narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 193 ]

66 Ostatnio edytowany przez Harvey (2017-10-06 14:40:48)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
SonyXperia napisał/a:
Harvey napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Wygląda to tak jakby on jej robił wręcz łaskę z tym ślubem. Ożenię się z Toba tylko sobie Ciebie jeszcze troche 'poobserwuję'... Byle do wiosny. Żal.

tongue

Tylko nie histeryzuj ale...

... ale żeby ona jeszcze na wiosnę go chciała tongue

Będę niepoprawny politycznie ale co tam... tongue

https://le0pard13.files.wordpress.com/2014/04/misery-1.jpg

Mam nadzieję, że autorka ma kropelkę poczucia humoru big_smile wink

Zobacz podobne tematy :

67 Ostatnio edytowany przez LolekBolek (2017-10-06 15:13:05)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
SonyXperia napisał/a:
Harvey napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Wygląda to tak jakby on jej robił wręcz łaskę z tym ślubem. Ożenię się z Toba tylko sobie Ciebie jeszcze troche 'poobserwuję'... Byle do wiosny. Żal.

tongue

Tylko nie histeryzuj ale...

... ale żeby ona jeszcze na wiosnę go chciała tongue

To brzmi jak szantaż emocjonalny - inaczej mówiąc - manipulacja drugim człowiekiem.

68 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2017-10-06 14:38:59)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
santapietruszka napisał/a:
SonyXperia napisał/a:
Harvey napisał/a:

tongue

Tylko nie histeryzuj ale...

... ale żeby ona jeszcze na wiosnę go chciała tongue

Jeśli np. będzie się leczyć, inaczej zobaczy sytuację i okaże się, że to jednak nie ten facet, tylko z powodu zaburzeń coś w nim widziała, to chyba lepiej, żeby to stało się przed ślubem, a nie po?
Tym bardziej pośpiech w sprawie ślubu niewskazany, jeśli to Autorce ma się odwidzieć big_smile

santa Ja ich związku jakoś nie widzę. Obym była kiepskim prorokiem.

harvey Ty jesteś niepoprawny, czy (nie)popaprany? tongue wink



SonyXperia napisał/a:

... ale żeby ona jeszcze na wiosnę go chciała tongue

LolekBolek napisał/a:

To brzmi jak szantarz emocjonalny - inaczej mówiąc - manipulacja drugim człowiekiem.

To nie jest szantaż emocjonalny, lecz czasem jest taka kolej rzeczy - jeśli się komuś kaze czekać, to należy liczyć się z tym, że temu komuś może się odwidzieć tongue

69

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu

niestety na zaburzenia lękowe cierpię już od liceum, z tym że dopiero w tym roku poszłam z tym do psychiatry.
Jak zaczęłam z nim być to nerwica na chwilę dała mi spokój, dopóki nie wyjechał na misję. Wtedy wszystko wróciło a ja mu wszystko opowiedziałam.
Wspierał mnie i namawiał właśnie na wizytę u lekarza. Leczę się, byłam u psycholog niestety przyjmuje w godzinach, w których ja jestem akurat w pracy dlatego myślę, żeby iść na terapię prywatnie, choć nie ukrywam, że tanie te wizyty nie są. Najgorsze jest to, że on sobie nie zdaje sprawy, że do terapeuty można niemal chodzić latami...
Teraz napisał mi, że zwolnił się wcześniej z pracy i że podjedzie do urzędu.
A sensu życia nie czuję od bardzo dawna.. Ale to już inny temat. Nie wiem może taką mam osobowość. Nigdy nie dał mi odczuć, że to mu przeszkadza dlatego dalej uważam że sobie znalazł wymówkę, a sam teraz ma mętlik w głowie czy chce ze mną ten ślub czy nie..
Też mam wątpliwości czasami, ciągle słyszy się jak życie zmienia się po ślubie, o kryzysach i rutynie. Jednocześnie wiem, że nie chce nikogo innego. Uwierzyłam w to że będziemy już razem a ja nie muszę się o nic martwić..Czasem on też tak ma że powie coś bez zastanowienia, albo ubiera to w złe słowa, i wczoraj na sam koniec też stwierdził, że źle to ujął wszystko.

Naprawdę nie potrzebuje wyprawiania jakiś uroczystości...stresuje mnie to. Z resztą teraz to nie ma co myśleć jak chce żeby wyglądał mój ślub i kogo zaproszę.

70

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
zagubionaa94 napisał/a:

niestety na zaburzenia lękowe cierpię już od liceum, z tym że dopiero w tym roku poszłam z tym do psychiatry.
Jak zaczęłam z nim być to nerwica na chwilę dała mi spokój, dopóki nie wyjechał na misję. Wtedy wszystko wróciło a ja mu wszystko opowiedziałam.
Wspierał mnie i namawiał właśnie na wizytę u lekarza. Leczę się, byłam u psycholog niestety przyjmuje w godzinach, w których ja jestem akurat w pracy dlatego myślę, żeby iść na terapię prywatnie, choć nie ukrywam, że tanie te wizyty nie są. Najgorsze jest to, że on sobie nie zdaje sprawy, że do terapeuty można niemal chodzić latami...
Teraz napisał mi, że zwolnił się wcześniej z pracy i że podjedzie do urzędu.
A sensu życia nie czuję od bardzo dawna.. Ale to już inny temat. Nie wiem może taką mam osobowość. Nigdy nie dał mi odczuć, że to mu przeszkadza dlatego dalej uważam że sobie znalazł wymówkę, a sam teraz ma mętlik w głowie czy chce ze mną ten ślub czy nie..
Też mam wątpliwości czasami, ciągle słyszy się jak życie zmienia się po ślubie, o kryzysach i rutynie. Jednocześnie wiem, że nie chce nikogo innego. Uwierzyłam w to że będziemy już razem a ja nie muszę się o nic martwić..Czasem on też tak ma że powie coś bez zastanowienia, albo ubiera to w złe słowa, i wczoraj na sam koniec też stwierdził, że źle to ujął wszystko.

Naprawdę nie potrzebuje wyprawiania jakiś uroczystości...stresuje mnie to. Z resztą teraz to nie ma co myśleć jak chce żeby wyglądał mój ślub i kogo zaproszę.

A na temat tej sytuacji, tego, co zaszło między wami odnośnie ślubu, rozmawiałaś ze swoim psychiatrą i psychologiem?

71 Ostatnio edytowany przez zagubionaa94 (2017-10-06 14:47:36)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
Pokręcona Owieczka napisał/a:

Dobrze pisze Harvey.

Wg mnie Autorka tak się na ten ślub napaliła, że nic innego nie jest ważne. Razem zaplanowali zaręczyny, wybrali pierścionek, a ślub to najlepiej teraz zaraz. Po co to tempo? Zamiast cieszyć się z bycia razem jest jakieś parcie na papier. Nakręca to Autorkę i powoduje wzmożone , chwiejne stany emocjonalne.  Praca nad sobą, nad emocjami to jest teraz najważniejsze. Nie wiemy skąd się one biorą, ale mam wrażenie, jakby miała bardzo niską samoocenę.
Autorko, rzucanie pierścionkiem to nie tyle histeryczne, co dziecinne. Nie potrafisz normalnie rozmawiać?

no może i się napaliłam... chciałam być już jego żoną, myślałam że teraz to już to takie oczywiste po zaręczynach. Może jestem za dużą romantyczką.
Tak mam baaardzo niską samoocenę.
Jeśli chodzi ci o dosłowne rzucanie pierścionkiem to nie, ja go położyłam po prostu.

a obrazek mnie rozbawił...;)


Wizytę u psychiatry mam za dwa tygodnie, do psycholog już nie chodzę bo bym musiała się zwalniać z pracy, poza tym po paru wizytach nagle rejestratorka wyskoczyła do mnie z tekstem, że powinnam zapłacić za poprzednie wizyty bo miałam skierowanie od lekarza prywatnego. Nie wiedziałam o czymś takim szczerze mówiąc.

72 Ostatnio edytowany przez LolekBolek (2017-10-06 15:18:25)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
LolekBolek napisał/a:

To brzmi jak szantaż emocjonalny - inaczej mówiąc - manipulacja drugim człowiekiem.

To nie jest szantaż emocjonalny, lecz czasem jest taka kolej rzeczy - jeśli się komuś kaze czekać, to należy liczyć się z tym, że temu komuś może się odwidzieć tongue

Skoro ma się odwidzieć, to tym bardziej nie ma po co brać ślubu. Taką taktykę moża by stosować, że wszystkim - jak jakiś warunek nie zostanie spełniony, to może mi się odwidzieć etc. Nic innego jak szantaż.

73

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
LolekBolek napisał/a:
LolekBolek napisał/a:

To brzmi jak szantarz emocjonalny - inaczej mówiąc - manipulacja drugim człowiekiem.

To nie jest szantaż emocjonalny, lecz czasem jest taka kolej rzeczy - jeśli się komuś kaze czekać, to należy liczyć się z tym, że temu komuś może się odwidzieć tongue

Skoro ma się odwidzieć, to tym bardziej nie ma po co brać ślubu. Taką taktykę moża by stosować, że wszystkim - jak jakiś warunek nie zostanie spełniony, to może mi się odwidzieć etc. Nic innego jak szantarz.

Słuchaj, jeśli zaczynają pojawiać się określonego rodzaju wątpliwości, to wrózy to tak średnio dobrze...

74 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-10-06 15:05:19)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
SonyXperia napisał/a:

jeśli się komuś kaze czekać, to należy liczyć się z tym, że temu komuś może się odwidzieć tongue

Nie wiem, dlaczego tak się uparłaś, że to jest jakieś czekanie. Zaręczyny były niedawno, gdzie jest napisane, że ślub musi być od razu? Mnie się raczej wydaje, że to Autorce się spieszy, a ślub na wiosnę to tak akurat...

75 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2017-10-06 15:19:12)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
santapietruszka napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

jeśli się komuś kaze czekać, to należy liczyć się z tym, że temu komuś może się odwidzieć tongue

Nie wiem, dlaczego tak się uparłaś, że to jest jakieś czekanie. Zaręczyny były niedawno, gdzie jest napisane, że ślub musi być od razu? Mnie się raczej wydaje, że to Autorce się spieszy, a ślub na wiosnę to tak akurat...

Nie uparałam się, tak to odbieram w kontekście stwierdzenia narzeczonego autorki o konieczności jej dalszej obserwacji... No niestety, ale takie właśnie stwierdzenie padło z jego ust. Dla mnie zabrzmiało to jakoś tak nad wyraz przykro i smutno.
Co ciekawe. Autorka pisze, że ma te objawy od dawna, a problem powstał, kiedy narzeczony dowiedział się o formalnym stwierdzeniu u niej tych zaburzeń. Czyli z tego wynika, ze z jej zachowania, bez tej wiedzy, nie był w stanie tego stwierdzić, a więc mimo to, musiała zachowywac się "normalnie". A więc w czym jest tak naprawdę problem?

76 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-10-06 15:20:45)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
SonyXperia napisał/a:

Co ciekawe. Autorka pisze, że ma te objawy od dawna, a problem powstał, kiedy narzeczony dowiedział się o formalnym stwierdzeniu u niej tych zaburzeń. Czyli z tego wynika, ze z jej zachowania, bez tej wiedzy, nie był w stanie tego stwierdzić, a więc mimo to, musiała zachowywac się "normalnie". A więc w czym jest tak naprawdę problem?

zagubionaa94 napisał/a:

Jak zaczęłam z nim być to nerwica na chwilę dała mi spokój, dopóki nie wyjechał na misję. Wtedy wszystko wróciło a ja mu wszystko opowiedziałam.
Wspierał mnie i namawiał właśnie na wizytę u lekarza.

Ja to rozumiem całkiem inaczej. Jak zaczęli być ze sobą, to objawy ustąpiły, więc skąd miał mieć pojęcie? Jak się dowiedział, był poza krajem. Jak wrócił, to wspierał i sam proponował leczenie. I jeszcze się oświadczył. To skąd Ty bierzesz info, że problem wystąpił po stwierdzeniu zaburzeń, a wcześniej mu jej zachowanie nie przeszkadzało? Wcześniej o nich nie wiedział, bo - nie było objawów i zachowanie Autorki pewnie było w miarę normalne... A potem wystąpiły objawy, nie ma znaczenia, czy potwierdzone diagnozą, czy nie...

77 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2017-10-06 15:25:44)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
santapietruszka napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Co ciekawe. Autorka pisze, że ma te objawy od dawna, a problem powstał, kiedy narzeczony dowiedział się o formalnym stwierdzeniu u niej tych zaburzeń. Czyli z tego wynika, ze z jej zachowania, bez tej wiedzy, nie był w stanie tego stwierdzić, a więc mimo to, musiała zachowywac się "normalnie". A więc w czym jest tak naprawdę problem?

zagubionaa94 napisał/a:

Jak zaczęłam z nim być to nerwica na chwilę dała mi spokój, dopóki nie wyjechał na misję. Wtedy wszystko wróciło a ja mu wszystko opowiedziałam.
Wspierał mnie i namawiał właśnie na wizytę u lekarza.

Ja to rozumiem całkiem inaczej. Jak zaczęli być ze sobą, to objawy ustąpiły, więc skąd miał mieć pojęcie? Jak się dowiedział, był poza krajem. Jak wrócił, to wspierał i sam proponował leczenie. I jeszcze się oświadczył. To skąd Ty bierzesz info, że problem wystąpił po stwierdzeniu zaburzeń, a wcześniej mu jej zachowanie nie przeszkadzało? Wcześniej o nich nie wiedział, bo - nie było objawów i zachowanie Autorki pewnie było w miarę normalne... A potem wystąpiły objawy, nie ma znaczenia, czy potwierdzone diagnozą, czy nie...

Mógł się oświadczyć w chwili emocji, uniesienia. A teraz emocje opadły, przemyślał sobie 'problem' i musi ją jeszcze 'poobserwować'... Wybacz santa, ale jak ja bym coś takiego usłyszała, to tez oddałabym mu ten pierścionek. Musiał być aż tak do bólu szczery? Nie zabolałoby Cię coś takiego? Jemu się czerwona lampka zaświeciła. OK> Jej też powinna.

78 Ostatnio edytowany przez zagubionaa94 (2017-10-06 15:26:44)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
santapietruszka napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Co ciekawe. Autorka pisze, że ma te objawy od dawna, a problem powstał, kiedy narzeczony dowiedział się o formalnym stwierdzeniu u niej tych zaburzeń. Czyli z tego wynika, ze z jej zachowania, bez tej wiedzy, nie był w stanie tego stwierdzić, a więc mimo to, musiała zachowywac się "normalnie". A więc w czym jest tak naprawdę problem?

zagubionaa94 napisał/a:

Jak zaczęłam z nim być to nerwica na chwilę dała mi spokój, dopóki nie wyjechał na misję. Wtedy wszystko wróciło a ja mu wszystko opowiedziałam.
Wspierał mnie i namawiał właśnie na wizytę u lekarza.

Ja to rozumiem całkiem inaczej. Jak zaczęli być ze sobą, to objawy ustąpiły, więc skąd miał mieć pojęcie? Jak się dowiedział, był poza krajem. Jak wrócił, to wspierał i sam proponował leczenie. I jeszcze się oświadczył. To skąd Ty bierzesz info, że problem wystąpił po stwierdzeniu zaburzeń, a wcześniej mu jej zachowanie nie przeszkadzało? Wcześniej o nich nie wiedział, bo - nie było objawów i zachowanie Autorki pewnie było w miarę normalne... A potem wystąpiły objawy, nie ma znaczenia, czy potwierdzone diagnozą, czy nie...

nie do konca tak..przez te zaburzenia lekowe mam czesto tak ze np zle sie czuje w pracy, w autobusie - mam wrazernie ze zemdleje etc.
niby psychiatra podejrzewal u mnie depresje tez i przepisal mi lek przeciwdepresyjny i przeciwlekowy.
ale od poczatku zwiazku zdazalo mi sie miec dni ze plakalam, ze mowilam ze nie wiem po co zyje itp.
a on mi powiedzial ze mu przeszkadzalo nie to, ze mam objawy jakies tam fizyczne tylko moje myslenie o smierci.
aa i z tym poobserowaniem stwierdził potem, że to akurat było mówione żartem na samym początku zanim zaczeła się ta nasza kłótnia. To było w sumie jego pierwsze zdanie, które pociągnęło temat dalej...

79 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2017-10-06 15:38:14)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
zagubionaa94 napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Co ciekawe. Autorka pisze, że ma te objawy od dawna, a problem powstał, kiedy narzeczony dowiedział się o formalnym stwierdzeniu u niej tych zaburzeń. Czyli z tego wynika, ze z jej zachowania, bez tej wiedzy, nie był w stanie tego stwierdzić, a więc mimo to, musiała zachowywac się "normalnie". A więc w czym jest tak naprawdę problem?

zagubionaa94 napisał/a:

Jak zaczęłam z nim być to nerwica na chwilę dała mi spokój, dopóki nie wyjechał na misję. Wtedy wszystko wróciło a ja mu wszystko opowiedziałam.
Wspierał mnie i namawiał właśnie na wizytę u lekarza.

Ja to rozumiem całkiem inaczej. Jak zaczęli być ze sobą, to objawy ustąpiły, więc skąd miał mieć pojęcie? Jak się dowiedział, był poza krajem. Jak wrócił, to wspierał i sam proponował leczenie. I jeszcze się oświadczył. To skąd Ty bierzesz info, że problem wystąpił po stwierdzeniu zaburzeń, a wcześniej mu jej zachowanie nie przeszkadzało? Wcześniej o nich nie wiedział, bo - nie było objawów i zachowanie Autorki pewnie było w miarę normalne... A potem wystąpiły objawy, nie ma znaczenia, czy potwierdzone diagnozą, czy nie...

nie do konca tak..przez te zaburzenia lekowe mam czesto tak ze np zle sie czuje w pracy, w autobusie - mam wrazernie ze zemdleje etc.
niby psychiatra podejrzewal u mnie depresje tez i przepisal mi lek przeciwdepresyjny i przeciwlekowy.
ale od poczatku zwiazku zdazalo mi sie miec dni ze plakalam, ze mowilam ze nie wiem po co zyje itp.
a on mi powiedzial ze mu przeszkadzalo nie to, ze mam objawy jakies tam fizyczne tylko moje myslenie o smierci.
aa i z tym poobserowaniem stwierdził potem, że to akurat było mówione żartem na samym początku zanim zaczeła się ta nasza kłótnia. To było w sumie jego pierwsze zdanie, które pociągnęło temat dalej...

Albo on to bedzie w stanie psychicznie znieść albo nie.

80

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
SonyXperia napisał/a:

Albo on to bedzie w stanie psychicznie znieść albo nie.

A to chyba wiadomo od samego początku big_smile
Nikt normalny się nie zadeklaruje, ile jest w stanie znieść, jeśli tego nie przeżył. Ale tutaj Autorka jest w stanie zadeklarować się, że będzie się starała wyleczyć, a jeśli on jej da wsparcie - bo w sumie nie mamy powodu sądzić, że jutro się obróci na pięcie i zniknie - to są w stanie razem dużo osiągnąć. Trzeba tylko czasu i cierpliwości - czasu jemu, a cierpliwości Autorce.

I nie mamy podstawy sądzić, że jemu nie zależy, skoro poleciał dzisiaj do tego urzędu smile Tylko żeby Autorka nie przeginała z wymaganiami, że już, zaraz, natychmiast... Autorko kochana, skoro już wiecie, jakie dokumenty, to wrzuć na luz, do wiosny przepisy się nie zmienią smile

81 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2017-10-06 15:47:11)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
santapietruszka napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Albo on to bedzie w stanie psychicznie znieść albo nie.

A to chyba wiadomo od samego początku big_smile

Nie wiadomo tylko jak się skończy sad
A jeśli jemu to "przeszkadza" już teraz, to raczej nie rokuje dobrze na przyszłość. Autorka mu nie zagwarantuje, że nie złapie już nigdy więcej totalnego doła...
A on jak na faceta bywającego na misjach wygląda na dość słabego psychicznie.

82 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-10-06 15:52:25)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
SonyXperia napisał/a:

A on jak na faceta bywającego na misjach wygląda na dość słabego psychicznie.

A tu bym się też nie zgodziła, co mają misje do tego? Ja mam kuzyna, który na niejednej misji był, a który płakał jak dziecko, jak umierała mu babcia... i dostał załamki psychicznej, kiedy akurat na jedną misję nie pojechał, a tam zginął jego kolega... i który zapinkala jak mały samochodzik, jak tylko czegoś potrzebują jego dzieci smile
Nie jest najmilszą w życiu sytuacją słuchać od ukochanej osoby, że nie chce jej się żyć - to może najtwardszego twardziela złamać...

83 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2017-10-06 15:55:53)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
santapietruszka napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

A on jak na faceta bywającego na misjach wygląda na dość słabego psychicznie.

A tu bym się też nie zgodziła, co mają misje do tego? Ja mam kuzyna, który na niejednej misji był, a który płakał jak dziecko, jak umierała mu babcia... i dostał załamki psychicznej, kiedy akurat na jedną misję nie pojechał, a tam zginął jego kolega... i który zapinkala jak mały samochodzik, jak tylko czegoś potrzebują jego dzieci smile
Nie jest najmilszą w życiu sytuacją słuchać od ukochanej osoby, że nie chce jej się żyć - to może najtwardszego twardziela złamać...

santa Zgadza się, lecz autorka już tak ma i tak mieć będzie. Leki może jej pomogą, może nie, nie wiadomo na jaki czas, nie wiadomo co gdzie i kiedy wywoła napad lęku lub stanu depresyjnego. Ona ma to niejako w pakiecie. Nic mu obserwacje nie dadzą. Dziewczyna jest chora. Koniec kropka. I albo bierze to gość na barki albo nie zawraca dupy obserwacją.

84

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
SonyXperia napisał/a:

santa Zgadza się, lecz autorka już tak ma i tak mieć będzie. Leki może jej pomogą, może nie, nie wiadomo na jaki czas, nie wiadomo co gdzie i kiedy wywoła napad lęku lub stanu depresyjnego. Ona ma to niejako w pakiecie. Nic mu obserwacje nie dadzą. Dziewczyna jest chora. Koniec kropka. I albo bierze to gość na barki albo nie zawraca dupy obserwacją.

No, ale ja tu też się nie zgodzę, bo zaburzenia lękowe i stany depresyjne da się wyleczyć big_smile Tylko że to nie będzie hop siup i od ręki, i nie bez problemów. No i główna osoba zainteresowana musi chcieć. Stąd zapewne facet chce poczekać, skoro Autorka dała mu do zrozumienia, że nie wie, czy chce być zdrowa... Ja uważam tak, jak napisałam wcześniej - teraz ruch Autorki, a nie najeżdżanie na faceta. On pokazał, że mu zależy (choćby lecąc do tego urzędu, jak obiecał, mimo niechęci... ) - teraz Jej kolej smile

A co z tym Autorka zrobi - to już Jej sprawa smile

85 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2017-10-06 16:10:11)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu

santa Udajesz , że nie widzisz w czym jest prawdziwy problem miedzy nimi w związku z jej chorobą, prawda? Bo nie wierzę, że nie zauważasz małostkowości narzeczonego wobec autorki w związku z formalnym potwierdzeniem jej choroby.
Zresztą, decyzja należy do dziewczyny. Jezeli jeszcze mu ufa, czuje się przy nim bezpiecznie, niech się pobierają.
A obserwację psychiatryczną to w szpitalach prowadzą, ale póki co jeszcze dziewczyny tam nikt nie skierował, to znaczy, że się do niej nie nadaje.

86

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu

Ja uważam, że jesteście krótko ze sobą jak na decyzję o ślubie. Sama brałam dwa lata leki na depresję i nie sądzę, żeby branie ślubu w tamtym czasie było dobrym pomysłem. Masz wsparcie w partnerze, a niestety masz problemy zdrowotne i warto zająć się teraz sobą, swoim leczeniem, poprawą samooceny, a nie ślubem. Jak już będziesz czuła się lepiej, to sam ślub będzie dla Ciebie piękniejszym wydarzeniem smile

87 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-10-06 16:12:36)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
SonyXperia napisał/a:

santa Udajesz , że nie widzisz w czym jest prawdziwy problem miedzy nimi w związku z jej chorobą, prawda? Bo nie wierzę, że nie zauważasz małostkowości narzeczonego wobec autorki w związku z formalnym potwierdzeniem jej choroby.

Szczerze? Cały czas usiłuję wykombinować, gdzie Ty to wypatrzyłaś. Nie, nie widzę. Widzę faceta, który się miota - kocha dziewczynę, ale nie jest pewien, czy da radę z jej chorobą, a ona dowaliła niechcący do kotła, nawet podwójnie, raz mówiąc, że nie wie, czy chce być zdrowa, dwa - histeryzując, o czym sama napisała, że przesadnie reaguje... Nie widzę tu żadnej małostkowości... Rozumiem, że Ty na jego miejscu od razu poleciałabyś brać ślub? Bo moim zdaniem każdy na jego miejscu by się tak miotał. Może przypadkiem ma to związek z diagnozą, owszem, może sobie doczytał, na czym jej choroba konkretnie polega, miał prawo nie zdawać sobie sprawy wcześniej...

88

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
santapietruszka napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

santa Udajesz , że nie widzisz w czym jest prawdziwy problem miedzy nimi w związku z jej chorobą, prawda? Bo nie wierzę, że nie zauważasz małostkowości narzeczonego wobec autorki w związku z formalnym potwierdzeniem jej choroby.

Szczerze? Cały czas usiłuję wykombinować, gdzie Ty to wypatrzyłaś. Nie, nie widzę. Widzę faceta, który się miota - kocha dziewczynę, ale nie jest pewien, czy da radę z jej chorobą, a ona dowaliła niechcący do kotła, nawet podwójnie, raz mówiąc, że nie wie, czy chce być zdrowa, dwa - histeryzując, o czym sama napisała, że przesadnie reaguje... Nie widzę tu żadnej małostkowości... Rozumiem, że Ty na jego miejscu od razu poleciałabyś brać ślub?.

Nie. Ja na jej miejscu zastanowiłabym się, czy chce brać ślub z nim.

89

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
SonyXperia napisał/a:

Nie. Ja na jej miejscu zastanowiłabym się, czy chce brać ślub z nim.

To zawsze może zrobić. Dlatego od początku mówię, że pośpiech nie jest wskazany i nie ma sensu wymuszać tego ślubu do końca roku. Już o tym pisałam wcześniej.

90 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2017-10-06 16:23:02)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
santapietruszka napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Nie. Ja na jej miejscu zastanowiłabym się, czy chce brać ślub z nim.

To zawsze może zrobić. Dlatego od początku mówię, że pośpiech nie jest wskazany i nie ma sensu wymuszać tego ślubu do końca roku. Już o tym pisałam wcześniej.

Ale czy on ją rozumie i w pełni akceptuje? To już nawet nie chodzi o ten ślub ani kiedy on będzie. Czy on ją chce taką jaka ona jest, czy się chce jeszcze zastanawiać? A jeśli tak to nad czym. Przecież on już wie z kim ma do czynienia. O to mi chodzi.

91

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
SonyXperia napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Nie. Ja na jej miejscu zastanowiłabym się, czy chce brać ślub z nim.

To zawsze może zrobić. Dlatego od początku mówię, że pośpiech nie jest wskazany i nie ma sensu wymuszać tego ślubu do końca roku. Już o tym pisałam wcześniej.

Ale czy on ją rozumie i w pełni akceptuje? To już nawet nie chodzi o ten ślub. Czy on ją chce taką jaka ona jest, czy się chce jeszcze zastanawiać? A jeśli tak to nad czym. Przecież on już wie z kim ma do czynienia. O to mi chodzi.

Rany boskie, a Ty myślisz, że to takie proste podjąć taką decyzję? Ja tego faceta rozumiem. Tyle powiem. Sama bym się zastanawiała na jego miejscu, nawet jakbym kochała kogoś miłością największą na świecie.

92

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu

Odpowiem cytatem:

Lama Pynia napisał/a:

Autorko, zanim włączę się w dyskusję, opowiem Ci kawałek mojej historii. Do przemyślenia.
W pierwszym roku mojego związku nagle okazało się, że jestem bardzo chora, po wstępnych  badaniach miałam perspektywę na śmierć lub trwałe, ciężkie niedomagania po operacji. Musiałam zrezygnować z dotychczasowej pracy, badania i leczenie pochłanialy mnóstwo czasu oraz pieniędzy. Niecały miesiąc przed tym wszystkim przyjęłam oświadczyny i właśnie miałam wybierać się do USC.Tez tak jak Ty miałam wtedy dni, kiedy nie chciało mi się żyć, uznałam, że ślub trzeba przełożyć o co najmniej rok...jednak mój narzeczony twardo obstawal, żeby nic nie zmieniać, bo chce mnie "W zdrowiu i w chorobie". Na koniec tylko dodam, że obecnie mam naprawdę wspaniałego, wspierającego męża.

93

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu

Zaraz bo ja chyba coś źle Rozumiem?
Przecież facet oświadczył się wiedząc że autorka takie problemy ma, co jednak moim zdaniem znaczy raczej że ją kocha i nie chce jej zostawiać (?)
Później autorka zaczęła naciskać że ślub ma się odbyć niemalże natychmiast, więc narzeczony jej powiedział że chce Jeszcze poczekać i zobaczyć jak choroba będzie się rozwijać. I tu nastąpiła histeria. A co narzeczony na to? Biegnie do urzędu dowiedzieć się kiedy są terminy.
Dzięki niemu autorka zaczęła się leczyć.
No nikt mi nie powie że on jej nie kocha. Chyba że ja źle pojmuje miłość.
Autorka sama twierdzi że miał powód tak powiedzieć.
Porównując: gdybym poznała mężczyznę dajmy na to alkoholika, to zanim wzielabym z nim ślub chciałbym poczekać i zobaczyć czy się leczy, czy chce wyjść z tego. Logiczne? No logiczne. To dlaczego przy zaburzeniu emocjonalnym to nie jest logiczne?
A może on dodatkowo się boi że autorka zaraz po ślubie będzie chciała mieć dziecko, co w tym wypadku byłoby totalnie niewskazane?
Autorko ja naprawdę uważam, że on Cie kocha i chce tego ślubu, tylko ma obawy ze względu na Twoje podejście, a każdy rozsądny człowiek nie bierze ślubu do póki ma obawy.

94 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-10-06 16:30:24)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu

Przychylam się do tego, co zostało napisane przez Santapietruszkę i Harveya.

Moim zdaniem ambiwalencja narzeczonego Autorki dobrze o nim świadczy. Widać, że traktuje on małżeństwo bardzo poważnie i jest to dla niego ważny moment w jego życiu, dlatego on nie chce się spieszyć, ale chce to rozważyć. Gdyby zlekceważył swoje uczucia i powiedział "a niech się dzieje, nawyżej się wycofam po fakcie", to dopiero słabo świadczyłoby o nim. Wolałabym, żeby mój narzeczony PRZED ślubem rozpoznał wszystkie strony małżeństwa ze mną i zdecydował. Ślub to nie jest śmiertelne niebezpieczeństwo, gdzie trzeba się szybko decydować.

95 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-10-06 16:35:36)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
SonyXperia napisał/a:

Odpowiem cytatem:

Lama Pynia napisał/a:

Autorko, zanim włączę się w dyskusję, opowiem Ci kawałek mojej historii. Do przemyślenia.
W pierwszym roku mojego związku nagle okazało się, że jestem bardzo chora, po wstępnych  badaniach miałam perspektywę na śmierć lub trwałe, ciężkie niedomagania po operacji. Musiałam zrezygnować z dotychczasowej pracy, badania i leczenie pochłanialy mnóstwo czasu oraz pieniędzy. Niecały miesiąc przed tym wszystkim przyjęłam oświadczyny i właśnie miałam wybierać się do USC.Tez tak jak Ty miałam wtedy dni, kiedy nie chciało mi się żyć, uznałam, że ślub trzeba przełożyć o co najmniej rok...jednak mój narzeczony twardo obstawal, żeby nic nie zmieniać, bo chce mnie "W zdrowiu i w chorobie". Na koniec tylko dodam, że obecnie mam naprawdę wspaniałego, wspierającego męża.

A za mnie odpowiedziała Malineczka. I Summerka. Nie wszyscy muszą reagować tak samo.
W przywołanym przykładzie nie chodziło o chorobę - było nie było - psychiczną, to też różnica...

96 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2017-10-06 16:37:55)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
zagubionaa94 napisał/a:

-wczoraj nagle sie okazalo ze parnter jest mnie pewny na 90% i chce mnie jescze poobserwowac i on nie chce w tym roku jeszcze wziac slub a lepiej w przyszlym gdzies na wiosne. Stwierdzil, ze mnie kocha i to ze mna chce byc na zawsze, miec dzieci bla,bla bla.. ale... boi sie przez moje stany, ze po slubie mogloby sie to nasilic i moglabym sobie cos zrobic, a on nie wyobraza sobie takiej sytuacji i to go blokuje.

Coś jest  tego przyczyną. Nagle zmienia zdanie. To nie ona go naciskała, to on się zaczął nagle odsuwać. To co on robi to jest zwodzenie jej. On nie akceptuje jej choroby.

97

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
santapietruszka napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Odpowiem cytatem:

Lama Pynia napisał/a:

Autorko, zanim włączę się w dyskusję, opowiem Ci kawałek mojej historii. Do przemyślenia.
W pierwszym roku mojego związku nagle okazało się, że jestem bardzo chora, po wstępnych  badaniach miałam perspektywę na śmierć lub trwałe, ciężkie niedomagania po operacji. Musiałam zrezygnować z dotychczasowej pracy, badania i leczenie pochłanialy mnóstwo czasu oraz pieniędzy. Niecały miesiąc przed tym wszystkim przyjęłam oświadczyny i właśnie miałam wybierać się do USC.Tez tak jak Ty miałam wtedy dni, kiedy nie chciało mi się żyć, uznałam, że ślub trzeba przełożyć o co najmniej rok...jednak mój narzeczony twardo obstawal, żeby nic nie zmieniać, bo chce mnie "W zdrowiu i w chorobie". Na koniec tylko dodam, że obecnie mam naprawdę wspaniałego, wspierającego męża.

A za mnie odpowiedziała Malineczka. Nie wszyscy muszą reagować tak samo.
W przywołanym przykładzie nie chodziło o chorobę - było nie było - psychiczną, to też różnica...

Ponad to w przykładzie jest sytuacja gdzie Lama Pynia leczyla się i nie podlegalo to dyskusji. A autorka sama pisze, że do psychiatry chodzi rzadko, a do psychologa wcale.
Więc wcale, a wcale nie dziwie się że narzeczony chce "poobserwowac".

98

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
SonyXperia napisał/a:
zagubionaa94 napisał/a:

-wczoraj nagle sie okazalo ze parnter jest mnie pewny na 90% i chce mnie jescze poobserwowac i on nie chce w tym roku jeszcze wziac slub a lepiej w przyszlym gdzies na wiosne. Stwierdzil, ze mnie kocha i to ze mna chce byc na zawsze, miec dzieci bla,bla bla.. ale... boi sie przez moje stany, ze po slubie mogloby sie to nasilic i moglabym sobie cos zrobic, a on nie wyobraza sobie takiej sytuacji i to go blokuje.

Coś jest  tego przyczyną. Nagle zmienia zdanie. To nie ona go naciskała, to on się zaczął nagle odsuwać. To co on robi to jest zwodzenie jej. On nie akceptuje jej choroby.

Przecież wyraźnie powiedział co jest przyczyną: "boi sie przez moje stany, ze po slubie mogloby sie to nasilic i moglabym sobie cos zrobic, a on nie wyobraza sobie takiej sytuacji i to go blokuje"

99

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
SonyXperia napisał/a:
zagubionaa94 napisał/a:

-wczoraj nagle sie okazalo ze parnter jest mnie pewny na 90% i chce mnie jescze poobserwowac i on nie chce w tym roku jeszcze wziac slub a lepiej w przyszlym gdzies na wiosne. Stwierdzil, ze mnie kocha i to ze mna chce byc na zawsze, miec dzieci bla,bla bla.. ale... boi sie przez moje stany, ze po slubie mogloby sie to nasilic i moglabym sobie cos zrobic, a on nie wyobraza sobie takiej sytuacji i to go blokuje.

Coś jest  tego przyczyną. Nagle zmienia zdanie. To nie ona go naciskała, to on się zaczął nagle odsuwać. To co on robi to jest zwodzenie jej. On nie akceptuje jej choroby.

On nie akceptuje tego, że ona nie do końca jest pewna, czy chce się leczyć. A to różnica. Chorobę zaakceptował i chce ją wspierać w jej leczeniu.

100 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2017-10-06 16:44:14)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
santapietruszka napisał/a:
SonyXperia napisał/a:
zagubionaa94 napisał/a:

-wczoraj nagle sie okazalo ze parnter jest mnie pewny na 90% i chce mnie jescze poobserwowac i on nie chce w tym roku jeszcze wziac slub a lepiej w przyszlym gdzies na wiosne. Stwierdzil, ze mnie kocha i to ze mna chce byc na zawsze, miec dzieci bla,bla bla.. ale... boi sie przez moje stany, ze po slubie mogloby sie to nasilic i moglabym sobie cos zrobic, a on nie wyobraza sobie takiej sytuacji i to go blokuje.

Coś jest  tego przyczyną. Nagle zmienia zdanie. To nie ona go naciskała, to on się zaczął nagle odsuwać. To co on robi to jest zwodzenie jej. On nie akceptuje jej choroby.

On nie akceptuje tego, że ona nie do końca jest pewna, czy chce się leczyć. A to różnica. Chorobę zaakceptował i chce ją wspierać w jej leczeniu.

A w którym miejscu Ty wyczytałaś że ona nie chce się leczyć?

To jest stracony związek. Facet się boi jej choroby.

101 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-10-06 16:47:44)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
Malineczka00 napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Odpowiem cytatem:

A za mnie odpowiedziała Malineczka. Nie wszyscy muszą reagować tak samo.
W przywołanym przykładzie nie chodziło o chorobę - było nie było - psychiczną, to też różnica...

Ponad to w przykładzie jest sytuacja gdzie Lama Pynia leczyla się i nie podlegalo to dyskusji. A autorka sama pisze, że do psychiatry chodzi rzadko, a do psychologa wcale.
Więc wcale, a wcale nie dziwie się że narzeczony chce "poobserwowac".

W ogóle uważam, że Autorka wątku jest największym zagrożeniem dla przetrwania jej obecnego związku. Z jej postów aż kipi przeświadczenie o tym, że nie jest WARTA MIŁOŚCI. Stąd jej testowanie narzeczonego, szantażowanie, że jak nie teraz to później nie ma sensu, podejrzewanie go, że niedostatecznie ją kocha.

Zauważcie, że ona już teraz niszczy ten związek z powodu swojego niedowartościowania (co przejawia się także w labilności emocjonalnej oraz stanach depresyjnych). To jest silniejsze u niej niż zdrowy rozsądek. Jej LĘKI są silniejsze niż UCZUCIE do partnera.

102 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-10-06 16:46:39)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
SonyXperia napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Coś jest  tego przyczyną. Nagle zmienia zdanie. To nie ona go naciskała, to on się zaczął nagle odsuwać. To co on robi to jest zwodzenie jej. On nie akceptuje jej choroby.

On nie akceptuje tego, że ona nie do końca jest pewna, czy chce się leczyć. A to różnica. Chorobę zaakceptował i chce ją wspierać w jej leczeniu.

A w którym miejscu Ty wyczytałaś że ona nie chce się leczyć?

Nie napisałam, że ona nie chce, tylko że on to tak odbiera. Sama nie wiem, czy Autorka chce czy nie chce, jak mam być szczera. Bo też z terapii zrezygnowała... Niby tłumacząc się pracą, ale czy zdrowie nie jest ważniejsze?

zagubionaa94 napisał/a:

myślę ze dałam mu ten powód..napiszę wam szczerze, że teraz kiedy moi bliscy wiedzą, że jestem chora to traktują mnie inaczej. W końcu dotarło do nich, jak wszystko trzymałam zawsze w sobie. Teraz wszyscy traktują mnie inaczej, w końcu zwracają na mnie uwagę. Mówiłam to partnerowi, że wystarczy być chorym a ludzie zaczynają cię zauważać i że w sumie nie wiem czy chce być zdrowa, bo takto ich zainteresowanie skończy się.
Smutne, ale prawdziwe.

Dlatego ja stoję na stanowisku, że teraz kolej na Autorkę. Teraz ona musi pokazać, że jej zależy.

103

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
summerka88 napisał/a:

Zauważcie, że ona już teraz niszczy ten związek z powodu swojego niedowartościowania (co przejawia się także w labilności emocjonalnej oraz stanach depresyjnych). To jest silniejsze u niej niż zdrowy rozsądek. Jej LĘKI są silniejsze niż UCZUCIE do partnera.

Tak, i partner przecież to widzi nawet lepiej niż my tutaj...

104

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
SonyXperia napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Coś jest  tego przyczyną. Nagle zmienia zdanie. To nie ona go naciskała, to on się zaczął nagle odsuwać. To co on robi to jest zwodzenie jej. On nie akceptuje jej choroby.

On nie akceptuje tego, że ona nie do końca jest pewna, czy chce się leczyć. A to różnica. Chorobę zaakceptował i chce ją wspierać w jej leczeniu.

A w którym miejscu Ty wyczytałaś że ona nie chce się leczyć?

To jest stracony związek. Facet się boi jej choroby.

O w tym:

zagubionaa94 napisał/a:
Malineczka00 napisał/a:

Wcale mu się nie  dziwię. Nie wyobrażam sobie ustalać datę ślubu z osobą, która co chwilę mówi mi że chce się zabić. No sam romantyzm. Może chłopak zwyczajnie chce poczekać i zobaczyć co z tym zrobisz? Z Twoimi smutkami? Czy aby jak już się zareczyliscie to nie machniesz na to ręką?
Co innego brać ślub z osobą z zaburzeniami, która chce się leczyć i robi to, a co innego z osobą zaburzona, która nie robi z tym nic.
Może jednak dałaś mu powód aby myślał że nie do końca chcesz się leczyć?

myślę ze dałam mu ten powód..napiszę wam szczerze, że teraz kiedy moi bliscy wiedzą, że jestem chora to traktują mnie inaczej. W końcu dotarło do nich, jak wszystko trzymałam zawsze w sobie. Teraz wszyscy traktują mnie inaczej, w końcu zwracają na mnie uwagę. Mówiłam to partnerowi, że wystarczy być chorym a ludzie zaczynają cię zauważać i że w sumie nie wiem czy chce być zdrowa, bo takto ich zainteresowanie skończy się.
Smutne, ale prawdziwe.

105

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
santapietruszka napisał/a:
SonyXperia napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

On nie akceptuje tego, że ona nie do końca jest pewna, czy chce się leczyć. A to różnica. Chorobę zaakceptował i chce ją wspierać w jej leczeniu.

A w którym miejscu Ty wyczytałaś że ona nie chce się leczyć?

Nie napisałam, że ona nie chce, tylko że on to tak odbiera. Sama nie wiem, czy Autorka chce czy nie chce, jak mam być szczera. Bo też z terapii zrezygnowała... Niby tłumacząc się pracą, ale czy zdrowie nie jest ważniejsze?

I tu jest właśnie problem. Bo taka osoba nie jest w stanie sobie sama poradzić. Potrzebuje wsparcia, czasem pokierowania. Wymaga ogromu cierpliwości. Na takiej osobie komuś musi zależeć. A żeby starania o taką osobę przyniosły rezultat ta osoba musi czuć, że temu komuś na niej też zależy. A nie ma tu gwarancji powodzenia.
Mnie się wydaje, że tego faceta to po prostu przerasta.

106 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-10-06 16:55:13)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
SonyXperia napisał/a:

I tu jest właśnie problem. Bo taka osoba nie jest w stanie sobie sama poradzić. Potrzebuje wsparcia, czasem pokierowania. Wymaga ogromu cierpliwości. Na takiej osobie komuś musi zależeć. A żeby starania o taką osobę przyniosły rezultat ta osoba musi czuć, że temu komuś na niej też zależy. A nie ma tu gwarancji powodzenia.
Mnie się wydaje, że tego faceta to po prostu przerasta.

Facet ją wspiera, nie wiem, czemu się go tak uczepiłaś. Dzięki niemu w ogóle jest diagnoza... Ale on nie wyleczy się za Autorkę. Ona musi chcieć się wyleczyć. I on w tym miejscu ma wątpliwości, a ona sytuacji nie ułatwia.

107

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
SonyXperia napisał/a:
LolekBolek napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Zasadniczo tak, ale jak to w życiu bywa wszystko zależy od tego kim są dla siebie te strony i jak wiele są w stanie jedna dla drugiej poświęcić. wink



On sobie daje czas. Nie jej. Ona jest z chorobą.

Przecież to nie on ma ze sobą problem. Więc nie rozumiem, czemu sobie?

Bo jest z kobietą, która ma problem i jej problem jest także jego problemem. I to jeszcze taki, że nie można udawać, że go nie ma albo że jakoś się rozwiąże.

I właśnie dlatego zwleka ze ślubem, bo nie jest pewien, czy sobie z jej chorobą poradzi.
Co według Ciebie może zrobić lepszego?

108

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
santapietruszka napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

I tu jest właśnie problem. Bo taka osoba nie jest w stanie sobie sama poradzić. Potrzebuje wsparcia, czasem pokierowania. Wymaga ogromu cierpliwości. Na takiej osobie komuś musi zależeć. A żeby starania o taką osobę przyniosły rezultat ta osoba musi czuć, że temu komuś na niej też zależy. A nie ma tu gwarancji powodzenia.
Mnie się wydaje, że tego faceta to po prostu przerasta.

Facet ją wspiera, nie wiem, czemu się go tak uczepiłaś. Dzięki niemu w ogóle jest diagnoza... Ale on nie wyleczy się za Autorkę. Ona musi chcieć się wyleczyć. I on w tym miejscu ma wątpliwości, a ona sytuacji nie ułatwia.

Tylko tyle, że to może trwać długie, długie lata. I może mieć miejsce z lepszym bądź gorszym skutkiem. Zaburzenia ludzkiego umsłu to nie grypa, że zaaplikujemy antybiotyki i maksymalnie po 7 dniach tryskamy zdrowiem. Wiec ta obserwacja może mu zająć w życiu wiele czasu.

109

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
SonyXperia napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

A w którym miejscu Ty wyczytałaś że ona nie chce się leczyć?

Nie napisałam, że ona nie chce, tylko że on to tak odbiera. Sama nie wiem, czy Autorka chce czy nie chce, jak mam być szczera. Bo też z terapii zrezygnowała... Niby tłumacząc się pracą, ale czy zdrowie nie jest ważniejsze?

I tu jest właśnie problem. Bo taka osoba nie jest w stanie sobie sama poradzić. Potrzebuje wsparcia, czasem pokierowania. Wymaga ogromu cierpliwości. Na takiej osobie komuś musi zależeć. A żeby starania o taką osobę przyniosły rezultat ta osoba musi czuć, że temu komuś na niej też zależy. A nie ma tu gwarancji powodzenia.
Mnie się wydaje, że tego faceta to po prostu przerasta.

To niech idzie na terapię zamiast ładować wszystkie swoje oczekiwania atencji, miłości na tym nieszczęsnym facecie. Uważam, że on jest albo bardzo zakochany, albo bardzo mało świadomy konsekwencji życia z osobą zaburzoną skoro jeszcze nie ewakuował się z tego związku po wszystkich jej tekstach. Jego ambiwalencja pokazuje jednak, że instynkt samozachowawczy funkcjonuje.

110

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
Cyngli napisał/a:
SonyXperia napisał/a:
LolekBolek napisał/a:

Przecież to nie on ma ze sobą problem. Więc nie rozumiem, czemu sobie?

Bo jest z kobietą, która ma problem i jej problem jest także jego problemem. I to jeszcze taki, że nie można udawać, że go nie ma albo że jakoś się rozwiąże.

I właśnie dlatego zwleka ze ślubem, bo nie jest pewien, czy sobie z jej chorobą poradzi.
Co według Ciebie może zrobić lepszego?

Dać jej święty spokój.

111 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-10-06 17:00:58)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu

smile
Powiedz, Sony, jesteś zaręczona z facetem i on w pewnym momencie przychodzi i mówi: wiesz, zdiagnozowali u mnie schizofrenię, ale co tam, spoko, da się z tym żyć. Nie będę jadł tych tabletek, niedobre są i żołądek mnie od nich boli. Ale wiesz co, ślub bym wziął z Tobą już za tydzień, bo tak strasznie Cię kocham, co Ci szkodzi? Przecież słyszałem te głosy już wcześniej, od samego początku i nie przeszkadzało Ci to. A jak nie mam objawów, to nie wpuszczają mnie bez kolejki do kina, więc to się nie opłaca, no i z pracy musiałbym się zwalniać godzinę wcześniej...

Co robisz?
A - lecisz do USC po papiery do ślubu
B - tłumaczysz mu, że powinien jednak się leczyć, pilnujesz, żeby jadł te tabletki, obserwujesz, jak się zachowuje, a ślub obiecujesz mu na wiosnę
C - wychodzisz i znikasz w sinej dali

112 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2017-10-06 17:03:42)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
SonyXperia napisał/a:
Cyngli napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Bo jest z kobietą, która ma problem i jej problem jest także jego problemem. I to jeszcze taki, że nie można udawać, że go nie ma albo że jakoś się rozwiąże.

I właśnie dlatego zwleka ze ślubem, bo nie jest pewien, czy sobie z jej chorobą poradzi.
Co według Ciebie może zrobić lepszego?

Dać jej święty spokój.

Autorka nie jest pępkiem świata. Bierze leki, na terapię nie chodzi - nie będzie lepiej, jeśli nie zacznie.
Ten facet ma prawo myśleć również o sobie i swojej przyszłości.

I piszę to jako osoba z zaburzeniami osobowości ;-) żeby nie było.


-----

Pietrusia, osobiście bym dała nogi za pas, nie chciałabym być z kimś tak nieodpowiedzialnym ;-)

113 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-10-06 17:05:19)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
SonyXperia napisał/a:

Tylko tyle, że to może trwać długie, długie lata. I może mieć miejsce z lepszym bądź gorszym skutkiem. Zaburzenia ludzkiego umsłu to nie grypa, że zaaplikujemy antybiotyki i maksymalnie po 7 dniach tryskamy zdrowiem. Wiec ta obserwacja może mu zająć w życiu wiele czasu.

Dał czas wyraźnie do wiosny.

SonyXperia napisał/a:

Dać jej święty spokój.

A jak myślisz, dlaczego jej nie daje, tylko chce zobaczyć, co będzie dalej?

Cyngli, ja chyba też, ale nasz bohater jest wyraźnie w Autorce mocno zakochany smile Stąd jego wahania...

114

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu

Kocha ją bardzo, jednocześnie się o nią boi i nie wie, czy jeśli się jej pogorszy, to czy on to uniesie.
Mój mąż też miał takie myśli.

115

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu

SonyXperia-Czy ty mialas do czynienia kiedys z osoba chorą albo zaburzoną? Wiesz o czym mowisz? Nic dziwnego ze on sie waha. Z jednej strony byl z nia jakis czas ale byc moze slabo znal, byl na tej misji wiec nie wiodzial do konca co z Autorka sie dzieje. A jak wrocil to zostal zaskoczony. Co innego gdy ona mowi ze ma taka chorobę a co innego gdy np. widzi na wlasne oczy placzliwosc, przygnebienie, napady leków. On nie byl jakis chamski czy cos tylko byl szczery i powiedzial ze lepioej zaczekac. I bardzo dobrze, tymbardziej ze widac ze mu zalezy. A tak powazne decyzje mozna wstrzymac do czasu az bedzie lepiej.  Jakby ona no nie wiem przykladowo zlamala noge to tez maja szybko slub brac bo ktos sie uprze? Nie lepiej poczekac? A ten facet zly i niedobry, bo co: zle dobral slowa a autorka tak sie nimi przejela jakby definitywnie z nia zerwal, rzuca pierscionkiem, robi fochy. Dajcie spokoj.

Autorko-Popracuj nad sobą, uczeszczaj na terapię. Nawet podczas pracy mozesz wyrwac sie raz w tygodniu na godzinę-juz bez przesady. Rob to dla siebie a ze slubem poczekajcie do tej wiosny czy kiedy tam macie w planach i przeciez bedzie okej.

116 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-10-06 17:15:47)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
Cyngli napisał/a:

Kocha ją bardzo, jednocześnie się o nią boi i nie wie, czy jeśli się jej pogorszy, to czy on to uniesie.
Mój mąż też miał takie myśli.

Przecież to jest jak najbardziej naturalne. Podobne myśli mają nawet rodzice, kiedy dowiadują się, że ich dziecko jest poważnie chore...

117 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2017-10-06 17:22:49)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
santapietruszka napisał/a:

smile
Powiedz, Sony, jesteś zaręczona z facetem i on w pewnym momencie przychodzi i mówi: wiesz, zdiagnozowali u mnie schizofrenię, ale co tam, spoko, da się z tym żyć. Nie będę jadł tych tabletek, niedobre są i żołądek mnie od nich boli. Ale wiesz co, ślub bym wziął z Tobą już za tydzień, bo tak strasznie Cię kocham, co Ci szkodzi? Przecież słyszałem te głosy już wcześniej, od samego początku i nie przeszkadzało Ci to. A jak nie mam objawów, to nie wpuszczają mnie bez kolejki do kina, więc to się nie opłaca, no i z pracy musiałbym się zwalniać godzinę wcześniej...

Co robisz?
A - lecisz do USC po papiery do ślubu
B - tłumaczysz mu, że powinien jednak się leczyć, pilnujesz, żeby jadł te tabletki, obserwujesz, jak się zachowuje, a ślub obiecujesz mu na wiosnę
C - wychodzisz i znikasz w sinej dali

D - nie wiem.
Schizofrenia to ciężkie zaburzenie. Nieporównywalne z problemem depresji i stanów lękowych. Autorka nie ma schizofreni, ale stany lękowe i depresyjne i to przeraża jej faceta, że czasami histeryzuje i mówi o śmierci. Ona nie słyszy żadnych głosów. Chciałaś z grubej rury, ale trochę Ci nie wyszło smile

Ona nie ma ciężkich zaburzeń psychicznych zagrażających jej życiu ani życiu innych, bo już dawno byłaby na oddziale,albo ubezwłasnowolniona z powodu choroby psychicznej, bo z powodu schizofreni zazwyczaj się ubezwłasnowalnia, i to całkowicie.

118 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-10-06 17:23:33)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
SonyXperia napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

smile
Powiedz, Sony, jesteś zaręczona z facetem i on w pewnym momencie przychodzi i mówi: wiesz, zdiagnozowali u mnie schizofrenię, ale co tam, spoko, da się z tym żyć. Nie będę jadł tych tabletek, niedobre są i żołądek mnie od nich boli. Ale wiesz co, ślub bym wziął z Tobą już za tydzień, bo tak strasznie Cię kocham, co Ci szkodzi? Przecież słyszałem te głosy już wcześniej, od samego początku i nie przeszkadzało Ci to. A jak nie mam objawów, to nie wpuszczają mnie bez kolejki do kina, więc to się nie opłaca, no i z pracy musiałbym się zwalniać godzinę wcześniej...

Co robisz?
A - lecisz do USC po papiery do ślubu
B - tłumaczysz mu, że powinien jednak się leczyć, pilnujesz, żeby jadł te tabletki, obserwujesz, jak się zachowuje, a ślub obiecujesz mu na wiosnę
C - wychodzisz i znikasz w sinej dali

D - nie wiem.
Schizofrenia to ciężkie zaburzenie. Nieporównywalne z problemem depresji i stanów lękowych. Autorka nie ma schizofreni, ale stany lękowe i depresyjne i to przeraża jej faceta, że czasami histeryzuje i mówi o śmierci. Ona nie słyszy żadnych głosów. Chciałaś z grubej rury, ale trochę Ci nie wyszło smile

To zamień schizofrenię na coś innego, bo nie to, że chciałam z grubej rury, tylko akurat przyszła mi na myśl smile To tak samo choroba psychiczna, która odpowiednio leczona, może być zupełnie niegroźna - jak i zaburzenia lękowe czy depresja smile
Chodziło jedynie o porównanie.

119

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
SonyXperia napisał/a:
zagubionaa94 napisał/a:

-wczoraj nagle sie okazalo ze parnter jest mnie pewny na 90% i chce mnie jescze poobserwowac i on nie chce w tym roku jeszcze wziac slub a lepiej w przyszlym gdzies na wiosne. Stwierdzil, ze mnie kocha i to ze mna chce byc na zawsze, miec dzieci bla,bla bla.. ale... boi sie przez moje stany, ze po slubie mogloby sie to nasilic i moglabym sobie cos zrobic, a on nie wyobraza sobie takiej sytuacji i to go blokuje.

Coś jest  tego przyczyną. Nagle zmienia zdanie. To nie ona go naciskała, to on się zaczął nagle odsuwać. To co on robi to jest zwodzenie jej. On nie akceptuje jej choroby.

Hola, hola... powściągnij baty, przecież Autorka napisała później:

zagubionaa94 napisał/a:

ale od poczatku zwiazku zdazalo mi sie miec dni ze plakalam, ze mowilam ze nie wiem po co zyje itp.
a on mi powiedzial ze mu przeszkadzalo nie to, ze mam objawy jakies tam fizyczne tylko moje myslenie o smierci.
aa i z tym poobserowaniem stwierdził potem, że to akurat było mówione żartem na samym początku zanim zaczeła się ta nasza kłótnia. To było w sumie jego pierwsze zdanie, które pociągnęło temat dalej...

I zrobiła mu jesień średniowiecza z... tongue Bo "tak" ma.

Nie obwiniałbym faceta, że gdzieś tam w zakamarkach zwojów mózgowych zapaliła mu się lampka, że zamiast "ciepłego obiadu" będzie miał mrożonkę z biedronki... która może wybuchnąć jak najnowsze ajfony tongue If you know what I mean wink

120 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2017-10-06 17:34:30)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
Harvey napisał/a:
SonyXperia napisał/a:
zagubionaa94 napisał/a:

-wczoraj nagle sie okazalo ze parnter jest mnie pewny na 90% i chce mnie jescze poobserwowac i on nie chce w tym roku jeszcze wziac slub a lepiej w przyszlym gdzies na wiosne. Stwierdzil, ze mnie kocha i to ze mna chce byc na zawsze, miec dzieci bla,bla bla.. ale... boi sie przez moje stany, ze po slubie mogloby sie to nasilic i moglabym sobie cos zrobic, a on nie wyobraza sobie takiej sytuacji i to go blokuje.

Coś jest  tego przyczyną. Nagle zmienia zdanie. To nie ona go naciskała, to on się zaczął nagle odsuwać. To co on robi to jest zwodzenie jej. On nie akceptuje jej choroby.

Hola, hola... powściągnij baty, przecież Autorka napisała później:

zagubionaa94 napisał/a:

ale od poczatku zwiazku zdazalo mi sie miec dni ze plakalam, ze mowilam ze nie wiem po co zyje itp.
a on mi powiedzial ze mu przeszkadzalo nie to, ze mam objawy jakies tam fizyczne tylko moje myslenie o smierci.
aa i z tym poobserowaniem stwierdził potem, że to akurat było mówione żartem na samym początku zanim zaczeła się ta nasza kłótnia. To było w sumie jego pierwsze zdanie, które pociągnęło temat dalej...

I zrobiła mu jesień średniowiecza z... tongue Bo "tak" ma.

Nie obwiniałbym faceta, że gdzieś tam w zakamarkach zwojów mózgowych zapaliła mu się lampka, że zamiast "ciepłego obiadu" będzie miał mrożonkę z biedronki... która może wybuchnąć jak najnowsze ajfony tongue If you know what I mean wink

To weź mnie oświeć, co zmieni ten czas obserwacji, to czekanie do wiosny,  jeśli ona ma nierówno pod sufitem tak czy siak?


santa Przecież ja odpowiadam na to pytanie - jeżeli nie byłabym w stanie zaakceptować, bała się, miała wątpliwości - to jaki sens jest zwodzić kogoś mimo wszystko? Jaki?
Po tym co napisała autorka, ja odnoszę wrażenie, że on się jednak wycofuje. Nie mówię że on nie ma do tego prawa, ale że to kiepsko rokuje.

121 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-10-06 17:37:08)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
SonyXperia napisał/a:

santa Przecież ja odpowiadam na to pytanie - jeżeli nie byłabym w stanie zaakceptować, bała się, miała wątpliwości - to jaki sens jest zwodzić kogoś mimo wszystko? Jaki?

Problem polega na tym, że patrzysz i widzisz tylko czarne-białe. On nie wie, czy jest w stanie zaakceptować lub nie. Kocha dziewczynę, ale przecież wiadomo, że nie wystarczy samo kochanie. A na jej chorobie jeszcze się na tyle nie zna, żeby to stwierdzić. Skąd ma wiedzieć, czy sobie poradzi???
A Ty twierdzisz, że ma wziąć i zniknąć, choć już Cyngli napisała, że jej mąż miał zupełnie takie same myśli - ja uważam, że to naturalna rzecz, że się nie wie, dopóki się nie dowie. Skąd Ty bierzesz tą pewność, że on ją zwodzi??? On chce poczekać ze ślubem, i to wcale nie jakoś długo, podał konkretny termin - tylko tyle...
Gdzie Ci się wycofuje, skoro do USC poleciał...

122

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
SonyXperia napisał/a:

To weź mnie oświeć, co zmieni ten czas obserwacji, to czekanie do wiosny,  jeśli ona ma nierówno pod sufitem tak czy siak?

Sony, zmieni się to, czy ona w końcu podejmie leczenie czy położy na to lachę.

Teraz rozumiesz?

Można komuś pomagać, wspierać, kibicować... ale na litość boską ten ktoś musi SAM chcieć coś zmienić. On za nią nie pójdzie na terapię. On nie będzie za nią jadał tabletków. On za nią nie wyzdrowieje. I jak do wiosny się nic nie zmieni to wtedy podejmie decyzję. A czy się rozejdą czy jednak pozostaną razem wyjdzie po jakimś czasie.

A ślub, moim zdaniem, na tą chwilę jest im tak potrzebny do szczęścia jak zeszłoroczny śnieg. Nawet na wiosnę bym tego ślubu nie brał... Za rok, może dwa. O ile zmieni się u Autorki nastawienie do leczenia i podjęcie w ogóle tego leczenia.

Jego tam na tych misjach fizycznie zmęczą a w domu psychicznie wykończą... no ja bym się zwyczajnie zastanowił, zwłaszcza, że jej chłopak już nie jest nastolatkiem tongue

123 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2017-10-06 17:43:24)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
santapietruszka napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

santa Przecież ja odpowiadam na to pytanie - jeżeli nie byłabym w stanie zaakceptować, bała się, miała wątpliwości - to jaki sens jest zwodzić kogoś mimo wszystko? Jaki?

Problem polega na tym, że patrzysz i widzisz tylko czarne-białe. On nie wie, czy jest w stanie zaakceptować lub nie. Kocha dziewczynę, ale przecież wiadomo, że nie wystarczy samo kochanie. A na jej chorobie jeszcze się na tyle nie zna, żeby to stwierdzić. Skąd ma wiedzieć, czy sobie poradzi???
A Ty twierdzisz, że ma wziąć i zniknąć, choć już Cyngli napisała, że jej mąż miał zupełnie takie same myśli - ja uważam, że to naturalna rzecz, że się nie wie, dopóki się nie dowie. Skąd Ty bierzesz tą pewność, że on ją zwodzi??? On chce poczekać ze ślubem, i to wcale nie jakoś długo, podał konkretny termin - tylko tyle...

Ale Autorka czuje sie tym odtrącona przez niego. Nagle nieaakceptowana w pełni. Powiedzialabym wręcz - jak wybrakowana. To boli. I rzutuje na relację obydwojga. Nie przesądzam, że mimo to, to małżenstwo może być potem szczęśliwe. Mnie chodzi o odczucia autorki z którymi potem wejdzie w to małżeństwo. Uraz zostanie.

124

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
Cyngli napisał/a:

Pietrusia, osobiście bym dała nogi za pas, nie chciałabym być z kimś tak nieodpowiedzialnym ;-)

Ale z tego co piszesz jesteś boska w łóżku i wszyscy Twojemu mężowi gratulujemy i jednocześnie zazdrościmy wink


Taka dygresja... bo się atmosfera zagęściła wink

Mężu Cyngli, pilnuj jej! Pomimo zaj*ba... z resztą, każdy ma swojego wink

125 Ostatnio edytowany przez nataliabukwas (2017-10-06 17:48:44)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu

Nie wycofuje się tylko mówi, że byloby lepiej poczekać. Sens przelozenia na pozniej tej uroczystosci jest taki, ze oboje nadal sie kochaja ale jest problem do rozwiazania. Nie powiedzial ze ja zostawia czy zrywa tylko ona sobie cos ubzurała. Przeciez mowil ze bedzie dobrze, ze ja kocha. Ona jest 10 lat mlodsza z tegoco zrozumiałam, wiec on chyba wie co mowi i robi, a ona troche przesadza, zwala na chorobe zeby jeszcze bardziej wokol niej skakac. Facet wyrozumiały, cierpliwy...a ukazywany jest w jakims zlym swietle bo wyrazil swoje zdanie.

Autorka nie  moze brac do siebie kazdego slowa czy zdania i sie nim tak przejmowac. Uraz...jeden powie "jak ci cos nie pasuje to sobie czekaj do tej wiosny" a inny wpadnie w depreche i bedzie to tak dlugo analizowal ze straci sens zycia. On nic takiego nie powiedzial zeby ona miala rzucic go i wszystko przekreslic SONY.

126

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
SonyXperia napisał/a:

Ale Autorka czuje sie tym odtrącona przez niego. Nagle nieaakceptowana w pełni. Powiedzialabym wręcz - jak wybrakowana. To boli. I rzutuje na relację obydwojga. Nie przesądzam, że mimo to, to małżenstwo może być potem szczęśliwe. Mnie chodzi o odczucia autorki z którymi potem wejdzie w to małżeństwo. Uraz zostanie.

I tu jest sedno całego problemu. To Autorka ma problemy emocjonalne i to ona musi sobie z nimi poradzić, a on ją może tylko wspierać. Nie pomoże jej, jak będzie koło niej chodził na paluszkach jak koło śmierdzącego jajka. To ona musi podjąć leczenie. Nie pomożesz komuś, kto tego nie chce - a facet ma prawo myśleć o sobie i swojej przyszłości.

127

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu

Tu jest ten problem:

zagubionaa94 napisał/a:

A ja jestem w rozsypce..naprawde nie wiem co mam o tym wszystkim myslec..  Wczoraj poczułam, jakbym nagle leżała obok obcego człowieka, że nagle nie mogę mu wierzyć, ufać..

128

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
SonyXperia napisał/a:

Tu jest ten problem:

zagubionaa94 napisał/a:

A ja jestem w rozsypce..naprawde nie wiem co mam o tym wszystkim myslec..  Wczoraj poczułam, jakbym nagle leżała obok obcego człowieka, że nagle nie mogę mu wierzyć, ufać..

Który wynika z nieleczonej choroby Autorki.

129 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2017-10-06 17:51:22)

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
SonyXperia napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

smile
Powiedz, Sony, jesteś zaręczona z facetem i on w pewnym momencie przychodzi i mówi: wiesz, zdiagnozowali u mnie schizofrenię, ale co tam, spoko, da się z tym żyć. Nie będę jadł tych tabletek, niedobre są i żołądek mnie od nich boli. Ale wiesz co, ślub bym wziął z Tobą już za tydzień, bo tak strasznie Cię kocham, co Ci szkodzi? Przecież słyszałem te głosy już wcześniej, od samego początku i nie przeszkadzało Ci to. A jak nie mam objawów, to nie wpuszczają mnie bez kolejki do kina, więc to się nie opłaca, no i z pracy musiałbym się zwalniać godzinę wcześniej...

Co robisz?
A - lecisz do USC po papiery do ślubu
B - tłumaczysz mu, że powinien jednak się leczyć, pilnujesz, żeby jadł te tabletki, obserwujesz, jak się zachowuje, a ślub obiecujesz mu na wiosnę
C - wychodzisz i znikasz w sinej dali

D - nie wiem.
Schizofrenia to ciężkie zaburzenie. Nieporównywalne z problemem depresji i stanów lękowych. Autorka nie ma schizofreni, ale stany lękowe i depresyjne i to przeraża jej faceta, że czasami histeryzuje i mówi o śmierci. Ona nie słyszy żadnych głosów. Chciałaś z grubej rury, ale trochę Ci nie wyszło smile

Ona nie ma ciężkich zaburzeń psychicznych zagrażających jej życiu ani życiu innych, bo już dawno byłaby na oddziale,albo ubezwłasnowolniona z powodu choroby psychicznej, bo z powodu schizofreni zazwyczaj się ubezwłasnowalnia, i to całkowicie.

Sorry, ale bzdury gadasz.
Nie masz zielonego pojęcia o czym piszesz. Stany lękowe i depresyjne są jak najbardziej wskazaniem do hospitalizacji. Zagrażają życiu bardzo poważnie. Ja mając właśnie nawrót depresji przy moich zaburzeniach, próbowałam popełnić samobójstwo. Prawie bym się przekręciła.

Osobiście uważam, że lepiej mieć schizofrenię niż np. borderline. Przy schizofrenii zażywając regularnie odpowiednie leki można żyć zupełnie normalnie. Przy zaburzeniach lękowo-depresyjnych lub osobowości leki są tylko po to, by regulować nastrój i ułatwić spanie. Całą resztę pacjent musi "odwalić" sam na terapii, która, no niestety, ale trwa wiele lat.

--------

Harvey, mogę Cię zatrudnić do poprawiania humoru? big_smile

130

Odp: narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu
santapietruszka napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Tu jest ten problem:

zagubionaa94 napisał/a:

A ja jestem w rozsypce..naprawde nie wiem co mam o tym wszystkim myslec..  Wczoraj poczułam, jakbym nagle leżała obok obcego człowieka, że nagle nie mogę mu wierzyć, ufać..

Który wynika z nieleczonej choroby Autorki.

santa ale pewnych wątpliwości nie ubiera się w określone słowa. Słowa bolą bardzo. Ja się jej wcale nie dziwię, że poczuła się jak 100% wariatka, kiedy usłyszała że on ją musi 'poobserwować'. Wyczuciem facet nie grzeszy. Niestety.

Posty [ 66 do 130 z 193 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » narzeczony i jego wątpliwości co do ślubu

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024