu wierzyć, ufać..
Co o tym sądzicie?


Twój ukochany to człowiek, nie heros. Sam zapewne potrzebuje czasu aby nauczyć się z Tobą żyć. Rozumiemy, że jesteś chora, a słowa przysięgi brzmią "w zdrowiu i chorobie" - ale chyba tylko tej koscielnej...
Obrączka na palcu to nie wyznacznik Twojej wartości, ani nie magiczny przedmiot który Cię uzdrowi. Czy Twoje stany wpływają też na egoizm? Ja to widzę tylko JA i JA. Ja chce ślub do końca roku a jak nie to wchodzisz w stan, że on już napewno Cię nie kocha. Ciekawa jestem jak wyglądały Wasze zaręczyny. Rozumiem, że można oglądać razem pierścionki aby mężczyzna mógł się zorientować jaki masz gust i rozmiar palca, ale nie wyobrażam sobie kupować go razem.
A czy Ty chcesz mieć z nim dzieci? A jeśłi tak to kiedy? a jeśli Ci się pogorszy? jeśli dziecku powiesz, że nie chcesz z nim żyć?

Wiosna to wspaniała pora roku. Jest ciepło, wieczory są dłuższe. Można zorganizować cudowną uroczystość w plenerze. Może on o czymś takim marzy?

188

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
DisplayName napisał/a:
zagubionaa94 napisał/a:

Witajcie.
Pisze ten post drugi raz, bo pierwszy mi się skasował. Żeby się tak już nie rozpisywać, postaram się napisać wszystko w dużym skrócie.
-Mam narzeczonego, razem dwa lata, mieszkamy ze sobą prawie tyle samo. W wakacje podjeliśmy decyzję o zaręczynmach, razem wybraliśmy pierścionek, oświadczył się.
- ja jestem raczej pesymistką, miewam stany depresyjne. Aktualnie biorę leki, bo mam stwierdzone zaburzenia lekowe mieszane, biore na to leki od dwóch miesięcy.
-choc ataki paniki mam mniejsze, to nadal miewam smutne dni. Ostatnio w rana zdarzylo mi sie powiedziec nrzeczonemu ze nie chce mi sie zyc.
czasem zdarzalo mi sie tak powiedziec.
-przedwczoraj mowilam ze z checia bym chciala wziac slub do konca roku. wygladal na chetnego. dodam, ze obydwoje jestesmy ateistami i od poczatku bylo ustalonje ze chcemy slub cywilny, do tego ostatnio ustalilismy ze w jak najmniejszym gronie.
-wczoraj nagle sie okazalo ze parnter jest mnie pewny na 90% i chce mnie jescze poobserwowac i on nie chce w tym roku jeszcze wziac slub a lepiej w przyszlym gdzies na wiosne. Stwierdzil, ze mnie kocha i to ze mna chce byc na zawsze, miec dzieci bla,bla bla.. ale... boi sie przez moje stany, ze po slubie mogloby sie to nasilic i moglabym sobie cos zrobic, a on nie wyobraza sobie takiej sytuacji i to go blokuje.
- bylam w szoku..rozplakalam sie, caly wieczor o tym gadalismy. popadlam w jakas histerie bo zrozumialam, ze on chyba ma watpliwosci co do uczuc do mnie i ze w tkaim razie po co byly te zareczyny.
- potem zaczal tlumaczyc ze chodzilo mu tylko o te stany, ze chce ze mna slub, ale nie tak od razu a w przyszlym roku, np na wiosne. dodal ze chce mnie wspierac w leczeniu i chce zebym wyzdrowiala i nie mowila wiecej takich rzeczy. Powiedzial rowniez, ze nie powiedzial nic takiego zebym az tak ostro zareagowala. Nie zrywa ze mna zareczyn, chce slubu, tylko nie tak szybko...
- ja mu powiedzialam ze to wszystko to wymowka bo wiedzial od poczatku ze czasem mam takie dni. Ale zaprzeczał. Niby chce juz tylko mnie..
-Stanelo na tym ze nawet zdjelam pierscionek i powiedzialam mu ze to bez sensu, ze juz mu nie wierze. Powiedzialam ze jesli naprawde chce wziac ze mna slub, a chodzilo mu tylko o moje stany to potrzebuje innego dowodu, nie tyko pierscionka na palcu.
-Obiecal wiec, ze na dniach podjedzie do urzedu dowiedziec sie na cvzym polega ta ceremonia, co jest potrzebne i ustalic termin. (uzgodnilismy ze ok pol roku po zareczynach)..
- dzis rano oczywiscie dalej mowil mi ze mnie kocha, ze sie martwi o mnie. ze udowodni mi ze naprawde chce zebym zostala jego zona.
A ja jestem w rozsypce..naprawde nie wiem co mam o tym wszystkim myslec..  Wczoraj poczułam, jakbym nagle leżała obok obcego człowieka, że nagle nie mogę mu wierzyć, ufać..
Co o tym sądzicie?


Twój ukochany to człowiek, nie heros. Sam zapewne potrzebuje czasu aby nauczyć się z Tobą żyć. Rozumiemy, że jesteś chora, a słowa przysięgi brzmią "w zdrowiu i chorobie" - ale chyba tylko tej koscielnej...
Obrączka na palcu to nie wyznacznik Twojej wartości, ani nie magiczny przedmiot który Cię uzdrowi. Czy Twoje stany wpływają też na egoizm? Ja to widzę tylko JA i JA. Ja chce ślub do końca roku a jak nie to wchodzisz w stan, że on już napewno Cię nie kocha. Ciekawa jestem jak wyglądały Wasze zaręczyny. Rozumiem, że można oglądać razem pierścionki aby mężczyzna mógł się zorientować jaki masz gust i rozmiar palca, ale nie wyobrażam sobie kupować go razem.
A czy Ty chcesz mieć z nim dzieci? A jeśłi tak to kiedy? a jeśli Ci się pogorszy? jeśli dziecku powiesz, że nie chcesz z nim żyć?

Wiosna to wspaniała pora roku. Jest ciepło, wieczory są dłuższe. Można zorganizować cudowną uroczystość w plenerze. Może on o czymś takim marzy?

zgadzam sie z kazdym slowem. CZlowiek chory nie moze podejmowac zadnych waznych, wiazacych decyzji i dlatego slusznie postapil proszac ciebie o przelozenie daty slubu. Nie chodzi o to, ze sie waha, co juz udowodnil - ale o twoje dobro. Uroczystosc podnosi adrenaline, to wspanialy dzien ale tez duzo emocji, ktore dla cebie niekoniecznie sa wskazane w takim stanie, w jakim jestes teraz.

Moja mama cierpi na przewlekla depresje dluzej niz ja jestem na swiecie. W nawrotach choroby myslala tylko i wylacznie o sobie. Bylismy totalnie zaniedbani. Chcesz dla swoich dzieci takiego dziecinstwa? Nie? To lecz sie i skup sie na tym. Slub wez wtedy, gdy bedziesz czula, ze oddychasz pelna piersia. Zrob cos dla ukochanego, cos, z czego sie bardzo ucieszy. Jedzcie nad morze... sprobuj z calych sil sie uspokoic i zaczal myslec optymistycznie.

Bycie zona, a potem matka to duze zobowiazanie i odpowiedzialnosc nawet dla zupelnie zdrowej kobiety. Wiec lecz sie, lecz i jescze raz lecz, bo po prostu myslac tak, jak w tej chwili, nic z tego wszystkiego nie wyjdzie.

P.S. masz naprawde swietnego narzeczonego. Nie kazdy udzwignalby ten ciezar. Bo bycie z kims borykajacym sie z przewlekla depresja to jest ciezar i naprawde ogromne zobowiazanie. Musi cie bardzo kochac.

189

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
DisplayName napisał/a:

Twój ukochany to człowiek, nie heros. Sam zapewne potrzebuje czasu aby nauczyć się z Tobą żyć. Rozumiemy, że jesteś chora, a słowa przysięgi brzmią "w zdrowiu i chorobie" - ale chyba tylko tej koscielnej...
Obrączka na palcu to nie wyznacznik Twojej wartości, ani nie magiczny przedmiot który Cię uzdrowi. Czy Twoje stany wpływają też na egoizm? Ja to widzę tylko JA i JA. Ja chce ślub do końca roku a jak nie to wchodzisz w stan, że on już napewno Cię nie kocha. Ciekawa jestem jak wyglądały Wasze zaręczyny. Rozumiem, że można oglądać razem pierścionki aby mężczyzna mógł się zorientować jaki masz gust i rozmiar palca, ale nie wyobrażam sobie kupować go razem.
A czy Ty chcesz mieć z nim dzieci? A jeśłi tak to kiedy? a jeśli Ci się pogorszy? jeśli dziecku powiesz, że nie chcesz z nim żyć?

Wiosna to wspaniała pora roku. Jest ciepło, wieczory są dłuższe. Można zorganizować cudowną uroczystość w plenerze. Może on o czymś takim marzy?

Rozumiem, że dla ciebie to dziwne wybierać razem pierścionek, ale to była nasza wspólna decyzja. Narzeczony będąc na misji spytał się mnie po prostu jaki noszę rozmiar pierścionka smile planował co prawda się wstrzymać do powrotu, ale nie wytrzymał. Przyjechał i wtedy pojechaliśmy razem do jubilera i wybraliśmy pierścionek, który nam obojgu się podobał i wpasowywał się w cenę, która mu odpowiadała. Wiadome było, że oświadczy się na wakacjach. Pierścionek był na zamówienie, więc miał go odebrać dzień przed wyjazdem na wakacje. Powiedział, że niestety nie zdążyli go przygotować. Na wakacjach jednak narzeczony mnie zaskoczył i wyjął nagle pierścionek smile Wszystko tak fajnie zaplanował, bo chciał jednak by był jakiś element zaskoczenia smile
A jeśli chodzi o wiosnę - nie przepadam za nią.
Aktualnie wszystko sobie już wyjaśniliśmy. Na razie nie myślę o ślubie. Odbędzie się pewnie w przyszłym roku, ale może i dopiero latem, zobaczymy.

Tak, narzeczony myślał o ślubie w plenerze i to jest bardzo fajny pomysł, do przemyślenia.
Narzeczony jest już gotowy na dziecko, ja jeszcze nie. Jak na razie ustaliliśmy, że nie ma co myśleć o dzieciach póki najpierw się nie wyleczę, nie przestanę  brać tabletek. Nie czuję się jeszcze gotowa na dziecko.
Napiszę szczerze, że nic mnie tak nie przeraża jak poród...

190

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
zagubionaa94 napisał/a:

Aktualnie wszystko sobie już wyjaśniliśmy. Na razie nie myślę o ślubie. Odbędzie się pewnie w przyszłym roku, ale może i dopiero latem, zobaczymy.

.

wspaniale! ciesze sie.

zagubionaa94 napisał/a:

Narzeczony jest już gotowy na dziecko, ja jeszcze nie. Jak na razie ustaliliśmy, że nie ma co myśleć o dzieciach póki najpierw się nie wyleczę, nie przestanę  brać tabletek. Nie czuję się jeszcze gotowa na dziecko.

bardzo madrze. Najpierw zdrowie, pozniej dzieci.

zagubionaa94 napisał/a:

Napiszę szczerze, że nic mnie tak nie przeraża jak poród...

nie ciebie jedna, kochana:D wiekszosc przeraza a jednak wiekszosc normalnie rodzi. Boli, ale potem przestaje imasz swoje cudowne dziecko:) warto. POzdrawiam! trzymaj sie, dasz rade to przezwyciezyc, tylko uwierz w siebie!

191

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
vicky85 napisał/a:

nie ciebie jedna, kochana:D wiekszosc przeraza a jednak wiekszosc normalnie rodzi. Boli, ale potem przestaje imasz swoje cudowne dziecko:) warto. POzdrawiam! trzymaj sie, dasz rade to przezwyciezyc, tylko uwierz w siebie!


Wszystko przede mną big_smile Mama zawsze mi powtarzała, że kiedy jest się w ciąży to myślenie kobiety się zmienia całkowicie. Podobno ;p
Dzięki!

192

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu

Wydaje mi się, że trzeba to najpierw sobie indywidualnie przepracować a potem się wiązać. Bycie chorą jest męczące, co z tego, że inaczej cię traktują. Możesz być zdrowa i upominać się o swoje a jak cię ktoś nie widzi, to nie jest Ciebie wart. Jeśli chodzi o terapię, to wydaje się, że poza konkretnym nazwiskiem terapeuty, liczy się też nurt terapeutyczny, w jakim pracuje. Ja bardzo polecam terapie poznawczo-behawioralną i terapię schematów. Konkretna psychoterapia i bardzo oddziaływująca. Także poza specjalistą trzeba też poszukać, w jakim nurcie pracuje.

193

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu

O dziwo dla wielu par planowanie ślubu to sprawdzian ich związku. I wiele związków rozpada się właśnie przed ślubem (szczególnie, ze w Polsce wesela planuje się z długim wyprzedzeniem, są to nie miesiące ale często długie lata - a w tym czasie wszystko może się zdarzyć).

Często sytuacja dodatkowo jest nakręcana przez rodziców obu partnerów. Przez teściową oraz teścia, którzy niezamierzenie dodają oliwy do ognia. Jesli szukacie informacji o pomocy psychologicznej, to jest ona na stronie:
https://www.twojpsycholog.online/blog/z … olog-radzi

Jest tutaj kilka porad od psychologa jak przełamać taki kryzys.

Posty [ 131 do 193 z 193 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024